netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

445 odpowiedzi42 717 wyświetleńzałożony przez annika80, 17.05.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 446 ]

261

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

,, To co kobieta,która ,,kocha za bardzo'' przeżywa po rozstaniu z mężczyzną, to typowe cierpienie alkoholika po odstawieniu alkoholu''



...ten fragment pochodzi z ksiazki "Kobiety,ktore kochaja za bardzo"...jak jeszcze nie czytalas to polecam w 100%,spojrzysz calkiem inaczej na swoja sytuacje...powodzenia.

262 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:49:14)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

263

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
szerek napisał/a:

Dzisiaj wymyślił sobie że jedzie o 4 nad ranem na ryby hmm oczywiście z kolegami z pracy tzn. z 3 50 letnimi robotnikami którzy potrafią dobrze wyszkolić w piciu i nie tylko sad Dzwonił że już jedzie już przez telefon slychać w jakim jest stanie...
Nie wiem co robić, nie chce mi się już rozmawiać, tłumaczyć, prosić i grozić już nic nie skutkuje...
Odechciewa mi się żyć, spać, jeść, tylko dziecko podtrzymuje mnie jakoś, dlaczego to wszystko musi być taki trudne?

Otwórz oczy Dziewczyno!!!! Nic nie musisz i nic nie musi być trudne.
Sama sobie wszystko utrudniasz tkwiąc w tym toksycznym związku....Nadal tego nie widzisz?

264

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Annika80 czy wysłałabyś mi również to coś co pomaga na doła? Byłabym Ci bardzo wdzięczna

265

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
Blondynka napisał/a:

,, To co kobieta,która ,,kocha za bardzo'' przeżywa po rozstaniu z mężczyzną, to typowe cierpienie alkoholika po odstawieniu alkoholu''



...ten fragment pochodzi z ksiazki "Kobiety,ktore kochaja za bardzo"...jak jeszcze nie czytalas to polecam w 100%,spojrzysz calkiem inaczej na swoja sytuacje...powodzenia.

Mam ten cytat zapisany w swoim notesie...a książkę czytam już drugi raz... otwiera oczy na wiele spraw... staram sie wprowadzić je w życie, ale dla mnie ważna jest terapia...
ale jak czytałas tę książkę to pamietasz ,że kobieta ,,kochająca za bardzo'' to kobieta uzależniona uczuciowo i że są wyraźne podobieństwa zachowań w obu przypadkach uzaleznienia (alkoholizmu i uzależnienia uczuciowego) i w ich leczeniu...
dalej pisze tak ,,...to co dotyka kobiety kochające za bardzo, nie przypomina choroby, ale jest chorobą, wymagającą specjalnej diagnozy i specjalnego leczenia...''

266

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Witaj anniko smile terapia terapią ,ale sama wiem po sobie ,ze mozna pomóc sobie samemu .Moja terapeutka nic nie wspominała o tym co i jak mam robic słuchała lub zadawała pytania i jakos nie mogłam uchwycic ,ze najwazniejsza jestem ja.Dopiero po przezytaniu tej ksiazki i tych prawach ,ktore sobie dałam doszłam do stanu ,w ktorym jestem teraz wiec powoli wychodze z nałogu.Poprostu trzeba wsłuchiwac sie w siebie i robic to co chcemy wiadomo bez przesady ,ale nie wolno nam sie bac swoich reakcji złosci smutku itp to uczucia jak kazde inne.Wolno nam je przezywac.Przedewszytkim musimy miec swiadomosc ,ze nasi partnerzy sa dorosłymi ludzmi i nie musimy ich tłumaczyc .Wiem ,ze najgorzej skonfrontowac sie zpoczuciem winy ,ze nam żal drugiego ale jest jeszcze cos co przeczytałam w innej ksiązce "Miła dziewczyna daje z siebie za dużo,
kiedy regularne zadowalanie mezczyzny staje sie ważniejsze od jej własnych potrzeb."
........"Równosc nie polega na tym,
żebys była traktowana tak samo jak meżczyzna,
lecz żebys traktowała siebie tak samo,
jak traktujesz meżczyzn.
MARLO THOMAS.  Musimy nauczyc sie odwracac energię jaka wkładamy dając cos innym ,w swoją strone.Kazdy ma prawo i obowiązek zadbac o swój komfort psychiczny nie jest to egoizm ani grzech .KOCHAJ BLIZNIEGO SWEGO JAK SIEBIE SAMEGO.

267

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Każdy terapeuta stosuje inna metode leczenia... dlatego trzeba chodzic do jednego i w tym czasie raczej nic nie robic na własna ręke... już chyba pisałam ,że komus pomagac, radzic jest bardzo łatwo i przyjemnie... gorzej gdy sprawa dotyczy nas samych... sobie samemu trudno jest pomóc... wiem to z doswiadczenia... trudno jest zrobić jakis krok...
dla znajomej powiem ,, zostaw go, będzie ci lepiej'' dlaczego???? glatego że ta sprawa nie dotyczy mnie!!!!!!!
życie jest skomplikowane, choc mówia ,że sami je sobie take robimy...
,,jak sobie poscielisz, tak sie wyspisz''
tylko dlaczego to takie trudne?????????

268

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

annika80 jak Ci się teraz układa z mężem?

269

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Witaj!!!
teraz mamy miodowe dni wink jest aż za dobrze... ale obawa jest ,, do kiedy?''
od poniedziałku nie pił... nie ma czasu, ale tez bardzo męczył sie po ostatnim przepiciu...
mówi o tym że musi pójśc do AA... niedawno nie chciał o tym słyszeć... ale nie wiem tez czy on ty mówieniem nie próbuje mnie uspakajac tylko na chwilę... więc nie mam az takich powodów do radości... mówi, że przesadza z piciem, wie że sie źle zchowuje po pijanemu... ostatnio jak w sobote popił to ze szczegółami to opisałam co robł i mówił i przeczytałam mu... najpierw zapytałam czy chce tego wysłuchać... początkowo nie chciał, ale jakos dał sie przekonać... nie był zadowolony ze swojego zachowania... wielu rzeczy nie pamietał... ale mimo tego w niedziele tez sie napił,tyle że był spokojny...

rozmawiamy z nim bardzo duzo, wie juz że sam nie da rady z tym cholerstwem, wie że powinien skorzystać z pomocy specjalisty, ale ciężko mu zrobić ten krok do przodu... nie wiem czy jest do tego przekonany i czy naprawde tego chce... odpędza od siebie te mysli...

a teraz jest dobrym  tata i mężem... takim normalnym... ale uwierz, że mam obawy, że ta sielanka zaraz sie skończy(chociaz chciałbym sie mylic) bo zawsze tak jest kiedy ma pauzy w piciu... potem nastepuje rozdrażnienie, złośc,i wreszcie jakis powód by sie napic no i chlanie kilka dni...

w piątek ide na terapie... zapytam czy chce pójśc ze mna... jeżeli bedzie na to dotowy - to pójdzie...

270

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Witaj anniko absolutnie nie chciałam zeby to zabrzmiało jak rada cioteczki.Wiem jakie to trudne przecierz sama przez to przechodze .Bardziej miałam na mysli to ,ze np ja cała energie kumulowałm na naprawe małzenstwa ,przecierz dla siebie.Tylko znow w tym wszytkim zapomniałm o sobie.Czasem ,zeby poczuc sie lepiej i złapac pion robiłam tylko cos dla siebie.Poszłam na impreze do knajpki na kawe,zapisałam sie kors tanca wszytko to dla siebie .Wtedy czułam sie mocniejsza ,chodz na poczatku miałam wyrzuty sumienia ze chce cos zrobic , potem to mineło. Dawało mi to duze poczucie stabilnosci i poprostu było mi fajnie z tym ,ze w pewnien sposob dbam o siebie.W konfronatcji z męzem,ktory mial pretensje bywało roznie bo mowil ze mi odbiło, zle sie ztym czułami chcialm zrezygnowac, ale pomyslam ,ze jesli to zrobie poddam sie znow bedzie jak dawniej teraz wiem ,ze dobrze zrobilam.pRZECIEZR NIE ROBIE NIC ZŁEGO.Moja terapeutka w ogole nie słyszała o tej ksiazce,wiec sama na własna reke tez drązyłam temat ,byc moze to było jej zamiarem.To jest cholernie trudne,chce wyjsc mam scisk w zoładku jak ja mam powiedziec męzowi ,w domu wszytko zrobine przygotowane ,udało mi sie wyjsc straszne poczucie winy.i te wyjscia bywały stresujace i gdzie tu sens ,ale sens jest pomału do przodu nabrałam pewnosci siebie.Teraz zabrałam sie za czytanietej ksiazki jeszcze raz zobacze ile zrobiłam.Anniko jestes mądra bardzo mądra i twoja histria o tym swiadczy ja nie wezwałabym policji nie wyprowadziła sie z domu bo bałabym sie,a Ty to zrobiłas z cięzkim sercem ale zrobiłas i naprawde mozesz byc z siebie dumna z tych wszytkich posuniec.Nie zapominaj o sobie tylko o sobie w tym wszytkim pomalutku..... Trzymaj sie ciepło!!!

271

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

hejka!! wink
ja tez zaczynam robic cos dla siebie... jutro ide paznokietki sobie zrobic... zawsze szkoda mi było na to kasy... ale tym razem sie odważyłam... dośc często kupuje sobie szmatki... zwłaszcza od tego czsu jak sie tak źle zaczęło dziać... kupilam nawet dwie spódniczki mini i króciutkie spodenki... od kąd wyszłam za mąż ani razu nie byłam tak ubrana, a teraz na co dzień zakładam takie ciuszki... nie czekam na specjalna okazję wink
specjalna okazja - dla mnie jest teraz codziennie!!
to dzięki Tobie Shaniu smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile

272

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

byłam na trapii... bez męża... ja czuje sie lepiej... nawet bardzo dobrze...
dzisiaj juz wiem jak mam żyć... ale muszę to wpajac w życie... to wszystko takie normalne i proste ale trudne do realizacji...
z mężem ok... pości... a inne rzeczy w porządeczku...

273

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Witaj annika smile
Bardzo sie cieszę, że u ciebie wszystko jest w porządku, że zaczynasz dbać o siebie. Ja nigdy nie byłam zaniedbaną kobietą z wyjątkiem tych chwil kiedy nie było męża w domu... eh.. chodziłam jak kopciuch.. ale to się zmieniło dzięki wam i najważniejsze, że czuję się z tym świetnie smile
Życzę ci dużo szczęścia

274 Ostatnio edytowany przez shania (2009-07-26 21:39:04)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

smile smile  smile aniko bardzo Ci dziekuje to miłe co piszesz ,ciesze sie ,ze mogłam Ci jakoś pomóc .Ciesze sie tym,bardziej ,ze widze ze jestes bardziej szczęsliwsza i masz satysfakcje z tego co robisz dla siebie nie wszytstkie kobiety sa "reformowalne" wink Teraz jesli podejmiesz radykalne srodki nie bedzie to okupione tymi "naszymi" odczuciami choć pewnie nie bedzie łatwo i jeszcze troche czasu upłynie...hmm ja tez nie czekam na specjane okazje , nawet Perfumy Dolce&Gabbana niezle pachną podczas koszenia trawnika wink

275

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

hejka smile
jesteśmy po weselu... nie zdziwi nikogo fakt, że mój mąż sie napił... pierwszego dnia nawet wziął autp, bo nie chcial sie napić.. ale o 18.00 już nosiło go... inni mówili, że jest pod pantoflem, że jest mięczak... zawiózł auto... o 24.00 juz był pijany... zwinęłam jego i diewczynki do domu...
nie robił awantur... ale za to zasnął na kafelkach w korytarzu... nie ruszałam go wogóle...
rano już walna sobie na kaca jednego kielonka,potem drugiego... pojechlismy na poprawiny... po 3 godzinach był pijany... troche mnie nosiło ale nie pokazywałam tego po sobie zajmowałam się dziećmi i rozmową z rodziną z którą dawno sie nie widziałam... on bardzo sie zdenerwował... zadzwonił po brata i pojecha do domu... a ja i dziewczynki bawiłysmy sie sie jeszcze pare godz... na noc pojechałam do babci... wg. wskazówek terapeutki nie wróciłam do domu do pijanego męża... po co miałam sie denerwować... niech sobie robi co chce-ja i dziewczynki przynajmiej miałysmy spokój...
w poniedziałek po południu wróciłysmy.. mąż nie dośc,że zły na mnie za to,że nie pojechałam z nim do domu to jeszcze spałam u babci---znów sie napił... nie zwracałam na niego i jego zaczepkiuwagi...
dzisiaj juz za mna chodzi... na razie nie odzywam sie do niego... i nie bardzo wiem co mam robic... PRZEGINA i chce by to odczół.. ale jak???
wczoraj mówił bym pojechała do babci na wakacje... odp.że jak chce dla nas wakacji to niech daje pieniądze i juz nas nie ma... nie było mu po nosie, wręcz mnie wysmiał...
jak mam to rozegrac bo jakos nie wiem za bardzo ...

276

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
annika80 napisał/a:

hejka smile
jesteśmy po weselu... nie zdziwi nikogo fakt, że mój mąż sie napił... pierwszego dnia nawet wziął autp, bo nie chcial sie napić.. ale o 18.00 już nosiło go... inni mówili, że jest pod pantoflem, że jest mięczak... zawiózł auto... o 24.00 juz był pijany... zwinęłam jego i diewczynki do domu...
nie robił awantur... ale za to zasnął na kafelkach w korytarzu... nie ruszałam go wogóle...
rano już walna sobie na kaca jednego kielonka,potem drugiego... pojechlismy na poprawiny... po 3 godzinach był pijany... troche mnie nosiło ale nie pokazywałam tego po sobie zajmowałam się dziećmi i rozmową z rodziną z którą dawno sie nie widziałam... on bardzo sie zdenerwował... zadzwonił po brata i pojecha do domu... a ja i dziewczynki bawiłysmy sie sie jeszcze pare godz... na noc pojechałam do babci... wg. wskazówek terapeutki nie wróciłam do domu do pijanego męża... po co miałam sie denerwować... niech sobie robi co chce-ja i dziewczynki przynajmiej miałysmy spokój...
w poniedziałek po południu wróciłysmy.. mąż nie dośc,że zły na mnie za to,że nie pojechałam z nim do domu to jeszcze spałam u babci---znów sie napił... nie zwracałam na niego i jego zaczepkiuwagi...
dzisiaj juz za mna chodzi... na razie nie odzywam sie do niego... i nie bardzo wiem co mam robic... PRZEGINA i chce by to odczół.. ale jak???
wczoraj mówił bym pojechała do babci na wakacje... odp.że jak chce dla nas wakacji to niech daje pieniądze i juz nas nie ma... nie było mu po nosie, wręcz mnie wysmiał...
jak mam to rozegrac bo jakos nie wiem za bardzo ...

współczuję Ci.Powinnaś prowadzić spokojne rodzinne życie,a Ty musisz bawić sie w jakies gierki.

277

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

anniko !!Cholerka diabli biorą nie tego co trzeba, wkurzyłam sie ogólnie ,ze masz taką sytuacje !!!! Mysle ,ze powinnas spróbowac stanąc na własnych nogach. Nie pamietam w jakim wieku masz dzieciaki i czy bedzie to mozliwe ,ale ratuje Cie własna praca ,a co za tym idzie WŁASNE PIENIĄDZE! Jemu nie pomozesz na dzień dzisiejszy niczym.Tak mysle,ze bedziesz kombinowac jak koń pod górke i sie męczyc .Bardzo dobrze ,ze zostałaś dłużej na weselu ,a on ,ze spał na tych kafelkach. Tylko do kąd tak bedzie kochana? Zamęczysz sie dziewczyno! Masz miec normalne życie i Twoje dzieci równiez ,z tym leczeniem tez nie jet tak do konca ,ze trzeba tyle wezwan.Przynajmniej znam taki przypadek ,ze nie trzeba było.Moze to jego dno osignie szybciej, jak spróbujesz sie odciąc od niego. Wiem ,ze masz problem z mieszkaniem i cała ta sytuacja nie jest łatwa nawet patowa,  cóż mozesz zrobic, uciekac z własnego domu?Moze wyjsciem było by mu zapowiedziec ,ze lesli nie pojdzie dobrowolnie na leczenie odejdziesz ,ze to koniec ,ze kochasz go ale tak dłuzej życ nie mozesz ,ze tak nie mogą życ Wasze dzieci!!! Gdybys mogła gdzies sie wyprowadzic hmm.Na dzien dzisiejszy praca i włąsne pieniadze oraz alimenty na dzieci p[rzyznane sądownie ,zeby Ci numerow nie wykrecał .Jak otworzysz jedne drzwi otworzą sie tez inne. Teraz to juz patrz na siebie JESLI COŚ MA BYC TO BEDZIE .Jeśli bedzie miął sie ocknąc to sie ocknie ,ale tylko sam,Ty nic juz nie wskurasz.On czuje sie bezkarny.Nie po to chodzisz na terapie ,zeby cąigle sie konfrontowac  z Tymi chorymi sytuacjami i jakos przeżyć nastepny dzien lecz po to żeby życ normalnie!!!Jezdzisz autem nie wiem dokladnie gdzie mieszkasz i jakie sa tam mozliwoasci, ale pomyslalm o czyms.Jak sie dowiem prześle Ci na maila co i jak spróbujesz zawsze wpadnie jakiś grosz.Trzymaj sie pamietaj ,ze Twoje szczęscie  zalezy od Ciebie i nie bój sie życia nikt go nie przeżyje za Ciebie.

278

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

,,W życiu piekne sa tylko chwile.... ''

279

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

jest ok... od wtorku jest trzeźwy... ale ma mase rroboty... żniwa-więc nie ma czsu na głupoty...
jest alkoholikiem... ciągnie go do picia, ale jak ma zajęcie nie chce, czy nie może pic...
jednak potrafi utzymać abstynencje...
relacja miedzy nami tez jest dobra... mogloby tak zostac juz na zawsze...

280

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Zrobiłaś bardzo dobrze! A on ma nauczkę, że nie jest pempkiem świata i że wszystko może. Niech wie, że z Tobą nie ma zabaw tak jak on chce.

281

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

wczoraj powineła mu sie noga... opił trochę... konsekwencja tego było-brak seksu i nie spanie ze mną, nawet z nim nie mialam ochoty rozmwiać,bo głupio rozmawiał...
dzisiaj jak wyjedzał na pole jak nigdy poinformował mnie o tym...
niedawno zadzwonił, bym przywiozła mu jedzenie iii piwo...
owszem jedzenia zawiozłam... piwa NIE... powiedziałam mu nie raz że piwa ja mu nie kupię!!!! jak chce niech sam sobie kupuje... ja do tego reki nie przyłożę... był zły... ale ja jestem wobec siebie i tego co mówię konsekwentna...
kiedy pije nie ma ze mna zabaw - oj nie ma...

282

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Anniko poczytałam sobie Twoje posty,masz taki dostępny styl pisania.Chciałabym zadać Ci jedno pytanie.Czy wyobrażasz sobie takie życie do końca? Z tymi wszystkimi zabiegami.A co będzie gdy sie zestarzejesz.Gdy nie będziesz już mogła używać Twojego seksapilu jako atutu ? Kiedy przestanie to na niego działać? Co wtedy?

283

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

annika80 bardzo ci współczuje, nawet sama nie wiem co mam ci konkretnie powiedzieć, zresztą sama wiesz dlaczego
Wiem na pewno jedno, ze twój mąż ma przy sobie prawdziwy skarb, mam nadzieję, ze już niebawem puknie się w głowe i ocknie się, zeby mógł cię docenić, tak jak na to zasługujesz
Trzymaj się smile

284

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Jedynko - nieraz rozmawiałam ze starszymi osobami, z dziadkami, jak widza swoje zony, przeciez postarzały sie i wygladaja zupełanie inaczej niż kidyś... dziadek odp. że dla niego jest taka sama, że nic sie nie zmieniła... rodzice mówią,że sa zajęci tak zyciem, nami, wnukami... ciesza sie z tego co mają a najbardziej z tego że maja siebie, że moga pogadać o smutkach i radościach, bo jednych i drugich im nie brakuje...
ie myslę co będzie za 15-20 lat... nie chce o tym mysleć... dzieci dorosną, pójdą w świat... może będę zajeta bardziej ich sprawami niż swoimi... pisze tak dlatego, bo widze jak moi rodzice i moja tesciowa zajmują się bardziej naszymi sprawami niż swoimi... maja wnuki, kolejne w drodze... my mamy jakies prolemy i oni -wiem o tym - martwia sie własnie naszymi sprawami..
a co do seksapilu... jesteśmy z mężem prawie w jednym wieku... obojgu nam przybywa lat... on tez nie młodnieje...
zreszta po co mam mysleć co będzie potem... teraz jest lepiej niz było... mąż dalej pije... ale rzadziej... jest inny niz wczesniej, ale i ja tez sie zmieniłam... jestem spokojniejsza i nie zwracam na pewne rzeczy uwagi... jeszcze wiele moge zdziałać... bo jestem młoda wink
jak będę stara będę bawić wnuki a nie męża wink
teraz tak dobrze mi sie to pisze-nie wiem co przyniesie mi życie... jak tak dalej sie zagłębiam w to co pisze to  mnie ściska ,że będe kiedys stara i będę musiała opuscić ten świat... bardzo boje sie smierci... niczego innego..... bo nie chce umierać, a wiem że tak będie... o zgrozooooooooooo.....

Ideen dziękuje za cieplitki słowa... On już widzi że jest cos nie tak... nie zwracam mu uwagi na to że pije, nie kupuje mu piwa, jak chce niech sam sobie kupuje, nie sypiam z nim jak jest pijany, widzi jaka jestem po terapii... nie namawiam go juz na leczenie... mnie jest tak dobrze... chs trafia mnie jak pije ale NIE pokazuje mu tego a to wszystko dlatego by zobaczył skutki swego picia.... powoli zacznie je dostrzegać, może juz je widzi...
Juz dawno nie płakałam, a jeszcze kilka miesięcy temu nie było dnia bym nie płakala w poduszkę....
i jak czytacie rzadko pisze że jest źle... jest lepiej i z tych małych sukcesów bardzo sie cieszę smile smile smile smile
bo jeszcze nidawno to ja byłam na dnie a teraz powolutku wspinam sie na wyrzyny...
buziaki dla Was moje kochane Kobitki!!!!

285

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Witam Cię annika80:)

wiesz, jak tak czytam to wszystko co tu napisałaś to myślę sobie, że jesteś bardzo odważna i silna. Nie poddajesz się tylko robisz wszystko, żeby zmienić swoje życie (Wasze życie) na lepsze. Podziwiam Cię, ja w Twojej sytuacji pewnie już dawno bym się poddała, a już na pewno "odwidziałby mi się" taki "mało idealny":) Mąż (mam na myśli oczywiście swoje wygórowane uczucia i swojego Męża:)). Gdybym ja tak konsekwentnie jak Ty łatała, jakże niewielkie przecież dziurki, w moim małżeństwie, pewnie żylibyśmy w bardzo udanym związku. Tą siłę trzeba chyba znależć gdzieś w sobie, będę pamiętała o Twoich sukcesach za każdym razem kiedy stracę cierpliwość i chęć do dalszej walki (ale oczywiście nie zapomnę też o sobie w tym wszystkim:). Powodzenia kochana i do usłyszenia:)))))))))))))))

286

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

annika80 bardzo cie podziwiam, mam nadzieję, ze ja również odnajdę w sobie tyle sił by walczyć.
Jesteś dobrym przykładem, ze jeżeli się czegoś bardzo chce, ze jeżeli sie kogoś  pomimo wszystko kocha  można wiele zdziałać. Oby tak dalej, żeby już tylko w twoim zyciu były dni pełne radości smile:)

287

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

annika80 . Czy Ty to robisz wszystko dla siebie? Czy moze bardziej dla niego? Albo dla dzieci zeby mialy pelna rodzine? Czy boisz sie po prostu zmian?
Czy Ty cos z tego masz? Nerwy na pewno.
Zacznij zyc dla siebie. Zacznij byc kobieta, ktora robi wszystko zeby ona i jej potomkowie byli szczesliwi! NIe probuj uszczesliwic jego ani jego rodziny na sile!
Wierze w Ciebie mocno, mam nadzieje ze Ci sie uda zwiazek, ale jesli nie to zastanow sie nad tym wszystkim jeszcze raz. Przeciez masz tak duzo sily i wiary, ze na "zycie od nowa" na pewno by Ci tego wystarczylo.
Pozdrawiam

288

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Alicjo............ odpowiem po kolei na twje pytanka...
1... robie to dla siebie, kocham tego faceta i dlatego walcze z przeciwnościami losu...
2... dla niego może po częsci też, ale gdyby tak było latałabym po piwko, czy inne trunki a tego ABSOLUTNIE nie robię....
3... czy dla dzieci... jestem zdania, że dzieci powinny wychowywac sie w spokojnym domu, nieważne czy w pelnej rodzinie czy nie... faktem jest że bardzo kohaja tate i nie chca sie wyprowadzić, ale wiedza że gdyby zaszła taka konieczność to będziemy musiały tate opuscić... ale póki co nie jest tak xle jak było przed kilkoma miesiącami...
4... boje sie zmian jak każdy... ale jak przychodzi taka chwila , ten moment to sie nad tym nie zastanawiam , tylko działam.. tak było wtedy kiedy wezwałam policję i wyniosłam sie z dziecmi z domu... bardzo to przezyłam zreszta wszystko jest tu opisane...
5... co z tego mam... więcej spokoju póki co... dzięki terapi mysle o sobie i dziciach....
nerwów nie mam htyle co kiedyś... chyba sie wypaliłam Nerwowo, ale tez terapia duzo mi daje ... jestem spokojniejsza i nie zwracam na pewne rzeczy uwagi...nawet kiedy on pije spływa to po mnie...
ale czasem puszczaja mi nerwy... np. dzisiaj w nocy... wczoraj sie napił... nie byłam ani zła ani nerwowa... ale w nocy szlak mnie trafiał bo chrapał więc nie moglam spać! a  mówienie by obrócił sie na bok nic nie dawały... jestem zła własnie na to że sie nie wyspałam...

nie chce odchodzic od męża, mam siłe by tu być więc jestem... może jak wypali sie moja miłośc to pójde w świat..
ale to nie koniec... jeszcze nie zrobiłam tego co planuję, a to jemu napewno sie nie spodoba!!!!!
wspominam  tym ale on do końca nie wierzy w to co mówie...

trzymajcie się Kobietki,  ja tez sie trzymam.

289

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Ufff, dotarłam do końca. Godzinę zajęło mi przeczytanie wszystkich Twoich postów, ale niesamowicie się wciągnęłam.
Na sam początek chciałam tylko napisać, że osiągnęłam podobny syndrom do Twojego. Ty już powoli z tym walczyć i wychodzi Ci to na dobre, ja niestety nie myślałam o tym jak o czymś złym... a mianowicie chodzi mi o "myślenie za swojego meżczyzne" co powinien robić, jak, co robi, gdzie, co mówi itd. I dostrzegam wielu podobieństw mojego idealnego partnera do Twojego męża... i gdy TY płakałaś pisząc posty, a również płakałam. I nie wiem teraz czy się cieszyć... czy zmartwić tym co zauważyłam...

Ps. Od dziś nałogowo śledzę ten wątek big_smile

290

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
annika80 napisał/a:

nie chce odchodzic od męża, mam siłe by tu być więc jestem... może jak wypali sie moja miłośc to pójde w świat..
ale to nie koniec... jeszcze nie zrobiłam tego co planuję, a to jemu napewno sie nie spodoba!!!!!
wspominam  tym ale on do końca nie wierzy w to co mówie...

trzymajcie się Kobietki,  ja tez sie trzymam.

Trzymam jak zwykle anniko !!!!Chodz  czasem nic nie pisze zagladam tu ,żeby zobaczyc co u Ciebie i jak sie mają sprawy Całus mocny smile

291

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

dzisiaj znów pijany!!! dzisiaj powiedziałm co mi na sercu lerzy!!!! nie wytrzymałam... wrócił do domu i prosto do sypialni... więc sie zaczęło moje ,,gderanie'' : wyjdx z pokoju bo chce spokojnie przespać noc... idx do drugiego... pijesz więc dlaczego to ja mam spac na kanpie... wypad z tąd!!! jestes smierdziel a ja ani dzieci nie zasługijemy na to by tak nas traktować... będziesz trzeźwy to nic nie powiem, ale jesteś ijany więc wyrywaj z sypialni... a to co do mnie mówisz to po mnie spływa... to wóda przez ciebie mówi... a to co bredzisz to sa bzdury... a jak chcesz to sam sie wyprowadź... szerokiej drogi....''
i tak przez kilka ładnych minut...
poem kazał dzwonic na policję... był spokojny, leżał, i nie wyszedł!!!!! z sypialni.... powiedziałam ,, jak zajdzie potrzeba to zadzwonię, i ty wiesz że to zrobie a jak mnie tkniesz chociaż palcem to pójde na obdukcję!!! tylko spróbuj mnie tknąć!!!!!!!!!!!!!
nie ruszyl się z miejsca... wiedział, że nie zartuję.... słysząc swój ton sama wiedziałam, że mówię poważnie i jestem gotowa na wszystko...
nie rozpłakalam się byłam silna i opanowana... nawet zła nie byłam że jest pijany, tylko o to że do sypialni poszedł!!!! gdyby połozyl sie w pokoju obok nawet słowa bym nie powiedziała...
jutro mam zamiar powiedziec mu to jeszcze raz, bo nie jestem pewna czy zapamieta to co mu dzisiaj powiedzialam.....

byłam na terapii... terapeutka troche mną wstrząsnęła.... wyznaczyc granice... teraz tym sie musze zająć!!!!!!

Mcrka witaj smile
co masz na mysli pisząc.,,I nie wiem teraz czy się cieszyć... czy zmartwić tym co zauważyłam...''

shania fajnie ,że wpadłaś big_smile . .. brakuje mi Ciebie tutaj sad
miałas mi cosik wysłac mailem...
:* dla Ciebie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

292

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Witaj anniko nie zagladam ,sama mam ostatnio cięzkie dni i chwilki i jakoś, te momenty wybijają mnie z wszytkiego sad...     Jeśli chodzi o Ciebie widze ,że coraz silniej i pewniej stawiasz kroki ....Tak jak uCiebie i u mnie te sytuacje dały nam jedno zaczełyśmy walczyc o siebie.   Jednak ostatnio  mój przyjaciel troche dał mi pstryczka w nos bo powiedział ,ze skoro juz wiemy o sobie to co wiemy i dlaczego sie tak dzieje ,czemu nie podejmiemy bardziej radykalnych kroków,że tym sposobem uczymy sie życ w takich związkach zamiast ich unikac ,jak długo tak zamierzamy jak długo bedziemy walczyc i ostatnio sama sie nad tym zastanawiam bo ja powoli trace siły. Co pcha nas w takie a nie inne relacje.U mnie sytuacja inna, ale jednak walcze.Gdzie kończy się terapia i "samodzilnosc "? Jak długo annkio tak bedzie ja jestem juz zmęczona .Trzymam kciuki dalej za Ciebie     ps jeszcze nie udało mi sie nic dowiedziec dlatego nic nie przesłalam Całusek!!!!

293

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Mocna babka z Ciebie! Powodzenia!

294

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

mysle że  w tym tkwi siła naszego leczenia terapetycznego... na to potrzeba czasu by dojrzec dojakis deyzji... ja dojrzałam do tego by pójśc na obdukcję... w razie ,,w'' wezwę policję... niewiem kiedy dojrzeje do tego by odejśc i nigdy nie wrócić... na razie zrobiłam bym to wbrew sobie-a wiecie jakie to trudne... czasem mysle,że gdybym poznała kogoś kto zajął by sie mna tak jak tego potrzebuje to byłoby mi łatwiej... ale skąd mam pewność czy po czasie nie będzie tak samo... gdzieś przeczytalam że kobiety przeważnie znajdują sobie partnerów podobnych do poprzenich... a nie chcę by jakiś dupek targał za uszy moje dziewczynki... zwłaszcza w swiecie w który nie brakuje przemocy pod tyloma postaciami...
dojrzewam tez do decyzji żeby zgłosic go na Komisję rozwiązywania problemów alkoholowych... juz dawno wiedziałam że moge to zrobic... ale miała te nadzieje że on sie zgodzi i decyduje dobrowolnie... teraz jednak widze że to tylko ściema.... on jednak nie widzi swojego problemu....
chciałabym by upadł na dno ...

295

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

w momencie kiedy jestem gotowa by zgosić go na komisje rozwiązywania problemów alkoholowych, po tym jak wszyscy w koło mówia w kółko ,, z tym trzeba coś zrobić'''  stanęłam w miejscu ... jego matka i brat nie będa świadkami... nie chcą ... mówia że on ma chorobe psychiczna że tak sie zachowuje i boja się że jak to zrobimy to on cos nawyrabia...
opadam z sił... jestem jedyna osoba , która nie pomaga mu tkwic w alkoholiźmie... wszyscy inni mu w tym pomagają, wykonjąc za niego prace i nie tylko....
mam nie jego ale ich serdecznie dosyć.... mysla że pozjadali wszystkie rozumy i sa tacy mądrzy... a prawda jest taka że guzik wiedzą o tej chorobie i nie wiedza że tym co robia szkodzą a nie jak myslą pomagają w jego zdrowieniu...
czuje, że dzisiaj wybuchnę jak wulkan właśnie do osób które nic na ten temat nie wiedza a graja nie wiadomo jakich fachowców bo miwli w rodzinie takiego alkoholika... z tym że rzaden jeszcze nie skokńczył z piciem.... jeju ale jestem podminowana...

dzisiaj przeczytalam w internecie że:
...,, To co rodzina uważa za pomocne ? w rzeczywistości jest właśnie tym, co pozwala mu pić w dalszym ciągu, co pozwala mu na ciągłe korzystanie z cudownego leku na wszystkie kłopoty. ''
...A przecież właśnie oni przez swoje zachowanie pomagają mu, aby szukał ciągłej ucieczki w picie. Nie jest prawdą, że nie można pomóc alkoholikowi, póki on sam o pomoc nie poprosi. Prawdą jest, że alkoholik tak długo nie ma najmniejszej szansy na wyzdrowienie, jak długo inni usuwają wszystkie bolesne rezultaty picia i postępowania wynikającego z picia.''
...Żona albo matka musza brać udział w czynnym programie, który będzie im doradzał, a jednocześnie leczył.

http://www.forumowisko.pl/index.php?showtopic=72896
to własnie tutaj jest wszystko jest napisane jak na dłoni....

296

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Jego cała rodzinka...mamusia, brat powinni Ci nogi myć i wodę pić,że chcesz go ratować.Że w ogóle z nim jesteś. Jak by im został na głowie to może wtedy dotarło by do ich pustych główek,że "TO" jest problem...Szkoda gadać.

297

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

STEFCIA daaaaaaaaaaaaawno tu nie zagladałaś... big_smile fajnienże jesteś
powiedziałamże mam to w d... czy on będzie pił czy nie ... od tej pory nie zajmuje si,e tym... mysle o sobie i dziewczynkach... ,,tak nie można, przstań'' usłyszałam od tesciowej- tak własnie będzie, chodze na terapie dla siębie i dzieci, by nie widziały mamy ,,wraka'' tylko silną i usmiechnietą kobitkę, nawet przy ojcu alkoholiku...
a  jak pewnego dnia sie ,,obudzę'' to pójde tam gdzie mnie naprawde kochają..............
chciałbym sie w nim odkochać...........tylko jak to zrobic nie mam pojęcia.....................

298

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

i chciałbym sie obudzic jak najszybciej....................................................

299

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

kurcze tak bym chciała znac receptę na odkochanie się , aby ci ją podarować. Z drugiej strony to cud,że istnieją takie osoby jak Ty,które potrafią tak kochać.Ja bym pewnie dawno zwiała od takiego faceta w siną dal.

300

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

\zabieraj ty dziewczynki i swoje rzeczy i wracaj do rodziców. Chyba juz cos zrobili ze swoim domem...Mnie sie wydaje,  że Twój mąż cos zaczął rozumieć, gdy odeszłas...W tej chwili wrócił do swoich przyzwyczajeń..przecież wróciłas, wiec wg niego wszystko jest ok.

301

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

odejście uważam za ostatecznośc i koniec związku na zawsze...
nie chcę mu zrobic tej satysfakcji,że jak on mi każe sie wyprowadzać to ja sie spakuje i odejde... TO JEsT MÓJ DOM...  tu jestem zameldowana i nikt mnie stąd na siłę nie wygoni.... jak on mnie nie chce, niech sam sie wyprowadzi.... to nic, że to jego rodzinny dom i tu został wychowany... mamy odzielne 2 pokojowe mieszkanie, więc dlaczego ja mam je opuścić???? ja tu wszystkim sie zajmuję, włącznie z malowaniem, sprzątaiem podwórka, koszeniem trawnika .... więc dlaczego mam sie stąd zabierać????

piszę to dlatego, że tak to czuję ... i to dopiero od kilku dni ... nie dam zabrac sobie tego wszystkiego co tu włozyłam... nie chodzi o pieniądze tylko o serce i pracę, bo forsa to nie wszystko...
za 3 tyg. moja córcia idzie tu do przedszkola, tu ma koleżanki...
nie wstydze sie już tego, że mam męża alkoholika, ja jestem dobrym człowiekiem, zadbana kobieta, dobrą mamą i żoną---tego nikt mi nie odbierze....

...,,jeszcze przyjdzie czas, przyjdzie czas, przyjdzie czas...''

302

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Powiem Ci, że wciąż walczysz o to by być silna, ale nadaremnie. Ty jesteś ogromnie silną kobietą ! Byłaś zanim poszłaś na terapie! Powiedz mi ile kobiet jest w stanie na tak drastyczne posunięcie jak Ty? Wszystkie kulą ogon i żyją tak, choćby patrząc na Jego matkę.
Jedyne czego musisz się nauczyć, to stanowczość, ale także i to powoli opanowujesz.

Ostatnio dowiedziałam się, że koleżanka mojej przyjaciółki została wysłana na leczenie alkoholizmu do zakładu zamkniętego. Nie ona o tym decydowała, lecz jej konkubent i pracodawca. I siedzi tam, odcięta od świata, zdenerwowana na samą siebie i żałująca, że w ogóle kiedykolwiek miała alkohol w ręku. Może forma zmuszenia nie jest humanitarna, ale w tym momencie myśl egoistycznie.

Apropo miłości... Nie da się odkochać od tak. Przestaniesz go kochać w momencie gdy odejdziesz i zapomnisz o dobrych chwilach a w pamięci pozostaną tylko te złe. Zastanów się teraz... jak bardzo On Cię kocha , jeśli nie potrafi spróbować ? Ile On włożył w wasz związek by był szczęśliwy ? Czujesz się doceniona za to co dla Niego robisz...? Wiem, że nie. I tu jest problem. Nie masz za co go kochać. Więc ratunkiem jest -obrzydź go sobie. To trudne, ale nie zaszkodzi próbować.

Łooo, się rozpisałam big_smile

303

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

z dnia na dzień jestem słabsza ...dzisiaj pakałm bo powiedział, a raczej cos ryknął do mnie....
co to za miłośc...
on nic nie nie dał z siebie by było dobrze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

wczoraj wieczore potrzebowałam go jako mężczyzny...  było miło, a dzisiaj juz doprowadzi,l mnie do łez... nienawidze go za to!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jak mozna był tai podłym złowiekiem!!!!!!!!!!!!!!!!!

304

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Nie twierdz, ze opadasz z sił, bo autosugestia musi Ci podpowiadać, że jesteś silna. Tylko wtedy to wszystko przetrwasz.
Na Twoim miejscu traktowałabym go jak obcego człowieka, i udowodniła, że teraz nic dla Ciebie nie znaczy. Przestań go szanować, tak jak On przestał Ciebie.
Możliwe że to da lepszy efekt niż ciągła chęć pomocy.

305

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Mckra  ja nie umiem sie gniewać, nie umiem nie rozmawiać.... chyba, że mam totalnego doła to do nikogo sie nie odzywam...
teraz czuje sie silna.... cos warta... za kilka dni stroje sale na wesele.... wiele rzeczy robie sama więc  czuje się taka dowartościowana przez siebie  i innych, bo wiem, że to co robię im tez sie podoba.... a bardzo lubie to robic i tworzyć....

jak ja mam go traktować - tak jak on mnie??????????? jak świnię????????????????
czy tak jakby go wgóle nie było??????????????
ooooooo juz dzwoni , jest na polu i mnie potrzebuje... chce czy nie chcę - musze jechac....
a co ze sprawami łózkowymi???????????????????????????????

306

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

No chyba z nim nie sypiasz jak jest pijany???  a jak tam sytuacja u rodziców??
Moim zdanie powinnaś postawić sprawę jasno i spytać się czy idzie na leczenie czy nie???
Bądź konkretna, bo on juz sam chyba nie wie  co ty od niego chcesz??? jeśli powie że nie ma zamiaru  się leczyć to się wyprowadź albo odseperuj jakoś od niego annika takie tłumaczenie jak twoje że czujesz się dowartosciowana przez innych to jest Ci dobrze, to tłumaczenie osoby współózależnionej!!!  On ci tegoo spełnienia nie daje, ma gdzieś co do niego mówisz czasami przestaje pić ale nie ze względu na Ciebie czy dziewczynki tylko ze wzgledu na swoje złe samopoczucie i ....tyle.
Niepotrzebie się dla niego poświęcasz, kochasz go jak jest pijany czy masz odruch wymiotny na jego widok???
Sama zastanów się nad pewnymi sprawami, jesteś silną kobietą i dasz sobie radę sama!!!

307

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
annika80 napisał/a:

a co ze sprawami łózkowymi???????????????????????????????

Mówisz o jego "sprawach łóżkowych" czy o swoich??Bo chyba nie ma wspólnych spraw, skoro on codziennie śmierdzi alkoholem i robi awantury? Masz ochotę na sex z takim facetem?

Chyba nie uważasz, że to Twój obowiązek, bo pan mąż chce...??? :-O

308

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
annika80 napisał/a:

a co ze sprawami łózkowymi???????????????????????????????

Jesteś człowiekiem, też masz swoje potrzeby a Twój mąż jest właśnie odpowiednią osobą która powinna je zaspakajać. Wiec pewne jest to, że nie mozesz z nim sypiać gdy jest pijany (ale tak juz robisz...) Spróbuj mu zabierać sesku powoli. Pił wczoraj nie śpij z nim dzisiaj. Pije za tydzień, nie śpij z nim przez dwa dni. Tylko musisz wyraźnie podkreślić to iż, nie masz ochoty dlatego bo pił ostatnio...

Powiedz mi, cóż to za kara nie spać z nim kiedy On jest pijany ? Pijani ludzie zazwyczaj nie myślą w takich sytuacjach o seksie.

309

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Witaj anniko!!! kochaniutka takie jak my mają problem ,żeby być egoistkami ! Musisz pamietać ,że Ty mozesz ,a nie musisz cokolwiek miałoby tego dotyczyć.My nie mamy granic  .Nic nie musisz nic  robic najwyzej zadbac o siebie i dziwewczynki.Swoja postawą  musisz nauczyc je zdrowego egoizmu na przyszłosc ,zeby potrafiły wyznaczac zdrowe granice czyli takie ,ktore pozwola im na wewnetrzny komfort,bez poczucia winy.Nuczyłaś sie wychodzic dbac o siebie inaczej niz zwykle teraz trzeba zrobic nastepny krok.On zadzwonił- poszłas w to pole ,bo chciałaś ,czy dlatego ,ze tak trzeba bo jak on sobie poradzi tyle pracy go czeka cięzkiej.....?.(cieżkiej równiez dla Ciebie).Następnym razem weż dziewczynki , jedz na lody pokaz mu, co znaczy jak nie mozna na kimś polegać.anniko wiem jak jest ciężko wiem kochaniutka jak boli.....ale pamietaj najpierw Ty potem reszta !!! aniko grzeczne dziewczynki idą do nieba ,"niegrzeczne"idą tam gdzie chcą... tongue i robią co chcą smile

310

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Kobiety ja nie współżyje z nim jak jest pijany!!!!!!!!!!!!!!!!! absolutnie tego nie robię !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
(klka miesięcy temu, robiłam to dla świętego spokoju) pisałam o tym na samym początku chyba)
on doskonale wie że jak pije to mnie nie ma dla niego..... jeżeli pochleje a na drugi dzień m gdzieś jechac ,często ja za niego jechałam... teraz tego nie robię, nawet jak tracimy przez to pieniądze, bo np. nie zawiózł ziemniaków .... mówie że to twój obowiązek a nie mój ...... i nie jade ... teściowej tez powiedziałam żę nawet niech do mnie nie mówi bym coś załatwiła za niego jak jest nachlany BO TEGO NIE ZROBIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
kilka dni temu miał jechac oddac zboże do skupu, a dzień wczesniej sie nachlał... zawiózłjego szwagier o 6 rano... jak wstał ok.9.00 to chciał bym go tam zawiozła...odp.zapier... rowerem albo na piechotę w dupie to mam..... nie zawiozłam!!!

dlatego pisałam też że tylko ja pozwalam mu odczuć skutki picia, bo nie robię za niego niczego jak jest pijany.... a cała reszta: szwagier, mama, brat, wujek , i znajomi wyręczają go w jego obowiązkach kiedy jest pijany lub na kacu.... więc jak ma przestac chlać jak wszystko jest dopilnowane przez innych...
wczoraj nawet powiedział : że jak XXXXXXXXXXX ma zawieźć ziemniaki to ja sie najeb....
i tak zrobil, z ta różnica że zawiózł sam...

mamy 2 pokoje, jeden przejściowy... kiedys umówilismy sie że on własnie w tym drugim (telewizyjnym) ma spać na kanapie jak wypije... kilka razy tak było, ale teraz twierdzi że sie tam nie wysypia(kanapa sie nie rozkłada) i przychodzi do sypiani... nieraz kazałam sie mu wynosić jak jest napity... w końcu dzieci tez spią z nami w tym pokoju... ale nie dociera... ja mam wyjśc, ale dziewczynkipłacza bo chcą bym była z nimi... a ten baran nie chce tego zrozumieć...
wczoraj wieczorem zastanawiałam ,sie czy nie kupic łóżka i wstawic je do drugiego by sobie tam spał, ale nie wiem czy na to pójdzie....
co robic KObiety... bo jak on jest pijany toja mam noc nie przespaną, bo chrapie gorzej i głośniej niz traktor...

311

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

anniko w końcu im też sie znudzi jak odczują ile  z nim problemów przez jego picie,bo jesli Ty nie zrobisz, zrobią oni, ale w końcu zaczną sie buntować.Ty trwaj przy swoim oby Ci sił starczyło .Co mozna na dzień dzisiejszy? anniko dalej tkwić w tym wszytkim albo życ na własna ręke.Zastanow sie czy, chcesz tego przez następne kilka miesięcy,bo gwarantuje Ci ,że to się nie zmieni .Trzymaj się cieplutko zawsze jestem jak cos smile

312

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

trzymam się !!!! dzisiaj byłam na zakupach.. ach! kupiłam sobie kolczyki , które miałam dostac na imieniny od męża... pewnie nie kupił by mi ich wogóle.... a juz je mam...   są przesliczne smile
pewnie zdziwiony będzie skąd tyle pieniędzy na nie wzięłam ... ale najmniej sie tym przejmuję...
od wczoraj jest inny... znów spokój w domu.... na jak długo zobaczymy.....

313

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Myśl pozytywnie. Ciesz się chwilą. Może pomoże fakt iż jeśli On będzie trzeźwy Ty będziesz radosna, a jeśli pijany-smutna ?

Już sama nie wiem. Próbuj jeśli nie próbowałaś...

314

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

pije, pije, pije ...codziennie od kilku dni... ale swoje co ma zrobic robi....ale pije, uzywa nieodpowiednich słów...
przeniósł sie do drugiego pokoju bo wygarnęłam mu wszystko i ma mnie dosyć.... tak mu dałam popalić tym gderaniem że sam sie tam przeniósł ........
wpierał mi, że nie mam prawa zgłosić go na komisję.... ja wiem że mam... załozyła sie ze mną ... chciał o 50 tyś.... powiedziałam, że to dla mnie trudne do zrealizownia.... ale pójde na to, że jeżeli mam racje to on musi pójc na leczenie alkoholizmu... po dł?ższym zastanowieniu zgodził się i przegrał oczywiście... ale nie ma zamiaru nigdzie iśc... nie wierzy w to choc wie, że powinien...
nie rozmawiamy ze sobą... i nie mam zamiaru wyciągac do niego pierwsza ręki....

wczoraj dzieci dostały ode mnie kotka malutkiego... sa nim zachwycone a mąż wściekły!!!!!!!!!!!!!
zaczynam pokazywac że ten dom jest tez mój i mam prawo decydowac o wielu sprawach a nie pytac czy mogę....
juz niedługo zaczynam robic poój dla dziewczynek... czy to sie komus podoba czy nie tak będzie....

315

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Anniko...masz prawo na pewno do zgłoszenia go do Ośrodka...musisz niestety podać świadków...najmniej dwóch lub zgałaszasz go do ośrodka pomocy społecznej...na podkładkę masz np.fakture za pobyt w izbie wytrzeźwień...dziwię się że policja po Twoim zgłoszeniu nie zgłosiła go do ośrodka...ja tak miałam...ośrodek pomocy społecznej wzywa go na spotkanie dwa razy listem poleconym...jeżeli sie nie zgłosi to przychodzą na wywiad do domu razem z kuratorem i to oni kieruja sprawe do sadu na skierowanie go na leczenie przymusowe

tylko jeżeli sam nie zrozumie to nic nie da efektu...wiem bo sama przez to przechodziałam...

powodzenia...trzymaj się

316

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Wiem o tym... ale póki co nie robire tego... czekam , choc nie wiem na co.. mysle że znów musze sie do tego przekonać... mam pewne obawy....

mąz od kąd kot pojqwi sie w domu spi w drugim pokoju... ale też wygarnęłam mpewne sprawy... tak sie zarzekał,że to ja mam iśc z sypialni, a sam to zrobił... nie rozmawiamy od kilku dni... tym razem nie chciałabym zrobic jakiegos głupstwa.... wyciągać reki, bo zawsze na tym wychodzę źle...

moja terapeutka mówi, że cos zaczyna sie dziac u mnie w domu (stwierdzia to po wysłuchaniu mnie, wczotaj u niej byłam)
mąz zaczyna dostrzegać pewne sprawy... nie wiemy co on mysli w swojej głowie, ale sam fakt, że to on sie wyniósł z pokoju...
szwagier wygania go od siebie kiedy przychodzi z nim pić, a jak kupuje sobieiwo to dla męza nie kupuje... pije sobie sam...
siostra męza tez nie kupiła mu piwa wczoraj... kaałam jej przysiądz, ale powiedziala że nie będzie kupować i już...
tesciowa tez nie kupuje mu piwa, nawet jak ja szantarzuje... i koledzy, którzy tu nam pomagaja , tez tego nie robią... mimo że mąż im mówi że ja pozwoliłam... to oni wiedza że to nie prawda i nie idą kupowac jemu ćwiartki ani piwa...
cos więc drgnęło w tym domu... jakchce sam sobie niech kupuje...a póki co nikt nie przykłada do tego ręki....
ja sie nie kryje z tym że on ma problem, i jasno mówie co sie bęedzie działo, kiedy on wypije....
wiem, że on może nigy sie nie zmienić, ale wiem tez że ja sie nie wyprowadzę... to jest moje mieszkanie również... chyba, że kupi nam mieszkanie ....
mam pewne plany z małym remontem mieszkania... i dopne swego, jestem tego więcej niż pewna... tylko musze trochę kasy uzbierac....
to dzieki teraeutce znów staje na nogi........

317

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
gonia-73 napisał/a:

tylko jeżeli sam nie zrozumie to nic nie da efektu...wiem bo sama przez to przechodziałam...

co chcesz przez to powiedzieć... 
i co zrobiłas ,że ktos to w końcu zrozumiał??/

318

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

niejasno się wyraziłam.... walczę z nim już trzy lata...niestety do dzisiaj i niestety mam już napisany pozew rozwodowy...mówię niestety bo tez mocno go kocham tak samo jak Ty sowjego męża...mimo tego że mnie zdradził, okłamał...i jest alkoholikiem...ale tak to jest...

jesteśmy głupie bo pamiętamy te lepsze chwile nie te gorsze ? bo nie chcemy puścić w niepamięć lat małżeństwa? bo boimy się zostać same na karku z dziećmi i boimy się samotności? bo za mocno zasr.. kochamy?

nie wiem...wiem jedno....czas się chyba uwolnić od tego koszmaru...i powiem Ci że jeżeli nie zrozumie nie brnij dalej w związek bez przyszłości przez tyle lat ile ja...będziesz jeszcze bardziej nieszczęśliwa

pozdrawiam Cię :-)

319

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

U mnie tez trwa to kilka lat... mam nadzieję......................
wiem, że tak może byc i jest póki co....
od tyg. nie spimy ze soba.... on tez ,,chyba''nie upija się... nie wiem nie sprawdzam.... wraca jak ja juz śpię... wieczory spędza na górze albo idzie na cpn....
nie odywa sie nadal ,ja też nie robie pierwszwego kroku... nie tym razem...choć juz sie podłamuje , bo brakuje mi pewnych rzeczy z dobrych chwil/// a były takie...pisalam o nich...
wiem, że kocham wyobrażenie o swoim męzu jakiego chciałbym mieć.....
marze o tym każdego dnia, a jednocześnie żyję swoim życiem , zabieram dzieci na basen , na wycieczki, zajmuję sie nimi i soba... przechodze jakąś wewnętrzną metamorfozę....

320

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

ciągle pije... z przerwami, ale to robi...
nie spi ze mna juz dwa tygodnie... w sumie troche jest mi lepiej , bo sie wysypiam... nie sapie, nie chrapie mi do ucha....
nie rozmawiamy tez tyle  a może i dłużej... ja nie nalegam... nie chce zrobic pierwszego kroku jak zawsze... mysle że on za jakis czas to zrobi... chyba że sie mylę... niby go znam ale jednak nie bardzo...

321

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Anniko kochana co u Ciebie ????Odezwij sie  czekam.

322

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Dawno tu nie zaglądałam wink
u mnie do przodu. Po trzy tygodniowej separacji i spania w osobnych pokojach mój mąz pękł, nie wyzymał. ja olewając całą te sytuację-ale tylkona pokaz zmusiłam go do zrobienia kroku w moja stronę..
kilka razy mnie pakował i chciał wyrzucic rzeczy przez okno. powiedziałam że zadzwonie na policje a jak mnie nie wpusci to przyjade z policją.
pił, pił, pił... miał juz dosyc... powiedział że juz dłużęj tak nie może, nie chce takżyć... nie cieszę sie aż za bardzo bo róznie to sie może skonczyć...
tydz. temu w sobote kiedy był bardzo pijany i chciał wyrzucic komputer przez okno, po położe niu go nałopatki sam zadzwonił na policje by go zabrali... ale mówił to do nich spokojnie więc nawet nie przyjechali, a janie dzwoniłam, mógł jeszcze raz zadzwonić...
juz tydz. nie pije.. mówi że pierd... to i nich sobie go namawiaja on z tym konczy... ale martwi mnie to że na terapie idzie, a ja go do tego nie zmuszam... napominam tylkoże obiecał i jak mie zawiedzie to juz tak lekko nie będzie...
jest inny.. robi sniadanie, kawę kakaodla dzieci... jak nigdy...
zabiera mnie wszedzie tam gdzie musi jechać... nawet ceka na mnie jak nie mam czasu ...
ale tez jest nerwowy... byle co go drazni... a o piciu i o alkohli,xmie nie moge nic mówi c bo trafia go wtedy.. mowi że ja go zmuszam do picia...
miał iśc ze mną na terapie ale mizł pilny wyjazdwięc przeszło mineło... w srode kolejna mam terapię -czy pójdzie nie mam pojecia.. to sie okaże lada dzień...

shania dziekuje że o to pytasz... tak zauwazyła e jak nie byłam z nim wiele osób tu zaglądało i mnie wspierało... teraz kiedy walcze z nim tutaj nkt nie mówi co i jak mam robić... dla rezty oczywistym było by zostawienie go i zacząc życ od nowa...
juz gdzies to pisałam , że jak przeminie czas który jemu jest pisany napewno podejmę kroku własnie w tym kierunku... ale ten czs jeszcze nie miną...
pozdrawiam iebie i wszystkie Kobiety jakie u zagladają...
Ja sie trzymam, jestem silniejsza a co wiecej juz nie kryje tego co sie dzieje u mnie w domu... juz mówie o tym że jestem zona alkoholika i wcale sie tego nie wstydze... choc nie powiem że nie jest mi przykro z tego powodu...
:* :* :* :* :* :*

323

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

przepraszam ale nie czytałam tego co napisałam a teraz widze, że zrobiłam tam wiele błędów i pogubiłam literki...
a jeżeli chodzi o terapie to mąż nie bardzo chce tam iśc i to mnie martwi, bo nie da sobie rady bez pomocy specjalisty..

324

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Witaj anniko....wpadłam tu zobaczyć co u Ciebie słychać....widzę, że nadal idziesz w tym samym kierunku....Mam nadzieję, że robisz zgodnie ze swoim sumieniem. Ja oddycham już pełną piersią i choć brakuje mi pieniędzy i nie mam mieszkania każdy dzień daje nadzieje na lepsze jutro....Powodzenia.

325 Ostatnio edytowany przez shania (2009-09-07 21:25:43)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Ciesze się, ze jesteś smile To prawda, ze bez specjalisty to nie zdziała wiele niestety.Myśle ,ze ponad to wszytko co sie wydarzyło chyba nie ma dość ,.Dawałas mu ultimatum ,ze jak nie pojdzie sie leczyc najlepiej na zamkniete to składasz pozew?Czy raczej się boisz tego?Znam takie sytuacje jak u Ciebie i opor jaki był stawiany ,ze jemu nic nie jest,ale porównujac co Ty robisz dla swojego męza a co robiła tamta kobieta to niebo a ziemia. Walczys o małzenstwo o człowieka, ktorego kochasz moze on powinien zasmakowac co znaczy stracic Ciebie ,Trzymaj sie cieplutko

Posty [ 261 do 325 z 446 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026