Witam wszystkich, muszę się wygadać i wyżalić. Proszę o jakiekolwiek wsparcie.
Po długoletnim związku rozstałam się z pewnym panem, od rozstania minęły jakieś 3 miesiące. Niedawno przypadkiem spotkaliśmy się, od słowa do słowa, poprzez płacz i zgrzytanie zębów, obietnice, piękne słowa, uległam i spędziliśmy razem noc. Tak, wiem, że fatalnie zrobiłam, ale przecież ludzie wracają do siebie i żyją potem w szczęśliwych związkach. Zaznaczam, że pytałam go wcześniej czy kogoś ma, odpowiadał, że nie, bo nie może o mnie zapomnieć itd. No i dałam się nabrać. Dopiero kilka dni później okazało się, że jednak rozpoczął już nowe życie z inną kobietą. Ten człowiek nie istnieje już dla mnie, perfidnie mnie okłamał, nie przypuszczałam, że jest zdolny do czegoś takiego po 9 latach znajomości.
Ale czuję się podle, że byłam obiektem zdrady, jak ostatnia szmata czy inna dziwka...
I to, że nie miałam świadomości o istnieniu tej 'drugiej' wcale mi nie pomaga. Mam ogromne wyrzuty sumienia.
Proszę pomóżcie, potrząśnijcie mną, jak sobie z tym poradzić.