Ale ja naprawdę chcę ale jak sobie przypomne nasze wspólne chwile, jak było dobrze to mnie aż szlak trafia że czlowiek może tak ranić drugego czlowieka.. nie moge mu 2 raz wybaczyć tego co mi wczoraj napisał ale boję się ze nigdy go nie zobacze a bardzo za nim tęsknie ale wiem że jak teraz znowu odpuszcze to będzie jeszcze gorzej..
1 821 2013-01-20 22:08:52
Podobne tematy
1 822 2013-01-21 19:04:33
Ty chyba jesteś w podobnej sytuacji do mojej przyjaciółką :>
Mój były skręcił sobie kolano i musi teraz chodzić o kulach, specjalnie przyjechał dzisiaj do szkoły się pokazać. Nawet w sumie mi się go szkoda zrobiło, ale jeżeli liczy na litość to nie ma po co.
1 823 2013-01-21 20:46:57
Nie bardzo rozumiem co to ma wspólnego z moja sytuacja??
1 824 2013-01-22 18:25:06
Ona jest w prawie identycznej sytuacji jak Ty. : )
1 825 2013-01-22 19:25:20
I jak sobie z tym radzi? o ile to nie tajemnica
1 826 2013-01-22 22:15:31
No i mamy wtorek minęły 3 dni od weekendu a on nadal się nie odzywa pomimo tego że miał 2 dni wolne od pracy i miałby czas żeby napisać, ale tego nie zrobił... Zaczynam powoli wariować, ale tłumacze sobie ze nic złego nie zrobiłam, że to on zawinił nie ja mimo tego tęsknie strasznie. Wiem że ja pierwsza nie moge sie odezwac bo niby z jakiej racji. Co wieczór leżąc w łóżku modle się o to by nie zwariować i o to by sie odezwał i chociaż przeprosił. Ja wiem że nie będziemy razem juz dawno się z tym pogodziłam, ale to nie upowaznia go do traktowania mnie jak śmiecia przez jego durne humory. Raz pisze cały czas jak głupi a raz wogóle nie pisze a jak próbuje sama się odezwac dostaje tylko krzyki i obelgi jakbym mu coś zrobiła, jakby mu przeszkadzało że wogóle żyje. Nie rozumiem. Staram się czymś zająć czytam dużo książek zawsze lubiłam czytać, w międzyczasie robie prawo jazdy i codziennie czekam i mam nadzieje że może dziś się odezwie, ale jak długo można tak żyć?? Jeszcze to przeświadczenie że zostałam z tym wszytskim sama. żadnych przyjaciół, żadnej zaufanej mi osoby z którym mogłabym porozmawiać, każdy ma swoje życie i problemy.. Nie mam juz na to wszystko siły.
1 827 2013-01-22 22:19:58
Czemu piszesz, że pogodziłaś się już dawno z rozstaniem, jak to nie prawda. Pomyśl sama. nadal masz nadzieję, a więc nie pogodziłaś się ze stratą... Przykre, ale prawdziwe. Im bardziej chcesz i pokazujesz, jak Ci zależy, tym bardziej on ucieka. To juz taka psychologiczna gra. Ten przegrywa, komu zależy bardziej... Nie Ty pierwsza i nie ostatnia. Musisz to przeboleć, innego wyjścia nie ma... ![]()
1 828 2013-01-22 22:54:25
A czy ja napisałam że nie mam nadziei? Oczwiście że mam, każda z nas ma w takiej sytuacji przecież to normalne prawda? I znam te jak to nazwałaś "psychologiczną grę" dlatego sama sie nie odzywam przecież to logiczne
1 829 2013-01-23 14:14:59
Cześć dziewczyny!:)
Bardzo dawno mnie tutaj nie było ale już nadrobiłam wszystko:)
U mnie minęło 4 miesiące od rozstania.. i wiecie co? chyba nic:). Może to niewiele ale już skończyła mi się dawno obsesja na jego temat- może to dlatego że u nas to juz nie pierwsza taka sytuacja i dlatego tak szybko z tego wyszłam.. poprostu w mojej psychice stał się on żałosnym niedojrzałym dupkiem. Może to też dlatego ze poznałam kogos.. na początku traktowałam go jak kogoś zastępczego kto może pomoże mi zapomnieć ale teraz? stał się dla mnie kimś ważnym
Wiem też ze ja sie przez ten czas zmieniłam podchodze do wszystkiego ze strasznym dystansem i ostrożnoscia
Podświadomie kocham byłego- ale brzydze się tego jego zachowania i wiem że już nie byłabym w stanie z nim być
Zapamiętajcie JEŚLI COŚ STAŁO SIĘ RAZ TO STANIE SIĘ I DRUGI, A JEŚLI STAŁO SIĘ DRUGI TO NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOŚCI BY NIE STAŁO SIĘ TRZECI
dziewczyny które jeszcze nie mogą się z tym uporać.. to DA się zrobić:) byłam wrakiem kompletnym- aa teraz? czuje się o niebo lepiej żałuje że sama go wcześniej nie zostawiłam i można powiedziec ze wyświadczył mi przysługe bo nie ma co tkwic w czymś co Cie niszczy od środka.. bo skoro Ty robisz wszystko a w zamian nie dostajesz nic to jaki sens ma wszystko? żadnego.
U mnie jedynym problem jest to że dzwoni do mnie niedoszła teściowa;) i mówi żebym może wyciągneła ręke że co mi szkodzi.. i te inne rzeczy... ale ja juz nie chce.. już DOŚĆ PŁASZCZENIA SIĘ- stać nas na kogoś kto nas DOCENI!:*
1 830 2013-01-23 17:47:15
Bardzo się cieszę, że jest dobrze! ![]()
1 831 2013-01-25 18:12:22
Zaczynam się łamać nie odezwał się od soboty, nie wiem co mam robić wariuje. Nie moge sie pierwsza odezwać bo po pierwsze to on mi zrobił przykrość nie ja jemu a po drugie co to da że się odezwie to i tak niczego nie zmieni:( nie ma wieczoru, dnia żebym nie płakała, codziennie rano budzę sie i mam nadzieje że to własnie dzis napisze, ale tak nie jest... Z dnia na dzień zaczynam wierzyć że on już się nigdy nie pojawi jak w tej piosence Juli "Kolejny" "Tracę nadzieję z każdym dniem ty chyba nie pojawisz się , moknę na deszczu swoich łez....(...) A najgorsze jest to że nie tylko on sie nie odzywa nikt sie do mnie nie odzywa, żaden ze znajomych na dzień dzisiejszy mój telefon odzywa się tylko wtedy gdy dzwoni instruktor jazdy albo kiedy przychodzą smsy sieciowe.. Na fejsie też nic.. Czy ja już naprawdę nikogo nie obchodzę?? Co się dzieje do cholery?? Czy już zawsze będę sama??
1 832 2013-01-26 02:33:33
netkobitka .... po zerwaniu z ex tez z poczatku zostalam sama jak przyslowiowy palec w du... ;]
Ja ze swoich znajomych zrezygnowlam dla zwiazku. Byl tylko on, on, on i od czasu do czasu jego znajomi. Wiec po zerwaniu nie dosc ze nie bylo jego , to jeszcze nikogo. A bynajmniej tak mi sie wydawalo.
Okazalo sie ze sa jednak ludzie ktorzy o mnie pamietaja i dzieki nim chyba nie zwariowalam. Odswiezylam stare znajomoscii.
Wariujesz bez niego? A moze po prostu tobie brakuje osoby ktora jest obok? Nie jego. Zwyczajnego przyjaciela, kogos do kogo mozna na codzien zadzwonic, spotkac sie , pogadac. Pomyslalas o tym?
W zadnym razie sie nie odzywaj. Nie wolno i juz. A co z rodzina? Mi w najtrudniejszych momentach i chwilach slabosci do rozumu przemawiala mama. Moze i w twoim przypadku znalazlby sie ktos kto okazalby ci wsparcie? Teraz jest tragicznie. To najgorszy okres. Ale wierz mi z czasem bedzie lepiej ![]()
Trzymaj sie ![]()
Poza tym dziewczyny bardzo ciesze sie ze sa juz takie ktorym sie udalo przebranac przez najgorsze chwile. A wierze ze i reszta da sobie rade. Zycze szczescia i powodzenia
A takze czekam na relacje tych, ktore na nowo czuja sie szczesliwe ![]()
1 833 2013-01-26 10:27:18
netkobietka, u Ciebie to jeszcze świeża sprawa. u mnie teraz ciężki czas, bo muszę za wszelką cenę odpierać ataki byłego. już kombinuje jak może, nagle dodaje związek na fb, udaje, że ma coś z kolanem i śmiga koło mnie o kulach (mam pewność, że udaje), przyjeżdża tu.. a ja standardowo unikam go, nie odzywam się. czasem się z niego pośmieję, bo jest śmieszny w tym co robi.
oprócz tego skupiam się na maturze, maaatematyka :C
staram się o nim nie myśleć, niestety dopóki nie skończę liceum, będę skazana na jego towarzystwo!
równo za 3 miesiące koniec ; ) Mam nadzieję, że w końcu i ja spotkam kogoś wartościowego, ale nic na siłę, przyjdzie to będzie.
Trzymajcie się dziewczyny :*
1 834 2013-01-26 14:35:32
Dziękuje za slowa wsparcia naprawdę jest to dla mnie ważne. On nadal sie nie odzywa i powoli już zaczynam sie do tego przyzwyczajać że nic dla niego nie znaczyłam skoro nawet nie umie napisac głupiego smsa z przeprosić, w sumie z drugiej strony i tak to by nic nie zmieniło, Na szczęście znalazła się osoba która mi pomaga nie spodziewałam się w sumie tego po niej. Opowiedziałam wszystko mojej kuzynce , myslałam że mnie potępi ale nie wysłuchała mnie wiedziała że to co mówie o nim jest prawdaa bo w listopadzie miala okazje go poznac i nie zachował się przy niej wobec mnie najlepiej. Za 2 tygodnie wyjeżdżam do niej jak tylko skończy sesje. Muszę wyjechać nie wytrzymam już w domu dłużej staram się zajmować już czymkolwiek zeby nie myśleć o nim, ale jak widać nie wychodzi.
1 835 2013-01-26 15:09:00
Wyciagnij jakas kolezanke/znajomych na zakupy czy impreze. Nikt nie pisze? To sama kogos wyciagnij. Rozerwij sie na chwile. Bo siedząc w domu to świra idzie dostac. Wiadomo wszystko nie zniknie jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki ale chociaz troche oderwiesz mysli od zmartwien.
Wyjazd do dobry pomysl. Skorzystaj z tej propozycji.
Trzymaj się cieplutko. Tez kiedys przez taki stan przechodzilam. A teraz mi za to wstyd
Powodzenia!
1 836 2013-01-26 15:13:42
Witajcie...
Ziemniaczana...
SHA TZUN ![]()
Pamietam Ciebie sprzed dobrych kilku miesiecy... Bylas - za przeproszeniem - tak jak ja wrakiem a teraz promieniejesz.
Dziewczyny bierzcie z Niej i Nas przyklad, ze mozna sie wyrwac z tego marazmu i zyc... pelna piersia. ![]()
1 837 2013-01-26 15:24:01
Myślałam o tym , ale niestety wszystkie moje koleżanki są już zamężne mają dzieci także nie ma nawet szans na to żeby poszły ze mną na impreze albo nawet na głupią kawę bo zaraz się zaczynają telefony od mężów. Chciałam napisać do mojej przyjaciółki, ale ona też nalezy do tej grupy "szczęśliwie zamężnych" a jej mąż nawet nie chce słyszeć że ona może gdziekolwiek wyjść sama a tym bardziej ze mną, a poza tym jak ona słyszy jak jej opowiadam o nim to taka rozmowa się kończy kłótnia bo zamiast mnie wesprzeć dostaje po głowie. Pozostaje mi tylko przeczekać te 2 tygodnie i wyjechać tak żeby nikt mnie nie znalazł.
1 838 2013-01-26 17:28:30
Ehh dziewczyny. Miałam byc taka pełna energii i wiary, a tu klops. Jeszcze dwie godziny temu było ok, jakoś pełno optymizmu, obiecanki, cacanki, a tu znowu dół. Może to głupie,ale weszłam na fejsa i widzę,że dwie pary, które rozstały się w mniej więcej tym samym momencie co ja, zeszły się. I zaraz pojawiła się myśl- ty jesteś taka i siaka, skoro twój były cię nie chcę. I nie obchodzisz go i już. Chociaż nie mamy kontaktu (co prawda wczoraj była krótka rozmowa o rzeczach które trzeba załatwić), to czuję się dzisiaj źle. On mnie olał! Pokalał sikiem prostym! Nie chciał o mnie walczyć:( Potrzebna szybka terapia optymistyczna, ewentualnie nauka do sesji. wrrr. Czy każda osoba zostawiona przez partnera ma takie myśli,że nic dobrego jej nie spotka? Że będzie zawsze sama? To jest takie głupie i dołujące:(
1 839 2013-01-27 19:07:21 Ostatnio edytowany przez netkobitka 23 (2013-01-27 19:08:42)
To jest jakaś masakra ten dzisiejszy dzień wszystko co złe się zwala na raz, problemy w domu się coraz bardziej nasilają, on nie odzywa się nadal od poprzedniej soboty i jakoś się nie zanosi żeby się odezwał a na dobitke moja siostra rozstała się ze swoim chłopakiem nie muszę oczywiście wspominać że nadal nikt oprócz mojej kochanej kuzynki się do mnie nie odzywa, ze mój telefon nadal milczy bo to raczej oczywiste. Walczę ze sobą żeby się pierwsza nie odezwać ale z dnia na dzień jest coraz ciężej. Nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić. Czekam , czekam , ale w sumie sama nie wiem na co na cud? Być może ale cuda się raczej nie zdarzają, nie takie. Z ustęsknieniem oczekuje mojego wyjazdu może wrócę w lepszym nastroju, może uda mi się tam znaleźć jakąs równowagę. Zaczęłam czytac to forum od 1 strony to coś w rodzaju terapii i muszę przyznać że niektóre wątki i historie naprawdę mnie wciągnęły jeżeli nadal będzie mi to pomagać przeczytam go do ostatniej strony jak ma mi to pomóc w przeżyciu kolejnego dnia.. Nie ukrywam że liczę na waszą pomoc i wsparcie bym choć trochę nie czuła się samotna z tym wszystkim
1 840 2013-01-27 20:11:49
Nie dzwoń do niego. Ja sama nie słuchałam, jak ktoś mi tak mówił, a teraz tego żałuję. Idź weź ciepłą kąpiel, weź książkę, czy zrób coś co pozwoli ci nie myśleć. To pomoże na chwilę, ale zawsze. Potem ta chwila będzie co raz dłuższa. Ta chęć dzwonienia to jest jakaś kompulsywna po rozstaniu czy tego typu sprawach:) Masz przymus. Musisz go zwalczyć:) Da się, wierz mi:)
1 841 2013-01-27 20:27:19
Wlasnie wyszłam z ciepłej kąpieli:)) Wiem że nie moge tego zrobić bo będzie jeszzce gorzej przecież gdyby chciał odezwałby się ma mój nr ale tego nie robi, ale mam taką głupią myśl że jak sie nie odezwe to juz nigdy wiecej go nie zobacze, że jak ja tego nie zrobie to on też nie, ale może Bóg specjalnie tak zrobił żeby dac mi czas na przemyślenie tej całej sytuacji, na wyciągnięcie wniosków z niej tak to sobie tłumaczę, że On wie co robi wierze w to. Dużo mi tez daje mi czytanie wątków na tym forum tak sie robi lepiej wiedząc że nie jestem sama. że nie tylko mam taką chęć odezwania się do tej drugiej osoby, że nie tyklko ja cierpie z powodu głupiej miłości, to pomaga nie na długo ale zawsze..
1 842 2013-01-27 20:50:45
Dziewczyny, wszystko się da tylko trzeba chcieć ; )
Pamiętam siebie ze stycznia ubiegłego roku :> poczytajcie, same zobaczycie!
wszystko się ułoży.
1 843 2013-01-27 21:00:21
Dziewczyny, wszystko się da tylko trzeba chcieć ; )
Pamiętam siebie ze stycznia ubiegłego roku :> poczytajcie, same zobaczycie!
wszystko się ułoży.
Takie posty dają kopa:) W to trzeba wierzyć!:)
1 844 2013-01-27 21:11:44
My nawet codziennie widujemy się w szkole i nic! zero. Czasem może najdzie mnie jakaś myśl, ale potem rozsądek bierze górę ; )
ja nie wierzyłam jak ktoś pisał mi takie rzeczy, jakie ja piszę teraz Wam.. wkurzało mnie to. Myślałam, że całe życie spędzę płacząc za nim.. Tymczasem wszystko się zmieniło! ; )
Wierzę w Was i w to, że Wam również się uda : )
Zobaczycie, jeszcze kiedyś będziemy rozmawiały sobie w jakiejś naszej netkafejce o tym jakie szczęśliwe jesteśmy! głowa do góry! :*
1 845 2013-01-27 21:19:16
My nawet codziennie widujemy się w szkole i nic! zero. Czasem może najdzie mnie jakaś myśl, ale potem rozsądek bierze górę ; )
ja nie wierzyłam jak ktoś pisał mi takie rzeczy, jakie ja piszę teraz Wam.. wkurzało mnie to. Myślałam, że całe życie spędzę płacząc za nim.. Tymczasem wszystko się zmieniło! ; )
Wierzę w Was i w to, że Wam również się uda : )
Zobaczycie, jeszcze kiedyś będziemy rozmawiały sobie w jakiejś naszej netkafejce o tym jakie szczęśliwe jesteśmy! głowa do góry! :*
Chciałabym wierzyć że tak będzie narazie cały czas żyje nadzieją że mój telefon jednak zacznie dzwonić i że to będzie on, będę czekać, ale pewnie znając siebie ja se pierwsza odezwe zawsze tak było i tak sie dziwie że tak długo wytrzymałam i jestem w pewnym sensie z siebie dumna ale ciekawa jestem jak długo wytrzymam.
1 846 2013-01-27 21:22:36
Wytrzymaj.. ja się odzywałam do niego i teraz najchętniej naplułabym sobie za to w twarz.. żałuję tego jak niczego na świecie! naprawdę, minie czas i sama zobaczysz : )
To była najgorsza rzecz jaką wtedy robiłam. Nie warto.. Żałuję tego zmarnowanego na to czasu.
Bądź silna, zajmij się czymś co daje Ci radość. Jeszcze będziesz szczęśliwa. Zobaczysz sama jak będziesz się śmiała z siebie kiedy za rok to wszystko przeczytasz, ja tak teraz mam : )
1 847 2013-01-27 21:48:10
Za rok?? ho ho ho ja nawet nie wiem czy ja dożyje tego czasu:D a tak poważnie dziekuje ci za słowa wsparcia zawsze jak mam ochote do niego napisać to albo zaczynam się modlić o siły, albo zaczynam czytać to forum i coś oczywiście napisze co mi leży na sercu i pomaga naprawdę także mam nadzieję że nie popadne w depresję bo ostatnią rzeczą jaką bym teraz chciała to leżenie w łóżku i płakanie bez sensu bo juz mi się to zdarzało i nie jest to fajne, ale coś tak myśle że jak się jeszcze ze 2 tyg nie odezwie to taka perspektywa mnie czeka:(
1 848 2013-01-28 03:26:59
Hej dziewczyny,
jak tak was czytam i czytam to jest mi coraz lepiej. A raczej sam nie wiem. Lepiej w sensie, że nie jestem sam jak palec z takim problemem. Moją historię można poznać z mojego wątku, może któraś z was ma ochotę rzucić okiem i coś poradzić. Mija dziś 2 tydzień odkąd ostatni raz się do mnie była odezwała. Przedwczoraj zobaczyłem jej nowe zdjęcie na facebooku gdzie z dumą prezentowała brak naszyjnika ode mnie. Którego nie ściągała NIGDY od 3 lat. I bam, wszystko wróciło, wszystkie uczucia, wspomnienia... Ba, na ręcę zauważyłem bransoletkę-prezent od jej 'pocieszyciela' (koleś oddalony o drugi kraniec Polski, w 4-letnim związku...). Chciałem wiedzieć czy mogę do niej napisać, wreszcie coś zacząć myśleć o powalczeniu o nią, po czym gdy chciałem pierwszy raz od długiego czasu sprawdzić jej wiadomości na facebooku (tak, jestem żałosny, ale nic na to nie poradzę..), zobaczyłem że ostatnią wiadomość ma od niego więc nawet nie sprawdzałem i się rozłączyłem. Kusi mnie cholernie żeby jednak sprawdzić co ona myśli po takim czasie (mija 1,5 miesiąca od rozstania), co pisze do przyjaciółek, nawet do tego skur ***.. Nie wiem co ze sobą zrobić, byłem osobą która miała setki pomysłów na życie, na pasję, umiałem wpaść we flow własnych zainteresowań i teraz ...pustka. Demon siedzi w głowie i nie pozwala o niczym innym myśleć. Do tego mam sesję, i boję się że sobie ją zawalę przez te myśli, nie jestem w stanie skupić się na nauce, na niczym. Tak cholernie chciałbym o nią zawalczyć, bo cholera, o nią warto walczyć, ale każdy mi mówi (po zapoznaniu się ze wszystkim) żebym olał, nie robił sobie nadziei i że ogólnie ona wcale nie jest taka dobra jak myślę. Ale, kurczę, chyba tak działa na mnie miłość - pomimo tego, że wiem jak ona szybko zaczęła sobie szukać kogoś innego po rozstaniu, po 3 cudownych latach, po wszystkich złych słowach i czynach, nadal ją kocham i chciałbym żeby wróciła. Teraz biję się z myślami - odezwać się do niej? Czy czekać aż sama to zrobi? To ona po rozstaniu zawsze się odzywała, ostatni raz 2 tyg. temu, pisałem z nią neutralnie.. I boję się że ona myśli, że mi nie zależy, że pogodziłem się z wszystkim i ją olewam. Boję się że jeśli istnieje jakakolwiek szansa dla nas, to właśnie ją zaprzepaszczam. Proszę, pomóżcie dobre dusze, bo widzę tu sporo doświadczonych przez los ludzi
Jeśli ktoś chciałby bardziej zagłębić się w moją sytuację - zapraszam do mojego wątku.
Miłej nocy!
1 849 2013-01-29 01:31:38
No i mój telefon nadal milczy ( nie licząć tel od instruktora i smsow sieciowych) ale dziś odezwała się do mnie dawna kumpela także jakoś mi się tak miło zrobiło że o mnie pomyślała,On się nie odzywa:( Już powoli zaczynam się do tego przyzwyczajać ale jednak nadzieja jest. Dziś zrobiłam coś nietypowego czego od wieków nie robiłam już z tej bezsilności wzięłam do ręki różaniec i po prostu zaczęłam się modlić żeby moja sytuacja się jakos ustabilizowała, żebym odnalazła w sobie siłe by to jakoś przeboleć i wiecie co jakoś mi tak lepiej nie korci mnie już aż tak bardzo żeby się odezwać jak np tydzień temu, ale mam za to dziwne wahania nastrojów dziś rano byłam nabuzowana energią że koniec że nie będę już o nim mysleć po czym usiadłam na łóżko i wybuchłam płaczem z bezsilności. Staram się nie myśleć mam teraz codziennie jazdy bo za tydzien mam egzamin na prawo jazdy także w domu aż tak nie siedzę. Nie wiem co będzie jutro czy nie pekne żeby napisać, czy obudze się rano i nie wyjdę już z łóżka. Staram się jakoś sobie to wszystko wytłumaczyć, że nie ma sensu, że nie zasługuję na to by facet mnie poniżał, krzyczał na mnie o byle co i traktował jak szmatę, że przecież nawet jakby się odezwał to i tak by nic nie zmieniło, że nie zacząłby mnie traktować inaczej bo niby z jakiej racji. Miał tyle szans żeby się odezwać gdyby mu naprawę zależało miał wolne od pracy w weekend ale nie odezwał się więc nie zależy mu na mnie naprawieniu naszych relacji.Powoli układam sobie to wszystko w głowie że ten "układ" był po coś, bym wyciągneła wnioski na przyszłość i nie pakowała się wiecej w takie za przeproszeniem gówno. Nie powiem że nie tęsknie bo tęsknie strasznie, zastanawiam się co robi, czy może znalazł sobie kolejną naiwną do łóżka. Najgorsza jest ta niepewność ,ale nic nie poradzę, nic już nie zrobię a odezwać się nie mogę bo to by zburzyło wszystko. I tak jestem z siebie dumna że tak długo wytrzymałam nie pisząc do niego. Na razie będę sie skupiać na naprawieniu sytuacji w domu, zdaniu egzaminu i wyjeździe podczas mam nadzieję którego uda mi się odnaleźć spokój reszta sama się jakoś ułoży.. przecież po każdej burzy wychodzi słońce
1 850 2013-01-31 21:11:20
Widzę że tu pusto... no nic i tak napiszę co u mnie:)) Pod względem towarzyskim nieco się poprawilo, znajomi sobie o mnie przypomnieli równiez jego, zostałam zaproszona przez jego najlepszego przyjaciela oraz jego dziewczyne na piwo więc pewnie on też tam będzie, będe się starać być spokojna i opanowana chociaż nie powiem będzie trudno, ale przeciez muszę. Nie musze dodawać że do tej pory się nie odezwał a minęły już 2 tygodnie , nie powiem jest mi przykro ale co ja mogę , już nic nie zrobię przecież nie napiszę do niego po tym co mi napsial. Dużio daje mi czytanie waszych wcześniejszych wątków, jestem także w trakcie czytania książki, która poleciła jedna z użytkowniczek forum "Nie zależy mu na tobie" co prawa ukazuję brutalną prawdę ale też pomaga. Czekam niecierpliwie na wyjazd za tydzień oraz na egzamin na prawo jazdy oraz cały czas czekam na cud że się wkońcu odezwie ale niestety na to się raczej nie zanosi:(9 trzymajcie jutro kciuki za mie bym zachowała się z klasą na tym piwie o ile on się wogóle pojawi..
1 851 2013-01-31 23:16:10 Ostatnio edytowany przez artystka1989 (2013-01-31 23:18:34)
Szczerze z moich doświadczeń wynika lepiej żeby się nie odzywał chociaż wiem że tego chcesz. JA też tego chciałam . Kiedy przestał się odzywać bolało , ale to jedyny sposób by ruszyć do przodu. Osobiście z perspektywy czasu uważam , że trzeba się wyizolować od byłego , jak się da to od jego środowiska. Ja zaczęłam się zbierać właśnie jak tak zrobiłam. Kumplowałam się ostro z jego bratem ale zerwałam kontakt, bo widząc go wszystko wracało. Także miło że Cię znajomi zaprosili, ale ja na Twoim miejscu bym chyba na prawde postarała się skreślić go, bo taka szarpanina uczuć do niczego niestety nie prowadzi. Powodzenia jednak na spotkaniu jeśli pójdziesz:)Myślę , że dla każdego z nas jest jakiś próg wytrzymałości przelewa się nagle chociaż wcześniej wszystko wybaczaliśmy. Aż sama sie dziwię że u mnie taki nastąpił i byłam w stanie odciąć się od byłego, u Ciebie też pewnie kiedyś przyjdzie bo ile można wybaczać:(Powodzonka:)
1 852 2013-02-01 00:01:58
Ja pewnie kilkanaście tygodni temu bym poszła na to piwo, a dzisiaj już nie : )
Nawet się dzisiaj śmiałam z mojego horoskopu na ten rok: ''ukochany odejdzie z inną, a gdy się z tym pogodzisz, wróci by błagać Cię o wybaczenie. Daj mu szansę, wyjdzie Ci to na dobre'' : )
hahaha. dobre żarty ;D nie ma opcji, choć dopiero od dwóch tygodni się nie odzywam, olewam, nie zwracam uwagi ; ) trochę działa, bo sam szuka kontaktu, tyle że za późno : )
powodzenia netkobitka : *
1 853 2013-02-01 00:24:10
Dziekuje wam kochane* tez myślalam żeby nie isc ale na dobra sprawę oni zawsze byli dla mnie mili, a jego przyjaciel do ktorego jutro ide byl zawsze po mojej stronie w sumie jakby nie patrzec oni nic mi nie zrobilii a że nie wiedzą co zaszlo to tym bardziej nie chcialam odmawiac. Sama nie wiem czy wolalabym żeby tam byl czy nie, bo jakby byl to dowiedzialabym sie czemu sie nie odzywal ( w sumie znam odpowiedz) ale z drugiej to by zaburzylo moj spokoj ktory po czesci mam. No nie wiem zobaczymy co będzie jutro. Nie ważne co by było postaram sie zachowac z klasą, i pokazac że nic mnie nie obchodzi, ubiore sie najlepiej jak moge i pojde. Trzymajcie kciuki:** napisze co i jak jak juz będe po a tym czasem wracam do czytania waszych wczesniejszych watków nawet nie wiecie jak mi to pomaga
1 854 2013-02-01 00:33:18
Powodzenia jutro i pisz co i jak : *
1 855 2013-02-01 01:29:43
Dostałem dziś wiadomość od byłej, po 15tu dniach od ostatniego kontaktu. Chce przyjechać po resztę swoich rzeczy. A ja naiwny wierzyłem, że specjalnie je zostawia bo już miała okazję je zabrać ze sobą... Ja już tego nie wytrzymam. Myślałem że jakoś powalczę jeszcze, a tu kolejny cios. Bo po co innego by pisała o tym, jeśli już nie skreśla tego na zawsze? Od rozstania minęło 1,5 miesiąca. Co powinienem jej napisać? Że tak, oczywiście, może przyjechać kiedy chce?
1 856 2013-02-01 02:00:27
Dostałem dziś wiadomość od byłej, po 15tu dniach od ostatniego kontaktu. Chce przyjechać po resztę swoich rzeczy. A ja naiwny wierzyłem, że specjalnie je zostawia bo już miała okazję je zabrać ze sobą... Ja już tego nie wytrzymam. Myślałem że jakoś powalczę jeszcze, a tu kolejny cios. Bo po co innego by pisała o tym, jeśli już nie skreśla tego na zawsze? Od rozstania minęło 1,5 miesiąca. Co powinienem jej napisać? Że tak, oczywiście, może przyjechać kiedy chce?
Sądzę że nie masz innego wyjścia a co będziesz trzymał jej rzeczy na zawsze?? To głupie. Rozumiem że jest ci ciężko ja też jestem w trudnej sytuacji teraz ale skoro dziewczyna jasno się określiła to ty tylko możesz pokazac klase i jej te rzeczy oddać.
Dearly: Pewnie że napiszę jak tylko wrócę:))
1 857 2013-02-01 03:38:39
Dałem jej znać że pod koniec tygodnia przyszłego może je sobie odebrać. Nie będę robił za tragarza, chociaż wpadł mi do głowy taki pomysł, żeby jej te ubrania odwieźć.
Nie wytrzymałem, cholera, nie wytrzymałem i sprawdziłem jej facebooka przed chwilą. Koniec złudzeń, nadal pisze ze swoim "pocieszycielem". Podobno "szaleje" za nim i oboje nawzajem się kochają i chcą by ich marzenie o wspólnym byciu się kiedyś spełniło. Jaka to ironia widzieć, że chociaż wszystko w jej zachowaniu się zmieniło, to będąc "zakochana" używa dokładnie takich samych zwrotów jak z czasów gdy była zakochana we mnie. Deja vu. Pieprzone deja vu.
Czasami tęsknie za okresem gdy byłem ostatnim skur** w związkach. Wtedy tak nie zależało. Nie bolało.
Nadziei na powrót już nie mam raczej żadnych, bo i w jaki sposób? Ona jest mega szczęśliwa z jej nowego pseudozwiązku, do tego uważa że ja poszedłem dalej i ogarnąłem się po rozstaniu (napisała tak do przyjaciółki), wielu naszym wspólnym znajomym rozgadała że się rozstaliśmy podkreślając że to ONA zerwała, chce zabrać swoje ostatnie rzeczy - mam rację? Czy tak się zachowuje ktoś kto cokolwiek jeszcze może czuć?
Mam ochotę umrzeć. Bite 1,5 miesiąca żyłem nadzieją że zerwanie kontaktu cokolwiek pomoże, że jeszcze uda mi się ją odzyskać. Teraz dowaliłem sobie po całości, wszedłem na jej konto na facebooku z własnej głupoty, w głębi duszy wiedząc czego mogę się spodziewać. Boli. I nadal nie mogę uwierzyć, że jeszcze w październiku leżała w tym samym łóżku obsypana różami by zrobić mi prezent na pierwszą noc na moim mieszkaniu. Które razem stworzyliśmy, w którym razem mieliśmy zamieszkać. Jak do tego wszystkiego doszło, proszę, pomocy..
1 858 2013-02-01 12:49:53
nie rób za tragarza wystaw jej rzeczy za drzwi i napisz jej że ma się pospieszyć i je wziąć zanim je rozkradną :DD Nie będziesz musiał się z nią widywać a taka mała zemsta może ci dać satysfakcję. W ten sposób pokażesz jej że jesteś twardym facetem który wie czego chce niech wie co straciła. Każdy z nas przeżywa rozstania albo sercowe zawirowania nie mające nic wspólnego ze związkiem ( jak ja) nic nam nie da rozpamiętywanie, płacz, trzeba podnieść głowę i żyć dalej. Ja zrozumiałam to dopiero niedawno czytając wcześniejsze wątki tego forum. ( polecam naprawdę to pomaga) . Wiem że cierpisz ale musisz wziąć się w garść. My ci tu wszystkie pomożemy nie zostaniesz z tym sam ![]()
A ja dziś mam iść na to piwo... taaa nie powiem że się nie denerwuje bo denerwuje się strasznie, ale przecież nic mi to nie da, pojadę spędzę miło czas i wrócę do domu bez względu na to czy on tam będzie czy nie nie ukrywam chciałabym podświadomie żeby był, ale rozum mówi mi że lepiej by go nie było 2 tygodnie bez niego wytrzymałam to wytrzymam i dłużej. Czasami sama się sobie dziwie że jestem taka silna jeszcze miesiąc temu jakby się nie odzywał 2 tygodnie leżałabym w łóżku i ryczała albo sama do niego napisała, ale teraz dziwie się że nawet nie płaczę tak często. Nie potrafię jeszcze pozytywnie myśleć i nastawić się optymistycznie ale wierzę że z czasem będę potrafiła to zrobić.
1 859 2013-02-01 15:11:32
netkobitka - lepiej dla ciebie żeby go nie było. Nie jesteś raczej teraz w stanie zachowywac się przy nim normalnie, wierz mi. Po co masz caly wieczor siedziec jak na szpilkach? Wychodzisz zeby oderwac sie od myslenia o nim, a nie po to by jeszcze bardziej sie zameczac. A jesli bedzie to no coz... Duzo silły.
Riverdrive - przeczytales trudno, ale nie dawaj po sobie poznac ze grzebales w jej wiadomosciach. Skoro chce zabrać swoje rzeczy prosze bardzo, niech bierze co jej i do widzenia. Nie zgadzam sie z netkobitką w aspekcie "zemsty" . Okaż klasę, tym bardziej ją dobijesz niz jakimiś złośliwościami. Swoją drogą... ludzie piszą rozne rzeczy, roznym ludziom ... i nie zawsze są one zgodne z prawdą. Dlatego nie zadreczaj sie tym co ona wypisuje. Bardzo przykro mi ze musisz przez to przechodzic. Postaraj sie wyrwac z domu zamiast siedziec i rozpamietywac. Chociaz troche sobie pomozesz. To nie sprawi ze bol zniknie ale moze choć przez chwile o nim zapomnisz.
Zycze wszystkim udanego weekendu
Trzymajcie się ![]()
1 860 2013-02-01 16:05:49
Najbardziej z tego wszystkiego boli mnie fakt, że nie walczę. Że nawet nie staram się walczyć, może gdybym nie czytał tych wiadomości to ślepo bym zaczął coś robić, ale gdy wiem o tylu rzeczach to wydaje mi się walką z wiatrakami. Chciałem przeczekać "burzę", poczekać do momentu że może z tym kolesiem to tylko tydzień dwa i jej przejdzie. Jak widać nie przeszło. Wiem, jestem przekonany że biję go na głowę w wielu aspektach, ale nawet nie wiem jak to wykorzystać. Starałem się pokazywać ze żyję normalnie, że poszedłem dalej. Widziałem że napisała do mojego przyjaciela z którym też ma napięte stosunki (przez nasze rozstanie, on sam jej napisał że lepiej by było gdyby urwali kontakt do czasu aż my się między sobą dogadamy), 15-tego stycznia że nie wierzy już w to, że my jeszcze możemy ze sobą normalnie rozmawiać po rozstaniu, i że "widzi że (Ja) się ogarnął po rozstaniu i chyba lepiej mu się żyje beze mnie". Po tym napisała mu, że tylko pisze do niego co o tym myśli. Nie odpisał jej nic.
Boję się, że zrobiłem błąd, że gdybym pokazał że jednak mi zależy i zaczął walczyć, a nie sztucznie pokazywać że żyję dalej, to w niej by się coś obudziło. Że może by zatęskniła, cokolwiek. Cholera, jak to jest dziewczyna, istota emocjonalna jest w stanie tak łatwo wymazać 3 lata związku, a mi się to tak tłucze cały czas po głowie, że odechciało mi się żyć. Dziś kolejny dzień, pobudka o 14:00, i pierwsza myśl po przebudzeniu to ona.
Nawet nie wiem co jej powiedzieć gdy się spotkamy. Jak się zachowywać. Jedna część mnie dalej żyje jakimś skrawkiem nadziei, że wszystko to co pisze do innych to bullshit a czuje inaczej, i ta część podpowiada mi żebym zachowywał się normalnie, przyjacielsko, wesoło. Druga część ma cholerną ochotę wykrzyczeć jej, że wiem o wszystkim, że czytałem jej wiadomości, że szybko się pocieszyła po rozstaniu, że wszystkie jej teksty o spróbowaniu zbudowania jakiejś nowej relacji między nami to bullshit, że jej naprawdę nie zależy na mnie w ogóle. Wiem jednak, że w tym momencie wyszedłbym na ostatniego gnoja który szpieguje ją 1,5 miesiąca po rozstaniu. Ale cholernie boli mnie to, że ona, oni wszyscy myślą że ja o niczym nie wiem, że można mi kłamać jak tylko się da.
Jak żyć?
1 861 2013-02-02 19:35:56
Opatrzność boska.... jedni w nią wierzą inni nie, ale po spotkaniu o którym pisałam w poprzednim wątku zaczynam w nią wierzyć no ale po kolei. Jak wiecie on nie odzywa się od ponad 2 tygodni do mnie ja do niego tez nie, jego przyjaciel z dziewczyną zaprosili mnie wczoraj na piwo pojechałam i bardzo dobrze zrobiłam. Jego nie było, ale po tym czego się wczoraj dowiedziałam i dobrze bo chyba bym go zabiła. Okłamywał mnie od samego początku ze wszystkim ( dobra nie byliśmy razem ale to nie usprawiedliwia kłamstwa). Okazało się, że jego była dziewczyna mieszkająca teraz w innym mieście przyjeżdża do naszego miasta co miesiąc o czym nie wiedziałam nie muszę mówić że spotkali się parę razy, ale na szczęście ona ma na niego wywalone totalnie bo jak się również dowiedziałam ja traktował równie chamsko jak mnie. Jego przyjaciel mówi że on sam go nie poznaje, że się strasznie zmienił, że zrobił się z niego straszny materialista i cholerny egoista. Opowiedziałam im wszystko o naszym "układzie" co się okazało niepotrzebnie bo on już sam zdążył im powiedzieć pomimo tego że zarzekał się że nikt nie wie. Posiedzieliśmy sobie wypiliśmy winko było bardzo miło. Wiem że na jego znajomych mogę bardziej liczyć niż na niego, dodali mi wczoraj dużego wsparcia wiem że są po mojej stronie a nie po jego tym bardziej że powiedziałam im że olał mnie kiedy potrzebowałam pomocy.Najbardziej zdziwiła mnie moja własna reakcja na to co się dowiedziałam owszem byłam bardzo w szoku, ale jeszcze tydzień temu na takie wieści zaczęłabym płąkać i histeryzować a wczoraj... nic żadnej łzy czułam taką pustkę, taką obojętność , straciłam do niego cały szacunek. Teraz mam wrażenie że przez te 2 lata mój cały czas poświęcałam człowiekowi którego tak naprawę nie znałam i nie czuje się z tym fajnie. Jestem zła na siebie , nie mam już 15 lat a włąśnie tak się zachowałam ufając w to co mówił. Teraz pisząc ten post pisze także własnie z jego kumplem u którego wczoraj byłam że on był u niego dziś i tak jak myślałam on nawet nie uważa że zrobił coś złego i mówił że się do mnie nie odzywał bo czeka aż ja to zrobie... a z jakiej racji pytam?? przecież to on zostawił mnie kiedy potrzebowałam pomocy, olał mnie tym tekstem o hotelu a teraz ja mam pierwsza dzwonić?? Ja nie wiem dziewczyny ( i panowie) czy ja jestem głupia czy co ale chyba jak ktoś komuś robi przykrość to temu komuś powinno zależeć a nie mi i jescze mu ( temu koledze) mówi że on nie jest obrażony i czeka aż ja się odezwe bo on tego pierwszy nie zrobi. I co ja mam zrobić?? Przecież na pierwszym miejscu powinnam postawić siebie a nie jego, to moje potrzeby powinny być najważniejsze a nie jego to dlaczego tego nie czuje?
Jego kumpel twierdzi że się sam odezwie z czasem więc pozostaje mi czekać, zauważył także że spotykając się z nim straciłam całą pewność siebie,że czuję się gorsza od niego a to przecież nie prawda. W pewnym sensie ma rację nie jestem już tą samą dziewczyną jak przed tym kiedy go poznałam, kiedyś czesto się uśmiechałam teraz często płaczę, dawniej wprost emanowałam pozytywną energią , byłam duszą towarzystwa teraz jestem wycofana i nie rzucam się w oczy. To dziwne jak jeden człowiek, jego słwoa i czyny potrafią zmienić człowieka. Mam nadzieję że ten wyjazd w piątek pomoże mi odnaleźć dawną siebie , że kuzynka nie pozwoli mi się zadręczać nie potrzebnymi myślami. Widocznie tak miało być widocznie Bóg chciał bym tam wczoraj pojechała i poznała prawdę. Dziękuje Bogu że nie zaszałam z nim w ciążę bo wiem że zostałabym sama. Po tym wieczorze wiem jedno że zyskałam nowych prawdziwych przyjaciół i że powinnam nigdy żadnemu facetowi zaufać bo zawsze kończy się tak samo:(
1 862 2013-02-02 19:58:36
Niedługo stworzymy bazę drani i oszustów, łącznie ze zdjęciami, aby omijać ich z daleka! ![]()
1 863 2013-02-02 20:39:06
Netkobitka...
Nie bede CI robil sieczki z Twojego postu, ale sama sobie napisalas odpowiedz na pytanie Co robic???
Teraz pisząc ten post pisze także własnie z jego kumplem u którego wczoraj byłam że on był u niego dziś i tak jak myślałam on nawet nie uważa że zrobił coś złego i mówił że się do mnie nie odzywał bo czeka aż ja to zrobie... a z jakiej racji pytam?? przecież to on zostawił mnie kiedy potrzebowałam pomocy, olał mnie tym tekstem o hotelu a teraz ja mam pierwsza dzwonić?? Ja nie wiem dziewczyny ( i panowie) czy ja jestem głupia czy co ale chyba jak ktoś komuś robi przykrość to temu komuś powinno zależeć a nie mi i jescze mu ( temu koledze) mówi że on nie jest obrażony i czeka aż ja się odezwe bo on tego pierwszy nie zrobi. I co ja mam zrobić?? Przecież na pierwszym miejscu powinnam postawić siebie a nie jego, to moje potrzeby powinny być najważniejsze a nie jego to dlaczego tego nie czuje?
Znasz pojecie/okreslenie urazonej meskiej dumy? Jesli nie, to sama napisalas w swoim poscie jej definicje, swoimi slowami ale jednak.
jego kumpel twierdzi że się sam odezwie z czasem więc pozostaje mi czekać
sorry ale chyba w tym wypadku... do emerytury, by "pogodna jesien" spedzic we dwoje.
zauważył także że spotykając się z nim straciłam całą pewność siebie,że czuję się gorsza od niego a to przecież nie prawda. W pewnym sensie ma rację nie jestem już tą samą dziewczyną jak przed tym kiedy go poznałam, kiedyś czesto się uśmiechałam teraz często płaczę, dawniej wprost emanowałam pozytywną energią , byłam duszą towarzystwa teraz jestem wycofana i nie rzucam się w oczy. To dziwne jak jeden człowiek, jego słwoa i czyny potrafią zmienić człowieka. Mam nadzieję że ten wyjazd w piątek pomoże mi odnaleźć dawną siebie , że kuzynka nie pozwoli mi się zadręczać nie potrzebnymi myślami. Widocznie tak miało być widocznie Bóg chciał bym tam wczoraj pojechała i poznała prawdę. Dziękuje Bogu że nie zaszałam z nim w ciążę bo wiem że zostałabym sama. Po tym wieczorze wiem jedno że zyskałam nowych prawdziwych przyjaciół i że NIE powinnam nigdy żadnemu facetowi zaufać "na caly gwizdek" bo zawsze kończy się tak samo:(
Nie zawsze ale przewaznie, gdy dajemy wiecej od siebie dla zwiazku i partnera. Efekty... bez komentarza a "zadanie domowe" dla Ciebie, to wyciagnac wnioski z tego zyciowego doswiadczenia.
Nie wnikam ile jest w tym zerwaniu tej Twojej winy, ale jesli nawet przewaga jest po jego stronie, to olsnienia u niego sie doczekasz... chyba za pare lat o ile ktos mu dobitnie nie przemowi do rozsadku. Na Twoje gadanie on jest uodporniony swoja "ambicja".
1 864 2013-02-02 21:40:40
W tym sens bags że ja nic nie zrobiłam chciałam tylko pomocy a on mnie potraktował jak śmiecia i jeszcze nie widzi w tym nic złego i czeka aż ja sie odezwe no ludzi proszę was czy to już nie jest bezczelność? a tak nawiasem mówiąc nie było żadnego zerwania bo nie było żadnego związku po prostu 2 lata temu wykazałam się całkowitym brakiem mózgu i uwikłałąm się w "Seks bez zobowiązań" podczas którego ja się w nim strasznie zakochałam a on mi robił sieczkę z tym co jeszcze po moim mózgu zostało. Ja wiem rozumiem napiszesz teraz coś w stylu "To o co ci chodzi?" albo "Skoro nie jesteście razem to nie ma obowiązku się tobą interesować" bla bla bla wiele razy to słyszalam tylko zanim zaczniesz weź pod uwagę fakt że okłamywał mnie mówiąc mi że "może kiedyś będziemy razem" "była mnie zraniła" i ja głupia czekałam bo miałam nadzieję, znosiłam te wszystkie upokorzania mnie przed znajomymi, krytykowanie mojego wyglądu i inne chamskie odzywki bo MIAŁAM NADZIEJĘ! nawet jeżeli nie jesteśmy, nie byliśmy i nie będziemy razem to nie upoważnia go do takiego zachowania bo gdyby traktował mnie jak "przyjaciółkę" lub zwykłą koleżankę to nie olał by mnie tak chamsko kiedy potrzebowałam pomocy bo tego się przyjaciołom nie robi. Tego się nikomu nie robi
1 865 2013-02-02 21:58:47
Napisze co uwazam za stosowne...
Nie bede Ciebie krytykowal, bo juz sama to zrobilas i nie stwierdzeniem w stylu "To o co ci chodzi?" albo "Skoro nie jesteście razem to nie ma obowiązku się tobą interesować" ".
Co do Twojego faceta a raczej pseudofaceta to szkoda mi klawiatury na pisanie ![]()
Klase to on ma, tylko pozazdroscic... nie powiem... jedynie szkoda mi wysilku szarych komorek na dochodzenia do wniosku pt "gdzie?". ![]()
Poszukaj sobie nowego modelu i bardziej dojrzalego w tematyce zwiazkow...
Z calym szacunkiem
1 866 2013-02-02 22:15:41
w pełni podpisuje się pod twoim postem bo domyślam się co chciałeś napisać:)) szkoda tylko ze szkoda ci klawiatury bo chciałabym poznac twoją opinie na ten temat.... ale nie masz rację lepiej nie:)
1 867 2013-02-02 22:50:36
Jestem tu lubiany, szanowany, doceniany, polecany i... mozna by tak bez konca... ![]()
A jakbym napisal szczerze i od serca co o nim - jako ta sama "rasa" ludzka mysle, to zostalbym wygnany i zbanowany... Zdam sie na Twoja fantastyczna kobieca intuicje, bo macie "slownik techniczny" bardzo bogaty -to juz doskonale wiem - na taka kategorie osob jak ow on. A ja... no coz, podpisze sie pod tym. ![]()
1 868 2013-02-03 00:28:04
Jestem tu lubiany, szanowany, doceniany, polecany i... mozna by tak bez konca...
A jakbym napisal szczerze i od serca co o nim - jako ta sama "rasa" ludzka mysle, to zostalbym wygnany i zbanowany... Zdam sie na Twoja fantastyczna kobieca intuicje, bo macie "slownik techniczny" bardzo bogaty -to juz doskonale wiem - na taka kategorie osob jak ow on. A ja... no coz, podpisze sie pod tym.
Zdążyłam zauważyć czytając wcześniejsze wątki że masz tu grono fanów :DD Tym bardziej czuję się zaszczycona , że zechciałeś wypowiedzieć się co do mojego postu:))))
riverdrive2: Jak się trzymasz? mam nadzieję że już jest lepiej . Daj znak
1 869 2013-02-03 01:18:11
Sam nie wiem. Wytłumaczyłem przyjaciołom całą sytuację z jej wiadomościami, pocieszył mnie trochę fakt, że wszyscy zgodnie uważają że jednak ją to boli skoro sama pisze do przyjaciółek wkurzona, że lepiej się dogaduję z współlokatorem i w ogóle. Że jednak boli, a tak strasznie obojętna była. Wiem, że jest dumna, i ta duma nie pozwoli jej na jakikolwiek ruch w moją stronę, więc podejrzewam że przy wydawaniu jej rzeczy będzie sucho jak ostatnio. A wy co uważacie?
Każdy też uważa że tym flirtem z kolesiem nie powinienem się zbytnio przejmować, bo to samo o niej świadczy skoro wie że koleś flirtuje z nią jednocześnie mając na boku dziewczynę od 4 lat. Sam nie wiem.
Chciałbym jakoś sprawić, by znów poczuła to co kiedyś, cholera, nawet to co było przed kilkoma miesiącami, bo jeśli to nie było uczucie to ja nie wiem co to miłość. Ale chyba tego zrobić się już nie da.
1 870 2013-02-03 01:43:08 Ostatnio edytowany przez bags (2013-02-03 01:43:54)
Sam nie wiem. Wytłumaczyłem przyjaciołom całą sytuację z jej wiadomościami, pocieszył mnie trochę fakt, że wszyscy zgodnie uważają że jednak ją to boli skoro sama pisze do przyjaciółek wkurzona, że lepiej się dogaduję z współlokatorem i w ogóle. Że jednak boli, a tak strasznie obojętna była. Wiem, że jest dumna, i ta duma nie pozwoli jej na jakikolwiek ruch w moją stronę, więc podejrzewam że przy wydawaniu jej rzeczy będzie sucho jak ostatnio. A wy co uważacie?
Każdy też uważa że tym flirtem z kolesiem nie powinienem się zbytnio przejmować, bo to samo o niej świadczy skoro wie że koleś flirtuje z nią jednocześnie mając na boku dziewczynę od 4 lat. Sam nie wiem.
Chciałbym jakoś sprawić, by znów poczuła to co kiedyś, cholera, nawet to co było przed kilkoma miesiącami, bo jeśli to nie było uczucie to ja nie wiem co to miłość. Ale chyba tego zrobić się już nie da.
Riverdrive spojrzmy prawdzie w oczy...
Twoja flirtuje (?) z kolesiem zajetym, jego kobieta sie o tym dowie i zerwie z nim. Zakladajac czarny scenariusz, narobi dymu w otoczeniu Twojej "jeszcze" partnerce. Twoja (nie)swiadomie rozwala 2 zwiazki i swietnie sie przy tym bawi... do czasu. Chcialbys sie dalej z nia spotykac majac takie "poinformowane" i znajce jej "portfolio" otoczenie.
Mi wystarczyla wiedza, ze jest ktos 3, publiczne "reklamowanie" sie zony z nim i nie wnikam juz w tematy alkowy "pod pierzyna". w luznym zwiazku bylo by u mnie tak samo... tej swojej zelaznej zasady za cysterne wodki nawet nie zmienie.
Bez ogrodek zali sie przyjaciolkom i reszcie, ze lepiej sie dogaduje z gosciem niz z Toba. Z nim potrafi pogadac otwarcie na kazdy temat ale juz z wlasnym partnerem ma "mega" opory. A w czym odnosnie rozmowy on jest gorszy od Ciebie??? Czy to jest normalne w zwiazku???
Pomysl i popatrz na to od tej strony... Czy taka prtnerka jest warta Twojego zachodu?
1 871 2013-02-03 14:36:10
Netkobietko jak czytam Twoja historię, to otwiera mi się nóż w kieszeni. Twój pseudo Ex jest tak niedojrzały emocjonalnie by stworzyć zdrowy związek i widzę w nim analogię do mojego exa. Jedynym czym mogę Cię pocieszyć to fakt, że ten pseudo Ex jest tak upośledzony emocjonalnie, że wątpię by był kiedykolwiek w szczęśliwym związku, który by usatysfakcjonował obie strony. Jeżeli jedna osoba w związku jest egoistą, nie widzi starań drugiej osoby i odchodzi od osoby, która ją kocha, sądząc, że znajdzie jeszcze lepszą, to jest w błędzie. Oj ździwi się ogromnie, gdy obudzi się z ręką w nocniku. A najlepiej by było gdyby ktoś uświadomił takiej osobie jakim pustakiem jest, chociaż nie wiem czy by to coś dało. Niektórzy nie widzą w sobie błędów. No chyba, że dostaną po dupie. I tego też życzę swojemu exowi i Twojemu. A Bags to niedługo zostanie jakimś psychoterapeutą specjalizującym się w problemach w związkach
Ale mądrze mówi ![]()
1 872 2013-02-03 14:41:24
Też czeka mnie ciężkie rozstanie- po 13 latach związku i rocznym kryzysie dziś podjęliśmy decyzję o rozstaniu .
Będziemy z soba jeszcze mieszkać do czasu sprzedaży domu i zakupu mieszkań- czyli conajmniej kilka tygodni/miesięcy.
Jak się uporać z emocjami , jak sie ogarnąć ?
Wątek jest długi, nie dam rady przeczytać - ale może macie jakieś opracowane sposoby poradzenia sobie z tą trudną sytuacją?
Jak dalej żyć?
1 873 2013-02-03 14:55:49
Sam już nie wiem. Rozum mówi, że masz rację, ale sporo osób dookoła mnie twierdzi że ona zachowuje się tak ze względu na to by podbudować swoją atrakcyjność, teraz jak jest sama. Że chce pokazać wszystkim że jest silną kobietą która jest w stanie rozkochać w sobie kogoś "od tak". Że zachowuje sie jak zranione zwierzę. No po prostu, na logikę mi to kompletnie nie gra, bo jednak 3 lata z tą osobą spędziłem i dotychczas jej zachowanie byłem w stanie rozpracować na kawałki, a teraz zachowuje się jak dokładny kontrast swojej dawnej "ja".
A co do Twojego czarnego scenariusza - dymu raczej nie narobi, bo nikt dziewczyny tego kolesia nie zna za bardzo, więc nawet gdyby się rozstali przez moją byłą, to nie sądze żeby ktokolwiek się o tym dowiedział. Z tego co wyłapałem w jakiejś rozmowie mojej byłej z jej przyjaciółką, w "zartach" rzuciła że gdyby jego (tego kolesia) obecna dziewczyna zaczęła coś podejrzewać albo by coś zauważyła to ona znika z jego życia i w ogóle sie nie pojawia, jakby jej nigdy nie było.
Nie wiem, sam już nic nie wiem. Poradzicie chociaż coś, wiedząc o moim obecnym położeniu i jej zachowaniu, jak się zachowywać na naszym najbliższym spotkaniu, gdy będzie odbierała swoje rzeczy? @bags? Być wesołym, czy raczej chwila rozmowy, dać jej rzeczy i do widzenia?
1 874 2013-02-03 15:12:44 Ostatnio edytowany przez bags (2013-02-03 15:17:34)
Netkobietko jak czytam Twoja historię, to otwiera mi się nóż w kieszeni. Twój pseudo Ex jest tak niedojrzały emocjonalnie by stworzyć zdrowy związek i widzę w nim analogię do mojego exa. Jedynym czym mogę Cię pocieszyć to fakt, że ten pseudo Ex jest tak upośledzony emocjonalnie, że wątpię by był kiedykolwiek w szczęśliwym związku, który by usatysfakcjonował obie strony. Jeżeli jedna osoba w związku jest egoistą, nie widzi starań drugiej osoby i odchodzi od osoby, która ją kocha, sądząc, że znajdzie jeszcze lepszą, to jest w błędzie. Oj ździwi się ogromnie, gdy obudzi się z ręką w nocniku. A najlepiej by było gdyby ktoś uświadomił takiej osobie jakim pustakiem jest, chociaż nie wiem czy by to coś dało. Niektórzy nie widzą w sobie błędów. No chyba, że dostaną po dupie. I tego też życzę swojemu exowi i Twojemu. A Bags to niedługo zostanie jakimś psychoterapeutą specjalizującym się w problemach w związkach
Ale mądrze mówi
A dziekowac Cytryna dziekowac...
Poruszacie tematyke, w ktorej czuje sie jak ryba w wodzie ![]()
Mam za soba 3 lata zwizku w tym 9 m-cy "malzenstwa" i przerobilem to wszystko o czym rozmawiacie z wielka nawiazka. Niedojrzalosc, egoizm, narcyzm, osobowosc schizoidalna itp., itd. czyli elementy skladowe toksyka.
Cytryna szkoda czasu na rozwazania, rozmyslania i zyczenia eksom "jak njlepiej"... Zapewne wiesz, ze to, co dajesz innym wraca do Ciebie podwojnie jak bumerang... Ich tez to predzej czy pozniej czeka. Nie wiem czy nawet warto im tego wspolczuc, gdy sie swego czasu tyle "naprodukowalismy" z milosci (?) wbijajac im to lopatologicznie do glowy.
W moim przypadku to nawet terapia duchowna przyniosla zonie efekt odwrotny od zamierzonego, gdzie na efekty - po sakramentalnym "tak" - w postaci jej zdrady poczekalem raptem kilka miesiecy.
Kurza slepota, pomrocznosc jasna czy co??? W kazdym badz razie trzeba brac na nich poprawke z przymruzeniem oka... oni wiedza lepiej a zwlaszcza co i jak trzeba robic...
Riverdrive...
usmiech nr 5 na usta i zero rozmowy dopoki ona nie zacznie gadki na Wasz temat. Spotkanie jak z dziewczyna na 1 randce... i unikaj wdawania sie w dlugie rozmowy. Metoda 34 krokow...
1 875 2013-02-03 15:54:57
No wiesz Bags ja też życzę mojemu Ex jak najlepiej, chce lepszej to powodzenia Mu życzę. Ale z drugiej strony 3 tygodnie temu powiedział mi że rozstając się ze mną, nie mógł nawet znaleźć we mnie wad lub rzeczy, które by Mu przeszkadzały na tyle by mnie porzucić. A odszedł... bo miał wątpliwości emocjonalne o których ze mną nie porozmawiał... Szkoda gadać... Więc niech szuka lepszej, a wiem, że drugiej takiej jak ja nie znajdzie
7 miesięcy po rozstaniu i jest sam... chyba coś Mu nie wychodzi. No cóż... Ciekawa jestem czy Ci nasi Exy są szczęśliwi, czy nie żałują tego, że dali od siebie za mało... Kto wie... Los jest przewrotny
) Podobno człowiek docenia to co miał, jak to straci
(mądry człowiek).
1 876 2013-02-03 16:06:01
Szukam pomocy, nie wiem co robić. Dopiero się zarejestrowałam na forum i nie wiem gdzie się zgłosić, ale ten wątek pasuje do mojej sytuacji. Najgorsze jest to,że jestem roztrzęsiona, nie mogę pisać, ręce mi drżą i wybucham płaczem. Nie mam już siły się z tym wszystkim szarpać.
1 877 2013-02-03 16:29:16
cytryna wiesz, wydaje mi się, że każdy z nich w jakiś sposób żałuje.
Mój nadal bywa u mojej przyjaciółki, obserwuje mnie, spiskuje, kombinuje, a ma dziewczynę.. nie rozumiem go, tyle że powrotu już nie chcę ; )
Teraz niech płacze haha : ) Wszystkim Wam życzę takiego nastawienia, jest o niebo lepiej : *
1 878 2013-02-03 16:41:48
No niech żałują, mają kogo ![]()
1 879 2013-02-03 16:43:55
Szukam pomocy, nie wiem co robić. Dopiero się zarejestrowałam na forum i nie wiem gdzie się zgłosić, ale ten wątek pasuje do mojej sytuacji. Najgorsze jest to,że jestem roztrzęsiona, nie mogę pisać, ręce mi drżą i wybucham płaczem. Nie mam już siły się z tym wszystkim szarpać.
Opisz nam swoja sytuację a na pewno znajdziesz tu wsparcie i pomoc jak każda z nas
Robiłam dziś porządki w folderach ze zdjęciami i natknęłam się na zdjęcia z nim i.... no właśnie i nic!! żadnego ukłucia w sercu, zero płaczu może lekki ale to bardzo lekki smutek. Nie rozumiem siebie czasami:)) Wiem powinnam się cieszyć że się trzymam , że nie leże w łóżku nie płaczę i nie wyrywam sobie włosów z głowy ale naprawdę szczerze mówiąc wolałabym się czuć okropnie bo teraz wychodzi na to że albo jestem silniejsza niz myślałam albo wogóle tak go nie kochałam jak myślałam. Sama nie wiem zobaczymy co będzie za parę dni, może to czego się dowiedziałam nie dotarło do mnie jeszcze a jak dotrze i uderzy z podwójną siłą to się nie pozbieram. nie wiem. Staram się nie myśleć, czytać to forum i wspominać same złe rzeczy wtedy nie mam aż takiego żalu. Tęsknie naprawdę ale już mniej niż na początku . W środę mam egzamin na prawo jazdy, a w piątek wyjeżdżam i staram się skupić teraz na tym.
1 880 2013-02-03 17:58:26
To, że tak czujesz nie znaczy, że go nie kochałaś. Może po prostu coś pękło. Ja wiem, że kochałam go jak nikogo na świecie, ale pewnych rzeczy już nie da się przeskoczyć : ) Nie czuję zazdrości, ani niczego takiego. Mam do niego żal, to pewne, ale życzę mu jak najlepiej.
Teraz skupiłam się na kimś innym.
Życzę powodzenia na egzaminie! ![]()
1 881 2013-02-03 18:21:43
Nie dziekuje żeby nie zapeszać:)) byc może jest tak jest dearly ale ja nie życzę mu jak najlepiej, chciałabym owszem żeby się zakochał, robił wszystko żeby tego kogoś zdobyć ale żeby został potraktowany jak ja, niech zobaczy jak to jest kochać kogoś kto cię nie chcę, niech wie jak to jest być obrażanym przez te osobę i traktowany jak nic i tego mu najbardziej życzę. Jego kolega wczoraj mi powiedział " Jak będzie coś od ciebie chciał to go olej niech się poczuje jak ty" i mam taki zamiar. Boję się tylko że w pewnym momencie pękne i sama napiszę a nie chcę tego bo naprawdę zaczynam się czuć dobrze i niech tak zostaje.
1 882 2013-02-03 18:35:10
Ja mu tego nie życzę, dlatego że wiem o tym, że tak będzie ; ) Nic w przyrodzie nie ginie, wszystko do nas wraca ze zdwojoną siłą. Teraz liczę się ja - nie on. Moje marzenia, moje plany!
Nie interesuje mnie nawet co się z nim dzieje, jedynie w szkole się widujemy i jak go gdzieś spotkam. Nie rozmawiamy ze sobą już od dawna i jest mi z tym dobrze.
Nie pozwól zburzyć swojego spokoju : )
1 883 2013-02-03 19:19:59
Netkobitka...
żeby został potraktowany jak ja, niech zobaczy jak to jest kochać kogoś kto cię nie chcę, niech wie jak to jest być obrażanym przez te osobę i traktowany jak nic i tego mu najbardziej życzę. Jego kolega wczoraj mi powiedział " Jak będzie coś od ciebie chciał to go olej niech się poczuje jak ty" i mam taki zamiar.
Czy tak bedziesz mu zyczyc czy nie, to i tak to do niego wroci, na to nie ma rady.
Trzymaj sie tego co powiedzial Ci przyjaciel. Was juz nie ma wiec niech leci z problemem do swojej a nie do Ciebie. Bedzie sam to ma problem, ale to juz nie Twoj biznes. Ty po prostu nie znasz sie na tym, czego on chce/potrzebuje.
1 884 2013-02-03 19:55:41
Złe rzeczy zawsze do nas wracają
Ty zajmij się sobą, zadbaj o siebie, zrób coś o czym od dawna marzyłaś, ale nie miałaś czasu!
Z czasem będzie Ci lżej, wiem co mówię. Nawet pojawi się ktoś nowy! : )
1 885 2013-02-03 20:28:36
No z tym "kimś nowym" to troche przesadziłaś ja już mam dość facetów na jakiś czas same z nimi problemy są na to wygląda. Staram się myśleć o sobie. Koleżanka dziś do mnie zadzwoniła:) niby nic ale mnie to jakoś uradowało, dało poczucie że nie jestem sama i mam wokół siebie ludzi, na których mogę polegać. Oczywiście opowiedziałam jej co się stało ( koeżanka chodziła razem z nami do kalsy więc zna sytuację i jego ale nie przepada za nim:) powiedziała że dobrze się stało bo z takim kimś nie ma co marzyć o wspólnej przyszłości bo się po prostu do tego nie nadaje. Dziś mija 2 tygodnie odkąd ostatni raz z nim rozmawiałam widzę że teraz już tak nie bije mi serce jak słyszę smsa bo w zeszłym tygodniu tak było, czuję się lepiej i mam nadzieję że tak zostanie na zawsze