netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

319 odpowiedzi34 911 wyświetleńzałożony przez Amidala29, 18.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 320 ]

196 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-03-02 21:13:47)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Lepiej samemu w domu niz z idiota tongue

Daniel pisz na maila to cos Ci wysle smile

197

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ok , Happy wroce z pracy to z kompa sie odezwe smile

Amidala dokladnie jak wyzej lepiej samemu niz z imbecylem smile zdarza mi czesto ze jestem sam bo partnerka w miescie "obok" , 130 kilometrow, jak jestem sam to wykorzystuje ten na mnie , na moja przestrzen. Robie cos dla siebie , biegam , pocwicze w domu jakies brzuszki, poczytam ksiazke, dobry kryminal. Ogladam programy naukowe a jak mam ochote to odmozdze sie na konsoli czy przed filmem smile korzystam, rozwijam sie, robie to co JA lubie i co sprawia mi przyjemnosc badz sprawia ze jestem lepszym czlowiekiem , mezczyzna wink

198

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Daniel to co innego, jak ja miałam poprzednich facetów, to nie widywaliśmy się codziennie, w weekendy też nie zawsze - bo studia, praca itp. Ale świadomość że jest gdzieś ten ktoś kto o mnie myśli sprawiała że mogłam nawet leżeć i patrzeć w sufit i było dobrze. A teraz? czuję pustkę nawet jak coś czytam czy oglądam film... straszną pustkę, bo nie ma tego kogoś kto o mnei ciepło myśli

199

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Dokladnie tak samo mozna swoj czas wolny zorganizowac. To nie posiadanie partnera okresla kim jestesmy , co lubimy robic etc.
Wykorzystuj ten czas na siebie i dla siebie, przyda sie.

200

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Wiesz jak to czytam to mnie bierze szlak na tego faceta! Wykorzystuje Cię i Twoją naiwność. Czemu Ty się tak dajesz? Czemu pozwalasz by ktoś Cię traktował jak darmową prostytutke co?
Choroba mamy jest straszna dlatego bądź przy niej. Dla niej żyj! Ona potrzebuje teraz silnej córki, która ją wesprze i jej pomoże.
Czemu Ty liczysz na to, że on Cię po kocha? Nie lepiej ten czas przeznaczyć dla siebie? Przecież masz szansę poznać cudownego faceta, który właśnie da Ci to czego potrzebujesz, czego każdy człowiek potrzebuje! Czyli miłości i wsparcia w życiu.
Zacznij siebie szanować!

201

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Chciałabym Ci jakoś pomóc i podnieść na duchu..Mi tez trudno pisac o swoim problemie..Mnie też tak jakby facet zostawił. Od kilku miesięcy jest juz poza moim zasięgiem. Bardzo go kochałam i było dobrze, czułam sie bezpiecznie itd. W głębi duszy wierze że wróci, że wszystko sie ułoży..Na razie czekam i to czekanie nie ma granic i zaczęłam wątpić. Też muszę sobie znaleść jakies zajęcie żeby za dużo o tym nie myśleć. Mówią jak kocha to wróci, ale mi czasem już nie chce się czekać. Mam 32 lata..Jedna daleka krewna powiedziała mi zrób sobie z nim dziecko, chociaż to Ci zostanie, będzie twoje.., ale ja nie tak sobie to wyobrażalam. Myślałam najpierw ślub, potem dzieci..Chciałam ci tylko powiedzieć że nie poddawaj się.

202

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Hej myszeczka odezwiesz się na gadu gadu czy już nie chcesz ?

203

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Amidala29 jak wchodzisz jeszcze na forum to daj znać jak sobie radzisz i co u Ciebie.
Pozdrawiam.;)

204

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Chciałabym napisać że jet lepiej, ale niestety jest katastrofa:( pisałam ostatnio że się spotkaliśmy i wylądowaliśmy w łóżku. Parę dni później znowu do mnie przyszedł i znowu łóżko. Ale potem przez parę dni naprawdę fajne rozmowy na gg i przez smsy, zaproszenie do teatru, smsy w stylu 'co u ciebie Lideczko słychać', 'wyspałaś się' itp. Takie to miłe było... Parę dni temu jak była ładna pogoda zaprosił mnie na spacer i niestety zapytałam go co właściwie jest między nami... Bardzo się zdenerwował:( że miałam o to nie pytać itp. potem przez parę dni kontakt smsmowy ale wyraźnie chłodniejszy. No i widzieliśmy się wczoraj, znowu łóżko, potem poszedł do domu, i potem napisał mi na gg ze to jednak nie to, ze nic do mnie czuje, że jestem mu obojętna itp.

Wiem że to głupie, ale wysłałam mu mnostwo smsow ze sie zmienie, ze go kocham, że zrobię dla niego wszystko, żebyśmy spróbowali po koleżensku się spotykać i zobaczymy co z tego wyjdzie... To rano mi odpisał że możemy spróbować, ale pod warunkiem że nie będę go naciskać ani zadawać pytań... Czyli mamy się spotykać, ewentualnie sypiać ze sobą, a ja nie mogę nawet spytać co jest między nami, na czym stoję:(

Co robić:(?

Wiem że napiszecie zerwij kontakt, ale ja nie potrafię. Nie mogę znowu spać, jeść, chodzić do pracy, skupić się na czymkolwiek, chcę do niego!!!!!!!

205

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Chciałabym napisać że jet lepiej, ale niestety jest katastrofa:( pisałam ostatnio że się spotkaliśmy i wylądowaliśmy w łóżku. Parę dni później znowu do mnie przyszedł i znowu łóżko. Ale potem przez parę dni naprawdę fajne rozmowy na gg i przez smsy, zaproszenie do teatru, smsy w stylu 'co u ciebie Lideczko słychać', 'wyspałaś się' itp. Takie to miłe było... Parę dni temu jak była ładna pogoda zaprosił mnie na spacer i niestety zapytałam go co właściwie jest między nami... Bardzo się zdenerwował:( że miałam o to nie pytać itp. potem przez parę dni kontakt smsmowy ale wyraźnie chłodniejszy. No i widzieliśmy się wczoraj, znowu łóżko, potem poszedł do domu, i potem napisał mi na gg ze to jednak nie to, ze nic do mnie czuje, że jestem mu obojętna itp.

Wiem że to głupie, ale wysłałam mu mnostwo smsow ze sie zmienie, ze go kocham, że zrobię dla niego wszystko, żebyśmy spróbowali po koleżensku się spotykać i zobaczymy co z tego wyjdzie... To rano mi odpisał że możemy spróbować, ale pod warunkiem że nie będę go naciskać ani zadawać pytań... Czyli mamy się spotykać, ewentualnie sypiać ze sobą, a ja nie mogę nawet spytać co jest między nami, na czym stoję:(

Co robić:(?

Wiem że napiszecie zerwij kontakt, ale ja nie potrafię. Nie mogę znowu spać, jeść, chodzić do pracy, skupić się na czymkolwiek, chcę do niego!!!!!!!

napisałaś 75 postów, a sprawa zatrzymała się na poście nr 1
a tylu miłych ludzi tu się produkowało
chcesz do niego? run forrest!

206

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Przepraszam:( po prostu nie daję rady sama:( mam bardzo chorą mamę, być moze będzie sparaliżowana, po prostu rozpaczliwie potrzebuje wsparcia:(

207 Ostatnio edytowany przez S.. (2013-03-11 14:52:13)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Masakra,

On chce tylko iść z Tobą do łóżka, a Ty się na to zgadzasz, nie płacz potem, że nic z tego nie wyszło bo ewidentnie on chce tylko Cię wykorzystać. Jeżeli się na to godzisz to bądź laską do łóżka, Twój wybór. Ale gdzie tu szacunek?? do samej siebie??


Ok. masz chorą Mamę, ale czy Ty nie widzisz, że on chce tylko jednego? dziewczyno weź się w garść, Zajmij się Mamą...a nie ulegaj gnojkowi.

208 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-03-11 18:05:28)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ja wiem że macie rację, ale po prostu czuję ogromną pustkę, nic mi się nie chce, ani wstać z łóżka, o wyjściu z domu nie wspominając. Przeraża mnie przeżycie dnia. Co robić...?


Wiem że się powtarzam ale pomóżcie, co robić...sad bo życie mnie przeraża:(

209

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Chcesz się z nim związać to proszę bardzo. Jak chcesz być z byle kim i zadawalasz się kilkoma miłymi słówkami to ok. Jeśli Ci tyle do szczęścia potrzebne to fajnie. Wiele Ci nie trzeba. Wystarczy że facet napisze: fajną masz mordkę, a Ty już cała w skowronkach. Mi już się odechciało Tobie pomagać, bo do Ciebie i tak nic nie dobiera. Życzę Ci powodzenia w życiu i mam nadzieję, że kiedyś Ci wróci rozsądek.

210

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Nie gniewajcie się, ja wiem że macie rację:( po prostu ta ogromna pustka. I choroba mamy. Nie poradzę sobie z tym po prostu bez wsparcie bliskiej osoby:( nie mówię o nim, ale ogólnie, bez partnera:(

211 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2013-03-11 20:28:59)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ja się wcale nie gniewam. Przeproś siebie, bo sama sobie krzywdę robisz. Brakuje Ci partnera i jesteś gotowa mieć pierwszego lepszego, który w ogóle Cię nie szanuję?
Z resztą on sam Ci mówi że nie chce być Twoim partnerem, więc o jakim partnerstwie tu mowa?

212

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

On powiedział że na razie nie chce związku, ale może z biegiem czasu by to przekształciło się w związek. Ja niestety zapytałam ostatnio co to właściwie jest między nami, to się wkurzył że miałam nie pytać, że miałam zostawić sprawy własnemu biegowi, no i znowu mam wyrzuty sumienia:( że jakbym nie spytałam, to byśmy dalej mieli kontakt i że może kiedyś bylibyśmy razem... Rozumiem ze to złudne myślenie?

213

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Wiesz czemu Ci tak powiedział? Bo tak jest prościej. Gdybyś go kiedyś przyłapała w łóżku z inną, to by Ci powiedział, że przecież niczego Ci nie obiecywał.

214

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Masz 29 lat, przestań być małą naiwną dziewczynką, powinnaś być kobietą znającą swoją wartość, która idzie pewnie przez życie czy z partnerem czy bez. Jeśli nie zmienisz czegoś w swoim życiu to zawsze będziesz taka mała, biedna i sama sobie rady nie dasz. Chcesz tak iść przez życie?

215

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Moze teraz zrozumiesz bo nie dociera od 10 stron,
GOSC NIE CHCE Z TOBA BYC ! MA CIE W DUPIE ! CHCE TYLKO SEKSU DLATEGO DENERWUJA GO PYTANIA O UCZUCIA I ZWIAZEK BO JEMU CHODZI O SEKS.
oddajesz mu to co masz najcenniejszego , on poniza Ciebie i Ty sama sie ponizasz. Dajesz sie przeleciec za mile slowo. Zaloz jakies majtki i zacznij chodzic do psychologa.
I choroba mamy (przykro mi) nie jest usprawiedliwieniem tego co robisz, wiec nie zaslaniaj sie tym w kazdym poscie. Wsparcia mozna oczekiwac ale nie od goscia ktory wykorzystuje Cie do zaspokojenia swojego penisa.
Nie sadzilem ze na tekst "wyspalas sie" mozna jakas KOBIETE do lozka zaciagnac. Az zal to czytac

216

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Zastanawiam sie, czy on wypełnia faktycznie ta Twoja pustkę...
Bo  z tego co czytam, to jestes dla niego wyłącznie panienką do łózka..przykre!

217

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
moniaCo napisał/a:

Zastanawiam sie, czy on wypełnia faktycznie ta Twoja pustkę...
Bo  z tego co czytam, to jestes dla niego wyłącznie panienką do łózka..przykre!

Monia ale owszem ze ja wypelnia big_smile big_smile big_smile

218

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Poprostu Daniel napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Zastanawiam sie, czy on wypełnia faktycznie ta Twoja pustkę...
Bo  z tego co czytam, to jestes dla niego wyłącznie panienką do łózka..przykre!

Monia ale owszem ze ja wypelnia big_smile big_smile big_smile

O raju...Daniel :-)
Nie o takiej pustce myslalam     big_smile

219 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-03-12 00:50:19)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Tylko że w tym rzecz że ja miałam nadzieję że jak zacisnę zęby i przeczekam ten okres 'koleżeński', to w końcu by się zakochał we mnie:( ale że nie wytrzymałam i zaczęłam pytać co jest między nami, to go wystraszyłam:( a mówił mi żebym nie pytała, żebym zostawiła sprawy swojemu biegowi, no i stąd mam znowu potworne wyrzuty sumienia:( że jakbym siedziała cicho i nie naciskała...

Ale z drugiej strony jak tu nie pytać, skoro to nie było zwykłe koleżeństwo, tylko łóżko do tego doszło:( chyba żadna dziewczyna by tego nie wytrzymała...

220

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Ale z drugiej strony jak tu nie pytać, skoro to nie było zwykłe koleżeństwo, tylko łóżko do tego doszło:( chyba żadna dziewczyna by tego nie wytrzymała...

Łał! Co za odkrycie! Jednak potrafisz czasami użyć rozsądku? Szkoda tylko, że on tak szybko znika. sad

221

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Tylko że w tym rzecz że ja miałam nadzieję że jak zacisnę zęby i przeczekam ten okres 'koleżeński', to w końcu by się zakochał we mnie:( ale że nie wytrzymałam i zaczęłam pytać co jest między nami, to go wystraszyłam:( a mówił mi żebym nie pytała, żebym zostawiła sprawy swojemu biegowi, no i stąd mam znowu potworne wyrzuty sumienia:( że jakbym siedziała cicho i nie naciskała...

Ale z drugiej strony jak tu nie pytać, skoro to nie było zwykłe koleżeństwo, tylko łóżko do tego doszło:( chyba żadna dziewczyna by tego nie wytrzymała...

Pisałem Ci drukowanymi , dużymi literami ale Ty dalej nie rozumiesz.. Pogrubić ? Wytłuścić ?

Dla Ciebie to jest koleżeństwo a dla niego darmowy seksy. Wiem że większość osób się tutaj obrusza i trzyma poprawność polityczną ale ja Ci napiszę wprost. Gość jest mądry dla mnie. Nie chce związku ale chce uprawiać seks bo to ogólnie jest bardzo przyjemne. Więc znalazł taką głupią gęś jak Ty i używa sobie pod przykryciem "koleżeństwa". Prostytutce trzeba zapłacić ciężko zarobione pieniądze a Ciebie zapyta czy się wyspałaś bądź zabierze na (darmowy) spacer i seks ma za friko big_smile

A te jego gadki żebyś nie pytała o uczucia , nie dociekała , żebyście na razie byli kolegami to tylko przeciąganie w czasie , zwodzenie się , korzysta chłopak z darmowego seksu póki może.

Aż dziw bierze że masz 29 lat.. Masz koleżanki ? One Cię nie uświadamiają ? Przecież Ciebie to już się czytać nie da.. w kółko smutne buźki i gadki "a gdybym nie zapytała to może by się zakochał" Ty czytasz samą siebie ?? Jakie zacisnąć zęby ?? Ty masz zaciskać zęby żeby ktoś Cię kochał ? Na tym ma polegać dla Ciebie miłość ? A czy przypadkiem nie chodzi o to żeby kochać taką jaką się jest ??

Sprawa jest banalnie prosta , chcesz mieć kolegę , spacer , wymienić się smsami , pogadać o pogodzie , wyjść do kina to musisz dawać mu seks. Taki układ barterowy.

Chcesz normalny związek to psycholog a później poszukiwanie normalnego faceta.

222 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2013-03-12 09:10:55)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Danielu, ale po co Ty się wysilasz? Do niej i tak nic nie dotrze.
Chce mieć głupie poczucie winy, że to przez nią się odsuną, bo zapytała, to niech ma!
My jej tu próbujemy na wszystkie sposoby wbić do głowy, że facet chce tylko sobie pobzykać, a ona nadal o miłości będzie pisać.
Ja już straciłam do niej cierpliwość. To jej życie. Chce się pakować w chory układ z nim to proszę bardzo.
Amidala zaciskaj mocno zęby, nie pisz pierwsza do niego, nie dzwoń, nie naciskaj. Bądź zawsze gotowa jak napisze i się umówi na spotkanie. I żebyś mu się bardziej podobała to do łóżka kup sobie gorset (koniecznie w reservedzie!) i broń Boże niech Cię wtedy głowa nie boli! Wtedy długo będzie przy Tobie (w łóżku, bo potem ubierze się i wyjdzie, ale przecież Tobie to nie przeszkadza, bo ważne że w łóżku Cię chwilę przytulił i poczułaś tą bliskość). I jak go spotkasz kiedyś z inną to też nie krzycz na niego, bo się znów wystraszy! Zaciśnij zęby mocno.
No to mam nadzieje że moje rady Ci pomogły? Bo chyba takich oczekiwałaś co?

223 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-03-12 20:32:26)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Sytuacja wygląda tak: wczoraj mi powiedział że to koniec, że na pewno nie będziemy nigdy razem, że możemy się ewentualnie na kawę gdzieś w knajpie spotkać, ale to kiedyś tam. Czyli chyba jednak nie o seks mu chodziło - bo wtedy by znajomość podtrzymywał (tak mi się z męskiego punktu widzenia wydaje), tylko powiedział mi wprost że to nie to, że nic do mnie nie czuje i nie poczuje... Zabolało jak cholera:(

Bo teraz to już naprawdę zgłupiałam... Jakby mu faktycznie chodziło o seks, no to by się chyba nadal chciał spotykać (jak to Daniel napisał, super układ bo darmowy seks). Więc czemu zrezygnował (nie żebym chciała takiego układu ale pytam teoretycznie....) Ma inną którą bzyka a która mu nie truje?

224

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Może ma, może nie ma. Może się próbuje ogarniać z własnego uwikłania ?
Dla Ciebie to nieważne !
Ty i tylko Ty jesteś dla siebie ważna.

A przy okazji - jeśli koleś tak bardzo od Ciebie seksualnie uwolnić się nie może, to Ty jesteś Super ! smile

225 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-03-12 21:29:12)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Co masz na myśli "może próbuje się ogarnąć z własnego uwikłania"?

A chyba jednak nie jestem super skoro nawet z bzykania zrezygnował (powtarzam, nie żebym chciała takiego układu ale stwierdzam teoretycznie)

226

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Amidala a dziwisz się, że facet woli się odsunąć jak dostaje po kilkanaście wiadomości dziennie z błaganiem o powrót? Teksty: "błagam daj nam szanse, ja Cię tak kocham" odstraszą każdego.
On Cię kompletnie nie szanuję bo Ty nie szanujesz siebie. Ale Ty i tak nie rozumiesz co mam na myśli i nadal będziesz za nim płakać w poduszke i użalać się nad sobą jaka to głupia jesteś, że nawet seksu uprawiać z Tobą nie chce.
Do Ciebie nasze posty w ogóle nie docierają.

227 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-03-12 23:06:51)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Wy macie rację bez 2 zdań. Ja sobie po prostu nie umiem z tym poradzić, z tym że cały czas tęsknię, po prostu nie umiem, wiem że to irracjonalne, ale nie umiem. Toksyczna relacja. Z nim źle, ale bez niego jeszcze gorzej. Najgorzej że wracają wspomnienia z początkowego spotykania się i znowu potworne wyrzuty sumienia że jakbym nie zaangażowała się tak całkowicie w ten związek, to on by nie uciekł:( i by nie było tekstów o tuningu, zmianie fryzury, ciuchów itp. Znajomi mi mówią, że to by i tak prędzej czy później wypłynęło, jak nie teraz, to za pół roku, no ale tego się nie dowiem:(

Nie krzyczcie na mnie, to nie jest tak że ja nie słucham, ja słucham, ale i  tak nie mogę sobie z tym poradzić, samotne wieczory mnie przerażają:( i ta świadomość, że dzieli nas może z 7 minut jazdy autem, to nie pomaga:( a pomijając fakt jak się zachowywał w stosunku do mnie (tuning itp.), wątpię żebym spotkała faceta który tak mi się spodoba. Nie mówię tylko o wyglądzie, ale podobne poglądy na życie, zainteresowania, mogłam z nim pogadać o wszystkim, teatrze, operze, muzyce filmowej, sztuce, wszystkim. Pomijając brak inteligencji emocjonalnej, jest tak po prostu inteligentny, oczytany. I taki facet "z jajami", wygadany, obrotny, nie taka mimoza. Wątpię żebym kogoś innego takiego poznała:(

228

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Przeczytałam tę stronę, za chwilę przeczytam resztę. Ja jestem - tfu BYŁAM (mam nadzieję, że to czas przeszły) w podobnym układzie. Uwielbiam słowa "będzie co będzie", "zostawmy to przeznaczeniu" itp. Za chwilę Ty niszczysz cudowną przyjaźń lub kiedyś w odległej przyszłości związek.
Do tego odbierasz mu możliwość wolnego seksu i pojawiania się w Twoim życiu jak chce i kiedy chce i dokładnie w taki sposób jaki chce.

Miałaś prawa zapytać o związek. Co więcej, jeśli kogoś kochasz, on Ci coś tam okazuje, spotykacie się, sypiacie itp. masz prawo chcieć określenia, że to jest związek, bo w związku obowiązują pewne zasady - np. wierność, lojalność, dbanie i staranie się o coś, co jest wspólne. Czasem nie musisz pytać, czy jesteś w związku, a jesteś i oboje wiecie. Natomiast Ty jesteś, a on nie, zostawia sobie furtkę otwartą.

Ja na szczęście nie błagałam o to, by był a ja się zmienię, co więcej nie próbowałam się zmieniać. Jak Ty liczyłam na "ponowne" odwzajemnienie, ale po prostu przez to, że się opamięta, bo ja uważam, że on mnie kocha, tylko jest "lekko" chory i w związku być nie umie Mnie niczego nie brakuje.

Problem, że wam się nie układa, nie tkwi w Tobie, w konieczności zmian, w tym, że chcesz normalnych reguł i poczucia bezpieczeństwa. Problem jest tylko i wyłącznie w nim, że jest niedojrzałym bałwanem, który cóż, nie szanuje Ciebie i myśli tylko o sobie.

Po co Ci facet, by przejść przez to wszystko? Zrób to sama i dla siebie.

Wiem, że umierasz, ja też skręcam się z bólu, też mam fatalną sytuację, ale spróbuję przez nią przejść. Nie uda się, trudno, czasem trzeba spuścić głowę i powiedzieć sobie, że przez własną głupotę włażenia w "nie-związki" (godzenia się na nie - bo my się na to godzimy) coś straciłam.
Odpowiedzialność.

P.S. Możliwe, że jeszcze mu się "poddam", bo przyjdzie, wiem o tym, ale będę próbować z całych sił pozbyć się go z mojego życia. Przyjmę go ale tylko z pierścionkiem, a lepiej może od razu przed urzędnikiem, żeby potem nie powiedział, żeby jednak to zostawić własnego biegowi i pierścionek nosić w nieskończoność.

229

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Raki jak przeczytasz resztę to zobaczysz, że u nas na początku było wielkie buum, 2 tygodnie miłości jak z filmu, a potem kolejne 2 tyg jego zmiennych nastrojów i w końcu kopnięcie w tyłek. Zrobiłam ogromny błąd - uwierzyłam że mnie kocha po 3 dniach, że kiedyś się ze mną ożeni itp. I pozwoliłam sobie na trochę za dużo:( więc uciekł:( potem prosiłam o szansę i zaczął się ten "niby-zwiazek" z którego i tak nic nie wyszło. Generalnie cała znajomość trwała równe 2 miesiące, a ja jestem psychicznie wrakiem

230

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Pomijając brak inteligencji emocjonalnej, jest tak po prostu inteligentny, oczytany. I taki facet "z jajami", wygadany, obrotny, nie taka mimoza. Wątpię żebym kogoś innego takiego poznała:(

... i jak to ktos kiedys napisal
"usiadlam nad brzegiem rzeki Piedry i zaplakalam"... nad swoim losem jakby g wpadlo w wentylator.
Wizjonerzy - lacznie z magikami pokroju Coperfielda - powiedzieli kiedys, ze to o czym mowisz, to przyciagasz; wyraz zyczenie przed swiatem a "otrzymasz" je...
Znajdziesz faceta ktory jest kompletny a nie taki wybrakowany, tylko zmien swoje priorytety i podejscie do zycia. A najlepiej zaczac od samego siebie.
Nie rozpaczac, tylko zakasac rekawy i dzialac.

231 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-03-12 23:48:22)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Wybrakowany pod względem braku inteligencji emocjonalnej, empatii itp.? To że sam o sobie mówi że jest egoistą?

I przede wszystkim - jak działać? Wiem, żyć dalej, dbać o siebie, ale to jest cholernie trudne jak nawet z łóżka rano się ciężko wstaje. Mam wykupione leki antydepresyjne, nie chciałam ich brać, ale chyba jednak będę musiała

232

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Właśnie doczytałam i jestem przerażona. To palant. Mój przy nim to istny cud i ideał.
No i jednak moja relacja to półtorej roku i zupełnie inny poziom.

Choć coś pewnie jest podobnego.

Co do Twojej natarczywości, zaborczości, to on Ci ją wmówił. Wygodniej jest zwalić winę na kogoś. Zadawałaś zapewne normalne, spontaniczne pytania. Przez niego to wyolbrzymiasz i roztrząsasz. No bo wolisz myśleć, że z Tobą coś nie tak niż pozbawić ideał jego sztucznej maski.

Obudź się i zobacz go. Wiem, że będzie większa pustka, bo zniknie ideał Twojego życia i miłość życia, na którą czekasz i bardzo chcesz by istniała i urzeczywistniasz ją w tym oto nic niewartym panu.

Przykro mi, ale to złudzenie. Nie spotkałaś miłości swojego życia.

233

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Amidala, zrozum wreszcie kur*** jedno. On od poczatku nie chcial zwiazku, nie wazne czy bys gadala czy nie , czy wierzyla czy nie , angazowala czy nie. Jsko facet Ci mowie , od poczatku mial Cie w dupie. Wiec nie zarzucaj sobie ze cos moglas zrobic inaczej, efekt bylby taki sam.

Sugerujesz ze nie ma juz wiecej oczytanych facetow z jajami ?

Na Twoim miejscu bym sie modlil zeby juz na drugiego takiego nie trafic.

Nie zastanawiaj sie czemu nie chce , moze ma juz kogos innego do seksu, a moze seks mu nie pasowal , a moze sam chce zaczac normalnie zyc , to nie wazne! To nie Twoj problem.

Z jednym masz racje , nie spotkasz normalnego fajnego faceta jesli nie zmienisz swojego zachowania. Bedziesz przyciagac tylko takie gowno. Kazdy normalny mezczyzna bedzie uciekal od takiej kobiety, relacji , zwiazku.
U Ciebie jest niezbedna terapia u psychologa. Terapia a nie jedna wizyta.
Ja bym uciekal. Wolalbym chyba zyc bez seksu niz sie poddawac takiej jezdzie jaka serwujesz.
Przepraszam ze ostro ale to sa fakty. Pora je zrozumiec i dzialac.

234

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Tylko niestety tacy faceci przyciągają najbardziej - tak jak napisałam, przystojny, ale też rewelacyjny w rozmowie, wygadany, oczytany, naprawdę z szeroką wiedzą, łatwo nawiązujący kontakty z ludźmi (zupełne moje przeciwieństwo, bo ja jestem raczej cicha, nieśmiała i spokojna), obrotny, no taki "chłop z jajami". Dorzucę że w łóżku poezja (chociaż to już z przymrużeniem oka, choć trzeba przyznać że było rewelacyjnie, najlepiej ze wszystkich partnerów, to mówię bez idealizowania). I tym wszystkim mnie na początku zauroczył:(

235 Ostatnio edytowany przez bags (2013-03-13 00:05:38)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Tkwisz w czyms co sie nazywa toksycznym zwiazkiem, Ty jestes jego ofiara a on bezduszna i bezwzgledna szantazysta emocjonalny i manipulant do kwadratu. a moze i na odwrot. Mimo tego ze uwazasz siebie za winna rozpadu zwiazku.
Wiesz dlaczego tak jest? Dlaczego uwazasz sie za winna?
Bo zerwanie uwazasz jak odstawienie narkotyku. Zrobiles niby blad, bo zerwales z "nalogiem" - psycholog o takim odczuciu mowi tak:

Toksyczne związki są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co was uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego partnera. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał Twojemu życiu kierunek.

Bezsilnosc, idealizacja, poczucie odrzucenia, przyjmowanie na siebie winy za rozpad zwiazku, "spitolenia" smile pewnch spraw jest dzialaniem toksycznym, destrukcyjnym. Byc moze - swiadomie lub tez nie w takich relacjach byliscie.
Tego na pierwszy rzut oka nie idzie wyczuc jak i sam partner nie ma tej pelnej swiadomosci, ze jest toksykiem lub ma takowe zapedy. To jest objaw, ktory chyba najlepiej pasuje pod pojecie efektu odstawienia jak to ma miejsce z alkoholem czy narkotykami.
Odczucia zalamania, gorszej "jakosci" Naszej osobowosci, ktore sa oznaka stania na progu u drzwi zwanych depresja sa jej poczatkowym stadium. Z tym trzeba walczyc, by nie popasc w dlasze, negatywne w skutkach skrajnosci. Jak to mi ktos tu kiedys powiedzial "wyjdziesz z tego z twarza ale skopanym tylkiem", booooooo

toksyczny, oparty na uzależnieniu związek często się rozpada. Mężczyzna, albo nie mogąc znieść ciągłej dominacji kobiety i z chęci odzyskania kontroli nad własnym życiem, albo po tym, jak ją skutecznie upokorzył, odczuwając do niej niechęć i brak szacunku ? odchodzi. Inicjatorką rozstania bywa też kobieta, która nie może już dłużej wytrzymać zadawanych przez mężczyznę cierpień, rozczarowana tym, że jej całkowite poświęcenie się związkowi zostało niedocenione i że jej wysiłki, by partner się zmienił, nie przyniosły żadnych efektów.

        Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że po takiej nauczce kobieta, dotknięta syndromem ?kochania za bardzo? zdrowieje - nie ma mężczyzny, to nie ma uzależnienia. Niestety, tak nie jest. Po pierwsze, gdy toksyczny związek się rozpada, cierpienie kobiety trwa nadal. Teraz dopiero przeżywa prawdziwe katusze. Na przemian odczuwa złość, wręcz nienawiść do swojego ex oraz tęsknotę, połączoną z nadzieją, że znowu będą razem. Jej życie znów przepełnia mężczyzna, choć nieobecny ciałem, to obecny duchem. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, odczuwać żadnej przyjemności, robić żadnych planów - wciąż myśli o nim. Często jej obsesja prowadzi do prób nawiązywania kontaktu, różnych rodzajów agresji, śledzenia go, niekiedy do błagalnych próśb o powrót. Jeśli mężczyzna wciąż jest od kobiety uzależniony, bywa, że po jakimś czasie rozłąki ponownie do siebie wracają i na nowo rozpoczynają swój toksyczny ?taniec?.

        Jest też inny scenariusz ? kobieta, by przerwać swoje cierpienie, tworzy nowy związek. Niestety, jeśli nie zrozumiała swojego syndromu, to najprawdopodobniej znów w nim będzie ?kochać za bardzo? i uzależniać się od mężczyzny. Jej głód miłości wciąż przecież nie został zaspokojony, a lęk przed samotnością stłamszony. Nałóg rozwija się, tylko narkotyk zmienił swoją fizyczną postać.

        Kobieta, która uświadomiła sobie swoje uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Pojęła, dlaczego tak naprawdę jest nieszczęśliwa i że droga do wyzdrowienia jest tylko jedna ? mozolna praca nad sobą. Mozolna i bardzo trudna, ponieważ gdy na nią wstąpi, co i raz dopadają ją wątpliwości, czy jest ona słuszna.

236

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Tylko niestety tacy faceci przyciągają najbardziej - tak jak napisałam, przystojny, ale też rewelacyjny w rozmowie, wygadany, oczytany, naprawdę z szeroką wiedzą, łatwo nawiązujący kontakty z ludźmi (zupełne moje przeciwieństwo, bo ja jestem raczej cicha, nieśmiała i spokojna), obrotny, no taki "chłop z jajami". Dorzucę że w łóżku poezja (chociaż to już z przymrużeniem oka, choć trzeba przyznać że było rewelacyjnie, najlepiej ze wszystkich partnerów, to mówię bez idealizowania). I tym wszystkim mnie na początku zauroczył:(

Takich facetów jest wielu. I do tego są normalni.

To nie faceci przyciągają , tylko Ty przyciągach takich patolii bo jesteś toksyczna.

237 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-03-13 00:23:27)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Daniel powiedz szczerze, od jakiej kobiety faceci będą uciekać? takiej namolnej jak ja?

Co chcesz powiedzieć przez to że "taką jazdę serwuję"? naprawdę jestem toksyczna??

238

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ja też kogoś straciłam, po prawie 6 latach i nie umiem się z tym pogodzić. Minęły już dwa miesiące, a ja z każdym dniem tęsknię coraz bardziej. Wiem jedno- razem jesteśmy winni, tylko teraz ja oddałabym wszystko żeby to naprawić, ale on już tego nie chce....

239

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Daniel powiedz szczerze, od jakiej kobiety faceci będą uciekać? takiej namolnej jak ja?

Chcesz żebym był szczery ? OK, będę.

Ja bym od Ciebie uciekał. Uciekał bym od takiej kobiety jak Ty. A uważam się za fajnego mężczyznę i zajebistego partnera. Takie toksyki mnie nie kręcą.

Musisz nad sobą popracować. To jest do zrobienia. Tylko trzeba chcieć a nie szukać wszędzie wymówek.

240

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ok, bądź szczery, toksyczna pod jakim względem? zbyt namolna?

241

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Nie ja Ci mam o tym mówić. NIe mam kompetencji by odpowiednio Ci to przekazać. Psycholog pomoże w zrozumieniu i dojściu Ci do tego.
Bycie namolną to tylko jedna z wielu cech .

242

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Ok, bądź szczery, toksyczna pod jakim względem? zbyt namolna?

Witaj czytam Twój watek i naprawde bierz nogi za pas i zwiewaj.. To psychfag Cie zniszczy... przeczytaj blog Moje dwie głowy tam sie dowiesz wszystkiego./..Tkich jak Ty psychofagi wyczuwaja przez monitor..przykro mi to mówic ,ale mówie to z własnego doswiadczenia..Móf Psychofag był podobny..Uciekaj..

243

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Czyli to jednak moja wina że odszedł:( wiedziałam:(

244

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Czyli to jednak moja wina że odszedł:( wiedziałam:(

Ty dalej nie rozumiesz i na dodatek nie czytasz tego co piszę ja czy inni. Nie chcę Cię obrażać ale czytanie ze zrozumieniem to jest w podstawówce. Bardzo wcześnie się musiałaś zatrzymać.
Będę już na ten wątek wchodził tylko w ramach rozrywki i poprawy humoru smile

PS: Barca dziś wygrała z Milanem 4-0 big_smile

245

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Czyli to jednak moja wina że odszedł:( wiedziałam:(

Kurcze to nie Twoja wina..nawet jakbys była Miss Swiata on by odszedl. to ludzie nie kochajacy nikogo tylko SIEBIE !!  Byłas mu potrzebna chwilowo teraz ma Cie w diupie, znajdzie kolejna i kolejna.. przeczytaj o psychopatach to sie dowiesz...Matko jak bym Cie tez zostawiła\..
jestes marudna i nic nie kumasz..

246

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
hera.1 napisał/a:
Amidala29 napisał/a:

Czyli to jednak moja wina że odszedł:( wiedziałam:(

Kurcze to nie Twoja wina..nawet jakbys była Miss Swiata on by odszedl. to ludzie nie kochajacy nikogo tylko SIEBIE !!  Byłas mu potrzebna chwilowo teraz ma Cie w diupie, znajdzie kolejna i kolejna.. przeczytaj o psychopatach to sie dowiesz...Matko jak bym Cie tez zostawiła\..
jestes marudna i nic nie kumasz..

hera daj spokój , i tak nie dotrze.. ciężki przypadek

247

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Poprostu Daniel napisał/a:
hera.1 napisał/a:
Amidala29 napisał/a:

Czyli to jednak moja wina że odszedł:( wiedziałam:(

Kurcze to nie Twoja wina..nawet jakbys była Miss Swiata on by odszedl. to ludzie nie kochajacy nikogo tylko SIEBIE !!  Byłas mu potrzebna chwilowo teraz ma Cie w diupie, znajdzie kolejna i kolejna.. przeczytaj o psychopatach to sie dowiesz...Matko jak bym Cie tez zostawiła\..
jestes marudna i nic nie kumasz..

hera daj spokój , i tak nie dotrze.. ciężki przypadek

Przypomina 93 , ktora znikneła hahah a może nauki pobiera i wróci silna i wyedukowana hihi

248

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
hera.1 napisał/a:
Poprostu Daniel napisał/a:
hera.1 napisał/a:

Kurcze to nie Twoja wina..nawet jakbys była Miss Swiata on by odszedl. to ludzie nie kochajacy nikogo tylko SIEBIE !!  Byłas mu potrzebna chwilowo teraz ma Cie w diupie, znajdzie kolejna i kolejna.. przeczytaj o psychopatach to sie dowiesz...Matko jak bym Cie tez zostawiła\..
jestes marudna i nic nie kumasz..

hera daj spokój , i tak nie dotrze.. ciężki przypadek

Przypomina 93 , ktora znikneła hahah a może nauki pobiera i wróci silna i wyedukowana hihi

93 się ferie zimowe skończyły i musiała do szkoły wrócić big_smile

249

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
m..zostawiona napisał/a:

Ja też kogoś straciłam, po prawie 6 latach i nie umiem się z tym pogodzić. Minęły już dwa miesiące, a ja z każdym dniem tęsknię coraz bardziej. Wiem jedno- razem jesteśmy winni, tylko teraz ja oddałabym wszystko żeby to naprawić, ale on już tego nie chce....

no wlasnie ,choc kij ma zawsze 2 konce...mam to samo. tez bym chcial naprawic i ona nagle juz nie chciala. bo im bardziej czegos chcesz tym bardziej ta 2-ga strona szydzi. to jest pewna regula wg. psychologii zwiazku-TY jestes ofiara ,a on zwyciezca. poczytaj sobie na necie.i Ty chcesz wszystko naprawic,obwiniasz sie o wszystko,przypominasz sobie sytuacje,analizujesz.mam tak samo,moja samoocena jest ponizej minusa i do tego jeszcze tesknota coraz wieksza.i tak sie wtedy zastanawiam,dlaczego tak nagle wszystko we mnie zaczelo przeszkadzac co wczesniej bylo akceptowane.bo na pozegnanie cuda okropnosci o sobie uslyszalem.ale jak ktos chce zerwac to kazy powod jest dobry.i dlaczego ta 2-ga osoba nie chce sprobowac. dodatkowo zwalila cala wine na mnie i sie swietnie czuje ,ze ja sie obwiniam.pozostalo mi wierzyc ,ze to nie chodzi o osobe 3-cia,wtedy bylo by mi chociaz troche latwiej. gdzies na fb(jak kiedys mialem) widzialem zdjecie pary staruszkow zapytanych jak przezyli ze soba tyle lat.odpowiedzieli -widzi pan,za naszych czasow jak cos sie psulo to naprawiano to ,a nie wyrzucano do kosza.
nie da sie zmusic do milosci.najgorsze sa uczucia plynace tylko z jednej strony.wspolczuje Ci ,ze tyle Cie trzyma.mnie kiedys meczylo przez 7 miesiecy,az wyjechalem i odleglosc pomogla troche .a teraz dopiero od 3 tygodni....sciska w srodku,ehh

250

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Poprostu Daniel napisał/a:
hera.1 napisał/a:
Poprostu Daniel napisał/a:

hera daj spokój , i tak nie dotrze.. ciężki przypadek

Przypomina 93 , ktora znikneła hahah a może nauki pobiera i wróci silna i wyedukowana hihi

93 się ferie zimowe skończyły i musiała do szkoły wrócić big_smile

Fakt hahaha  ciekawe z jakim wątkiem wróci ..juz wiem....On mnie pocałował czy mogee zajśc w ciążę ??hiih

251

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Ok, bądź szczery, toksyczna pod jakim względem? zbyt namolna?

Wiesz co jest złego w Twoim zachowaniu? Że tą znajomość potraktowałaś jak nastolatka z podstawówki, taka podlotka, która się jara ekstra ciachem. On taki przystojny i wygadany... Szkoda, że nie jest kimś sławnym bo byś sobie jego plakat nad łóżkiem powiesiła. Kobieto w życiu liczy się coś więcej niż piękna twarz i dobra gadka!
Facet przez 3 dni był jak z bajki i Ty się w idealnym księciu zakochałaś. G***o prawda! To tylko ZAUROCZENIE!
Zachowywałaś się jak nastolatka błagając go o powrót. Kobieto masz 29 lat! Facet nie powinien być całym Twoim światem! Masz dużo zmartwień związanych z mamą, więc na niej się skup jak na DOROSŁĄ KOBIETĘ przystało.
A takiego faceta jak Twój jest na pęczki.
On uciekł od Ciebie bo nie chce potem mieć problemów większych z Tobą. Jak Ty po 3 tygodniach masz depresje to co by było gdyby był z Tobą dłużej?! Szantażowała byś go, że się zabijesz bo żyć bez niego nie potrafisz?! Uważasz, że to normalne?
Tak jak Daniel napisał: jest Ci potrzebna TERAPIA, a nie jedna wizyta u psychologa.

Amidala29 napisał/a:

Czyli to jednak moja wina że odszedł:( wiedziałam:(

Tak Twoja wina, bo on od początku był jasnowidzem i wiedział jak zareagujesz, gdy odejdzie! On przewidział to swoją super mocą, że zaczniesz go błagać o powrót. Czyta Ci w myślach i przewiduje przyszłość. Masz rację.
Ja już też nie mam do Ciebie siły!
Chcesz się użalać nad sobą, że to Twoja wina to to rób! Mnie już to rybka! Rób co chcesz, Twoje życie!

252

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Strasznie kusi kontakt, bardzo. By po prostu wrócić do "normalności".

253

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Oj kusi i to jak. Dzisiaj dałam radę chociaż ciężko jak nie wiem co...

254

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Tak się zastanawiam.
Ty się powinnaś spróbować pozbyć złudzeń. A może mogłabyś dotrzeć do jego lasek, może do jakiś znajomych, co go mniej lubią.

Z cytowanych wypowiedzi, nawet nie wynika, że on jest oczytany, a Ty tak uważasz.
To burak po prostu.

I was nic nie zdążyło połączyć.

No i seks. Mylisz seks z miłością.

255

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

RAki od 8 stron jej to tłumaczymy ale to nadzwyczaj cięzki przypadek. Była raz u psychologa , diagnoza druzgocąca ale nic z tym nie robi. Po 3 dniach myślała o ślubie z tym gościem, który śmieje się jej w twarz i upokarza ją na każdym kroku. Zero szacunku do siebie.

256 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-03-13 23:45:39)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Byłam trzeci raz dzisiaj u psychologa, idę w poniedziałek, mam nadzieję że to pomoże

Pani psycholog stwierdziła uzależnienie od bycia w związku. Po prostu nie potrafię sama funkcjonować, a jeszcze jak dochodzą problemy (teraz choroba mamy), to już w ogóle jest Armageddon

257 Ostatnio edytowany przez raki (2013-03-13 23:48:07)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Czytałam, ale ja chyba też jestem jakoś oporna i nie chce mi się w to wierzyć, że nie dociera nic.

Nie wiem, co on by musiał jej zrobić na otrzeźwienie. Ma dziewczyna mnóstwo szczęścia, że ją tak olał i tak szybko. Ale jakieś lakarstwo musi być.

Czy to cierpienie nie jest już dłuższe od "związku"?

258

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

i co Ci mówi psycholog ? Postaraj się o terapię , nie da się okreslić ile potrwa ale może rok czy dwa i będzie lepiej.

259

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Byłam trzeci raz dzisiaj u psychologa, idę w poniedziałek, mam nadzieję że to pomoże

Pani psycholog stwierdziła uzależnienie od bycia w związku. Po prostu nie potrafię sama funkcjonować, a jeszcze jak dochodzą problemy (teraz choroba mamy), to już w ogóle jest Armageddon

super ciesze się. Ale psycholog to też nie jest lekarstwo, musisz chcieć ciężko pracować.

a jak u Ciebie w ogóle z tymi związkami jest? Byłaś z kimś przed nim?

260

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Byłam trzeci raz dzisiaj u psychologa, idę w poniedziałek, mam nadzieję że to pomoże

Pani psycholog stwierdziła uzależnienie od bycia w związku. Po prostu nie potrafię sama funkcjonować, a jeszcze jak dochodzą problemy (teraz choroba mamy), to już w ogóle jest Armageddon

Posty [ 196 do 260 z 320 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026