netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

list od kochanki

83 odpowiedzi24 949 wyświetleńzałożony przez Tancerka, 28.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 84 z 84 ]

66

Odp: list od kochanki
Malwina69 napisał/a:
ewelina20 napisał/a:

Przecież to nie jest tylko wina kochanki ona go na siłę nie ciągnęła do łóżka,nie zmuszała do niczego on sam z siebie to robił, więc dlaczego taka chęć odegrania się na niej. Może  mąż potrzebował odskoczni od rutyny,albo ją poikochał.Musicie to między sobą wyjaśnić a nie szkodzić kobiecie i oczerniać ją w jej pracy

Nic bardziej płytkiego nie dałas rady wymysleć?

Dlaczego płytkiego? To szczera prawda. Nikt faceta do łóżka kochanki nie wepchnął.
Ja nie żałuję ani kochanki, ani faceta-świni. Ale nie rozumiem, dlaczego kochanka ma być wyzywana od najgorszych. Facet mózgu nie ma, czy jak?

67

Odp: list od kochanki

Od dawna siedze na tym forum,jednak dopiero po powrocie z urlopu światecznego i doczytaniu kilku postów postanowilam się wtrącic.Nie rozumiem dlaczego niektore zdradzone kobiety mszczą się na kochankach bez skrupułów tak jakby to one byly winne wszystkiemu.Jeżeli facet w związku szuka kogoś  na boku to na miejcu partnerki raczej zastanowiłabym się co go do tego skłoniło i porozmawialabym z tą kobietą.Zazwyczaj jest tak,że ofiara jest nie tylko sama żona,ale rownież i kochanka.Męzczyzna ktory regularnie zdradza i wraca do żony dla mnie jest dnem,tym bardziej,jak ośmiesza pozniej kobiete z którą sypiał która dawała mu sex i miłość.Ja bym go w zyciu nie przyjeła na nowo pod dach,to by było ponizej mojej godności.

68

Odp: list od kochanki
wolna33 napisał/a:

Od dawna siedze na tym forum,jednak dopiero po powrocie z urlopu światecznego i doczytaniu kilku postów postanowilam się wtrącic.Nie rozumiem dlaczego niektore zdradzone kobiety mszczą się na kochankach bez skrupułów tak jakby to one byly winne wszystkiemu.Jeżeli facet w związku szuka kogoś  na boku to na miejcu partnerki raczej zastanowiłabym się co go do tego skłoniło i porozmawialabym z tą kobietą.Zazwyczaj jest tak,że ofiara jest nie tylko sama żona,ale rownież i kochanka.Męzczyzna ktory regularnie zdradza i wraca do żony dla mnie jest dnem,tym bardziej,jak ośmiesza pozniej kobiete z którą sypiał która dawała mu sex i miłość.Ja bym go w zyciu nie przyjeła na nowo pod dach,to by było ponizej mojej godności.

No coz, sa kochanki i kochanki.
Jedne to robia bo poszly " za glosem serca", drugie bo maja nadzieje na "urzadzenie sie", skorzystanie z tzw gotowca.
Tak samo sa rozne reakcje zon.
Jezeli kochanka wlazi z butami do jej domu ( listy, telefony), to raczej trudno zachowac tzw kulture.
Jezeli ma klase, jest dyskretna, no to tez nie ma powodu scigac ja z parasolka.

A co ma mi dac rozmowa z ta kobieta? - wspolne zastanawianie sie co sklonilo "naszego meza" do zdrady?
Krzywda zony i kochanki jest jednak rozna - zona wchodzac w zwiazek miala prawo sadzic, ze wychodzi za maz za porzadnego czlowieka.
Kochanka wiazac sie ze zdradzajacym powinna miec jednak wiecej ostroznosci i niejako sama dazy do bycia ofiara.

Mowienie, ze w zyciu bys czegos nie zrobila - to jednak naduzycie, tego jeszcze nie wiesz, bo calego zycia jeszcze nie przezylas.

69

Odp: list od kochanki
betina2 napisał/a:
wolna33 napisał/a:

Od dawna siedze na tym forum,jednak dopiero po powrocie z urlopu światecznego i doczytaniu kilku postów postanowilam się wtrącic.Nie rozumiem dlaczego niektore zdradzone kobiety mszczą się na kochankach bez skrupułów tak jakby to one byly winne wszystkiemu.Jeżeli facet w związku szuka kogoś  na boku to na miejcu partnerki raczej zastanowiłabym się co go do tego skłoniło i porozmawialabym z tą kobietą.Zazwyczaj jest tak,że ofiara jest nie tylko sama żona,ale rownież i kochanka.Męzczyzna ktory regularnie zdradza i wraca do żony dla mnie jest dnem,tym bardziej,jak ośmiesza pozniej kobiete z którą sypiał która dawała mu sex i miłość.Ja bym go w zyciu nie przyjeła na nowo pod dach,to by było ponizej mojej godności.

No coz, sa kochanki i kochanki.
Jedne to robia bo poszly " za glosem serca", drugie bo maja nadzieje na "urzadzenie sie", skorzystanie z tzw gotowca.
Tak samo sa rozne reakcje zon.
Jezeli kochanka wlazi z butami do jej domu ( listy, telefony), to raczej trudno zachowac tzw kulture.
Jezeli ma klase, jest dyskretna, no to tez nie ma powodu scigac ja z parasolka.

A co ma mi dac rozmowa z ta kobieta? - wspolne zastanawianie sie co sklonilo "naszego meza" do zdrady?
Krzywda zony i kochanki jest jednak rozna - zona wchodzac w zwiazek miala prawo sadzic, ze wychodzi za maz za porzadnego czlowieka.
Kochanka wiazac sie ze zdradzajacym powinna miec jednak wiecej ostroznosci i niejako sama dazy do bycia ofiara.

Mowienie, ze w zyciu bys czegos nie zrobila - to jednak naduzycie, tego jeszcze nie wiesz, bo calego zycia jeszcze nie przezylas.

Wiesz jak to wygląda w rzeczywistości? Mężczyzna ktory zaczyna zdradzac często bałamuci tę drugą kobiete wmawiając jej ,ze jest samotny,niekochany w związku,a zona to diabeł,albo co gorsza kłamie,że jest wolny.Nie uwierze nigdy,że wszystkie kochanki wchodzą z butami w czyjść zwiazek.Oczywiście są różne przypadki,ale akurat próbowałabym dociec tego kim bylam,kim jestem dla swojego "cudownego" męża który zaczyna szukać przygód.Nie rzucałabym się z pazurami na tę drugą,bo ona może byc tak samo ofiarą jak i żona i nie ma co usprawiedliwiać męzczyzn ktorzy zdradzają swoje zony.Jeżeli myslisz,ze jestem osoba ktora przyjelaby faceta pod swoj dach po zdradzie to sie mocno mylisz,no chyba,ze bylabym ślepo zakochana.Jeżeli zdradził raz,zdradzi i drugi tylko jak czujność zony zostanie uspiona.Zdrada wchodzi w krew i nature,to jak narkotyk który uzaleznia.

70

Odp: list od kochanki

Wolna  bardzo przepraszam ale starasz sie byc obiektywna a nie jestes.. piszesz" zazwyczaj" ofiarą jest również kochanką a zaraz dodajesz " nie wierzę,że wszystkie kochanki wchodza z butami w czyjeś życie"  . I racja jest po środku moja droga. Bo ja znam kochanjki które na bezczela weszły i zgnoiły czujeś zycie. Byłam naocznym świadkiem takich poczynań i wierz mi.. obrzydlistwo i tyle. Oczywiście ,ze są i " szlachetne" kochanki.. które dowiedziały sie " za późno" że facet jest zonaty i były wręcz wybawicielkami dla niego...Sa tez głupie i naiwne. okłamane i wykorzystane... ale tu juz zahaczamy o patologie...

I ja powtarzam po raz milionowy; nawet jesli dyskusja dotyczy kochanek... to wina jest obojga.. i zdradzającego i kochanki.. ( z malutkimi, sporadycznymi wyjatkami)...

I wkurza mnie zawsze ten głos obrończyń kochanek... serio.. może pewne rzeczy trzeba doświadczyć na własnym tyłku aby zrozumieć..?? chociaz zrozumieć.... może taki mały, maluśki wysiłek trzeba by podjąć aby sobie mniej więcej taka sytuację wyobrazić..??

71 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-01-18 12:54:00)

Odp: list od kochanki
wolna33 napisał/a:

[...] Mężczyzna ktory zaczyna zdradzac często bałamuci tę drugą kobiete wmawiając jej ,ze jest samotny,niekochany w związku,a zona to diabeł,albo co gorsza kłamie,że jest wolny.

Nie uwierze nigdy,że wszystkie kochanki wchodzą z butami w czyjść zwiazek.[...]

Jaki piękny schemacik myślowy, dotyczący zachowania Mężczyzn. Skąd, ach skąd taka wiedza o Mężczyznach? Czyżby z autopsji?

Przynajmniej w drugim zdaniu pojawia się wyznanie wiary zamiast zdania twierdzącego.

Malwina69 napisał/a:

[...] ale tu juz zahaczamy o patologie...

I ja powtarzam po raz milionowy; nawet jesli dyskusja dotyczy kochanek... to wina jest obojga.. i zdradzającego i kochanki.. ( z malutkimi, sporadycznymi wyjatkami)...

Malwina69, (fajne cyferki), dziękuję, że użyłaś słowa patologia. Tak wiele osób go używa i zupełnie nie wie, co to znaczy.

Nigdy nie używam kategorii winy, bo to pojęcie jest nacechowane stronniczością (winni są przeważnie wszyscy, oprócz nas samych, przecież). Dlaczego jednak sprawa dotyczy trójkąta, a niewinna jest tylko jedna osoba? A może jednak dla wagi rozważań przyjąć, że ta trzecia osoba ma także jakiś udział w tym, co się dzieje w jej relacji z Mężczyzną? Ja, w każdym razie, protestuję przeciwko lekceważeniu roli Kobiety w relacjach męsko-damskich.

72 Ostatnio edytowany przez Inori (2013-01-18 13:18:39)

Odp: list od kochanki

ale co takiego musiałabyś zrobić mszcząc się, żeby nazwali cię histeryczką? Nie przesadzajcie. Zemsta to może być piękna sprawa. Dlaczego mam bronić się przed uczuciami? Nienawidzę szmaty, nienawidzę mojego męża. Tu jest tylko taka różnica, że kochałam/kocham faceta, spędziłam z nim ileś tam lat i stosunek do niego mam nieco inny. A dlaczego kochanka najbardziej obrywa? Bo to obca baba, która weszła z łapami w moje życie. Ona i twój mąż ugodzili w twoją dumę. A ty z dumą możesz się zemścić. Do męża się nie odzywaj, nie reaguj na niego, na wszelkie argumenty - to go najbardziej zaboli. Bo wolałby żebys krzyczała, żebys pokazywała, a tak nie wie na czym stoi. I to go przeraża. Ale związek z nim to the end. A kochanka? Mogłabyś zadzwonić do firmy, do recepcji np. i powiedzieć, że chciałabyś przekazać wiadomość pani takiej i takiej. Mianowicie to, że takie jak one, rozwalające rodziny, bzykające się  z żonatymi facetami zawsze źle kończą. Jak sie wchodzi z butami w czyjeś życie to ktos później wejdzie i w twoje. A dalej się potoczy heh

73

Odp: list od kochanki
Malwina69 napisał/a:

Wolna  bardzo przepraszam ale starasz sie byc obiektywna a nie jestes.. piszesz" zazwyczaj" ofiarą jest również kochanką a zaraz dodajesz " nie wierzę,że wszystkie kochanki wchodza z butami w czyjeś życie"  . I racja jest po środku moja droga. Bo ja znam kochanjki które na bezczela weszły i zgnoiły czujeś zycie. Byłam naocznym świadkiem takich poczynań i wierz mi.. obrzydlistwo i tyle. Oczywiście ,ze są i " szlachetne" kochanki.. które dowiedziały sie " za późno" że facet jest zonaty i były wręcz wybawicielkami dla niego...Sa tez głupie i naiwne. okłamane i wykorzystane... ale tu juz zahaczamy o patologie...

I ja powtarzam po raz milionowy; nawet jesli dyskusja dotyczy kochanek... to wina jest obojga.. i zdradzającego i kochanki.. ( z malutkimi, sporadycznymi wyjatkami)...

I wkurza mnie zawsze ten głos obrończyń kochanek... serio.. może pewne rzeczy trzeba doświadczyć na własnym tyłku aby zrozumieć..?? chociaz zrozumieć.... może taki mały, maluśki wysiłek trzeba by podjąć aby sobie mniej więcej taka sytuację wyobrazić..??

Malwina nie sledzilam  Twojej historii,ale rozumiem,ze jestes tą zdradzoną.Zle mnie odbierasz,ja nie wybielam ani kochanek  ani osob zdradzających.Jeżeli pojawia sie zdrada to musi być ktos z natury skazany na to,że bedzie zdradzał.Jednak chodziło mi o to,aby nie skazywać kochanki natychmiast na to,ze to ona tylko jest winna.Ja bym chciala  wiedzieć skąd wziela sie zdrada,chocby nawet dlatego,zeby tego męzczyzne wziąc na nowo pod swoj dach,bo jezeli by sie okazalo,że zdradzal mnie od dluzszego czasu,wchodząc rowniez w relacje uczuciowe ja bym tego faceta nie chciala,no chyba jedynia dla dobra dzieci,ale nie dla siebie,pomimo bólu.CZasami jednak to kochanka cierpi w tym wszystkim najbardziej,bo zdarza sie i tak,ze mezczyzna przedstawia sie od strony wolnego biedaka ktory szuka miłości,a pozniej wraca do zony i wczuj się w role kochanki jak ona sie czuje dowiaduj ac sie,ze jej ukochany ma zone i na dodatek zostaje sama.Gdybym nie probowala dojść prawdy do konca zycia mialabym niedosyt.

74 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2013-01-18 13:18:40)

Odp: list od kochanki

I tu sie znów nasuwa moja sygnatura.. nie ma dwóch takich samych histrorii.. mozna ocenic jedynie jeden przypadek z którym sie zapoznamy. Doglębnie, wnikliwie. Życie daje najprzeróżniejsze przykłady i wtedy mozna powiedzieć; tak. winny to ten czy ta...
Nigdy w życiu nie usprawiedliwie kochanki Nie ma takiej opcji. Zdradzającego tez nie. Bo wychodze z załóżenia i póki zyję będe trzymała się zasady. Nie podoba sie zwiążek? małżeństwo? rodzina? ROZSATAJE SIĘ, nie zdradzam...Proste i logiczne. Potem moge iśc swoja drogą.

A jesli chodzi o zemste.. Mysle,że wtedy ktos sięga bo zemste kiedy mu się wyrządzi krzywdę, świństwo.. upokorzy.. obrazi.. prawda? Wtedy na człowieka spadaja tak podłe emcje,że ja wcale sie nie dziwię...serio,ze ktoś komuś takiemu podłoży jakąś świnie.. a co? big_smile


i dodam wolna dla Twojej jasności; tak  - byłam zdaradzona ale takie poglądy mialam i wczesniej kiedy trwało moje małżeństwo /14 lat/...

75

Odp: list od kochanki

Wolna - piszesz wszystko w trybie przypuszczajacym. Domniemywam, ze  nie mialas z tematem do czynienia w realu ( czego Ci absolutnie nie zycze)!
Swoje prawdziwe emocje bedziesz miala szanse odkryc, jakby (nie daj Bog) to by Cie mialo spotkac.
Wtedy bedziesz wiedziala na bank czy bedziesz wyrozumiala dla kochanki swojego partnera, czy zadowoli Cie dociekanie czego to on szukal u innej, czy go popedzisz z domu, czy tez poprosisz o powrot.

Pisalam przeciez, ze kochanki sa rozne i reakcje zon takze.
A to jaka wersje kupuje kochanka, to mnie zaiste nie obchodzi wcale (jej inteligencja- lub jej brak, latwowiernosc itp)

Piszesz, przyjelabym zdradzajacego jak bylabym slepo zakochana.
Sadzisz ze zona przyjmuje zdradzajacego bo ma ladne buty? Przyjmuje bo kocha!!!!!!
Gdybanie czy zdradzi po raz n-ty - jest tylko gdybaniem. Badan socjologicznych w tym temacie nie czytalam.
Tak Cie dziwi proba powrotu do zycia z kochanym czlowiekiem, czesto ojcem dzieci,z bagazem wspolnych przezyc - nawet za cene niepewnosci.

76

Odp: list od kochanki

Witaj Tancerko

Od czasu do czasu czytuje to forum. Kiedys bardzo mi pomoglo. pomoglo stanc mi na nogi. Dziewczyny bardzo mi pomogly.
A teraz chcialabym sie z Toba podzielic moimi przezyciami. Ja rowniez kiedys dowiedzialam sie ze jestem zdradzana i ja rowniez dostalam email od przyjaciolki mojego meza,z zarzutem , ze nie chce dac mojemu "kochanemu malzonkowi" rozwodu.   Wtedy zrozumialam, ze mezus zaslanial sie moja osoba mowiac kochance, ze nie dam mu rozwodu. Wscieklam sie. Odpisalam jej, ze z mojej strony nie ma problemu. Moze brac rozwod tylko, ze postawilam warunki - niech to maz wniesie pozew o rozwod, w sadzie wezmie wine za rozpad malzenstwa na siebie i jeszcze jeden warunek - przed rozwodm przepisze czesc domu ktora mu sie nalezy na naszego syna.

Zapewne jestes ciekawa co z mezem - nie ma go ze mna, ale tez do dzisiaj nie wniosl sprawy o rozwod.  Pewnie powiecie, ze jestem glupia ze sie nie rozwiodlam. Moze macie racje- ale to jest taka moja zemsta..... I przekonalam sie ze mezus nie ma odwagi na ostateczny krok.
A ja jestem szczesliwa  - sama


pozdrawiam Cie bardzo mocno. Czas leczy rany i bol z czasem tez przemija. Szkoda zycia dla kogos - kto sam nie wie czego chce.
Zycze podjecia slusznej decyzji  dla Ciebie

77

Odp: list od kochanki
Epoka napisał/a:

Witaj Tancerko

Od czasu do czasu czytuje to forum. Kiedys bardzo mi pomoglo. pomoglo stanc mi na nogi. Dziewczyny bardzo mi pomogly.
A teraz chcialabym sie z Toba podzielic moimi przezyciami. Ja rowniez kiedys dowiedzialam sie ze jestem zdradzana i ja rowniez dostalam email od przyjaciolki mojego meza,z zarzutem , ze nie chce dac mojemu "kochanemu malzonkowi" rozwodu.   Wtedy zrozumialam, ze mezus zaslanial sie moja osoba mowiac kochance, ze nie dam mu rozwodu. Wscieklam sie. Odpisalam jej, ze z mojej strony nie ma problemu. Moze brac rozwod tylko, ze postawilam warunki - niech to maz wniesie pozew o rozwod, w sadzie wezmie wine za rozpad malzenstwa na siebie i jeszcze jeden warunek - przed rozwodm przepisze czesc domu ktora mu sie nalezy na naszego syna.

Zapewne jestes ciekawa co z mezem - nie ma go ze mna, ale tez do dzisiaj nie wniosl sprawy o rozwod.  Pewnie powiecie, ze jestem glupia ze sie nie rozwiodlam. Moze macie racje- ale to jest taka moja zemsta..... I przekonalam sie ze mezus nie ma odwagi na ostateczny krok.
A ja jestem szczesliwa  - sama


pozdrawiam Cie bardzo mocno. Czas leczy rany i bol z czasem tez przemija. Szkoda zycia dla kogos - kto sam nie wie czego chce.
Zycze podjecia slusznej decyzji  dla Ciebie

Jak te kochanki dbają o swoich "zdradzającyh mężów". Jak dla mnie świetnie postąpiłaś smile Z dumą, która twój mąż i kochanka nie mają. Ja pewnie byłabym bardziej złośliwa smile

78

Odp: list od kochanki

a wiecie co mówią faceci? nie łódź się że facet Cie nie zdradzi, a my oczywiście jak baranki wierzymy w to ze wszystko jest ok, że nawet jak nie jest to nasz misio nic nie zrobi przecież, nie mógł by, g*wno prawda, nie łudźcie się. Mój facet był taką sierota życiową, matka całe życie wszystko za niego robiła, wychowała na fleje tam gdzie jadł zostawiał talerze, tam gdzie się przebierał zostawiał brudne rzeczy, nie potrafił nawet zadzwonić żeby coś załatwić, wszystko było na mojej głowie i co i zdradzał taki był odważny i oczywiście też się do niczego nie przyznawał, niby ok, tyle że ja mam dobrą intuicje i jej ufam i wam radze to samo, i ona nie pozwoliła mi sie pomylić, gromadziłam dowody, jemu zdarzało się nie skasować smsów do niej, a jak skasował to były raporty z dostarczonych wiadomości, konwersacje na fb, dziwne wyjazdy, raz nawet był tak uprzejmy, że kiedy wyjechałam ona przyjechała do naszego domu i spała w naszym łóżku był tak gościnny że nawet nie zmienił pościeli dla niej po nas. prawdziwy macho tongue. A wiecie jak się dowiedziałam? Intuicja bo w mieszkaniu nie było żadnych śladów, a ja po powrocie z wyjazdu od razu wiedziałam, nie chciał się przyznać, ale po rozmowie z nią okazało się że zostawiła mi coś na pamiątkę, była to gazeta z dedykacją dla mnie, a ja że dużo gazet kupuje to nie zauważyłam jej w tej stercie dopiero jak ona mi powiedziała. Wiecie jaki był zdziwiony jak mu ją pokazałam no i wtedy opowiedział mi co i jak,ale oczywiście nie wszystko. W sumie to go rozumiem, bo ja przestałam się starać i jak mi powiedziała później pani psycholog "pani w tym związku przejęła role matki", on nigdy tego nie robił i ja go już wtedy nie kochałam tylko nie wiedziałam co zrobić żeby odszedł bo nie potrafiłam go tak samego zostawić, bałam się samotności byliśmy 5 lat ze sobą, odpuściłam ciągłe sprzątanie po nim, obiadki i inne rzeczy przestaliśmy razem wychodzić, razem spotykać się ze znajomymi itp, i w sumie z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że ona była moim wybawieniem, tylko nie ma tej świadomości do dziś, bo dzięki niej przestałam marnować swoje życie z nim. Bo dzięki tej sytuacji przestaliśmy być razem, a ja się od niego uwolniłam.
Ale nie wierze facetom, i nigdy nie wierzyłam bo nie warto. To co robią, jak kłamią, jak oszukują kobiety. Straszne to jest, dlatego warto sprawdzać, jak pojawia się lampka, bo nie warto cierpieć później. I nie warto dawać im tej satysfakcji.

79

Odp: list od kochanki

Epoko, napisałaś, że nie macie rozwodu, bo mąż nie ma odwagi na ostateczny krok.

Często jest tak, że oni, mimo odejścia, wolą nie mieć rozwodu, bo wtedy kolejna chciałaby ślubu. Często mówią, że to żona nie zgadza się na rozwód. Nie z braku odwagi, ale z wygody.
Po co takiemu kolejna żona?

80

Odp: list od kochanki

No coz, chcesz wierergo, wyjdz za maz za labedzia.
A, to ci misiaczek zaradny, nawet panienke w lozeczku przenocowal. Musial sie biedny napracowac, coby slady zbrodni posprzatac.
Moj JM tez z gatunku niedbalych i tzw dowody wrecz mnie atakowaly zewszad. Jego naiwnosc i niechlujstwo w zacieraniu sladow   mnie powalala.
Jaka to wiadomosc Ci panienka zostawila w gazecie?

81 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-01-25 16:27:43)

Odp: list od kochanki

Ten post Nadii85 jest dla mnie najpiękniejszym przykładem działania kobiecej intuicji. Zobaczmy, jak to działa, nieomylnie:

Punkt pierwszy: Matka z kobiecą intuicją wychowuje (intuicyjnie, a jakże by inaczej) Synka w taki sposób, że potem Żonka może o nim napisać:

nadia85 napisał/a:

Mój facet był taką sierota życiową, matka całe życie wszystko za niego robiła, wychowała na fleje tam gdzie jadł zostawiał talerze, tam gdzie się przebierał zostawiał brudne rzeczy, nie potrafił nawet zadzwonić żeby coś załatwić, wszystko było na mojej głowie [...]

Punkt drugi: nieomylna kobieca intuicja pozwala wybrać sobie tę przygotowaną przez Mamuśkę "fleję" i "sierotę życiową" w sposób nieomylny na Męża

nadia85 napisał/a:

[...]jak mi powiedziała później pani psycholog "pani w tym związku przejęła role matki",[...]

Punkt trzeci: nieomylna intuicja podpowiada Kobiecie, co trzeba zrobić, aby się pozbyć problemu, a mianowicie, przestała się starać i przestała go kochać:

nadia85 napisał/a:

[...] W sumie to go rozumiem, bo ja przestałam się starać [...] i ja go już wtedy nie kochałam tylko nie wiedziałam co zrobić żeby odszedł bo nie potrafiłam go tak samego zostawić,

Punkt czwarty: Nadia85 boi się zostawić Męża i nie wie, jak to zrobić, żeby On Ją zostawić, ale na szczęście z pomocą znów Jej przychodzi nieomylna intuicja i:

nadia85[... napisał/a:

odpuściłam ciągłe sprzątanie po nim, obiadki i inne rzeczy przestaliśmy razem wychodzić, razem spotykać się ze znajomymi itp,.

Punkt piąty: Nieomylna intuicja podpowiada, że do tego obrazu zniszczeń potrzebny jest jeszcze wyjazd:

nadia85 napisał/a:

[...] kiedy wyjechałam ona przyjechała do naszego domu i spała w naszym łóżku był tak gościnny że nawet nie zmienił pościeli dla niej po nas. prawdziwy macho tongue.
[...]a ja po powrocie z wyjazdu od razu wiedziałam, nie chciał się przyznać, i.

Punkt szósty: nie chciał się przyznać i tu znów zadziałała intuicja kobieca, tym razem kochanki, która przewidziała intuicyjnie, że Żonka pozna intuicyjnie, że ona tam była, ale nie będzie miała dowodu, więc co zrobiła:

nadia85 napisał/a:

Intuicja bo w mieszkaniu nie było żadnych śladów, [...] ale po rozmowie z nią okazało się że zostawiła mi coś na pamiątkę, była to gazeta z dedykacją dla mnie,[...].

Punkt siódmy: z perspektywy czasu okazało się, że:

nadia85 napisał/a:

[...]i w sumie z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że ona była moim wybawieniem, tylko nie ma tej świadomości do dziś, bo dzięki niej przestałam marnować swoje życie z nim. Bo dzięki tej sytuacji przestaliśmy być razem, a ja się od niego uwolniłam.[...]

To fenomen, jak działa intuicja kobieca, która potrafi wytropić każde kłamstwo Mężczyzny, a nie potrafi zobaczyć swojego dzieła, zmierzającego w tym kierunku, żeby sobie przygotować intuicyjnie różne sytuacje życiowe, skutkujące zerwaniem relacji.

Nadiu85, podziwiam ... tu mam problem, co właściwie mam podziwiać, ale ... Twoją intuicję na pewno.

Słusznie napisałaś:

nadia85 napisał/a:

I nie warto dawać im tej satysfakcji.

Dodam drobiazg: a skąd masz pewność, że satysfakcja tych "ICH" nie polega na tym, że mogę się pozbyć takiego niekochającego flejtucha i życiowej sieroty, która nie potrafi zadbać o Męża? Może to jest nie Twoja intuicja, ale genialna intuicja Twojego Męża?

82

Odp: list od kochanki
Ankaline napisał/a:

Epoko, napisałaś, że nie macie rozwodu, bo mąż nie ma odwagi na ostateczny krok.

Często jest tak, że oni, mimo odejścia, wolą nie mieć rozwodu, bo wtedy kolejna chciałaby ślubu. Często mówią, że to żona nie zgadza się na rozwód. Nie z braku odwagi, ale z wygody.
Po co takiemu kolejna żona?

Tak - nie mam rozwodu. Ale sa inne sposoby zeby sie zabezpieczyc na przyszlosc np. rozdzielnosc, odpowiednio sporzadzony testament. Powiem ze ja mam nawet zabezpieczone, ze gdybym umarla to nie dostanie po mnie renty rodzinnej, o czym on nie wie.

A on , no coz - skoro tak kocha to swoja przyjaciolke, to niech dla niej sie rozwiedzie - przeciez w zyciu nic nie przychodzi latwo. Niech przyjaciolka, go przekona ze bedzie kochana zona i dla niej warto sie rozwiesc. Mnie szkoda pieniedzy na rozwod, adwokatow  itp.
Ale tez nigdy nie powiedzialam , ze kiedys nie napisze pozwu rozwodowego. Czas pokaze co przyniesie zycie.

Na dzisiaj patrze z boku jak sytuacja sie rozwija.

83

Odp: list od kochanki
Tancerka napisał/a:

Dziś wiem tylko tyle, że nie chcę być z takim kłamcą, oszustem. Ale MUSZĘ zrozumieć o co chodzi. Dlaczego manifestował się związkiem z nią i jednocześnie był ze mną? Było nam przez ostatni czas tak jak przed zdradą - stateczne małżeństwo prowadzilo stateczne, stabilne życie. Z przyjaźnią, oparciem w sobie, chyba wygodne dla obu stron. Pieniędzy nie brakowalo, spokoju nie brakowało, codziennych miłych chwil nie brakowalo. Może mu brakowało czego innego, ale dlaczego nie mówił... Dlaczego ona to napisała? Czy mi chciala dokopać? Czy jemu? O co tu chodzi? Chcę to wiedzieć, straszne jest tak tkwić w domysłach dlaczego, dlaczego, dlaczego. Dlaczego nie powiedział mi o swoim związku, nie odszedł, tymczasem mówił czułe słowa, prowadził życie rodzinne. Ja nie pytałam wprost, po tamtym powrocie, czy ona jest. Był dla mnie dobry, czuły, wystarczało. Kilka razy były wątpliwości, podejrzenia, pytałam wtedy ogólnie czy wszystko ok, nie pytałam wprost czy jesteś w związku z nią. Zapewniał, że wszystko ok, trochę dużo ostatnio pracy, zmęczenie itd. W tej chwili on nie wygląda na zadowolonego z sytuacji, ale sam nie zaczyna rozmowy. Czy jest z nią?  na pewno w tym tygodniu się nie widzieli, bo on praktycznie nie wychodzi z domu. Tej wiedzy - co jest, o co chodzi -potrzebuję przede wszystkim dla siebie, aby mnie coś nie pokusiło na usprawiedliwianie go, ale też dla dzieci. Co im powiedzieć, jak?  Od tygodnia jestem w jakimś innym świecie - nierealnym dla mnie, nie rozumiem co się stało. Może do niej napiszę, ale co jej napisać? pewne fragmenty listu od niej wygladają na skargę na niego, na użalenie sie nad sobą, ale pewne (np o ich seksie) na chwalenie się i dokopywanie mi. To nawiększe upokorzenie jakiego doznałam w życiu.

Moim zdaniem ona to zrobiła, żeby pomóc podjąć mu decyzję. Jemu, a raczej Tobie. Chciała zwalić ten ciężar na Ciebie, bo wiedziała, że żadna kobieta czegoś takiego nie zniesie. Twój mąż nie miał odwagi zakończyć z nią związku, ani odejść od Ciebie, więc wymysliła taki sposób. Czy masz do niej napisać? Po co? Obojętnie co napiszesz ta kobieta przyjmie to jako triumf nad Tobą. Uzna, że Ciebie to dtknęło, a przecież najwyraźniej o to jej chodziło. Nie rób tego błagam. Lepirj napisz tu to, co byś napisała w liście.
Pozdrawiam cieplutko i jestem z Tobą!

Posty [ 66 do 84 z 84 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026