netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

445 odpowiedzi42 715 wyświetleńzałożony przez annika80, 17.05.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 446 ]

196

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

shania...może przeczytałabym Twoje posty, gdybyś miała szacunek dla czytelników. Ale tego czytać nie można! Szkoda mi czasu na zastanawianie się, co też masz na myśli wystukując na klawiaturze taki słowotok bez znaków przestankowych i ogonków.

197 Ostatnio edytowany przez shania (2009-06-27 10:59:05)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

koma5.....uważam ,ze troche przesadzasz  z tym brakiem szacunku!.Jesli czujesz się urażona brakiem przecinków -przepraszam,przepraszam rownież Tych ,ktorzy czytali moje posty! .Nie musisz czytać moich wypowiedzi wiele nie tracisz poniewaz pisane są do anniki .Jesli masz mi coś do zarzucenia pisz pod moim wątkiem lub na maila, bo jak narazie zasmiecasz wątek anniki.Jesli znow Cie uraziłam moją nie poprawną pisownią wstaw mi ocene niedostateczną smile Jak narazie annika rozumie co chce jej przekazac inni rownierz pozdrawiam

198

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

shania tak na marginesie, za co ty przepraszasz??????? bez przesady!!!! trzeba po prostu czytac pomału!! wiem że jak sie pisze, bo akurat taka czy inna mysl przyjdzie do głowy to nie patrzy sie na przecinki... ja sama gubie literki i xle cos napisze, nigdy nie sprawdzam tego dopiero jak już potwierdze sprawdzam co i jak....

ale do rzeczy... nie jest u mnie za dobrze... nie umiem wyznaczac granic... za bardzo kocham i gubie sie w tym wszystkim... juz nie wiem czego chcę ... niby z mężem, ale denerwuje mnie juz to wszystko... ta niejasna sytuacja... to za długo trwa... jestem zbyt niecierpliwa i nigdy nie byłam w takiej sytuacji... dzisiaj czuje sie jakas przybita... słońca mi brakuje... tylko pada, pada i pada...

199

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

annika: nie cofaj się...masz tyle jeszcze życia przed sobą> JA też to zrobiłam- tylko mój mąż nie pił. I jak przyjechała policja już go nie zobaczyłam więcej. Trafił do aresztu.
Tylko u mnie jest tak .........w domu horror a na zewnątrz idealne małżeństwo. Szok dla Wszystkich. A jego  Rodzina .........zmieszała mnie z błotem. Ale nie poddam się -ile sił we mnie tyle będę walczyć. Ja mam 25 lat sad

200

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

witaj anniko nie matrw sie swoimi odczuciami ja mysle, ze czujesz sie tak, bo zaczyna docierac do ciebie fakt taki ,ze TY TEZ JESTES WAZNA,ale kłuci sie to jeszcze z Twoim srodeczkiem.Masz mętlik w głowie uczucia mieszaja sie ,jedne z drugimi.Mysle sobie tez ,tak biorac pod uwage siebie, ze to jest tez tak, ze Tyle osob radzi Ci co masz robic te"rady sa podbne wiesz w głebi serca ze słuszne, ale jak trudno to przeskoczyc .Dla kogos tak oczywiste ale dla nas kochajacych za bardzo wcale nie. To jest wrecz zycie wbrew sobie -cos  w tym stylu..Uzbroj sie w cierpliwos i przedewszytkim rozmawiaj ze swoja terapeutka o tym wszytkim poczyaj troche ksiazek podam ci dwie stronki na maila ,ktore znalazlam w necie moze tam cos znajdziesz dla siebie.Jesli otrzymasz maila prosze potwierdz go bo pisalam do kasimruczka i Ona nie otrzymuje wiadomosci ode mnie ,ale moze nam sie uda.Trzymaj sie cieplutko i głowa do gory poradzimy sobie smile

201

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Salomea czy Ty korzystasz z poradni lub chodzisz do terapeuty??
jak tak to co robisz by złagodzic te sytuacje w domu??? jak sie zachowujesz i czy jest lepiej???

Shania to trudniejsze niz myslałam........

202

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Posłalam maila a wieczorkiem napisze liste i przesle :)całus

203

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Wiem - juz przeczytałam... dla Ciebie dwa całusy....
dzisiaj czuje sie lepiej... jestem spokojniejsza i zaczynam reagowac i wyznaczac granice.... nie tylko mężowi ale i dzieciom...
głosno mówię co mi sie nie podoba i mówie to bardzo spokojnie i pomału by zrozumieli.... czuje sie przy tym troche głupio, ale wiecie tak samo sie czułam kiedy uczyłam sie mówić dzieciom bez żadnej okazji ,,kocham cie'', więc wiem, że chyba zaczynam cos nowego w swoim życiu... mąż też inaczej reaguje... dziwi sie że jestem tak spokojna i opanowana, zwłaszcza wtedy kiedy porusza temat dla mnie drażliwy... nie powiem, że mnie to wkurza, ale staram sie byc opanowana i nie pokazywac mu tego jak badzo sciska mnie w dołku, wrecz przeciwnie - uśmiecham sie! jak on patrzy na jakies laski to ja na facetów, i on widzi że na mnie też patrza ... dzisiaj sie nawet do jednego usmiechnęłam i on do mnie też... mąż poczerwienial, ale nic nie powiedział...po chwili złapal mnie za rękę...
wiem że nie moge mu juz pokazywac co mnie dołuje, bo wtedy on tak mna manipuluje że nie moge sie ztego wyplątać... a ważne jest teraz dla mnie to, by wyłapac te jego słabe strony...
musze tez nauczyc sie asertywności... nie do końca wiem co to oznacza , ale moja terapeutka mówi, że to wytażanie swojego zdania i trzymanie sie tego
jutro wizyta u terpeuty małżeńskiego... mąż sam o tym mi przypomniał .... ma byc przed 9.00 napisze Wam jutro jak było wink

204 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:51:17)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

205

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

To smutne co piszesz ... ale jak sama piszesz musisz podjąc decyzję... może zacznij od terapii dla DDA, lub innego terapeuty zajmującego sie kobietami wspóuzależnionymi... jestes młodsza ode mnie o 11 lat i wcale nie oznacza to, że jestes gówniara... widze że rozumiesz powage sytuacjii,ale nie wystarczy rozumieć, trzeba działać!!!!!
musisz zacząć chodzić na terapię!!! to bardzo pomaga!!!! ja , mimo że chodze na terapię tez popełniam błędy, których żałuję... aler mysle że i tak jestem duzo silniejsza i wiem jak postepowac w danej chwili, choc przyznac sie musze ze czesto mam wpadki.. ale warto pójśc , a sama widzisz że cos jest nie tak z twoim narzeczonym... oni ci tam pomogą...powiedzą jak i co robic i uwierz że najgorzej jest zrobic pierwszy krok...
ja, na dzien dzisiejszy mam jednaterapeutkę, ale jutro jade na terapie małżeńską do iinego-oczywiscie jak mąż nie nawali, a na piatek mam tez jeszcze innego do którego mam zamiar tez iść z moim mężem... ale nie chce zapeszać... jutro napisze jak było i czy wogóle było...
czas iść na przód... jak sama piszesz- ,,wiem, że żadna decyzja nie jest łatwa i każda boli. ''
Do dzieła,masz dziecko więc zacznij walczyc o nie i o siebie... a przy tym i o narzeczonego...
pozdrawiam
---------------
annika

206 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:51:35)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

207 Ostatnio edytowany przez shania (2009-06-30 00:06:10)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

szerek witaj:) nie bede sie rozpisywac bo to watek anniki ale to bardzo dojrzałe ze chcecie isc zbratem na spotakanie nie wszyko da sie poukladac po takich przezyciach i odebranym dziecińśtwie.Bardzo mnie ciesza takie posty, bo wiem sama jakie to trudne .U mnie nie tez nie bylo ciekawie jak na moja małą wtedy głowke bylo to koszmarem- picie, bicie poniewieranie matki hmmm i dziwne w tym wszystkim, ze musialam byc dla niej ostoją. Miała tyle lat co ty wiem ze mnie kochala ale niegdy nie mialam w niej wsparcia zawsze ja bylam dla niej workiem do ktorego wrzuca sie zale za swoje zycie ach nawet teraz jest to trudne.Dlatego tym bardziej mnie cieszy, ze jestes taka młodziutka masz dziecko i myslisz tak powaznie o swojej przyszłosci...... Ja dopiero niedawno poszlam na terapie i nie taka typowa dda.Poprostu do zwyklej psycholozki ale wkoncu, te przezycia zaczynaj sie zacierac.....wczesniej myslam ,ze sobie sama poradze i ze tak juz bedzie bo mam deficyt uczuc ,ale to sie wl;ekło za mną strasznie .Teraz jest coraz lepieji zycze Wam powodzenia smile

208 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:51:50)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

209

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

jestem.... własnie przyjechalismy od terapeuty... było całkiem dobrze... tylko jak zwykle ja miałam bardzo duzo do powiedzenia a mąż- milczał... ale terapeuta zadawał bardzo duzo pytan i kierował je przede wszystkim do męża... był cierpliwy... w pewnym momencie myslałam że wyjdzie-i miał taki zamiar,powiedział mi po spotkaniu...
mamy za zadanie pozozmawiac z mężem o swoich potrzebach ... i zacząc je wprowadzac w życie... powiem szczerze, że zapomniałam juz co mówił, ale mój mąż napewno pamięta...

210 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:55:55)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

211

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
annika80 napisał/a:

jestem.... własnie przyjechalismy od terapeuty... było całkiem dobrze... tylko jak zwykle ja miałam bardzo duzo do powiedzenia a mąż- milczał... ale terapeuta zadawał bardzo duzo pytan i kierował je przede wszystkim do męża... był cierpliwy... w pewnym momencie myslałam że wyjdzie-i miał taki zamiar,powiedział mi po spotkaniu...
mamy za zadanie pozozmawiac z mężem o swoich potrzebach ... i zacząc je wprowadzac w życie... powiem szczerze, że zapomniałam juz co mówił, ale mój mąż napewno pamięta...

To wielki sukces, że Twój mąż poszedł razem z Tobą na terapię:)) Jeszcze niedawno nie chciał o tym słyszeć, a tu proszę:))
Przyjdzie taki moment, że i on przemówi (mam taką nadzieję). Powolutku, powolutku ale jednak do przodu!!! Pozdrawiam

212

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

hejka Kobiety
dzień po wspólnej terapii... jeszcze nie rozmawialismy o naszych potrzebach... musimy je sobie przemysleć... czym dla nas jest małżeństwo... każde z nas jest innym człowiekiem i jak powiedzial terapeuta mamy inne potrzeby... i to że może jestesmy tak rózni - ciągnie nas do siebie... ale jest ciężko... bo nie jest różowo- jest tak jak było, z ta różnica, że na terapie sie zgodził... nie pytałam czy pójdzie na nastepna, choć wie że mamy termin na 14.07..... w piatek mam tez wizyte u innego terapeuty alkoholików... nie mówiłam mu o tym... terapeutka zaproponowała mi żebym najpierw przyszła sama i opowiedziała jej wszystko bez męża... dopiero potem podejmiemy decyzje jak i co...
wiecie,że wczoraj  u tego Duszpasterza Rodzin tez mówiłam o alkoholiźmie męża... trochę sie bałam o tym mówić, bo bałam się reakcji męża, ale on tylko słuchał, był cierpliwy...
jeju nie jest miłatwo ,bo mimo wszystko mąż ma zachowanie jak wczesniej,z ta różnica że na razie nie pije... ale to i tak juz dużo... co o tym myslicie moje drogie Kobiety???
pozdrawiam Wszystkie i Każda z osobna!
-----
annika

213 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:52:03)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

214 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:52:15)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

215

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

troche mnie to nie było... wiele sie wydarzyło... nie jest dobrze ani trochę...
zaczne od tego, czego sie sama nie spodziewałam... obfite deszcze spowodowały podtopienie domu moich rodziców... bylismy przerażone obfitościa deszczu który w ciągu 15 min. zalał wioske... nie moglismy wyjść z domu... dzieci - ja zreszta tez bylismy przerażenitym co jest i co może sie zdarzyć...
przyjechał po nas mąż... nie dzwonił,nie pytał... pojechalismy z nim do domu... zabralismy najpotrzebniejsze rzeczy... po dwóch dniach znów ulewa... wody na dworze po kolana u moich rodziców... nawet samochodem nie można wjechać... zakaz wjazdu przed wioską... drzewa zawalaja się na drogach... korzenie tak podmokły że nie utrzymują drzew...
a my w domu, z mężem... ściska mnie na samą myśl... nie mam jak wrócic do rodziców... tam jest jedno wielkie jezioro i smród...1 a mąż dwa dni był kochany, trzeci dzień mnie wkurzył... a 2 razy był tak nachlany że sie przewracał...
wolałabym juz mieszkać chyba w tym smrodzie, ale boje sie o dzieci, były przerażone tym wszystkim... teraz znów widzą pijanego tatę...
byłam na terapii... zaczynam wszystko od nowa... nowa terapeutka, nowe zadania, ale tu z nim... jestem silniejsza niz kiedys, ale nie poradze sobie bez terapeutki...
mam odgrywac teatr... nie reagować na zaczepki męża... udawać że nie słysze jego docinek ... tak robię, choć czasem mnie nosi...
dzisiaj byłam na basenie z dziećmi... a on znów nachlany...
,uszę się teraz zająć nimii sobą a on niech robi co chce....
pewnie zawiodłyście sie na mnie,,,ale tak musiało być...

216 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:52:24)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

217

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

nie pracuje , i nie pracowałam... zajmuje sie cały czas dziećmi i pomagam mu tutaj jak jest potrzeba...
własnie wyszedł na cpn... przed wyjsciem walna sobie setkę... nie rzucał sie do mnie... ale ja tez gram... nie zwracam uwagi na to że pije... jakbym tego nie widziała, jakby tego nie było...nie wiem jak długo będe taka opanowana...
przed wyjsciem z domu zacza furczeć więc zeszłam mu z drogi... moja teściowa jest przerażona... ja jestem spokojna... mysle tylko co będzie jak wróci... jak dziadek lub mama zaczna cos mówić do niego to może byc nie ciekawie... jestem póki co w sytuacji bez wyjscia... dam radę... przetrzymam to...
gdyby jednak było tu az tak źle-pójde z dziecmi tam gdzie trzeba... nawet gdyby miało tam być mokro....

218

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
annika80 napisał/a:

Salomea czy Ty korzystasz z poradni lub chodzisz do terapeuty??
jak tak to co robisz by złagodzic te sytuacje w domu??? jak sie zachowujesz i czy jest lepiej???

Shania to trudniejsze niz myslałam........

Witam Cię smile
Pytasz o poradnię??? Tak byłam...Pani  Psycholog bardzo mi pomogła ... Uwierzyć w siebie!!!
Minęły już 4 m-ce odkąd trafił do aresztu. NACHODZI MNIE RODZINA (JEGO) obrażają, krzyczą, jest strasznie! Początkowo płakałam i się tłumaczyłam a teraz już nie.
Zaczęłam nadużywać tabletek uspokajających...aż zaczęłam tracić pamięć. Nie wiedziałam co robiłam poprzedniego wieczoru.....Naprawdę było okropnie.
Ale wokół mnie jest wiele osób które mi pomagają....zdziwisz się..POLICJA, koleżanki z pracy...sami obcy ludzie. Ale to oni mi pomogli.

219

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

ja mam gdzieś gadanie rodziny i znajomych męża.... mam swoje zdanie i przy nim sie trzymam--on powinien iśc na leczenie... na terapie małżeńską  może chodzic-mówi , ale na alkoholową-NIE!!! boi się czy co???
jedynie czego jeszcze nie potrafie -to wyznaczac granic ani dla męża ani dla nikogo... ale jak pisałam zmieniłam teraputkE (musiałam)-tym właśnie zajmiemy sie na następnym spotkaniu...

220

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

annika80 przeczytałam wszystkie twoje posty, bardzo mi przykro z powodu twojej sytuacji ale moim zdaniem twój mąż się nie zmieni, tyle co przeszłaś dla niego, dla waszej rodziny a on i tak swoje. U mnie w rodzinie mam teścia alkoholika, on również nie widzi w tym żadnego problemu, a raczej sądzi, ze my mamy z tym problem bo wyolbrzymiamy całą sytuację.
Przykro mi to mówić ale tacy ludzie się już nie zmienią piją bo lubią a jak można przestać to co się lubi robić... Chociaż wujek mojego męża  również nadużywał alkoholu i jakimś cudem pewnego dnia sam poszedł do lekarza i zgłosił się na leczenie i jakoś trwa w tym przekonaniu, choć był moment, że zaciągnął choć teraz jest już dobrze.
Życzę ci, żeby twój mąż poszedł po rozum do głowy, żeby otworzył oczy, żeby wziął się w garść żeby zrozumiał jak ty walczyłaś o niego, o siebie o waszą rodzinę, żeby wam się życie ułożyło
Trzymaj się

221

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Dziekuje Ideen... wierze, że nadejdzie taki dzień... jak nie - trudno, bede żyć bez niego... nasze dzieci tego jeszcze tak dobrze nie rozumieja, choć wiedza co sie dzieje...chronie je jak moge przed nim pijanym... ale one bardzo go kochają... to chyba normalne-mimo tego co sie dzieje... czesto z nimi rozmawiam i mówie ze jak tylko zajdzie taka potrzeba to będziemy musiały znów opuścić tata... starsza córka, troche sie stawia-a ma dopiero 6 lat... nie chce stąd iść, jednoczesnie nie chce byc beze mnie... ale na razie i tak nie mam gdzie pójść... sytuacja na to mi nie pozwala... teraz ja musze w jakis sposób pomóc moim rodzicom... na działce wszystko pod wodą było, zgniło dosłownie wszystko... ugotowane ziemniaki pachniały mułem... wiecie juz drugi raz tak sie wydarzyło, bo w 97'r. mielismy tam 1,5 m wody w domu przez 3 tyg. dlatego wiemy czym grożą takie opady...
gdzie by nie popatrzec tam cos zalewa: moich rodziców deszcz zalewa, mojego męża wóda zalewa, a mnie, moją rodzine (z obu stron) krew zalewa, że dzieje sie tak a nie inaczej...
jak tu nie zwariować??!!

222

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
annika80 napisał/a:

troche mnie to nie było... wiele sie wydarzyło... nie jest dobrze ani trochę...
zaczne od tego, czego sie sama nie spodziewałam... obfite deszcze spowodowały podtopienie domu moich rodziców... bylismy przerażone obfitościa deszczu który w ciągu 15 min. zalał wioske... nie moglismy wyjść z domu... dzieci - ja zreszta tez bylismy przerażenitym co jest i co może sie zdarzyć...
przyjechał po nas mąż... nie dzwonił,nie pytał... pojechalismy z nim do domu... zabralismy najpotrzebniejsze rzeczy... po dwóch dniach znów ulewa... wody na dworze po kolana u moich rodziców... nawet samochodem nie można wjechać... zakaz wjazdu przed wioską... drzewa zawalaja się na drogach... korzenie tak podmokły że nie utrzymują drzew...
a my w domu, z mężem... ściska mnie na samą myśl... nie mam jak wrócic do rodziców... tam jest jedno wielkie jezioro i smród...1 a mąż dwa dni był kochany, trzeci dzień mnie wkurzył... a 2 razy był tak nachlany że sie przewracał...
wolałabym juz mieszkać chyba w tym smrodzie, ale boje sie o dzieci, były przerażone tym wszystkim... teraz znów widzą pijanego tatę...
byłam na terapii... zaczynam wszystko od nowa... nowa terapeutka, nowe zadania, ale tu z nim... jestem silniejsza niz kiedys, ale nie poradze sobie bez terapeutki...
mam odgrywac teatr... nie reagować na zaczepki męża... udawać że nie słysze jego docinek ... tak robię, choć czasem mnie nosi...
dzisiaj byłam na basenie z dziećmi... a on znów nachlany...
,uszę się teraz zająć nimii sobą a on niech robi co chce....
pewnie zawiodłyście sie na mnie,,,ale tak musiało być...

Nikt się nie zawiódł!!! Walczysz o swoją rodzinę. Każdemu trzeba dać szansę, nigdy nie będziesz miała wyrzutów sumienia, że nie spróbowałaś. Szkoda tylko, że Twój małżonek nie wykorzystał tej szansy:((
Mam tylko nadzieję, że kiedy Ty będziesz szczęśliwa, on w każdej godzinie swego życia będzie żałował, że tej szansy nie wykorzystał. Pozdrawiam

223 Ostatnio edytowany przez shania (2009-07-07 10:25:53)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Witaj anniko strasznie Ci wspołczuje strasznie ,jak nie urok to s.....:/    tak jak poprzedniczki nikt do Ciebie zalu nie ma tak myslam, ze to zrobisz bo poprostu tak to juz jest i szanuje Twoje decyzje i niemam zamairu Cie krytykowac wiec sie tym nie przejmuj, ze zle pomyslimy.Mysle sobie, ze w pierwszej kolejnosci Twojemu mezowi najpierw potrzeba terapi antyalkoholowej niestety bez jego leczenie na nic Twoje strania i terapia mazenska dlateo,ze on nawet nie bedzie myslał zacjonalnie jego umysł nie funkcjonuje jak trzeba.Widac nie osiagną tego dna ,od ktoregp miałby sie odbic.Jest wyjscie ale nie wiem czy bylabys wstanie to zrobic moze nie wyjscie jak jeszcze pewna szansa.Narazie pracuj dla siebie i nad soba .Corką tłumacz ze tata jest chory i to ze Wy go zostawiacie to tak trzeba bo musi cos zrozumiec ze tak nalezy postepowac Mam synka w wieku Twojej cory i wiem jak przezywa to co dzieje sie u mnie choc sytuacja zypełnie inna rozmowy rozmowy i rozmowy zapewniam go o swojej milosci tlumacze ,ze to nie jest jego wina i nie ma nic wspolnego z tą sytacja, ze dorosli czasem zachowuja sie nie odpowiedzialnie itd... Anniko bedzie dobrze nic sie nie martw trzymam kciuki za Ciebie i pisz kochana ja tylko znajdziesz czas

224

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

jeszcze wczoraj rano wypił piwo... trzasnęło nim... a pracy bardzo duzo... nie mógł nawet na chwilę sie połozyć... miał dosyć... byłam mila(jak od kilku dni)
widziałam jak nim trzepie... znalazłam wodke na strychu-przypadkiem... poszłam tam z literatka, nalałam do pełna i zapytałam czy sie napije... nie chciał...nalegałam i wziął, ale tylko powąchał i nim dobrze strzepało...
powiedziałam chcesz to pij.... nie ruszył... to tej pory lezy pełna na parapecie w kuchni...
ciekawe na jak długo go to obrzydziło??,,,

225 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:52:37)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

226

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
annika80 napisał/a:

ja mam gdzieś gadanie rodziny i znajomych męża.... mam swoje zdanie i przy nim sie trzymam--on powinien iśc na leczenie... na terapie małżeńską  może chodzic-mówi , ale na alkoholową-NIE!!! boi się czy co???
jedynie czego jeszcze nie potrafie -to wyznaczac granic ani dla męża ani dla nikogo... ale jak pisałam zmieniłam teraputkE (musiałam)-tym właśnie zajmiemy sie na następnym spotkaniu...

Dziwię się....tak wiele kobiet męczy się z facetami takimi jak Twój mąż....po co???? Po co marnować życie swoje i dzieci. W moim domu była niesamowita patologia....najgorsze , że bez alkoholu ;(
Zdecydowałam się na krok do przodu bo zobaczyłam jak żyją normalni ludzie na poziomie....nie chciałam aby mój syn się bal a w przyszłości wyrósł na takiego potwora jak jego tata....nie wybaczyła bym sobie tego.
Podejrzewam , że Twój mąż się nie zmieni...Przecież on nie chce nawet się zmienić...tak wynika z tego co piszesz/To nie Ty powinnaś zmienić terapeutki tylko ON!!!!!
A czy Twoja Terapeutka uświadomiła Ci w czym Ty żyjesz?

227 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:50:48)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

228

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Dziewczyny ja dobrze wiem że można życ inaczej, zdaję sobie z tego sprawe ... ale jak pisałam los pokżyżował mi plany... czy tak musiało być??? dzisiaj pewnie leżałabym na leżaczku przed domem rodzicow i sie opalała z dziewczynkami na słoneczku... niestety, piszę niestety bo tak czuję... jadąc z tamtąd ściskało mnie serce, ale wiedziałam, że to była koniecznosć na zaistaniała sytuację... wczoraj w nocy znów ulewa podtopiła ich dom... oni wspierali mnie przez tyle tygodni, teraz ja musze im jakoś pomóc...

a dlaczego zmiwniłam terapeutkę??? musialam, dlatego że moja poprzednia terapeutka prowadziła mnie nie mając na to srodków pieniężnych z mojej gminy, czyli za frii, nie dostawała za to ani grosza, a jej przełożeni nie wiedzieli skąd jestem... do tego powiedziała mi że jak wrócę do męża to koniec naszej współpracy... mogłam sie jej nie przyznać do tego, z drugiej strony przecież to los tak pokierował...
myslicie że po tylu tygodniach mieszkania z rodzicami chciałam wrócić do męża na jego warunkach??? uwierzcie że nie!!!!!!!!!!!11
chciałam - ale na swoich!!!!

teraz mam nową terapeutkę... opowiedziałam jej wszystko po kolei... wywnioskowała z tego że nic nie pomogło by mąż przestał pić, dlatego próbuje inną metode którą wcielam w życie...
uwierzcie mi ,że mimo tego że nachlał się się przez kilka dni ja jestem spokojniejsza wiedząc jak reagować... nie krzyczę jak zawsze i on tez jest spokojniejszy... jedynie wtracający się dziadkowie i mama prowokują do durnego zachowania ...
jestem pewna, że jak poczuje sie zagrożona to pakuje manele i idę z dziećmi nawet na mokradła do rodziców... ale na razie jest nawet dobrze, mimo że sie nachlał...
za duzo przeszłam by nie odróżnić spokoju od strachu!!!! na razie jestem spokojna...
i jak kiedys pisałam że,, jestem samotna mimo że mam męża'' teraz mam męża przy sobie, duzo rozmawiamy, uzgadniamy ważne sprawy, a jak pije nie odzywam się - udaje jakby tego wogóle nie było, jakbym tego nie widziała... to moje zadanie, więc staram sie je wykonywac...

I jestem swiadoma tego z kim żyje i jak żyję...
salomea małymi kroczkami osiągne spokój, z mężem lub bez niego!!!
i uwierz, jeżeli poczuje że cos zagraża moim dzieciom, zabiore je daleko o niego...

229

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

szerek mój mąz pracuje na gospodarce.... uprawia 60 ha pola... zimą za granica przez ok 3 m-ce... nie maczegos takiego że codziennie musi wstawac o 5 i do pracy... robiwtedy kiedy trzeba... a latem to naprawdę roboty tyle, że nie wiadomo za co sie łapać... dlatego też często zdarza sie tak że zapije i ja musiałam pojechac załatwić to czy tamto- ale teraz tego nie robi!!! to jego robota - jak nawali to przez swoje zaniedbanie , czyli chlanie.... a czasem jest ono ważniejsze od wszystkiego!!!

230 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:55:08)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

231

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

nie wiem  jaki jest jego punkt wodzenia --- ale powiem ci szczerze. że to jest dobry temat do rozmowy z moim mężem właśnie o tym ---
ale rozmawiam z nim często-jak nigdy przedtem, i mówię mu że nie pogodze sie nigdy z tym że pije, i uważam że powinien z tym coś robić... mówie też mu że to że wróciłam nie oznacza że nie odejdę od niego juz nogdy...że może przyjśc taki moment że to zrobię... i nic mnie nie powstrzyma, ale wtedy napewno nie wrócę do niego... bo szansę ma teraz, jak ją zmarnuje to będzie to tylko i wyłącznie jego sprawa... jest tego swiadomy- tak myslę, ale jak widzisz robi swoje-pije... choc wódka w literatce dalej stoi na parapecie, to jednak mam obawe, że nadejdzie dzień, że już jej tam nie będzie, bo jak pisałaś na razie ma obrzydzenie do alkoholu-ciekawe na jak długo??

wiecie gdzieś przeczytałam że:
,, To co kobieta,która ,,kocha za bardzo'' przeżywa po rozstaniu z mężczyzną, to typowe cierpienie alkoholika po odstawieniu alkoholu''.

więc wyobrażam sobie tylko jakie to musi być trudne... ja bardzo cierpiałam jak zostawiłam męża... ale teraz dzięki terapii będę walczyć o siebie i dzieci, będe dzieki niej silniejsza i dam sobie rade z przeciwnosciami losu...

szerek a co u ciebie??? jak się sprawy mają??

232

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
salomea napisał/a:

W moim domu była niesamowita patologia....najgorsze , że bez alkoholu ;(

dlaczego piszesz ,,najgorsze,że bez alkoholu'' ???
może dzieki Bogu, że bez alkoholu!!!
bo wiesz jak alkohol dziala na organizm człowieka, staje sie jeszcze bardziej agresywny...
dlatego troszeczkę dziwi mnie Twoja wypowiedź Salomea..

233 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:54:54)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

234 Ostatnio edytowany przez shania (2009-07-09 17:27:18)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Witajcie dziewczyny! anniko musisz przystopowac nad rozmyslaniami bo sytuacja troche ciezka.Uwazam ,ze naprawde duzo zrobiłas .Daj sobie czas troszke czasu .Masz naprawde duzo na głowie. nic na dzien dzisiejszy nie zrobisz,jednie dla siebie chodzac na terapie.Pewnie przyjdzie za niedługo dzien w ktorym poczujesz sie naprawde zle organizm i twoja dusza będą miały dosc, ale to przejdzie i znow poczujesz w sobie moc cos pęknie i wykluje sie Twoje nowe" ja".Domyslam sie ,ze juz jest Ci bardzo cięzko ale spiełas wszytkie siły opancerzyłas sie ,zeby przetrwac. Kochana bedzie dobrze wiem ,ze to wszytko niesprawiedliwe i szlag Cie trafia,ale pamietaj zawsze masz wybor jak nie teraz to potem.Jedynie Ty mozesz uczynic sie szczeslwą -to tak jak z tym wulkanem ,gdy pilnujesz zeby nie wybuchł.  Jesli chodzi o męza hmm to trudne, ale on musi upac inaczej nic z tego nie bedzie musi isc na leczeni.Ja wiem ze wiesz o tym i moze Cie juz wkurza to moje gderanie.Mozesz go zmusic na leczenie jest na to sposob ale nie wiem czy chcesz. Trzymam za Ciebie i mysle jestes Twardą dziwczynką popatrz ile juz przeszłas bedzie dobrze.   szerek słuchaj Tylko siebie i tez trzymam kciuki

235

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
shania napisał/a:

Mozesz go zmusic na leczenie jest na to sposob ale nie wiem czy chcesz.

co masz na myśli??? napisz prosz...chętnie poczytam...

236

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

posłałam maila

237

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
szerek napisał/a:

Salomea, to bardzo słuszne co piszesz, ale niestety większość kobiet boi się zmian, annika i tak zrobiła bardzo duży krok, ale w tych czasach albo jesteś pewną siebie wykształconą kobietą, która ,np. widząc co się dzieje odchodzi od męża i jest niezależna, a są takie które nie mają silnego charakteru, jeśli facet zarabia a ona ma dwójkę dzieci to normalne że zajmuje się domem nie pracuje i nie ma tak szybkiej szansy na ,, ucieczkę", chociaż w takich przypadkach ucieczka nawet byle gdzie, byle daleko to już jest dużo...
I jeszcze jest ta miłość, którą terapeuci nazywają ,, chorą" lub współuzależnioną.  Na pewno uświadomiła annice w czym ona żyje, tyle że ona sama to musi zrozumieć i moim zdaniem zrozumiała i zrobiła duży krok do tego by to zmienić, walczyć o siebie i swoją rodzinę, jednak każda z nas chce mieć normalną, kochającą się rodzinę, nie każdy chce co minuta zmieniać tatusia swoim dziecią, to nie jest łatwe ani dla nas ani dla dzieciaków. Niestety los annice pokrzyżował plany, na razie wyjścia nie ma, chyba że coś wymyśli...

Ja również nie mam silnego charakteru. Po tym co się stało nie potrafiłam normalnie żyć i nie potrafię ...minęły cztery miesiące dopiero. A do takiego drastycznego kroku popchnął mnie strach. Nawet sobie nie wyobrażasz jak ogromny STRACH!!!
Też bałam się zmiany. Jestem teraz bardzo źle postrzegana w okolicy bo ja nie uciekłam ...nadal jestem w tym samym domu...Tylko  jego aresztowali. Odchodzę od zmysłów na myśl, że on wróci!!!
Nie zamierzam też "co minuta zmieniać tatusia"...ani mi to w głowie!!! Ale tysiąc razy wolę aby moje dziecko wychowało się bez ojca niż z takim potworem.
Ja też nie pracowałam. Byłam na stażu jak to się stało....moje wynagrodzenie wówczas to 600 zł. Ale nie można być z DAMSKIM BOKSEREM bo zarabia!!! Przecież to koszmar!
A jeśli chodzi o patologię bez alkoholu to kochana szerek masz rację-Nie można niczym wytłumaczyć znęcania się "na trzeźwo", jest to okrutne, podłe... nie potrafię tego nawet nazwać.
Moja terapeutka jak i policja, prawnik oraz prokurator robili wszystko abym nie wycofała sprawy...uświadamiali mi codziennie jak mogło się to dla mnie skończyć. Ja również mam stwierdzone przez psychologa emocjonalne uzależnienie od męża...lub jak to nazywasz "chorą"miłość.

Ale proszę Annika zastanów się!!! Nie można całe życie się bać...nie można tłumaczyć alkoholika..ani żadnego innego sadysty który bije i znęca się nad żoną i choćby nie robił krzywdy dzieciom to one wszystko widzą...myślicie , że nie odbije się to na ich delikatnych psychikach???
Ja nie piszę tego w złej intencji ale naprawdę szczerej !

238 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:54:41)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

239

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Przeczytaj mój post na forum pt. Boję się męża!!! U mnie też nigdy nie wiadomo było kiedy dostaniesz i za co! Czasem zupa była za słona...wtedy talerz leciał na ścianie zaraz potem ja a następnie drzwi z futryny potem znowu ja!
Przeżyłam piekło. cieszę się że to koniec. Mogę wychodzić do sklepu....wyobrażasz sobie! Mogę robić makijaż!

240

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Nie ma w domu czegos takiego...może ,,jeszcze nie'' tzn. mąż kilka razy machnną mi ręką w głowę, w sumie to po włosach mi przeleciał...pchnął mnie jak dałam mu w twarz za ubliżanie... i raz czy dwa złapał mnie za szyje kiedy wylałam mu herbate na twarz też za słowa...
nigdy mnie nie katował tak żebym chodziła z pobita twarzą... i ja sie jego nie boję... nie mam powodów by tak było...
ostatnio pije pałery i wódkę, wtedy ten wzrok ma okropny... ale mówił mi że sam zauważył że wstepuje w niego wtedy złość i siła... tak było wtedy jak rzucił kubkiem w sciane a ja wezwałam policję...

dla mnie najgorsze jest to że pije ... jak nikt go nie zaczpia idzie spać... jak każdy pijany facet, ale mój mąż to alkoholik i mnie trafia że często jest pijany...
a ja sama często prowokowałam zadymę, darłam sie na niego aż gardło mnie bolało własnie jak był pijany...

mój mąż jak nie pije, nie jest tyranem ... lubi mówic tak bym była zazrdosna o niego, ale tez nie spędzał czasu z nami-siedział u szwagra na górze przy piwku... mnie to bardzo denerwowało... często dlatego wstrzynałam kłótnie...

od kiedy wykonuje swoje zadanie jakie zadała mi terapeutka jestem spokojna i naprawde nie przychodzi mi to z trudem... jak pisałam staram sie nie widzieć i nie słyszec pewnych rzeczy i zajmowac sie sobą...
to naprawde pomaga...
mąż nie pije kilka dni... nie mówie tez mu o tym, ani nie prosze ,,nie pij''
jest ok. a jak cos mi odpowie nie tak nie odzywam sie i za chwile zmieniam temat...
jest inaczej niż przed 2 miesiącami... nie wiem na jak długo - ale inaczej... i nie mysle co będzie jutro... dzisiajjest ok

241 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:54:30)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

242

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
annika80 napisał/a:

Dziewczyny ja dobrze wiem że można życ inaczej, zdaję sobie z tego sprawe ... ale jak pisałam los pokżyżował mi plany... czy tak musiało być??? dzisiaj pewnie leżałabym na leżaczku przed domem rodzicow i sie opalała z dziewczynkami na słoneczku... niestety, piszę niestety bo tak czuję... jadąc z tamtąd ściskało mnie serce, ale wiedziałam, że to była koniecznosć na zaistaniała sytuację... wczoraj w nocy znów ulewa podtopiła ich dom... oni wspierali mnie przez tyle tygodni, teraz ja musze im jakoś pomóc...

a dlaczego zmiwniłam terapeutkę??? musialam, dlatego że moja poprzednia terapeutka prowadziła mnie nie mając na to srodków pieniężnych z mojej gminy, czyli za frii, nie dostawała za to ani grosza, a jej przełożeni nie wiedzieli skąd jestem... do tego powiedziała mi że jak wrócę do męża to koniec naszej współpracy... mogłam sie jej nie przyznać do tego, z drugiej strony przecież to los tak pokierował...
myslicie że po tylu tygodniach mieszkania z rodzicami chciałam wrócić do męża na jego warunkach??? uwierzcie że nie!!!!!!!!!!!11
chciałam - ale na swoich!!!!

teraz mam nową terapeutkę... opowiedziałam jej wszystko po kolei... wywnioskowała z tego że nic nie pomogło by mąż przestał pić, dlatego próbuje inną metode którą wcielam w życie...
uwierzcie mi ,że mimo tego że nachlał się się przez kilka dni ja jestem spokojniejsza wiedząc jak reagować... nie krzyczę jak zawsze i on tez jest spokojniejszy... jedynie wtracający się dziadkowie i mama prowokują do durnego zachowania ...
jestem pewna, że jak poczuje sie zagrożona to pakuje manele i idę z dziećmi nawet na mokradła do rodziców... ale na razie jest nawet dobrze, mimo że sie nachlał...
za duzo przeszłam by nie odróżnić spokoju od strachu!!!! na razie jestem spokojna...
i jak kiedys pisałam że,, jestem samotna mimo że mam męża'' teraz mam męża przy sobie, duzo rozmawiamy, uzgadniamy ważne sprawy, a jak pije nie odzywam się - udaje jakby tego wogóle nie było, jakbym tego nie widziała... to moje zadanie, więc staram sie je wykonywac...

I jestem swiadoma tego z kim żyje i jak żyję...
salomea małymi kroczkami osiągne spokój, z mężem lub bez niego!!!
i uwierz, jeżeli poczuje że cos zagraża moim dzieciom, zabiore je daleko o niego...

szkoda..........:(

243

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
szerek napisał/a:

Myślę że nie powinnaś myśleć kategoriami ,,nie mysle co będzie jutro... dzisiaj jest ok" bo chyba ważne jest mieć jakieś wspólne plany , podejmować decyzje i wiedzieć co chcecie razem w tym życiu robić

Szerek my rozmawiamy o tym co będzie jutro, mamy jakies plany, rozmawiamy jak nigdy przedtem... nie ma tych rozmów tyle ile bym sobie wymarzyła -ale  są...
nie chcę jedynie mysleć o tym czy za chwilę sie on nie nachleje... nie sprawdzam tego, nie mówię mu o tym by nie pił. wogóle nie poruszam tego tematu... jedynie co raz zapytałam to ,,, czy podoba ci sie to, jak jest teraz''' - odpowiedział, że tak...
cieszę sie tym, że teraz jest spokojnie w domu... i oczywiście nie jest tak ,że nie mam obaw- owszem gdzies przelatuja mi takie mysli,,,ciekawe w jakim stanie go zastane jak wrócę do domu''... ale wracam i jest dobrze...

jakbym co wieczór myslała ,, czy jutro sie nachleje i co będzie robił''' to pewnie  juz od tego wieczora tłókłabym mu do głowy ,,, nie pij jutro-nie zawiedź mnie''' - ale im mniej o tym mówię - a teraz nie mówie wogóle, to on nie pije... a jak mu ględzę - ,,obiecałaś., nie pij'' to on jakby na złośc mi robił... dlatego nie mówie juz na ten temat ani słowa

244 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:54:18)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

245

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

mam dwoje dzieci... jak im mówie ,, zostaw to, nie ruszaj'' , to one odwrotnie; ,,nie idź, zostaw''- i tak pójdą i wezmą...
moja siostra kiedys powiedziała mi tak: jak one coś świrują powiedz krótko PRZESTAŃ i zadziałało, albo np. jak chciały cos zrobić wbrew temu co jest dozwolone mówiłam SPRÓBUJ,SPRÓBUJ ALE PAMIĘTAJ ŻE JAK ...... i tam cos do danej sytuacji powiedziałm... wahały się aż w końcu zrezygnowały...
i tak właśnie postępuje z mężem... jak z dzieckiem...

przed paroma chwilami siostra mojego męża kupiła mu piwo- bo on chciał... wie co jest i jak z tym że pije... wkurzyłam sie bardzo , serce waliło mi młotem... ale nic nie powiedziałm dla męża... robiłam swoje... między czasie jak nie widział poszłam do niej i bardzo delikatnie powiedziałam jej by więcej tego nie robiła , bo wie co może stac się potem jak on zasmakuje... broniła sie że on ją prosił przy mamie i mama nic nie mówiła, więc ja jej na to, że jak on chce niech sam sobie kupuje, bym ja nie miała do niej pretensji, prosiłam o to kilka razy w tej rozmowie... niby powiedziała ok. - a ja  nie chce myslec czy będzie inaczej...
mąż podziękował za obiad-czego nigdy nie robił i poszedł do swojej roboty... troche mnie nosi-dlatego tu jestem, by sie wygadać...ściska mnie w dołku z nerwów, ale parzy mi sie meliska, bo nie chcę dać sie sprowokować, nie chcę by nerwy mi pusciły...

246 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:54:04)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

247

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

No, no anniko80 coraz bardziej Cię podziwiam... Ja bym chyba tak nie umiała... jesteś silną kobietą i widać od razu, że co by nie było to sobie poradzisz. Jesteś też mądrą kobieta, bo nie siedzisz cicho jak mysz pod miotłą, tylko starasz się jakoś działać. To naprawdę jest godne podziwu co przechodzisz. Walczysz- nie poddałaś się- prędzej czy później się wszystko ułoży (w ten czy inny sposób). Wierzę w Ciebie i trzymam kciuki!

248

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

dziekuje dziewczyny ALE...'
dzisiaj nie wytrzymałam... dałam sie wciągnąc w kłótnię... wrócił wczorac o 1 w nocy z festynu... zero skruchy... jeszcze dogaduje mi i traktuje z góry... poryczałam sie jak kojot, i wygarnęłam co sie da... nie wspomniałam o alkoholu... tylko o jego zachowaniu i postepowaniu...nawymyslał mi kazał sie spakować... na to ja mu niech on sie pakuje, to tez mój dom..
teraz jak ochłonęłam, wiem że on sie bronił tymi słowami bo wiedział że to jest mój slaby punkt i że mnie zdołuje... ale chociaż upadłam-to na krótką chwileczkę-teraz sie podniosłam z wiekszą siłą...

musze dalej odgrywać swój teatr...dam rade !!! Przecież jestem silna kobietką!! Jak MY wszyskie, no nie????!!!!
całusy dla Waszystkich.,..

249

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Trzymam kciuki za Twoją silną wolę i za to żeby się udało>
Walcz jak potrafisz najlepiej...każda z nas radzi bądź poradziła sobie inaczej.... wink

250 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:53:36)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

251

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

sorry, ale to dla mnie  bez sensu...    po co wrocilas jak on sie nie zmienil??   Rani Cie..     Nie wierze...    masakra....   ok rozumiem ze KOCHASZ   ale popa3 na dzieci, na siebie...    to tyran.  a fu.


sorry jezeli Cie urazilam, to tylko moje zdanie.

252

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

poczytaj moje posty dokladnie... wrócilam, bo sytuacja mnie do tego zmusiła... i nie mam póki co gdzie pójść... taka jest prawda...

253

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

annika...a gdzie teraz mieszkają Twoi rodzice? Też musieli opuścic swój dom? Tam nie da się jeszcze zamieszkać?
...bo mnie sie trochę wydaje, że Ty jesteś cała szczęśliwa z tego powodu, że wróciłas do męża alkoholika, a powódź jest tu doskonałym wytłumaczeniem tego, o czym od początku marzyłaś.
Powiem Ci więcej - zostaniesz już tam, bo chcesz z nim być. Niech se pije, będziesz niosła swój krzyż i robiła dobre wrażenie, winiła ojca, matkę, siostrę, że mu kupiły...przestaniesz od niego wymagać... Tak bywa z  żonami alkoholików, zakochanych w swoich mężach.

254 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:50:31)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

255

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
koma5 napisał/a:

annika...a gdzie teraz mieszkają Twoi rodzice? Też musieli opuścic swój dom? Tam nie da się jeszcze zamieszkać?
...bo mnie sie trochę wydaje, że Ty jesteś cała szczęśliwa z tego powodu, że wróciłas do męża alkoholika, a powódź jest tu doskonałym wytłumaczeniem tego, o czym od początku marzyłaś.
Powiem Ci więcej - zostaniesz już tam, bo chcesz z nim być. Niech se pije, będziesz niosła swój krzyż i robiła dobre wrażenie, winiła ojca, matkę, siostrę, że mu kupiły...przestaniesz od niego wymagać... Tak bywa z  żonami alkoholików, zakochanych w swoich mężach.

Podobne wnioski przyszły mi do głowy.

256

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

rodzice mieszkaja w domu w jednym pokoju na piętrze wraz z moim rodzeństwem(15 i 21 lat) pokój ma 16 m2. na dole maja dwa pokoje, kuchnię i łazienkę... póki co nie mogą tam zejśc...

jeżeli chodzi o mnie , to nie raz pisałam że chcę być dalej z mężem... i wcale sie z tym nie kryje ... ale jak piszecie nie ,, jestem cała szczęsliwa z tego powodu '' ... wy były byście????
i myslicie, że prosiłam matke nature by nasłała pówódź i ulewy na dom moich rodziców bym mogła wrócić do męża... mogłam duzo wczesniej, ale nie zrobiłam tego...
A jeżeli chodzi o noszenie swojego krzyża... swój noszę - kiedy trzeba...
chodze na terapie i nie mam zamiaru zrezygnować... naucze sie niematkowac dla męża, zaczęłam zajmowc sie sobą i dziećmi, próbuję nie zajmowac si,e sprawami męża ,tylko swoimi...
nie powiem że jest cudownie, ale lepiej niz wczesniej,choć pije nadal, ale zaczyna widzieć w tym problem, zaczyna mi o tym mówić, zauważa, że jak wypije to źle sie zachowuje, zaczyna dostrzegac takie sytuacje, które jeszcze kilka tygodni temu były dla niegop całkiem w porządku, a teraz widzi je inaczej... może to ściema , by mnie uspokoić, nie wiem,,,

piszecie ze,, przestaniesz od niego wymagać''- tak własnie staram sie robić... chce by sięgna dna!!!!!!!! bo wtedy być może sie od niego odbije... jak chce niech pije, moje gderanie nic mu nie pomoże!!!!! dzisiaj wiem,że to dorosły człowiek i sam odpowiada za siebie... a ja nie musze sie nim zajmowac jak dzieckiem... planowac co i jak ma robić...
za jakis czas oboje zmądrzejemy- jestem tego pewna... tylkonie wiem czy nie będzie wtedy za późno...

i gdybym była cała szczęsliwa z tego powodu że z nim jestem, nie było by mnie tutaj...

257 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:49:53)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

258

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję
szerek napisał/a:

Nie wiem co jest ze mną nie tak, psycholog powiedziała że mam znaleść sposoby w jaki sposób ja mam się zmienić, żeby mieć inne do niego podejście bo mam już dość kontrolowania sytuacji...

259

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Dziwi mnie to dlaczego pani psycholog nie podpowie Ci, jakie to sposoby.. chyba, że dowiesz sie o nich od grupy wsparcia DDA.... moje terapeutki, ta poprzednia i obecna tez , mówi mi jakie mogłabym uzyc sposoby na to by czuc sie lepiej... za każdym razem proponuje mi cos innego, bo jak czytałaś - póki co to nic nie skutkowałao by odciągnąć mojego męża od alkoholu...
druga sprawa jest to ,że w tym naszym chodzeniu do terapeutów , psychologów jest praca nad NASZYM WYZDROWIENIEM a nie naszych partnerów... jedynie zmieniając nasze nastawienia, nasze czyny, nasze mysli możemy inaczej i lepiej funkcjonować...
nie będzie to łatwe, bo z tego co wiem to powinno sie postepowac tak jak radzi terapeuta... ja chodze juz ponad 2 miesiące i powiem Ci że wiem duzo, ale jeszcze za mało... często jestem spokojna, ale tez przygnebiona, bo staram sie wykonywac polecenia terapeutki na siłę, a czasem nerwy mi puszczają...

a jesli chodzi o to kontrolowanie narzeczonego.. ja tez tak robiłam i teraz tez zdarza mi sie to robić... wtedy cała w srodku chodzę...  przytocze ci fragment książki ,, kobiety które kochaja za bardzo...
,,najwięcej troski bólu przysparza nam bezowocowny wysilek kierowania i rządzenia  innymi. przypomnij sobie wszystkie swoje zabiegi: nie kończące sie przemówienia, błagania , prosby,przekupstwa, może nawet przemoc, wszystkie sposoby których sie bezskutecznie chwytałaś. A jak sie czułas po każdym takim wystepie..?? robiłas sie coraz  bardziej niespokojna, bezradna i wsciekła. Jedyna droga wyścia to dac sobie spokój z tym, na co nie masz rady-z nim i jego zyciem. bo i tak pod wpływem  presji z Twojej strony on sie prawie napewno nie zmieni.. To co powinno być jego problemem stało sie twoim...''

zajmij sie sobą i dzieckiem... i zmieniając swoje zachowanie, możesz wpłynąć na to że i Twój partner sie zmieni... w tej książce pisze wiele takich rzeczy, równiez to, że najtrudniej jest samemu sobie pomóc--- i ja sie z tym w 100% zgadzam... bo starałam sie zmienic męża, chwytałam sie wielu sposobów, ale sobie nie umiałam pomóc-było to dla mnie nie potrzebne... teraz mysle inaczej...
przemysl to sobie...
wyślę Tobie coś jeszcze mailem... mnie to pomaga gdy mam doła... a wysłała mi to jedna z NetKOBIET

260 Ostatnio edytowany przez szerek (2009-07-20 14:49:38)

Odp: Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

...

Posty [ 196 do 260 z 446 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Był tak agresywny że zadzwoniłam na policję

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026