Masz rację Zbuntowana, świetą rację!
Moja histria z mężem dobiega końca!!!!
Poprosiłam go wczoraj, aby wrócił-mój ojciec poważnie zachorował-potrzebny jest w domu mężczyzna, mąż, który mnie wesprze, napisałam-wracaj do domu. I co? odpisał-co to ma być za sms?masz załamkę? Poprostu mnie zatkało. Po tym zadzwonił do mnie-po długiej konwersacji, po tym jak po raz kolejny powiedział mi, że słabo go kocham, bo nie staram się o niego, bo potrafie tylko ładne smsy pisać, że źle zrobiłam, bo dziecku nie kupiłam dla niego kwiatka z okazji urodzin, bo miałam smsy od innego meżczyzny w komórce itd.-postawiłam go przed wyborem-określ się-jesteś ze mną i dzieckiem czy mam przestać do Ciebie pisać i dzwonić-on odpowiedział-mam dość tej farsy, nie dzwoń i nie pisz. Wyłączyłam dziś telefon, czuję się jak na jakimś odtruwaniu od męża. Moja przyjaciółka uważa, że jestem głupia, bo pozwoliłam traktować się przez ostatnie miesiące jak nic nie warty przedmiot, ustawiany tu i tam. Ma rację, ale jest ciężko. Pokochałam fajnego mężczyznę prawie 14 lat temu. Nie wiem skąd to jego szczeniackie zachowanie, to znęcanie się psychiczne nad osobą, która tyle w życiu dla niego zrobiła. Nie wiem czy sprawia mu to radosc czy podnosi tym swoje ego. Nie wiem, bo ja nigdy tak nie postepowałam. Żal.
Przyznaję sie Zbuntowana do porażki, ale muszę zadbać teraz o siebie i dziecko, które przez ostatni czas widziało swoją matkę w kiepskim stanie. ze łzami w oczach i żyjacą bez celu. Nie wiem jeszcze jak to zrobię, ale muszę. Rozmawiałam dzis nawet z psychiatrą-doskonały fachowiec-zna męża ciut. Ale uważa -po konsultacji z psychologiem u którego byłam jakiś miesiąc temu z meżem, że to co on obecnie ze mną robi nie jest normalne: zachowuje się jak egoista, dzieciak i królewicz, który chce mieć nade mną kontrolę (stara się nawet sprawdzać, gdzie jestem popołudniu czy wieczorem dzwoniąc tu i tam czy patrząc gdzie w moim mieście stoi moje auto). Doradził mi abym go namówiła na wizytę u niego-ale wierzcie nie mam sił.
Wiem, ze pewnie jeszcze długa moja droga do szczęścia, ale nie mam już wyboru, chcę spokoju dla mnie i dziecka. Ale czy dam radę...................................................................................Piszcie do mnie dziewczyny (i faceci, którzy rozumieja mój problem), proszę-każde Wasze słowa dodadzą mi sił i otuchy