netkobieta4444
Słuchaj siebie, swojej intuicji
Związek warto rozpatrywać.... przyszłościowo czasem
tzn. "Dziś jest fajnie, a jutro?"..
Podobne tematy
netkobieta4444
Słuchaj siebie, swojej intuicjiZwiązek warto rozpatrywać.... przyszłościowo czasem
tzn. "Dziś jest fajnie, a jutro?"..
to będzie chyba moja głowna mysl którą będę się kierować, dzięki za te słowa!
KTO nie bierze pod uwage mozliwosci kleski ,
zaerwania
-zdrady
-porzucenia
Nie jest zdolny do milosci .Jest tylko bojazliwy ,niedojrzaly ,nie zyje ,nigdy psychicznie duchowo sie nie narodzil.
Jesli ktos raz zaostal porzucony badz zdradzony,i nie zakochuje sie wiecej -nie akceptujac zycia czuje sie ofiara.Pozostaje przywizany do sfery pragnienia ,potrzeby,zatrzymal sie w infantylnym niedojrzalym stadium egzystencji .Nie dopuszcza do konforntacji ,mozliwosci porazki .
Chcialby aby rzeczywistosc dostosowala sie do jego marzen.
podczas gdy zycie i prawda jest zupelnie inna.
Czy moze istniec milosc,w idealnej postaci ,wieczna,szczesliwa,bez zerwan ,problemow,zdrad,porzucen?
Nie moze .
Paradokslanie gdyby taka milosc istniala
przestaloby istniec pozadanie,
namietnosc,
radosc spotkania ,przebywania z soba,innosc ,odrebnosc.
Wszystko byloby statycznie doskonale ,nieruchome ,martwe,
Dlatego nie bojmy sie zycia ,jest ono wspaniale ,ale nie popdajamy w paranoje i nie podlegajmy tylko i wylacznie facetom.
Twoje zycie w twoich rekach .
A milosc coz ,czy pierwsz ,czy 12 -ta jest zawsze wyjatkowa.
pati31 kwintesencja ![]()
![]()
Wiesz to po tym gdy czujesz, że już dalej nie chcesz biec, szukać, czekać bo wszystko masz
W telegraficznym skrócie. To jest uczucie nieporównywalne z innym. Masz WEWNĘTRZNĄ pewność, spokój.
ah, dawno to było, ale powrócę do wątku.
Catwoman: otóz po tym rozstaniu, o którym tu wspomniałam, POCZULAM to co opisałaś.
było IDEALNIE, przyjaciel i milosc w jednym. Nie chciałam szukać niczego, akceptowałam jego wady, chociaż było ich mało. No, jednym słowem pierwszy raz w życiu bez wahania twierdziłam, ze mogę z tym człowiekiem spędzić reszte życia.
No cóż, on chyba twierdził inaczej
i kolejne rozstanie za mną.
Mogę przyznać dla wszystkich tych niewierzących jak ja DWA LATA temu(!) że w 100% da się pokochać kogoś innego, czy bardziej to nie wiem, ale inaczej, LEPIEJ. Jednak niekoniecznie druga osoba musi myslec tak samo..
także, nie traccie wiary !
mam podobnie...i nie wiem czy to nie błąd,że zbyt szybko wchodzi się w kolejny związek nie przechodząc "żałoby" do końca i dlatego nie wychodzi...nie wiem już sama
mam podobnie...i nie wiem czy to nie błąd,że zbyt szybko wchodzi się w kolejny związek nie przechodząc "żałoby" do końca i dlatego nie wychodzi...nie wiem już sama
Masz racje. Ja wskoczylam od razu w drugi zwiazek. Wydawalo mi sie to najkepsze rozwiazanie bo boje sie i nie chcr byc sama. Efektem tego jest tęsknota za bylym i takie niepogodzenie sie do konca z zerwaniem. Jednak dla mnie bylo to najlepsze wyjscie. Tak mysle
pogodzenie się z zakończeniem związku a zakochanie się ponowne to dwie różne rzeczy. Ja pogodziłam się z tym,że moja bajka nie jest bajką jakieś cztery lata po odejściu od męża. Potem żyłam sobie spokojnie, bez stresów ale i bez uczuciowego angażowania się w związki. Zakochałam się dopiero po 13 latach... ale zakochałam się. A zawsze myślałam ,że to już niemożliwe ![]()
A ja nie potrafię się zakochać, mimo że poznałem parę dziewczyn po rozstaniu zawsze gdy wiem że mogę zacząć z nią coś nowego to coś się dzieje ze mną. Rezygnuję z tego, uświadamiam sobie że związek jest bezsensu, że nie chcę się angażować bo już przeżyłem wieloletni związek i wiem jak to jest. Jak jestem samotny to marzę aby poznać fajną dziewczynę i się zakochać. A jak ją poznaję to rezygnuję z angażowania się. Wiadomo nie zakochujemy się z dnia na dzień, a bez zaangażowania raczej nie dowiem się co to znowu jest miłość. Mój wieloletni związek skrzywił mi chyba psychikę pod tym względem, albo poprostu dotarło do mnie że miłość to ściema, nie ma czegoś takiego. Podsumowując być z kimś ponieważ czuje się samotność jest bezsensu, sens ma bycie z kimś kto motywuje nas do bycia lepszym, z kimś z kim najdrobniejsze sprawy dają nam szczęście itd..(definicja miłosći) Niestety miłość jest rzadko spotykana.
ja kocham już 15lat i nie potrafię przestać nie da się wyrzucić z serca faceta którego się pokochało
Na początku się przywitam. To mój pierwszy post na tym forum. Od miesiąca nie jestem z moim narzeczonym. Baaardzo burzliwy 4letni związek- odszedł do innej potem prosił o wybaczeni i kolejną szansę, którą dostał. Następnie piękny wspólny rok. Wakacje, zaręczyny, kredyt, wspólne mieszkanie i po 4dniach od przeprowadzki wyszły jego wielokrotne zdrady łącznie z obecną. Na koniec pobicie tak żeby nudno nie było:P Odeszłam. Wiem, że to była najlepsza decyzja bo z nim nie miałam przyszłości, dobrze że przed ślubem a nie po. Tylko właśnie bardzo go kocham mimo tego co się stało i teraz codziennie zadaje sobie pytanie czy jeszcze pokocham. Czy będę w stanie na kogoś spojrzeć inaczej niż jak na kolegę. Teraz sobie tego nie wyobrażam. Motywuje mnie jak czytam, że innym się udało pokochać po raz kolejny. Więc dla zmotywowania tych złamanych serc opisujcie swoje historie!:)