Post, który skopiowałeś jest kroplą w morzu...u mnie problemy były znacznie szersze niż opisałam w tym pierwszym poście. Gdy byłam w ciąży mój były mąż już miał "koleżanki"-bagatelizowałam to. Moje postępowanie było w pewnym stopniu skutkiem jego zachowania. Po za tym-był alkohol w nadmiarze, było hobby w nadmiarze, a ja wciąż sama z dzieckiem, było setki smsów do przeróżnych kobiet...Moja historia naprawdę jest długa i zawiła. Ja nie postępowałam jak Twoja żona, może uczuć nie było okazywanych kiedyś-ile chciał mój mąż, ale zawsze byłam na jego zawołanie, a gdy zrozumiałam swoje błędy-było wszystko, aż w końcu okazało się, że jestem od niego uzależniona psychicznie, że kocham go bardziej niż siebie, że on jest moim światem....ale on mimo swoich zapewnień , że kocha mnie ponad wszystko wziął rozwód, gdzie ja wytrzymywałam 2 lub 3 lata z jego występkami-alkohol, baby itp....on nie był uczciwy wobec mnie, mimo, że miał już wszystko czego pragnął. Ma rozwód, ale bywa, że pisze,chce wrócić, ale............A sam chciał tego rozwodu. Skoro byłam taka zła to po co chce wrócić?!
Przemek - ile smutku, a zarazem złości płynie z Twoich postów. Rozumiem Cię. Nie wiem co powiedzieć, może to, że szkoda, że Twoja żona, którą tak kochasz jest pochłonięta sobą. Nie widzi póki co- kogo ma u swojego boku....Widać, że serce wydziera Ci się z ramy, bo chciałbyś by było dobrze, a ona wychodzi...Wiesz co? Patrząc na takie małżeństwa jak Twoje-przykro mi. Bo niektórzy nie wiedzą co mogą stracić, bo nie ma konkretnej rozmowy między ludźmi, bo niektórzy patrzą tylko na siebie, a nie na drugą osobę, z którą powinni żyć, a nie tylko być. Dziwi mnie żona, która nawet po upojnej nocy-rankiem nie potrafi dać buziaka. U mnie nigdy takiego chłodu nie było. Nigdy.