moj tez ile razy ryczal
Kiedys jak zerwałam z jego powodu to tydzien latał za mną, plakał,błagal az w koncu... uległam:)
I tak sobie wlasnie analizuje : jesli facet jest ze mna 3 lata, twierdzi ze jest szczesliwy,mowi ze kocha i robi dla mnie wszystko, to nie moze tak z dnia na dzien przestac mnie potrzebowac. Więc on po prostu MUSIAL o mnie zpaomniec,musial sie odciąć,bo stwierdzil ze ze mną ten związek nie ma szans bo zawsze będzie mi ulegał. Ze czul sie ponizony. Wiec odszedl,zrzucil "kajdany" i zaczął szalec. Ale spojrzcie nawet mimo tego ze nie jestesmy juz razem on sie tak zachowuje jakby sie mnie wciąż bał -chocby to jak wypieral sie ze mial tą dziewczyne, potem sie przyznał, powiedzial ze on od poczatku wiedzial ze nic z tego nie bedzie, ze sie nie zakochał i juz nigdy nie zakocha na milion procent, ze zrobil to dla zwaly i szybko zerwal.... po co sie tak gesto tlumaczyl? Co mi do tego? Przeciez moze robic co chce.
Druga sprawa - z reguly jesli ktos konczy zwiazek, bo dajmy na to cos sie wypalilo nie przeszkadza mu kontakt z drugą osobą. A on sie odciął totalnie! Tak jakby wiedzial ze musi o mnie zapomniec, jakby sie bal ze nie wiem...Pamietam ze nawet pokasowal od razu wszystkie nasze rozmowy,zdjecia. Nawet tą ostatnia rozmowę przed tymi 2 miesiacami milczenia tez od razu skasowal, no unikal mnie jak ognia. Czy to jest normalne zachowanie u kogos u kogo po prostu sie wypalilo?
Moze jestemw bledzie, moze nie ale widzę to tak: Na poczatku szalenstwo, wolnosc, picie z kumplami i wypisywanie do wszystkich panienek jakie istnieja. Potem faza uspokojenia,obecnie doskwiera mu nieco samotnosc. Jak dla mnie on czasem moze zalowac, moze nawet tesknic ale sam tego przed soba nie przyzna bo ma fobie na punkcie wlasnego "ego". Gdyby sie przyznal przed samym sobą ze moze powinnismy byc ze sobą, to dla niego znaczyloby pewnie tyle samo co to ze ZNOWU mi uległ. I tak wlasnie mysle sobie ze tu nie chodzi o zwykle wypalenie sie uczuć, tylko o tę cholerną dumę. I jestem pewna ze on moze cierpiec, wyc w poduszke ale nie przyzna sie ze to moze byc za mną. Nie. Bo on teraz SAM kieruje swoim zyciem. Co za ironia, bo nigdy nie spotkalam tak wplywowego czlowieka.... W sumie moglo byc wiecej czynnikow ale ta duma jakos najbardziej pasuje. Idla niego na pewno przeslania wszystko. Ja jestem złem koniecznym bo "zawsze" mi ulegał wiec trzeba mnie skreslic i w ogole i w ogole.
Nie, my chyba juz nigdy nie bedziemy razem ![]()