mój blog podpis Alina ponieważ wiele opowiadań bezie M prawdziwych z PRL.mogę obrazić kogo takie były czasy pozdrawiam Maria 123,
Podobne tematy
dalszym ciągu szukam znajomych okolice K Ratowic Jaworzna Kolo 70 lat Wdowa Maria123.
proszę czytać mojego bloga Pamiętnik szefa kuchni PRL wyszukać w wyszukiwarce , pozdrawiam maria123,
dawno nie pisałam chyba te panie co z nimi pisałam już nie czytają bo pisałam o moim blogu nikt nie odpisał ,U mnie nic nowego ciągle myślami jestem wstecz czas może zagoi rany w co wątpię pozdrawiam serdecznie maria123,,
Dawno nie pisałam były rożne okoliczności u mnie nic nowego dalej tęsknie czas leci proszę o kontakt Maria123.
Dawno nie pisałam były rożne okoliczności u mnie nic nowego dalej tęsknie czas leci proszę o kontakt Maria123.
Witam! Ja od początku śledziłam ten wątek, choć nic nie pisałam.. Różnie się w życiu układa, ale myślę Mario, że w Twoim przypadku czas jest najlepszym lekarstwem. Bo oprócz tęsknoty, reszta jak piszesz, jest bez zastrzeżeń. Dobrze że masz dobrego syna, na którego możesz liczyć. No i synową i wnuki.. Ja mam dobrego męża, ale tylko męża. Na syna liczyć nie mogę. Nigdy nie ma dla nas czasu.. Reszty rodziny brak, a wnuki i była synowa "na papierze". Tak że jesteśmy całkiem sami. A znajomi, przyjaciele też ubyli. Jak masz życzenie, napisz do mnie na maila. Chętnie z Tobą porozmawiam. Pozdrawiam ciepło.
Witaj Arleto.b1 .Chyba jesteśmy do siebie podobne ,nie wiem ,jaki jest Twój wiek ,ale przecież to nieistotne w internecie ,napisz skąd jesteś,bo i ja także jestem z dużego miasta .
Chętnie wybrałabym się na kawkę ,czy spacer ,ale nie wirtualny ,dlatego moje pytanie o miejscowość .
Witaj Arleto.b1 .Chyba jesteśmy do siebie podobne ,nie wiem ,jaki jest Twój wiek ,ale przecież to nieistotne w internecie ,napisz skąd jesteś,bo i ja także jestem z dużego miasta .
Chętnie wybrałabym się na kawkę ,czy spacer ,ale nie wirtualny ,dlatego moje pytanie o miejscowość .
Witaj kaarino. Tutaj występuję anonimowo, tak że mogę podać tylko informację że mieszkam w dużym mieście. Ale jak masz życzenie, to proszę, pisz do mnie na maila, chętnie tą drogą porozmawiam. :-)
Dobry wieczor Mario123, dobry wieczor wszystkim paniom.
Wpadlas do naszej kafejki " 50+" i tak pobieznie wyrazilas swoje oczekiwania, ze postanowilam odwiedzic Twoj watek.
Przeczytalam wszystkie posty...przeczytalam Twoj ostatni poscik...ze czas leci...ze nadal tesknisz...i prosisz o kontakt...
Tak, czas biegnie nieublagalnie, nie tylko Tobie...
Im starsze jestesmy, tym czas szybciej leci...
Nadal tesknisz...?
Mario, a za czym tak tesknisz? Zdobadz sie na szczerosc w stosunku do samej siebie i zastanow sie, za czym tesknisz najbardziej?
Prosisz o kontakt...Kogo?
Czego oczekujesz od zycia?
Mario, jesli oczekujesz ludzkiej sympatii i zaufania, sama musisz okazac zaufanie i sympatie ludziom, do ktorych zwracasz sie ze swoim apelem.
Mam nadzieje na odpowiedzi na swoje pytania, bo tylko wtedy bedziemy mialy temat do podtrzymania i konwersacji i znajomosci.
Milego wieczoru i dobrej nocy.
Witam dzięki za parę slow pisze ze tęsknie być może źle któż myśli ze oczekuje na jakież wsparcie a to wcale nie jest tak Wiem ze czasu nie cofnę ale jak powie się otensknocie to jest lżej śmierć osoby bliskiej to jest bardzo smutny temat .Mam wsparcie wśród bliskich czytam. pisze bloga aby odgonić smutne myśli A czasem napisze ze jest mi smutno Chodzi mi o wymianę poglądów ale w moim wieku trudno o przyjaźń w internecie Pozdrawiam p.limetkę 3 i inne panie Maria123.
pozdrawiam panie dawno niepisalam Zycie toczy się dalej U mnie nic nowego dodawaly mi panie otuchy i bylo mi lzej, pozdrawiam Maria123.
pozdrawiam p arlete b1 napisałam na pocztę chyba zły adres bo bo był zwrot maria123 Pozdrowienie dla wszystkich pan.
Witaj, chetnie nawiaze kontakt, tez czuje sie samotna, brakuje mi bratniej duszy. Mam 58 lat i mieszkam za granica ale w Polsce jestem czesto. Odezwij sie
pozdrawiam serdecznie
Danuta
Dobry wieczor Mario,
nie odpowiedzialas mi na moje pytania, a uwazam, ze powinnas na nie odpowiedziec, tak sama dla siebie, po to, by powiedziec sobie szczerze, czego oczekujesz w obecnej sytuacji.
Dobrze jest mowic o tym, co nas boli i zasmuca, ale zle, kiedy zaczynamy tym zyc.
Pewnego pieknego letniego dnia, w tym roku, otrzymalam wiadomosc o smierci mojego przyjaciela.
Wiedzialam, ze jest smiertelnie chory, powinnam byc przygotowana na to, ze odejdzie...a jednak gleboko i rozpaczliwie zareagowalam na te wiadomosc.
W tym smutku i rozpaczy trwalam nastepne dwa miesiace...kazdego dnia myslalam o nim, wspominalam, wyrzucalam sobie swoje szczere reakcje, bowiem bylam przekonana, ze powinnam mu ich oszczedzic...
...A on chcial mi tylko dac do zrozumienia, ze umiera...ze nie ma dla niego ratunku...
Takie mysli bombardowaly mnie tym mocniej, im wiecej o nim myslalam, a przeciez nic nie moglam zmienic.
Moje zycie stalo sie smutne i puste. Popadalam w depresje, mialam jakies dziwne przekonanie, ze jestem mu to winna. Jestem mu winna ciagle myslenie o nim, umartwianie sie...by czasami o nim nie zapomniec...
Pewnego dnia, bardziej z nudow niz potrzeby wzielam do reki jedna z ksiazek. Wyczytalam na jednej ze stron, ze nie mozna zyc przeszloscia.
To jest cos, co minelo i nigdy juz nie powroci.
To jest cos, na co nie mamy zadnego wplywu.
Natomiast mamy w swoich rekach terazniejszosc, swoje obecne zycie, wiec dajmy sobie szanse na nowy start, na zadowolenie i dobre emocje. Czyz nie tego chca nasi bliscy, ktorzy odeszli na zawsze...?
Zaczelam sie nad tym zastanawiac...
Moj przyjaciel powrocil we snie...czulam jego obecnosc bardzo realnie...i odszedl...tym razem juz na zawsze.
Ja zas powoli zaczelam zyc swoim terazniejszym zyciem. I mam sie dobrze, kazdy dzien przynosi mi jakies zadowolenie.
I wcale nie grozi mi, ze zapomne o swoim przyjacielu...
Nie zaprzeczam, ze sa jeszcze chwile, zwlaszcza jakies rocznice, kiedy zaczynam o nim myslec, przepelniona glebokim smutkiem.
Nie daje sie jednak tym myslom, bo przeciez jemu jest teraz lepiej tam, gdzie przebywa...i z pewnoscia jest spokojniejszy widzac, ze daje sobie rade, ze znowu sie usmiecham i jestem pogodna, czyli taka, jaka mnie uwielbial...
Mario, przestan zyc wspomnieniami, przeszloscia, zacznij zyc tak, aby twoj maz, jesli spoglada na Ciebie, byl spokojny.
Zaslugujesz sobie na nowa szanse...nowy start.
I nie pisz, ze w internecie trudno o przyjazne dusze...zwlaszcza w naszym wieku.
Wystarczy, ze zamkniesz za soba etap smutku i wspomnien, i zaczniesz zyc rowniez tym, czym zyja wszyscy ludzie...moze to Ty moglabys dac jakas rade innym...innych pocieszyc.
Usmiechnij sie teraz i napisz nam, czy na swoim blogu wspominasz przeszlosc?
Jesli tak, to daj jej spokoj, przynajmniej na czas, kiedy bez bolu i smutku bedziesz umiala wejrzec w nia ponownie.
Wybacz moja prostolinijnosc, nie lubie owijac w bawelne, jesli nie ma czego. To, co napisalam, wyprobowalam na sobie i pomoglo.
Pozdrawiam Cie serdecznie, pozdrawiam rowniez Dane.
Dano 1909 nie pisz " odezwij sie", ale sama napisz cos wiecej o sobie, a szczegolnie o tym , dlaczego czujesz sie samotna?
Milego wieczoru Wam zycze i pogodnego weekendu.
Dobry wieczor Mario,
nie odpowiedzialas mi na moje pytania, a uwazam, ze powinnas na nie odpowiedziec, tak sama dla siebie, po to, by powiedziec sobie szczerze, czego oczekujesz w obecnej sytuacji.
Dobrze jest mowic o tym, co nas boli i zasmuca, ale zle, kiedy zaczynamy tym zyc.
Pewnego pieknego letniego dnia, w tym roku, otrzymalam wiadomosc o smierci mojego przyjaciela.
Wiedzialam, ze jest smiertelnie chory, powinnam byc przygotowana na to, ze odejdzie...a jednak gleboko i rozpaczliwie zareagowalam na te wiadomosc.
W tym smutku i rozpaczy trwalam nastepne dwa miesiace...kazdego dnia myslalam o nim, wspominalam, wyrzucalam sobie swoje szczere reakcje, bowiem bylam przekonana, ze powinnam mu ich oszczedzic...
...A on chcial mi tylko dac do zrozumienia, ze umiera...ze nie ma dla niego ratunku...
Takie mysli bombardowaly mnie tym mocniej, im wiecej o nim myslalam, a przeciez nic nie moglam zmienic.
Moje zycie stalo sie smutne i puste. Popadalam w depresje, mialam jakies dziwne przekonanie, ze jestem mu to winna. Jestem mu winna ciagle myslenie o nim, umartwianie sie...by czasami o nim nie zapomniec...
Pewnego dnia, bardziej z nudow niz potrzeby wzielam do reki jedna z ksiazek. Wyczytalam na jednej ze stron, ze nie mozna zyc przeszloscia.
To jest cos, co minelo i nigdy juz nie powroci.
To jest cos, na co nie mamy zadnego wplywu.
Natomiast mamy w swoich rekach terazniejszosc, swoje obecne zycie, wiec dajmy sobie szanse na nowy start, na zadowolenie i dobre emocje. Czyz nie tego chca nasi bliscy, ktorzy odeszli na zawsze...?
Zaczelam sie nad tym zastanawiac...
Moj przyjaciel powrocil we snie...czulam jego obecnosc bardzo realnie...i odszedl...tym razem juz na zawsze.
Ja zas powoli zaczelam zyc swoim terazniejszym zyciem. I mam sie dobrze, kazdy dzien przynosi mi jakies zadowolenie.
I wcale nie grozi mi, ze zapomne o swoim przyjacielu...
Nie zaprzeczam, ze sa jeszcze chwile, zwlaszcza jakies rocznice, kiedy zaczynam o nim myslec, przepelniona glebokim smutkiem.
Nie daje sie jednak tym myslom, bo przeciez jemu jest teraz lepiej tam, gdzie przebywa...i z pewnoscia jest spokojniejszy widzac, ze daje sobie rade, ze znowu sie usmiecham i jestem pogodna, czyli taka, jaka mnie uwielbial...
Mario, przestan zyc wspomnieniami, przeszloscia, zacznij zyc tak, aby twoj maz, jesli spoglada na Ciebie, byl spokojny.
Zaslugujesz sobie na nowa szanse...nowy start.
I nie pisz, ze w internecie trudno o przyjazne dusze...zwlaszcza w naszym wieku.
Wystarczy, ze zamkniesz za soba etap smutku i wspomnien, i zaczniesz zyc rowniez tym, czym zyja wszyscy ludzie...moze to Ty moglabys dac jakas rade innym...innych pocieszyc.
Usmiechnij sie teraz i napisz nam, czy na swoim blogu wspominasz przeszlosc?
Jesli tak, to daj jej spokoj, przynajmniej na czas, kiedy bez bolu i smutku bedziesz umiala wejrzec w nia ponownie.
Wybacz moja prostolinijnosc, nie lubie owijac w bawelne, jesli nie ma czego. To, co napisalam, wyprobowalam na sobie i pomoglo.
Pozdrawiam Cie serdecznie, pozdrawiam rowniez Dane.
Dano 1909 nie pisz " odezwij sie", ale sama napisz cos wiecej o sobie, a szczegolnie o tym , dlaczego czujesz sie samotna?
Milego wieczoru Wam zycze i pogodnego weekendu.
To, co piszesz, jest piękne.
I myślę, że nie tyczy się tylko osób, które pożegnały się z kimś na zawsze, ale i te,które pożegnały pewne osoby po prostu ze swojego życia.
Mario czytałam Twój blog, jest świetny, wspomnienia z PRLu są cenne, zwłaszcza takie "od kuchni" ![]()
Pisz więcej, dajesz ciekawe lekcje poglądowe.
Pozdrawiam gorąco ![]()
Nieprawda, mozna znalezc kogos bliskiego nawet w internecie, tez potrzebuje kolezanki, przyjaciolki do pogadania, dlatego tutaj jestesmy a to znaczy, ze nie zamykamy sie w czterech scianach.I to jest pierwszy krok a wiek nie ma nic do tego. Mam 58 lat, tez czuje sie samotna chociaz wsrod ludzi, gdybys chciala popisac na Skypie to znajdziesz mnie pod danaq8q8, pozdrawiam cie serdecznie
Limetko dziękuje za pera mądrych slow zawsze byłam silna i mocna osoba a teraz może dopada mnie starość bo sie rozczulam nad swoim życiem . NIe jest mi zle tylko po śmierci męża uważam ze wszystko jest inne >Moi bliscy syn synowa troszczą sie ja mieszkam sama w dużym domu może Dto wynika z tego .Trochę atakuje mnie kręgosłup nie mogę daleko chodnic czekam na zabieg.wy jezdzam dwa razy do roku prywatnie do sanatorium ale nie ma poprawy . czas pokaże co dalej pozdrawiam Maria123.
Witam pozdrawiam Limetkę dałam odpowiedz morze źle napisałam bo piszesz ze nie odpowiadam,Danusia jest na moim skaipie i tez sie nie odzywa pozdrawiam Maria123.