netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Romans z zonatym

199 odpowiedzi30 988 wyświetleńzałożony przez Kasia27Poznan, 04.08.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 200 ]

131

Odp: Romans z zonatym

Przez taką lalunie jak ty moje życie się posypało. Miałam dobre życie byłam szczęśliwa, wszystko było poukładane. Ale mój mąż zaprzyjaźnił się z moją "przyjaciółką" lafiryndą. I wszystko się popieprzyło. Udusiłaby wszystkie takie "przyjaciółki".

132

Odp: Romans z zonatym

Misiekpuszysty to najpierw lepiej udus meza, bo to wlasnie oni sami sie uganiaja za tymi ''lafiryndami'' sami prowokuja sytuacje do zwierzen i uzalezniaja od siebie jak ktoraz z was to ladnie na forum stwierdzila

133

Odp: Romans z zonatym

A czy to jest ten sam pan z poprzedniego wątku??

134

Odp: Romans z zonatym

Tak

135

Odp: Romans z zonatym

Witam was dziewczyny, u mnie dzisiaj podly nastroj, widzialam sie z moim mezem, znowu poczulam sie smieciem, ogarnia mnie taka pustka, jestem wrakiem czlowieka, chcem zniknac

136

Odp: Romans z zonatym

Hoholubka ale rozmawialas z nim czy tylko go widzialas? Wiem sama po sobie ze najlepiej sie jest nie spotykac bo wszytko wraca, ja zobaczylam dzis ''mojego'' i tez nie bylo to dla mnie mile

137

Odp: Romans z zonatym
Kasia27Poznan napisał/a:

Hoholubka ale rozmawialas z nim czy tylko go widzialas? Wiem sama po sobie ze najlepiej sie jest nie spotykac bo wszytko wraca, ja zobaczylam dzis ''mojego'' i tez nie bylo to dla mnie mile

Rozmawialismy chwile, bo pojawil sie w naszym domku, niby zobaczyc sie z synem, ale na pewno weszyl, co tam u mnie, czy zyje, nie bardzo chcialam z nim rozmawiac, zostawil kase dla syna i poszedl w cholere, mam dosc tej toksycznej paranoi.

138

Odp: Romans z zonatym

Nie sa latwe takie spotkania. Wydaje mi sie ze na takie sprawy tylko czas pomoze, choc ta rana sie odnawia gdy sie znow go widzi i cale cierpienie powraca

139

Odp: Romans z zonatym
Kasia27Poznan napisał/a:

Nie sa latwe takie spotkania. Wydaje mi sie ze na takie sprawy tylko czas pomoze, choc ta rana sie odnawia gdy sie znow go widzi i cale cierpienie powraca

Dokladnie tak jest, ale bol jest nie do wytrzymania, gdyby moje negatywne uczucia mogly zabic, to by zabily z premedytacja!

A co tam u ciebie, jak radzisz sobie ? Nie wiem ile masz lat, ile nie jestescie razem, napisz!

140

Odp: Romans z zonatym
Kasia27Poznan napisał/a:

Misiekpuszysty to najpierw lepiej udus meza, bo to wlasnie oni sami sie uganiaja za tymi ''lafiryndami'' sami prowokuja sytuacje do zwierzen i uzalezniaja od siebie jak ktoraz z was to ladnie na forum stwierdzila

Nie mów mi lalu kogo ma dusić. Dobrze wiem jacy są faceci. Mnie też próbowali wciągnąć do łóżka  i to nie raz ale ja nie jestem lafiryndą. A jak się nie umie utrzymać majtek na tyłku to może taśma dwustronna pomoże. Znasz zasadę jak suka nie da to pies nie weźmie. Pasuje właśnie do takich lachonów. Faceci to zwierzęta stworzeni do polowania i ich zasada że nawet kot zdechnie przy jednej dziurze wprowadzają w zycie. Jak tego nie zauważyłaś to twój problem a prawda jest taka gdyby nie było takich łatwych panienek nasi mężowie nie mieli by nas z kim zdradzać.

141

Odp: Romans z zonatym

Ja mam 27 on kilka lat starszy. A nie jestesmy '' razem '' od poczatku marca. Najgorsze jest wlasnie to gdy go widze, czuje jakby w moje serce wbijaly sie ciernie sprawiajace okropny bol a z serca kapala krew jako lzy tesknoty za tym co bylo gdy bylismy razem i za tym co bylo w naszych planach a nie nadeszlo. Przykre to wszystko bo przez dlugi czas wyobrazalam sobie moje spokojne dobre zycie przy ukochanym czlowieku.
FACET - ten osobnik nie jest niestety swiadomy jak rani dwie powiedzmy '' ukochane '' - nie bede rozwijac, kobiety.
Czesto one nie sa swiadome wzajemnie sytuacji jaka sie tak naprawde wydarzyla.
Sa to podobne historie, ale kazda tak naprawde jest inna, jest tajemnicza, bo do konca nigdy nie mozemy odkryc co siedzi w glowie tych panow, a wydawalo sie ze tak dobrze ich znalysmy...

142

Odp: Romans z zonatym

misiekpuszysty moze i Ciebie probowali zaciagnac po tygodniu lub miesiacu znajomosci, a moja jest troche inna historia.
Kazda historia jest inna, lafirynyd mozesz sobie mowic na takie dziewczyny ktore na pierwszej lepszej imprezie po paru glebszych zajmuja sie mezusiami. Dla mnie to nie byl jakis cel do upolowania i zrobienia sobie dobrze, tylko powazniejsza sprawa

143

Odp: Romans z zonatym
Kasia27Poznan napisał/a:

misiekpuszysty moze i Ciebie probowali zaciagnac po tygodniu lub miesiacu znajomosci, a moja jest troche inna historia.
Kazda historia jest inna, lafirynyd mozesz sobie mowic na takie dziewczyny ktore na pierwszej lepszej imprezie po paru glebszych zajmuja sie mezusiami. Dla mnie to nie byl jakis cel do upolowania i zrobienia sobie dobrze, tylko powazniejsza sprawa

Kasiu, daj sobie czas, jesteś młoda, wszystko przed tobą, ja zmarnowałam 16 lat w małżeństwie, a ty jesteś dopiero na początku drogi, więc co nas nie zabije to nas wzmocni.
Mam 37 lat, więc sama widzisz iż ułożyć życie na nowo będzie mi trudniej, a mentalnie czuję się jak stara baba.

144

Odp: Romans z zonatym

Przeczytałam twoją historię, wcale nie jest inna niż wszystkie. Jest facet i laseczka którą dowartościowuje się. Niema znaczenia czy znajomość trwa rok czy więcej finał jest taki sam sex. Dla twojej informacji przyjażniłam się z facetem z którym pracowałam  przez kilka lat odwiedzaliśmy się na różne imprezki domowe i było fajnie. Dopóki mnie nie pocałował. Było to dla mnie szokiem. Okazało się że był pewien że między nami jest "chemia". Owszem bardzo go lubiłam ale to nie powód żeby zdradzać , tym bardziej że zaprzyjaźniłam się również z jego żoną.
Musisz wiedzieć jedno dziewcze MĘŻCZYZNA ZAJĘTY JEST ŚWIĘTY. Nie do ruszenia. Żadne tłumaczenie o przyjaźni, o długich rozmowach, o rozumieniu się na wzajem nie tłumaczą ZDRADY. NIE.
Może jestem z innej epoki ale dla mnie przysięga małżeńska jest wiążąca i już.
Gdyby każdy tak myślał świat byłby prostrzy i łatwiej by się nam żyło.

145

Odp: Romans z zonatym

Czyli mialas 21 lat gdy wzieliscie slub, Twoj maz pewnie jest w podobnym wieku? Moze to sa efekty tego ze za mlodu jak to sie mowi '' sie nie wyszalal?'' niestety mezczyzni potrzebuja tego jak nie wczesniej to pozniej, a niektorym to nigdy nie przechodzi i bawia sie do starosci co chwile z kims innym.
A nie probowalas gdzies wyjechac dalej? by zapomniec? pewnie masz obowiazki, ktore Ci na to nie pozwalaja.... ale slyszalam ze to jest dobre rozwiazanie, a pozniej wrocic z zupelnie inna nowa zyciowa energia (przepraszam za brak polskich znakow)

146

Odp: Romans z zonatym

Misiekpuszysty mowisz ze bardzo lubilas swojego przyjaciela, a widzisz ja '' mojego '' pokochalam tak szczerze naprawde. Nie stawialam mu ultimatum nie chcialam sie narzucac, chcialam zeby to byla jedynie jego decyzja, ale wiedzialam ze sam chce odejsc od zony, tak mowil, to jedna sprawa a wyszlo ah szkoda mowic.
Nie martw sie juz wiecej nie spojrze na zonatego faceta, bo za duzo juz odchorowalam po tym '' zwiazku '' zapewniam Cie.
A czy mi sie nalezalo, pewnie w jakims stopniu tak, ale niestety ten co narozrabial umyl raczki po tylu latach i nie dostal nauczki

147

Odp: Romans z zonatym

Widzę że doszło między nami do swego rodzaju dyskusji. Trochę się mylisz miałam trochę więcej lat niż 21 a mój mąż jeszcze więcej. Nie próbuj analizować mojego małżeństwa bo ja sama nie potrafię. A jeśli chcesz wiedzieć odrobinę to ci trochę napiszę. Przez 20 lat mojego małżeństwa nie pokłóciłam się z moim mężem, ani o nim ani do niego nie powiedziałam zełogo słowa. Każdy kto nas znał twierdził że jesteśmy idealną parą. Mój mąż był moim przyjacielem rozmawialiśmy godzinami. I co? Tym bardziej był to dla mnie cios. Miną rok a ja nadal nie mogę się pozbierać.

148

Odp: Romans z zonatym
misiekpuszysty napisał/a:

Widzę że doszło między nami do swego rodzaju dyskusji. Trochę się mylisz miałam trochę więcej lat niż 21 a mój mąż jeszcze więcej. Nie próbuj analizować mojego małżeństwa bo ja sama nie potrafię. A jeśli chcesz wiedzieć odrobinę to ci trochę napiszę. Przez 20 lat mojego małżeństwa nie pokłóciłam się z moim mężem, ani o nim ani do niego nie powiedziałam zełogo słowa. Każdy kto nas znał twierdził że jesteśmy idealną parą. Mój mąż był moim przyjacielem rozmawialiśmy godzinami. I co? Tym bardziej był to dla mnie cios. Miną rok a ja nadal nie mogę się pozbierać.

Kiedyś już wcześniej przeczytałam Twoją historię i po pierwsze podziwiam Cię że próbowałaś i próbujesz walczyć o swoje małżeństwo i uważam że jesteś na prawdę silną kobietą. Tylko niepotrzebnie frustracje są przelewane nie tam gdzie trzeba.

149

Odp: Romans z zonatym

misiekpuszek Po pierwsze nie analizuje Twojego malzenstwa bo pisalam ten post o wieku 21 lat w odpowiedzi do kogos innego.
To faktycznie nieladnie wyglada skoro mowisz, ze miedzy wami bylo praktycznie idealnie przez caly czas, a tu takie cos sie wydarzylo ehh
Nie probowalaliscie starac sie naprawi jednak tego?

150

Odp: Romans z zonatym

Kasia27Poznan, zgodnie z naszym regulaminem na forum panuje zasada jeden związek = jeden wątek, co pozwala dogłębniej poznać temat, a tym samym udzielić Autorowi rzetelniejszej odpowiedzi. Twoje obydwa wątki dotyczące tego samego mężczyzny są już rozbudowane, więc tym razem wyjątkowo nie będę żadnego zamykać, niemniej proszę abyś zapoznała się z regulaminem i w przyszłości nie popełniała podobnych błędów. Z góry dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam. Moderatorka Olinka

151

Odp: Romans z zonatym
Kasia27Poznan napisał/a:

misiekpuszek Po pierwsze nie analizuje Twojego malzenstwa bo pisalam ten post o wieku 21 lat w odpowiedzi do kogos innego.
To faktycznie nieladnie wyglada skoro mowisz, ze miedzy wami bylo praktycznie idealnie przez caly czas, a tu takie cos sie wydarzylo ehh
Nie probowalaliscie starac sie naprawi jednak tego?

Sorry kasiu27poznan wczoraj miałam zły dzień. Nie toleruje i nigdy nie tolerowałam zdrady w kazdej postaci. Kasiu jesteś jaszcze bardzo młoda być może odrobinę naiwa (jak niemal każda kobieta) i nie raz jeszcze sparzysz się na facetach. A to co się zdazyło nauczy cię że żonaci faceci to dranie owszem zabawić sie na boku odrobina emocji adrenaliny, na tym im zależy. Każdy facet jest draniem na swój własny sposób. Jeden będzie zdrajcą, drugi despotą jeszcze inny zwyczajnym leniem itp. Bardzo długo zastanawialam sie czy istnieje facet który nie pasowałby do mojego opisu i uwierz nie znalazłam. I doszłam do wniosku że ci którzy wyglądają porządnie jeszcze się nie ujawnili. Wiem to cynizm w czystej postaci ale taką mnie stworzył mój mąż. Pamietaj kazda kobieta z natury jest aniolem ale jesli ktos brutalnie pozbawi ja skrzydel musi latac na miotle.
Nie zrozum mnie zle kocham mojego meza ale ta milosc jest bardzo trudna naprawiamy to co zepsul moj maz ale to nie latwe.
Sprobuj posklejac lustro nigdy juz nie bedzie takie jak bylo

152

Odp: Romans z zonatym
sonieczka123 napisał/a:

Zgadza się. I w sumie zawsze facet jak to facet na cztery łapy spadnie. I tak na prawdę nawet jeśli musi się o żonę starać po zdradzie to i tak nie jest to żadna kara ani nauczka dla zdrajcy, tylko zapewnienie że cokolwiek zrobi to i tak mu się upiecze.

Wlasnie dlatego sie rozwiodlam ,a mina meza bezcenny skarb hehheehhe,
Szansa jest jedna ,bierzesz slub dajesz szanse , nie wykorzysta jednej nastepnej tez nie.
Dlatego dla mnie romans to definitywne zakonczenie zwiazku.
Bo nie da sie pieprzyc jednej doopy ,i za chwile drugiej wyznawac w placzu milosc .Dla mnie sorry to zaklamanie.
T o kobiety sie na to godza ,i zony i kochanki .

153

Odp: Romans z zonatym
pati31 napisał/a:
sonieczka123 napisał/a:

Zgadza się. I w sumie zawsze facet jak to facet na cztery łapy spadnie. I tak na prawdę nawet jeśli musi się o żonę starać po zdradzie to i tak nie jest to żadna kara ani nauczka dla zdrajcy, tylko zapewnienie że cokolwiek zrobi to i tak mu się upiecze.

Wlasnie dlatego sie rozwiodlam ,a mina meza bezcenny skarb hehheehhe,
Szansa jest jedna ,bierzesz slub dajesz szanse , nie wykorzysta jednej nastepnej tez nie.
Dlatego dla mnie romans to definitywne zakonczenie zwiazku.
Bo nie da sie pieprzyc jednej doopy ,i za chwile drugiej wyznawac w placzu milosc .Dla mnie sorry to zaklamanie.
T o kobiety sie na to godza ,i zony i kochanki .

Też jestem misiaczku i inne babeczki z forum na etapie walki sama z sobą, ale nie mogę mu wybaczyć na tym etapie, myśli rozsadzają mi głowę, od dwóch dni mam totalny dołek, a że jestem na urlopie (koszmarny) to nie wiem co mam ze sobą zrobić, nic mi się nie chce, nawet myśli mi się mieszają w głowie, dół totalny, chyba dobijam do dna. Jak mam dalej funkcjonować? No jak? Pomóżcie. Może któraś z Was "kopnie mnie mocno w mój 37 letni zadek".

154

Odp: Romans z zonatym
holubka napisał/a:
pati31 napisał/a:
sonieczka123 napisał/a:

Zgadza się. I w sumie zawsze facet jak to facet na cztery łapy spadnie. I tak na prawdę nawet jeśli musi się o żonę starać po zdradzie to i tak nie jest to żadna kara ani nauczka dla zdrajcy, tylko zapewnienie że cokolwiek zrobi to i tak mu się upiecze.

Wlasnie dlatego sie rozwiodlam ,a mina meza bezcenny skarb hehheehhe,
Szansa jest jedna ,bierzesz slub dajesz szanse , nie wykorzysta jednej nastepnej tez nie.
Dlatego dla mnie romans to definitywne zakonczenie zwiazku.
Bo nie da sie pieprzyc jednej doopy ,i za chwile drugiej wyznawac w placzu milosc .Dla mnie sorry to zaklamanie.
T o kobiety sie na to godza ,i zony i kochanki .

Też jestem misiaczku i inne babeczki z forum na etapie walki sama z sobą, ale nie mogę mu wybaczyć na tym etapie, myśli rozsadzają mi głowę, od dwóch dni mam totalny dołek, a że jestem na urlopie (koszmarny) to nie wiem co mam ze sobą zrobić, nic mi się nie chce, nawet myśli mi się mieszają w głowie, dół totalny, chyba dobijam do dna. Jak mam dalej funkcjonować? No jak? Pomóżcie. Może któraś z Was "kopnie mnie mocno w mój 37 letni zadek".

Słonko to jesteś "młódka" ja dawno mam 4 z przodu. Holubko najłatwiej mąrzyć się w nieswojej sprawie, ale trochę sie pomądrzę. Rok i pięć miesięcy temu dowiedziałam się o zdradzie mojego męża(zawsze mówiłam że jest lepszym człowiekiem ode mnie) z moją najlepszą przyjaciółką(jestem chrzestną jej dziecka, byłam swiadkiem na jej ślubie itp.) Jaki to był cios dla mnie można sobie wyobrazić. Bolało tak że miałam fizyczne objawy (mdlałam, wymiotowałam itp.). Mówi się że czas leczy rany. Może tak ale ja o tym myślę codziennie, i czasami daję upust moim emocjom. Dodam tylko że przez 20 lat małżeństwa nie kłóciłam się z mężem.
Kochana musisz sama znaleść złoty środek na swoje uczucia i emocje. Ja spełniam się w pracy, w roli matki, mam też przyjaciół którzy bardzo mi pomogli. Nie wolno zostać samemu z takim strasznym cięzarem. Dokładnie rok temy nie dopuściłam nikogo do siebie i skończyło sie na toksykologii. Chciałabym każdej kobiecie skrzywdzonej przez faceta dodać siły, wesprzeć, przytulić i powiedzieć że jutro będzie lepiej. Uszy do góry.

155

Odp: Romans z zonatym
misiekpuszysty napisał/a:
holubka napisał/a:
pati31 napisał/a:

Wlasnie dlatego sie rozwiodlam ,a mina meza bezcenny skarb hehheehhe,
Szansa jest jedna ,bierzesz slub dajesz szanse , nie wykorzysta jednej nastepnej tez nie.
Dlatego dla mnie romans to definitywne zakonczenie zwiazku.
Bo nie da sie pieprzyc jednej doopy ,i za chwile drugiej wyznawac w placzu milosc .Dla mnie sorry to zaklamanie.
T o kobiety sie na to godza ,i zony i kochanki .

Też jestem misiaczku i inne babeczki z forum na etapie walki sama z sobą, ale nie mogę mu wybaczyć na tym etapie, myśli rozsadzają mi głowę, od dwóch dni mam totalny dołek, a że jestem na urlopie (koszmarny) to nie wiem co mam ze sobą zrobić, nic mi się nie chce, nawet myśli mi się mieszają w głowie, dół totalny, chyba dobijam do dna. Jak mam dalej funkcjonować? No jak? Pomóżcie. Może któraś z Was "kopnie mnie mocno w mój 37 letni zadek".

Słonko to jesteś "młódka" ja dawno mam 4 z przodu. Holubko najłatwiej mąrzyć się w nieswojej sprawie, ale trochę sie pomądrzę. Rok i pięć miesięcy temu dowiedziałam się o zdradzie mojego męża(zawsze mówiłam że jest lepszym człowiekiem ode mnie) z moją najlepszą przyjaciółką(jestem chrzestną jej dziecka, byłam swiadkiem na jej ślubie itp.) Jaki to był cios dla mnie można sobie wyobrazić. Bolało tak że miałam fizyczne objawy (mdlałam, wymiotowałam itp.). Mówi się że czas leczy rany. Może tak ale ja o tym myślę codziennie, i czasami daję upust moim emocjom. Dodam tylko że przez 20 lat małżeństwa nie kłóciłam się z mężem.
Kochana musisz sama znaleść złoty środek na swoje uczucia i emocje. Ja spełniam się w pracy, w roli matki, mam też przyjaciół którzy bardzo mi pomogli. Nie wolno zostać samemu z takim strasznym cięzarem. Dokładnie rok temy nie dopuściłam nikogo do siebie i skończyło sie na toksykologii. Chciałabym każdej kobiecie skrzywdzonej przez faceta dodać siły, wesprzeć, przytulić i powiedzieć że jutro będzie lepiej. Uszy do góry.

Dziękuję misiaczku, za to że jesteś, że mnie rozumiesz, za elektroniczne wsparcie, znam twoją historię czytałam wszystko, dziewczyno jak ty wiele przeszłaś, i jesteś dla mnie przykładem na to, że można się podnieść, choć brakuje mi na to siły.
W pracy się spełniam, ale jestem w takim stanie, iż nie daje rady, mam teraz urlop (który nie przynosi żadnego pożytku) ale czas na analizę mego życia jest bezcenny. Dziękuję za to że jesteście smile

156

Odp: Romans z zonatym

Oczywiscie ze to wina wylacznie mezow bo zeby rozkochac w sobie kobiete ,potrzeba duzo staran i wytrzymalosci .
Dltego winny jest wylacznie zdradzajacy ,co do bliskich kolezanek itp ,warto zawsze miec reke na pulsie i uwaznie patrzec . Co sie dookola dzieje.

157

Odp: Romans z zonatym

Na moim przykLadzie zagrozeniem nie byly kolezanki, ale to marne dla mnie pocieszenie, zdrady w zwiazkach to ostanio jakas plaga, i jak tu jeszcze wierzyc w milosc, wiernosc i uczciwosc sad

158

Odp: Romans z zonatym

tO JEST moda 21 wieku hahahah,rowniez media sa anty rodzinne wystarczy popatrzec ,a zobaczy sie .Rodzina w tych czasach promowana nie jest .
Dlatego ja stawiam na kariere:) i smile ,spelnienie zawodowe.

159

Odp: Romans z zonatym

Pati31 chyba to jest dobre rozwiazanie, ja tez mam zamiar isc w tym kierunku, jak patrze co sie dzieje obecnie w kregu mych znajomych oraz tu czytam na forum, to az brakuje mi slow.
Ostatnio moja kolejna znajoma dowiedziala sie ze maz ja zdradza, tylko ze ona ma 60 lat!
Wiekszosc zycia z facetem, a na stare lata taki numer jej zrobil, eh

160 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-08-15 14:21:12)

Odp: Romans z zonatym

Nagle zaczęłaś wierzyć w wartości? A gdzie one były, gdy zamiast powiedzieć zdecydowanie nie, wdałaś się w romans z kimś kto ich nie szanował i miał żonę dzieci.
Czego oczekiwałaś?
Uczciwości?

161 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-08-15 18:22:31)

Odp: Romans z zonatym
Kasia27Poznan napisał/a:

Pati31 chyba to jest dobre rozwiazanie, ja tez mam zamiar isc w tym kierunku, jak patrze co sie dzieje obecnie w kregu mych znajomych oraz tu czytam na forum, to az brakuje mi slow.
Ostatnio moja kolejna znajoma dowiedziala sie ze maz ja zdradza, tylko ze ona ma 60 lat!
Wiekszosc zycia z facetem, a na stare lata taki numer jej zrobil, eh

Powiem Ci nigdy nie zdradzilam ,brzydze sie tym .
Jestem trenerem fitnessu wiec o wyglad nie mglo chodzic.(hahahah nawet zostalo mi wypomniane ze klusek nie lepilam )
Pne sie do gory w pracy    jestem matka dwuch chlopcow.
Zostalam zdradzona ,a w sypialni mielismy rure
Jestem instruktorem pool dance rowniez.
Facet  kto to taki?
Dla mnie nikt.
Maz nie dostal odemnie szansy ,  wykop z zycia.
Gdyby wiecej bylo zon ktore wlasnie pokazalyby drzwi i kochanki ktore powiedzialyby :nie"
Nie byloby dramatow na tym swiecie.Bo zdrada w malzenstwie kochajacym sie, gdzie, bylo wszystko ok to najwiekszy ,najwiekszy bol jaki czlowiek moze uniesc i zadac bliskiej osobie.

162

Odp: Romans z zonatym

"Gdyby wiecej bylo zon ktore wlasnie pokazalyby drzwi i kochanki ktore powiedzialyby :nie"
Nie byloby dramatow na tym swiecie.Bo zdrada w malzenstwie kochajacym sie nie bylo wszystko ok to najwiekszy ,najwiekszy bol jaki czlowiek moze uniesc i zadac ."
Święte słowa Pati!
A co u ciebie Pati, bo ja układam swoje życie na nowo. Odzyskałem zaufanie do kobiet i uwierzyłem w miłość.

163

Odp: Romans z zonatym
misiekpuszysty napisał/a:

Musisz wiedzieć jedno dziewcze MĘŻCZYZNA ZAJĘTY JEST ŚWIĘTY. Nie do ruszenia. Żadne tłumaczenie o przyjaźni, o długich rozmowach, o rozumieniu się na wzajem nie tłumaczą ZDRADY. NIE.
Może jestem z innej epoki ale dla mnie przysięga małżeńska jest wiążąca i już.
Gdyby każdy tak myślał świat byłby prostrzy i łatwiej by się nam żyło.

BRAWO !!!!!!!!!!!!!!!!!

święta prawda

164

Odp: Romans z zonatym
mark21 napisał/a:

"Gdyby wiecej bylo zon ktore wlasnie pokazalyby drzwi i kochanki ktore powiedzialyby :nie"
Nie byloby dramatow na tym swiecie.Bo zdrada w malzenstwie kochajacym sie nie bylo wszystko ok to najwiekszy ,najwiekszy bol jaki czlowiek moze uniesc i zadac ."
Święte słowa Pati!
A co u ciebie Pati, bo ja układam swoje życie na nowo. Odzyskałem zaufanie do kobiet i uwierzyłem w miłość.

Niestety po wyjsciu z dolaaaaaa ogromnego ,zajelam sie praca.
Stawiam na kase ,niezaangazuje sie juz uczuciowo ,ale kto wie moze kiedys na starosc ,z kims madrym ,kto wie.......
Pozdrawiam i ciesze sie ze odzyskales wiare......

165 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-08-15 18:53:53)

Odp: Romans z zonatym

Mam nadzieję, że również odnajdziesz tak jak ja swoją miłość, kogoś, kto nigdy Ciebie nie zdradzi!
Powodzenia!
Jak mnie nie kojarzysz, to swoją historię opisywałem w temacie kicia88.

166

Odp: Romans z zonatym

Pamietam Twoj dlugi post ,a jakze prawdziwy........

167

Odp: Romans z zonatym
Kasia27Poznan napisał/a:

Czyli mialas 21 lat gdy wzieliscie slub, Twoj maz pewnie jest w podobnym wieku? Moze to sa efekty tego ze za mlodu jak to sie mowi '' sie nie wyszalal?'' niestety mezczyzni potrzebuja tego jak nie wczesniej to pozniej, a niektorym to nigdy nie przechodzi i bawia sie do starosci co chwile z kims innym.
A nie probowalas gdzies wyjechac dalej? by zapomniec? pewnie masz obowiazki, ktore Ci na to nie pozwalaja.... ale slyszalam ze to jest dobre rozwiazanie, a pozniej wrocic z zupelnie inna nowa zyciowa energia (przepraszam za brak polskich znakow)

Wiesz, być może mój mężuś szalał sobie przez całe nasze małżeństwo, kto to wie? Mój mężuś jak przypadkowo odkryłam, umawiał się z panienkami z ogłoszeń wiesz jakiego rodzaju, byc może byłam oszukiwana cały czas? I to mnie dobiło, to nie był romans z jakąś jedną, nową miłością tylko spotkania ze zwykłymi cichodajami. rozumiesz ? to prawie mnie zabiło......

168

Odp: Romans z zonatym
pati31 napisał/a:
Kasia27Poznan napisał/a:

Pati31 chyba to jest dobre rozwiazanie, ja tez mam zamiar isc w tym kierunku, jak patrze co sie dzieje obecnie w kregu mych znajomych oraz tu czytam na forum, to az brakuje mi slow.
Ostatnio moja kolejna znajoma dowiedziala sie ze maz ja zdradza, tylko ze ona ma 60 lat!
Wiekszosc zycia z facetem, a na stare lata taki numer jej zrobil, eh

Powiem Ci nigdy nie zdradzilam ,brzydze sie tym .
Jestem trenerem fitnessu wiec o wyglad nie mglo chodzic.(hahahah nawet zostalo mi wypomniane ze klusek nie lepilam )
Pne sie do gory w pracy    jestem matka dwuch chlopcow.
Zostalam zdradzona ,a w sypialni mielismy rure
Jestem instruktorem pool dance rowniez.
Facet  kto to taki?
Dla mnie nikt.
Maz nie dostal odemnie szansy ,  wykop z zycia.
Gdyby wiecej bylo zon ktore wlasnie pokazalyby drzwi i kochanki ktore powiedzialyby :nie"
Nie byloby dramatow na tym swiecie.Bo zdrada w malzenstwie kochajacym sie, gdzie, bylo wszystko ok to najwiekszy ,najwiekszy bol jaki czlowiek moze uniesc i zadac bliskiej osobie.

Pati może twojemu mężusiowi flama kluski lepiła hehe sorki ale mam dzisiaj humor , ostanie stadium wariatkowa.

A mojemu imponowały cichodajko-dziwko-amatorki! Chociaż kluski czasami lepiłam. Faceci nie mają komórek mózgowych. Chociaż nie wszyscy, sorki Mark ty należysz to zagrożonego wyginięciem gatunku myślących facetów.

169 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-08-16 09:51:58)

Odp: Romans z zonatym
holubka napisał/a:
pati31 napisał/a:
Kasia27Poznan napisał/a:

Pati31 chyba to jest dobre rozwiazanie, ja tez mam zamiar isc w tym kierunku, jak patrze co sie dzieje obecnie w kregu mych znajomych oraz tu czytam na forum, to az brakuje mi slow.
Ostatnio moja kolejna znajoma dowiedziala sie ze maz ja zdradza, tylko ze ona ma 60 lat!
Wiekszosc zycia z facetem, a na stare lata taki numer jej zrobil, eh

Powiem Ci nigdy nie zdradzilam ,brzydze sie tym .
Jestem trenerem fitnessu wiec o wyglad nie mglo chodzic.(hahahah nawet zostalo mi wypomniane ze klusek nie lepilam )
Pne sie do gory w pracy    jestem matka dwuch chlopcow.
Zostalam zdradzona ,a w sypialni mielismy rure
Jestem instruktorem pool dance rowniez.
Facet  kto to taki?
Dla mnie nikt.
Maz nie dostal odemnie szansy ,  wykop z zycia.
Gdyby wiecej bylo zon ktore wlasnie pokazalyby drzwi i kochanki ktore powiedzialyby :nie"
Nie byloby dramatow na tym swiecie.Bo zdrada w malzenstwie kochajacym sie, gdzie, bylo wszystko ok to najwiekszy ,najwiekszy bol jaki czlowiek moze uniesc i zadac bliskiej osobie.

Pati może twojemu mężusiowi flama kluski lepiła hehe sorki ale mam dzisiaj humor , ostanie stadium wariatkowa.

A mojemu imponowały cichodajko-dziwko-amatorki! Chociaż kluski czasami lepiłam. Faceci nie mają komórek mózgowych. Chociaż nie wszyscy, sorki Mark ty należysz to zagrożonego wyginięciem gatunku myślących facetów.

Tak sie tlumczyl ,ze ona za nim biegala i szalala hahahha.
Tez mam dobry humor
Od razu sorry ze czasem szybko pisze , ale zawsze z pracy .
Tak Mark to facet ,a nie chlopiec.

170

Odp: Romans z zonatym

wiesz co.......hm......nie wypada mi użyć brzydkich słów....ale wystarczy ze powiem ze bardzo bym chciała.....
ale.............tłumiąc emocje powiem tak :  1/ jestes dla niego nikim   2/ bedziesz sypiała z zonatymi bo to jest problem z twej przeszłości  3/kiedyś to wróci do ciebie i poczujesz to   
.........................moja kolezanka własnie została z 3ką dzieci po 19 latach bo mąz jej poszedł do takiej jak ty...mam ochotę cie ufffffffffffffffff...........................

171

Odp: Romans z zonatym
mmagduszka napisał/a:

wiesz co.......hm......nie wypada mi użyć brzydkich słów....ale wystarczy ze powiem ze bardzo bym chciała.....
ale.............tłumiąc emocje powiem tak :  1/ jestes dla niego nikim   2/ bedziesz sypiała z zonatymi bo to jest problem z twej przeszłości  3/kiedyś to wróci do ciebie i poczujesz to   
.........................moja kolezanka własnie została z 3ką dzieci po 19 latach bo mąz jej poszedł do takiej jak ty...mam ochotę cie ufffffffffffffffff...........................

Mmagduszko, dlaczego mąż Twojej koleżanki odszedł do kobiety, która była dla niego nikim? A jeśli odszedł, bo tamta była jednak dla niego więcej warta niż żona (to byłoby logiczne) to dlaczego piszesz, że autorka wątku jest nikim dla mężczyzny z którym się związała?

Rozmawiałaś z tym niewiernym mężem swojej koleżanki? Czy on Ci powiedział, że kobieta do której odchodzi jest dla niego nikim? Jeśli on Ci o tym nie powiedział, to dlaczego piszesz arbitralnie, że tak właśnie jest? Siedzisz w czyjejś głowie? Skąd też wiesz, że do autorki wątku to kiedyś wróci? Umiesz przewidywać przyszłość? Czy do Twojej koleżanki to właśnie wróciło? A do Ciebie? Czy to jest właśnie powód Twojego wzburzenia?

Jeśli autorka wątku ma sypiać z żonatymi to czy własny mąż się w to wlicza, a jeśli tak to jaka to rewelacja? Co to za problem przeszłości i skąd o tym wiesz - badałaś autorkę wątku, czy tak sobie zgadujesz?

Kobieto - nie tłum emocji - pomyśl trochę, przez chwilę przynajmniej. To naprawdę nie boli. Po co obrażać? Wystarczy pomyśleć.

172

Odp: Romans z zonatym

Nikt nikogo raczej nie chce tu poniżać czy obrażać. Uważam że ostro powiedziała End aluzja ale szczerze i z dobrą intencją. Każdy tu może się wypowiedzieć i poradzić. Życie jest brutalne End aluzja przedstawia jak jest i chciała jedynie pomóc, nie musisz jej słuchać i dalej tkwić w tym wszystkim wink cokolwiek będzie wyciągnij wnioski ucz się na błędach i rób to co uważasz że Cię uszczęśliwi .
"gdy czegoś pragniesz, cały wszechświat działa na twoją korzyść"

173

Odp: Romans z zonatym

Eeeeee to chyba nie ja... Ja nie ostro... Ja mądrze rozsądnie Hihiji:)))

174

Odp: Romans z zonatym

Nie byłam mężatką, ale miałam romans z facetem po rozwodzie, który cały rok się o mnie starał i nie miał nikogo po rozwodzie po roku tylko "niby" mnie.
Było pięknie bo szalone po nudnym 3 letnim związku z innym. Był wspaniały czuły itd. Tylko z jednym "ale" już po kilku dniach jak ze mną był miał jeszcze 2 inne. po kilku dniach gdzie strarał się rok o mnie!!! tak mnie skrzywdził że zeszłam na dno i nawet z pracy mnie wyrzucili za to że na kacu ciągle byłam. Długo się zbierałam do kupy, a przeszłość mimo teraz sukcesów zawodowych ciągnie się za mną, choć każdy wie że to on jest skurwielem to ja niby każdy mi zazdrości teraz sukcesów ale plotki są jaka byłam głupia.
(aha i potem dopiero się dowiedziałam ze wziął rozwód bo ona go zdradziła tylko on pierwszy ją zdradzał z niejedną)
Najważniejsze co chciałam powiedzieć w związku z moją przykrą przygodą to to co mi kiedyś powiedział

"żone kocham jestem z nią, oświadczyłem się jej i ona jest moją wybraną i do niej wracam do domu bo ona tworzy mi bezpieczeństwo, a kochanka to fajna dziewczyna "

Facet mówi nam co chcemy usłyszeć bo kobiety z natury jesteśmy troszkę łatwowierne bo chcemy wierzyć i być szczęśliwe
Wstyd mi za to ze byłam z nim, choć jak teraz patrze na jego poczynania jak jeszcze rok po tym jak go rzuciłam pisał do mnie i do setki innych bo teraz bierze co popadnie a już 3 kobieta rzuciła mu pierścionkiem w twarz , on żałuje co zrobił żonie bo jego żona jest juz z innym ma dziecko i normalne życie a on tuła się odrzucany przez każdą, nie żałuje ani mnie ani innych kobiet boli go żona!!!
Facet oświadcza się swojej wybrance bo ją wybrał, kochanka jest rozrywką a jeśli kochanka staje się ważniejsza rzuca dla niej żonę.
Życie jest skomplikowane bo my je komplikujemy ale facet myśli prosto. Kochanka to kochanka rozrywka fajna kobieta, Żona to kobieta którą wybrałem pokochałem i wracam do niej do bezpiecznego kącika choć może sex z nią nie jest dobry jak z kochanką więc jak się godzi kochanka to mam dwie
Kobieta lubi dawać co ma najlepsze (emocje) a facet bierze (bez emocji)

175

Odp: Romans z zonatym

Jedynie z doświadczenia wiem że nie komplikujmy sobie życia patrzmy na nie prosto. jestem kochanką bo chce rozrywki... więc ok ? on też chce rozrywki... więc się zgadaliśmy? tylko z tego co piszesz ty nie chcesz rozrywki.. więc nie godzisz się na bycie kochanką , a nią jesteś???? on nadal wraca do żony do bezpiecznego kącika???? Napewno chcesz być kimś w jego życiu....... ale on już wybrał kobietę z którą ma dziecko i nadal jej nie rzuca ????

zastanów się czego chcesz i musisz do tego dążyć
Chcesz być z nim jako jego wybranka to walcz o to stanowczo albo po prostu spytaj czy wogóle jest taka możliwość???

176

Odp: Romans z zonatym
End_aluzja napisał/a:

Eeeeee to chyba nie ja... Ja nie ostro... Ja mądrze rozsądnie Hihiji:)))

Jakiekolwiek czytam Twoje wypowiedzi to bardzo mi się podobają. Twój pogląd na wiele spraw jest odpowiedni i widać w Tobie silną kobietę  wink
Też byłam twarda i miałam wiele zasad tylko teraz przez te ostatnie zdarzenia zatrzymałam się i trochę zastanowiłam czy nie przesadzam i w moim przypadku trochę jednak przesadzałam. W Twoim innego wyjścia nie było raczej więc popieram w pełni i bardzo cenie sobie Twoje poglądy i na mój temat wink ogólnie jestem osobą dobrze znoszącą krytykę i wole ciężka prawdę niż śliczne kłamstwa.

177

Odp: Romans z zonatym
gosiek24 napisał/a:

Nikt nikogo raczej nie chce tu poniżać czy obrażać. Uważam że ostro powiedziała End aluzja ale szczerze i z dobrą intencją.

Gosiek24, czy polemizowałaś ze mną? Jeśli tak to chciałabym, żebyś wiedziała, że nie mam nic do End_aluzji. Nazbyt agresywna i mało rozgarnięta wydała mi się Mmagduszka.

Jeśli jednak polemizowałaś z kimś względem End_aluzji to fajnie byłoby, żebyś napisała z kim.

Jeśli jednak uważasz, że Mmagduszka to wspaniała babka to też się nie kryguj - powinna wiedzieć, że Twe serce jest również z nią:-)

Rozumiem jednak, że możesz dobrze nie wiedzieć co piszesz, do kogo i w jakiej sprawie - zapijany smutek zmienia trzeźwy osąd...a może już nie sięgasz po alkohol, ale nieład w myślach i sercu pozostał?

178

Odp: Romans z zonatym
trudnodarmo napisał/a:
gosiek24 napisał/a:

Nikt nikogo raczej nie chce tu poniżać czy obrażać. Uważam że ostro powiedziała End aluzja ale szczerze i z dobrą intencją.

Gosiek24, czy polemizowałaś ze mną? Jeśli tak to chciałabym, żebyś wiedziała, że nie mam nic do End_aluzji. Nazbyt agresywna i mało rozgarnięta wydała mi się Mmagduszka.

Jeśli jednak polemizowałaś z kimś względem End_aluzji to fajnie byłoby, żebyś napisała z kim.

Jeśli jednak uważasz, że Mmagduszka to wspaniała babka to też się nie kryguj - powinna wiedzieć, że Twe serce jest również z nią:-)

Rozumiem jednak, że możesz dobrze nie wiedzieć co piszesz, do kogo i w jakiej sprawie - zapijany smutek zmienia trzeźwy osąd...a może już nie sięgasz po alkohol, ale nieład w myślach i sercu pozostał?

trochę zakręciłam ;p Mmagduszka przesadziła ale jej sprawa ;p
a jeśli chodzi o moją historię to wiem co piszę, nie krytykuję nikogo jedynie mówię coś co może się przydać w rozmyślaniu bycia tą drugą.
Nie pije już od dłuższego czasu pozbierałam się a on to na szczęście przeszłość i nie ma bólu z jego powodu jedynie z powodu tego że dałam się nabrać jak inne kobiety.

179

Odp: Romans z zonatym

Bylam kiedys w podobnej sytuacji mloda,glupia ale bardzo cwana.Poznalam faceta o 15 lat starszego ja mialam wtedy 16 i tez obiecywal mi zlote gory jak to nie jest we mnie zakochany i wogole a co sie okazalo zonaty a na dodatek  jego zona w ciazy w blizniakami.Centralny  bajkopisarz od razu znajomosc sie zakonczyla pozniej poznal druga dziewczyne i opowiadal jej te same bajki a ta glupia mu wierzyla.Faceci tylko w 5 procentach zostawiaja swoje zony..Wiec zycze powodzenia ale watpie by ta historia sie zakonczyla szczescliwym HE smile

180

Odp: Romans z zonatym

Najgorsze jest to ze ja nadal bardzo go kocham, choc probowalam zabic w sobie to uczuci, nie potrafie...sama wiem ze zle robie. Ale On nie chce pozwolic mi odejsc, mowi, ze jego zona to dobra kobieta, ale jej nie kocha i nie nie jest z nia szczesliwy, ale nie chce jej samej zostawic z dzieckiem, bardzo kocha dziecko i chcialby je miec codziennie, a co bedac ze mna nie bedzie mozliwe, poniewaz zona bedzie mu utrudniala kontakty z dzieckiem. Sam nie wie co ma zrobic, czy wybrac dziecko czy mnie. Rozmawialam z dwiema osobami na ten temat, ktore obiektywnie patrza na sprawe, sa z jego otoczenia, powiedzieli mi ze on mnie kochach, tylko jest rozdarty pomiedzy mna a dzieckiem, boi sie bardzo ze mnie straci przez to ze tyle czekam, ze chce to na spokojnie zalatwic z glowa, ale potrwa to napewno znow jakis czas. Wiem, ze nie powinnam sie zgadzac juz na wiecej, ale znam tez osoby ktore poczekaly, zrozumialy, wspieraly i otrzymaly wkoncu swoj dlugo wyczekiwany zwiazek w ktorym sa szczerze szczesliwi...

181

Odp: Romans z zonatym
Kasia27Poznan napisał/a:

Najgorsze jest to ze ja nadal bardzo go kocham, choc probowalam zabic w sobie to uczuci, nie potrafie...sama wiem ze zle robie. Ale On nie chce pozwolic mi odejsc, mowi, ze jego zona to dobra kobieta, ale jej nie kocha i nie nie jest z nia szczesliwy, ale nie chce jej samej zostawic z dzieckiem, bardzo kocha dziecko i chcialby je miec codziennie, a co bedac ze mna nie bedzie mozliwe, poniewaz zona bedzie mu utrudniala kontakty z dzieckiem. Sam nie wie co ma zrobic, czy wybrac dziecko czy mnie. Rozmawialam z dwiema osobami na ten temat, ktore obiektywnie patrza na sprawe, sa z jego otoczenia, powiedzieli mi ze on mnie kochach, tylko jest rozdarty pomiedzy mna a dzieckiem, boi sie bardzo ze mnie straci przez to ze tyle czekam, ze chce to na spokojnie zalatwic z glowa, ale potrwa to napewno znow jakis czas. Wiem, ze nie powinnam sie zgadzac juz na wiecej, ale znam tez osoby ktore poczekaly, zrozumialy, wspieraly i otrzymaly wkoncu swoj dlugo wyczekiwany zwiazek w ktorym sa szczerze szczesliwi...

Kasiu nie wierz mu, on tobą manipuluje, bawi się Tobą i twoimi emocjami, prawdziwy facet nie jest jednocześnie w dwóch związkach, a czy jego żona o Was wie? Myślę, że nie. I tyle i aż tyle.

182

Odp: Romans z zonatym

Jego zona nie wie o niczym i nawet sie nie domysla... Urodzilo sie dziecko, duzo sie zmienilo w jego zyciu, czemu wiec nie zakonczyl ze mna? Podkreslam ze naprawde w naszych relacjach nie chodzi o seks, nigdy nie naciskal na to. Sam mi powiedzial, ze nie mial odwagi sie z nia rozstac, ale teraz zmierza do tego, bo duzo zrozumial. Ale skoro jak nie bylo corki nie rozstal sie z zona to napewno teraz tez tego nie zrobi, a przynajmniej nie w najblizszym czasie. Wiem, ze moze sie z nia rozstac, ale to pewnie potrwa w miesiacach, nawet latach, bo to tylko kwestia czasu, tyle wiem z opini innych znajomych. Slyszalam o podobnych historiach i ulozyly sie dobrze, a rowniez slyszalam o podobnych po ktorych dziewczyny leczyly w szpitalu psychiatrycznym zlamana psychike

183

Odp: Romans z zonatym

Wplątałaś się w układ, który nie ma przyszłości, ja to tak widzę, a co ty z tym zrobisz, twoja sprawa, to twoje życie, twój wybranek, miał wybór wielokrotnie, i co zrobił, nic, dalej tkwi w tym trójkącie, a ty co z tego związku masz, namiastkę, złudę i iluzję, i od Ciebie zależy, musisz dokonać wyboru, bo ten facet bedzie się miotał i "zmarnuje  Ci twoje najlepsze lata". Chyba, że odpowiada Ci rola tej trzeciej.

184

Odp: Romans z zonatym

On ma sie dobrze w gniazdku rodzinnym, a ja samotna w duzym domu, nawet nie mam sie do kogo odezwac, zyje zludzeniami marnujac kolejne miesiace ktore nic nie zmieniaja, przez to ze on mnie trzyma w takiej wiezi emocjonalnej, to jest jak straszne uzaleznienie z ktorego nie mozna sie wyzwolic

185

Odp: Romans z zonatym
Kasia27Poznan napisał/a:

On ma sie dobrze w gniazdku rodzinnym, a ja samotna w duzym domu, nawet nie mam sie do kogo odezwac, zyje zludzeniami marnujac kolejne miesiace ktore nic nie zmieniaja, przez to ze on mnie trzyma w takiej wiezi emocjonalnej, to jest jak straszne uzaleznienie z ktorego nie mozna sie wyzwolic

Można, tylko trzeba podjąć tz. męską decyzję, odciąć, i żyć wreszcie swoim życiem, i dla siebie. To bardzo trudne ale wykonalne, podejmij decyzję, bo nikt za Ciebie tego nie zrobi.

186 Ostatnio edytowany przez maya7 (2012-08-26 00:40:39)

Odp: Romans z zonatym
Kasia27Poznan napisał/a:

Najgorsze jest to ze ja nadal bardzo go kocham, choc probowalam zabic w sobie to uczuci, nie potrafie...sama wiem ze zle robie. Ale On nie chce pozwolic mi odejsc, mowi, ze jego zona to dobra kobieta, ale jej nie kocha i nie nie jest z nia szczesliwy, ale nie chce jej samej zostawic z dzieckiem, bardzo kocha dziecko i chcialby je miec codziennie, a co bedac ze mna nie bedzie mozliwe, poniewaz zona bedzie mu utrudniala kontakty z dzieckiem. Sam nie wie co ma zrobic, czy wybrac dziecko czy mnie. Rozmawialam z dwiema osobami na ten temat, ktore obiektywnie patrza na sprawe, sa z jego otoczenia, powiedzieli mi ze on mnie kochach, tylko jest rozdarty pomiedzy mna a dzieckiem, boi sie bardzo ze mnie straci przez to ze tyle czekam, ze chce to na spokojnie zalatwic z glowa, ale potrwa to napewno znow jakis czas. Wiem, ze nie powinnam sie zgadzac juz na wiecej, ale znam tez osoby ktore poczekaly, zrozumialy, wspieraly i otrzymaly wkoncu swoj dlugo wyczekiwany zwiazek w ktorym sa szczerze szczesliwi...

Ale On nie chce pozwolic mi odejsc, mowi, ze jego zona to dobra kobieta, ale jej nie kocha i nie nie jest z nia szczesliwy, ale nie chce jej samej zostawic z dzieckiem, bardzo kocha dziecko i chcialby je miec codziennie, a co bedac ze mna nie bedzie mozliwe, poniewaz zona bedzie mu utrudniala kontakty z dzieckiem.
ON już WYBRAŁ!!!! Jego żona jest dobrą kobietą, a że jej nie kocha-to miód dla twoich uszu - ON JĄ KOCHA I JEST SZCZĘŚLIWY!!!! Co za naiwność-nie chce jej zostawić samej z dzieckiem-ON KOCHA JĄ I DZIECKO ...ON NIE CHCE NICZEGO ZMIENIAĆ!!!!-jemu tak wygodnie, a niedługo puści ci baję o tym jak chce je wychowywać do 18 - bo wcześniej oznaczałoby to alimenty i rozwód z okrutną babą, która zabroni mu się widywać z dzieciakiem(w twoich oczach) i Z NIĄ (którą, kocha)...

Sam nie wie co ma zrobic, czy wybrac dziecko czy mnie

On już wybrał żonę i dziecko...i dupcię do pobzykania, która jet bierna, bo liczy że kurewicz zostawi wszystko i będzie z nią po grób!!!!


Wiem, ze nie powinnam sie zgadzac juz na wiecej, ale znam tez osoby ktore poczekaly, zrozumialy, wspieraly i otrzymaly wkoncu swoj dlugo wyczekiwany zwiazek w ktorym sa szczerze szczesliwi...

Tak czekaj aż minie minimum 18 latek....a ty będziesz w długo wyczekiwnym związku...ale czy sczęśliwym???

187 Ostatnio edytowany przez maya7 (2012-08-26 23:56:35)

Odp: Romans z zonatym

...

188

Odp: Romans z zonatym

Do Kasia27. Moja męska opinia:

(1) nie zostawi żony z dzieckiem
(2) nawet jeśli go kochasz, a on kocha Ciebie, to gdybyście byli małżeństwem mogłoby między Wami być źle (znasz wiele małżeństw, które są super? )
(3) kochaj go, niech on kocha Ciebie, ale raczej idź swoją drogą życia, szukaj szczęścia niekoniecznie w jego ramionach

189 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-08-26 13:15:53)

Odp: Romans z zonatym
holubka napisał/a:

Kasiu nie wierz mu, on tobą manipuluje, bawi się Tobą i twoimi emocjami, prawdziwy facet nie jest jednocześnie w dwóch związkach, a czy jego żona o Was wie? Myślę, że nie. I tyle i aż tyle.

Żona kocha męża. Mają dziecko, dom, samochód, ułożone życie. Chcieli być razem przez całe życie, ale mąż się zakochał w innej.

Co robi w tym przypadku prawdziwy facet? Mówi -- "Żono! Nie kocham Cię już. Odchodzę.". Tak myślisz byłoby dobrze? I to jest dobrze dla żony, że był szczery, że poszedł? A może powinien poczekać, pomyśleć i jakoś sprawy poukładać... no ale to wymaga czasu i wtedy romans może wyjść na jaw...

190

Odp: Romans z zonatym

Myślę że temu facetowi za to że rani dziecko i 2 kobiety naraz należy się pożąda nauczka!!!! Kobiety są dorosłe jakoś powinny sobie poradzić tylko dziecko???? dla dobra sprawy ja chyba bym uświadomiła żonę delikatnie o tym fakcie co robi. Jak mu się życie zawali i obie go kopniecie to może facet zrozumie coś i wybierze wkońcu. Zacznie się starać o wybaczenie kobiety którą naprawdę kocha. Będziesz mieć jasność i pokażesz mu że nie jesteś zabawką i też masz życie i wymagania.
Musisz podjąć jakieś działania bo się kobieto wykończysz marnujesz sobie życie, a może jakiś porządny facet na Ciebie czeka???

191

Odp: Romans z zonatym
gosiek24 napisał/a:

Musisz podjąć jakieś działania bo się kobieto wykończysz marnujesz sobie życie, a może jakiś porządny facet na Ciebie czeka???

Może Kasia27 powinnaś faktycznie iść swoją drogą? Co do miłości to jak chcesz to dalej się z nim spotykaj, ale już idź własną drogą, szukaj swojego szczęścia. Może na tej drodze będzie miłość. Można rozwalić tamto małżeństwo, abyście byli razem, ale czy masz gwarancję, że będziecie szczęśliwi?

192

Odp: Romans z zonatym
sam22 napisał/a:
gosiek24 napisał/a:

Musisz podjąć jakieś działania bo się kobieto wykończysz marnujesz sobie życie, a może jakiś porządny facet na Ciebie czeka???

Może Kasia27 powinnaś faktycznie iść swoją drogą? Co do miłości to jak chcesz to dalej się z nim spotykaj, ale już idź własną drogą, szukaj swojego szczęścia. Może na tej drodze będzie miłość. Można rozwalić tamto małżeństwo, abyście byli razem, ale czy masz gwarancję, że będziecie szczęśliwi?

Oni małżeństwo mogą uratować i być szczęśliwi, ona mu wybaczy zajmą się dzieckiem itd. Tylko Ty jak zniszczysz ich małżeństwo zbudujesz swoje "niby szczęście" na dziecka nieszczęściu. Wiesz że musisz się liczyć z tym że będzie rozwodnikiem z dzieckiem.
-ślub kościelny odpada, czemu to sobie zabierasz?
-widywanie się z dzieckiem które napewno Cię nie polubi
-alimenty, a jak będziesz chciała mieć z nim dzieci i na wasze nie wystarczy ??? do 26 roku życia ojciec musi płacić alimenty jeśli dziecko się uczy, albo jeśli matka i jego dziecko mają złą sytuację finansową też musi pomóc.
Jeśli go kochasz powiedz mu że cię krzywdzi i musi wybrać już teraz!!! zmobilizuj go do działania, ale miej na uwadze że znów będziesz musiała dużo poświęcić (to co wymieniłam wyżej)
Musisz się docenić i zobaczyć jakie masz wartości bo narazie mało się szanujesz ;/ godząc się na to wszystko

193

Odp: Romans z zonatym

Kasia27Poznań dokładnie wiem o czym piszesz!!! Moja historia jest bardzo podobna do Twojej. Dwa lata temu zaniosłam swoje CV do jednej z firm. Odebrał je Krzysiek- już kiedy go zobaczyłam coś mnie ruszyło smile Jenak to był moment i szybko o tym zapomniałam. Po kilku miesiącach rozpoczęłam pracę właśnie w tej firmie. Od początku czułam jego zainteresowanie, zaczęły się komplementy, mruganie kiedy przechodziłam, adorowanie. Było to bardzo miłe, bo on tez zwrócił moja uwagę, ale ponieważ często dochodziło miedzy na mi do spięć, nie wiedziałam co jest grane. Z mojej strony było to na zasadzie "kto się czubi ten się lubi". Takie podchody z jego strony trwały bardzo długo, ja raczej trzymałam się na dystans. Nie wiem jak to się stało, ale zakochałam się w nim- nie zamierzałam jednak nić mu mówić.  Mieliśmy zaplanowany wspólny wyjazd na szkolenie, postanowiłam, że będzie to dobra okazja, żeby powiedzieć o swoich uczuciach, jednak dzień przed wyjazdem kolega powiedział mi, że K za pół roku planuje ślub. Wycofałam się z mojego pomysłu. Jednak jak tylko wyjechaliśmy K zaczął mnie podrywać, byłam zaskoczona, bo wcześniej nie wiedziałam, że ma narzeczoną. Wieczorem przyznał się do tego, że ma dylemat w związku ze ślubem, że nie wie czy to miłość, że narzeczoną go "wkurza". Zapytałam dlaczego nie odwoła ślubu, odpowiedział, że sie waha, że wszystko jest już zaplanowane, goście zaproszeni itd. Podczas tej rozmowy dawał mi do zrozumienia, że jest mną zainteresowany i chyba czekał na mój ruch, ale ja nic z siebie nie wydusiłam. Kiedy brał ślub byłam załamana!! Miałam miesięczną przerwę w pracy, a kiedy wróciłam, temat podrywania, adorowania wrócił. Pomyślałam więc, że trzeba to wyjaśnić, bo może decyzja o ślubie była faktycznie błędem. Zaproponowałam spotkanie. Dowiedziałam się, że jest nieszcześliwy, że tez czuje, że nie jestesmy sobie obojetni. Zaczęliśmy się spotykac (4 mies. po jego ślubie). Nigdy mi nie powiedział wprost, że zostawi żonę, ale jego zachowanie wskazywało na coś innego. Widziałam, żę jest nieszcześliwy. Bardzo rzadko okazywał swoje emocje, ale kiedy to robił to naprawdę mu wierzyłam. Wiedziałam o ich problemach, nie zgadzali sie w tak ważnych tematach jak dzieci (on ich bardzo chciał)' nawet pytał mnie czy ja chce, kiedy i ile, miejsce zamieszkania, nawet jego znajomi byłi dla niej problemem. K twierdził cały czas, że nie wie czego chce, raz konczył naszą znajomośc, potem sie odzywał.  Ja czekałam, bo widziałam jego niezdecydowanie. Coraz bardziej zaczęłam się angażować, co chyba zaczynało go przerastać. W końcu dowiedziałam się, że chciał spotkać się ze swoja byłą dziewczyną, ale ona nie chciała, chodziło oczywiście o seks. To było jak cios w plecy, bo wierzyłam w jego "nieszczescie" zwiazane ze slubem. Napisałam wszystko jego żonie (byli rok po slubie), dolączyłam dowody. Ktos musiał to zakończyć, niestety musialam to byc ja. Czułam, że inaczej sobie nie poradzę. Stwierdziła, że od niego odchodzi, że podejrzewała...  szukała jednak czegos, żeby w to nie uwierzyć. K się do niczego nie przyznał i  po dwóch tygodniach znowu byli razem...

Walczyłam o nas 6 mies. Teraz czuję tylko pustkę... Bardzo go kocham, mimo, że tak mnie zranił. Juz wiem, że nie mogłabym z nim byc... Czasem żałuje, że powiedział jego zonie, z drugiej strony to by się nigdy nie skończyło. Czasami trzeba się zastanowić 100 razy, a nie kierować tylko emocjami w danej chwili. Byłam tak zakochana, że nie myśłalam trzeźwo, ale wiem, że dobrze sie stało. Dziewczyny maja rację, że gdyby chciał to już dawno sam by odszedł.Myślę, że K  po prostu brakuje  charakteru i pewnie podobno jest z Twpom T. CIERPIĘ OKROPNIE, chciaż minęły od tego czasu dwa miesiace, ale z drugiej strony, tak jest lepiej!!

Kasia27Poznań mam nadzieję, że napiszesz parę słów co Ty postanowiłaś. Mam nadzieję, że podjełas słuszna decyzję :-)

194

Odp: Romans z zonatym
Kasia27Poznan napisał/a:

Jego zona nie wie o niczym i nawet sie nie domysla... Urodzilo sie dziecko, duzo sie zmienilo w jego zyciu, czemu wiec nie zakonczyl ze mna? Podkreslam ze naprawde w naszych relacjach nie chodzi o seks, nigdy nie naciskal na to. Sam mi powiedzial, ze nie mial odwagi sie z nia rozstac, ale teraz zmierza do tego, bo duzo zrozumial. Ale skoro jak nie bylo corki nie rozstal sie z zona to napewno teraz tez tego nie zrobi, a przynajmniej nie w najblizszym czasie. Wiem, ze moze sie z nia rozstac, ale to pewnie potrwa w miesiacach, nawet latach, bo to tylko kwestia czasu, tyle wiem z opini innych znajomych. Slyszalam o podobnych historiach i ulozyly sie dobrze, a rowniez slyszalam o podobnych po ktorych dziewczyny leczyly w szpitalu psychiatrycznym zlamana psychike

Uciekaj z tej relacji jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś!
Będziesz cierpiała, wiem z doświadczenia!
Ja się łudziłam, żyłam nadzieją. wiele miesięcy, a teraz jestem zrozpaczona. Biorę antydepresanty.
Tacy ludzie się nie zmieniają, jest im tak po prostu wygodnie. Załuję jedynie, że zdałam sobie sprawę z tego tak późno.
Zdradził swoja żonę więc możliwe, że kiedyś zdradzi tez Ciebie.
Ja myślałam, że  ze mna będzie inaczej, że będziemy szczęśliwi, a po jakims czasie dowiedziałam się, że jest jeszcze ktoś 4.
Też robił mi nadzieje, w efekcie dokonałam wyboru (powiedziałam jego żonie) i byłam tą najgorszą... a oni są razem.

Wiem jak jest Ci trudno, sama jeszcze dwa dni temu płakałam, kiedy przypomniałam sobie to wszystko, ale uwierz mi tak bedzie lepiej DLA CIEBIE! Pamietaj sama miłość to za mało...!!!!!

195

Odp: Romans z zonatym
Kasia27Poznan napisał/a:

Misiekpuszysty mowisz ze bardzo lubilas swojego przyjaciela, a widzisz ja '' mojego '' pokochalam tak szczerze naprawde. Nie stawialam mu ultimatum nie chcialam sie narzucac, chcialam zeby to byla jedynie jego decyzja, ale wiedzialam ze sam chce odejsc od zony, tak mowil, to jedna sprawa a wyszlo ah szkoda mowic.
Nie martw sie juz wiecej nie spojrze na zonatego faceta, bo za duzo juz odchorowalam po tym '' zwiazku '' zapewniam Cie.
A czy mi sie nalezalo, pewnie w jakims stopniu tak, ale niestety ten co narozrabial umyl raczki po tylu latach i nie dostal nauczki

Kasia widzę, że dużo nasz łaczy (jestesmy z tego samego miasta, dobrze, że ten Twój to T, a nie K :-) czytam wszystkie i wszystkich posty krok po kroku i całkowicie utożsamiam się z Twoimi wypowiedziami. Czuję dokładnie to sami i ciesze sie, że jest ktoś kto mnie rozumie. Moje koleżanki mnie wspieraja, ale nie rozumieja, poniewaz nie przezyły tego co ja.

Doszło do tego, że to ja czuje się wszystkiemu winna. Wyszło, że to ja chciałam bardziej- a to nie prawda. To K pisał że myśli o mnie, odzywał się, podrywał, okazywał zainteresowanie itd. Uległam temu. Na końcu on wyparł się wszystkiego, a ja rozpamiętuję. Wiem, że mną manipulował, ale wtedy byłam zaślepiona, bo ZAKOCHANA  Kiedys zapytałam po co jestem mu potrzebna, co w ogóle do mnie czuje, odpowiedział, że nie może mi powiedzieć, że to bez sensu, bo bedę robiła sobie nadzieje. Co bys pomyslała słysząc coś takiego? Ja pomyslałam, że mu zależy, ale się waha i nie chce sie deklarowac.

K dostał nauczkę, żona się dowiedziała, ale odradzam Ci informowanie jej, potem człowiek czuje się okropnie, kiedy ich zycie wraca do "normy". Poza tym jeszcze gorzej się czułam kiedy powiedziałam jego żonie o nas, bo przecież mimo wszystko go kochałam/kocham? Miałam mega wyrzuty, że zrobiłam to osobie którą kocham jak nikogo... Okropne. Jest we mnie teraz mnóstwo zmieszanych emocji..

Posty [ 131 do 195 z 200 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026