netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

772 odpowiedzi65 076 wyświetleńzałożony przez brzydulla, 02.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 651 do 715 z 773 ]

651

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

tu posługuję się nickiem...

652

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
missnowegojorku napisał/a:

Nie najlepsza to zmieszanie go z g....

A gdzie ja tu Brzydulle mieszam z g..... (jak to elokwentnie wyrazilas)? Prosze mi przedstawic przynajmniej jedno stwierdzenie, ktore uwlacza Kolezance.

Jezeli racjonalna krytyka myslenia (ktora nie ma zwiazku z ocena osoby- wielokrotnie pisalam jak wiele Brzydulla osiagnela i jaka fajna jest kobieta) jest obrazliwa, to moze zacznij tradycje cenzury na forum.

653

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Dzięki Missnowegojorku za miłe słowa smile
Brzydulla na forum jesteś właśnie sobą. Inteligentną, dowcipną, wspaniałą osobą, z którą wielu by chciało spędzić czas. I taka jesteś naprawdę. I wiem jak cię to może boleć, że właśnie taka nie możesz być w realu. 
Wiecie, można mieć różne fobie, ale moim zdaniem socjobofia i agorafobia jest najgorsza. Żyć wśród ludzi trzeba, zarabiać na życie trzeba, a lęk jest ogromny. Postawcie się w sytuacji: niejedna ma lęk wysokości, przed pająkami, robakami, myszami. Jaki paniczny strach odczuwacie? Co robicie? Unikacie takich sytuacji!
Miałam przyjaciółkę która panicznie bała się psów i jak pies nawet najmniejszy stanął jej na drodze wpadała w panikę, ale za nic nie potrafiła zrozumieć jak można odczuwać lęk przed ludźmi. A jest to taki sam lęk, tylko, że osoby z socjofobią uznawane są często za tchórzy, nieudaczników, a pomyślcie tylko ile odwagi trzeba żeby pójść codziennie do pracy, do sklepu, na ulicy powiedzieć "cześć". Codzienna walka. Praca poniżej kwalifikacji, tracenie wspaniałych okazji zawodowych czy prywatnych.
Dziewczyny polecam przeczytajcie: http://nerwicalekowa.com/2012/09/23/tym-ktorzy-stracili-juz-nadzieje-na-wyjscie-z-nerwicy-historia-pauline-mckinnon/

654

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Szpileczka, ja dobrze rozumiem, ze mozna sie ludzi bac. Fobie dotycza roznych rzeczy. Nie ma w tym nic dziwnego.

Jednak jak sama wiesz z doswiadczenia, terapia jak i leki moga pomoc przynajmniej troche ten lek pomniejszyc. Chyba lepiej czegos probowac, niz sie tylko nad soba uzalac.

655 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-07-22 13:56:27)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
adlernewman napisał/a:

...terapia jak i leki moga pomoc przynajmniej troche ten lek pomniejszyc. Chyba lepiej czegos probowac, niz sie tylko nad soba uzalac.

Adler - zrobiłaś WSZYSTKO co mogłaś ze swojej strony...
Brzydulla, jeśli jest lekarzem, wie LEPIEJ od nas tu wszystkich, że LECZENIE nie przyniesie rezultatów jeśli pacjent będzie je TORPEDOWAŁ. Tym bardziej leczenie w formie terapii, gdzie warunkiem jest chęć/potrzeba osoby poddającej się terapii i jej szczerość wobec terapeuty. Cudów nie ma...
Zatem przekaz jest prosty. Rady nie są potrzebne. ZMIANY wykluczone. Temat zamknięty.
Adler czas przestać poświęcać czas na walkę z wiatrakami smile
Cudze życie, cudzy dobrostan życiowy, cudzy komfort/dyskomfort.
NIE ZMIENISZ mimo dobrych chęci BEZ chęci samego zainteresowanego.
Każdy jest "autorem" swego życia.
W innych wątkach jest dużo osób oczekujących i chętnych - tam jest dużo do zrobienia smile

PS. Jeżeli byłabym na miejscu.... i stwierdziłabym, że MAM problemy z komunikacją z ludźmi - CO często poruszała brzydulla, Z TYM bym coś próbowała zrobić.
Jakieś warsztaty nabywania umiejętności interpersonalnych? Ćwiczenia w prowadzeniu (i znajdowaniu tematów) satysfakcjonującej KONWERSACJI?
Ale to JA. Nikt nie musi korzystać z cudzych doświadczeń przecież wink

656

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Anhedonia, z ciezkim serduchem musze przyznac, ze niektorzy ludzie sa jak sciana od ktorej groch jak i dobre rady sie tylko odbijaja niczym gumowe pileczki. Prawda, sa dorosle, wiec jak im dobrze siedziec w swoim biadoleniu jak swinka w blocie, to juz nie moja wina.

Smutno mi tylko, bo to najzwyczajniejsze marnotrawstwo zycia.

657

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
adlernewman napisał/a:

...
Smutno mi tylko, bo to najzwyczajniejsze marnotrawstwo zycia.

TOĆ to i one SĄ smutne.
Broń nas boże, aby ten smutek miał się rozplenić jak jakaś zaraza wink
"Nie chociesz - nie nada; pachociesz, nie budziet" jak to mówią Rosjanie smile

658 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-07-22 14:08:10)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Oj to prawda...

Jak juz pisalam wczesniej, chciec trzeba- to podstawa. Tutaj jest duzo chcenia, ale tylko takiego, ktore dotyczy niezmieniania niczego. Przypominaja mi sie historie, kiedy ktos chce ksiazke napisac i cale zycie nawija o tym, ale umiera z pustymi kartkami. Bo takie klepanie o swoim nieszczesciu/ depresji/ problemach/ brzydocie (wstaw odpowiednie), bez zadnej determinacji by sobie pomoc, jest takim zastepczym zajeciem.

659 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-07-22 14:18:11)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
adlernewman napisał/a:

...takie klepanie o swoim nieszczesciu/ depresji/ problemach/ brzydocie (wstaw odpowiednie), bez zadnej determinacji by sobie pomoc, jest takim zastepczym zajeciem.

Klasyczny przykład deklaratywności - mówienie TO zaledwie 1 z rzeczy, które MOGĄ ruszyć coś w kierunku rozwiązania (problemu/zadania/wyzwania/niedogodności etc.)
A za deklaracjami MOŻE NIE IŚĆ NIC więcej... PROBLEM lśni pełnią blasku. Jak DOTYCHCZAS.
BRAK DZIAŁAŃ = BRAK ZMIAN (ani na gorsze sad ani na lepsze smile "erzac, cholera nie życie" hmm ) - BEZPIECZNY KOKON smile
TO też wybór

660

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Zgodze sie na calej rozciaglosci Anhedonio.

Do tego uwielbiam te wymowki, ze terapia nie dziala, bo terapia to strata czasu/ terapeuta byl do bani (chociaz to drugie faktycznie sie czasem zdarza, gwoli scislosci), kiedy sama osoba nie wklada zadnego wysilku w ten process albo go nawet aktywnie sabotuje. I potem te jeki, ze ona miala takie nadzieje, a tu kurza stopa!, terapeuta nie okazal sie szamanem- magikiem, ktory machnieciem rozdzki odjal problemy.

Jest takie francuskie powiedzenie "Vouloir, c'est pouvoir" (Chciec to moc). Tyle w temacie.

661

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Weźcie sobie popiszcie na priva, ponarzekajcie na nas.Akurat i jedna i druga wpływa depresyjnie.Po Waszych radach dziewczęta, to dopiero kryzys człowieka dopada.
Popatrzcie jaki jest efekt - Brzydula nie pisze, straciła ostatnie miejsce, gdzie się mogłą wygadać.Od Was rad już dawno przestała oczekiwać.Ale nie, panie muszą nadal gledzić , marudzić i dzielić się ze światem mądrościami.I wdeptywać w podłogę.Bo tylko to potraficie robić.Takie jesteście mądere, takie psychologicznie wyedukowane, a nie macie za grosz delikatności i umiejętności zrozumienia.Nie jesteśmy dziećmi, tudzież osobami, które mają jakie wąskie horyzonty - jeśli już tyle razy mówiłyśmy, że terapia nas nie interesuje to po co nam ją na siłę wtykać.Macie jakieś inne pomysły?Bo te już się dawno zdewaluowały....

662

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Asterko a czy od pisania i narzekania jaka to jest do niczego Brzydulla odmieni swoje życie? Śmiem wątpić. Adler i Anhedonia to  mądre kobiety, pełne empatii, Ich posty naprawdę wiele wnoszą na tym forum. Widzę, że zwłaszcza Miss urządziła sobie nagonkę  na te osoby i torpedowanie wszystkiego co napiszą jest Jej głównym powodem do istnienia na tym forum. Niestety w merytorycznej dyskusji z Nimi dyskusji odpada w przedbiegach. I właśnie muszę Cię zmartwić bo Wasze horyzonty są bardzo wąskie, a mnie pomału przestaje dziwić, że Miss nie ma żadnych przyjaciół, o czym pisała w swoich postach. Może czas zastanowić się nad swoją osobą?

663

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Gocha42, wiesz, a dla mnie to psychopierdy.I to jeszcze siłą narzucane.Rady trzeba kroić jak ubranie na wymiar osoby, której się radzi.I nie każdy , kto nie wierzy w terapię, czary-mary psychologiczne, afirmację ma klapki na oczach.Nie będę robić czegoś w co NIE WIERZĘ, a nie wierzę, że mi terapia pomoże czy uczynienie z siebie swego guru.Jak się będę miała ochotę pomodlić, to wolę do staroświeckiego Pana Boga, niż do jakiejś wydumanej newageowskiej  kreacji.
Uwierz, że człowiek , który ma depresję nie jest zły, sfrustrowany i nie zieje nienawiścią do całego świata.
Tylko nikt z nas nie lubi łopatologicznego wtryniania rad, o których doskonale wiemy, ze w naszym przypadku się NIE SPRAWDZĄ.

664

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Też uważam, że takie ciągłe narzekanie, że nie da się nic zrobic, niczego zmienic to do niczego nie prowadzi.
Tak jak pisała Anhedonia, ten brak wyboru już jest swoistym wyborem. To wybór 'stania w miejscu', bo przecież samo nic się nie zrobi za nas.

Szukacie innych pomysłów zamiast terapii?
Owszem są, ale to raczej trzeba by było miec zakorzenione od dziecka. To coś takiego jak własne wyobrażenia zastępcze.
To życie w iluzji, wymyślanie sobie czegoś, dzięki czemu będziecie szczęśliwe. Tak też się da. I nie uważam tego za coś złego, czy głupiego.
Jeśli jest coś co pomaga, nikomu nie robi krzywdy, to czemu by nawet tego nie spróbowac smile Najważniejsze, aby sobie radzic smile

665

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Ino, ze Strzala Kolezanki w widoczny sposob sobie nie radza. Fochaja sie na terapie, fochaja sie na leki, ale zadnej alternatywy nie proponuja. Jak Anhedonia pisala, niektorzy sobie wybieraja bycie w kokonie nicnierobienia, bo tak wygodniej.

666

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

A życie w iluzji pomoże?Okłamywanie samego siebie, które pryśnie jak bańka mydlana przy pierwszej okazji?
Za to niewątpliwie POMAGA świadomość, że nie tylko ty znajdujesz się w takiej sytuacji, że ktoś Cię rozumie, ma podobne problemy i spojrzenie na świat.Pamiętajcie, że każda z nas na codzień daje sobie radę w życiu, a to forum to takie spuszczenie pary i zdięcie maski.

667

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Niech się pani nie martwi ja mam 148 wzrostu i jestem facetem.
ja dla odmiany nie mam problemu z nawiązywaniu nowych kontaktów czy życiem towarzyskim ale mój wzrost spowodował że nawet ludzie mniej ciekawi prędzej założyli rodzinę niż ja.

668

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Fochają się na to co nam g... da Adler.Nie każdy ma ochotę faszerować się chemią i trwonić kasy na kolejnych terapeutów z Bożej łaski.

669

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Aster, ale jak Ty sobie wyobrazasz poprawe swojego/ Brzydulli/ Miss zycia? Siedzeniem na czterech literach i wyczekiwaniem ksiecia z bajki?

Mnie sie wydaje, ze Wy wszystkie terapia jestescie przerazone, bo doprowadziloby to do nieuchronnej konfrontacji Waszych niewydolnych systemow myslenia. Narzekacie, ale tak naprawde nic nie chcecie zmienic.

670 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-07-22 22:59:29)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
strzała napisał/a:

Też uważam, że takie ciągłe narzekanie, że nie da się nic zrobic, niczego zmienic to do niczego nie prowadzi.
Tak jak pisała Anhedonia, ten brak wyboru już jest swoistym wyborem. To wybór 'stania w miejscu', bo przecież samo nic się nie zrobi za nas.

Szukacie innych pomysłów zamiast terapii?
Owszem są, ale to raczej trzeba by było miec zakorzenione od dziecka. To coś takiego jak własne wyobrażenia zastępcze.
To życie w iluzji, wymyślanie sobie czegoś, dzięki czemu będziecie szczęśliwe. Tak też się da. I nie uważam tego za coś złego, czy głupiego.
Jeśli jest coś co pomaga, nikomu nie robi krzywdy, to czemu by nawet tego nie spróbowac smile Najważniejsze, aby sobie radzic smile

A Brzydulla robiła tu komuś krzywdę? To trzeba tak było jej napisać? Komu te wspaniałe mądre osoby tak tu pomogły? Czekam na przykłady....

671

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
Gocha42 napisał/a:

Asterko a czy od pisania i narzekania jaka to jest do niczego Brzydulla odmieni swoje życie? Śmiem wątpić. Adler i Anhedonia to  mądre kobiety, pełne empatii, Ich posty naprawdę wiele wnoszą na tym forum. Widzę, że zwłaszcza Miss urządziła sobie nagonkę  na te osoby i torpedowanie wszystkiego co napiszą jest Jej głównym powodem do istnienia na tym forum. Niestety w merytorycznej dyskusji z Nimi dyskusji odpada w przedbiegach. I właśnie muszę Cię zmartwić bo Wasze horyzonty są bardzo wąskie, a mnie pomału przestaje dziwić, że Miss nie ma żadnych przyjaciół, o czym pisała w swoich postach. Może czas zastanowić się nad swoją osobą?

Jeśli wszyscy są tacy jak na tym forum,to wolę nie mieć znajomych. Dziękuę za wspaniałe rady i żegnam się na zawsze. Brylujcie dalej w waszym kółku wzajemnej adoracji, ideały.

672

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Z pomocy mozna tylko skorzystac jezeli sie wezmie rady do serca, a nie torpeduje kazda uwage.

Nie moja wina, ze Wyscie sie uparly w tkwieniu w marazmie. Chcecie miec swoj wlasny Klub Nieszczesnic, prosze bardzo, tylko nie wincie innych ludzi za to, ze sie lepiej nie czujecie.

673

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

co ty masz z tą "winą" adler?

674

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
Asterka10 napisał/a:

A życie w iluzji pomoże?Okłamywanie samego siebie, które pryśnie jak bańka mydlana przy pierwszej okazji?
Za to niewątpliwie POMAGA świadomość, że nie tylko ty znajdujesz się w takiej sytuacji, że ktoś Cię rozumie, ma podobne problemy i spojrzenie na świat.

Asterka, czy w gorszych chwilach lepsze jest życie w iluzji, czy lepszym wyborem byłoby strzelenie sobie w łeb?

A ta Wasza świadomośc prowadzi do tego , że jeszcze bardziej pogrążacie się w swoich przekonaniach i zatrzymujecie się w miejscu, bo przecież inni też tak mają.

Nie dałam ani grosza na terapeutę po za kwiatami. To tak już po prostu, aby było miło.

Brzydulla nikomu nie robi krzywdy. Nawet ją lubię. Nie mogę pojąc jej sposobu myślenia. Idąc przez lata takim torem, już bym nie wytrzymała. Podziwiam ją za siłę, mimo wszystko.

A te osoby, żadne ideały, takich nie ma.
Nawet trochę przykro się robi, że tkwicie od lat w swoim myśleniu i nic, bo wszelka zmiana jest ciężka i wymaga wysiłku, ale nie jest niemożliwa. I właśnie to te osoby próbują uświadomic, że można inaczej.

Cóż, każdy ma swój wybór.

Nie denerwuj się Miss, nikt nie jest Ci tutaj wrogiem.

675

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Dobra Strzała, mogę zmienić swój sposób myslenia i wmawiać sobie, że "niezła dupa jestem".Ba mogę sobie zrujnować zdrowie jaką dietą Dukana.Co z tego?Cycki mi co najwyżej polecą, a dla facetó jak byłam pasztetem tak będę.Mogę sobie do usr... śmierci wmawiać, że jest inaczej, że są gdzieś cudowni mężczyźni - tylko oni i tak mnie nigdy nie dostrzegą.
Nie można nikogo zmusić do miłości i przyjaźni - bo albo ktoś nas zaakceptuje z naszym defetystycznym ja, albo to i tak wylezie.Nie zrobisz z pesymisty, cynika, optymisty.Żadna praca , cuda, mecyje i psychopierdy tu nie pomogą.
Terapeuta mógł Ci pomóc w Twoich problemach.W moich będzie bezradny - nie da mi poczucia , że jestem atrakcyjna.Dla kogoś, nie dla siebie.

676

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Asterka, z góry już wszystko skreśliłaś, wszystkiego jesteś już pewna.
Moim zdaniem problem tkwi w środku, we własnym postrzeganiu siebie- "bo albo ktoś nas zaakceptuje z naszym defetystycznym ja, albo to i tak wylezie"
Nie wierzę w rzeczy niemożliwe, niema rzeczy niemożliwych.

677

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

A jak myślisz skąd takie postrzeganie siebie się wzieło?Bo na pewno nie z tego , że sobie usiadłam przed lusterkiem i stwierdziłam - o Boże jaka ja jestem brzydka.Powiem więcej wcale tak nie uważam.
Niestety mężczyźni są odmiennego zdania i mogę sobie wmawiać do imentu jaka jestem cool, oni inaczej na mnie nie spojrzą.
Są rzeczy niemożliwe, albo tak rzadkie , że wręcz niemożliwe.Pewnie istnieje mężczyzna, któremu bym się podobała taka jaka jestem , ba nawet taki co bym dla niego była cudem objawionym.Ale żyje sobie pewnie na Papui Nowej Gwinei i nic mi to w życiu nie pomoże.Żyć iluzją nie zamierzam, wmawiać sobie, że jest fajnie i super również.Biorę byka za rogi i żyję dalej.
Strzała, mam mentalność niewiernego Tomasza, jak dotknę to uwierzę.Wiele lat byłam romantyczką i idealistką.Życie nauczyło mie wierzyć w konkrety.Spotkało mnie w życiu tyle złego, że nie mogę sobie pozwolić na nadstawianie karku dla mżonek i widzimisię.

678 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-07-23 08:30:41)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
missnowegojorku napisał/a:

...
Jeśli wszyscy są tacy jak na tym forum,to wolę nie mieć znajomych. Dziękuę za wspaniałe rady i żegnam się na zawsze. Brylujcie dalej w waszym kółku wzajemnej adoracji, ideały.

Zaprzestań już tych swoich manipulacji - Brzydulla nie jest twoją zasłoną dymną. ONA zachowuje się poważnie, PO PROSTU nie daje wiary, że COŚ jeszcze można zmienić, przynajmniej na drodze terapii - uczciwie o tym pisała. BEZ MANIPULACJI
Namawiam Adler do złożenia broni - bo są granice naciskania... TEŻ źle?
Taka sama wymiana zdań, dwóch rozumiejących się osób, jak i WASZE...
POSTRZEGANIE samego siebie to TEŻ problem autora (bo to on się z nim boryka) a nie otoczenia, niestety.
Choć zapewne NIE ideały, ale przynajmniej nie uprawiające gierek ani dziecinady (bo temat nie śmieszny): "zabieram łopatkę i idę do swojej piaskownicy tongue "

Facet Jerzy84) o wzroście 148 cm napisał i PRZELECIAŁYŚCIE nad tym w swym zacietrzewieniu, nawet NIE ZAUWAŻAJĄC! On napisał (myślę, że do brzyduli właśnie): "NIECH SIĘ PANI NIE MARTWI" - ciekawe czemu?

PS. na innym wątku inny facet napisał natomiast: "
Kobiety wiedzą już, że bity w dzieciństwie bije, ale jakby nie wiedziały jeszcze, że odtrącony odtrąca, niekochany nie kocha, wykluczony wyklucza. To jest dopiero pełne znaczenie wzajemności. Nie jesteśmy pod tym względem różni - Kobiety i Mężczyźni.

Dawno temu przekazywano ustnie a potem zapisano zdanie: "Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę". Czasami wiadomo, kiedy zaczęła się burza, a nie wiadomo, kto i kiedy posiał wiatr"
Może chcąc się kolegować z płcią przeciwną ZAMIAST ją mieszać z błotem, prościej byłoby JEJ czasem posłuchać?
Ponoć "nie zmienia się tylko krowa na łące"...

679

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Anhedonio, płeć przeciwna się z kobietami przyjaźnić nie chce.Bo trudno przyjaźnią nazwać jednostronne smarkanie nad własnymi niepowodzeniami, które mi onegdaj faceci odstawiali.Przyjaźń to szlachetniejsza odmiana miłości (bo bez seksu i chemii) i ja w przyjaźń damsko-męską zdecydowanie nie wierzę.Trudno się zresztą przyjaźnić z osobami, których się z premedytacją niedostrzega i nie chce widzieć.

680

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Anhedonio, płeć przeciwna się z kobietami przyjaźnić nie chce.Bo trudno przyjaźnią nazwać jednostronne smarkanie nad własnymi niepowodzeniami, które mi onegdaj faceci odstawiali.Przyjaźń to szlachetniejsza odmiana miłości (bo bez seksu i chemii) i ja w przyjaźń damsko-męską zdecydowanie nie wierzę.Trudno się zresztą przyjaźnić z osobami, których się z premedytacją niedostrzega i nie chce widzieć.

Asterko, masz może gg? Jeśli tak, to wyślij mia maila. Chętnie bym z Tobą pogadała o tym, jak to wygląda w moim przypadku, ale nie chcę tak na publicznym forum smile.

681

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
Asterka10 napisał/a:

Popatrzcie jaki jest efekt - Brzydula nie pisze, straciła ostatnie miejsce, gdzie się mogłą wygadać.Od Was rad już dawno przestała oczekiwać.Ale nie, panie muszą nadal gledzić , marudzić i dzielić się ze światem mądrościami.I wdeptywać w podłogę.Bo tylko to potraficie robić.Takie jesteście mądere, takie psychologicznie wyedukowane, a nie macie za grosz delikatności i umiejętności zrozumienia.

Dużo postów, kilka lat na karku a chodzisz jak słoń w składzie porcelany.
Wiesz kto najbardziej pojechał autorce? TY.
Piszesz o efektach z góry skazując i wykluczając brzydullę z forum. ( A co tam, ważne że doje#ałaś swoim rozmówczyniom )

Nie siedzisz w jej skórze więc nie gdakaj o jej wykluczeniu z forum.
trolownia

682

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Na pocieszenie mogę ci napisać, że wygląd bardzo często okazuje się czynnikiem, który wcale nie ma znaczącego wpływu na to jak wiedzie nam się w życiu i jak spostrzegają nas ludzie. Wszystko zależy od nastawienia. Ja kilka razy słyszałam od ludzi, że jestem ładna ale tak naprawdę nikt mnie nie lubi bo jestem nieprzystępna i zamknięta w sobie. Taki już mam tok myślenia, że nie da się mnie polubić bo nie ma za co.

683

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Przykro mi to pisać ale odczuwam lekką pogardę do przemądrzałych kujonów.
Ale współczuję każdy zasługuje na swoją drugą połówkę

684 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-07-23 18:17:25)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Asterka, narzekasz, ze faceci nie chca sie przyjaznic, tylko w rekaw sie wyplakuja, ale Ty przeciez od przyjazni wlasnie tego sama oczekujesz.

Dabrowski, przeczytaj sobie caly watek, a nie wal z grubej rury etykietkami.

685

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
AdrianDąbrowski napisał/a:

Przykro mi to pisać ale odczuwam lekką pogardę do przemądrzałych kujonów.
Ale współczuję każdy zasługuje na swoją drugą połówkę

CIEKAWE, którą "stronę medalu" (w tej jakże pasjonującej dyskusji) autor wpisu ma na myśli wink
NO, PO CO żyć jak się jest nieudacznikiem?

686

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Tak się przyglądam temu wątkowi. I zastanawiam się : jakie ćwiczenia służą poprawie komunikacji?

687

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Jaga, przerozne! Naprawde mozna dobrac sobie program od terapii po medytacje, zeby byc bardziej wyluzowanym w gronie innych ludzi.

Ino trza chciec i wlozyc w to wysilek.

688

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
jaga70 napisał/a:

Tak się przyglądam temu wątkowi. I zastanawiam się : jakie ćwiczenia służą poprawie komunikacji?

Jak to miło zobaczyć kogoś, kto CHCE a nie tylko wysuwa "niemożności" big_smile
Mówisz i masz - oto urywek 1 lepszej strony na w/w temat w internecie:
"Na warsztatach nauczysz i dowiesz się:
     Jak przekroczyć nieświadomą przemoc słowną, schematy językowe i myślowe?
     Jak nawiązać autentyczny kontakt z samym sobą i innymi ludźmi?
     Jak wyrażać swoje uczucia i potrzeby (bez oceny, krytyki, obwiniania drugiej osoby)?
     Jak rozmawiać o trudnych sprawach?
     Jak radzić sobie z krytyką?
     Jak możemy słuchać, aby zrozumieć drugiego człowieka?
     Po co nam empatia w relacjach z innymi ludźmi?
     Jak prosić bez form nacisku?
     Jak wyrażać uznanie i wdzięczność?

Warsztaty zostały przygotowane w oparciu o metodę dr Marshalla B. Rosenberga Porozumienie Bez Przemocy (Nonviolent Communication). Metoda ta uczy jak używać języka i umiejętności komunikacyjnych w sposób wzbogacający nasze życie i innych ludzi"

Żeby nie było, że to tylko siudy-mary, na granicy magii - warsztaty komunikacji prowadzone są m. in. na Uniwersytecie Warszawskim.

Jak mówi nasz nieoceniony moderator Wielokropek: "Jak kto chce - znajdzie sposób,
jak kto NIE CHCE - znajdzie POWÓD" smile
Jak się ma problem, to się SZUKA rozwiązań. No chyba, że narzekanie jest sztuką dla sztuki smile

689 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-07-24 16:35:42)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
adlernewman napisał/a:

Asterka, narzekasz, ze faceci nie chca sie przyjaznic, tylko w rekaw sie wyplakuja, ale Ty przeciez od przyjazni wlasnie tego sama oczekujesz.

Adler, Słoneczko odczep się ode mnie wreszcie.Jesteś ostatnią osobą, która mnie zrozumie i rozumie.Co do przyjaźni - nie wypowiadaj się o rzeczach o których nie masz pojęcia.Masz jakiś przyjaciół od 32 czy dwudziestu paru lat?Masz kogoś, kto potrafi do Ciebie przyjechać z drugiego końca Polski bo urodziłaś dziecko, albo co kilka dni dzwoni , by godzinami gadać?
Potrafisz się poświęcić i zrezygnować z czegoś ważnego, nieproszona ugotować komuś  obiad, powiedzieć komuś, że go kochasz.Odwiesić babską zazdrość i oddać komuś sukienkę bo wygląda lepiej niż ty?Podzielić się ostatnią złotówką ...
Kocham moich przyjaciół, wspieram ich, troszczę się i daję całą siebie.Ale oczekuję  wzajemności.Niestety mężczyzn bycie takim przyjacielem jak ja przerasta....

690

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Asterko, to nie jest do końca tak, jak myślisz. Nie zamierzam mydlić Ci oczu i prawdą jest, że większości mężczyzn przyjaźń z kobietami nie interesuje - no chyba, że są to kobiety atrakcyjne, ale wtedy ciężko o szczerej przyjaźni mówić. Zazwyczaj jest tak, że jeśli nie mają w stosunku do kobiety łóżkowych planów, to ich w zasadzie średnio ona w ogóle interesuje, równie dobrze mogłoby jej nie być. Zdarzają się jednak wyjątki i sama mam przyjaciela, który raczej zdecydowanie nie ma co do mnie żadnych planów, ale od czasu do czasu chce się spotkać, pogadać, zadzwoni, napisze. Myślę też, że chce mojego dobra. Ale generalnie wydaje mi się, że ogólnie bardziej trwałe są przyjaźnie z kobietami.

691

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
AlphaWolf napisał/a:

Asterko, to nie jest do końca tak, jak myślisz. Nie zamierzam mydlić Ci oczu i prawdą jest, że większości mężczyzn przyjaźń z kobietami nie interesuje - no chyba, że są to kobiety atrakcyjne, ale wtedy ciężko o szczerej przyjaźni mówić. Zazwyczaj jest tak, że jeśli nie mają w stosunku do kobiety łóżkowych planów, to ich w zasadzie średnio ona w ogóle interesuje, równie dobrze mogłoby jej nie być. Zdarzają się jednak wyjątki i sama mam przyjaciela, który raczej zdecydowanie nie ma co do mnie żadnych planów, ale od czasu do czasu chce się spotkać, pogadać, zadzwoni, napisze. Myślę też, że chce mojego dobra. Ale generalnie wydaje mi się, że ogólnie bardziej trwałe są przyjaźnie z kobietami.

Zgadzam się z powyższym, ja też mam takiego jak mówisz, ale raczej nazwałabym go kolegą.

692 Ostatnio edytowany przez Szpileczka (2013-07-24 17:46:06)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
Asterka10 napisał/a:

Nie każdy ma ochotę faszerować się chemią

Przy socjofobii leki są jak najbardziej wskazane.
Nigdy nie brałyście leków? Nigdy nie chorowałyście na grypę, przeziębienie, oskrzela, bóli głowy, czy zębów też nie miałyście, a jak miałyście to nic nie brałyście?
Ja cierpię na fobię społeczną od dzieciństwa. Jak zaczęłam chodzić po psychiatrach, to przyjaciele twierdzili, że jestem słaba, bo tylko słabeusze leczą psychikę, nerwy itp. sprawy. Moja własna matka uzyskała kolejny epitet dla mnie: "wariatka". Owszem psycholodzy mi nie pomogli, a tylko zaszkodzili. Jednak przepisane przez psychiatrę leki bardzo mi pomogły. Nie leczyłam się farmakologicznie długi czas. W moim przynajmniej przypadku było tak, że dużo czytałam o lękach, jak z nich wyjść i starałam się do tego stosować. Niestety objawy socjofobii nie znikały i doprowadzało mnie to do załamań nerwowych, depresji lub długotrwałego stresu. Jak zaczęłam brać leki mogłam bez drżenia ciała, bez płaczu i całkowicie skoncentrowana (bo w czasie paniki zwyczajnie nie umiałam sie skoncentrować i gadałam takie głupoty, że wychodziłam wiecznie na idiotkę), wychodzić do ludzi. Zaczęłam zwyczajnie ćwiczyć wiarę w siebie, rozmowy z ludźmi, wyjście do sklepu, wejście do autobusu itd. Leki były mi potrzebne, aby wyciszyć objawy fizyczne, ale także psychiczne. Brałam leki coś koło 7 miesięcy (przeciw fobii) Przerwałam z powodu braku ubezpieczenia, a na wizyty prywatne nie było mnie stać. Powiem wam że bałam się jak to będzie jak odstawię, czy nie wróci wszystko. Nie wróciło to co było wcześniej. Gdybym brała tylko leki a nie pracowała nad sobą myślę, że nie odniosłabym takiego sukcesu. bo dla mnie to wielki sukces. I nawet jak teraz czasem zdarza mi się mieć gorszy dzień i niektóre objawy jeszcze się pojawiają, to przypominam sobie jaka byłam 10 czy 15 lat temu. różnica jest we mnie naprawdę ogromna. I to mi daje wiarę, że wyjdę z tego. Pewnie wcześniej bym z tego wyszła, gdybym przykładała się do ćwiczeń, a tak niestety nie jest. Z wielu sytuacji się wycofuję.
Od długiego czasu myślę nad pójściem znowu po leki. Dlaczego skoro już jest dużo lepiej? Bo jeszcze nie do końca jest dobrze. Wiem, że brakuje mi już dosłownie niewielki krok do wyleczenia się, ale nie potrafię go wykonać. Myślę, że leki pomogłyby mi w tym ostatnim etapie.
Zawsze mnie dziwiło dlaczego wielu twierdzi, że jak ktoś leczy choroby fizyczne to powinien brać leki, bo to konieczność i mądrość, a jak ktoś bierze leki na swój system nerwowy, to jest słaby, albo właśnie takie zdanie: faszerowanie się chemią.
Tak jak można mieć zniszczony żołądek i trzeba brać leki, tak też można mieć zniszczoną psychikę i nie zawsze pomoże tylko "pozytywne myślenie". A ja nawet ośmielę się stwierdzić, że w czasie kiedy ktoś ma załamanie nerwowe lub depresję, "pozytywne myślenie", afirmacje itp. dadzą efekt wręcz odwrotny.
Dlatego rozumiem że dziewczyny jak Miss, czy Brzydulla źle reagują na zdania typu: bo ci się nie chce, zmień myślenie, przestań myśleć o tym, że ci źle w życiu, bo tym tylko się dołujesz. Zdania tego rodzaju bardzo bolą, bo są naprawdę niesprawiedliwe.
Dodatkowo Miss i Brzydulla są samotne, bez dzieci, ciężko jest być całkowicie samotnym. Dlatego dziewczyny warto wybrać się do psychiatry po leki.

693

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Asterko, wbrew temu co tu piszesz, mezczyzni potrafia sie przyjaznic z kobietami. Mam przyjaciela, ktory potrafil 200km przejechac, zeby mnie pocieszyc przy herbacie kiedy sie rozstalam z narzeczonym; innego, ktory potrafi godzine spedzic na telefonie. Znam ich kilka dobrych lat i nigdy sie na nich nie zawiodlam. Jakos nie przyjaznia sie ze mna bo chca mi w majty wskoczyc (obaj maja powazne partnerki). Nie wspominajac o paru kolegach, ktorzy bez zadnych ceregieli ani seksualnych motywow, spedzaja ze mna czas, pomagaja i sa naprawde super.

Problem nie tkwi w mezczyznach (przynajmniej nie w wiekszosci, bo debile sie zdarzaja), ale w Twoich uprzedzeniach i nierealistycznych oczekiwaniach.

694

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Adler - prosisz się o Guza?
Głupia sprawa - mnie też łatwiej dogadać się z facetami niż z kobietami sad Przeważnie. A pracuję w sfeminizowanej "firmie"

695

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Ja sie czasem zastanawiam po co pisze, jak z gory wiem jaka odpowiedz dostane od Kolezanki Asterki...

696

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

To powiedz mi, które moje oczekiwania są nierealistyczne.Bo uprzedzenia muszę Ci przyznać mam.Każdy na moim miejscu by miał....

697

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
Asterka10 napisał/a:

To powiedz mi, które moje oczekiwania są nierealistyczne.Bo uprzedzenia muszę Ci przyznać mam.Każdy na moim miejscu by miał....

Nierealistyczne jest:
- oczekiwanie, ze sie facet- ksiaze na bialym koniu pojawi
- oczekiwanie, ze facet bedzie Ci w myslach czytal co do Twojej historii zycia, i zobaczy pomimo chlodu, opryskliwosci, dystansu wspaniala kobiete
- oczekiwanie, ze mezczyzna Cie dowartosciuje, poswieci sie dla Ciebie, da Ci szczescie

To tak w skrocie. Poza tym pomysl, jak bys sie czula, gdyby facet, ktory nic z siebie nie daje (no, bo on zraniony/ zamkniety w sobie/ uprzedzony) oczekiwal od Ciebie, ze bedziesz za nim latala, rozbijala jego "skorupe", masowala jego ego, utwierdzala go, ze jest atrakcyjny? Nie wydawaloby Ci sie, ze Cie traktuje przedmiotowo i bez szacunku?

698 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-07-25 12:17:33)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Adler - historię mego życia opowiadam.Zresztą , choć odrobinę myśląca osoba zdaje sobie sprawę, że ktoś kto jest w tym wieku singlem nie jedną traumę ma za sobą.
Nie chcę księcia na białym koniu tylko normalnego , ciepłego faceta BEZ bzdurnych wymagań.
Jeśli ja jestem zimna, to większość kobiet to lodowce grenlandzkie i Arktyka.Nie jestem  opryskliwa, bywam złośliwa i tyle.
Całę Twoję błędne myslenie polega na tym, że uparłaś się, że nic nie daję.Adler jestem typem człowieka, który da z siebie wszystko jeśli dostanie choć odrobinę.
Cały problem polega na tym, że to JA nie dostaję nic.A POTRZEBUJĘ ODROBINY!!!!
Zainteresowania , ciepła - żadnego masowania ego i rozbijania skorupy latami.
Ale to ja musiałąbym latami rozbijać skorupę, masować ego, bo każdy facet woli prostsze rozwiązania - bezproblemową, młodą , ładną dupę.Albo innego szczebiocząscego skowronka.
Nie mam siły walczyć z czyimś niezdecydowaniem, fobiami i niechciejstwem.
To faceci zawalają na całej lini w moim przypadku , a nie moje oczekiwania.
Nie jestem dla nich dość dobra by uczynić pierwszy krok - a ja zbyt wiele razy startowałam i dostawałąm po dupie.

699

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Asterko, nie wiem, na jakich mężczyzn do tej pory trafiłaś, ale nie wszyscy tacy są, wierz mi. Owszem, większość idzie na łatwiznę i to po najmniejszej linii oporu, ale zdarzają się wyjątki. Znam takich mężczyzn, gotowych związać się z kobietą po "przejściach" i aktywnie pomagających jej uporać się ze swoimi demonami. Z tym, że nawet takiego mężczyznę mogą odstraszyć uprzedzenia i feministyczne myślenie.

700

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
Asterka10 napisał/a:

...każdy facet woli prostsze rozwiązania - bezproblemową, młodą , ładną dupę.Albo innego szczebiocząscego skowronka.
Nie mam siły walczyć z czyimś niezdecydowaniem, fobiami i niechciejstwem.
To faceci zawalają na całej lini w moim przypadku , a nie moje oczekiwania.

Zmiłuj się...
KAŻDY facet... a ZNASZ wszystkich?
Mówisz o sobie, że jesteś inteligentna i wykształcona. Nie dyskutuję z tym.
Mówisz, że mieszkasz wśród facetów, którzy w czambuł wszyscy co do jednego SĄ BURAKAMI. I z tym nie dyskutuję. NIE znam środowiska.
Jednak wszyscy faceci w całym szerokim świecie? Naprawdę NAWET w trakcie studiów nie spotkałaś ŻADNEGO faceta na poziomie? Czemu WSZYSTKICH osobników płci przeciwnej opisujesz tak jednostronnie?
Może i otaczają Cię same buraki, ale to TY wybierasz z KIM przestajesz/wśród KOGO żyjesz?
Są uczelnie, gdzie w większości przeważają mężczyźni (politechniki), ba, są uczelnie wojskowe, gdzie chyba kobiety występują w charakterze wyjątków? TAM też rezyduje samo barachło?
Potrzebujesz kontaktu z intelektualistami - tam ich szukaj. Siedząc w miejscu i oczerniając, wielu do siebie NIE zachęcisz...
Piszesz: "Nie mam siły walczyć z czyimś niezdecydowaniem, fobiami i niechciejstwem" - a dla SIEBIE tego żądasz... WALKI o przebicie twej skorupy. Bo mam wrażenie, że zatrzasnęłaś się w jakiejś skorupie.
Czemu faceci, opisywani przez Ciebie w taki a nie inny sposób, mają DAĆ Ci coś na co Tobie sił brak? Zrozumiałe (?) że TEŻ wolą się nie fatygować smile
Teraz syp gromy na mą durna głowę...

701 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-07-25 13:36:08)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Alpha, a co to jest "feministyczne myslenie"?

Asterko, toz to bledne kolo: "bede mila jak cos dostane, a jak nie to sie boczyc bede". Coz to za hipokryzja oczekiwac od mezczyzn tylu rzeczy, ktorych sama nie chcesz dac- przecie to jednowymiarowa transakcja! Jezeli Tobie sie nie chce walczyc z czims "niechciejstwem", to z jakiej racji spotkany mezczyzna ma walczyc z Twoimi uprzedzeniami czy fochami?

Generalnie, zlosliwosc nikogo dobrze nie nastraja. Jako facet (ba, nawet jako kobieta) unikalabym stosunkow z kims, kto traktuje mnie nieprzyjemnie. Mezczyzni nie maja jakis psychologicznych rentgenow w glowie, zeby mogli "przeswietlic" Twoje zachowanie i widziec, ze jestes taka a nie inna ze wzgledu na doswiadczenia, a tak naprawde ciepla, super kobieta pod tym wszystkim sie kryje. Jak sie prezentujesz jako zolza, to oni widza Cie jako zolze- nie da sie tego prosciej powiedziec, a facet po czterdziestce ma dosyc rozumu, zeby sie nie pakowac w zwiazkek z kims, kto zaledwie laske mu robi, ze na niego spojrzy. Nie mowie od razu, ze masz rzesami wachlowac i zachowywac sie jak przymilny kociak, ale troche dobrej woli i usmiechu by nie zaszkodzilo.

Radze poczytac watek Enki, bo pomimo roznych powodow, prezentujecie bardzo podobna postawe, ktora krotko mowiac, jest niesamowicie nieatrakcyjna.

702

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
Anhedonia napisał/a:

Zmiłuj się...
KAŻDY facet... a ZNASZ wszystkich?
Mówisz o sobie, że jesteś inteligentna i wykształcona. Nie dyskutuję z tym.
Mówisz, że mieszkasz wśród facetów, którzy w czambuł wszyscy co do jednego SĄ BURAKAMI. I z tym nie dyskutuję. NIE znam środowiska.
Jednak wszyscy faceci w całym szerokim świecie? Naprawdę NAWET w trakcie studiów nie spotkałaś ŻADNEGO faceta na poziomie?

W moim środowisku nie ma facetów.A jeśli są to tak jak napisałam szukają , młodej i bezproblemowej może nie dupy , ale kobieciątka.Atrakcyjnego, BEZ DZIECKA i problemów.Takiej która ma czas, może bezproblemowo wyjechać i wracać póżną nocą.Ja nie mogę.
Anhedonio poznałam paru facetów na poziomie totalnie mną nie zainteresowanych.Dziewczynki, faceci to wrokowcy , a ze mnie żaden cud-miód, ani intelektualnie, ani w ramach życiowej zaradności.i kiepska ze mnie kokietka.Nie potrafię i już.Nie potrarafię się słodzić, stroić głupie minki i pleść słodko o bzdurkach.
W życiu nie spotkałąm faceta dla któego liczy się intelekt, ciepło i poczucie bezpieczeństwa.MOŻE JESTEM NUDNA I PRZEWIDYWALNA , bo nie prowadzę żadnych gierek.
Złośliwość w moim wydaniu Adler to czarne poczucie humoru i sarkazm.
A co do reszty - przez ostatnie 4 związki walczyłąm z fobiami, dopieszczałam, znosiłąm humory.Wychodziłąm z inicjatywą.I dupa.
ADLER JEŚLI FACETOWI BĘDZIE SIĘ CHOĆ TROCHĘ PODOBAĆ KOBIETA TO ZNAJDZIE SPOSÓB BY DO NIEJ DOTRZEĆ.a JA MUSZĘ MIEĆ JASNĄ PRZESŁĄNKĘ, ŻE MAM SZANSĘ.a MAM NAJCZĘŚCIEJ ZNUDZONE SPOJRZENIE JAK NA PRZEDMIOT.

703

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
Asterka10 napisał/a:

Złośliwość w moim wydaniu Adler to czarne poczucie humoru i sarkazm.
A co do reszty - przez ostatnie 4 związki walczyłąm z fobiami, dopieszczałam, znosiłąm humory.Wychodziłąm z inicjatywą.I dupa.
ADLER JEŚLI FACETOWI BĘDZIE SIĘ CHOĆ TROCHĘ PODOBAĆ KOBIETA TO ZNAJDZIE SPOSÓB BY DO NIEJ DOTRZEĆ.a JA MUSZĘ MIEĆ JASNĄ PRZESŁĄNKĘ, ŻE MAM SZANSĘ.a MAM NAJCZĘŚCIEJ ZNUDZONE SPOJRZENIE JAK NA PRZEDMIOT.

Moze warto by bylo takie poczucie humoru sobie odpuscic..? To tak na przystawke. Poza tym, tu nie chodzi o to, zeby debilke udawac, gadac o bzdurach, siadac na kolanach, tylko, zeby sie zachowywac otwarcie, przyjemnie, lekko, z usmiechem, a nie na kazdego faceta zeby obnazac jak pies z wscieklizna. Nikt Ci nie mowi, ze masz osobowosc zmienic (co jest rzecza niemozliwa, a i zreszta zupelnie zbyteczna), a tylko nie oceniac kazdego poznanego mezczyzny na podstawie swoich eksow, z gory proponujac mu "schody" w postaci skrzywionych ust. Byli to byli byli- konkretni samcy, z ktorymi Ci nie wyszlo. Nie sa oni miara calej meskiej populacji. Co Ty myslisz, ze mnie sie kazdy zwiazek udal? Pewnie, ze nie. Mam za soba okropne narzeczenstwo, ktorego najgorszemu wrogowi nie zycze, a i tez spotkalam w zyciu paru palantow.

Co do tego znudzonego spojrzenia, ktore jakowo zawsze Cie spotyka, to odsylam Cie do slowa "projekcja", a takze do postow Bagsa i mojego w dziale Moja niesamowita historia- widzisz to, co chcesz widziec, a reszta zachowania jak karoca za konmi leci.

704

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Alpha, a co to jest "feministyczne myslenie"?

Wychodzenie z założenia, że faceci to świnie i każdy nowy musi brać na siebie odpowiedzialność za nasze poprzednie niepowodzenia, bo pośrednio jest winny - bo jest facetem.

705

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
AlphaWolf napisał/a:

Alpha, a co to jest "feministyczne myslenie"?

Wychodzenie z założenia, że faceci to świnie i każdy nowy musi brać na siebie odpowiedzialność za nasze poprzednie niepowodzenia, bo pośrednio jest winny - bo jest facetem.

Hmm, ja bym to nazwala bledem w logice wink

706

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Adler nie byłam i nigdy nie będę promieniującą optymistką, albo ktoś zaakceptuje moje poczucie humoru, albo nie zaakceptuje mnie samej .I nie chodzę skrzywiona, ani takie tam.
Skrzywieni i nafąfani chodzą  okoliczni faceci.NIEZADOWOLENI, OŻYWIAJĄCY SIĘ TYLKO NA WIDOK KOGOŚ ATRAKCYJNEGO.ZROZUM KOBIETO, DLA NICH CAŁA RESZTA DAMSKIEJ POPULACJI NIE ISTNIEJE.
Nasza dyskusja nie ma sensu, bo jest różnica między kilkoma nieudanymi związkami, a WSZYSTKIMI ZWIĄZKAMI JAK CZARNA DZIURA.

707

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Na Twoim miejscu ja bym sie zastanowila, dlaczego kazdy Twoj zwiazek z facetem to byla "czarna dziura".

Na zwiazek skladaja sie dwie osoby, i o ile moge uwierzyc, ze statystycznie trafia sie na jakiegos palanta raz czy dwa, taki ciagly trend sugerowalby mi, ze moze cos z drugiego konca szwankuje. I nie mam tu, bron Boze, wcale na mysli Twojej urody, bo nie przekonasz mnie, ze jestes chodzacym Quasimodo (zakladam, ze, ot, jak ja sama, wygladasz zupelnie normalnie). Bardziej chodzi mi o to, ze nikt Cie do zwiazku z danym panem nie zmusil. Musialas sama chciec, z powodow tylko sobie znanych, zeby byc z kims, kto Cie podle traktowal. Pytanie jest, dlaczego, z posrod wszystkich mezczyzn, ktorych poznawalas, wiazalas sie tylko z jakimis burakami i chamami?

708

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Bo tylko oni mnie chcieli.Trudno być z kimś kto cię ignoruje, albo szuka w tobie przyjaciółki do wylewania żali.Ile razy mam jeszcze Adler pisać o tym, że nawet na głupią kawę nikt mnie nie zapraszał.Na dyskotekach podpierałąm ściany, więc ten wygląd to nie dokońca tak mało ważna rzecz.I nie mieli wypisanego buractwa i chamstwa.Początkowo było całkiem niby normalnie, zresztą trudno nazwać to związkiem ot cztery krótkie romanse.

709 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-07-25 19:41:19)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

A nie uwazasz, ze cos w Twojej generalnej postawie przyciagalo takie wybrakowane osobniki, a odpychalo bardziej normalnych facetow (takich, ktorzy potrafia kobiete szanowac i kochac)? Znam kobiety, ktore ciezko okreslic jako sylfidy pieknosci, bo ani uroda nie grzesza ani smukloscia nie powalaja, a jednak sa w udanych zwiazkach.

Znam tez takie, ktore mimo pieknosci do dzisiaj sa samotne, bo pelne jadu, egotystyczne, trudne. Oczywiscie, wiem, ze przyczyny takiego stanu ducha moga byc rozne, a czasem nawet siegac w bolesne dziecinstwo. Nie zmienia to jednak faktu, ze problem lezy w ich wlasnych psychikach, nie w otoczeniu, ktore tylko na nie reaguje.

710

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Nie było we mnnie ani jadu, ani traum.Może te nie sylfidy są bardziej zdesperowane ode mnie.
Nie mam traum z dzieciństwa.Zdziwko hapło?

711 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-07-25 22:30:07)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Sorry, ale Twoje posty mowia mi o koncentracji na sobie, slepocie na innych ludzi, i postawie roszczceniowej. Tak to wyglada na zewnatrz. Jezeli ja tak to odbieram, jak facet, ktory widzial Cie przez 30 minut moze miec inne zdanie?

712

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Adler - forum to nie realne życie.mogę się skupić na sobie, bo w coziennym życiu skupiam się na czym innym.Założyłaś sobie jakąś wersję wypadków i trzymasz się jej z uporem maniaka.
Po raz kolejny powiem Ci - facet potraktuje mnie jak rzecz , nie jak kobietę obojętnie czy widzi mnie 30 minut czy godzinę.Będę dla niego totalnie aseksualna.
Wiesz , nie znoszę tego Twojego zwalania całęj winy na mnie.Doszukiwania się za wszelką cenę TYLKO moich błędów.
Jeśli oczekiwanie odrobiny zainteresowania i ludzkich odruchów od faceta jest postawą roszczeniową  to masz nieźle poprzekłądane w mózgu.
Popatrz co robisz- przypeirasz mnie do ściany, obrażasz i całęj winy szukasz we mnie.Myślisz, że mi pomagasz???Wpędzasz mnie w depresje i deprecjonujesz mnie jako człowieka.
NIE ŻYCZĘ SOBIE BYŚ WIĘCEJ ZABIERAŁĄ GŁOS W MOICH POSTACH.zWYCZAJNIE NIE MASZ NIC DO POWIEDZENIA I Z KAŻDEGO TWOJEGO ZDANIA PRZEBIJA NAGANA I OBWINIANIE MNIE.NIE WNOSISZ NIC NOWEGO TYLKO MNIE STRASZNIE WKURZASZ.zMIEŃ SOBIE OBIEKT KRYTYKI.

713 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-07-25 23:07:08)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Asterka, czas bys zrozumiala, ze Twoje problemy maja zrodlo w Tobie. Trzeba podjac terapie, zrozumiec swoje postepowanie, i co najwazniejsze, byc gotowa na zmiany, zeby miec inne zycie. Aktualnie, to ja widze pustynie. Nie dlatego, ze brak rozumnych, milych facetow, ale dlatego, ze jestes zawapniona w swoich pogladach, niemila, egotystyczna, niesocjalna; nie dlatego, ze nie nie jestes Miss Swiata.

Taka postawa jest uniwersalnie nieatrakcyjna, bo zaklada, ze ktos zrobi dla Ciebie wszysto, kiedy Ty nie chcesz nawet posluchac faceta.

Zenada.

714 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-07-25 23:41:02)

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Niedługo nasza forumowa terapeutka Adler zacznie kierować co drugiego forumowicza na terapię. Chyba pomyliła się  powołaniem, skoro tak szafuje zaleceniami wobec ludzi, może zorganizuj nam grupę terapeutyczną....

715

Odp: Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć
missnowegojorku napisał/a:

Niedługo nasza forumowa terapeutka Adler zacznie kierować co drugiego forumowicza na terapię. Chyba pomyliła się  powołaniem, skoro tak szafuje zaleceniami wobec ludzi, może zorganizuj nam grupę terapeutyczną....

Miss, jest wiele osob na forum, ktorych na terapie mi do glowy by nie przyszlo namawiac (klaniam sie w kierunku Anhedonii, Happyfull, Mussuki i Bagsa), ale wiesz co, oni pewnie (o ironio losu) nie mieliby zadnych oporow, coby sie wiecej o sobie dowiedziec w takiej terapeutycznej atmosferze.

Do terapii namawiam tylko osoby w widoczny sposob majace problemy, ktore wynikaja z ich wlasnych, czesto zupelnie mylnych przekonan i irracjonalnych lekow. Dla mnie terapia to taka wersja przegladu samochodu- jak nawala to sie idzie do mechanika by sprawdzic w czym rzecz, a nie zajezdza pojazd na smierc. Jezeli mozna miec takie podejscie w stosunku do przedmiotu, dlaczego nie okazuje sie takiej samej troski sobie? W koncu siebie ma sie tylko jednego, na cale zycie.

Wiem, ze pisze prosto z mostu, nieprzyjemnie, bez slodzenia- prosze mi tylko uwierzyc, ze to nie dlatego, ze chce sie na kims wyzywac, ale dlatego, ze klepanie po plecach i przytakiwanie jeszcze nikomu nie pomoglo.

Nie jestem terapeuta. Zawsze polecam szukania specjalisty.

Posty [ 651 do 715 z 773 ]

Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Nieudacznikiem być czyli po co w ogóle żyć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026