Merredithhh, naprawde nie wiem jak zapewnienia o wlasnej beznadziejnosci moga komus robic dobrze. Poza utwierdzaniem jej w przekonaniu, ze jest nieudacznikiem, zamotania w kokon falszywego bezbieczenstwa i stagnacja. Ludzie sie nie rozwijaja dlatego, ze inni im przytakuja. Rozwoj zaczyna sie od bycia niepewnym swojego stanowiska, od poszukiwania.
Podobne tematy
522 2013-06-25 15:29:56 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-25 15:35:42)
Nie ulżyło, zmęczyło, tak samo jak ich czytanie.
O tym, czy to jest przyjaźń, czy koleżeństwo mogą wypowiedzieć się tylko same zainteresowane. Ja nie siedzę im w głowach, w słuchawkach telefonów i we wszelkiego rodzaju komunikatorach. Widzę tylko to, co piszą na publicznym forum. I na tej podstawie twierdzę, że:
1. Na pewno bardziej sobie wzajemnie pomagają, niż szkodzą.
2. To, że Ty czegoś nie widzisz (w tym przypadku przyjaźni), nie znaczy, że tego tam nie ma.Edit: Jeśli dla Ciebie wykrzykniki nie oznaczają krzyku (wyKRZYKnik), to ja wymiękam przy takiej dyskusji.
Spytaj sie Wielokropka na temat wykrzyknikow !!!
Dziewczyny, wg tzw.netykiety krzyczymy, gdy piszemy wielkimi literami.
TERAZ KRZYCZĘ, BY WSZYSCY USŁYSZELI.![]()
Widzisz ja tez widze co pisza na forum i dlatego mam takie a nie inne zdanie ![]()
Adler, znalezienie bratniej duszy w nieszczęściu i samotności trochę to nieszczęście i samotność zmniejsza. Tyle.
Nie twierdzę, że to pomoże we wszystkim i odmieni ich życie, ale zawsze to jakiś promyczek słońca. Dlatego moim zdaniem to plus, a nie minus.
Passuję. Jak to mówią: Mądrzejszy głupszemu ustępuje.
Pozdrawiam Panie Freud i Jung. ![]()
525 2013-06-25 15:37:44 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-06-25 15:45:56)
Mam dosyc tej przepychanki. Miss chce miec swoje "na wierzchu", nich sie sama przepycha.
Nie przeczytalam od niej ani jednej propozycji pomocy Brzydulli (co wiem, powtarzam). Wszystko w tym watku z Jej strony jest na "nie".
Wniosek wychodzi: niektorych przyjaciol powinnismy omijac wielkim kregiem.
526 2013-06-25 15:42:49 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-06-25 15:45:33)
Więc ja się dołaczę.Po pierwsze nigdzie napisałam, że Miss ma gorzej ode mnie - ma ciężej i podziwiam ją, bo funkcjonuje sobie bez poprawiania humoru kolejnym drinkiem.
Happyfull, Anahedonio, Adler - popełniacie jeden podstawowy błąd - chcecie byśmy postąpiły tak jak Wy, żyły tak jak Wy, zmieniły się diametralnie.A tu się nie da.Na pierwszym życiowym zakręcie maska samozadowolenia i sztucznego szczęścia opadnie nam z twarzy.
A nie wpadłyście na pomysł, że oprócz wspólnego marudzenia mamy coś bezcennego - kogoś kto nas rozumie i nie próbuje zmienić.Kogoś, kto nie twerdzi, że pleciemy bez sensu, że widzimy świat z fatalnej zakłamanej perspektywy.
Jeśli ktoś o Miss potrafił powiedzieć, że jest gruba foka daje mi dodatkow podstawy wierzyć, że nie jestem chodzącym potworem, bo jej wygląd potrafię ocenić obiektywnie.
Cały nasz problem polega na samotności i tego, że część społeczeństwia oczekuje zadowolonych z siebie, sztucznie uśmiechniętych mutantów, klepiących na każde pytanie "jest cudownie".Nie czuję się szczęśliwa na maksa i nie będę kłamać, że tak jest by komuś było lepiej.
Asterka, od kiedy pozytwne= zaklamane?
Passuję. Jak to mówią: Mądrzejszy głupszemu ustępuje.
Pozdrawiam Panie Freud i Jung.
Wiesz sa rozne definicje glupoty i madrosci
Punkt widzenia itd... O Boze awansowalam z wiejskiej baby na Freuda chyba ![]()
Oj Miss nikt Ci zle nie zyczy
Sama sobie kuku robisz
Ale Twoje zycie Twoje kuku ![]()
A nie wpadłyście na pomysł, że oprócz wspólnego marudzenia mamy coś bezcennego - kogoś kto nas rozumie i nie próbuje zmienić.Kogoś, kto nie twerdzi, że pleciemy bez sensu, że widzimy świat z fatalnej zakłamanej perspektywy.
No widzisz Asterko nie wpadlam na to
Bo ja zaklamana jestem i moze wcale nie zyje tylko ...nie wiem juz sama
A Ty teraz co twierdzisz ? Ze my pojecia o zyciu nie mamy bo zycie to tylko cierpienie a inni szczesliwi sa falszywi ???
No coz Twoje zdanie
Ja mam inne
![]()
Happyfull czujesz się autentycznie szczęśliwa fajnie , ja nie.I gdybym miałą sobie intensywnie wmawiać , że jestem super szczęśliwa to byłoby totalne zakłamanie.Jestem na tyle pozytywnie nastawiona do świata ile pozwala mi osobowość i moje życie.Nie potrafię inaczej i nie będę udawać super pozytywnego nastawienia do życia jeśli go nie czuję.Moje życie nie jest idealne i nigdy nie będzie.Zawsze będę odczuwać np.brak kochającego faceta.Ijak kolwiek byłabym zadowolona z innych rzeczy , jest to dla mnie na tyle istotne, że szczęśliwa i pozytywnie nastawiona nie będę.
No więc po co te rady Starej Cioci Włady?
Mam dosyc tej przepychanki. Miss chce miec swoje "na wierzchu", nich sie sama przepycha.
Nie przeczytalam od niej ani jednej propozycji pomocy Brzydulli (co wiem, powtarzam). Wszystko w tym watku z Jej strony jest na "nie".
Wniosek wychodzi: niektorych przyjaciol powinnismy omijac wielkim kregiem.
Co prawda nie jestem Twoim przyjacielem, ale masz rację - unikaj mnie szerokim łukiem. A ponadto pisałam już, że nie udzielam tu nikomu rad...Nie czuję się kompetentna ponieważ nie mam manii wielkości i monopolu na prawdę, jak Ty.
By się poczuć lepsza.To takie fajne uczucie.I pokazać jakim to jest się wspaniałym, światłym , ulepszonym gruntowną pracą nad sobą....
534 2013-06-25 16:21:42 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-06-25 16:22:26)
Asterka a kto Ci radzil sobie cos wmawiac ? Astera moje zycie nie jest uslane rozami a czuje sie zadowolona
Szczescie mylone jest czesto z euforia, ktora trwa krotko
Szczesliwa jestem, ze zyje, ze jestem zdrowa - taka proste rzeczy jak u baby ze wsi ![]()
Szukalam kiedys gwiazki z nieba i myslalam tak jak Ty, ze moje szczescie zalezy od faceta. Ale tak nie jest !!!
Taki proste rzeczy, zadna wielka filozofia zycia
Jest mi zle to zastanawiam sie dlaczego i jak to moge zmienic ![]()
535 2013-06-25 16:22:05 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-25 16:31:03)
Wielu sławnych ludzi cierpiało na depresję: Napoleon Bonaparte, Abraham Lincoln, Theodore Roosevelt, Winston Churchill, sir Isaac Newton, Stephen Hawking, Karol Darwin, Ludwik van Beethoven... Trudno o nich powiedzieć, że nic innego nie robili w życiu, tylko użalali się nad sobą. Ze współczesnych Peszek, Stenka, Krukówna, bartosiewicz,Ortodox, Rusin,
Jest mi zle to zastanawiam sie dlaczego i jak to moge zmienic
A jeśli wiesz i nic z tym nie da się zrobić?
537 2013-06-25 18:21:41 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-06-25 18:40:21)
Proponowalabym sie zastanowic: kilka godzin Kolezanki Miss na tym watku, a on sie zmienia w bezmyslna, piaskownicowa przepychanke, ktora nikomu nie pomaga, a tylko sluzy wylewaniu zolci.
Ja sie nie uwazam za guru ani za autorytet, ale w zwyczjny ludzki sposob chce pomoc Brzydulli. Poslucha, to poslucha. Nie, to nie. Miss czy Asterka zakladaja, ze jak czlowiek uporal sie jakos z soba na terapii czy przez branie lekow, to w zlotej aureolii chodzi i pontyfikuje jako swiety. Nie, po dwakrocset nie, kobiety jak ja, Happyfull czy Anhedonia pisza tu po to by pokazac, ze rozwiazywanie problemow jest mozliwe, ze nikt nie jest skazany na zycie w depresji.
Ja Ci nie wmawiam. Ja czytam, co Ty piszesz (nawet przejrzalam caly watek wczoraj).
Jak juz Paulina napisala, bardzo zreszta madrze, Ty poswiecasz tyle czasu na ciagle analizy sytuacji, ktore Ci sie przydarzaja, ze jest fizycznie niemozliwym, bedac ciagle zakrecona w swoich wewnetrznych kolkach, ze nawet naprawde slyszysz, co ludzie do Ciebie mowia. Ten opis sytuacji, ktory nam dalas, jest bardzo dobrym przykladem. Wszystkie negatywne komentarze pochodza od Ciebie, bedac zupelnie nieadekwatna, przesadzona ocena zachowan ludzi wkolo Ciebie. Nie umiesz grac w pilke?- no i co z tego? Wiekszosc ludzi by zapomniala po pieciu minutach. U Ciebie to urasta do kleski pod Waterloo. Masz potem zly nastroj, milczysz, gdy inni gadaja- zaczynasz sie czuc coraz gorzej, jestes stremowana. Wyrywa Ci zdanie, za ktore sie od razu mentalnie biczujesz, zamilkasz i sie kisisz w zlym nastroju do konca spotkania. Ja tu nie widze nawet jednej uwagi ze strony innych ludzi, ze oni mysla tak zle o Tobie, jak Ty juz zdlazylas sama, po 5 minutach.
Nie wmowisz mi, ze jestes genetycznie uszkodzona, wybrakowana, ze sa obiektywne fakty, ktore udowadniaja Twoja "nieudacznosc". Jest mi za to bardzo latwo uwierzyc w to, ze masz samotrujacy, czarno- bialy, nierealistyczny sposob myslenia, ktory skutecznie zbudowal Ci mentalne wiezienie (nie wnikam w powody, ale slysze w Twoich wypowiedziach na temat siebie echa Twojej matki, jak ja przedstawilas). Zla wiadomosc- zycie z takim nastawieniem jest faktycznie do bani. Good news- to sie skutecznie leczy.
co się skutecznie leczy?
sama przyznałaś że duszą towarzystwa się nie stanę
nie,nie traktuję swojej nieumiejętności gry w siatkówkę jako klęski pod waterloo, ani nie wyobrażam sobie że obecne latami rozważają jaka to byłam beznadziejna,oczywiście że już o tym nie pamiętają
niestety, nie ma też niczego pozytywnego co mogliby o mnie zapamiętać, bo nie zwróciłam ich uwagi ani urodą, ani dowcipem, ani intelektem... tamtym razem jak zwykle nie nawiązałam żadnego kontaktu, ani profesjonalnego,ani towarzyskiego
i całokształt urasta juz do mojej osobistej klęski waterloo,bo prywatnie przez lata nie poznałam tu niekogo, a z interview dostaję feedback: nie podobały imsię w twoje odpowiedzi, nie wystarczający poziom komunikacji
nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale zwykle w życiu mamy kilka godzin żeby wywrzeć dobre wrażenie - wtedy decyduje się, czy ktoś chce cię lepiej poznać albo zatrudnić; spieprzysz - przepadasz
co do studiów - po prostu prześlizgnełam się przez system,w moich czasach nikt nie sprawdzał umiejętności autoprezentacji i kreatywności, testy pisalam dobrze a wszelkiej interakcji sprytnie unikałam,najwyżej czasem zrobiłam jakiś referat
tak samo prawko,pochodzę ze średniej wielkości miasta, jak się kilkadziesiąt razy przejedzie przez te same skrzyżowania to każdy się nauczy, ale to jeszcze nie znaczy się sprawdzi w nieznanych okolicznościach
inie umniejszaj miss,ona też ma całkiem imponujące CV
539 2013-06-25 18:43:51 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-06-25 18:51:53)
Brzydulla, ale to znowu negatywny slowotok.
Jak mozesz wiedziec, ze na nikim nie wywarlas dobrego wrazenia? Ktos Ci wprost powiedzial: "Siedzialas jak ciolek, ha, nawet w siate nie potrafilas grac!"?
Przeslizgnelas sie przez studia? Niech zaczne ryczec ze smiechu (jako niedoszly konowal).
Nie umniejszam Miss w zadnym zawodowym sensie. Nawet jedno tu zdanie nie padlo na temat Jej kariery zawodowej, bo zwyczjnie a) nie jest to problem watku, b) zero wiem o tym jaka policjantka byla. Zwrocilam tylko uwage na Jej nieczyste psychologiczne zagrywki, ktore maja na celu nie rozwiazanie problemu, pomoc, ale jatrzenie.
540 2013-06-25 18:50:27 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-06-25 18:51:23)
A jakie wrażenia na Tobie wywiera osoba którą widzisz po raz pierwszy gdzieś na jakimś spotkaniu siedzi, przeżuwa swój obiad,popija wino a jak ją zapytasz czy zamawia deser odpowie tylko że nie lubi slodyczy... i tyle na kilka godzin .
Jesli jakąkolwiek, to jaką mialabyś o niej opinię? Tylko tak po prostu,nie spekuluj że może nie miała ochoty się odezwać bo się dowiedziała że mąz ja zdradza...
czy Ty myslisz że każdy kto skończy studia prawnicze będzie świetnym adwokatem?
Brzydulla, to zalezy. Czasem ta osoba moze mi sie spodobac fizycznie, zafascynowac ubraniem, czasem chce sie o niej wiecej dowiedziec bo znam ja niejako przez znajomych, czasem jej obecnosc jest mi obojetna. Co jest wazne, takowa osoba musialaby cos okropnego mi powiedziec, byc niegrzeczna, obrazliwa, zebym ja nie polubila, a nie tylko byc niesmiala.
Fizycznie też raczej się nie podobam...
A bedąc obojętna dla wszystkich zostaję sama ze sobą...nie wmawiaj mi żebyś się upierała przy jakiejś bliższej znajomości z taką osobą
Brzydulla, przysiadlabym sie jak normalna osoba. Chcialabym pogadac. Znam Cie z forum i wiem, ze fajna babka jestes, ale w realu nawet bycie niesmiala nie jest dla mnie odstraszaczem. Rozumiem, ze ludzie maja rozne charaktery, co nie czyni ich ani gorszymi ani lepszymi.
ale w realu nic byś ze mnie nie wydusiła, poza 'nie jadam zbyt dużo ciastek'
na ogół ludzie których spotykam w realu nie znają mnie z forum
chociaż kiedyś spotkałam sie z ludźmi z jednego czatu,na czacie jakoś szło a w realu ani me ani be
Eh, ja sie szybko nie poddaje. Dwoch moich bylych chlopakow bylo absolutnymi niemotami w towarzystwie, a umialam wyczaic, ze sa fajnymi ludzmi, kiedy ich spotkalam.
Za bardzo surowo sie oceniasz i projektujesz ta ocene na innych, kiedy nie ma najmniejszych przeslanek do tego, zeby stwierdzic, ze Cie nie lubia.
546 2013-06-25 22:02:02 Ostatnio edytowany przez Koliber (2013-06-25 22:05:19)
Koliber, Ty naprawde patrzysz na sposob myslenia Brzydulli jako realistyczny? Kobieta skonczyla trudne studia, ma prawo jazdy, przeprowadzila sie do innego kraju, podrozowala, ma powazne zainteresowania- to jest podsumowanie zycia 39 letniej "nieudacznicy", co podobno do wszystkiego ma dwie lewe rece, zero inteligencji, zero przedsiebiorczosci???
i co z tego ze ma prawko albo ze studia skończyła?....chyba nie tylko o to w życiu chodzi
Ja nijak patrze na spósób myslenia brzydulli, ale juz dawno zdazyłam zauważyć ze to nie o te podróze czy zainteresowania chodzi tylko o kontakty miedzyludzkie...
Koliber napisał/a:missnowegojorku napisał/a:Widzę,że nadal głosisz namietnie swoje subiektywne prawdy, jak świadek jehowy...powinnaś jeszcze po domach nauczac...Brzydulla, maszdo tej kobiety naprawdę świętą cierpliwośc..
no,ja to już bym się dawno zgodził z Adler dla świetego spokoju albo ignorowała jej wpisy
Koliber a w czym sie z Adler nie zgadzasz ??? Napisz konkrety !!! Swiety spokoj bedziesz miala jak umrzesz
alez ja się ze wszystkim zgadzam
no jakoś nikt się specjalnie nie wysila żeby mnie poznać
a nawet jak się wysila z przyczyn obiektywnych (na interview np) to niewiele z tego wychodzi
no jakoś nikt się specjalnie nie wysila żeby mnie poznać
a nawet jak się wysila z przyczyn obiektywnych (na interview np) to niewiele z tego wychodzi
Problem polega na tym, ze faktycznie niesamowicie trza by sie bylo wysilac by prowadzic rozmowe z osoba, ktora albo milczy albo odpowiada polgebkiem. Nikt nie chce prowadzic monologu.
Faktem jest rowniez to, ze masz duzo do zaoferowania jako czlowiek: inteligencje, wiedze (specjalistyczna), poczucie humoru, ciekawe zainteresowania. Wiec nie jest to tak, ze nie masz zadnych zasobow. Masz, tylko, ze ich nikt nie widzi, bo sama oceniasz sie niesamowicie krytycznie i nie dopuszczasz zadnych z tych cech do wyjscia na zewnatrz. Ten "wewnetrzny krytyk", ktorego masz w glowie, mowi Ci ciagle, ze nikogo nie zainteresujesz, ze nikt sie nie bedzie smial z Twoich zartow, ze wezma Cie za glupia...itd (dodaj odpowiednie), wiec siedzisz milczac, otoczenie odbiera Cie jako trudna, unika, i kolo sie zamyka.
Nie jestem specjalista, ale CBT zajmuje sie wlasnie zmiana torow krytycznego myslenia, ktore powoduja ta reakcje lancuchowa. Uczy wylapywac glos "krytyka" jako nieprawdziwy, wyolbrzymiony (a dzieki temu go wylaczyc) i stac sie bardziej komunikatywna. Nie wiem czy w Twoim wypadku ta terapia zadziala, ale warto sprobowac. W koncu jest za darmo i trwa bardzo krotko. W sumie, blagam Cie, zebys sprobowala, bo naprawde zal takiej fajnej kobiety jak Ty! ![]()
Rzygać mi się chce z powodu mojego ohydnego życia.
550 2013-06-29 17:57:20 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-06-29 17:58:57)
no jakoś nikt się specjalnie nie wysila żeby mnie poznać
Ja Cię chce poznać
.
Jesteś jedyną osobą, o której tu napisałem, że próbuję ją podrywać, więc potraktowałem Cię "specjalnie"
.
Rzygać mi się chce z powodu mojego ohydnego życia.
Wszyscy tak czasem mamy
.
Ale ja tam mam 24 godziny na dobę. Mam ju ż dość, więcej nie wytrzymam...
552 2013-06-29 18:09:45 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-06-29 18:10:03)
Ale ja tam mam 24 godziny na dobę. Mam ju ż dość, więcej nie wytrzymam...
Powiem Ci szczerze, że odkąd mam przekichaną sytuację w firmie, przestałem myśleć o pierdołach, na które nie mam wpływu i czuję się psychicznie... lepiej
.
Ja Cię chce poznać
.
Jesteś jedyną osobą, o której tu napisałem, że próbuję ją podrywać, więc potraktowałem Cię "specjalnie"
.
Co oczywiście jest nieprawdą.
Podlinkować?
Rzygać mi się chce z powodu mojego ohydnego życia.
Czyli Ty jesteś beznadziejna, nie wszyscy faceci.
Bo moje życie jest całkiem fajne.
Tak, ja jestem beznadziejna...Cały czas to mówię, ale facetów nie znoiszę.
555 2013-06-29 19:25:04 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-06-29 19:33:03)
Co oczywiście jest nieprawdą.
Podlinkować?
Tak.
W końcu zarzucasz mi kłamstwo.
Najlepiej zacytuj.
missnowegojorku napisał/a:Rzygać mi się chce z powodu mojego ohydnego życia.
Czyli Ty jesteś beznadziejna, nie wszyscy faceci.
Bo moje życie jest całkiem fajne.
To się nim k...a ciesz i nie dokopuj dziewczynie, która sobie na damskim portalu, w babski sposób narzeka.
bo jest burakiem...
557 2013-06-29 19:47:22 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-06-29 19:53:56)
Miss-ka
: nie zaniżaj poziomu, bo się błotem pobrudzisz
.
missnowegojorku napisał/a:Rzygać mi się chce z powodu mojego ohydnego życia.
Czyli Ty jesteś beznadziejna, nie wszyscy faceci.
Bo moje życie jest całkiem fajne.
N4VV poczułaś się lepiej? ![]()
N4VV napisał/a:missnowegojorku napisał/a:Rzygać mi się chce z powodu mojego ohydnego życia.
Czyli Ty jesteś beznadziejna, nie wszyscy faceci.
Bo moje życie jest całkiem fajne.N4VV poczułaś się lepiej?
Cześć Luc-iu
.
To nie jest kobieta. To "kulturalny" gość tego forum
.
luc napisał/a:N4VV napisał/a:Czyli Ty jesteś beznadziejna, nie wszyscy faceci.
Bo moje życie jest całkiem fajne.N4VV poczułaś się lepiej?
Cześć Luc-iu
.
To nie jest kobieta. To "kulturalny" gość tego forum
![]()
![]()
.
Cześć Yogi
Wszystko jedno czy kobieta czy mężczyzna. Wpis był obrzydliwy.
Widać niektórzy tak potrzebują dla lepszego samopoczucia ![]()
Wszystko jedno czy kobieta czy mężczyzna. Wpis był obrzydliwy.
Widać niektórzy tak potrzebują dla lepszego samopoczucia
Luzik
.
On tu się zalogował tylko po to, by wyrwać jakąś samotną łanię
.
Tym młodszym to tylko słodzi.
Weźmie adresy od kilku desperatek i się sam zwinie
.
YOGI bear napisał/a:Ja Cię chce poznać
.
Jesteś jedyną osobą, o której tu napisałem, że próbuję ją podrywać, więc potraktowałem Cię "specjalnie"
.
Co oczywiście jest nieprawdą.
Podlinkować?
Ty podrywasz wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka
563 2013-06-30 16:07:01 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-30 16:09:16)
luc napisał/a:Wszystko jedno czy kobieta czy mężczyzna. Wpis był obrzydliwy.
Widać niektórzy tak potrzebują dla lepszego samopoczuciaLuzik
.
On tu się zalogował tylko po to, by wyrwać jakąś samotną łanię.
Tym młodszym to tylko słodzi.
Weźmie adresy od kilku desperatek i się sam zwinie.
asterka by dala popalic za słodzenie młodszym. z drugiej strony po co słodzic starym babom....brak motywacji...
564 2013-07-01 03:26:23 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-07-01 12:56:58)
Ty podrywasz wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka
Nie podrywam, tylko flirtuję
.
I nie ze wszystkim, tylko z tymi miłymi i inteligentnymi
.
Ale tylko do Ciebie napisałem 3 maile (bez odpowiedzi
) i poważnie martwiłem się Twoją nieobecnością na tym portalu. To jest chyba specjalne traktowanie
.
Więc przestań marudzić, że nikt nie zwraca na Ciebie uwagi
.
Może wreszcie odpisz na któryś z tych maili
?
z drugiej strony po co słodzic starym babom....brak motywacji...
Ja Ci często słodzę i jest to dla mnie całkiem przyjemne
.
To chyba normalne, gdy czuje się do kogoś sympatię
.
Ale tylko do Ciebie napisałem 3 maile (bez odpowiedzi
) i poważnie martwiłem się Twoją nieobecnością na tym portalu. To jest chyba specjalne traktowanie
.
wpiszę do sobie do CV
566 2013-07-04 20:33:26 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-07-04 20:34:36)
wpiszę do sobie do CV
Jak zobaczyłem "wpiszę do", to przez chwilę miałem nadzieję, że chciałaś napisać: napiszę do ciebie
.
Jest nowy wątek, który Tobie powinien się spodobać
:
http://www.netkobiety.pl/t56277.html
Jest nowy wątek, który Tobie powinien się spodobać
:
http://www.netkobiety.pl/t56277.html
dlaczego?
dlaczego?
Bo ciągle mówisz o końcu wszystkiego. Cieszę się, że tylko mówisz
.
A napisać i tak możesz
.
brzydulla napisał/a:dlaczego?
Bo ciągle mówisz o końcu wszystkiego. Cieszę się, że tylko mówisz
.
Wszystkiego? A możesz zacytować?
Jedyne co chcialabym żeby się skończyło to moje g**** życie. Wszystko inne niech sobie istnieje. Nic mi do tego. Wręcz przeciwnie, strasznie mi zawsze żal wszystkiego co smutne i bezbronne - małych porzuconych czy dręczonych zwierzątek, samotnych staruszków itp
570 2013-07-04 22:42:39 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-07-04 22:44:14)
Wszystkiego? A możesz zacytować?
Jedyne co chcialabym żeby się skończyło to moje g**** życie. Wszystko inne niech sobie istnieje. Nic mi do tego. Wręcz przeciwnie, strasznie mi zawsze żal wszystkiego co smutne i bezbronne - małych porzuconych czy dręczonych zwierzątek, samotnych staruszków itp
Wg jakiejś doktryny filozoficznej, cały świat jest w Tobie. jeżeli więc umrzesz Ty, to cały Twój świat zniknie
.
Ja jestem bezbronny, a od jutra być może też bezdomny
. Zaopiekuj się mną
. Please
.
http://www.youtube.com/watch?v=0_7G-2Ea4GU
brzydulla napisał/a:Wszystkiego? A możesz zacytować?
Jedyne co chcialabym żeby się skończyło to moje g**** życie. Wszystko inne niech sobie istnieje. Nic mi do tego. Wręcz przeciwnie, strasznie mi zawsze żal wszystkiego co smutne i bezbronne - małych porzuconych czy dręczonych zwierzątek, samotnych staruszków itpWg jakiejś doktryny filozoficznej, cały świat jest w Tobie. jeżeli więc umrzesz Ty, to cały Twój świat zniknie
.
Mój. Nie mam zamiaru ciągnąc nikogo za sobą. Uważam że to fair.
572 2013-07-04 23:09:23 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-07-04 23:10:03)
Mój. Nie mam zamiaru ciągnąc nikogo za sobą. Uważam że to fair.
A jeżeli mnie nie ma nigdzie indziej poza Twoim światem
?
Wtedy przestanę istnieć wraz z Tobą
.
brzydulla napisał/a:Mój. Nie mam zamiaru ciągnąc nikogo za sobą. Uważam że to fair.
A jeżeli mnie nie ma nigdzie indziej poza Twoim światem
?
Wtedy przestanę istnieć wraz z Tobą.
jak to się mówi po Waszemu? Fulasz?
bo po naszemu: nie pij więcej
574 2013-07-04 23:38:08 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-07-04 23:38:34)
jak to się mówi po Waszemu? Fulasz?
bo po naszemu: nie pij więcej
Zmarszczynosku kochany
: ja w tym roku wypiłem z pewnością mniej od Ciebie
.
Jestem mężczyzną idealnym (czytaj: niepijącym
).
YOGI bear napisał/a:luc napisał/a:Wszystko jedno czy kobieta czy mężczyzna. Wpis był obrzydliwy.
Widać niektórzy tak potrzebują dla lepszego samopoczuciaLuzik
.
On tu się zalogował tylko po to, by wyrwać jakąś samotną łanię.
Tym młodszym to tylko słodzi.
Weźmie adresy od kilku desperatek i się sam zwinie.
asterka by dala popalic za słodzenie młodszym. z drugiej strony po co słodzic starym babom....brak motywacji...
Sposób postępowania z takimi jak my "Dusić stare baby sznurami pereł" Crimen.
Większość facetów słodzi tylko młodym babom.I prawdę mówiąc powinno się co raz to jakiego poszukiwacza przygód zbanować.Bo nam się forum randkowe zrobi, czyli radosna bzykalnia.
576 2013-07-08 09:03:11 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-07-08 09:24:56)
Na temat slodzenia nie bede sie wypowiadac, bo to zbedny aspekt w temacie.
Czytam i czytam sobie te argumenty przeciw terapii (jakiejkolwiek), ktore Brzydulla podaje. Nie przecze, nie wszystko dla kazdego, ale mialam czas i sie wglebilam. Wedlug badan (Saul Rosenzweig, 1936; Lester Luborsky, 1975) kazda terapia przynosi poprawe, niezaleznie od typu. Luborsky pisze, ze najwazniejsza jest "kompetencja terapeuty i personalna chemia". 50% uczestnikow zarejestrowalo znaczna poprawe nastroju i samooceny.
Nie wiem wiec co Brzydulla moze stracic (oprocz czasu) idac na CBT. Chyba nawet najmniejsza poprawa jest lepsza niz tkwienie w sytuacji, ktora kwalifikuje sie jako Major Depressive Episode? Nie jestem terapeuta, a jak na dloni widze korzenie problemow Brzydulli- sa one tak oczywiste (nieadekwatna opieka macierzynska, krytycyzm matki, fatalizm wyniesiony z domu rodzinnego, brak meskich odnosnikow w czasie dorastania). Normalnie, wg wlasnych przekonan, polecilabym kogos kto zajmuje sie psychoanaliza (oparta na Karen Horney), ale w sytuacji gdy jedyna dostepna terapia w NHS jest CBT, nawet to jest lepsze niz nic.
Odpowiadając na powyższe- bo czułabym się winna że naciągam NHS zwłaszcza w obecnym klimacie 'antyimigranckim' oraz terapeuta toobca osoba z którą bym musiała rozmawiać a ja w realu nie jestem taka odwazna jak na forum i pewnie nie potrafiłabym powiedzieć że nienawidzę zycia i wymysliłam sposób jak się go pozbyć... poza tym terapeuta mógłby mnie zmuszać do pewnych czynności na które nie mam ochoty jak np terapia grupowa (rozmawianie o swoich problemach w grupie obcych byłoby strasznym horrorem) czy pokonywanie moich 'strachów' czyli np zrobienie prezentacji czy pójście na przyjęcie na co nie mam ochoty bo wiem że mi nie pomaga tylko pogarsza sytuację...
Brzydulla, nikt Cie nie zmusi do pojscia na terapie grupowa jak nie chcesz. Nikt Cie tez nie moze zmusic do zadnych zachowan. Terapeuta moze Ci conajmniej zasugerowac pewne zmiany.
CBT to 8-12 spotkan, zadny wielki ciezar dla NHS. Jak nie zadziala, to nie zadziala, ale przynajmniej czegos sprobowalas.
Brzydulla, nikt Cie nie zmusi do pojscia na terapie grupowa jak nie chcesz. Nikt Cie tez nie moze zmusic do zadnych zachowan. Terapeuta moze Ci conajmniej zasugerowac pewne zmiany.
CBT to 8-12 spotkan, zadny wielki ciezar dla NHS. Jak nie zadziala, to nie zadziala, ale przynajmniej czegos sprobowalas.
Nie,związaną w kaftanie nie. Ale wystarczy że zapyta 'dlaczego nie chcesz iść?', 'bo czuję się źle rozmawiając z obcymi o swoim problemach, i rozmawiając w ogóle czy wypowiadając swoją opinię czy będąc wyzwaną do tablicy żeby wypowiedzieć swoja opinię', 'no przecież pracujemy nad tym żebyś się nie czuła źle' - i już jestem zmuszona. I będę musiała wymyślać jakieś historyjki o chorym dziadku w polsce i pilnym wyjeździe...
Co do próbowania to hehe,zawsze zastanawiają mnie laski które w sklepach wchodzą z naręczami rzeczy do przymiarki, no przecież chyba nie planują tego wszystkiego kupić? Ja przymierzam tylko rzeczy które bardzo mocno zamierzam kupić i prędzej kupię coś bez przymierzania niż przymierzę coś czego nie zamierzam kupić... tak samo ze wszystkim innym... nie angażuję się w akcję jeśli nie widzę możliwości pozytywnego efektu...
A co, Ty myslisz, ze takich przypadkow jak Ty ci terapeuci nie widzieli? Na peczki widzieli- agorafobikow, socjofobikow, ludzi z zaburzeniami osobowosci. Nikt sie nie zdziwi jak mu powiesz, ze sie boisz wyrazac swoje opinie, byc w sytuacjach publicznych.
A co do ubraniowej analogii, mozna przegapic super zakup bo sie czlek tylko jednotorowo skupia na koszuli po ktora przyszedl. Ty sie chyba boisz, ze ta terapia zadziala i bedziesz musiala sobie odpuscic role sierotki Marysi.
A co, Ty myslisz, ze takich przypadkow jak Ty ci terapeuci nie widzieli? Na peczki widzieli- agorafobikow, socjofobikow, ludzi z zaburzeniami osobowosci. Nikt sie nie zdziwi jak mu powiesz, ze sie boisz wyrazac swoje opinie, byc w sytuacjach publicznych.
No ale w końcu może się wkurzyć jak na wszystko będę mówić nie. A jak znam siebie to nie powiem nie bo będę wolała przetrwać tą terapię grupową niż potem zadręczać się miesiącami że może ją uraziłam...
A co do ubraniowej analogii, mozna przegapic super zakup bo sie czlek tylko jednotorowo skupia na koszuli po ktora przyszedl. Ty sie chyba boisz, ze ta terapia zadziala i bedziesz musiala sobie odpuscic role sierotki Marysi.
Przynajmniej nie ma się szafy wypchanej ciuchami których nie założy się nigdy albo raz w zyciu...
Rola terapeuty jest pomaganie trudnym ludziom. Nie wybiera sie takiego zawodu jak sie chce spedzac czas z urodzonymi optymistami. Wierz mi, ze widzieli gorsze przypadki niz Ty. Poza tym, co Cie obchodzi co terapeuta mysli prywatnie? On wykonuje zawod, a nie ma na celu byc Twoim ziomkiem.
Rola terapeuty jest pomaganie trudnym ludziom. Nie wybiera sie takiego zawodu jak sie chce spedzac czas z urodzonymi optymistami. Wierz mi, ze widzieli gorsze przypadki niz Ty. Poza tym, co Cie obchodzi co terapeuta mysli prywatnie? On wykonuje zawod, a nie ma na celu byc Twoim ziomkiem.
Przecież sama mówiłaś że jestem wyjątkowo oporna...
No tak już mam że nie chcę nikogo urazić...mimo że oskarżano mnie tu o brak empatii
Jestes oporna, nielogiczna i doprowadzasz do szalu- tak to widzi typowa osoba z tlumu. Ale, terapeuta to nie "typowa osoba z tlumu". Jemu placa, zeby sobie z takimi osobnikami radzic. On spedzil lata uczac sie jak pomagac "opornym".
Jestem logiczna do bólu.
Nie daję się tylko przekonać trendowi pt. wszyscy jesteśmy super a jak ktoś tak o sobie nie myśli to terapia to naprawi.