Obiektywna napisał/a:bea73 napisał/a:Otóż miałam wczoraj urodziny, dzieci kupiły piękny bukiet, składały mi życzenia (poryczałam się jak bóbr) i wszedł on.Popatrzył .... i zapytał "O której obiad?' i wyszedł.Potem pojechałam do szpitala, do mamy( dzisiaj ma operację) wracam i co widzę? Władca zaprosił kolegę i swoich rodziców i balanga na całego, bo....kolega ma urodziny.
Co za patafian, ćwok i burok !!! Jak czytam takie opowieści, to najchętniej bym komuś walnęła !
Spieprzaj dziewczyno od niego, bo nie jest godzien pocałować Cię nawet w d..ę !
Dasz se radę, bo bije od Ciebie optymizmem. A dokładnie gdzie planujesz zwiać?
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN :*
Monia a u Ciebie jak? Żyjesz???
Obiektywna, dziękuje za życzenia i słowa które są dla mnie ogromnym wsparciem. Mam szansę na legalny pobyt w USA, tam mam rodzinę, która wie o sytuacji i jest gotowa mi pomóc. Będzie mi trudno, ale tak żyć dłużej się nie da. Jestem osobą po studiach, mam pracę którą uwielbiam i (tak mi się wydaje) opinię fajnej babki, ale tan jaskiniowiec zrujnował moje poczucie własnej godności i wartości. Niewiele osób wie o moim położeniu, a te które wiedzą radzą mi zakończyć tę farsę czytaj: małżeństwo.
Dodam,że muszę wyjść z jedną walizką w ręku, zostawiając piękny dom, cudowny ogród, który był moim hobby, zwierzęta....wszystko. Boli, że to my musimy uciekać, a kat, oprawca zostaje sobie i będzie wiódł wygodne życie w domu, który był często dla niego tylko hotelem.
Niestety dom formalnie należy do jego rodziców, a nakłady które poczyniłam są stracone (a uzbierało się tego przez 17 lat). Byłam już u prawnika, który marnie widzi moje szanse na odzyskanie pieniędzy, które włożyłam w ten dom. Przede wszystkim to oznaczałoby walkę w sądzie, ale jak tu walczyć ,gdy nie będzie mnie w kraju.
Może ktoś z was ma podobne doświadczenia ze sprawami majątkowymi?