Bo to trzeba trochę mysleć, poczytać, zastanowić się, a nie z jakiegoś miernej wartośc czytadła babskiego mądrością błyskać.
" Profesor pedagogiki specjalnej Karl-Ernst Ackermann w sformułowanym przez siebie oficjalnym stanowisku Wydziału Pedagogiki Leczniczej i Pedagogiki Specjalnej stwierdził, że kinezjologia edukacyjna nie jest terapią, lecz rodzajem komercyjnego towaru, a także, że nie posiada niezbędnych badań naukowych, które są wymagane dla określenia jej mianem terapii. W tym samym czasie Christoph Kant skrytykował błędy w założeniach teoretycznych Dennisona. Rok później profesor psychologii Erwin Breitenbach stwierdził, że test mięśniowy, będący punktem wyjścia w terapii Dennisona, jest bezwartościowy z naukowego punktu widzenia. Jego zdaniem techniki kinezjologii edukacyjnej nie powinny być stosowane w szkołach i przedszkolach.
W 2001 roku analizą kinezjologii edukacyjnej zajęła się Komisja Europejska do spraw Zwalczania Sekt. W opublikowanym przez siebie raporcie stwierdziła, że działania kinezjologów podobne są do działań i zasad funkcjonowania sekt. Osoby, które kończą płatne kursy otrzymują wsparcie podczas tworzenia własnych grupy klientów. Działalność takich grup jest, zdaniem Komisji, nastawiona na osiąganie korzyści materialnych od osób zdesperowanych i szukających pomocy. Co ciekawe, do tego czasu nie ma śladów jakiejkolwiek krytyki metody w świecie angielskojęzycznym. Pierwsza praca krytyczna na temat kinezjologii w języku angielskim powstała właśnie w 2001 roku. Była to praca doktorska dotycząca propagowanej przez Dennisona tzw. gimnastyki mózgu. Badania autorki tej pracy wykazały, że nie ma istotnych różnic pomiędzy wynikami uczniów stosujących gimnastykę mózgu i grupą kontrolną. Kolejne lata przynoszą zmasowaną krytykę kinezjologii edukacyjnej. W 2003 roku rozpoczyna swoją krytyczną kampanię Ben Goldcare ? felietonista Guardiana. W swoim pierwszym artykule na temat metody Dennisona pisze m.in.:
?Aby wyeliminować szansę, że mogłyby to nie być śmieci, przejrzałem główne naukowe bazy danych. Nic nie wspiera tych założeń".
Później jeszcze dwukrotnie wypowiada się w 2006 roku:
?Przypadkowo natknąłem się na olbrzymie imperium pseudonauki rozpowszechniane w setkach szkół państwowych na obszarze całego kraju".
?(...) nauka, którą wykorzystują tak często, wydaje się być fałszywym, pustym PR-em, który promuje podstawowe naukowe nieporozumienia, a większość tego jest kompletnie zbyteczna w każdym aspekcie z wyjątkiem komercyjnego: ponieważ ich uporczywie reklamowana "nauka" jest kamieniem węgielnym operacji biznesowej, potrzebują jej, aby reklamować samych siebie, jako ekspertów sprzedających unikalny produkt, różny od oczywistej, sensownej diety i ćwiczeń, które można zastrzec znakiem copyright".
Krytyczna kampania medialna Guardiana toczy się dalej, ale dopiero teraz rozpoczynają się intensywne prace naukowe nad oceną rzetelności naukowej kinezjologii. Rzecz niebagatelna ? równocześnie w Polsce i w Wielkiej Brytanii. W maju 2006 roku profesor Usha Goswami, dyrektor Cambridge University's Centre for Neuroscience in Education publikuje artykuł w Nature, w którym stwierdza, że gimnastyka mózgu i podobne do niej programy opierają się na mitach, a nie faktach i powinny być niezwłocznie wyeliminowane. W tym samym czasie Komitet neurobiologii Polskiej Akademii Nauk przygotowuje ekspertyzę dotyczącą kinezjologii edukacyjnej, którą w postaci opinii ogłasza w październiku tego samego roku. We wnioskach stwierdza m.in. że:
1. założenia metody Dennisona nie są zgodne ze współczesną wiedzą dotyczącą funkcjonowania mózgu,
2. większość tez dotyczących wyników rzekomych badań naukowych, na których opiera się metoda, jest fałszywa,
3. opisy procesów i zasad funkcjonowania mózgu zawarte w publikacjach kinezjologii edukacyjnej nie mają sensu z punktu widzenia naukowego,
4. dr Paul E. Dennison najprawdopodobniej nigdy nie prowadził badań naukowych nad wpływem proponowanych przez niego ćwiczeń na procesy zachodzące w mózgu oraz na wyniki uczenia się.
W 2007 roku ukazują się kolejne prace krytyczne, w których gimnastyka mózgu na podstawie danych z zakresu neuronauki jest określona w całości jako nienaukowa. Keith Hyatt publikuje artykuł poświęcony analizie dostępnych badań nad gimnastyką mózgu. Okazuje się, że nie potwierdzają one założeń i obietnic formułowanych przez kinezjologów, a założenia teoretyczne nie są w stanie obronić się przed faktami. Jesienią tego samego roku w Warszawie ma miejsce konferencja zorganizowana przez prof. Kazimierza Koraba pod znamiennym tytułem: Kinezjologia edukacyjna. Nauka, pseudonauka czy manipulacja? Biorą w niej udział przedstawiciele socjologii, psychologii, pedagogiki specjalnej, neurofizjologii, pediatrii, doświadczeni terapeuci, rehabilitanci, lekarze. Opinie, ekspertyzy i wnioski zebrane podczas konferencji stanowią niepowtarzalny materiał, który ukazał się drukiem w formie książkowej. Pozycja nie ma swojego odpowiednika nawet w piśmiennictwie angielskojęzycznym, dlatego warto dla uzupełnienia obrazu kinezjologii zacytować część wniosków. W pierwszej kolejności oddajmy głos neurofizjologom. Profesor neurofizjologii z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN Anna Grabowska relacjonując swoją analizę pisze m.in.:
?Wszystkie teksty, z jakimi się zapoznałam (a było ich bardzo wiele, w tym teksty przysłane mi przez Międzynarodowy Instytut NeuroKinezjologii), zawierają fałszywe z punktu widzenia współczesnej nauki tezy i posługują się nie do przyjęcia terminologią, świadczącą o tym, że autorzy tych tekstów są zupełnymi laikami jeśli chodzi o zagadnienia funkcjonowania mózgu. Uważam też za nadużycie posługiwanie się nazwiskami takich autentycznych autorytetów jak A. Damasio, E. Goldberg, R. Sperry czy J. Piaget dla uwiarygodnienia tekstów kinezjologii edukacyjnej".
Pediatra i specjalista rehabilitacji, Maria Borkowska kończąc swoje wystąpienie stwierdza:
?Ten krótki przegląd i porównanie założeń kinezjologii edukacyjnej z aktualną wiedzą medyczną stawia ją na pozycji metody nie mającej podstaw teoretycznych i uzasadnienia w neurofizjologii i neuropsychologii. Jest to podejście paramedyczne i parapsychologiczne".
Jeden z największych polskich autorytetów zajmujących się autyzmem, profesor Ewa Pisula z Katedry Psychologii Rehabilitacyjnej na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, mówi:
"Podsumowując, należy stwierdzić, że stosowanie kinezjologii edukacyjnej w odniesieniu do dzieci z autyzmem nie znajduje uzasadnienia. Współczesna wiedza psychologiczna i neurobiologiczna nie dostarcza argumentów na rzecz słuszności tez głoszonych przez twórców tej metody. (...)"
Warto sobie uświadomić, że dla dziecka dotkniętego autyzmem można zrobić znacznie więcej w inny sposób, niż masując ?punkty na myślenie" lub ucząc je kreślenia ?leniwych ósemek".
Lekarz neuropediatra dr Zofia Kułakowska podsumowuje:
"Zastrzeżenia w stosunku do kinezjologii edukacyjnej Denissona:
? merytoryczne: brak diagnozy neuropsychologicznej
- Wątpliwa interpretacja znaczenia odruchów
- Mylne doniesienia o czynności rozłącznych półkul mózgu
- Ominięcie dostosowania terapii do wieku dziecka
- Odniesienie do filozofii wschodnich: cząstkowe i niewytłumaczone
- Manipulacja umysłowością rodziców i pedagogów
? społeczne:
- wysoka opłata
- wprowadzanie w błąd pedagogów".
fragment tekstu T. witkowskiego