netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

319 odpowiedzi34 909 wyświetleńzałożony przez Amidala29, 18.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 320 ]

66 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-02-24 16:30:20)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Ale odpowiedzcie mi na jedno. Czy faktycznie jakby mu zależało, starałby się jakoś mnie zaakceptować, dać mi czas żebym się zmieniła, popracowała nad sobą??

Dziewczyno zrozum, ze to on powinien się zmienic...swoje myślenie, traktowanie innych ludzi i Ciebie!!
On ma problem nie Ty...
Czy naprawdę tak łatwo dajesz sobie wmówić, ze całe zło na świecie to Twoja wina?
Zadaj sobie pytanie....czy ktos kto podobno kocha, wyśmiewa, traktuje jak śmiecia, poniża, kpi, ośmiesza?
Czy tak wygląda miłość???

67

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Żaden człowiek, który szanuje drugą osobę, nie odzywa się do niej takimi słowy, tak jej nie traktuje, tak o niej się nie wyraża. Zachowanie tego mężczyzny jest/było wyrazem braku jakiekolwiek ogłady, przestrzegania dobrych obyczajów, lekceważenia, chamstwa. Nie widzę u niego nawet miłości i szacunku do siebie samego.

Naprawdę masz jeszcze wątpliwości co do waszej relacji?

68

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Nie zależało mu, to że powiedział, że cię kocha i ożeni się z tobą to tylko słowa, słowa nic nie kosztują.
Zapomnij o nim bo z takiego faceta na pewno nie byłby dobry mąż. Lepiej, że to się skończyło w miesiąc niż miałby cię zwodzić latami. Już teraz zaczął cię krytykować a pomyśl co byłoby dalej, jak by ci dogryzał i niby w żartach "doradzał" zmiany w wyglądzie w tym co masz lubić czym się interesować.

69

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ja po prostu się czuję przeraźliwie samotna. Wyjaśnię moją sytuację rodzinną:

- tata zmarł prawie 13 lat temu
- mama od tego czasu kompletnie się rozsypała. Kilka lat po śmierci taty to były ciągłe - dłuższe lub krótsze - pobyty w szpitalu psychiatrycznym. Od kilku lat jest naprawdę dobrze, mama bierze leki i funkcjonuje naprawdę dobrze. Mieszkamy razem, ale w dużym domu, więc każda ma swoją przestrzeń
- siostra starsza o 8 lat, mąż (jeden i jedyny mężczyzna w jej życiu, jeszcze od liceum - więc ciężko jej się wczuć w moją sytuację), 2 dzieci
- większość przyjaciół i znajomych ma żony/mężów lub stałych partnerów. A Ci którzy nie mają, to i tak mają swoje życie. Oczywiście spotykamy się, ale przyjaciele to nie to samo co partner.

Ja się przeraźliwie boję samotności. Mam prawie 30 lat. Nie chcę być sama:( czuję że przegrałam swoje życie. Zawsze chciałam mieć rodzinę, a co mam?

70

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz odnośnie jego zachowania. Kiedy już się psuło i ja czułam co się święci, strasznie się przy nim rozpłakałam. Wiem że to jest najgorsza rzecz którą mogłam zrobić, ale zaczęłam płakać, prosić żeby mnie nie zostawiał, że nie umiem żyć bez niego itp. Przy zrywaniu wypomniał mi się sytuację i powiedział że jestem chyba chora psychicznie....

71

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Ja się przeraźliwie boję samotności. Mam prawie 30 lat. Nie chcę być sama:( czuję że przegrałam swoje życie. Zawsze chciałam mieć rodzinę, a co mam?

Masz DOPIERO 30 lat. Masz np. zdrowie. Skąd ta pewność, że rodziny nigdy mieć nie będziesz? Być może to rozstanie z palantem to tzw. palec Boży po to, abyś za jakiś czas poznała kogoś wartościowego..

72 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-02-24 17:40:15)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Czy wypada powiedzieć nawet byłej dziewczynie, że zachowuje się jak chora psychicznie bo się rozpłakała? i jeszcze usłyszałam że on się nie musi tłumaczyć przede mną z powodów rozstania, że nie jest pogotowiem randkowym... ale może był taki chamski żebym ostatecznie się od niego odczepiła?

Poza tym pierwszy tydzień to była bajka. Niesamowite porozumienie - jedno zaczynało mówić zdanie, drugie kończyło, już na pierwszym spotkaniu tak się nam rozmawiało jakbyśmy się znali całe życie, naprawdę, zero konsternacji. Nie wierzę, że jeszcze poznam kogoś kto tak mi się spodoba - pomijając wygląd, ale właśnie takie porozumienie w rozmowie, normalnie jak 2 połówki. Po prostu nie wierzę że jeszcze kiedyś poznam kogoś takiego. I to mi odbiera chęć do życia

73

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Czy wypada powiedzieć nawet byłej dziewczynie, że zachowuje się jak chora psychicznie bo się rozpłakała? i jeszcze usłyszałam że on się nie musi tłumaczyć przede mną z powodów rozstania, że nie jest pogotowiem randkowym... ale może był taki chamski żebym ostatecznie się od niego odczepiła?

Poza tym pierwszy tydzień to była bajka. Niesamowite porozumienie - jedno zaczynało mówić zdanie, drugie kończyło, już na pierwszym spotkaniu tak się nam rozmawiało jakbyśmy się znali całe życie, naprawdę, zero konsternacji. Nie wierzę, że jeszcze poznam kogoś kto tak mi się spodoba - pomijając wygląd, ale właśnie takie porozumienie w rozmowie, normalnie jak 2 połówki. Po prostu nie wierzę że jeszcze kiedyś poznam kogoś takiego. I to mi odbiera chęć do życia

Piszesz tutaj jaki byl zly a potem "Nie wierzę, że jeszcze poznam kogoś kto tak mi się spodoba - pomijając wygląd, ale właśnie takie porozumienie w rozmowie, normalnie jak 2 połówki "
To porozumienie to byla tylko jego manipulacja !!! Moze chcial Cie tylko bzyknac?
Dwoch polowek nie ma sa tylko calosci. Chyba za duzo romansidel sie naczytalas ? Prawdziwa milosc to nie romans !!! Zly facet nie stanie sie dobrym !!! To bajka !!! Pora dorosnac i przestac wierzyc w bajki !!!
Facet jest najgorszy z najgorszych a Ty dalas sie nabrac na jego bajer !!!
Dziewczyno wez sie w garsc !!! To nie Twoja wina, ze facet to sk..syn !! On bedzie tak postepowal z kazda !!!
Nie wazne co bys robila zawsze byloby zle !!!
Jezeli chcesz to moge Ci wyslac cos do czytania smile
Dobrze, ze idziesz do psychologa bo przez takie myslenie mozna naprawde wpasc w chorobe psychiczna sad

74

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Naprawdę ten facet się określił, na twoje pytanie czy będziecie razem odpowiedział, że możesz być koleżanką na kawę albo do łóżka.
Czujesz się samotna, ale to nie powód by wpadać w taką desperację, masz tylko 30 lat zajmij się pracą swoimi zainteresowaniami, a na pewno gdzieś tam spotkasz faceta odpowiedniego.
Z tego jak przeżywasz to rozstanie na pewno nie stać cię emocjonalnie by wejść  w znajomość opartą na seksie, a takie podejście widzę u twojego byłego.

75

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ale on nie mówił tego tylko mnie. Kiedyś zostawił włączonego facebooka - już jak się psuło między nami - i przeczytałam przypadkiem fragment maila do kolegi, gdzie pisze że się psuje między nami, ale że na początku było super, że myślał że mnie kocha, ale że się potem zepsuło. Więc skoro tak mówił komuś innemu, może faktycznie mnie kochał?

76

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Ale on nie mówił tego tylko mnie. Kiedyś zostawił włączonego facebooka - już jak się psuło między nami - i przeczytałam przypadkiem fragment maila do kolegi, gdzie pisze że się psuje między nami, ale że na początku było super, że myślał że mnie kocha, ale że się potem zepsuło. Więc skoro tak mówił komuś innemu, może faktycznie mnie kochał?

Wiesz, ja musiałam sobie uświadomić jeden fakt: mam 36 lat i wysokie IQ, jednak emocjonalnie jestem na poziomie 15-latki i nad tym pracuję.
Pomyśl, ile lat mają Twoje emocje i poczytaj coś wartościowego. To pomaga.

77 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-24 18:57:20)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

To zadzwon i sie spytaj !!!!!!! A potem poplaczesz znowu na forum !!!!!!! Gdybym nie wiedziala ile masz lat myslalabym, ze 13 i to Twoj pierwszy chlopak !!!
Jezeli Twoj facet spal z polowa miasta to powinnas sie przebadac !!! Bo Ty jakby co to tez masz moze cos wspolnego z ta polowa miasta sad.

78

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
pani_zupa napisał/a:
Amidala29 napisał/a:

Ale on nie mówił tego tylko mnie. Kiedyś zostawił włączonego facebooka - już jak się psuło między nami - i przeczytałam przypadkiem fragment maila do kolegi, gdzie pisze że się psuje między nami, ale że na początku było super, że myślał że mnie kocha, ale że się potem zepsuło. Więc skoro tak mówił komuś innemu, może faktycznie mnie kochał?

Wiesz, ja musiałam sobie uświadomić jeden fakt: mam 36 lat i wysokie IQ, jednak emocjonalnie jestem na poziomie 15-latki i nad tym pracuję.
Pomyśl, ile lat mają Twoje emocje i poczytaj coś wartościowego. To pomaga.

To chyba jeszcze za wczesnie dla niej sad Wiesz, zeby cos zmienic w sobie trzeba siegnac dna sad Ona jeszcze nie na dnie sad

79

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ja jestem właśnie na straszliwym dnie:( wiem że moje pisanie jest pewnie denerwujące, ale naprawdę nie mam gdzie się wyżalić:( znajomym już nie chcę truć...

80

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Ja jestem właśnie na straszliwym dnie:( wiem że moje pisanie jest pewnie denerwujące, ale naprawdę nie mam gdzie się wyżalić:( znajomym już nie chcę truć...

Zalenie nic nie pomoze sad Trzeba dzialac !!!!

Czytaj dziewczyno czytaj smile Badz w koncu madra dla siebie !!!!

Punkt pierwszej pomocy z Blogu Moje Dwie Glowy - wydrukowac i zawsze miec przy sobie !!!! Zawsze !!!!

Pamiętaj, że piszemy tu o wychodzeniu z chorych, toksycznych, przemocowych związków.
Chory związek to chory jego koniec. Tu nic nie będzie ani łatwe, ani normalne. Nieważne, czy rozstajesz się na własny wniosek czy na wniosek partnera. Nieważne, czy był alkoholikiem, przemocowcem, starym capem gustującym w pannach w wieku jego własnej córki, socjopatą, narcyzem, hazardzistą czy jakąś inną postacią choroby, zwyrodnienia lub wynaturzenia. Nieważne, czy Ty jesteś nosicielką własnego problemu - DDA, DDD, KKZB.[1]

To wszystko jest bez znaczenia, bo ten związek zwyczajnie Cię wykańcza i czujesz, że dłużej tak nie możesz żyć. Ale to tylko na poziomie rozsądkowym. Na poziomie emocjonalnym cała ta sprawa żyje jakby własnym życiem i w tym musisz sobie pomóc.

Mam dla Ciebie kilka wskazówek, które pomogą Ci przetrwać najtrudniejszy, początkowy etap czyli fazę ostrą.

A więc zaczynamy:

1. Masz prawo płakać, złościć się, wymiotować, rozmazywać gile po twarzy.

2. Nie wolno Ci myśleć o ?waszych? pięknych chwilach, słuchać ?waszych? melodyjek i oglądać romansideł. ?Piła 3? jest odpowiednim filmem dla Ciebie. Przynajmniej zobaczysz, że inni mają gorzej J.

3. Pisać, pisać, pisać. Nie wysyłać, nie wysyłać, nie wysyłać. Wyrzygaj do komputera albo notesu-dramatesu (trzymaj przy łóżku) wszystkie negatywne emocje. Spisz swój dziennik emocjonalny, ale pod żadnym pozorem nie wysyłaj tego do niego. To byłaby forma tłumaczenia się albo próba manipulowania nim, a ani jedno ani drugie nikomu nie jest potrzebne.

4. Poszukaj dobrego forum takich samych nieszczęsnych jak Ty i wypluj się tam do oporu. Dasz upust emocjom i nie będziesz rozrabiać w realu. Potraktuj to jako terapię grupową.

5. Terapia indywidualna - czasem trzeba. Kiedy już same sobie nie dajemy rady, kiedy pojawiają się myśli obsesyjne (albo, co nie daj Boże, samobójcze), kiedy zaczynamy wisieć nad urwiskiem, to trzeba umieć poprosić o pomoc. I najlepiej fachowca. To nic wstydliwego. Czasem konieczne będzie wsparcie chemiczne. Też dla ludzi.

6. Pracować, żyć, sprzątać - funkcjonować, bo jak upadnę, mogę nie wstać.

7. Jeśli upadnę, to nadal mam szansę się podnieść.

8. Szukaj ludzi - współczujących, empatycznych, znających temat. Oni będą rusztowaniem.

9. Staraj się znać granice w zanudzaniu otoczenia swoim nieszczęściem, bo cię wyeliminują.

10. Sport, sport, sport = endorfiny = trochę otuchy.

11. Zmuś się do wyjścia między ludzi, szukaj nowych aktywności, żeby choćby na 10 minut oderwać myśli od niewygodnego tematu.

12. Skończ z szukaniem winy w sobie i samoobwiniającymi myślami (?Jak mogłam być taka ślepa, głupia?. Nie jesteś ani ślepa, ani głupia. Jesteś może zbyt ufna, może zbyt kochająca, ale to się da naprawić.)

13. Wykopałaś go? Brawo! Sam poszedł ? tys piknie. Nie czekaj na jego powrót. Chrzań to. I tak nie wróci, a jak wróci, to dokopie jeszcze mocniej.

14. ZERO KONTAKTU. Żadnych SMS-ów, śledzenia, pisania, proszenia, szkodzenia, zemsty. Nie zamieniaj się w obsesora ani żałosną żebraczkę.

15. Jak się złamię (napiszę, będę prosić), to sobie wybaczę i zacznę próbować od początku.

16. Przypomnę sobie poprzednie związki. O nich już nie myślę, więc i o tym przestanę.

17. Lista kontrolna. Sporządź listę jego negatywnych cech, tego, czym Cię krzywdził? Zdradzał, obrażał, bekał, puszczał wiatry i sikał na deskę, nigdy nie robił zakupów, przepijał domowy budżet, lekceważył, no ... może więc wcale nie był taki idealny. Czy aby na pewno chcę jego powrotu i żyć z nim aż do śmierci? Lista musi być szczegółowa i w pogotowiu, bo nigdy nie wiadomo, kiedy dopadną Cię dwaj wrogowie: ckliwość i sentyment.

18. Nie szukaj klina. Jeszcze nie jesteś gotowa. Teraz przyciągniesz tylko kolejną taką samą łajzę jak ta, od której uciekasz.

19. Nie pij. No, może odrobinkę. A najlepiej melisę. No dobra, nie bądźmy pruderyjne ? 50-ka wódki nie zrobi z Ciebie alkoholiczki.

20. Spróbuj czegoś, czego nie próbowałaś nigdy wcześniej - skok na linie, bębny afrykańskie, łyżwiarstwo figurowe, inne dziwolągi (tworzymy nowe połączenia nerwowe w mózgu ? nie związane z TAMTYM ŻYCIEM).

21. Fryzjerka, kosmetyczka, nowy krem, masaż, botox, pedicure, doklejane rzęsy i wszelka inna cholera, o ile tylko sprawi to, że poczujesz się ładniejsza, lepsza, atrakcyjniejsza i nie taka znów ostatnia.

22. On może mamić, wracać, obiecywać, zaklinać się, podcinać sobie żyły, ale to tylko spektakl wynikający z jego nudy i obliczony na twoje słabości. Możesz być jeszcze uczciwym wyborem jakiegoś fajnego faceta a nie skutkiem ubocznym histerycznej łapanki znudzonego toksyka.

23. Wszelkimi dostępnymi sposobami pracuj nad odbudową poczucia własnej wartości.

24. Czytaj dużo literatury fachowej (?Literatura?) - poszukuj problemu w sobie. Przyda się na przyszłość. Szukaj odpowiedzi na pytanie ?Jak w to bagno wlazłam?? a nie ?Dlaczego nie udało mi się w tym bagnie utrzymać??.

25. Rób sobie drobne przyjemności. To wbrew pozorom nie jest takie proste zadanie, ale można się tego nauczyć - delektuj się kąpielą z bąbelkami (to nic, że będziesz jednocześnie płakać i smarkać do wanny); idź do sauny; wpuść psa do łóżka; nie sprzątaj mieszkania, albo na odwrót - wypucuj je przeganiając starą energię.

26. Stawiaj sobie drobne codzienne cele. Spisuj zadania do zrobienia na następny dzień. I tak wykonasz z tego tylko 10%, ale będziesz miała świadomość, że JAKOŚ ogarniasz tę przytłaczającą codzienność.

27. Popatrz na świat z innej perspektywy - wyjedź gdzieś choćby na dwa dni, zmień horyzont i powietrze. I, na miły Bóg, nie w miejsca, w których byłaś z nim.

28. Wyrzuć wszystko, co ma z nim związek. Bez przytulania i wąchania jego ulubionego swetra, bez przyglądania się zdjęciom i analizowania ?Jak to byliście WTEDY szczęśliwi?, spal symbolicznie jego zdjęcie paszportowe. Taka wschodnioeuropejska odmiana voo-doo jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

29. Jak da radę - zmień mieszkanie. Nic bardziej nie przygnębia niż wracanie do ?waszych? pustych ścian.

30. Zmień sygnał telefonu i przychodzących SMS-ów. Stary dzwonek to dzwonek oczekiwania na SMS albo telefon OD NIEGO.

31. Nie trać z oczu kwestii formalno-prawnych. Od ich rozwiązania może zależeć Twój przyszły byt i komfort psychiczny. Zabierz się za to natychmiast. Prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Poszukaj bezpłatnej (a jak Cię stać, to odpłatnej) konsultacji prawnej, podatkowej, wszelakiej. To też pozwoli Ci się oderwać i zapanować nad chaosem. Za jakiś czas sama sobie podziękujesz za tryumf rozsądku nad emocjami.

32. Zainwestuj w dobry stanik i czerwone szpilki. Plecy proste, brzuch wciągnięty - biodra same chodzą. I KONIECZNIE uśmiech. Wiem - nie do śmiechu Ci teraz i musisz trochę poudawać, ale to procentuje, bo mózg podobno samoczynnie reaguje na to charakterystyczne napięcie mięśni wokół ust :-).

33. Nie leż długo w łóżku. Jeśli w nocy nie możesz zasnąć - wstań i zrób coś pożytecznego, wypij kubek ciepłego mleka. Rano, zaraz po obudzeniu, jak najszybciej ewakuuj się z pościeli. W Twoim aktualnym stanie zaleganie w łóżku to wspaniały sposób na popadnięcie w depresję.

34. A nade wszystko zapamiętaj: Ten, kto wyrządził Ci krzywdę nie jest wart Twoich łez, a ten, kto jest ich wart, nigdy nie wyrządzi Ci krzywdy.


DDA - dorosłe dziecko alkoholika
DDD - dorosłe dziecko rodziny dysfunkcyjnej
KKZB - kobieta kochająca za bardzo (co w zasadzie jest pochodną dwóch poprzednich)

81 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-02-24 21:13:39)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Tylko jedno małe 'ale'. Może to ja byłam tą toksyczną? Tymi pytaniami o pracę ('co chcesz robić w życiu, masz 30 lat i jeszcze nie pracowałeś'), 'czy pójdziesz na aplikację' (kończy prawo), 'a czemu nie chcesz iść na aplikację' (jak usłyszałam że nie wie czy pójdzie). Może więc to on uwolnił się z toksycznego związku?

Jak z tym sobie poradzic? Bo zaczęłam teraz patrzeć na to w ten sposób i znowu... ogromny dół i wyrzuty sumienia. Wyobrażam sobie jakbyśmy sobie siedzieli teraz razem, oglądali jakiś film, cokolwiek. I znowu ryczę i znowu mam ochotę sięgnąć po tabletki:(:(


Proszę pomóżcie:(

82

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Jeśli on zachowywał sie tak, jak opisałaś, to delikatnie rzecz nazywając nie był/jest dobrym człowiekiem. Twoje zachowanie względem niego do idealnych też nie należało i masz nad czym pracować, jeśli nie chcesz być zazdrosną, narzucającą swoje zdanie, namolną. Co nie oznacza, że Twoje zachowanie było spowodowane Twoim.

Na uczucia (podobno) nie mamy wpływu, na swoje myślenie, swe fantazje i marzenia - owszem.

83 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-02-24 21:26:44)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ja bardzo żałuję mojego zachowania, dlatego - tak jak pisałam - mam aż myśli samobójcze, że gdybym tego nie robiła, to dalej bylibyśmy razem. Dlatego nie chce mi się żyć:(

Wiem że muszę nad tym zachowaniem pracować z psychologiem, ale JEGO żadna terapia mi nie wróci

84

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Słuchajcie nie dam rady, wezme te tabletki i bedzie po bolu:(

85

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Czuję że czymś go zraziłaś..Może zabrakło mu "oddechu"....tak naciskałaś ..no nie wiem....w sumie tak bez przyczyny jak dla mnie się rozstaliście...tak jakby tak musiało być...nic z tego nie rozumiem.

86 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-02-24 22:28:09)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Nie dam rady, naprawde:( nie mam sily tak zyc:(

Po co tak wegetowac? bo to wegetacja, nie zycie

87

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Nie dam rady, naprawde:( nie mam sily tak zyc:(
Po co tak wegetowac? bo to wegetacja, nie zycie

Nie dramatyzuj !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Bedzie Ci za miesiac wstyd za taka gadke sad Chyba do wtorku dasz rade smile
A potem zobaczy sie smile

Rodzisz sie dziewczyno na nowo !!!! Musi bolec !!!!!

88

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Czemu masz wyrzuty sumienia za to jaka jesteś. Doszukujesz w sobie winy, gdybyś nie powiedziała czegoś to byłby z Tobą. Gdybyś miała ton koloru włosów jaśniejszy kochałby Cię bardziej. Proszę Ciebie. On nie potrafi kochać, używa słów, których znaczenia nie zna. Powinnaś cieszyć się, że zabrał Ci tyko miesiąc życia a nie więcej. Krzyż mu na drogę! Amen

89

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ale pisaliście że powinnam się cieszyć że wyszłam z toksycznego związku, bo mnie krytykował, nie szanował itp.

A może to on uciekł z toksycznego związku? bo za dużo gadałam, byłam upierdliwa itp.? jak sobie z tym uczuciem poradzić?

90

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Byłaś sobą i to wystarczy. Nie możesz w związku udawać kogoś innego, zastanawiać się nad każdym swoim zachowaniem. Musisz być naturalna. Inaczej związek rozpadnie się wcześniej czy później. Może nie pasowaliście do siebie. Jak możesz stwierdzić, że miesiąc znajomości jest dla Ciebie wart więcej niż sama Ty. Pomyśl... Masz 29 lat, więc niby powinnaś byc dojrzalsza. Ja takie myślenie miałam jak byłam nastolatką. Teraz jestem dojrzalsza i wiem, że wszystko dzieje się po coś. Nie można siebie obwiniać za nic. Nawet jakbyśmy zrobiły 3 salta i szpagat i wyglądały jak kobieta z "Żurnala", były mistrzyniami w robieniu loda, oczytane i wypicowane, wyrozumiałe, zabawne i naj naj , to Im i tak by czegoś w Nas brakowało. Jak im nie pasuje to ich problem smile Znajdzie się Taki co będzie Ciebie na rękach nosił...
wink

91

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Ale pisaliście że powinnam się cieszyć że wyszłam z toksycznego związku, bo mnie krytykował, nie szanował itp.

A może to on uciekł z toksycznego związku? bo za dużo gadałam, byłam upierdliwa itp.? jak sobie z tym uczuciem poradzić?

Z toksykiem jest sie automatycznie toksyczna !!!! Proste jak drut kolczasty !!!! Nie Twoja wina, ze on toksyk. Jezeli Cie pocieszy to zadna nigdy nie bedzie z nim szczesliwa. Zadna !!!!
Amen i do lektur !!!

92

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Ja bardzo żałuję mojego zachowania, dlatego - tak jak pisałam - mam aż myśli samobójcze, że gdybym tego nie robiła, to dalej bylibyśmy razem. Dlatego nie chce mi się żyć:(

Wiem że muszę nad tym zachowaniem pracować z psychologiem, ale JEGO żadna terapia mi nie wróci

Amidala, przytaczam punkt 13:
"13. Wykopałaś go? Brawo! Sam poszedł ? tys piknie. Nie czekaj na jego powrót. Chrzań to. I tak nie wróci, a jak wróci, to dokopie jeszcze mocniej."

I naprawdę, nie pisz z taką lekkością o samobójstwie - jeśli rzeczywiście to zrobisz, to stracisz życie dla osoby niewartej takiej ofiary, a jeśli Cię odratują to wylądujesz w na oddziale w szpitalu, który nie jest miłym miejscem.

93 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-02-25 00:06:36)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Przypomniało mi się jeszcze coś odnośnie jego swobody mówienia o seksie. Przepraszam może za dosadne słowa i przesadną intymność, ale anonimowo łatwiej się o tym mówi.

- mówi mi że powiedział o nas najlepszemu koledze. Że powiedział że się zakochał, że pokazał moje zdjęcie i że kolega stwierdził że jestem ładna i zapytał jak w łóżku się układa. A mój eks na to - cytuję - "wulgaryzm zawodowo"

- z rodzicami ma bardzo dziwny kontakt, raczej jak z kumplami, mówi do nich po imieniu itp. I któregoś dnia mówi do mnie, że tata się go pyta czemu chodzi z taką skwaszoną miną. A on na to "dupa mnie boli od ciągłego seksu z L.".

CZy normalny facet mówi takie rzeczy i jeszcze przekazuje to dziewczynie?

94

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
cytryna napisał/a:

Nawet jakbyśmy zrobiły 3 salta i szpagat i wyglądały jak kobieta z "Żurnala", były mistrzyniami w robieniu loda, oczytane i wypicowane, wyrozumiałe, zabawne i naj naj , to Im i tak by czegoś w Nas brakowało. 
wink

To prawda, istnieje gatunek ludzi (mężczyzn i kobiet) którzy zawsze znajdą jakiś powód aby zdradzić lub odejść (w celu poszukiwania kolejnych wrażeń). I nie zależnie od tego jaka będziesz i co zrobisz, ich natury nie zmienisz...

95 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-02-25 00:16:16)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

CZy normalny facet mówi takie rzeczy i jeszcze przekazuje to dziewczynie?

NIE!!!!!!

"A mój eks na to - cytuję - "wulgaryzm zawodowo"

Szczerze? Z jednej strony cham, a z drugiej zakompleksiały chłopaczek, który musi pochwalić się kumplowi, że jakaś kobieta WRESZCIE uprawia z nim fajny seks... Dodam jeszcze, że jego wcześniejsze życie erotyczne musiało być bardzo ubogie i niskiej jakości, skoro w takiej formie reklamował Ciebie jako dobrą kochankę...

96

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
batszeba napisał/a:
cytryna napisał/a:

Nawet jakbyśmy zrobiły 3 salta i szpagat i wyglądały jak kobieta z "Żurnala", były mistrzyniami w robieniu loda, oczytane i wypicowane, wyrozumiałe, zabawne i naj naj , to Im i tak by czegoś w Nas brakowało. 
wink

To prawda, istnieje gatunek ludzi (mężczyzn i kobiet) którzy zawsze znajdą jakiś powód aby zdradzić lub odejść (w celu poszukiwania kolejnych wrażeń). I nie zależnie od tego jaka będziesz i co zrobisz, ich natury nie zmienisz...

zgadza się i nie ma znaczenie czy facet czy kobieta.Nie mają żadnego poczucia wartości.Tak mnie się wydaje że za pare lat może więcej coś jak stały związek to bedzie niemodne... Brak słów,mnie inaczej wychowano,może jestem zbyt łagodny

97

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Doones, są ludzie i parapety. Ta druga kategoria istniała, istnieje i istnieć będzie. Najważniejsze jest to, aby samemu nie stać się parapetem. Każdy ból, nawet największy, kiedyś mija.

98

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Droga autorko zacznę od tego, że bardzo mocno chce mi się spać, ale za nic w świecie bym nie zasnęła, gdybym nie napisała do Ciebie! To chyba fantastyczna wiadomość, że ktoś ogólnie chce Ci pomóc?! Chyba dla takich chwil warto żyć co? Więc na początku ja Cię błagam: zacznij myśleć nad tym co Cię PIĘKNEGO W ŻYCIU SPOTKAŁO! Masz 29 lat, więc taki chwil było pewnie mnóstwo! Myśl nad tym jak poznałaś swoich przyjaciół, ile razy TY IM POMOGŁAŚ! Myśl tylko o tych dobrych chwilach. Tych drobnych rzeczach! O pracy którą zdobyłaś. Przypomnij sobie zdaną maturę (jeśli ją zdałaś). Po co masz to robić? Aby zrozumieć, że ból jest bardzo potrzebny! Bez bólu nie docenililibyśmy szczęścia!
A teraz zajmę się Twoim konkretnym problemem.
Pytasz się nas czy to Twoja wina, że odszedł? I tak i nie!
On pewnie poznał Twoją zaborczość (jeśli zdajesz sobie sprawę z tej wady i widzisz jak ona utrudnia Ci życie to ją zmień, ale NIE dla NIEGO tylko DLA SIEBIE, aby Ci ŁATWIEJ w życiu było!) i uciekł... A gdyby kochał to myślisz że by uciekł? NIE! On naprawde starał by się zmienić Ciebie. Jak? Chwalił by Twój piękny wygląd, podnosił Twoją samoocenę itd! Po prostu był by przy Tobie! A on zamiast tego uciekł gdy pojawiły się drobne kłopoty. A teraz pomyśl że tak by kiedyś mógł traktować wasze dzieci! Jak byś się z tym czuła? Synek by bramki nie obronił, a ojciec do niego: słabo grałeś... Tak byś chciała? Specjalnie napisałam o dziecku, bo domyślam się, że mało by Cię obchodziło, gdyby zadawał Tobie ból, ale krzywda dziecka by Cię ogromnie bolała!
Więc taki facet to tchórz, który ma mnóstwo kompleksów dlatego Ciebie poniżał. Skąd to wiem? Bo to pokazywał. Kiedy? Gdy go pytałaś co zamierza dalej robić w swoim życiu, czy pójdzie na studnia itd. Kochana on NIE WIE co chciał by robić! Dobija go to dlatego swoje kompleksy przelewa na Ciebie. Bo gdy on Ci radził byś się zmieniła to było dobrze, ale gdy Ty zaczęłaś w jego życie wkraczać, to już było źle!
Pytasz się nas czy do niego zadzwonić? NIE! Okażesz mu swoją słabość. Jestes gotowa BŁAGAĆ faceta o powrót?! To straszne!
Pytasz się nas czy kochał Cię? Piszesz że pisał to koledze. Ja wiem czemu! Robił to aby kolega o nim dobrze myślał! Bał się że kumpel szybko odkryje, że jest z Tobą dla seksu.
Jeśli chcesz z nim być to musisz najpierw stanąć na nogi! Skończ z płaczem! Takiej kobiety nikt nie chce, która błaga o powrót!
I ostatnia kwestia. Ktoś tu dobrze napisał: na początku się wam tak świetnie rozmawiało, bo on tak chciał! Pewnie świetnie mu idzie w takich gadkach i nie jedna przy nim się czuła wyjątkowa i myślała, że to te magiczne porozumienie. Zrozum, że on MANIPULOWAŁ TOBĄ!
Jak będziesz miała jakieś pytania to pytaj śmiało. wink
A teraz idę spać. Buziaki dla Ciebie. :*

99

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Podstawowe pytanie - jak żyć dalej? kiedy nie ma siły wstać z łóżka, ubrać się, iść do pracy - od kilku dni nie chodzę do pracy (mam wolny zawód i elastyczny czas pracy), bo mieszka bardzo blisko mojej pracy, prawie że widzę jego dom. Ale jutro już muszę iść i sobie tego nie wyobrażam. Mam też trochę innych problemów rodzinnych, obiecywał  że mnie wesprze, a teraz zostałam sama:( przyjaciele to jednak nie to samo co partner. Po prostu nie wyobrażam sobie dalszego życia...

100 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-25 01:58:12)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Podstawowe pytanie - jak żyć dalej? kiedy nie ma siły wstać z łóżka, ubrać się, iść do pracy - od kilku dni nie chodzę do pracy (mam wolny zawód i elastyczny czas pracy), bo mieszka bardzo blisko mojej pracy, prawie że widzę jego dom. Ale jutro już muszę iść i sobie tego nie wyobrażam. Mam też trochę innych problemów rodzinnych, obiecywał  że mnie wesprze, a teraz zostałam sama:( przyjaciele to jednak nie to samo co partner. Po prostu nie wyobrażam sobie dalszego życia...

A jak zylas przed nim??? Dziewczyno Ty chyba lubisz babrac sie we wlasnym bolu !!! Przeczytaj swoj watek od poczatku pomijajac swoje posty !!! Dziewczyno ludzie tutaj sobie zyly wyprowaja a Ty ciagle swoje !!!
Miesiac z toksykiem i juz wszystko zle sad Ja bylam 7 lat z toksykiem i zyje smile
Daj sobie pomoc !!! Jestes strasznie egoistyczna sad
Jedz jak chcesz do niego i pros o przebaczenie jak to ma Ci pomoc. Takiej rady szukasz tutaj ?
Ja Ci mowie jedz !!! Wtedy w koncu bedziesz na dnie !!! I moze zmienisz myslenie albo i nie ?

101

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Przepraszam:(

102

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Siebie przepros bo my sie na Ciebie nie gniewamy !!! Prosze zmien myslenie smile Wydrukowalas sobie juz ta liste? To jest teraz twoja biblia smile Prosze tez blogi poczytac. Przynajmniej zajmiesz sie czyms pozytecznym i zobaczysz, ze inni tez nie maja latwo ale ida do przodu !!!

103

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

A jednak nie potrafię Ci pomóc. Czemu? Bo Ty sama sobie pomóc nie chcesz... Najpierw zastanów się czego chcesz od życia. Możesz nam napisać jak sobie wyobrażałaś kiedyś swojego męża? Jaki powinien być ten wybranek?

104

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Dzisiaj znowu nie byłam w stanie iść do pracy. Wprawdzie wstałam, ubrałam się, ale nie byłam w stanie wyjść. Przeraża mnie świadomość że on mieszka tak blisko mojej pracy, że prawie że widzę jego dom. Powinnam pracować bo moja sytuacja finansowa nie jest ciekawa, ale nie jestem w stanie.

Przez ostatnie 2 tyg bardzo schudłam (z nerwów prawie nie jem) i wiecie co? wiem że to żałosne ale myślę tak: "szkoda że mnie nie zobaczy, chciał żebym była szczuplejsza, może bym mu się spodobała...:("

A jak sobie wyobrażam męża? jako partnera, wsparcie, osobę na którą zawsze mogłabym liczyć...

105

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Biegiem do specjalisty po leki, bo to co opisujesz to chyba już depresja.

106

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Idę jutro do psychologa, a w czwartek postaram się dostać do znajomego psychiatry faktycznie po jakieś leki. Ale w międzyczasie jakoś żyć trzeba. Tylko jak? pracy nie zmienię, a przebywanie w pobliżu jego domu to dla mnie straszna katorga...

107

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Dostałam leki od psychiatry, mam zacząć brać dzisiaj wieczorem, może pomogą...

jutro już muszę naprawdę iść do pracy. Ale jak to zrobić ze świadomością że on mieszka zaraz obok? że jak będę kończyć pracę pewnie będzie w domu...:(?

108

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Dostałam leki od psychiatry, mam zacząć brać dzisiaj wieczorem, może pomogą...

jutro już muszę naprawdę iść do pracy. Ale jak to zrobić ze świadomością że on mieszka zaraz obok? że jak będę kończyć pracę pewnie będzie w domu...:(?

super, bierz leki. nie myśl gdzie mieszka, tylko co zrobisz,  jak nie będziesz miała kasy na chleb i masło

109

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Jak Wy to robicie że sobie radzicie? mimo wszystko?

110 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-25 16:05:43)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Jak Wy to robicie że sobie radzicie? mimo wszystko?

Zajmujemy sie soba a nie dupkiem !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Czytamy a nie marudzimy !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Robimy plany na przyszlosc !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Po kazdym rozstaniu z facetem tak mialas czy to tylko jakas Twoja gra? Ja juz Cie na serio nie moge brac !!!!

111

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Jak Wy to robicie że sobie radzicie? mimo wszystko?

ja przykładowo potrzebuję na chleb i masło, reszta się jakoś ułoży.

112

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Happyfull jaka gra z mojej strony:(? to żadna gra

113

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Pani zupa a przepraszam ze pytam o tak osobista rzecz, Ty jestes teraz z kims?

114

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Po co Ty myślisz gdzie on mieszka? Z resztą co to za różnica gdzie mieszka?

115

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Bo przez to że mieszka tak blisko nie mogę się zupełnie odciąć:(

116

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Pani zupa a przepraszam ze pytam o tak osobista rzecz, Ty jestes teraz z kims?

A wiesz, nie wiem:) To się nazywa odpoczynek...im więcej odpoczywam tym bardziej chcę być sama, choć pomysł na ten wywczas nie był mój, huehue. ale nie czekam na to co mi ześle los, czytam, pracuję nad sobą- stąd te refleksje.

Wiesz, kiedyś się zabujałam na amen- to był romans tygodniowy, wiec przebiłam nawet Ciebie. Potem ledwo żyłam, gadałam tez o tabletkach, zawaliłam pracę i rzeczywiście, pomimo późniejszych partnerów nigdy nie przeżyłam takiego haju. Ale teraz wspominam to jak picie wódki za kioskiem ruchu w liceum: fajnie, że było i tyle.
tak więc zobaczysz, dasz radę tylko, przepraszam za dosadność- nie żyj w konwencji Bravo Girl. Pogadaj szczerze z terapeutą i zabierz się za pracę i lektury bo będziesz rozmemłana na wieki.

117 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-02-25 16:50:11)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

A ile miałaś lat jak trwał ten tygodniowy haj? I jak długo się z tego leczyłaś?

118

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Ale czemu nie możesz? Po prostu olej to gdzie on mieszka. To nieistotne! Ogarnij się. Jeśli Ci było z nim dobrze to rób wszystko by widział w Tobie kobietę silną! Nie zdesperowaną, która błaga o namiastkę związku!

119 Ostatnio edytowany przez pani_zupa (2013-02-25 16:51:32)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

A ile miałaś lat jak trwał ten tygodniowy haj?

no wstyd się przyznać, 28. Sama się z siebie śmieję, co i Tobie doradzam. Nie powiem ile się leczyłam, bo każdy leczy się inaczej, Ty to Ty. Ale też tak histeryzowałam jak włoska diva

120 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-02-25 16:53:31)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

To tyle co ja - ja 29 kończę w maju. A czemu się skończyło jeśli mogę zapytać?

Pytam bo mnie znowu dopadły wyrzuty sumienia dzisiaj, że jakbym nie była taka upierdliwa i namolna, to byłby ze mną:(:(!! wiem że muszę nad sobą pracować, ale czasu już nie cofnę

121

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

To tyle co ja - ja 29 kończę w maju. A czemu się skończyło jeśli mogę zapytać?

Bo on był gnojem ja głupolką. Wracam do pracy, Tobie też radzę:)

122

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Myszeczka23 napisał/a:

Ale czemu nie możesz? Po prostu olej to gdzie on mieszka. To nieistotne! Ogarnij się. Jeśli Ci było z nim dobrze to rób wszystko by widział w Tobie kobietę silną! Nie zdesperowaną, która błaga o namiastkę związku!

On już nic we mnie nie zobaczy, nie mamy żadnego kontaktu

123

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Mogę zapytać ile lat byłaś z tym mężczyzną , ile razem przeszliście , co Was łączyło , jak długo musiało się budować uczucie skoro doprowadziło Cię do takiego stanu ?

124

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Wstyd się przyznać - miesiąc. Wiem że to paranoidalne jak ja się zachowuję, ale pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się coś takiego, po prostu grom z jasnego nieba. Niesamowite porozumienie, jakbyśmy znali się lata, jedno zaczynało mówić zdanie, drugie kończyło. Myślałam że już znalazłam tą swoją przystań. Bardzo o mnie zabiegał na początku, przez pierwsze 2 tygodnie widywaliśmy się codziennie - naprawdę, wrażenie jakbyśmy się znali lata. Ale jak po 2 tygodniach okazało się że mam pewne wady, to pan się wystraszył poważnego związku i kopnął mnie w tyłek, zamiast dać nam szansę popracować nad tym.

125

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Czytam Twój temat , wiem ile byłaś z tym facetem. Dla mnie to są 2 tygodnie i szczerze , tego nawet związkiem nazwać nie można. Po prostu spotkaliście się parę razy.

Nie jest jedyną osobą z którą miałaś takie porozumienie , takich osób zazwyczaj jest kilka w Naszym życiu , więc jeszcze na kogoś trafisz.. jeżeli zaczniesz normalnie żyć , normalnie traktować związki i uczucia i normalnie traktować siebie.
Jeżeli nie to nie będzie kolorowo. Nie można po 3 dniach mówić o miłości.. to niedorzeczne..
Słuchaj tutaj dziewczyn i chłopaków i głowa do góry , można spotkać "swoja przystań" w najmniej spodziewanym momencie i miejscu.. wink

126 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-02-25 17:25:54)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Ale jak po 2 tygodniach okazało się że mam pewne wady, to pan się wystraszył poważnego związku i kopnął mnie w tyłek, zamiast dać nam szansę popracować nad tym.

Ten pan chcial tylko Cie bzykanc. Sama pisalas, ze spal z polowa miasta a Ty jakby co to tez sad

Pytasz sie mnie w co grasz? Ja nie wiem w co? Ale na forum potrzebujesz uwagi. Gdybys napisala, ze wezmiesz sie w garsc to nikt juz wiecej nie dawal Ci rad. A tak ...on to ...on tamto i ten wczorajszy wystep w teatrze dramatycznym z samobojstwem. Wiesz ja sie przestraszylam sad
Jestes jak juz wczesniej pisalam wstretna egoistka sad

127

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Przepraszam:( jeśli zachowuję się jak egoistka to naprawdę nieświadomie:(:( przepraszam:(

128

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:

Przepraszam:( jeśli zachowuję się jak egoistka to naprawdę nieświadomie:(:( przepraszam:(

I przestań z siebie robić ofiarę i kata jednocześnie. Bądź kobietą.

129

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem
Amidala29 napisał/a:
Myszeczka23 napisał/a:

Ale czemu nie możesz? Po prostu olej to gdzie on mieszka. To nieistotne! Ogarnij się. Jeśli Ci było z nim dobrze to rób wszystko by widział w Tobie kobietę silną! Nie zdesperowaną, która błaga o namiastkę związku!

On już nic we mnie nie zobaczy, nie mamy żadnego kontaktu

A co stoi na przeszkodzie by go za pewien czas spróbować odbudować?
Najpierw poukładaj swoje życie. Potem walcz o niego jak chcesz. Czemu Ci to radzę? Bo może jest szansa by on też się kiedyś zmienił? Robił ogromnie wiele złych rzeczy, ale jeśli Ty sobie nie pozwolisz na to, aby on Cię krzywdził to tego nie będzie potrafił zrobić.
Więc pierwszy krok: wyjdź z łóżka, weź relaksującą kąpiel, potem zrób coś dla siebie na poprawę humoru. Weź leki i zacznij myśleć o pozytywnych rzeczach w swoim życiu. O swoim eks na razie nie myśl. Wróć do tych myśli jak już odbijesz się od dna.
Jeszcze nie jest wszystko stracone! Pamiętaj że Twoje szczęście jest w Twoich rękach! wink

130 Ostatnio edytowany przez Amidala29 (2013-02-25 17:38:28)

Odp: Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Nie nie, od powiedział wprost i wyraźnie że nie chce być ze mną. Ja walczyłam o niego pod koniec tego naszego spotykania się, nic to nie dało. Poza tym bardzo chamsko zachowywał się przy rozstaniu...

On nie chce i tyle. Za bardzo już się upokorzyłam żeby znowu się narzucać. Poza tym świadomość z iloma on dziewczynami będzie międzyczasie jakoś nie zachęca...

Posty [ 66 do 130 z 320 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie mogę sobie poradzić z rozstaniem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026