moim zdaniem kragłosci nigdy nie wyjdą z mody. to biologia!
Podobne tematy
Celulit to nieprawidlowe rozmieszczenie sie tkanki tluszczowej ,wiec moze byc tak ze jak kobieta obsesyjnie sie odchudza ,ale jej przeznaczeniem tzn natura jest miec uda i pupa ,to gdy osiagnie swoja prawidlowa wage ,jest szansa ze on zniknie.
Myla tez kobiety celulit z tzw nierownoscia spowodowana ciaglym odchudzaniem a to poprostu rozciagnieta skora.
Co do kobiecych ksztaltow to wlasnie uwazam ze kobiety dostaly wrecz bzika na posiadanie wiekszej pupy.
Pracuje jako trener fitnessu i mnostwo kobiet przychodzi wlasnie po efekt murzynskiego tylka ,a to niestety geny.
Proponuję przejść do dyskusji nad wyższością świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą...
Bingo! Przecież ta dyskusja do niczego nie prowadzi... Co kto lubi - niektórym podobają się grubsze, niektórym chudsze. Fajnie, ze jest wybór ![]()
Zresztą piękno nie wiąże się z jakimś głupim numerkiem na metce. Podczas jednego wyjścia do lumpeksu, gdzie wiadomo, można kupić ciuchy przeróżnych marek, miewam rozmiar 36, 38, 40, a nawet 42. Nie muszę się podobać wszystkim, a wiem, że niejeden facet miałby ochotę na moje krągłe ciałko
.
moim zdaniem kragłosci nigdy nie wyjdą z mody. to biologia!
No właśnie
Niektóre osoby choćby chciały, nie schudną.
Kurczę, kij z tym cellulitem, aby nie dopuscic do tragedii. Niedawno sciskajac przypadkowo udo moja pomaranczowa skorka sie ujawnila. Wpadlam w panike. Kremy, masaze, zero soli, cukru, ostrych przypraw, siemie lniane co wieczor, zielona herbatka itp. Doszlam do wniosku, ze kurcze, bez przesady, co druga na ulicy go ma, a moj jeszcze nie jest najgorszy i jestem w stanie z tym zyc. Dieta pozostala,ale nie ze wzeglu na cellulit, tylko na dobre wplywanie np na samopoczucie, prace jelit czy cere.
Co do kraglosci - figura tzw- klepsydra jest piekna. Duze pupy, szerokie biodra, wszystko jest ok, kiedy z tego nic nie zwisa. Przeciez mozesz byc zgrabna majac rozmiar 44...
Ja waze 50kg przy zwroscie 160cm. Jest ok. Mam cycki. pupe, zawsze wyznaje zasade, ze wole wygladac jak wygaldam nic byc wieksza, ale figura klepsydry z zarysowana talia, tez bym nie pogardzila. Wszystko zalezy od tego jak o siebie zadbamy. Miesnie mozemy miec majac nawet szerokie uda i od razu lepiej, to wyglada.
Co do galaretowanych ud, czy okropnego cellulitu - szczuple babki tez maja takie wlasnie straszne nozki. Nie ma reguly.
Ja-Kora napisał/a:moim zdaniem kragłosci nigdy nie wyjdą z mody. to biologia!
No właśnie
Niektóre osoby choćby chciały, nie schudną.
Oj tak..
Moda już dawno nie jest jednolita. Zawsze równorzędnie funkcjonuje kilka "mód". Więc, nawet jeśli chwilowo głośniej jest o chudzinach, to i tak zawsze gdzieś się przewijają trendy, które twierdzą, że chude jest pe a grubsze jest sexi. Jeśli komuś to potrzebne - może się tymi trendami podpierać. Mi wystarczy blask męskich oczek na widok mojego BMI > 25 ![]()
Kurczę, kij z tym cellulitem, aby nie dopuscic do tragedii. Niedawno sciskajac przypadkowo udo moja pomaranczowa skorka sie ujawnila. Wpadlam w panike. Kremy, masaze, zero soli, cukru, ostrych przypraw, siemie lniane co wieczor, zielona herbatka itp. Doszlam do wniosku, ze kurcze, bez przesady, co druga na ulicy go ma, a moj jeszcze nie jest najgorszy i jestem w stanie z tym zyc. Dieta pozostala,ale nie ze wzeglu na cellulit, tylko na dobre wplywanie np na samopoczucie, prace jelit czy cere.
Co do kraglosci - figura tzw- klepsydra jest piekna. Duze pupy, szerokie biodra, wszystko jest ok, kiedy z tego nic nie zwisa. Przeciez mozesz byc zgrabna majac rozmiar 44...
Ja waze 50kg przy zwroscie 160cm. Jest ok. Mam cycki. pupe, zawsze wyznaje zasade, ze wole wygladac jak wygaldam nic byc wieksza, ale figura klepsydry z zarysowana talia, tez bym nie pogardzila. Wszystko zalezy od tego jak o siebie zadbamy. Miesnie mozemy miec majac nawet szerokie uda i od razu lepiej, to wyglada.
Co do galaretowanych ud, czy okropnego cellulitu - szczuple babki tez maja takie wlasnie straszne nozki. Nie ma reguly.
Jeśli jadasz margarynę, to przerzuć się na masło. Uwodornione tłuszcze roślinne często przyczyniają się do powstawania cellulitu.
a najlepiej na masło ghee
widzę że temat ciekawie zmienił formę:)
uwazam ze xl jest seksi sama mam S albo M ale XL mi się podoba , mam wiele kolezanek ktore nosza taki rozmiar i fajnie sie ubieraja i nie sa gorsze od tych szczuplejszych.
Pan Lewski- tak właśnie jadam margarynę, na niej też smażę,ale dziękuje za infromacje, z pewnoscią skorzystam !
77 2012-08-17 22:24:54 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-08-17 22:26:59)
No widzisz, u mnie w rodzinie nikt nigdy nie jadał margaryny i nikt nie ma cellulitu nawet przy przy sporej nadwadze. Jadamy masło ,a smażymy na oleju np. ryżowym ze względu na wysoką temperaturę dymienia, lub na smalcu. Poza tym margaryna nie dostarcza nasyconych kwasów tłuszczowych, a nienasycone lepiej brać z naturalnych tłuszczów roślinnych, np. oliwy z oliwek.
Kurczę, i wszystko przez tą margarynę...
79 2013-04-16 11:23:47 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2013-04-16 13:36:57)
Gadanie o cellulicie, a wystarczy się jakoś ładnie i korzystnie ubrać i to już zmienia postać rzeczy. Przede wszystkim jakieś ładne jasne wiosenne ciuchy, sukienki są dla wszystkich. ja kupiłam taką biała z czerwonym akcentem w sklepie *spam*
Z tą wagą stosownie do wzrostu i rozmiarem to nie ma reguły. Ja mam jakieś 162cm, ważę 66kg. Noszę rozmiar 36-38 zależy jakiej marki i jaki ciuch. Zwykle góra trochę większa, bo na braki w biuście narzekać nie mogę. Mam też trochę rzeczy w rozmiarze 34. Mam fajny, krągły, tyłek, z którego jestem dumna, ogólnie jestem szczupła, ale nie chuda. Moja znajoma z liceum waży dokładnie tyle samo, ale jest wyższa o jakieś 2-3cm, a wygląda mimo to na dość pulchną, wręcz grubą. Nie wiem od czego to zależy, chyba po prostu taka budowa ciała, może mam mocniejsze kości, albo więcej mięśni, nie wiem.
Faceci lubią różne. Podobnie jak jedne kobiety wolą mięśniaków, inne tych chudych, a są i takie co lubią grubszych. Ja lubię najbardziej kobiece sylwetki w stylu sportowym - jak niektóre lekkoatletki. Zarówno wychudzone do nieprzytomności modelki, jak i spasione babska nie podobają mi się, zwłaszcza, że obie sytuacje to jest stan zagrażający zdrowiu. A jak ktoś ma trochę kilogramów mniej, albo więcej to nie przeszkadza przecież w byciu piękną. Mam ewidentnie grubą koleżankę, która jest przeurocza i śliczna, mam też koleżankę, która jest bardzo chuda z natury, ale to do niej po prostu pasuje. Nie podoba mi się pogląd, że kobieta ma być jak wieszak i najlepiej w ogóle nie jeść.
Ja mam jakieś 162cm, ważę 66kg. Noszę rozmiar 36-38 zależy jakiej marki i jaki ciuch. Zwykle góra trochę większa, bo na braki w biuście narzekać nie mogę. Mam też trochę rzeczy w rozmiarze 34. Mam fajny, krągły, tyłek, z którego jestem dumna, ogólnie jestem szczupła, ale nie chuda. Moja znajoma z liceum waży dokładnie tyle samo, ale jest wyższa o jakieś 2-3cm, a wygląda mimo to na dość pulchną, wręcz grubą. Nie wiem od czego to zależy, chyba po prostu taka budowa ciała, może mam mocniejsze kości, albo więcej mięśni, nie wiem.
Dokładnie od tego. ;-)
Ja mam 169, ważę jakieś 68kg plus minus 2 i jestem "dość pulchna, wręcz gruba". Żeby było śmieszniej wcale się jakoś nie obżeram, jem nawet mniej niż większość osób, ale bardzo wolno przyrasta mi masa mięśniowa, a to ona spala najwięcej kalorii. Osoba z dobrze rozwiniętą masą mięśniową (sportowa sylwetka, nie mówię o muskulaturze), będzie więcej spalać kalorii robiąc i jedząc to samo co osoba o słabo rozwiniętych mięśniach, przez co tamta druga przytyje.
Vian - no coś w tym jest. Jak przytyłam 2 kg i ważyłam 68, to nawet nie było widać. Tyle, że ja prawie codziennie jeżdżę konno, więc pewnie mam więcej mięśni niż większość ludzi. Ale ja zawsze miałam tak, że ważyłam więcej od dziewczyn mojej postury, a nie było tego widać. Taka już widać jestem.
Z tymi mięśniami to się zgadza, że one ważą więcej. Zaczęłam ostatnio częśćiej ćwiczyć i przestałam jeść tyle słodyczy i przekąsek i muszę przyznać, że już widzę efekt: ciało inaczej wygląda, skóra jest bardziej jędrna. Mój chłopak też zauważył zmianę, pytał czy schudłam. Prawda jest taka, że przytyłam kilogram w mięśniach, a mój obwód zwiększył się o jakieś pół centymetra w talii, biodrach i udach.
Ja ważę 45 kg do wzrostu 160 cm i jak przytyłam do 60 kg to mówili mi, że jestem gruba. I naprawdę niekorzystnie wyglądałam.
Jak ja bym schudła do 45kg to wyglądałabym jak ofiara głodu z Afryki najprawdopodobniej. Poniżej 60kg zaczynam wyglądać chudo.
Pewnie też trochę zależy od samooceny, bo ja znam sporo szczupłych dziewczyn, które są przekonane o swojej rzekomej grubości, mimo że otoczenie absolutnie tego poglądu nie podziela.
Poza tym każdy ma jakąś tam swoją naturalną wagę przy normalnym jedzeniu i zwykle z tą wagą najlepiej się wygląda.
Według mnie ważniejsze od wagi i rozmiaru są proporcje ciała. Najbardziej podoba mi się figura klepsydry - podobny obwód biustu i bioder oraz wyraźna talia. Ciało oczywiście powinno być jędrne, ale to nie taka prosta sprawa. Dużo zależy od sposobu odżywiania, aktywności fizycznej, ale także od genów.
Figura modeliki (takiej z wybiegu) to według mnie jakaś pomyłka. Sama skóra i kości. Nie lubię kiedy kobiecie wystają obojczyki, żebra oraz miednica... Troszeczkę tłuszczyku musi być ![]()
Według mnie ważniejsze od wagi i rozmiaru są proporcje ciała. Najbardziej podoba mi się figura klepsydry - podobny obwód biustu i bioder oraz wyraźna talia. Ciało oczywiście powinno być jędrne, ale to nie taka prosta sprawa. Dużo zależy od sposobu odżywiania, aktywności fizycznej, ale także od genów.
Figura modeliki (takiej z wybiegu) to według mnie jakaś pomyłka. Sama skóra i kości. Nie lubię kiedy kobiecie wystają obojczyki, żebra oraz miednica... Troszeczkę tłuszczyku musi być
Z proporcjami też nie jest prosta sprawa, bo jak się i tak już nie jest grubym, to zmienić można niewiele. Część kobiet tyje w obrębie bioder i tyłka, część w obrębie brzucha albo ud, a są takie, co im się odkłada w ramionach. Geny mają tu jednak sporo do powiedzenia. Nawet budowa mięśni może być taka, że nie będzie się miało nie wiadomo jak wciętej talii.
Te obojczyki, a czasem nawet kości udowe u modelek to jest koszmar jakiś. I biodra wystające jak u szkieletu z klasy od biologii w liceum
.
Co ciekawe nie spotkałam chyba faceta, któremu się podoba coś takiego.
Te obojczyki, a czasem nawet kości udowe u modelek to jest koszmar jakiś. I biodra wystające jak u szkieletu z klasy od biologii w liceum
.
Co ciekawe nie spotkałam chyba faceta, któremu się podoba coś takiego.
Mówiąc szczerze ja nie spotkałam dziewczyny, która by się tak odchudzała, żeby podobać się facetom. Abstrahując od tych chorych na anoreksję czy bulimię, odchudzają się, bo np. serio chcą zostać tymi modelkami, a czy to się komuś podoba czy nie, taki jest wymóg na zdecydowanej większości wybiegów. Albo im się coś takiego podoba, to jest ich cel życiowy i uj.
WitchQueen napisał/a:Te obojczyki, a czasem nawet kości udowe u modelek to jest koszmar jakiś. I biodra wystające jak u szkieletu z klasy od biologii w liceum
.
Co ciekawe nie spotkałam chyba faceta, któremu się podoba coś takiego.Mówiąc szczerze ja nie spotkałam dziewczyny, która by się tak odchudzała, żeby podobać się facetom. Abstrahując od tych chorych na anoreksję czy bulimię, odchudzają się, bo np. serio chcą zostać tymi modelkami, a czy to się komuś podoba czy nie, taki jest wymóg na zdecydowanej większości wybiegów. Albo im się coś takiego podoba, to jest ich cel życiowy i uj.
A ja spotkałam takie, co myślały, że jak będą chude to będą miały większe powodzenie.
Te, które chcą być modelkami uciekają się nieraz do takich zabiegów, że się w głowie nie mieści (łącznie z jedzeniem kulek z papieru toaletowego nasączonego octem żeby nie czuć głodu).
Wymogi odnośnie sylwetki w modelingu to jest momentami absolutna paranoja. One nie mają być ani ładne, ani zdrowe, mają być chude, bo komuś się kiedyś uroiło, że tylko na takim żywym wieszaku ubrania dobrze wyglądają. Normalnie wyglądające (ani za grube, ani za chude) kobiety są uważane w takich kręgach za grubaski. To jest wylęgarnia anorektyczek, zwłaszcza, że pracę w tym biznesie zaczynają już nastolatki.
A ja spotkałam takie, co myślały, że jak będą chude to będą miały większe powodzenie.
Ok, może mnie się nie przyznają. ^^'
Tak czy siak to głupio bardzo, wystarczy obejrzeć pierwsze lepsze porno, żeby zobaczyć, jakie figury podniecają większość facetów.
WitchQueen napisał/a:A ja spotkałam takie, co myślały, że jak będą chude to będą miały większe powodzenie.
Ok, może mnie się nie przyznają. ^^'
Tak czy siak to głupio bardzo, wystarczy obejrzeć pierwsze lepsze porno, żeby zobaczyć, jakie figury podniecają większość facetów.
A to jest racja. W sumie widziałam porno z chudzinkami, ale to jest margines raczej. Mój kuzyn uwielbiał kobiety z dużymi, krągłymi tyłkami i miał całą kolekcję porno z dziewczynami o naturalnie pełnych kształtach. I nie dziwię się, że takie się podobają, bo dziewczyny z tych jego pornosów bywały naprawdę piękne. Jego długoletnia partnerka też miała na czym usiąść i czym oddychać.
W ogóle często mam wrażenie, że kobiety zawsze chcą schudnąć, a ich faceci uważają, że to jest zbędne.