Adler ja Cię kobieto podziwiam, naprawdę. Masz cierpliwość. Fajnie i rzeczowo piszesz, ale marnujesz energię na nieodpowiednie osoby. Jeszcze nie zauważyłaś, że One nie chcą żadnych zmian? Odpuść sobie w tym wątku a pomagaj tym osobom, które naprawdę chcą odmienić swoje życie.
716 2013-07-26 07:19:31 Ostatnio edytowany przez Gocha42 (2013-07-26 07:20:15)
Podobne tematy
Nie Adler, nie ja jestem winna.TWOJE WYOBRAŻENIA CO DO MOJEJ OSOBY SĄ TAK BŁĘDNE I TAK RANIĄCE, ŻE MAM CIĘ DOŚĆ.
Znasz mnie?Widziałaśkutecznie próbowały?
Wiesz zanim wyciągnę jakieś wnioski to się pytam.Konsultuję z przyjaciółkami, które parokrotnie bezskutecznie mnie z kimś umówić.Nikt nigdy , wyograź się nie skarżył się na mój charakter.Wiesz jaka byłą odpowiedz -ONA NIE JEST W MOIM TYPIE URODOWYM.
Zresztą nie mam Ci się ochoty tłumaczyć.
Na czym będzie polegać ta terapia?N wciskaniu jakiś pierd, które mają mi wzmocnić osobowość?Czy na pójściu z panią terapeutką na piwo i ponarzekaniu na chłopów, których ona zapewne też ma felernych...
Ty masz Adler depresję - ją można i trzeba leczyć.ALE NIE WYSYŁAJ WSZYSTKICH DO TERAPEUTY, KTÓRZY MOIM ZNAJOMYM Z PRAWDZIWYMI PROBLEMAMI GÓWNO POMOGLI.
Ludzie, czy Wy nie widzicie, co robicie ze swoim życiem?Banda popapranych , sztucznych , na wskroś przemodelowanych produktów popkultury.Terapeuci, praca nad sobą, oczadzanie mózgów psychościemą.Banda baranów idących na rzeź, doskonali klieńci różnych pseudoguru.Żal mi Was,
....
Znasz mnie?Widziałaś?
Wiesz zanim wyciągnę jakieś wnioski to się pytam.
(...)
Ludzie, czy Wy nie widzicie, co robicie ze swoim życiem?Banda popapranych , sztucznych , na wskroś przemodelowanych produktów popkultury.Terapeuci, praca nad sobą, oczadzanie mózgów psychościemą.Banda baranów idących na rzeź, doskonali klieńci różnych pseudoguru.Żal mi Was,
Z czego WYNIKA, że co "wolno wojewodzie..."? ![]()
SORRY - ale TO, że ma się różne metody radzenia sobie ze swoimi problemami - dla NIKOGO nie jest ujmą. Każdy wybiera co mu życie ułatwia, niektórzy nawet TO, co je ubarwia...
Dlatego "nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe"?
"Banda popapranych, sztucznych, na wskroś przemodelowanych produktów popkultury" ??? - o czym te słowa myślisz świadczą?
Adler - odpuść.
ŻADNEGO celu nie osiągniesz. Są rzeczy na świecie na które NIE MA SIĘ wpływu ![]()
A mi się zdaje, że to Tobie Adler potzrebna jest terapia.
Ludzie, czy Wy nie widzicie, co robicie ze swoim życiem?Banda popapranych , sztucznych , na wskroś przemodelowanych produktów popkultury.Terapeuci, praca nad sobą, oczadzanie mózgów psychościemą.Banda baranów idących na rzeź, doskonali klieńci różnych pseudoguru.Żal mi Was,
Ulala... ![]()
Jesteś wściekła na Adler, a walisz obelgami na oślep... Przykro czytać, tym bardziej, że w większości swoich wypowiedzi powołujesz się na swoją wyjątkową inteligencję i wykształcenie. Sama przyznasz, że od osoby pozującej na intelektualistkę, też oczekiwałabyś trochę innego słownictwa i jakości dyskusji. Emocje, emocjami ale nikt z Twoich rozmówców, mimo odmiennych poglądów baranem Cię nie nazwał... ![]()
721 2013-07-26 10:28:31 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-07-26 10:35:04)
Asterka10 napisał/a:Ludzie, czy Wy nie widzicie, co robicie ze swoim życiem?Banda popapranych , sztucznych , na wskroś przemodelowanych produktów popkultury.Terapeuci, praca nad sobą, oczadzanie mózgów psychościemą.Banda baranów idących na rzeź, doskonali klieńci różnych pseudoguru.Żal mi Was,
Ulala...
Jesteś wściekła na Adler, a walisz obelgami na oślep... Przykro czytać, tym bardziej, że w większości swoich wypowiedzi powołujesz się na swoją wyjątkową inteligencję i wykształcenie. Sama przyznasz, że od osoby pozującej na intelektualistkę, też oczekiwałabyś trochę innego słownictwa i jakości dyskusji. Emocje, emocjami ale nikt z Twoich rozmówców, mimo odmiennych poglądów baranem Cię nie nazwał...
Mam wrażenie, że to chodzi o uogólnionych klientów pop-psychologii. A nie interlokutorów. Miałam się nie odzywać, ale zmieniłam zdanie
Rozumiem, że wysyła się na terapię mnie czy Brzydullę, ale w moim odczuciu Asterce nie jest ona potrzebna. Bo niby z jakiego względu, że jej chłop żaden nie chce? Ona jest naprawdę towarzyska i doskonale radzi sobie z trudami dnia codziennego. Ma przecież chorego syna, a nie załamuje jej to, miała problemy z udowodnoeniem ojcostwa i doskonale sobie dała radę. To ten jeden powód do narzekań kwalifikuje ją do psychoterapeuty? Czasem bezsilność rodzi gniew, może czuje się ona osaczona przez interlokutoórw i poniosły ja emocje. Osoby dojrzała e emocjonalnie winny mieć dla ludzkich słabości zrozumienie.
Ty masz Adler depresję - ją można i trzeba leczyć.ALE NIE WYSYŁAJ WSZYSTKICH DO TERAPEUTY, KTÓRZY MOIM ZNAJOMYM Z PRAWDZIWYMI PROBLEMAMI GÓWNO POMOGLI.
Ludzie, czy Wy nie widzicie, co robicie ze swoim życiem?Banda popapranych , sztucznych , na wskroś przemodelowanych produktów popkultury.Terapeuci, praca nad sobą, oczadzanie mózgów psychościemą.Banda baranów idących na rzeź, doskonali klieńci różnych pseudoguru.Żal mi Was,
Ja nie "wysylam" nikogo, ja tylko radze, ze to moze niektorym pomoc. No ale, jak zwykle, Ty wiesz lepiej, niewazne jak wiele papierow naukowych napisano, w ktorych stwierdzono pomocnosc terapii, i jak wiele kobiet na forum zaswiadcza, ze dzieki niej zmienily swoje zycie na lepsze.
Wole byc szczesliwym, zadowolonym z zycia, optymistycznym "produktem popkultury", a nawet "baranem", niz pelna zlosci, zgorzkniala kobieta, ktora doszukuje sie felerow w kazdym mezczyznie, bo nie jest w stanie przyznac sie sama przed soba, ze ma problem.
Miss, se odpusc.
Faktycznie, Wisly kijem zawrocic sie nie da. Szkoda mojego czasu i energii. Chcecie byc nieszczesliwe, prosze bardzo- jestescie i bedziecie, na wlasne zyczenie.
jakos ty odpuscic sobie do tej pory nie mogłas....hehe
Volver napisał/a:Asterka10 napisał/a:Ludzie, czy Wy nie widzicie, co robicie ze swoim życiem?Banda popapranych , sztucznych , na wskroś przemodelowanych produktów popkultury.Terapeuci, praca nad sobą, oczadzanie mózgów psychościemą.Banda baranów idących na rzeź, doskonali klieńci różnych pseudoguru.Żal mi Was,
Ulala...
Jesteś wściekła na Adler, a walisz obelgami na oślep... Przykro czytać, tym bardziej, że w większości swoich wypowiedzi powołujesz się na swoją wyjątkową inteligencję i wykształcenie. Sama przyznasz, że od osoby pozującej na intelektualistkę, też oczekiwałabyś trochę innego słownictwa i jakości dyskusji. Emocje, emocjami ale nikt z Twoich rozmówców, mimo odmiennych poglądów baranem Cię nie nazwał...Mam wrażenie, że to chodzi o uogólnionych klientów pop-psychologii. A nie interlokutorów. Miałam się nie odzywać, ale zmieniłam zdanie
Rozumiem, że wysyła się na terapię mnie czy Brzydullę, ale w moim odczuciu Asterce nie jest ona potrzebna. Bo niby z jakiego względu, że jej chłop żaden nie chce? Ona jest naprawdę towarzyska i doskonale radzi sobie z trudami dnia codziennego. Ma przecież chorego syna, a nie załamuje jej to, miała problemy z udowodnoeniem ojcostwa i doskonale sobie dała radę. To ten jeden powód do narzekań kwalifikuje ją do psychoterapeuty? Czasem bezsilność rodzi gniew, może czuje się ona osaczona przez interlokutoórw i poniosły ja emocje. Osoby dojrzała e emocjonalnie winny mieć dla ludzkich słabości zrozumienie.
Miss, osobiście nie jestem wielkim miłośnikiem psychoterapii dlatego swoje problemy zawsze staram się rozwiązywać w inny sposób. I chociaż sama czuję niechęć do tej formy radzenia sobie z emocjami, mam świadomość, że są ludzie którym terapia pomaga. Pozwól, że co do reszty wypowiedzi, to się merytorycznie nie odniosę... wolę nie narażać się na inwektywy... ![]()
missnowegojorku napisał/a:Volver napisał/a:Ulala...
Jesteś wściekła na Adler, a walisz obelgami na oślep... Przykro czytać, tym bardziej, że w większości swoich wypowiedzi powołujesz się na swoją wyjątkową inteligencję i wykształcenie. Sama przyznasz, że od osoby pozującej na intelektualistkę, też oczekiwałabyś trochę innego słownictwa i jakości dyskusji. Emocje, emocjami ale nikt z Twoich rozmówców, mimo odmiennych poglądów baranem Cię nie nazwał...Mam wrażenie, że to chodzi o uogólnionych klientów pop-psychologii. A nie interlokutorów. Miałam się nie odzywać, ale zmieniłam zdanie
Rozumiem, że wysyła się na terapię mnie czy Brzydullę, ale w moim odczuciu Asterce nie jest ona potrzebna. Bo niby z jakiego względu, że jej chłop żaden nie chce? Ona jest naprawdę towarzyska i doskonale radzi sobie z trudami dnia codziennego. Ma przecież chorego syna, a nie załamuje jej to, miała problemy z udowodnoeniem ojcostwa i doskonale sobie dała radę. To ten jeden powód do narzekań kwalifikuje ją do psychoterapeuty? Czasem bezsilność rodzi gniew, może czuje się ona osaczona przez interlokutoórw i poniosły ja emocje. Osoby dojrzała e emocjonalnie winny mieć dla ludzkich słabości zrozumienie.
Miss, osobiście nie jestem wielkim miłośnikiem psychoterapii dlatego swoje problemy zawsze staram się rozwiązywać w inny sposób. I chociaż sama czuję niechęć do tej formy radzenia sobie z emocjami, mam świadomość, że są ludzie którym terapia pomaga. Pozwól, że co do reszty wypowiedzi, to się merytorycznie nie odniosę... wolę nie narażać się na inwektywy...
Rozumiem, nie ma sprawy, nie będę "wieszać psów na Tobie" ![]()
...
Anhedonio poznałam paru facetów na poziomie totalnie mną nie zainteresowanych.
NO i TAKIE ich prawo ![]()
I TO jedna z rzeczy z którymi należy się pogodzić - BEZ głupiego gadania, że "oni wszyscy tacy"... "hadko" słuchać
Też raczej należysz do wybrednych - takie twoje prawo (i w/w) ![]()
Dziewczyny - trzymajmy "jakiś" poziom w dyskusji
PLEASE
Może darujmy sobie "osobiste" wycieczki i skupmy raczej na efektywności zachowań lub ich braku sensu? Na przykład...
727 2013-07-26 14:05:02 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-07-26 14:09:25)
Anhedonio, zgadzam sie. Zwykle ludzie, ktorzy nie maja argumentow, szafuja inwektywami. Chyba bym z pol strony zebrala takich "perel", ktore wyczytalam pod swoim adresem od niektorych osob w tym watku. Na szczescie, mam glowe na karku i mnie malo rusza, za jakiego "barana" ktos mnie ma, bo wiem, ze jak przyjrzymy sie faktom, to w sposob oczywisty widac, ktory sposob zycia przynosi pozytywne efekty, a ktory doprowadza do chronicznej depresji.
Bez owijania w bawelne musze przyznac, ze watek "Nieudacznikiem byc..." jest jalowa strata czasu dla wszystkich zainteresowanych: dla "nieudacznikow", bo wcale zadnych rad nie chca; dla "radzacych", bo nawet marginalnie nie sa sluchani i klikaja sobie w pusta przestrzen. Czasem mi sie wydaje, ze powinien on byc przemianowany na "Lubie sie dzielic swoim nieudacznictwem" (za co przepraszam, bo jest to niezbyt milosierna mysl).
nareszcie do ciebie dotarło, zeusowi niech beda dzieki....
Niedługo nasza forumowa terapeutka Adler zacznie kierować co drugiego forumowicza na terapię. Chyba pomyliła się powołaniem, skoro tak szafuje zaleceniami wobec ludzi, może zorganizuj nam grupę terapeutyczną....
czujesz, ona w tych Beskidach to wszystkich będzie terapeutyzować he
Może zarobi trochę...Czego szczerze życzę...
Twoje rady Adler trudno nazwać radami, jeśli ktoś przez te rady ryczy.A ryczałam wczoraj przez te Twoje wywody jakim jadowitym, wrednym, zimnym człowiekiem jestem.Sorry, ale Ty dla mnie osobiście nic nie radzisz tylko brylujesz i piszesz elaboraty.I wysyłasz wszystkich na terapię.
Moja wycieczka, jak słusznie zauważyła Miss, nie był wycieczką osobistą.Jestem zwyczajnie przerażona McDonaldyzacją duchowości.Na każdy problem TERAPEUTA.ZAMIAST PRZEGADANIA Z KIMŚ.Nie długo wszyscy jak przygłupy na wszystko będziemy mówić Ok ,I'M fine bo wstyd będzie przyznać się do tego, że ma się jakiś problem.
Jeśli kogoś uraziłąm przepraszam, ale Adler dała cudny popis swoich dołujących pseudo-rad i wynurzeń na czyjś temat niepopartych realnymi faktami.Czy Ty aby nie lubisz innych wpędzać w depresję?
Albo znajdzie grono wiernych wyznawców i wreszcie się odczepi ode mnie.Dawno już przez kogoś tak nie ryczałam.Tak mi pojechałą po bandzie , ze szok.Aż się na piwo musiałąm umówić.I na gofry.I dietę diabli wzięli ;-))))
Może zarobi trochę...Czego szczerze życzę...
przydało by się, od tylu lat, choć raz zarobić na siebie...
734 2013-07-26 14:46:17 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-07-26 14:46:59)
missnowegojorku napisał/a:Może zarobi trochę...Czego szczerze życzę...
przydało by się, od tylu lat, choć raz zarobić na siebie...
Hehe, Koliberku nie igraj z ogniem, bo i ty dostaniesz "prikaz" pójścia na dożywotnią terapię, aż się nie zresocjalizujesz i będziesz gadać jak i ony ![]()
735 2013-07-26 14:48:55 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-07-26 14:52:13)
Albo znajdzie grono wiernych wyznawców i wreszcie się odczepi ode mnie.Dawno już przez kogoś tak nie ryczałam.Tak mi pojechałą po bandzie , ze szok.Aż się na piwo musiałąm umówić.I na gofry.I dietę diabli wzięli ;-))))
Asterko, nie spodziewałam siępo Tobie, że tak bierzesz do siebie to pranie mózgu, bo to sekciarskie i amwayoskie gadanie przecież jest, daj spokój, przecież te wywody nie maja nic wspólnego z rzeczywistością...Trza być człowiekiem, a nie cyborgiem...:) Wypożyczę Ci moją maleńką psinę, ona wnet ci serotoninkę podniesie w mózgu. Lepiej niż jakikolwiek terapeuta ![]()
736 2013-07-26 14:51:47 Ostatnio edytowany przez Koliber (2013-07-26 15:00:46)
Albo znajdzie grono wiernych wyznawców i wreszcie się odczepi ode mnie.Dawno już przez kogoś tak nie ryczałam.Tak mi pojechałą po bandzie , ze szok.Aż się na piwo musiałąm umówić.I na gofry.I dietę diabli wzięli ;-))))
Asti, bierz to wszystko na pół, to tylko forum, bo zdrowie stracisz.
Masz przyjaciół, dobre znajomości, to sa osoby które ciebie najlepiej znają i cokolwiek moga o tobie prawdziwego powiedzieć ![]()
Koliber napisał/a:missnowegojorku napisał/a:Może zarobi trochę...Czego szczerze życzę...
przydało by się, od tylu lat, choć raz zarobić na siebie...
Hehe, Koliberku nie igraj z ogniem, bo i ty dostaniesz "prikaz" pójścia na dożywotnią terapię, aż się nie zresocjalizujesz i będziesz gadać jak i ony
no już lecę ![]()
Psychopierdami się nie przejmuję.Tylko tymi dogryzaniami Adler do mnie osobiście
Twoje rady Adler trudno nazwać radami, jeśli ktoś przez te rady ryczy.A ryczałam wczoraj przez te Twoje wywody jakim jadowitym, wrednym, zimnym człowiekiem jestem.Sorry, ale Ty dla mnie osobiście nic nie radzisz tylko brylujesz i piszesz elaboraty.I wysyłasz wszystkich na terapię.
Moja wycieczka, jak słusznie zauważyła Miss, nie był wycieczką osobistą.Jestem zwyczajnie przerażona McDonaldyzacją duchowości.Na każdy problem TERAPEUTA.ZAMIAST PRZEGADANIA Z KIMŚ.Nie długo wszyscy jak przygłupy na wszystko będziemy mówić Ok ,I'M fine bo wstyd będzie przyznać się do tego, że ma się jakiś problem.
Jeśli kogoś uraziłąm przepraszam, ale Adler dała cudny popis swoich dołujących pseudo-rad i wynurzeń na czyjś temat niepopartych realnymi faktami.Czy Ty aby nie lubisz innych wpędzać w depresję?
Nigdzie nie napisalam, ze jestes "wrednym, zimnym czlowiekiem". Jedynie napisalam, ze masz bardzo negatywna postawe i nierealistyczne oczekiwania wobec mezczyzn, ktore w oczywisty sposob wplywaja na Twoja egzystencje. Szczerze, jest to najbardziej pozytywny przekaz jaki moglam Ci dac- oznacza to, ze Twoje zycie nie jest zalezne tylko i wylacznie od otoczenia (ktore moze byc przeciez przerozne, a nawet okropne), a w duzym procencie zalezne od Ciebie samej. W moim podreczniku to super wiadomosc, wcale nie majaca na celu nikogo dolowac, a wrecz przeciwnie, dodajaca skrzydel. Ciezko mi widziec, jak to ktos moze odbierac jako powod do placzu.
Terapia nie polega na glupkowatym przyklejeniu sobie usmiechu na twarzy i powtarzania "Czuje sie cudownie!". Polega na doglebnym badaniu swoich pobudek, lekow, blokad, sposobu myslenia (co jest ciezka robota, pelna ryczenia, bo wiele rzeczy na swoj temat nie chcemy przyjac do wiadomosci) i staraniu sie zmieniania ich w taki sposob, dzieki ktoremu bedziemy sie lepiej czuli, lepiej radzili sobie w zyciu, osiagali swoje marzenia. Tego zadna gadka z psiapsiola Ci nie da. Gada sie z kolezanka, zeby sie pocieszyc (co na forum jest powalajaco widoczne), a nie aktywnie rozwiazywac problemy. Przyjemniej przy herbatce sie wyzalic? Jasne. Bardziej konstruktywne? Osmiele sie wyrazic negatywna opinie na ten temat.
Koliber, daruj sobie zlosliwosci.
739 2013-07-26 15:31:18 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-07-26 15:34:07)
W moim podreczniku to super wiadomosc, wcale nie majaca na celu nikogo dolowac, a wrecz przeciwnie, dodajaca skrzydel. Ciezko mi widziec, jak to ktos moze odbierac jako powod do placzu.
Powodem do płaczu byłaby PRZEDE WSZYSTKIM FATALNA I FAŁSZYWA OCENA MNIE JAKO CZŁOWIEKA.
Terapia nie polega na glupkowatym przyklejeniu sobie usmiechu na twarzy i powtarzania "Czuje sie cudownie!". Polega na doglebnym badaniu swoich pobudek, lekow, blokad, sposobu myslenia (co jest ciezka robota, pelna ryczenia, bo wiele rzeczy na swoj temat nie chcemy przyjac do wiadomosci) i staraniu sie zmieniania ich w taki sposob, dzieki ktoremu bedziemy sie lepiej czuli, lepiej radzili sobie w zyciu, osiagali swoje marzenia. Tego zadna gadka z psiapsiola Ci nie da. Gada sie z kolezanka, zeby sie pocieszyc (co na forum jest powalajaco widoczne), a nie aktywnie rozwiazywac problemy. Przyjemniej przy herbatce sie wyzalic? Jasne. Bardziej konstruktywne? Osmiele sie wyrazic negatywna opinie na ten temat.
Koliber, daruj sobie zlosliwosci.
tU ISTNIAŁABY konieczność przemodelowania całej mojej osobowści.cO JAK DOSKONALE WIEMY JEST NIEMOŻLIWE.Wiesz masz bardzo dobre mniemanie o terapeutach i ich mozliwościach.Ja (przynajmniej o tych lokalnych) mam jak najgorsze zdanie.To ludzie wykonywujący ten zawóe na zasadzie przyjść i odklepać.Z ogromnymi problemami z samymi sobą.Przy ich problemach i zahamowaniach moje to pikuś.
Moim problemem jest to ,ż e nie podobam się męzczyznom.FIZYCZNIE NIE PODOBAM.A mam o wiele więcej defektów niż grube uda i nieopowiednia karnacja jak w sąsiednim wątku.
740 2013-07-26 15:47:54 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-07-26 16:19:49)
Osmiele sie powiedziec, ze stwierdzenie, ze cos jest niemozliwe mozna tylko wtedy wyrazic, kiedy sie sprobowalo z calych sil, wlozylo maximum wysilku i niestety ponioslo kleske. W Twoim przypadku jest to a priori zalozenie, nie poparte zadnymi faktami. OK, jezeli nie chce Ci sie pracowac nad soba, nie chce probowac, panicznie boisz sie zmian, nie chcesz brac odpowiedzialnosci za wlasne zycie (skresl niepotrzebne), to przynajmniej miej "jaja" sie do tego przyznac. I git- nie chcesz, to Twoj wybor.
Ale to gadanie o okropnosci wszystkich facetow to normalna zaslona dymna, zajecie zastepcze, wymowka.
ISTNIAŁABY konieczność przemodelowania całej mojej osobowści.cO JAK DOSKONALE WIEMY JEST NIEMOŻLIWE.Wiesz masz bardzo dobre mniemanie o terapeutach i ich mozliwościach.Ja (przynajmniej o tych lokalnych) mam jak najgorsze zdanie.To ludzie wykonywujący ten zawód na zasadzie przyjść i odklepać.Z ogromnymi problemami z samymi sobą.Przy ich problemach i zahamowaniach moje to pikuś.
Moim problemem jest to ,że nie podobam się mężczyznom. FIZYCZNIE NIE PODOBAM. A mam o wiele więcej defektów niż grube uda i nieopowiednia karnacja jak w sąsiednim wątku.
Pozwolę się wtrącic. Nikt doskonale nie wie, że zmiana swojej osoby jest niemożliwa. I tak jak pisałaAdler możemy tak dopiero stwierdzic, gdy WSZYSTKIE nasze próby legły w gruzach, a sądzę, że rzadko takie coś się zdarza. I bez przesady, tutaj niektóre osoby piszą o terapii, jakby zabijała prądem, lub byłaby to forma naprawy dla "głupków".
Terapeuci tez nie są cudotwórcami, nie stawiajmy ich w świetle, że zmienią coś w naszym życiu. Oni potrafią świetnie nakierowac.
I ciągle o tym wyglądzie, dodatkowy defekt na własne życzenie. Jak mało problemów, to trzeba dołożyc sobie coś, co jeszcze bardziej przygniata.
742 2013-07-26 16:32:13 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-07-26 16:42:44)
Jeśli spotkam faceta, który powie mi , że go pociągam jako kobieta , podobam się mu i jestem dla niego atrakcyjna to Ci Adler uwierzę.Nie spotkałam przez 23 lata!!! I pewnie już nie spotkam, zważywszy , że z wiekiem nie ładnieję.
I nic tu nie ma do rzeczy moja osobowość, a w zasadzie ma - bo gdybym była uległym, zakompleksionym kocmołuchem o niskiej wartości to by się pewnie jakiś znalazł.Miałby kim pomiatać i komu wyrzygiwać jaką łaskę robi będąc razem.
A co do zmian - zmieniłam się z nieśmiałej ,romantycznej, zakompleksionej dziewczyny, która się bała odezwać w kobietę, która wie czego chce, nie boi się walczyć o swoje i ma własne zdanie.
O mężczyznę walczyć nie będę.Bo to walka z wiatrakami - albo się ktoś mu podoba i będzie dążył do nawiązania kontaktu, albo nie będzie podobał i nie zrobi nic.Ja inicjować i latać siły nie mam.
Zrozumże wreszcie kobieto o co mi chodzi.
JEŚLI MĘŻCZYŹNI POTRAFILI MI WMÓWIĆ, ŻE ICH NIE POCIĄGAM FIZYCZNIE TO RÓWNIE DOBRZE WYTKNĘLIBY MI MOJE NIEDOSKONAŁOŚCI CHARAKTEROLOGICZNE.
Czy to nie byłoby łatwiejsze i prostsze?Nawet bardziej z klasą , i zachowaniem twarzy jest powiedzieć kobiecie nie pasujemy do siebie, niż nie podniecasz mnie...
A Ty Adler ciągle charakter, osobowość, zachowanie kiedy chodzi o najbardziej prymitywną niezgodnośc biologiczną.O brak pociągu tkanki do tkanki.Brak feromonów, pociągu seksualnego.
Gdybym miałą wstrętną, popapraną osobowość nie miałąbym przyjaciół, koleżanek i znajomych.A mam.Nie garnęłyby się do mnie dzieciaki.Obcy ludzie nie zwierzali.Z kontaktami międzyludzkimi nie mam od dłuższego czasu problemu.
Asterko, gdyby Twoja teza byla sluszna, to zadna puszysta, przecietnie wygladajaca kobieta po czterdziestce nie mialaby partnera. Tak sie sklada, ze maja, nawet sa zamezne- i to szczesliwie. I wiele z nich spotkalo swojego partnera, kiedy byly w Twoim wieku. Wiec jezeli wykluczymy wyglad jako czynnik decydujacy, no... to wlasnie zostaje nam postawa zyciowa i charakter. O ile faktycznie uroda jest atutem, tak samo jak mlody wiek, nie jest ona zadnym wskaznikiem tego, czy dana kobieta bedzie w udanym zwiazku, lub czy bedzie miala trudne zycie uczuciowe.
Jest takie powiedzenie, ze polowa rozwiazania problemu jest znalezienie jego zrodla, wiec jezeli Twoje wysilki z umiejscowieniem winy za sytuacje w mezczyznach, zadnego efektu nie przyniosly, moze warto by bylo pokusic sie o maly test i zaczac tego zrodla szukac gdzie indziej.
744 2013-07-26 17:19:41 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-07-26 17:22:28)
Czy Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem?Czy już tak jesteś zafiksowana na swoje teorie , że nic nie przyjmujesz do wiadomości.
Nie piszę o jakiś tam kobietach, które są puszyste, przeciętnie i po czterdzieste.
Piszę o sobie.O reakcji partnerów na MOJĄ fizyczność, na moje feromony, zapach , seksapil co kolwiek to jest.Nigdy nie spotkałąś osoby, która jest dla Ciebie aseksualna?
Ileż razy do cholery ciężkiej mam Ci pisać, że ŻADEN FACET NIE MAIAŁ ZASTRZEŻEŃ DO MOJEJ OSOBOWOŚCI I CHARAKTERU??????Co nie chcieli mi sprawić przykrości , że jestem jędza, a woleli dowalić " wstydziłbym się z Tobą pokazać".
Zresztą - charakteru i osobowości nie widać - ale widać czyjąś sylwetkę, twarz, biust, biodra, sposób poruszania.I od razu można wywnioskować czy ktoś ci się podoba czy nie, czy cię pociąga.
Powiedz mi Adler, dlaczego na płaszczyźnie intelektualno- osobowościowej moje związki kwitły, a umierały wraz z kontaktem fizycznym?
Powiedz dlaczego męzczyźni , którzy z przyjemnością opowiadali mi swoje życie nie wiedzieli we mnie kobiety i nigdy mimo delikatnych sugestii z mojej strony nie byli zainteresowani czymś więcej jak znajomością?
Pewnie przez tą straszną osobowośc i charakter....
Kobieto, juz pisalam na wczesniejszej stronie, ze dokonalas wyboru, zeby byc z jakims Tolkiem czy Lolkiem, ktory prawil Ci chamskie uwagi na temat Twojego wygladu. Zwykle, tego typu docinki sa serwowane przez zakompleksionych, o niskim poczuciu wlasnej wartosci, agresywnych (przynajmniej werbalnie) mezczyzn, ktorzy czerpia poczucie zwiekszenia ego z ponizania innych ludzi, bardzo czesto swoich wlasnych partnerek. Daj sobie wreszcie powiedziec, ze uwagi tych paru panow mialy zero zwiazku z Twoja fizycznoscia, a byly wylacznie odbiciem ich wewnetrznej zanizonej samooceny i patologicznych taktyk radzenia z nia sobie.
Wiec pytanie za sto dolcow jest, co sprawialo, ze chcialas z takimi mezczyznami byc? (i prosze nie wpychaj mi, ze jak ta biedna owieczka, nie mialas wyjscia, bo ino tacy Cie chcieli). Odpowiedz na to pytanie bylaby naprawde krokiem do przodu.
746 2013-07-26 17:43:37 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-07-26 17:45:11)
Wiesz , ja już nie wiem po co do Ciebie piszę.Wybrałaś takich....ożesz...wybrałabym innych gdyby byli.
Przez dwa tygodnie piszę do Ciebie jak to podpierałam ściany na dyskotekach i nie byłam zaproszona na głupia kawę i już o randce nie mówię....
Miałam sobie chłopa upolować, upić , dać w łeb i przywlec na łańcuchu...Bo chyba tylko tak.Ewentualnie zwabić w jakie miejsce , przykuć do kaloryfera i zgwałcić.
Wyobraż sobie, że Tolka, Lolka po takim wyznaniu wywiewało z mego życia i już z nim nie byłam.To była taka wisienka na zakończenie znajomości pt kończymy znajomość, więc powiem ci dlaczego.
Początkowo Lolek był inteligentnym, oczytanym, wykształconym facetem, a nie cieciem spod budki z piwem.Któego urzekło moje oczytanie, poczucie humoru i to , że taka dzielna i dobrze zorganizowana jestem.Nigdy byś nie przypuszczała , że Karol z klasą (jak sie wydawało) będzie Lolkiem od "nie podniecasz mnie jako kobieta".
Ech, a slyszalas o zlosliwosci niektorych ludzi, kiedy koncza zwiazek (ktora notabene swiadczy fatalnie o nich samych)? Ile to razy, kiedy ludzie sie rozstaja, Lolek powie bylej pani swego serca: "nikt nie bedzie chcial takiego babsztyla", "oblesna jestes", "zawsze mi sie Mariolka bardziej podobala", "cyckow nie masz"...itd. Moglabym wyliczac w nieskonczonosc. Jest to faktycznie ocena wygladu, taka obiektywna? Oczywiscie, ze nie!. Jest to zaledwie wyraz sfrustrowanego ego i braku kultury.
Co do "polowania na samca", to Ci sie (i forumowiczom) zwierze, ze jako mloda dziewczyna na studiach mialam ksywke Tapir (bo nosilam taka retro fryzure z lat szescdziesiatych), i najczestszym tekstem (nie do mnie wprost ale do kolegow), ktory slyszalam, bylo: "Ty sie z Tapirem zadajesz? Jezu! Przeciez ona jest zupelnie porabana. Facet, ty chyba masz zyczenie smierci." Mimo tego, ze mialam wielu kolegow, jakos nikomu sie nie spieszylo brac mnie na randke. No, ale ja w siedzenie na czterech literach nie wierze, wiec kiedy spotkalam pewnego Adama, po prostu polazlam do jego akademika, znalazlam w ktorym pokoju mieszka, zapukalam, zagadalam, a piec godzin pozniej...no to juz historia. Bylismy para przez rok, i nawet do dzis na skypie czasem gadamy. Jezeli przejelabym sie opinia kilku niedowartosciowanych chlopaczkow, to bym studia sama pod sciana przesiedziala.
748 2013-07-26 19:08:15 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-07-26 19:10:54)
A jeśli przez całę życie słyszałaś tylko takie opinie?
Myślisz, że jak sobie wmówisz , że to brak klasy to przestanie cię boleć to co usłyszałaś?
To Ci przytoczę Adler swoją historię.Poznałam kiedyś przez koleżankę pewnego faceta świeżo po rozwodzie.Mieliśmy podobne zainteresowania, fajnie nam się gadało.Byłam wtedy dziewicą, mocno przeterminowaną zresztą.Pewnego wieczora, niby to w ramach pocieszenia przytuliłam go do siebie.I pocałowałam.Od pocałunku do pocałunku wyladowaliśmy w łóżku.Jak się skończyła ta historia?Wcale nie happyendem tylko sprawą w sądzie o ustalenie ojcostwa.To autor sławetnego "wstydziłby się z Tobą pokazać" i całęj masy innych komplementów, które usłyszałam w sądzie i przeczytałam w pismach do sądu.Skopał mnie mentalnie, zeszmacił, dotkną i obraził do samego duchowego mięsa.
Po takim czymś znaczna część kobiet dałaby sobie spokój.Nie ja marzycielka brnełam dalej.No przecież nie tylko chamy i prostaki są na świecie.Randki - cała masa koszy - nie dlatego, że byłam stara, ale dlatego, że się fizycznie nie podobałam.Bo miałam dziecko.Bo nie chciałam się tylko bzykać niezobowiązująco z żonatymi facetami.
Moje całe życie emocjonalne to jedna wielka porażka.Nie mam podstaw by optymistycznie patrzeć w przyszłośc.Ani szanować facetów.Bo tych , których spotkałam szanować i lubić się nie da.
Na jakiej podstawie mam wierzyć?Bo koleżanki mają w miarę przyzwoitych mężczyzn?
Mam być desperatką, która siedzi w barze (albo innym miejscu) i podrywa facetów , łapiąc ich za kolanko lub rozporek?
...
Moje całe życie emocjonalne to jedna wielka porażka.Nie mam podstaw by optymistycznie patrzeć w przyszłośc.Ani szanować facetów.Bo tych , których spotkałam szanować i lubić się nie da.
Na jakiej podstawie mam wierzyć?Bo koleżanki mają w miarę przyzwoitych mężczyzn?
Cóż. Życie porypane sobie zafundowałaś. Masz złe doświadczenia, bardzo złe. Ale jest jeszcze świat, do którego kierujesz swoje nieustające żale i pretensje.
Nie szanuj facetów... nikt Cię nie zmusi. I VICE VERSA
Jednak właśnie udowodniłaś tezę Adler - to Ty masz problem, niekoniecznie faceci. I generalnie trudno im się dziwić, skoro otrzymują takie sygnały. Otaczający świat obejmuje również PRZYZWOITYCH mężczyzn koleżanek - to TY odmawiasz im miejsca na tym świecie. Do jakiego stopnia można być skupionym wyłącznie na sobie? I twierdzić, że NIE ma się problemów z innymi ludźmi... Chyba, że się założy, że mężczyźni to nie ludzie
Myślę, że nie ma na niebie i ziemi człowieka, który byłby zdolny Cię przekonać. A idealiści (i masochiści
) widać czymś innym się zajmują - może goleniem głowy na znak solidarności, bo MAJĄ większe wyzwania na oku... niż mur twej niedostępności.
Współczuję.
Anhedonio, znowu interpretujesz moje słowa tak jak Ci wygodniej.Nie napisałam, że nie szanuję facetów, tylko nie mam do tego podstaw.Szanuję każdego człowieka, każdą ludzką istotę, chyba , że sobie na ten brak szacunku zapracuje intensywnie.
Ja skupiona na sobie?Całe moje życie kręci się wokół mego dziecka.Rzadko pozwalam sobie na chwilę myślenia o swoich potrzebach.Chyba marzenia o szczęściu nie są aż takim egoizmem.
Wiem, jest wojna w Somalii, głód w trzecim świecie, ludzie mają raka.Widzę problemy bliskich mi ludzi i staram się im pomóc.Myślisz, że chęć by Cię ktoś kochał jest aż tak strasznym egoizmem?
Anhedonio nie ma żadnego muru niedostępności.Jestem bardzo kontaktową osobą.Ale jest ogromny strach przed wyjściem z inicjatywą, uczynieniem pierwszego kroku poważnego.Dziwisz mi się?
A przekonać mnie mógłby jedynie mężczyzna , który by mnie pokochał taką jaka jestem.Bez żadnych ale typu - bo dziecko, bo wygląd, bo....
A przekonać mnie mógłby jedynie mężczyzna , który by mnie pokochał taką jaka jestem.Bez żadnych ale typu - bo dziecko, bo wygląd, bo....
Tylko, że NIGDY nie jest tak, że akceptuje się drugą osobę w pełni. Zawsze znajdziemy w niej jakąś wadę, przywarę czy zwyczaj, który nie będzie nam odpowiadał. Nikt nie jest idealny. Wiesz, dlaczego tak wiele związków się rozpada? Bo ludzie związali się ze sobą z nastawieniem, że wszystko zaakceptują, a potem emocje opadły i nagle przychodzi rozczarowanie. Nikt nigdy nie zaakceptuje Cię w stu procentach, bo to jest po prostu niemożliwe. Może jedynie w imię miłości i szacunku do Ciebie tolerować Twoje wady i pomagać Ci w pracy nad sobą.
Ciekawe dlaczego nasza kochana Anhedonia trwała pół życia w destrukcyjnym związku, a teraz głosi nam prawdę objawioną co do naszych wypaczeń postrzegania.
753 2013-07-26 20:14:51 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-07-26 20:16:01)
Bo przejżała na oczy i nie jest taką egoistką skupioną na sobie jak my.
Wiesz to na zasadzie widzieć żdżbło w oku bliźniego i nie widzieć belki w swoim.
Alfa, chodziło mi o 100% akceptację bo to niemożliwe.ale o akceptację mimo czegoś czyli miłość.
A nie dosrywanie na każdym kroku i wymienianie panteonu wad.
754 2013-07-26 20:20:32 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-07-26 20:24:03)
Asterko, wspolczuje doswiadczen, ale Anhedonia ma racje. Jako inteligentna kobieta powinnas zrozumiec, ze pozwalanie komus, kto jest gorzkim rozwodnikiem, przerazonym, ze ma dziecko (bo oczywiscie, wygodnie w tym momencie zapomnial, ze musial sie sam do tego przyczynic), na manie wplywu na swoja samoocene jest conajmniej idiotyczne. Facet byl padalcem, i tyle.
Co do Twojego stosunku do mezczyzn, to wyglada to tak, ze kazdy gosciu jest z Toba jak na rozmowie kwalifikacyjnej. Nie dziw sie, ze tak traktowani, umykaja chybko.
Pozwolilas skupieniu na sobie byc panem zycia- bo tak, egocentryzmem tu po oczach bije. Trakujesz kazda sytuacje w odniesieniu tylko i wylacznie do siebie. Co z tymi biednymi, czesto przemilymi Jasiami, ktorych zbylas, zrownalas z ziemia sarkazmem, wyszydzilas, pominelas? Oni sie nie licza?
Miss, pokazujesz jaka "wspaniala" osobka jestes, dokopujac prawdziwie wartosciowej osobie, ktora w przeciwienstwie do Ciebie miala odwage i jaja by swoje zycie odmienic. No, gratulacje.
Adler Ty masz zupełnie wypaczony obraz mnie.Nigdy w życiu nikogo nie zrównałam z ziemią i nie byłam sarkastyczna.NIE BYŁO ŻADNYCH JASIÓW, POJMIJ TO WRESZCIE.Czy to tak na prawdę trudno zrozumieć , że nikt mnie w życiu nie podrywał, nie zagadywał.Żadnemu Jasiowi , Grzesiowi czy innemu Piotrusiowi do głowy nie przyszło, że jestem kobietą, którą się warto zainteresować.A PATRZYŁAM Z NADZIEJĄ W STRONĘ NIEJEDNEGO MĘŻCZYZNY.Nawet w październiku tamtego roku miałąm jeszcze nadzieję jak poznałam na randkach pewnego ex-lotnika.Którego również odstręczyła moja fizyczność, tym razem miałam namacalne tego dowody.Bardzo widoczne - męska fizjologia nie kłamie.A panu przytrafiła się ta niesprawnośc pierwszy raz w życiu.
A co do rozwodników - to jak myślisz jacy faceci są w moim wieku wolni?I w jakim stanie psychicznym sie znajdują?
Hahaha, bo pan Ci tak powiedzial, a Ty uwierzylas? Niech mnie przygniecie...
Nie ważne co powiedział.Ważne było, jak ja sie poczułam.
Dobra kończymy te dysputy, bo co kolwiek powiem to przekujesz to na swoje.I znajdziesz potwierdzenie swojej opinii o mnie, której chyba nic nie jest w stanie zmienić.A podobno, jak sama powiedziałaś tylko krowy nie zmieniają swojej opinii....taaa.
Asterko, wspolczuje doswiadczen, ale Anhedonia ma racje. Jako inteligentna kobieta powinnas zrozumiec, ze pozwalanie komus, kto jest gorzkim rozwodnikiem, przerazonym, ze ma dziecko (bo oczywiscie, wygodnie w tym momencie zapomnial, ze musial sie sam do tego przyczynic), na manie wplywu na swoja samoocene jest conajmniej idiotyczne. Facet byl padalcem, i tyle.
Co do Twojego stosunku do mezczyzn, to wyglada to tak, ze kazdy gosciu jest z Toba jak na rozmowie kwalifikacyjnej. Nie dziw sie, ze tak traktowani, umykaja chybko.
Pozwolilas skupieniu na sobie byc panem zycia- bo tak, egocentryzmem tu po oczach bije. Trakujesz kazda sytuacje w odniesieniu tylko i wylacznie do siebie. Co z tymi biednymi, czesto przemilymi Jasiami, ktorych zbylas, zrownalas z ziemia sarkazmem, wyszydzilas, pominelas? Oni sie nie licza?
Miss, pokazujesz jaka "wspaniala" osobka jestes, dokopujac prawdziwie wartosciowej osobie, ktora w przeciwienstwie do Ciebie miala odwage i jaja by swoje zycie odmienic. No, gratulacje.
Nie wiem czy nie zauważyłaś, ale ja nie tkwię w toksycznym związku. Cóż jestem jedynie nie prawdziwie wartościową osobą, więc mogę sobie pozwalać na złośliwości ![]()
Miss jest równie wartościową osobą Adler.Tylko Ty rękoma i nogami zapierasz się przed przyjęciem tego faktu.Dla Ciebie wartościowi są tylko Ci, którzy myslą tak jak Ty.
760 2013-07-27 08:21:13 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-07-27 08:35:33)
Anhedonio, znowu interpretujesz moje słowa tak jak Ci wygodniej.Nie napisałam, że nie szanuję facetów, tylko nie mam do tego podstaw
(...)
Myślisz, że chęć by Cię ktoś kochał jest aż tak strasznym egoizmem?
Anhedonio nie ma żadnego muru niedostępności.Jestem bardzo kontaktową osobą.Ale jest ogromny strach przed wyjściem z inicjatywą, uczynieniem pierwszego kroku poważnego.Dziwisz mi się?
A przekonać mnie mógłby jedynie mężczyzna , który by mnie pokochał taką jaka jestem.Bez żadnych ale typu - bo dziecko, bo wygląd, bo....
Primo - wcale Ci się nie dziwię ![]()
Kolejne - nie rozumiem życia chęcią bycia kochaną w takim wydaniu jak Ty pokazujesz na forum: "przyjdzie człowiek i naprawi", Wydaje mi się to właśnie czekaniem na cud, które nie realizując się prowadzi do coraz gorszej frustracji i takiego a nie innego podejścia do płci przeciwnej - coś na kształt tego, co opisała onegdaj Miss - o szkodliwości pozytywnego myślenia
jakoby BRAK REALIZACJI był większym złem, bo myślisz pozytywnie i myślisz a tu ZONK. ZAWÓD.
Tak ty czekasz na zmianę swego życia przez ÓW czynnik zewnętrzny czekasz i czekasz...
Ciekawe dlaczego nasza kochana Anhedonia trwała pół życia w destrukcyjnym związku, a teraz głosi nam prawdę objawioną co do naszych wypaczeń postrzegania.
Spieszę wyjaśnić - TO bardzo proste Miss (Asterka, Ci może wyjaśnić
) - ISTNIEJE takie zjawisko, jak UCZENIE się przez doświadczenie (ludowe porzekadła mówią, że "na błędach")... "OD namacalnego/konkretu DO myślenia symbolicznego/abstrakcji"...
Nie wiem tylko, czy doczytałaś, że w tym złym związku byłam z policjantem? (do dziś "kochającym mnie do ostatniej cegły") dlatego NIE mam powodu szanować policjantów - uważam, że mają ograniczone, nieelastyczne i schematyczne myślenie i poczucie bycia "ponad prawem" (oraz postawę roszczeniową) - LECZ, czy rozsiewam TE opinie na prawo i lewo, zalewam nimi forum?
Ponadto byłam także w drugim długoletnim (13 lat) związku (poturbowana, więc JUŻ bez ślubu) - podobnie jak Asterka z rozwodnikiem. NAUCZYŁAM się więc, że to nie "MĘŻCZYZNA SZCZĘŚCIE DAJE"
Mnie żaden mężczyzna NIE przekona, że DA mi szczęście, choć ponoć kochali mnie taką jaka jestem - sama je sobie zapewniam na co dzień, podsycam zadowolenie z życia na różne sposoby i nie WYJĘ (jak tu nie raz ma miejsce). Bo TAK kochana to ja nie chcę być i dziękuję, nie skorzystam.
Ale to moje losy, które nie są przedmiotem naszej dyskusji - ja ten temat mam przemyślany i nie stanowi dla mnie problemu do poruszania na forum - więc "nie wywołuj mnie do tablicy" MIss
choć nie kryję, że mi miło, że poświęcasz swój czas na troskę o mnie.
Nie wykluczam, że wina za to, że nie potrafię utrzymać związku tkwi we mnie - to możliwe, więc nie KŁÓCĘ się z tym
Taka MOJA uroda
Jak widać każdy ma swoje "odcienie". Nie miałabym nic przeciwko temu, by ktoś rozjaśnił mi MOJE ciemne zakamarki duszy - ale akurat nie omawiany tu mężczyzna a raczej spec od tajemnic duszy, bez względu na płeć. A tu nie ma co terapeutyzować
ZONK
...
Cóż jestem jedynie nie prawdziwie wartościową osobą, więc mogę sobie pozwalać na złośliwości
A słyszałam, iż uważa się, że sarkazm i złośliwostki (o ile się nie przekracza pewnych granic
) SĄ wyrazem poczucia humoru - ten zaś oznaką inteligencji właśnie.
Dlatego może należy mieć dystans do siebie i swoje wady "obśmieszać" - NATOMIAST co do innych osób, to raczej delikatniejsza materia
dlatego lepiej mówić o dyskusyjnych zachowaniach czy postawach niż walić inwektywami po oczach.
Sugeruję byśmy już zeszli z Asterki, bo pewnie jej duszno.
Materiału do przemyśleń KAŻDA z nas (a przynajmniej ja) "dostała" multum ![]()
Asterka10 napisał/a:Anhedonio, znowu interpretujesz moje słowa tak jak Ci wygodniej.Nie napisałam, że nie szanuję facetów, tylko nie mam do tego podstaw
(...)
Myślisz, że chęć by Cię ktoś kochał jest aż tak strasznym egoizmem?
Anhedonio nie ma żadnego muru niedostępności.Jestem bardzo kontaktową osobą.Ale jest ogromny strach przed wyjściem z inicjatywą, uczynieniem pierwszego kroku poważnego.Dziwisz mi się?
A przekonać mnie mógłby jedynie mężczyzna , który by mnie pokochał taką jaka jestem.Bez żadnych ale typu - bo dziecko, bo wygląd, bo....Primo - wcale Ci się nie dziwię
Kolejne - nie rozumiem życia chęcią bycia kochaną w takim wydaniu jak Ty pokazujesz na forum: "przyjdzie człowiek i naprawi", Wydaje mi się to właśnie czekaniem na cud, które nie realizując się prowadzi do coraz gorszej frustracji i takiego a nie innego podejścia do płci przeciwnej - coś na kształt tego, co opisała onegdaj Miss - o szkodliwości pozytywnego myśleniajakoby BRAK REALIZACJI był większym złem, bo myślisz pozytywnie i myślisz a tu ZONK. ZAWÓD.
Tak ty czekasz na zmianę swego życia przez ÓW czynnik zewnętrzny czekasz i czekasz...
Nie chodzi o naprawianie, ale o zrozumienie .I akceptację.O staranie drugiej strony.Czyjaś miłość, ciepło, oddanie AUTENTYCZNE leczy.cHODZIŁO MI O TO, ŻE NIE STAĆ MNIE NA ZWIĄZEK W KTÓRYM TO JA JESTEM DAWCĄ.źRÓDEŁKO JEST CHWILOWO PUSTE I BY SIĘ NAPEŁNIĆ MUSI SPAŚĆ DESZCZ.Nie wyobrażam sobie udowadniania, latqania za kimś, zdobywania.To zostawiam mężczyźnie.Bo jak któremuś się będzie chcieć, to pomogę.Jeśli nie trudno....
Problem, Asterko, polega na tym, ze Ty uzalezniasz wlasne szczescie od innych ludzi. Napisalam Ci wczesniej jaka naprawde swietna wiadomoscia jest, ze nasze zycie zalezy w duzym procencie wylacznie od nas, no ale Ty widocznie nie zgadzasz sie. Nikt, zaden facet nie uczyni Cie szczesliwa, bo to nie ich obowiazek. Zaden Piotrek nie ma obowiazku byc Twoim adoratorem/ przytakiwaczem/masazysta ego. Taka jest obiektywna prawda
763 2013-07-27 11:07:13 Ostatnio edytowany przez bags (2013-07-27 11:08:14)
Problem, Asterko, polega na tym, ze Ty uzalezniasz wlasne szczescie od innych ludzi. Napisalam Ci wczesniej jaka naprawde swietna wiadomoscia jest, ze nasze zycie zalezy w duzym procencie wylacznie od nas, no ale Ty widocznie nie zgadzasz sie. Nikt, zaden facet nie uczyni Cie szczesliwa, bo to nie ich obowiazek. Zaden Piotrek nie ma obowiazku byc Twoim adoratorem/ przytakiwaczem/masazysta ego. Taka jest obiektywna prawda
Bo jak się czegoś nie da zrobić, to trzeba znaleźć kogoś, kto o tym NIE WIE, przyjdzie i to ZROBI.
Tyle, że od szukania takiego "fachowca" był swego czasu w TVN-ie program "usterka". I jak ktoś go oglądał, to zapewne doskonale wie, że był to program od naprawy usterek w DOMU i jego obejściu a nie w ZWIĄZKU!
Nic innego jak bezsensowna strata czasu, nerwów i pieniędzy na naprawianie dziury w samym sobie.
Ty Asterka szukasz adoratora pokroju tegoż w/w fachowca, który w domowym zaciszu zobaczy w Tobie to, czego za żadne skarby Ty nie chcesz - nie że nie możesz, po prostu nie chcesz - w sobie dostrzec i odmieni Twoje życie... stawiając przed Tobą oryginalne i tradycyjne lustro, po czym psim swędem ucieknie w popłochu, świadom czekającego nań zagrożenia.
Bo póki co, to Ty szukasz partnera właśnie przez lustro, tyle tylko, że weneckie. Jak już pisałem Tobie w innym wątku - w pewnym etapie życia starałaś się nie być postrzegana jako obiekt zainteresowań, że teraz Oni Cię w ogóle nie widzą. Jak nie porównując właśnie z weneckim lustrzanym Twoim odbiciem.
Paradoks? Zdecydowanie NIE!
Prędzej naturalna i lustrzanym naocznie porównaniem, brutalna do szpiku kości kolej rzeczy.
Bags, facet, na kolana przed Toba padam! Twoje porownania sa nieziemskie.
Jestem gotowa swoje dwa grosze dzis wrzucic do zbiorowego kotla. Tak jak Bags pisze, trudno oczekiwac rezultatow jezeli sie powtarza do upadlego ta sama nieskuteczna formule. Niech wreszcie do Asterki dotrze, ze nikt nie jest odpowiedzialny za Jej szczescie w milosci- zaden Piotrek, Zdzisio czy Bazyl. Szczescie, szczesciem (wiadomo), ale jak to w znanym kawale Bog Zenkowi odpowiedzial "Daj mi szanse ci pomoc- kup los!".
765 2013-07-27 18:49:04 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-07-27 18:51:37)
Posiadanie faceta nie jest dla mnie celem życia, a jego posiadanie remedium na poplątane życie.
Nie wymagam od faceta cudów, bycia terapeutą tylko zwyczajnie nie bycia cieciem i miłości.
Adler , może na Ciebie faceci lecą i nie masz problemu z Zenkiem , Fredem czy innym Lubym.Ja pijaczka spod budki z piwem sobie nie wezmę na kark.A tylko tacy ewentualnie byli by zainteresowani związkiem ze mną.Czy Tobie wreszcie do tej blond główki trafii , że Polska to nie UK?Że standardowy Polak w moim wieku wygląda jak mój tata i ma zainteresowania ograniczone do lodówy i pilota?I w d.... ma swoją równolatkę.I to czy ja będę się mizdrzyć, starać latać, stawiać drinki ograniczy się do szybkiego seksu w toalecie.Na to ewentualnie mogłabym liczyć.
Dać szansę mogę bezrobotnemu cieciowi który mi będzie siedział na karku, nałogowi, bo niestety, normalny facet w moim wieku nie gustuje w paniach przy kości z dzieckiem specjalnej troski.Na niego poluje zastęp kobiet z którymi ja szans nie mam - wolnych, ładniejszych i niezależnych.
Normalny, inteligentny w miarę oczytany chłop, który nie jest w związku to jak jednorożec.Ponoć istnieją.I on podobnie jak mój kolega z pracy czeka na młodą królewnę, która sama przypląsa do jego łóżka.
Nie moglam sie oprzec, bo trafilam na to na blogu Rozwojowiec, i wydaje mi sie, ze jest najlepszym komentarzem do calego tego watku o nieudacznictwie.

767 2013-07-27 23:10:32 Ostatnio edytowany przez bags (2013-07-27 23:16:31)
Adlernewman ależ jam Ci jest niegodny tego "podarku", jakim chcesz mnie uraczyć.
Posiadanie faceta nie jest dla mnie celem życia, a jego posiadanie remedium na poplątane życie.
Nie wymagam od faceta cudów, bycia terapeutą tylko zwyczajnie nie bycia cieciem i miłości.
Nawet "zaściankowe" niepisane prawa dot. związków sakramentalnych mówią jasno i wyraźnie, że "partner nie jest celem a drogą w Naszym życiu." Tak zawężona jednokierunkowa droga Twojego życia prowadzi w ślepą uliczkę bez powrotu, a z takimi "drogowskazami" celu swej podróży jedziesz na pełnym gazie w ciemną otchłań.
standardowy Polak w moim wieku wygląda jak mój tata i ma zainteresowania ograniczone do lodówy i pilota?I w d.... ma swoją równolatkę.I to czy ja będę się mizdrzyć, starać latać, stawiać drinki ograniczy się do szybkiego seksu w toalecie.Na to ewentualnie mogłabym liczyć.
Kategoryzację tych norm i standardów masz jak widzę mocno okrojoną i w sposób znaczący odbiegającą od ogólnie przyjętych standardów unijnych - nie tylko tych anglojęzycznych - które spełnia nawet polska księga norm PN czy ISO. Najwyższa pora zmienić własny zatwardziały z wiekowego zasiedzenia "kanał", wyjść z tego ciemnogrodu do ludzi i nie wrzucać wszystkich bez wyjątku do jednego wora z podpisem "tępy"
Dać szansę mogę bezrobotnemu cieciowi który mi będzie siedział na karku, nałogowi, bo niestety, normalny facet w moim wieku nie gustuje w paniach przy kości z dzieckiem specjalnej troski.Na niego poluje zastęp kobiet z którymi ja szans nie mam - wolnych, ładniejszych i niezależnych.
Dysproporcja Twojej siły równa się Twojemu własnemu światopoglądowi zniewolenia, który sama sobie wyznaczyłaś. Pogrążasz się z kretesem w tym, że kokietujesz wszystko bez wyjątku, pokazując środkowy palec Innym, wobec władzy/prawu, które sama ustanowiłaś, by udowodnić swoją wyższość nad ogółem społeczeństwa. Nie koniecznie z "listy Shinglera" rodem z pośredniaka.
Normalny, inteligentny w miarę oczytany chłop, który nie jest w związku to jak jednorożec.Ponoć istnieją.I on podobnie jak mój kolega z pracy czeka na młodą królewnę, która sama przypląsa do jego łóżka.
Jak to niejeden Nasz poetycki wieszcz ze smutkiem wskazuje, miłość najczęściej romansuje z niewinnymi młodzieńcami, sławnymi prześmiewcami, potężnymi bogaczami i imponującymi jednorożcami... Harce, hulanki swawole niby tylko są dla wybranych??? Toż to absurd w najczystszej krystalicznie postaci.
Paradoksalnie zabawne jest to, że porównać Cię można do społecznościudzi z dalekiego Irkucka albo innej Jakucji, którzy nic nie wiedzą o tym świecie stojącym szerokim otworem dla Nich wszystkich, a on wie o Nich i o Tobie dosłownie wszystko.
Mówiąc krótko masz facetów w odwłoku, bo oni Ciebie "i vice versa" i jak by nie patrzeć, to tak kuriozalnie interpretowane stare prawo "oko za oko" pozostawi Nas wszystkich ślepymi. Jakoś dziwnym trafem My mamy dobry wzrok, by nie powiedzieć, że sokoli i nie widzimy potrzeby "wykastrowania" otoczenia z tego narządu postrzegania świata. Nawet jeśli punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a nie jest nim fotel obrotowy, to mamy równie "obrotowy" łeb na karku i doczytaną do cna instrukcję obsługi innego człowieka ze zgoła odmiennym podejściem do życia niż Nasze. Co Nas ciekawi i interesuje w Jego "CV" i w sposób umiejętny potrafimy czerpać z tego wymierne korzystnie profity dla obu stron. Czego jak widać na załączonych przez Ciebie obrazkach - nijak nie można powiedzieć i przyrównać do tego.
Bagsiu Tobie Twóje wywody wydają się bardzo intelektualne?Niestety, to bełkot totalny.Np.lista Shinglera coś tam w jakim odległym meczecie dzwoni, ale muezin żle zawodzi.Zanim coś napiszesz zainteresuj się co to znaczy.I jak się to pisze.
Mam facetów w odwłoku bo sobie na to zasługują.Przynajmniej spora część.Moje opisy seksu w toalecie i podrywania w knajpach nie są wymysłem mojej chorej wyobraźni tylko obserwacji.Cieciostwo również.
Niestety Słoneczko jesteś sztandarowym przykładem tego, że facet potrafi być tępy -choć wydaje mu się , że nie wiadomo jakie rozumy pozjadał.Ty byś bardzo chciał być intelektualistą, psychologiem i wujkiem dobra rada, ale Ci to strasznie nie wychodzi, bo masz ewidentne braki , których pseudokrasomówstwo nie jest w stanie zasłonić.
Bagsiu Tobie Twóje wywody wydają się bardzo intelektualne?Niestety, to bełkot totalny.Np.lista Shinglera coś tam w jakim odległym meczecie dzwoni, ale muezin żle zawodzi.Zanim coś napiszesz zainteresuj się co to znaczy.I jak się to pisze.
Mam facetów w odwłoku bo sobie na to zasługują.Przynajmniej spora część.Moje opisy seksu w toalecie i podrywania w knajpach nie są wymysłem mojej chorej wyobraźni tylko obserwacji.Cieciostwo również.
Niestety Słoneczko jesteś sztandarowym przykładem tego, że facet potrafi być tępy -choć wydaje mu się , że nie wiadomo jakie rozumy pozjadał.Ty byś bardzo chciał być intelektualistą, psychologiem i wujkiem dobra rada, ale Ci to strasznie nie wychodzi, bo masz ewidentne braki , których pseudokrasomówstwo nie jest w stanie zasłonić.
Prawda płynąca z moich i Naszych wypowiedzi jak mniemam i widzę Ciebie oślepia, skoro tak "promieniście" mnie określasz
Widzisz... o odwłokowym Twoim podejściu do każdego rodzaju klasy facetów, to wiem o Tobie i od Ciebie włącznie nie od dziś. Taką mizerną wizytówkę już dawno sobie na tym forum wystawiłaś.
Wybacz, ale ja tego nie kupuję, co masz mi do zaoferowania a Twoje poglądy są dla mnie obraźliwe i przemilczę to, co mawiasz na mój temat, bo nie sądzę, by ktoś inny mógł mnie przedstawić w gorszym świetle niż sam siebie widzę. Bo mówiac krótko po tym co widzę z Twojej żałosnej autoprezentacji na tym forum - a nie tylko w tym akuratnie wątku - "moje to być a Twoje to mać". I jakoś mnie nie dziwi, że masz aż taki problem w odbiorze mojej wypowiedzi w odróżnieniu od np. Adlernewman i z owego Twoim zdaniem bełkotu, tworzysz ciężkostrawną papkę medialną, przyprawiając ją "do smaku" Twojego podniebienia inwektywami, dającymi dobitnie mi do zrozumienia, że tym się różnimy jeśli chodzi o wiedzę "zaczerpniętą" z wszelkiej maści literatury i doświadczenia życiowego, gdzie ta ostatnia jest jednak najbardziej znacząca w tym wszystkim między Nami.
Twój sposób oceniania mnie i tak potłuczonej konstruktywnie Twojej krytyki, jest jak dla mnie nad wyraz śmieszny, by nie powiedzieć, że żałosny. I na przyszłośc odpuść sobie wystawianie takich opinii z Twojej wiedzy o kimś wyssanej z palca. Nie znasz mnie a tym bardziej tego, co w życiu doświadczyłem - poza tym co kiedyś pisałem - to daruj sobie takie wycieczki personalne w moim kierunku tutaj.
Wystarczy, że wraz z większością wypowiadających się tu forumowiczów mam takie samo zdanie, popierając Ich wypowiedzi i nie muszę z tego powodu popełniać kolejnego postu na poparcie tych tez. A poniekąd z tym stwierdzeniem już napisałem swojego pierwszego posta. I tym akcentem kończę tą dysputę tutaj z Tobą, bo polemika z Tobą to jak karmienie konia owsem - tym bardziej że ona nie wnosi nic konstruktywnego do 2 części tematu tego wątku.
Bags, niewazne, ciagle mega szacun dla Ciebie ![]()
Co do Asterki, to jak mi sie wydaje i jak w powyzszym komiksie, slepota jest na wlasne zyczenie, a bedace jego wynikiem niepowodzenia zawdziecza sobie samej. No, i tyle w temacie. Mozna konia do wody zaprowadzic, ale nie mozna go zmusic pic.
A ja się w pełni zgadzam z brzydulą - wiele razy marzyłam żeby zniknąć z tego świata, ale po pierwsze boję się popełnić samobójstwo, a po drugie nie mogłabym zrobić takiego świństwa mamie
A swoją drogą jestem ciekawa co tam teraz słychać u brzyduli. Czy udało się jej chociaż trochę pokonać nieśmiałość w stosunkach międzyludzkich?