szafirek nie wiem czy bladzily, ale moja rada nie myslec o przeszlosci, nie gdybac.
to nie jest tak, ze nie mysle w ogole. tylko postawilam kropke i przewrocilam kartke.
i mysli mnie nachodza jeszcze rozne, ale zawsze sobie mowie: "KONIEC, nic z tego nie bedzie, nie mysl o tym, bo
to juz nie istnieje w Twoim zyciu. Strzepnij kurz.
Przed Toba nowy etap w zyciu (zarowno na tle uczuciowym i zawodowym)
zacznij o tym myslec, jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia. On nie byl jedyny i niezastapiony. Amen"
Pozdrawiam ![]()
Podobne tematy
Bags, mam jakies przeczucie ze Twoja żona w końcu przejrzy na oczy i wrócicie do siebie. Tylko musi sama do tego dojść, bez żadnych podszeptów I "dobrych rad" kochanej mamusi. Kto wie ile czasu jej to zajmie. Cierpliwosći chłopie:)
bags dokładnie tak jak mówi koleżanka, ona dojdzie do tego sama, a Ty musisz być bardzo cierpliwy. Wiem, że to się łatwo mówi, ale mam to samo, postanowiłam postawić na luz i cierpliwość.
Nie ma to jak kobieca intuicja... jesteście kochane... dziewczyny.
Wytrwałość to cierpliwość, a to siłę woli oznacza... hih ![]()
Nastawić się na bycie naturalnym, wesołym, chcieć żeby nie widział A ZOBACZYŁ, że nie jesteście do nich wrogo nastawieni, żeby zobaczyli tą inną, odmienioną partnera, tą Waszą postawę z początku związku.
W przeciwnym wypadku to jest strasznie błędne koło, takie myślenie, że wróci i blabla
usiadzcie i powiedzcie sobie, ze to koniec, ze nie wróci. I tak powinno być dziewczyny!!! Wróci czy nie wróci... czerwony krzyż go znajdzie ![]()
Gdzieś tu na forum wyczytałem informację, że takie poczynania partnera są wynikiem cytuję: bo im się zwoje mózgowe poprzestawiały. Ale w Naszym przypadku to jest ich problem, ich sumienie, jeżeli je posiadają a lokowanie uczuć w partnera jest jak lokata w banku Amber Gold... ![]()
Gdzieś tu na forum wyczytałem informację, że takie poczynania partnera są wynikiem cytuję: bo im się zwoje mózgowe poprzestawiały.
hahaha !
mojemu to się dopiero poprzewracało !
jak miło czasem tak poczytać miłe słowa od Was, od razu się człowiek lepiej czuje!
KOOONIEC! tak muszę myśleć ![]()
Dziewczyny mam problem powiedzcie co o tym myslicie ..
na fb na zdj bylego zobaczylam ze zalozyl obraczke odemnie,
a po zerwaniu ja sciagnal a teraz ja mial zalozona ? Co o tym
myslicie ?
Faceci.. my tak interpretujemy te ich zachowania a oni mogą coś zupełnie innego myśleć.
Może chciał zwrócić Twoją uwagę, pewnie pomyślał, że zapytasz czemu to zrobił i nawiąże z Tobą rozmowę, nie będzie musiał pierwszy pisać albo coś. Kto wie : )
Dziewczyny mam problem powiedzcie co o tym myslicie ..
na fb na zdj bylego zobaczylam ze zalozyl obraczke odemnie,
a po zerwaniu ja sciagnal a teraz ja mial zalozona ? Co o tym
myslicie ?
NIe jestem kobietą
ale odpowiem
Jeśli jesteście po ślubie kościelnym, to się facet nawraca (kazanie księdza Pawlukiewicza o małżeństwie na Youtube)., jeśli nie to też się coś formuje mu pod "deklem" na nowo - zwoje mózgowe się ustawiają w szeregu. Ktoś mu przygadał do rozumu.
Po rozstaniu też w tej złości na żonę zdjąłem swoją obrączkę i wrzuciłem do szuflady.
Ale ten krok później mi wybiła ciotka z głowy mówiąc, że zawarłeś przymierze z Bogiem biorąc swoją damę serca za żonę, więc dochowaj tej umowy. Jeśli nie dla Niej, to dla Niego. Bo wtedy miedzy Wami diabeł zamiata ogonem.
Obejrzyj sobie Ognioodpornego na YT to zrozumiesz.
To ślubna obrączka, czy taka srebrna jak pary sobie dają? bo ja to tak zrozumiałam.
glodeeek napisał/a:Dziewczyny mam problem powiedzcie co o tym myslicie ..
na fb na zdj bylego zobaczylam ze zalozyl obraczke odemnie,
a po zerwaniu ja sciagnal a teraz ja mial zalozona ? Co o tym
myslicie ?NIe jestem kobietą
ale odpowiem
Jeśli jesteście po ślubie kościelnym, to się facet nawraca (kazanie księdza Pawlukiewicza o małżeństwie na Youtube)., jeśli nie to też się coś formuje mu pod "deklem" na nowo - zwoje mózgowe się ustawiają w szeregu. Ktoś mu przygadał do rozumu.
Po rozstaniu też w tej złości na żonę zdjąłem swoją obrączkę i wrzuciłem do szuflady.
Ale ten krok później mi wybiła ciotka z głowy mówiąc, że zawarłeś przymierze z Bogiem biorąc swoją damę serca za żonę, więc dochowaj tej umowy. Jeśli nie dla Niej, to dla Niego. Bo wtedy miedzy Wami diabeł zamiata ogonem.
Obejrzyj sobie Ognioodpornego na YT to zrozumiesz.
nie jestesmy malzenstwem bylismy 2 lata ze soba i in mial obraczke taka srebna odemnie
a ja od niego tak na to ze traktujemy ten zwiazek powaznie i wg . No a jak w maju zerwal to ja sciagnal
a teraz na zdj widze ja pierwszy raz po tym jak zerwalismy ze ja zalozyl .. a po co i jaki tez w tym cel to
niewiem .. moze tylko przez sentyment no ale niewiem czy tak faceci robia
bags napisał/a:glodeeek napisał/a:Dziewczyny mam problem powiedzcie co o tym myslicie ..
na fb na zdj bylego zobaczylam ze zalozyl obraczke odemnie,
a po zerwaniu ja sciagnal a teraz ja mial zalozona ? Co o tym
myslicie ?NIe jestem kobietą
ale odpowiem
Jeśli jesteście po ślubie kościelnym, to się facet nawraca (kazanie księdza Pawlukiewicza o małżeństwie na Youtube)., jeśli nie to też się coś formuje mu pod "deklem" na nowo - zwoje mózgowe się ustawiają w szeregu. Ktoś mu przygadał do rozumu.
Po rozstaniu też w tej złości na żonę zdjąłem swoją obrączkę i wrzuciłem do szuflady.
Ale ten krok później mi wybiła ciotka z głowy mówiąc, że zawarłeś przymierze z Bogiem biorąc swoją damę serca za żonę, więc dochowaj tej umowy. Jeśli nie dla Niej, to dla Niego. Bo wtedy miedzy Wami diabeł zamiata ogonem.
Obejrzyj sobie Ognioodpornego na YT to zrozumiesz.nie jestesmy malzenstwem bylismy 2 lata ze soba i in mial obraczke taka srebna odemnie
a ja od niego tak na to ze traktujemy ten zwiazek powaznie i wg . No a jak w maju zerwal to ja sciagnal
a teraz na zdj widze ja pierwszy raz po tym jak zerwalismy ze ja zalozyl .. a po co i jaki tez w tym cel to
niewiem .. moze tylko przez sentyment no ale niewiem czy tak faceci robia
No to odpowiedź jet czymś pomiędzy moim a tym. co powiedziała dearly:Może chciał zwrócić Twoją uwagę, pewnie pomyślał, że zapytasz czemu to zrobił i nawiąże z Tobą rozmowę, nie będzie musiał pierwszy pisać albo coś. Kto wie : )
Ja właśnie tak myślę, że chciał żebyś Ty się pierwsza odezwała. Może duma nie pozwala mu tego zrobić więc kombinuje na różne sposoby, żebyś Ty to zrobiła. : )
Ja właśnie tak myślę, że chciał żebyś Ty się pierwsza odezwała. Może duma nie pozwala mu tego zrobić więc kombinuje na różne sposoby, żebyś Ty to zrobiła. : )
Moze masz i racje bo faceci ta duma czesto sie unosza , ale mysle , ze nie
powinnam sie chyba oddzywac narazie tylko poczekac co bedzie dalej .
Bo moze w koncu moze peknie i sie odezwie bo w koncu to on
zerwal .
857 2012-08-19 22:21:03 Ostatnio edytowany przez dearly (2012-08-19 22:25:41)
Masz rację, nie odzywaj się pierwsza! Mój też zerwał sam, teraz jest wolny, baluje, ma to co chciał, ostatnio chciał jakąś koleżanką zwrócić moją uwagę na siebie, ale że nie wyszło, to organizuje spotkanie naszej klasy haha ;d facetom duma nie pozwala, spokojnie mój już kombinuje 9 miesięcy.
Poszaleje, ogarnie, że drugiej takiej naiwnej jak ja nie znajdzie - wszyscy mi to mówią, więc powoli zaczynam w to wierzyć. Najgorsze jest to, że facetów tak ciężko rozgryźć, że nie wiem nawet co te jego zagrywki mogą znaczyć. Wypytywanie, jeżdżenie, wrr on mnie powoli niszczy psychicznie.
Czekaj aż sam się odezwie! Powodzenia i 3mam kciuki ![]()
858 2012-08-19 22:25:11 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-19 22:29:02)
ja niedawno wrocilam do domu i jestem wykonczona wiec moze zasne od razu jak tylko poloze sie do lozka.
W kwestii mojego ex jest tak beznadziejnie ze az juz nie mam sily sie smucic. Chyba zaczyna do mnie docierac ze czlowieka z ktorym bylam -nie ma. Ze to juz inna osoba, ze on mnie nie chce. Nie potrafie spojrzec w przyszlosc, nie wiem co bedzie dalej, jak siez tym pogodze...brak mi juz zwyczajnie na to sil.
Bags jesli chodzi o twoją zonę nie mam pojecia naprawdę. Ale jedno jest pewne - jesli bylismy najwazniejszymi osobami w zyciu naszych ex i maja to kiedykolwiek zrozumiec to niestety sami muszą to zrozumiec, my nie mozemy im w tym pomoc. Ponoc emocje opadają i po pewnym czasie czlowiek czuje ze zale i pretensje są bez sensu. Oczywiscie jesli ludzie rozstali sie bo ktores drugiemu za skore porządnie zalazło.
U mnie chodzilo o rzekomy brak uczucia. Zabawne bo gdy zapytalam swojego bylego czy to nir bylo tak ze nadal mnie kochalale musial zwyczajnie o mnie zapomniec, powiedzial ze mam troche racji.... Moim zdaniem chodzilo o to ze nagle zaczal uwazac ze zwiazek go ogranicza itd ... Zreszta sama juz nie wiem.. Mial mnie dosc? Tez mozliwe... Ale juz nie mam wiary w to ze wroci..Chcialabym walczyc gdybym miala jak... Ale skoro on nie chce, nie zamierza nic naprawiasc, mowi ze nie chce juz ze mna nigdy byc to chyba sprawa jasna i wątpie zeby mu sie odwidzialo..
Ale moze ktoremus z Was sie powiedzie... Ja moge co najwyzej probowac zaczac zycie na nowo... ![]()
Druga sprawasojrzcie: traktowalysmy ichjak najwazniejsze osoby w naszym zyciu, swiecie wierzylysmy ze jestesmy dla nich najwazniejsze...A oni potraktowali nas jak...? Bo muszą sie wyszalec? Bo cos ich ogranicza, wkurza? Wierzylam ze bylam najwazniejsza a jak sie okazalo-nie. Woli zycie beze mnie, szybko sie odkochal....
Co ma byc to bedzie kochane,ja sie ciesze ze udalomisie jakos aktywnie ten dzien spedzic ii oderwac sie troche od wszystkiego. Chociaz rano pewnie znowu bedzie dol ..
Czarownicaa piekne nastawienie. Jesli w tym wytrwasz na pewno sie uda;) Trzymam kciuki. ![]()
glodeeek nie wiem, ja juz jestem mega anty nastawiona, cos we mnie peklo.
i nie doszukiwalabym sie w tej obraczce drugiego dnia.
zalozyl sobie moze ot tak, moze dla niego to nic nie znaczy.
nie moge sobie darowac, ze dzwonilam dzis do niego, jakie to zalosne,
az mnie skreca. jakie upokorzenie.:o
rozmawialam z kumpela i mowie, ze nie moge sobie darowac
(swoja droga zachowal sie jak kretyn- odebral, powiedzialam czesc i sie rozlaczyl)
a ona, ze dobrze zrobilam, bo dalej bym czekala a tak juz wiem, ze nie ma na co.
wszyscy sie generalnie za glowy lapia jak tak mozna, wszystko dobrze, wodzil mnie za nos
i nagle cisza.
ale takie jest zycie. jak jego poprzednia dziewczyna zdradzala go na prawo i lewo
to jeszcze jej kwiaty kupil, pojechal i powiedzial, ze wszystko wie, wszystko jej wybaczy,
wszystko niewazne, wazne zeby byli razem.
a tu masz babo placek.
jak o tym mysle to mi sie zygac chce, serio.
dearly napisał/a:Ja właśnie tak myślę, że chciał żebyś Ty się pierwsza odezwała. Może duma nie pozwala mu tego zrobić więc kombinuje na różne sposoby, żebyś Ty to zrobiła. : )
Moze masz i racje bo faceci ta duma czesto sie unosza , ale mysle , ze nie
powinnam sie chyba oddzywac narazie tylko poczekac co bedzie dalej .
Bo moze w koncu moze peknie i sie odezwie bo w koncu to on
zerwal .
Jego uniesiona duma (zakładam, że Ciebie obwiniał za rozpad związku i po rozstaniu Ty walczyłaś o niego ) się kruszy i wstyd mu się przyznać do błędu... Szuka sposobu, by znaleźć "haczyk" na Ciebie.
Ja mam sytuację odwrotną i teraz siedzę cicho jak mysz pod miotłą. Za swoje grzechy przeprosiłem a partnerka nadal zionie nienawiścią - możliwe że jest już spękana i desperacko szuka kontaktu, parę stron wstecz jest co nieco o tym.
Mówiąc sama o tym co nie powinnaś robić jest słuszne. Może to podejście jest egoistyczne, "wybrakowane" z uczuć, ale sądzę że teraz właściwe... mowa jest srebrem a milczenie... złotem
Masz rację, nie odzywaj się pierwsza! Mój też zerwał sam, teraz jest wolny, baluje, ma to co chciał, ostatnio chciał jakąś koleżanką zwrócić moją uwagę na siebie, ale że nie wyszło, to organizuje spotkanie naszej klasy haha ;d facetom duma nie pozwala, spokojnie mój już kombinuje 9 miesięcy.
Poszaleje, ogarnie, że drugiej takiej naiwnej jak ja nie znajdzie - wszyscy mi to mówią, więc powoli zaczynam w to wierzyć. Najgorsze jest to, że facetów tak ciężko rozgryźć, że nie wiem nawet co te jego zagrywki mogą znaczyć. Wypytywanie, jeżdżenie, wrr on mnie powoli niszczy psychicznie.
Czekaj aż sam się odezwie! Powodzenia i 3mam kciuki
A Ty sie tez od Waszego rozstania juz do niego nie oddzywasz ?
Moze i duma i wstyd ze zrozumieli co stracili poszli po rozum do glowy
ale sami nie chca tego jeszcze przyznac i czekaja na nasz ruch .
Naprawde jest ciezko rozgrysc faceta masz racje . Ale to jesli tak kombinuje
juz 9 miesiecy to jeszcze w tym czasie sie do Ciebie nie odezwal ?
tylko tak kombinuje ?
, Ja wlasnie niewiem o co chodzi mojemu bylemu
moze faktycznie po tozebym zobaczyla ze ja ma i zebym spytal po co czy
co niewiem co mu chodzi po glowiee ..
ziemniaczana on teraz może tak twierdzić, może jeszcze za mało czasu dla niego minęło.
U mnie minęło 9 miesięcy i dalej w sumie jak na razie nic, no takie tam wypytywanie czy jeżdżenie to w sumie nie jest przeze mnie brane bardzo pod uwagę. Jeżeli mają to zrozumieć, to tak jak powiedziałaś, muszą sami. Brak uczucia? Sam się przyznał, że masz trochę racji z tym zapomnieniem. Ja powiem, że mnie nadzieja już powoli zabija, żałuję że ją mam : )
ach dziewczyny spalilam jego zdjecie. wygladal jak diabel jak sie palil
jutro wyrzucam kwiaty.
podobno jestem juz na bardzo dobrej drodze ![]()
przeczytalam kiedys taki tekst, ze wazne jest pozwolic pewnym rzeczom odejsc,
zmienic plyte, bo na cos juz nie ma miejsca w Twoim zyciu. Wiec sprzatam.
no nie moge darowac sobie tego telefonu grrr ![]()
Jeżeli facet naprawdekocha, ale tak naprawde ze zyc nie umie bez kobiety to schowa dume do kieszeni i bedzie stawal na glowie zeby ukochana mu wybaczyla.
Moj byly tak robil, gdy z nim kiedys zerwalam z jego winy. I naprawde wiem do czego jest zdolny gdy kocha (lub wydaje mu sie ze kocha)
Glodeek jesli facet defnitywnie konczy zwiazek to odcina sie od wszystkiego, doslownie wszystkiego co kojarzy mu sie z tym ZLEM KONIECZNYM czytaj zwiazkiem. Jesli ją zalozyl to dziwne, moze byl przyzwyczajony i dziwnie sie czul bez niej? A moze to jakies stare zdjecie tylko dopiero wstawil? Ale nie sadze by chodzilo o to zebys zobaczyla obraczke na zdjeciu... Mogl zalozyc bo teskni ale nie widze w tym zdjeciu jakiegos szczegolnego przeslania do odezwania sie...No ciezko mi okreslic...
Tez nosilismy obraczki, On od razu swoja zdjal, ja nosilam jakis czas potem mu oddalam.. To az takie smutne wspomnienie...
Wiecie jesli kiedykolwiek jakis facet sie we mnie zakocha to chyba karze mu usiasc i poczekac az mu przejdzie.
Dobry krok! : )
Podziwiam Cię, ja nie byłam w stanie spalić jego ani jego prezentów więc wszystko mu oddałam, co jest najlepsze w tym wszystkim on dalej je trzyma! Ciekawe czy myśli, że kiedyś jeszcze mi je da..?
Zapomnij o tym telefonie - chwila słabości, każdy ją ma. Teraz trzymaj się tego, co sobie postanowiłaś.
To prawda, ale on może sobie po pewnym czasie zdać, że kocha naprawdę. Faceci w tym wieku to jeszcze gówniarze, którzy sami tak naprawdę nie wiedzą czego chcą. Też każę swojemu poczekać aż mu przejdzie, boję się skończyć tak jak teraz..
866 2012-08-19 22:53:03 Ostatnio edytowany przez glodeeek (2012-08-19 22:54:30)
Wszyscy tu macie racje.
bags: my sie rozstalismy przez to ze on pojechal do angli , na poczatku
bylo ok ale pozniej zaczal odwalac ze nie jest tak jak myslal ze bedzie , ze nie wie
co czuje ze jets jak jest na odleglosc i w maju zaczal pisac tam z jakas laska
i sie rozpadlo przez niego . Teraz jak przyjdzal na urlop w lipcu to sam mi
pisal ze bedzie i co bede wtedy robic owszem widzielismy sie wtedy
na dyskoteke nad wode pojechalismy ze znajomymi i byl zazdrosny o innych
facetow z ktorymi tanczylam wie tez dziwne .
dearly:ja tez mam wlasnie nadzieje ze on wroci ze wszystko sie ulozy,
ale sama niewiem czy ja powinnam miec . A ten Twoj byly
przez te 9 miesiecy nie byl z nikim ani Ty ?
ziemniaczana:
"facet naprawdekocha, ale tak naprawde ze zyc nie umie bez kobiety to schowa dume do kieszeni i bedzie stawal na glowie zeby ukochana mu wybaczyla. " Świete slowa
Niewiem owszem byl pewnie przyzwyczajony bo nosil ja przeciez
te 2 lata,ale od maja jej nie nosil wiec co nagle po co w sierpniu sobie o obraczce przypomnial
niewiem . Chyba ze poprostu ja lubi i od tak zalozyl niewiem .. A zdj jest z dyskoteki z angli i nowe
bo robione w piatek
ze znajomymi z kolesiami i laskami i jest tez tam ta laska z ktora tak pisal.
Bags jesli chodzi o twoją zonę nie mam pojecia naprawdę. Ale jedno jest pewne - jesli bylismy najwazniejszymi osobami w zyciu naszych ex i maja to kiedykolwiek zrozumiec to niestety sami muszą to zrozumiec, my nie mozemy im w tym pomoc. Ponoc emocje opadają i po pewnym czasie czlowiek czuje ze zale i pretensje są bez sensu. Oczywiscie jesli ludzie rozstali sie bo ktores drugiemu za skore porządnie zalazło.
Druga sprawasojrzcie: traktowalysmy ichjak najwazniejsze osoby w naszym zyciu, swiecie wierzylysmy ze jestesmy dla nich najwazniejsze...A oni potraktowali nas jak...? Bo muszą sie wyszalec? Bo cos ich ogranicza, wkurza?
Teraz z perspektywy czasu, to ja widzę, że dla żony byłem ważny do ślubu i z małymi przebłyskami po - jeśli miedzy nami nie było "wyroczni". Jak była, to ja byłem jak mebel, trzecie koło u wozu i chłopiec na posyłki. moje zdanie, chęć kompromisowego rozwiązania spraw kończyło się z drugiej strony na NIE i "nóż na gardle".
Walczyłem w słusznej sprawie - o zasadę funkcjonowania małżeństwa, o te priorytety, że to teraz nie matka a mąż jest po ślubie ważniejszy. Tyle że co się postawiłem żonie, to z teściową miałem na pieńku albo odwrotnie. Powód rozwodu - użyłem łaciny w wojnie z toksykiem i jestem szurnięty delikatnie mówiąc. WTF??? Zwoje się poprzestawiały i zaszło u żony z wyrocznią zwarcie pod kopułą.
Mąż, ksiądz, żony teściowa - WRÓG, mamusia jest "cacy".
Więc teraz mam to wszystko tam gdzie światło nie dochodzi i czekam na "olśnienie" żony albo cyrk przed sądem. Jedno z dwóch.
Nie, nie sadze. Uwazam ze on to zamknal definitywnie, nie rozumiemtylko czemu czasem jest taki chamski,i na sile manifestuje i na kazdym kroku podkresla ze nic dla niegojuz nie znacze. Tak jakby chcial mnie jeszcze tym dobic.
Z reguly czlowiek ktory wini sie za rozpad zwiazku (bo cos wygaslo) jednak zachowuje sie milej w stosunku do drugiej osoby jesli ta cierpi.... A on niby tutaj sie wini a z drugiej strony jeszcze bardziej rani..
Powiedzial ze mial dosc zwiazku itd. Ze juz nigdy nie bedzie ze mna chcial byc i wogole. Ze jest mu lepiej samemu. Ja w tym nie widze juz nadzieji. Sama juz nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. Zawsze wydawalo mi sie ze bardzo do siebie pasujemy, ze bylismy idealna para. Moze on widzial to inaczej, choć mi zawsze mawial ze jestem miloscia jego zycia i nie umialby zyc beze mnie. A jdnak umie. I swietnie mu idzie. Czuje sie tak jakby jemu ten zwiazek z jakims wiezieniem sie kojarzyl a ja z jego dyrektorem.
869 2012-08-19 23:13:10 Ostatnio edytowany przez dearly (2012-08-19 23:15:46)
On hmm do urodziwych może nie należy, jest bardzo wysoki, ale też trochę przy kości, jakiegoś powodzenia to on nie ma. Raz spotkał się z tą koleżanką. Z nikim nie był. Wydaje mi się, że to trochę z zazdrości, że ja z nimi miałam jakieś kontakty. Może też chęć wypełnienia pustki. Mi się wydaje, że jemu byłoby łatwiej poderwać kogoś nowego niż urazić swą męską dumę i przyznać się do błędu. Ja widziałam się z czterema kolegami, jednemu towarzyszyłam na 8nastce, z resztą tak tylko gadałam, ale to nie było to.
++ 9 miesięcy, na początku jakieś podchody, ja zerwałam kontakt, on chyba to zrozumiał, w szkole wypytywał mojego przyjaciela, od sierpnia zaczął wypytywać innych, jeździć za mną, kto go tam wie..
Dziewczyny uszy do góry, bedzie dobrze!
Mam nadzieje, ze moje nastawienie do sprawy nie jest jednodniowe,
i jutro bedzie tez dobry dzien.
Nie warto. Pluje sobie w brodę, że zmarnowalam ponad miesiac.
Dobranoc ![]()
871 2012-08-19 23:19:35 Ostatnio edytowany przez bags (2012-08-19 23:20:17)
bags: my sie rozstalismy przez to ze on pojechal do angli , na poczatku
bylo ok ale pozniej zaczal odwalac ze nie jest tak jak myslal ze bedzie , ze nie wie
co czuje ze jets jak jest na odleglosc* i w maju zaczal pisac tam z jakas laska
i sie rozpadlo przez niego . Teraz jak przyjdzal na urlop w lipcu to sam mi
pisal ze bedzie i co bede wtedy robic owszem widzielismy sie wtedy
na dyskoteke nad wode pojechalismy ze znajomymi i byl zazdrosny o innych
facetow z ktorymi tanczylam wie tez dziwne .
Zazdrość to cień miłości, a im więcej cienia, tym mniej światła... zapamiętaj to sobie i jemu o tym przy jakieś okazji przygadaj.
Zapytam tak: a wrócisz do niego tak jakby nic się nie stało? wejść jeszcze raz do tej samej rzeki co przed rozstaniem, wcisnęliście "PAUSE" a teraz znów przycisk "PLAY"?
Choć miłość można okazywać na wiele sposobów, słowa są często odbiciem stanu duszy.
Trudno jest okazać miłość, kiedy nie ma ku temu motywacji. Lecz prawdziwa miłość nie opiera się tylko na uczuciach, lecz na determinacji w okazywaniu życzliwości. Nawet jeśli nie ma za to nagrody.
{film pt "Ognioodporny"}
* porównaj pogrubienie Twojej wypowiedzi z całością powiedzeń...
I prosze Was- nie rozpamietujcie- patrzcie w przyszlosc.
Niesamowite, nie wiem co mi sie stalo- cos peklo. Klapki z oczu spadly.
Po prostu pozbylam sie zludzen.
Wam tez tego zycze, bo tracicie czas.
nawet nie wiesz jak zazdroszczę Ci tego podejścia, mam nadzieję, że jeśli w czwartek nic się nie wyjaśni to klapki i mnie spadną, chyba bardzo tego chcę..
dearly; wiesz moze i dobrze ze nie jest urodziwy jakis niewiadomo jaki to nie beda tak laski na niego leciec wiec nie znajdzie sobie moze zbyt szybko kogos:) ja mam ten problem ze moj jest urodziwy facet wiec on juz napewno ma jakas pies na baby
ehh... i ta meska duma nic sie nie da z nia zrobic nic a nic .
ziemniaczana: fajnie ze mialas tak wypelniony dzien , kurcze chcialabym chociaz jeden taki ale jak narazie sie nie zanosi bo kurcze nie mam zanjomych tylko jedna kolezanke ktora nie zawsze ma czas, pasowaloby kogos znalesc do towarzystwa zeby nawet gdzies wyjsc , pobiegac, pojsc poplywac to naprawde pomaga.
bags; Powiem ci ze ta byla zona twoja ona na serio nie ma kobieta swojego zdania ciagle mamusia i mamusia no rany przeciez ona to nie dziecko, jakby wlasnego rozumu nie miala sorki ale czy warto byc z kims takim? co mama powie tak ona to robi ciekawe czy jakby kazala jej wskoczyc w ogien czy by skoczyla ;/ szok. Wiem ze ja kochasz bo to byla twoja zona ale chyba nie dorosla jeszcze do malzenstwa no sama nie wiem.
czarownica; trzymaj tak dalej , kazdy nasz dzien jest inny jeden lepszy drugi gorszy ale damy rade !
No i nie poszlam na ten festyn jesy tam teraz dyskoteka, ale nie mialam sily na niego patrzec to za krotko dopiero 2 tyg wiec po co mam sie isc i meczyc i tak caly dzien przesiedzialam w domu przed komputerem jak tak dalej pojdzie to wpadne w jakas depresje masakra... Moja rodzinka byla ale mowila ze go nie widziala , on sie ukrywa przede mna czy co ? nie wiem nie chodzi do barow naszych w miescie , nie wychodzi na miasto wogole nie widac go nie slychac o nim ja nie wiem dlaczego tak... moze faktycznie ma inna jezdzi do niej i nie ma czasu na wychodzenie sama nie wiem. Nie wiem czy nie wolalabym go zobaczyc i wkoncu zbey wyszlo co robi w tym czasie ale jestem ciekawska no i zazdrosna ...
Unika mnie jak ognia chyba ze mi sie wydaje. kiedys go autem widzialam jak jechal czyli zyje
wiec nie zapad sie pod ziemie ;d
glodeeek napisał/a:bags: my sie rozstalismy przez to ze on pojechal do angli , na poczatku
bylo ok ale pozniej zaczal odwalac ze nie jest tak jak myslal ze bedzie , ze nie wie
co czuje ze jets jak jest na odleglosc* i w maju zaczal pisac tam z jakas laska
i sie rozpadlo przez niego . Teraz jak przyjdzal na urlop w lipcu to sam mi
pisal ze bedzie i co bede wtedy robic owszem widzielismy sie wtedy
na dyskoteke nad wode pojechalismy ze znajomymi i byl zazdrosny o innych
facetow z ktorymi tanczylam wie tez dziwne .Zazdrość to cień miłości, a im więcej cienia, tym mniej światła... zapamiętaj to sobie i jemu o tym przy jakieś okazji przygadaj.
Zapytam tak: a wrócisz do niego tak jakby nic się nie stało? wejść jeszcze raz do tej samej rzeki co przed rozstaniem, wcisnęliście "PAUSE" a teraz znów przycisk "PLAY"?
Choć miłość można okazywać na wiele sposobów, słowa są często odbiciem stanu duszy.
Trudno jest okazać miłość, kiedy nie ma ku temu motywacji. Lecz prawdziwa miłość nie opiera się tylko na uczuciach, lecz na determinacji w okazywaniu życzliwości. Nawet jeśli nie ma za to nagrody.
{film pt "Ognioodporny"}* porównaj pogrubienie Twojej wypowiedzi z całością powiedzeń...
"Zazdrość to cień miłości, a im więcej cienia, tym mniej światła... zapamiętaj to sobie i jemu o tym przy jakieś okazji przygadaj."-
dokladnie jest racja w tym .
Ja go nadal kocham
i pewnie bym wrocila ale nie tak odrazu musial
by to okzac nie liczyly by sie tu juz slowa ze chce ale czyny gdyby sie
naprawde staral zalowal itd to tak wrocilabym bo z nim naprawde
bylo mi dobrze i nie potrafie sie zblizyc do zadnego innego faceta
wiec cos w tym musi byc . Ale kto wie czy on by chcial czy wroci ehh ..
Ja koncze szkole w kwietniu i tez bym moze do angli pojade moze
wtedy sie cos wyjasni niewiem .. A ostatnio on napisal sobie na fb
cos takiego : "Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." (H. Jackson Brown Jr.),
niewiem tez o co moglo mu chodzic jak to rozumiec .
876 2012-08-19 23:33:31 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-19 23:35:34)
czarownica mialam tak jak moj byly znalazl sobie dziewczyne... Najpierw bol, wycie,placz..Strasznie ciezko bylo. Ale to podzialalo jakkubel zimnej wody, nagle przestalam sie łudzić ze on wroci, nagle odzylam, nie pozwalalam sobie nawet na chwile slabosci zeby o nim myslec czy cos. Robilam wszystko zeby jakos w miare fajnie spedzic czas i nawet wychodzilo.. Niestety potem znowu pojawil sie ten bol w klatce, coraz ciezej szlo odganianie sie od wspomnien az w koncu pękłam...Lzy zaczely mi jakos leciec po twarzy, juz nie umialam ich powstrzymac. Potem znow ukłucie zazdrosci ze on ma inna, ze teraz on bedzie dla niego tym co ja, oczywiscie w glowie tysiace domyslow i wyobrazen, psychiczne tortury ( a najlepszejest to ze gdy ja sie tak zalamalam on juz z nia dawno nie byl
).. A potem on namącil mi w glowie tym fb, pojawila sie falszywa iskierka nadzieji i juz w ogole moj plan odbicia sie i zapomnienia o nim diabli wzieli.
Obys ty nie miala takiego zalamania:)
Z tym, że nie jest może jakimś Bogiem się cieszę, bo wiem, że kogoś sobie nie znajdzie prędko.
Zresztą jeśli ma być tak, że przez spotkania z innymi zrozumie, że nie są takie jak ja, że to mnie chce, to ja jestem gotowa się poświęcić : )
męska duma taaa z tym to można walczyć jak z wiatrakami, cóż liczę iż pójdą po rozum do głowy.
bags; Powiem ci ze ta byla zona twoja ona na serio nie ma kobieta swojego zdania ciagle mamusia i mamusia no rany przeciez ona to nie dziecko, jakby wlasnego rozumu nie miala sorki ale czy warto byc z kims takim? co mama powie tak ona to robi ciekawe czy jakby kazala jej wskoczyc w ogien czy by skoczyla ;/ szok. Wiem ze ja kochasz bo to byla twoja zona ale chyba nie dorosla jeszcze do malzenstwa no sama nie wiem.
Może teraz po wizycie duszpasterskiej klapki jej spadną z oczu, kuzynek się dołoży, ludzie jej zaczną kołki ciosać na głowie.
Jedno wiem na pewno - miała faceta zmotoryzowanego potocznie mówiąc - pod ręką - a do najbliższego sklepu typu biedronka ma jakieś 20 km. a w geesie na wsi ceny x2. Kuzynek jej męża nie zastąpi, teściowa ma pewnie wyjazdowe jakieś 2 m-ce, na wiosce się z nowym nie pokaże, bo jak Jagnę wywiozą na taczce gnoju - wioska jest za mną - a ja milczę i nie walczę. Zatęskni beż zasilania stałego od wyroczni? sądzę że tak.
Jest mocna w gębie co do rozwodu a w efekcie nie ma nic na mnie, bo wszystko z nawiązką mam przeciwko niej a głównie przeciwko wyroczni. A że teściową prawo nie obowiązuje przy rozwodzie... AAAAAAIM SORRY WIFE ![]()
879 2012-08-19 23:52:06 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-19 23:56:54)
slepo zakochana: ja wlasnie tez mam w sumie tylko jedną kolezanke, takto czasem jakis sporadyczny kontakt z innymi osobami, az sama sie sobie nadziwic nie moge ze nagle udalo sie jakos zapelnic ten dzien. Chociaz czuje sie troche dziwnie gdy jade nad wode z reguly ludzie w moim wieku przychodzą z partnerami albo paczką znajomych a ja z ... rodzicami
Ale na szczescie staruszkow mam spoko, chociaz wiadomo.. to nie to samo.
I jeszcze jedna refleksja mnie naszla.Ja w zwiazku zawsze manifestowalam swoja niezaleznosc i ze mam sztywne zasady,tj.jesli on mnie kiedykolwiek zdradzi/wyzwie to od razu nie ma zmiluj koniec z nami chocby pod domem stal i serenady spiewal. Bylam taka laską z ktorą nie mozna sobie w kulki leciec i ze jesli facet kiedykolwiek zabawi sie moimi uczuciami czy sobie nagle odejdzie to koniec ziomek nie jestes mnie wart. A tu nagle po rozstaniu wyszlo szydlo z worka a raczej moja slabosc wzgledem niego. Moze pociagala go tylko ta silna kobieta? Moze ta ktora tak cierpi po rozstaniu to nie ta ktora kochal, ta jest mniej atrakcyjna? Moze wlasnie zrobilam blad pokazujac slabosc? Moze gdybym wtedy zerwala i sie nie odezwala jego wytracilo by to z rownowagi? Bo teraz on wie ze to on rozdaje karty. Ale z drugiej strony zawalilam na calej lini wiec przyznalam sie do bledu. Czy naprawde jest tak ze faceci nie szanuja kobiet slabych? Moze to ze pokazalam jaka mam slabosc do niego spowodowalo ze nagle puscily mu hamulce, zaczal byc chamski bo czul ze moze sobie na to pozwolic gdy jestem slaba? Nie odzywalam sie tyle czasu -negatywne emocje troche opadly stac go bylo na jakis tam nieznaczacy aczkolwiek mily gest na fb. A teraz gdy znowu poczul ze jestem slaba, gdy zaczelam do niego pisac - znow poczul sie PANEM sytuacji,stad jego dosc przykry sposob zachowywania sie w stosunku do mnie? Mysle ze moze w tym byc cien prawdy.
Czy wy tez teraz tak macie ze gdy zaczyna sie wam wydawac ze jakis facet moze byc wami zainteresowany, podobacie mu sie to nagle was odpycha? Bo ja sie na tym dzisiaj zlapalam
I zabawne bo do innych facetow mam takie samo podejscie jak kiedys z tym ze pokazuje to ze jestem silna kobietą
Tylko do niego czuje taka slabosc ze bylabym wstanie mu wszystko wybaczyc i pokazuje slabosc.
Czasem zastanawiam sie czy nie powinnam teraz twardo jakos wysypac swoich racji tak zebym to ja zamknela temat. Czy nie wytrąciloby go to z rownowagi gdybym sprobowalo pokazac wlasnie swoja silę i wlasną godnosc. Jemu jest latwiej bo czuje ze to byla jego decyzja, ze to on jest wazny, moze to zamanifestowac. A gdybym teraz po tym kontakcie ja sie odciela,podjela WLASNA, nie JEGO decyzję?Choc nie wiem czy ma sens w tym wszystkim ciagle mieszac, raz zachowywac sie tak,potem nagle inaczej.
Chociaz chyba najlepiej nie kombinowac i niech wszystko sobie plynie w swoim kierunku. Tak widocznie musialo byc.
Moze musialo tak sie stac bo mialam za wielka slabosc do tego chlopaka? Moze w przyszlosci bymnie zdradzil, ja cierpialabym jeszcze bardziej ale nie potrafilabym odejsc?
Ja myślę, że lepiej to zostawić tak jak jest. Widocznie tak miało być.
W sumie to masz rację z tą słabością. Co do innych facetów, to owszem, kilka razy się na tym złapałam. Chociaż istnieje dwóch takich którzy pokazują swoje zainteresowanie, może gdyby nie ta głupia nadzieja, to dzisiaj było by ze mną inaczej : )
"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." (H. Jackson Brown Jr.),
niewiem tez o co moglo mu chodzic jak to rozumiec .
Odpowiedź jest w cytacie
Jaki jest Twój cel? Związek.
Jaki jest jego cel? Powrót do związku.
Do niczego człowiek nie jest tak przywiązany jak do wyobrażenia (męskiej/damskiej dumy, ego i etc.) o samym sobie.
A teraz meritum z tych dwóch cytaów: "...Lecz na determinacji w drodze powrotnej do związku. Czas i tak upłynie". ![]()
A do tej samej rzeki drugi raz nie wejdziesz, pauzy nie odblokujesz. Zaczynasz od przysłowiowego zera. Tyle że on z pozycji tak "z cirka około" -10. Wiele wody upłynie zanim bilans wyjdzie dla Was na 0.
Cierpliwości i wytrwałości a to siłę woli oznacza.
Jeśli w coś wkładasz czas, energię i pieniądze, to coś staje się dla Ciebie ważne. Nie zależy Ci na czymś w co nie inwestujesz.
TY inwestujesz... a on???
Jedź na majorkę a akcje i inwestycję zostaw eksowi. deko egoizmu z Twojej strony nie zaszkodzi a pośpiech jest złym doradcą.
882 2012-08-20 00:06:05 Ostatnio edytowany przez dearly (2012-08-20 00:06:38)
akcje i inwestycję zostaw eksowi. deko egoizmu z Twojej strony nie zaszkodzi a pośpiech jest złym doradcą.
mi zawsze brakowało w tym związku egoizmu, zawsze się poświęcałam, to on był egoistą, zawsze jego dobro było dla mnie ważniejsze niż moje.. czas zostać egoistką!
Jak zatęskni to wróci..
bags napisał/a:akcje i inwestycję zostaw eksowi. deko egoizmu z Twojej strony nie zaszkodzi a pośpiech jest złym doradcą.
mi zawsze brakowało w tym związku egoizmu, zawsze się poświęcałam, to on był egoistą, zawsze jego dobro było dla mnie ważniejsze niż moje.. czas zostać egoistką!
Jak zatęskni to wróci..
On był "górą" w związku?... skąd ja to znam. Toksyczna miłość gdzie zamiast partnerstwa - znaku = w związku - jest dyktatura jednej strony nad drugą.
Przez to miałem wojnę w małżeństwie... 3 osobowym ![]()
może nie tak, że był górą, ale wyczuł, że może sobie porządzić, spotkania wtedy kiedy jemu pasuje, pisanie wtedy kiedy jemu pasuje, zawsze musiałam się dostosować : ) może czasem film w kinie pozwalał mi wybrać haha.
Kurcze, teściowe to zło. Czasem trafi się fajna, a czasem to łooo matko, moja babka taka niestety jest..
Moj nie wroci. On zawsze czul sie gorszy ( nie wiem czemu, sam zawsze tak uwazal) moze teraz sie odgrywa? Ze po raz pierwszy to on podjal decyzję? No i jak taki powrot mialby niby wygladac? Teraz gdyby wrocil za moja namową bylby pewien ze moze sobie robic co chce...O nie. Pewnie gdybym poczula ze znow jest moj na nowo odezwala by sie we mnie stara sila. Moze nie tedy droga. Moze rzeczywiscie on musialby przyjsc na kolanach zeby ten zwiazek musial sie udac? Choć myslalam ze daloby rade spokojna rozmową, ba, pokazac ze jesli wkurzaly go pewne moje cechy to duzo sie zmienilo. Po prostu zaczac jeszcze raz. Alecoz nie udalo sie. Moze gdyby nie to ze nie mam czym zbytnio zajac czasu juz dawno stalabym na nogach? Czuje naplyw motywacji. Oby nie zgasł
I jakos tak czuje ze powrot z mojej inicjatywy nie bylby udany. Jesli on kiedykolwiek stwierdzi ze jednak bylam jego miloscia bedzie musial do tego dojść sam. Jemu mimo wsyzstko zaczyna doskwierac brak drugiej osoby. Zaluje ze pękłam podczas tych rozmow i pokazalam mu slabosc. Ze jednak on jest ciagle gorą.
Czemu do cholery ludzie sa tacy skomplikowani...
Czasem wydaje mi sie ze moj mozg zle kojarzy fakty. Czuje pustkę, nie mam sie do kogo przytulic - wiec moj mozg podsyla mi wspomnienie naszych szczesliwych chwil. A gdyby ni bylo pustki? Zauwazylam zemoj problem polega glownie w tym ze nie mam co zrobic z czasem. Wiec przypominaja mi sie mimowolnie te chwile gdy bylismy razem. Gdy cos mnie pochlonie przestaje myslec i odczuwac pustkę.
bags bez tesciowej duze prawdopodobienstwo ze malzonke natchnie jakas refleksja i sie kobieta opamięta.
Czy wy tez teraz tak macie ze gdy zaczyna sie wam wydawac ze jakis facet moze byc wami zainteresowany, podobacie mu sie to nagle was odpycha? Bo ja sie na tym dzisiaj zlapalam
a ja wyszlam wczoraj ze znajomymi na miasto. owszem opowiadalam o X., wlasciwie ciagle nawijalam, ale zauwazylam, ze...
zadnego faceta nie porownywałam do X.;) nawet nie myslalam, ze moglby ze mna siedziec ![]()
to chyba dobrze rokuje na przyszlosc.
normalnie jestem dzis w skowronkach, az nie chce isc spac, bo obawiam sie, ze moze niechcacy wszystko wroci.
Zazdroszczę, bo ostatnio miałam dwa takie dni, kiedy byłam pełna motywacji i siły i wszystko wróciło.
Do dzisiaj.. ja też mam od kilkunastu minut jakąś dziwną siłę, dziwny optymizm, kurcze znakomite uczucie! Ty chyba dzięki Tobie
Będzie co ma być, jeśli mamy być razem to będziemy : ) nie mogę niszczyć swojego życia.
bags bez tesciowej duze prawdopodobienstwo ze malzonke natchnie jakas refleksja i sie kobieta opamięta.
Też tak myślę, ale po tym co przeszedłem... liczę tylko na siebie. reszta w rękach tego u góry. Będzie co ma być.
Miłej nocki dziewczyny.. bye
889 2012-08-20 01:18:06 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-20 01:32:24)
Stalam pod prysznicem i tyle rzeczy we mnie sie nazbieralo ze chyba bym go udusila wlasnymi rekoma. Tak we mnie nagle wezbralo to wszystko,to ze jemu tylko ego skacze gdy ja sie plaszcze, ze co ja ze soba robie, nie takie mialam zasady, i to jego zrzucanie winy na mnie... Ach tyle we mnie siedzi teraz zlosci!
Ja zawsze dobrze sie uczylam a on ledwo ledwo. Do tego spedzalismy razem prawie caly wolny czas. Obydwoje mielismy tez tendencje do olewania szkoly i opuszczania. Efekt- ja sobie zawsze jakos tam radzilam (chociaz mialam w cholere gorzej niz on do nauczenia kartka a5 a ja do egzaminu 50 stron a4) a on potem zagrozenia, komisy... A po zerwaniu co? Czyja wina? Zwiazku! Co tam zemu pomagalam zawsze, siedzialam z nim nad jego zajeciami gdy sama mialam kupe swojej nauki.No ale wiedzialam ze ja jakos sobie poradze a jemu bedzie ciezej. Albo najsmieszniejsze :niby przez zwiazek mial tak malo czasu na naukę ale jak wracal do domu gral sobie w gierki... No ale przeciez to ja jestem ta zła.
No i to ograniczanie.. On mnie doslownie osaczyl swoja obecnoscią. Wracalam z uczelni czekal na mnie na przystanku, szlismy do mnie. Zaszufladkowal mnie w domu. Ale potem pretensje ze to ja go ograniczalam. Z mojej perspektywy nie spojrzy.
Tyle zlosci nagle we mnie wezbralo. Te wszystkie jego klamstwa, to jak teraz sie zachowuje, jak pokazuje "i kto tu jest lepszy"
A teraz wkleil na fb jakąś sentencje ze wiem wystarczajaco duzo o milosci aby na nią poczekac ... Prosze bardzo. Obys znalazl lepsza ode mnie. Bo ztego co wiem to poszukujesz nagminnie.
http://demotywatory.pl/3894855/Kochanie-teraz-jestem-dokladnie-taka-jaka-chciales-mnie-miec
moze kiedys sie opamietamy i bedziemy mogly tak o sobie powiedziec na 100% szczerze;)
890 2012-08-20 09:06:49 Ostatnio edytowany przez dearly (2012-08-20 09:09:16)
Demotywator świetny, chciałabym mieć kiedyś w sobie tyle siły, żeby mu tak powiedzieć : )
Nie dziwię się, miałam też taki etap, że nie czułam do niego żalu ani nic tylko taką ogromną złość, którą byłam gotowa go wręcz powiesić! Tak, z pewnością znajdą lepsze od nas hahaha, na bank ktoś im będzie lekcje odrabiał, kanapeczki robił, będzie na każde zawołanie. Wiesz co mam wrażenie, że takich dziewczyn jak my tutaj jest coraz mniej..
Postanowiłam zastosować się troszkę do najbardziej banalnych słów jakie znam: " Miej wyj... a będzie Ci dane". U nas działa na maxa, on ma, lub pokazuje, że ma w nosie, bo wie, że ja przyjdę do niego i być może jeszcze będę się płaszczyła lub zaoszczędzi sobie urażenia swej dumy, bo przecież ja przyjdę. A tu zonk! Teraz to ja tak zaczynam robić. Przede wszystkim nie myślę o nim! : )
Może wtedy zadziała haha ; ) No cóż, tonący brzytwy się chwyta..
ziemniaczana jak Ty rozpamietujesz. Tak nie mozna.
Obudzilam sie i mialam rozkmine: dlaczego?
Dlaczego niby bylo dobrze, myslalam, ze mam na kogo czekac (sam mowil, ze wroci i sklei mi serce)
i nagle 0 kontaktu, bo co to bylo- odebral i sie rozlaczyl...
i po chwili mysle: "ej, stop, nie myślimy o tym.to juz jest NIEWAZNE. Nie dowiesz sie, powodow moze byc miliony
i calkiem inne niz Ty sobie wymyslisz. wstawaj i rusz tylek. Miej jaja, dziewczyno" ![]()
Dziewczyny mnie najbardziej z tego wszystkiego pomogla rozmowa z bratem (swoj zwiazek zakonczyl 2mce temu)
On mówi, pamietaj, ze nie jestes sama. I wiem, ze serce peka, ale DARUJ sobie.
Nie czekaj na niego, usiadz i powiedz sobie, ze to KONIEC. Skreslasz obrazek, ze do siebie wracacie. NEVER.
Zobacz ile jeszcze przed Toba, przejrzyj oferty pracy zanim dostaniesz dyplom, poszukaj sobie jeszcze studiow, zapisz sie na jakis kurs.
Glowa do gory, patrz do przodu a nie ogladasz sie za jakims wieśniakiem. Trzeba sie rozwijac a nie siedziec i plakac.
Najwazniesza inwestycja to inwestowanie w siebie- tego nikt Ci nie zabierze. Takze hop do roboty, wlaczasz laptop szukasz sobie jakichs ciekawych studiow, idziesz na zakupy, kupujesz sobie jakis zajebisty ciuch, malujesz sie, usmiech na twarz, glowa do gory,
swiat jest Twoj."
I wiecie co, tak sie usmiechnelam jak to napisalam, wyobrazilam sobie siebie idaca przez miasto z usmiechem.
Taką SZCZESLIWA. ![]()
I widzicie juz wiem, ze mozna myslec inaczej.
Ze swiat sie nie skonczyl. Ze ten facet to BURAK, bo jak mozna cos takiego zrobic.
Nie miec odwagi nawet nic powiedziec.
Ze znajde sobie lepszego, ze jeszcze bedzie PIEKNIE.
Swoja droga idę dziś do psychologa.
Wiesz co ja sobie to samo pomyślałam, przeczytałam "Sekret" i od tego się zaczęło w sumie, niby banalne a jednak. Nie można o tym myśleć, trzeba być sobą. Ja tam myślę sobie, że jeżeli jesteśmy dla siebie to kiedyś i tak będziemy razem, a nie chcę niszczyć sobie swoich najlepszych lat myśląc o nim i płacząc za nim w poduszkę. Teraz inwestuję w siebie, zapisałam się na kurs wychowawcy kolonijnego, kończę prawo jazdy, cieszę się życiem z moimi przyjaciółmi! ![]()
Jeśli on chciał się wyszaleć to ja również mam do tego prawo, tak jak mówiłam, będzie co ma być.
Przeczytałam kilka Twoich postów czarooownica i od razu lepiej się czuję : )
893 2012-08-20 09:59:21 Ostatnio edytowany przez czarooownica (2012-08-20 10:28:23)
Wiesz co ja sobie to samo pomyślałam, przeczytałam "Sekret" i od tego się zaczęło w sumie, niby banalne a jednak. Nie można o tym myśleć, trzeba być sobą. Ja tam myślę sobie, że jeżeli jesteśmy dla siebie to kiedyś i tak będziemy razem, a nie chcę niszczyć sobie swoich najlepszych lat myśląc o nim i płacząc za nim w poduszkę. Teraz inwestuję w siebie, zapisałam się na kurs wychowawcy kolonijnego, kończę prawo jazdy, cieszę się życiem z moimi przyjaciółmi!
Jeśli on chciał się wyszaleć to ja również mam do tego prawo, tak jak mówiłam, będzie co ma być.
Przeczytałam kilka Twoich postów czarooownica i od razu lepiej się czuję : )
o, i super tak trzymaj.
ja "sekret" ogladalam.
nie uzalamy sie dziewczyny, nie myslimy za duzo,
bo oni nie sa tego warci. Ja sobie wyobrazam X. jak mu maluję kreche na twarzy
i mowie, ze koniec ![]()
zmienilam numer telefonu (co prawda tamten mam na abonament, ale trudno-wrzucilam do szuflady, niech polezy 2tyg.)
zeby mnie nie korcilo do niego pisac czy dzwonic. Zreszta zapisalam go "Nie Dotykać"- to ewentualnie tez ma zapobiec jakiemus nieszczesciu. ![]()
wracam dzis na fb, i zaczynam zyc normalnie. a nie mysleniem co powie X., co pomysli blabla
jakie to zalosne
"zalosne" to ostatnio moje ulubione slowo. oboje okazalismy sie w tym wszystkim zalosni- ja bo na niego czekalam,
on- bo nie mial odwagi nawet ze mna rozmawiac.
trzymajcie sie dziewczyny ![]()
PS. Wynioslam wszystkie kwiatki do smietnika. kupie sobie ladniejsze, swoje ![]()
Ja mam zasuszone kwiaty od niego.. Chyba je spale.
Dziwne bo wczoraj przed zasnieciem myslalam o ...znajomym:P Jakos tak sama z siebie. Wiec nie wiem jakim cudem snil mi sie moj byly, oczywiscie w moim snie bylismy razem. Obudzilam sie z lekkim kluciem tam po lewej stronie, ale staram sie dalej - pozytywne nastawienie. Wczoraj poczulam sie strasznie niesprawiedliwie po prostu. Bo wiem ze duzo rzeczy robilam zle ale jednak w druga strone tez byla masa jego bledow itp. I jakos mnie to wczoraj uderzyło.
Co do sekretu - nie ogladalamdo tej pory. Jakos nie moge sie zebrac zeby obejrzec ![]()
I ja tez znajduje ostatnio wiele zastosowan slowa "zalosne" ![]()
A zalosne jest to ze jak faceci nie umieja zakonczyc zwiazku zrywaja kontakt i milczą jak dupa.
Zalosne jest to, ze "niektorzy" nie potrafia tego powiedziec wprost!
Pierwsze slowo jakie wypowiedzialam dzisiaj po przebudzeniu to: Ku*wa
Ale nie z powodu bylego. Moglam pojechac na ten festyn bo kolezanka do mnie dzwonila a ja slodko spalam. Ale coż, widocznie tak mialo byc. Moze lepiej ze mnie tam nie bylo? Moze bym go tam gdzies spotkala? A tak, zapadlam sie pod ziemie.
Czaroownica, padlam jak przeczytalam okreslenie ze "wygladal jak diabel" gdy palilas zdjecie:D Pamietam ten widok i chyba zapamietam do konca zycia gdy ja to robilam.
Ziemniaczana, moja rada, pal! Zobaczysz ze dobrze Ci to zrobi ;*
Uszy do góry! Teraz jestesmy silne babki!
896 2012-08-20 14:24:57 Ostatnio edytowany przez dearly (2012-08-20 14:31:41)
Ja powiem Wam, że gdzie ja tam On. Dzisiaj coś naprawdę dało mi taką nieziemską moc!
Stoję sobie dzisiaj na przystanku po jazdach, akurat wyciągałam mp4, chciałam się jakoś rozluźnić, stałam sobie tyłem to aut, które jechały w moją stronę. Nagle słyszę, że ktoś krzyczy no dość głupawe hasełko: "ale dziunia".. odwróciłam się a to kolega mojego byłego (26 letni) Paweł,hahaha. Uśmiechał się do mnie i wysyłał całuski (dodam, że nigdy wcześniej nie miałam z nim kontaktu, nie wiedział, że ja to ja) ja w sumie z wielkim uśmiechem na ustach odwzajemniłam jego śmieszne zachowanie. A mój były siedział na miejscu pasażera, w momencie mojego odwrotu z uśmiezku zrobił mu się grymas.. może żalu? kto wie
Kurczę poczułam się tak mega fajnie, hahah pomyślałam sobie wtedy, że serio mogę się komuś podobać i niech sobie cierpi haha! Cieszę się, że był świadkiem czegoś takiego.. ![]()
++ Nawet moja mama już mi mówi, że to jakieś przeklęte przeznaczenie, gdzie się nie ruszę,
tam zawsze On.
A ja po malu zaczynam corazlepiej wszystko rozumie. Z tym ze to i tak w niczym nie zmienia mojej sytuacji.
Jak tam samopoczucie? Ja tak sobie. Chcialabym sobie znalesc jakis cel w zyciu,cos o cobede mogla sie "zaczepic" zeby isc dalej i byc szczesliwa. Ale jakos nie moge nic narazie wymyslic:)
Wczorajsza zlosc jakos dziwnie wyparowala.
Może zacznij od czegoś małego, jakiś kurs : ) Wierzę, że na coś wpadniesz.
Samopoczucie w sumie średnio, w każdym razie nie jest źle.
odezwal sie sam napisal dzisiaj ze czemu sie do niego nie oddzywam czy do angli sie wybieram
czy juz zmienilam plany i co u mnie , rozumiecie cos z tego ? ? .. Najpierw obraczka
na zdj nie zareagowalam to napisal
A jednak! ale ci gratuluje
Moze cos jest na rzeczy. Gadaliscie o czyms jeszcze?
Zazdroszczę! Ja swojego dzisiaj tylko spotkałam.. Był czas, że nie spotykałam go wcale, a teraz jak na złość zawsze.. ![]()
A jednak! ale ci gratuluje
Moze cos jest na rzeczy. Gadaliscie o czyms jeszcze?
on to napisal w nocy w prywatnej na fb bo pracuje do 23 i na 00.00 jest w domu i napisal
ale ja mu jeszcze nie odpisalam cos mu odpisze ale sama jeszcze niewiem co
pokrecone to wszystko ta obraczka i widzi ze nie zareagowalam to sie odezwal ![]()
Może chłopak wreszcie zmądrzał!
Trzymam kciuki za pozytywny rozwój sprawy! :*
Napisz neutralnie
Ja bym mimo wszystko narazie zapomniala o tej obraczce bo to moze byc przypadek.
905 2012-08-20 20:29:55 Ostatnio edytowany przez dearly (2012-08-20 20:32:00)
racja, na razie jednak mimo wszystko też bym pisała neutralnie, zobacz co on będzie robił. : )
+ kurcze jaka ta książka "Sekret" jest optymistyczna hahaha. Od razu się jakoś inaczej czuję.
Czy wy tez macie tak ze teoretycznie moglybyscie rozpoczac nowe zycie ale sie boicie? ![]()
Mi ostatnio kolezanka proponowala zebym zamieszkala z nia i jej chlopakiem (bo wszyscy studiujemy w tym samym miescie). Teoretycznie fajna sprawa, nowe mieszkanie, nowi ludzie, oderwalabymsie od tego wszystkiego...Ale z drugiej strony jak o tym pomysle wzbiera we mnie rozpacz...
Mam taką myśl, z mojego miasta do Częstochowy mam 55 km. Niby mogłabym dojeżdżać, ale może ze względu na to wolałabym zamieszkać tam, zjeżdżać na weekendy ; ) Kto wiem, może coś takiego dobrze by zrobiło ![]()
908 2012-08-20 21:13:32 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-08-20 21:14:25)
dzis mijaja 4miesiace od kiedy cale moje bagno sie zaczelo.
Jak ten czas leci szybko. Niedawno byly 3.
To u mnie za tydzień będzie 9 miesięcy piekła i nadziei jednocześnie : )
Nie wiem czemu, ale coś mi mówi, że my jeszcze kiedyś będziemy razem.. Może to jego zainteresowanie czy coś. Myślę o tym znacznie mniej, poświęcam cały czas sobie i moim przyjaciołom, ale coś mi tak mówi ![]()
ja kiedys wlasnie mialam cos takiego ze czulam ze bedziemy jeszcze razem ale na pewno nie w tamtym czasie, ze czulam sie tak jakbym nagle dostala czas dla siebie zeby robic wszystko. Ale dzis juz wiem ze nigdy nie bedziemy razem. Ze jedyna droga prowadzi w zupelnie innym kierunku. I wiem ze kiedys bede musiala zaczac podazac ta drogą. Ze bede musiala zebrac sily i nią zaczac isc. Tylko jakos tak serce mnie przy tym boli ![]()