Witam wszystkich:) Chciałabym po prostu się wygadać i wypisać, bo jest mi źle i nie wiem co mam robić dalej i może przy okazji ktoś coś doradzi, podpowie. Wczoraj rozstałam się ze swoim chłopakiem, ja mam 21 a on 22 lata. Byliśmy ze sobą 4 miesiące. Tak wiem, że to krótko i że nie powinnam sobie zbyt wiele wyobrażać i nakręcać się, już to słyszałam, jest w tym dużo prawdy, ale na to już niestety za późno. Poznaliśmy się na pewnym portalu, po paru rozmowach poczuliśmy, że coś zaiskrzyło między nami, wkrótce potem spotkaliśmy się, po miesiącu poszliśmy ze sobą do łóżka. Było wiele obietnic, ciepłych, miłych i czułych słów z jego strony, ja byłam bardziej zdystansowana, jednak z czasem uwierzyłam w to, że możemy być naprawdę szczęśliwi razem i tak było przez całe 4 miesiące. Cieszyliśmy się sobą, ja zakochałam się w nim, może to nie jest jakaś miłość do grobowej deski, bo ciężko stwierdzić po 4 miesiącach, że jest to miłość na całe życie, jestem przy nim bardzo szczęśliwa. Coś się zaczęło psuć między nami jakieś 2 tyg. temu, czułam, że coś jest nie tak, aż w końcu wczoraj oznajmił mi, że nie może zapomnieć o swojej byłej, próbował, zaangażował się w naszą znajomość całym sobą, ale mimo wszystko nie potrafi. Oni ze sobą nie są już od chyba stycznia, ona jest z kimś innym, ale on ją nadal kocha i nie może o niej zapomnieć. Powiedział, że musi się najpierw sam z tym uporać i nie chce być z nikim na razie, nie chce mnie ranić będąc ze mną a myślami przy niej. Trudno mu się dziwić, rozumiem jego tok rozumowania i pewnie jakbym była na jego miejscu zrobiłabym to samo, ale jest mi tak cholernie przykro, ze to się tak wszystko szybko skończyło. Szczerze mówiąc to nie chce się z nim rozstawać, ale w tej sytuacji co ja mogę - nic-nie mam wyboru. Zastanawiam się tylko, czy tak na prawdę to ta dziewczyna jest tylko pretekstem, żeby zerwać ze mną, bo po prostu był ze mną, chciał zapomnieć o przeszłości ale się nie udało i zdał sobie sprawę ze nie chce być ze mną, bo ja nie jest tak wystarczająco dobra jak była i jeśli nie będzie z nią to będzie z inna ale na pewno nie ze mną, czy on faktycznie się pogubił, myśli o niej ale ja jestem tez ważną i dlatego chce się rozstać, żeby się pogodzić wreszcie z przeszłością i potem być może znowu będziemy razem??.. Nie wiem sama już co mam o tym myśleć, czy robić sobie jeszcze jakieś nadzieje na przyszłość, albo próbować walczyć o niego, tzn teraz dać mu spokój ale później, za jakiś czas, czy po prostu nie łudzić się, że kiedykolwiek jeszcze coś z tego będzie?? Tak cholernie mi na nim zależy, to niesprawiedliwe, ze muszę cierpieć przez jakaś dziewczynę, która go zraniła 