netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

772 odpowiedzi65 080 wyświetleńzałożony przez brzydulla, 02.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 773 ]

326

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
missnowegojorku napisał/a:
just.love.me napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Pewnie warto, ale skoro nie jestem w stanie to jak to mam zrobić?

Może spróbuj napisać na kartce i daj ją terapeutce ?

W życiu, jedynie na co byłoby mnie stać, to przestać chodzić....bez podania usprawiedliwuenia...ale i to wymagałoby sporego nakładu emergii i silnej reakcji stresowej

Szkoda, bo myślę, że to by pomogło.

327 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-21 22:32:16)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
just.love.me napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:
just.love.me napisał/a:

Może spróbuj napisać na kartce i daj ją terapeutce ?

W życiu, jedynie na co byłoby mnie stać, to przestać chodzić....bez podania usprawiedliwuenia...ale i to wymagałoby sporego nakładu emergii i silnej reakcji stresowej

Szkoda, bo myślę, że to by pomogło.

Gdybym to potrafiła to nie musiałabym chodzić na terapię...Kiedy jej mówię, że boję się odbierać telefon, to ona mówi, no jak to, zdziwiona i nie rozumie, to jak ja mogę liczyć na jej zrozumienie...Kiedy jej mówię, że mam napady lęku w towarzystwie, to ona mówi, że ja już jestem za stara na imprezy...To jest specjalista? Który umie rozpoznać zaburzenia pacjenta? ....

328

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
missnowegojorku napisał/a:
just.love.me napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

W życiu, jedynie na co byłoby mnie stać, to przestać chodzić....bez podania usprawiedliwuenia...ale i to wymagałoby sporego nakładu emergii i silnej reakcji stresowej

Szkoda, bo myślę, że to by pomogło.

Gdybym to potrafiła to nie musiałabym chodzić na terapię...Kiedy jej mówię, że boję się odbierać telefon, to ona mówi, no jak to, zdziwiona i nie rozumie, to jak ja mogę liczyć na jej zrozumienie...Kiedy jej mówię, że mam napady lęku w towarzystwie, to ona mówi, że ja już jestem za stara na imprezy...To jest specjalista? Który umie rozpoznać zaburzenia pacjenta? ....

Zmień terapeutę albo rzeczywiście zrezygnuj, lepiej sama sobie poradzisz.

329 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-21 22:50:04)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
just.love.me napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:
just.love.me napisał/a:

Szkoda, bo myślę, że to by pomogło.

Gdybym to potrafiła to nie musiałabym chodzić na terapię...Kiedy jej mówię, że boję się odbierać telefon, to ona mówi, no jak to, zdziwiona i nie rozumie, to jak ja mogę liczyć na jej zrozumienie...Kiedy jej mówię, że mam napady lęku w towarzystwie, to ona mówi, że ja już jestem za stara na imprezy...To jest specjalista? Który umie rozpoznać zaburzenia pacjenta? ....

Zmień terapeutę albo rzeczywiście zrezygnuj, lepiej sama sobie poradzisz.

Nie pordze sobie, wiem o tym, bo na to nie ma rady, na tyle na ile jest to mozliwe radzę sobie jakoś do tej pory, z głodu i chłodu nie umieram....trza się przebujać do końca..Chciałam jedynie powiedzieć, że terapia to nie żaden cud, co uleczy wszelkie problemy...Nie szukam tu porady, tylko piszę o swoich doświadczeniach...

330 Ostatnio edytowany przez just.love.me (2013-06-21 22:54:13)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
missnowegojorku napisał/a:
just.love.me napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Gdybym to potrafiła to nie musiałabym chodzić na terapię...Kiedy jej mówię, że boję się odbierać telefon, to ona mówi, no jak to, zdziwiona i nie rozumie, to jak ja mogę liczyć na jej zrozumienie...Kiedy jej mówię, że mam napady lęku w towarzystwie, to ona mówi, że ja już jestem za stara na imprezy...To jest specjalista? Który umie rozpoznać zaburzenia pacjenta? ....

Zmień terapeutę albo rzeczywiście zrezygnuj, lepiej sama sobie poradzisz.

Nie pordze sobie, wiem o tym, bo na to nie ma rady, na tyle na ile jest to mozliwe radzę sobie jakoś do tej pory, z głodu i chłodu nie umieram....trza się przebujać do końca..Chciałam jedynie powiedzieć, że terapia to nie żaden cud, co uleczy wszelkie problemy...Nie szukam tu porady, tylko piszę o swoich doświadczeniach...

Ok wink Najważniejsze, że sobie jakoś radzisz. Rozumiem, też na siłę nie będę cię przekonywać, tylko podałam propozycję. Mimo wszystko życzę ci szczęścia i wewnętrznego spokoju smile

331

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
missnowegojorku napisał/a:

Gdybym to potrafiła to nie musiałabym chodzić na terapię...Kiedy jej mówię, że boję się odbierać telefon, to ona mówi, no jak to, zdziwiona i nie rozumie, to jak ja mogę liczyć na jej zrozumienie...Kiedy jej mówię, że mam napady lęku w towarzystwie, to ona mówi, że ja już jestem za stara na imprezy...To jest specjalista? Który umie rozpoznać zaburzenia pacjenta? ....

Za stara na imprezy? Ciekawa opinia... Wczoraj pracownicy mojego szpitala mieli bal, dużo starsi od Ciebie się wybierali...

Zwolennicy terapii nie potrafią zaakceptować jednego faktu: żadna terapia nie zrobi z nienormalnego normalnego, najwyżej nauczy go funkcjonować z jego 'nienormalnością'. Dla Miss i dla mnie oznacza to prawdopodobnie egzystencję mniej więcej taką jaką mamy, no tylko że my nie potrafimy tego zaakceptować bo wciąż jest to życie strasznie zubożone w porównaniu do 'normalnych' - bez przyjaciół (albo z bardzo ograniczoną ich liczbą), bez partnera, trudności ze znalezieniem i funkcjonowaniem w pracy...

332

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Obie, Ty Brzydullo i Misska, mylicie skutecznosc jakiejkolwiek terapii z jakimkolwiek terapeuta ze skuteczna terapia. Czasem jest to kwestia znalezienia takiego terapeuty z ktorym sie dobrze zrozumiecie, czasem odpowiedniej formy terapii. Nie twierdze, ze nawet jak te warunki zostana spelnione, to bedziecie cudownie uleczone z fobii spolecznej/ lekow/ wstaw odpowiednie. Jedno jest pewne- bedziecie sie czuc lepiej. Wedlug mnie, nawet maly sukces jest lepszy niz zaden.

Sadze, ze Wasze opory przed terapia maja podloze w tym, ze w momencie jakiegokolwiek polepszenia, boicie sie, ze jakos utracicie swoja osobowosc, bo wbrew jakiejkolwiek logice, Wy sie do takiego stopnia utozsamiacie z wlasna depresja i fobiami, ze bez nich tracicie "siebie".

333

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Adler, po pierwsze na NHS nie ma się wyboru. Poza tym ja bym się czuła winna marudząc -nie dośćże 'wysępiłam' skierowanie (o ile by w ogóle do tego doszło) to jeszcze mi się nie podoba... Poza tym obie mamy problem z powiedzeniem: nie, to mi nie pomaga, więcej nie przyjdę. Już prędzej wymysliłabym jakąś historyjkę że się wyprowadzam ale to też stresujące. Po trzecie,takie 'szukanie' odpowiedniego terapeuty prywatnie byłoby bardzo kosztowne. Więc skoro nie jestem przekonana do efektywności nie mam ochoty inwestować. Proste.

334 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-06-22 17:05:07)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Brzydulla, to nie prawda, ze nie masz wyboru na NHS. Z doswiadczenia moge Ci powiedziec, ze nawet psychiatre mozna zmienic, bez podawania wiekszego powodu niz "we don't get on". Podobnie z terapeuta. Prawda, ze ze wzgledow na koszta, zwykle pierwszym wyborem jest CBT,ale jezeli Ci nie pomaga (a w sumie pomaga tylko ludziom z bardzo malymi problemami), masz pelne prawo do innej terapii. Ja sie doliczylam tylko w okolicy Oxfordu szesciu duzych osrodkow zajmujacych sie szerokim wachlarzem terapii, nie liczac szpitali psychiatrycznych, ktore maja gabinety dla "out- patients". Nie wiem jak w Twojej okolicy, ale pewnie sytuacja jest podobna.

Nie czarujmy sie, wymyslasz wymowki, bo po prostu nie chcesz sie leczyc. Cos Ci to wieczne jeczenie i depresja daja. Dziwnym mi sie wydaje, ze chociaz zauwazasz problem, nie robisz nic w celu jego rozwiazania.

335

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
adlernewman napisał/a:

Obie, Ty Brzydullo i Misska, mylicie skutecznosc jakiejkolwiek terapii z jakimkolwiek terapeuta ze skuteczna terapia. Czasem jest to kwestia znalezienia takiego terapeuty z ktorym sie dobrze zrozumiecie, czasem odpowiedniej formy terapii. Nie twierdze, ze nawet jak te warunki zostana spelnione, to bedziecie cudownie uleczone z fobii spolecznej/ lekow/ wstaw odpowiednie. Jedno jest pewne- bedziecie sie czuc lepiej. Wedlug mnie, nawet maly sukces jest lepszy niz zaden.

Sadze, ze Wasze opory przed terapia maja podloze w tym, ze w momencie jakiegokolwiek polepszenia, boicie sie, ze jakos utracicie swoja osobowosc, bo wbrew jakiejkolwiek logice, Wy sie do takiego stopnia utozsamiacie z wlasna depresja i fobiami, ze bez nich tracicie "siebie".

teoria grubymi nicmi szyta

336

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
brzydulla napisał/a:

Adler, po pierwsze na NHS nie ma się wyboru. Poza tym ja bym się czuła winna marudząc -nie dośćże 'wysępiłam' skierowanie (o ile by w ogóle do tego doszło) to jeszcze mi się nie podoba... Poza tym obie mamy problem z powiedzeniem: nie, to mi nie pomaga, więcej nie przyjdę. Już prędzej wymysliłabym jakąś historyjkę że się wyprowadzam ale to też stresujące. Po trzecie,takie 'szukanie' odpowiedniego terapeuty prywatnie byłoby bardzo kosztowne. Więc skoro nie jestem przekonana do efektywności nie mam ochoty inwestować. Proste.

jesoo, jakbym siebie słyszała...

337

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
adlernewman napisał/a:

Brzydulla, to nie prawda, ze nie masz wyboru na NHS. Z doswiadczenia moge Ci powiedziec, ze nawet psychiatre mozna zmienic, bez podawania wiekszego powodu niz "we don't get on". Podobnie z terapeuta. Prawda, ze ze wzgledow na koszta, zwykle pierwszym wyborem jest CBT,ale jezeli Ci nie pomaga (a w sumie pomaga tylko ludziom z bardzo malymi problemami), masz pelne prawo do innej terapii. Ja sie doliczylam tylko w okolicy Oxfordu szesciu duzych osrodkow zajmujacych sie szerokim wachlarzem terapii, nie liczac szpitali psychiatrycznych, ktore maja gabinety dla "out- patients". Nie wiem jak w Twojej okolicy, ale pewnie sytuacja jest podobna.

Nie czarujmy sie, wymyslasz wymowki, bo po prostu nie chcesz sie leczyc. Cos Ci to wieczne jeczenie i depresja daja. Dziwnym mi sie wydaje, ze chociaz zauwazasz problem, nie robisz nic w celu jego rozwiazania.

no ja robie, dzis byłam na spotkaniu towarzyskim i omal nie umarłam...

338

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
adlernewman napisał/a:

Brzydulla, to nie prawda, ze nie masz wyboru na NHS. Z doswiadczenia moge Ci powiedziec, ze nawet psychiatre mozna zmienic, bez podawania wiekszego powodu niz "we don't get on". Podobnie z terapeuta. Prawda, ze ze wzgledow na koszta, zwykle pierwszym wyborem jest CBT,ale jezeli Ci nie pomaga (a w sumie pomaga tylko ludziom z bardzo malymi problemami), masz pelne prawo do innej terapii. Ja sie doliczylam tylko w okolicy Oxfordu szesciu duzych osrodkow zajmujacych sie szerokim wachlarzem terapii, nie liczac szpitali psychiatrycznych, ktore maja gabinety dla "out- patients". Nie wiem jak w Twojej okolicy, ale pewnie sytuacja jest podobna.

Nie czarujmy sie, wymyslasz wymowki, bo po prostu nie chcesz sie leczyc. Cos Ci to wieczne jeczenie i depresja daja. Dziwnym mi sie wydaje, ze chociaz zauwazasz problem, nie robisz nic w celu jego rozwiazania.

Ty naprawdę nie wiesz co to jest strach przed obcymi... Mój strach jest tak wielki, że jak już nawet bym się wybrała,to i tak lęk przed negatywną oceną byłby tak wielki że nie powiedziałabym wszystkiego co mówię tutaj chyba że trafiłabym na bardzo dociekliwą osobę i w życiu nie śmiałabym zaprotestować przeciwko recepcie czy CBT... chyba że zyskałabym jakąś przewagę nad 'przeciwnikiem',np miała raka i odmówiła leczenia...

339

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Ja rozumiem co to jest starch przed obcymi. Takze rozumiem wymowki, i Brzydulla, paradujesz tu jako przyklad osoby, ktora udaje, ze chce cos zmienic, ale tak naprawde recami i nogami sie broni.

Jestes z wyksztalcenia lekarka, a podejscie do innych lekarzy masz jak Marynia z Pipidowki, co nie umie czytac ni pisac. Lekarz czy terapeuta nie jest od tego, zeby Cie krytykowac, ale, zeby Ci pomoc! Przeciez jestes inteligentna- ZROZUM. Nikt nie ocenia Cie bardziej niz Ty sama siebie. Niech dotrze wreszcie, ze wiekszosc ludzi to nie jacys skrajni perfekcjonisci.

340 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-22 19:46:14)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

ktoś kto nie wie co czuje socjofobik, nie może sobie wyobrazić dlaczego ja nie mówię terapeutce że mi terapia nie pomaga. Fzktycznie na tym forum łatwiej jest mi sie wypowiadać swobodnie niż na terapii.

341

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Ale po cholere chodzic na terapie, jak sie szczerym nie jest, Miss? No, po co?

342

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
adlernewman napisał/a:

Ale po cholere chodzic na terapie, jak sie szczerym nie jest, Miss? No, po co?

No właśnie, po co....

343 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-06-22 20:46:40)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Ty to masz jakieś idealistyczne wyobrażenie o lekarzach... oczywiście że oceniają, np. 'maruda', i zbywają...

Pamiętam ginekologa wydziwiającego że badał 30letnią dziewicę... w życiu bym do ginekologa nie poszła

344

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

A co Cie obchodzi co lekarz mysli? Nie jest Twoim przyjacielem, partnerem, kolega. Powinno Ci zwisac i powiewac co, w sumie obcy, ludzie mysla. On ma robote jako psychiatra/ terapeuta, jest odpowiednio wynagradzany- Twoje uczucia, poza kregiem terapeutycznym,sa dla niego nieistotne.

Szczerze mowiac, to trzeba miec niesamowita egocentrcje, myslac, ze kazda spotkana osoba spedza godziny myslac o Tobie.

345

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Neurotycy są egocentrykami, nie wiedziałaś?

346

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Nie, nie każda, ale osoby z którymi jesteś w jakiś sposób związana tak- Twój pracodawca, lekarz któremu marudzisz, pacjent... Trzeba mieć niesamowitą pewność siebie i poczucie własnej wartości żeby to ignorować

Najlepszą terapią dla mnie byłaby eutanazja,czytałam że w Holandii akceptują też brak umiejętności społecznych jako kryterium 'cierpienia w którym nic nie przynosi ulgi i nie rokuje na poprawę', nie wiem tylko czy akceptują pacjentów z innych krajów UE

347

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Uwierz mi, ze terapeuta/ psychiatra widzi na codzien tony ludzi, ktorzy mu "marudza"- nie bylabys wyjatkiem. Taka prace wybral. Troche tak, jakby paramedyk w karetce narzekal, ze widzi same wypadki i nagle zgony.

On ma za cel leczenie swoich pacjentow, a jakie ma o nich prywatne przekonania, jest nieistotne. W koncu, nawet jezeli uznalby, ze Brzydulla to marudzaca osoba, to obowiazek tajemnicy lekarskiej zabrania mu rozglaszenie tego faktu na miescie. Jego profesjonalnym obowiazkiem jest staranie sie pomoc Ci, nawet jezeli personalnie Cie moglby nie lubic.

348

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Ale w jaki konkretnie spsoiób ta terapia miałaby pomóc? Ale konkrety proszę...

349

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Pisalam miesiace temu, ze zadna terapia nie zmieni niczyjej osobowosci, tak wiec, nie, nawet Jung, nie uczynilby z Ciebie ani Brzydulli, lwic salonowych. Celem terapii w Waszym wypadku byloby wprowadzenie wiecej obiektywizmu do Waszego myslenia, ktore sprawiloby, ze lepiej moglybyscie funkcjonowac z innymi ludzmi, bez ciaglego leku odrzucenia, porownywania sie negatywnego do innych, uczucia, ze wszyscy Was oceniaja. Nie bylby swiat przyjemniejszy, gdyby np. Brzydulla mogla wyjsc z kims z pracy na kawe, nie czujac sie jak by byla na rozmowie o prace? Albo jezeli Ty moglabys spedzic czas z kilkoma ludzmi, ktorych malo znasz, bez wpadania w ataki paniki?

350 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-23 12:57:06)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

na takie schorzenie jedynie terapiabehawioralno poznawcza...Poczytaj w necie jak masz odmienną koncepcję,ponadto Brzydulla niedawno pisała, że zasięgnęla konsultacji terapeutki i ta także poreadziła jedynie behawiorkę, Ale Ty jak zwykle nie pamiętasz co inni pisza, bo nie zasmiecasz sobie umysłu problemami innych, ale wypwiedzrc się i z uporem maniaka narzucać swoje mądrości to juz musisz.

351 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-06-23 13:29:03)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Przeciez nigdzie nie napisalam, ze CBT nie jest dla Brzydulli! Ja prywatnie w ta terapie nie za bardzo wierze, co nie znaczy, ze sie w przypadku Kolezanki nie sprawdzi. Ale Ona nawet tego nie chce sprobowac, wiedzac, ze to za darmo na NHS funduje sie, co dla mnie jest dziwaczne. Napisalam wyraznie, ze taka terapia jest na pierwszy ogien w UK zawsze, wiec spodziewam sie, ze lekarka by Brzydulli taka polecila. A jezeli (po tych niesamowicie meczacych 8 spotkaniach), nic sie nie poprawi, sa otwarte okna na inne podejscia.

Przepraszam, ale nie mozna przewidziec, ze terapia nie pomoze (no chyba, ze Brzydulla ma kule krysztalowa...), jezeli nigdy sie nie probowalo.

Nie mam potrzeby mienia racji. Proponuje rozwiazania- dostepne i logiczne rozwiazania.

352

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
adlernewman napisał/a:

Przeciez nigdzie nie napisalam, ze CBT nie jest dla Brzydulli! Ja prywatnie w ta terapie nie za bardzo wierze, co nie znaczy, ze sie w przypadku Kolezanki nie sprawdzi. Ale Ona nawet tego nie chce sprobowac, wiedzac, ze to za darmo na NHS funduje sie, co dla mnie jest skrajnie nielogiczne. Napisalam wyraznie, ze taka terapia jest na pierwszy ogien w UK zawsze, wiec spodziewam sie, ze lekarka by Brzydulli taka polecila. A jezeli (po tych niesamowicie meczacych 8 spotkaniach), nic sie nie poprawi, sa otwarte okna na inne podejscia.

Przepraszam, ale nie mozna przewidziec, ze terapia nie pomoze (no chyba, ze Brzydulla ma kule krysztalowa...), jezeli nigdy sie nie probowalo.

jedną z metod terapii behawioralnej jest wystawianie się na działa ie stresora, w wypadku fobii społecznbej, uczestnictwo i sytacjach społecznych które eywołują tak paoniki. My z Brzydullą próbowałyśmy tak postępowac, ale nie przynosi to żadnych rezultaów.

353 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-06-23 13:58:25)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Jak działa terapia CBT? Skopiowalam Ci tutaj ze strony Royal College of Psychiatrists:

"Rozkładając przytłaczające problemy na mniejsze składniki, terapia pozwala je rozwikłać.  Dzięki temu łatwiej zrozumieć, w jaki sposób są powiązane i jak wpływają na człowieka.  Wyróżnia się następujące elementy:
?Sytuacja ? problem, wydarzenie, lub skomplikowane warunki

Wynikają z tego:
?Myśli
?Uczucia
?Odczucia fizyczne
?Działania
Każdy z powyższych elementów ma wpływ na pozostałe.  Nasze myśli na temat danego problemu wpływają na to, jak się czujemy fizycznie i emocjonalnie.  Mogą one również zmienić nasze działania w tym zakresie.
Przykład

Na większość sytuacji można zareagować pozytywnie lub negatywnie, w zależności od tego, co o danej sytuacji myślimy:

Sytuacja:
Masz kiepski dzień, wszystkiego dość, więc idziesz na zakupy. Idąc ulicą, dostrzegasz znajomą osobę, która Cię mija i, jak sądzisz, ignoruje.
   Reakcja:

Negatywna

Pozytywna

Myśli:

On/a mnie ignoruje ? nie lubi mnie

On/a wygląda na pogrążonego/ą w myślach ? może coś u niej/go nie tak?

Odczucia emocjonalne:

Przygnębienie, smutek, poczucie odtrącenia

Zaniepokojenie drugą osobą

Reakcje fizjologiczne:

Skurcze żołądka, brak energii,
mdłości
dobre samopoczucie

Działanie:
Wracasz do domu i unikasz
znajomej osoby
Kontaktujesz się ze znajomym/ą, aby upewnić się, że u nich wszystko w porządku

Różny tok myślenia w tej samej sytuacji spowodował odmienne efekty.  Nasze myśli miały wpływ na nasze uczucia i na nasze działania.
W powyższym przykładzie, kolumna po lewej stronie prezentuje sytuację, w której pochopnie wyciągnięty wniosek nie mający oparcia w dowodach, doprowadził do:
?wielu nieprzyjemnych doznań
?negatywnych działań.

Jeśli wrócimy do domu z poczuciem depresji, będziemy nadal myśleć, o tym co się stało, co doprowadzi do dalszego pogorszenia samopoczucia.  Jeśli natomiast skontaktujemy się ze znajomą osobą, jest duża szansa na poprawę naszego samopoczucia.  W przeciwnym razie, nie da się wyjaśnić nieporozumienia i poczujemy się jeszcze gorzej.

Jest to uproszczony schemat zrozumienia opisanej sytuacji, w której relacje można również przedstawić w następujący sposób:

Takie ?błędne koło? pogarsza samopoczucie i może nawet prowadzić do powstawania nowych sytuacji, które jeszcze bardziej pogłębią negatywne odczucia, w wyniku czego zaczynamy np. wierzyć w nieprawdziwe (i nieprzyjemne) rzeczy o sobie samych.  Dzieje się tak dlatego, że w okresie przygnębienia, łatwiej wyciągać pochopne wnioski i podchodzić do rzeczy w sposób ekstremalny i negatywny.

Terapia CBT pomaga przerwać błędne koło negatywnych myśli, odczuć i zachowań.  Zrozumienie poszczególnych elementów w łańcuchu reakcji pozwala je zmienić, co z kolei zmienia nasze odczucia.  Celem terapii jest doprowadzenie pacjenta do momentu, gdy jest on w stanie ?zrobić to sam? i wypracować własne metody radzenia sobie z danym problemem.

Ocena ?pięciu składników?

Ocena pięciu składników wspomnianych powyżej pomaga je połączyć wzajemnie i zrozumieć w kontekście relacji z ludźmi i ich pozytywnego, lub negatywnego wpływu na nasze uczucia.  Ważną rolę odgrywają tu również elementy takie jak długi, praca, czy problemy mieszkaniowe.  Polepszenie jednego z tych elementów prawdopodobnie przyniesie poprawę również w innych sprawach życiowych. Diagram ?pięciu składników?. "

Wiec nie, nie polega ona na rzucaniu nikogo w wir zycia towarzyskiego na sile, ale pomaga zatrzymac nieracjonalny ciag myslenia.

354 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-06-23 14:46:16)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Ty naprawdę myślisz że ja mam takie 'dziecinne' problemy?

Pewnie że nie myślę za każdym razem kiedy znajomy mnie nie zauważy że mnie nienawidzi albo ignoruje ale... mieszkam od 4.5 roku w UK i nie nawiązałam ani jednej znajomości, to chyba o czymś świadczy?

Np kolacja z klientem w poprzedniej pracy, taka nieformalna albo pół formalna, średnio 10-15 osób. Znam może 1-2, bardzo przelotnie,jak dobrze pójdzie. Wszyscy gadają, żartują,od czasu do czasu ktoś powie coś smiesznego... a ja ani me ani be,i tylko mam wrażenie że mi własne ręce przeszkadzają. A najgorzej jak mnie ktoś 'wyzwie' do odpowiedzi - włącza się panika 'co tu powiedzieć, co tu powiedzieć' - i zwykle palnę coś głupiego.
Zrobienie prezentacji? Owszem,potrafię się zebrać w sobie i zmusić do tego,ale serce mi wali i jelita szaleją, z chęcią uciekłabym do kibla... a jak już ją zrobię to za ciekawie to nie wychodzi, wiem bo dostaję czasem feedback... co powoduje że następnym razem moja panika jest jeszcze większa
A opinia w pracy? Co mam sobie mysleć skoro rezydent po 3-6 miesiącach pracy ma większe kompetencje niż ja po prawie 2 latach,i to jeszcze w dodatku będąc formalnie specjalistą? Że co tam, i tak przecież jestem świetna a oni się mylą? to by dopiero był nieracjonalny ciąg myslenia

355 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-06-23 15:54:10)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

CBT moglaby Ci pomoc przelamac blokady.

To co podalam ze strony Royal College of Psyhiatrists to byl tylko przyklad, ale bardzo dobrze odzwierciedlajacy, dlaczego Twoj tok myslenia, poprzez to, ze od razu zaklada jak najgorsze wersje wydarzen, prowadzi u Ciebie do zamkniecia sie, atakow paniki, generalnie nieumiejetnosci normalnego konwersowania z ludzmi. Bo Ty podchodzisz do swoich problemow "od strony ogona". Zakladasz, ze ludzie mysla, ze jestes do niczego, zakladasz, ze Cie negatywnie oceniaja, sama zapedzajac sie w rog zaplatanego jezyka i paniki. CBT pomaga zrozumiec, ze takie myslenie jest nielogiczne.

Oczywiscie, na zewnatrz sie to potem objawia takim "ani me ani be", brakiem komunikatywnosci, generalnie Twoje najgorsze scenariusze sie samopotwierdzaja. Nie twierdze, ze CBT uczyni z Ciebie dusze towarzystwa, albo niesamowita prezentatorke- tego nikt nie jest w stanie zrobic. Moze jednak pomoc Ci zrozumiec, ze sama sobie podcinasz skrzydla, zmienic te tory kognitywne w Twoim umysle, a przez to ulatwic Ci normalne zadania w pracy i w zyciu prywatnym.

Nie twierdze, ze jest to najlepszy typ terapii dla Ciebie, ale jest on szeroko dostepny, krotkotrwaly, za darmo- mozesz sie szyko przekonac czy Ci pomaga czy nie, bez zadnych kosztow finansowych. W przypadku braku skutecznosci, Twoj lekarz/ terapeuta moze zlozyc podanie o zreferowanie Cie do innego specjalisty, ktory zajmuje sie innym rodzajem terapii. Wszystko, bez pensa uszczerbku na Twojej kieszeni.

356

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

niczego nie zakładam up front, w każdym razie nie zakladam że ludzie coś o mnie myślą zanim mnie poznają
ja po prostu NIE WIEM co powiedzieć
są tacy ludzie
tylko że ja się z tym bardzo źle czuję

357

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Znam ludzi malomownych, ktorym jednak wcale nie przeszkadza, ze siedza w towarzystwie innych, milczac. Jest tego bardzo istotny powod- oni sie nie martwia tym, co ludzie o nich mysla, bo maja rozwiniete poczucie wlasnej wartosci. Nie opieraja wlasnej samooceny wylacznie na reakcjach otocznia.

To jasne, ze nie kazda spotkana osoba Cie polubi. Ale Twoj poziom stresu w sytuacjach towarzyskich/ pracy wskazuje na to, ze czujesz sie ciagle oceniana, ciagle co ktos moze o Tobie pomyslec (nawet jezeli jest to osoba, ktora raz na oczy widzisz), jakby to co oni o Tobie sadza bylo jedynym wskaznikiem kim jestes. Polacz to z zanizonym poczuciem wlasnej wartosci I wynikajacym z tego perfekcjonizmem, i masz przepis na kleske.

358

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Chodzi też ot o, że jest się nielubianym, nudnym, nieciekawym, dziwakiem a ludzie stronią od towarxzystwa takiej osoby, czy od wejścia w związke intymny z takową. To przyczynia do jeszcze większego obnizenia wartości. Strasznie upraszczasz problem. Adler....a propo dzięki za The Fall, super film, natomiast Haniball porażka wg mnie smile

359

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
missnowegojorku napisał/a:

Chodzi też ot o, że jest się nielubianym, nudnym, nieciekawym, dziwakiem a ludzie stronią od towarxzystwa takiej osoby, czy od wejścia w związke intymny z takową. To przyczynia do jeszcze większego obnizenia wartości. Strasznie upraszczasz problem.

i od zatrudnienia takowej...
nie, nie czuję się cały czas oceniana
kiedy jestem w większej grupie nieznajomych nie myslę że ktoś mnie ocenia,ani dobrze, ani źle... raczej mnie nie zauważa bo nie powalam ani urodą ani intelektem
a jak już muszę się jakoś zaprezentować to zwykle wychodzi to żałośnie
tak jak pisze Miss - bez pozytywnej oceny nie ma kontaktów ani towarzyskich, ani zawodowych ani partnerskich

360

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
brzydulla napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Chodzi też ot o, że jest się nielubianym, nudnym, nieciekawym, dziwakiem a ludzie stronią od towarxzystwa takiej osoby, czy od wejścia w związke intymny z takową. To przyczynia do jeszcze większego obnizenia wartości. Strasznie upraszczasz problem.

i od zatrudnienia takowej...
nie, nie czuję się cały czas oceniana
kiedy jestem w większej grupie nieznajomych nie myslę że ktoś mnie ocenia,ani dobrze, ani źle... raczej mnie nie zauważa bo nie powalam ani urodą ani intelektem
a jak już muszę się jakoś zaprezentować to zwykle wychodzi to żałośnie
tak jak pisze Miss - bez pozytywnej oceny nie ma kontaktów ani towarzyskich, ani zawodowych ani partnerskich

Mnie wczoraj zaproponowano zostanie koordynatorką wolontariatu i reprezentowanie jej na zewnątrz. Tylko dlatego, że wiedzą iż jestem emerytowaną policjantką i mam czas, bo nie pracuje. Może i bym się zgodziła, ale na wjazd musiałabym jechać niedługo na tygodniową konferencję do innego woj. jako przedstawiciel. Nie jestem w stanie jeżdzić na takie wyjazdy. Nie mogę jeść, mam starszne zaparcia, mam napady paniki i potwornie się czuję. Jakoś zebrałam się na odwagę i powiedziałam że nie mogę jecha c, ale też nie mogę zostać tym kordynatorem bo socjofobia mi na to nie pozwla. Od razu ludzie patrzyli na mnie jak na dziwolonga, bo każdy by na taką darmową wycieczkę chciałby pewnie pojechać. Patrzono na mnie jak na raroga, bo nie jadłam, bo nie mogłam siedzieć z nimi przy stole i nie wiedziałam co odpowiadać i o czym rozmawiać. Czuję się jak upośledzona w takich sytuacjach.

361

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

przyznałas się do swojej socjofobii na forum publicznym miss?

362

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

No co Ty...Obawiam się takiego niezrozumienia jak u Adler...

363

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Logicznie myslac Brzydullo, jezeli nie zwracalabyc uwagi na ocene innych ludzi, zwisaloby Ci, czy uwazaja Twoje wypowiedzi za inteligentne/ zabawne/ odpowiednie czy nie. Tak jednak nie jest. Twoje problemy z komunikacja nawet najprostszych tresci biora sie z tego, ze poniewaz sama nie masz w sobie oparcia, szukasz jej rozpaczliwie w innych ludziach, jednoczesnie bedac przekonana o wlasnej beznadziejnosci. Jest to bledne kolo, jezeli jakiekolwiek widzialam.

Sproboj CTB. Jak nie pomoze, to nie pomoze. Nic na tym nie stracisz, a moze ktos wykwalifikowany potrafi Ci lepiej wytlumaczyc tragicznosc Twojego rozumowania.

364 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-06-23 17:03:15)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
adlernewman napisał/a:

Logicznie myslac Brzydullo, jezeli nie zwracalabyc uwagi na ocene innych ludzi, zwisaloby Ci, czy uwazaja Twoje wypowiedzi za inteligentne/ zabawne/ odpowiednie czy nie.

a co by to zmieniło? 'lubiłabym siebie', mówiąc swoje głupotki, dalej nikt nie chciałaby się ze mną przyjaźnić ani dać pracy... a ja bym się zastanawiała dlaczego i patrzyła sobie z boku na mnie nie dostępny świat...

365

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
missnowegojorku napisał/a:

No co Ty...Obawiam się takiego niezrozumienia jak u Adler...

to ja zrozumiałam że tak przy wszystkich powiedziałaś smile

366

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
brzydulla napisał/a:
adlernewman napisał/a:

Logicznie myslac Brzydullo, jezeli nie zwracalabyc uwagi na ocene innych ludzi, zwisaloby Ci, czy uwazaja Twoje wypowiedzi za inteligentne/ zabawne/ odpowiednie czy nie.

a co by to zmieniło? 'lubiłabym siebie', mówiąc swoje głupotki, dalej nikt nie chciałaby się ze mną przyjaźnić ani dać pracy... a ja bym się zastanawiała dlaczego i patrzyła sobie z boku na mnie nie dostępny świat...

Tak by było, dlatego, że tego chcesz. Nic by się nie zmieniło, bo nie chcesz zmian. Właśnie takie życie ci odpowiada. Niekoniecznie jest ono przez to gorsze.

Myślę, że tu nie ma żadnej racjonalnej rady. Jeżeli ktoś sam nie będzie chciał zmian, to nikt inny go do tego nie zmusi.

367

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
Koliber napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

No co Ty...Obawiam się takiego niezrozumienia jak u Adler...

to ja zrozumiałam że tak przy wszystkich powiedziałaś smile

Nie...Nie widzę w tym sensu. Odfmówiłam wyjazdu. Aż się dziwę że to mi przeszło prezez gardło, bo ja nie umiem odmawiać i wykazywać ludziom ich błedy (w mojej opinii błędy)

368 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-23 17:13:12)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
just.love.me napisał/a:
brzydulla napisał/a:
adlernewman napisał/a:

Logicznie myslac Brzydullo, jezeli nie zwracalabyc uwagi na ocene innych ludzi, zwisaloby Ci, czy uwazaja Twoje wypowiedzi za inteligentne/ zabawne/ odpowiednie czy nie.

a co by to zmieniło? 'lubiłabym siebie', mówiąc swoje głupotki, dalej nikt nie chciałaby się ze mną przyjaźnić ani dać pracy... a ja bym się zastanawiała dlaczego i patrzyła sobie z boku na mnie nie dostępny świat...

Tak by było, dlatego, że tego chcesz. Nic by się nie zmieniło, bo nie chcesz zmian. Właśnie takie życie ci odpowiada. Niekoniecznie jest ono przez to gorsze.

Myślę, że tu nie ma żadnej racjonalnej rady. Jeżeli ktoś sam nie będzie chciał zmian, to nikt inny go do tego nie zmusi.

Oto przykład psychopierdy. Dlaczego niby nie chciałbyśmy zmian na lepsze? Gorszej bzdury dawno nie czyatałam. Przecież po to staramy się mieć życie społeczne, kontakty z ludźmi, coś osiągać, nie zamykać się psychiatryku, próbujemy róznych sposób...gdybym nie chciała zmian, czy Brzydulla, nie szukałaby, nie rozmawiałaby o tym. Ja niechodziłabym na terapię, a ona nie próbowałaby konsulatcji z terapeutami. Nieczytałybysmy na temat metod zmiany naszej przypadłości.

369

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

aha, to już rozumiem

370 Ostatnio edytowany przez just.love.me (2013-06-23 17:17:15)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Miss, ale jeżeli ktoś próbuje coś poradzić to jest to negowane. Nie miałam zamiaru nikogo urazić, ale jeżeli ktoś chce zmian i stara się coś zmienić to powinny być jakieś rezultaty. Adler podała jakąś propozycję, a Brzydulla już wie, że to nie ma sensu chociaż nie spróbowała. Bardzo wiele zależy od nastawienia.

371

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
just.love.me napisał/a:

Miss ale taka jest prawda.

Jaka? Twoja?

372

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
just.love.me napisał/a:
brzydulla napisał/a:

a co by to zmieniło? 'lubiłabym siebie', mówiąc swoje głupotki, dalej nikt nie chciałaby się ze mną przyjaźnić ani dać pracy... a ja bym się zastanawiała dlaczego i patrzyła sobie z boku na mnie nie dostępny świat...

Tak by było, dlatego, że tego chcesz. Nic by się nie zmieniło, bo nie chcesz zmian. Właśnie takie życie ci odpowiada. Niekoniecznie jest ono przez to gorsze.

Myślę, że tu nie ma żadnej racjonalnej rady. Jeżeli ktoś sam nie będzie chciał zmian, to nikt inny go do tego nie zmusi.

ale jakich zmian? nawet adler przyznała że duszą towarzystwa bym się nie stała

373

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Nie no znowu mnie ponosi. Chcę dyskutować jednak, a nie wykłócać się. Dlaczego uważasz, że nie chcemy zmian? Uważasz że nie chcemy czuć się swobodnie, prowadzić zycie towarzyskie i zawodowe, nie chcemy lubić siebie, wiedzieć co mówić w towarzystwie, nie czuc się okropnie? Naprawdę sądzisz, że tego nie chcemy? Jaka jest przyczyna, że tego nie chciałybyśmy? Czy w ogóle istnieje ktoś kto rtego nie chce?

374 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-23 17:23:47)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
just.love.me napisał/a:

Miss, ale jeżeli ktoś próbuje coś poradzić to jest to negowane. Nie miałam zamiaru nikogo urazić, ale jeżeli ktoś chce zmian i stara się coś zmienić to powinny być jakieś rezultaty. Adler podała jakąś propozycję, a Brzydulla już wie, że to nie ma sensu chociaż nie spróbowała. Bardzo wiele zależy od nastawienia.

Jeśli ktoś jest sparaliżowany i chce zacząć normalnie funkconować, chodzi na rehabilitację i nie ma efektu ....to też jest jego wina...? Bo teroretycznie powinny być rezultaty?Jesli ktoś chce nauczyć się prowadzić auto, chodzi na jazdy, podchodzi do egzaminów i po ran enty nire zdaje> To jego wina? Bo powinny być efekty? Czyli jest czubkiem, bo robi wszystko by coś osiągnać a mu nie wychodzi, tak? Tylko po co to robi skoro nie chce żeby mu wyszło?

375

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
brzydulla napisał/a:

ale jakich zmian? nawet adler przyznała że duszą towarzystwa bym się nie stała

Lwica salonowa sie nie staniesz, ale bedzie Ci latwiej w zyciu funkcjonowac, bo albo przestaniesz sie martwic tak bardzo co inni o Tobie mysla, a przez to latwiej komunikowac co myslisz, albo nauczysz sie kontrolowac swoje negatywne reakcje.

376 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-06-23 18:07:37)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

taka byłam 2-3 lata temu i przywiodło mnie to do punktu w którym jestem teraz
i to bardzo ważne co ludzie o mnie myślą, przynajmniej niektórzy, bo wiele od nich zależy
co to zmieni że nie będę się tym martwić? myślisz że to mozliwe, jeżeli wciąż będę z tego powodu samotna i bezrobotna?

377

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
brzydulla napisał/a:

taka byłam 2-3 lata temu i przywiodło mnie to do punktu w którym jestem teraz
i to bardzo ważne co ludzie o mnie myślą, przynajmniej niektórzy, bo wiele od nich zależy
co to zmieni że nie będę się tym martwić? myślisz że to mozliwe, jeżeli wciąż będę z tego powodu samotna i bezrobotna?

ale czemu nie chcesz sie zmienic, no czemu?

378

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
missnowegojorku napisał/a:
brzydulla napisał/a:

taka byłam 2-3 lata temu i przywiodło mnie to do punktu w którym jestem teraz
i to bardzo ważne co ludzie o mnie myślą, przynajmniej niektórzy, bo wiele od nich zależy
co to zmieni że nie będę się tym martwić? myślisz że to mozliwe, jeżeli wciąż będę z tego powodu samotna i bezrobotna?

ale czemu nie chcesz sie zmienic, no czemu?

no ale w co?

379

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

w zabe....

380

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

tfu tfu z zaby w królewne

381

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

dzięki terapii?

382

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

to ma byc tak, dzieki tarepii poprawisz komunikacje z facetami, znajdziesz ksiecia, on cie pocsaluje, odczaruje i bedziesz jak krolewna, od cała sztuka...

383 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-06-23 19:25:26)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Przestancie byc infantylne.

Nie chodzi by sie zmienic w "cos", ale zeby poprawic swoja jakosc zycia. Czy tak trudno jest zrozumiec, ze Wasze problemy maja zrodlo nie w braku inteligencji czy nawet wygladu, ale w cyklicznym "magicznym" mysleniu, ktore wszystkie relacje z ludzmi zaczyna "od ogona"? Macie niskie poczucie wartosci, wiec rzutujecie ten obraz siebie na wszystkich dookola, no bo jak oni mogliby o Was inaczej myslec?, potem zaczynacie sie stresowac, panikowac, bo ta sytuacja znowu sie Wam przytrafia, jakby zupelnie nie rozumiejac, ze same ja stworzylyscie.

Nie jestem terapeuta. Sa to moje prywatne zdroworozsadkowe przemyslenia. Mysle, ze ktos odpowiednio wyksztalcony moglby to lepiej wyjasnic.

384

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

poczucie wartości nie wpływa na to że nie mam nic do powiedzenia
co za różnica czy robię z siebie pajaca na interview mając niskie czy wysokie poczucie wartości?

385 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-23 19:29:13)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Pewnie-przerzucaj odpowiedzialność na innych, tak lepiej, wygodniej, ale czy prawdziwie...To oni są be, są źli, głupi, zazdrosni...Ja jestem super, cool tylko niedoceniana ...

386 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-06-23 19:34:58)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Ogromne. Poczucie, ze robisz z siebie idiotke, jak zarowno obiektywne zaplatanie jezyka pojawia sie wtedy, kiedy sama sobie nie ufasz, nie cenisz sie.

Kobieto, pisze z Toba na forum miesiacami- nie jestes ani glupia, ani nielogiczna, ani pozbawiona uroku. Fakt, ze te zalety nie "wychodza" z Ciebie na codzien, mozna bardzo prosto polaczyc z tym jak marnie myslisz o sobie samej.

I Missko, to Ty wlasnie oczekujesz jakiegos cudu, ze ludzie dowartosciuja Cie  znajda w Tobie poklady przyslowiowego zlota, chociaz Ty sama uwazasz sie za nic niewarta osobe. Jezeli tu logika nie szwankuje, to niech mnie skreci!

387

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
missnowegojorku napisał/a:

Pewnie-przerzucaj odpowiedzialność na innych, tak lepiej, wygodniej, ale czy prawdziwie...To oni są be, są źli, głupi, zazdrosni...Ja jestem super, cool tylko niedoceniana ...

tu się zgodzę,na tym to chyba polega

388

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Ok, bo mnie juz wybija tym gadaniem do sciany. Tak, jestescie beznadziejne, nic nie osiagniecie, nie warto Wam pomagac, uduscie sie we wlasnym sosie. Zadowolone?

389

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
adlernewman napisał/a:

Ogromne. Poczucie, ze robisz z siebie idiotke, jak zarowno obiektywne zaplatanie jezyka pojawia sie wtedy, kiedy sama sobie nie ufasz, nie cenisz sie.

Kobieto, pisze z Toba na forum miesiacami- nie jestes ani glupia, ani nielogiczna, ani pozbawiona uroku. Fakt, ze te zalety nie "wychodza" z Ciebie na codzien, mozna bardzo prosto polaczyc z tym jak marnie myslisz o sobie samej.

I Missko, to Ty wlasnie oczekujesz jakiegos cudu, ze ludzie dowartosciuja Cie  znajda w Tobie poklady przyslowiowego zlota, chociaz Ty sama uwazasz sie za nic niewarta osobe. Jezeli tu logika nie szwankuje, to niech mnie skreci!

Wg mnie jeśli jestem -złotem - to powinni we mnie to widzieć. A jeśli nie - to dlatego nie widzą, to nie jest logiczne?

390

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
adlernewman napisał/a:

Ok, bo mnie juz wybija tym gadaniem do sciany. Tak, jestescie beznadziejne, nic nie osiagniecie, nie warto Wam pomagac, uduscie sie we wlasnym sosie. Zadowolone?

Raczej, bo taka jest prawda...

Posty [ 326 do 390 z 773 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 … 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026