a mój ex się zaręczył...
a jeszcze pół roku temu myślałam, że to ja zostanę jego żoną
No to wróciłam do punktu wyjścia. Dół.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
Strony Poprzednia 1 … 25 26 27 28 29 … 38 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
a mój ex się zaręczył...
a jeszcze pół roku temu myślałam, że to ja zostanę jego żoną
No to wróciłam do punktu wyjścia. Dół.
Podobne tematy
Witam wszystkich. Po znalezieniu tego forum i przeczytaniu waszych watków postanowiłam włączyć się do dyskusji i przedstawic wam swoja historie, chodx bardzo się różni od waszych bo nawet nie byłam z Nim w związku i pewnie wiekszość z was mnie zlinczuje jak to przeczyta ale po kolei. To było 2 lata temu. Poznałam go w szkole akurat miesiąc przedtem rozstałam się z poprzednim chłopakiem i pójście do dodatkowej szkoły potraktowałam wtedy jako terapie. Od razu wpadł mi w oko jak tylko weszłam do sali, ale od razu sie skarciłam w duchu że taki przystojny facet jak on napewn nie spojrzy na kogos takiego jak ja i pozostałam przy upajaniu się jego widokiem. Jakieś parę tygodni poźniej nasza grupa zaczęła się bardziej integrować w tym On, zamieniłam z nim kilka słów okazał się bardzo w porządku facetem, wymienilismy się numerami tel, mimo to nie robiłam sobie zbyt dużych nadziei aż do pewnej nocy, a właściwie wieczora. Gdy leżałam spokojnie w łóżku zadzwonił telefon nie wiedziałam kto dzwoni więc obojętnym głosem odebrałam telefon, a okazało się że to On do mnie dzwonił!! Byłam w niebo wzięta, posiadaliśmy taką samą sieć komórkową więc mogliśmy smsować bez końca. Tej nocy wymieniliśmy parę wiadomości. Od tego czasu pisał do mnie niemal codziennie, w szkole chciał siedzieć tylko ze mna, nie wierzyłam w swoje szczęście mimo to że pare dni przed naszym poznaniem zostawiła go dziewczyna nie widziałąm nic złego w niewinnym flircie . Pewnego wieczoru Koleżanka wyprawiła mini imprezę na której oboje się znaleźliśmy no i stało się zaczęliśmy się całować do teraz nie wiem jak do tego doszło, alkohol i adrenalina zrobiła swoje i wylądowaliśmy w łóżku. Nie wiedziałam co mam o tym mysleć, ale postanowiłam zwalić to co się stało na alhokol ale niestety on mnie ubiegł pytaniem czy zrobiłam to tylko dlatego ze byłam pijana, odpowiedziałaż, że nie. Od tego czasu zaczęliśmy się spotykać i regularnie ze sobą sypiać. Rozmawialiśmy o tym wiele razy więc postanowiliśmy, że potraktujemy całą sprawę jako "układ bez zobawiązań". Nie widziałam w tym nic złego na poczatku oboje byliśmy po rozstaniu więc nie chcieliśmy pchać się w nowe związki. Zaprosił mnie na sylwestra do swoich znajomych,spędzaiśmy każdą wolną chwilę na rozmowach, i innych rzeczach, zachowywaliśmy się jak typowa para tyle, że nią nie byliśmy. I tak minął rok, zdążyłam się przez ten czas w nim na poważnie zakochać i nie widziałam nikogo poza nim. Kiedy postanowiłam mu o tym powiedzieć oczywiście nie chciał słyszeć o żadnym związku, mówił że tamta go zraniła, że przykro mu że się w nim zakochałam ale on nie był n ato przygotowany. Oczywiście było mi przykro, ale ciągnęłam to dalej mająć nadzieję, że zmieni zdanie, że zobaczy we mnie kogoś kogo mógłby pokochać. Niestety od momentu w którym wyznałam swoję uczucia jego stosunek do mnie znacznie osłabł, owszem nadal pisał, ale już nie tak często jak kiedyś, spotykalismy się też rzadziej, zaczęłam żąłować, że wyznałam mu swoje uczucia. Kiedy powiedziałam mu o moich przypuszczeniach twierdził, że wcale tak nie jest i wydaje mi się. Cóż mogłam zrobic uwierzyłam mu i ciągnęliśmy nasze spotkania dalej. Było coraz gorzej zaczęłam być zazdrosna o jego koleżanki a jakby nie patrząć nie miałam prawa bo przecież nie byłam jego dziewczyną i kłóciliśmy się coraz częściej. Zaczął krytykować moją firurę, porównywać mnie do swojej byłej która byla o niebo łądniesza ode mnie, zaczął na mnie krzyczeć z byle powodu i mówić że jestem głupia. Niestety dalej to ciągnę bo nie umiem bez niego żyć, nigdy nie kochałam nikogo tak jak jego, pytałam go czy zalezy mu tylko na seksie ale zaprzeczył, alew przestałam mu już wierzyć. Doszło już do tego że podczas kiedy rozpłakałam się przy nim zaczął mnie szarpać, że mam się uspokoić bardzo się przestraszyłąm ale to też mnie niczego nie nauczyło i spotykaliśmy się dalej. Parę miesięcy temu odrzekł mi że nasz "ukłąd" może trwać tylko do sylwestra poźniej nie możemy już ze sobą sypiać i że tak będzie lepiej dla mnie, ale będziemy się widywać. Zdenerwowałam się ale mimo to postanowiłam wykorzystac czas jaki nam zostać na kilka "nieozobowiązujących spotkań". Sylwester za 2 tygodnie, a ja jestem wrakiem człowieka, nie jem, nie śpię, a jak już zasnę mam atakie lękowe i znowu nie śpię, cały czas płaczę, czasami już nie mam siły płakac to leże i nie mam siły wstać. Sylwestra spędzimy na jednej imprezie bo mamy wspólnych znajomych i oboje zostalismy zaproszeni i nie wiem jak go przeżyje. Nic nie ma dla mnie sensu nawet święta. Wiem że tego nie przezyje jak dowiem się że ma kogoś umrę juz teraz jestem w agonii... Proszę nie potępiajcie mnie z góry wiem że źle zrobiłam ciągnąc to 2 lata ale czasami nie można obszeć się temu co jest złe mam nadzieję że pomożecie mi jakoś przez to przejść.
Anastassja - chyba mialysmy tego samego faceta bo moj ex tez sie zareczyl
A bynajmniej niedawno taki status ostatnio na fb:D
Merry - wybacz ale twoje pisanie "nie licze ze do mnie nie wroci, chce tylko po przyjacielsku" do mnie nie przemawia absolutnie. Caly czas zyjesz nadzieją, nie potrafisz sie od niego odciąć, przestac myslec - no coz dluga droga przed Tobą. Ale dopoki tego nie zrobisz nie poczujesz sie dobrze. Pomysl sobie ze co ma byc to będzie, tak czy siak. Jesli pisane Wam byc razem to i tak będziecie, zadręczaniem sie niczego nie naprawisz ani nie przyspieszysz. Przyjazn z nim bedzie czystym masochizmem, nie wyjdziesz na prostą widząc sie z nim, rozmawiajac, bo caly czas bedziesz sie zastanawiac, gdybac, probowac interpretowac wszystko na swoją stronę i szukac podtekstow. Będziesz nagminnie doszukiwac sie we wszystkim nadzieji i oznak ze jednak mu zalezy, podczas gdy moze byc zupelnie inaczej i koniec koncow sfiksujesz dziewczyno. Wiem sama po sobie jak mozna sie we wszystkim doszukiwac nie wiadomo czego, ale tym sposobem tylko sie niszczylam. Rozumiem ze ciezko tak nagle z kogos zrezygnowac, wydaje ci sie ze nawet najmniejszy kontakt jest ci potrzebny, bo w jakis sposob nie czujesz wtedy ze to koniec ale to do niczego nie prowadzi na dzien dzisiejszy. Daj mu wolnosc, nie odzywaj sie, jesli on bedzie chcial sie z Tb zobaczyc to sam sie odezwie. Nie odzywa sie, nie nawiązuje sam kontaktu - widocznie na dzien dzisiejszy nie chce. Przykre ale taka prawda.
Jesli macie byc jeszcze razem to bedziecie, czy to za tydzien, za miesiac, za rok czy nawet dluzej. Nigdy nic nie wiadomo
Poki co, no coz... wytrwalosci i szczescia duzo zycze ![]()
Dearly - dumna z Cb jestem
No nic dodac nic ując. Przeczekaj to. Fajnie ze organizujesz sobie zycie bez niego. Jesli mu zalezy to w koncu pęknie i zobaczymy co tez ma w tej glowie:)
netkobitka23
Nikt Cie nie potępi
. Bylas po rozstaniu on tez. A czasem ludzie zwyczajnie potrzebują bliskosci. Tylko ze dla mnie takie "uklady bez zobowiązań" nigdy nie są stricte "ukladami bez zobowiązań" bo prędzej czy później któres sie zaangazuje i zaczyna sie robic problem, bo jedna ze stron zaczyna oczekiwac czegos wiecej. W tym przypadku bylas to Ty.
Mozliwe ze on wcale nie unikał związku bo "on nie chce nikogo". Zwyczajnie nie zamknąl rozdziału ze swoją była, o czym świadczy choćby ciągłe porownywanie Cię do niej. A Ty mogłas być niestety tylko plastrem... Układ mu pasował bo miał bliskość i seks, ale kiedy ty zabrnęłaś w to nieco dalej koleś zaczął się wycofywać.
Przeczytaj sama co napisalas i wyobraz sobie ze pisal to ktos inny - co bys doradzila tej osobie? Wyzywanie, porownywanie do byłej to bezczelność i brak szacunku do twojej osoby. Czuje ze kiepsko u Ciebie z samooceną skoro pozwalasz sobie na cos takiego. Druga sprawa - szarpanie. To juz jest dla mnie niewybaczalne - od razu powinnas kopnąć go w tylek po czyms takim. Uciekaj od niego!
Druga sprawa - wydaje mi sie ze to nie jest milosc. Jestes zwyczajnie od niego uzalezniona. Moze nie tyle co boisz sie utraty jego (bo sama widzisz jak to wyglada) ale samotnosci?
Kochana on Cię nie szanuje... wyznacza Ci termin i robi łaskę ze macie czas do sylwestra? Co to ma byc do cholery?! Nie pozwól sobie na takie coś! Masz rację moze zrobilas blad ze tyle czasu to się ciągneło ale teraz masz okazje to naprawić. SAMA TO ZAKONCZ, nie daj mu czuc ze ma nad tobą kontrolę. Dasz sobie rade, zaslugujesz na cos lepszego niz ten pseudo-związek. Powodzenia i duzo sily bo domyslam sie ze jest Ci ciężko. Pozdrawiam:)
Czesc Wam wszystkim!! Jak leci kochani?? Juz niebawem swieta
Dzis mialam ostatni dzien pracy i wkoncu upragnione 2 tygodnie wolnego! Hura
Nie bylo mnie ostatnio na forum, bo po prostu ciagle jestem zabiegana jestem, musialam leciec po prezenty swiateczne, i pare rzeczy mialam na glowie. Posluchajcie duzo sie u mnie ostatnio dzieje.... A mianowicie jutro mam randke!!
juz sie doczekac nie moge! Stresuje sie troche, i wstydze bo nie znam go jeszcze, piszemy ze soba sms, i na fb a poznalam go bo moja siostra mi go polecila, bo zna jego troche i zeczywiscie zaczelismy pisac ze soba i fajnie jest!
chcialabym zeby jutrzejsza randka z nim sie udala. Wiecie co jest najlepsze? Ze od kad on pojawil sie w moim zyciu to wogole nie mysle o swoim bylym. Czuje sie taka szczesliwa, ale czy przypadniemy sobie do gustu to jutro sie okaze.
Jak tam u Was? gotowi na swieta?
Mery posluchaj tego co napisala ziemniaczana, bo mowi cala prawde. Wiem ze jest Ci ogromnie ciezko, ale musisz sie podniesc i isc do przodu.
Dearly pochwala dla Ciebie za Twoje zachowanie. Tak trzymaj! ![]()
Dziewczyny nie martwcie sie swietami i nowym rokiem. Swieta, swieta i po swietach, jakos to bedzie, musi byc!
Milego weekendu !! ![]()
Jest mi ciężko strasznie tym bardziej że nie wiem co mam zrobić z sylwestrem bo jak juz wspomniałam zostałam zaproszona przez jego kolegów na tę samą imprezę, a bardzo ich lubie i szanuje i wiem że oni mnie też nawet bardziej niż on , ale nie wiedzą o naszym charakterze znajomości , albo wiedzą albo o tym nie mówią nie ważne. Też nie chcę rezygnować ze spotkania z nimi bo nic mi nie zrobili, a nie chcę im wszystkiego tłumaczyć. Staram się żyć bez niego, ale jest naprawdę ciężko, wczoraj dzwonił chciał żebym się z nim spotkała porozmawiała, ale nie zgodzilam się bo wiedziałam że ta rozmowa i tak skończy się kłótnią a nie chciałam bardziej cierpieć niż cierpie teraz. Gdyby tego posta napisała inna dziewczyna niż ja radziłabym jej również uciekać, ale po sobie wiem że łatwiej powiedzieć niż zrobić. W najbliższym czasie mam egzaminy na prawo jazdy, a potem potwierdzające kwalifikacje zawodowe na kierunku turystyka i zapewniony staż to dla mnie ogromna szansa, ale boję się że przez tę sytuację nie będę mogła się skupić i zawale wszystko..
no wlasnie normalnie sie do mnie odzywa i nawet czasem jak chwile nie pisze do niego to on tez pisze pierwszy...
ciezko mi jest urwac z nim kontakt tak poprostu skoro juz tak wyszlo ze bedziemy sie tylko przyjaznic ale czasami mialam takie chwile zeby sprobowac urwac z nim kontakt i zobaczyc jego reakcje bo czasami wydaje mi sie ze mu nie bardzo zalezy zeby sie przynjamniej przyjaznic ale jakos pozniej sie dogadalismy
troche mi jest przykro ze nie pomyslal o tym ze chcialabym z nim spedzic taki dzien jak sylwester i nie zaproponowal mi nic tylko jakas znajoma go zaprosila...
moze nie chcial mi robic nadziei bo gdyby mi cos zaproponowal to pewnie bym cos podejrzewala ale bylo by mi poprostu milo gdyby mi zaproponowal wspolnie go spedzic jak normalni ludzie ktorzy potrafia sie dogadac mimo wszystko albo poprostu ta dziewczyna mnie uprzedzila a ja nie bylam pewna czy powinnam sie go pytac zeby nie wyjsc na nachalna czy cos a jak juz sie odwazylam to bylo juz za pozno
nie przypuszczalam ze ktos go zaprosi bo raczej nie utrzymywal kontaktu wczesniej ze znajomymi
mialam isc z kolezanka na jakas zabawe co miala jakiegos kolege dla mnie poszukac do pary ale okazalo sie ze zabraklo juz miejsc.. troche szkoda bo myslalam ze chociaz jako tako sprobuje sie dobrze bawic skoro on tez bedzie sie bawil z jakas dziewczyna ale trudno.. inna kolezanka mi powiedziala ze moge do niej przyjsc do domu ale to bedzie zwykla domowka bo ma male dziecko wiec raczej nie poszaleje sobie nawet tak mocno i pewnie i tak bede myslec jak on sie bawi itp
Merry, musisz sobie uświadomić,że NIE JESTEŚCIE JUŻ RAZEM i na prawdę spędzisz świetnego sylwestra bez niego! Sama piszesz,że on niczego Ci nie zaproponował,bo nie chciał Ci robić nadziei i głupio udajesz sama przed sobą,że moglibyście spędzić ten wieczór razem jako "przyjaciele". Musisz zamknąć ten etap i iść dalej,a kiedy jest na to lepszy czas niż sylwester?Wyobraź sobie,że będziesz mogła zacząć wszystko od nowa i że w nowym roku będą na Ciebie czekać nowe przygody,znajomości,pewnie też nowa miłość. Nie katuj się taką bezsensowną przyjaźnią,bo kochasz go jeszcze i to,że macie kontakt bardziej Cię niszczy niż buduje. Moim zdaniem powinnaś zacząć żyć własnym życiem i przestań się na niego oglądać! Popytaj znajomych jakie mają plany na sylwestra i zapytaj się czy możesz do nich dołączyć. To nie boli,a zapewniam Cię,że każdy wyciągnie do Ciebie pomocną dłoń,wystarczy tylko poprosić:). Spędź sylwestra na imprezie,to na pewno Ci pomoże! Powodzenia!
Mery on najwidoczniej nie chce spedzic sylwestra z Toba. Za bardzo pragniesz tej przyjazni, a to i tak do niczego nie prowadzi.
Merry, musisz sobie uświadomić,że NIE JESTEŚCIE JUŻ RAZEM i na prawdę spędzisz świetnego sylwestra bez niego! Sama piszesz,że on niczego Ci nie zaproponował,bo nie chciał Ci robić nadziei i głupio udajesz sama przed sobą,że moglibyście spędzić ten wieczór razem jako "przyjaciele". Musisz zamknąć ten etap i iść dalej,a kiedy jest na to lepszy czas niż sylwester?Wyobraź sobie,że będziesz mogła zacząć wszystko od nowa i że w nowym roku będą na Ciebie czekać nowe przygody,znajomości,pewnie też nowa miłość. Nie katuj się taką bezsensowną przyjaźnią,bo kochasz go jeszcze i to,że macie kontakt bardziej Cię niszczy niż buduje. Moim zdaniem powinnaś zacząć żyć własnym życiem i przestań się na niego oglądać! Popytaj znajomych jakie mają plany na sylwestra i zapytaj się czy możesz do nich dołączyć. To nie boli,a zapewniam Cię,że każdy wyciągnie do Ciebie pomocną dłoń,wystarczy tylko poprosić:). Spędź sylwestra na imprezie,to na pewno Ci pomoże! Powodzenia!
tak mysle ze nic mi nie zaproponowal bo nie chcial mi robic nadziei bo ja pewnie bym cos podejrzewala albo poprostu ta dziewczyna mnie wyprzedzila bo ja nie mialam wczesniej tyle odwagi zeby sama mu cos zaproponawac o tak jak dobrzy przyjaciele razem go spedzic
mialam zamiar isc z kolezanka na zabawe i miala jakiegos kolege dla mnie zalatwic ale okazalo sie ze zabraklo juz miejsc zeby sie nawet zapisac wiec z imprezy nici...
jedna tez taka moja kolezanka ma zamiar go spedzic z dziewczynami ze swojej klasy ale ja z nia nie chodze do jednej szkoly wiec nie bede tam sie pchac bo i tak troche popsula mi sie z nia przyjazn i nawet nie zamierzam sie pytac czy moge dolaczyc bo troche bylysmy kiedys poklocone o mojego eks bo za nim nie przepadala
no i inna kolezanka mi powiedziala ze moge do niej przyjsc ale ona ma male dziecko wiec nie poszalejmy za bardzo przy malym dziecku w gronie jej rodziny..
jakbym poszla na impreze to moze przestalabym myslec na ten czas o nim jakbym sie bawila z jakims chlopakiem a tak to nie wiem czy mi sie to uda jak bede siedziec w domu z kolezanka i jej malym dzieckiem to pewnie bede sie zastanawiac jak on spedza tego sylwestra..
fajnie by bylo gdybym mogla z nim go spedzic bo moglabym sie zrobic na bostwo i przy nim bawic sie jak najlepiej i pokazac mu zeby zalowal i potem mu zlozyc zyczenia osoboscie a tak to moge sobie tylko pomarzyc mimo ze na ogol normalnie sie spotykamy i rozmawiamy ale na codzien to nie to samo co sylwester
Mery,popatrz obiektywnie, sama szukasz sobie wymówek,żeby nie iść na imprezę do kogoś innego.Bo się pokłóciłaś z koleżanką,bo ktoś ma małe dziecko... Przestań
. Zapytaj się znajomych,czy ktoś Cię nie przygarnie na sylwka,to żaden wstyd. I wybacz,ale byłemu pokazałabyś,że powinien żałować jakbyście się znaleźli na jednej imprezie przypadkowo,Ty bawiłabyś się świetnie zrobiona na bóstwo i nie zwracałabyś na niego uwagi. On chyba nie jest głupi i raczej domyśliłby się,że jeśli proponujesz mu wspólne spędzenie sylwestra to dlatego,że coś do niego czujesz. Nie rozpamiętuj,że on idzie z jakaś koleżanką,tylko ciesz się z tego! Zrób pierwszy krok,żeby się od niego uniezależnić! Bo to jak piszesz,że chciałabyś spędzić z nim sylwestra jako znajomi jest aż śmieszne. Nie wiem dlaczego się rozstaliście,ale na pewno są powody,że on jest Twoim BYŁYM! Może sobie je przypomnij i pomyśl czy chcesz mieć przyjaciela takiego jak on ? Przestań narzekać,ogarnij sobie jakąś miłą zabawę sylwestrową i obiecaj sobie,że nie będziesz o nim myślała!
no mam zamiar pojsc do kolezanki ktora ma male dziecko bo powiedziala ze moge przyjsc
ale lepiej dla mnie by bylo gdybym poszla na ta zabawe co zabraklo juz miejsc bo moze przynajmniej bym nie myslala o nim bawiac sie z jakims chlopakiem niz zwyczajne siedzenie w domu a przypadkowe spotkanie na jednej imprezie co on to nie da rady bo nawet nie znam zadnego innego chlopaka co moglby tam ze mna pojsc bo kazdy jest zajety a i tak pewnie tez juz tam nie ma miejsc zeby sie zapisac
Mery,mówiąc "przypadkowo" na prawdę miałam na myśli przypadkowe spotkanie,a nie zaplanowaną przez Ciebie intrygę:P. Baw się dobrze u koleżanki,nigdy nie wiesz co się stanie,może spotkasz po drodze do niej kogoś interesującego? Powodzenia ![]()
Szanowne Dziewczyny...
Przytakując temu, co mówi Avarela zrozumcie jedno:
NIE MA JUŻ "WAS", JESTEŚCIE WY - SINGIELKI brutalnie mówiąc.
Analizując, główkując, rozkminiając, rozkładając na czynniki pierwsze, doszukując się "a co by było gdyby..."; "a może jednak"; "nie idę tam, bo ony tam jest/będzie" itd. A w 4 literach z nimi.
Po kiego grzyba się rozdrabniać... to tylko Chuck Norris potrafi 1 grosz rozmienić na drobne.
Teraz to jest Wasz - każdej z osobna - czas, święta, sylwester i cała reszta. Czas by spędzić go jak najlepiej sami ze sobą lub w kręgach najbliższej rodziny. Tej, która Was kocha bezwarunkowo, nie wystąpi o rozwód - normalny czy w przenośni - kocha i szanuje to, jakie jesteście i przede wszystkim KIM jesteście.
Ja w swoim związku po rozstaniu "walczyłem" prawie 5 miesięcy (na dziś minęło 7), by wreszcie żona z teściową załapały, że nie papierek od lekarza a człowiek ma swoją wartość samą w sobie. Że owy papierek był napisany po coś a nie dla czegoś - by mi pomóc a nie zaszkodzić w życiu (nie będę się tu powtarzał o tym, bo w moich postach pisanych w innym wątku to jest wyjaśnione). Napisać o tym pseudologicznym pojmowaniu istoty sprawy przez moje dziewczyny książkę, to byłby bestseller komediowy na skalę światową.
Po co mamy się ścierać i tłumaczyć komuś, że nie jesteśmy wielbłądami i wyjaśniać coś, czego Oni i tak nie zakapują i odrzucają bez zastanowienia. Czy też dochodzić prawdy "dlaczego" od partnera. Jeśli ktoś tego nie powie wprost i otwarcie, to sam nie jest pewny swojej decyzji. Bo każda pewność siebie ma w sobie ziarno lęku, strachu itd. Prawda zawsze wyjdzie na jaw i sama się obroni bez Naszej pomocy. Bo na chwilę obecną ta półprawda jest taka, że Oni nie są tego warci, by być z Nami w tych szczególnych najbliższych dniach.
Tymczasem...
Karpicka, barscycka, kapeckę wódecki,
By Wam smakowały wsyskie potrawecki,
Mrozicku, śniezycku, miłości po zmrocku,
Wszystkiego co najlepsze w te nadchodzące święta i w Nowym Rocku ![]()
Dokładnie tak jak mówią tutaj koledzy i koleżanki wyżej! nie ma już NAS teraz jestem JA, jest ON. Jesteście WY i ONI. Mnie 10 miesięcy zajęło zauważenie tego, ale się udało. :>
Mam nadzieję, że i Wam się uda. Nie można tego ciągle analizować.
czas złożyć sobie życzenia, więc życzę Wam wszystkim aby te święta upłynęły Wam w ciepłej, rodzinnej atmosferze, duużo prezentów, miłooości. aby ten nowy rok był dla nas wszystkich nowym początkiem, niech będzie szczęśliwy i niech spełnią się wszystkie nasze marzenia!
wesołych :*
Podziwiam wasz optymizm i wenętrzną siłę by odciąć sie od tego co było i zacząć coś nowego. Ja w sobie takiej siły nie mam, nie potrafię zacząć czegoś nowego i po prostu zapomnieć...
ja tez w sobie nie mam narazie tyle sily zeby zaczac wszystko od nowa i zapomniec tak poprostu o tym co bylo..
moze z czasem wszystko sie ulozy w moim zyciu na lepsze ale narazie w to nie wierze... jeszcze chyba nigdy nie bylo tak zle jak teraz.. jeszcze nigdy nie mialam tak okropnych swiat.. wogole nie czuje tej calej magii.. zawsze sie cieszylam na swieta a teraz ostatnio zawsze musze miec zepsute swieta...
ale coż zycze Wam wszystkim Wesolych Swiat, usmiechu i zdrówka, pysznosci na stole, cudownych prezentow, spelnienia marzen i wyjatkowego sylwestra oraz szczesliwego Nowego Roku ![]()
No mnie świeta też jakoś nie nastajają optymistycznie:((
Z okazji Swiat Bozego Narodzenia zycze Wam kochani wszystkiego dobrego, spokojnych i wesolych, oraz szczesliwego nowego roku, oby nowy rok przyniosl Wam duzo niespodzianek, i nowa prawdziwa milosc ![]()
Kochani !
Chciałabym życzyć Wam radosnych, spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia! Żebyśmy same dla siebie spędziły ten czas miło i beztrosko, bez zmartwień i myślenia sami wiecie o kim ;D znalezienia tego jedynego/tej jedynej, samych sukcesów i spełnienia wszystkich wszystkich marzeń ![]()
I oczywiście szmapańskiej zabawy do białego rana!!! :* <3
Trzymajcie się ![]()
P.S. Mój były wysłal mi dzisiaj życzenia, aż mi sie ryczeć zachciało jak przeczytałam od kogo to jest sms.
A co u mnie to opiszę kiedy indziej... ;*
Mój były za to wiedział, że jestem u przyjaciółki i 21 grudnia przyjechał tam. Życzeń mi nie wysłał, ale nawet na to nie czekam. Chcę aby te święta były dla mnie swego rodzaju początkiem ;-)
W swoich życzeniach zapomniałam Wam wszystkim życzyć udanej zabawy sylwestrowej! :*
dearly on napewno jesszcze ''cos'' do Ciebie ma inaczej by nie przyjezdzał;)
Mery jestem tego zdania do ziemniaczana i saffari za bardzo chcesz oszukac sama siebie ze chcesz sie z nim przyjaznic.. a nawet jak tak bedzie to to Cie wyniszczy psychicznie bo to jest poprostu nie mozliwe kiedy wciaz go kochasz..
Dziewczny dzisj były napisał mi życzenia.. niby nic ale byłam naprwde zaskoczona bo właściwie sie nie spodziewałam kompletnie.. odpisałam mu pare godzin pozniej i napisałam tez do jego mamy a ona oddzwoniła.. dzeiwczyny az mi łzy w oczach staneły jak mówiła że tęsknią za mna ze ma nadzieje ze wszystko sie ułozy i wogóle była taka szczęśliwa rozmawiając ze mna i mowi ze oni o mnie nie zapomnieli ze wszyscy tak tesknia i wspominaja i wogóle.. ntak mi sie ciepło na sercu zrobiło.. ja tez powiedziałam ze za nimi tesknie no ale coż..
a jeśli chodzi o chłopaka który pojawił się po byłym to sama nie wiem.. ostatnio juz mu napisałam zeby mi wogóle powiedział jak on na to wszystko patrzy ze na jakiej zasadzie my sie spotykamy bo tak dziwnie to wyglada a on odpisał ze mam racje ze miało byc wszystko powoli a ze wyszło inaczej no i ze pasuje pogadac tak na powaznie.. tyle ze narazie z tej rozmowy nic nie wyszło widzielismy sie po tym jeszcze dwa razy ale to bylismy na desce wiec na takie rozmowy nie czas i jak mi kilka dni temu napisał tak wyrwe z kontekstu ze nie chciałam sie przytulic to mu napisałam ze sam mowil zeby powoli i ze skoro nie porozmawialismy to musi walczyc ze swoja silna wola:) to odp ze wszystko bedzie dobrze ze taka rozmowa to przy winku bo nastrój najwazniejszy.. no ale nie wiem czy mnie tak nie zwodzi troche za nos.. troche mi działa na naerwy ta sytuacja bo włąściwie nie wiem jak mam go traktowac...
Czas zacząc wigilije a zapału ani tyle..
Smacznego wszystkim:):*
jestem zaskoczona sprawdzalnością powiedzenia "miej wyj... a bedzie ci dane". Staram się nie przejmowac tę całą sytuacja która mnie spotkała i stosować się do powyższego powiedzenia. Nie odzywam się do niego, nie piszę nie dzwonię staram się wmawiać sobie ze on nigdy nie istniał i żyć dalej. Zdaje sobie sprawę że ten stan jest jak najbardziej przejściowy bo na sylwestra się z nim spotkam chcąc czy nie chcąc i wszystko wróci, ale jak na razie chce się nacieszyc chwilami spokoju i harmonii choć moja głowa a bardziej mózg mi tego nie ułatwia podsuwając mi to coraz wyraźniejsze wspomnienia z naszej znajomości. Co do powiedzenia zaczął pisać czy jestem zła, dlaczego sie nie odzywam i takie tam pierdoły odpisuje a jakże tylko bardzo krótko i rzeczowo z obojetnością. Chciałabym wierzyć, że robi to dlatego, że gryzą go wyrzuty sumienia, ale na tyle dobrze go znam by stwierdzic że tak nie jest, że pisze tylko dlatego bym się nie czepiała że się nie odzywam. Ja już mam po prostu dośc psychicznie tej całej sytuacji i powoli staram sie brać to wszystko na dystans przynajmniej do sylwestra, bo w sylwestra zacznie się piekło którego nie będę mogła ogarnąć w mojej głowie, boję się swojej reakcji jak go zobaczę, boję się, że z kims przyjdzie, ale mam nadzieję ze nie jest aż tak głupi, wie jak mi ciężko z tym wszystkim, jakby z kimś przyszedł okazałby się najgorszą świnią na ziemi. no nic dziewczyny trzymajcie się i nie traćcie wiary w lepsze jutro bo kiedyś ono musi nadejść... Pamiętajcie, że sprawiedliwość dosięga wszystkich bez wyjątku i w głębi duszy wierzę że jego też dosięgnie...
Czesc wszystkim! Jak mijaja Wam swieta? mam nadzieje, ze nastroje swiateczne dopisuja
Dziewczyny od kad spotykam sie z nowym chlopakiem wogole nie mysle o bylym. Nowy kolega jest bardzo fajny, fajnie nam sie rozmawia i bardzo dobrze sie dogadujemy. Spotykamy sie czesto, i czuje sie szczesliwa
ahh zobaczymy co z tego wyjdzie, ale poki co jest dobrze!
Nie bedzie mnie przez jakis czas na forum bo lece do polski na sylwka, i nie bede miala czasu zeby tu byc, ale jak wroce to sie na pewno do Was odezwe
Kochani trzymajcie sie cieplo, i pamietajcie ze na jednym facecie swiat sie nie konczy, ja to zrozumialam. Buziaki!! Szczesliwego Nowego Roku, zycze udanej imprezki!!!! ![]()
cześćcześćcześćcześć : *
nastrój jak na razie wyśmienity, choć wiem, że po powrocie do szkoły znowu wszystko będzie źle.
co do powiedzenia: ''miej wyj...., a będzie Ci dane" jak najbardziej się sprawdza, nawet u mnie.
generalnie całe dnie piszę sobie z tym kolegą, z którym idę na studniówkę. Kamil się nawet do mnie odezwał, co prawda nie w szkole, a był na akademii, którą organizowała moja klasa, ale tam uśmiechał się do mnie. W święta napisał mi życzenia. : ) to miłe z jego strony. Były się nie odezwał, ale jakoś mnie to nie dziwi, zawsze był tchórzem. Nawet na to nie czekałam, ani tego nie chcę. Im dalej jest ode mnie, tym lepiej dla mnie. : )
Miałam dużo czasu na rozmyślanie nad przyszłością. Tak się cieszyłam na ten wyjazd na studia do Krakowa. Szkoda tylko, że tak naprawdę nie szłabym na to co mnie interesuje, bardziej chciałam uciec przed byłym.. stwierdziłam jednak, że nie ma to sensu, bo już nie będzie tak jak teraz. Nie będziemy się codziennie widywali, ja całe dnie na uczelni, on to nie wiem co..
Wybrałam kilka kierunków na Śląskim, bo do niego mam godzinkę autobusem. Jak to nie wyjdzie to ewentualnie Częstochowa, wtedy już całkiem nie będziemy się widywać, na szczęście.
Chciałabym dostać się na organizację produkcji filmowej i telewizyjnej, fakt, jest rozmowa wstępna, ale już zaczęłam czytać potrzebną literaturę. Jeżeli to nie wyjdzie to pedagogika, psychologia, komunikacja kryzysowa i promocyjna, filologia polska, geografia, administracja i doradztwo filozoficzne i coaching. Myślałam jeszcze o ekonomicznym, ale matma..
Miłego pobytu w Polsce i udanej zabawy ! : *
Oby ten nowy rok był dla nas lepszy, kochani : *
Dearly super że już myslisz o kierunkach na studia ważne by zacząć realizować swoje pasje a nie użalac się nad sobą i nad tym co było. Mam nadzieje że z tych smsów z kolegą od studniówki wyjdzie coś więcej i bardzo ci tego życzę:))
Nie zakładam nawet żeby coś z tego było, nie szukam sobie nikogo, nie chcę zapychać kimś pustki.
Ten ktoś sam mnie znajdzie, mam nadzieję :> Teraz postanowiłam skupić się na nauce i wykorzystać te 4 miesiące maksymalnie, jak tylko się da, żeby potem nie żałować, że przez facetów nie jestem na takich studiach, na jakich chcę. Na nich przyjdzie jeszcze czas ; - ))
Chyba muszę to porządnie odchorować.
Cześć dziewczyny !
Ostatnio się trochę nie odzywałam...
Mówiłam wam, że już wszystko okej, zaczynam się zbierać. Ostatnio widziałam go z jego nową, szli za rękę, tuli, tuli. Jeszcze perfidnie z przystanku przeszli niedaleko i się patrzył czy patrzę.
Byłam z kolegą, wiecie co jest najlepsze ? Nie ruszyło mnie to. Mnie! Gdzie chciałam się przez niego zabijać, byłam w mega dole, może i nawet stanach depresyjnych poniekąd..
Czuję się wolna, że mogę się zakochać, że już się powoli układa. Nie płakałam już. Chyba cały ten grudzień jakoś pozytywnie na mnie oddziaływuje !
Szczęśliwego Nowego Roku ! Żeby ten 2013 był lepszy od 2012! Więcej uśmiechu niż płaczu, damy radę!
Bardzo dobry znak, skoro tak się zachowałaś. Ja na początku też czułam się pewnie, potem drugi raz dałam się złamać, ale koniec tego! ;-) Oby w nowym roku wszystko nam się dobrze układało : *
Ja poznałam chłopaka. W święta, napisał mi życzenia mimo, że wcześniej nie pisaliśmy nigdy. Znaczy chodziliśmy razem do podstawówki, ale do innych klas.
Ale dosłownie ideał, z perspektywami, z wyglądu też przystojny piszemy kolejny dzień praktycznie cały bez przerwy i mam nadzieję, że na żywo też wszystko mi spasuje. Święta są jednak cudowne.
Ja już się nie chcę dać złamać ! Ostatnio wchodziłam na niego na fejsie, patrzę na jego zdjęcia i myślę "kurde tyle mi wyrządziłeś złego nieświadomie, a przecież jak ty człowieku się zachowywałeś i jak ty wyglądasz... " zaczęłam się śmiać i nie mam zamiaru nigdy więcej zamulać przez niego !
Oby było już tylko lepiej !
Dużo miłości dla wszystkich Panów i Pań !
:*
Witam jestem nowa na tym forum i po przeczytaniu wszystkich postów z tego wątku postanowiłam opowiedzieć Wam moją historię.
Od rozstania z moim ex minęły 3 m-ce i jak na razie z dnia na dzień jest coraz gorzej.
Ale od początku ja mam 26 on 29 lat, poznaliśmy się 7 lat temu. Poznałam go w momencie kiedy tak naprawdę nie szukałam chłopaka, ponieważ pół roku wcześniej zostawił mnie też dla innej mój pierwszy chłopak. Tamto rozstanie tez przeżywałam wiadomo był moim pierwszym chłopakiem tak na poważnie, to było zaraz po liceum potem wyjechałam na studia do innego miasta poznałam nowych ludzi i jakoś się pozbierałam. Kiedy już jakoś się wszystko ułożyło poznałam jego. Zobaczył mnie raz i stwierdził że się zakochał od pierwszego wejrzenia. Zabiegał o mnie strasznie ale ja nie chciałam z nim być bo jeszcze pamiętałam o tym jak tamten mnie skrzywdził. Ale on to rozumiał mówił nic na siłę że poczeka że nie odpuści, że nigdy mnie nie skrzywdzi i w końcu uległam jakoś tak wyszło. Początki jak to początki to był najlepszy czas w moim życiu. Przez pierwsze lata było wszystko ok jakoś to było raz lepiej raz gorzej zaczęło się psuć tak na dobre jakieś 2 lata temu wtedy to zaczął mnie olewać wszystko było ważniejsze niż ja koledzy imprezki więc ja też go zaczęłam tak traktować. W ogóle miał jedną wadę lubił bajerować dziewczyny ciągle się jakieś koło niego kręciły często były miedzy nami o to kłótnie, ale zawsze mówił że to ja jestem tą jedyną i wierzyłam. Jak się okazało po czasie to nie byłam tą jedyną bo zdradzał mnie na lewo i prawo. Kiedy już myślałam że to koniec jakoś zaczęliśmy ze sobą rozmawiać i stwierdził że chce być ze mną że on nie wyobraża sobie życia beze mnie tamto co było puściłam w niepamięć sama go tłumaczyłam w końcu ja nieraz też nie byłam w porządku ale nigdy go nie zdradziłam i znów byliśmy razem to było jakoś na początku roku. Ale już nie było tak samo jakiś dystans został. Na wiosnę wyjechał do pracy za granicę i pomyślałam że może ta rozłąka dobrze nam zrobi bo zrozumiemy czego tak naprawdę chcemy. Przez cały czas kiedy go nie było mieliśmy kontakt rozmawialiśmy prawie codziennie mieliśmy plany że zamieszkamy razem jak wróci nawet rozmawialiśmy o tym gdzie będziemy mieszkać kilka dni przed rozstaniem. Miał przyjechać w ostatni weekend września ja się cieszyłam i czekam nie przyjechał nie odbierał tel, nie odpisywał na smsy nie wiedziałam co się dzieje a już na pewno nie przeszło mi przez głowę że sobie kogoś znalazł. O tym że ma inną dowiedziałam się przez fb kiedy to zobaczyłam zdjęcie mojego ex z jakąś dziewczyną kiedy zadzwoniłam spytać o co chodzi powiedział że nasze drogi się rozeszły i on chce iść swoją świat mi się zawalił w jednej chwili nie mogłam spać jeść ciągle płakałam i to trwa do dziś. Po miesiącu od rozstania zagadał mnie na fejsie co u mnie i w ogóle zaczęliśmy rozmawiać mówił że nie jest szczęśliwy,że to że nam nie wyszło to jego największa życiowa porażka, trochę nawet się ucieszyłam że żałuje. Po 2 dniach od tej rozmowy napisał że on jednak nie chce ze mną żadnego kontaktu utrzymywać i żebym się nie odzywała do niego było mi ciężko ale uszanowałam to i nic nie pisałam choć kusiło strasznie. Po jakiś 10 dniach zaczął sam z siebie wypisywać że chce cofnąć czas że on teraz wie że jetem tą jedyną, że nie może zapomnieć, że chce wymazać to co było i zacząć od nowa. Ja nic nawet nie odpisałam. Na początku grudnia znowu czy się z nim nie spotkam bo on bardzo chce się spotkać i porozmawiać że wie że mnie skrzywdził ale jeśli się czegoś bardzo chce można to naprawić miał przyjechać na święta. Od tamtego czasu się nie odezwał słowem ja czekałam na to spotkanie bo myślałam że może coś zrozumiał i się ustatkuje. Jak się okazało to on mieszka z tą dziewczyną tam za granicą i ma mnie gdzieś nawet życzeń na święta nie wysłał. Więc nie rozumiem po co pisał że chce naprawić, że zrozumiał, że tak mu zależy żeby się spotkać skoro to nie była prawda.
Ciężko mi jest strasznie po tym wszystkim byliśmy tyle lat razem nie zawsze było super ale w żadnym związku nie jest różowo przez cały czas.Ja zawsze byłam za nim i pewnie jak by teraz wrócił skruszony to ja bym mu dała szansę nie wiem którą z kolei, a on mnie potraktował w taki podły sposób. Wszyscy mi mówią że powinnam sie cieszyć że to tak sie skończyło, ale to tak strasznie boli. Nie wiem czego ja oczekiwałam myślałam że się ustatkuje zrozumie ciężko mi było przekreślić te wspólne lata poza tym mimo wszystko bardzo go kocham. My kobiety jesteśmy dziwne zawsze kochamy za bardzo wybaczyły byśmy wszystko przynajmniej ja taka jestem i teraz mam za swoje.
Mnie najbardziej dziwi dlaczego kobiety ułożone, chcące normalnej rodziny, dzieci, miłości wychodzą potem na tym najgorzej, a te miłe panie lekkich obyczajów, materialistki żyją i mają się dobrze ... ![]()
Szczerze mówiąc bardzo trudno sobie dać spokój, ale on się pogubił w tym wszystkim. Kocha Ciebie, ma trzy inne na boku, potem dodaje zdjęcia jakieś, no ja się pytam po co ?! ...
Wrócicie do siebie, rok będzie dobrze i potem znowu wszystko wróci, a jak nie w życiu to zawsze w Twoich myślach, dałabyś radę mu wybaczyć ?
Nie dręczyłabyś się myślami co robi kiedy nie odpisuje, nie odbiera ? Ile byś tak wytrzymała ?
Może faktycznie lepiej sobie dać spokój, postarać się zapomnieć. Każda z nas przeżywa swój własny koniec świata, ale czy warto..
Wypłacz wszystkie łzy, potem zostanie miejsce już na sam uśmiech i radość !
3 tygodnie temu rozstałam się z chłopakiem. jest mi cięzko , cholernie cięzko. Nie powiedział swojej Mamie o tym , że jestem po rozwodzie i że mam Syna , tymczasem wiedziała o tym jego starsza siostra od początku, ktora także ma dzieci , kóre uwielbiają mnie i ja uwielbiam je. Wpuścił mnie do sowjego świata , byliśmy razem blisko 12mies , bywało ciężko oboje mamy ciężkie charkatery i przyzwyczajenia , oboje mamy po 32 lata, on jest kawalerem ja po nieudanym związku .Zakochałam się na maksa ,jestem roztrzepana , pontaniczna szalona, on ułożony , z zasadami , tchnęłam w jego życie "coś ":) on nie ma znajomych ....robił problemy i fochy z mało waznych rzeczy , chciał mnie zmieniac , momentami dusiłam się ale pracowałam nad sobą , dawał mi to czego nigdy nie miałam w poprzednim toksycznym związku ,ale niestety- chciał abym nic nie mówiła i jadła obiad z jego mamą patrząc jej w oczy i grając kogoś innego . Powiedziałam więc jej sama. Spotkałam się z nią ,powiedziałam jej że mam Syna i że cierpię ponieważ nie potrafię tak funkcjonowac, nie jestem kłamcą , Ona powiedziała że narazie nie powiemy tego im ,a kiedy zadzowniłam że chcę powiedzieć bo ja nie umiem kłamać ,poprosiła żebym nie mówiła że poczekamy , bo dla niej jest to trudne. Zaskoczył mnie telefonem ,że zrobiłam mu świństwo i jak mogłam nie uszanowac jego decyzji i jak mogłam mu nie powiedzieć o tym . rzeczywiście , żle postąpiłam bo wpadłam w pułapkę uczciwości , nie wytrzymałabym i tak powiedziałabym mu , ale uszanowałam zdanie jego Mamy . dziś czuję się jakby to byla moja wina , wiem że zle postąpiłam ukrywając to przed nim , ale nie dlatego że powiedziałam o dziecku , ponieważ nie wyprę się mojego dziecka ! , Zresztą mojego letniego Syna też ie chciał poznać ...człowiek który był w moim życiu codziennie, nagle wyrzucił mnie ze swojego życia twierdząc że nie chce mnie znac , nie chce abyśmy byli parą , przyjaciółmi nawet znajomymi .
czy to rzeczywiście świństwo ? Weszłąm w jakąś dziwną relację , ale szokiem było dla mnie to kiedy jadąc na obiad z jego Mamą dowiedziałam się że o moim dziecku nic nie wie, a potem chciał abym udawała kogoś kil mnie jestem , to był człowiek który nigdy nie był w związku dłużej niż 6 mies, ze mną 11 ...zawsze mowił o zasadach , wartościach .
Zastanawiam się czy powinnam tu coś zrobić ,ale cisza ...cisza jest najgorsza. Jego siostra nie odpisuje ani nie odbiera telefonu , nie chcą mnie w swoim życiu , czuję się totalnym kupsonem , choć wiem że to był toksyczny związek ,taka powtórka z rozrywki którą sobie zaserwowałam to nie rozumiem jak można tak postępować , od niego cisza....a mi żal , czy powinnam mieć żal ?
Witajcie, wiem że tego forum nikt praktycznie nie czyta ale muszę wyrzucić z siebie cały żal jaki we mnie siedzi żebym poczuła się lepiej to jest swego rodzaju terapia i mam nadzieje że mnie zrozumiecie i nie przejdziecie obok tego obojętnie bo chyba potrzebuje boźdźcca by ruszyć do przodu nawet od obcych ludzi. Zbliża się sylwester a jak już wiecie ten czas nie napała mnie szczególnym optymizmem gdyż jak i również wiecie od tego dnia zacznie się mój koszmar który będę musiała jakoś przejść. Spotkałam się z nim ostatnio cały czas pisał, nalegał na spotkanie, więc się zgodziłam i żałuje. Myślałam że zmieni zdanie na temat swojego postanowienia co do sylwestra. Nie powiem było bardzo miło , był dla mnie bardzo miły jak nigdy nie wiem dlaczego skoro w sylwestra chce to wszystko skończyć... Właśnie napisałam mu smsa że się poddaje, że zrobiłam juz wszystko co moglam zrobić, żeby coś do mnie poczuć ale się nie udało, więc nie będę się już wiecej starać bo to i tak nic nie da, i czuje się z tym strasznie jeszcze może nie dotarło do mnie to co własnie zrobilam. Wiem że z jednej strony zrobiłam słusznie, ale zabija mnie ta myśl że po sylwestrze nigdy więcej go nie zobacze. On twierdzi że kończymy tylko z seksem, ale jak mogę się z nim dalej spotykac po tym wszystkim? Jak mogę się z nim przyjaxnić nadal go kochając, jak mam patrzeć jak kiedyś sobie kogoś znajdzie to mnie zabije no powiedźccie same. Czuję pustkę nie wiem jak ja będę dalej bez niego żyć. Wczoraj byłam u fryzjera nie wiem dlaczego kobiety myślą że jak przefarbują włosy albo je obetną to nagle ich problemy znikną i staną się kimś innym, gdyby to było takie proste każda z nas by to zrobiła.. Ale pomaga co prawda tylko na chwile... Wiem że prosze o wiele ale czy mogłybyście mnie jakos wesprzeć, dać kopa? Byłabym wdzięczna
Czesc Dziewczyny
Dawno sie nie odzywalam. U mnie? Hmm duze zmiany. Po Nowym Roku przeprowadzam sie z przyjaciolka do Poznania. Tak spontanicznie postawilam cos zmienic w swoim zyciu, moze wyjdzie mi na dobre, mam nadzieje, bo do tej pory tkwilam w miejscu i poprostu czuje, ze tego potrzebuje. Z byłym nie mam kontaktu, nie zabiegam o niego, czasami tylko sobie o nim przypomne, albo jak zajrze do niego na fejsa i zobacze jak wstawia buziaczki swojej dziewczynie i pisze, ze najlepsze co moze byc to widok jak ukochana osoba zasypia obok ;/ No coz.... bez komentarza. Nie bylismy sobie pisani poprostu i tak juz do tego podchodze. Aha wspominalam wczesniej o tym chlopaku, ktory tak mi zawrocil w glowie, ze mi sie podoba i chcialabym z nim cos ten teges
ale, ze jemu tylko seks w glowie. No to umowilam sie z nim ostatnio, mielismy sie spotkac, kochac, a jak przyszlo co do czego to nie przyjechal ;/ Smieszna sytuacja, bo o 17 pisal, ze przyjedzie a o 23 nie przyjechal i nastepnego dnia glupio sie tlumaczyl, ze mial 39 stopni i nie mial sily napisac. Dziwne zeby 5 godz wczesniej pisac sms a potem nagle nie napisac slowa, nie byc w stanie.. Beznadziejna wymowka. Nie wiem o co tak naprawde chodzi, bo o seksie to pisze non stop a tak jak przyszlo co do czego to go nie bylo, wiec widac stchorzyl czy co, nie rozumiem, no bo chyba sie nie rozmyslil, ktory facet jak kobieta go zaprasza do lozka to on mowi ze tak a potem sie niepojawia ;/ A wy co o tym myslicie? Ogolnie to jakos tak dziwnie sie czuje, mam z nim praktycznie codziennie kontakt od 4 miesiecy i jak niepiszemy powiedzmy 1 dzien to mi go brakuje. On sam powiedzial, ze sie ode mnie uzaleznil i ja chyba od niego tez... Klocimy sie non stop, nawet ostatnio w swieta wygarnelam mu i to ostro pewne rzeczy, przeprosil mnie, wyslalismy sobie buziaczki i znowu bylo spoko. Nie wiem, nieumiem sie jakos tak na niego dlugo gniewac. W gruncie rzeczy to jestesmy tak rozni a zarazem tak podobni do siebie. Moglabym sie z nim klocic codziennie a i tak go lubie ech..
Chcialabym, zeby wyjechal ze mna, ale wiem ze to niemozliwe, trudno, życie, znajomosc sie urwie, albo bedziemy sie widywac raz w miesiacu jak przyjade do domu. Okaze sie.
taki chłopak nie jest wart uczuć ani twoich, ani żadnej innej dziewczyny... Może to i nawet lepiej, że teraz go straciłaś, niż jakby miało się stać za 20 lat. Jesteś młoda, masz 18 lat, niejednego może jeszcze mieć. Nie płacz za nim, bo to dupek, nikt normalny tak nie postępuje. Poza tym wcale nie jest fajny, skoro potrafił na koniec powiedzieć Ci tyyyle niemiłych słów... jest perfidny, fałszywy i uwierz mi, że kolejna dziewczyna też pewnie się na nim przejedzie;)
netkobietka ty musisz sama to zakonczyc. Przyjazn to bedzie czysty masochizm! Dasz sobie rade na pewno, teraz wydaje ci ze zycie bez niego jest niemozliwe ale wierz mi minie troche czasu i sama zobaczysz ze da sie zyc. Poczatki bedą tragiczne, nie oczekuj cudow i przede wszystkim ... daj sobie czas. Daj sobie czas zeby przecierpiec swoje, gdy bedziesz gotowa ruszysz do przodu. Daj mu odczuc ze nie jestes jego wlasnoscia, nie daj mu stawiacc sobie zadnych warunkow - pokaz ze dasz sobie rade sama! Nie zdziwie sie jakby wtedy nagle sie obudzil i sam zaczal o Ciebie zabiegac. Ale nie mozesz mu pozwolic by czuł się gorą. I przede wszystkim - zero kontaktu. Zaloze sie ze mina by mu zrzedla jakby dowiedzial sie ze w Sylwestra poszlas balowac gdzie indziej i swietnie sie bawisz. Musisz byc silna i tej wlasnie wewnętrznej sily i determinacji Ci zycze. Trzymaj się cieplutko ![]()
u mnie w zasadzie spoko zmiany :>
wczoraj jakoś się wybrałam się z przyjaciółką i kolegą, z którym idę na studniówkę na piwo.
było okej, zastanawiam się tylko czy moja przyjaciółka nie wpadła mu w oko, czy po prostu chciał być miły dla niej, żebym wiedziała, że akceptuje moich znajomych. jest strasznie słodki i bardzo lubi mówić miłe rzeczy. Kamil za to w święta się odezwał, złożył mi życzenia, to też było bardzo miłe.
dzisiaj miałam próbę poloneza, już w restauracji, w której mamy studniówkę. były wreszcie pojechał po tą swoją, całe 50 km. poświęcenie. cóż z tego, że więcej patrzył na mnie niż na nią.
jest szczeniakiem, chciał żebyśmy mieli normalny kontakt, a 'cześć' przy niej mi nie powiedział.
ogólnie jak para to oni się nie zachowują, zresztą wiele osób się śmiało z jego dziewczyny, ja tam w sumie nie wnikam, bo to jego wybór, wiedziały gały co brały.
postanowiłam, że teraz jak zadzwoni o spotkanie czy coś, to powiem mu z mostu co mam do powiedzenia i tyle. nie chcę tego dłużej ciągnąć, bo nie widzę sensu w tym.
usnęłam go z fb, nie chcę żeby wiedział co u mnie, kiedy gdzieś jestem i z kim.
miałyście kiedyś rację, że trzeba iść do przodu, a ja Was nie słuchałam.
postanowienia noworoczne są.
ŻYCZĘ WAM UDANEJ ZABAWY SYLWESTROWEJ I JAK NAJLEPSZEGO NOWEGO ROKU.
SPEŁNIENIA WSZYSTKICH MARZEŃ KOCHANI :*
ziemniaczana staram się być silna, czasami są takie chwilę że juz jest ok że się z tym pogodziłam i się do niego nie odzywam, zachowuje sie jakby nie istniał , a on wtedy zaczyna pisac codziennie, nalegac na spotkania. Staram się byc twarda i odmawiac tłumacząc się wizytą u przyjaciółki ( pomagam jej w opiece nad jej dzieckiem) ale wkońcu ulegam a jak ulegam to on potem się nie odzwywa ja go nie rozumiem. Jaj jestem dla niego "zimną suką" to sam do mnie lgnie, a jak ja sie staram to ma mnie w dupie. Ja juz nic nie rozumiem. Chcę iść na tego sylwestra bo jego znajomi zaczęli by dociekać co się stało, a oni nie wiedza o niczym a nie chcę psuć im imprezy, oni są tacy mili , nawet milsi niż on więc bym nie miała serca im odmówić. Będę się starać zachowywać naturalnie i jak najmniej z nim rozmawiać, albo po prostu się upiję bo innego wyjścia nie mam. Ehh to wszystko jest takie trudne, ja nie rozumiem jak człowiek może ranić tak drugiego człowieka tak bez skrupułów, bez wyrzutów sumienia...
Hej dziewczynki, dawno mnie nie było. Spóźnione życzenia ode mnie na Nowy Rok, aby przyniósł Nam sama przyjemne niespodzianki
. Napisałam na święta życzenia Ex, odpisał bardzo miło, pisał, że juz kilka razy próbował coś napisać, odezwać się, ale zawsze brakło Mu odwagi, nie chciał mnie ranić. Suma sumarum umówilismy się niebawem na spokojną rozmowę. Co sobie powiemy nie wiem... Nie liczę na nic. Oboje jesteśmy wolni, co ma być to będzie... 3majcie się kochane :*Pamiętajcie, że wszystko dzieje się po coś.
no hej Wam :*
przypomniało się się, że kiedyś w kartach mi wychodziło, że mój były opamięta się dopiero w najgorszym dla siebie momencie. przy ostatniej rozmowie zwierzył mi się z czegoś, byłam pewna, że to jest to. jednak nie! okazało się, że możliwe jest to, że nie zostanie dopuszczony do matury..
pozazdrościć kolegów, którzy mu na to pozwolili :>
generalnie sylwester świetny, nowy rok zaczęłam super.. oby tak dalej!
mam pewne cele do zrealizowania w tym roku, więc DO BOJU!
no hej Wam :*
przypomniało się się, że kiedyś w kartach mi wychodziło, że mój były opamięta się dopiero w najgorszym dla siebie momencie. przy ostatniej rozmowie zwierzył mi się z czegoś, byłam pewna, że to jest to. jednak nie! okazało się, że możliwe jest to, że nie zostanie dopuszczony do matury..
pozazdrościć kolegów, którzy mu na to pozwolili :>generalnie sylwester świetny, nowy rok zaczęłam super.. oby tak dalej!
mam pewne cele do zrealizowania w tym roku, więc DO BOJU!
Super!! cieszę się razem z Tobą, mam nadzieję, że uda ci się je wszystkie zrealizować:)) u mnie niestety nie jest tak wesoło jakbym tego chciała ale mam nadzieję, że uda mi sie również stanąć na nogi. pozdrawiam
Dużo zależy od naszej psychiki, jeżeli w głowie chcemy się podnieść, to uda nam się to zrobić! : )
musimy wszystkie być silne i iść do przodu, a co ma się stać to i tak się stanie.
Gdyby to było takie proste do wykonania juz dawno bym to zrobiła....
Proste nie jest, ale nie znaczy, że niemożliwe !
Sylwester świetny, wszystko się dobrze układa
. A on ? haa pisał do mnie tyle, że to już nie jest przeze mnie interpretowane na zasadzie ścisk w żołądku, czemu nie odpisuje, czemu tak napisał, a nie inaczej, jak wypada odpisać itp itd.
Zwykły zlew na niego z mojej strony, jest jako kolega, nic więcej
..
Mój sylwester był zarówno fajny jak i straszny.. ale po kolei przyszłam w miejsce gdzie miała się udac impreza czyli do mojego znajomego odwalona w najlepszą kieckę jaką miałam w szafie w super makijażu i nowej fryzurze ( z brunetki stałam się ruda) wygladałam po prostu bosko. Kiedy mnie zobaczył oczywiście przywitał się spoko ja też ,ale ogólnie rozmawiałam z innymi nie zwracając na niego uwagi. Zaczął sam mnie zagadywać, mówić, że ładnie wyglądam i był dla mnie taki miły jak jeszcze nigdy nie był, nie wiedziałam co mam o tym myśleć najpierw jest dla mnie okropny, olewa mnie , krytykuje a jak przestałam się odzywać sam zaczął do mnie lgnąć ogólnie robi mi tym pranie mózgu. Wziął mnie na bok na papierosa żeby porozmawiać więc poszłam, mówił że nie chcę mnie ranić, że jego decyzja była dla mojego dobra i że się o mnie martwi, helo chyba o 2 lata za późno powiedziałam mu to i poszłam. Niestety idylla nie trwała długo bo przyszedł kolega z 2 jego koleżankami i już przestałam byc dla niego ważna. Nie rozumiem dlaczego bo ta dziewczyna była tak brzydka że nawet gdybym ja była facetem bym na nią nie spojrzała. Co prawda tylko rozmawiali ale i tak się zdenerwowałam, ale starałam się tego po sobie nie poznawać dalej się dobrze bawiąc , niestety nie wytrzymałam kiedy kładliśmy się spać zostawił mnie w jednym pokoju z gospodarzem imprezy a sam poszedł z nią do pokoju gdzie spali wszyscy kiedy się obudziłam weszłam do tego pokoju leżeli obok siebie ale nic nie robili, poczułam się jakby ktoś dał mi w pysk nie wytrzymałam i się rozpłakałam nie kontrolowałam tego samo jakoś ze mnie zeszło, poprosiłam go żeby poszedł ze mną porozmawiać spytałam go co on odwala, że ja rozumiem że od nowego roku mieliśmy nie spać ze sobą ale mógł chociaż poczekac aż sobie pójdę. Twierdził że tylko rozmawiali głównie o mnie bo laska domyśliła sie że coś miedzy nami musi być, zdenerwowałam się i poszłam, on poszedł za mną , ale nie poszłam do innego pokoju wpuściłam go pierwsza do pokoju, w którym był z tą laska on się położył tam gdzie leżał ( koło niej) a ja wślizgnęłam się między nich, dosłownie wykopałam ją z materaca i położyłam się na jej miejscu, laska się chyba tego nie spodziewała, może źle zrobiłam powinnam stamtąd pójść, ale wtedy zadecydował instynkt. Impreza się skończyła o jakiejś 9 rano wstałam, spakowałam się i pojechałam do domu. Od tamtej pory piszę do mnie codziennie, ja odpisuje mu owszem ale w olewający sposób, dziś rano też napisał, odpisałam mu że muszę z nim porozmawiać i że i tak będę w jego okolicy bo jego znajomi mnie zaprosili to mogę wpaśc na chwilę, chcę zapytać go czy naprawdę nic wtedy między nimi nie zaszło, wiem że może nie potrzebnie to robie, ale nie mogę spac po nocach bo ciągle mam przed oczami scenę jak razem leżeli, po prostu musze to wiedzieć dla mojego wewnętrznego spokoju. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć dlaczego najpierw był dla mnie miły a za chwile mnie zostawil gadając na mój temet z jakąś obca laską... nic już nie rozumiem. Teraz wiem, że jak on sobie kogoś znajdzie na poważnie ja po prostu tego nie przeżyje...
Cześć Dziewczyny :*:* Słuchajcie myślałam, że sama sobie jakoś poradze że dam rade to ogarnąć ,
ale już nie rady
Niewiem już o co w tym wszystkim chodzi
..
A więc tak mój problem polega na tym że nadal kocham mojego byłego
faceta
.. Byliśmy razem prawie 2 lata to był mój jak i jego najdłuższy związek ..
ale do rzeczy w marcu ubiegłego roku wyjechał do UK do pracy i wtedy cała
piekna miłość sie posypała ;/
..
Zaczał mi pisac ze on nie wie co czuje
ze jest jak jest na odleglość , i koniec nastał bardzo szybko bo juz w maju nie
byliśmy razem .. A ustalaliśmy że jak skończe teraz w tym roku
szkołe to tam pojade do niego .. Ale wiecie co mnie dziwi ostatnio pisał mi że
czasami za mna tęskni , że chciałby sie zobaczyc ze mna ,
kilka razy pytał czy mam kogoś czy jak skończe szkołe to czy przyjade do UK ,
może to smieszne ale nawet jak go pytałam co dostal na mikołaja to napisal że nic ..
więc ja mu napisałam że ma :*:*:*:* odemnie na mikołaja a on do mnie że on woli odbiór osobisty ,
:O to było już dla mnie całkowitym zaskoczeniem ..
Wszystko było by pięknie i ładnie ale jak był w pl w wakacje na urlopie to tez sie widzieliśmy
tylko praktycznie ze soba prawie nie rozmawialiśmy.. zwłaszcza na temat nas ..
jak jechał spowrotem do UK to tylko tyle sie dowiedziałam od niego że to
nie jest tak że on nic nie czuje .. a teraz ostatnio mi pisał ze jak był ostatnio
w pl to było jakoś dziwnie i że nie chciał mi robić nadzieji żebym nie cierpiała ..
Rozumiecie coś z tego ? bo ja już się w tym gubie
ehh ..
A jakby tego było mało to na święta napisał mi cos takiego :
(moje pseudo) Kochanie :*:*:*,W Betlejem na sianku Zbawiciel sie rodzi
niech Ci jak najlepiej sie w życiu powodzi,zaś w nowym roku o każdej
godzinie niechaj nic co dobre Cie w życiu nie minie
Wesołych i radosnych Świąt
.
I powiedzccie mi jak ja mam to już to wszystko rozumiec ? pisze Kochanie a z drugiej
strony niech Ci sie jak najlepiej powodzi ?
Czy ja to zle odbieram , czy tak naprawde
jest jak ja myśle że to miał być taki świateczny pożegnalny sms ?
i od od świąt kontaktu już
ze soba nie mamy ![]()
Siemka dziewczyny
Mam nadzieje ze sylwester mialyscie udany, i ze wkroczylyscie w nowy rok z usmiechem
Pragne Wam powiedziec ze ja sie juz wyleczylam z bylego. Spotykam sie juz od jakiegos czasu z nowym chlopakiem, i jestem szczesliwa. Jemu zalezy mi rowniez i poznajemy sie coraz bardziej. Jakie to super uczucie, ze byly mnie nie interesuje. Bede udzielac sie na tym watku, bo bardzo lubie tu przychodzic, i od czasu do czasu podam jakas dobra rade :-)
Wam tez sie uda, na pewno! :-)
Milej niedzieli:)
saffari strasznie się cieszę i gratuluję! :*
Stało się coś strasznego czym chcialabym się z Wami kochane podzielić bo ja już nie mam siły, moje zycie straciło najmniejszy sens... Jak przeczytałyście być może w moim poprzednim wątku o moim sylwestrze wiecie też, że pojawiła się na nim jak ja to nazywam "laska z materaca". Byłam z nim wczoraj na imprezie u kumpla z naszej byłej klasy były śmiechy, picie ogólnie bylo fajnie dopóki nie postanowiłam zapytać się go czy z ta dziewczyną w sylwestra nic nie doszło kiedy spałam w drugim pokoju ( na początku twierdził, że nie ) a wczoraj mi powiedział, że ona go pocałowała czaicie?? jak to usłyszałam to poczułam się jakby wszystko poruszało się w zwolnionym tempie dostałam ataku paniki, i zaczęłam strasznie płakać. Przyjaciółka z tamtych czasów wiedziała o co chodzi więc ze mną została, a on sobie poszedł czaicie?. Potem przyszedł do mnie i powiedziałam mu wszystko, że go kocham, że zrobiłabym dla niego wszystko, a on mi takie numery odwala ( dobra ok może nie jesteśmy razem także teoretycznie nic mi do tego, ale kurcze jak mógł wiedząc, że go kocham, że jest dla mnie całym światem calować się znia jka ja byłam obok w pokoju? jakim trzeba być człowiekiem? Przecież to trzeba być skończonym egoistą i pozbawionym serca człowiekiem zeby coś takiego zrobić ), że ta laska przecież była brzydka i że co ja mu takiego zrobiłam, że mnie najwyraźniej w świecie okłamał. Próbował mnie przytulić, mówił, że przecież ja też na przywitanie całuję kolegów w policzek... no właśnie w policzek k....a nie wpycham im język do gardła . Ogólnie być może zachowałam się w tym momencie jak histeryczka, ale juz wtedy nad soba nie panowałam. Przepłakałam całą impreze w pokoju i całą noc. Mam wrodzoną wadę serca i jak nigdy tej nocy jak tak płakałam dostałam silnego ataku bólu serca, wystraszyłam się, chciałam budzić kolegę żeby dzwonił po pogotowie, ale na szczęśćie samo przeszło, a teraz... pisząc do was tego posta dostaje od niego smsa jak gdyby nigdy nic.. NO i powiedzccie co ja mam zrobić, nie mam siły żyć...żadnego faceta w swoim życiu tak nie kochałam jak kocham jego, i jaki tu jest sens? Liczę na Waszą radę i wsparcie bo już nawet najlepsza przyjaciółka mnie nie rozumie i bierze jego stronę, zostałam sama....
Saffari jak się cieszę super gratulację!:)A ile minęło u Ciebie od rozstania?Bo dokładnie nie pamiętam. U mnie mija 7 miesięcy, spotykam się z chłopakiem , który jest obiektywnie bardzo fajny i przede wszystkim jest bardzo za mną, ale mam wręcz paniczny lek przed jego dotykiem i boję się mężczyzn zauważyłam. Odpycha mnie coś. Mam nadzieję , że to minie i kiedyś ja też pochwalę się udanym zauroczeniem:)Powodzenia Saffari:*:*
U mnie minął rok i dwa miesiące i dopiero teraz potrafię sobie wyobrazić z kimś innym.
Wcześniej też się bałam, to minie : )
Z byłym już się pożegnałam definitywnie. Teraz aby zrobić mi nazłość dodaje zdjęcia z nową panną, ale szkoda, że to nie działa tak, jakby chciał :> prawdopodobnie nie zostanie dopuszczony do matury i nagle sobie o mnie przypomniał, niech idę do niej. Dzięki Bogu, że mnie zostawił, bo nie chcę nawet myśleć o naszej wspólnej przyszłości. Mam nadzieję, że w końcu spotkam kogoś naprawdę wartościowego i wartego zachodu! C:
Artystka lek przed dotykiem wydaje sie normalny. Jak dlugo sie z nim spotykasz? U Ciebie minelo 7 miesiecy od rozstania wiec to jest jakos dlugo, dlatego daj sobie czasu, wszystko pomalu, chlopak zrozumie
Tez sie ciesze ze u Ciebie sprawy sie maja dobrze
i dziekuje za mile slowa. Takie to fajne uczucie znow chodzic na randki, widziec ze komus na Tobie zalezy.
Dearly i dobrze ze wkoncu sie od Ciebie odczepil. U Ciebie dearly rowniez minelo juz sporo od rozstania, nie mialo to sensu, jakies glupie gierki z jego strony. Na pewno poznasz kogos bardziej wartosciowego, nawet sie nie bedziesz spodziewala kiedy.
U mnie minelo tyle samo od rozstania co u Dearly czyli rok i 2 miechy, taki kawal czasu. Z nowym kolega (bo jeszcze nie chlopakiem
) spotykam sie od grudnia, fajnie sie dogadujemy i idziemy na kompromisy. Jestem zadwolona.
Cos dawno Mery sie nie odzywala, co u Ciebie? jak dajesz rade??
I reszta dziewczyn? Ziemniaczana, poszukiwaczka, bugs, i inni??? odezwijcie sie ![]()
Masz rację, to kawał czasu, powroty już nie mają sensu. ; )
Mam nadzieję, że czeka na mnie coś lepszego. Wiem, że już kilka razy tak mówiłam, ale teraz jestem pewna swojej decyzji. Cieszę się, bo wreszcie osiągnęłam wewnętrzny spokój, taki prawdziwy :>
Przede mną studniówka, wiem, że będzie mi dokuczał, ale nie dbam o to! Cieszę się tym co będzie. Wiem, że spotkam kogoś lepszego od niego :>
Teraz matura, matura, matura! Na studiach ile fajnych osób będzie : D
Jeszcze raz bardzo Ci gratuluję! Ciekawe kiedy do mnie wreszcie szczęście się uśmiechnie..
Ale Ci zazdroszczę dearly że taka młoda jesteś:) jeszcze możesz tyle osób poznac:) studia nowe miasto cudownie po prostu:):)ja za rok skończe studia 24 latka już w marcu:P i tak jakoś dziwnie mi że znów przyszło mi zaczynac wszystko od początku, a byłam w dwóch związkach z których każdy był dla mnie bardzo poważny i za każdym razem myślałam to będzie mój mąż:P cóż do trzech razy sztuka:P To sporo czasu rok i dwa miesiące, czyli jeszcze kilka miesięcy do magicznego przełomu mi zostało::)bo na razie przerażało mnie , że tak mnie skrzywdził były, tyle niesamowice przykrych rzeczy mi powiedział, że teraz nie mogę powstrzymac wręcz odrazy do mężczyzn. Gdy jestem gdzieś , widzę jak się patrzą to mnie to denerwuję, wzbudzają mój strach:P no ale może minie. Mówię o nieznajomych, kiedyś tak nie miałam:) Mam też mały dylemat. Zawsze byłam fair i lubiłam taka byc, ale po rozstaniu powiedziałam sobie , że ooo teraz się odegram będę zimną suką. Hmmm jakoś chyba nie umiem mimo wszystko. Spotykam się z tym chłopakiem 1,5 miesiąca , piszemy codziennie widzimy się przeciętnie raz, dwa razy w tygodniu poza okresem świąt gdy byłam w mieście rodzinnym. Codziennie piszemy dużo na czacie, potrafimy rozmawiac dwie godziny przez tel. Lubię go, ale nie pociąga mnie. On czuję dystans mój i nawet nie próbował mnie pocałowac, więc niby nic między nami jeszcze nie było. Ja od początku mu mówiłam , że nie jestem gotowa na nowe zobowiązania. Jemu to najpierw niby odpowiadało, taka relacja koleżeńska była, tylko , że ja widziałam jak mu się podobam. I ostatnio mówi coraz więcej o tym ,że bardzo mu zależy, że ma nadzieję , że mnie przekona i że on się nie spotyka z innymi, bo szanuję mnie bardzo jako osobę i uważa że to byłoby nie fair. No i fajnie , ale tu mój problem. Powiedział też , że nie wymaga tego samego od mnie, ale szczerze wątpie. Ja też bardzo szanuję go jako osobę, ale nawet się nie pocałowaliśmy więc dla mnie to głupie że mam się teraz ograniczyc tylko do niego. Zaprosił mnie w piątek inny kolega na randke. Kiedyś się sobie podobaliśmy. Chcę iśc, bo mam ochote poznawac inne osoby, ale boję się , że chłopak z którym się spotykam jakby nie daj boże się dowiedział to będzie miał mi za złe i go zranie. Nie wiem co byście zrobiły?On na prawdę jest w porządku tylko na razie ja do nikogo chemii nie odczuwam, ale chce nadal z nim się spotykac, tylko bez ograniczania. Saffari i Dearly dziękuję bardzo za miłe słowa:*:*
czesc u mnie po staremu, leci pomału..
nadal utrzymuje przyjacielski kontakt z eks i jakos staram sie z tym pogodzic ze jest tylko przyjazn i nic wiecej chociaz to trudne ale przynajmniej moge na niego liczyc w kazdej chwili
jeden kolega ktorego znam tylko z widzenia chcial mnie zaprosic na pizze lub do kina ale sie nie zgodzilam bo nie chcialam zeby myslal sobie ze moze byc cos wiecej ale dobrze ze sie nie zgodzilam bo dowiedzilam sie ze on zmienia dziewczyny co chwile i nawet jak kogos mialam to probowal sie ze mna umowic ale zawsze mu odmawialam...
zaczelam pisac na Fotce.pl z jednym chlopakiem, fajnie mi sie nawet z nim gada i chce sie ze mna umowic no ale troche sie boje ze on bedzie chcial cos wiecej bo ja nie jestem jeszcze gotowa na nowe randki to jest za wczesnie dla mnie.. no i troche mnie drazni to jak do mnie zwraca sie sloneczko, malenka itp albo np ze dalby mi buziaka i takie tam wiec wydaje mi sie ze on chce tylko jednego
ja mam tak samo jak artystka.. ja za to w sierpniu koncze 23 lata i jestem po 2 powazniejszych zwiazkach z ktorych jeden trwal ponad 2 lata i musialo minac prawie rok jak udalo mi sie zapomniec o tamtym i poznalam obecnego eks i za kazdym razem myslalam ze moglabym z nim zalozyc rodzine a teraz nie wiadomo ile bedzie musialo minac czasu zeby zapomniec i zaczac sie z kims spotykac bez zadnego oporu bo puki co to nie chce zaczynac sie spotykac z kims myslac o kims innnym.. z tym chlopakiem co obecnie pisze z jednej str moze i bym sie umowila ale tak zeby sie zakolegowac i nic wiecej bo narazie nie chce zaczynac cos nowego ale z tego co mi pisze to wydaje mi sie ze chce tylko jednego wiec sama nie wiem co zrobie.. pisze do mnie czesto nawet jak jestem nie dostepna to zostawia mi wiadomosc ale troche sie boje ze jak sie z nim spotkam to bedzie zaraz sie zabieral do rzeczyy a mnie takie cos nie interesuje
Witajcie Dziewczyny po mojej dłuższej nieobecności...
Niestety nie przynoszę dobrych wieści.
Z dniem dzisiejszym o godz. 8 moje małżeństwo przestało dla mnie istnieć definitywnie i bez najmniejszych mikro szans na powrót do siebie. Kto zna moją historię, ten wie, że był to ciężki okres dla mnie - i znów analogia do tytułu
- a finałowy opis jest w ostatnich stronach - około 400 str. na wątku Fluffiego.
Dziewczyny...
Mówię do Was szczerze i otwarcie, nie walczcie całą sobą o powrót eksa, walczcie o siebie, swoją godność i życie, bo ono jest tylko jedno.
Ja zrobiłem wiele, by ocalić wszystko w związku... a ocalały po prawie 8 miesiącach wyszedłem sam. Klamka zapadła i odpadła w otchłań. Żona jeszcze zapłacze za tym co miała jak zrozumie swoje błędy. O ile to Jej się to uda i sama dojdzie do tego.
Teraz pozostaje mi ten cały bajzel dokładnie posprzątać...
Niby człowiek mądry po szkodzie ale jeszcze więcej docenia ten, kto wiele traci...
Pokażcie co te Wasze poteflony straciły...
Głowa do góry, biust na sztorc
coco jumbo i do przodu...
Pozdrawiam.
Ja wczoraj ( a właściwie dzisiaj bo o 3 w nocy) pisałam z nim po tej akcji z sylwestrem wiem że nie powinnam nawet chcieć z nim rozmawiać, ale impuls zwycięzył. Napisałam mu wszystko, że go kocham że jest dla mnie wszystkim i że zawsze tak będzie, że dobrze wiedział co do niego czuje a zrobił mi takie świństwo. Jest mi ciężko bo wiem że to już koniec, ale porozmawiałam dziś z moja najlepszą przyjaciółką i jakoś dziś mi lepiej zobaczymy co będzie dalej. Pozdrawiam was serdecznie
wydaje mi się ze najbardziej cierpią osoby które zrezygnowały z siebie, ze swojego zycia przyjaciół na rzecz tego jednego jedynego. Dały z siebie wszystko i oczekiwały ze druga strona tez będzie tak samo ZAWSZE oddana osobą w związku. Sama to przezyłam, na szczescie tylko raz jeden. A to ze jak zostałam sama to odczułam ze nie tyle becze za tym który odszedł co za tym swoim pustym zyciem -beczałam nad swoją głupotą ze tak bardzo oddałam się miłości i zostawiłam znajomych, moje zainteresowania, ze zaweziłam moje zycie dla jednej tylko miłosci. A przeciez sa tez pasje znajomi którzy też maja stanowic czesc zycia Po takim rozstaniu chocby nie wiem jak było smutno polecam to co zrobiłam - zabrałam się z przyjaciółką do Rzymu, pierwszej nocy wyryczałam się, drugiego od rana juz brykałam po mieście: zakupy, zwiedzanie, atmosfera miasta wszedobylskiego słońca i szczescia po kilku godzinach zwyciezyła, poczułam ze zycie sie toczy dalej mimo że oczy miałam spuchnięte i wygladałam jak kupa nieszczescia, ale cos swiezego poczułam, poczułam ze zycie płynie dalej i ja chce byc znowu szczesliwa jak kiedys i jak ci ludzie co mnie otaczają na ulicach rzymu.
Nie oddawajcie się w 100% zwiazkowi , nie rezygnujcie ze swoich znajomych, pasji a uznacie że związek z druga osobą to tylko jedna z czesci zycia!
Nie wiem dlaczego ale mi ten ciężki czas pomaga przetrwać piosenka Hurts "Miracle" ma coś takiego w sobie co mnie uspokaja i moze to wam sie zdać dziwne, ale szukam róznych atrykułów psychologicznych o tym jak sobie radzić z rozstaniem i takie tam oczywiście to forum również, bo czytając wasze historie uświadamiam sobie , że nie jestem sama, że w tym momencie ktos również cierpi i nie jestem jedyną osoba, która spotkało nieszczęśćie. A wam co najbardziej pomaga? może podzielicie się ze mną swoimi sposobami??
Bardzo dobrze powiedziane! ; )
Sama zrezygnowałam z wielu rzeczy i teraz żałuję. Na szczęście już się pozbierałam.
Zazdroszczę tego Rzymu! : D
Nooo ja tez Rzym piękne miasto....
Może zbyt dużo się tu udzielam, bo juz nawet nikt mi nie odpisuje na moje posty:))) ale to nic lubie dzielić się z wami moimi przemyśleniami. Nie rozumiem facetów, myślałam , że są prości w obsłudze, ale od wczoraj ich nie rozumiem. Jak już wiecie w sylwestra jak i tydzień temu przeżyłam horror z wiadomych powodów ( kto zna moja historie ten wie, kto nie zna niech zajrzy do wcześniejszych postów jeżeli chce ja poznać) staram się z dnia na dzień zbierać do kupy, już narazie nie płacze, płakałam przez bite 3 dni nie wychodząc z łóżka nie chcę już tak. Za tydzień mam egzamin zawodowy po którego zdaniu mam szanse na staż nie chcę by moje marzenie się nie spełniło przez tego gnojka. Od wczoraj do mnie piszę nie wiem po co, chcę oczyścić sumienie czy co? Nie powinien do mnie pisać skoro nie ma zamiaru ze mną być i jeszcze po tym co mi zrobił? Piszę jakby nigdy nic sie nie stało? Wczoraj byłam w mieście ( pochodze z małej miejscowości ale dojazd do miasta mam świetny) załatwić pewne sprawy gdy wróciłam do domu napisał co robie to odpisałam ze przed chwila weszłam do domu, gdy dowiedział się że byłam w miesćie ( on tam mieszka) napisał wielce zdziwiony czemu nie dałam mu znac to bysmy się spotkali?!! WTF po co?!! Nie rozumiem go im bardziej ja jestem dla niego obojętna tym bardziej on do mnie lgnie, im bardziej ja do niego lgnęłam tym bardziej on był obojetny, gdzie tu sens??
czesc u mnie po staremu, leci pomału..
nadal utrzymuje przyjacielski kontakt z eks i jakos staram sie z tym pogodzic ze jest tylko przyjazn i nic wiecej chociaz to trudne ale przynajmniej moge na niego liczyc w kazdej chwili
jeden kolega ktorego znam tylko z widzenia chcial mnie zaprosic na pizze lub do kina ale sie nie zgodzilam bo nie chcialam zeby myslal sobie ze moze byc cos wiecej ale dobrze ze sie nie zgodzilam bo dowiedzilam sie ze on zmienia dziewczyny co chwile i nawet jak kogos mialam to probowal sie ze mna umowic ale zawsze mu odmawialam...
zaczelam pisac na Fotce.pl z jednym chlopakiem, fajnie mi sie nawet z nim gada i chce sie ze mna umowic no ale troche sie boje ze on bedzie chcial cos wiecej bo ja nie jestem jeszcze gotowa na nowe randki to jest za wczesnie dla mnie.. no i troche mnie drazni to jak do mnie zwraca sie sloneczko, malenka itp albo np ze dalby mi buziaka i takie tam wiec wydaje mi sie ze on chce tylko jednego
ja mam tak samo jak artystka.. ja za to w sierpniu koncze 23 lata i jestem po 2 powazniejszych zwiazkach z ktorych jeden trwal ponad 2 lata i musialo minac prawie rok jak udalo mi sie zapomniec o tamtym i poznalam obecnego eks i za kazdym razem myslalam ze moglabym z nim zalozyc rodzine a teraz nie wiadomo ile bedzie musialo minac czasu zeby zapomniec i zaczac sie z kims spotykac bez zadnego oporu bo puki co to nie chce zaczynac sie spotykac z kims myslac o kims innnym.. z tym chlopakiem co obecnie pisze z jednej str moze i bym sie umowila ale tak zeby sie zakolegowac i nic wiecej bo narazie nie chce zaczynac cos nowego ale z tego co mi pisze to wydaje mi sie ze chce tylko jednego wiec sama nie wiem co zrobie.. pisze do mnie czesto nawet jak jestem nie dostepna to zostawia mi wiadomosc ale troche sie boje ze jak sie z nim spotkam to bedzie zaraz sie zabieral do rzeczyy a mnie takie cos nie interesuje
A mnie zawsze zastanawia dlaczego po jakichkolwiek rozstaniach zawsze najbardziej cierpimy My? To my wylewamy litry łez w poduszkę, nie możemy sie pozbierać po stracie ukochanego A oni?? Żyją sobie jak gdyby nigdy nic?? Ja nie rozumiem czy faceci nie mają uczuć wogóle?? ani żadnych wyrzutów sumienia???
Strony Poprzednia 1 … 25 26 27 28 29 … 38 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ciezkie Rozstanie- jak zyc dalej?
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026