Mieszkanie bez ślubu......... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mieszkanie bez ślubu.........

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 68 ]

Temat: Mieszkanie bez ślubu.........

Co sadzicie na temat zamieszkania we dwoje przed slubem?
Tzw zycie na kocia łape albo na karte rowerowa - roznie to nazywaja?
Jaki jest Wasz poglad i czy byscie chcieli?
Jakie sa doswiadczenia i poglądy osób, ktorzy juz tak mieszkają?
Za i przeciw? Wady i zalety?

Sztuka życia to cieszyć się małym szczęściem...:)
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

moim zdaniem to najlepszy sposób do poznania siebie i zdecydowania się czy to własnie ten jedyny.
jak najbardziej będę chciała w przyszłości  smile

jeśli chcesz wiedzieć coś o mnie, to coś Ci zdradzę.
miłość dla mnie to huśtawka, która stoi w równowadze.
bo chcę Cię z każdą wadą. Nic nie zmienię.

mój narkotyku, mój tlenie. < 3

3

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Jestem za -mam  dorosłego syna i sama mu powiedziałam , że jeśli kiedykolwiek ma zamiar się pobrać ze swoją dziewczyną ( a chodzą3 lata) to na chwilę obecną nie wyrażam zgody.!
Uważam , ze powinni zamieszkać razem w osobnym mieszkaniu , razem pracować ,płacić rachunki itd.i dopiero po upływie kilku miesięcy takiego życia ,jeśli wyrażą chęc zalegalizowania związku możemy rozmawiać.
Zycie razem pod jednym dachem - to nie zawsze sielanka , a jest to najlepszy test na dorosłość!

4

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Ja właśnie wyszłam z takiego założenia, że zanim podejmiemy decyzję o ślubie to musimy ze sobą pomieszkać. Niestety moi rodzice nie byli tym pomysłem zachwyceni, powiem więcej nie bardzo chcieli się na to zgodzić. Ale postawiłam na swoim, mieszkamy już ponad 2 lata razem, co więcej jakieś 4 m-ce temu się zaręczyliśmy. Uważam, że jest to bardzo dobry sposób na wzajemne sprawdzenie, poznanie swoich słabych punktów, niedostatków. Wzajemne dotarcie się.

Jaki minus - łatwo w pewnym momencie stwierdzić, że tak jest dobrze, co za tym idzie ślub nie jest potrzebny.

"Przeszłość i teraźniejszość są naszymi środkami. Tylko przyszłość jest celem."

5

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Zgadzam sie z poprzedniczkami. Zamieszkanie razem przed slubem jest dobrym sposobem na przekonanie sie, czy mozna ze soba zyc. Co innego spotykac sie, spedzac ze soba chociazby i kilka tyg razem, a co innego zamieszkac razem, wpsolnie prowadzic dom, utrzymywac sie itd.

mysle, ze kazda para powinna tak robic, zeby poznej po slubei nei bylo problemu, ze jednak nei potrafia ze soba zyc.

porąbana jak łajno w tartaku

6

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

I ja się zgadzam. Też mamy zamiar zamieszkać razem z chłopakiem przed ślubem. Jak na razie spędzamy ze sobą tylko po kilka dni bo jesteśmy w innych miastach, ale i po tych kilkunastu weekendach zaczynam się już powoli dowiadywać o nim więcej. O jego przyzwyczajeniach itp. Np.: wiem, że mogę Go bez problemu poprosić, żeby odkurzył, czy poszedł do sklepu. Z drugiej strony wiem też już, że mogłabym Go godzinami prosić, żeby pozmywał naczynia, a On i tak tego nie zrobi. Wiem, że nie roztrzepuje prania wieszając (wiem, że to może być śmieszne, ale doprowadza mnie to do szału, dlatego sama to robię). Co do poważniejszych rzeczy typu płacenie rachunków na razie nic nie wiem, ale na to jeszcze przyjdzie czas. Podsumowując moją bezsensowną w sumie wypowiedź - jestem jak najbardziej za!

7

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Tak to jest bardzo dobry pomysł , uczymy się przez takie mieszkanie razem , poznajemy się dokładniej i przede wszystkim jesteśmy razem na okrągło wtedy dochodzimy do tego czy naprawdę chcemy być ze sobą .

8

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

To jest bardzo dobry pomysl...MIESZKAM Z MOIM CHLOPAKIEM od 4 miesiecy...ale nie wim czy nasz zwiazek przetrwa ....poznaje sie kogos wtedy bardzo dobrze ...nawet lepiej niz w dlugich zwiazkach bez zamieszkania razem

9

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

My od miesiąca mieszkamy razem :-) Ogólnie jest super, ale dopasowujemy się w szczegółach :-)
Mnie wkurza zostawiona gdzieś, gdzie jej być nie powinno a jego coś tam innego :-)

a czy zamieszkać razem to należy do każdego z nas :-) to ważna i odważna decyzja :-)
ja osobiście polecam :-) nie można ocenić buta bez przymiarki :-)

Grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam, gdzie zakazano!
(\ /)
( ._. )
(") (")

10

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Dawniej,taki układ byłby nie do pomyślenia.Jestem rocznikiem lat 60-tych.Wtedy były inne normy moralne,etyczne.Inne zapatrywanie ludzi.Słuchało się starszych -z wielkim szacunkiem posłuszeństwem.Ale dziś ,kiedy panuje swoboda,luz-czemu nie.Można się łatwiej poznać,dotrzeć.Jeśli środowisko jest- za,to wszystko jest ok.

11

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Ja jestem za...pod warunkiem że sie ma chęci w choćby nieokreślonym czasie zawrzeć związek małżeński z ta osoba a nie tworzyć konkubinat smile

12

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Ja mieszkam z moim R juz 2.5 roku. Zamieszkalismy ze soba po pol roku znajomosci (ze wzgledu takiego, ze wyjechalismy razem za granice i do dzis mieszkamy w Londynie). Dotarlismy sie, dopasowalismy i zareczylismy, a kiedy slub??? Nie wiadomo;) ale moze w przyszlym roku (moze...). Mi pasuje taki powolny rozwoj sytuacji, bo mimo ze wiem ze chce z nim byc, to wolalabym jeszcze troche poczekac ze slubem (nie chce sie pozniej rozstawac... a jak mamy byc razem to bedziemy i bez tego)
Uwazam, ze to dobre wyjscie, ay pomieszkac ze soba choc troche...

'Każdą sekundę mojego życia nazywam Twoim imieniem, bez Ciebie moja dziecino świat dla mnie nie istnieje.'

13

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Ja tam w ogóle nie uważam żeby ślub był potrzebny do czegoś takiego jak zamieszkanie razem wink Warto tu wspomnieć, że nie wiążę go z religią, także to wyjaśnia troszkę mój pogląd. Myślę, że bardzo bardzo potrzebne jest zamieszkanie z kimś przedtem bo po prostu to stawia ludzi w zupełnie innych sytuacjach niż kiedy widują się często ale mimo wszystko mają świadomość, że wracają do siebie prędzej czy później i oddzielnie załatwiają wiele istotnych spraw. Poza tym jeśli mieszkamy z kimś już kilka lat i dalej chcemy się pobrać to ślub może okazać się fantastycznym odświeżeniem związku i dodać mu ferworu! smile

Nie można uciec od samego siebie przenosząc się z miejsca na miejsce - E. Hemingway

14

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

A ja pozwolę sobie paniom zaprzeczyć, gdyż moje doświadczenie jest takie . Mieszkam z moim ,,mężem" bez ślubu  12 lat wcześniej chodziliśmy ze sobą 3 lata więc w sumie 15 lat jesteśmy razem. Mamy troje dzieci. Początkowo to miało być właśnie tak na próbę , próba ta ciągnie się do dziś i wcale nie jest mi z tym łatwo. On uważa że dobrze jest jak jest i żadne papiery do szczęścia nie są mu potrzebne a ja czuję się fatalnie i różne myśli przychodzą mi do głowy ,że może on mnie już nie chce, może zdradza (na temat jego poglądów o zdradzie pisałam w innym wątku) może odejdzie ,nie mam poczucia pewności i bezpieczństwa. Mam córki i będę z całych sił odwodzić je od mieszkania razem przed ślubem gdyby kiedyś chciały ,,SPRÓBOWAĆ".

15

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Ja również jestem zdadnia , że zanim dwoje ludzi zwiaze sie na całe zycie na poczatku powinni zamieszac razem. Po pierwsze po to aby zobaczyc czy takie prawdziwe wspolne zycie nikogo nie przytłacza, nie doprowadza do wiariacji etc tongue Po drugie żeby sprawdzić związek,siłę uczucia i potrzeby bycia z drugą osobą.

ja bardzo chciałabym zamieszkac z moim Ł. przede wszystkim dlatego że bylibyśmy razem tak normalnie, bez umawiania sie kto do kogo przyjedzie o ktorej itp. poza tym sprawdzilibysmy sie w takich sytuacjach domowych, finansowych. Mieszkanie razem moze byc naprawde fajnie... potem slub.. jeszcze fajniej.. big_smile
nie rozumiem stereotypu ze mieszkanie z kobieta czy slub konczy etap szalenstwa i wolnosci... Niektórzy faceci skoro maja potrzebe zabawy nie wiaza sie w zwiazki wiec skoro juz w nich sa i jest im dobrze , to nic nie powinno sie zmienic po wspolnym zamieszkaniu..moze byc tylko lepiej smile choc z pewnoscia wiele zwiazkow tego nie przetrwało...i dobrze ze stało zanim para podjeła wazne decyzje... big_smile

Wiec ja popieram w 100 % smile


No twoja historia regina  okazala sie dosc nieprzyjemna...nie tak przeciez to miało wyglądać..ale mysle ze choc zdrzaja sie takie pary to jest to znaczna mniejszosc.. to moze i prawda ze po wspolnym zamieszkaniu juz nie mysli sie tak o slubie ale przeciez kazda z nas tego pragnie i przychodzi taki dzien ze i facet dorasta do takiego kroku...

Piękna kobieta podoba się oczom, dobra kobieta - sercu.
Pierwsza jest klejnotem, druga - skarbem."

16

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

ja mieszkam ze swoim chlopakiem prawie dwa lata. Wlasciwie bylo to nieuniknione bo mieszkalismy daleko od siebie. Caly czas ucze sie zycia z druga osoba: staram sie zwracac uwage, mowic ze cos mi sie nie podoba, zeby nie urazic go. Tak zeby taka blahostka nie stala sie powodem awantury, bo szkoda zycia na fochy. Na pocztaku byly ciche dni, to docieranie sie. teraz jest juz ok.
A z drugiej strony mam obawe ze to nasze zycie bedzie sie tak ciagnac jak zycie reginy - "po co nam slub?". Tymbardziej sie tego boje, z tego powodu, ze moj chlopak jest niewierzący i przysiega przed Bogiem nie bedzie miec dla niego znaczenia.

dam radę

17

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Niestety w Polsce prawo jest bezlitosne,co do konkubinatu.Można mieszkać razem swobodnie,dopóki nie ma dzieci.Jeżeli jednak planujecie ślub,to po co przeciągać to wspólne mieszkanie na' kocią łapę"?bo nie rozumiem.Sprawdzić możemy że sobie radzimy ,że jesteśmy ze sobą-na dobre i złe.

18

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Selena prawo w Polsce jest jakie jest i można egzystować w konkubinacie nawet jeśli są dzieci , godząc się na to że np. nie otrzymujesz zasilku rodzinnego , ale mniejsza z tym , tylko niech sobie taki jeden z drugim idzie do urzędu , szkoły przychodni załatwia wszystkie sprawy i za każdym razem wyjaśnia co i jak. EWEL- jeśli twój chłopak jest niewierzący a ty chciałabyś mieć ślub kościelny radzę ci z nim konkretnie i rzeczowo to omówić .U nas też tak bylo ,że owszem , kiedyś ...później okazało się że ślub kościelny wogóle nie wchodzi w rachubę ,cywilny tak kościelny nie. Jego światopogląd i przekonania się z tym nie zgadzają ...a co z moimi przekonaniami? Przepraszam za wynurzenia ale chcialam si z tym z kimś podzielić , na codzień staram się być twarda i robię minę do złej gry.

19

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

jak dzieci są to też nei trzeba mieć ślubu (patrz Kora i jej partner którzy mają kilkunastletnie dziecko i nigdy związku nie zalegalizowali).
Regina - wiem, że będę musiała drążyć temat i że będzie trudno. na razie nie jestem pewna czy w ogóle chciałabym z tym człowiekiem wiązać się, teoretycznie, na całe życie smile

dam radę

20

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

regina ja też nie jestem religijna a mój partner natomiast tak. Nie zalezy mi na ślubie kościelnym ale zważając na to iż jemu tak i jest to dla niego bardzo istotna sprawa także zgodziłam się na ślub w kościele- myśle ze związek powinien wymuszać kompromisy.

Ogólnie ślub dużo ułatwia <chodzi o cywilny>, wszelkie sprawy administracyjne, prawne, spadkowe itp.

21 Ostatnio edytowany przez Selena (2009-04-06 15:57:15)

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........
regina napisał/a:

Selena prawo w Polsce jest jakie jest i można egzystować w konkubinacie nawet jeśli są dzieci , godząc się na to że np. nie otrzymujesz zasilku rodzinnego , ale mniejsza z tym , tylko niech sobie taki jeden z drugim idzie do urzędu , szkoły przychodni załatwia wszystkie sprawy i za każdym razem wyjaśnia co i jak. EWEL- jeśli twój chłopak jest niewierzący a ty chciałabyś mieć ślub kościelny radzę ci z nim konkretnie i rzeczowo to omówić .U nas też tak bylo ,że owszem , kiedyś ...później okazało się że ślub kościelny wogóle nie wchodzi w rachubę ,cywilny tak kościelny nie. Jego światopogląd i przekonania się z tym nie zgadzają ...a co z moimi przekonaniami? Przepraszam za wynurzenia ale chcialam si z tym z kimś podzielić , na codzień staram się być twarda i robię minę do złej gry.

Regino,wiem ,że nie zalegalizowanym związkom -żyje się trudniej,jeżeli chodzi o biurokrację.Oglądałam relacje takich ludzi.Było i jest im ciężko.Pewnie,że dla miłości-papierek niepotrzebny.Ale żyjemy w kraju,gdzie obowiązuje prawo i obowiązek-dla obywatela.Według kościoła i w świetle prawa związki nie zalegalizowane-nie tworzą, nie stanowią-rodziny.

22

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........
Selena napisał/a:

Według kościoła i w świetle prawa związki nie zalegalizowane-nie tworzą, nie stanowią-rodziny.

bo niestety nie żyjemy w cywilizowanym kraju

dam radę

23

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Moim zdaniem to nie kwestia cywilizacji ale stanu faktycznego- trudno oceniać że związek konkubencki <nie lubię tego słowa> jest małżeństwem, bo w świetle prawa związek małżeński to taka umowa cywilno prawna big_smile
nie ma umowy--- nie ma małżeństwa. smile

Poza tym już w starożytności odróżniano konkubinat od małżeństwa tongue

24

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

mnie sie wydaje ze ludzie ktorzy mieszkaja ze soba bez slubu czesto po jakis pieciu latach sie rozstaja.Przeciez zawsze w zwiazku po jakims czasie sa klopoty(rutyna czy cos).Jestem zdania ze jesli sie jest malzenstwem bardziej sie o ten zwiazek dba niz o taki zwiazek w ktorym w minute mozna sie rozstac bez problemu.W kazdym razie znam wiecej osob ktore mieszkaly razem bez slubu i sie rozstaly po latach niz ludzi ktorzy wzieli slub i sie rozstali.

25

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........
justin_master89 napisał/a:

mnie sie wydaje ze ludzie ktorzy mieszkaja ze soba bez slubu czesto po jakis pieciu latach sie rozstaja.Przeciez zawsze w zwiazku po jakims czasie sa klopoty(rutyna czy cos).Jestem zdania ze jesli sie jest malzenstwem bardziej sie o ten zwiazek dba niz o taki zwiazek w ktorym w minute mozna sie rozstac bez problemu.W kazdym razie znam wiecej osob ktore mieszkaly razem bez slubu i sie rozstaly po latach niz ludzi ktorzy wzieli slub i sie rozstali.

Ja myślę, że jeśli już  mówimy o dbaniu to ktoś kto nie ma ślubu raczej się będzie bardziej starał. Bo przy ślubie to już jest papierek więc może być się jakim chce bo już i tak po ptokach... Poza tym chyba dobrze jest mieć możliwość odejścia od kogoś jeśli się z nim nie chce być. Zostawanie z kimś, bo się ma z nim ślub wcale nie zawsze jest dobrym pomysłem, nie każdy związek musi trwać na siłę dla samej idei! Oczywiście ja wciąż wypowiadam się z punktu widzenia osoby niewierzącej, dlatego właśnie tak się na tę kwestę zapatruję.

Nie można uciec od samego siebie przenosząc się z miejsca na miejsce - E. Hemingway

26

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

EEe dla mnie stawianie tez że bez ślubu się bardziej dba o druga osobe czy ze ślubem się bardziej dba to jest zbyt duże generalizowanie i branie związku schematycznie. a w związkach nie można mówić o schemacie, bo każde para jest inna, każdy człowiek jest inny i relacje są też różne.

Jeżeli ludzie się kochają i potrafią pielegnować swoją miłośc dbać będa z papierkiem i bez.

Choć ja nie powiem że dla mnie papierek dałby taką stabilizacje i pewność.

27

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

też mi się wydaje, że ludzie nie mający slubu bardziej się starają. jeżeli chodzi o konkubinat, to wyobrażam sobie, że w normalnym państwie przy załatwianiu jakiekolwiek urzędowej sprawy nie musisz się tłumaczyć, dlaczego po co i jak. nie musi przysługiwać żaden zasiłek - tylko po co wszędzie opowiadać swoją historię życia ?!

może i papierek daje stabilizację, ale jeśli partner będzie chciał zdradzić/zostawić i tak to zrobi.
żeby nie było - też czułabym się lepiej papierek ten mając, ale mam świadomość, że potem wcale nie musi być różowo.

wracając do tematu - fajnie mi się mieszka z facetem, nie znudziliśmy się sobą, nadal potrafimy zaskakiwać się wzajemnie, nie wpadliśmy w rutynę. cierpimy tylko na chroniczny brak kasy hmm

dam radę

28

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

to było tylko moje zdanie.Macie racje ze to nie jest regula ale jakos patrze sie na te pary niektore widze jak trwaja w zwiazku po piec lat bez slubu a potem kazde z nich nagle mowi ze to koniec i widze tez pary ktore przed slubem byly ze soba zaledwie dwa lata i sa szczesliwi(juz dlugo smile).Wazne jest by wybrac ta jedyna osobe ale tez nie mozna bac sie wziac slubu bo moze ta osoba stanie sie kiedys potworem.
Mowie tak zeby mieszkac ze soba na sprawdzenie (rok badz dwa) ale nie ciagnac tego stanu w nieskonczonosc.

29

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Ewel- to nie tak, że idąc gdzieś zawsze i wszędzie opowiadam historię swojego życia . Są jednak takie sytuacje że czasem trzeba coś wyjaśnić . Moje dzieci noszą nazwisko ojca i np. bylam z córką na pogotowiu i przy podpisywaniu papierów usłyszałam czy pani jest matką? podobnie gdy zapisywałam dziecko do szkoły, takich przykładów mogłabym podać wiele. Każdy jest kowalem własnego losu ale ja żyjąc 12 lat w konkubinacie (fuj paskudne słowo) poprostu NIE POLECAM !

30

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

A ja powiem tak uważam że każda para która na poważnie myśli o wspólnym życiu powinna zamieszkać razem bo dopiera wtedy wychodzi szydło z worka.Ja niestety tego nie doznałam i po ślubie było wielkie rozczarowanie jak się okazała że mąż jest bałaganiarzem nie nawykłym do pomagania w domu. Rozgraniczam jednak mieszkanie razem a konkubinat. Niektórzy mówią że ludzie w wolnych związkach bardziej o siebie zabiegają , ale to nie tak do końca znam pary które żyją razem maja dzieci i w ich związkach ten sposób życia stał się metodą ma wolne życie partnerów (w dowodzie cie nie mam). Moja koleżanka często jest stawiana przez partnera przed faktem dokonanym np. wyjście na piwo z kolegami dlaczego bo nie są małżeństwem to wytłumaczenie lub stwierdzenie jesteśmy w wolnym związku. Czasami mam wrażenie ze to głównie panowie wybierają taki model życia z obawy przed utrata wolności.

31

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

no może i nie historię życia, ale pytanie o to czy jestem matką .... ("nie ! ciotką!" - chyba bym tak odpowiedziała ;-) )

będę drążyć swój temat, czy czeka mnie takie życie, czy jest szansa na legalizację ....ech

dam radę

32

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

I tu się zgodzę z Fenix to głównie panom odpowiada taki model życia , zawsze jest ta furtka którą w każdej chwili można otworzyć ...

33

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Mieszkanie razem wiele zmienia , poznajemy prawdziwe oblicze naszej połówki wszelkie ukryte wady wychodzą na jaw , niestety więcej jest tych wad niż zalet bo o ile przyjemniej jest dostawać kwiaty na spotkaniu niż słyszeć nie wiesz gdzie są moje skarpetki smile

34

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Dopireo mieszkając wspólnie można kogoś naprawdę poznać.Często myślę, gdzie podzial się ten facet którego znałam??Zapewne nie u wszystkich tak się dzieje , ale sądzę że duża większość się ze mną zgodzi.

35

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

ja tam nie wiem czy nie da sie poznac.Majac partnera przychodzilam do jego domu(pokoju) czesto ,czasem nawet nie zapowiedzianie-przeciez nie da sie przez dwa lata non stop oszukiwac ze jest sie czysciochem.Jak wchodzilam do lazienki to tez widzialam jego przyzwyczajenia.Przyjzec mozna sie rowniez mamie naszego partnera i ich stosunkach-mi nie odpowiadalo to ze jego mama zbytnio go rozpieszcza(podaje wszystko pod nos) wiec powiedzialam mu ze jesli on mysli ze ja go bede tak traktowac to sie myli.Sprawdzic partnera mozna rowniez na wakacjach(wiem ze to nie dokonca jest jak w domu ale przez np dwa tygodnie nie ma caly czas fajnej pogody,siedzi sie tez w mieszkaniu wynajetym)wtedy np moj partner dowiedzial sie ze jestem strasznym spiochem i napewno przed godz 8:00 nie zrobie mu sniadania,potem okazalo sie ze robilismy razem sobie sniadania.Wiem ze to nie jest 100 procentowe poznanie ale moim zdaniem w 90% procentach mozna poznac partnera nie mieszkajac z nim.Jak mozna dlugo oszukiwac osobe z ktora sie jest....wiem macie wieksze doswiadczenie ale moze przed slubem nie sprawdzilyscie partnera lub dobrze go nie poznaly?

36

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

najgorzej maja pary ktore spotykaja sie co dwa tygodnie bo np mieszkaja daleko od siebie.tu sie zgodze ze nie da sie poznac partnera do konca(to dla mnie nawet nie jest zwiazek)

37

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Ja przed ślubem byłam z mężem 8 lat i nocowałam u niego, spędzałam święta i czynnie uczestniczyłam w życiu jego rodziny a po ślubie wyszło szydło z worka a chociaż by fakt że podział obowiązków domowych to fikcja na pokaz a realia są inne lub to że jak mu się nie zrobi jedzenia to nie je i jedzie do mamy. Czym innym są wakacje a czym innym wspólne opłaty utrzymanie domu brak pieniędzy powodujący wyrzeczenia zakupy śmieci i oglądanie kogoś na co dzień bez makijażu podczas choroby i złych dni.

38

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

ok dziękuję za odpowiedz.Przynajmniej bede bardziej ostrozna jak kogos poznam.Kurcze smutne to troche ze mozna tak udawac.Najgorsze jest to ze nasi panowie w glowie maja zakodowane ze powinno im sie podawac wszystko pod nos.Chcialabym byc matka ktora nie rozpiesci tak syna by nie myslal ze wszystko mu sie nalezy a jego partnerka ma mu podawac wszystko pod nos.Juz myslalam ze nie zamieszkam z partnerem przed slubem a teraz patrzac sie na wypowiedz fenix chyba bedzie trzeba.

39

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Wiecie co ja na temat facetów mam wyrobione swoje zdanie (niestety nie najlepsze), oni opuszczając dom(czyt. mamusię) po jakimś czasie chcą ,abyśmy to my przejęły tę rolę i tak się często dzieje. Fenix ma rację, że podział obowiązków domowych to fikcja. W dodatku gdy taka żona,partnerka już się znudzi to oszukują , zdradzają i jakoś im to uchodzi ,bo mądra żona powinna wybaczyć bo dzieci bo to bo tamto...gdy zdradzi kobieta potępiają ją wszyscy a ona sama często ma takie poczucie winy, że nie może sobie z tym poradzić , przykładem wątek SELENY.

40

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Kurcze Dziewczyny jakie ostre jesteście.

Chyba tak we wszystkich rzeczach nie jest.
ja powiem tak- nie wiem jak to będzie w przyszłości i wyjdzie w praktyce lecz ja zapowiedziałam swojemu że mu gotować nie będe.
Nie że nie umiem gotować....ale nawet lubię smile
tyle żeby sobie nie myślał smile

41 Ostatnio edytowany przez harmony11 (2009-04-10 12:36:40)

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Mój to chyba by umarł jakbym wokół niego latała, honor by mu to zmiażdżyło big_smile Jak tylko widzi mnie w kuchni to pyta czy pomóc big_smile
Dziwny jakiś nie? big_smile Mam nadzieję, że mu nie przejdzie tongue

Nie można uciec od samego siebie przenosząc się z miejsca na miejsce - E. Hemingway

42

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Pamiętajmy że to nie jest tak na prawdę zakłamanie panów a jedynie nasze złudne wyobrażenie o nich bo czyż kobieta zakochana nie stawia na piedestale swojego lubego. To się nazywa widzieć świat przez różowe okulary ale po pewnym czasie same je ściągamy i wielki ból rozczarowanie. Duży wpływ ma dom rodzinny ale mężczyzna to takie zwierze które lubi być wyręczane a zakochana kobieta nieba by przychyliła wiec nie należy za bardzo rozpieszczać bo potem można mieć żal tylko do siebie.

43

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Wydaje mi się, że zawsze znajdą się argumenty za i przeciw. Za to oczywiście możliwość lepszego poznania się, choć to wrażenie czasami też może być złudne. Wiadomo,że na początku bardziej o siebie dbamy i się staramy. Ale jednak zamieszkanie razem pozwala dogłębniej poznać wady partnera, typu rozrzucanie skarpetek przed snem;) A pewnie wcześniej nawet nie sadziłyśmy, że będzie nas to irytowało.

Z drugiej strony.. z tego co słyszałam to właśnie facetom trudniej wtedy zmienić stan cywilny, bo przecież tak im dobrze. Ma im kto gotować, sprzątać itd. Po co więc coś zmieniać skoro jest dobrze..

"...między ciszą a ciszą
sprawy się kołyszą..."
--------------------------------------------------------------------
15.04.2009 => PRÓBUJEMY ŻYĆ BEZ SŁODYCZY........ smile

44

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Konkubinat ... hmmm sama żyje w konkubinacie i uwazam ze jest okej narazie nie chce brać ślubu zresztą czy slub coś zmieni?? wydaje mi sie ze nie

egoistki zyją dłużej

45

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

kurde z tego wnioskuje że dla was mieszkanie z facetem to katorga i jedna wielka porażka hmm

If you wanna be somebody
If you wanna go somewhere
You better wake up ......
... and pay attention !!!!!!!!

46

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Nie ma nic wspanialszego jak zamieszkanie z ukochaną osobą...
przytuleni zasypiamy i budzimy się w jego ramionach...;)
Ja nie widzę żadnych minusów...jestem raczej ugodową osobą, całe życie mieszkałam z dwoma braćmi, więc nic mnie nie zdziwi - zwłaszcza skarpetki porozrzucane po całej chacie big_smile
Wszystko zależy od tego jak do tego podejdziemy, trzeba nauczyć się wspólnie mieszkać, zmieniać swoje złe nawyki...
ja na szczęście nie jestem pedantką, mój chłopak również nie - więc jak czasem jest w domku bałagan nie ma przez to wojny...razem sprzątamy, gotujemy wink

Mamy nawet kochaną kotkę, którą traktujemy jak córeczkę - wiecznie rozpieszczana!
Mieszkamy już tak sobie wspólnie rok i nie wyobrażam sobie już, żeby to miało się zmienić wink

Być jak płynąca rzeka...

47 Ostatnio edytowany przez Pestka (2009-04-11 09:21:28)

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........
szirina napisał/a:

kurde z tego wnioskuje że dla was mieszkanie z facetem to katorga i jedna wielka porażka hmm

Nie.. milo to wspominasz..szczegolie te rozmowy do rana:) No i co dziwne..uwielbialam czekac z obiadem.

Kennedy, z czasem przekonalam sie ze nie ma sensu z tym walczyc. Ale miloby bylo gdyby zamiast na podlodze ladowaly w koszu na bielizne.

"...między ciszą a ciszą
sprawy się kołyszą..."
--------------------------------------------------------------------
15.04.2009 => PRÓBUJEMY ŻYĆ BEZ SŁODYCZY........ smile

48

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Nie chodzi o to ze to katorga tyle że gdy zauroczenie minie pozostaje ciężka szara rzeczywistość, gdy ma się pełną rodzinę i jest się parę lat po ślubie  to gdy przyjdzie wieczór nie ma długich rozmów a jedynie marzenie o śnie po ciężkim dniu.

49

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Ostatnio nawet moja babcia powiedziala, ze lepiej w ogole nie wychodizc za maz niz pozniej sie rozstawac, brac rozwod itd, jak sie okaze po slubie, jak zamieszkaja razem, ze jednak nie potrafia razem zyc

porąbana jak łajno w tartaku

50

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........
szirina napisał/a:

kurde z tego wnioskuje że dla was mieszkanie z facetem to katorga i jedna wielka porażka hmm

Nie uważam tego ani za jedno ani za drugie ,każdego faceta można sobie trochę ,,wychować ".  IKAA masz bardzo nowoczesną babcię gratuluję!

51

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Oj tak bardzo nowoczesna babcia .rzadko taka sie spotyka    smile

Sztuka życia to cieszyć się małym szczęściem...:)

52

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

No moja babcia tak mowi teraz- bo moj brat sie ozenil, zamieszkali razem, i co, teraz sie rozstali, bo jednak nei potrafia ze soba zyc ;/
i babcia tak powiedziala- ze lepiej sie jzu nei zenic, niz pozniej po slubie sie rozstawac

porąbana jak łajno w tartaku

53

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

żadna tam katorga mieszkać z facetem, a porozrzucane skarpetki uważam za mit. może jeszcze nasi ojcowie tak robili, ale koniec ! mnie to nigdy nei spotkało.
jeżeli chodzi o odział obowiązków to razem gotujemy -to które tylko pomaga  to potem zmywa. często czekam z obiadem już gotowym, to wtedy on zmywa.
opiekuje się mna gdy jestem chora i jest na każde zawołanie. gdy leżałam nieuczesana nieumyta z ogromną gorączką słyszałam jak bardzo mnie kocha i robił co mógł aby niczego mi nie brakowało. o związek trzeba się starać. myślę, że my cały czas to robimy, nie nudzimy się.

zasypiać razem i budzić się  najwspanialsze uczucie ...

dam radę

54

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Wcale nie mit bo mój nadal praktykuje rozrzucanie skarpetek:P
Gotować nie lubi..bo twierdzi żeprzecież ja robię to lepiej. Ale dobrze że był pomocny przy zmywaniu bo jatego nie znoszę..

Chętnie wróciłabym do czasów gdy mieszkaliśmy razem....

"...między ciszą a ciszą
sprawy się kołyszą..."
--------------------------------------------------------------------
15.04.2009 => PRÓBUJEMY ŻYĆ BEZ SŁODYCZY........ smile

55

Odp: Mieszkanie bez ślubu.........

Też jestem za mieszaniem przed ślubem. Rodzice moi mają swoje zdanie, szanuję je, chociaż się z tym nie zgadzam. Kiedyś była inna mentlność, nie do pomyślenia było mieszkanie przed slubem, czy też długie chodzenie. Średnia wieku 18-20 u kobiet to był odpowiedni czas do wyjścia za mąż. Zawsze powtarzam, że czasy się zmieniły i tyle.

Mama uważa, że dzisiejsze pary o byle co potrafią się pokłócić i rozstać, że kiedyś bardzoej ludziom na sobie zależało i nie było tak licznych rozwodów.

Nie wyobrażam sobie, bym spotykała się z kimś, czy to codziennie czy raz w tygodniu i potem wzięła slub i zamieszkała we wspólnym mieszkaniu. I to nie prawdą jest, że "jakoś tam będzie", lub "będziemy musieli wtedy mimo wszystko się dogadywać"
Łatwo sobie spieprzyć życie i tej drugiej osobie.

Kiedyś spotykałam się z partnerem ponad rok. Bylismy zaręczeni, widywalismy się codziennie, czasami u siebie spędzaliśmy weekendy. Wszystko ładne, piękne. Uznaliśmy, że skoro tyle czasu ze sobą spędzamy to lepiej będzie razem zamieszkać i wygodniej. Spoko, zamieszkalismy razem i zaczął się horror. Szpiegował mnie na każdym kroku, robił najazdy w pracy, zawsze mnie odbierał, nagminnie szperał w komputerze, nie mogłam nigdzie wyjśc do koleżanki mieszkającej blok dalej- znam ją od dziecka a widywałam się raz na rok bo częściej nie mogłam. Gdy chciałam wyjść z koleżanką do kina- miała urodziny to on chciał iść z nami. Miałam tego dość, sam nie pracował co mi też przeszkadzało bo wolał żyć za pieniądze swojej matki, ja mu pomagałam jak mogłam, w pewnym momencie zaczął mnie bić... i sie skończyło, tak wielkiej traumy nigdy nie przeżyłam. Moi rodzice nawet mi w to nie uwierzyli, prędzej uważali, że znalazłam sobie innego i chcę tu ślub odwolać. Na weselu kuzyna byli świadkiem jak ''ukochany'' zaczął mnie lać...

Inny przypadek. Zaczęłam spotykać się z facetem mieszkającym 50km ode mnie. Widywaliśmy się średnio 3 razy w tyg na początku, by się poznać i stwierdzić czy warto. Po 3 miesiącach się oświadczył, mówił o ślubie, wręcz nalegał. A ja chciałam poznać jego rodziców, bo to dziwne by żenić się a partnerki nie przedstawić rodzicom. Byłam czujna. W końcu ich poznałam. W wakacje mogliśmy sobie sami pomieszkać. Bywały momenty, że wychodziłam z siebie. Ale to była nasza lekcja czy jestesmy w stanie się dogadać. O pierdoły się nie czepiałam, po obiedzie zawsze on chętnie zabierał się za sprzątanie, dbał by lodówka nie była pusta. Uznałam, że było poprostu  ''normalnie''. Może ja myslałam, że skoro to będą nasze pierwsze wspólne całe 2 tyg to liczyłąm na fajerwerki big_smile:D:D
Uznałam, ze wraz z wiekiem faceci się zmieniają. 30letni zapracowany facet nie będzie mi wisiał na szyi, szeptał do ucha miłe słówka i wycinał serduszka z papieru. Może żyję w świecie marzeń:D
Ale było nam naprawde dobrze, nic na siłę, nic pod publię, na pokaz itp.Ja gotowałam, on prasował, on sprzątał ja prałam.
Wieczorami natomiast zabierał się, brał piwko i oglądał jakieś głupie bajeczki, raz drugi, trzeci i się wściekłam. Gdy usiadłam obok niego by razem z nim oglądać coś, co mnie zupełnie nie interesowało on oznajmil  ''wiem że tego nienawidzisz oglądać, nie licz że zmienię program, ja chcę to oglądac, gdy też coś chcesz to w domu telewizorów pod dostatkiem".
Wściekłam się i poszłam do innego pokoju wściekła jak szewc:D Przemyślałam wszystko i może naiwnie stwierdziłam, że on jest u siebie w domu, może oglądac co chce, jeśli ja chcę coś innego to tez mogę iść do innego pokoju i włączyć.
Po powrocie do domu ze 2 tygodnie dochodziłam do siebie, oczywiscie bez przesady:) ale nie pozabijalismy sie
R

Posty [ 1 do 55 z 68 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mieszkanie bez ślubu.........

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018