netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

102 odpowiedzi42 859 wyświetleńzałożony przez sawina, 11.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 103 z 103 ]

66 Ostatnio edytowany przez lena812 (2012-11-23 22:57:22)

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

ciężki dzień za mną,facet mojej siostry wczoraj próbował odebrać sobie życie już po raz 2,ona uratowała go w ostatniej chwili,jestem wściekła na niego że tak jej ora psychikę,kiedyś jakieś może 3 lata temu tez próbował i też go uratowała,a wczoraj?nic nie zapowiadało że coś sobie chce zrobić,wysłał ja gdzieś a sam poszedł do łazienki z kablem i prawie się powiesił,na szczęście a może i nie,coś ja tknęło i wróciła wcześniej do domu,zdążyła go ściągnąć...
byłam w szpitalu,jest już przytomny ale jeszcze zakręcony od leków,tylko co dalej?jak życ z takim człowiekiem gdy wróci do domu?prędzej czy później spróbuje znowu,a pilnować się go niego 24 na dobę?nie da sie przecież
chciałabym im pomóc ale nie wiem jak moje pomysły juz sie dawno wyczerpały...:(

67

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
lena812 napisał/a:

ciężki dzień za mną,facet mojej siostry wczoraj próbował odebrać sobie życie już po raz 2,ona uratowała go w ostatniej chwili,jestem wściekła na niego że tak jej ora psychikę,kiedyś jakieś może 3 lata temu tez próbował i też go uratowała,a wczoraj?nic nie zapowiadało że coś sobie chce zrobić,wysłał ja gdzieś a sam poszedł do łazienki z kablem i prawie się powiesił,na szczęście a może i nie,coś ja tknęło i wróciła wcześniej do domu,zdążyła go ściągnąć...
byłam w szpitalu,jest już przytomny ale jeszcze zakręcony od leków,tylko co dalej?jak życ z takim człowiekiem gdy wróci do domu?prędzej czy później spróbuje znowu,a pilnować się go niego 24 na dobę?nie da sie przecież
chciałabym im pomóc ale nie wiem jak moje pomysły juz sie dawno wyczerpały...:(

Najlepiej skłonić go do terapeuty..psychologa czy kogos w ten desen. Samobojcy działają zazwyczaj wtedy kiedy nikt się tego po nich nie spodziewa. Musisz byc wsparciem dla siostry. Razem dacie radę.

68

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

tylko że ja mam już dość ich problemów,jakis czas był spokój teraz zaczęło się na nowo sad
jak kogoś skłonić do terapii kto z oddziału psychiatrycznego,po nie udanej próbie samobójczej wypisuje się ze szpitala na własne żądanie?
taki ktos raczej pomocy nie chce,ale styrać psychikę innym to mu sie udaje

69

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

a co powiecie jesli ktoś odbiera sobie życie, ponieważ nie chce być ciężarem dla innych. Altruista. Zresztą nie mozna zrozumieć chorego człowieka bo takim jest samobójca. Na forach wielu jest ludzi którzy są zdrowi, ludzie którzy nie rozumieją innych a wypowiadają sie w temacie, gdzie nie maja żadnych kompetencji

70

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Jaki jest cel naszej wedrówki? Czy zastwnawialiscie się kiedyś nad tym? Celem naszej wędrówki jest śmierć, to nieunikniony przedmiot naszego darzenia. Śmierć nas przeraza próbujemy jej uniknąć. Lekarstwem ludzi jest nie myślenie o niej , jest to glupotą, jakaż tępota może nas tak zaslepić.
Idą krecą się drepcą , tańczą o śmierci ani słychu  ,wszystko bardzo pięknie, ale jak przyjdzie do nich , do ich zon , dzieci ,przyjaciół zaskakując ich z Nienacka chyłkiem , cóż za cierpienia , krzyki , co za szaleństwo, jakie rozpacze! Trzeba myśleć o śmierci zawczasu , ta bowiem zwierzeca beztrosa zbyt drogo sprzedaje nam swój towar. Gdyby to był nieprzyjaciel , którego da się uniknąć nie broniłabym się uciekać do tarczy tchórzostwa, ale skoro to nie jest możliwe nauczmy się stawiać jej mężnie czoło i walczyć przeciw niej. Aby zaś na początek odjąć jej największą przewagę nad nami, obierzmy drogę zgoła przeciwną owej pospolitej: odejmijmy śmierci dziwność , obcyjmy z nią, przywyknijmy do niej, traktujmy jak jako towarzyszkę. Nie wiadomo gdzie smierć na nas czeka: oczekujmy jej wszędzie. Rozmyślanie o śmierci jest rozmyślaniem o wolności : kto się nauczył umierać oduczył się służyć. Nie ma nic złego w życiu dla tego kto dobrze pojął, iż utrata życia nie jest  złem: umieć umrzeć wyzwala nas z wszelkiej niewoli i przymusu. Kto by nauczył ludzi umierać nauczyłby ich żyć. Samobójstwo nie jest egoizmem jest wolnością.

71

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

chcialabym tu napisac o swoim bólu wewnetrznym, rozrywa mnie, jest boze narodzenie i siedze sama z dwojka dzieci w domu. mam takie okropne mysli, tak bardzo chcialabym to zrobic tylko powstrzymuja mnie moje dzieciaczki bo co one winne sa zeby sie wychowywac bez matki. a druga osoba dla ktorej musze zyc sa moim rodzice,poki sa na tym swiecie bo za duzo im zawdzieczam musze i ja tu byc, przy nich. nie chcialabym by moja mama juz cierpiala przezemnie, by miala łzy w oczach moja bidulka...:( tylko powiedzcie mi co mam zrobic, czy mam depresje czy jestem chora, ale bardzo mi jest zle, a glownym powodem jest moj maz, jego zachowanie, stosunek do mnie. to wszystko jest znikome, jedynie na pokaz, to ja robie problemy, to ja sie o wszystko czepiam. napisze wam o co, np: dzis boze nardzenie, ja wstaje o 7 do dzieci(5mies, 6lat)on spi do 13,30 ja ide do kosciola na 14, wracam a on juz ubrany i jedzie do swoich rodzicow bo tam jest dzis cala jego rodzina, [przypomina sobie o nas kolo 18, jedziemy tam, ja chce wracac do domu z malenstwem , on mnie odwozi kolo 20.30 i wraca spowrotem i teraz jest po 24 a on dopiero wraca bo "tam jest jego rodzina", po pracy bo pracuje u ojca zawsze jest w domu, pracuje do 16 w domu jest kolo 16.20 a do nas wraca dopiero najwczesniej o 18 bo musi w domu siedziec i krzyczy na mnie ze nic zlego nie robi. owszem nic zlego, tylko ze nie rozumie ze ten czas chcialabym zeby spedzil z nami, byl przy mnie. duzo tych przykladow, multum codziennie coraz wiecej, doradzcie mi jak sobie radzic, co zrobic zeby kiedys nie wydarzyla sie tragedia ktorej nigdy bym nie chciala.

72

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

''Życie jest piękne gdy żyć się umie i jedno serce drugie rozumie''

73 Ostatnio edytowany przez Tómek (2013-12-26 16:12:33)

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Cześć, postanowiłem napisać coś od siebie...

należę do tych którym życie daje cały czas w kość, myślę o samobójstwie dużo... ale mimo wszystko nie chce się zabijać... mimo wszystkiego co złe mnie spotyka coś we mnie jest co pcha mnie do przodu... dużo pomaga mi w przejściu przez życie muzyka, słucham jej cały czas, wiem ze gdybym popełnił samobójstwo to zawiódł i zraniłbym kilka osób, wiem również ze sporo rzeczy by mnie mogło ominąć.
Mnie życie kopie w tyłek codziennie ale się nie poddaje, mam w głowie kilka zwrotek rożnych kawałków które jakoś utrzymują mnie w "pionie".

Numer Raz
Weź się oderwij na chwilę z tych bloków pełnych smogu, od nałogu ,od wrogów święty spokój daj Bogu. Zacznij działać więcej przemyślanych ruchów czas polegać na sobie, wierzyć mocno w duchu ,weź rusz dupsko na każdym rogu czai się okazja jakich mnóstwo, by z godnością patrzyć w lustro, powiesz znów to samo ,a jednak perspektywa świat i rozum kiedy coś porywa i masz dozór na pozór wszystko wydaje się proste, toniesz w morzu możliwości własnego losu za grosz rozumu więcej sosu to nie wszystko tyle strat ile zysków to nie żart-rzeczywistość. Boli bardzo przy zetknięciu z brukiem to jest życie które weryfikuje uczucie tak już bywa albo weźmiesz w garść się chłopie, albo skończysz czego nie zacząłeś nawet w sobie.

Tede
Wolisz coś mieć od życia czy wolisz nie mieć? Osłonięty bloku cieniem siedzieć czekać na zbawienie kwiecie młodzieży to od Ciebie zależy. W tym świecie to Ty musisz o tym wiedzieć żeby przeżyć. Szacunek innych o który tak zabiegasz to kpiny kiedy sam dla siebie go nie masz , weź i przekaż to innym nie masz na co czekać życie dzieje się teraz zaraz czas umierać o cholera Co Ty robisz? po co dzielisz świat na my i oni ? skąd pewność ze i nas nie zalicza do nich ? świat nie stoi świat za*****la trzeba gonić sam to znasz gość się nie odnalazł i już po nim. Zobacz musimy sami siebie motywować czasami w lustro popatrz i do góry głowa głową muru nie przebiję ale przebić się musze  TDF HIFI Banda to Remix Puszer.

to były 2 zwrotki kawłka HiFi Bandy - Puszer Remix 1
polecam przesłuchać jeszcze np.
Pyskaty - Od Zera
Te-Tris - Trzeba Żyć
VNM - Tęcza
Zeus - Hipotermia i Gwiazdy

wiele osób zrozumie ze tak na prawdę te same problemy dotyczą innych ludzi i można się wziąć za siebie i zacząć małymi krokami zmiany lub się poddać... można umrzeć już teraz lub za 50lat ze starości i powiedzieć sobie samemu "nie żałuje, życie jest piękne"
a co jeśli po śmierci na prawdę będziemy gdzieś w lepszym świecie i będziemy mogli obserwować co się dalej dzieje na ziemi... najpierw będziecie widzieli smutek i rozpacz bliskich, a później zobaczycie ile dobrych rzeczy Was omija...
dla mnie samobójstwo to poddanie się, opuszczenie gardy... życie dawało w kość, daje i będzie dawało ale czy warto wychodzić z kina póki trwa seans?

Zeus
Nie byłem nigdy gwiazdą klasy, koledzy mieli adidasy
Rodzicom było szkoda kasy, wiesz ile trzeba na to pracy?
Cztery paski w bluzie, tak jeden mam w bonusie, kurwa mać
marzył mi się świat, świat w którym znikną ludzie
Nie miałem super gadki do dziewczyn, byłem mniej fajny od reszty
Trochę za bardzo przeciętny, daleko było mi do anoreksji
Słyszałem śmiechy za sobą, miałem problemy ze sobą
Myślałem przez parę lat, że wyleczy te kompleksy alkohol
Nie pomogło mi to - wcale. Świat wokoło psułem w szale
Do spokoju z każdym dniem miałem tylko coraz dalej
Musiałem znaleźć sens, zabrał mnie z tamtych miejsc dźwięk
Obudził we mnie talent i powiedział mi: "Leć"
Zmień swoje życie na lepsze, rozwiń te skrzydła na wietrze
Zostaw za sobą te szkolne korytarze, kompleksy i wreszcie
Weź się w garść! Zrozum ile jesteś wart
Walcz o swoje szczęście nawet jak niewiele daje Ci świat!

Goniłem swoje szczęście i grzęzłem coraz częściej w mule.
Kleiłem loop na pececie, zamiast wziąć samego siebie pod lupę.
Dziś czuje, że budzę się, przewartościowuję priorytety,
Resetuję grę, nie wiem kiedy wrócę - tyle miejsc muszę odwiedzić
Chcę się cieszyć życiem dziecka planety wśród gwiazd.
Nie wiem czy nie będzie mnie tydzień czy tu jestem ostatni raz.

nadchodzi sylwester a z nim noworoczne postanowienia, ja np. aby coś zmienić w życiu od 2011 trzymam się postanowień, już bylem na 2 zabiegach, zrzuciłem 30kilo, przestałem pic, przewartościowałem priorytety, na 2014 mam kolejne plany- siłownia, operacja, odłożenie pieniędzy na mieszkanie

jeżeli mi się udaje coś zmienić to dlaczego Tobie się ma nie udać?

Zasada #32 z filmu Zombieland "Enjoy the little things" (ciesz się małymi rzeczami)

Dziś jest 13 rocznica śmierci Piotra Łuszcza (Magik) który przed wyskoczeniem z okna w zeszycie napisał " Nie poddawajcie się, Walczcie"

Pozdrawiam:)

74

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Hmm czy jest egoizm? Wg mnie...
Zalezy czy ktos probuje sie zabic z blachego powodu czy jest to spowodowane powaznymi problemami ,z ktorymi ktos Po dluzszej walce , nie potrafi sobie dac rady.
Oczywiście ,ze nie jest to rozwiazaniem problemow i bede od tego odwodzic kazdego,kto bije sie z takimi myslami wlasnie dlatego ,ze sama chcialam targnac sie na swoje zycie i choc potrafie to zrozumiec z jednej strony ale z drugiej wiem ze mozna dac rade.

75

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Ucieczką, tchórzostwem- tak   Egoizmem-również ( a co dopiero w sytuacji, gdy jest się matką, ojcem!!) Ale oczywiście, nie wszystko jest tak czarno białe, i łatwo jest tylko oceniać.

76

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Wg mnie samobójstwo nie jest egoizmem tylko dowodem bezgranicznego cierpienia i bezradności. Egoizmem jest "samobójstwo" w rozumieniu chęci zwrócenia na siebie uwagi, próby zamanifestowana czegoś. Człowiek który naprawdę chce się zabić w mojej opinii cierpi już tak bezgranicznie że jego cierpienie przesłania mu jakąkolwiek nadzieję, jest w takiej rozpaczy jakiej nawet nie chcę sobie wyobrażać. To da mnie akt rozpaczy, ale też jeden z najgorszych ciosów jakie można zadać bliskim.

77

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

JESTEM w sytuacji tego ktory pozostal i czy kiedys przestane zadawac sobie pytanie"dlaczego".Raczej nigdy jak wiec zyc?

78

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

ja myśle ze jest sens jezeli nie mamy wyjcia to prowadzi do tego pozdrawiam

79

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
PodPseudonimem napisał/a:

Wg mnie samobójstwo nie jest egoizmem tylko dowodem bezgranicznego cierpienia i bezradności. Egoizmem jest "samobójstwo" w rozumieniu chęci zwrócenia na siebie uwagi, próby zamanifestowana czegoś. Człowiek który naprawdę chce się zabić w mojej opinii cierpi już tak bezgranicznie że jego cierpienie przesłania mu jakąkolwiek nadzieję, jest w takiej rozpaczy jakiej nawet nie chcę sobie wyobrażać. To da mnie akt rozpaczy, ale też jeden z najgorszych ciosów jakie można zadać bliskim.

Wlasnie to mialam na mysli....
Samobojstwo czesto (nie zawsze)jest spowodowane cierpieniem wiekszym niz strach przed smiercia.


Jak wyzej ktos wspomnial o dzieciach... Tego sobie nie wyobrazam choc w ostatnich 2 latach pelno bylo tragicznych historii o morderstwach na wlasnych dzieciach z pozniejszym samobojstwem. Brak mi slow bo to jest tak smutne...

80

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Wydaje mi sie za jak czlowiek stoi pod sciana i nie widzi zadnego wyjscia z sytuacji, i jest bardzo zmeczony i nie ma zadnej szansy na odpoczynek mysli o samobojstwie jak o uldze od wszystkiego. O tym, ze nareszcie nie bedzie sie bal, meczyl, ze skonczy sie beznadzieja, choc bez widokow na przyszlosc :-(. Wtedy ciezko zalowac tych, co zostaja. Tym bardziej, ze czesto sie wtedy mysli, ze oni tez odetchna z ulga jak nas juz nie bedzie.
Mysli sie tylko o tym, zeby meki sie juz skonczyly. Choc nie wiadomo, co bedzie potem...prawdopodobnie juz nic.

81 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2014-01-12 15:34:02)

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Samobójstwo to samobójstwo. Nie da się nazwać go tchórzostwem, egoizmem, altruizmem, odwagą, czy co tam jeszcze sobie wymyślicie, no chyba że ktoś lubi krótkowzroczne uproszczenia.

Pęd ku śmierci stawiam na równi z pędem ku życiu. Bez dorabiania ideologii o słabości, chorobie psychicznej, czy egoizmie.

82

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

witajcie kochani samotni.nieszczesliwi.nie poddawajcie sie,mysle ze samobojstwo jest ucieczka przed zyciem .przed problemami ,strachem przed tym co bedzie,a z drugiej strony uwolnieniem od tego co bylo.Tez mam mysli samobojcze ,kilka dni temu napisalam listy pozegnalne do rodzicow i brata.Ciezko jest pisac takie listy ,piszac je plakalam.chcialam w nich napisac dlaczego myslalam o samobojstwie,prosilam rodzicow by sie nie wynili.jakbym go popelnila .Dalam sobie troche czasu zanim to zrobie ,musze wybrac metode myslalam ze tabletki nasenne wezme mieszkam sama to pewnie by mi sie udalo..ja bym miala zycie z glowy ale co bedzie z moimi rodzicami.jak oni to przezyja.mama leczy sie na serce,miala zawal i udar ,jak moge im cos takiego zrobic.Boje sie ze by tego nie przezyli,wspieraja mnie i pomagaja mi .to dla mnie wiele znaczy tylko ja stracilam chec do zycia,3 miesiace temu odszedl ode mnie partner .kolejny .kochalam go bardzo,chcialam miec z nim rodzine i byc mama dla jego corki,poznalam ja nawet ,pokochalam ,choc bylam z nim krotko 2miesiace.kiedy zerwal ciezko mi bylo,tesknilam za nim i za nia ,plakalam,prosilam by wrocil bo mi na nich zalezy,ale nie wrocil.stracilam ich i nie potrafilam sie z tym pogodzic .cierpialam.wszyscy mowili znalaz go krotko a tak rozpaczasz .ale ja bylam zakochana.do tego doszlo berobocie dlugi czas pracy nie moge znalezc a ostatnio dowiedzialam sie ze mam nadczynnosc tarczycy to juz bylo za duzo dla mnie ,a teraz doszly klotnie z bratem i chcialam popelnic samobojstwo ale jeszcze sie waham z powodu rodzicow,kochani pomyslcie o rodzinie ktora zostaje z bolem i pytaniami dlaczego.nie bojcie sie szukac pomocy na forum ,u rodziny,czy psychologa .nie poddawajmy sie wierzmy ze nasze zycie sie odmieni ,i bedziemy szczesliwi.ja daje sobie czas bede walczyc choc druga strona mowi mi by popelnic samobojstwo.ale bede walczyc dla siebie i moich rodzicow.wam tez to polecam nie jestescie sami.

83

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

ile masz lat?

84

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Niedawno byłam na pogrzebie kolezanki z pracy 32l.która pod wpływem kłotni z meżem i alkoholu rzuciła się z 9 pietra,osierocila 2 dzieci5 i 9 l.Co to była za rozpacz rodziców!!! dzieci!A mąz nie przejął się specjalnie i ponoć ktoś go widział już oficjalnie z kochanką..warto było? Zycie jest tylko jedno i Bóg jak zamyka drzwi otwiera okno..ale to nadziei..ja też wiele przeszłam..i rozstań i zdrad,ale zawsze kochałam życie..bo niesie tyle niespodzianek.To od naszego nastawienia dużo zależy czy dostaniemy więcej miłych niespodzianek..choć ja wolę spodzianki,czy też rozczarowań.Ja czasem mówię ,jak Skarlet z przeminęło z wiatrem..pomyślę o tym jutro i przeczytam fajną wciągajacą książke,pójdę na ostry spacernp.z kijkami..pozachwycam się przyrodą,a i pomodle i..depresja jak ręką odjął.Ludzie nie myślcie o samobójstwach,żyjcie ..bo sami jesteście aktorami w waszym teatrze i lepiej aby to była komedia a nie tragedia!!!Pozdrawiam cieplutko i słonecznie!

85

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

tragikomedia

86

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

nie zaapelujesz do ludzi stojacych na krawędzi.To nic nie da.Jeżeli znasz taką osobę i chcesz pomóc to dosłownie wez ją za rękę i zaprowadz do psychiatry lub psychologa.Nie nadużywaj słów tylko bądz.
Dla mnie samobójstwo to nicosc,pustka,to życie w pułapce.Kiedy jest presja i oczywistośc stwierdzenia,że TY ZAWSZE SOBIE PORADZISZ.
Dla kogos innego mysli takie mogą oznaczać co innego(może jakąś konkretną sprawę)Jak byśmy nie próbowali zdefiniować to jest niemożność udzwignięcia tego co nas spotkało.Daleka jestem od jakichkolwiek innych ocen samobójstwa jak stwierdzenie że to życie stało się ponad psychiczne i fizyczne możliwości.

87

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Masz rację..ta z raju..że są problemy nie do udzwigniecia dla słabego człowieka..a i samobójstwo wymaga odwagi,zwłaszcza zaplanowane a nie tak szalone jak w przypadku mojej kolezanki.Ja rzeczywiscie mam teorie o życiu opanowaną ale gdyby tragedia dotyczyła moich bliskich nie wiem jakbym zareagowala na pewno ciężką depresją..ale od decyzji czy zejśc z tego swiata jest Bóg..i trzeba trwać i szukać pomocy u specjalisty,a nie zabijać się!Dosc tych ponurych rozwazan,cieszmy się wiosną i świętami!pozdrawiam wiosenniEwita

88

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Już kilkadziesiąt razy w życiu myślałem by popełnić samobójstwo choć przyznam szczerze że realne zagrożenie było tylko kilka razy w tym jedno kiedy miałem już pętle na szyi. Opisze wam tutaj jedną z tych prób.
Na początek kilka słów o mnie. Na depresje leczę się z przerwami od 10 lat. Cierpię na fobie społeczną, mam napady lęku, duszności, arytmie, wiecznie drżące ręce, zawroty głowy itd... czyli wszystkie te straszne objawy o których można przeczytać na różnych portalach. Na leczenie reagowałem zazwyczaj dobrze, zwłaszcza na początku. Bywały takie momenty w życiu kiedy to mogłem i umiałem się z niego cieszyć. Z biegiem lat jest jednak coraz gorzej, kolejne leki mimo że coraz to nowsze nie działają już tak dobrze. Obecnie od jakiś dwóch tygodni znowu przyjmuje SNRI i organizm reaguje standardowo- raz jest lepiej, raz tragicznie.

I teraz jeden z przykładów kiedy chciałem się zabić.
Było to jakieś dwa lata temu. Miałem nawrót choroby i lekarz przepisał mi antydepresanty. W początkowej fazie leczenia bardzo często występują zmiany nastroju. Nie mówię tutaj o gorszych dniach jakie maja chyba wszyscy ludzie na ziemi, mam na myśli o dniach dobrych przeplatanych panicznym strachem, obojętnością, znudzeniem i niewyobrażalna wręcz beznadziejnością. To jest taka pustka nie do opisania. Nie mam po prostu słów którymi mógłbym to określić. To jest takie uczucie jakbyś był sam na obcej planecie. Kompletne osamotnienie i brak zrozumienia. Najgorsza jest ta bezradność, człowiek sobie uświadamia że tak już będzie do końca życia, że przed tymi uczuciami nie jest w stanie uciec. Wiele osób mówi że samobójca ucieka przed problemem, ja nie mogłem tego problemu nawet nazwać... bo co mam powiedzieć osobie która pyta "jaki masz problem?" mam powiedzieć że świat i życie jest nim? jak da się to rozwiązać? Targany takimi myślami postanowiłem się powiesić.
Decyzje podjąłem coś około 22. Nastawiłem budzik na 7 rano i połknąłem tabletkę nasenną od psychiatry żeby przespać noc. Kiedy się kładłem czułem niesamowitą ulgę. Nie brałem prysznica, nie myłem zębów i nie przejmowałem się tym bo wiedziałem że takie błahostki są już nie ważne. Wielka ulga i spokój, delektowałem się tym dopóki tabletki nie zaczęły działać.
Wstałem kilka minut przed siódmą zanim zadzwonił budzik. Zrobiłem sobie moja ulubiona kawę i zasiadłem do komputera. Zleciłem przelewy z mojego konta na konto rodziców, mała kwota jeszcze z czasów kiedy jeździłem do pracy za granicą, nie chciałem zostawiać to bankowi. Potem znalazłem w sieci filmik-instrukcje jak wiązać sznur wisielca. Dopiłem kawę i zacząłem się ubierać. Na stole zostawiłem zapasowy kluczyk od auta plus wszystkie pieniądze jakie miałem w domu. Wziąłem kartkę i długopis i wyszedłem.
Nadal czułem pustkę w sobie. Pocieszałem się tym że zostawię trochę pieniędzy. Samochód (mój kochany klamot) zapisany był na siostrę więc oficjalnie nie miałem nic. Auto stało przed blokiem. Akumulator już dawno prosił się o wymianę więc żeby zaoszczędzić trochę prądu nie włączyłem świateł i radia. Odpaliłem i podjechałem pod garaż oddalony o kilkaset metrów. W garażu znalazłem kabel, gruby ale w miarę elastyczny-uznałem że się nada. Zawiązałem wisielczy supeł po czym sprawdziłem na szyi czy działa. Wszytko było ok więc zabrałem go do auta. Potem poszedłem do sklepu i kupiłem ćwiartkę cytrynówki-dla kurażu. Miałem zamiar ją wypić kiedy będę na miejscu. Byłem gotowy. Wsiadłem do auta i odjechałem.
Miejsce które wybrałem było oddalone od mojego mieszkania o 50 km. Jechałem taki kawał drogi po to by najlepiej jak tylko to możliwe w tej sytuacji ochronić moją najbliższą rodzinę przed tym widokiem i zamieszaniem. Nie chciałem się wieszać w domu bo to by tylko dodało więcej emocji. Można sobie wyobrazić komentarze sąsiadów czy znajomych kiedy wynosiliby moje ciało. Dramat dla mojej rodziny pożywką dla regionalnych gazet plus do tego ocena społeczeństwa. Pamiętam kiedy powiesiła się moja babcia, cała miejscowość aż huczała od plotek które przechodząc z ust do ust przekształcały się w prawdziwy horror. Nie mogłem wtedy uwierzyć jakie ludzie potrafią historie zmyślać. Właśnie przez takie historie padłem ofiarą społecznego wykluczenia, taki ostracyzm pod szyldem miejscowych legend autorstwa głupich ludzi. Miałem nadzieje że im dalej od domu tym lepiej dla moich rodziców i rodzeństwa.
No więc tym miejscem był niewielki lasek rzadko odwiedzany przez ludzi. Żeby do niego trafić musiałem zjechać z głównej drogi i przez jakieś 500 metrów jechać drogą polną. Drzewo które w mojej ocenie idealnie się nadawało odnalazłem wzrokiem błyskawicznie. Stało zaraz przy wjeździe do lasku. Zatrzymałem się obok niego w odległości kilku metrów.
Czułem paniczny lęk jednak wiedziałem że muszę to zrobić, że nie ma innego wyjścia. Ciągłe nawroty i pobyty w szpitalach pomagały tylko na chwilę, nie widziałem sensu żeby to wszytko dalej ciągnąć. Byłem tym zmęczony. Prawdziwa gonitwa myśli, widziałem przed oczami moja rodzinę w smutku co dołowało mnie jeszcze bardziej. Miałem nadzieje że nie będą się pytać "dlaczego" tylko po prostu zrozumieją i zaakceptują.
Wyjąłem kartkę i długopis by coś naskrobać. Miałem tyle do powiedzenia, mnóstwo myśli do przekazania... Napisałem tylko:zwłoki spalić
Trzymając w reku cytrynówkę postanowiłem że włączę radio. Pomyślałem że posłucham ostatniej piosenki i idę. I tutaj właśnie jest ten moment w którym kompletnie się rozkleiłem... Moje radio zawsze ustawione było na eska rock, jednak tym razem po włączeniu wskoczyło na chillizet i w głośnikach usłyszałem piosenkę polskiej grupy Tilt, akurat leciał refren a brzmiał on tak:
Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie...
Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie...
Beczałem 15 minut po czym odpaliłem samochód i pojechałem do domu.



Po co to piszę? Żeby pokazać ludziom jak niewiele brakuje to tragedii i jak niewiele potrzeba żeby człowieka uratować. Nie pytajcie dlaczego to zrobił, zabiła go choroba, zabił go impuls. Wybaczcie i żyjcie dalej i nie poddawajcie się bo tak jak w tej piosence "Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie..."

89

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

w Twoim przypadku sprawdziły się słowa ,że ''nadzieja umiera ostatnia''(I całe szczęście)

90 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2014-05-01 15:19:41)

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

jesli nikt o mnie nie mysli, nie widzi ze mam jakis problem to co to jest?

dopiero po fakcie smia twierdzic ze samobojstwo jest egoizmem?
a gdzie oni byli wczesniej, - zajeci soba byli - (wulgaryzm) egoisci

91

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

to jest samotność .Może nawet samotnosc w tłumie.I problem Twój ,a także najbliższych.

92 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-04-17 08:28:37)

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Dla mnie samobójca to egoista ( wielokrotnie myślałem o samobójstwie i też miałem pętle na szyi) który myśli tylko o sobie.
Dla niego/niej nie liczy się partner/ka, dzieci, rodzina. On tylko myśli o sobie. On chce uciec od problemów.
No cóż, życie to niejebajka tylko jebitwa.
W życiu mamy wiele problemów, kłopotów które wydają się nam nie do ogarniecia.
Wtedy najlepiej podwinąć ogon pod siebie i odejść dla dobra najbliższych.
Zadam głośne pytanie, być może okrutne,
Czy ta dziewczyna która wyskoczyła z IX piętra, matka dwojga dzieci 5 i 9  lat kochała je, że zostawiła  pod opieką ojca łajdaka?
Nie wyobrażam sobie popełnić samobójstwo i nie widzieć dorastających dzieci, które do końca życia potrzebują rady rodziców i ich wsparcia etc.
Wiem, że czasem problemy nas przerastają i nie widzimy szansy na wyjście z tej trudnej sytuacji.
Ale samobójstwo to według mnie ucieczka od od odpowiedzialności za bliskich. To jest metoda strusia.
Nie ma sytuacji bez wyjścia i zawsze jest jakieś rozwiązanie.
Samobójca będzie zawsze tchórzem, który nie potrafi stawić czoła problemom.
Wiem to bo dużo o tym myślałem.
Czy zostawienie męża/żony i dzieci z problemami to jest powód do samobójstwa?
NIE!!!!!
To jest powód do szukania innego rozwiązania, razem z rodziną, najbliższymi.

93

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
burntime napisał/a:

jesli nikt o mnie nie mysli, nie widzi ze mam jakis problem to co to jest?

dopiero po fakcie smia twierdzic ze samobojstwo jest egoizmem?
a gdzie oni byli wczesniej, - zajeci soba byli - jebani egoisci

A byłaś/eś z kimś szczery i mówiłeś jakie masz problemy.
Co ty jesteś pępkiem świata.
Ogarnij się.

94

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

a czy inni sa pepkiem swiata ze mam myslec o nich?

moje zycie i niech nikt mi nie mowi jak mam zyc, bo to jest moje zycie i jesli mi sie nie podoba to je moge sobie skonczyc kiedy bede chcial,
i tak nie mam nikogo to nikt za mna plakal nie bedzie a nawet jesli ktos by plakal to mogl o tym wczesniej pomyslec, skoro nie czuje tego, ze komus na mnie zalezy to znaczy ze nikomu na mnie nie zalezy,

i nikt nie powiedzial, ze zycie bedzie ladne i piekne a droga uslana platkami roz

95 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2014-05-01 15:19:31)

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

a jak nawet chcialem z kims pogadac to po chwili uslyszalem nie (wulgaryzm) glupot i na tym konczylem bo to nie mialo wiekszego sensu na dalsza rozmowe

96

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
Cash napisał/a:

Witajcie, od jakiegoś już czasu przeglądam to forum i akurat ten temat zmotywował mnie do zarejestrowania się...

Samobójstwo dla jednych będzie aktem tchórzostwa, dla innych odwagi, co zresztą widać w Waszych wypowiedziach.
Od siebie mogę powiedzieć, że ta myśl jest mi bliska, mimo że chodzę do terapeuty od kilku lat, może nastąpiła kumulacja trudnych zdarzeń w moim życiu, ale jestem na półmetku metryki statystycznego faceta i mimo tej terapii, mimo tego że mam wokół siebie bliskich coraz częściej pojawia się myśl że przecież "skoro do tej pory nic nie osiągnąłeś, skoro wszystko co do tej pory było, obróciło się również za twoją sprawą w perzynę, to po jasną chorobę się męczyć i innych przy okazji?"
Podpowiadacie życie dla innych... By dobrze żyć wśród bliskich, czy spokojnie  funkcjonować w związku, trzeba się poukładac samemu ze sobą, a czasami po prostu człowiek już ma dosyć.
I być może tak jest że jest słabszy psychicznie, że nie widzi szansy zmiany na lepsze, ale przede wszystkim wątpi w siebie i swoje możliwości.

Cashu sorrki, nie wiedziałem o tym.
Fakt wypisywałeś się tutaj już dawno, więc może mój post okazać się śmieszny i nie na miejscu.
Ale wielki szacun dla Ciebie za całokształt o którym wiem.

97

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
burntime napisał/a:

ile masz lat?

mam 37lat

98

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Ja uważam, że samobójstwo jest aktem desperacji. Osoba decydująca się na ten krok nie widzi rozwiązania problemów, jej bliscy nie potrafią jej pomóc lub nie zauważyli, że coś jest nie tak. To dość trudny temat, bo nie wiem co tak naprawdę mogło spowodować, że ktoś postanowił odebrać sobie życie. Najgorsze jest to, że rodzina nawet taka, która super się wspiera, może nie zauważyć oznak chęci zabicia się przez jednego członka rodziny. Wtedy pojawiają się ogromne wyrzuty sumienia, choć samobójstwo bliskiej osoby nie musi być sprowokowane przez kogoś. Nie oceniam samobójców, bo nie znam przyczyn ich czynu, mogę tylko przypuszczać, ale to i tak nie upoważnia mnie do oceniania.

99

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Zanim targniesz się na życie pójdź do najbliższej kliniki, chociażby onkologicznej. Zobacz jak ludzie nieuleczalnie chorzy cieszą się z tego, że żyją, potrafią dostrzec piękno w szarej codzienności, często cierpiąc, bo organizm już walczy z lekami. Ci w stanie terminalnym dziękują Bogu, że dał im przeżyć kolejny dzień. Oni pragną za wszelką cenę zostać na tym świecie, a Ty za wszelką cenę chcesz sobie to życie odebrać. KAŻDY problem jest do rozwiązania.

100

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Przyznanie się do porażki

Osobiście uważam, że samobójstwo nie rozwiązuje problemów. Z siebie przerzuca się problemy na ewentualnych bliskich. Życie jest zbyt krótkie by je sobie skracać i to jeszcze w taki sposób. Staram się nie oceniać ludzi, którzy się tego dopuścili mimo to myślę, że to żadne wyjście i jestem temu przeciwna.

101

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
sawina napisał/a:

Zapraszam, inne osoby do dyskusji w temacie samobójstwa. Moje doświadczenia mówią że nie jest to żadne wyjście tyko i wyłacznie egoizm. Po pierwszej nie udanej próbie samobójczej powiedziałam sobie nigdy więcej ( jak widziałam matke płacząca nad moim łóżkiem i błagającą Boga żebym nie umarła) a jednak te myśli ciągle wracają zwłaszcza po kłótniach z partnerem i to coraz częsciej jak myślicie co jest powodem tego że człowiek chce sie zabic a jednak tchórzy jaki jest w tym wszystkim sens??

Rok temu przeżyłam śmierć samobójczą mojej przyjaciółki... Uważam coś takiego za straszną bezradność, samotność i ból. Ona była strasznie samotna, nie miała wsparcia w najbliższej rodzinie. Aby się powstrzymać od samobójstwa, to trzeba sobie przewartościować życie, znaleźć cel.

102

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Witajcie kilka miesiecy temu bylam tu na forum i zastanawialam sie nad popelnieniem samobojstwa juz bylo blisko ale znalazlam w sobie sily by sie nie poddawac ,bylo mi ciezko wpadlam w depresje ,jednoczesnie leczylam sie na nadczynnosc tarczycy ,kiedy zachorowalam nie potrafilam sie pogodzic z tym ze jestem chora i nie moge oddac po smierci organow i szpiku.Przed choroba nosilam w portfelu zgode przez wiele lat i chcialam sie zapisac do banku szpiku ,niestety nie zdazylam.teraz juz nie moge.Zaluje ze tak wiele rzeczy nie zdazylam zrobic ,myslalam ze na wszystko mam czas mylilam sie bo w zyciu nigdy nie wiadomo co nas czeka.Walcze o siebie mowiac sobie dopoki walczysz jestes zwyciezca ,kiedy zauwazylam ze sobie ze soba nie radze ,mam mysli samobojcze ,zmiane nastroju powiedzialam o tym mojej pani endokrynolog ,ktora zapisala mi lek na depresje ,ktory bralam 3miesiace .Pomogl mi i kochani nie wstydzcie sie poszukac pomocy u lekarza jak macie depresje czy mysli samobojcze ,bo warto poszukac pomocy i walczyc o siebie .Zycie jest bardzo krotkie i kruche ,czasem okrutne i nie wszystko jest tak bysmy chcieli i dopada nas cierpienie i bol .ale to jest elementem zycia.i trzeba wierzyc ze bedzie dobrze ,tez tak sobie mowie.Prosze nie poddawajcie sie .

103

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Minęło kilka lat od pierwszych wpisów, miałem nadzieje, ze znajdę w tej dyskusji choć cień logiki, człowieczeństwa, wsparcia, a  znalazłem, nietolerancje, czasami nawet głupotę i kategoryczny osąd lub wręcz potępienie, a ja zastanawiam się kto dał nam takie prawo żeby osądzać drugiego człowieka, co zrobiliśmy żeby pomóc , żeby spróbować zrozumieć drugiego człowieka, być może słabego, ale zawsze człowieka, a może świństwo które zrobiliśmy przed chwila popchnęło go do desperacji.
Mam nieodparte wrażenie ze te dyskusje to taki rodzaj samoczyszczenia, ja nie, ten drugi jest winien bo on jest słaby, nieodporny, inny, a kto do cholery powiedział ze inny to musi być zły.
Ludzie przestańcie być bezwolnymi kukłami, to problem który dotyczy w Polsce kilkunastu tysięcy ludzi rocznie. Podniecamy się ze rośnie przyrost naturalny o kilkanaście tysięcy urodzeń, wydajemy na to miliardy, a równocześnie godzimy się na bez sensowną śmierć prawie takiej samej ilości samobójców, i wy próbujecie mi powiedzieć że ja zwariowałem, nie ja za wszelką cenę próbuje zostać człowiekiem.
Bije na trwogę, najwyższy czas przestać dyskutować .
Mamy 2017 rok w mojej ukochanej ojczyźnie szaleje głupota, złość, nienawiść,
a te czynniki pogłębiają, depresje, wyobcowanie które są pierwszym krokiem do myśli samobójczej i tylko człowiek może tutaj pomóc, tak ty, ja, i ten obok ciebie tez, przestańmy oceniać bądźmy znowu ludźmi zapraszam do dyskusji chcesz czy nie Ciebie również ten problem dotyczy.
Przytulisko-wariata.blog.pl
Jerzy”wariat”

Posty [ 66 do 103 z 103 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026