
Pantusiu, dziękuję za miłą lekturę, życzę Ci miłych, wesołych świąt w gronie Rodzinnym
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » Debiuty literackie - artykuły, opowiadania Netkobietek » Moje wspomnienia z Włoch
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Pantusiu, dziękuję za miłą lekturę, życzę Ci miłych, wesołych świąt w gronie Rodzinnym
Podobne tematy
Witam serdecznie po świętach i mam nadzieję ze wszystkie moje czytelniczki, wybierają sie jutro na bal.
Powoli, historia dobiega końca, ale mam jeszcze coś co chciałabym wam przekazać.
To moja nowa książka, która obecnie piszę.
Tytuł - Spełnione marzenia
Każda z nas, ma jakieś marzenia, moim jest kupno starego dworku, kiedy przejdę na emeryturę.
I właśnie już go kupiłam, hi, hi, z duchem poprzedniej właścicielki. Ciekawa jestem czy, się wam spodobają moje fantazje.
Ale najpierw muszę dobrnąć do końca moich wspomnień.
Cd.
Filomena na mój widok rozpłakała się.
- Gdzie byłaś? ? zapytała z wyrzutem. Leżę tu już tak długo i jest mi zimno ? dodała.
- Wybacz mi ? powiedziałam, podnosząc ją z podłogi i umieszczając z powrotem na łóżku. Byłam w kościele i zapomniałam kluczy. Ułożyłam swoją historyjkę tak przekonywująco, że uwierzyła i przestała płakać.
Po dokładnych oględzinach, stwierdziłam z ulgą, że na całe szczęście babci nic poważnego się nie stało. Pewnie będzie miała jakieś siniaki, ale z tym sobie poradzę. Byłam zła na siebie, jak mogłam być taka nierozważna, uffff. Siedziałam przy staruszce, prawie przez całą noc.
Rano zaprowadziłam Filomenę do salonu i usiadłyśmy do śniadania.
Na szczęście odwiedziła mnie Jola, potrzebowałam teraz kogoś bliskiego, kogoś kto mógł mnie pocieszyć.
- To miałaś cholerne szczęście dziewczyno ? powiedziała przyjaciółka, zapalając papierosa. Myślałam, że cię znam, ale jak widać myliłam się. Żeby tak ryzykować! Ale to pikuś w porównaniu z twoim szalonym planem, aż mi ciarki po plecach przechodzą na myśl o tym, co wymyśliłaś.
- Nie martw się, przecież nie wyciągnie mnie z autokaru, ma czekać gdzieś w pobliżu, i niech sobie czeka, he, he, mało mnie to już obchodzi - dodałam
Chciałabym mieć to już za sobą, zostało jeszcze parę dni, które poświecę Filomence ? powiedziałam głaskając staruszkę po policzku.
Po tych słowach wstałam i wyciągnęłam z walizki medalion od Raffaella.
- To dla ciebie Filomeno ? powiedziałam, zakładając jej na szyję wisiorek.
- Dla mnie? Kobieta spojrzała w moją stronę zdziwiona. A z jakiej okazji?
- Na pożegnanie, taki skromny prezent ? powiedziałam poprawiając medalion na jej pomarszczonej szyi.
- Nie chcę! Ja nie chcę abyś wyjeżdżała ? Filomena rozpłakała się na dobre.
Nie mogłyśmy z Jolą wydobyć z siebie ani jednego słowa, ta scena była taka wzruszająca. Przytuliłam babcię serdecznie, a słowa utkwiły mi w gardle. Na moje szczęście, przyjaciółka przyszła z pomocą. Wyjaśniła Filomenie, całą sytuację i po chwili emocje zostały opanowane. Jola musiała nas już pożegnać
- Aha!? zapomniałam o najważniejszym! Krzyknęła Jola, klepiąc się dłonią w czoło. Mam tu jeszcze trochę ciuchów, dla naszej damy.
Po tych słowach postawiła sporą reklamówkę na podłodze. Wysypałam wszystko na ławę, a staruszce aż zaświeciły się oczy z wrażenia.
Były tam - prawie nie zniszczony, welurowy płaszcz, oczywiście kapelusik z tego samego materiału i wełniana sukienka w kolorowe kwiaty. Babcia ożywiła się, i w końcu na jej twarzy pojawił się uśmiech.
-No i co? podoba się? Zwróciła się do Filomeny, i nie czekając na odpowiedź, zapytała - a masz jakieś stosowne trzewiki do tego stroju?
- Może te białe? Babcia spojrzała na nas, oczekując potwierdzenia.
Obie z Jola, próbowałyśmy opanować śmiech, ale żeby nie robić jej przykrości, przyznałyśmy, że te białe będą pasowały jak ulał. Oczywiście pasowały jak kwiatek do kożucha, ale przecież nasza dama nie wybierała się z wizytą do królowej angielskiej.
Kiedy moja przyjaciółka wyszła, my z babcią planowałyśmy już wypad do tej kawiarenki, gdzie byłyśmy poprzednim razem.
Zrobiłam staruszce fryzurę, ubrałyśmy sukienkę i płaszcz, a na koniec wcisnęłam jej na głowę, trochę przyciasny, kapelusik. Wyglądała naprawdę ładnie, tylko te buty! Ale przykryłam jej nogi kocem, tłumacząc, że na zewnątrz jest chłodno.
Babcia nerwowo patrzyła na zegar, poprawiając co jakiś czas medalion, na swojej nowej sukience.
- Dobra! Idziemy już ? powiedziałam i ruszyłyśmy w stronę schodów.
Nie wiem, czy moja babunia przytyła, czy ja już nie mam siły, bo ledwie przepchnęłam wózek na dół. Potem poszło jak z płatka, dojechałyśmy bez przeszkód do kawiarni, gdzie na nasze szczęście w tym dniu pracował, sympatyczny kelner. Poznał mnie od razu i bez słowa usunął zbędne krzesła, robiąc miejsce na wózek.
- To samo, co zawsze? Zapytał pochylając się nad Filomeną.
Staruszka, skinęła głową, jak przystało na szacowaną damę. Po chwili popijałyśmy, pyszną kawusię. Patrzyłam z wielką przyjemnością na tę kobietę, wyglądała naprawdę na szczęśliwą, a ja w tym dniu, byłam dumna z siebie. Wyciągnęłam ją z depresji, przywołałam wspomnienia z młodości, przypomniałam jej, że jest kobietą, w pełnym tego słowa znaczeniu.
W sercu poczułam ukłucie, na myśl, że to jej ostatnie takie chwile, ale nic nie mogłam na to poradzić.
No i co dalej?
No i co dalej?
Spokojnie nikadra - w przyszłym tygodniu mam urlop, obiecuję!! skończę swoje wspomninia,
No !!! Bo już miałam zamiar manifesty oburzenia wznosić ku twej opieszałości ![]()
Tak sobie tu poczytuję od czasa do czasa ![]()
No !!! Bo już miałam zamiar manifesty oburzenia wznosić ku twej opieszałości
Tak sobie tu poczytuję od czasa do czasa
Nie manifestuj, zapraszam Cię do mojego dworku na kawusię, hi, hi, w tak zwanym między czasie oczywiście.
wiem,widziałam,czytałam ...dworki,duchy i inne klimaty,podoba się ![]()
Witam serdecznie moje wierne czytelniczki.
Czas zakończyć już moje opowiadanie. Prawdę mówiąc, cieszę się, że dobrnęłam do końca.
Nie był to najszczęślwszy etap w moim zyciu.
cd.
Zostały mi jeszcze dwa dni do wyjazdu. Właśnie wróciła Marysia. Kiedy zobaczyła babcię siedzącą w fotelu wpadła w furię.
- Dlaczego ona nie leży w łóżku? Zapytała.
- A, dlaczego ma cały czas leżeć w łóżku ? odpowiedziałam, spoglądając na nią z nieukrywaną złością.
- Widzę, że wprowadziłaś tu nowe rządy ? odgryzła się.
- Czy coś w tym złego? Każdy ma prawo do godnego życia ? trzymanie jej cały czas w łóżku, jest niehumanitarne, czy nie mam racji?
- Mam inne zdanie na ten temat, krzywda się jej dzieje, a ja nie mam zamiaru przeciążać swojego kręgosłupa za takie pieniądze ? powiedziała.
- Marysiu ? próbowałam opanować wzburzenie ? zgodziłaś się sama na tą pracę, jeśli ci nie odpowiada, to sobie ją zmień.
- Hi, hi, a to mi Jolka zrobiła niedźwiedzią przysługę.
Nie miałam zamiaru kontynuować dalej tej rozmowy. Już wiedziałam, że dobre czasy dla babki, dobiegły końca. Wyszłam do pokoju żeby się spakować, zostawiając Filomenę z tą pozbawioną serca kobietą.
Czekałam na Jolę, miałyśmy dziś zrobić ostatnie zakupy. Chciałam przywieźć każdemu jakiś prezent.
Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam jak sąsiadki otwierają drzwi do naszego mieszkania.
Byłam zaskoczona, przyszły się ze mną pożegnać W prezencie dostałam od nich dwie piękne figurki. Jedna z nich przedstawiała, młodego chłopca ze skrzypcami w ręku, a druga, popiersie kobiety i mężczyzny, przytulonych do siebie. Figurki wykonane były z mosiądzu i na moje nieszczęście sporo ważyły.
Mimo tego, byłam wzruszona tym prezentem, dziękując kobietom serdecznie.
Pytały, czy tu jeszcze wrócę. Ze względu na Filomenę, która cały czas kątem oka obserwowała nas, odpowiedziałam, że wrócę tu, ale już nie do pracy, tylko żeby odwiedzić staruszkę. Po tych słowach, zobaczyłam jak Filomena ociera ukradkiem łzy.
Jezu, jak mi było jej żal, bo przecież wiedziałam, a właściwie czułam, że nigdy się już nie zobaczymy.
Dobrze, że przyszła Jola. Zabrałam pospiesznie torebkę i nie oglądając się za siebie opuściłyśmy mieszkanie, zostawiając babcię, z tą pożal się Boże opiekunką.
Po drodze opowiedziałam przyjaciółce o starciu z Marysią.
- To prosta baba ze wsi, nic nie poradzisz, śmierdzący leń i tłumok. Jest tu od roku i nadal nie nauczyła się mówić dobrze po włosku. Nie zaprzątaj sobie teraz tym głowy, nie zbawisz całego świata ? dodała.
Rzuciłyśmy się w wir zakupów. Kiedy miałam już wszystkie podarunki, poszłyśmy do mojej ulubionej kawiarenki, gdzie spędzałyśmy czas z Filomeną.
Za barem wypatrzyłam naszego kelnera.
- Dzień dobry ? powiedział, poprawiając białą serwetę, przewieszoną na przegubie ręki. Nie widzę starszej pani, czy źle się dziś czuje? ? zapytał.
Wyjaśniłam mu, że moja praca dobiegła końca i jutro wracam do Polski.
- Oj... to szkoda, że pani już wyjeżdża, przyzwyczaiłem się już do waszych wizyt z tą sympatyczną panią - Co podać?
Zamówiłyśmy kawę i po lampce wina.
Jola wypiła łyk czerwonego trunku i odkładając kieliszek na blat stolika, zapytała.
- Jak masz zamiar to jutro rozegrać? Bo jak sobie o tym pomyślę....
- Nie martw się, poradzę sobie jakoś. Przecież wiesz o tym, że Raffaello nie będzie czekał na samym przystanku, to zbyt ryzykowne. Mam wysiąść, tłumacząc kierowcy, że zapomniałam paszportu i kiedy autokar odjedzie, on mnie z stamtąd zabierze.
- Matko Boska, w co ty się Anka wpakowałaś! A nie żal ci go? Zapytała.
- Ani trochę, sam sobie na to zasłużył. Dostanie nauczkę na całe życie. Po pierwsze, może w końcu nabierze szacunku do polskich kobiet i doceni to co ma, a ma kochająca rodzinę. Ale nie teraz mi to w głowie, myślę o staruszce. Aż dostaję dreszczy na myśl co, ją czeka z tym babo - chłopem.
- To prawda, Jola zapaliła papierosa i zamyśliła się na moment. Przestań już o tym myśleć, nic już nie zmienisz w tej kwestii.
Dopiłyśmy kawę i wyszłyśmy z kawiarni żegnane przez młodego kelnera , który życzył mi szczęśliwej i bezpiecznej podróży.
Jola obiecała jutro pojawić się na stacji, byłam jej za to bardzo wdzięczna, bo mimo wszystko, bałam się tego co mnie czeka.
Po powrocie do domu, zobaczyłam puste miejsce w salonie. Marysia siedziała przed telewizorem, a Filomena leżała w łóżku. Dopięła swego ? pomyślałam ze złością.
Bez słowa poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kolację.
- Babka już jadła ? usłyszałam głos z salonu.
Kanapka stanęła mi w gardle, nie mogłam przełknąć ani kęsa. Odsunęłam talerzyk na bok i poszłam do pokoju babci.
Leżała nieruchomo, wpatrzona w sufit. Nawet nie zareagowała na moje wejście. Usiadłam przy łóżku i głaszcząc ją po dłoni, zapytałam.
- Źle się czujesz?
Nie odpowiedziała. Nadal leżała w tej samej pozycji, przesuwając od czasu, do czasu koralikami różańca. Odwróciłam się tyłem do niej, udając, że coś poprawiam, bo nie chciałam żeby zobaczyła jak płaczę. Doszło do mojej świadomości, że cały mój trud poszedł na marne. Filomena wróciła do punku wyjścia. Sadząc po jej zachowaniu, wpadła ponownie w depresję.
Czułam się winna, myślałam, że robię dobrze a wyszło jak wyszło.
Zrezygnowana poszłam do pokoju i położyłam się do lóżka, prosząc Boga o szybki sen.
Niestety, musiałam spać z Marysią, było tylko jedno łóżko.
Noc nie przespana, Filomena ciągle mnie wołała, ale Maryśka nie pozwoliła mi do niej iść, tłumacząc się tym, że moja rola, opiekunki zakończona.
Rano wstałam zupełnie rozbita, kontakt z Filomeną był żaden. Chciałam jak najprędzej opuścić to miejsce, nie mogłam już nic zrobić dla tej biednej kobiety.
- A gdzie jest wózek? Zapytałam widząc, że nie ma go na klatce schodowej.
- Kazałam go zabrać ? ja nie mam ochoty na spacery z babką. Mam problem z kręgosłupem i nie mogę go forsować dodatkowo ? powiedziała pochłaniając piątą z kolei kanapkę.
Żebyś się udławiła, ty cholerna babo ? pomyślałam w duchu
Za godzinę miałam autobus.
W końcu pojawiła się Antonina. Zawołała mnie do kuchni i wręczając mi ostatnia pensję, zapytała.
- Powiedz mi Anno, dlaczego mój mąź jest taki ostatnio podenerwowany, czy to z twojego powodu? Zapytała przeszywając mnie wzrokiem.
Nogi zrobiły mi się jak z waty, próbowałam ukryć zdenerwowanie.
- Nie rozumiem twojego pytania ? co ma wspólnego mój wyjazd z zachowaniem twojego męża ? wypaliłam jednym tchem.
- Chcę tylko wiedzieć, czy Raffaello robił ci jakieś propozycje, jak to mężczyzna.
- Cha, cha, zaśmiałam się nerwowo. O czym ty mówisz Antonino. Bądź zupełnie spokojna, nic mnie łączy z twoim mężem i możesz być o niego spokojna, bardzo was kocha i tym oskarżeniem robisz mu, i mnie krzywdę.
Po tych słowach opuściłam kuchnię ? mówiąc, że chcę, pożegnać się z Filomeną.
Nadal leżała w tej samej pozycji, co wczoraj. Zapewniałam ją o swoich odwiedzinach i życząc jej zdrowia wyszłam całkowicie załamana, staruszka była nieobecna, nawet nie wiem czy cokolwiek do niej dotarło.
Teresa załatwiła mi transport. Poczciwy Józef przyjechał o umówionej porze. Żegnając się ozięble z Marysią i siostrzenicą babci wyszłam zamykając raz na zawsze ten rozdział z mojego życia.
Jola już czekała na miejscu. Pomogła mi z bagażami. Miałam jeszcze dziesięć minut do odjazdu. Próbowałam zapalić papierosa, ale ręce tak mi drżały, że wyrzuciłam go ze złości na ulicę.
- Trzymaj się jakoś, dziewczyno ? powiedziała Jola przytulając mnie czule. Jak tylko dojedziesz na miejsce, zaraz zadzwoń, bo się z kupy rozlecę.
- Zadzwonię, nic się nie martw, będzie dobrze ? powiedziałam, wsiadając do autokaru.
- Szczęśliwej podróży krzyknęła Teresa z Józefem.
- Dzięki za wszystko, zawołałam do swoich przyjaciół, przekrzykując warkot silnika.
Autokar ruszył i po chwili opuszczałam miejsce w którym spędziłam trzy miesiące.
Pierwszy postój miał być za jakieś dwie godziny, jeszcze nigdy w życiu tak się nie bałam.
Może zrezygnował? myślałam gorączkowo, może jego żona domyśliła się co kombinuje i teraz nie opuszcza go na krok. Tak bym chciała mieć to już poza sobą.
Kierowca zapowiedział przez mikrofon, że dojeżdżamy do pierwszej stacji i będzie tylko pięć minut postoju. O mało go nie wyciskałam za tę wiadomość. To tylko pięć minut, ale jakże zbawienne dla mnie.
Zatrzymaliśmy się, a ja skuliłam się w fotelu przerażona co teraz będzie.
Katem oka zerknęłam przez okno i zobaczyłam znany mi już samochód, to był samochód Raffaella. Jednak nie zrezygnował. Te pięć minut postoju wydawały się wiecznością.
Z za firanki widziałam jak mężczyzna rozgląda się w koło, był zdenerwowany. Nagle ruszył w stronę autokaru. Zamarłam z przerażenia. Na moje szczęście kierowca zamknął drzwi i powoli opuszczaliśmy stację benzynową, zostawiając w tyle, zaskoczonego Raffaella.
Odetchnęłam z ulgą, mogłam spokojnie i wygodnie usiąść.
Mimo, że mój plan się powiódł, miałam wyrzuty sumienia. Szkoda mi było, tego Włocha, mimo wszystko nie był taki zły, oczywiście w stosunku do mnie. Ale jeśli chodzi o jego rodzinę, to mu się należało takie zakończenie sprawy.
Czułam się usprawiedliwiona i przestałam już myśleć o tym całym zdarzeniu.
Teraz marzyłam tylko o jednym. Dojechać szczęśliwie do domu i uściskać mocno męża i synów, bo bardzo za nimi tęskniłam.
Jak obiecałam, zaraz po przyjeździe zadzwoniłam do Joli i wszystko jej dokładnie przekazałam. Odetchnęła z ulgą i obiecała mi, że będzie zaglądać do staruszki.
Po tygodniu dostałam niepokojące wiadomości z Włoch. Raffaello od mojego wyjazdu nie pokazał się przez tydzień w domu. Rodzina szalała ze strachu, podejrzewając, że wyjechał ze mną.
Maryśka zrezygnowała z pracy u Filomeny, bo staruszka wpadła w taką depresję, że nie chciała nawet przyjmować posiłków. Siostrzenice musiały umieścić ją w szpitalu.
Po dwóch miesiącach dostałam wiadomość, że zmarła.
Co mogę mieć na swoje usprawiedliwienie? Tylko tyle, że chciałam dobrze, ale czy tak było? Wątpię.
Koniec....
final Twojej przygody Pantusia bardzo smutny, ale niestety bywa i tak...
bede tesknic za Twoimi wspomnieniami z Wloch
final Twojej przygody Pantusia bardzo smutny, ale niestety bywa i tak...
bede tesknic za Twoimi wspomnieniami z Wloch
Dzięki merusia, ale wszystko kiedyś się kończy.
Pozdrawiam serdecznie i dziekuję za wszystkie twoje wpisy.
Kochana, masz dar do pisania, naprawde. piszesz bardzo ciekawie, i mysle, ze jest to pisane dla ludzi kazdego wieku, czy dla mnie mlodej dziewuchy czy dla osob starszych ode mnie. to jest cudowne:)
Kochana, masz dar do pisania, naprawde. piszesz bardzo ciekawie, i mysle, ze jest to pisane dla ludzi kazdego wieku, czy dla mnie mlodej dziewuchy czy dla osob starszych ode mnie. to jest cudowne:)
To dla mnie największy komplement który ostatno otrzymałam, za co Ci bardzo dziekuję.
taka jest prawda Kochana:) sle caluski do Ciebie i dziekuje za te chwile ktore spedzilam czytajac Twoje wspomnienia:*
Witaj Pantusia
Twoje wspomnienia z Włoch przeczytałam dokładnie jak dobrą powieść. Czekam na ciag dalszy, super! Pozdrawiam
Witaj Pantusia
Twoje wspomnienia z Włoch przeczytałam dokładnie jak dobrą powieść. Czekam na ciag dalszy, super! Pozdrawiam
Dzękuję zusie
Przykro mi, ale to już koniec, mam jeszcze coś o moim bracie. Zaprosiłam go do Włoch, oj działo się tam, działo. Ale jak na razie nie zgodził się na to, bym o tym pisała. Jesli go przekonam, to wrócę tu do was.
A twraz zapraszam cię na moją bajkę dla dorosłych, * Spełnione Marzenia *
Wypijemy kawkę w moim dworku, poznasz ducha Antoniny i jej córki.
No cóż, moje wspomnienia z Włoch są autentyczne, a *Spełnione Marzenia* czysta fantazja literacka.
Pozdrawiam serdecznie.

kwiatki dla Ciebie Pantusiu na zakończenie Twoich wspomnień ![]()
http://wgrywacz.pl/images/631c3fc0b3857b9be8fe2d68a.gif
kwiatki dla Ciebie Pantusiu na zakończenie Twoich wspomnień
Ty zawsze wiesz jak sprawić mi radość!
Dziękuję ci Kludynko, ale jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa.
Jak znajdę czas to wrócę do książki i będziecie w niej umieszczone.
Buziaki
Droga Autorko,
Przeczytałam na razie tylko pierwszą część Twojego opowiadania. Czyta się okej, jednakże miejscami niezbyt gładko
mam kilka uwag, co warto by poprawić:
Styl: ?mimo że była małą kobietką ale zawieszenie miała spore.? NA: ?mimo że była małą kobietką zawieszenie miała spore.? , ?i nie schodziła prawie z sedia.? Na ?i prawie nie schodziła z sedia?.
Przecinki/spacje: ? - Panie, a cóżeś ,mnie taką piękną uczynił, hi, hi.?, ?wiedziałam że będę miała problem, i nie pomyliłam się?.
Powtórzenia: ?oznajmiła mi że może spokojnie wrócić do łóżka, używając przy tym włoskich słów, które zrozumiałam używając, wyłącznie swojej wyobraźni.? (używając, używając)
Frazeologia: że złapałyśmy Pana Boga za ręce.// złapać Pana Boga ZA NOGI ?
Styl: ?Teresa i Krysia zjawiły się u mnie trochę spóźnione, nawet myślałam, że nie przyjdą? może lepiej coś w stylu ? Teresa i Krysia zjawiły się u mnie trochę spóźnione, już zaczęłam podejrzewać, że w ogóle nie przyjdą/ że w ogóle się nie pojawią? ?
Gramatyka: ?z pod krakowskich wsi,? na : ?z podkrakowskich wsi?, Monte Cas sino na Monte Cassino.
---------------------------------------------------
Nie traktuj tego jako negatyw: człowiek uczy się pisać w miarę... pisania
Im więcej się pisze i przyjmie uwag, tym lepiej to wychodzi w dalszym procesie ![]()
Pozdrawiam
Cat
Droga Autorko,
Przeczytałam na razie tylko pierwszą część Twojego opowiadania. Czyta się okej, jednakże miejscami niezbyt gładkomam kilka uwag, co warto by poprawić:
Styl: ?mimo że była małą kobietką ale zawieszenie miała spore.? NA: ?mimo że była małą kobietką zawieszenie miała spore.? , ?i nie schodziła prawie z sedia.? Na ?i prawie nie schodziła z sedia?.
Przecinki/spacje: ? - Panie, a cóżeś ,mnie taką piękną uczynił, hi, hi.?, ?wiedziałam że będę miała problem, i nie pomyliłam się?.
Powtórzenia: ?oznajmiła mi że może spokojnie wrócić do łóżka, używając przy tym włoskich słów, które zrozumiałam używając, wyłącznie swojej wyobraźni.? (używając, używając)
Frazeologia: że złapałyśmy Pana Boga za ręce.// złapać Pana Boga ZA NOGI ?
Styl: ?Teresa i Krysia zjawiły się u mnie trochę spóźnione, nawet myślałam, że nie przyjdą? może lepiej coś w stylu ? Teresa i Krysia zjawiły się u mnie trochę spóźnione, już zaczęłam podejrzewać, że w ogóle nie przyjdą/ że w ogóle się nie pojawią? ?
Gramatyka: ?z pod krakowskich wsi,? na : ?z podkrakowskich wsi?, Monte Cas sino na Monte Cassino.
---------------------------------------------------
Nie traktuj tego jako negatyw: człowiek uczy się pisać w miarę... pisaniaIm więcej się pisze i przyjmie uwag, tym lepiej to wychodzi w dalszym procesie
Pozdrawiam
Cat
Witam serdecznie.
Na moje usprawiedliwienie w dalszych postach wyjaśniam,że mój tekst wymaga dużej korekty.
Zaznaczam, że książkę puściłam na żywioł, pisałam ją dawno, nawet nie pamietam kiedy.
Już robię poprawki u siebie, a ponieważ edycja została zakończona nie jestem w stanie tego tu zmienić.
Bardzo dziękuję, że znalazła Pani dla mnie czas.
Postaram się zastosować do cennych uwag, a gramatyka u mnie szwankuje, przyznaję się bez bicia.
Lepsza jestem jednak w opowiadaniach na żywo.
Pozdrawiam
WS.
pantusia nie jestem żadną "Panią" a Catwoman ![]()
Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że tekst zanim wyjdzie, jest często poprawiany kilkanaście/dziesiąt razy
Dobrze jest, gdy Autor da swoją powieść komuś do przeczytania i poprosi o zwrócenie uwagi np. jedną osobę na błędy ort.,ortografię, inną na styl, jeszcze inną na ogólne wrażenie ![]()
pantusia nie jestem żadną "Panią" a Catwoman
Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że tekst zanim wyjdzie, jest często poprawiany kilkanaście/dziesiąt razy
![]()
Dobrze jest, gdy Autor da swoją powieść komuś do przeczytania i poprosi o zwrócenie uwagi np. jedną osobę na błędy ort.,ortografię, inną na styl, jeszcze inną na ogólne wrażenie
Tak, zgadzam się z tobą Catwoman. Napisałam powieść dla młodzieży * Tajemnica Porcelanowej Lalki* i zanim wysłałam ją do wyawnictwa, wszyscy moi współpracownicy przeczytali i zrobili swoje poprawki. Książkę dałam do wglądu jednej z moich sponsorek, która wykonała dla mnie ołładkę i ilustracje. Poprawiła mi całość i odesłała. Wydawnictwo padło finansowo, a moja powieść trafiła do szuflady. Okazało się, że mimo pomocy nadal było źle, bo kiedy przesłałam trzy fragmenty na PP, to profesjonaliści wyszukali jeszcze wiele błędów. Wygląda na to, że czytelnicy nie zwracają bacznej uwagi na ortografię i styl. Dla rozbawienia przytoczę tu przykład lekarza z którym pracuję.
Odebrała mi pani przyjemność czytania książek - powiedział kiedyś.Teraz zamiast skupić się na tekście patrzę na przecinki, spacje i powtórzenia. Rozbawił mnie tym stwierdzeniem, ale ja czytając ksiażki także nigdy nie zwracałam na to zbytniej uwagi. No chyba, że zauważyłam coś rażącego.
Pozdrawiam serdecznie.
Witam serdecznie znalazłam i przeczytałam tajemnicę porcelanowej lalki nie wiem tylko czy to całość czy tylko dwa fragmenty.
Podobały mi się bardzo.Jeżeli jest więcej to gdzie mogę je znaleźć pozdrawiam Iwona

Pozdrawiam Pantusiu serdecznie, buziaki dla Ciebie i pamiętaj ze obiecałaś że to nie Twoje ostatnie słowo ![]()
Witam serdecznie znalazłam i przeczytałam tajemnicę porcelanowej lalki nie wiem tylko czy to całość czy tylko dwa fragmenty.
Podobały mi się bardzo.Jeżeli jest więcej to gdzie mogę je znaleźć pozdrawiam Iwona
Puchatko - Iwonko.
To są tylko fragmenty, całość ma prawie 167 stron.
Niestety, jeśli chcę to gdzieś wydać, to muszę trzymać się ustalonych reguł - nie może być nigdzie publikowana.
Prowadzę wstępne negocjacje z wydawnictwami, ale jak na razie, tylko wstępne.
Wszyscy chcą wspófinansowania, a ja nie mam na to po prostu kasy.
Jeśli nie znajdzie sie ktoś, kto wyda moją lalkę tak zwyczajnie, to puszczę ją tu na debiutach i zakończę walkę o jej wydanie w formie książki, która miałaby okładkę i ilustracje.
Dzięki Iwonko, za ten miły wpis.
Wanda.
http://wgrywacz.pl/images/8143d6bb910.gif
Pozdrawiam Pantusiu serdecznie, buziaki dla Ciebie i pamiętaj ze obiecałaś że to nie Twoje ostatnie słowo
Pamietam Klaudusiu i dotrzymam słowa, ale teraz muszę skupić się na następnych opowiadaniach do gazety, to dla mnie ważne.
Bo ktoś mi zaufał, zaproponował współpracę, to ja postaram się go nie zawieść.
Buziaki.
Pantusiu, wstrzymaj się z wypuszczeniem "Lalki" na debiutach, wszystko jest możliwe , może coś się zmieni w wydawnictwach a wtedy bedziesz miała jak znalazł. Buziaczki.
Pantusiu, wstrzymaj się z wypuszczeniem "Lalki" na debiutach, wszystko jest możliwe , może coś się zmieni w wydawnictwach a wtedy bedziesz miała jak znalazł. Buziaczki.
Tez jestem tego zdania. Na razie daj przeczytać możliwie jak największej ilości znajomych ![]()
Klaudyna59 napisał/a:Pantusiu, wstrzymaj się z wypuszczeniem "Lalki" na debiutach, wszystko jest możliwe , może coś się zmieni w wydawnictwach a wtedy bedziesz miała jak znalazł. Buziaczki.
Tez jestem tego zdania. Na razie daj przeczytać możliwie jak największej ilości znajomych
Hi, hi, już prawie pół Krakowa ją czytało, wszyscy moi znajomi.
Ale dziękuję wam kobietki za wsparcie duchowe.
Catwoman napisał/a:Klaudyna59 napisał/a:Pantusiu, wstrzymaj się z wypuszczeniem "Lalki" na debiutach, wszystko jest możliwe , może coś się zmieni w wydawnictwach a wtedy bedziesz miała jak znalazł. Buziaczki.
Tez jestem tego zdania. Na razie daj przeczytać możliwie jak największej ilości znajomych
Hi, hi - już prawie pół Krakowa ją czytało, wszyscy moi znajomi.
Ale dziękuję wam kobietki za wsparcie duchowe.
Czemu ja nie jestem z Krakowa może bym się załapała i była w tej połowie co przeczytała buuuuuuuuuuuuuuu,no nic może i ja się doczekam pozdrawiam Iwona
Czemu ja nie jestem z Krakowa może bym się załapała i była w tej połowie co przeczytała buuuuuuuuuuuuuuu,no nic może i ja się doczekam pozdrawiam Iwona
Napisz do mnie
wandasewio@o2.pl
Witam moje cudowne czutelniczki.
Jak obiecałam kiedyś, wrócić do moich wspomnień, tak też czynię.
A co mnie do tego zmusiło?
Wczoraj robiłam porządki w zdjęciach i wpadła mi w ręce fotografia, na której jestem z moją kochaną Filomeną.
Wróciłam wspomnieniami do tamtych lat i łezka zakreciła mi się w oku.
Czy możecie sobie wyobrazić, jakie było moje zdziwienie, kiedy próbowałam znaleźć w moich dokumentach komputerowych tekst ze wspomnieniami. Nie ma go nigdzie! Jedyną wersją zapisaną są Netkobiety. Czyzbym pisała wszystko na żywo?
Nie wiem, jak to mogło się stać, ale po waszych superowych wpisach i zadziwiającej liczbie wyświetleń, a jest ich aż 4047, tak mogło być.
Mam jeszcze trochę rewelacji i pragnę się z wami nimi podzielić. Co wy na to moje czytelniczki?
Jak dostanę zielone światło, to ruszam ze wsponieniami, ale jesli juz macie dość moich wypocin, to odpuszczę.
Pozdrawiam serdecznie.
Pantusia.
dawaj!
w końcu to jest Twój wątek- możesz pisac co tylko zechcesz.
dawaj!
w końcu to jest Twój wątek- możesz pisac co tylko zechcesz.
He, he, sama tego chciałaś Catwoman. Dostałam od Ciebie, zielone światło, więc za jakiś czas ruszam z dlaszą częścią.
Pantusia, nie kombinuj i nie zastanawiaj się , tylko dawaj jak najszybciej co masz , bo czekamy niecierpliwie, a na razie masz buziaka ode mnie
.
Cd.
Minęło pięć lat, jak opuściłam Włochy.
Stałam na przystanku tramwajowym i nagle wśród tłumu ludzi zauważyłam znajomą postać.
- Jola? Wieki cię nie widziałam ? zwróciłam się do mojej przyjaciółki.
- Ania? Co za spotkanie, daj buziaka!
Uścisków nie było końca. Po tylu latach takie spotkanie. Ostatni raz widziałyśmy się z koleżanką, jakieś trzy lata temu. Wybierała się wtedy do pracy w Anglii. Potem raz tylko dostałam od niej list z wiadomością, co u niej, i więcej się już nie odezwała.
- Co ty tu na Boga robisz? Myślałam, że wojażujesz po świecie? Tak się cieszę, że cię widzę ? powiedziałam.
- Od tygodnia jestem w Polsce ? wyjaśniła przyjaciółka. Moja podopieczna miała wylew i rodzina umieściła ją w Domu Opieki Społecznej, dlatego byłam zmuszona wrócić - dodała.
Usiadłyśmy na pobliskiej ławce i nie mogłyśmy się nagadać. Jedna przez drugą, przerywając sobie nawzajem, opowiadałyśmy co u nas.
- Jak to się stało, że tak długo milczałaś? Powiedziałam z wyrzutem w głosie. Wysłałam ci list, a ty już na niego nie odpisałaś.
- Wybacz, jakoś tak wyszło, powiedziała Jola przytulając mnie serdecznie. Miałam trudne początki, moja staruszka przez długi czas nie chciała mnie zaakceptować, byłam wtedy załamana i nie miałam głowy do innych spraw, a potem jakoś tak wyszło ? tłumaczyła przyjaciółka. Daj spokój, to już przeszłość, Jak widzisz jestem z powrotem i to się teraz liczy. Ale nie ma tego złego, co na dobre wychodzi, syna żenię w przyszłym roku, w maju.
- No coś ty? Nasz malutki Kuba się żeni? A to ci dopiero wiadomość ? powiedziałam kiwając z niedowierzaniem głową.
- No tak, he, he, mój Kubuś, to już dorosły facet, ma dwadzieścia trzy lata. Jak ten czas leci, prawda? Jola zamyśliła się na moment. Teraz szukam pracy, bo trzeba młodym jakoś pomóc.
- Masz coś na oku? Zapytałam.
- Tak, nawiązałam kontakty z przyjaciółkami i za dwa tygodnie jadę do Włoch.
- Do Włoch? Zapytałam zdziwiona. Przecież oni słabo płacą, skąd taka decyzja? Zapytałam.
- No cóż, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma ? odpowiedziała. Wiele się tam zmieniło, a ja nie mam wyjścia. W Anglii, coraz trudniej o zatrudnienie, a w Neapolu, mam już zaklepaną pracę.
- Jedziesz do Neapolu? To super! Powiedziałam tak głośno, że aż kobieta stojąca obok nas, spojrzała w naszą stronę zgorszona moim zachowaniem.
- No, a co u ciebie? Zapytała Jola.
- U mnie po staremu, praca, praca, po prostu proza życia.
- Dalej tam pracujesz? Zapytała przyjaciółka.
- Tak, dalej ciągnę ten wózek ? odpowiedziałam.
- A nie myślałaś o wyjeździe, na przykład do Włoch?
- Daj spokój, ten rozdział mojego życia, zakończył się definitywnie. Ale przyznam szczerze, że korci mnie tam wrócić, choćby po to, by odwiedzić grób mojej Filomenki, jestem chyba jej to winna, nie sądzisz?
- Widzę, że nie zapomniałaś babci. Ona naprawdę cię pokochała ? powiedziała ze smutkiem w głosie Jola. Ale to żaden problem! Jak się już tam urządzę, to przyjedziesz do mnie na jakiś czas, co ty na to?
- To dobry pomysł, tylko jak ty sobie to wyobrażasz? Zapytałam. Przecież gdzieś trzeba się zatrzymać, a na hotel to mnie nie stać ? dodałam.
- A kto tu mówi o hotelu? Jadę do koleżanki, która ma swoje mieszkanie. Karolina jest tam już dziesięć lat, ma podwójne obywatelstwo i nieźle się urządziła w słonecznej Italii.
- To świetnie! Piszę się na to ? powiedziałam.
Po tych słowach Jola wstała, bo właśnie nadjeżdżał jej tramwaj.
- Masz ten sam numer telefonu? Zapytała
- Tak, ten sam ? odpowiedziałam.
- To zadzwonię, ale teraz pędzę, pa! Krzyknęła i podbiegła w ostatniej chwili do ruszającego tramwaju.
Siedziałam jeszcze chwilę na ławce. Wróciły wspomnienia z mojego pobytu we Włoszech. Pomysł Joli wydał mi się ciekawy. Mam urlop, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by spędzić go w Neapolu. Z tym postanowieniem wsiadłam do swojego tramwaju, który właśnie nadjechał.
Witam ponownie.
Zważywszy na to, że piszę dwie powieści jednocześnie, to fragmenty, bąda na razie krótkie, za co z całego serca przpraszam.
Tak jak poprzednim razem, mąż odwiózł mnie na dworzec. Trochę była rozczarowana jego reakcją na mój wyjazd, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że rozłąka obojgu dobrze zrobi.
- Może odwiedzisz swojego kuzyna Mietka? Zwróciłam się do męża, wsiadając do autobusu.
- Może ? odpowiedział patrząc na zegarek. Jakoś sobie zorganizuję czas, nie martw się o mnie. Uważaj na siebie ? dodał i odszedł, nie czekając aż odjadę.
Było mi przykro, widząc jego obojętność, ale postanowiłam już o tym nie myśleć.
Podróż była męcząca. Prawie trzydzieści godzin w drodze, to już nie moje lata.
Jola jak obiecała, wyszła po mnie na dworzec.
- Hej ,Anka! - Dobrze, że jesteś ? zawołała kiedy, mocowałam się z walizką. He, he, masz zamiar zostać tu do przyszłego lata? ?Zapytała, spoglądając na mój bagaż.
- To tylko parę rzeczy ? odpowiedziałam trochę zawstydzona. Dama, zawsze musi mieć coś na każdą okazję, więc zabrałam z domu, tylko niezbędne rzeczy ? dodałam.
- No, to wszystko wyjaśnia, damo, hi, hi.
Zamówiłyśmy taksówkę i pojechałyśmy do Koleżanki Joli, u której wynajmowała pokój.
Magda okazała się sympatyczną kobietą. Czekała na nas z obiadem i przyjęła mnie bardzo serdecznie. Akurat jeden pokój był wolny, więc rozpakowałam swój bagaż i wyciągnęłam z podręcznej torby, polskie smakołyki. To już należało do tradycji, że jak ktoś przyjeżdża z Polski, to przywozi ze sobą, nasze wiejskie wyroby. Nic, co można kupić we Włoszech, nie zastąpi, pysznej wiejskiej kiełbasy, wędzonego boczku, pachnących kabanosów i oczywiście wspaniałego wiejskiego smalcu, domowej roboty. Dziewczyny cmokały z zachwytu, widząc polską wałówkę.
Po obiedzie, usiadłyśmy przy dobrym winie i plotkowałyśmy, jak to kobiety.
- Słyszałam Aniu? zwróciła się do mnie Magda, że solidnie tu kiedyś namieszałaś? Powiedziała, uzupełniając puste kieliszki do wina. Ale patrząc na ciebie, to już się nie dziwię, że Raffaello, stracił dla ciebie głowę. A tak nawiasem mówiąc, nieźle go załatwiłaś, he, he.
- Daj spokój, Magda ? powiedziałam. To już było i wolałabym nie wracać do tego tematu.
- Ale dlaczego? Zapytała Magda. Tu szanujemy takie kobiety, które ucierają nosa, tym zadufanym w sobie Włochom. Nie wszystkie Polki tak się tu szanują, jak ty.
-To prawda ? odezwała się Jola. Ale jak sobie przypomnę, przez co przeszła Ania, to mam ciarki na plecach. Wywróciła wszystko do góry nogami i tylko jej opanowanie i przebiegłość, sprawiły, ze szczęśliwie wróciła do domu, bo różnie to mogło się skończyć.
- Hej, dziewczyny, nie macie innych tematów? Zapytałam. Wolałabym do tego nie wracać, okey?
Zmieniłyśmy szybko kłopotliwy temat i przeszłyśmy do zorganizowania mojego pobytu.
Na wstępie chciałam odwiedzić grób Filomeny, więc czekała mnie podróż do Caserty. To miasto leżące niedaleko Neapolu, w którym mieszkają obecnie dziewczyny. Czułam, że nie będzie to dla mnie takie radosne. Związałam się z ta staruszką i nadal miałam wyrzuty sumienia, że mój wyjazd przyspieszył tylko jej śmierć. Miałam cichą nadzieję, że nie spotkam nikogo z jej rodziny, a szczególnie Raffaella. Z tymi obawami zwróciłam się do Joli.
- Nie zaprzątaj sobie tym głowy ? uspokoiła mnie przyjaciółka. Minęło pięć lat, nikt cie nie rozpozna po takim czasie ? dodała, klepiąc mnie po ramieniu. Ja tu już jestem tak długo, że miałam nie raz okazję go spotkać, bo przecież chyba nadal ma tu swoje służbowe mieszkanko, więc bez obaw Anula.
- Mam taką nadzieję, bo nie chciałabym jeszcze raz przez to przechodzić ? powiedziałam.
Ale mój pech, który całe życie mi towarzyszy, sprawił, że nie było tak, jak sobie myślałam.
Przeczytałam początek opowieści sprzed lat. Chyba nie mogłabym pracować w tym charakterze. Trzeba mieć sporo siły, żeby wytrzymać taką pracę i nie uciec. W wolnej chwili przeczytam ciąg dalszy.
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » Debiuty literackie - artykuły, opowiadania Netkobietek » Moje wspomnienia z Włoch
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026