netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

319 odpowiedzi34 908 wyświetleńzałożony przez Amidala29, 18.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 320 ]

1

Temat: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Witam wszystkich forumowiczów

jak w tytule - nie mogę sobie poradzić z rozstaniem. Wiem że to zabrzmi teraz śmiesznie - spotykałam się z kimś miesiąc i ten ktoś mnie zostawił. Wiem że to może brzmieć śmiesznie że po tak krótkim czasie rozpaczam, ale ja naprawdę mam wrażenie że straciłam coś bardzo ważnego i że zawsze już będę sama:( przez pierwsze 2 tygodnie cudownie, spotykaliśmy się codziennie, powiedział mi po 3 dniach że mnie kocha, po kolejnych 3 że kiedyś się ze mną ożeni. Tymczasem po 2 tygodniach zaczęły "wychodzić" nasze wady - to chyba normalne, nikt nie jest doskonały. To oraz parę błędów z mojej strony doprowadziły do tego że mnie zostawił po kolejnych 2 tygodniach. Bez szansy powrotu. Płakałam, prosiłam żeby nie odchodził - nic nie pomogło. Od tygodnia nie jem, prawie nie śpię, cały czas płaczę i o nim myślę. Mieszka bardzo blisko mojej pracy, prawie że widzę jego dom jak jeżdżę do pracy - innej trasy nie ma:( co robić? czy jeszcze kiedyś ktoś mi się tak spodoba jak on?:(:( dodam że mam 29 lat i czuję że już zawsze będę sama:(

2

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

hmm czasem trzeba umiec ustapic a zycie we dwoje to sztuka kompromisu.. Zauwazyl ze ciezko moze byc Wam we dwoje i zrezygnowal w pewnym sensie bedzie mniej cierpial niz gdybyscie rozstali sie po roku.. Nie mozesz sobie poradzic bo jest to wszystko swieze a Ty mozliwe ze zyjesz jeszcze w ekscytacji tego jak bylo fajnie ... Poczulas sie potzrebna i kochana.. A tu w jednej chwili stracilas wszystko.. Potrzebny jest Ci czas na przetrawienie tego ja wyczytalam kiedys tu na forum ze czas dziala na nasza korzysc i nie leczy ran tylko my przyzwyczajemy sie dzieki niemu do bolu... Zagladaj czesciej na forum jakos damy rade:)

3

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ale co robić jak się nie chce żyć? i pojawiają się nawet myśli samobójcze? a ból jest tak wielki że aż nie można oddychać?

4

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Ale co robić jak się nie chce żyć? i pojawiają się nawet myśli samobójcze? a ból jest tak wielki że aż nie można oddychać?

Czy to Twój pierwszy związek?

Ja i wiele innych osób na tym forum doskonale wiemy co czujesz, bo sami przez to przeszliśmy.
Mnie zostawił z dnia na dzień narzeczony i uwierz mi, że świat mi się zawalił, myśli samobójcze, schudłam przez 2 tygodnie 8 kg, ciągle środki uspokajające i to okropne uczucie świadomości tego co się stało po każdym przebudzeniu.
Nikt nie zabierze od Ciebie tego bólu, to wyświechtane stwierdzenie, ale naprawdę, zobaczysz, że czas pomoże, musisz przetrwać te najgorsze pierwsze dni.
Mi troszkę pomogło... to forum smile Zaczęłam wylewać tu mój ból i czytać inne historie, zajęło to trochę moją głowę i wypełniło czas. Uświadomiłam też sobie, że ludzie mają o wiele gorsze przeżycia, choć wiadomo- zawsze własne problemy są największe.
Nie łam się, znajdź sobie jakieś zajęcie, żeby nie myśleć ciągle o nim.
I jeszcze jedno, postaraj się już go nie gnębić, nie prosić i błagać, bo to go może tylko bardziej do Ciebie zrazić.

5

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

"powiedział mi po 3 dniach że mnie kocha, po kolejnych 3 że kiedyś się ze mną ożeni..."

Po 1 - Cos mi sie wydaje ze milosc to nie byla a tylko proba zaciagniecia do lozka i pokorzystania...
Po 2 - Kto prawdomowny i szczery wyznaje takie rzeczy w tak krotkim czasie?
Po 3 - Czy Ty masz naprawde 29 lat? Pytam bo nie wierze ze w to uwierzylas...

Dziewczyno. Masz 29 lat a nie 50. Skoro potrafil mowic Ci takie rzeczy, a potem zostawil bo pojawil sie jakis problem, czy roznice to zastosuj stara dobra metode na leczenie:

Czy zrobilas cos nie tak?  NIE
Czy wyznawalas mu milosc po 3 dniach sama z siebie?    NIE
Czy cokolwiek obiecywalas?   NIE
Czy gosc ktory tak sie zachowuje jest materialem na faceta na cale zycie, na meza i ojca dzieci?  NIE

Jestes zakochana, zauroczona. Spodobal Ci sie bo widocznie zachowywal sie tak jak zaden do tej pory i wkrecasz sobie film ze to bylo cos co moze sie juz nie zdarzyc. Wez lepiej jedz na ciuchy, kup sobie fajna sukienke i szpilki i wyjdz do ludzi kogos poznac zamiast sie zamartwiac.

Aha i wbij sobie do glowy:

Gdyby Cie naprawde kochal to te 2 tygodnie klotni i nieporozumien nie zniszczylyby uczucia smile

Przepraszm ze tak dosadnie ale jestem facetem i wiem jak sie zachowujemy. W takich sytuacjach tylko szkoda Twoich nerwow smile

6

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Właśnie męska rada bardzo się przyda:)

niestety jest w tym dużo mojej winy, bardzo dużo. Zarzucił mi że jestem zaborcza, że chciałam go kontrolować. Nie do końca to dobre słowo, nie chodziło wcale o kontrolę. Ja po prostu dużo gadam, zawsze byłam "upierdliwa", dużo chciałam wiedzieć itp. Do końca życia sobie nie wybaczę że się poczuł osaczony i dlatego mnie zostawił. Dobija mnie tak strasznie nawet nie samo zerwanie, ale właśnie te straszne wyrzuty sumienia. Że gdybym nie zadawała tych różnych pytań, nie była taka upierdliwa, to byłby dalej ze mną:(!!!!

A jest to już mój ktoryś z kolei związek i cały czas nie wychodzi. A za rok 30stka:( zawsze chciałam mieć rodzinę, dzieci. A na to się nie zanosi:(:( czy po 30stce są na to jeszcze szanse...?

7

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Zazdroszczę Ci tego, że przed Tobą jeszcze tyle szans na miłość i prawdziwy związek. Tydzień temu mój mąż odszedł po 28 latach małżeństwa. Wszyscy postrzegali nas jako idealną parę. Nie mogę pogodzić się z tą sytuacją i szukam wsparcia na forum. Nie podał konkretnego powodu. Powiedział, żeby dać mu czas i takie tam. Zawsze dużo rozmawialiśmy, ale w ostatnich tygodniach unikał rozmów, wracał do domu praktycznie tylko na noc. Podejrzewam zdradę, ale on zaprzecza. Boli mnie to tym mocniej, że uważana jestem za atrakcyjną kobietę, więc co... młodsza? lepszy seks? Brak mi pomysłu. Postanowiłam szukać sobie wszelkich zajęć, żeby tylko nie myśleć, ale przychodzi noc i idę do naszej sypialni jak zbity pies.

8

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ja nie wierzę że w kimś jeszcze zakocham się tak jak w nim, że ktoś jeszcze tak mnie zauroczy. Po prostu nie wierzę:(

9

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Podbijam mój temat;)

Proszę pomóżcie, ja naprawdę mam już prawie myśli samobójcze:( nie z powodu nawet samego rozstania, ale przez potworne wyrzuty sumienia:( nie poradzę sobie. Czuję że straciłam miłość mojego życia na własne życzenie:(:(

Wczoraj niestety napisał do mnie smsa, zaczęliśmy pisać. Jak zapytałam czy jest szansa że kiedyś do siebie wrócimy, to odpisał "na to pytanie nie da się odpowiedzieć, może kiedyś, ale nic nie obiecuję". Powiedział że nasza relacja może być koleżeńska - mogę być koleżanką na kawę albo do łóżka...

10

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Wiem co czujesz Amidala29, też nie dawno rozstałam się z facetem z którym byłam tak samo jak Ty miesiąc, wcześniej jednak pół roku temu zerwał ze mną po 2 miesiącach. Także to drugie nasze podejście okazało się fiaskiem boli jak sku*wesyn za przeproszeniem, bo wydawało się, że zrozmieliśmy swoje błędy itd. że będzie dobrze, na początku owszem było, później jakiś zgrzyt i on się wycofał, nie chciał nad tym pracować pojsc na jakis kompromis, tylko nie i już. Trudno, ja załamana ,że coś mi się skończyło chyba na dobre, że taka miłośc nie zdarza się często bo nasze pierwsze spotkanie było zbiegiem różnych okoliczności i trudno w to uwierzyć, ale na ta chwilę tracę wiarę w takie rzeczy. Jestem młoda co ja mogę wiedzieć o życium, być może spotkam kogoś własciwego na swojej drodze i będę wspominać z usmiechem tego pana, ale niestety głupie serce niedoświadczone chce żeby to on był tym jedynym i nie wyobrażam sobie innego człowieka. To jest moja osobista tragedia. Tobie pozostaje pogodzenie się z obecna sytuacją bedziesz płakać, będziesz czuła niemoc, pustke i te wszystkie upierdliwe uczucia, ale niestety nic nie możesz zrobić. Jesteśmy wolni i nikogo nie zmusisz do uczuć , sympati itp. Możesz jedynie zachęcić i jakoś pobudzić w nim chęć odzyskania Ciebie, tęsknotę, a może i nawet tą przereklamowaną miłość:P żeby to zrobić musisz robić odwrotnie do tego co chcesz zrobić czyli błaganie na kolanach odpada pisanie, utrzymywanie na siłe kontaktu również. Odetnij sie od niego rób swoje a czasz pokaże, moze akurat wróci, a może poprostu trzeba żyć dalej i zapomnieć. Jest ciężko, dlatego musisz nabrać dystansu do tej sytuacji. Jestem z Tobą.

11

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Próbując sobie poradzić z tym wszystkim staram się wyłapać pewne "kwiatki", to co mówił i jak się zachowywał. Oto "najlepsze"

- od początku znajomości chwalił się swoim życiem seksualnym. Już na pierwszym spotkaniu dowiedziałam się że miał znajomą "na telefon", koleżankę od seksu. Poza tym cały czas powtarzał, z kim to nie spał itp. Że np. spał ze wszystkimi koleżankami z roku, że nie pójdzie ze mną do tej knajpy bo spał z kelnerką, że nie pójdzie na izbę przyjęć co spał z pielęgniarką itp.

- po jakichś 2 tygodniach zaczął mówić że powinnam schudnąć, zmienić styl ubierania "bo ubieram się jak stara baba", że powinnam włosy zafarbować - jak zobaczył że mam parę siwych włosów na grzywce. Że powinnam w ogóle bardziej o siebie zadbać. I najlepszy tekst: "Facet nabiera apetytu na mieście, ale je w domu. Jak mu w domu nie będzie smakować, to zacznie jeść tylko na mieście". Czyli jak o siebie nie zadbam to mnie zacznie kiedyś zdradzać (uprzedzę pytanie - wcale nie jestem zaniedbana)

- kiedyś nie miał czasu się spotkać bo miał się uczyć do egzaminu, ale dostałam smsa że jedzie do biura gdzie pracuje jego mama skorzystać z drukarki i czy mam ochotę się tam spotkać na seks

Ale jednocześnie mówił że mnie kocha, że lepsze jest przytulanie się do mnie niż sam seks, że nigdy nie przypuszczał że będzie mu sprawiać przyjemność słuchanie czyjegoś oddechu... Jestem skołowana

Dodam że facet ma 30 lat, studiuje kolejny raz (wiele razy zmieniał kierunki studiów), do niedawna nie pracował w ogóle (teraz zaczął dorywczą pracę), mieszka z rodzicami, pieniądze ma z jakichś nie do końca chyba legalnych interesów. I nigdy nie był w związku dłuższym niż kilka miesięcy. Najdłuższy chyba 10, ale tylko dlatego że dziewczyna zachorowała na raka...

Pomóżcie... Zwłaszcza byłabym wdzięczna za męskie rady

12

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Czytając Twe posty zastanawiam się za czym tęsknisz i płaczesz. Czego Ci brakuje?
Gładkich słów, mimo że traktował Cię przedmiotowo? Że usiłował Ci wmówić, że jesteś nieatrakcyjną? Że nie miał czasu na spotkanie z Tobą, ale chętnie (nie mając tego czasu) skorzystałby z Ciebie - pogotowia seksualnego?
Łykałaś jego słowa jak głodna gęś. Mówił to, co chciałaś usłyszeć. Mówi tak nadal, chcąc trzymać Cię jako odskocznię.

Naprawdę tak nisko się cenisz, że płaczesz za tak traktującym Cię facetem? Myślę, że dobrym lekarstwem dla Ciebie będzie uświadomienie waszych prawdziwych relacji.
Przytomności życzę.

13

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Więc dlaczego mówił że się zakochał? nie tylko mi. Zostawił kiedyś włączonego facebooka i przypadkiem przeczytałam fragment wiadomości gdzie pisał do kolegi że to jest to, że chyba się zakochał. Więc jak to wytłumaczyć?

14

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Od zakochania do kochania droga daleka. hmm Tym bardziej, gdy twierdził, że "chyba się zakochał".
Jeżeli zaś będąc zakochanym tak Cię traktował, to dziękuj mu za to, że Cię zostawił, że dzięki temu Twój toksyczny związek zakończył się. Jeśli będąc zakochanym powiedział takie słowa kochanej kobiecie "Facet nabiera apetytu na mieście, ale je w domu. Jak mu w domu nie będzie smakować, to zacznie jeść tylko na mieście", to pomyśl jak wyglądałaby wasza codzienność po kilku latach. A Ty o tej codzienności z nim marzyłaś.

Proponuję, byś wyciągnęła wnioski z tej trudnej lekcji.
Stwierdziłaś, że byłaś zaborcza; zastanów się nad jej przyczynami i zmień myślenie na temat związku i relacji w nim panujących.

15

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Zaborczość to złe słowo. Wręcz przeciwnie, ja mam dużą tolerancję w sobie. Poszło o to że jestem upierdliwa, że dużo gadam itp. Po prostu dużo pytałam, kiedy pójdzie do pracy, czy po studiach (kończy prawo za rok) pójdzie na aplikację, jak usłyszałam że nie wie, to spytałam co w takim razie chce robić w życiu. Ale usprawiedliwię się - nigdy bym o takie rzeczy nie pytała jakby on nie powiedział że mnie kocha i chce się ze mną ożenić.

Ale on też chyba przesadza. Np. taka sytuacja. Jest piątek, mówi do mnie że się nie spotkamy jutro bo idzie na imprezę. Ja pytam "z kim, gdzie?" Absolutnie nie z chęci kontroli, po prostu z czystej ciekawości. To usłyszałam "nieważne, nie twoja sprawa". Albo "egzamin mam po południu, ale jadę rano bo mam spotkanie". Pytam "z kim" - ponownie, z czystej ciekawości. Znowu "nie twoja sprawa". Albo on mówi, że nie może rozmawiać bo nie jest sam, ktoś jest u niego w pokoju. Pytam "kto" - "nie interesuj się, nie muszę się przed tobą tłumaczyć kto jest u mnie w domu".

To normalne zachowanie?

16

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Moim zdaniem dużo zależy nie od treści, tylko od melodii pytania. smile
Jeśli jednak Twoje pytania były nagminne, jeśli bardziej przypominało to śledztwo niż pytanie zakochanej osoby, to nie dziwie się jego odpowiedziom. Nie dziwię się, co nie oznacza, że były one, delikatnie rzecz nazywając, niegrzecznymi.

17 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-02-22 00:12:25)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Czyli słusznie mam wyrzuty sumienia że to moja wina:( ja tego nie przeżyję:(


Czuję że straciłam miłość życia:(sad jak sobie z tym poradzić?

18

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

A może jednak wyciągniesz wnioski z tego i zmienisz swoje zachowanie oraz traktowanie swych partnerów? mam dla Ciebie dobrą wiadomość: taka zmiana jest możliwa, wymaga pracy nad sobą, znalezienia przyczyn takiego postępowania i uporania się z nimi. Można to zrobić samemu, można przy pomocy specjalisty. Zachęcam rozpocząć prace od uświadomienie sobie, że żaden człowiek nie jest twoją własnością, a zdecydowana większość chce być partnerem, nie niewolnikiem.
I mój nos mnie nie zawiódł, gdy napisałam o Twej zaborczości.

Najwyższa pora, byś zaczęła pracę nad sobą. smile
To jest tez odpowiedź na twoje kolejne pytanie, które dopisałaś.




Przy okazji, proszę, nie pisz posta pod postem, skorzystaj z opcji "Edytuj", gdy chcesz coś jeszcze dopisać.

19 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-02-22 00:27:31)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

No dobrze, to moje zachowanie. Ale jego stosunek do mnie też chyba nie był w porządku? Czy z taki zachowaniem i stosunkiem do mnie nadawałby się na partnera?

20

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Amidala29,
czy gdzieś zachwyciłam się jego postępowaniem wobec Ciebie? smile

Oboje byliście w stosunku do siebie "nie w porządku", jeśli w związku o jakiś porządek chodzi. Piszę swe posty na podstawie informacji, które Ty przekazujesz.

Faktem jest, że masz bezpośredni wpływ jedynie/aż na własne zachowanie, na własne myślenie i nad tym możesz pracować, nie zaś zajmować się zachowaniem Twojego eks'a. Przerzucanie uwagi na partnera i jego zachowanie w doskonały sposób odciąga ją od własnego zachowania, ba jest to często stosowane na usprawiedliwienie własnych niezbyt zdrowych reakcji.

Możesz zmienić swe zachowanie, ale nie musisz.
Przeczytaj zdania z mej sygnatury, wielu one pomogły w podjęciu decyzji.

***
Dopisałaś, więc odpowiadam. Gdyby tak zachowałby się mój partner po raz pierwszy, powiedziałabym że nie życzę sobie takich dowcipów z jego strony, bo takie jego zachowanie, takie słowa nie są śmieszne. Gdyby zrobił to po raz  drugi, dostałby ultimatum: albo przestaje tak mnie traktować, albo rozstajemy się. Po trzecim razie podziękowałabym mu za podjęcie decyzji.

21

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Żle mnie zrozumiałaś, ja doskonale wiem że popełniłam błąd, dlatego mam takie straszne wyrzuty sumienia. Wiem że muszę nad sobą pracować, zaczynam wizyty u psychologa. Ale takie podkreślanie jego zachowania w stosunku do mnie trochę tłumi moje wyrzuty sumienia, na zasadzie "i tak nie był tego wart". Abstrahując od mojego zachowania - czy był z tego co opisuję?

22

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Faceta (bo jest to facet, nie mężczyzna) tak mnie traktującego mocno kopnęłabym w odwłok.
Gdyby mnie rzucił przed tym kopniakiem, dziękowałabym że tak się stało. Bez szacunku nie wyobrażam sobie partnerskiego związku.

Jeśli ten facet zachowywał się wobec Ciebie tak, jak opisałaś wyżej, nie jest wart ani jednej Twej łzy.


Trzymam kciuki za Ciebie i efekty Twej pracy. smile

23 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-02-22 00:58:33)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

A odnośnie jeszcze traktowania drugiej osoby jak partnera. Może to głupie, ale teraz przypominają mi się takie kwiatki.

Nasz główny punkt głupich żartów z jego strony - mój facebook. Jestem osobą która ma bardzo dużo zdjęć na facebooku - wakacje, wyjazdy, zwierzaki itp. Natomiast na stronie głównej mam mnóstwo linków dotyczących zwierząt - bardzo się w to angażuję - ogłoszenia o adopcjach, zbiórkach na schroniska itp.

Krytykował jedno i drugie. Cały czas słyszałam "jak można mieć tyle zdjęć, zwłaszcza wiele takich brzydkich, pokaże ci które usunąć itp.". I rzeczywiście część sama usunęłam, część usunął sam jak wyszłam do łazienki czy kuchni. Krytykował też znajomych - jakie masz brzydkie koleżanki itp. Specjalnie zmieniłam zdjęcie profilowe bo poprzednie się nie podobało. Usunęłam wszystkie posty o psach bo stwierdził że to dziwaczne, że jego znajomi jak to zobaczyli to stwierdzili że jestem dziwaczką. Namówił mnie też dla zablokowania zdjęć dla nieznajomych - nawet nie wiedziałam że był niezablokowane - specjalnie siedzieliśmy razem i blokowaliśmy moje albumy, niezablokowane zostały tylko zdjęcia profilowe. A na koniec stwierdził że mnie nie zmuszał do niczego że to tylko sugestia.

To tak odnośnie tego że drugi człowiek nie jest niewolnikiem.

Przesadzam może czy to zachowanie też nie było w porządku?

Albo wystroiłam się bo miał przyjść, miałam na sobie rybaczki - wszedł, spojrzał na mnie i z czarującym uśmiechem powiedział że nie mogę chodzić w takim fasonie spodni bo grubo wyglądam. Wszystkie te rzeczy o których pisałam on niby obracał w żart, że niby to sugestia i dobra rada, ale chyba to mało śmieszne żarty?

I jeszcze ostatni "kwiatek"

Już jak się psuło między nami, podczas - potem się okazało - ostatniego spotkania - nie bardzo kleiła się rozmowa, mieliśmy pogadać o nas, ale nie wychodziło. W końcu wylądowaliśmy w łóżku. Po wszystkim on po prostu wstał, ubrał się i wyszedł... Nawet mnie nie przytuli, powiedział że po prostu chce iść do domu, że nie ma ochoty ze mną rozmawiać. Jak wrócił do domu jednak zaczęła się rozmowa na gg - co to jest między nami, że on z jednej strony mnie kocha, że znalazł to czego szukał, ale z drugiej strony nie potrafi ze mną być. Ale że ma nadzieję że jak jutro do mnie przyjdzie i przytuli się to będzie dobrze itp. Kolejnego dnia jednak nie przyszedł, a następnego się dowiedziałam przez telefon że jednak mnie nie kocha, że to koniec.

Co to wszystko świadczy o facecie?

24

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Dziękuj Wszechmocnemu, że Cię rzucił. smile

Na naszym forum jest kilkusetstronicowy wątek "Grupa Wsparcia dla Kobiet kochających za bardzo", byłabyś za jakiś czas kolejną osobą opisującą swe problemy uwalniania się z toksycznego związku.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, jak głosi przysłowie. Przypominaj sobie te "kwiatki", szybciej "wyleczysz się" z opłakiwania rozstania.

Padam na twarz, idę spać.
Spokojnej nocy. smile

25

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

U mnie dochodzi jeszcze jeden problem. Ja przeraźliwie boję się samotności, po prostu nie umiem być sama. Mam rodzinę, świetnych przyjaciół, ale to nie to samo:( a mam 28 lat (w maju będzie 29), za rok 30stka, a takich kobiet to już ponoć nikt nie chce:( nie chcę być sama całe życie:(

26

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

U mnie dochodzi jeszcze jeden problem. Ja przeraźliwie boję się samotności, po prostu nie umiem być sama. Mam rodzinę, świetnych przyjaciół, ale to nie to samo:( a mam 28 lat (w maju będzie 29), za rok 30stka, a takich kobiet to już ponoć nikt nie chce:( nie chcę być sama całe życie:(

Matkodociebie, ja mam lat 36 i pół i jestem przekonana, że mnie jeszcze pół świata chce. Najważniejsze, żebym ja zechciała;)
Pracuj nad tym, powolutku, wypłacz się, za chwilę poczujesz coś więcej niż rozpacz. Na przykład wdzięczność za wyniesione nauki i ulgę. Tylko nie rób z siebie starej na siłę, bo doprawdy.
Trzymaj się młoda

27

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Problem lęku przed samotnością będzie pewnie jednym z głównych w terapii, którą wkrótce rozpoczynasz (rozumiem, że idziesz do psychologa, by rozpocząć terapię).

Twierdzisz, że trzydziestoletnie kobiety nie znajdują partnerów życiowych. Obserwując sporo osób z mego bliższego i dalszego otoczenia oraz czytając historie tutaj na forum wiem, że takie myślenie jest błędne.
Ale na pewno mężczyźni unikają związków ze zdesperowanymi kobietami. Chętnie "zaliczą" z nimi krótki romans, ale są dalecy od relacji, o której marzysz.

28 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-02-22 13:32:15)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

U mnie dochodzi jeszcze jeden problem. Ja przeraźliwie boję się samotności, po prostu nie umiem być sama. Mam rodzinę, świetnych przyjaciół, ale to nie to samo:( a mam 28 lat (w maju będzie 29), za rok 30stka, a takich kobiet to już ponoć nikt nie chce:( nie chcę być sama całe życie:(

Amidala 30 tka to nie emerytura!!! ( a i na emeryturze będąc można się zakochać!!!)

I tak jak Wielokropek napisała...dziękuj opatrzności ,że się rozstaliście...bo to nie był dobry materiał na poważny związek...!!!

29 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-02-22 13:38:57)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Naprawdę myślicie że to nie był materiał na poważny związek? szczerze? czy tylko pocieszacie? bo ja od rana nie mogę się podnieść z łóżka, czuję że straciłam miłość życia:(:( że nikt inny już mi się tak nie spodoba:(:(

30

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Czesc Amidala

Jestem w podobnej sytuacji, poznalam chlopaka na poczatku grudnia, podobnie jak u ciebie padaly wielkie slowa, tyle, ze z poprzednich doswiadczen wiedzialam, ze nie do konca trzeba temu wszystkiemu wierzyc. Zaangazowalam sie juz po miesiacu, wyjechalam na Boze Narodzenie i pop powrocie dowiedzialam sie, ze jednak to nie to. Pierwsza moja mysl byla taka, ze popelnie samobojstwo, bo nie zniose tego wiecej, odrzucenia - mam 32 lata i zdarzalo mi sie to w przeszlosci. Przetrwailam to w 2 dni :-) Pomyslama ale ja glupia, toc juz tych jedynych to bylo tyle w moim zyciu, ze nie bede marnowac swojego zycia na depresje i przezywanie. Przestalam sie do niego odzywac i co? On zacza do mnie pisac, kiedy mnie zobaczy itd. Mniejsza z tym. Spotykamy sie nadal ale na spokojnie, nie pisze do niego za czesto, zorganizowalam sie tak, ze mam malo czasu dla niego. Ustalilam sobie priorytety, bo wiem ze to moze sie skoczyc wiec nie chce podporzadkowac swojego zycia jemu, juz nigdy w zyciu tego nie zrobie. Nie pozwole na to, zeby jakis facet zdominowal moje zycie. I jest OK. Tez mam czasem jazdy, ze bede do konca zycia sama, np wczoraj i wiesz co wtedy robie? Placze w domu zeby sobie ulzyc bo wim, ze i tak mi przejdzie i dzis np znow czuje sie OK :-) Ide wieczorem na impre, na jutro tez mam plany. Zawsze odczuwam ulge jak pomysle, ze zycie nie kreci sie wokol facetow, ok fajnie miec zwiazek ale to wszystko musie sie toczyc na spokojnie, to film romantyczny, w zyciu jest inaczej - poczytaj sobie to forum. Wez sobie rady Wielokropka do serca, bo ma zawsze racje. Wez oddech, uspokoj sie, przeczekaj, nie odzywaj sie do niego, nie osaczaj - jak ma cos byc to bedzie jak nie, spotkasz kogos innego. No i z tego co piszesz to jakis bawidamek z niego....

Trzymaj sie i pisz tutaj. Bede Cie wspierac, odwolam nawet spotkanie z nim jak bedzie trzeba ;-)

Pozdrawiam!

31

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Naprawdę myślicie że to nie był materiał na poważny związek? szczerze? czy tylko pocieszacie? bo ja od rana nie mogę się podnieść z łóżka, czuję że straciłam miłość życia:(:( że nikt inny już mi się tak nie spodoba:(:(

przeczytaj jeszcze raz te wszystkie kwiatki, które cytowałaś!!

32

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Facet Cię poniżał, wyśmiewał, strofował, manipulował Tobą, szantażował. 
T a k i e  zachowania nazywasz miłością?
Jeśli tak, to współczuję i doradzam długą terapię, a jej wyniku zmianę sposobu myślenia na swój temat, mężczyzn, związku i relacji w dobrym związku.

33

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Amidala, przeczytaj sobie Twój wątek od początku. Wystartowałaś z położenia, że rozstanie było z Twojej winy, że straciłaś miłość życia. Potem w kolejnych postach zaczęłaś wypisywać coraz to nowe "kwiatki" dotyczące jego nieodpowiedniego zachowania wobec Ciebie. Zobacz ile jego "nie fair" zachowań w stosunku do Ciebie tutaj wymieniłaś, a przypomnę Ci, że spotykaliście się TYLKO przez miesiąc!!
Przeczytaj sobie to, co o nim tutaj napisałaś, czy faktycznie tak wyobrażałaś sobie zawsze miłość Twojego życia? W taki sposób chciałaś być zawsze traktowana przez ukochanego?
Ja mam takie wrażenie, że Twoja rozpacz i poczucie straty kogoś tak wyjątkowego wynikają poprostu z Twojego lęku przed byciem samotną. Sama ten lęk w życiu doświadczyłam i wiem, że pcha on człowieka w nieracjonalne zachowania. Byłam z kimś, kto kompletnie do mnie nie pasował, ale tkwiłam w tym, bo poprostu BYŁ. Przez 4 lata...
Będąc z nim samotna nie byłaś, a że teraz jesteś, to idealizujesz w swojej głowie tego człowieka nazywając "miłością życia", dlaczego? Bo poprostu BYŁ, bo nie byłaś samotna, bo ktoś się jakoś tam Tobą interesował i w oczach otoczenia nie byłaś "starą panną".
Im bardziej będziesz sobie wkręcać, że mając 29 lat już nikogo nie spotkasz, tym łatwiej w przyszłości wpakujesz się w patologiczny związek, z pierwszą napotkaną osobą, która wykaże minimum zainteresowania Twoją osobą. Napewno tego chcesz?
Widze, że masz też mocno zachwiane poczucie własnej wartości, skoro pytasz nas nieustannie o opinię na temat jego zachowania, bo sama nie jesteś w stanie jednoznacznie stwierdzić, że zachowywał się jak burak. A zachowywał. Niby czujesz, że jego zachowanie nie było w porządku, ale gdzieś w głębi coś mówi, że może to Ty jesteś odpowiedzialna za całe zło świata, a on jest ideałem. Szukasz wśród nas akceptacji Twojej osoby i postępowania, bo sama takiej akceptacji wobec siebie chyba nie masz (znam to bardzo dobrze z własnego podwórka). Stąd też pewnie poniekąd Twoja zaborczość z związku. Jak napisała Wielokropek, zajmij się bardziej własnym zachowaniem, przepracuj na terapii lęk przed samotnością i nastawienie do własnego JA, żeby w przyszłości móc stworzyć solidne fundamenty związku z odpowiednim mężczyzną, a nie byle kim.

34

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Tylko jest jeden problem. On te wszystkie swoje "przytyki" w moją stronę dotyczące choćby wyglądu określał po prostu jako dobre rady, że wcale nie chce mnie urazić, tylko że chce mojego dobra, żebym się lepiej czuła itp. itd. "Że chce mieć zadbaną o pewną siebie L.". Więc może faktycznie tak było? I jeszcze ja kto określił: "Jestem jak stary samochód który długo stoi w zakurzonym garażu. Wszyscy wiedzą że jest piękny, ale trzeba go stuningować"...

35

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Kobieto!
Wejdź pod lodowaty prysznic, może zimna kąpiel spowoduje, że zaczniesz używać swego rozumu zgodnie z przeznaczeniem.

Będąc już przytomną, przeczytaj swój wątek tak, jakby dotyczył zupełnie nieznanej Ci kobiety. Upewniałabyś ją, iż straciła największą miłość? Zachęcałabyś, by czołgała się u stóp tego faceta? Uważałabyś, że jest fantastycznym "materiałem" na życiowego partnera?

To, co ten facet odebrał Ci, to poczucie własnej wartości.

W którymś z postów przytaczałam jeden z wątków, przeczytaj go koniecznie, on jednak jest o Tobie.

36

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

(uprzedzę pytanie - wcale nie jestem zaniedbana)

No to w czym problem?

Jakby Ci powiedział, węź strzel se platynke, jakiegoś silikonika, tipsika i botoksik a będziesz wtedy "moją zadbaną, STUNINGOWANĄ, pewną siebie L." to byś uważała, że to jest DOBRA RADA? Czułabyś się wtedy pewna siebie? Pewność siebie buduje się na poziomie psychiki, a nie wyglądu. Ty tej pewności NIE MASZ, co kolejnym postem potwierdziłaś i nad tym musisz pracować. Wyciągnąć konstruktywne wnioski z tego wydarzenia.

Można komuś zasugerować jakieś drobne zmiany, działające korzystnie na jego wygląd, ale skoro Ty uważasz, że o siebie dbasz, a mimo to on chciał Cię tuningować, no to poprostu Cię nie akceptował i kropka. Chciał kontrolować Twój wygląd, Twojego facebooka, Twoje ubrania... Po 2 tyg znajomości mówi, że się z Tobą ożeni, że to jest to, a jednocześnie krytykuje Cię na każdej linii?? Dziś mówi, że kocha, jutro że już nie?
I Ty potem mówisz, po miesiącu znajomości, że to miłość Twojego życia??!! No to gratuluję..

37

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Aż tak ostro jak z tą platynką i botoksem nie było;) było natomiast zafarbuj się na rudo, ubieraj się na sportowo, nie chodź na czerwono i czemu nie chcesz zrobić sobie tatuażu. Jak na odczepnego powiedziałam że może kiedyś zrobię sobie tatuaż, może na krzyżu, to odpowiedział że może za kilka miesięcy, bo muszę trochę schudnąć, a to takie miejsce że po zrzuceniu paru kg tatuaż by brzydko wyglądał...

Tylko że właśnie problem polega na tym że to nie było mówione tak obcesowo, tylko w formie właśnie dobrych rady i sugestii, kończonych też często "przecież żartowałem". Dlatego mam taki mętlik w głowie....

38

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Bardzo upierasz się, by nie widzieć rzeczywistości. hmm
Nie chcesz uwierzyć, że cokolwiek byś nie zrobiła, byłabyś dla niego cały czas "nie taka". Bo to taki typ jest, który swoje ego podbija poniżaniem innych.

39

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Jest jeszcze jeden problem... na początku było naprawdę super, 2 tygodnie "wielkiej miłości". Potem zaczęły się kłótnie, te moje pytania i wtedy zaczęły się te jego przytyki na taką skalę (bo wcześniej były takie drobne, o tym facebooku czy ubieraniu się na sportowo). Potem zaczęły się "z grubej rury", o tym tuningowaniu czy "jedzeniu na mieście"  Więc wyrzucam sobie, że gdybym ja była w porządku, to on by się tak nie zachowywał, nie mam racji?

40

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Oczywiście, że WSZYSTKO jest Twoją winą. tongue
To, że wczoraj padał śnieg, a dzisiaj jest chlapa - również. Jesteś odpowiedzialna za upadek odłamków meteorytu i za wszelkie katastrofy z gibraltarską, w trakcie II wojny światowej, na czele. To Ty sprawiłaś, że na Ziemi wybuchają wulkany, tsunami zalewa zamieszkałe tereny, a Twój eks jest chamem i prostakiem.

To, o czym napisałaś jest bardzo charakterystyczną cechą dla "kochających za bardzo".
Są osoby, które zmieniają takie swe myślenie, są też takie, które myślą w podobny do Ciebie sposób aż do śmierci. To kwestia wyboru drogi i sposobu życia. Twoje życie, Twoje decyzje, Twoje konsekwencje.

41

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ale ja sobie chcę pomóc, bardzo. We wtorek idę do psychologa. Ale ja po prostu przeraźliwie za nim tęsknię, za przytuleniem, jego głosem, to jest aż fizyczny ból. Nie wyobrażam sobie chodzenia do pracy - mieszka bardzo blisko tego miejsca gdzie pracuję, dzisiaj musiałam wziąć wolne, po prostu nie byłam w stanie iść do pracy ze świadomością że on jest tak blisko a ja nie mogę z nim być. Jak sobie z tym radzić...?

42

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Po prostu masakra.
Amidala29 czytam to i przecieram oczy ze zdumienia, że taki ktoś mógł Ci zawrócić w głowie. Za dużo tego było więc nie będę tego wypisywał ale podboje erotyczne, koleżanki na telefon, wygląda na to że przebzykał pół miasta.....i to ma być miłość życia? Miesiąc, dwa i Ci przejdzie i wbij sobie do łba.....NIE MA LUDZIE NIEZASTĄPIONYCH!!!
Pozdrawiam smile.

43

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Dlaczego mi zawrócił w głowie? już wyjaśniam. Niesamowite porozumienie, nawet nie wygląd (chociaż przystojny jest). Na pierwszym spotkaniu nie było ani chwili konsternacji, rozmawiało się nam jakbyśmy się znali wiele lat. Podobne poglądy na wiele spraw. Po prostu niesamowita nić porozumienia. I to jak zabiegał o mnie - kwiaty, prezenty, kilkanaście telefonów dziennie, spędzanie wielu godzin dziennie.... jak mam o tym zapomnieć?

44

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Boże pomóżcie ja tego nie wytrzymam, nie chcę tak żyć!! chcę tylko do niego!! naprawdę, nie mam sił do życia, już się naprawdę zaczynam zastanawiać po co się tak męczyć... mam dość tego bólu

45

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ja przetrwałam ten ból (a uwierz, że miałam większe ku niemu powody), to Ty też przetrwasz. Zamiast powtarzać, że nie dasz rady, że nie wytrzymasz, spróbuj posłuchać naszych rad. Spróbuj zająć się czymś innym niż wałkowanie każdej sekundy z nim. To trudne, ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Idź na jakiś aerobik, łyżwy, spotkaj się z koleżankami, obejrzyj jakiś film, poczytaj historie na tym forum. Nie pielęgnuj w sobie tego bólu. Wytrzymałaś już tydzień, to następny też wytrzymasz, każdy następny będzie łatwiejszy.
Naprawdę nie masz za kim tęsknić. To tylko głos Twojego strachu przed samotnością i musisz go starać się przytłumić.

46 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-02-22 23:32:56)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Tylko mnie zabija ta myśl, że gdyby nie moje zachowanie to byłby dalej ze mną. I zamiast wybierać się do koleżanki, to widziałabym się z nim dzisiaj. Te wyrzuty sumienia mnie zżerają od środka. Że gdyby nie moje zachowanie, to byłabym teraz szczęśliwa:(!!!!

Jak sobie z tym uczuciem poradzić?

Właśnie wróciłam od przyjaciół, przez 2 h mnie pocieszali, że jakby facetowi naprawdę zależało, to po 2 tygodniach by nie zrezygnował, nawet przy moim marudzeniu - opowiadali mi o sobie jak się kłócili na początku, ale to przezwyciężyli, bo im zależało. Ale wróciłam do domu, jestem sama i znowu dół:(

47

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Dzisiaj znowu straszny dół, jadąc autem naprawdę zaczęłam się zastanawiać czy nie wjechać pod najbliższą ciężarówkę:(

48

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Dzisiaj znowu straszny dół, jadąc autem naprawdę zaczęłam się zastanawiać czy nie wjechać pod najbliższą ciężarówkę:(

To kiedy powiadasz masz wizytę u terapeuty?

49

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Dziewczyno to jest tylko facet,nie warto!On juz dawno zapomnial,bede wulgarna ale teraz zapewne bzyka na!Jeszcze miesiac temu chcialam zrobic to samo co ty,ale powstrzymywal mnie strach...Uwierz mi,czas zrobi swoje,przejdzie ci!Trzymaj sie i pisz na biezaco co u ciebie!

50

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Wizytę mam we wtorek. Ale to nawet nie chodzi o samo rozstanie tylko o straszne wyrzuty sumienia że to przeze mnie, przez moje zachowanie. Że jakbym nie robiła tego co robiłam, to byłby dalej ze mną. Dlatego mi się nie chce żyć!!!! nie wiem, może spróbować jeszcze z nim porozmawiać, zadzwonić, może pojechać do niego...? błagać o wybaczenie?

51

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Amidala, z tego co piszesz on Cię nigdy nie kochał. Wiem, że dla każdego jego przypadek wydaje się najzważniejszy, ale byliście razem tylko miesiąc a on przez ten czas powiedział Ci tyle nieprzyjemnych rzeczy.

52

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Pomimo tego, że jestem o wiele młodsza... Czuję się tak samo, ale po 2 latach związku... I dalej się z nim spotykam, ale on przestał mnie kochać...:( (dodałam post w tej kategorii "Czy jest jeszcze szansa na uratowanie tego ,,związku"?")

53 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-02-24 14:06:57)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Wizytę mam we wtorek. Ale to nawet nie chodzi o samo rozstanie tylko o straszne wyrzuty sumienia że to przeze mnie, przez moje zachowanie. Że jakbym nie robiła tego co robiłam, to byłby dalej ze mną. Dlatego mi się nie chce żyć!!!! nie wiem, może spróbować jeszcze z nim porozmawiać, zadzwonić, może pojechać do niego...? błagać o wybaczenie?

Powiedz...błagać o wybaczenie czego?????

Tego, że jesteś wg jego osądów za gruba? Że może źle sie ubierasz? że musisz być stiuningowana, bo jaśnie pan uważa że nie jestes doskonała?
Za chwilę to wszystko wejdzie w kolejny etap...dostaniesz po gębie bo zupa była za słona...i to też oczywiście będzie Twoja wina...
I będziesz musiała prosic  wybaczenie oczywiście...

Obudź się!!!

54

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Błagać o wybaczenie za to jak się zachowywałam, za te moje pytania, upierdliwość itp. Gdyby nie to byłby dalej ze mną:( i te wyrzuty sumienia mnie zabiją. Zastanawiam się już naprawdę czy nie zgłosić się do szpitala psychiatrycznego, po prostu nie jestem w stanie funkcjonować. Od kilku dni nie chodzę do pracy, snuję się po domu, płaczę, myślę o nim bez przerwy, ale naprawdę bez przerwy, opanowuję się z całych sił żeby do niego zadzwonić albo nie pojechać. Przypominam sobie cały czas jakie plany mieliśmy na wiosnę i wyć mi się chce z bólu i żalu że to się nigdy nie zdarzy!!!

Mam w domu trochę różnych lekarstw dość silnych, naprawdę mam ochotę je wziąć, będzie po bólu:(

55 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-02-24 14:41:24)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Błagać o wybaczenie za to jak się zachowywałam, za te moje pytania, upierdliwość itp. Gdyby nie to byłby dalej ze mną:( i te wyrzuty sumienia mnie zabiją. Zastanawiam się już naprawdę czy nie zgłosić się do szpitala psychiatrycznego, po prostu nie jestem w stanie funkcjonować. Od kilku dni nie chodzę do pracy, snuję się po domu, płaczę, myślę o nim bez przerwy, ale naprawdę bez przerwy, opanowuję się z całych sił żeby do niego zadzwonić albo nie pojechać. Przypominam sobie cały czas jakie plany mieliśmy na wiosnę i wyć mi się chce z bólu i żalu że to się nigdy nie zdarzy!!!

Mam w domu trochę różnych lekarstw dość silnych, naprawdę mam ochotę je wziąć, będzie po bólu:(

Amidala, jeśli rzeczywiście czujesz się tak zle, to nie zwlekaj ze zgłoszeniem się do psychiatry (skierowanie niepotrzebne). Być może przepisze Ci odpowiednie leki, które mogą Ci bardzo pomóc.
W chwili słabości możesz zrobić coś głupiego - jeśli Cie nie odratują, to zmarnujesz swoje życie, a jeśli odratują to wylądujesz w psychiatryku, który nie jest najprzyjemniejszym miejscem, uwierz mi.

CHciałam jeszcze dodać, że na podstawie tego co piszesz, można wywnioskować żę związałaś się z psychofagiem - poczytaj sobie blog uciekamydoprzodu albo mojedwieglowy, tam są doskonale opisane mechanizmu związków z tego rodzaju osobami. Gdybyś miała czas i ochotę na lekturę, to polecam CI też Toksyczne namiętności autorstwa Susan Forward.

56

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Witaj...

Zanim cokolwiek napisze w Twojej sprawie, to z cala stanowczoscia popieram wypowiedzi poprzedniczek.
A teraz do rzeczy.

Zaczne od tego, ze bez wzgledu na to, czy w Twoim zwiazku istnieje cos takiego jak wzajemna milosc i szacunek, to z cala stanowczoscia stwierdzam ,ze obu tych okreslen nie ma! Strata czasu by bylo szukanie ich nawet pod mikroskopem.
Tkwisz w czyms co sie nazywa toksycznym zwiazkiem, Ty jestes jego ofiara a Twoj partner bezdusznym i bezwzglednym szantazysta emocjonalnym i manipulantem do kwadratu. Mimo tego ze uwazasz siebie za winna rozpadu zwiazku.
Wiesz dlaczego tak jest? Dlaczego sie uwazasz za winna?
Bo zerwanie uwazasz jak odstawienie narkotyku. Zrobilas niby blad, bo zerwalas z "nalogiem" - psycholog o takim odczuciu mowi tak:

Toksyczne związki są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co was uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego partnera. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał Twojemu życiu kierunek. Teraz jest czas, żebyś rozpoczął swoje życie na nowo...

Zlota zasada prawidlowej relacji w zwiazku brzmi tak:

Związek dwojga ludzi  to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
    Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku." Szkoda niszczyć w taki sposób swoje życie w związku.

Widzisz na tej podstawie gdzies partnerski uklad w Waszym zwiazku???
Jesli tak to jestes na prawde bardzo naiwna... nie majac zielonego pojecia o toksycznych osobowosciach i ich wlasciwosciach wplywu na zwiazek.

Otworz oczy dziewczyno i ogarnij sie zanim z milosci do niego zycie sobie odbierzesz, bedac tak zaslepiona tym jego wyimaginowanym uczuciem...
Ten Wasz zwiazek to fikcja, farsa do kwadratu a Ty masz go za bozka na piedestale. Masakra!!!

57 Ostatnio edytowany przez pani_zupa (2013-02-24 14:44:33)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Błagać o wybaczenie za to jak się zachowywałam, za te moje pytania, upierdliwość itp. Gdyby nie to byłby dalej ze mną:( i te wyrzuty sumienia mnie zabiją. Zastanawiam się już naprawdę czy nie zgłosić się do szpitala psychiatrycznego, po prostu nie jestem w stanie funkcjonować. Od kilku dni nie chodzę do pracy, snuję się po domu, płaczę, myślę o nim bez przerwy, ale naprawdę bez przerwy, opanowuję się z całych sił żeby do niego zadzwonić albo nie pojechać. Przypominam sobie cały czas jakie plany mieliśmy na wiosnę i wyć mi się chce z bólu i żalu że to się nigdy nie zdarzy!!!

Mam w domu trochę różnych lekarstw dość silnych, naprawdę mam ochotę je wziąć, będzie po bólu:(

Spójrz, już niedziela, pojutrze idziesz na wizytę, to już za chwilę. Wiem, że mówienie teraz, że nie masz za co przepraszać może do Ciebie nie przemawia, ale jeśli nie sercem to mózgiem zareaguj na moje słowa: będzie lepiej. Wiele z nas tutaj biło się z poczuciem winy, że gdybym nie powiedziała o 13.38 we wtorek tego a tamtego, to ta miłość-niemiłość spokojnie by trwała. A to nieprawda. Nie wiesz teraz, bo jesteś w rozpaczy, że to Twoje gigantyczne poczucie winy minie. Spotkaj się z kimś znajomym, zaproś do domu, nie bądź sama.
Serce nie wie, ale mózg niech przyjmie ten komunikat: będzie lepiej!To nie Twoja wina, zaraz wizyta, zaczniesz sobie nad tym pracować i będziesz stawiać się królową a nie stłamszona przez kogoś istotką. Dziś tego nie czujesz, dziś czujesz to co wiele z nas po tym jak coś sie skończyło.
Ja przez to przechodziłam 3 miesiące temu, wina w moim rozumieniu była 100% moja. Teraz jest już inaczej. Mam świetna terapeutkę. Serce niech płacze, potrzebujesz tego, ale włącz mózg sobie spokojnie, bo mózg wie, że będzie lepiej.
Pisz tutaj i trzymaj się z nami.

58

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Pani_zupa, ale czy partner zarzucił Tobie winę? Mi mój eks przy zerwaniu powiedział wyraźnie "To tylko i wyłącznie twoja wina że się rozstajemy, bo mnie nękałaś, byłaś zaborcza". I jak żyć z tymi słowami??? naprawdę nie potrafię:(

59 Ostatnio edytowany przez pani_zupa (2013-02-24 15:13:00)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Pani_zupa, ale czy partner zarzucił Tobie winę? Mi mój eks przy zerwaniu powiedział wyraźnie "To tylko i wyłącznie twoja wina że się rozstajemy, bo mnie nękałaś, byłaś zaborcza". I jak żyć z tymi słowami??? naprawdę nie potrafię:(

Mój partner nie powiedział NIC, ale wierz mi, milczenie jest też manipulacją i to bardzo bolesną. Toniesz w domysłach. Ale teraz już nie myślę co on myśli, to wielki progres.
Ty się dowiedziałaś, że "byłaś zaborcza", wiec nie osaczaj- ani jego, ani nikogo nigdy. Skoro się czuje osaczony niech ma wolności po kokardkę. Powtarzam, trudno to teraz objąć w tych emocjach, ale to naprawdę wspaniały czas w Twoim życiu, kiedy musisz się za siebie zabrać i otworzyć na lepszą przyszłość. Bez takiego zdarzenia nie zrobiłabyś tego i te same słowa dostałabyś za kilka lat. Gwarantowane. Koszmar.

A wiesz, błaganie to też forma zaborczości: błagam cię, bądź ze mną. więc choćby nie wiem co nie błagaj, bo utwierdzasz go w przekonaniu, że dobrze powiedział.
Tak więc podsumowując: czujesz się podle ale myśl. Mózg, mózg, mózg
Trzymaj się

60

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Pani_zupa, ale czy partner zarzucił Tobie winę? Mi mój eks przy zerwaniu powiedział wyraźnie "To tylko i wyłącznie twoja wina że się rozstajemy, bo mnie nękałaś, byłaś zaborcza". I jak żyć z tymi słowami??? naprawdę nie potrafię:(

Takie zdanie to tylko opinia tego człowieka. Z opinią można się zgodzić, można się nie zgodzić. Zastanów się, czemu jego opinia jest Twoim zdaniem na tę sytuację.

61 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-02-24 15:27:22)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Przyjaciele starają się mnie pocieszyć, mówią że skoro mnie tak kochał i mu zależało, to wykazałby trochę cierpliwości odnośnie tej mojej upierdliwości, zadawania pytań itp. A nie wycofywałby się po tak krótkim czasie, na zasadzie - nie jest idealnie, pojawiły się problemy, więc mam dość związku. Czy jest w tym trochę racji?

Zresztą zapytałam go o to jak ze mną zrywał, czemu mi nie dał trochę czasu żebym popracowała nad sobą, skoro tak mu na mnie zależało - to się chamsko roześmiał i powiedział coś takiego: "Czekać? na co miałem czekać? Kobieto ogarnij się, życie to nie komedia romantyczna"...

Przepraszam że tak nudzę tutaj, ale pomóżcie.... Przyjaciele nie mówią jeszcze tego, ale chyba mają mnie już powoli dość, bo od 2 tygodni o niczym innym nie mówię, nie chcę ich więc zrazić do siebie

Jest niedziela, wczesne popołudnie, a ja walczę z uczuciem żeby się ubrać, pomalować i jechać do niego:(:(

62

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Zanim pojedziesz do niego, poszukaj w internecie kampanii społecznej "Bo zupa była za słona." Obejrzyj wszystkie plakaty. To Twoja przyszłość z nim, albo jemu podobnym, u boku.

63

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

A czy jest choć trochę racji w tym, że jakby mu naprawdę zależało, to dałby mi szansę się zmienić, popracować nad sobą, a nie rezygnować po 2 tygodniach (pierwsze słowa że do siebie nie pasujemy, że to chyba nie to usłyszałam właśnie po 2 tygodniach, po kolejnych 2 było już po wszystkim, mimo że w międzyczasie mówił że mnie kocha)?

Przecież ludzie się poznają, docierają się, to jest chyba normalne na początku. Więc skoro tak łatwo ze mnie zrezygnował, to chyba mu tak naprawdę nie zależało...?

64

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Przyjaciele starają się mnie pocieszyć, mówią że skoro mnie tak kochał i mu zależało, to wykazałby trochę cierpliwości odnośnie tej mojej upierdliwości, zadawania pytań itp. A nie wycofywałby się po tak krótkim czasie, na zasadzie - nie jest idealnie, pojawiły się problemy, więc mam dość związku. Czy jest w tym trochę racji?

Zresztą zapytałam go o to jak ze mną zrywał, czemu mi nie dał trochę czasu żebym popracowała nad sobą, skoro tak mu na mnie zależało - to się chamsko roześmiał i powiedział coś takiego: "Czekać? na co miałem czekać? Kobieto ogarnij się, życie to nie komedia romantyczna"...

Przepraszam że tak nudzę tutaj, ale pomóżcie.... Przyjaciele nie mówią jeszcze tego, ale chyba mają mnie już powoli dość, bo od 2 tygodni o niczym innym nie mówię, nie chcę ich więc zrazić do siebie

Jest niedziela, wczesne popołudnie, a ja walczę z uczuciem żeby się ubrać, pomalować i jechać do niego:(:(

"to się chamsko roześmiał"- i co, chcesz się ubrać, wypacykować i jechać do chama prezentować wdzięki? Sama sobie odpowiadasz, jak zaczynasz myśleć

65

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ale odpowiedzcie mi na jedno. Czy faktycznie jakby mu zależało, starałby się jakoś mnie zaakceptować, dać mi czas żebym się zmieniła, popracowała nad sobą??

Posty [ 1 do 65 z 320 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026