Nie wracaj
Nie lubie jak sie rodzina miesza w zycie ludzi dorosłych ![]()
Podobne tematy
Póki co to w czwartek jadę po swoje rzeczy i dzieci... Nie zabiorę wszystkiego,ale letnie rzeczy na pewno... mam pietra dlatego że nie wiem co oni mi będą marudzic po nosem!!!
ALE wydrukowałam sobie 2 artykuły z katolickiego tygodnika Gość Niedzielny na temat alkoholików...
Oni kupuja co tydzień te gazetki... Tam ten problem opisuje ksiądz!
Na ich zaczepki -- to będzie moja odpowiedź!!!---i nic więcej nie dodam!!
Byłam na terapii...wyszłam przybita... i tak jest do teraz....
Terapeutka tłumaczy,mówi,ale jakby nie do mnie... nie docieraja do mnie pewne fakty...
to jest trudniejsze niz myslałm!!!!!
to moja decyzja co zobie ale nie chcę zawieść JEJ i siebie... wiem ze ma racje...
ale jak w tym wytrwać..nie mam pojęcia...........
Dasz rade musisz w to wierzyc!! To nie przyjdzie łatwo i szybko ale zobaczysz ze bedzie dobrze! Potrzeba czasu... i wytrwałosci! nie mozesz sie teraz złamac! NIe teraz kiedy juz tak daleko doszłas...
Trzymam kciuki:*
P/S ja tez mam strasznego doła... ale damy rade prawda?!
annika80 Nie potrafię postawić się w Twojej sytuacji, więc trudno jest mi cokolwiek Tobie doradzić... Ale pomyśl sobie, że kiedy to wszytsko już się skończy wszystko będzie inaczej.... Będziesz prowadziła spokojne życie, nie martwiąc się czy czasami wieczorem nie będzie awantury...
iem , że to trudne.... ale życze Tobie jak najlepiej..... naprawde wierze , że uda się Tobie
Życze wszystkiego dobrego i powodzenia w tej cięzkiej i trudnej drodze jaką już pokonałaś i jaka jeszcze czeka Cie ![]()
Annika nie możesz się teraz poddać,jeszcze nie raz dopadną Cię takie doły ale podjęłaś najlepszą decyzję z możliwych i musisz w niej trwać,dla dobra siebie i córeczek.
Nic nie piszesz jak przebiegła wizyta w domu......chyba się nie poddałaś.
To Twój mąż musi błagać Cię o to żebyś wróciła i jednocześnie podjąć leczenie,rodzina męża może sobie gadać,to nie ich żoną jesteś,to nie z nimi miałabyś żyć.....choc przyznam Ci się że na poczatku myślałam że mąż wymięknie,jeżeli nie no to trudno wiesz na czym stoisz -wybrał alkohol.Smutne ale nie możesz się poddać.
Witam WAS !!!
Nie mogłam tu wczora być - nie miałam po prostu siły.... wróciłam po 21.00 zmęczona i zestresowana.
Rano ok.9.30 byłyśmy na miejscu. Był w domu- tzn. siedział u dziadków w mieszkaniu
Dziewczynki przywitały się z nim, przytuliły... nie wiem czy odpowiedział mi cześć... pochwili poszłam do swojego mieszkania.... zaraz na salę - stroiłam ją na komunię...
do domu ,,latałam'' dość często bo coś zapomniałam,to prasować tam musiałam bo na sali prądu cały dzień nie było. Nie odzywałam sie wogóle,nawet na docinki z jego strony...-a co ja tam szukam,-czy nie mogłaś tego u mamy zrobić...zero reakcji z mojej strony...
po południu pojechał na półtora godź. na pokaz-nie wiem czy był obowiązkowy!!!!
wrócił---wypity.... cos tam mówił do kogoś ale ja nie słuchałm zajęłam się pracą!!!
skończyłam przed 20.00
przez te godź. dzieci były cały czas ze mną... może w sumie godź. były w domu...
babcia po 15. pojechała na jakieś ćw. wróciła po 18.00,, mąż wypity spał do 19.00 (nie mogłam wrócić szybciej ze względu na ten prąd-a pewnie o 18. byłam bym u rodziców...)
Mamy jechać do domu. Starsza córka bardzo nie chce-płacze. Mąż mówi że możesz zostać że nilt nie ma nic do gadania... ale ona chciała ze mną tam zostać(choć sama też-bo mówi że jak mama była z siostra w szpitalu to ja byłam sama z tatą)...byłam wściekła a jednocześnie przerażona!!!!
Mąż powiedziła w tedy że ja nie nie mogę zostać żę mam zabrać swoje rzeczy i nie mam juz czego tam szukać... NIE ODEZWAŁAM SIĘ SŁOWEM...
powiedziałm że możemy jeszcze trochę zostac by jakoś rozładować tę sytuację...
poszłyśmy na górę...wypiłam herbatę... mąż też przyszedł... córka znów płacze--pyta kiedy oni przyjadą... mąż na to że jego noga tam nie postanie nigdy, że jak cos to będą musiały wyjść na począstek wioski i jeweźmie..
WTEDY ja bardzo łagodnie powiedziałam że ciebie nikt nigdy z tamtąd nie wyganiał,chcesz możesz przyjeżdżać kiedy chcesz,nikt tobie nic nie powie... drzwi są otwarte... nikt ich przed toba nie zamknie!!! nie uciszła mnie jak zawsze-tylko powiedził--nie płacz ja jutro przyjadę do ciebie... no izaczęli się rzegnać...płakała bardzo... uspokajałam ja mówiąć że tatuś jutro przyjedzie!!
odprowadzili nas do samochodu,teściowa też zaczęła płakać,mąż prawie... pocałował je i rzeby pokazać mi jak bardzo jest na mnie wściekły pchnął drzwiami na mnie od samochodu... nie było mocno ale jednak tak zrobił... poszedł do domu chyba płakać mu sie chciało....
ledwo odpaliłam auto... druga córka zaczęłą płakać... mnie samej było przeokropnie!!!!!!!!!!!!!
jakos dojechalismy do domu...
starsza przeżywałą całą drogę,mówiła że serduszko ją boli i mocno bije!!!młodsza zasnęła...
boję sie co będzie jak przyjedzie, nie wiem czy je dać, wolałabym nie...
a w niedziele komunia... nie wiem co będzie...ja jakos wytrzymam.. ale córki-zwłaszcza jak trzeba będzie jechać do domu... a jak będą chciały zostać????
Jestem silna ale nie z kamienia...
Nadal uważam, że Twoja decyzja jest dobra... Wytrwaj jakoś... rozmawiaj dużo z dziećmi... okazuj im miłość... chodź na terapię a może jakoś wszystko się ułoży- czego życzę z całego serca!
Wiem, że dziś Twój ,,wielki,, dzień, trzymaj się kochana, mam nadzieję, że dasz radę. Myślę o Tobie od rana i trzymam mocno kciuki, aby było spokojnie i abyś dała radę. Powodzenia!!! Pamiętaj, że jesteś najważniejsza i szczęście Twoje i Twoich dziewczynek jest na pierwszym miejscu!!!
Ja myślę, że on zaczyna mięknąć...Musisz wytrzymać!!
Bedzie dobrze a tata niech nie będzie taki maczo jak plącze
Powinien ucałować Swoje Kobitki ![]()
JESTEM!!!!!!!!!!! KOCHANI
Nie było ani dobrze ani tragicznie. Od rana miałam ściśnięte serce.Byłam tam ok 11.00 Poszłam do siebie. Męża nie było był na górze-jak zawsze. Dzieci poszły na górę. Ja zrobiłam sobie herbatkę i siedziałam przed telewizore. Po godź.zszedł na dół. Poszedł do sypialni-zamkną drzwi.Nie przywitał się ze mną.Wyszedł po dłuższej chwili i demonstracyjnie nalał sobie sobie szmpana do szklanki. Wczesniej zauważyłam żę na szfie brakuje jednego a w śmieciach był korek... Powiedziałm do córki chodź idziemy do babci i wyszłysmy... potem wkładał pieniądzę do koperty-mnie tam nie wpisał i to zakomunikował głośno... milczałam... szlismy na salę---coś tam pod nosem mówił --- był juz podpity w sumie wypił całego szmpana... na sali siadł daleko!!!!!!!!!!!!! ode mnie, dzieci i naszej całej rodziny.Ktoś mówił do niego by usiadł koło szwagra... nic z tego alkohol zawładna jego ciałem i dusza---poszedł do domu zanim podali rosół... mnie zaczęło być nie dobrze...było mi słabo ale oddychałam głęboko...
cały dzień przespał... wypił drugiego szampana... spał i spał.....
ja byłam cały czas na sali... pogadałam z kilkoma osobami na ten temat,jedni byli mojego zdania,ale inni mówili wracaj do niego .... powiedziałam że to moja i mojego męża sprawa i nie będę się więcej wypowiadać na ten temat...jedna z ciotek która ma mężą alkoholika mówi wracaj i daj szansę ja mówię ile razy - przecież dałam mu ostatnio taką szansę i jej nie wykorzystał... ile mam dać mu tych szans--ona mówi tyle ile trzeba-ja mówię no właśnie mam żyć tak jak wy... nie chodze po to na terapie i płacę pieniądze żeby to zaprzepaścić... więc jak terapeutka gówno wie to po co wywalać pieniądzę na to!!!!!!!!! po co są ci ludzie????? nie chciałm z nia o tym gadać... powiedziałam że nie żałuję tego co zrobiłam i jeszcze raz bym to zrobiła i zakończyłam ten temat....
potem porozmawiałam z mamą i dzidkami... poprosiłam by mu nie sprzatali,nie prali---- bo mój dom lśnił dzisiaj - nie widać było by mieszkał tam alkoholik--jego siostrunia mu posprzątała!!!
mama mówiła że będą próbować robić tak jak im mówie ale to jej dziecko i napewno jest i będzie jej ciężko!!!!
nie wiem co będzie dalej..... mąż jest do mnie bardzo negatywnie nastawiony... nie nawidzi mnie!!!!!!!!!!!1 zwłaszcza jak wypije..... mówi jak ja mogłam mu zabrać dzieci....
teściowa mówi żebym na razie nie wracała i nie słuchała co mwi rodzina bo ona widzi co się dzieje jak on wypije i co o mnie mówi.... sam fakt że w ciągu dnia kilka razy zmienia decyzję!!!! auta mi nie dał choć mówił że to moje - bo kupił mi je w zeszłym roku w prezencie- ale teraz mam zapomnieć... zabrałabym je bo stoi na mnie ale nie chcę robić większego zameszania dla nich niż mają!!! ale już niedługo... jestem bardzo cierpliwą kobietą!!!! poczekam....
jak widzicie wróciłam do mamy.... jestem już tutaj ponad 2 tyg. mąż dalej ma do mnie żal choć jak jest trzeźwy to grzecznie pyta czy móżę rozmawiać z dziećmi...jak wypije piwo już nie umie inaczej niz z gróbej rury....
nie wie,m ile jeszcze to potrwa... mam nadzieje że już niedługo nadejdzie dzień że to on zacznie myśleć i prosić o rozmowę... ja na razie pasuję... nie chcę pisać sms---bo 3 mu wysłałam---napisałam czego oczkuję i co mogą mu zaoferować... milczy---ciąglę milczy----ale głupimi odzywkami pokazuje że to jeszcze nie teraz.....
buziaki dla WAS-- dziękuje za wsparcie i że jesteście tu ze mną już te 2 długie tygodnie....
On jest alkoholikiem (a nie drobnym smakoszem ) musi dostać kopa od życia żeby zrozumiał .Wytrzymaj i zobacz co będzie dobrze dla was i niech zycie zadecyduje a nie rodzina jego .
mam znów doła!!!! wielkiego!!!!!!! byłą teściowa u dzieci - dzisiaj ich święto... tata nie przyjechał... one nie bardzo to przeżywają ale ja---okropnie... nie zadzwonił...ale jeszcze to nie koniec dnia....
jestem przygnębiona bardzo bardzo mocno...
znów wspominał dzisiaj o rozwodzie i jakimś planie... mówił że uciekłyśmy to do widzenia...
samochodu nie chce mi dać!!! a ja nie chcę na siłę go zabierać.... dzwoniłam do niego niedawno w tej sprawie... ale jest nieosiągalny....
coś mi się zdaje że nic z tego nie będzie... nie wiem jak ja to przetrzymam... do tej pory żyłam nadzieją że on się weźmie za siebie... wątpię już w to... naprawdę... pewnie dlatego tak sie czuję....
dlaczego niektórzy mężczyźni sa tacy honorowi-uparci-dumni to stoi ponad rodziną ,ponad własnymi dziećmi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! dlaczego oni tacy są??????????
Duma faceta nie pozwala. Nie pozwol sobie zabrac samochodu bo wtedy będziesz zniewolona.A tak będziesz mogla pojechać do rodzicow o każdej porze i nocy .
Annika zachowania Twojego męża nie nazwałabym honorowym a raczej głupim i nie dojrzałym.Człowiek honorowy i dumny dba o swoją rodzinę,dąży do zapewnienie jej poczucia bezpieczeństwa,stabilizacji.....
A Twój mąż,no cóż,nim rządzi alkohol ktory przekłada ponad dobro swojej rodziny,swoich dzieci.
Nie narzucaj mu się wiecej,jeżeli to on nie zrobi pierwszego kroku będziesz wiedziala ile dla niego znaczy Wasza rodzina,bedzisz musiala pomyśleć o definitywnym rozstaniu.Przykre to ale prawdziwe....
Wiem jakie dla Ciebie trudne ale nie chcesz chyba dalej marnować sobie i swoim dzieciom życia przy alkoholiku.
Mam samochód przy sobie.... zadzwoniłam do niego kilka godz. temu ... odebrał- był pijany.... zapytałam kiedy moge zabrać auto-odp. przyjeżdżaj i bierz... po tym jeszcze kazał mi zamknąć mordę i spier..... odłączyłam się.... zadzwoniła zaraz do mnie jego ciocia, powiedział że mąż dał jej klucze dla mnie od auta,żebym przyjechała po nie.... długo się nie zastanawiałam!!!!!!
brat pojechał tam ze mną... on już spał... jego rodzina stała przy wejściu... jego siostra dała prezent na DZIEŃ DZIECKA od niego... a on nawet nie zadzwonił... ma pretensje że zabrałam mu dzieci...
a córeczki już założyły te małe serduszka na uszka!!!
ludzie kiedy on w końcu zmądrzeje???? kiedy zacznie mysleć o dzieciach a nie o sobie???
dzisiaj znów była rodzinka męża(siostra i brat z dziećmi)-jego nie było!!
brat jego mówił że chyba się zatruł bo nie ma siły jeść,pić ani nic.... brzuch go bardzo boli...
napisałam też list do niego wczoraj.... teściowa dała mu dzisiaj rano jak był na kacu... czy przeczytał nie wiem... nie był to miły list... napisałam czego oczekuję od niego jeżeli chce mieć swoje dziewczyny przy sobie... jeżeli zastosuje sie do moich warunków to za jakieś 2 miesiące(jeżeli będzie regularnie chodzić na mitingi dla alkoholików) spróbujemy od nowa.. jeżeli nie - będziemy życ osobno...
teraz czekam na jego reakcję i działanie w tej sprawie...
dzisiaj jest we mnie więcej optymizmu... może dlatego że słoneczko wyszło......
84 2009-06-02 17:21:10 Ostatnio edytowany przez STEFCIA (2009-06-02 17:22:25)
Własnie rozmawiałam z jego mamą- jest nie dobrze i tyle że przez to co zrobiłam jestem spalona... chce rozwodu i nie mam prawa pokazywać się w domu bo on się wyniesie-a jest to dom w którym mieszkają jego rodzice ,dziadkowie, siostra...
na razie nie mogę tam pojechać... on mnie nie nawidzi za to że policję wezwałam...
ile będę cierpieć po tym wszystkim...................
A dlaczego masz cierpieć? Przecież życie jest jedno i nie warto go marnować dla kogoś kto nawet nie widzi swojej winy.Gdyby nie świrkował nie musiałabyś interwenbiować w ten sposób.Niech ma pretensje do siebie.Błazen.Możesz żyć bez niego.Możesz wziąć Twoje życie we własne ręce i odbić się od dna.On nie jest Ci do tego potrzebny,ponieważ Cię nie szanuje.Gdyby tak było nie zachowaywałby sie w taki sposób.A jego rodzinka widocznie jest tyle warta co on skoro nie widzą co wyprawia.
Zatruł się.Brzuch to go pewnie boli ale od chlania.Która watroba wytrzyma taki maraton.
Byłam znów na terapii... po kolejnej wychodzę zasmucona... otwierają mi się oczy na to co miałam przymknięte... terapeutka pytała co mnie najbardziej denerwuje... ,,to że mój mąż jest takim egoistą, że jeszcze nie robi tego co musi,czyli pójść na leczenie...'' ta jego choroba niszczy jego zdrowie i nasze!!!
Jeszcze ma czas zęby naprawić....Tylko trzeba chcieć i mieć silna wole żeby nie pic
Annika to bardzo dobrze ze kochasz meza i na pewno chcesz jego dobra. A dobro dla niego w tym momencie to leczenie. Niestety taka jest prawda, ze jesli teraz sie ugniesz i wrocisz do niego to on sie upewni, ze moze robic co chce. Daleko juz dobrnelas w swojej konsekwencji i teraz tymbardziej nie mozesz sie wycofac. Wierze, ze Ci bardzo ciezko. Byc moze pomoze Ci, ze bedziesz sie komus wyzalac, to da upust Twoim emocjom. Zawsze kiedy jest Ci tak trudno to staraj sie przypomniec sobie po co to robisz, dla dzieci, dla meza i dla siebie. Jestes naprawde Anniko osoba godna nasladowania. To bardzo budujace, ze sa kobiety tak swiadome i silne. Ciesze sie i wierze, ze wszystko ulozy sie jeszcze.
Wiecie gzieś przeczytałam że część alkoholików ma tak w ogóle syndrom piotrusia pana, nie dorośli oni do odpowiedzialności jaką jest bycie ojcem, głową rodziny, są egoistami, bardziej martwiącymi się o siebie niż o własne dzieci - i tak jest po części z moim mężem,z tą różnicą że jeżeli chodzi o kwestie finansowe to dzieci zawsze mają to co chcą... często miałam oto pretensje do męża i nawet mówiłam mu tu, że kupuje ich miłość... dając im często pieniążki na ich zachcianki - przysłaniał nimi swoją nieobecność... i żeby nie stekały mu nad uchem, szły sobie do sklepu na lody... dla świętego spokoju!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
tak byc nie może...
Dzwonił mój mąż do dzieci... przyjedzie w niedzielę po nie... ja też z nimi pojadę... po pierwsze nie dam ich samych..a druga sprawa one nawet nie pojadą z nim bo się go boją---nie ufaja mu.... obie zawsze pytają czy pije?? dzisiaj starsza córcia zapytała kiedy pójdzie leczyć tą chorobę,odp. że nie potrzebuje... mówiła że jak się wyleczy to my wrócimy do domu... ale on nie chce bym ja wracała tylko dzieci...a one nie chcą byc tam beze mnie!!!!!!
nie wiem jak to się ułoży... jedna z KOBIIET napisała gdzieś
* Bądź miła,atrakcyjna,cierpliwa.Jeśli to prawdziwa miłość-przetrzyma wszystko!---bardzo mnie te słowa podniosły na duchu!!!
A mój brat wyrecyował mi takie zdanie
*Trzeba cos stracić,by cos docenić-żeby odzyskać trzeba się zmienić!!!
A to że mój mąż mówi że mnie juz niby nie kocha czytam sobie takie zdanie,też je gdzieś na forum przeczytałam
*Szansa jest zawsze gdy jest miłość...to czucie nie znika tak nagle...
Dziękuję dziewczyny, bo dzięki takim wypowiedziom człowiek czuje sie lepej.....
Witaj Anniko nie miałam czasu Ci odpisać ale musisz wytrwać może Ty nie widzisz ale pomalutku odnosisz sukces jednak się odezwał wiesz nawet go rozumiem dlaczego on nie chce Ciebie bo zburzyłaś jego świat i zmuszasz go do podporządkowania się twoim zasadom a tego nie wytrzyma żaden egoista i w dodatku alkoholik dlatego podkreślam Ci jeszcze raz masz szansę wygrać tylko na to potrzeba niestety dużo czasu.
Stefcia to nie jest tak że on jej nie szanuje On nie wie co robi najgorsze jest właśnie to że na swoje własne życzenie robi sobie krzywdę i tego nie widzi dlatego musi dostać tego kopa by wrócił do rzeczywistości .
Podoba mi się postawa anniki bo jest bardzo malutko takich kobiet które podejmują takie wyzwanie dla rodziny tylko czy starczy jej sił bo teraz nie ma wsparci w osobie na której jej bardzo zależy ?
KOchana Tamaro daaaaaaaaaawno Cie tu nie było!!!
Jak zawsze, podniosłaś mnie na duchu...
Wiem, że na to potrzeba bardzo dużo czasu!! a ja jestem bardzo niecierpliwa-zresztą jak większość kobiet!!!!
Myślę, że on nie chce mnie widzieć nie dlatego, że mnie nie nawidzi,ale dlatego, że mnie kocha i boi się że pęknie, że zmięknie... Każda kobieta ma na swojego mężczyznę ,,coś'' co wie, że poskutkuje...
Dlatego muszę być c i e r p l i w a , m i ł a , a t r a k c y j n a !!!!!!!!!!!!!!
Na nowo muszę go do siebie przekonać!!! Rozpalić ten płomień... A wtedy to nie on będzie mi stawiał warunki!!!
tylko wszystko p o w o l u t k u !!! m a ł y m i k r o c z k a m i !!!
Do tej pory to ja zabiegałam jego miłość,o zainteresowanie mną, o to by spędzał ze mna więcej czasu,by wogóle ze mną czasem był... Teraz wiem że chcę czegoś innego... i tego będę się trzymać...
Jutro spotkanie z dziećmi pod moim okiem!!! Jak będzie napiszę po wszystkim...
Miła atrakcyjna???Dla kogo.Mój Boże jak niektóre kobiety maja mało godności.Być z kimś choć nie wazne,że cie traktuje jak szmate.To żałosne.
Bardzo dobrze zrobiłaś.I głowa do góry co będzie to będzie,a w tej sytuacji najważniejsze są dzieci ![]()
Bardzo dobrze zrobiłaś.I głowa do góry co będzie to będzie,a w tej sytuacji najważniejsze są dzieci
Jasne! Najważniejsze są dzieci,które będą miały niezły wzorzec małżeństwa.I obraz tatusia który przedkłada alkohol nad dobro rodziny.Każe mamusi"zamknąć morde i spier"
Stefcia niekoniecznie bo te dzieci będą widziały matkę która sie nie podaje ma silną wolę i uparcie walczy o człowieka z przed picia którego pamiętają, ona nie walczy z męzem dlatego że ją wygania i nie szanuje ona walczy z alkoholem który zatruwa mu mózg .
Stefciu alkoholik potrafi być podły i sama znam wielu facetów którzy jak nie piją to swoje żony noszą na rękach i nieba by im uchyli ale jak wpadną w ciąg to po prostu nie sa sobą potraią wtedy okraść swój dom by mieć w tym czasie na alkohol .
Gdyby annika nie znała dawnego męża to by po prostu odeszła i nie zawracała sobie nim głowy ale on ją szanował ma z nią dzieci .Ale one znają tatusia który nie żałuje na dzieci i je kocha więc jak im wytłumaczyć że tatus jest Beeeeeee!!!!
I co powiedzą o matce gdy będą w wieku dorastania że przez Matkę nie mają ojca bo odeszła bo była egoistką ,pewnie jestem daleka od przemocy w rodzinie i ciche milczenie i godzenie się na wszystko ona walczy o swoje warunki nie godzi się na wszystko .
Anniko właśnie oto mi chodziło nic dodać nic ująć .
----------------------
Pozdrawiam Tamara
Stefcia niekoniecznie bo te dzieci będą widziały matkę która sie nie podaje ma silną wolę i uparcie walczy o człowieka z przed picia którego pamiętają, ona nie walczy z męzem dlatego że ją wygania i nie szanuje ona walczy z alkoholem który zatruwa mu mózg .
Stefciu alkoholik potrafi być podły i sama znam wielu facetów którzy jak nie piją to swoje żony noszą na rękach i nieba by im uchyli ale jak wpadną w ciąg to po prostu nie sa sobą potraią wtedy okraść swój dom by mieć w tym czasie na alkohol .Gdyby annika nie znała dawnego męża to by po prostu odeszła i nie zawracała sobie nim głowy ale on ją szanował ma z nią dzieci .Ale one znają tatusia który nie żałuje na dzieci i je kocha więc jak im wytłumaczyć że tatus jest Beeeeeee!!!!
I co powiedzą o matce gdy będą w wieku dorastania że przez Matkę nie mają ojca bo odeszła bo była egoistką ,pewnie jestem daleka od przemocy w rodzinie i ciche milczenie i godzenie się na wszystko ona walczy o swoje warunki nie godzi się na wszystko .
Anniko właśnie oto mi chodziło nic dodać nic ująć .
----------------------
Pozdrawiam Tamara
Rozmawiałam ostatnio z przyjaciółką która wyznała mi że nie może wybaczyć swojej matce że tkwiła przez lata w związku z alkoholikiem.Tłumaczyła dzieciom ze to co robi tatus nie jest złe, bo jest chory.W tym przeswiadczeniu dorastały.Teraz brat mojej przyjaciółki robi to samo co ojciec i nie widzi w tym nic złego choć jego rodzina sie rozsypuje.
97 2009-06-06 15:19:38 Ostatnio edytowany przez STEFCIA (2009-06-06 15:48:41)
Z posta anniki 80
"Wiecie gzieś przeczytałam że część alkoholików ma tak w ogóle syndrom piotrusia pana, nie dorośli oni do odpowiedzialności jaką jest bycie ojcem, głową rodziny, są egoistami, bardziej martwiącymi się o siebie niż o własne dzieci - i tak jest po części z moim mężem,z tą różnicą że jeżeli chodzi o kwestie finansowe to dzieci zawsze mają to co chcą... często miałam oto pretensje do męża i nawet mówiłam mu tu, że kupuje ich miłość... dając im często pieniążki na ich zachcianki - przysłaniał nimi swoją nieobecność... i żeby nie stekały mu nad uchem, szły sobie do sklepu na lody... dla świętego spokoju!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1"
"jestem od 6 lat mężatką. mamy dwie wspaniałe córki(4 i 6 lat). Mieszkamy z tesciami mimo że mamy osobne mieszkania. Mój mąż nie lubi przebywac w domu,nie lubi rozmawiac ze mną ani z dziecmi. Za to uwielbia przesiadywac na górze u swojej mamy. nawet telewizor chodzi tam ogladac by miec spokój od dzieci. Kiedy cały dzień jest zajęty pracą(na gospodarstwie) wpada tylko na obiad a wieczorem po pracy - na górę (mieszka tam też jego siostra ze szwagrem). tam rozmawiaja godzinami przy piwku oczywiscie.(dodam jeszcze że moj mąz jest alkoholikem kiedy nie ma zajęcia pije-na pole tez bierze piwko albo szczeniaczka-nie raz juz go przyłapałam!))"
to ma być tatuś o którego warto walczyć.Wybaczcie ale nie zgodze sie z tym.
A taki cudowny był dawniej..."nie mozna zmienic drugiego człowieka!!!!!!!!!!! można zmienic tylko siebie!!
szczerze Ci powiem że lepiej - raczej nie bedzie. Wiem cos o tym. Miałam podobny problem ze swoim chłopakiem (a od 6 lat mężem).
Myslałam że go zmienie ze bedzie lepszy itd. Zawiodłam sie. Ale teraz juz wiem że człowiek sam musi o chcieć się zmienić. Ty tego nie zrobisz za niego jezeli on wcale tego on nie chce! Ja dzisiaj żałuje że nie byłam stanowcza, żałuje że mimo iż kocham go bardzo nie zostawiłam go jeszcze przed slubem!!!"Jak widać od poczatku był niewiele wart.
Stefcia a jak się twoim zdaniem traktuje szmatę???
nie czytasz dokładnie tego co piszę....
nie wrócę do męża który będzie chlał!!!!!!!!!!!!!!!! będzie spotykał się z dziećmi ale tylko i wyłącznie pod moją obecnością i po trzeźwemu!!!!!! to jest jeden z moich warunków!!!! druga sprawa on jest chory , wiele rzeczy nie widzi jak jest na haju alkoholowym. Teraz będzie widywał dzieci trzeźwy-nie ma innej opcji!!!!
Powiem Ci tak, on wyniósł to ze swojego domu,nim tez tata sie nie zajmował i ON INACZEJ NIE POTRAFI!!! Dla niego dziwne jest to że trzeba dzieci chwalic za dobre zachowanie!
Nie wiem czy będę z nim, ale może właśnie dzięki temu on nauczy sie być dobrym ojcem chociaż w niedzielę!!!
Nie masz takiego życia, i nie masz zielonego pojęcia jak może być w takim związku. To jest chore wszystko wiesz.. i on i ja ... oboje jesteśmy uzależnieni - on od alkoholu, ja od niego!!!!!!!
ja chodzę na terapię bo tego chcę , on na razie nie czuje takiej potrzeby i cholera wie czy wogóle poczuje...
Ale wiem że ludzie całe życie sie zmieniają.w jedna lub w drugą stronę....
I uważąm że ludziom trzeba dawać szansę... jeżeli ktoś tylko tego chce, potrzebuje!!!!
Ja na męża się nie gnieawm ja mu współczuję- bo on jest chory!!! A jak Ty tego nie rozumiesz to Twoja sprawa...
Tak się zastanawiam czy wiesz co to wogóle jest choroba alkoholowa??
ja długo nie wiedziałam jak to działa, dopiero jak terapeutka otworzyła mi oczy!!!!!!!!
muszę być c i e r p l i w a , m i ł a , a t r a k c y j n a !!!!!!!!!!!!!! Nie tylko dla męża ale dla siebie samej!!!!!!!!!! Dla lepszego samopoczucia!!!!!!!!!!!!!!
A czy to żle jak mąż zobaczy po trzeźwemu co tak naprawdę traci????
Teraz będzie mnie oglądał trzewy!!! Dawno mnie takiej nie widział. Dla mnie to też coś nowego!!!!!
99 2009-06-06 15:58:47 Ostatnio edytowany przez STEFCIA (2009-06-06 16:00:12)
Stefcia a jak się twoim zdaniem traktuje szmatę???
nie czytasz dokładnie tego co piszę....nie wrócę do męża który będzie chlał!!!!!!!!!!!!!!!! będzie spotykał się z dziećmi ale tylko i wyłącznie pod moją obecnością i po trzeźwemu!!!!!! to jest jeden z moich warunków!!!! druga sprawa on jest chory , wiele rzeczy nie widzi jak jest na haju alkoholowym. Teraz będzie widywał dzieci trzeźwy-nie ma innej opcji!!!!
Powiem Ci tak, on wyniósł to ze swojego domu,nim tez tata sie nie zajmował i ON INACZEJ NIE POTRAFI!!! Dla niego dziwne jest to że trzeba dzieci chwalic za dobre zachowanie!Nie wiem czy będę z nim, ale może właśnie dzięki temu on nauczy sie być dobrym ojcem chociaż w niedzielę!!!
Nie masz takiego życia, i nie masz zielonego pojęcia jak może być w takim związku. To jest chore wszystko wiesz.. i on i ja ... oboje jesteśmy uzależnieni - on od alkoholu, ja od niego!!!!!!!
ja chodzę na terapię bo tego chcę , on na razie nie czuje takiej potrzeby i cholera wie czy wogóle poczuje...Ale wiem że ludzie całe życie sie zmieniają.w jedna lub w drugą stronę....
I uważąm że ludziom trzeba dawać szansę... jeżeli ktoś tylko tego chce, potrzebuje!!!!Ja na męża się nie gnieawm ja mu współczuję- bo on jest chory!!! A jak Ty tego nie rozumiesz to Twoja sprawa...
Tak się zastanawiam czy wiesz co to wogóle jest choroba alkoholowa??
ja długo nie wiedziałam jak to działa, dopiero jak terapeutka otworzyła mi oczy!!!!!!!!muszę być c i e r p l i w a , m i ł a , a t r a k c y j n a !!!!!!!!!!!!!! Nie tylko dla męża ale dla siebie samej!!!!!!!!!! Dla lepszego samopoczucia!!!!!!!!!!!!!!
A czy to żle jak mąż zobaczy po trzeźwemu co tak naprawdę traci????
Teraz będzie mnie oglądał trzewy!!! Dawno mnie takiej nie widział. Dla mnie to też coś nowego!!!!!
Z jednym się zgodzę Ty rzeczywiscie jestes chora Jak sama piszesz uzależniona od niego. Tylko pytanie brzmi od czego skoro sama w wielu postach udowadniasz jak niewiele jest wart.Wystarczy je po kolei przeczytać. A ja to zrobiłam by nie wysuwać pochopnych wniosków.W drugiej kwestii też się z Tobą zgadzam,że ludziom trzeba dać drugą szansę.Ale ludziom którzy mają jakies wartosci.
A jezeli uwazasz że dziecia potzrebny jest niedzielny tatuś- to walcz.Powodzenia.
Pytasz jak moim zdaniem traktuje się szmate?.ZTwojego posta:" Niedawno zaczęłam szukac pomocy bo mam dość wyzwisk,poniżania,psychicznego znęcani" mężczyzna który szanuje kobiete nie wyzywa jej i nie poniża.Jeżeli Ty za takim facetem tęsknisz emocjonalnie to możan Ci tylko współczuć.
Czy ty nigdy nie kłóciłaś się ze swoim chłopakiem????
W życiu, w związku są te dobre dni i te złe!!! Parę lat temu dla mnie kłótnia, czy powiedzenie sobie parę przykrych słów to nie był mały problem,było mi smutno płakałam,ale prawie każda para ( o ile nie KAŻDA) się kłóci...
Gdyby było tak teraz nie byłam bym tutaj, nie odeszłabym od męża-bo nie ma związków idealnych NIE MA!!!!
Ja odeszłam od alkoholika a nie od faceta który sie ze mna kłócił!!!Z którym czasem darłam przysłowiowe koty... Nigdy bym nie przypuszczała że będzie tak jak teraz....
Nie miałam pojęcia że tak to sie potoczy i że tak właśnie to będzie postępowało....
Gdyby 6 lat temu ktoś pokazał mi film z mojego obecnego życia i zapytał czy chciałabym w nim być - powiedziałbym nie!!!!
Ale nie ma takiej mozliwości!!! Żyjesz z facetem i nie wiesz co może byc jutro!!!
Dobrze wiesz, że nie za takim mężczyzną tęsknię...
I ja wiem że ja go nie zmienię!!! On sam musi tego chcieć!!!!
Ale wiesz co to jest nadzieja???
Walczę sama ze sobą... ja zauważyłaś ja też jestem uzależniona-chora...
Zdajesz sobie sprawe co ja czuje tak naprawdę!!!!!
Gdyby nie terapia nie myslała bym kategoriami;szacunek, dzieci, dobra rodzina........
Wróciłabym do niego po trzech dniach.... i manipulował by mą chyba do końca...
Ale ja zaczęłam sie leczyć i potrzebuje wsparcia a nie osądzania!!!
czy osądzała byś człoieka który zachorował na zapalenie płóc???
Wydaje mi śię żę nie!!!
Masz prawo do swojego zdania... przecież jestesmy innymi ludźmi i czujemy zupełanie co innego...
Nie osąsdzam Cię tylko bardzo Ci współczuję.Ale mam nadzieje że prawda pomoże Ci otworzyć oczy i uwolnić się od uzależnienia.
Ja też tego chcę!!!!
Myślę że za ok trzy miesiące będę inaczej patrzeć na to wszystko!!!
Ale musi upłynąć troszeczkę czasu bym mogła sobie to poukładać. I może to co piszę dzisiaj będę inaczej odbierać za kilka miesięcy.. Dla mnie to dopiero początek drogi,....Dlatego kieruje mną terapeutka bo sama nie umiem jeszcze podejmować rozsądnych decyzji...
A to co piszę to są moje odczucia...moje emocje związane z ta całą sprawą... To wszystko jest bardzo świerze i ja tez nie potrafię obiektywnie na to patrzeć,może dlatego że sprawa dotyczy właśnie mnie!!!
Fajnie jest komuś radzić,ale żyć z tym i w tym jest bardzo,badzo trudno!!!
Dlatego rozumiem niektóre dziewczyny,opisuje im swoje doświadczenia-ale samej sobie nie potrafie pomóc... Często im piszę co mi mówi terapeutka... Bo fachowa pomoc jest nieoceniona,niezastąpiona!!!
Czasami potrzebuje takiego wstrząśnięcia, ale lepiej na moje samopoczucie działają łagodne posty Tamarki, Marty Net-Ekspeta,czy innych dziewczyn-nie zapominam o dan1982 ![]()
Tobie też dziękuje że jesteś ... może nie z takim nastawieniem jakiego potrzebuję ,ale nie jesteś też pierwsza która, że tak powiem dała mi do myslenia... iiiii mocnego kopa!!!!
Fakt nie przebierałam w środkach,ale w żaden sposób nie chciałam Cię urazić.Mam nadzieję,że terapia Ci pomoże i że tak jak piszesz za jakiś czas będziesz mogła spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy.Mozesz napiszesz wiecej o tej terapii? Sama jestem ciekawa jak to wyglada.
Byłaś kiedyś na dywaniku u dyrektora... to troche podobne...
jestem ja i terapeutka...mówię jej o wszystkim co czuje ,myslę ,płaczę przy niej i sie śmieję.... trochę to dziwne... obcej osobie mówisz takie osobiste rzeczy...
ona tłumaczy jego zachowanie,dlaczego tak a nie inaczej się zachowuje i co powoduje jego złe postępowanie----- również tłumaczy dlaczego ja tak a nie inaczej to odbieram:że nie reaguje wogóle,albo za mocno....ale przedewszystkim mówi mi że nikt nie zasługuje na takie traktowanie!!!! a mąż musi sie leczyć by stać sie innym człowiekiem ..tego trzeba chcieć!!!!!!
mówi jak mam mówic do niego,a jak nie mówić,co powinnam robić a czego nie .... całkiem jak małemu dziecku.... trochę to dziwne bo przeciez sama jestem mamą a jednk ktoś też trzyma nade mną dłonie...
Terapeutka wie co może się stać jak się poddam i mi to tłumaczy...ja nie zawsze jej słucham np. piszę sms-choć nie powinnam (ale od kilku dni zero smsów).
Zadaje mi wiele pytań dlaczego kocham,za co kocham, kiedy było fajnie,kiedy było spokojnie bez strachu... co teraz czuję,co mnie denerwuje, i takie tam...a przede wszystkim swoimi wypowiedziami mnie rośmiesza!!!dodaje sił..
na środę kazała mi napisac co mąż wniósł dobrego do naszego małżeństwa i co złego.Kazałą kartkę podzielić na pół i z jednej strony dobre rzeczy napisać po drugiej-złe....
drugie zadanie to takie, że wszystkie sms jakie chciałabym wysłać do męża mam zapisać na kartce i przynieść dla niej. więc nie wysyłam tylko piszę na kartce...
ktoś pomyśli że to dziecinada,,,dla mnie pomaga!!! Szkoda że ja sama, mimo że często o tym mówiłam, zgłosiłam się do tej terapeutki dopiero teraz!!!!!!!
Nie jest mi lekko bo za każdym razem jest mi smutniej jak od niej wychodzę ale wiem i zdaję sobie sprawę z tego, że to dla mojego dobra i moich dzieci a po części i dla męża...
Bardzo dobrze zrobiłaś! Lepiej późno niż wcale.To jest drugi krok ku lepszemu.
Też tak uważam!!! Teraz może być juz tylko lepiej...:) Ciekawe co napiszę w tym poście za jakieś 2,3 miesiące!!??? sama jestem ciekawa... ale to nie film i nikt mi nie pokaże tego ujęcia!!!! ![]()
pozdrawiam
Cytuję Stefcię "Rozmawiałam ostatnio z przyjaciółką która wyznała mi że nie może wybaczyć swojej matce że tkwiła przez lata w związku z alkoholikiem.Tłumaczyła dzieciom ze to co robi tatus nie jest złe, bo jest chory.W tym przeswiadczeniu dorastały.Teraz brat mojej przyjaciółki robi to samo co ojciec i nie widzi w tym nic złego choć jego rodzina sie rozsypuje"
Stefciu bo właśnie błędem tej kobiety było właśnie tkwić w takim związku i nic z tym nie robić tylko żyć w takim letargu.
Bo moja matka żyła właśnie w takim związku z moim ojcem ale nigdy nie była bierną obserwatorką zawsze nam powtarzała że to co robi tatuś to j e s t z ł e ale ten tatuś chodził do pracy i zarabiał pieniążki które oddawał matce żebyśmy nie chodzili głodni a że była dobrą gospodynią to z czasem wspólnymi siłami pobudowaliśmy własny dom a ojciec walczył z chorobą ale nigdy nie miał tak silnej woli by przestać definitywnie ale moja matka była pewna że on ją kocha i nas ale podczas ciągu był odrażający i wręcz śmierdzący.My też jak widzisz dorastaliśmy w takiej atmosferze ale zadne z naszej trójki nie nadużywa alkoholu my to mamy zaszczepione od dziecka jak czip że jeśli wypiję ten jeden za dużo to do następnego nikt i nic nas nie zmusi to tkwi w naszej psychice tak głęboko że jest po prostu nie do wymazania .
Teraz zastanawiam się jak nasza matka to osiągnęła może wpajała nam to od dziecka może napatrzyłyśmy się na ojca przez tyle lat jak zmagał się ze swoją chorobą jak dziękował matce że wytrzymała z nim tyle lat i przepraszał nas bo miał świadomość że bez nas i żony byłby dziadem pewnie zapił by sie gdzieś na śmierć .
Piszę Ci o tym po to że wartość człowieka o której piszesz Annice jest względna i nie można jej porównywać bo problem z alkoholem mają lekarze prawnicy politycy ludzie wysoko postawieni a więc inteligentni to dopada każdego nie tylko margines i Tzw.klasę średnią czy robotniczą (Bez obrazy)
-------------------------------
Tamara
masz rację.kazdy może zostać alkoholikiem.Ale między alkoholikiem a alkoholikiem jest duza różnica.Wielkie znaczenie ma osobowość człowieka.A z postów anniki wynika że jej mąż nogdy nie był wzorem męża ani ojca.Z alkoholem czy bez
.Jestem pełna szacunku dla Twojej mamy Tamaro,ale nie potrafiłabym tak sie poswiecić nawet w imie miłości.Uważam ze kobiety powinny ratować siebie a przede wszystkim dzieci,by nie narażać je na taki stres, aby nie patrzyły na to jak ojciec zmienia w piekło życie ich i matki.Dobrze,i chwała Twojej mamie za to że przynajmniej uświadamiała Wam,że to jest złe.
Tak to prawda że osobowość człowieka jest najważniejsza i jak silna jest wola by zmienić siebie ale sa ludzie którzy mimo najszczerszych chęci tego nie potrafią .Czasem wystarczy mały gest i odrobina zrozumienia a czasem dobry kopniak by zrozumieć jaką wyrządza się krzywdę i to czasem nieświadomie,bo gdyby mąż Anniki to wiedział to nigdy nie dopuścił by się do takiej sytuacji.
Anika pisała że chce męża z przed picia nie wiem który to post nie mam czasu szukać,Jest od niego uzależniona więc coś ich łączyło dobrego bo normalna kobieta nie pchała by się w związek bez przyszłości,ona by go zakończyła .
Tak kobiety powinny ratować siebie ale tak jak piszesz że alkoholik alkoholikowi nie jest równy tak Kobieta kobiecie również i wszystko zależy od tego jak bardzo czuje się zraniona przez swojego partnera i jak bardzo go przez to znienawidziła tak będzie nastawiała dzieci przeciwko przez co bardzo wyrządza krzywdę swoim dzieciom .
Nie postrzegaliśmy tego jako piekło raczej jako jego chorobę
z postów anniki wynika że jej mąż nogdy nie był wzorem męża ani ojca.Z alkoholem czy bez.
Mój mąz nigdy nie był święty. Jak pisałam w postach. Ale był innym człowiekiem. Mieliśmy różne sytuacje życiowe.Dobre i złe. Ale cała ta trauma zaczęła się w chwili kiedy zaszłam w ciążę z pierwszym dzieckiem. Jak pisałam myslałam że to się zmieni... Nie sądziłam - nigdy nie przypuszczałam że tak to własnie się skończy... dlatego z upływem lat dochodzę do wniosku że w związku takim nie jest lepiej a gorzej... Wtedy-kilka lat temu myslałam, że będzie właśnie lepiej...myliłam się -a może nie zareagowałam w porę..zwlekałam z wieloma sprawami...
Pisałam też że mój mąż też ma ojca alkoholika... jego mama jest z nim do dziś... ona często mówiła mi ;a niech sobie pogada,pogada i przestanie.ty sie nie odzywaj,ja już ponad 25 lat żyję tak i nigdy sie nie odzywałam...mówiła,że kobieta musi zcierpieć takie rzeczy bo mężczyźni tacy są...ja miałam go po tym przytulić i powiedzieć :kocham Cie ty moj skarbeczku!!-tak robi do dzisiaj jego mama..
i ja jej słuchałam ... ale ja byłam głupia!!! teraz wiem -dzięki terapi- że powinnam reagować na takie odzywki!!!!!!!! że nikt nie ma prawa nikogo tak traktować!!!!
moja teściowa do dzisiaj słyszy od męża-ty tępaku pierd..... ale nie odezwie się słowem. I Teśc nie parzy czy jesteśmy my tzn. ja , mąż czy nawet dzieci...
W takim domu wychowywał sie mój mąż-niedawno ojciec też tak go powyzywał(zresztą od dziecka to słyszał od niego),mój mąż spakował wszystkie nasze rzeczy i wyprowadziliśmy się ... ale wystarczył jeden telefon taty i mąż wrócił razem z nami.....
Nie usprawiedliwam mojego męża ale takie miał życie... jego siostra też dobrze rzuca mięsem,do matki ,dziadków-do każdego kto powie o jedno słowo za dużo...zero szacunku dla nikogo.... a brat nie pije, nie jest też zbytnio wulgarny ale też małżeństwo jego wisi na włosku... tam wszystko obraca się wokół pieniądza.... pieniądze rządzą ich życiem...... są na 1.miejscu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
ale faktem jest że nikt nie musi popełniac takich samych błędów jak rodzice-chociaż tak właśnie się dzieje.... tez kto to widział przez swoje dzieciństwo i nawet teraz - nie umie inaczej...nie potrafi...
I myśli że ty też będziesz postępować jak jego matka ale skoro spakował wasze rzeczy to jednak jest ambitny mimo wszystko i w końcu się obudzi znasz słowa piosenki "Trzeba przegrać coś ,by zyskać coś"albo "miłość jest jak pogoda".Dużo pracy cię czeka a nawet zwątpienia w to co robisz dlatego trzymaj się ciepło
---------------
Tamara
Zapomniałam jeszcze o takiej sprawie... Mama mojego męża zawsze powtarza swoim dzieciom...to jest wasz ojciec i macie go szanować, jaki by nie był musicie go szanować bo to wasz ojciec... i niby szanują... ale mój mąż jego nienawidzi!!!!!!!!!
niedawno jej powiedziałm że na szacunek dzieci i szacunek dorosłych trzeba sobie zasłużyć!!
a ich ojciec raczej nie zasługuje na należyty mu szacunek... myslę że kupuje ich szacune... tolerują jego na prośbę matki... ale w sobie noszą to co czują do niego... jemu nie powiedzą!!! ale wszyscy na około wiedzą co jego dzieci o nim myślą....
dlatego myślę że mój mąż też myśli że jemu należy się szacunek dzieci choć chleje,nie zajmuje sie nimi,t traktuje nas tak jak traktyje... - bo jemu sie należy wszystko....... i tak jak jego tato czuje się bezkarnie.... on naprawdę myśli że tak powinno być...przecież w takim domu sie wychował....
jak zaczęlismy być ze sobą był naprawdę dobrym człowiekiem... był inny... ale z upływem czasu stawał się coraz bardzie podobny do swojego taty...nienawidzi jego postępowania a jednocześnie zachowuje sie tak jak on...
czy uda mu się wyrwać z takiego życia??? myślę że musiałby naprawdę tego chcieć...
wiecie jak powiedziałm dla jego ojca że, on ma problemy z alkoholem już poważne, powiedział żeby zamknęli go u czubków, że jest dorosły i wie co robi,tępaków nie brakuje na tym świecie....--płakać mi się chciało.... a mojemu męzowi potrzebne były chyba jego zapewnienia że on mu pomoże ,że zjedzie na jakiś czas do polski i zajmie się wszystkim żeby on zaja się soba i swoją chorobą...
nigdy go nie było - jak oni jego potrzebowali... od ponad 20 lat pracuje za granicą...jest tam większą część roku.... nie wiem czy to ma związek z tym wszystkim-ale wydaje mi sie że w pewnym stopniu tak!!
115 2009-06-07 12:38:36 Ostatnio edytowany przez Tamara985 (2009-06-07 12:44:46)
Widzisz" Ludzie ludziom zgotowali ten los" a wystarczyła by tylko odrobina zrozumienia i dobrej woli by żyło się lepiej .Bez względu na wszystko każdy pragnie być kochany i potrzebny ,akceptowany ze swoimi wadami i zaletami .
Ja na bym dążyła do tego by jednak wyprowadzić się od teściów on inaczej wszystko by postrzegał nikt by mu nie kwestionował waszych decyzji podjętych wspólnie i miałabyś większe pole do manewru w stosunku do niego bo tak jak piszesz on ciągle przesiaduje na górze to i tak to co zaplanujesz i zrobisz to jest zaraz na forum rodzinnym i wtedy są komentarze albo pozytywne albo negatywne albo po co słuchasz jej my tak żyliśmy i było nam dobrze a ona czego od Ciebie wymaga .
Teraz Wy jesteście rodziną i ich zdania nie powinny być brane pod uwagę ,ale wiem ze swojej praktyki że są w końcu był ich dzieckiem przez tyle lat to i tak liczy się z ich zdaniem mimo że ojca nienawidzi
Może pragnie mu dorównać by go zaakceptował .
Ja mieszkam z teściami 17 lat i o tyle za dużo ale też nie zrobiłam nic w tym kierunku bo im ufałam ,bo moja matka nie nauczyła mnie podłości i cwaniactwa w stosunku do innych .A kiedy wyszło już szydło z worka było za późno by cokolwiek zmieniać bo za dużo włożyłam swojej pracy i pieniędzy.
Teraz jestem najgorszą synową na świecie jaką świat widział -ale plusem tego wszystkiego jest to że już gorsza być nie mogę i przy każdej wymianie zdań mówię ale jestem jędza nie!!!!
A Ja walczę tylko o swoje własne dzieci o ich przyszłość i to z kochanymi dziadkami bo mój mąż a ich syn nie potrafi im się przeciwstawić ale może to temat na osobny wątek.Jak myślisz?
P.S
Jak czytam twoje posty a w szczególności te z wyzwiskami zawsze mam uśmiech na twarzy bo w naszym środowisku chyba oni inaczej nie umieją tylko rzucają mięsem ile wlezie a potem się dziwią że ktoś jest obrażony.
Tak sobie czytam Was, czytam...i dochodzę do wniosku, że większość dziewczyn - nawet mimo woli - próbuje rozgrzeszać pijaka i awanturnika. A to ze choroba...a to że tak robili rodzice...a to że tak wychowany...a to że rodzina najważniejsza, więc może na;leżałoby wrócić i w imie tej rodziny dać sie poniżać i maltretować....Bo ten tatuś to perła w koronie rodziny!!
A dlaczego nie mówimy, że powszechnie i od zawsze mówiło się i mówi, że alkohol prowadzi do uzależnienia, że o rodzinę trzeba dbać, że nie należy z kobiety robić szmaty, że ... Czy ten facet jeden z drugim nie myślał wcześniej o tym?? Gdzie miał swój własny mózg? Jest dorosły, samodzielny, a wciąż mu się wybacza, no bo taką miał rodzinę, taki był ojciec, chory jest na ciężka chorobę, więc trzeba go wspomóc...To nie dziecko, które naśladuje rodziców - to dorosły, dzieciaty facet, od którego można czegoś wymagać: właśnie leczenia, szacunku dla matki swoich dzieci, troski o wspólne dobro rodziny, którą jako dorosły i świadomy człowiek założył.
Gdyby chciał sie leczyć, to by się leczył!! W chwili trzeźwości, kiedy taki niby dobry mąż i ojciec się robi, poszedłby do poradni leczenia uzależnień i kazał sie zamknąć i przywiązać do kaloryfera. Ale on woli pić, bo go wszyscy rozgrzeszą - bo to bidulek chory jest.
Człowiek chory idzie się leczyć i wszelkimi siłami walczy o zdrowie. Ale on jest nie tylko alkoholikiem - jest tez pijakiem, lubi wódzie i woli kumpli, z tym mu dobrze.
Mam kolegę, człowiek z 4 dzieci. Wpadł w alkoholizm, ale walczył z tym. Ciężko było, ale chciał. W chwili trzeźwości kazał bratu się zawieźć na oddział, ,,,trwało to trochę, ale zwalczył ciągi alkoholowe.
Mam tez drugiego znajomka - pił codziennie. Jako że jest człowiekiem na stanowisku, jechał do pracy i już od rana myślał, co wypije, gdy wróci do domu. Kiedyś syn kazał mu się ubierać, wsadził do auta i zawiózł na wcześniej umówioną wizytę lekarską. Teraz nie pije!
Zadziałało w obu przypadkach, ale dlatego, że panowie tego chcieli, bo zależało im na rodzinie. To można zrobić!! Anniko, widać Twojemu mężowi nie zależy. Przykro mi to mówić, ale tak to widzę.
Nie rozgrzeszaj go, nie mów "tatuś tez pije", "tak go wychowali". To dorosły facet i ma swój włany mózg - niech z niego robi uzytek a jak nie potrafi, to niech powie bliskim "podejmij za mnie decyzję".
Tak to prawda że osobowość człowieka jest najważniejsza i jak silna jest wola by zmienić siebie ale sa ludzie którzy mimo najszczerszych chęci tego nie potrafią .Czasem wystarczy mały gest i odrobina zrozumienia a czasem dobry kopniak by zrozumieć jaką wyrządza się krzywdę i to czasem nieświadomie,bo gdyby mąż Anniki to wiedział to nigdy nie dopuścił by się do takiej sytuacji.
Anika pisała że chce męża z przed picia nie wiem który to post nie mam czasu szukać,Jest od niego uzależniona więc coś ich łączyło dobrego bo normalna kobieta nie pchała by się w związek bez przyszłości,ona by go zakończyła .
Tak kobiety powinny ratować siebie ale tak jak piszesz że alkoholik alkoholikowi nie jest równy tak Kobieta kobiecie również i wszystko zależy od tego jak bardzo czuje się zraniona przez swojego partnera i jak bardzo go przez to znienawidziła tak będzie nastawiała dzieci przeciwko przez co bardzo wyrządza krzywdę swoim dzieciom .
Nie postrzegaliśmy tego jako piekło raczej jako jego chorobę
Nie chodzi o nastawianie dzieci przeciwko ojcu ale o to by miały swiadomość że to jest złe.I trzeba im to wpajać koniecznie.
118 2009-06-07 14:18:02 Ostatnio edytowany przez Tamara985 (2009-06-07 14:18:35)
Koma5 właśnie takiego postu było nam trzeba świetnie .W jasny sposób wyjaśniłaś to co próbuje nabazgrolić od dawna Nie wolno rozgrzeszać nie!!!!. Trzeba działać i annika wydaje mi się działa .
Zobacz i przeczytaj co sama napisałaś "kazał bratu się zawieźć na oddział"i to "Kiedyś syn kazał mu się ubierać, wsadził do auta i zawiózł na wcześniej umówioną wizytę lekarską. Teraz nie pije!"
Koma oni nie potrafią sami podjąć takiej decyzji trzeba to zrobić za nich ,po za tym napisałaś SYN czyli dorosły człowiek który ma już prawo jazdy i ten ojciec i brat zostali postawieni pod ściana .
A zwróć uwagę jak zachowuje się rodzina Anniki nikt nie wsadzi go do auta nie zawiezie na terapię i nie zrobi z nim porządku ona jest notabene prawie SAMA nie licząc jej rodziców i brata który ma problemy swoje .
Annika zrobiła tylko jeden błąd bo zamiast się wyprowadzać właśnie zapisać go na terapię i jak dziecko za rączkę zaprowadzić i postawić przed faktem dokonanym Ale w takich chwilach nie myśli się racjonalnie jego Matka powinna wtedy postawić mu ultimatum albo leczenia albo na swoje. Nie można mieć o to pretensji do Anniki bo ona była u nich w domu i to oni powinni zareagować na jego pijaństwo tym bardziej że ąnnika rozmawiała z nimi na ten temat .
A oni co załamywali tylko ręce i nie wiedzieli co zrobić -doprowadzili do tego że dziewczyna musiała się wyprowadzić .
Moim zdaniem jej mężowi zależy ale nie potrafi się do tego przyznać .Trzymam za was kciuki
----------
Tamara
Zgadzam się z Twoją wypowiedzią!!! To jest cała prawda o alkoholiźmie... Nie wiem jaki ta choroba ma mechanizm tak do końca... Bo jak piszesz są faceci którzy wiedza co się z nimi dzieje,chcą ratowac siebie i swoją rodzinę... Ale też zwróć uwagę ilu pijaków chodzi po ulicach!!! śmierdzących,posikanych,zarzyganych i jeszcze proszących na jabola!!!-na jedzenie ich nie stać ale na to zawsze gdzieś wynajdą kasę.... Nie wiem od czego to zależy....
Wiem - ja próbuję bronić i usprawiedliwiać w jakiś sposób męża...choć sama nie wiem dlaczego...
Przeciez to dorosły facet!!! Wydaje mi sie że zależy mu na dzieciach... Ale on chyba woli żyć swoim życiem... woli flaszkę niż rodzinę... choć twierdzi że tak nie jest to jednak TAK WŁAŚNIE JEST!!!
koma5 nie wiem co on myśli teraz, co czuje, nie mam pojęcia jak wygląda jego dzień-wstydzi sie pójść na leczenie i po prostu nie chce-uważa że nie potrzebuje!!! Mimo że wiele osób mówi mu że powinien to zrobić on nie daje się za chiny przekonać!!! Mysli że sam sobie poradzi! Co to oznacza - chyba to że jemu takie życie odpowiada i pasuje... niestety mnie już nie pasuje,dlatego powiedziałam dość i mieszkam z dziećmi u rodziców... a jemu to nie po nosie,że kobieta stawia warunki i robi to co uważa.
Cieszę się ze to napisałaś... pewien ksiądz-Duszpasterz Trzeźwości mówił podobnie jak TY!!!
powiedział tak:
powiedzcie swoim mężom: ?Ty pijesz ? ty cierpisz ? ty ponosisz konsekwencje?.
ale prawda jest taka że cierpimy i my!!!
Nikt nie obwinia anniki.Staramy się jej tylko pokazać męża w realnym świetle.Tamaro piszesz że oni nie potrafia sami podjąć decyzji o leczeniu,że trzeba to za nich zrobić.Masz rację.I to sie udaje często.Znam wiele takich osób które wyszły z tego.Ale czy każdy? Nie! Kto ma najmniejsze szanse? Wydaje mi sięże ludzie pokroju męża anniki,któryrzy wychowywali się w takim domu.Których głaska sie po główkach pomomo tego co robią i rozgrzesza.Jeśli on stawwia na piedestale swoją rodzinę,żyje tak jak oni i uważa że to jest norma,to dlaczego miałby zrobic cos wbrew własnym przekonaniom? W imie miłości? Pytanie brzmi czy on jeszcze cokolwiek czuje.Skoro od dawna nie utozsamia sie z żoną i dziećmi,raczej traktuje ich jak piate koło u wozu.
.Witaj anniko jestes bardzo dzielna i wiem jak duzo energi Cie to pochłania i ile w tym wszytkim emocji.Ja tez mam problem z tym ze "kocham za bardzo"zdaje sobie wiec sprawe jak trudno przebrnąc takie sprawy uczuciowe.Jestesmy jak we mgle szukamy rozwiazan ktore dla innych "zdrowych":)sa oczywiste.Ta walka jest trudna zwlaszcza ze musisz przewartosciowac i upozadkowac swoj swiat wewnetrzny a żądzą nim mechanizmy dla nas naturalne niestety nie koniecznie zdrowe.Jeszcze na dodatek zmagasz sie z problemami.Dobrze ze podjełas walke w taki sposob bede trzymac kciuki
Nikt nie obwinia anniki.Staramy się jej tylko pokazać męża w realnym świetle. .
mysle ze annika wie jak jest ale to ze kocha zbyt mocno za bardzo nie umie sobie tego przekształcic to jest podstawowy problem kochajacych za bardzo.
Tamaro, ja nie chciałam powiedzieć tego, że ktoś bliski zawiózł moich znajomych na leczenie - ja chciałam powiedzieć, że to oni - alkoholicy - zdecydowali się na to: jeden POPROSIŁ brata, a drugi bez zmrużenia okiem ubrał sie i wsiadł do samochodu. Chcieli sami. Gdyby mąż anniki chciał, to poprosiłby sąsiada, ale on mówi, że żadnego leczenia nie chce.
Właśnie to, że SAM - chciałam podkreślić, a tu znów wyszło, że gdyby miał kogoś, kto to za niego zrobi....
Anniko, jeżeli ulegniesz - przegrasz!!
Jeżeli on nie przestanie pić - to znaczy, że nie chce Was! Nie narzucaj się...I tak wiele zrobiłaś i zniosłaś.
MOje kochane KOBIETY!!!! Cieszę się że jesteście tu ze mną juz ponad trzy tyg. Wspieracie mnie a niektóre dają mocnego kopa...
shania ja też jestem kobieta która kocha za bardzo... pisałam o tym w jakimś poście... a Ty jestes pierwszą kobietą która pisze o tym w moim poście!!! to też choroba... ma podobny przebieg jak alkoholizm tylko że tu się nie pije ![]()
Kupiłam sobie tę książkę kilka miesięcy temu... przeczytałam 2 razy by więcej zrozumieć... po prostu zaczęłam wtedy szukać pomocy ale w sprawie alkoholizmu męża... trafiłam do punktu kryzysowego dla rodzin alkoholików i tam terapeutka poradziła mi przeczytanie tej książki------------to o mnie!!!!!
Dzięki niej zaczęły otwierać mi się oczy!!!!!!!(pisałam gdzieś o tym)....
mam nadzieje że zrobiłaś tak jak jest tam napisane---zaczęłaś myśleć o sobie i poszłaś na terapię!!!!
Ja naprawdę zajęłam się po jej przeczytaniu sobą...powtarzałam hasła afirmacyje(chyba tak się one nazywają-ale nie jestem pewna)... pzrzestałam wychowywać dorosłego męża.... pomagało...ale na terapię zdecydowałam sięza późno-dopiero jak stało się to co sie stało!!!!
A teraz relacja z ,,dnia tatusia''
*był punktualnie,staną przed bramą,starsza nie chciała jechać,płakała....mówiłam podejdź do niej-nie chciał
*zabrał nas na plac zabaw- jeden raz pochuśtał starszą córkę.... siedział na ławce i palił... ja za nimi chodziłm,chwaliłam je,i zajmowałam się nimi... w pewnym momencie usiadłam-myślę niech on zacznie działać---nic z tego
*pojechaliśmy na karuzele----dał dziciom pieniądze i mówił-idźcie sobie kupić bilety--nie zgodziłam się
,poszliśmy razem na drugi plac zabaw.... znów siedział...troszeczkę pospacerował ze starszą
*pizza-siadł przy drudim stoliku... dzieci raz z nim siedziały raz ze mną---pomyślałam co za gbur,za co ja go kocham-nie wiem!!!!
*potem na 10 min do naszego domu po babcię,szwagra,siostre i ich mała---po co????w sumie zabrałam jeszcze troche rzeczy
*znów plac zabaw i karuzele!!!! on zaja się szwagrem, jego mama mówi siedźcie ,my idziemy z dziećmi-okrzaniłam ją za to!!!!!!!!!!!
długo dzieci się bawiły pod MOIM OKIEM-tata stał z boku...
tak upłynęło 5 godz... na koniec starsza zaczęła płakać że chce do naszego domu a nie do babci...płakała całą drogę...
teściowa wczesniej juz układała plan kiedy mamy przyjechać---spasowałam jej wypowiedź!!!
*powrót do domu...mała płacze...mąż mówi do niej ,,,ale ona nie chce Was dać''
zaraz ,zaraz jaka ona- mówię,ja wyrażam sie o tobie tata,tatuś... zacznij inaczej sie odnosić do mnie bo z tego nic nie będzie dobrego, chcesz mieć dobry kontakt z dziećmi to musisz mieć dobry ze mną!!!
a jak zobaczę że jesteś odpowiedzialny, a narazie tego nie widzę to dam je tobie na dzień... a dzisiaj dziećmi zajmowałam się ja a nie ty---i skończyłam rozmowę
pod domem mała jeszcze gorzej zaczęłą płakać... więc pozwoliłam jej jeszcze pogadać z tatą... on nie chciał ze mną rozmawiać... powiedziałk ok... tu masz numer konta i poszłam
oni jeszcze ze 20 min rozmawiali
wróciła z płaczem i powiedział że tata przyjedzie po nas w czwartek i zabierze nas na zawsze do domu!!!------------------------------------------zamarłam z widoku jej i tego co powiedziałam---zawachałam się..................................ale mama i siostra przywróciły mojego ducha Walki!!! Nie mogę się poddać...
potem przeczytałam wasze posty i wiem że jak teraz ,tak na kiwnięcie palcem wrócę---przegram!!!!!!!!!
to było by za proste dla niego-a nie może tak być!!!
trzymajcie kciuki za mnie KOBIETKI
Witaj anniko tak wiem ze masz ten syndrom przeczytałam wczesniej dlatego weim jak to jest ciezko .ksiazke przeczytalam juz dawno ale zamierzam jeszcze raz ,na terapie chodze ostatnio zrobilam przerwe i czuje ze znow sie zapadam wiec musze wrocic .Wczoraj rozmawialm z moim przyjacielem o tym bo tylko on mnie rozumie i wie jak to jest uzmyslowil mi wiele rzeczy.Znow musze podjac walke i zebrac siły.Ja mieszkam ze swoim męzem i troche trudno mi sie zdystansowac do wielu spraw.Masz racje ze to jest jak alkoholizm i trudne sa dni odstawienia.....:)ciesze sie ze walczysz trzymam kciuki mocno. Mam pytanie do Ciebie czy Twoje dzieci tez maja wizyty u psychologa?
jeszcze nie!!! ale mam umówioną wizytę dla nich obu....
Muszę zająć się nie tylko sobą ale też nimi... przede wszystkim starsza córką...ona przeżywa to najbardziej... przede wszystkim gdy rozmawia przez telefon z nimi, lub gdy sie spotykamy...
Nie wiem czy nie ograniczyć tych spotkań i rozmów do jednego w tygodniu???
Chyba tak właśnie zrobię!!! Muszę zapytać swojej terapeutki...
Tamaro, ja nie chciałam powiedzieć tego, że ktoś bliski zawiózł moich znajomych na leczenie - ja chciałam powiedzieć, że to oni - alkoholicy - zdecydowali się na to: jeden POPROSIŁ brata, a drugi bez zmrużenia okiem ubrał sie i wsiadł do samochodu. Chcieli sami. Gdyby mąż anniki chciał, to poprosiłby sąsiada, ale on mówi, że żadnego leczenia nie chce.
Właśnie to, że SAM - chciałam podkreślić, a tu znów wyszło, że gdyby miał kogoś, kto to za niego zrobi....Anniko, jeżeli ulegniesz - przegrasz!!
Jeżeli on nie przestanie pić - to znaczy, że nie chce Was! Nie narzucaj się...I tak wiele zrobiłaś i zniosłaś.
Koma doskonale rozumiem o co Ci chodzi oni jak napisałaś POPROSILI ale sami nigdy by tam nie dotarli i myślę że byli na takim etapie że dorośli do tej decyzji .
Mąż Anniki jest na początku tej drogi on dopiero że tak powiem "dorasta do tej decyzji" układa w swojej mózgownicy na ile Annika ulegnie miedzy nimi toczy się walka że tak powiem o "kapelusz "kto będzie górą a w dodatku jak mieszkał w takiej rodzinie tyle czasu i nie widzieli problemu bo to był ich sposób na życie to wybacz w przeciągu 3 tyg.nikt się cudownie nie poddał nie dorósł i nawet nie zaczął myśleć co traci
Teraz to on całą złość przelał na żonę bo się postawiła i to przez nią są wszystkie jego kłopoty .Nie przez matkę i siostrę tylko żonę bo zachciało jej się innego życia ,przecież oni żyli tak ....30lat i im to nie przeszkadzało.
Ale ja też mówię nie ulegaj niech to da mu do myślenia .
Aniko może ty tego nie widzisz teraz ale robisz postępy i on powolutku zaczyna wreszcie myśleć .
A w czwartek powiedz mu czy zapisał sie na terapie bo ty innej opcji nie uznajesz .Alkoholizm to podstępny nałóg niszczy mózg zdolność jasnego myślenia i utapia problemy którym normalnie stawiamy czoło .
muszę kończyć -nie mam już czasu trzymamy kciuki by ci się udało pa
-----------------
Tamara
Włąśnie dzwonił... chciał rozmawiać z córką... zapytałam o czym... ogólnie odpowiedził....
dodał że chce wystąpić o rozwód... żeby dzieci były u niego od czwartku do niedzieli a u mnie resztę dni... nie zgodziłam się!!!!!
chciał ją jutro zabrać na cały dzień-nie zgodziłam się...
mówił że chce się ze mną porozumieć w sprawie dzieci.... ale ja powiedziałam że on chce dla siebie zrobić dobrze nie dla dzieci...że chodzi mu tylko o to by one tam były... a ja widzę jak one płaczą, tęsknią,zwłąszcza po telefonach i wizytach...
na koniec dodał jak nie to jemu to pierd... co będzie, występuje o rozwód,dowidzenia...to dowidzenia...
płakać mi się chce bardzo!!!! ledwo się trzymam...
ale jak pisze Tamara ,przecież przez trzy tygodnie człowiek nie stanie się innym człowiekiem...
128 2009-06-08 14:51:36 Ostatnio edytowany przez Tamara985 (2009-06-08 14:52:32)
Anniko żaden sąd nie zgodzi się na warunki jakie stawia twój luby a jeśli nawet by do tego doszło to wszystko będzie zależało od ciebie bo jeśli powiesz sądowi że rozpad wszego małżeństwa to alkohol wyśle was najpierw na terapie małżeńska dopiero jak ona nie przyniesie skutku to da rozwód i tak mu powiedz przy najbliższej okazji że i tak nic nie wskóra tym sposobem Tylko ty musisz przy nim być opanowana i spokojna znająca prawo takie ma odnieść wrażenie
Przy najbliższej okazji powiedz mu tak idź do sądu po rozwód tylko nie bądź zaskoczony jak i tak Ci załatwię terapię bo z jakiegoś powodu ta policja cię zabrała ty głópolu nie rozumiesz że Ja chcę z Tobą być ale ty nie dajesz nam takiej szansy bo Ja nie chcę żeby nasze dzieci miały ojca alkoholika a ja męża .
Tak że wcale się nie bój że będzie brał rozwód -najpierw niech weźmie z gorzałą a potem z Tobą tak mu powiedz.
---------------
Całuski Tamara
Anniko, popieram opinie dziewczyn powyżej, że nie możesz teraz się poddać, to nie Ty masz za co przepraszać!! Jesli chcesz, aby Twój mąż był znowu taki, jak kiedyś, on musi zacząć się leczyć. A co najważniejsze, on musi tego chcieć. Dążyć do zmiany, aby przestać krzywdzić Ciebie i dzieci. Jak na razie on raczej nie zdaje sobie sprawy, że alkoholizm niszczy najbardziej członków rodziny.
Anniko, życzę Ci wytrwałości!
Nie możesz być taka chwiejna i niepewna. Pomyśl, co złego mogłoby się przytrafić Tobie, dzieciom, gdybyś przyzwalała na ekscesy męża alkoholika?!
Dziękuje Kobiety za wsparcie!!! Bardzo Wam wszystkim dziękuję!!!