Drogie NetKobietki, tak w skrocie przedstawie wam swoj problem, mysle nad tym calymi dniami od kilku miesiecy i postanowalam sie Was poradzic. Od kilku lat przyaznilam sie z zonatym mezczyzna, ma na imie T. wydawalo mi sie to normalne, bo mam rowniez dwoch innych przyjaiol plci meskiej od wielu lat i to jest takie normalne, nigdy nie myslalam o nich w inny sposob niz o super kumplach. Ale niestety z T. po ponad roku znajomosci nasze relacje zmienily sie na bardziej uczuciowe, ja od tego uciekalam, wiedzialam, ze ma kogos, ale to ze nie ma dzieci, jednak pozwalalo mi jemu ulegac, wiedzialam od znajomych, ze zone ma niezbyt i zle mu z nia. Miedzy nami byly to raczej calusy niewinne i usciski, seksu niebylo, dopiero po dwocch latach stalo sie....widzialam jak byl bardzo zakochany, ja rowniez, w spokojnej rozmowie obiecal mi, ze zacznie powoli zalatwiac sprawy finansowe z zona i sie z nia rozstanie, prosil, zebym dala mu troszke czasu, rozumiem takie sprawy i bez problemu sie zgodzilam. Wszystko miedzy nami bylo super,jak w szcczesliwym zwiazku, tylko do pelni szczescia brakowalo mi rzeczenia o jego rozwodzie. Bylo ja w bajce, pewnego dnia spotkalam znajomego i oznajmil mi, ze kilka minut teu widzial w miescie mojego ukochanego z jego zona i ich noworodkiem, malutka coreczka! Nie pamietam nic dalej co dzialo sie tego dnia byam nieprzytomna po tej wiadomosci. Tygodniami rzezywalam bardzo, ale nie bede sie na ten temat rozpisywac, bo szkoda czasu. Po prostu mozna stwierdzic, ze zapomnial mi o tym fakcie powiedziec. Staral sie jak mi mowil o rozstanie z tamta kobieta, a w miedzy czasie dopuscil sie dziecka z nia. Po kilku dlugch tygodniach rozmawialam z nim, powiedzial, ze bal mi sie powiedziecc o tym, bal sie ze mnie straci, deklarowal mi to wszystko, ze bedzie ze mna, tylko sie na spokojnie z nia rozstanie, bo tak chcial, a wyszlo jak wyszlo z dzieckiem. Przysiagl, ze mnie kocha i chce byc ze mna, ze i tak mnie odnajdziej jak uciekne od niego, bo szczerze mnie kocha. Nie wiem co mam robic;( Mam od kilku tygodni straszny dol przez to co sie stalo, bo to ja chcialam miec z nim dziecko, a stalo sie tak okropnie dla mnie, bo byl dla mnie calym swiatem. Kocham go bardzo, bo jest bardzo wartosciowym czlowiekiem, znalam wielu innych, ale tylko ten jet taki jedyny, mino tego co sie stalo, nie potrafie sie z nim rozstac, lacza nas lata znajomosci, poznalismy sie bardzo dobrze, wiem, ze to ten jedny mimo tego co sie stalo. Gyby tak zrobil ktorys z moich dwoch poprzednich, odeszlabym bez zastanowienia, ale jego kocham z taka niezwykla sila i nie wiem co mam zrobic, a do tego on sam mi nie pozwala odejsc, nie chce o tym slyszec, tylko prosi jeszcze o chwile czasu bo nie he takz dnia na dzien zostawia dziecka. Jak myslicie, odwleka tylko to wszystko? Prosze nie puszcie jaka to jestem bo z zonatym sie zadalam, nie o to tu chodzi teraz juz zapozno na takie oskarzenia, prosze tylko o porade, co wy o tym myslicie, sprobowac uciec od milosci czy hmmm, czekac i walczyc?
Podobne tematy
Czekac.
Aż żonka Was wytropi i do usranowic będziecie płacic alimenty na nią i na dziecko.
A tak całkiem serio: Nie stac Cię na to, aby znależc sobie wolnego, porządnego faceta?
Jesli by to byl dla mnie taki zwykly facet jak mialam w poprzednich zwiazkach, to dawno by juz bylo po wszystkim, tylko moje uczucie do niego jest zbyt silne i nie potrafie od niego odejsc, choc dobrze wiem, ze powinnam. To, ze mowi o tym jak mnie bardzo pokochal nie daje mi odejsc...
NNie idzę was w przyszłosci.On cię zwodzi że wezmie z nią rozwód,a w tym czasie spał z nia!Przestań sie oszukiwać..Facet ma tez uczucia ,tak jak kobieta i napewno gdyby tak nic do swojej żony nie czuł to napewno by z nią nie spał.Może i fajnie jest mu z toba,ale miłości z jego strony nie widzę..I ciekawe jak z żona rozmawiał o rozwodzie jak wyszło z tego dziecko.Ma dziwny sposób na rozmowy..Czy ty jakbyś była mężatką i kochała bys innego to spała byś ze swoim mężem?Raczej nie..Bo myslami byś była przy swoim ukochanym.Więc uważam ,że miał jakis kryzys w małęzeństwie i tyle..Zostaw to nie rozwalaj rodziny.Jego żona tez ma uczucia,nie mozna budować swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu.Pozdrawiam
Masz racje jakby nie chcial z nia byc, to by z nia nie spal, a napewno juz nie dopuscil do dziecka, ma 35 lat i przez tyle czasu nie mial a teraz akurat. Wychodzi na to, ze bylam rozrywka w jego monotonnym zyciu z zona. I teraz zamiast byc ze mna sa razem na wakacjach a ja siedze samotna w domu po pracy a on sie dobrze bawi z rodzinka na plazy, a odzywa sie wtedy gdy mu pasuje albo wcale, ehhh tyle lat zmarnowanych
Masz racje jakby nie chcial z nia byc, to by z nia nie spal, a napewno juz nie dopuscil do dziecka, ma 35 lat i przez tyle czasu nie mial a teraz akurat. Wychodzi na to, ze bylam rozrywka w jego monotonnym zyciu z zona. I teraz zamiast byc ze mna sa razem na wakacjach a ja siedze samotna w domu po pracy a on sie dobrze bawi z rodzinka na plazy, a odzywa sie wtedy gdy mu pasuje albo wcale, ehhh tyle lat zmarnowanych
Wiem że to boli ,ale sama sobie teraz dałas odpowiedz.Dokładnie jest tak byłaś dla niego ucieczką od kłopotów chwila zapomnienia i tyle..Wiesz zona zawsze cos oczekuje czegos żąda i tyle..A ty jesteś,byłaś ta wyrozumiałą jaka to straszna jest dla niego i tyle...Pamiętaj faceci są wygodni i wola to co mają niz ryzykować..Dlaczego nie wziął swoich manatków i sie najnormalniej w świecie do ciebie nie pzreprowadził?Tylko mówił o miłości obiecał i to na tyle...Znajdziesz kogoś,ale najpierw sie musisz ogarnąć.Bo jak bedziesz smutna i załamana żaden facet nie spojrzy ,a może gdzies tam jest ten wałściwy..I nie szukaj czasami problemu w sobie,problem jest w nim...
Byloby latwiej gdyby po urodzeniu dziecka on po prostu stwierdzil, ze jednak ma rodzine i co byl to bylo miedzy nami, ale zostaje z tym co ma. A on mi nie pozwala odejsc, robi wszystko by mnie nie stracic, ale dalej jednak od zony nie odchodzi. Prawda jest taka, ze jakby tak bardzo chcial ze mna byc, to by nie patrzyl na nic, tylko byl ze mna,juz dawno, bal by sie odwlekac, bo ktos inny mnie nie porwal. A samym faktem, ze zdeydowal sie na dziecko z nia, zdecydowal z kim chce byc
8 2012-08-04 20:58:25 Ostatnio edytowany przez Asteroida24 (2012-08-04 21:00:44)
Dokładnie czyli decydując sie na dziecko sam już wybrał.Nie daje ci odejść bo to jak widać cholerny egoista jest i tyle..Taki pies ogrodnika.Do tego ty nie wiesz jaki on jest na codzień..Może byś dużo zmieniła myslenie o nim jakbys z nim mieszkała.Do czasu gdyby sie tobą nie znudził i nie zaczął skarżyć do innej jaka TY jesteś zła..Prawo fizyki CIAŁO PUSZCZONE RAZ PUSZCZA SIĘ STALE hiihi..Ale tak na serio nie warto..Zrób tak napisz mu że koniec z wami,że ma do ciebie sie odezwać jak paukłada swoje życie,czyli rozwod itd..Napisz że dość juz czekałaś i wiecej nie zamierzasz..że nie chesz go więcej widzieć jak nie będzie miał w ręku pozwu o rozwód..I wtedy kochana przekonasz sie co wybierze..Ja tak radzę ,ale zrobisz jak uważasz..Ja bym tak zrobiła
Serce nie sługa jak to mówią. Z boku tak na zimno można orzec trzeba go zostawić i zapomnieć. Ale serce wyje z rozpaczy a Ty zastanawiasz się nad tym jak ten bol zagluszyć. W tym momencie najlepiej byłoby uciec. I odciąć tą część ktora zatruwa życie. Ale tak sie nie da... powiesz jemu "to koniec", a w głębi jakby Ci powiedział "kochanie wyprowadziłem sie od żony, zostawilem ją" przyjmiesz go z otwartymi ramionami. Obstawiam że on w desperacji żeby zachować taką sytuacje jak ma bedzie sie posuwal do najgorszych i najbardziej bezczelnych obietnic... bo bedzie widzial czubek swojego nosa.
Wiesz jedno byloby go zostawić, ale jak on nie wyniesie z tego żadnych nauk... chodzi o to żeby też zrozumial że nie można bawić się czyimiś uczuciami...
On sie nie dowie i nie zrozumie sam ile dla niego znaczysz dopóki tego nie straci...Więc jak wolisz,albo się męczyc dalej w tym zwiazku jak jest.Albo cos zmienić..On teraz nie jest twój,on spi je śniadania z inną,kolacje wpólne oglądania tv..Więc chociaz powienien sie wyprowadzić zostawić i przeprowadzić do ciebie..Lub jak sie spotkacie spójrz w jego komórke wez numer od niej.Porozmawiaj z nią na spokojnie,jeśli się da.On teraz rani ciebie i ją,ale ciebie bardziej.Bo to ty czekasz...Nie ona..Macie prawo wiedzieć na czym stoicie,ty jak i ona..Któraś z was musi odejść tak się nieda
Tez przyszła mi do glowy rozmowa z jego żoną... ale to dopiero on będzie mial pieklo. Na koniec może jednak sie okazać że zostanie sam! Bo w koncu żadna z was nie bedzie chciała na niego spojrzeć.
Asteroida24 widze, ze cchyba spotkalas w swoim zyciu podobne przypadki, bo dobrze radzisz i wiesz na czym gra polega.
Z tymi facetami to juz nie wiem, na kazdym kroku u moich znajomych tez jest cos nie tak.
A co do ''mojego'' to juz chyba zdjelam rozowe okulary, bo co raz czesciej widze, ze jestem tylko wtedy gdy zonki nie ma obok niego, czyli w godzinach pracy, a gdy wraca do domu czy to weekend czy wakacje czy inne wydarzenia grobowa cisza, zeby czasami sie zona nie domyslila, tak sie boji, a moze ma dobre zycie z nia, tylko czasami klotnie jak to w zwiazkach i szuka rozrywki u bardziej atrakcyjnej by sie dowartosciowac.
Sikorkas tez ma racje, jestem zbyt ulegla na kazde jeg skinienie a on to widzi i wykorzystuje. Musze sie pstawic i dac ultimatum, choc i tak chyba juz wiec co wybierze, stabilizacje jaka ma...bo co pwie rodzina, znajomi i inni gdy odejdzie do tej zle co mu niby rodzine rozbila, heh
Sikorkas z tego co wiem, ta jego zona jest bardzo za nim, bardzo go kontroluje, jest bardzo zazdrosna. Nawet jakby sie dowiedziala, to wydaje mi sie, ze by jej opowiedzial bajeczke i by mu wybaczyla
Tez przyszła mi do glowy rozmowa z jego żoną... ale to dopiero on będzie mial pieklo. Na koniec może jednak sie okazać że zostanie sam! Bo w koncu żadna z was nie bedzie chciała na niego spojrzeć.
I dobrze że bedzie miał piekło..A ona teraz niema nie wiedząć co on chce???Odejsc od żony nie,a ta ma na niego czekać aż szanowny pan sie zastanowi..A jesli nawet zostanie sam,to wyciagnie z tego wnioski..Jesli on nie umie sam zdecydować któs musi za niego..Czy on sie zatanawia jak musi cierpiec teraz jego ta druga?Nie!Czy jak sie kochał ze swoja zona czy myślał wtedy o niej ..Nie!!A co do pytanka przez założycielke tego postu..Tak znam taki przypadek..Facet nawet szedł juz do adwokata aby napisac pozew o rozwod..Jednak łzy żony go powstrzymały i zdefydował ze nie moze jej takiego świnstwa zrobic
Trudna sytuacja niestety.
Wyadaje mi się jednak,że lepiej jest się wyplątać z tego układu. Tzn zostawić faceta i powiedzieć ,u,że jeśli w przeciągu np miesiaca nie wniesie pozwu o rozwód to traci Ciebie bezpowrotnie.
Inaczej będziesz latami tkwić w zawieszeni zwodzona obietnicami i wizjami wspólnej przyszłosci.
Kasiu,
rozumiem Twój ból i rozczarowanie. Wiem, że jest Ci ciężko i jesteś skołowana.
Ale podzielam zdanie poprzedników. Gdyby nie chciał być z żoną to by nie było dziecka. Zobacz. Ty siedzisz sama a oni są razem na wakacjach. Zwodził Cię cały czas. Byłaś zabawką, odskocznią.
Myślę, że gdyby On Ciebie kochał to pozwoliłby Ci odejść, żebyś mogła sobie ułożyć życie z kimś innym. Bo miłość oznacza to, że chcemy dla kogoś kogo kochamy lepiej niż dla nas.
Przecież On wie, że Ty teraz okropnie cierpisz a nic z tym nie robi.
Będziesz cierpieć. Nie będzie łatwo. Pożegnania są zawsze trudno bo coś tracimy. Ale emocje przeminą- uwierz wiem z autopsji. Wystarczy zgodzić się w sobie na żal, pozwolić sobie bo to normalne, ludzkie.
Potem powstać i iść dalej .....
Wybacz też sobie. Nic złego nie zrobiłaś. Zakochałaś się po prostu.
I wyciągnij wnioski na przyszłość .... Czy warto zaczynać coś z zonatymi facetami...
Jesteś młoda.. całe życie przed Tobą chociaż pewnie teraz wydaje Ci się, że bez TEGO człowieka nie ma życia.
Jeśli będziesz chciała porozmawiać na gg czy na PW daj znać.
Moze w zwiazkach takich mezczyzn tak naprawde nie jest az tak zle, bo gdyby bylo, to by sie nie zastanawiali nad odejsciem, tylko po prostu odeszli. Znam takich, ktorzy nie mieli kobiet na boku, a odchodzili od zon nawet nie ze wzgledu na inna, a na to, ze nie mogli wytrzymac w zwiazku. A tu u niego sa klopoty mysle jak w kazdym malzenstwie i checi przezycia czegos ciekawego, ale po godinach pracy powrot do kochajacej rodzinki i wszystko ok, a ja zostaje sama wieczorami i w kazdej wolnej chwili, a on nawet nie ma czasu o mnie pomyslecc, bo tyle obowiazkow w domu jako maz i ojciec. A ja siedze i marze jak za chwilke bedzie pieknie, tylko ta chwilka trwa juz bardzooo dlugo i nie nadchodzi, a on ma sie dobrze. Po drugie jak mozna wracac do domu od kochanki prosto do lozka do zony w ciazy z wiekim brzuchem i np dotykac brzucha i cieszyc sie ze czuje swoje dziecko, jak jeszcze dobrze nie ostygl po innej kobiecie...
Ateroido24 masz rację z tym że facet jest niezdecydowany i na chwile obecną uważa że złapał dwie sroki za ogon... Nie mniej jednak nie wiem czy żona również bedzie jego do tego stopnia pewna tego co chce zrobić. Ona może mu wybaczyć chociaż w środku w niej bedzie sie wszystko kotłowało... a może z drugiej strony nie uwierzyć w to co powie Kasia27Poznań.
Dobrze to trzeba przemysleć...
Bo raczej jak nie postawi sie twardo ultimatum dla gościa on sam z siebie nie podejmie żadnych kroków.
Sikorkas, to prawda, ja bylam cierpliwa, cczekalam, rozumialam ze ma wazne sprawy i ze mus to delikatnie zalatwic, bo ona moze mu zabrac duzo pieniedzy, a tego nie chcialam rozniez. Przez ten moj czas on sobie to jakby olal i byl fajnie, nie musial mi podawa dokladnej daty i tak lecial miesiac za miesiacem, zyl sobie jak paczek w masle, tu jedna mloda z ktora super spedza czas pod kazdym wzgledem, a w domu druga czeka z biadem i wypranymi skarpetkami. Faceci to sie potrafia ustawic.
Kasiu,
może ja tak pisze bo mam inny system wartości - dla mnie romans/związek z żonatym facetem nie wchodzi w rachubę.
Ale jak pisałam wcześniej nie oceniam- każdy zyje wg własnych reguł i z własnym sumieniem.
Jeśli ktoś zakochał się w żonatym facecie to ok może ale inna kolejność 1. odejdź od żony 2. weź rozwód 3. bądźmy razem.
Ale nie o tym temat był chyba ..
Myślę, że potrzebujesz kogoś z kim możesz o tym omawiać- może wystarczy Ci forum?
Będziesz pewnie nie raz wspominać, marzyć, żalić się .... I ja to rozumiem.. Ba nawet jeszcze pamiętam .... chociaż już jak przez mgłę...
Ale Kasiu skup się na tym co tu i teraz. Na tej chwili. Zobacz- nie ma Go przy Tobie a Ty tracisz czas na wspominki, na to co już było. Albo marzysz o tym, że wróci czyli myślisz o tym co będzie albo nie będzie. Nie trać czasu na coś czego już/jeszcze nie ma.
Życie się toczy w TEJ CHWILI. Nic innego nie mamy. A Ty Kasiu jesteś swoim najlepszym przyjacielem- pamiętaj o tym
.
LI dokladnie, romans z zonatym nie brzmi dobrze;/ Ale to on sam zawrocil mi w glwie, przez wiele miesiecy traktowalam go jak zwyklego kolege, a to on zaczal wysylac pierwsze sygnaly i jakby powiedziec ''chodzil za mna'', adorowal mnie, a ja nie wiem kiedy zakochalam sie, bo to wbrew pozora bardzo fajny i madry facet. Rozkochal i zostawil w takiej niewiadomej. Ale coz zycie plynie dalej, on ma swoja rodzine, jest ustawiony, ja tez bym chciala miec meza i dzidziusia, spedzac z kims weekendy, swieta, wakacje, a on mi nie daje tego nawet w kilku procentach, wiec sama sobie musze dacc odpowiedz na to pytanie, co ja sobie myslalam gdy zakochalam sie w nim...Myslalam, ze bedziemy szczesliwi i razem, bo nie czulam sie tak nigdy z nikim dobrze jak z nim, ale wtedy nie byl jeszcze jego dziecka, a teraz jest tylko rana w sercu jeszcze wieksza...
22 2012-08-04 22:11:25 Ostatnio edytowany przez LI (2012-08-04 22:11:42)
Kasiu,
ale nie chodzi o to, żebyś tłumiła te emocje które w sobie masz i szła na siłę dalej. Te odczucia (żal, smutek, poczucie zdrady, rozczarowanie, opuszczenie) są normalne, są ludzkie.
Wyparcie ich nic nie da. Wrócą za jakiś czas. Odbiją się na kimś/czymś innym.
Te emocje muszą przeminąć, musisz je przeżyć. A łatwiej będzie jeśli je zaakceptujesz. Pozwolisz im popłynąć.
Druga sprawa to wybaczenie. Sobie i Jemu. Bez wybaczenia nie pójdziesz dalej- ta rana będzie Ci tkwić w sercu cały czas... Czyż nie jest teraz tak, ze raz winisz siebie teraz "że taka głupia byłaś" a raz Jego "że Cię oszukał". Trzeba wybaczyć i sobie i Jemu. Sobie bo przecież nie chciałaś dla nikogo źle ani dla siebie. Zakochałaś się tylko, chciałaś być szczęśliwa a każdy ma do tego prawo prawda? Jemu też trzeba wybaczyć. A żeby mu wybaczyć trzeba Go zrozumieć. Dlaczego to zrobił trzeba się zastanowić...
http://www.youtube.com/watch?v=Xr9CKq8degs
Zgadzam się z poprzedniczkami.
Gdyby nic nie czul do żony to by dawno odszedł- kiedy nie mieli jeszcze dziecka.
A tak to kim ty jestes? Kochanką.
Jeśli on nie byl w stanie byc tylko Twój kiedy nie było dziecka, to uwierz mi teraz będzie Ci obiecywał gwiazdy z nieba i cudza dziwy, ale nie odejdzie..
Sama piszesz, że jak jest w domu to panicznie boi się, że żona się domyśli, że zobaczy coś. Więc chyba coś tu nie halo...
Ja wiem, że łatwo powiedzieć, rozum rozumem a serce swoje.
Cóż można Ci poradzić? Skończyć to jak najszybciej albo dać mu ultimatum, albo Ty albo żona.. A wtedy byc może zobaczysz ile znaczysz dla Twojego ukochanego.
Ja nie jestem za rozbijaniem małżeństw i zdradami, dla mnie to największe świństwo jakie można zrobić człowiekowi.. Nawet jeśli będziecie razem to poprzez dziecko żona już zawsze będzie przewijać się w Waszym życiu? Czy naprawdę tego chcesz?
Nwekobietka, zgadzam sie z Toba i wiem, ze ta kobieta (jesli ja bym z nim byla) zawse bedzie sie wtracala w nasze zycie i wymyslala powody, zeby on do niej przyjechal, moze nawet szantazowala czyms, a ja nie mam sily na takie szarpaniny emocjami. Nie jest latwo sie rozstac, gdy sie kocha tak szczerze, ale moze to lepiej, poboli, przeminie.... a jakby nawet doszlo do naszego zwiazku, beda wieksze stresy spowodowane przez nia ccco chwile, wydatki zamiast na wspolne przyjemnosci to na jego dziecko itp rozne sprawy. Bardzo mi pomagacie w podjeciu decyzji. Sprobuje z ultimatum konkretnym, gdy nic sie nie zmieni, zrozumiem ostatecznie co wybral
Mimo naszych rad sama musisz podjąć decyzję, bo musisz byc pewna jej w 125%. A jak już dojrzejesz do zakończenia tego wówczas pamietaj nie możesz sie odwrócić by spojrzeć w przeszłość!
Ze swojej strony zapewniam pełne wsparcie!
Dziekuje bardzo za madre porady i wsparcie! Nie sadzilam, ze az tyle go od Was dostane.
Mam nadzieje, ze podejme madra decyzje, bede Was informowala gdy cos sie zmieni.
Ja Ciebie rozumiem byłam w podobnej sytuacji mi się nie udało ale ja nadal wierze w to że mężczyźni kochają że mają uczucia. Ten twój jest nieszczęśliwy ze swoją żoną kocha Ciebie ale jest tchórzem on napewno zadaje sobie pytanie czy zostać z żoną i być do końca życia nie szczęśliwy ale społeczeństwo i rodzina będzie mu przychylna czy poświęcić wszystko i być z Tobą szczęśliwym tylko że te szczęście jest trudne bo ludzie będą wam w tym szczęściu przeszkadzać i was ranić ale jeśli wasza miłość to wszystko przetrwa to będziecie bardzo szczęśliwi
Kazdy ma swoj system wartosci ,co tobie brakuje ze chwytasz sie brzytwy?
Nie stac Cie na WOLNEGO ,no tak fajny singiel ma wymagania ,mniemam ze to nie pierwszy zonaty?
Masz problem z samoocena ,dlatego romansujesz ,w podswiadomosci czujesz sie gorzej dlatego pozwalasz sobie na takie traktowanie ,rzeczowe,bo wiesz co robia faceci ktorzy chca roznorodnosci nic wiecej. Tak sie zachowuje Twoj zonkos.On jest bez wartosci pustym czlowiekiem dlatego prowadzi podwujne zycie ,w ktorym oszukuje wszystkich dookola.
Wiesz zonkos zawsze opowiada fajne bajki zeby kochanka ulegla .
Czy w takim razie jest fair? otoz nie?
Wobec Ciebie ,nie musi bo Ty sama sie nie szanujesz wchodzac w romans dajesz jasne orzeczenie NIE SZANUJE SIE WIEC ZROBISZ CO CHCESZ.
Owszem mozna spotkac milosc swojego zycia bedac w zwiazku ,ale wtedy sie odchodzi i rozpoczyna nowe zycie .
Twoj romans tak nie wyglada ,on zwodzi i zone i ciebie .Bo myslisz ze nie sypiaja ? ,nie rozmawiaja? ,skoro maja male dziecko to malzenstwo kwitnie .a TY jestes urozmaiceniem .
Dziwisz mnie strasznie w swojej naiwnosci .
Moze tez rozpaczliwie szukasz drugiej strony co?
Radze sie nad soba zastanowic ,a SKORO myslisz ze jestes taka ekstra bo masz zonatego .
Jest na to sposub by to sprawdzic daj mu ultimatum Ty albo rodzina zapewniam Cie ze wybierze ta zla rodzine.
SORRY NIE MAM PL ZNAKOW W KLAWIATURZE:))
Dostałas dużo rad od wszystkich ,a co postanowisz ostatecznie to już należy do ciebie.Nie łam się.I napisz jak dalej sie wszystko potoczyło.Jestesmy z tobą!Nawet jakbys potzrebowała wsparcia,pocieszenia tutaj je znajdziesz!Pozdrawiam
Pati31 chyba troche zle mnie zrozumialas. Ja gdy go poznalam nie zaczelam znim romansowac, to byl ot tak zwykly znajomy, nawet nie pomyslalabym, ze kiedykolwiek bedzie cos wiecej, a napewno z nim nie romanswalam! Po kilku tygodniach od poznania poprostu zacczelismy czesciej rozmawiac o wszystkim i to nie bylo nic na zasadzie flirtu, ale w naszych podswiadomosiach z dnia na dzien przez wiele miesiecy zaczelismy bycc dla siebie bliscy bo bylo nam razem dobrze gdy mielismy chwilke w pracy by usiasc i porozmawiac. To wszystko, to byl bardzo dlugi proces, a seks pojawil sie naprawde niedawno, wiec nam nie chodzilo o romans.
W Twoim poscie napisalas, jakbym to ja tylko chodzila i polowala na zonatych, a to wszystko bylo zupelnie inaczej niz Ci sie wydaje, to wszystko trwalo naprawde bardzo dlugo zanim doszlo do jakiegokolwiek zblizenia. A po drugie jak napisalas, opowiadam: nie, nie mialam nigdy wczesniej zonatego, mialam dwa zwiazki z zupelnie wolnymi osobami. Dlatego mam porownanie i wiem, ze tego pokochalam szczerze jak nigdy nikogo
Od samego poczatku wiedziałaś że ma żonę i brnęłaś w to dalej i dalej.....
Jestes dla niego tylko rozrywką i odskocznia od zycia codziennego. Naiwną kobietka która wierzy w te jego wszystkie zapewnienia i obietnice z których on N I G D Y się nie wywiąże
Powiem Ci, choć doskonale sama o tym Wiesz że on nigdy nie zostawi dla Ciebie swojej rodziny a Ciebie bedzie zwodził w nieskończoność bo wie, ze Jesteś uległa i naiwna
Szkoda mi żony tego człowieka
A wy oboje jesteście siebie warci
Zdradza ją , być może i zdardzi Ciebie - poza tym już to robi ;] Daj se siana z tym palantem , odpowiada mu ta sytuacja , ma zarówno dziecko jak i żonę ,cieplo rodzinne , a po godzinach domowych obowiązków rozrywkę czyli Ciebie
Żonatym mówimy NIE !!!!
w pełni popieram, w każdym związku jest jakiś kryzys, albo facet jest niewarty żadnej z obu tych kobiet. Każda z nas wie jak ciężko zapomnieć lub odejść od osoby którą się mocno kocha, ale trzeba kiedyś powiedzieć sobie "dość mam własne życie i chce szczęścia". Z nim nie zaznasz go bo nawet jak odejdzie od żony, to potem jak będzie z Tobą to historia może się powtórzyć i znów znajdzie inną. Przeanalizuj sobie dokładnie czy warto i zobacz czy napewno warto użerać się z inną kobietą o jednego niewartego nic faceta. Facet jest coś warty jak wie czego chce i wie jak się kocha jedną kobietę.
Widze że oceniacie facetów tylko jednowymiarowo że chodzi mu zawsze o sex i tylko o to.
Nie zawsze tak jest. Może w przypadku Kasi było zupełnie inaczej. Gdyby ten facet szukał tylko sexu na boku to nie czekałby na niego 2 lata. Widać że lączy ich coś więcej. Może w małżeństwie tego faceta wcale nie jest dobrze a dziecko o niczym nie świadczy a tylko zaciemnia obraz bo mogli z zoną juz dawno nie uprawiać małżeńskiego sexu a po jakiejś np zakrapianej imprezie poszli do łóżka i wpadka(że tak powiem). Żona jest w ciąży choć tego nie planowali i teraz on czuje się emocjonalnie i moralnie zobowiązany do tego aby z nią być. Żeby zapewnić jakąś stabilizacje żonie i dziecku mimo że z samą żoną nie łączy go juz wiele. Może być bardziej związany emocjonalnie i uczuciowo z bohaterką wątku Kasią ale jest między" młotem a kowadłem" i nie potrafi zostawić żony z małym dzieckiem i iść za głosem serca. Sprawa może być duzo bardziej skomplikowana niż to oceniacie.
Zaznaczam jednak że to tylko domysły i nie wiem jak jest faktycznie natomiast nie oceniałbym tego jednowymiarowo.
Przemo77 tez masz duzo racji w tym co piszesz, bo dla wiekszosci osob wypowiadajacych sie na moim poscie, bylam dla niego tylko rozrywka, odskocznia, czyli seksualna zabawka, a to sie stalo dopiero po tak dlugim czasie, a on wcale nie napieral w tym kierunku, bo wiedzial ze moge cczuc sie niepewnie
Inaczej jest kiedy facet szuka szybkiego sexu na boku kiedy np jego kobieta gdzieś wyjechała i robi to aby spróbować czegos nowego, zakazanego ale kuszącego a inaczej kiedy to długa zupełnie platoniczna znajomość która po pewnym czasie zmienia się w relację uczuciową a potem też i fizyczną. Takie rzeczy się zdarzały, zdarzają i będą zdarzać. Nikt ani nakazy ani zakazy temu nie zapobiegną. Kasia z pewnością tego nie planowała ale zadurzyła się w żonatym mężczyźnie który też z pewnością nie planował tego na początku znajomości. Zbliżyli sie do siebie tez dzieki temu że relacje małżenskie tego mężczyzny nie były jak widać ani zbyt udane ani głębokie bo widać że w jego małżeństwie nie było na tyle dobrze aby nie mogło dojść do zdrady.
A i sama autorka stała sie na tyle mu bliska że postawił na szali swoje małżeństwo. I być może jeszcze niedawno nie miałby dylematu tylko by się rozwiódł ale pojawiły się zupełnie nowe okoliczności w postaci dziecka. Teraz Kasia jest na dużo gorszej pozycji i nawet jeśli facet darzy ja uczuciem to może postąpić wbrew temu i jednak zostać przy żonie i dziecku. Być może też chciałby nadal utrzymywać jakieś relacji z autorką wątku co będzie bardzo trudne do zaakceptowania przez nią. Zagmatwana sprawa.
Witaj Kasiu,
Widzę że Przemo spojrzał na sprawę nieco szerzej, a może po prostu z męskiej perspektywy...
Niemniej, powiem Ci tak, byłem kimś takim jak Twój "luby", w moim przypadku nie ma dzieci w małżeństwie. Poza tym geneza nieco inna, bo u mnie był horrreeendalny problem z akceptacją przeszłości mojej żony, ale to wynikało z kolei z moich dziur emocjonalnych z dzieciństwa i młodości, dlatego ciągnąłem pozamałżeńską relację. Tzw. poszukiwanie "miłości bezwarunkowej", niemniej dla mnie to też była masakra emocjonalna, tkwienie w czymś takim, tak naprawdę raniłem 3 osoby, Żonę, Tę Drugą i siebie. I co i też nie potrafiłem tego zakończyć, miotałem się jak ekskrementa w betoniarce, bo Ta Druga płakała, prosiła, groziła, szantażowała. Więc tkwiłem... Sprawa się "rypła" Żona chce rozwodu, Ta Druga dała i mnie i Żonie popalić nocnymi sms-ami, telefonami, etc, etc...
W jakim miejscu jestem... Cóż, w końcu wyjaśniłem Tej Drugiej dlaczego nie chcę tego ciągnąć, że to się skończyło.
Mam cichą nadzieję jeszcze, że uda mi się odwieść Żonę od rozwodu.
Dlaczego napisałem Tobie o sobie, być może znajdziesz analogię i być może odpowiesz sobie na pytanie co z tym dalej zrobić...
Niemniej moim zdaniem, on od żony nie odejdzie... A Ty zadbaj o siebie...
Owocnych przemyśleń.
Pozdrawiam
Pawel77 dokladnie jest tak jak piszesz, gdy przyszlo na swiat dziecko trudno mu jest cokolwiek zmienic, nie pozwala mi odejsc, chce bym jeszcze troche na niego czekala, bo nie moze tak z dnia na dzien zostawic ich. Ale prosil mne o to gdy nie bylo dziecka, wiec watpie, ze moje czekanie cos da, a jedynie stracony czas.
Cash u mnie sytuacja jest troszke inna i nie ma tez takich sytuacji jak szantaze, smsy i w ogole to troszke inaczej wyglada. Ale kazda occena sytuacji i rada jest dla mnie bardzo cenna, dziekuje
Przemo77 tez masz duzo racji w tym co piszesz, bo dla wiekszosci osob wypowiadajacych sie na moim poscie, bylam dla niego tylko rozrywka, odskocznia, czyli seksualna zabawka, a to sie stalo dopiero po tak dlugim czasie, a on wcale nie napieral w tym kierunku, bo wiedzial ze moge cczuc sie niepewnie
Bo własnie tylko tym dla niego Jesteś, nikim ważnym i przykre jest to, że piszemy Ci jak to wszystko wygląda a Ty tego nie chcesz dostrzec.
No ale przecież to twoje życie więc marnuj je dla kogoś z kim nigdy nie będziesz tak naprawdę, zawsze pozostaniesz kimś kogo trzeba ukrywać. Najwyraźniej odpowiada Ci taki "związek" a wierz, że lepiej nie bedzie.
41 2012-08-05 19:30:10 Ostatnio edytowany przez gosiek24 (2012-08-05 19:33:30)
Mężczyźni powiedzcie mi dlaczego facet który z miłości oświadczył się kobiecie potem z nią sypiał i mimo kochanki wracał do żony? i jeszcze dziecko mieli? mężczyźni jednak nie są tacy prości są tak samo skomplikowani jak kobiety.
Kocha kochankę super ale mógł grac w otwarte karty jeśli mu zależy na jednej a na drugiej już nie. Powiedzieć żonie że się jej nie kocha załatwić sprawy majątkowe spać w innym pokoju i układać sobie życie powoli z kochanką. Przecież to wy jesteście tymi stanowczymi a my kluchami i troskliwymi opiekunkami ?
42 2012-08-05 19:52:22 Ostatnio edytowany przez CapitanWaffles (2012-08-05 19:53:05)
Mężczyźni powiedzcie mi dlaczego facet który z miłości oświadczył się kobiecie potem z nią sypiał i mimo kochanki wracał do żony? i jeszcze dziecko mieli? mężczyźni jednak nie są tacy prości są tak samo skomplikowani jak kobiety.
Oczywiście że jesteśmy tak samo skomplikowani. Chociaż kto wie... może przechodzimy przez to samo co kobiety zdradzając, ale inaczej o tym myślimy. Faceci wiedzą czego chcą... jestem dość mocno przekonany że spory kawał facetów robi to z premedytacją... żona kochana... kochanka młoda i seksowna... dlaczego nie mieć ich obie?
A kobiety zauważmy często nie wiedzą dlaczego to robią... albo piszą jak to ich faceci zaniedbują itd (aczkolwiek mimo wszystko nie rzucają ich dla kochanków). Może kobiety po prostu nie chcą znać prawdy? Może nie chcą wiedzieć że ich aktualny facet nie jest aż tak sexy, inteligentny itd. i że znalazły to gdzie indziej. A wiadomo... facet do rozmnażania się to nie to samo jak facet do życia. Więc tak jak my... biorą dwie rzeczy.... ale nie chcą tego wiedzieć.
Taka tylko hipoteza
Sam nigdy nie miałem kochanki więc nie wiem co realnie czuje wtedy facet. Mogę się jedynie domyślać że niektórzy zwyczajnie wpadają w pewne sidła. Nie potrafia zakończyć pierwszego związku bo np mają wspólne dzieci ,inne zobowiązania czy zwyczajnie są emocjonalnie związani z partnerka. Natomiast "ta druga" jest kuszącą obietnicą szczęścia, odskocznią, kochanką i przyjaciółką - kimś kto nas rozumie i nie ocenia przez pryzmat przeszłości( jak mają to w zwyczaju kobiety). Trudno jest wybrać co lepsze. W danej chwili moga najwiekszą role odgrywać emocje np wspomnienia wspanialego sexu z kochanką rozumienia się bez słów,zakochania na nowo w kimś innym a innym razem retrospekcja swojego długiego wspólnego życia z żoną ,plany i wspomnienia wspólnych chwil. To nie jest proste wybrać jedno i przekreslić drugie.
Oczekuje się że ludzie będą bez emocji określać się czego chcą... Takie sprawy to nie matematyka gdzie mamy wzory i wynik równania. Uczucia nie dają się tak okiełznać.
Dziekuje bardzo za madre porady i wsparcie! Nie sadzilam, ze az tyle go od Was dostane.
Mam nadzieje, ze podejme madra decyzje, bede Was informowala gdy cos sie zmieni.
Wiec podejmij madra decyzje i jednym ruchem wywal go z zycia.Przestan sobie sama przed soba tlumaczyc jego,jego postepowanie.
Dziewczyno,gdyby chcial byc z Toba to bylby zanim urodzilo sie dziecko.Sypial z Toba i z zona tak strasznie Cie kochal i tak strasznie staral sie wszystko zalatwic ze urodzilo mu sie dziecko.Pewniezona zmuszala go sila do seksu,on biedaczek nie chcial.
Klamczuch pospolity zonaty standard,nie bedzie z Toba,nie zostawi zony nie zostawi dziecka.Przede wszystkim bo tego nie chce i nawet nie ma takiego zamiaru.Pewnie starali sie o dziecko.
Nie licz na nic,nie ludz sie.
Chcesz sprawdzic czy mam racje?Postaw mu ultimatum,albo powiedz ze w takim razie skoro nie potrafi podjac decyzji spotkasz sie z jego zona i sama ustalisz co dalej.Wtedy zobaczysz na co go stac i ile jestes warta.Za jakis czas bedzie nastepna,zobaczysz.Teraz trudno jest Ci to pojac,zrozumiec uwierzyc bo na sile chcesz wierzyc ze mowil prawde.To typowy etap.Minie.
Pocierpisz,niejeden czlowiek z milosci cierpial,poznasz kogos i z tej jedynej wielkiej wyjatkowej milosci zostana wspomnienia.
Sam nigdy nie miałem kochanki więc nie wiem co realnie czuje wtedy facet. Mogę się jedynie domyślać że niektórzy zwyczajnie wpadają w pewne sidła. Nie potrafia zakończyć pierwszego związku bo np mają wspólne dzieci ,inne zobowiązania czy zwyczajnie są emocjonalnie związani z partnerka. Natomiast "ta druga" jest kuszącą obietnicą szczęścia, odskocznią, kochanką i przyjaciółką - kimś kto nas rozumie i nie ocenia przez pryzmat przeszłości( jak mają to w zwyczaju kobiety). Trudno jest wybrać co lepsze. W danej chwili moga najwiekszą role odgrywać emocje np wspomnienia wspanialego sexu z kochanką rozumienia się bez słów,zakochania na nowo w kimś innym a innym razem retrospekcja swojego długiego wspólnego życia z żoną ,plany i wspomnienia wspólnych chwil. To nie jest proste wybrać jedno i przekreslić drugie.
Oczekuje się że ludzie będą bez emocji określać się czego chcą... Takie sprawy to nie matematyka gdzie mamy wzory i wynik równania. Uczucia nie dają się tak okiełznać.
Ale często dzieje się tak,że celowo wszystko robi taki.. zdrajca aby do tego uczucia dopuścic.. celowo i z premedytacją... wiesz.. każdy ma wolną wolę i albo pakuję sie w problemy albo robie co moge żeby ich uniknąć.....
Przemo77 napisał/a:Sam nigdy nie miałem kochanki więc nie wiem co realnie czuje wtedy facet. Mogę się jedynie domyślać że niektórzy zwyczajnie wpadają w pewne sidła. Nie potrafia zakończyć pierwszego związku bo np mają wspólne dzieci ,inne zobowiązania czy zwyczajnie są emocjonalnie związani z partnerka. Natomiast "ta druga" jest kuszącą obietnicą szczęścia, odskocznią, kochanką i przyjaciółką - kimś kto nas rozumie i nie ocenia przez pryzmat przeszłości( jak mają to w zwyczaju kobiety). Trudno jest wybrać co lepsze. W danej chwili moga najwiekszą role odgrywać emocje np wspomnienia wspanialego sexu z kochanką rozumienia się bez słów,zakochania na nowo w kimś innym a innym razem retrospekcja swojego długiego wspólnego życia z żoną ,plany i wspomnienia wspólnych chwil. To nie jest proste wybrać jedno i przekreslić drugie.
Oczekuje się że ludzie będą bez emocji określać się czego chcą... Takie sprawy to nie matematyka gdzie mamy wzory i wynik równania. Uczucia nie dają się tak okiełznać.Ale często dzieje się tak,że celowo wszystko robi taki.. zdrajca aby do tego uczucia dopuścic.. celowo i z premedytacją... wiesz.. każdy ma wolną wolę i albo pakuję sie w problemy albo robie co moge żeby ich uniknąć.....
To tez prawda co pisze malwina.
Ale w Twoim Kasiu przypadku juz nie ma znaczenia,nie rozkminialabym tego dla wlasnego dobra,moze kiedys jak juz zapomnisz.
pOszukaj sobie zajec ktore Cie pochlona.
gosiek24 napisał/a:Mężczyźni powiedzcie mi dlaczego facet który z miłości oświadczył się kobiecie potem z nią sypiał i mimo kochanki wracał do żony? i jeszcze dziecko mieli? mężczyźni jednak nie są tacy prości są tak samo skomplikowani jak kobiety.
Oczywiście że jesteśmy tak samo skomplikowani. Chociaż kto wie... może przechodzimy przez to samo co kobiety zdradzając, ale inaczej o tym myślimy. Faceci wiedzą czego chcą... jestem dość mocno przekonany że spory kawał facetów robi to z premedytacją... żona kochana... kochanka młoda i seksowna... dlaczego nie mieć ich obie?
A kobiety zauważmy często nie wiedzą dlaczego to robią... albo piszą jak to ich faceci zaniedbują itd (aczkolwiek mimo wszystko nie rzucają ich dla kochanków). Może kobiety po prostu nie chcą znać prawdy? Może nie chcą wiedzieć że ich aktualny facet nie jest aż tak sexy, inteligentny itd. i że znalazły to gdzie indziej. A wiadomo... facet do rozmnażania się to nie to samo jak facet do życia. Więc tak jak my... biorą dwie rzeczy.... ale nie chcą tego wiedzieć.
Taka tylko hipoteza
czyli mężczyźni mało co patrzą na to że ranią ukochaną kobietę, liczy się ich zabawa fantazje itd a kobiety lądują u psychologów i potem gadki że wszystkie kobiety są szurnięte ? hmmmm... dzięki za szczerość
(na szczęście nie wszyscy faceci tacy są)
Sam nigdy nie miałem kochanki więc nie wiem co realnie czuje wtedy facet. Mogę się jedynie domyślać że niektórzy zwyczajnie wpadają w pewne sidła. Nie potrafia zakończyć pierwszego związku bo np mają wspólne dzieci ,inne zobowiązania czy zwyczajnie są emocjonalnie związani z partnerka. Natomiast "ta druga" jest kuszącą obietnicą szczęścia, odskocznią, kochanką i przyjaciółką - kimś kto nas rozumie i nie ocenia przez pryzmat przeszłości( jak mają to w zwyczaju kobiety). Trudno jest wybrać co lepsze. W danej chwili moga najwiekszą role odgrywać emocje np wspomnienia wspanialego sexu z kochanką rozumienia się bez słów,zakochania na nowo w kimś innym a innym razem retrospekcja swojego długiego wspólnego życia z żoną ,plany i wspomnienia wspólnych chwil. To nie jest proste wybrać jedno i przekreslić drugie.
Oczekuje się że ludzie będą bez emocji określać się czego chcą... Takie sprawy to nie matematyka gdzie mamy wzory i wynik równania. Uczucia nie dają się tak okiełznać.
czyli facet w pewnym momencie zdaje sobie sprawę że nie daje rady sprostać obowiązkom i woli wolny związek z bardziej uległa kobieta która może być tą drugą?
gosiek24- co znaczy nie daje rady sprostać obowiązkom? Nie mówiłem nic o obowiązkach. To proza życia powoduje że po kilku(nastu) latach coś powszednieje, wypala się... tak jest w obie strony, nie tylko u mężczyzn. Można mówić że trzeba dbać o związek, trzeba walczyć itd. Ale ile znasz takich par które naprawde miały kryzys i z niego wyszły bo obie były tego świadome,obie wzieły na siebie jakąś wine i ciężar tego że nie jest już tak jak dawniej. Obie walczyły o związek bo zależało im na swoim partnerze(partnerce). Zdecydowanie łatwiej się poddać i powiedzieć że ta druga strona się nie stara to ja też nie będę. Na nim (niej) świat się nie kończy,znajdę sobie innego itd.
I nie mówcie że tylko faceci odchodzą i tylko oni zdradzają. Bo z kim zdradzają swoje partnerki jak nie z innymi kobietami które się na to godzą i bardzo często wiedzą że facet ma kogoś. Może myślą że jak je pozna lepiej i go w sobie rozkochają to rzuci tamta i będzie tylko ze nią... Nie wiem. A może na początku nikt o tym nie myśli racjonalnie. To jest żywioł, emocje. Poznajemy kogoś i "trach" zakochujemy się ,mamy różowe okulary i głupiejemy na chwile nie myśląc o konsekwencjach...
gosiek24- co znaczy nie daje rady sprostać obowiązkom? Nie mówiłem nic o obowiązkach. To proza życia powoduje że po kilku(nastu) latach coś powszednieje, wypala się... tak jest w obie strony, nie tylko u mężczyzn. Można mówić że trzeba dbać o związek, trzeba walczyć itd. Ale ile znasz takich par które naprawde miały kryzys i z niego wyszły bo obie były tego świadome,obie wzieły na siebie jakąś wine i ciężar tego że nie jest już tak jak dawniej. Obie walczyły o związek bo zależało im na swoim partnerze(partnerce). Zdecydowanie łatwiej się poddać i powiedzieć że ta druga strona się nie stara to ja też nie będę. Na nim (niej) świat się nie kończy,znajdę sobie innego itd.
I nie mówcie że tylko faceci odchodzą i tylko oni zdradzają. Bo z kim zdradzają swoje partnerki jak nie z innymi kobietami które się na to godzą i bardzo często wiedzą że facet ma kogoś. Może myślą że jak je pozna lepiej i go w sobie rozkochają to rzuci tamta i będzie tylko ze nią... Nie wiem. A może na początku nikt o tym nie myśli racjonalnie. To jest żywioł, emocje. Poznajemy kogoś i "trach" zakochujemy się ,mamy różowe okulary i głupiejemy na chwile nie myśląc o konsekwencjach...
zgadzam się z tym że emocje często robią odbierają nam rozum. Nie nie pisałam że tylko faceci zdradzają bo wiem że kobiety tez potrafią być wredne. Nie sprosta obowiązkom znaczy że kochali się jak był początek nie było jeszcze płacenia wspólnych rachunków, często dziecko, potrzeba więcej pieniędzy na dom itd. a w związku na początku się o tym nie myśli i nadmiar obowiązków i on szuka czegoś prostszego, czyli spotkac się na sex kolacje i rozchodzimy się do domu bo żona ugotowała postrząsała i zajęła się dzieckiem.
aha i mężczyźni ja się tylko pytam, nikogo nie obwiniam czy coś. Z góry przepraszam jeśli któryś poczuł się urażony. ![]()
Dostalam od Was tak wiele opinii na moj temat, za co bardzo dziekuje, ciekawa jestem jak to bedzie za kilka miesiecy, napewno Was poinformuje;)
Powodzenia Kasiu ![]()
Cokolwiek będzie będzie dobrze bo jak się zdecyduję na Ciebie będziesz szczęśliwie zakochana jak się zdecyduję na żonę to będziesz miała drogę wolną na szukanie kogoś wolnego i wartego Ciebie
Napewno będzie dobrze trzymam kciuki
55 2012-08-08 10:54:02 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-08-08 10:55:09)
. Kocham go bardzo, bo jest bardzo wartosciowym czlowiekiem,
Tylko, że twoje założenia są błędne- nie jest wartościowym człowiekiem - jest kłamcą, oszustem. wykorzystuje ciebie, zonę, jest tchórzem, bo nie potrafi wziąc odpowiedzialności za swoje czyny..
jego zona wie o tobie??
jestes pewna?
wychowują razem malutkie dziecko - więc, gdy podjął (niby) decyzje o rozstaniu, to spał z zoną? zmusiła go?
jest nieuczciwy i jest egositą
Dla ciebie wazne jest :
jesteś kochanką - kobietą, która zgadza się na poniżenia, kłamstwa, ukrywania
która jest wazna w życiu faceta wtedy, gdy akurat ma chwilkę czasu i nikt nie jest w pobliżu. która zawsze jest chętna na seks 9to warunek bycia kochanką, nieprawdaż??) a jak jestes chora, zle się czujesz, masz zwykly, comiesięczny opkres - to może w tajemnicy - z komórki chowanej w gaciach jak idzie do kibla.. pisze do ciebie - że o tobie mysli
to facet, który nie zna twojej rodziny i nie jest nią zainteresowany
To facet, który nie spędza z tobą świąt i waznych chwil
jestes kochanką -masz tak niskie poczucie własnej wartości, że bierzesz resztki, byle co
bierzesz facet- który jest nic nie wart
zdraDA OKRESLA JEDNOZNACZNIE
zdrada - to zdrada
oszukiwanie, kłamanie, egoizm, tchórzostwo
jesteś tak mało warta, że nie zasługujesz, aby jakiś facet CHCIAŁ z tobą być?/
nie - nie deklarował, że chce, nie bzykał się z tobą, nie wyznawał ci jaka jestes wazna -
mówię o facecie, który chce z Tobą byc, dązy do tego i nie tylko słowami i czynami udowadnia, że jesteś najwazniejsza na świecie...
bo nie ejsteś- bo dla tego faceta wazne jest jeszcze tysiąc rzeczy, a nie ty
jesteś kobieta o tak niskiej wierze w sibie, o tak niskim poczuciu włąsnej godności - że zgadzasz się, aby człowiek - który deklaruje ci (niby) miłość - nie walczył o ciebie
czekał dwa lata - zadeklarował, ze chce z tobą być.. i zropbił sobie dzieciaczka???
czekał, zadeklarował, że to prawdziwa miłość - złoży l papiery rozwodowe, uporzadkował swoje sprawy - by byc przy tobie..
a ty się zastanawiasz - czy czekać.....
jasne, czekaj.. az mała skończy 3 lata?/ 6 lat??. 12??
aż mu się znudzisz?/ aż znajdzie kolejną młodą naiwną??
mój mąz mówił tamtej to co chciałą usłyszeć - a wiesz co powiedział mi -przecież ona dla mnie była niewazna? chodziło tylko o jedno..
tak podsumował swój romans...
kiedy MUSIAŁ wybrać
bo ja należę do kobiet, które powiedziały, że szansa jest mozliwa - chociaz nie wiem, jak to się skończy....
ale powiedziałąm - jesli od teraz - od godziny zero - znajde najmniejszy dowód, przypuszczenie, wątpliwości, że nie zerwałes całkowicie kontaktów z tamtą - WYPADASZ - tego samego dnia
jesli nie stać cię na uczciwość..... Zapomnij o mnie - jeste,m więcej warta.,.. niż twoje byleco...
56 2012-08-08 21:09:39 Ostatnio edytowany przez thirdkingdom (2012-08-08 21:20:48)
znasz angielski to masz
http://www.youtube.com/watch?v=T_lh5fR4DMA
ogólnie wyobraź sobie, że masz 20sto letnią córkę. Ona poznaje faceta, żonatego w wieku 35 lat i się z nim spotyka rozmawia. Jako mama się niepokoisz, pytasz córki co się dzieje, a ona że to tylko przyjaciel. Odpuszczasz. Córka spotyka się z facetem coraz częściej, już wiadomo że ona chce być z nim. A on? Jak typowy facet który zdradza żonę - obiecuje Twojej córce że rozwód w drodze, że już wszystko pozałatwiane. Nagle okazuje się, że ma nowo narodzone dziecko. Oczywiście wiadomo, że ciąża trwa 9 miesięcy, więc on przez cały ten czas już wiedział, że nie zostawi żony, ale nie przeszkadzało mu to na boku spotykać się z Twoją córką i obiecywać jej że już rozwód w toku. Co doradzisz swojej 20sto letniej córci?
Zresztą tutaj już pozamiatane, nawet doradzać nie trzeba. Prawda jest taka, że jak ktoś pakuje się w znajomość z zajętym facetem/kobietą, to będzie miał kłopoty. A mąż z reguły nie zostawia żony. Ile kochanek doczekuje szczęśliwego rozwodu swojego faceta? 10%, 20%? reszta marnuje kilka lat życia czekając aż ten pajac się zdecyduje co robić i ślepo mu wierzą, że rozwód w toku, że ta jego żona jest okropna, że nic go z nią nie łączy itp itd.
Aha - bardzo Cię proszę, nie reklamuj tego całego sekretu i teorii przyciągania, bo to po prostu nieprawda. Bardzo wygodnie jest myśleć, że nasze myśli w jakikolwiek sposób modelują naszą rzeczywistość, ale po prostu tak nie jest. Zgadzam się z tym, że warto być pozytywnie nastawionym do życia i radosnym, ale kompletnie nie zgadzam się z ich główną teorią, że to my swoimi myślami przyciągamy złe zdarzenia. TO NIEPRAWDA. Brat mojej koleżanki właśnie umarł na raka i jak słyszę teorie pt myslami przyciagamy zle zdarzenia, to mnie krew zalewa, bo on byl wlasnie zawsze bardzo pozytywna optymistycznie nastawiona do zycia osoba, czyli zgodnie z tymi bredniami powinien teraz zyc dlugo i szczesliwie. Ta teoria sie nie trzyma kupy. Jak np dziewczyna na forum zaklada temat ze zostala wlasnie zgwalcona przez brata swojego meza, to co, tez swoimi myslami to na siebie sciagnela? jak dzieci w szpitalu zaraz po urodzeniu choruja na raka i umieraja, a takie dziecko przeciez jeszcze nie mysli, to co, tez sobie wymodelowali ta chorobe na siebie?! krew mnie zalewa jak slysze o tych genialnych teoriach, ktore wszystko wyjasniaja, o tym ze ludzie ktorzy osiagneli sukces w biznesie posiadaja tajemna wiedze przekazywana przez wieki nielicznym. O tak, uwielbiam takie brednie.
Podstawowym wyznacznikiem tego czy dana teoria jest prawdziwa jest to, czy ja kupujesz. Jesli za poznanie tej "tajemnej wiedzy" musisz placic to mozesz byc pewna, ze to brednie i jedyna osoba ktora zarabia i zmienia swoje zycie jest autor tej teorii/ksiazki. Zarabia, bo tysiace frajerow kupuje jego ksiazki. Gdyby rzeczywiscie te teorie sie sprawdzaly, bez najmniejszego problemu autor tej teorii moglby zagrac na gieldzie lub otworzyc inny wielki biznes i zarobic miliardy. Ale on tego nie zrobi - on napisze i sprzeda ksiazki. Dlaczego? Bo jego teoria nie dziala i jedyne na czym moze zarobic to na naiwnosci ludzi.
Kiedy w koncu ludzie to zrozumieja. Sam pracowalem kiedys dla czlowieka ktory wymyslil "systemy lotto" i dorobil sie duzej kasy na tym, na sprzedawaniu poradnika, ktory nie dzialal, ale ludzie slepi i naiwni kupowali, tysiacami. Gosca gryzlo sumienie i po kilku miesiacach zamknal interes. Ale ze wy sobie nigdy nie zadaliscie pytania, ze skoro te jego teorie tak dobrze dzialaja, dlaczego sam nie zagra w totka i nie bedzie siedzial cicho na kanarach? Tak samo z tym "sekretem", dlaczego autor sam nie zarobi miliona na gieldzie? Bo teoria nie dziala. Ale oni zawsze wyjasniaja na poczatku, ze dziela sie wiedza dla dobra ludzkosci... oczywiscie... tylko skoro dla dobra ludzkosci, to dlaczego za kase?
57 2012-08-10 10:36:37 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-08-10 11:46:00)
Pati31 chyba troche zle mnie zrozumialas. Ja gdy go poznalam nie zaczelam znim romansowac, to byl ot tak zwykly znajomy, nawet nie pomyslalabym, ze kiedykolwiek bedzie cos wiecej, a napewno z nim nie romanswalam! Po kilku tygodniach od poznania poprostu zacczelismy czesciej rozmawiac o wszystkim i to nie bylo nic na zasadzie flirtu, ale w naszych podswiadomosiach z dnia na dzien przez wiele miesiecy zaczelismy bycc dla siebie bliscy bo bylo nam razem dobrze gdy mielismy chwilke w pracy by usiasc i porozmawiac. To wszystko, to byl bardzo dlugi proces, a seks pojawil sie naprawde niedawno, wiec nam nie chodzilo o romans.
W Twoim poscie napisalas, jakbym to ja tylko chodzila i polowala na zonatych, a to wszystko bylo zupelnie inaczej niz Ci sie wydaje, to wszystko trwalo naprawde bardzo dlugo zanim doszlo do jakiegokolwiek zblizenia. A po drugie jak napisalas, opowiadam: nie, nie mialam nigdy wczesniej zonatego, mialam dwa zwiazki z zupelnie wolnymi osobami. Dlatego mam porownanie i wiem, ze tego pokochalam szczerze jak nigdy nikogo
Fajnie sie tlumaczysz ,ale od poczatku wiedzialas ze jest zonaty,a jednak brnelas dalej i dalej.To mowi za siebie.
I jeszcze jedno zycie sie zawsze odwraca.
Pomysl jak bedziesz kochala swego przyszelgo meza ,a on bedzie mial kolezanke ?
Pomysl przez chwile i w esemesach wyczytasz jaka podla itp jestes?
Wierze w milosc i wierze ze w zwiazku mozna sie zakochac w kims innym .
Roznica polega na tym ze skoro kocham druga inna osobe nie partnera ,partnerki .Wtedy odchodze i rozpoczynam nowe zycie to wtedy jest fair wobec wszystkich.
Dziwia mnie takie kobietki ,bo gdybys stala po drugiej stronie mialabys inne zdanie niz teraz.
Maja dziecko ,spuscil sie wiec mu stanal chcial tego.
Przeciez to swinstwo najgorsze jakie mogl Ci zrobic , jednak zrobil .
Niewierze ze ludzie sa tak slabi ,ale wyglada na to ze sa i on jest slaby poniewaz nie potrafi okreslic siebie i wziac zycie w swoje rece.
kasieńka - ale to nie zmienia faktu, że jesteś tą trzecią - jestes kochanką. ZGODZIŁAŚ się na to
bo jeśli się zaangazowałaś nie wiadomo kiedy i jak i on też -to trzeba było podjąć decyzje - on rozstaje się z zoną i jest z Tobą a nie się pieprzyć z zonatym -jak bardzo on jest nieuczciwy to jedna sprawa
jak bardzo ty dałas się sprowadzić do roli suczy - to druga sprawa
facet, który kocha naprawdę, nie narażśa ukochanej kobiety na pogardę i nienawiść, dba o nią i dba o jej reputacje i wizerunek
a on z ciebie zrobił kochankę, a w opiniach wielu ludzi - słowo kochanka przekłąda się na wiele innych epitetów
on ciebie nie uszanował, nie zadbał o ciebie
on cię wykorzystał
nie wazne, co ty z tym zrobisz co on z tym zrobisz - ZAWSZED- w opinie jego rodziny, jego dzieci, jego zony, przyjaciół, znajomych, wspólpracowników, równiez u ciebie w pracy - TY BĘDZIESZ WINNA..... że on odszedł od zony
a jesli za tydzien przyjdzie do ciebie z podkulonym ogonem - moja zona tak płakała, wybacz, ale musze zostać z nią, kocham ją i nie cchę żeby cierpiała to była pomyłka... to bedziesz tutaj wylewać żale - jaka jestes biedna, facet cię wykorzystał...
kasieńka - BO TO FAKT - na tym etapie zostałas potraktowana - i dałaś się potraktować w paradoksalnie najgorszy dla ciebie sposób...
w tej sytuacji, w jakiej jestes teraz WYBRAŁAŚ NAJGORZEJ DLA SIEBIE
niewazne, jak się sprawy potoczą- ty PRZEGRAŁAŚ.. ten smród zostanie za tobą....
a propos - moja znajoma w podobnej sytuacji - odsuneła sie od faceta, gdy zorientowali się, że się zaangazowali. trwało to rok. rok bez kontaktu, bez emocji - a gdy sie spotkali - ON MIAŁ CZYSTĄ kartę - stać go było na to, by dla tej miłości zmienić swoje zycie
jesli twojego na to nie stać - to tą swoją miłością i wyznaniami - może sobie tyłek podetrzeć
59 2012-08-10 12:25:36 Ostatnio edytowany przez ZagubionaKarolina (2012-08-10 12:27:56)
zal;(
Pati31 i End_aluzja Taka jest prawda, ze ja sobie probuje chyba tlumaczyc sama przed soba i nie myslec, ze jest az tak zle jak jest. A to nie az tak wazne czy wedlug niego chodzilo o seks czy nie, choc tak naprawde wiekszosci zdradzajacych facetow przeciez o to chodzi. Ja sama nie potrafie sie z tym pogodzic co sie stalo, ale powoli to do mnie dociera. Przeciez wiadomo, ze jakby tak naprawde chcial byc ze mna to poprostu by sie z nia rozstal. My codziennie planowalismy jakie nasze zycie bedzie za chwile cudowne, ze zalatwi wszystko na spokojnie, a tak zalatwial ze urodzilo mu sie dziecko! Juz nie jest zbyt mlody, wiadomo chcial miec, ale jakby chcial byc ze mna to chyba by je mial ze mna, a nie chwile przez niby rozstaniem z zona sobie zrobil, ze niby co na pozegnanie, czy na pamiatke? To wszystko jest jakies chore, wiem ze juz dawno powinnam uciekach, ale niestety w gre wchodza uczucia i to bardzo silne i nie jest to takie proste dla mnie.
UCZUCIA, które ktoś traktuje jak ...
rozumiesz, co robisz sobie??
to tak, jakby na własne życzenie toczył cię rak
właśnie, w imię czegoś co nazywasz silne uczucia żyjesz wbrew swoim zasadom, potrzebom, godności, prawom, jakie posiadasz
w imię jednego uczucia sprawiasz, że cała ty, że wszystko co ciebie dotyczy, wszystko czym jesteś- NIE JEST WAZNE
że nie zasługujesz na prawdę, szczerośc i uczciwość
zona wogóle o tobie wie??
pewnie nie - bo nie mozna denerwować karmiącej matki...
Ech - SAMA SIĘ KRZWYDZISZ
sama, każdego dnia, każdej godziny
TO NIE JEST MIŁOŚĆ
miłość:::
łaskawa jest..
a twoja miłośc jest toksyczna, zła, raniąca, nieuczicwa, oparta o kłamstwo...
w gre wchodzą silne EMOCJE
silne UCZYCIA
ale to nie jest miłość...
Niejeden romans potrafi trwać dłużej i być szczęśliwszy niż uświęcone sakramentami małżeństwo.
Winien zdrady jest ten, kto łamie daną przysięgę wierności.
Jeśli zatem mężczyzna zdradza swoją żonę to on jest winien, a nie jego kochanka (o ile oczywiście jest osobą wolną).
Lepiej już mieć sensownego kochanka, choćby nawet miał zdradzać żonę, niż jakiegoś żałosnego chłopaczka, choćby nawet miał być wolny.
Wolne kobiety mają prawo szukać przyjemności zmysłowych - nawet z żonatymi, bo to nie one przysięgały.
Szacunek do samych siebie mają osoby, które same podejmują decyzje we własnym życiu (nawet gdyby wszystkim innym miały się one nie podobać) i są gotowe ponieść konsekwencje swoich wyborów.
Bardzo mi szkoda nieszczęśliwych, zdradzanych żon, ale ich umoralniające teksty często wynikają z głębokiej frustracji, poczucia klęski i odrzucenia.
Kaśka - to Twoje życie, sama podejmujesz decyzje i będziesz ponosić konsekwencje za wszelkie swoje czyny. Gadaniem ludzkim się nie przejmuj - wiesz przecież jakim jesteś człowiekiem.
Czy naprawdę uważasz, że jesteś zobowiązana poczuwać się do winy za złamaną przez kogoś innego przysięgę wierności?
Czy uważasz, że powinnaś kierować się w życiu opiniami zdradzonych, zgorzkniałych, nieszczęśliwych, samotnych i niezaspokojonych kobiet?
N
Lepiej już mieć sensownego kochanka, choćby nawet miał zdradzać żonę, niż jakiegoś żałosnego chłopaczka, choćby nawet miał być wolny.
ale kochanek nie jest sensowny.... rozumiesz? to marny sort.. bylejakość, tchórz, oszust
po proostu
jak biedna samotna dziewoja nie ma juz żadnego wyboru.. nie może sobie znaleźć kogoś na 100% to faktycznie lepiej "sensowny kochanek" który się niezle grzmoci i potrafi dzielnie wygospodarować godzinkę po cchutku w tygodniu na małe co nieco...
trudnmo.. na bezrybiu i rak...
jak żaden facet "sensowny" nie chce mnie na 100% - to zadowolę się 5%...
byleby spodnie były!!
ale kochanek nie jest sensowny.... rozumiesz? to marny sort.. bylejakość, tchórz, oszust
po proostu
jak biedna samotna dziewoja nie ma juz żadnego wyboru.. nie może sobie znaleźć kogoś na 100% to faktycznie lepiej "sensowny kochanek" który się niezle grzmoci i potrafi dzielnie wygospodarować godzinkę po cchutku w tygodniu na małe co nieco...
trudnmo.. na bezrybiu i rak...
jak żaden facet "sensowny" nie chce mnie na 100% - to zadowolę się 5%...
byleby spodnie były!!
Każdy potrzebuje czegoś innego i każdy inaczej określa sensowność.
Spotykałam się z wieloma facetami, którzy byli wolni, ale przebywanie z nimi nie sprawiało mi szczególnej przyjemności. Nawet jeśli wyczuwałam, że są mną zafascynowani i mają parcie na związek, to nigdy nie wybrałabym takiego.
Może zatem być i wolny chłopak, który szczerze pragnie na 100%, ale kobieta ma zawsze prawo wybrać innego, zajętego, który da jej tylko swoich 5% (a poza tym jest nędznym tchórzem i oszustem).
W końcu wszyscy umiemy liczyć - 100% ze 100 to tylko 100, a 5% ze 10.000 to całe 500!
Od autorki wątku zależy, jak przeprowadza swoje życiowe kalkulacje i jakimi wartościami się kieruje. Sugerowanie, że źle się prowadzi jest - w moim odczuciu - poważnym nadużyciem.
Nie ma też dla mnie nic uwłaczającego w spotykaniu się na małe co nieco - jeśli ktoś tylko potrzebuje i tego właśnie chce. W końcu wszyscy mamy swoje potrzeby, czasami brakuje nam bliskości i mamy prawo do tego by nasze podstawowe biologiczne popędy były w sposób regularny i satysfakcjonujący zaspokajane.
Można zmarnować kilka lat gotując, piorąc i sprzątając mężowi - można również przez kilka lat czerpać przyjemność z dużo przyjemniejszego związku.
Autorka wątku zadecyduje sama. Byleby tylko nie kierowała się fałszywym wstydem, rozumiała wady i zalety tego typu układu i była gotowa ponieść ewentualne konsekwencje.
Bardzo mi szkoda nieszczęśliwych, zdradzanych żon, ale ich umoralniające teksty często wynikają z głębokiej frustracji, poczucia klęski i odrzucenia.
Czy uważasz, że powinnaś kierować się w życiu opiniami zdradzonych, zgorzkniałych, nieszczęśliwych, samotnych i niezaspokojonych kobiet?
zdrada rodzi frustrację, oczywiście, że rodzi poczucie klęski i odrzucenia???
a skąd wiesz??? przecież nie wiesz, nie masz pojęcia....
oczywiste jest też, że boli jak diabli
oczywiste jest też, że jest nieuczciwa i niesprawiedliwa
ja nie oczekuję, że mój mąż całe zycie będzie ze mną.. ale nie chcę zyć z człowiekiem, który kłamie oszukuje i patrzy w oczy innej wyznając jej miłośc a potem wraca do mnie i mówi, witaj kochanie, tęskniłem..
rozumiesz? ja tego nie potrzebuję
i żadna kobieta tego nie potrzebuje
nie jestem zdesperowaną dziunią, która MUSI mieć spodnie, nie uważam, że mój mąż jest mi potrzebny do życia jak powietrze
ma kurna prawo mnie odrzucić
ma prawo odejść
ma prawo zyć jak chce
ale ja tez mam takie prawo. ja też mam prawo być szczęsliwa i zyc z człowiekiem, który mnie szanuje
jesli twoje motywacje zyciowe są takie, że w dupie, jakie otoczenie, jakie warunki, byleby :się zaspokoić: to prosze bardzo
ale to są MOTYWACJE na całe zycie
bo jesli przyjmiesz taki punkt widzenia, to musisz przyjąć, że facet, z którym postanowisz spędzić życie będzie cię zdradzał, bo niezaspokojonych, samotnych babek jest multum....
a ja nie przyjmuje tego do wiadomości
bo jesli mój maż nie chce być ze mną a chce być z kim innym - to przecież ja go za spodnie nie trzymam!!! w żadnym miejscu, rozumiesz??
to nie chodzi o poczucie klęski i odrzucenia - na jakiej podstawie oceniasz, że moja samoocena zależna jest od tego, czy mój facet potrafi utrzymać fiuta w spodniach??
odrzucenie?? klęska - to on ponosi klęskę a nie ja....
nie rozumiesz tego?/
nie rozumiesz, bo wezmiesz wszystko, co się rusza,,
a ja nie
ja mam swoją godnośc i poczucie własnej wartości - nie ide na kompromisy w postaci - mam wybór między słabym wymoczkiem a 'sensownym" a zajętym
ja mówię temu sensownemu - chcesz mnie?/ to bierz - CAŁĄ.. a nie moją dupę na wyrywki i jak masz wolny czas i zona cię akurat nie potrzebuje albo idziesz z zonka na kolacje bo macie rocznice slubu...
i koniec twojej wypowiedzi...
Czy uważasz, że powinnaś kierować się w życiu opiniami zdradzonych, zgorzkniałych, nieszczęśliwych, samotnych i niezaspokojonych kobiet?
ja nie jestem samotna, nie jestem niezaspokojona, nie jestem nieszczęsliwa, nie jestem zgorzkniała
jestem zdradzona
wiem, jak boli zdrada
boli nieuczciwość
wiesz dlaczego- bo twój mąz się z tobą kocha, planuje wakacje, głaszce po głowce, robi herbatę jak jesteś chora.. i ty nie wiesz.. czy cokolwiek z tego, co robił, było prawdą...
bo po co to robi...
i jesli idzie to kochanki - to ona nie wie, czy mówi jej to wszystko żeby ją przelecieć, żeby nie powiedziała czasem zonie, żeby zaspokoić swoje ego
Bo NIE PO TO< ŻEBY JĄ USZCZESLIWIĆ..
bo jakby chciał ją uszczęsliwić, to by odszedł od zony o został z nią - na dobre i na złe, wziąłby na swoje barki odpowiedzialnośc za swoje decyzje i zadbał o ukochaną
ale nie - ty nalezysz trudnodarmo do pokolenia supermarketów - biorę z półki i płącę.. a jak się nie da.. to chociaż orzeszki ze snikersa zajumam, żeby smaczek pełnego zycia i "zaspokojenia" mieć...
trudnodarmo - własnie .. ty będziesz należeć do tych zaspokojonych...
twoje wybory i twoje zycie
ja mówię o uczciwości, prawdzie, i o godności
a ty mówisz o resztkach
End_aluzjo - szanuję Twoje bezkompromisowe poglądy i rozumiem Twoje argumenty. Nie podzielam jednak Twojego biało-czarnego sposobu widzenia świata.
Nie obrzucaj mnie proszę błotem, nie pisz o czym nie mam pojęcia, bo mnie nie znasz. Rozumiem i współczuję. Tym bardziej, że sama również byłam zdradzona. Dzięki swoim doświadczeniom mogę wyobrazić sobie Twój ból, jednak on przeminie. Ochłoniesz i być może zaczniesz dostrzegać odcienie szarości. Może nawet zrozumiesz, że orzeszki ze snickerska mogą wystarczyć na jakiś czas, kiedy w zasięgu ręki tylko jakieś mdłe ohydztwa, a dostępnego batonika jak na lekarstwo.
Sama nie żywię się - jak Ty to określasz "resztkami", ale rozumiem, że dla autorki wątku taka sytuacja może być - przynajmniej przez jakiś czas - wygodna. Uważam tylko, że powinna wiedzieć z czym taki wybór się wiąże i wziąć konsekwencje za jego ewentualne skutki.