Kiedy zaczyna sie mieszkać ze soba wiele rzeczy dowiaduje się o drugiej osobie. I wiele trzeba zaakceptować.
Albo i nie...
Moja koleżanka zamieszkała z chłopakiem 5 miesiacy przed ślubem... i odwołała ślub.
Facet okazał się kompletnym bałaganiarzem. Nic po sobie nie sprzątał, wszystkie brudy rozrzucał po całej sypialni. Z czasem zażyczył sobie by sama robiła wszystkie posiłki. Musiała mu nawet sniadanie przed wyjściem do pracy zrobić. Nie ważne że przyszła padnięta po nocce i juz nie miała siły po 12 godz pracy.
Szok. Do tej pory we wszystkim jej pomagał. A jak zamieszkali razem wszystko się zmieniło. Żadne rozmowy, prośby nic nie pomogło. A byli razem 2 lata.
Ja też zamieszkałam przed ślubem z Mężem. Ale na szczęście nic strasznego się nie wydarzyło. Wiadomo, pewne sprawy musieliśmy zaakceptowac, trochę kosztowało nas to nerwów. Każdy z nas np. trochę inaczej widział porządki domowe i gotowanie. Ale z czasem się zgraliśmy.
Ja nie widzę niczego złego w mieszkaniu przed ślubem. A jeżeli ktoś nie chce z jakichkolwiek powodów to też dobrze. To zależy od danej osoby.