netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

772 odpowiedzi65 073 wyświetleniazałożony przez brzydulla, 02.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 773 ]

196 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2013-01-07 22:02:04)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Skończyć (zdać testy)to jedno. Asystenci mówili czesto że średnio inteligentny szympans by to potrafił. Umieć wykorzystać to w praktyce +w ogóle umieć się sprzedać to zupełnie coś innego.

O, i tu się nie zgodzę wink Srednio inteligentny szympans to nawet matury by nie zdał.
Ja, mimo że zawsze łatwo mi szła nauka, nie uwazam, że dałabym rade na medycynie wink Tam trzeba mieć samozaparcie jak jasna ch..ra. I głowę też. Dobra pamięć jest pośrednio wskaźnikiem inteligencji.

Ten, kto jest głośny i gadatliwy, nie zawsze od razu jest inteligentny wink Po prostu nie przejmuje się za dużo życiem i jest pewny siebie.
Np. mój chłopak jest 100%towym introwertykiem. I oczywiście uważał się za nudnego, sądził, że nie umie opowiadać ani w ogóle rozmawiać. Ja wiem, że on jest inteligentny (widzę po jakości jego przemyśleń, zdolności oceny sytuacji, rozwiązywania zadań, poczuciu humoru). Ty też. Jesteś inteligentna, ale brak ci umiejętności społecznych. Rozróżnijmy to.

Myślę, że mogę się domyslić, czemu masz problemy z pacjentami. To działa na zasadzie lustra. Może opowiem ci pewna historię. Wiem, że wiedzieć, jak to działa, to jedno, a wykorzystywać w praktyce, to drugie. Jednak zacząć trzeba od teorii tongue Wiesz, gdybym znała cię w realu, to pewnie poszłabym z tobą pytać ludzi o godzinę, albo zachęcałabym cię do innych ćwiczeń (chyba, że z powyższym nie masz w ogóle problemu?).

Ja, na przykład, jako dziecko miałam dobre umiejętności społeczne, duzo kolezanek (nawet ptorafiłam się starać o zdobycie względów jednej mimo ''odrzucania'', bo się nim nie przejmowałam), jedną przyjaciółkę. Wielu ludzi mnie lubiło. (A jestem w dużej mierze introwertyczką). Potem moja przyjaciółka odwróciła się ode mnie, i to był taki ''cios'', że od jakichś 10 lat mam przez to ogromny problem w zbliżaniu sie do ludzi. Potrafię swobodnie porozmawiać z kimś obcym, ale kiedy pojawia się zagrożenie, że pozna mnie lepiej, zaczynam sie bać, stresować i uciekam. Im bardziej się boję -zauważyłam - tym bardziej prowokuję kolejne ''odrzucenia'' - ludzie nie chcą się ze mną zadawać i tak dalej. Czasem te sytuacje wyglądają wręcz jak reżyserowane. Na przykład: dziewczyna nie zna dobrze ani mnie, ani tej drugiej, ale mimo to wolała być z grupie z ta drugą, a mnie wyraźnie olewała i ignorowała. Do tamtej nie wydawała sie mieć żadnych uprzedzeń. Albo inna - tez mnie nie znała, a wyraźnie od razu nie lubiła. Wiele takich sytuacji. Miałam wrażenie, że ludzie mnie unikają i nie chcą ze mną rozmawiac, nie lubią ze mną przebywać. Zastanawiałam się, co jest ze mną w koncu nie tak.
Jednocześnie jednak mam tez wiele przeciwnych doświadczeń. Dzieki temu byłam/jestem doskonale świadoma, że wszystko psuję swoim strachem (przed odrzuceniem, ośmieszeniem i ryzykiem). Zauważam, że ludzie podchodzą do mnie tak, jak ja do nich. Kiedy zaczynam sie otwierać (czyli przestaję wstydzić tego jaka jestem, co robię, zaczynam udzielac więcej informacji o sobie, swoich odczuciach, przemysleniach, inicjuję rozmowę) to ludzie odpowiadają tym samym. Kiedy przestaję się ich w myslach ''bać" i rysować czarne scenariusze, zachowują sie inaczej.
Jako dziecko nie miałam takich problemów. Potem jednak pojawiło się pierwsze zranienie, i.. puf. Lęki, obawy.

Obecnie staram się z moją blokadą walczyć poprzez niemyślenie o strachu (o niczym w zasadzie, bedę próbowac z medytacją na natrętne myśli) i wywoływanie u siebie dobrego humoru. (W jaki sposób? Dziękowanie za różne rzeczy, myślenie o czyms śmiesznym, relaks, medytacja). Kiedy mam dobry humor, dobrze się czuję, a wszystko zaczyna iść ZUPEŁNIE inaczej. Znowu - jak magiczna różdżka. Zauważyłam, że ludzie lubią czuć, że TY ich lubisz.

Rozwijałam swoją wypowiedź w nawiasach, bo wiem, że takie ogólne okreslenia nic nie mówią, chcę pokazać, o jakie zachowania chodzi w praktyce. Mam nadzieję, że cos ci to podpowie czy pomoże. Po to w koncu to opisuję.

197

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Brzydulla, na Oxfordzie nikt jak dzieciom nie gada. Trzeba napisac artykul, 2000 slow kazdego tygodnia, pojawic sie na tutorial gadajac o swoim artykule, a to czy sie chodzi na wyklady i klasy jest opcjonalne- wszystko robisz w swoim czasie, a egzaminy (7-8 w jednym tygodniu) zdajesz po trzech latach. Nie ma jednak takiego stresu jak na AM. Zadnych kolokwiow, testow, przepytywania, ktore mnie po prostu przybijaly. Medycyne w Polsce pamietam jako jedno pasmo ciaglego kucia. Dlatego tez mysle, ze jaja miec trzeba, zeby bylo taki kierunek skonczyc. Jestes super smile

198 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-01-07 22:14:34)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Nie, już raczej moje zachowania i przygody życiowe przypominają to co opisała lolapalmer.

Moich relacji z pacjentami nie da się porównać do tego co opisałaś. To przede wszystkim relacja służbowa więc nie może być mowy o  żadnym bliższym poznawaniu,to byłoby wręcz nieprofesjonalne. Kiedyś jedna forumowiczka miała sygnaturę 'dyplomata to ktoś taki kto pośle cię do diabła w taki sposób że udasz się tam z przyjemnością. Wszyscy lekarze (w UK, powinnam dodać) mają dyplomację, mam wrażenie, we krwi. A jak taka prosta dziewczynka,wychowana żeby gotować mężowi obiady i rodzić dzieci.
I w jeszcze jednym lola ma rację- to chyba genetyczne. W wielu swoich zachowaniach jakbym była lustrem mojej mamy. Staram się nad tym panować ale często to oznacza że nie mówię nic. No a jak jestem w sytuacji stresowej albo jestem niepewna swego a muszę coś zrobić to prowincjonalna dziewczynka wychodzi ze mnie każdym porem skóry...

199

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
adlernewman napisał/a:

Medycyne w Polsce pamietam jako jedno pasmo ciaglego kucia. Dlatego tez mysle, ze jaja miec trzeba, zeby bylo taki kierunek skonczyc.  smile

A jużci.
Ale nie jaja są potrzebne tylko twarda d*** żeby to wytrzymać. I niekoniecznie to dowodzi inteligencji.

200

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
brzydulla napisał/a:

Nie, już raczej moje zachowania i przygody życiowe przypominają to co opisała lolapalmer.

Tak? Ale przecież lolapalmer nie odzywała się z tego samego powodu, co ja - ze strachu. I poddała się po pierwszym niepowodzeniu. Znaczy nie - nie poddała. Napisała, że czyta i szuka. Kolejnym błedem jest rozmyslanie, jakie to, co sie powiedziało, jest głupie. W ten sposób to się nigdy nie odezwiesz (jesli będziesz się za to za każdym razem w duchu karać). Zauważcie, co mówią inni ludzie.

Brzydullo, piszesz, że masz twardą dupę. więc dlaczego tak się boisz odzywać?

brzydulla napisał/a:

No a jak jestem w sytuacji stresowej albo jestem niepewna swego a muszę coś zrobić to prowincjonalna dziewczynka wychodzi ze mnie każdym porem skóry...

Jak się zachowuje prowincjonalna dziewczynka?

201 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-01-07 23:25:25)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
paulina20 napisał/a:

Brzydullo, piszesz, że masz twardą dupę. więc dlaczego tak się boisz odzywać?

???? No d*** się przecież nie mówi.

paulina20 napisał/a:

Jak się zachowuje prowincjonalna dziewczynka?

Nieporadnie. Prostolinijnie. Bez finezji. Trochę tak jak serialowa BrzydUla. Przy czym ja jestem nieśmiała i świadoma swojej prowincjonalności więc się z szeregu nie wychylam jak tylko moge.

202

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Ale za to tu nie owijasz w bawełnę.

203

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

ja mam podobnie,czasem mnie smieszy moje życie i ja sam ale co zrobić,gra się tym co się ma

204

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
missnowegojorku napisał/a:

Ale za to tu nie owijasz w bawełnę.

Ach, narzekać na siebie to ja bym mogła zawsze tylko nie wypada...

205

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Nie chodzi o narzekanie. Czytam Twoje posty ze specjalną uwagą i widzę, że cięte i niewybredne dajesz ludziom riposty. Przecież uczestniczysz tu w różnych dysputach, a wiec wypowiadasz się na temat problemów innych, a nie tylko narzekasz.

206

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
missnowegojorku napisał/a:

Nie chodzi o narzekanie. Czytam Twoje posty ze specjalną uwagą i widzę, że cięte i niewybredne dajesz ludziom riposty. Przecież uczestniczysz tu w różnych dysputach, a wiec wypowiadasz się na temat problemów innych, a nie tylko narzekasz.

Aaaa, o tym mówisz. No pisanie zawsze szło mi lepiej,w rzeczywistości nie jestem taka mocna w gębie sad

207

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Szkoda, bo sprawiasz na mnie wrażenie, nie cackającej się i twardo stąpającej po ziemi, która za zawsze komu trzeba perawdę na stół wywali, bez certolenia się i zbędnej empatii smile

208

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

A bo się nie cackam.
Ale to ze mnie dobrego dyplomaty nie czyni.
No i niestety w nowym towarzystwie często milczę...bo nie wiem co powiedzieć. I to mnie m.in. gubi.

209

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Może jesteś w stosunku do nich zbyt obcesowa?

210

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
missnowegojorku napisał/a:

Może jesteś w stosunku do nich zbyt obcesowa?

Staram się nie. Ale podobno czasem tak mnie odbierają.

211 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-01-08 11:58:38)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
brzydulla napisał/a:
adlernewman napisał/a:

Medycyne w Polsce pamietam jako jedno pasmo ciaglego kucia. Dlatego tez mysle, ze jaja miec trzeba, zeby bylo taki kierunek skonczyc.  smile

A jużci.
Ale nie jaja są potrzebne tylko twarda d*** żeby to wytrzymać. I niekoniecznie to dowodzi inteligencji.

No, nie wiem. Zeby byc dobrym lekarzem sama inteligencja ani twarda d***a nie wystarczy. Na pocieszenie Ci powiem, ze mnie powiedzieli na piatym roku, ze najlepiej jak zostane na patologii, bo mam zero "bedside manner" dla zywych pacjentow big_smile Nie mam zadnego z Twoich problemow- moge zagadac kazdego i nawijac od rana do wieczora, ale zupelnie brakuje mi empatii. Wniosek- zmiana studiow, ktora skonczyla sie sukcesem.

Manie jakis tam mankamentow nie powinno Cie przybijac. A Twoje niebycie ekstrowertykiem to wcale nie taka zla rzecz. Moj ulubiony lekarz w praktyce jest milczacym Szkotem, ktory jak nie mruczy cos tam pod nosem, to sie drze na pacjentow, a w zyciu bym go nie zamienila na zadna z tych przyjemnych, dyplomatycznych lekarek, bo gosciu jest po prostu bardzo dobry w tym co robi.

212

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
adlernewman napisał/a:

No, nie wiem. Zeby byc dobrym lekarzem sama inteligencja ani twarda d***a nie wystarczy.

No przecież własniemówie że nie wystarczy...

adlernewman napisał/a:

Na pocieszenie Ci powiem, ze mnie powiedzieli na piatym roku, ze najlepiej jak zostane na patologii, bo mam zero "bedside manner" dla zywych pacjentow big_smile Nie mam zadnego z Twoich problemow- moge zagadac kazdego i nawijac od rana do wieczora, ale zupelnie brakuje mi empatii. Wniosek- zmiana studiow, ktora skonczyla sie sukcesem.

Co znaczy 'bedside manner' ? I dlatego zrezygnowałaś ze studiów na 5 roku?

213

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

"Bedside manner" to takie mile, przyjemne podejscie do pacjentow. Ja go nie mialam bo zawsze bardziej mnie choroba niz ludzie interesowali, wiec sie ekscytowalam objawami, a biedny gosciu dostawal zawalu serca jak radosnie omawialam jego chorobe. No, ale na patologii wszyscy juz byli z aniolkami, wiec nikt mnie nie slyszal i nie musial sie denerwowac.

Nie skonczylam, bo w sumie medycyna nie byla moim wyborem, ale taty. Chcial, zebym przejela jego praktyke kardiologiczna. Jak mu powiedzialam, ze jedyne co chcialabym zrobic to zostac na uczelni albo pracowac jako biegly, sie wkurzyl i odcial mnie finansowo. W sumie na dobre wyszlo, bo bylam zainteresowana teologia i filozofia, i sie uparlam, ze zarobie na Oxford- co zrobilam.

214 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-01-08 21:25:49)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
adlernewman napisał/a:

"Bedside manner" to takie mile, przyjemne podejscie do pacjentow.

Jakiś palant Ci to powiedział. Miłe przyjemne podejście do  pacjentów to potrzebne jest opiekunce do osób starszych. Oczywiście lekarz powinien być kulturalny, ale jak jesteś kontaktowa to to właściwie wystarczy. Plus oczywiście wiedza.
Miła i przyjemna to ja jestem. Na g*** się to zdaje.

adlernewman napisał/a:

Nie skonczylam, bo w sumie medycyna nie byla moim wyborem, ale taty. Chcial, zebym przejela jego praktyke kardiologiczna. Jak mu powiedzialam, ze jedyne co chcialabym zrobic to zostac na uczelni albo pracowac jako biegly, sie wkurzyl i odcial mnie finansowo. W sumie na dobre wyszlo, bo bylam zainteresowana teologia i filozofia, i sie uparlam, ze zarobie na Oxford- co zrobilam.

Podziwiam determinację. Mnie medycyna tak wypruła z energii że po 5 latach nie dałabym  rady zaczynać od początku.

215

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Witaj brzydulla,tez pododnie sie czuje jak nieudacznik,Cokolwiek bym sie nie starala zawsze jest zle ,albo moja wina czego wina nie zawsze moja jest.Zapraszam do net cafe w spolecznosciach a jezeli bedziesz chciala mi pomarudzic to odezwij sie na email badz najlepiej na gg bo jestem czesciej na nim niz na poczcie.Pozdrawiam....

216

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Nie wiedziałam że jest netcafe dla nieudaczników...

217

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Brzydulla nie nie,to net cafu u Gomi a nie  nieudacznikow .To bylo zaproszenie z ktorego skorzystasz albo nie....A ze ja tez sie czuje czasami nieudacznikiem to juz inna kwestia.Mozesz zemna pogadac na ten temat np na gg.Jezeli wyrazisz chec to zapraszam.

218

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
Gomi napisał/a:

Brzydulla nie nie,to net cafu u Gomi a nie  nieudacznikow .To bylo zaproszenie z ktorego skorzystasz albo nie....A ze ja tez sie czuje czasami nieudacznikiem to juz inna kwestia.Mozesz zemna pogadac na ten temat np na gg.Jezeli wyrazisz chec to zapraszam.

Ach!

Przeczytałam apropo o Twoim dzieciństwie-to przerażające jak nie profesjonalnych mamy nauczycieli. No bo dzieciaki-cóz,dzieciaki pójdą za przewodnikiem grupy i potrafią być okrutne. Ale nauczyciele?

219

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Brzydulla ja ide lulu bo jutro rano trzeba wczesnie wstac dzieciaki zaprowadzic do przedszkola a pozniej skikac po dary do opieki.Dobranoc.

220

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Brzydulla, mnie przeraza Twoj sposob pisania o sobie. Jestes wyksztalcona, inteligentna kobieta, a nie zadna porazka.

Zastanawiam sie jak czesto gdy oceniasz sie tak negatywnie, to raczej slowa Twojej matki powtarzasz, ktora bezmyslnie (i chce podkreslic, z calym prawdopodobienstwem podswiadomie) dala Ci rade na zycie:"Nie podskakuj za wysoko, bo sie w glowe uderzysz". Z Twoich wypowiedzi wynika, ze jest sama bardzo przekonana o tym, ze sie do niczego nie nadaje, no a jak jestes jej corka, to musisz miec tak samo (nie wnikam tutaj w inne, bardziej niepokojace interpretacje takiego przekazu, bo Twojej matki nie znam).

Nie ma ludzi, ktorzy sa zupelnie nieudani. Kazdy ma jakis maly talent.

221

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Brzydulla jak piszesz te wszystkie złe rzeczy o sobie, to powiem Ci, że w 80% jesteśmy takie same. Też jestem niska, 160 cm w kapeluszu, nieco przy kości, nie opasła, ale trochę za dużo. I mnóstwo innych rzeczy.

Napisałaś, że rówieśnicy Cię przezywali, wyśmiewali - mnie też. Śmiali się np że mam starych rodziców, że mój tata jest pijakiem - mieli rację, ale JA miałam to w d*. Poszłam do dobrego gimnazjum, potem LO.
W przeciwieństwie do Ciebie ja nie umiałam się wzorowo uczyć sad chciałam, starałam się, robiłam co mogłam, a i tak więcej jak 3 nie dostałam. Nie uważasz, że te wszystkie zgryźliwości były przez to, że niektórzy po prostu nie potrafią tego co Ty? Dostałaś się, skończyłaś medycynę.
Ja o tym ZAWSZE marzyłam, ale nie odważyłam się o tych marzeniach nikomu powiedzieć sad do tej pory zazdroszczę w duchu wszytskim lekarzom, że dali radę. Oni mają coś, czego ja nigdy nie osiągnęłam, choć pragnęłam.
Nie załamałam się po tym jak rodzice nie pozwolili mi wyjechać do Poznania na studia, bo choć na lekarski się nie dostałam, dostałam się na farmację, ale mnie nie puścili. W akcie rozpaczy poszłam na filologię angielską i niemiecką. Życie potoczyło się inaczej niż marzyłam. Przez rok byłam załamana, nie miałam ochoty żyć. Miałam chłopaka, ale to nie on był celem nr 1. Myślałam żeby pójść na tą farmację a po roku czy dwóch uderzyć na lekarski znowu, ale marzenia prysły jak bańka mydlana. Chłopak mi się oświadczył, zgodziłam się, bo i tak już nic mnie nie cieszyło. Studia nudne jak flaki z olejem, studenci durni jak to na prowincjonalnej uczelni na zadupiu. Kasy nie miałam żeby odreagować na nartach, czy inaczej. Żyłam, wzięłam ślub, zaszłam w ciążę i dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że mając 21 lat staję się mamą i już to nie jest TYLKO moje życie, a życie nowe we mnie, zupełnie zależne. Wiedziałam, że muszę się dostosować do nowej sytuacji i mam w końcu sens życia. Tak bardzo chciałam być lekarzem, a nie wiedziałam co mnie do tej pracy tak mocno ciągnęło. Jak przyszedł na świat mój synek już wiedziałam - ja miałam ogromną potrzebę pomagania, przebywania w obecności słabszych, chęć niesienia pomocy innym. Ten maluszek leżący i ciężko oddychający po bardzo ciężkim porodzie, z zagrożeniem życia leżał w inkubatorze, potem jakaś infekcja go zjadała... Tak bardzo byłam zła, że nie poszłam na medycynę, bo wtedy bym mu pomogła... Nie pomogłabym bo zapewne jeszcze bym studiowała. Na szczęście w końcu wyzdrowiał, wróciliśmy do domu. Ja dokończyłam studia, zaszłam znowu w ciążę, urodziłam córcię i już wiedziałam, że jest i dla mnie miejsce na Ziemi. teraz mam trójkę dzieci i męża, który mnie kocha. Nawet on nie wiedział, że chciałam zostać lekarzem. Wstydziłam się to komukolwiek powiedzieć.

Ty Brzydullo masz to, czego ja nigdy nie osiągnęłam!

Jak możesz mówić, że jesteś nieudacznikiem? Ja widzę tylko sfrustrowaną i zgorzkniałą starą pannę, która na forum użala się nad sobą. Ileż ludzi by się zamieniło z Tobą ze wszystkimi Twymi wadami...

Zrób sobie listę rzeczy, które w życiu osiągnęłaś, na które się odważyłaś. Zapewne to co Tobie wydaje się niczym, dla innych może być nieosiągalne.

Uśmiechnij się!
Pozdrawiam smile

222

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Wiele osób pod jakimś względem lub w jakiejś dziedzinie życia czują się niespełnionymi nieudacznikami. Tylko się nie przyznają publicznie, a tym bardziej przed samym sobą. Zastanawiam się czy istnieje ktokolwiek,  kto zrealizował w życiu wszystkie zamierzenia, a do tego spełnił we wszytskich ważnych rolach   
życiowych. Dlatego nie wierzę, że można być stuprocentowym nieudacznikiem ani całkowitym ideałem.

223 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-01-09 16:39:39)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
jadvinia napisał/a:

Jak możesz mówić, że jesteś nieudacznikiem? Ja widzę tylko sfrustrowaną i zgorzkniałą starą pannę, która na forum użala się nad sobą. Ileż ludzi by się zamieniło z Tobą ze wszystkimi Twymi wadami...

No, fantastycznie dyplomatycznie przekazalas swoj punkt widzenia. Nie ma co, gratulacje... Myslalam, ze okreslenie "stara panna" bylo ostatni raz przed wojna uzywane. W jakim Ty swiecie kobieto zyjesz?

224 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-01-09 20:39:16)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Nienawidzę mojego komputera,pisałam przez półgodziny odpowiedź i gdzieś mi to zniknęło sad

paulina20 napisał/a:

Tak? Ale przecież lolapalmer nie odzywała się z tego samego powodu, co ja - ze strachu. I poddała się po pierwszym niepowodzeniu. Znaczy nie - nie poddała. Napisała, że czyta i szuka. Kolejnym błedem jest rozmyslanie, jakie to, co sie powiedziało, jest głupie. W ten sposób to się nigdy nie odezwiesz (jesli będziesz się za to za każdym razem w duchu karać). Zauważcie, co mówią inni ludzie.

Brzydullo, piszesz, że masz twardą dupę. więc dlaczego tak się boisz odzywać?

Do'ad remu': ja się nie boję odezwać,ja po prostu nie mam nic do powiedzenia.To takie samo uczucie jak pójśc na egzamin do którego się w ogóle nie przygotowało i nie chodziło na zajęcia. Co pomyslisz o osobie która siedzi na imprezie i odezwie się tylko raz, i dodatku jak cos powie to ani przypiął ani wypiął? Polubisz ją? Zechcesz się z nią znowu spotkać? Jesli ktoś powie 10 zdań w tym jedno głupie to prawdopodobnie nikt tego głupiego nie zapamięta, ale jesli powie tylko jedno głupie to własnie po tym głupim bedą go oceniać.

jadvinia i adlernewman,odpowiem Wam  jednocześnie bo to się trochę wiąze
Mniej więcej do matury miałam prawie same 5 (nawet z plastyki i wfu hahaha) bez szczególnego wysiłku. Co spodowodowało że pomyślałam że mogę osiągnąćw zyciu wszystko co chcę. No prawie wszystko bo wiedziałam z góry że żadne negocjacje czy inna forma komunikacji nie są moją mocną stroną i chociaż pewnie skończyłabym i prawo, to prawnikiem dobrym bym nie była.
Piątki w szkolenie nie sa miernikiem sukcesu w zyciu dorosłym.W szkole mozna mieć same tróje ale okazać się np świetnym negocjatorem czy kucharzem czy prezenterem telewizyjnym i w tym się realizować.
Uwazam że jak coś w zyciu robić to nalezy robić to dobrze. Nie zdarzałowam się wam przeklinać np mechanika samochodowego który naprawia wasz samochód 3 raz i ciągle coś jest nie tak? Nie pomyslałyście że no lepiej zeby ten zajął się czymś innym? Albo mieć złego nauczyciela? Bo mi tak. Ale te same wymagania stawiam sobie.
Poza tym zawsze miałam problem z nawiązywaniem znajomości i szłam przez życie trzymając się za rękaw bardziej przebojowej koleżanki. Problem pojawiał się kiedy w kolejny etap zycia musiałam iść bez koleżanki.... miałam swoje doły z tego powodu ale kompensowałam to sobie rozwojem i planami zawodowymi. I nagle się okazało że właściwie po 10 latach pracy i nauki moja wiedzy jest na poziomie jakby tych 10 lat nie było,a w dodatku mój brak zdolności komunikacji pogrąża mnie dodatkowo. Straciłam grunt pod nogami i nie wiem co ze sobą zrobić.
Poszłabym nawet na nowe studia, zaryzykowałabym wysiłek i koszt ale naprawdę nie widzę niczego w czym byłabym dobra. A na następne nietrafione studia nie mogę sobie pozwolić bo mam już z tego wszystkiego popsute zęby,połowę siwych włosów i kredyt w CHF.

adlernewman - czy mojej mamy nastawienie miało na mnie wpływ? Subiektywnie powiedziałabym że nie ale chętnie poznałabym opinię psychologa. Do niedawana nie wierzyłam w to co mi powtarzała i pchałam się do przodu (prawo jazdy,medycyna) ale ostatnie doświadczenia pokazują że najwyraźniej miała racje...

225

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Twoja matka nie ma racji. Wcale. Przyjmij to do wiadomosci.

Ja patrze na Ciebie z podziwem: skonczylas medycyne, podrozowalas, nie balas sie pojaechac do pracy do innego kraju. Fantastyczne osiagniecia smile

226

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Aldernewman nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie określenie "stara panna" zarezerwowane jest dla kobiet w średnim wieku i wyżej, które zrzędzą, narzekają i nic nie robią żeby im było lepiej i wydaje im się, że trawa u sąsiada jest bardziej zielona. Wiem, że teraz modnie się mówi singiel, ale to określenie bardziej mi pasuje do osoby nie w związku, ale energicznej, z ikrą i nieskupiającej się na porażkach i po prostu z pomysłem na co dalej... Poza tym singiel, czy single jak kto woli jest raczej neutralne. Mi chodziło o dosadne, pejoratywnie kojarzące się określenie.

To oczywiście bez obrazy dla autorki wątku.
Każdemu w końcu popsują się zęby, osiwieje itd. Są farby do włosów, kremy do wszystkich części ciała. Trzeba tylko chcieć! Pójść do fryzjera i zacząć się w końcu uśmiechać do nowego dnia. Jesteś lekarzem -  świetnie. Możesz pomagać ludziom, bo o to w tym chyba chodzi smile a jakiej specjalności? - zapytam z ciekawości.

Dla Ciebie 5ki w szkole to nic takiego, a dla mnie były zwykle nieosiągalne. Jestem nerwusem, roztrzepańcem i wiecznie czegoś szukam. Nie znoszę tego u siebie. Nie lubię też tego, że jestem niezorganizowana. Mam 26 lat i mimo, że od kilku lat, przerwami pracuję, to wciąż nie umiem sobie zrobić materiałów tak uniwersalnie by z nich korzystać później. Za każdym razem układam plany na nowo, a wiem że jakbym raz solidnie przysiadła, to bym miała pomoc na lata itd. Mam mnóstwo cech, których nie akceptuję, których nie lubię i staram się to zmienić. Owszem zdarza mi się siąść i płakać: "bo ja nic nie umiem i nic mi nie wychodzi", potem jednak się ogarniam i myślę nie jak mi źle, tylko co z tym fantem zrobić i jak na swoje możliwości sobie pomóc i ZAWSZE szukam rozwiązań. Nie zawsze znajduję od razu, ale powoli jakoś idę do przodu. Bazuję na tym co już mam i to rozwijam. Np. Mam  męża, dzieci (niedawno dwójkę) licencjat na koncie z 2 języków, znalazłam pracę i co dalej? Pomyślałam o magisterce, ale już miałam dość filologii więc zabrałam się za PR. Jestem wygadana i akurat kontakty międzyludzkie to moja działka więc zostawiłam męża z dzieciaczkami i wyjeżdżałam na studia zaoczne 120 km dalej razem z serdeczną przyjaciółką. 2 lata tam spędzone dały mi więcej studenckiego życia niż 4 licencjatu dziennego big_smile odżyłam psychicznie. Choć wyjeżdżałam z domu z łezką w oku, że zostawiam wspaniałe dzieci i męża, to na miejscu szłam na całość (w granicach rozsądku) ale balowaliśmy równo, ze mną na czele i nikt z nowopoznanych ludzi nie wierzył, że mam męża i dzieci smile potem ciąża trzecia i obrona pracy na miesiąc przed rozwiązaniem smile udało się. Teraz jestem na macierzyńskim i ekstremalnie tęsknię za wyjściem do ludzi. Wiem, że nie jest to możliwe, bo trójka dzieci i wiecznie nieobecny mąż mi na to nie pozwolą dlatego znalazłam sobie forum i to w jakiś sposób wypełnia mi pustkę towarzyską. Żyję dalej zamiast się użalać - bo przez dzieci to ja już nigdzie nie wychodzę. To prawda, że nie mam czasu wyjść do fryzjera, przez remont nie mam też pieniędzy na nowe ubrania, dobre kosmetyki itd.W tym roku po raz pierwszy od 6 lat nie pojedziemy na wakacje nad morze, żeby zaoszczędzić. Ale ja zamiast jojczeć, że tak mi źle, że rodzice groszem nie zarzucą by nam pomóć, biorę korepetycje i mamy "lewe pieniądze" na jedzenie i ostatnio leki, bo dzieci okropnie chorują i fortunę na to przeznaczamy, no i płatne i niemiłosiernie drogie szczepionki sad sad sad
Jak mi czegoś bardzo brakuje po prostu myślę jak to zmienić. Mój małżonek ostatnio mi powiedział, że jestem żoną z jego snów. (Zaśmiałam się, że pewnie kocha te moje kacze nóżki) On mi powiedział, że czuje się przy mnie szczęśliwszy, bo jak mamy jakiś problem, to ja zawsze widzę rozwiązanie i nie marudzę. Poczułam się jak ktoś na prawdę wyjątkowy smile komplement, że mam ładne nogi czy uśmiech by mi tak humoru nie poprawiły...
Szukaj dobrych stron i dobrych rozwiązań.

Tak sobie pomyślałam,że skoro chciałabyś uniknąć kontaktu face to face z ludźmi, to może stwórz swoją stronę internetową i udzielaj porad medycznych. Dorobisz na tym i to nawet ładnie. Tam Cię nikt nie zobaczy smile Sama kiedyś szukałam opinii chirurga i zdecydowałam się na takiego online. Przedstawiłam mu swoje wyniki badań, napisałam co mi powiedzieli tutaj i on bardzo dokładnie mi odpisał i doradził sposób leczenia. Tak zrobiłam i nie żałowałam 100zł na tą poradę. Bardzo mi pomogła smile
Pomyśl smile

Pozdrawiam i przytulam smile smile smile

227

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Dodam jeszcze tylko jedno. Takim właśnie chciałam być lekarzem:

Somebody asked me: "You're a Doctor? How
much do you make?" I replied: "HOW MUCH
DO I MAKE?" ... I can make holding your hand
seem like the most important thing in the world
when you're scared... I can make your child
breathe when they stop... I can help your father
survive a heart attack... I can make myself get
up at 4AM to make sure your mother has the
medicine she needs to live...and I will work
straight through until 4am to keep her alive
and start the day all over again! I work all day
to save the lives of strangers... I will drop
everything and run a code blue for hours trying
to keep you alive!!! I make my family wait for
dinner until I know your family member is
taken care of... I make myself skip lunch so
that I can make sure that everything I did for
your wife today was correct... I work weekends
and holidays and all through the night because
people don't just get sick Monday though
Saturday and during normal working hours.
Today, I might save your life. How much do I
make? All I know is, I make a difference.

228

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

jadvinia, ja mam prawie 40 lat
kiedy miałam 26 lat kończyłam własnie staż czy już tam pracowałam w POZ, zarabiałam 500-700 zł +wolontariat w hospicjum,wolontariat - czyli zobowiązanie ale zero kasy oczywiście;a bywało tak że czasem o 23 czy w wigilię czy święta ktoś zadzwonił że pacjent źle się czuje i trzeba było gnać,autobusami bo samochodu jak możesz zgadnąć za 500 zł miesięcznie raczej sobie nie kupiłam... czasem kupowałam leki po drodze żeby mieć ze sobą jak przyjadę,z tego swojego 500zł miesięcznie
mieszkałam z koleżanką która była bezrobotna w jednym pokoju,i tak jakoś sobie razem przędłyśmy, czasem ja coś przywiozłam od rodziców, czasem ona i był obiad, czasem nie
byłam pełna dobrej woli i nadziei na przyszłość,w końcu studia skończyłam,praca jakaś tam była, bieda bo bieda...
ale lata minęły, 40 się zbliża a ja nie ruszyłam z miejsca... przyszły dyżury, kolejne egzaminy i wszystko to doprowadziło mnie donikąd... te piękne ideały o zawodzie lekarza to może w literaturze, ale kiedyś przychodzi zwykła proza życia... a z nią procedury,pacjent który wymaga i coraz częściej prawnik podąża za nim krok w krok który najzwyczajniej w świecie chce zarobić na potknięciu lekarza... i oczywiście szefostwo cały czas ocenia twój 'performance' i postępy...a uwierz mi, praca lekarza nie jest jak to pokazują w Na dobre i na złe, wpada dr Foremniak, rzuca okiem i stawia właściwą diagnozę... a szczególnie trudno się robi kiedy nie potrafisz się dobrze komunikować...
też próbowałam coś zrobić jak było mi źle i szukać nowych rozwiązań zamiast siedzieć i zrzedzić, uczyłam się nowych rzeczy i szukałam nowych zajęć tylko w końcu do mnie dotarło że bez zdolności komunikacji to mogę sobie zrobić hobby ze zdobywania certyfikatów ale nigdy nie uda mi się z tego zyć,no chyba że jakiś bardzo techniczny zawód ale z tym od podstaw to już sobie raczej nie poradzę
Leczenie przez internet? Mnie uczono że to błąd w sztuce leczyć bez zbadania pacjenta czyli krótko mówiąc dobrze jest dopóki jest dobrze ale kiedy coś się sknoci i pacjent pójdzie do prawnika to nigdy w zyciu się z odszkodowania nie wypłacę bo popełniłam podstawowy błąd: nie zbadałam

229 Ostatnio edytowany przez jadvinia (2013-01-10 19:52:51)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Ja rozumiem, że nie zbadasz online, ale zawsze można doradzić gdzie szukać pomocy, jakie badania wykonać itd. Napisać formułkę, że prorada jest jedynie sugestią i nie zastąpi ona wizyty u specjalisty.
Fakt, że jak ktoś Ci napisze, że boli go brzuch, to bez badania się nie obędzie, ale czasami ktoś ma już diagnozę, stertę badań i chce poznać jeszcze jedną, niezależną opinię i wtedy można coś poradzić. zobacz portal dziecko24.pl tam też można zadać pytanie, zobacz jakiego rodzaju są to informacje. Możesz też uruchomić forum, bloga itd. A z prawnikiem sama zagadaj jak to zrobić żeby w razie W nie beknąć odpowiedzialnością. Mi się wydaje, że zwłaszcza w UK, gdzie ludzie uskarżają się na niefachową opiekę zdrowotną można zrobić kasę. Może prywatny gabinet do tego? Jak już ktoś Cię polubi online, przyjdzie prywatnie. Łatwiej zagadać z jednym pacjentem prywatnie, niż z tuzinem w szpitalu z oddechem ordynatora na plecach. Pomyśl smile
nadal życzę powodzenia smile

Ps.
A może treningi z asertywności, komunikacji? Pełno tego w sieci smile poszukaj, zapisz się i uwierz, że i Ty gadać potrafisz. Na forum masz całkiem całkiem gadki smile

230

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Każdy jest kowalem własnego losu, niestety ale to prawda. Jednak człowiek posiada pewne ograniczenia, czasem lepiej pogodzić się z nimi, niż łudzić się, że może się osiągnać wszystko.

231

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
missnowegojorku napisał/a:

Każdy jest kowalem własnego losu, niestety ale to prawda. Jednak człowiek posiada pewne ograniczenia, czasem lepiej pogodzić się z nimi, niż łudzić się, że może się osiągnać wszystko.

Ty mądra baba jesteś smile

232

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

tomadrosc ludowa, bo ja baba z ludu jestem

233

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
brzydulla napisał/a:

Do'ad remu': ja się nie boję odezwać,ja po prostu nie mam nic do powiedzenia.To takie samo uczucie jak pójśc na egzamin do którego się w ogóle nie przygotowało i nie chodziło na zajęcia.

No nie wiem, ja tak mam, jesli się boję lub stresuję. Jeśli czuję się z kimś wyluzowana to nie mam tego problemu, bo wiem, że mogę poweidzieć cokolwiek.

234

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
paulina20 napisał/a:
brzydulla napisał/a:

Do'ad remu': ja się nie boję odezwać,ja po prostu nie mam nic do powiedzenia.To takie samo uczucie jak pójśc na egzamin do którego się w ogóle nie przygotowało i nie chodziło na zajęcia.

No nie wiem, ja tak mam, jesli się boję lub stresuję. Jeśli czuję się z kimś wyluzowana to nie mam tego problemu, bo wiem, że mogę poweidzieć cokolwiek.

A co byś np powiedziała gdyby rozmawiali o mikroinwazyjnej chirurgii klatki piersiowej?

235

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Jakbym nic nie wiedziała to zależnie od sytuacji albo siedziałabym cicho, a jeśli to bliżsi znajomi, to powiedziałabym, że nie moja działka i nie wiem. W każdej dziedzinie są rzezy, których się nie wie i to normalne.
Na egzaminie (ustnym!) z tłumaczeń spejalistycznych pamiętam jak wylosowałam temat porodu siłami natury z użyciem vaccum czy coś podobnego. Dostałam 15 min na przetłumaczenie ze słownikiem i co? Bez wiedzy medycznej bym padła. A że akurat byłam po porodzie to co nieco wiedziałam jak to wygląda, dołożyłam vaccum i opowiedziałam bardziej improwizując niż ytłumacząc... Zawsze jest wyjście z sytuacji.

A może Ty powinnaś zmienić nie zawód, a miejsce pracy? Może jakaś burżujska przychodnia, na którą stać nielicznych. Miałabyś  kasę i względny spokój, ale też większą odpowiedzialność, ale coś za coś wink

236 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-01-12 20:22:08)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
jadvinia napisał/a:

Jakbym nic nie wiedziała to zależnie od sytuacji albo siedziałabym cicho, a jeśli to bliżsi znajomi, to powiedziałabym, że nie moja działka i nie wiem. W każdej dziedzinie są rzezy, których się nie wie i to normalne.
Na egzaminie (ustnym!) z tłumaczeń spejalistycznych pamiętam jak wylosowałam temat porodu siłami natury z użyciem vaccum czy coś podobnego. Dostałam 15 min na przetłumaczenie ze słownikiem i co? Bez wiedzy medycznej bym padła. A że akurat byłam po porodzie to co nieco wiedziałam jak to wygląda, dołożyłam vaccum i opowiedziałam bardziej improwizując niż ytłumacząc... Zawsze jest wyjście z sytuacji.

To był przykład,żeby jakoś wam wytłumaczyć jak się czuję w sytuacjach towarzyskich. I to nie jak gadają o wysoce specjalistycznych osiągnięciach nauki tylko o tzw niczym. Taki 'small talk'. No ciężko w takiej sytuacji powiedzieć że to nie moja działka...

jadvinia napisał/a:

A może Ty powinnaś zmienić nie zawód, a miejsce pracy? Może jakaś burżujska przychodnia, na którą stać nielicznych. Miałabyś  kasę i względny spokój, ale też większą odpowiedzialność, ale coś za coś wink

A co ja bym tam miała robić? Kawę parzyć? Burżujska przychodnia wymaga burżujskich specjalistów a ja zaległam na poziomie tuż powyżej stażysty...

237

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

"Small talk'' to gadanie o niczym, takie żarty sytuacyjne? Sama nie wiem,o co dokładnie z tym chodzi wam?

brzydulla napisał/a:
paulina20 napisał/a:
brzydulla napisał/a:

Do'ad remu': ja się nie boję odezwać,ja po prostu nie mam nic do powiedzenia.To takie samo uczucie jak pójśc na egzamin do którego się w ogóle nie przygotowało i nie chodziło na zajęcia.

No nie wiem, ja tak mam, jesli się boję lub stresuję. Jeśli czuję się z kimś wyluzowana to nie mam tego problemu, bo wiem, że mogę poweidzieć cokolwiek.

A co byś np powiedziała gdyby rozmawiali o mikroinwazyjnej chirurgii klatki piersiowej?

Poprosiłabym o jakies ciekawe historie z tej dziedziny ;P

238

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
paulina20 napisał/a:

"Small talk'' to gadanie o niczym, takie żarty sytuacyjne? Sama nie wiem,o co dokładnie z tym chodzi wam?

Dokładnie.

paulina20 napisał/a:

Poprosiłabym o jakies ciekawe historie z tej dziedziny ;P

No i okazałoby się że to jedyne co w ciągu całego wieczoru wydusiłaś z siebie...

239

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

zdaje się ,że to twoja ambicja jest chora i ci życie zatruwa .Chciałabyś być albo gwiazdą albo schować się w mysią dziurę.Słuchaj świat w 90 procentach składa się z brzydkich nijakich ludzi.To w telewizji promuje się świat ludzi młodych pięknych i błyskotliwych.To jest może z 10 procent a jest nas ładnych parę miliardów(czy milionó)a reszta jest brzydka gruba łysa lub brzydka pachnie.Wracaj do kraju postaraj się o pracę w przychodni w jakiejś kociej woli albo psiej wólce i będziesz gwiazdą na 3 powiaty.25 lat  się uczyłaś to wykożystałabyś tą wiedzę albo jedz do etiopii. Nie jestem lekarką ale pojechałabym dziś pomagać tym biednym ludziom oni umierają z głodu a ja mam problem z wielką upasioną dupą.Chyba masz taki sam problem pozdrawiam gruba stara 47 letnia bezrobotna matka nastolatków .Jedyne z czego się cieszę to to ,że nie mam raka i jeszcze trochę chyba pożyje

240

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Ale mnie ubawiłaś.:)

241

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Tak,chciałabym być dobra w tym co robię. To coś złego? Ładna nie jestem to chociaż mogłabym realizować sie zawodowo. Że stawiam sobie wysokie wymagania? To chyba z pożytkiem dla innych? Gwiazdą? Chciałabym po prostu być taka jak moi rówieśnicy którzy mają takie samo wykształcenie, nie czołgać się po nizinach.
Na prowincję niekoniecznie - moja specjalizacja nie istnieje na prowincji. Zresztą - żeby być dobrym trzeba uczyć się i sprawdzać się wśrod dobrych nie żerować  na niewiedzy innych i kompensować sobie ubytki we włąsnym ego kosztem innych.

242

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
brzydulla napisał/a:
paulina20 napisał/a:

"Small talk'' to gadanie o niczym, takie żarty sytuacyjne? Sama nie wiem,o co dokładnie z tym chodzi wam?

Dokładnie.

Widzisz, to naprawdę tak, że umiejętność ''small talk'' zalezy od naszego samopoczucia. To jest gadanie o niczym, czyli polega  - właśnie, na mówieniu czegokolwiek, pieprzeniu ''głupot'' i smianiu się z nich.
Sama nazwałam to gadaniem ''głupot'' - i przy podejściu ''o,ale głupotę powiedziałam, lepiej się schowam'', ''o, znowu'', ''przychodza mi do glowy glupie rzeczy'' szybko się ''zamkniesz w sobie'' i już w ogóle nie będziesz wiedzieć, co by tu można powiedzieć.
Ja umiem to robic w towarzystwie, w ktorym czuje sie ''bezpiecznie''. Albo jesli mam dobry humor i samopoczucie.
Wydaje mi się, że każdy to umie, jesli się wyluzuje. Chodzi o takie droczenie się, tak?
Jesli nigdy tego nie robilaś, to rzeczywiście możesz nie mieć pojęcia, jak to wygląda i jak się trzeba czuc, żeby tak rozmawiać.
To są naprawdę totalne pierdoły, typu:
(wytracasz cos komus z ręki) -przepraszam - zrobiłaś to specjalnie, przyznaj sie - no dobra, bla bla
-jak ty jedziesz na tym rowerze, uwazaj, wywalisz sie - tak,a ci nie pomozemy wstac -ba, zabierzemy ci rower i zwiejemy
(dziewczyny podaja chlopakowi kurtke do potrzymania) -bedziesz naszym wieszakiem -haha, X awansowal na wieszak

Ale, mówię, ja tak umiem, kiedy jestem rozluźniona, inaczej za bardzo się spinam tym,co ktoś o mnie mysli, i albo mam pustke w głowie, albo jak coś wymyslę to się boje powiedzieć, albo po powiedzeniu myslę właśnie, że to mogło być glupie tongue (Jesli było, a jestem na luzie, to nie przejmuje się tym, nie potraktuję tego zbyt emocjonalnie i bedę żartować dalej). Kiedy masz dobry nastrój, to to się innym naprawde szybko udziela.

Practice makes perfect, ja mam np. dwie osoby (kuzynke i chłopaka, kuzynka to sie smieje dosłownie ze wszystkiego, co powiem - to też jest fajne, że taka z niej smieszka) przy których jestem w pełni rozluźniona. Pracuję nad tym, by tak sie czuć przy wszystkich. (Zaczełam medytacje Zen, codziennie 20 minut wink).

Co do twojej mamy, jesli nikogo nie ''zdobywała'', nie próbowała poznać i dac się poznać, i była nieatracyjna fizycznie - to nie dziwne, ze nikt jej nie podrywał. Faceci podrywają chyba tylko te najładniejsze. Byłam kiedys na dyskotece - juz się konczyła, zostało mało osób. Na parkiecie tanczyło parę dziewczyn. Chodził wsród nich jakis pijany gosciu. Liczyłam, że może chociaż do mnie podejdzie, moze chociaz wlasnie ten pijak, ale nie, podszedł do innej.. ;p
Ta historia twojej mamy o niczym nie swiadczy, według mnie. Co innego, jakby była pewna siebie, kontaktowa, miała poczucie humoru na swój temat i wtedy by jej się nie udało. A o czyms takim nie mówisz.

brzydulla napisał/a:
paulina20 napisał/a:

Poprosiłabym o jakies ciekawe historie z tej dziedziny ;P

No i okazałoby się że to jedyne co w ciągu całego wieczoru wydusiłaś z siebie...

A nie, komentowałabym, dopytywałabym o szczegóły, a potem moze skierowala rozmowe na inny temat słowami ''a wiesz, ja słyszałam że".

243

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
paulina20 napisał/a:

Poprosiłabym o jakies ciekawe historie z tej dziedziny ;P

brzydulla napisał/a:

No i okazałoby się że to jedyne co w ciągu całego wieczoru wydusiłaś z siebie...

paulina20 napisał/a:

A nie, komentowałabym, dopytywałabym o szczegóły, a potem moze skierowala rozmowe na inny temat słowami ''a wiesz, ja słyszałam że".

Po pierwsze to się nie sprawdzi przy 'small talk'.
Po drugie to może ujść niebrzydkiej, słodkiej 20latce która się przypadkiem znalazła wśród naukowców anie niepozornej 40latce z doświadczeniem zawodowym. 20latka byłaby słodka, 40latka infantylna.
Pamiętasz Bridget Jones? Był taki moment jak na promocji kafki dołaczyła do grupki  facetów dyskutujących o jakimś pisarzu czy czymś tam.  Nagle ktoś ją zapytał co sądzi, i jedyne co potrafiła to było 'gdzie jest toaleta'... to tak troche jak ja. O toaletę nie pytam ale duzo mądrzej nie wypadam.

244

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

To co Ty masz za niebywałą specjalizację, której nie można realizować na prowincji? zgadzam się w 100% z biedronką47 big_smile
Etiopia, dobry pomysł smile i pozbędziesz się kompleksów, a do tego opalisz smile

245

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
brzydulla napisał/a:

Od  zawsze podejrzewałam, że coś jest ze mną nie tak. Już jako dziecko nie umiałam nawiązywać kontaktów. Właściwie jedyne srodowisko w którym się jakoś odnalazłam to była podstawówka. Ale tylkomoja klasa. Dzieci z ulicy nie chciały się ze mną bawić. Ani też nie nawiązywałam za bardzo kontaktów za rówieśnikami w rodzinie. Nigdy nie wiedziałam co powiedzieć. A jak już powiedziałam,to nie wiadomo było czy śmiać się czy płakać. Jak miałam 10lat to myślałam że z tego się wyrasta. Ale się nie wyrasta. Teraz mam prawie 40 i ciągle mam tak samo...
W szkole szło mi dobrze ale byłam za bardzo skoncentrowana na swoich piątkach (nie że zadzierałam nosa czy nie pomagałam innym ale mazgaiłam się jakmi coś nie poszło i zawsze bałam się żeby nic nie zbroić no bo wzorowe zachowanie)co mi przyjaciół nie przysparzało. W liceum było strasznie. Stałam się szybko kujonem i outsiderem. Na studiach też.
A w życiu dorosłym? Jestem brzydka. Mała, gruba, duży biust, krzywe nogi. Tzn obiektywnie może nie jestem strasznie opasła, jestem po prostu niezgrabna - krótkie, krzywe nózki i grube uda zabiją efekt jakichkolwiek diet. Gdyby nie osiągnięcia współczesnej stomatologii to byłam już bezzębna. Dzięki nowoczesnym wypełnieniom jakoś to wygląda ale daleko mi do lśniącego białego uśmiechu. Włosy? Cienkie, puszące się. Wiecie,co to puszące się włosy? Takie matowe ni to sprężynki ni to nie wiem co. Fryzjerzy potrafią coś z tym zrobić ale przecież nie będę chodzić z każdym myciem do fryzjera. Bo nawet na fryzjera nie zarobię. A ja nie potrafię. Jak to klasyczne beztalenie. Uśmiech mam szkaradny, 'koleżanki' w liceum przezywały mnie marszczynos. I miały rację.
Nie mam zadnych zdolności. Jestem beznadziejna w sportach. Dopiero ostanio nauczyłam się pływać. Nie potrafię przebić piłki przez siatkę w siatkówce. O koszykówce nawet nie wspomne z 160 cm wzrostu. Wiekimi zajęło zdanie na prawo jazdy i wciąż marnie sobie radzę, szczególnie na nieznanym terenie.
Nie potrafię się ładnie ubrać. Nie potrafię wybrać i dobrać gustownie ubrań. Jak już spróbuję to żal patrzeć.
Najgorsze są kontakty międzyludzkie. Jestem miła dla ludzi i nie zrzędzę tak jak tutaj, ale mimo to odbierają mnie negatywnie. Nie potrafię poradzić sobie w sytuacji konfliktowej. Zawsze chowam się do mysiej dziury i wołam kogoś starszego, niezależnie kto ma rację. Wiecie, są tacy ludzie z którymi jak się porozmawia to od razy człowiek czuje się lepiej, nawet jak nie mają żadnego rozwiązania dla twoich problemów. Zawsze potrafią ojakieś ładnego, stosowane zdanie. Zawsze potrafią znaleźć się w nowej sytuacji. Ja- całkiem przeciwnie. W nowej czy trudnej sytuacji na 99% strzelę jakieś fau pais. Na imprezach stoję gdzieś w kątku i do nikogo się nie odzywam. No bo nigdy nie wiem co powiedzieć. Oczywiście żew ten sposób nie nawiązuję żadnych znajomości i nie mam żadnych przyjaciół. Ciągle siedzę sama i przegądam internet. Albo ogladam filmy na youtubie.
Jak mam z czymś takim żyć? I po co w ogóle żyć? Nie chcę takiego zycia. Nie prosiłam o nie i nie zgadzam się na taką siebie. I obawiam się, że tego nie da się zmienić. Tak jak nie da się nauczyć śpiewać osoby, która kompletnie nie mam słuchu. Jak mam znaleźć pracę? W kryzysie każdy wybiera sobie najlepszych. Ja co najwyżej mogę wklepywać jakieś dane do komputera czy jeździć na szmacie. I nawet jak dostanę taką pracę,to ledwo starczy na skromniutkie przeżycie. A tu 30 lat do emerytury. Trochę smętnie jak się zainwestowało 25 lat w naukę...
Marzę, żeby mieć raka i umrzeć. Albo umrzeć z jakiegokolwiek innego powodu, ale wreszcie umrzeć.

Nie wiem jak masz na imię ale czytając twój post jestem w szoku nie każdy rodzi się  piękny czy brzydki . Akceptuj siebie jaka jesteś naprawdę nie słuchaj innych niektórzy potrafi szydzić z czyiś kompleksów. nie każdy musi być dobry w czymś trzeba próbować wierzyć w siebie . ja wierzę w siebie. uczę się tego bo robię dla dziecka i siebie. nie słuchać złośliwych ludzi nawet krytyk nie szanuje uczuć drugiej osoby. powiem jakie mam życie spieprzone .mam żal do osoby która mi zniszczyła życie . przez nią mam niedosłuch i do dziś źle mnie traktuje jeździła ze mną na badania jaka to była pomoc ? żadna robiła to dla litości i obowiązku. żadnej miłości nie czułam od niej . szydzi ze mnie że nigdy nie znajdę faceta . i mam . czy można dołować człowieka bo jest do niczego?! ja urodziłam się po to żeby coś osiągnąć . że mogę coś robić w życiu to mnie motywuję. znalazłam azyl chodzę do środowiskowego domu samopomocy znalazłam osoby które wspierają tam mam komu powiedzieć co leży mi na sercu. mam na miejscu psychologa . pomysl co ja czułam jak ktos mi powiedział że mnie nie kocha że znajdzie osobę lepszą ode mnie . ale kiedyś powiem o tym pracownikowi socjalnemu jak moja matka potrafi wprost mi tak powiedzieć . był to największy cios najgorsze słowa.

246

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Witam Panią Brzydullę,
Zapoznałam się z wątkiem Pani, zamiast gawędziarskiego stylu spróbuję pokrótce naprowadzić w kierunku poprawy czy rozwiązania poblemów tu zgłaszanych.
1.Po pierwsze co jest nietypowe u Ciebie to to , że bez względu na wszystko zawsze szukasz winy w sobie, większośc ludzi zwala winę na kogoś/coś.

np. piszesz, że ludzie w przychodni w Anglii zgłaszali uwagi na Twoją komunikatywnośc.
Tutaj trzeba wiedzieć, że Anglicy maja obsesję na punkcie akcentu, często specjalnie coś seplenią irytująco byle drugi człowiek nie zrozumiał.
W tej chwili zwal ten problem na poczet angielskiej obsesji a podejmij lekcje redukcji akcentu, żeby być lepszym i pewniejszym siebie.
Widzisz jakie to proste?
2.Nie wszystkie problemy naraz,  wybierzmy coś wspólnie i 'poluzuj tam gdzie Cię ciśnie'.
3.Nie dowiedzieliśmy się czemu zostałaś lekarzem.
Może zaczniesz interesować się barzdiej naturalnymi terapiami poniekąd też pod siebie bo piszesz, że samopoczucie Ci siada.
Zgłębiłam temat na własna rękę, moge pomóc jak sobie wybierzesz to zagadnienie do kontynuacji.
4.Zainteresuj się czymś nowym wciągnij się, niektórzy relaksują się grami komputerowymi lub teoriami spiskowymi(wciąga)
5.Zakładam, że umiesz sobie chwilowo czymś drobnym poprawić humor np pięknie pachnącym kosmetykiem na wyprzedaży( ja np. mam satysfakcję jak zakupię dobra rzecz za miejsza kwotę to czuje się podwójnie usatysfakcjonowana tym, że mam coś nowego dobrej jakości
i że jestem sprytna, bo za mniejsze pieniądze to mam.
6.Takie osoby jak Ty są na ogól solidne a cwaniacy przekombiowuja i mają problem....
Może nas poratujesz zwolnieneim lekarskim a my z zamian nauczymy cwaniactwa. deal?

247

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

jeszcze ode mnie

7.Jesteś przerażona kontaktem z innymi ludzmi bo czujesz sie gorsza poprzez swoje kompleksy/niedoskonałości to w takim razie zauwaz je tez u innych i jak sie kims przerazisz to w myślach postaw sie powyżaj tej osoby- tego i tak wymaga status lekarza.
8/Możesz sobie kupic słodziutkie małe ieuciążliwe kochane zwięrzatko domowe ktore pokochasz , będziesz sie troszczyc o nie i spelnisz potrzebe troszczenia sie o kogoś.

możesz śmiało się zastosować, bo chcesz być jak przebojowi cwanniacy , to zapoznnaj sie jak my myslimy, zamiast szukać innnych biadolących tutaj wrezszci sie odbij na sennsownych radach...

248 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-01-29 10:02:09)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

kundzia26, jednym zdaniem: tzw wiara w siebie mnie właśnie zgubiła. Na podstawie (nieuzasadnionej, jak się okazało), zrezygnowałam ze stałej (i lepiej płatnej) pracy na rzecz ambitniejszej ale na czas określony wierząc,że coś potem ze swoim wykształceniem idoświadczeniemznajdę. I bład. Brak zdolności komunikacji i tzw 'biznesmanner' i w sumie marna wiedza merytoryczna dyskwalifikują mnie raz po raz. Wyszło więcej niż jedno zdanie.

Justice napisał/a:

Witam Panią Brzydullę,
Zapoznałam się z wątkiem Pani, zamiast gawędziarskiego stylu spróbuję pokrótce naprowadzić w kierunku poprawy czy rozwiązania poblemów tu zgłaszanych.
1.Po pierwsze co jest nietypowe u Ciebie to to , że bez względu na wszystko zawsze szukasz winy w sobie, większośc ludzi zwala winę na kogoś/coś.

Tak. To ja jestem nieudana a nie cały świat jest winny. Jak już kogoś winię to rodziców za to że tu jestem. Sami za wiele nie osiągnęli więc po co było produkować kolejnego nieudacznika?

Justice napisał/a:

np. piszesz, że ludzie w przychodni w Anglii zgłaszali uwagi na Twoją komunikatywnośc.
Tutaj trzeba wiedzieć, że Anglicy maja obsesję na punkcie akcentu, często specjalnie coś seplenią irytująco byle drugi człowiek nie zrozumiał.
W tej chwili zwal ten problem na poczet angielskiej obsesji a podejmij lekcje redukcji akcentu, żeby być lepszym i pewniejszym siebie.
Widzisz jakie to proste?

Niekoniecznie. Nie często spotyka się dorosłych którzy nauczyli się natywnego akcentu będąc dorosłości. Czytałam trochę o tym, podobno to kwestia mózgu. Poza tym to nie o akcent chodziło a o sposób przekazywania informacji.

Justice napisał/a:

3.Nie dowiedzieliśmy się czemu zostałaś lekarzem.

Bo, pierwsze nie wiedziałam na co. Wydawało mi się że tego można się nauczyć jak równań kwadratowych a poza tym nie wymaga takiego poziomu komunikacji jak prawo czy biznes. No tak w każdym razie myślałam.

Justice napisał/a:

Może zaczniesz interesować się barzdiej naturalnymi terapiami poniekąd też pod siebie bo piszesz, że samopoczucie Ci siada.

Jak np.?

Justice napisał/a:

4.Zainteresuj się czymś nowym wciągnij się, niektórzy relaksują się grami komputerowymi lub teoriami spiskowymi(wciąga)

Nie no,40 letnia baba?

Justice napisał/a:

5.Zakładam, że umiesz sobie chwilowo czymś drobnym poprawić humor np pięknie pachnącym kosmetykiem na wyprzedaży( ja np. mam satysfakcję jak zakupię dobra rzecz za miejsza kwotę to czuje się podwójnie usatysfakcjonowana tym, że mam coś nowego dobrej jakości

Absolutnie nie. Wydawania kasy tylko pogarsza mi nastrój.

Justice napisał/a:

6.Takie osoby jak Ty są na ogól solidne a cwaniacy przekombiowuja i mają problem....
Może nas poratujesz zwolnieneim lekarskim a my z zamian nauczymy cwaniactwa. deal?

Nie. Po pierwsze nie ma mnie w Polsce. Po drugie lewych L4 nie wystawiam.

I coś tam było gdzieś o zwierzaku. Niestety nie wchodzi w grę bo wynajmuję pokój.

249 Ostatnio edytowany przez Justice (2013-01-29 18:21:58)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

pahahah ze zwolnieniem to taki żart.

z resztą to storpedowałaś  wszystko to nie wiem.

Myślę, że nie powinnaś się podejmować prac w innym zawodzie bo takie zajęcia sa dla tych co lubią bawić sie w rywalizowanie a zdrowie na to mają osoby po 20stce.

hej beskitu a może to jest rzeczywiście prowokacja?

ludzie sie tu wysilają, żeby zapodać jakies pomysły, a tu bum bum.

Nie wiem po co zabiegać desperacko o względy ludzi, większośc jest nuuudna.
Na ogół tak jest , że jak cos koniecznie chcemy i potrzebujemy to nigdy tego nie możemy dostać.

Możesz się odprężyc i iść na męskie prostytutki.

250

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

jodu, magnezu, wapnia bcomplex, c,a d, e litu, manganu sie najedz.
ruchu trochę, w zdrowiu i samopoczuciu nie ma drogi na skróty.

251

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

jak to medycyna nie wymaga kontaktu z ludzmi?
Wymaga i to czasami wstrętnego jak np. badanie odbytu.
Nawet Inżynierowie niektórzy pracują w grupie.
Inni przed komputerem, bez ludzi i nawet niektórzy nie chodzą do pracy.

252 Ostatnio edytowany przez jadvinia (2013-01-29 19:31:56)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Brzydulla jest zgorzkniała i wcale nie potrzebuje pomocy na forum, ona chce się po prostu powyżywać na nas tu obecnych i skwituje każdą wypowiedź w celu udowodnienia sobie, że na jej nieudacznictwo nie ma lekarstwa. Otóż ona wyrzuciła już dawno wszelkie lekarstwa na swoje zgorzknienie i nie przyjmuje nowych i narzeka, że nikt jej nie chce dać i nikt już jej nie pomoże. A jeśli się już taki ktoś zjawi, to zmiesza z błotem udowadniając sobie, że jest do niczego, bo wszyscy się odwracają. Dlatego nie rozumiem po co ten wątek i to całe użalanie się nad sobą skoro autorka ani myśli palcem kiwnąć żeby zmienić swoje złe nastawienie do świata?

Chyba jedynym wyjściem jest napisanie: współczuję Ci, że musisz żyć, nieszczęśliwie w zdrowiu.

Czy teraz odetchnęłaś z ulgą?

Ps. Mi jeszcze na myśl przyszła jedna rzecz, a mianowicie cytat z sex misji: "Wam się wszystkim w dupach poprzewracało, bo żeście dawno chłopa nie miały.

Tak, uważam, że autorce potrzebny jest dobry sex! tongue

253

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Jakie to prostackie wypowiedzi....

254

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
Justice napisał/a:

ludzie sie tu wysilają, żeby zapodać jakies pomysły, a tu bum bum.

Bo mam już pewne doświadczenia i wiem że nie wyszło. W życiu nie jest tak jak w filmie powiesz komuś idź do pubu i poznaj paru ludzi a on oniemieje z zachwytu jakie to genialne.

Justice napisał/a:

jak to medycyna nie wymaga kontaktu z ludzmi?
Wymaga i to czasami wstrętnego jak np. badanie odbytu.

Mówiłam o kontakcie wymagającym zaawansowanych zdolności komunikacji.

jadvinia napisał/a:

Tak, uważam, że autorce potrzebny jest dobry sex!

Fakt, poczułam się jak pod budką z piwem, i to wśród stałych bywalców...

255

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

hmmm a czego sie spodziewałaś genialnego na swoje trywiale problemy?

Nie szanujeszesz ludzi ani ich wysiłku żey dopomoc zatem nie dziw się ze wszyscy potem maja na takiego kogos wyjebane.
Zwykła odrobina manier sie kłania.
Nie masz nic ludziom do zaoferowania nawet dobrego słowa to nic dziwnego , że wieją jak od skunksa,


na drugi raz bądz łaskawa sprecyzowac swoje nie wiadomo czego wygorowae oczekiwania.
przyznaj , że chcesz od nas zebys my przyjecieli z misiem i bajkami na dobranoc cie niańczyć.

256

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Brzydulla jest zgorzkniała i wcale nie potrzebuje pomocy na forum, ona chce się po prostu powyżywać na nas tu obecnych i skwituje każdą wypowiedź w celu udowodnienia sobie, że na jej nieudacznictwo nie ma lekarstwa. Otóż ona wyrzuciła już dawno wszelkie lekarstwa na swoje zgorzknienie i nie przyjmuje nowych i narzeka, że nikt jej nie chce dać i nikt już jej nie pomoże. A jeśli się już taki ktoś zjawi, to zmiesza z błotem udowadniając sobie, że jest do niczego, bo wszyscy się odwracają. Dlatego nie rozumiem po co ten wątek i to całe użalanie się nad sobą skoro autorka ani myśli palcem kiwnąć żeby zmienić swoje złe nastawienie do świata?

Tak, to prawda, wiekszośc ludzi z tego pokolenia wychowanego w komuniźmie jest chujowa , beznadziejna i debilowata i prymitywnie chamska.
Wszelike trudy zwaliło toto na zaradną mlodzież podcinając jej skrzydła cenami mieszkań i umowami śmieciowymi a sami się ustawili jak paczki w maśle naszym kosztem.

Jednak debilowate toto będzie jojczec nad problemami jakie mają dzieci w zerówce.
Brak słow nna takich /fachowcow/ ktorzy zostali skierowai nna studia bo byli ze wsi a nie , że byli najlepsi....

Ten krzyż musimy dźwigać my......

257

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Justice,

Po pierwsze nie przeklinaj.
Po drugie, nie wiem ile masz lat ale musisz być strasznie młoda albo niedojrzała żeby myśleć że na problemy typu 'kryzys zawodowy' wystarczy kupić sobie perfum albo zainteresować się grami komputerowymi. Osobiście uważam że Twoje rady są na poziomie dzieci z zerówki.
A po trzecie, czy ja gdzieś prosiłam o rady?

258

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Przeczytałam temat i dostrzegam u siebie podobny problem co autorka, czasami czuję, że się do niczego nie nadaję i jestem beznadziejna, jestem autsajderką, nie przepadam za towarzystwem ludzi i martwię się jak będę kiedyś musiała znaleźć jakąś pracę. Teraz zajmuję się dzieckiem, siedzę w domu, ale to tylko do czasu i w końcu będę musiała gdzieś pracować, bo nam się nie przelewa, skończyłam dwie szkoły w różnych zawodach i pomimo, że w szkole szło mi bardzo dobrze to już w praktyce zupełnie się do tych zawodów nie nadaję. Rozumiem co autorka przeżywa, bo mam podobnie, życie mnie nie cieszy, mimo że jakby ktoś popatrzył na nie z zewnątrz to by stwierdził, że nie mam na co narzekać.

259

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
Netka28 napisał/a:

Przeczytałam temat i dostrzegam u siebie podobny problem co autorka, czasami czuję, że się do niczego nie nadaję i jestem beznadziejna, jestem autsajderką, nie przepadam za towarzystwem ludzi i martwię się jak będę kiedyś musiała znaleźć jakąś pracę. Teraz zajmuję się dzieckiem, siedzę w domu, ale to tylko do czasu i w końcu będę musiała gdzieś pracować, bo nam się nie przelewa, skończyłam dwie szkoły w różnych zawodach i pomimo, że w szkole szło mi bardzo dobrze to już w praktyce zupełnie się do tych zawodów nie nadaję. Rozumiem co autorka przeżywa, bo mam podobnie, życie mnie nie cieszy, mimo że jakby ktoś popatrzył na nie z zewnątrz to by stwierdził, że nie mam na co narzekać.

Tylko tak czujesz czy masz już jakieś dowody (np nie mogłaś dostać pracy z uwagi na słabą komunikatywność, nie umiesz znaleźć się w nowym towarzystwie itp)?

260

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
brzydulla napisał/a:

Tylko tak czujesz czy masz już jakieś dowody (np nie mogłaś dostać pracy z uwagi na słabą komunikatywność, nie umiesz znaleźć się w nowym towarzystwie itp)?

Tak, zawsze byłam nieśmiała i miałam problemy z odnalezieniem się w nowym towarzystwie, musi upłynąć wiele czasu zanim się oswoję i nie czuję się skrępowana.

Posty [ 196 do 260 z 773 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026