Dzień dobry dziewczyny:)Poszukiwaczka dziękuję i Tobie też powodzenia:* Może u Ciebie jeszcze za wcześnie , żeby ten następny zastąpił byłego , a może to po prostu nieodpowiedni facet , więc próbuj dalej:)Teraz czujesz, że nie pokochasz innego , że Twój były ciągle będzie w Twoim sercu. Są takie przypadki, ale jednak myślę , że rzadko. U Ciebie z tego co pamiętam dużo czasu od rozstania nie minęło, więc daj sobie czas:)Ja dopiero teraz 5 miesięcy po rozstaniu zaczynam czuć , że może uda mi się kiedyś zapomnieć i normalnie żyć. Coraz bardziej w to wierzę, chociaż mam jeszcze chwilę całkowitych dołów, ale jak sobie przypomnę w jakim stanie byłam po rozstaniu , to na prawdę cud że przeżyłam ( to co wyprawiał mój były bolało strasznie). Moja przyjaciółka jest osobą, z osób które znam która najdłużej cierpi po rozstaniu, bo już 2 lata,a na prawdę czasami ma takie kryzysy jakby rozstali się wczoraj. Jednak nie dzieję się to bez powodu: ma ciągle kontakt z byłym, ciągle on odświeża w niej nadzieję. Ona ma bardzo duże powodzenie, jednak wszyscy Ci faceci byli tak nachalni , że tylko ją odpychali i skłaniali do myśli o byłym( tak jak u Ciebie Cytrynko:). Jednak ostatnio nastąpił przełom : były coraz rzadziej się odzywał, a ona pierwszy raz poczuła , że może się w kimś zakochać. Poznała chłopaka , który spotyka się z nią, ale cały czas nie robi żadnego kroku, po 3 miesiącach nie próbuje jej nawet pocałować. Ona nie umie go rozgryźć i mówi , że to jedyna osoba która sprawia, że zapomina o byłym. Baa chyba nawet ten bardziej ją rusza niż były. I oczywiście jak to bywa kiedy dziewczyna zaczyna sobie radzić? Były się odezwał i chyba nawet chcę wrócić:/ Cieszę się , że facet zrozumiał kogo stracił, ale uważam , że kompletnie nie jest jej wart. Zdradzał ją perfidnie. Mają się spotkać jakoś w tym tygodniu odradzam jej ale zobaczymy. Jak widać byli przeglądają na oczy kiedy nam się zaczyna układać, a jak to natura kobieca o byłym najbardziej pomoże nam zapomnieć facet , który będzie jeszcze bardziej nie do zdobycia niż on. Także Cytrynko nie jesteś jedyna, którą nowi faceci odpychają. Tacy nachalni to masakra, też nie mogę takich znieść. Dlatego dopiero po 5 miesiącach się z kimś umówiłam, bo on jest miły zabiega, ale nie piszę mi w co drugiej wiadomości "jesteś piekna cudowna" , jak to do mojej przyjaciółki pisali natręci i tylko ją dołowali. Trafi się ktoś kto będzie wiedział jak dotrzeć do Twojego serca:)Moja przyjaciółka jest na to przykładem: przez te dwa lata odepchnęła chyba z 20 , a teraz wreszcie ktoś ją na prawdę ruszył. Uważam Cytrynka , że bardzo dobrze , że teraz takie wymagające jesteśmy i nie pozwalamy zbliżyć się byle komu. Faceci szanują kobiety, które siebie szanują. U mnie w stosunku do Ciebie jest ta różnica, że mój były nie pozostawił mi złudzeń: nikt w całym moim życiu tak źle mnie traktował, nie wzbudził we mnie takich kompleksów. Nienawidzę go i dla mnie jest najgorszy. Nie chciałabym, do niego wrócić. Chociaż tęsknie często, to wiem , że człowiek którego chcę nie istnieję. To co pokazał po rozstaniu sprawia , że dochodzę do wniosku , że wogóle go nie znałam. Chciałabym, żeby wrócił kiedyś, docenił i żałował tak jak były mojej siostry cz przyjaciółki, ale tylko po to , żeby odesłać go z kwitkiem, bo nie dałabym się drugi raz tak źle traktować. Także trzymam za Was kciuki dziewczyny:*Miłego dnia:)
1 431 2012-11-18 12:48:06 Ostatnio edytowany przez artystka1989 (2012-11-18 12:51:24)
Podobne tematy
1 432 2012-11-18 13:02:45
Artystko widzisz ja mam taki problem, że mój były był moim ideałem. Nie był moim pierwszym a wszyscy poprzedni nie dorastali mu do pięt, także myslałam, że złapałam Pana Boga za nogi. No i mogę powiedzieć, że mój związek należał do udanych tylko skończył się, więc miał jakąś rysę. Pierwszy raz szczerze kochałam, on nawet nie wie jak bardzo. Dlatego tak mi trudno. Każdego następnego potencjalnego faceta bardzo łatwo mi przekreślić, mam wysoko postawioną poprzeczkę. Wolę być sama, niż z byle laku z kimś się spotykać. Podobno starą panną zostaje się z wyboru. Uważam się za atrakcyjną dziewczynę, zawszę miałam powodzenie i tylko ode mnie zależało czy rozwinę z kimś znajomość. Większość facetów, których poznaje traktują mnie nie jako koleżankę tylko kogoś z kim mogą przybajerzyć! Dlatego szybko ustalam granice! A faceci jak to faceci chcą mieć laskę a nie koleżankę! Jestem w dziwnym etapie swojego życia. Może czuję się tak, jak się czuję, gdyż nadal nie znam powodu, dlaczego zostałam porzucona! Bezsens...
1 433 2012-11-18 13:33:22 Ostatnio edytowany przez bags (2012-11-18 13:45:08)
Witajcie dziewczyny...
Niestety wróciłem do punktu wyjścia i - raczej - niewiele wskazuje na to, że moje małżenskie drogi się zejdą.
Cytryna... (i przy okazji też do reszty szanownych dziewczyn)
Mówisz idealny związek, idealny partner itp. itd... Pierdu pierdu
pitolenie kotka za pomocą młotka. Nie rozkminiaj głębiej tego tematu i nie rozmieniaj go na drobne, bo tylko Chuck Norris potrafi rozmienić 1 grosz na drobne. Nie warto, strata Twoich sił, czasu i czegokolwiek innego.
Swego czasu słuchałem nagrań na YT Jacka Pulikowskiego i ks. Pawlukiewicza i natrafiłem na fragment mówiący tak: "kochamy, żenimy się/wychodzimy za mąż nie za partnera ale za Nasze WYOBRAŻENIE o nim."
Z początku myślałem, że dostanę białej gorączki po tym tekście, ale z czasem do mnie dotarło jego przesłanie.
Partnera powinniśmy kochać za to jaki jest a nie jaki powinien być i zapewne to robiliśmy - z Naszej strony - wszyscy.
Ale czy to samo co My dla partnerów robiła druga strona??? Czy może jednak chciała Nas przerobić na swoją modłę, na swoje właśnie wyobrażenie? Tak więc w rozstaniach tu jest pies pogrzebany! Problem rozstania nie tkwi w Naszej ideologii wizji związku ale w Ich - Ich dyktatorskie podejście do Nas.
Związek dwojga ludzi to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co sie oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku. Szkoda niszczyć w taki sposób związek.
"Bądź sobą, 100% oryginałem siebie a nie nieudaną kopią kogoś" - partnera, bo ze wszystkich rzeczy na tym świecie, to właśnie bycie sobą wychodzi Nam najlepiej.
I tak jak kiedyś mówiłem, że "kto nie chce, kiedy może, nie będzie mógł, kiedy będzie chciał..." po moim przykładzie doskonale widać - robiłem co mogłem i kiedy mogłem. Teraz pasuję i druga część powiedzenia mówi więcej niż te kilka słów, co czeka moją partnerkę. Miała swoje 5 min nawet ostatnimi czasy - nie wykorzystała ich... Teraz czy dostanie kolejne - wszystko w moich rękach.
U Was powinno być podobnie. Brutalne to, wiem... ale mówiąc teraz za Nas wszystkich - nie mamy innego wyjścia.
"Najwięcej zawdzięczamy tym, którzy Nas skrzywdzili..." święte słowa!
"Be wery nice and dont fucking a shit" ![]()
Najgorzej być nikim dla kogoś kto dla Ciebie jest całym światem. "Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi."
1 434 2012-11-18 13:56:42 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-11-18 14:40:20)
Hej dziewczyny - czytam wasze wypowiedzi i jedyne co moge powiedziec : nic na sile:)
Jesli czujecie ze nie macie ochoty spotykac sie z nikim to zwyczajnie odpusccie, dajcie sobie czas.
Jestescie przewrazliwione? Byc moze. Ale mozliwe ze zwyczajnie facet wam nie odpowiada. Zastanowcie sie - czy zanim spotkalyscie ex kazdy wam odpowiadal? Oczywiscie ze nie. Wiec nie mowcie ze "jaki on kochany a ja taka zla ze go nie chce". Widocznie koles Wam nie odpowiada i tyle:) Albo po prostu jeszcze nie jestescie gotowe na związek.
Dla mnie szukanie w ogole czegokolwiek na sile, zwlaszcza milosci jest bez sensu. Bo te najpiekniejsze rzeczy zdarzaja sie wlasnie "przypadkiem"
Dlatego odpusccie, nie zmuszajcie sie do milosci - jesli ma przyjsc przyjdzie sama.
1 435 2012-11-18 15:34:23
He Bags, z wyrazem szacunku masz jaja, których brakuje mojemu Ex
.
1 436 2012-11-18 16:52:51
Szukanie na siłę nie ma sensu, tak jak branie pierwszego lepszego czy bycie z kimś po to żeby być.
Jeśli widzicie cechy, które Was wkurzają, od razu out dla kolegi
Dokładnie, najlepsze rzeczy dzieją się przypadkiem ![]()
1 437 2012-11-18 22:19:39
mery160890 napisał/a:a jak tam u ciebie?
u mnie bez zmian.. niby sie tam spotkam z kims spedzimy fajnie czas.. ale po pierwsze jakos brak mi zaufania do kogokolwiek.. kazdy facet wydaje mi sie teraz jakby tylko chciał ''zaliczyć''- nie ufam im porostu nie potrafie.. mimo że sie spotkam z innym to wystarczy jeden ruch podobny do tego ktore robil moj eX i juz nie potrafie myslec o niczym innym..- to jest okropne...
A spotkałaś się już z nim czy jeszcze nie?
Poszukiwaczka:
No wlasnie jeszcze nie.. i to mnie co raz bardziej martwi ze nic z tego nie bedzie bo z kazdym dniem coraz bardziej sie boje tego spotkania bo nie wiem co mam mu powiedziec jak sie zachowac czy zaczynac rozmowe od tego tematu czy sprobujemy zaczac to wszystko od nowa czy czekac na jego ruch.. czy mimo wszystko sprobowac pocalowac sie z nim jakgdyby nic i udawac ze nic sie nie stalo ze nie przejelam sie tamtym poprzednim pocalunkiem itp ale w sumie mamy porozmawiac na spotkaniu na ten temat to moze warto zaryzykowac i porazmawiac powaznie co dalej bedzie z nami bo sam powiedzial ze nie chce mi od razu dawac odpowiedzi czy damy sobie szanse czy nie, ze przemysli to sobie i ze jak sie spotkamy to pogadamy o tym.. czasami jakas tam mala iskierke nadzieji mam ze bedzie dobrze a czasami to wogole trace nadzieje ze cos z tego bedzie i strasznie sie boje ze powie ze nie bedziemy razem zebysmy sie tylko przyjaznili..
wczesniej bylam bardziej przygotowana psychicznie itp do tej rozmowy bo bylo swieze to wszystko i teraz im dluzej czasu mija tym bardziej nie wiem co mam mu powiedziec zeby dotarlo do niego to wszystko..
ale z drugiej str moze to lepiej jak odpoczniemy troche od siebie i bedzie mial wiecej czasu na przemyslenie tego w samotnosci moze wkoncu zrozumie co stracil bo narazie przestalam mu mowic ze chce zebysmy wrocili to moze bedzie myslal ze dalam sobie spokoj bo jak tu ktos mowil ze trzeba dac sobie troche czasu i nie pokazywac za bardzo ze nam zalezy i udawac ze jest wszystko ok..
1 438 2012-11-18 23:32:33
Mery i tu masz racje.. ja na początku nie chciałam słyszeć tekstu typu: czas pokaże.. bo nie chciałam czekać- to mnie zabijało od środka..
Ale tak musi być teraz jest mi nadal bardzo ciężko ale jakoś oswoiłam się z tą myślą.. dotarło do mnnie że nie zasługuje na mnie.. choc pewnie gdyby chciał wrocic to bym się nad tym zastanawiała poważnie..
Dziś miałam zderzenie z rzeczywistościa.. poszłam do kościoła i widziałam już że auto mojego byłego stoi ale juz nie raz tak było on zawsze był po lewej ja po prawej stronie i było ok.. a dzis wchodze i patrze a on wszedł tam gdzie ja zazwyczaj stoje.. aż mnie wmurowało.. ale nie podeszłam do niego tylko stanełam za nim... myślałam ze serce to mi wyskoczy;)
jak wychodziłam to zamykałam drzwi a nie zauwazylam ze on tez wychodzi i powiedział: co Ty chcesz mnie zabic;p.. jak juz wyszlismy to mu mowie ze nie wiedziałam czy podejsc do niego bo nie wiem czy sie juz znamy czy nie- i to wszystko z usmiechem na ustach zeby nie myslal ze wciaz go przezywam (dlatego tak powiedziałam bo jego ost zachowanie to była zenada.. jakbysmy sie nie znali).. aa on powiedział ze znamy sie i sie usmiechnał i zapytałam czy moze juz ze mna normalnie pogadc czy jeszcze nie a on mowi ze moze przeciez (szedl w strone auta) i to wszystko mowilam calkiem naturalnie nie jakbym byla zla czy cos a ja mu na to ze jak moze jak ucieka a on ze sie spieszy to wsumie tylko sie zasmiałam powiedziałam ze jak zwykle i poszlam w swoja strone.. boze myślałam ze umre ale jestem z siebie zadowolona ze trzymałam fason;p
1 439 2012-11-19 00:07:37 Ostatnio edytowany przez saffari (2012-11-19 00:10:46)
Siemka, dopiero teraz odpisuje bo caly weekend mialam zajety
Poszukiwaczka i Artystka dziekuje za slowa wsparcia, i za zyczenie mi udanego pobytu. Zrobie wszystko zeby sie dobrze bawic!
Bardzo madrze doradzacie
Artystka ta historia Twojej kolezanki ukazuje mi obraz jaki moze mnie czekac jak bede miec kontakt z bylym, poniewaz aktualnie jestesmy ze soba rok po rozstaniu, stoje w miejscu w zawieszeniu. Artystka a to w jaki sposob Twoj byly Cie traktowal? Jak jest to temat ciezki to nie musisz mowic. I rowniez mam taka nadzieje ze Twoj byly rowniez jak i moj bedzie kiedys zalowal ale bedzie juz za pozno! ![]()
Poszukiwaczka w chwili obecnej nie jestes w stanie sobie wyobrazic ze pokochasz kogos, bo uczucia zainwestowalas w swojego bylego. Z czasem jak kogos poznasz to i sie zakochasz, i na pewno bedziesz go kochac rownie mocno
Tak jak mowi Ziemniaczana nic na sile, jak nie macie ochoty sie z kims spotykac to nie spotykajcie sie, wszystko przyjdzie z czasem i ochota sama przyjdzie. Widze Ty rowniez napotkalas sie na swojego bylego. Trzymalas fason tak trzymaj. Potrafie sobie wyobrazic jak mocno musialo Ci serce bic, w takiej chwili kazdy by sie zestresowal
a jak wyglada Wasz kontakt? Rozmawiacie ogolnie ze soba czy starasz sie nie miec z nim kontaktu ?
Cytryna daj sobie troche czasu, nic na sile. Mery miejmy nadzieje ze wkoncu sobie to przemyslal i powiedz mu nastepnym razem zeby sie definytywnie okreslil, bo nie bedziesz na ksiecia czekac cale zycie, bez przesady. Dearly dokladnie jesli teraz bys zmiekla bys pokazala mu ze jestes slaba kobieta, a my wiemy ze tak nie jest. Jestes silna i jesli sie nie ugniesz udowodnisz sobie i wszystkim ze wszystko jest mozliwe jak sie tylko tego chce
Bags ale sie rozpisales, ale wszystko to co napisales to prawda. Szkoda ze ludzie musza tak cierpiec.
A co u mnie? weekend minal na imprezie, fajnie bylo troche sie upilam ale przynajmniej bylo smiesznie
Byly jak sie nie odzywal tak sie nie odzywa, staram sie byc silna, mimo ze nadal jest w mojej glowie. Powiedzialam sobie ze jesli kiedys do mnie napisze to mu nie odpisze, bo jaki jest tego sens? nie ma. On na mnie na wyje*** pewnie sie dobrze bawi, wiec czemu ja mam miec gorszy humor?!? musimy dziewczyny byc silne, bo jesli same o nich nie zapomnimy to nikt za nas tego nie zrobi. Dobranoc spokojnej nocy ![]()
1 440 2012-11-19 13:45:35 Ostatnio edytowany przez mery160890 (2012-11-19 14:07:55)
Mery i tu masz racje.. ja na początku nie chciałam słyszeć tekstu typu: czas pokaże.. bo nie chciałam czekać- to mnie zabijało od środka..
Ale tak musi być teraz jest mi nadal bardzo ciężko ale jakoś oswoiłam się z tą myślą.. dotarło do mnnie że nie zasługuje na mnie.. choc pewnie gdyby chciał wrocic to bym się nad tym zastanawiała poważnie..
Dziś miałam zderzenie z rzeczywistościa.. poszłam do kościoła i widziałam już że auto mojego byłego stoi ale juz nie raz tak było on zawsze był po lewej ja po prawej stronie i było ok.. a dzis wchodze i patrze a on wszedł tam gdzie ja zazwyczaj stoje.. aż mnie wmurowało.. ale nie podeszłam do niego tylko stanełam za nim... myślałam ze serce to mi wyskoczy;)
jak wychodziłam to zamykałam drzwi a nie zauwazylam ze on tez wychodzi i powiedział: co Ty chcesz mnie zabic;p.. jak juz wyszlismy to mu mowie ze nie wiedziałam czy podejsc do niego bo nie wiem czy sie juz znamy czy nie- i to wszystko z usmiechem na ustach zeby nie myslal ze wciaz go przezywam (dlatego tak powiedziałam bo jego ost zachowanie to była zenada.. jakbysmy sie nie znali).. aa on powiedział ze znamy sie i sie usmiechnał i zapytałam czy moze juz ze mna normalnie pogadc czy jeszcze nie a on mowi ze moze przeciez (szedl w strone auta) i to wszystko mowilam calkiem naturalnie nie jakbym byla zla czy cos a ja mu na to ze jak moze jak ucieka a on ze sie spieszy to wsumie tylko sie zasmiałam powiedziałam ze jak zwykle i poszlam w swoja strone.. boze myślałam ze umre ale jestem z siebie zadowolona ze trzymałam fason;p
Ja powoli zaczynam sie przyzwyczajac do tej mysli ze zostanie mi tylko jego przyjazn i nic wiecej.. z ubiegiem czasu trace nadzieje ze cos z tego bedzie chociaz wtedy co sie pocalowalismy i wrocilismy na tak krotko to tez juz nie mialam nadziei bo ciagle mowil ze nie chce miec nikogo itd a zachwile napisal ze da nam szanse.. bylam wtedy szczesliwa..
ciekawe jak to teraz bedzie.. Mam mieszene uczucia.. raz mysle ze bedzie dobrze a raz ze nic z tego nie bedzie.. moze jak trace ta nadzieje to wkoncu dostane to czego pragne.. eh zobaczymy..
moze jakos uda mi sie do niego zblizyc tak jak ostatnio ale pokaze mu ze bylo fajnie i nic wiecej ze to byl tylko nic nie znaczacy pocalunek itp ze jestem wesola i silna chociaz nie wiem czy uda mi sie tak udawac bo z kazdym dniem jest co raz gorzej.. wczesniej by bylo mi latwiej bo mialam wieksze nadzieje bo bylo swieze a teraz juz z kazdym dniem jestem co raz bardziej bezsilna, co raz bardziej sie boje ze nic z tego nie bedzie
Ale pewnie gdyby on sam mi powiedzial ze chce wrocic to przyjelabym go z otwartymi ramionami ale dalabym mu zasady ze jezeli bedzie sie staral to pozwole mu na to.. zeby sam zobaczyl jak to jest ciezko walczyc o druga osobe ile ja to sie teraz musialam starac zeby do mnie wrocil ale narazie musze poczekac do tego spotkania i wtedy z nim pogadam i nic mu nie mowie narazie zebysmy wrocili to moze bedzie myslal ze przestalam sie starac o niego to zobaczy co stracil i wkoncu zmieknie
1 441 2012-11-19 16:11:26
Cześć wszystkim;)
Z góry przepraszam że nie odpiszę na wasze posty ale znowu mam zaległości, obiecuje poprawę, mam nadzieję że mi wybaczycie;)
Już od kilku dni przymierzam się żeby do Was napisać ale ciągle nie mam czasu.
Dearly, kto by pomyślał że Twój były się opamięta i zbierze go na takie akcje;) nie daj sie;)
Saffari, witaj w klubie imprezowiczów:) u mnie też co chwilę a to domówka a to kluby, a i w weekend też sie upiłam, pierwszy raz w życiu, a co:D
Pamiętacie tego kolegę o którym Wam ostatnio pisałam?
Saffari zapytałaś mnie czy mi się podoba... Znajomość się rozwija.. Wymieniliśmy się numerami telefonów, piszemy ze sobą. I wiecie co? Zauważyłam że M. jest całkiem inny niż były, i pod względem charakteru i wyglądu zewnętrznego. Rozmawiam z Nim na takie tematy na jakie z byłym nie rozmawiałam przez całe 2 lata! Jest szczery, otwarty, powiedział mi że chciałby mnie poznać, bo wie że jestem warta jego uwagi i on tego chce, kwestia tego, czy ja tego zechce. No i tu jest problem.. Odpowiedziałam mu że nie planuje z najbliższym czasie TAKICH rzeczy (związków,faceta) z powodów: 1. to za wcześnie 2. nie chce nikogo przy tym skrzywdzić. Dodałam też że z drugiej strony kusi mnie żeby spróbować. Na co on że nie mam się czym martwić narazie, wszystko się z czasem, powolutku okaże..
Nie wiem co mam z tym zrobić. Na ostatniej imprezie gdy znowu razem byliśmy cały czas o tym myślałam, byłam nieobecna, nie miałam nastroju na zabawę, co M. zauważył i wyszliśmy z klubu po pólnocy. (już nie trzymał mnie za rękę, wcześniej zapytał mnie czy może ale odpowiedziałam że to dla mnie za wcześnie i ostatnio mnie tym zaskoczył)..
Z jednej strony chciałabym spróbować ale z drugiej strony coś mnie odpycha o tych "związków" po tym rozstaniu. Tłumacze sobie że to pewnie za wcześnie, albo może to nie TEN?...
Przepraszam że ciągle pisze o sobie, postaram się następnym razem odpisywać na Wasze posty.
Buziaki;*
1 442 2012-11-19 17:39:36
Szafirek czasem wskazane jest zeby sie napic:P ja jak ide na impreze lubie sie napic bo wtedy impreza nie jest nudna
Ciesze sie ze znajomosc z tym chlopakiem sie rozwija, widac ze Ciebie do niego ciagnie. Ja poznalam kilku facetow ale nie ma tej chemi, a szkoda bo fajnie byloby sie znow zakochac. Spotykaj sie z nim nadal, bo duze prawdopodobienstwo ze cos z tego bedzie. Wszystko pomalutku nie musisz sie spieszyc z niczym przeciez. Powodzenia ![]()
1 443 2012-11-19 21:34:51
Mery wg mnie najlepsze by było (gdybys tylko potrafiła) udawanie że nie jestes załamana itd.. właśnie wrecz przeciwnie że jestes zadowolona z zycia! i wiadomo pewnie ja tez bym sie wrocila do bylego po postawieniu kilku zasad i tak dalej.. ale wiecie co? z dnia na dzien uswiadamiam sie w tym ze człowiek sie ot tak poprostu nie zmieni ze jak sie zachował tak raz to i pewnie zachowa sie tak drugi a jak juz trzy razy zachował się tak samo to na sto procent zdarzy się i ten czwarty...
Saffari ja też mam takie ''fazy'' imprezowe- a właściwie to miałam bo ja nigdy nie lubiałam imprez.. pozniej sie tak stało ze chodziłam co tydzien i teraz stwierdziłam ze musze przystopować troszke bo na mnie to zle działa.. u mnie jest tak ze jak sie nic ciekawego podczas imprezy nie wydarzy to złapie zamułe i jeszcze boje sie ze pozniej bede pisała do byłego;p
szafirek masz racje- ja z takich samych powodow stwierdziłam sie z nikim nie wiazac- bo to bez sensu- a jezeli chłopak bedzie chciał zaczekac to zawsze dla Ciebie lepiej bo moze a noz Cie cos ruszy a przynajmniej chyba wtedy łatwiej jest przynajmniej na chwile zapomnieć o byłym jak jest taki ktos:)
Wiecie co moj były wstawił na fb taka piosenke http://www.youtube.com/watch?v=zRIbf6JqkNc
nie wiem czy wstawił ja tak bo mu sie podobała ogólnie.. ale jak wsłuchałam sie w słowa.. zaczełam mieć nadzieje ze to moze jakies przesłanie do mnie... nie wiem.. popadam w paranoje...
1 444 2012-11-19 21:53:50
Poszukiwaczka tylko uwazaj jak idziesz na impreze i sie upijesz to nie pisz do bylego bo czesto sie dzieje tak ze wtedy czlowiekowi zbiera sie na sentymenty. Guns and Roses lubie ten zespol
hmm nie wiem czy to przeslanie do Ciebie ale nie mysl za duzo bo to nic nie da. Uszy do gory!! :*
1 445 2012-11-19 22:02:25
Poszukiwaczka, miałam tak samo jak Ty. Mój były wstawił happysad- "wpuść mnie" i też doszukiwałam się w tym jakiegoś przesłania do mnie czy coś, ale moja sytuacja się nie zmieniła.. I utwierdziłam się w przekonaniu, że kiedy ja coś wstawię na fejsa to następnego dnia były też coś tam dodaje.. Zbieg okoliczności? Być może.. Ostatnio chwalił się imprezą i opisał to na swoim statusie.
Saffari dziękuję Wam za dobre słowo:)
Może i ciągnie mnie do niego, pod względem charakteru jest naprawdę w porządku, tylko obawiam się że nie jest w moim typie jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny.. Wiem, może to być głupie albo doszukuje się jakichś pretekstów ale zwracam uwagę na takie rzeczy.
Macie rację, nie ma się co spieszyć, wszystko wyjdzie z czasem.
Czeka mnie z nim jedna poważna rozmowa o jego koleżance z którą coś go łączyło przez rok, razem studiują a co gorsza, ta koleżanka jest zaręczona z innym. I to mnie jeszcze męczy. Więcej szczegółów opowiem jak się to wyjaśni. Trochę boje się tej rozmowy, nie wiem jak mam zareagować..
1 446 2012-11-19 22:44:43
Szafirek nie ma co sie oszukiwac ale wyglad zewnetrzny tez jest wazny, przynajmniej dla mnie. Facet nie musi byc super piekny ale musi Cie pociagac bo inaczej klapa. A dlaczego musisz rozmawiac z jego kolezanka? o przeszlosci lepiej nie rozmawiac, chyba ze to cos waznego?
Dziewczyny do holerki jasnej, cos mnie na sentymenty znow wzielo, tesknie na uczuciem kiedy ktos Cie przytula, caluje mowi ze mu zalezy... ahhhh!!! a tym bardziej nadal mysle o tym palancie, ale wiem ze nie bylabym z nim szczesliwa bo skoro przez rok bycia z nim nie potrafilam byc czesto szczesliwa to na pewno by sie nic nie zmienilo. Wierze ze poznam kogos lepszego od niego. Jutro jade na wakacje z rodzicami, i bede otwarta na innych ludzi. Bede sie dobrze bawic, zeby nie zawracac sobie glowy palantem.
Z neta bede nadal kozystac, bo lubie tu wchodzic i czytac Wasze historie i rowniez milo mi ze odpisujecie na moje posty.
Tym ktorym udalo sie zapomniec o bylym to na prawde gratuluje
Tobie dearly i ziemniaczana szczegolnie bo Wy chyba radzicie sobie najlepiej. Reszta z Was potrzebuje jeszcze troche czasu ale na pewno za jakis czas bedzie lepiej. Jedynie ja jestem na siebie zla ze tak dobrze sobie radzilam i bylam szczesliwa przez taki dlugi okres czasu az nagle znow zaczelam o nim myslec bo wtedy kontakt wrocil. Ale wiem jedno: na swiecie jest duzo fajnych, wartosciowych facetow ze na pewno te dziewczyny ktore na nich jeszcze nie trafily trafia wkoncu i wtedy bedziemy mogly poopowiadac sobie o szczesliwych zwiazkach. Kto wie moze kiedys zalozymy kolejny temat pod tytulem: ''Jestem w szczesliwym zwiazku'' ![]()
1 447 2012-11-19 23:02:53
Saffari, dobrze to określiłaś;) M. jest na swój sposób przystojny, ma swoje zalety...ale.. no właśnie to ale. Chyba muszę jeszcze poczekać i zobaczyć jak to się rozwinie. A nie bedę rozmawiać z jego koleżanką tylko o niej, w sumie to też się zastanawiam po co on mi chce opowiadać o tym co ich kiedyś łączyło. Powiedział mi tylko tyle, reszty się dowiem gdy się spotkamy...
Nie przejmuj się tym że czasem masz gorszy humor. Każda z nas na pewno tak ma;) Ja dzisiaj już prawie się rozpłakałam takiego doła złapałam, bo nie wiem co mam robić. Ale dałam radę, jest ok.
Jedź i baw się dobrze, wykorzystaj ten czas, wrzuć na luz i ciesz się tymi chwilami;) należy Ci się:* i odwiedzaj nas tu często;)
1 448 2012-11-20 00:01:54
Dzieki Szafirku
odwiedzac Was bede na pewno, jak mnie jutro do poludnia nie bedzie to bede dopiero za 4 dni, bo duzo zwiedzania mnie czeka. Hm to interesujace czemu chce opowiadac Ci o niej, moze M chce byc z Toba szczery
Daj znac jak tam po rozmowie
pozdrawiam! ![]()
1 449 2012-11-20 16:29:58
Mery wg mnie najlepsze by było (gdybys tylko potrafiła) udawanie że nie jestes załamana itd.. właśnie wrecz przeciwnie że jestes zadowolona z zycia! i wiadomo pewnie ja tez bym sie wrocila do bylego po postawieniu kilku zasad i tak dalej.. ale wiecie co? z dnia na dzien uswiadamiam sie w tym ze człowiek sie ot tak poprostu nie zmieni ze jak sie zachował tak raz to i pewnie zachowa sie tak drugi a jak juz trzy razy zachował się tak samo to na sto procent zdarzy się i ten czwarty...
No postaram sie pokazac mu ze jestem zadowolona z zycia itp ale to jest bardzo trudne bo czuje sie calkowicie bezsilna
jak piszemy razem to przestalam pokazywac mu ze chce zeby wrocil i ze mi ze mi zalezy na nim.. moze cos wkoncu do niego dotrze i zrozumie co stracil
No tylko nie wiem czy jak sie spotkamy to sprobowac z nim poflirtowac i pocalowac sie i udawac przed nim ze fajnie bylo i tyle moze w nim cos peknie i jakies uczucia powroca
i przy okazji z nim pogadac czy da nam szanse na odbudowanie naszego zwiazku..
1 450 2012-11-20 16:43:54
Witajcie,widze ze tu juz sie potworzyly niesamowite znajomoci:) Ja tez po rozstaniu,sama nie wiem jak sie czuje. gdzies przezywam,chce bardzo zeby wrocil,ale z drugiej strony.. Dlugo to nie trwalo,moze troche z mojej winy bo nie bylam osba hdyz..wlasnie,pierwsze rozstanie to to nie bylo i ciagle gdzies siedzialy poprzednie.. Moze nie bylam gotowa i hccialam uszczesliwic sie na sile nieopatrznie jednak zakochujac sie a jemu sie odwidziało.. Ale bede sledzic Wasze historie z nadzieja, ze mnie tez w koncu odblokuja sie klapki i poznam kogos z kim bede mogla popisac sms maile,potelefonowac i w koncu sie umowic bez obaw,po prostu,ze szczerych checi i bez blokady.. Pozdrawiam:)
1 451 2012-11-20 16:46:56 Ostatnio edytowany przez dearly (2012-11-20 17:52:15)
saffari życzę Ci wspaniałych i udanych wakacji! : * zwiedzaj dużo, wrzuć na luz, baw się dobrze i ciesz się tymi chwilami, otwórz się na ludzi
no tak, dobrze sobie radzę.
ale powoli były zaczyna odnawiać ze mną kontakt, chyba powinnam się odciąć od razu, żeby potem nie dać się urobić.
ten jego nowy związek jest jakiś zakręcony.. jego dziewczyna ma na fb wolny, bo ukrywa zwiazek z M bo chce wrócić do byłego, M przyjeżdża do mnie, wypytuje, jest milutki, ale żeby mnie wkurzyć ma w związku, choć jakoś mnie to nie rusza. Niedługo pewnie się to rozleci, bo nie ma to najmniejszego sensu, a wtedy nie wiem co zrobię, po pewnie przyjdzie z podkulonym ogonem XD
Duma oczywiście nie pozwala mi się z nim pogodzić. : )
1 452 2012-11-21 00:15:26
no tak, dobrze sobie radzę.
ale powoli były zaczyna odnawiać ze mną kontakt, chyba powinnam się odciąć od razu, żeby potem nie dać się urobić.
ten jego nowy związek jest jakiś zakręcony.. jego dziewczyna ma na fb wolny, bo ukrywa zwiazek z M bo chce wrócić do byłego, M przyjeżdża do mnie, wypytuje, jest milutki, ale żeby mnie wkurzyć ma w związku, choć jakoś mnie to nie rusza. Niedługo pewnie się to rozleci, bo nie ma to najmniejszego sensu, a wtedy nie wiem co zrobię, po pewnie przyjdzie z podkulonym ogonem XD
Duma oczywiście nie pozwala mi się z nim pogodzić. : )
Pewnie tamten zwiazek to pomylka i teraz zaluje ze wam nie wyszlo itp
1 453 2012-11-21 00:31:02
tak, to pewne. w sumie szkoda mi tej dziewczyny, bo on ją okłamuje, mówi, że idzie się uczyć, albo coś załatwić a wsiada w samochód i jedzie do mnie.. myślę, że ten związek to tylko kwestia czasu i coraz większą chęć powrotu u niego widzę. nie wiem co mam wtedy zrobić, bardzo się boję takiego momentu. wróci, to pewne, każda osoba mi to mówi.. z jednej strony mam satysfakcję, że docenił co miał, co stracił, a z drugiej dziwnie się czuję.. : )
1 454 2012-11-21 09:33:26
Dearly tylko najpierw sama musisz sobie zrobic chyba takie dzien odpoczynku od wszystkiego a przynajmniej kilka godzin i sama dobrze sie zastanowic czy Ty bedziesz chciała do niego wrocic:) najlepiej wziąć kartke i napisac te dobre i złe strony.. ja uwazam ze ta decyzja musi byc bardzo przemyslana z naszej strony zeby nie dac sie znowu wykiwać!:)
1 455 2012-11-21 09:45:40
Dearly tylko najpierw sama musisz sobie zrobic chyba takie dzien odpoczynku od wszystkiego a przynajmniej kilka godzin i sama dobrze sie zastanowic czy Ty bedziesz chciała do niego wrocic:) najlepiej wziąć kartke i napisac te dobre i złe strony.. ja uwazam ze ta decyzja musi byc bardzo przemyslana z naszej strony zeby nie dac sie znowu wykiwać!:)
Ja zrobiłam to o czym piszesz: złe i dobre strony. W sumie przewaga tych złych była powiedzmy niewielka, ale były to rzeczy znaczące. Niestety po tym, zamiast odpuścić, zaczęłam się zastanawiać co by było, gdyby mój były chciał wrócić. Wyszło mi, że mimo złych stron, może dałabym nam szansę. Dziwne uczucie, bo w sumie nie powinnam tak myśleć - wbrew logice to wszystko.
1 456 2012-11-21 17:03:29
Musze Wam powiedzieć, że mój były właśnie zmienił status: na w "związku"... Z dziewczyną, z którą razem studiują na roku.. A tak mnie zapewniał że nikogo nie ma i w ogóle, że my tylko do siebie nie pasujemy..
Wiecie co mnie pocieszyło??
Komentarz jego siostry z milionem znaków zapytania;) Widocznie nikomu się w domu nie pochwalił o swoim rozstaniu. Już nawet ja to oznajmiłam wszystkim, a wylewna zbytnio nie jestem..
Zabolało lekko, nie powiem że nie..
Dearly, zadroszczę Ci takiego zaszczytu jakim jest opamiętanie byłego ;*** ![]()
1 457 2012-11-21 19:11:55
Z jednej strony to naprawdę bardzo pocieszające, biorąc pod uwagę to co ja robiłam, żeby zwrócił na mnie uwagę: płakałam, krzyczałam, wysyłałam do niego przyjaciółkę, pisałam, zaczepiałam. To trwało jakieś 10 miesięcy. Nagle pojawił się ktoś, kto odciągnął mnie od całego tego myślenia o nim. W momencie, w którym przestałam się nim interesować i jasno dałam mu to do zrozumienia on nagle się opamiętuje. Ciekawe tylko co z tego będzie teraz.. bo niby nadal z kimś jest.
Powiem Wam, że powoli sprawdza mi się to, co wywróżyła mi wróżka hahaha.
Z tą kartką to dobry pomysł - zrobię ją. Bo jednak dalej nie jestem przekonana. Tyle na to czekałam, a teraz nie wiem co będzie.
Z Kamilem chyba już rozeszło się po kościach, było super do tej soboty.. jakoś kontakt się urwał, bo on stał się jakiś taki dziki, zestresowany.. niby coś gadał, ale tak jakoś inaczej się zachowywał niż dotychczas. Cóż.. widocznie tak miało być, chyba M jest mi przeznaczony haha : )
Jego dziewczyna jest z nim, żeby dopiec byłemu, on mi. Co to za chory związek, w którym oboje lgną do byłych.
1 458 2012-11-21 20:04:06
Dearly, zadroszczę Ci takiego zaszczytu jakim jest opamiętanie byłego ;***
Ja tez cie tego Dearly zazdroszcze ze twoj byly zaczal sie opamietywac ![]()
ciekawe czy ja sie tego kiedys wkoncu doczekam ;(
1 459 2012-11-22 11:36:00
Szafirek.. tak właśnie może być ze oboje chcą zrobić na złość.. ale wiesz co mnie strasznie denerwuje takie niedojrzałe zchowanie.. ok jeśli chcą pokazać wszystkim to niech to robią w inny sposób.. bo to jest żałosne z ich strony że są nagle tacy wylewni przez fb.. jak dla mnie to z samego szacunku do nas powinni jakoś sprawe delikatniej traktować.. no ale przeciez czego ja oczekuje to są wkońcu chłopy;) z zachowaniem 12 latków;)
Mery każda chyba na to czeka.. miejmy nadzieje że my też się tego doczekamy:*:*:*
1 460 2012-11-22 19:52:42 Ostatnio edytowany przez mery160890 (2012-11-22 20:09:19)
Wiecie co? wczoraj wieczorem mialam mega zly humor i zaczelam sie zastanawiac czy sobie nie odpuscic mojego eks tzn odciac sie troche od niego..
poszlam spac z mysla zeby mniej sie odzywac a rano obudzilam sie z dziwnym uczuciem zeby walczyc mimo ze nie mam za bardzo nadzieji ze cos z tego wyjdzie i rano kiedy wstawalam zadzwonil telefon od niego.. odebralam ale tylko slychac bylo dziwne hałasy i sie okazalo ze przypadkiem w pracy mu sie zadzwonilo i pozniej chwile pisalismy .. moze to tylko zwykly zbieg okolicznosci a i dzien wczesniej pytalam sie go czy zawiozl by mnie do lekarza bo musze isc do hirurga i wstepnie sie zgodzil ze raczej da rade mnie zawiezc bo nie chce pozniej wracac sama autem po zabiegu bo moge czasem zle sie czuc i dziwi mnie to ze sie wogole zgodzil bo nie musial a przeciez nie jestesmy razem
nie rozumiem dlaczego kiedy mysle zeby sobie nie robic zbednych nadziei to pozniej czuje zeby walczyc itp.. mam mieszane uczucia raz mysle tak a raz tak.. ale bardziej jestem za tym ze nic nie wyjdzie.. moze to dobrze bo przynajmniej sie nie rozczaruje jesli robilabym sobie nadzieje na to ze do siebie wrocimy jesli jednak okaze sie ze nic z tego ![]()
1 461 2012-11-23 00:54:26 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-11-23 00:59:25)
Wiesz mery mysle ze on pomaga Ci bo czuje sie w jakis sposob zobowiązany, moze to wyrzuty sumienia? To nie jest tak, ze ktos kto odchodzi ot tak sobie zapomina. Widze ze zyjesz ciagle nadzieją, ze doszukujesz sie we wszystkim jakichs znakow ze jemu zalezy.. I wierz mi jesli sie chce to mozna wszystko przekrecic na "nasze" tylko niestety ... potem sie niepotrzebnie rozczarowac. Najlepiej jest nastawic sie na najgorsze i kto wie? Moze mile rozczarowac ![]()
Mysle ze nie robi tym wielkiej łaski ze podwiezie Cie od lekarza. W koncu nie jestescie pokloceni, nie ma miedzy wami nienawisci - dlaczego mialby ci nie pomoc?
1 462 2012-11-23 12:19:44
ziemniaczana.. moj były własnie chyba tak ot potrafił zapomniec po 5 latach.. o to mam do niego najwiekszy zal..
Mery szczeze to nie wieze w takie przypadki;) a zdazało sie juz tak kiedys? bo jesli tak to ok a jak nie to wydaje mi sie ze mogl zrobic to celowo;)..
Ale ziemniaczana ma racje.. nie łódź się. dziewczyny bo my sie ciągle zamartwimy a oni tak naprawde maja wszystko gdzieś i watpie zeby poswiecali tyle czasu na myslenie o nas ile my o nich..
Dziewczyny musimy sie jakos zebrać w sobie i pokazać że jestesmy silne!:):*
1 463 2012-11-23 13:20:04
Faceci są dziwni.. już przestaję ich ogarniać. Mój chciałam mieć ze mną kontakt na cześć, ale wygląda to tak, że raz się odezwie, raz nie : ) i zawsze potem proponuje mi "poważną rozmowę" tylko po to zeby się spotkac, bo i tak gadamy o czmyś innym.
Dzisiaj zaparkował sobie autko pod szkołą a ja byłam w innym miejscu i poszłam do szkoły ale z szatni widać co się dzieje. Patrzę a on je przestawia tylko po to, żeby stać koło mnie.. dureń ![]()
U mnie każdy mówi, że widać, że jemu zależy i chce wrócić, ale on jakoś się boi odrzucenia, okej ja nie zamierzam mu tego ułatwiać, wrecz przeciwnie, udaję zimną i obojętną <;
Teraz niech on się martwi.
Jasne, musimy im pokazać, że jesteśmy siiilne *;
1 464 2012-11-23 13:44:09
Wiesz mery mysle ze on pomaga Ci bo czuje sie w jakis sposob zobowiązany, moze to wyrzuty sumienia? To nie jest tak, ze ktos kto odchodzi ot tak sobie zapomina. Widze ze zyjesz ciagle nadzieją, ze doszukujesz sie we wszystkim jakichs znakow ze jemu zalezy.. I wierz mi jesli sie chce to mozna wszystko przekrecic na "nasze" tylko niestety ... potem sie niepotrzebnie rozczarowac. Najlepiej jest nastawic sie na najgorsze i kto wie? Moze mile rozczarowac
Mysle ze nie robi tym wielkiej łaski ze podwiezie Cie od lekarza. W koncu nie jestescie pokloceni, nie ma miedzy wami nienawisci - dlaczego mialby ci nie pomoc?
No tak ja sobie nie robie zadnych nadziei ale wtedy kiedy ja mysle troche sie odciac od niego zmniejszyc kontakty do minimum to pozniej czuje zeby tego nie robic ze jest jakas szansa ze uda mi sie o niego zawalczyc zeby lepiej trzymac ten kontakt ale byc na dystans i nie pokazuje mu ze mi zalezy tylko rozmawiamy jak kumple bo i tak powiedzial mi ze sie zastanowi nad tym czy damy sobie szanse na odbudowanie naszego zwiazku i nie robie sobie nadziei bo jakos przestalam w to wierzyc
czasem sobie mysle ze jak nie mam tej nadziei to moze sie mile zaskocze ale jakos w to nie wierze.. a z drugiej str czasem mysle ze moze jezeli teraz nie wroci do mnie to moze jak bedziemy sie przyjaznic to moze kiedys zrozumie co stracil i zobaczy we mnie kogos wiecej niz tylko przyjaciolke
1 465 2012-11-23 14:07:45 Ostatnio edytowany przez mery160890 (2012-11-23 14:21:28)
ziemniaczana.. moj były własnie chyba tak ot potrafił zapomniec po 5 latach.. o to mam do niego najwiekszy zal..
Mery szczeze to nie wieze w takie przypadki;) a zdazało sie juz tak kiedys? bo jesli tak to ok a jak nie to wydaje mi sie ze mogl zrobic to celowo;)..
Ale ziemniaczana ma racje.. nie łódź się. dziewczyny bo my sie ciągle zamartwimy a oni tak naprawde maja wszystko gdzieś i watpie zeby poswiecali tyle czasu na myslenie o nas ile my o nich..Dziewczyny musimy sie jakos zebrać w sobie i pokazać że jestesmy silne!:):*
no wlasnie nie zdazalo mu sie to wczesniej moze to przypadek bo dwa dni wczesniej dzwonilam do niego zeby sie zapytac czy zawiozl by mnie do chirurga to moze mial moj nr w ostatnich kontaktach i przypadkiem cos wcisnal bo bylo slychac tylko halasy w tle i to bylo bardzo wczesnie wiec normalnie wtedy spie ale wtedy akurat wczesniej wstawalam bo mialam isc do lekarza dowiedziec sie na kiedy mam miec zabieg i wtedy za nim zadzwonil od niego tel to obudzilam sie z mysla ze jest jakas szansa a dzien wczesniej wieczorem mialam ochote zmniejszyc kontakty do minimum zeby sprawdzic czy to cos na niego podziala..
i dziwi mnie to bo kiedy sie spytam kiedy sie spotkamy o tak ze niby poprostu spedzic wspolnie troche czasu a tak naprawde chce wkoncu z nim pogadac o tym czy sprobojemy zaczac to wszystko od nowa to mowi ze nie wie bo nie ma czasu itp a tu mowi ze zrobi sobie wtedy wolne.. troche sie boje z nim o tym rozmawiac bo boje sie odrzucenia no ale i tak nie mam juz nadzei.. ale moze trzeba zaryzykowac bo tak to nigdy sie nie dowiem czy bylo warto probowac walczyc jak sie nie uda to trudno.. bede miec przynajmniej swiadomosc ze zrobilam wszystko zeby o niego zawalczyc.. bede sie starala wtedy zostac tylko przyjaciolka jezeli on tego chce bo nie chce...
zawsze tak jest kiedy mysle zeby nie robic sobie nadziei to ona sie pojawia.. ale nie robie sobie wielkich nadziei zeby czasem sie nie rozczarowac pozniej ;(
1 466 2012-11-23 14:10:46
Faceci są dziwni.. już przestaję ich ogarniać. Mój chciałam mieć ze mną kontakt na cześć, ale wygląda to tak, że raz się odezwie, raz nie : ) i zawsze potem proponuje mi "poważną rozmowę" tylko po to zeby się spotkac, bo i tak gadamy o czmyś innym.
Dzisiaj zaparkował sobie autko pod szkołą a ja byłam w innym miejscu i poszłam do szkoły ale z szatni widać co się dzieje. Patrzę a on je przestawia tylko po to, żeby stać koło mnie.. dureń
U mnie każdy mówi, że widać, że jemu zależy i chce wrócić, ale on jakoś się boi odrzucenia, okej ja nie zamierzam mu tego ułatwiać, wrecz przeciwnie, udaję zimną i obojętną <;
Teraz niech on się martwi.Jasne, musimy im pokazać, że jesteśmy siiilne *;
najwyrazniej probuje byc blisko ciebie za wszelka cene ![]()
1 467 2012-11-23 15:44:12 Ostatnio edytowany przez dearly (2012-11-23 15:45:28)
Tak, tylko ja nie rozumiem dlaczego w taki sposób. Gdybym wiedziała, że zniszczyłam coś na czym mi zależało (albo dopiero nieudany związek mu to ukazał), co trwało tyle czasu, miałam kogoś kto był w stanie zrobić dla mnie wszystko, był na każde moje zawołanie to chyba chciałabym to naprawić inaczej. Doskonale wie ile przez niego przeszłam, co mi zrobił, jak bardzo mnie denerwował tym olewaniem i wszystkim, stać go na jakieś pseudo poważne rozmowy a nie jest w stanie przyjść i powiedzieć kilku prostych słów: "przepraszam, zniszczyłem to, wiem o tym, ale bardzo mi nadal zależy i chciałabym to naprawić." Kila słów i od razu sytuacja staje się jaśniejsza. Skoro miał odwagę postąpić ze mną w taki sposób,to powinien mieć odwagę się przyznać do błędu. A tak..
1 468 2012-11-23 15:48:46
moze probuje cie wybadac dearly?
1 469 2012-11-23 16:24:21
Być może, ale działa w ten sposób od 15 sierpnia (; to trochę długo. Może czeka, aż ja coś zrobię.
Może czeka aż przestanę być taka obojętna. Kto go tam wie..
1 470 2012-11-23 16:53:21
Być może, ale działa w ten sposób od 15 sierpnia (; to trochę długo. Może czeka, aż ja coś zrobię.
Może czeka aż przestanę być taka obojętna. Kto go tam wie..
tez mysle ze probuje cie wybadac albo cos takiego i pewnie czeka na twoj ruch bo moze boi sie odrzucenia..
niestety ciezko zrozumiec zamiary facetow..
eh takie zycie
1 471 2012-11-23 19:24:06
to niech se czeka ![]()
1 472 2012-11-24 01:56:18
Dearly ja tez Ci zazdroszcze ze chce do Ciebie wrocic, bo chcialabym poczuc ze bylam dla kogos warta, i ze ktos to zaprzepascil. Skoro my tak bardzo cierpialiysmy to oni tez powinni! Dearly a Ty za nim tesknisz? chcialabys byc znow z nim? dlaczego tak na prawde to sie popsulo? myslisz ze moglo by byc fajnie jak byscie byli razem? a co z Kamilem? bylas z nim szczesliwa, moze warto to powaznie przemyslec ![]()
Szafirek facetow trudno zrozumiec, nagle ma dziewczyne. Wiem ze musialo Cie to troche zabolec ale badz silna, nie przejmuj sie pomysl sobie ze skoro Wasz zwiazek sie rozpadl to musialo cos nie grac. Gdyby on byl taki super to bylibyscie dalej razem. Wiec nie ma czego zazdroscic ze on ma nowa dziewczyne. Poznasz kogos bardziej wartego uwagi.
Dziewczyny moze przeczytajcie sobie ksiazke ''its called break up because its broken'' tego samego autora Greg Behrendt. Nie wiem niestety jak sie tytul ma na polski bo nie mieszkam w polsce ale ksiazke kupilam kilka dni temu i ja polecam. Dlatego te ktore nie potrafia sobie poradzic z rozstaniem polecam ta ksiazke ![]()
Ja jestem na wakacjach ale ostatnio myslalam o nim. Postaram sie nie zawracac sobie nim glowy bo to nie ma sensu.
Milego weekendu Wam zycze ![]()
1 473 2012-11-24 15:35:54
Z Kamilem wszystko już się rozpadło, było okej do czasu, ale on stał się jakiś taki dziki, wystraszył się, że może coś z tego być i się odizolował. Wydało mi się to dziwne, ale rozumiem go, nigdy nie był w poważnym związku i bardziej liczy się dla niego sport. Jest moim dobrym kolegą, po kilku rozmowach wydawał mi się inny, a na żywo już jest coś innego.
Czy chcę wrócić? Nie wiem czy to miłość czy przyzwyczajenie, ale czuję, że kiedyś może to nastąpić. Wczoraj byłam na 18, siedziałam z kumpelą i miała ze sobą karty, każdy chciał coś wiedzieć, z każdym gdzieś wychodziła więc i moja ciekawość nie wytrzymała.
Nie byliśmy razem w zasadzie przez kolegów, on chciał się wyszaleć, zobaczyć jak to jest. Oni go olali, tak jak myślałam. We wtorek minie rok, jak nie jesteśmy razem. On niby ma dziewczynę, ale to dlatego, że wiedział o Kamilu. Teraz nagle próbuje się zbliżyć, kombinuje. Nie wiem czy może być fajnie, ja się boję, że nie będę potrafiła mu tak zaufać, bo wiele par kiedy wraca do siebie próbuje zapomnieć o przeszłości, a ja się boję, że będę mu to zawsze wypominała.
Tak, mam czasem takie dni, że leżę i myślę o nim, o tym jak cudownie było dopóki tego nie zniszczył.
Codziennie go widzę w szkole i czasem jak na niego patrzę, to nie wierzę, że to ten sam człowiek z przed trzech lat. Czasem chciałabym, żeby było tak samo ale wiem, że to niemożliwe. I tak byłoby inaczej, ale może taka rozłąka była potrzebna, aby coś zrozumiał. Kto wie, moja kuzynka nie była ze swoim obecnym mężem dwa lata. Nie wiem jak to będzie, ale czuję, że dopóki nie wyjadę na te studia, to dalej będzie takie zawieszenie.
1 474 2012-11-24 17:09:59
Witam wszystkich ![]()
jestem tutaj nowa, jednak czytam Was od paru dni i bardzo mi to pomogło. Jak również wątek o prawie przyciągania. Jestem w takiej samej sytuacji co Wy, też przeżywam ciężkie rozstanie. U mnie też było cudownie, mieliśmy poważne plany, oboje po przejściach różnych. Byliśmy ze sobą krótko, pół roku, ale wiem, że to było to, że połączyło nas przeznaczenie. Ja trzy tygodnie temu usłyszałam, że potrzebuje czasu na poukładanie swoich spraw, przemyślenie, a miał trudne sprawy. Mówił, że nie chce ze mną być, za chwile żebym czekała na niego, zaraz znowu że chce być sam, totalny mętlik. Też na początku prosiłam, dzwoniłam, jednak nic to nie dało. Nie żałuję tego ani się nie wstydzę, bo czuję, że zrobiłam wszystko żeby to ratować. Choć czasem żałuję, że nie dałam mu czasu o który prosił i odwróciłam się od niego zamiast poczekać. Teraz jednak czasu nie cofnę. Powiedziałam, że nie będę czekać, to koniec i nie odzywałam się przez 1,5 tyg. Potem znowu mnie naszło i zaczęłam się odzywać, jednak z jego strony już nie ma żadnego kontaktu (wiem jaki jest zawzięty i uparty - skoro powiedziałam, że nie będę czekać i to koniec to tak jest), więc i ja się nie odzywam, trudno ale jakoś muszę i daje radę.
Chcę Wam tylko napisać jak ja sobie z tym radzę, przede wszystkim trafiłam na wątek o prawie przyciągania eks, kiedy się w to wczytałam, to naprawdę mi pomogło, to żeby myśleć i dbać o siebie, bo to my stanowimy swoje szczęście. Wg rad napisałam mu w czwartek list (co prawda mailem, ale jednak) że mi zależy, że przepraszam że też popełniłam błędy i że może kiedyś kiedy emocje opadną będziemy w stanie normalnie porozmawiać, że to co mówiłam i pisałam (a pisałam może nie straszne ale przykre rzeczy) to nieprawda, bo nigdy tak nie czułam i nie myślałam, chciałam go tylko zranić. Wiem, że nie odpisze, na tyle go znam, ale też nie liczę i nie czekam na to. Jest mi ciężko, ale jedyne co mi zostało to zostawić to tak jak jest, nic więcej nie jestem w stanie zrobić, pokazałam że mi zależy. Chodzi mi o to, że nic nie możecie zrobić, żadne prośby, płacze czy pisanie i dzwonienie do nich nie pomoże. Jeśli nie chce to się nie odezwie i nie wróci. Wiem, że nie jest łatwo, bo sama to przechodzę, ale świat się nie kończy. Wiem, bo byłam w związku poprzednim 7 lat, kochałam bardzo mocno, zostawił mnie, była rozpacz, 1,5 roku zbierałam się żeby komuś zaufać. I co? Poznałam obecnego-byłego i byłam w stanie znowu się zakochać. Nie chodzi mi o to, że zaraz się wyleczymy, ale że za jakiś czas można spojrzeć na to z innej strony. Po co płakać za kimś, kto się nie odzywa? Czy on też rozpacza w domu? Nie wydaje mi się. Ja nie liczę, że mój eks wróci, bo tak łatwiej niż karmić się złudną nadzieją - chociaż w głębi duszy gdzieś ta nadzieja jest. Może to banał, ale prawdziwy: kocha to wróci, nie to widocznie nie był ten, bo nie potrafił mnie docenić. Tylko, że taka mądra jestem parę dni, wiem, że rozpacz może wrócić, ale wtedy staram się myśleć o czymś innym. Mówią, że to my kobiety mam pokręcony umysł, ale zrozumieć faceta? To dopiero wyzwanie... jednego dnia mówi, że jesteś czymś najlepszym co go spotkało w życiu, a następnego dnia, że już nie chce z Tobą być... Czasem myślę, że szkoda czasu na zastanawianie się, czy myśli, czy tęskni, gdyby tak było to pewnie by się odezwał. Ale jakoś trzeba się pozbierać i ruszyć do przodu. Trzymam za Was kciuki, żebyście uwierzyły że jesteście warte więcej i stać Was na kogoś lepszego, niż tego co się nie odzywa i nie stara się ratować tego co Was łączyło, bo na tym polega miłość, żeby razem pokonywać problemy, rozmawiać i dbać o uczucie. Trzymajcie się ![]()
1 475 2012-11-24 18:20:21
Dearly widocznie to nie bylo to. Mysle ze bycie z Kamilem uswiadomilo Cie ze na jednym facecie swiat sie nie konczy, i ze nabralas troche dystansu do tego wszystkiego. Zastanow sie co zrobisz, bo jednak rok nie byliscie razem to sporo i na pewno bedzie Ci ciezko zaufac i moze bedziesz sie bala czy znow sie nie powtorzy to co sie juz raz stalo. Nie bede mowic ani tak ani nie, bo wiem jak to jest kiedy uczucia tkwia w nas a mimo wszystko staramy sie nie zawracac glowy naszymi ex. Chociaz mowiesz ze on juz tak biega od Ciebie od sierpnia? to dlugo, i kto wie moze zeczywiscie zaluje.
Gosienka bardzo madrze napisalas, i masz racje ze niby dlaczego my mamy sie martwic jak oni sie o nas nie martwia, dlatego kobietki glowy do gory, usmiechy na twarzy, macie sie dobrze bawic w weekend i nie zamartwiac sie.
U mnie zaswiecilo slonce, dobry humor i mam nadzieje ze tak pozostanie ! ![]()
1 476 2012-11-24 20:03:44 Ostatnio edytowany przez dearly (2012-11-24 20:09:48)
znaczy ja nie byłam z Kamilem. tylko tak się spotykaliśmy. wiadomo, dalej jak obok niego przechodzę to mam takie fajne uczucie, ale z tego chyba nic nie będzie, bo on chyba nie chcę się z nikim wiązać, do mnie i tak znowu wróciło to wszystko. teraz chyba bym mu nie chciała dawać zbędnych nadziei.
wydaje mi się, że on naprawdę żałuje, w jego życiu dużo złego się już stało, wszystko sobie na własne życzenie zniszczył.
nie wiem co to będzie, ale wiem, że ja do niego ręki pierwsza kolejny raz nie wyciągnę. jeśli mu zależy to coś wykombinuje, jeśli nie to nie
nie dam mu też od razu do zrozumienia, że ma do czego wracać, o nie! musiałby się bardzo postarać. możliwe jest też, że po kilku rozmowach z nim stwierdzę, że to nie jest ten sam człowiek i że po prostu tego nie chcę.
nie mam już tak jak na samym początku, że czekam na to jak na coś najważniejszego.
"jeśli chcesz znajdziesz sposób - jeśli nie to powód" ![]()
tymczasem lecę sobie na 18, zamierzam dzisiaj o nim nie myśleć.
miłego wieczoru dziewczyny :**
1 477 2012-11-24 23:10:21
Jutro ide do przyjaciolki na chrciny jej dziecka
mam nadzieje ze podczas tego przyjecia nie bede tyle myslec o nim..
Myslalam ze wieczorem uda mi sie z nim spotkac i wkoncu pogadac o nas.. niestety wroci pozno z wyjazdu
czasami wydaje mi sie ze mnie unika ze robi wszystko zeby sie nie spotkac... moze nie jest gotow zeby pogadac albo sie boi mi powiedzec ze nie jednak nie bedzimy razem.. chociaz ja nic mu nie wspominam narazie o tej rozmowie tylko czekam do spotkania to moze mysli ze juz sie z tym pogodzilam ze traktuje go tylko jak przyjaciela i ze przestalo mi zalezec na powrocie ( niech tak w sumie mysli )
chociaz zgodzil sie na odwiezienie mnie do chirurga mam nadzieje ze nic nie wykombinuje i pojedziemy wtedy do tego lekarza i potem zostanie chwile u mnie zeby pogadac.....
1 478 2012-11-25 00:16:27
Dearly, gratuluję Ci takiego podejścia;) myślę że jeśli Twój były jakoś daje Ci o sobie znać to coś może być na rzeczy z jego strony. W sumie to Ty sama go najlepiej znasz z nas wszystkich ale jeśli do tej pory się tak nie zachowywał to możliwe że chce to wszystko naprawić. Co prawda minęło trochę czasu ale kto wie, może akurat tego potrzebował. I masz rację, nie podawaj mu się na tacy, niech się chłopina pomęczy. Sama jestem zdania, że jeśli miał odwagę zakończyć związek, to będzie miał odwagę wykazać inicjatywę aby go naprawić i przynajmniej powinno go stać na rozmowy. Ty mu tego nie ułatwiaj. Życzę Ci tego żebyś podjęła słuszną decyzje. Jeśli nie spróbujesz to się nie dowiesz. Według mnie warto byłoby spróbować znowu być razem jeśli jest taka możliwość;)
A co do Kamila to trochę dziwi mnie jego zachowanie jak to opisałaś. Może boi się że Ty ciągle czujesz coś do byłego i woli się nie angażować? Mówiłaś mu o byłym i jego próbach kontaktu z Tobą? Może się mylę ale tak mi przyszło do głowy;)
Gosieńka, podziwiam Cię za tyle słów oparcia i cennych rad po tak krótkim czasie od rozstania. Ja w porównaniu z Tobą byłam jeszcze wrakiem człowieka i nawet nie byłam w stanie zdania napisać na takim forum;) Z czasem na pewno każda z nas spojrzy na to wszystko inaczej ale wiemy jak ciężko jest przekreślić to wszystko co łączyło nas z ukochaną osobą, trudno jest o wszystkim zapomnieć. Ale może nie chodzi o to żeby zapomnieć tylko za wszelką cenę żyć dalej i nie oglądać się za siebie, uczyć się na własnych błędach i być lepszym człowiekiem. Co nas nie zabije to nas wzmocni. A mnie rozstanie wiele nauczyło i przejrzałam na oczy;) Dbaj teraz o siebie i nie zaprzątaj sobie głowy byłym facetem. Będzie ciężko ale już zrobiłaś postepy. PP też mi pomogło po rozstaniu;)
1 479 2012-11-25 04:54:14
Dearly moze szafirek ma racje, byc moze Kamil mysli ze czujesz jeszcze cos do bylego i sie troche zdystansowal. Powodzenia dla Ciebie, jak macie byc razem to bedziecie. Wiadomo gora z gora sie nie zejdzie ale czlowiek z czlowiekiem tak. Zobaczymy na bieg wydarzen. Udanej imprezy! ![]()
Dziewczyny widze radzimy sobie coraz lepiej. Kazdy sie czegos nauczyl cos wyniosl z poprzednich zwizkow, bylo ciezko ale jest nam coraz lepiej. Mam nadzieje ze coraz mniej bedzie tych smutnych postow, a wiecej tych weselszych.
Pozdro!!
1 480 2012-11-25 12:17:56
Gosieńka, podziwiam Cię za tyle słów oparcia i cennych rad po tak krótkim czasie od rozstania. Ja w porównaniu z Tobą byłam jeszcze wrakiem człowieka i nawet nie byłam w stanie zdania napisać na takim forum;) Z czasem na pewno każda z nas spojrzy na to wszystko inaczej ale wiemy jak ciężko jest przekreślić to wszystko co łączyło nas z ukochaną osobą, trudno jest o wszystkim zapomnieć. Ale może nie chodzi o to żeby zapomnieć tylko za wszelką cenę żyć dalej i nie oglądać się za siebie, uczyć się na własnych błędach i być lepszym człowiekiem. Co nas nie zabije to nas wzmocni. A mnie rozstanie wiele nauczyło i przejrzałam na oczy;) Dbaj teraz o siebie i nie zaprzątaj sobie głowy byłym facetem. Będzie ciężko ale już zrobiłaś postepy. PP też mi pomogło po rozstaniu;)
Wrakiem byłam przez 2 tyg. Nie odzywałam się do niego, ale to nie znaczy, że nie było mi ciężko, codziennie płakałam, nie byłam w stanie podnieść się z łóżka, nie mogłam spać, nie mogłam jeść, w pracy ledwo funkcjonowałam, żeby zasnąć musiałam brać coś na sen, nawet u psychiatry wylądowałam. To nie jest tak, że u mnie to pstryk i się podniosłam, po prostu pewnego dnia dotarło do mnie, że dlaczego mam tracić siebie i czas na rozpamiętywanie, skoro on nawet się do mnie nie odezwie, nie myśli o mnie, chociaż wie co przeżywam. Zresztą kiedyś, po tym 7-letnim związku obiecałam sobie, że żaden facet już mnie tak nie zniszczy psychicznie, nie poświęcę następnego 1,5 roku, żeby się wyleczyć i dochodzić do siebie. Tym bardziej, że wiem że da radę się po tym podnieść, nie ma takiej rzeczy, której my kobiety byśmy nie udźwignęły. To właśnie oni są słabi, bo pierwszy problem i uciekają
zobaczcie, każda z nas chciała walczyć, rozmawiać, mimo że były problemy, nie poddawałyśmy się, ale jak widać łatwiej odwrócić się na pięcie i zostawić Nas, niż zawalczyć. Ja to rozumiem tak, że im po prostu nie zależało tak jak mówili. A po co być z kimś komu nie zależy? Każda z nas chce być kochana i być tą najważniejszą.
To nie jest tak, że ja się pozbierałam, że jest ok. Myślę o nim codziennie, mimo wszystko łudzę się nadzieją, że wróci, dalej mam problemy ze snem, chociaż już nie płaczę. Ale wiem, że nic mi nie da pogrążanie się w cierpieniu. Kiedy zapadam się w sobie myślę - kurcze przecież gdyby chciał to by się odezwał, ale widocznie nie chce, po co mam płakać za kimś kto ma mnie w d... i przypominam sobie PP i staram się myśleć pozytywnie, wierzyć że kiedyś (na pewno nie w najbliższym czasie, bo nie mam póki co ochoty) przyciągnę kogoś kto mnie naprawdę pokocha i będzie mu zależeć.
Co do mojego związku... mój eks mnie zostawił, bo chciał się poświęcić dla 8-letniej córki z poprzedniego związku zakończonego rok temu, powiedział że chce spędzać z nią czas, chociaż nikt mu nie kazał rezygnować. Więc nie wiem co mam myśleć, mówiłam że to nie rozwiązanie, bo po co chce poświęcać swoje szczęście, tym bardziej że to zupełnie inne uczucie, może mieć i córkę (która mieszka z matką i przecież nie będzie tam codziennie) i mnie. Ale wybrał. Więc sama nie wiem, czy chciałabym w to znowu wejść. Wiem, że chyba nigdy nie czułabym się najważniejsza, zawsze byłby strach że mnie zostawi dla córki. Jeśli to dla niego taka przeszkoda, to chyba nigdy by się to nie zmieniło. A wiem, że był ze mną szczęśliwy. Pasowaliśmy do siebie pod każdym względem, no i mieliśmy poważne plany, nie tylko z mojej strony ale i z jego. Mówił, że chce spędzić ze mną przyszłość, że dałam mu wszystko co najlepsze i jestem czymś najlepszym co go w życiu spotkało. Ale życie pokazało, że chyba nie do końca...
No ale płakaniem i użalaniem się nad sobą nic nie zmienię, dlatego staram się myśleć pozytywnie, nic innego mi nie zostało. Najgorsze tylko, że chodzimy razem do szkoły i będę musiała widzieć go co 2 tyg. Ale wtedy będę najbardziej uśmiechniętą, najpiękniejszą osobą, ale nie dla niego tylko dla siebie. A jeśli nie zrozumie, że możemy być razem mimo wszystko, to pozostaje mi tylko uwierzyć, że kiedyś będę szczęśliwa, sama lub z kimś innym
i chyba tak myśląc, łatwiej się po tym pozbierać.
1 481 2012-11-25 12:22:01
Musiałam troszke nadrobić bo dawno mnie tu nie było:*
Dearly ja jestem tego samego zdania co dziewczyny może Kamil się przestraszył- bo nie chce służyć za ''towar zastępczy'';) a może poprostu taki typ faceta który boi się zaangażować w jakikolwiek związek:)
A z byłym dobrze robisz- nie pozwólmy się im wodzić za nos!:)
Gosieńka świetne słowa.. i myślę dokładnie jak Ty, jednak tak cieżko jest to wprowadzić w życie na codzień.. chociaż naprawde z czasem przychodzi to coraz lepiej!:)
Mery nie myśl narazie o tym lekarzu tylko idź na chrzciny, przebywaj między ludźmi śmiej się i baw!:)
Safari dokładnie- może temat stanie się weselszy- super byłoby zobaczyć że chociaż kilka z nas udałoby się poukładać własne życie po nich wszystkich;*
Mój były dzisiaj dodał posta na fb jaki to nie był super wieczór- ale wiecie co? żal mi go.. denerwuje mnie strasznie takie dodawanie postów właśnie tam bo to jest dla mnie bardziej na pokaz niż to wszystko warte.. no ale cóż..
1 482 2012-11-25 13:34:28
Kamil nic nie wiedział o moich kontaktach z byłym. W szkole nawet z nim nie rozmawiałam. Widocznie tak musiało być. Myślę, że macie rację, warto spróbować być razem jeśli jest taka opcja, ale myślę, że my w takim czymś dziwnym będziemy jeszcze trwać do końca liceum i może to lepiej.
Wiem jaka byłaby reakcja tych wszystkich ludzi na nas, mam dość ich wtrącania się. On się może tego trochę boi i tak mnie pilnuje, żeby potem przejść do działania.
"Góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem tak" podobają mi się te słowa bardzo.
Myślę, że wszystko się ułoży, ale jeszcze nie teraz
Dziękuję Wam bardzo za wszystkie rady :*
Mam nadzieję, że podejmę kiedyś słuszną decyzję, jeśli już stanę przed takim wyborem. ![]()
1 483 2012-11-25 17:57:22
Cześć:) dawno tu nie zaglądałam i nie pisałam wieki temu
Chciałam się poradzić was moje drogie.Moją historię juz kiedyś nakreśliłam.Mija już ponad pól roku od rozstania i nie ma dnia zebym nie myślała o byłym.Czy to normalne?Bardzo mnie zranił,a mimo to mysle i tęsknie.Sa momenty ,że jestem tak sparaliżowana wspomnieniami.Dawno nie płakałam jakoś nauczyłam się z tym żyć.Zbliża się cięzki czas.Nauka obrona pracy. A co najgorsze bale.Na które wypadałoby przyjśc z partnerem a ja nie mam do tego głowy żeby bawić się w sprawy damsko męskie.Jest mi z tym żle.myśle o tym codziennie. Czy któraś z was tez tak długo walczyła o to zeby się nareszcie podnieść po cięzkich wydarzeniach .Czasem mam wrażenie ,że się cofam albo stoje w miejscu, a ja nareszcie chce ruszyć do przodu...
1 484 2012-11-25 18:29:02
Cześć:) dawno tu nie zaglądałam i nie pisałam wieki temu
Chciałam się poradzić was moje drogie.Moją historię juz kiedyś nakreśliłam.Mija już ponad pól roku od rozstania i nie ma dnia zebym nie myślała o byłym.Czy to normalne?Bardzo mnie zranił,a mimo to mysle i tęsknie.Sa momenty ,że jestem tak sparaliżowana wspomnieniami.Dawno nie płakałam jakoś nauczyłam się z tym żyć.Zbliża się cięzki czas.Nauka obrona pracy. A co najgorsze bale.Na które wypadałoby przyjśc z partnerem a ja nie mam do tego głowy żeby bawić się w sprawy damsko męskie.Jest mi z tym żle.myśle o tym codziennie. Czy któraś z was tez tak długo walczyła o to zeby się nareszcie podnieść po cięzkich wydarzeniach .Czasem mam wrażenie ,że się cofam albo stoje w miejscu, a ja nareszcie chce ruszyć do przodu...
mysle, ze pol roku to za malo
u mnie trwa to ponad rok i wcale nie jest lepiej
mysle, ze nigdy nie minie, tylko po prostu naucze sie zyc z tym bolem, tak wlasnie jak w tytule jednego z watkow
ale z drugiej strony to forum wlasnie udowadnia, ze sie wychodzi, chociaz z tego, co kojarze, to dzieje sie wtedy, gdy pojawia sie ktos, kto okazuje serce, troske i milosc wlasnie
ze to jest lek na zlamane serce
ja nie wyobrazam sobie, ze moglabym byc z kims i nie myslec o moim mezu, i tak bym czula wielka strate, ze nie z nim spedzam ten czas, ale kto wie
moze nastapi ten cud
anyway, generalnie chodzi mi o to, zebys dala sobie wiecej czasu
1 485 2012-11-25 22:30:02
u mnie trwa to rok i jakoś nie może przejść.
1 486 2012-11-25 22:33:05
wlasnie wrocilam z tych chrzcin przyjaciolki... caly czas krecil sie kolo mnie jeden kolega ktorego torche juz znam ale on nie jest w moim typie ( to brat meza przyjaciolki) znam go z widzenia nie raz probowal sie kolo mnie zakrecic ale zawsze dawalam mu kosza.. ja bylam sama i on tez sam, kazdy mial pare do towarzystwa..ciagle probowal sie przytulac itd moze to przez to ze nie chcial siedziec sam.. ale ja nie mialam na to najmniejszej ochoty.. jego rodzina pozniej mowila ze on cos chcialby tylko ze ja nie chce i ze szkoda bo fajnie by bylo gdyby mieli taka jak ja w rodzinie.. z jednej str bylo milo ze ktos sie mna interesuje ale z drugiej nie mialam na to ochoty bo wciaz mysle o bylym..
mam zrobione kilka zdjec z tym kolega to moze kiedys jak bede pokazywac bylemu zdjecia z chrztu to zobaczy wspolne zdjecie z tym kolega.. ciekawe czy cos zareaguje..
1 487 2012-11-26 00:15:05
A ja parę godzin temu byłam taka mądra... aż śmiać się chce z samej siebie, jak to się zmienia co chwila... ![]()
teraz znowu zapadam się w sobie
jakoś nie wierzę w to, że oni potrzebują czas, żeby coś zrozumieć, gdyby chcieli to by się odezwali a tu nic... Wierzycie w to, że oni naprawdę potrzebują czasu i dlatego tak uparcie milczą?
ja teraz jestem na etapie myśli, że mój były wrócił do swojej eks, tak bardzo kocha córkę...sama nie wiem, znając go to niemożliwe, znając to jak tęsknił za córką już bardziej. Myślicie, że to możliwe? To ona chciała się rozstać rok temu, przekreśliła ich związek 9-letni, przez to wszystko musieli sprzedać dom idt. Zawsze mówił, że nic go już z nią nie łączy, że nie chce z nią być, a na tyle ile go znam to akurat tutaj mówił prawdę... Ale różnie bywa. Jak myślicie?
Wierzę, że czas pomaga, ale czemu leci tak wolno?
Najgorsze, że muszę pisać prace do szkoły, zacząć pisać pracę licencjacką ale nie mam na to siły... już nawet myślałam, żeby odpuścić szkołę, bo nie dam rady ani napisać pracy, ani się obronić ani zobaczyć go w szkole. Przeraża mnie wszystko.
Sama parę godzin temu pisałam takie rzeczy, że ho ho, jaka to twarda jestem, ale nie jestem..
To jest straszne, że tyle czasu po nich płaczemy... a oni nic...
1 488 2012-11-26 00:24:47
nigdy nie ma stu procentowej pewności, że się odezwią, ale to czas dla nich żeby zatęsknić.
u mnie nie pomagały krzyki, płacze, rozmowy, nic. dopiero kiedy zdecydowałam się odciąć coś do niego dotarło. może z nimi naprawdę jest tak, że czas jest im potrzebny. ; )
1 489 2012-11-26 00:45:09
Gosieńka uczysz się dla Niego czy dla siebie, zaliczasz egzaminy dla Niego czy też dla siebie?
Za parę lat - zakładając że nie będziesz z Nim w związku - tego "zawalenia" szkoły będziesz żałować a nowy partner będzie kręcił nosem, że związałby się z Tobą, no ale... nie masz tego wykształcenia co owy nowy On.
Teraz ten czas leci wolno... ale leci po to, by go wykorzystać jak najlepiej dla Nas - na odbudowę siebie i swojej wartości; zmianę tego na stałe co Nam nie odpowiadało w Nas względem partnera i w Twoim przypadku na dokształcenie się.
To co najlepsze teraz możemy zrobić dla Nich to być sobą dla siebie, ale sobą w 100% a nie kopią partnera.
Byliśmy gwiazdami na Ich niebie nie widząc tych gwiazd we własnym świecie.
Jak Oni ten czas wykorzystają - to ich biznes i na to wpływu nie mamy. Jedno jest pewne - nie dać sobą pomiatać i poniżać się przed nimi prosząc o powrót.
Jak to mówili w kabarecie kiedyś "Wróci??? Wróci, wróci... czerwony krzyż go znajdzie", a jak zatęsknią doceniając co stracili wrócą w podskokach ![]()
Grunt to pozytywne myślenie... przede wszystkim o sobie i skupione na sobie, nie na partnerach.
1 490 2012-11-26 05:13:05 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-11-26 05:21:50)
jakoś nie wierzę w to, że oni potrzebują czas, żeby coś zrozumieć, gdyby chcieli to by się odezwali a tu nic... Wierzycie w to, że oni naprawdę potrzebują czasu i dlatego tak uparcie milczą?
potrzeba czasu? Nie. im kopa w dupe od zycia porządnego potrzeba jak już:P Jak sie okaze ze samemu nie zawsze jest tak kolorowo, ze do kumpli jakos nie wypada sie przytulic, jak w koncu znajda kogos, motylki w brzuchu z czasem zdechną a nowy związek okaze sie niewypalem i wyjdzie na to ze ta byla/byly nie byli jednak tacy źli.. to kto wie.. moze najdzie ich chęć powrotu do starego poukladanego zycia. W moim przypadku? Przestalam o tym dawno myslec. Jakos nie wyobrazam sobie sytuacji w ktorej on chce wracac.
Dlugo zbieralam sie co by tu napisac i jakos nigdy weny nie mialam. Duzo do powiedzenia ale jakos w slowa tego nijak ubrac nie umialam:)
Prawda jest taka ze (nie chce zapeszac) ale... lepiej mi jakos. Kiedys nagminnie wchodzilam na fb i lapalam sie na tym ze szukam jego postow etc ( w sumie glownie wtedy po to wchodzilam:D). Teraz nawet na fb mi sie zbytnio wchodzic nie chce chyba ze mam jakąs prace na uczelni do zrobienia i musze (moj rok stworzyl sobie grupe zeby latwiej bylo sie komunikowac oraz zamieszczac pliki i rozne materialy) wiec wtedy wiadomo czasem zdarzy mi sie zobaczyc jego aktywnosc, no i wiadomo zwykla babska ciekawosc czasem o sobie przypomni:P. Z dnia na dzien zaczal mnie obchodzic coraz mniej i mniej. Gdy widze go gdzies na zdjeciu czuje sie tak jakbym patrzyla na obcą osobę. Chyba udalo mi sie to zamknąć, uczucia wyparowaly. Aczkolwiek wole nie zapeszac. Ciesze sie tym ze jest lepiej po prostu ![]()
Wspomnienia? Tak, czasem jakies tam przez glowe przeleci ale tez juz bez glebszych emocji.
Na pewno czuje ogromną roznicę miedzy tym co przezywalam na początku a tym co jest teraz:) Wiem juz ze nie byl JEDYNYM facetem na ziemii, ze sa inni rownie godni uwagi. Zreszta poznalam go od tej gorszej strony i tym bardziej stracil w moich oczach. Nawet fizycznie jakos przestal mi sie podobac. Czuje sie troche dojrzalsza, chyba duzo mnie nauczylo to wszystko, zarowno zwiazek jak i rozstanie, wyciagnelam pare porządnych wnioskow:)
Zaczelam w pewnym momencie podchodzic do tego tak ze widocznie tak musialo sie to skonczyc i juz. Nic nie dzieje sie bez powodu. Poznalam troche lepiej samą siebie, zaczelam bardziej realnie podchodzic do zycia. Nawet nie wiem kiedy dokladnie nadeszla u mnie ta akceptacja. W pewien sposob zdaje się, odzyskalam siebie, tylko nieco zmienioną i doświadczoną o jeden związek i jedno rozstanie:) W sumie nie oczekuje narazie nic od zycia, czekam na to co przyniesie;) Nie jest moze idealnie ale.. jakos zyje, a wczesniej myslalam ze to niemozliwe. Tak naprawde nikt nie wie co nas czeka. Takze glowa do gory napewno kiedys do kazdej usmechnie sie szczescie;)
Gosienka - rzucac nie rzucaj, jesli masz taka mozliwosc przeloz to sobie, zalatw zwolnienie czy cokolwiek sie da. Rozumiem ze teraz nie jestes w stanie, i przestalo ci zapewne nawet zalezec na tym wszystkim ale nie warto od razu wszystkiego skreslac. Daj sobie troszke czasu. Pozniej powinno byc roszkę lepiej. Ja nie podeszlam do sesji, mysli o rzuceniu studiow tez przychodzily do glowy, ale postanowilam sie wstrzymac. A potem zdalam wszystko w sesji poprawkowej i ciesze sie ze wtedy nie podjelam pochopnych decyzji. wiec mam nadzieje ze i tobie uda sie wszystko zalatwic pozytywnie:)
Dearly, moze to moje wrazenie ale czy to przypadkiem kamil nie stracil w twoich oczach od momentu w ktorym zaczal sie kontaktowac ex? Moze nie on sie wystraszyl, ale zwyczajnie ty zaczelas patrzec na niego inaczej?
Merry jak juz wczesniej pisalam - nic na sile. Nie zmusisz sie do tego by podobal ci sie inny facet. Jak jakis ma sie spodobac to spodoba sie sam, narazie masz w glowie i sercu ex'a wiec nie dziw sie ze faceci dzialaja na ciebie odpychająco;) Widac tez ze praktycznie kazde twoje dzialanie jest ukierunkowane "pod ex". A co powie jak zobaczy zdjecie, a co pomysli, czy zareaguje? ... no coz ... ale chyba kazdy to przechodzil ![]()
U mnie minelo jakos 7 miesiecy i wiecie co? Jak czytam to co pisalam na samym początku, jak przezywalam,cierpialam... to troche mi glupio aż ;P Trzymajcie sie dziewczyny, mam nadzieje ze wszystkim nam juz niedlugo sie ulozy. ![]()
1 491 2012-11-26 17:51:52
Mój były już jest wolny
Mam przynajmniej satysfakcję, że Jemu nie jest tak kolorowo
Sądzę, że Nasi byli wcale nie są do końca szczęśliwi, s końcu to ich dręczą wyrzuty sumienia i zastanawiają się nad tym, czy podjęli dobrą decyzję ![]()
1 492 2012-11-26 18:36:17
Nie nie ; ) to nie jest tak, że stracił w moich oczach przez byłego. Dalej bardzo go lubię, rozmawiamy. To chyba jednak nie to. W zasadzie to nie chcę mieć nikogo teraz, poczekam sobie na przeprowadzkę do Krakowa. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i do każdej z nas uśmiechnie się szczęście ; )
Taa.. już niedługo i mój będzie wolny, choć wiem, że to nie jest dla mnie dobre.
1 493 2012-11-26 18:53:24
a moj w pare miesiecy po naszym rozstaniu zrobil sobie dziecko, wiec juz nigdy nie bedzie wolny ![]()
co by sie nie stalo, bedzie juz zwiazany przez to z ta kobieta do konca zycia
1 494 2012-11-27 10:13:35
Dziewczyny i jak tam u Was? jakies nowosci? czasem jak sie nic nie dzieje, a uczucia siedza 'cicho' to jest dobrze, i nie ma sie potrzeby pisania. Tak pomyslalam zeby mysli zajac czyms innym to moze wymyslimy jakis temat na ktory moglybysmy popisac, chyba ze to bedzie off topic?? Co o tym myslicie?
pozdrawiam serdecznie!! ![]()
1 495 2012-11-27 16:14:48
u mnie narazie bez zmian.. wszystko po staremu
nadal czekam az porozmawiam z moim eks co dalej bedzie z nami
dzis zlapalam jakiegos dola bo boje sie ze nic z tego nie wyjdzie ze bedziemy tylko sie przyjaznic i tylee..
w czwartek ma jechac ze mna do chirurga.. mam nadzieje ze wtedy zostanie chwile pozniej u mnie i wkoncu sobie porozmawiamy i wyjasnimy wszystko bo ja juz mam doosc tej niepewnsci ;( tylko ze ma isc do pracy pozniej i nie wiem ile pozniej zostanie mu czasu zeby do tej pracy jechac znjac mojego pecha bedzie sie do pracy spieszyl
chcialabym mu pokazac tez ze jestem silna itd zeby zobaczyl dalej we mnie wesola i usmiechnieta dziewczyne ze sie nie zalamalam tym rozstaniem.. chcialabym zeby tego zalowal ale od srodka jestem totalnie rozbita.. mam takie chwile ze jestem wesola i usmiechnieta i nawet udaje mi sie nie myslec o nim tyle ale czesciej lapie dola niz jestem szczesliwa..
jak smsujemy to zawsze mu mowie co tam sie u mnie dzieje ciekawego zeby widzial ze nadal jestem ta sama osoba ktora sie cieszy z zycia mimo ze w rzeczywistosci jest inaczej.. i od tamtej pory co rozmawialam z nim przez tel zebysmy sprobowali zaczac to wszystko od nowa i on powiedzial ze to sobie przemysli to przestalam mu pisac ze nadal chce powrotu ze mi zalezy itp bo nie chce sie narzucac za bardzo zeby to sobie spokojnie przemyslal ale juz nie moge dluzej zyc w tej niepewnosci..
ciekawe czy przez to ze przestalam mu mowic jak mi na nim zalezy mysli ze mi przestalo zalezec skoro juz tego mu nie mowie i czy cos do niego dotrze wkoncu...( niby nie powiedzial wtedy ze ostatecznie nie chce ze mna byc tylko ze jeszcze to przemysli) no ale i tak juz nie mam nadzieji ze do mnie wroci i strasznie sie tego boje..
nie wiem czy uda mi sie przed nim tak udawac ze jest wszystko ok bo czuje sie naprawde marnie
no i nie wiem wkoncu co bedzie lepsze czy walczyc o ten zwiazek i sprobowac ten ostatni raz z nim pogadac tak jak mi obiecal ze porozmawiamy jak sie spotkamy czy sprobojemy byc dalej razem czy zostawic to tak jak jest i starac sie byc dla niego przyjaciolka i poczekac czy samo to sie rozwinie bo z przyjazni tez nie raz rodzi sie milosc