netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

102 odpowiedzi42 858 wyświetleńzałożony przez sawina, 11.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 103 ]

1

Temat: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Zapraszam, inne osoby do dyskusji w temacie samobójstwa. Moje doświadczenia mówią że nie jest to żadne wyjście tyko i wyłacznie egoizm. Po pierwszej nie udanej próbie samobójczej powiedziałam sobie nigdy więcej ( jak widziałam matke płacząca nad moim łóżkiem i błagającą Boga żebym nie umarła) a jednak te myśli ciągle wracają zwłaszcza po kłótniach z partnerem i to coraz częsciej jak myślicie co jest powodem tego że człowiek chce sie zabic a jednak tchórzy jaki jest w tym wszystkim sens??

2

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Śmierć nie ma sensu.
Życie ma sens- ważne żeby dożyć tej chwili kiedy to stwierdzisz.

3

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Jak sama poniekąd zauważasz, to nie rozwiązuje problemów, tylko powoduje wiele nowych i sprawia niesamowity ból bliskim osobom. Jest to bolesny temat do rozmów, ale myślę, że rozmowa jest w takiej sytuacji bardzo ważna. Staram się też nie oceniać, a więc raczej wystrzegam się opinii typu, że jest to działanie egoistyczne, bo uważam, że jest to znacznie bardziej skomplikowane i nie chciałabym tego zamykać w jednym słowie. Tak samo ze słowem "tchórz" - posunięcie się do takiej czynności jak samobójstwo wymaga determinacji ze strony danej osoby. Z tego względu nie nazwałabym tak nigdy kogoś kto podjął próbę samobójczą.
PS. Czy po pierwszej próbie korzystałaś może z jakiejś terapii psychologicznej? Mogłabyś opowiedzieć coś więcej o zmianach w Twoim życiu po tym wydarzeniu?

4

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Nie uważam samobójstwa za przejaw egoizmu. Egoizmem może być postawa innych ludzi z otoczenia, którzy zajęci sobą nie mają czasu na rozmowę i niejednokrotnie przyczyniają się do pogorszenia stanu psychicznego potencjalnego samobójcy. Kto jest większym egoistą? Ktoś, kto postanawia dać temu wszystkiemu spokój czy ktoś, kto nie jest w stanie drugiego wysłuchać? Czemu rzucamy w stronę samobójców oskarżenia, że nie myślą o innych, skoro ci ,,inni" ich odrzucają?
Nie oszukujmy się, łatwiej jest zajmować się swoim życiem niż cudzymi problemami i depresją. Kto dobrowolnie (nawet i kilka lat) chce słuchać o tym, że drugi człowiek nie ma już siły, brakuje mu chęci do życia i wiary w siebie? Lepiej jest wytłumaczyć sobie, że każdy ma jakieś problemy i ,,jakoś" sobie radzi i z góry założyć, że potencjalny samobójca też sobie ,,jakoś" poradzi.
Wbrew pozorom samobójstwo jest aktem odwagi. To podróż w jedną stronę, bez możliwości powrotu- na zawsze. Jak bardzo trzeba być bezsilnym, żeby chcieć pozbawić się życia i dobrowolnie wybrać śmierć? Jak bardzo być zrezygnowanym, by przestać wierzyć w to, że ktoś się zainteresuje naszymi problemami, że pomoże a my sami w jakiś sposób nauczymy się żyć na nowo?
Samobójstwo za każdym razem jest trudną i dramatyczną decyzją. W większości przypadków jest zaplanowane dużo wcześniej.
Nie powiedziałabym, że ostateczna rezygnacja z niego jest tchórzostwem. Coś do tego samobójstwa jednak popycha i nie znika tak o, w ciągu kilku chwil. Może w obliczu śmierci i straty wszystkiego, czym żyje człowiek zapala się jeszcze jakaś ostatnia iskierka nadziei?

5

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Czemu rzucamy w stronę samobójców oskarżenia, że nie myślą o innych, skoro ci ,,inni" ich odrzucają?
Nie oszukujmy się, łatwiej jest zajmować się swoim życiem niż cudzymi problemami i depresją. Kto dobrowolnie (nawet i kilka lat) chce słuchać o tym, że drugi człowiek nie ma już siły, brakuje mu chęci do życia i wiary w siebie?

Samobójcy wg mnie to ofiary, ale choroby psychicznej a nie rodziny/znajomych.
Prawda jest taka, że taki samobójca nie myśli o tym że zostawia najbliższych - często małżonka, dzieci.. nie myśli o tym, że takie dziecko będzie do końca życia leczyło się psychicznie, nie myśli o tym że jego dzieci / małżonek z czasem również może popełnić samobójstwo - bo to piętno już zawsze będzie się za nim wlekło.. nie myśli o niczym innym - tylko o tym żeby JEMU BYŁO DOBRZE, żeby ON miał już spokój.. eh
Szkoda słów. Samobójcy są słabi psychicznie, to chore osoby, które nie radzą sobie z życiem.
Nie róbmy z nich bohaterów.

6

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
sawina napisał/a:

Zapraszam, inne osoby do dyskusji w temacie samobójstwa. Moje doświadczenia mówią że nie jest to żadne wyjście tyko i wyłacznie egoizm. Po pierwszej nie udanej próbie samobójczej powiedziałam sobie nigdy więcej ( jak widziałam matke płacząca nad moim łóżkiem i błagającą Boga żebym nie umarła) a jednak te myśli ciągle wracają zwłaszcza po kłótniach z partnerem i to coraz częsciej jak myślicie co jest powodem tego że człowiek chce sie zabic a jednak tchórzy jaki jest w tym wszystkim sens??

Sawina, każdy ma lepsze i gorsze dni, zwłaszcza gdy jesteśmy młodzi to co jednego dnia jest tragedią - z perspektywy czasu śmieszy. Jesteśmy kowalami własnego życia - zacznij kolekcjonować te dobre dni i w złych chwilach nie bój się mówić jak Ci źle, rozmawiać o tym. Zamykanie się ze swoim problemem wcale go nie rozwiąże.
Śmierć to ostateczność- nie ma co się do niej spieszyć, ona przyjdzie tak czy inaczej.

7

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Samobójstwo nie koniecznie jest egoizmem,czasem tak a czasem nie; zależy od tego w jakiej sytuacji znajduje się człowiek. Depresja też jest pewnego rodzaju samobójstwem, świadomym lub nie, odebranie sobie życia jest następstwem czegoś co albo kumuluje się w psychice ludzkiej dłuższy czas albo też nagłą reakcją czy uwidocznieniem się cech charakteru (niekoniecznie negatywnych) albo zaburzeń w osobowości . Może być spowodowane depresją , nie koniecznie spowodowaną przez problemy w życiu, ale np. depresją poporodową, w czasie ciąży, czy też przepracowaniem, niedożywieniem, brakiem słońca. Często nikt nie zwraca uwagi na całkiem wydawałoby się prozaiczne powody samobójstw. Dostojewski określiłby to w dość piękny i łatwy do zrozumienia sposób " zawsze czegoś jest za dużo albo czegoś za mało ", czyli nie ma złotego środka na życie. Każdy człowiek ,który popełnia samobójstwo chce w rzeczywistości żyć ale koniecznie tak jak żyje. Owszem , niektórzy ludzie rodzą się już z wysokim poczuciem własnej wartości i albo otoczenie pozwala mu się wykształcić wg jego natury, albo zostaje to uśmiercone i kończy się właśnie samobójstwem. Ponadto świat, życie ,ludzie bywają często zbyt wymagający wobec drugiej osoby i ktoś o słabszej psychice jest zdolny do różnych czynów. Są samobójstwa na tle politycznym czy religijnym, miłości ,kariery, przyjaźni ale wszystko to łączy jedno - człowiek.

Ludzie chorzy psychicznie niekoniecznie popełniają samobójstwo, a zdrowi właśnie potrafią,bo są zdrowi, ale nieszczęśliwi. Nie wiem czy ktoś spotkał w życiu ludzi naprawdę samotnych , odrzuconych, nie mających naprawdę nikogo, nawet jeśli mając liczną rodzinę czasem nie ma na kogo liczyć, w pewnym momencie taki człowiek umiera, bo nikt nie ma siły walczyć z życiem ...jedni piją inni umierają. Czasami żywi bywają bardziej egoistyczni niż martwi, którzy często po prostu nie potrafili sobie czegoś wybaczyć (nawet gdy niesłusznie czuli się winni).
Myślę,że każdy normalny człowiek szuka spokoju ,jeśli nie można znaleźć go tutaj szuka go po tej drugiej stronie.

Właściwie to każdy powinien trochę nad sobą pracować, pielęgnować swoje wartości, dbać o innych, cieszyć się tym co się ma i kogo się widzi ...wtedy świat byłby chyba trochę łatwiejszy i milszy smile))

8

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

...za dużo problemów zycia codziennego, wszechobecna obojetnosc ludzi, brak zrozumienia i wsparcia rodziny, znajomych (bo o przyjazni  nie wspomne, o nia dziś trudno), zmeczenie, ogolne rozczarowanie, depresja, brak motywacji , monotonia, lenistwo, brak ciekawosci zycia, swiata,- b. latwo wszystko zobaczyc w szarych kolorach...

9

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
alfaalfa napisał/a:

Prawda jest taka, że taki samobójca nie myśli o tym że zostawia najbliższych - często małżonka, dzieci.. nie myśli o tym, że takie dziecko będzie do końca życia leczyło się psychicznie, nie myśli o tym że jego dzieci / małżonek z czasem również może popełnić samobójstwo - bo to piętno już zawsze będzie się za nim wlekło.. nie myśli o niczym innym - tylko o tym żeby JEMU BYŁO DOBRZE, żeby ON miał już spokój.. eh
Szkoda słów. Samobójcy są słabi psychicznie, to chore osoby, które nie radzą sobie z życiem.
Nie róbmy z nich bohaterów.

Nie zgadzam się z tym zupełnie. Nie chodzi mi o robienie z samobójców bohaterów ale nie można z nich wszystkich robić egoistów i zwalać na nich całkowitej odpowiedzialności.
Nie każdy samobójca jest osobą chorą psychicznie, chociaż wtedy łatwiej wytłumaczyć sobie jego krok. Nie każdy cierpi na głęboką depresję. Samobójstwo nie zawsze jest wynikiem choroby.
Znałam dwie osoby, które popełniły samobójstwo. Bardzo młodych mężczyzn, mających już uporządkowane życie osobiste. Zapewniam Cię, że planując to wszystko myślały o rodzinie ale nadmiar problemów uniemożliwił im dalsze funkcjonowanie. To jest niewyobrażalne być w stanie, gdzie nie można spać ani jeść, gdzie boli każdy oddech a własne egzystencja zawadza. Myśl, że w tym wszystkim musimy zostawić nawet rodzinę sprawia dodatkowy ból.
Decyzja o śmierci ZAWSZE jest decyzją dramatyczną i ciężką do podjęcia- o ile podejmuje się ją świadomie a nie jest skutkiem choroby.

10

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Samobójstwo, moim zdaniem, to "krok" rozpaczy. Nie każdy potrafi rozwiązywać swoje problemy, zastanowić się nad nimi, walczyć o coś lepszego. Wszystko zależy od odporności psychicznej. Niestety wiele osób jako jedyne rozwiązanie "niepowodzeń" w swoim życiu, ucieczki od szarej  rzeczywistości uważa samobójstwo.
To tez może wiązać się z niskim poczuciem własnej wartości.
Zawsze gdzieś jest jakaś przyczyna bo taki krok, jakim jest odebranie sobie ŚWIADOMIE życia, wymaga niesamowitej odwagi.
Szkoda tylko, że brakuje jej do życia...

Osoby, którym po głowie "pełzają" myśli samobójcze powinny zgłosić się do psychologa, psychiatry bądź na jakąś terapię, gdzie ludzie, którzy mają odpowiednią wiedzę, "talent do ludzi", pomogą pokazać, że życie może kolorowe.
Do tego niestety potrzebne są chęci, trochę wiary, optymizmu.

Sawina, powinnaś zgłosić do ludzi, którzy pomogą przegonić te "czarne chmury myśli", ale nie dla Mamy tylko dla siebie.


Powodzenia zyczę:)

11

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Za dużo w dzisiejszych czasach jest wymagań by w normalnym tempie mozna było im sprostać.
Samobójstwo nie jest żadnym rozwiązaniem. Ale ludzi którzy targają sie na własne życie nie mozna nazwać tchórzami. Myslę ze trzeba mieć niesamowitą odwagę by targnąć sie na swoje zycie.
Ale to nie wyjście.

12 Ostatnio edytowany przez sawina (2012-06-14 12:18:47)

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
Marta_M napisał/a:

Jak sama poniekąd zauważasz, to nie rozwiązuje problemów, tylko powoduje wiele nowych i sprawia niesamowity ból bliskim osobom. Jest to bolesny temat do rozmów, ale myślę, że rozmowa jest w takiej sytuacji bardzo ważna. Staram się też nie oceniać, a więc raczej wystrzegam się opinii typu, że jest to działanie egoistyczne, bo uważam, że jest to znacznie bardziej skomplikowane i nie chciałabym tego zamykać w jednym słowie. Tak samo ze słowem "tchórz" - posunięcie się do takiej czynności jak samobójstwo wymaga determinacji ze strony danej osoby. Z tego względu nie nazwałabym tak nigdy kogoś kto podjął próbę samobójczą.
PS. Czy po pierwszej próbie korzystałaś może z jakiejś terapii psychologicznej? Mogłabyś opowiedzieć coś więcej o zmianach w Twoim życiu po tym wydarzeniu?

Nie, nie podjęłam terapii a szkoda. Pierwsza próbe miałam w wieku 13 lat. Wypiłam 30 ampułek tramalu i nie zastanawiałam sie nad konsekwencjami swojego czynu, tak jak słusznie zauważyliscie , liczyło sie tylko to ze ja cierpie i nie chce życ..... Zgroza mnie ogarnia gdyz żałuje że mnie wtedy odratowali . Nie uważam sie za osobe chorą psychicznie wręcz przeciwnie, mam bardzo odpowiedzialna prace jestem odpowiedzialna za setki tysięcy ludzi dziennie . Ale no właśnie nikt mnie nie rozumie nie wierzy ze sobie nie radze no jak to ty nie dajesz rady a kto da rade jak nie ty a ja mam dosc porostu dosc nie widze sensu zycia po co zeby wiecznie cierpiec byc upokarzana i tą najgorsza w tym jest problem nie wiem czy leki psychotropowe mi pomoga ale to ze o tym pisze swiadczy o tym jak bardzo potrzebuje pomocy wręcz krzycze o nia tylko nikt mnie nie słucha a dobija.......... Apropos tchórzostwa racja ze to nie dokońca tak jest że ztchórzyłam zawracając z torów miesiąc temu po prostu zatliła się we mnie nadzieja że może jednak zauważy mój krzyk o pomoc. Teraz to juz wiem ze jezeli sama sobie nie pomoge to nikt mi nie pomorze

13

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Sama sobie nie poradzisz.
Musisz poszukać pomocy bo w głowie ciągle będzie Ci "dudniło", że to wszystko nie ma sensu.

14

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Sawina, czy korzystasz obecnie z pomocy psychiatry lub psychologa? Osobiście doradzałabym Ci wizytę u psycha. Mnie w zasadzie moja psychiatryczka uratowała życie. Od sześciu lat jestem na antydepresantach i jakoś żyję, a miałam już opracowany plan samobójstwa doskonałego! Brałam pod uwagę wszystko, łącznie z ostatnim makijażem i manikirem, żeby synowie w kostnicy nie przeżyli szoku. Śmigaj więc do psychiatry, bo co prawda życie, to nie bajka, ale bywają jaśniejsze momenty.

15 Ostatnio edytowany przez gothka (2012-06-16 23:17:18)

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Wizyta u psychiatry to jedyne słuszne rozwiązanie. Nie ma sensu dłużej z tym wszystkim szarpać się samemu, bo będzie tylko grzej. sawinia uwierz, że da się! Możesz! Jeśli nie teraz-to kiedyś na pewno...
Nie jesteś supermenka i masz prawo czuć się źle; słaba. Wbrew pozorom to normalne. Każdy z nas tak czasem się czuje. U jednych trwa to dłużej, u innych krócej.
To tylko forum i choć za postami stoją realni ludzie- to nadal tylko wirtualna przestrzeń, która nie zastąpi ,,prawdziwego" życia i prawdziwych rozmów. Powiedziałaś nam o czarnych myślach, które kłębią się w Twojej głowie i my Ci wierzymy. Ale nie damy rady iść do lekarza za Ciebie...
Zrób ten jeden krok i uwierz, że potem będzie lepiej. Daj sobie szansę!

16

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
sawina napisał/a:

ale to ze o tym pisze swiadczy o tym jak bardzo potrzebuje pomocy wręcz krzycze o nia tylko nikt mnie nie słucha a dobija.......... [..]zatliła się we mnie nadzieja że może jednak zauważy mój krzyk o pomoc. Teraz to juz wiem ze jezeli sama sobie nie pomoge to nikt mi nie pomorze

sawina, nie jest tak że jesteś z tym sama. Pomów o tym z najbliższymi, z rodziną- jeśli potrzebujesz pisz na forum.. może najbliżsi nie wiedzą jak Ci pomóc i przez to takie słowa - chcą jednak dobrze, bardzo chcą żebyś żyła. Jesteś ich promykiem słońca. Jeśli nie chcesz żyć dla siebie - żyj dla nich.

Najważniejsze też - walcz o siebie, idź do psychologa. Nie myśl że sama dasz sobie radę - w tych czasach farmacja poszła bardzo naprzód. Na taką depresję nie ma lepszego wyjścia niż leki.

17

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Witam po przerwie. Od jakis kilku dni mam znacznie leprzy nastrój chociaz zapewne to zasługa tabletek które łykam przepisała mi je internistka coaxil sie nazywaja pomagaja mi jak mam gorsze dni, serce mi tak nie wali i chociaz chce mi sie płakac to nie moge a myśli samobójcze cóz ciągle mnie nękają ale wypycham je z podświadomości. Nie pokoi mnie fakt że zaczełam zaglądac do kieliszka to raczej źle wróży ale przynajmniej sie mniej denerwuje....

18

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Dla mnie samobojstwo to nigdy nie byla ucieczka, czy tam akt desperacji. Samobojstwo to dla mnie wyjscie z sytuacji. Sytuacja w tym przypadku to moje zalosne zycie, ktoro coraz rzadziej daje mi radosc. Nie mam za soba zadnych prob, wydaje mi sie ze jeszcze nie czas. Ale kiedy o tym mysle, nie czuje jakiegos szalenczego smutku, czy rozpaczy. Po prostu na spokojnie rozwazam sobie swoje mozliwosci i wydaje mi sie, ze samobojstwo jest najlepszym co moge zrobic.

19

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Samobojstwo jest czyms co ludzie stosuja,zeby uciec od wszelkich problemow jakie ich tu spotkali. Nie raz mialam proby ale gdy przeczytalam ksiazke zmienilam swiato poglad,gdy mysle o probie zabicia sie zawsze przypominam cytat ,,jezeli odejde to tam wyzej nikt mi nie pomoze" bo to jest prawda chcemy uciec od problemu ale to nic nie da tam wyzej bedzie nas ten problem meczyc. A tu jednak cos mozemy zdzialac jeszcze...
Ja mialam mysli samobojcze jak zmarla mi bardzo bliska osoba,chcialam do niej koniecznie dolaczyc myslac ze sobie tu nie poradze,mialam i mozliwe ze mam nadal lekka depresje... Ale staram sie tego nikomu nie pokazywac...

20

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

do tej pani która napisała, że samobójcy są słabi psychicznie itd. Otóż też należę do tych osób które chciały i były blisko tego żeby już na tym świecie nie być.. Nie jestem osoba chora psychicznie, życie mi dało w kość! Mam 26 lat, kochanego synka! Ale wcześniej zanim się ur z jego ojcien przechodziłam dosłowne piekło! PIEKŁO NA ZIEMI! Pił, co za tym idzie nie raz chodziłam z siniakami, złamaną ręką.. Potrafił mnie skopać jak psa nawet podczas ciąży.. Zawsze obiecał że sie zmieni.. 2razy chciał , ciężko mi do tej pory o tym mówić. Poprostu pozbyć sie mnie z tego świata, że tak to ujme. Raz pod koniec ciąży, raz jak mały już sie ur. Chciałam żeby mój syn miał rodzinę! Matkę i ojca! Znosiłam wszystko, mieszkająo u jego rodziców, jego matka mi tylko potrafiła powiedzieć że muszę to znieść. Nie miałam sił.. Wytrzymałam z nim 8lat! Miałam 15lat gdy zaczełam z nim chodzić. Później ciężko było mi sie od niego uwolnić. Wbił mi do głowy to że nikt nigdy by nie chciał być ze mną. Pranie mózgu można to tak nazwać. Miałam już tego dość. Załamywałam sie coraz bardziej. Chciałam sie zabić, właściwie pragnełam sie nie męczyć.   czułam sie jak totalne zero. Nawet teraz jak to pisze to łzy mi lecą, bo nie potrafię o tym rozmawiać. Skoczyłam ten toksyczny związek dopiero wtedy jak on mi uderzył małego, powodem było to że płakał. I czy takie życie nie jest w stanie popchnąć człowieka do takiego głupiego zakończenia życia?

21

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Moja mama kiedyś mi opowiadała, co jej opowiadała jedna z pielęgniarek w naszym miejscowym szpitalu.

Pielęgniarka mówiła, że ludzie odratowani ze śmierci klinicznej przynajmniej w pewnym stopniu żałują, że wrócili do życia, bo prawie już byli w lepszym świecie.

Za to odratowani samobójcy są wdzięczni i opowiadają, że słyszeli straszny śmiech istoty, która cieszyła się z ich decyzji. Mówili o diable.

Z punktu widzenia Chrześcijaństwa zadanie sobie samemu śmierci jest grzechem śmiertelnym.

22

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
Puchata napisał/a:

Moja mama kiedyś mi opowiadała, co jej opowiadała jedna z pielęgniarek w naszym miejscowym szpitalu.

Pielęgniarka mówiła, że ludzie odratowani ze śmierci klinicznej przynajmniej w pewnym stopniu żałują, że wrócili do życia, bo prawie już byli w lepszym świecie.

Za to odratowani samobójcy są wdzięczni i opowiadają, że słyszeli straszny śmiech istoty, która cieszyła się z ich decyzji. Mówili o diable.

Z punktu widzenia Chrześcijaństwa zadanie sobie samemu śmierci jest grzechem śmiertelnym.

Nie jest. Kiedys ktos puscil taka plote i teraz ludzie tak mysla, pytalam trzech roznych ksiezy i kazdy mowil, ze nie jest.

23

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

bujda na resorach jakby to powiedział mój syn.. Światło itd, zwykle schizy. Ludzie to sobie sami wmawiają. Tak samo ludzie nie są źli, to kwestia ich wychowania i otoczenia w którym sie znajdują, nie dziedziczy sie charakteru. Także nie ma agresywnych ras psów, to ludzie tak sobie wmówili. Ją w obecnej chwili nie żałuję że jestem tu, widzę jak mój syn rośnie, moje największe szczęście smile ale jedno jest faktem, samobójstwo to ucieczka, droga na skróty! Dzięki mojemu przyjacielowi, który był w odpowiednio miejscu i czasie jestem tu dziś gdzie jestem , choć po dwóch latach po moim głupio pomyśle, sam zrobił, to co ją chciałam, tylko niestety jemu sie udało i już go nie ma , ale w sercu i tak został. Jedno mnie cieszy że już sie na tym świecie nie męczy i ma spokój, man nadzieję że jest tam szczęśliwy smile

24

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Jak ktoś chce się naprawdę zabić to się zabije. "Nieudane samobójstwo" jest wtedy, gdy chce się zwrócić na siebie uwagę.

25

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Czy egoizmem?... beze mnie będzie im lepiej, jeden problem z głowy. Tchórzostwem?... w pewnym sensie tak, bo boję się, że mnie odratują.
Moim zdaniem jest to po prostu rozwiązanie jak każde inne, jedynie zapewnia mniej angażowania innych.

26

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

nie wiem dlaczego powszechnie pierwszą reakcją na sygnał o myślach samobójczych jest zarzut egoizmu , a następna sugestia, masz dla kogo żyć.
Od roku biorę udział w terapii grupowej i nie udało mi sie przezwyciężyć oporu przed przyznaniem do narastającego braku chęci do życia, ale słucham tego co jest mówione w kwesto samobójstwa. Słucham  uważnie i trudno mi sie z tym zgodzić że mam się zmuszać codziennie do wstawania, walczyć z bezsilnością tylko po to żeby dorosłym dzieciom i przyjaciołom nie zaburzyć spokój życia. Sory ale to ja cierpię, nie daje sobie rady ze sobą,
Jeśli myśli o śmierci są egoistyczne to trudno nie będę sobie dokładać roztrząsając co poczują inni, ja wciąż bardziej boję się życia, niż śmierci, lękiem napawa mnie jedynie fakt ze umieranie może byc bolesne, przykre itp. i to jest element strachu który jeśli kiedyś przezwyciężę to wreszcie będę wolna.
i tylko czy to będzie tchórzostwo czy to będzie akt odwagi?

27

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Ani tchórzostwo, ani akt odwagi.

Pozbawienie się życia to akt bezsilności i bezradności.

28

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
Jmka napisał/a:

nie wiem dlaczego powszechnie pierwszą reakcją na sygnał o myślach samobójczych jest zarzut egoizmu , a następna sugestia, masz dla kogo żyć.

Mówi się, że najbardziej cierpią ci, którzy pozostają przy życiu, ci, którzy targnęli się na swoje życie z powodzeniem, oni po prostu zamykają drzwi za swoimi problemami i słabościami. Stąd egoizm, mimo wszystko - wybranie najłatwiejszego z rozwiązań. Tak, wiem, że brzmi to absurdalnie, ale jest to moim zdaniem najłatwiejsze z wyjść. Łyknąć garść tabletek, zasnąć, odpłynąć w niebyt i nie przejmować się niczym i nikim. Być może i odwagi trzeba żeby do takiej decyzji dojść, bo przecież droga bez powrotu, drugiego życia nie będzie. Nie mam za sobą prób samobójczych więc nie mam też pewności czy samobójca zdaje sobie do końca sprawę z nieodwracalności swoich działań, czy podjęcie próby odebrania sobie życia łączy jednak z możliwością odratowania go, czy gdzieś tam głęboko na dnie duszy nie kołacze się taka nadzieja?
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi czy jest to tchórzostwo, czy akt odwagi, myślę, że jest to mieszanka uczuć i postaw, motywów i siły psychicznej potencjalnego samobójcy.

Jmka napisał/a:

Słucham  uważnie i trudno mi sie z tym zgodzić że mam się zmuszać codziennie do wstawania, walczyć z bezsilnością tylko po to żeby dorosłym dzieciom i przyjaciołom nie zaburzyć spokój życia. Sory ale to ja cierpię, nie daje sobie rady ze sobą,
Jeśli myśli o śmierci są egoistyczne to trudno nie będę sobie dokładać roztrząsając co poczują inni, ja wciąż bardziej boję się życia, niż śmierci, lękiem napawa mnie jedynie fakt ze umieranie może byc bolesne, przykre itp. i to jest element strachu który jeśli kiedyś przezwyciężę to wreszcie będę wolna.
i tylko czy to będzie tchórzostwo czy to będzie akt odwagi?

Ciekawa jestem, czy naprawdę uważasz, że żyjesz z łaski, ze względu na innych? Masz za sobą już jakąś nieudaną próbę samobójczą?

29

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Znałem jednego domniemanego samobójcę bo nie udało się ustalić czy był to nieszczęśliwy wypadek spowodowany głupotą czy akt desperacji. Osoba ta była uważana za duszę towarzystwa i imprezy w jego towarzystwie były "wyje..ne w kosmos"... a tylko jego rodzina wiedziała, że ma ciężką depresję i kilka prób za sobą.

30

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
yoghurt007 napisał/a:

Pozbawienie się życia to akt bezsilności i bezradności.

Masz chyba rację... po prostu nie ma się już siły i nie widzi się innego wyjścia.

Jmka napisał/a:

lękiem napawa mnie jedynie fakt ze umieranie może byc bolesne, przykre itp.

Serio?... a nie tego że się nie uda i odratują? Przy moim szczęściu tego obawiam się najbardziej hmm

31

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Witajcie, od jakiegoś już czasu przeglądam to forum i akurat ten temat zmotywował mnie do zarejestrowania się...

Samobójstwo dla jednych będzie aktem tchórzostwa, dla innych odwagi, co zresztą widać w Waszych wypowiedziach.
Od siebie mogę powiedzieć, że ta myśl jest mi bliska, mimo że chodzę do terapeuty od kilku lat, może nastąpiła kumulacja trudnych zdarzeń w moim życiu, ale jestem na półmetku metryki statystycznego faceta i mimo tej terapii, mimo tego że mam wokół siebie bliskich coraz częściej pojawia się myśl że przecież "skoro do tej pory nic nie osiągnąłeś, skoro wszystko co do tej pory było, obróciło się również za twoją sprawą w perzynę, to po jasną chorobę się męczyć i innych przy okazji?"
Podpowiadacie życie dla innych... By dobrze żyć wśród bliskich, czy spokojnie  funkcjonować w związku, trzeba się poukładac samemu ze sobą, a czasami po prostu człowiek już ma dosyć.
I być może tak jest że jest słabszy psychicznie, że nie widzi szansy zmiany na lepsze, ale przede wszystkim wątpi w siebie i swoje możliwości.

32 Ostatnio edytowany przez violetsoul (2012-07-24 11:24:34)

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Kiedy podejmie się już decyzję nie ma znaczenia czy jest to tchórzostwo czy odwaga. Osiąga się pewnego rodzaju spokój i pozostaje tylko kwestia zaplanowania i wybrania odpowiedniego momentu.

...Kiedy odejdę wszystko będzie takie samo,
Matki będą kochać, dzieci mówić mamo
Kiedy umrę wszystko będzie żyć
Ptaki będą śpiewać, nie zmieni się nic
Kiedy ja będę w niebie za grzechy pokutować
Ludzie będą szczęśliwi, będą lubić i kochać
Kiedy mnie już nie będzie, wszystko będzie grało
Las będzie szumiał, słońce światłem grzało
Kiedy będę w przestworzach, to wszystko zostanie
Tylko mnie już nie będzie, nic się wtedy nie stanie...

33

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Violetsoul - piękny wiersz. Smutny, ale piękny.

34

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Nie mój... autora nie znam smile

35

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Witam. Widzę, że ile tu osob, tyle zdań- kazdy ma inne.

Ciężko mi powiedziec czym jest samobójstwo. Mój mąz popełnił samobójstwo w poprzedni poniedzialek.. Czy uwazam to za tchórzostwo? chyba nie..

On miał poczucie winy. Odszedł ode mnie i dziecka, zostawił nas. My go kochaliśmy i chcielismy kazdego dnia zeby wrócił. a w nim narastaly chyba wyrzuty sumienia i poczucie winy.. Że zawiodł dziecko, może mnie (choc nie kochał mnie podobno od roku).. że zawiódl swoja mamę, rodzinę, przyjaciół.. Bo przecież nikt by nie uwierzył, że mój mąż moze zostawic rodzinę i zakochac się w innej. A jednak..

Nie wiem i nigdy nie dowiem się do końca dlaczego to zrobił. Czy to bylo tylko poczucie winy względem całego świata? Czy zawiódl poprostu siebie? Czy odrzucenie przez tą trzecią też go do tego popchneło? Przecież miał dziecko, które tak kochał..

Ja nie potrafię sobie z tym poradzic. Czuję sie wspólwinna, bo "chciałam go". Poprostu. Czy to był akt tchorzostwa? Raczej ta jego upartośc i honor.. "Ja zawiodłem, ja odejdę"- tak to widzę. A z zewnatrz zawsze był taki silny, wręcz za pewny siebie. Kumulowal emocje w sobie.. Ostatnio słyszałam od niego "jestem śmieciem, jestem wrakiem człowieka, nie jestem warty niczego". Ale nigdy nie pomyślałabym, że ten pewny siebie, twardy, niekochający już mnie człowiek odbierze sobie życie.

Nie zycze nikomu przechodzic tego, co teraz przezywam ja, rodzina i przyjaciele... To ból nie do opisania. Ból wszystkiego.

Samobójca nie czuje już potem nic, ale to co pozostawia na ziemi jest koszmarem.. gorzej niż koszmarem..

A swoja drogą.. Co się dzieje z dusza po śmierci? Po samobójstwie?

36

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Dzien dobry,

Dziekuje za taka ciekawa i madra wypowiedz jak Gothki :

Nie uważam samobójstwa za przejaw egoizmu. Egoizmem może być postawa innych ludzi z otoczenia, którzy zajęci sobą nie mają czasu na rozmowę i niejednokrotnie przyczyniają się do pogorszenia stanu psychicznego potencjalnego samobójcy. Kto jest większym egoistą? Ktoś, kto postanawia dać temu wszystkiemu spokój czy ktoś, kto nie jest w stanie drugiego wysłuchać? Czemu rzucamy w stronę samobójców oskarżenia, że nie myślą o innych, skoro ci ,,inni" ich odrzucają?
Nie oszukujmy się, łatwiej jest zajmować się swoim życiem niż cudzymi problemami i depresją. Kto dobrowolnie (nawet i kilka lat) chce słuchać o tym, że drugi człowiek nie ma już siły, brakuje mu chęci do życia i wiary w siebie? Lepiej jest wytłumaczyć sobie, że każdy ma jakieś problemy i ,,jakoś" sobie radzi i z góry założyć, że potencjalny samobójca też sobie ,,jakoś" poradzi.
Wbrew pozorom samobójstwo jest aktem odwagi. To podróż w jedną stronę, bez możliwości powrotu- na zawsze. Jak bardzo trzeba być bezsilnym, żeby chcieć pozbawić się życia i dobrowolnie wybrać śmierć? Jak bardzo być zrezygnowanym, by przestać wierzyć w to, że ktoś się zainteresuje naszymi problemami, że pomoże a my sami w jakiś sposób nauczymy się żyć na nowo?
Samobójstwo za każdym razem jest trudną i dramatyczną decyzją. W większości przypadków jest zaplanowane dużo wcześniej.
Nie powiedziałabym, że ostateczna rezygnacja z niego jest tchórzostwem. Coś do tego samobójstwa jednak popycha i nie znika tak o, w ciągu kilku chwil. Może w obliczu śmierci i straty wszystkiego, czym żyje człowiek zapala się jeszcze jakaś ostatnia iskierka nadziei?

Wlasciwie opisalas dokladnie to co odczuwam na ten temat.
Z powazaniem
Leszczynek

37

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Witam.  smile

sawina napisał/a:

Witam po przerwie. Od jakis kilku dni mam znacznie leprzy nastrój chociaz zapewne to zasługa tabletek które łykam przepisała mi je internistka coaxil sie nazywaja pomagaja mi jak mam gorsze dni, serce mi tak nie wali i chociaz chce mi sie płakac to nie moge a myśli samobójcze cóz ciągle mnie nękają ale wypycham je z podświadomości. Nie pokoi mnie fakt że zaczełam zaglądac do kieliszka to raczej źle wróży ale przynajmniej sie mniej denerwuje....

Lek antydepresyjny i alkohol!
Wprawdzie nie doczytałam w ulotce, aby jednoznacznie były ku temu przeciwwskazania, ale powinnaś zgłosić ten fakt lekarzowi.
Moim zdaniem, również powinnaś się  zastanowić, co jest dla Ciebie ważniejsze -  leczenie, czy picie......

Skoro przy braniu leku przeciwdepresyjnego, dodatkowo sięgasz po alkohol, to być może lek ten jest dla Ciebie nieskuteczny.
Może zgłoś się na wizytę do psychiatry, który bardziej fachowo określi stan Twojego zdrowia i zastosowania leków.

Pozdrawiam. smile

38

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Mi sie wydaje, że jest to strach, który wynika z kompleksów

39

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
Irmina15 napisał/a:

Mi sie wydaje, że jest to strach, który wynika z kompleksów

Że samobójstwo to strach? W pewnym sensie napewno.. Strach przed życiem, przed porażką, przed problemami. Ale czy to wynika z kompleksów.. Hmm no nie wiem

40

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Witam po kolejnej długiej przerwie. Widzę że dyskusja na temat samobójstwa rozgorzała na dobre... No coż moi mili nie mam za dobrych wieści tydzień temu wyszłam ze szpitala.......poddałam sie..........chciałam sie zabic........... odratowali mnie w sumie szkoda no ale coż coaxil i tramal + alkohol mój facet wrócił za wcześnie co przypłaciłam poniżeniem i znieważeniem przez służbe zdrowia. Jestem na zakęcie i to poważnym mam zamiar zostawiac swojego jeszcze faceta mimo że kocham ale wiecie co żaden facet na świecie nie jest wart tego żeby sie zabic. Zrobiłam to po kolejnej karczennej awanturze i wiecie co psychiatra napisał "krótkotrwały przebyty stres sytuacyjny" no tak gdyby wiedział ze nie był on krótkotrwały tylko ciągły.... boje się ze jak to się wyda to strace prace no cóż wiedzą tylko najbliżsi. Jutro mam wizyte u psychiatry boję się musze zakończyc pewien etap zpakowac 2 lata życia i odejsc raczej nie mam innego wyjścia.........

41

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
sawina napisał/a:

Witam po kolejnej długiej przerwie. Widzę że dyskusja na temat samobójstwa rozgorzała na dobre... No coż moi mili nie mam za dobrych wieści tydzień temu wyszłam ze szpitala.......poddałam sie..........chciałam sie zabic........... odratowali mnie w sumie szkoda no ale coż coaxil i tramal + alkohol mój facet wrócił za wcześnie co przypłaciłam poniżeniem i znieważeniem przez służbe zdrowia. Jestem na zakęcie i to poważnym mam zamiar zostawiac swojego jeszcze faceta mimo że kocham ale wiecie co żaden facet na świecie nie jest wart tego żeby sie zabic. Zrobiłam to po kolejnej karczennej awanturze i wiecie co psychiatra napisał "krótkotrwały przebyty stres sytuacyjny" no tak gdyby wiedział ze nie był on krótkotrwały tylko ciągły.... boje się ze jak to się wyda to strace prace no cóż wiedzą tylko najbliżsi. Jutro mam wizyte u psychiatry boję się musze zakończyc pewien etap zpakowac 2 lata życia i odejsc raczej nie mam innego wyjścia.........

o matko jedyna dziewczyno boję się o ciebie!!!
dzięki bogu że odratowali cię, dzięki bogu..

nie pisalaś wcześniej co dokładnie dzieje się z partnerem, że po kłótni z nim próbujesz odebrac sobie życie.. czy on się nad toba znęca? krzywdzi cię? czy poprostu kłocicie się często o "pierdoły"? co się takiego dzieje? jeśli dwie strony kochają się to uda się wszystko naprawic powolutku..

ja przezywam śmierc samobójczą bliskiej osoby teraz.. uwierz mi nie masz pojęcia jaki ból pozostawiłabys tutaj wśród zyjących.. masz całe życie przed sobą i milion wyjśc z trudnej sytuacji, a droga która się kierujesz jest bezpowrotna.. bo łatwo zejśc z tego świata.. ale nie ma juz powrotu..

słyszałam ostatnio takie słowa "gdyby samobójca wiedział jakich ogromnych cierpień doznaje jego dusza po śmierci- nigdy nie zdecydowałby się na taki krok"

naprawdę boję się o ciebie. pisz tutaj jak najwięcej, pisz często, pisz gdy będzie ci ciężko.

42

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

dziękuje ci za wsparcie to naprawde dla mnie ważne no cóż kłótnie pewnie przez róznice wieku 30 lat w końcu,a kłócimy sie o pierdoły o jego paranoje chore paranoje, znęca sie nade mną psychicznie ale ręke też juz podniósł. Ile normalny człowiek w tym przypadku ja kobieta mogę słyszec że kłamie, nie kocham, zdradzam itp. jeszcze żeby była w tym chodź kszta prawdy to mogłabym zrozumiec ale to kłamstwo takie wmawianie mi żeby usprawiedliwic fakt że chce go zostawic.... po szpitalu przysięgał że się zmieni ale to był tylko impuls po tym jak zobaczył mnie na reanimacji podłaczoną do aparatury. NIc sie nie zmieniło spokoju było a ze 4 dni od wczoraj znowu to samo. Dzisiaj np kazał mi spie...... z jego domu i że jestem kobieta lekkich obyczajów ile ja jeszcze mam wytrzymac?? to mnie przerasta poprostu przerasta

43

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
sawina napisał/a:

dziękuje ci za wsparcie to naprawde dla mnie ważne no cóż kłótnie pewnie przez róznice wieku 30 lat w końcu,a kłócimy sie o pierdoły o jego paranoje chore paranoje, znęca sie nade mną psychicznie ale ręke też juz podniósł. Ile normalny człowiek w tym przypadku ja kobieta mogę słyszec że kłamie, nie kocham, zdradzam itp. jeszcze żeby była w tym chodź kszta prawdy to mogłabym zrozumiec ale to kłamstwo takie wmawianie mi żeby usprawiedliwic fakt że chce go zostawic.... po szpitalu przysięgał że się zmieni ale to był tylko impuls po tym jak zobaczył mnie na reanimacji podłaczoną do aparatury. NIc sie nie zmieniło spokoju było a ze 4 dni od wczoraj znowu to samo. Dzisiaj np kazał mi spie...... z jego domu i że jestem kobieta lekkich obyczajów ile ja jeszcze mam wytrzymac?? to mnie przerasta poprostu przerasta

matko jedyna... sad

chyba nie masz innego wyjścia jak uciec od niego i zostawić go.. tylko nie kosztem swojego życia!

rozumiem cię, pewnie rozum rozumem, a serce swoje.. ale ten człowiek wyniszcza ciebie, niewarty jest żeby przez niego nawet paznokieć sobie ułamać, nie mówiąc już o pozbawieniu siebie życia..

dobrze, że masz dzis wizytę u psychiatry, powiedz mu o wszystkim, nie ukrywaj nic, oni naprawdę mogą wiele pomóc. mi kiedyś pomogła też rozmowa z księdzem..

mojemu mężowi niestety nie pomogł ani psycholog, ani ksiądz.. radziłam mu psychiatrę, ale on uparty i nie chciał pójść bo- jak to powiedział- "taaaa ty specjalnie mnoe tam wysyłasz, a potem jak będziemy mieli się rozwodzić to zrobisz ze mnie wariata"
a ja poprostu szukałam dla niego ratunku ehh..

i nie duś w sobie tego. masz napewno rodzinę, koleżankę, przyjaciółkę.. gdyby wiedzieli co dzieje się w twojej głowie napewno pomogliby od razu, staraliby się z całych sił. proszę nie zamykaj się tylko w sobie i nie duś tego sad

napisałaś, że jest duza różnica wieku, tzn te 30 lat to jest ta różnica? a mogę spytać ile masz lat? oczywiście, jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj

3maj się mocno!

44

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Witam wszystkich,

...nie wiem co mam napisac, samobójstwo to jakieś wyjście, jakas pewnie i ucieczka, napewno przyznanie się do porażki. Myśle o tym już od dłuższego czasu, nie mam tyle odwagi i sił chyba. Wszystko co bym powiedziała to ludzie odbierają, że za bardzo przesadzam i narzekam. Pewnie tak jest skoro tak mówią, po za tym sama chyba dostrzegłam że tak jest. Najczęściej pisze do siebie takie głupoty:) Kocham świat, uwielbiam ludzi, ale tak strasznie się gubie. Miliony szczegółów mnie przygniatają, kiedyś miałam marzenia i jakieś cele, nagle nawet nie wiem kiedy i już ich nie ma. Życie jak na przymus. Jak sobie wyobrażam, codziennie jak umieram i jak widzę moją rodzinę, jeszcze bardziej się załamuję.. chyba nawet śmierć nic nie pomoże, i tak źle i tak nie dobrze. Jak z powrotem być tym samym człowiekiem, nie mam pojęcia. Może to kwestia czasu, może poprostu stanie się jakiś cud. Tak bardzo wierze w Boga, tak bardzo chce żeby mnie zabrał do siebie. Widze jak mi pomaga, jak czuwa nade mną. Chciałabym oddać swoje życie jakiemuś człowiekowi który naprawdę na nie zasługuje. Kim jestem, cieniem który się błąka. Pozdrawiam wszystkich zarówno tych którzy myślą że jestem wariatką jak i tych którzy być może myślą podobnie.

45

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Nie ma sensu przywoływać śmierci - ona przyjdzie i tak.

A jeśli umiemy rozstać się z życiem, spokojnie, z godnością, to umiemy rozstać się z wszystkim. Także z opiniami innych ludzi o nas, z własną wizją świata, z osobami i rzeczami, do których przywiązywaliśmy się nierozumnie. Więc jeśli jesteś gotowa/gotów na śmierć, jesteś też gotów/gotowa żyć lepiej i mądrzej.

I tego wszystkim niedoszłym samobójcom życzę.

46 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-08-28 01:13:55)

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
emilkaa napisał/a:

(...) Najczęściej pisze do siebie takie głupoty:) Kocham świat, uwielbiam ludzi, ale tak strasznie się gubie.(...)

To afirmacje...ale wymierzone przeciwko sobie. Jak możesz kochać ludzi, świat, skoro nie kochasz siebie?
Czym się chcesz dzielić z innymi, skoro w środku odczuwasz taką pustkę. Z pustego i Salomon nie naleje.

Pisz lub wymawiaj taką afirmację, skierowaną do siebie (możesz patrzeć w lustro): JESTEM MĄDRĄ, PIĘKNĄ, GODNĄ zasobnego życia kobietą. KOCHAM SIEBIE. Musisz uwierzyć, że jest to prawda. Bo to jest prawda!

Z pewnością jesteś bardzo wartościowym człowiekiem, ale "coś" takiego wydarzyło się w Twoim życiu, że załamałaś się i życie straciło dla Ciebie sens. Pomyśl, że życie kołem się toczy, raz się jest na wozie, a raz pod wozem. Uwierz w siebie i w swoją rolę, jaką masz do spełnienia, tu na ziemi. W odpowiednim dla Ciebie czasie Bóg powoła Cię do siebie, tak jak każdego.

Ja uważam, że każdy ma swoją świeczkę życia, więc nie próbuj jej gasić gdy płonie.
Jeśli odczuwasz nad sobą opiekę Bożą, to nie występuj przeciwko niej i nie proś o to, co Ci nie jest na razie pisane.

Chciałabyś oddać komuś swoje organy...ja jestem akurat przeciwna temu, aby jakakolwiek część mojego ciała pozostawała tu na ziemi. Mam swoje racje, ale to nie temat na ten wątek.

Będę szczęśliwa, jeżeli chociaż w minimalnym stopniu skierowałam Twoje myśli na właściwe tory - na ŻYCIE.

Pozdrawiam Cię serdecznie. Śpij spokojnie...przytulam Cię wirtualnie.   smile

47

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
newkobietka napisał/a:
sawina napisał/a:

dziękuje ci za wsparcie to naprawde dla mnie ważne no cóż kłótnie pewnie przez róznice wieku 30 lat w końcu,a kłócimy sie o pierdoły o jego paranoje chore paranoje, znęca sie nade mną psychicznie ale ręke też juz podniósł. Ile normalny człowiek w tym przypadku ja kobieta mogę słyszec że kłamie, nie kocham, zdradzam itp. jeszcze żeby była w tym chodź kszta prawdy to mogłabym zrozumiec ale to kłamstwo takie wmawianie mi żeby usprawiedliwic fakt że chce go zostawic.... po szpitalu przysięgał że się zmieni ale to był tylko impuls po tym jak zobaczył mnie na reanimacji podłaczoną do aparatury. NIc sie nie zmieniło spokoju było a ze 4 dni od wczoraj znowu to samo. Dzisiaj np kazał mi spie...... z jego domu i że jestem kobieta lekkich obyczajów ile ja jeszcze mam wytrzymac?? to mnie przerasta poprostu przerasta

matko jedyna... sad

chyba nie masz innego wyjścia jak uciec od niego i zostawić go.. tylko nie kosztem swojego życia!

rozumiem cię, pewnie rozum rozumem, a serce swoje.. ale ten człowiek wyniszcza ciebie, niewarty jest żeby przez niego nawet paznokieć sobie ułamać, nie mówiąc już o pozbawieniu siebie życia..

dobrze, że masz dzis wizytę u psychiatry, powiedz mu o wszystkim, nie ukrywaj nic, oni naprawdę mogą wiele pomóc. mi kiedyś pomogła też rozmowa z księdzem..

mojemu mężowi niestety nie pomogł ani psycholog, ani ksiądz.. radziłam mu psychiatrę, ale on uparty i nie chciał pójść bo- jak to powiedział- "taaaa ty specjalnie mnoe tam wysyłasz, a potem jak będziemy mieli się rozwodzić to zrobisz ze mnie wariata"
a ja poprostu szukałam dla niego ratunku ehh..

i nie duś w sobie tego. masz napewno rodzinę, koleżankę, przyjaciółkę.. gdyby wiedzieli co dzieje się w twojej głowie napewno pomogliby od razu, staraliby się z całych sił. proszę nie zamykaj się tylko w sobie i nie duś tego sad

napisałaś, że jest duza różnica wieku, tzn te 30 lat to jest ta różnica? a mogę spytać ile masz lat? oczywiście, jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj

3maj się mocno!

Między nami jest 30 lat różnicy fajnie wyszło ja mam 30 on 60 a jeżeli chodzi o wizyte u psychiatry czy wierzysz w przypadek?? ja nie za bardzo do czego zmierzam przed wyjazdem do lekarza a byłam umówiona na wizyte w innym mieście gdyż ja mieszkam na wsi ( zreszta przeklętej ma przydomek wioski samobójców; 5 samobójstw w tym roku tylko) samochód mi się popsuł i nie pojechałam dzwoniłam przenieśc wizyte ale ta dopiero za 3 tygodnie nie wiem czy to wszystko wytrzymam staram sie jak mogę. Wiem jedno nigdy więcej historii z tabletkami najlepiej od razu nie wiem muchomorów sie najeśc lub coś w tym stylu tylko co mi to da w zasadzie dużo bo spokój ale jak sie nie powiedzie to co przeszczep wątroby nie tego bym nie zniosła. POzostaje mi trzymac sie kupy do wizyty u lekarki....

48 Ostatnio edytowany przez gothka (2012-08-29 14:12:10)

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

leszczynku dziękuję za uznanie smile
sawina jesteś taką młodą kobietą... Zasługujesz na szczęście i miłość a nie na obarczanie się za całe zło. Uwierz mi (a naprawdę wiem, co mówię...) kiedyś zaczerpniesz jeszcze tchu pełną piersią, upoisz się pięknem życia i będziesz cieszyć się, że Cię odratowano. Ty walczysz o siebie chociaż może sama nie zdajesz sobie z tego sprawy- a to daje nadzieję. Piszesz nam tu na bieżąco, opisujesz swoje uczucia. To dobrze, że nie rozbijają się one pozostawione same sobie w duszy, raniąc jeszcze bardziej.
W Twoim przypadku zaczęłabym od zebrania całych sił, jak tylko możesz i uwolnienia się od toksycznego partnera. Ty potrzebujesz wsparcia a nie kłótni i wyzwisk. Pozwól się kochać ale komuś, kto kochać Cię będzie potrafił...

49

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
sawina napisał/a:

Między nami jest 30 lat różnicy fajnie wyszło ja mam 30 on 60 a jeżeli chodzi o wizyte u psychiatry czy wierzysz w przypadek?? ja nie za bardzo do czego zmierzam przed wyjazdem do lekarza a byłam umówiona na wizyte w innym mieście gdyż ja mieszkam na wsi ( zreszta przeklętej ma przydomek wioski samobójców; 5 samobójstw w tym roku tylko) samochód mi się popsuł i nie pojechałam dzwoniłam przenieśc wizyte ale ta dopiero za 3 tygodnie nie wiem czy to wszystko wytrzymam staram sie jak mogę. Wiem jedno nigdy więcej historii z tabletkami najlepiej od razu nie wiem muchomorów sie najeśc lub coś w tym stylu tylko co mi to da w zasadzie dużo bo spokój ale jak sie nie powiedzie to co przeszczep wątroby nie tego bym nie zniosła. POzostaje mi trzymac sie kupy do wizyty u lekarki....

Kochana pisz tu do nas jak najczęściej!! Jesteś tylko kilka lat starsza ode mnie.. Myślisz że ja nie miałam myśli samobojczych? Miałam i to nie raz. Po śmierci męża. Ale odwagi zabrakło.. I Dzięki Bogu.
30 lat to naprawde duża różnica wieku między Wami- wiem, że wiek nie ma znaczenia kiedy jest prawdziwa miłość, ale ten człowiek wykańcza Ciebie.. Przed Tobą całe życie i duże perspektywy, życie nas zaskakuje- raz lepiej, raz gorzej, teraz może wydaje Ci się to nierealne, ale za kilka tygodni, miesięcy, za rok możesz być jedną z najszczęśliwszych kobiet na tej ziemi. Albo z innym mężczyzną albo bęz męzczyzny- bo tak też można.
To co opisałas, jak on Ciebie traktuje jest poniżej jakiegokolwiek poziomu człowieczeństwa.. Nie mozesz być tak poniewierana. Pomyśl czy ten człowiek jest wart by stracić życie przez niego? Przez takiego za przeproszeniem padalca???? Żyjesz tylko raz, chcesz leżeć w piachu a on ma dalej cieszyć się życiem? ooooo nie, tak to nie będzie..
Musisz się trzymac musisz.. Ehh ci lekarze dopiero za 3 tygodnie..

50

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Samobójstwo się nie opłaca -- jeśli ktoś chce zrobić samobójstwo to już chyba lepiej iść gdzieś kible szorować, bo wtedy zrobi coś dobrego dla innych ludzi. Można uciec przed samobójstwem w pracę dobroczynną, pozytywnie umotywowaną (tak myję kible, że aż lśnią i dzięki temu inni ludzie są szczęśliwi). Taka praca błyskawicznie doładowuje człowieka szczęściem, samobójstwo się oddala.

Może się wydawać, że samobójstwo rozwiązuje jakieś problemy, ale to nieprawda. Dusza wraca na ziemię, znowu wchodzi w ciało i znowu zaczynają się problemy. To jest kwestia wiary -- taka jest moja wiara. Co gorsze, jeśli ktoś swoim samobójstwem skrzywdził innych ludzi to ma dużo złej karmy do odpracowania, czyli jego przyszłe życie będzie trudne, być może nieszczęślwe.

Do newkobietka:   jeśli mąż bardzo Was kochał, ale zakochał się w innej kobiecie, jesli Ty i córka go kochałaś, to czasem wina za złamanie miłości (w tym przypadku twojej miłości do niego) mogła go popchnąć do samobójstwa

51

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
sam22 napisał/a:

Do newkobietka:   jeśli mąż bardzo Was kochał, ale zakochał się w innej kobiecie, jesli Ty i córka go kochałaś, to czasem wina za złamanie miłości (w tym przypadku twojej miłości do niego) mogła go popchnąć do samobójstwa

Sam nie wiem czy dobrze rozumiem to, co napisałeś.
1. Wina= ja jestem winna?
2. czy chodzi ci o to że on to zrobił bo miał bardzo duze wyrzuty sumienia?

52

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Jeżeli chodzi o samobójstwo, to na początku się przyznam, że sama kiedyś chciałam to zrobić ale nie zrobiłam, bo nie chciałam zostawić moich bliskich. Widzę, że niektórzy uważają samobójstwo za egoizm. Wg. mnie to jest strach przed dalszym życiem i chęć utraty bólu, który w nas drzemie i nie wiem czy można to nazwać egoizmem. Tak na prawdę podobno każdy czlowiek w głębi duszy jest egoistą, nie wiem jak to jest na prawdę ale podczas gdy chcemy popełnic samobójstwo, kierują nami emocje i wtedy nie ma czasu na myślenie o innych ludziach. Jak ktoś zrezygnuje i później pomyśli nad tym, to na pewno przyzna, że nie chciał nikogo zranić ( o ile ma dla kogo żyć ) . Więc samobójstwo, to owszem ucieczka przed problemami, słabość ale nie egoizm. Egoistą można być z natury, a nie wtedy kiedy kierują nami emocje. Przy emocjach nie ma czasu na myślenie o reszcie, wtedy tylko problem w nas siedzi, który my chcemy rozwiązać w ten np. sposób.
A czy to wyjście? Jak my tak nad tym pomyślimy, to zapewne większość powie, że to żadne wyjście. Ale czy ucieczka nie jest wyjściem? Bo samobójstwo to ucieczka, a ucieczka to wyjście. Ja uważam, że jest to wyjście ale niedopowiednie. Gdy jesteśmy wzburzeni i to jest ten moment kiedy mamy zamiar odejśc z tego świata, to w tym właśnie momencie uważamy, że jest to najlepsze wyjście. Natomiast jak opadną emocje, to uważamy, że się myliliśmy.
A co do tego czy jest to przyznanie się do porażki, to nie bardzo rozumiem. Jakiej porażki? Porażką może być nieudany występ na scenie, a nie śmierć bliskiej osoby, utarta czegoś cennego czy inny powód do myśli samobójczych. Więc moim zdaniem to nie jest żadne przyznanie się do porażki, ani egoizm. Krótko mówiąc jest to słabość i ucieczka, która wtedy wydaje nam się najlepszym i najłatwiejszym rozwiązaniem.

53

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
Sewilla26 napisał/a:

Jeżeli chodzi o samobójstwo, to na początku się przyznam, że sama kiedyś chciałam to zrobić ale nie zrobiłam, bo nie chciałam zostawić moich bliskich. Widzę, że niektórzy uważają samobójstwo za egoizm. Wg. mnie to jest strach przed dalszym życiem i chęć utraty bólu, który w nas drzemie i nie wiem czy można to nazwać egoizmem. Tak na prawdę podobno każdy czlowiek w głębi duszy jest egoistą, nie wiem jak to jest na prawdę ale podczas gdy chcemy popełnic samobójstwo, kierują nami emocje i wtedy nie ma czasu na myślenie o innych ludziach. Jak ktoś zrezygnuje i później pomyśli nad tym, to na pewno przyzna, że nie chciał nikogo zranić ( o ile ma dla kogo żyć ) . Więc samobójstwo, to owszem ucieczka przed problemami, słabość ale nie egoizm. Egoistą można być z natury, a nie wtedy kiedy kierują nami emocje. Przy emocjach nie ma czasu na myślenie o reszcie, wtedy tylko problem w nas siedzi, który my chcemy rozwiązać w ten np. sposób.
A czy to wyjście? Jak my tak nad tym pomyślimy, to zapewne większość powie, że to żadne wyjście. Ale czy ucieczka nie jest wyjściem? Bo samobójstwo to ucieczka, a ucieczka to wyjście. Ja uważam, że jest to wyjście ale niedopowiednie. Gdy jesteśmy wzburzeni i to jest ten moment kiedy mamy zamiar odejśc z tego świata, to w tym właśnie momencie uważamy, że jest to najlepsze wyjście. Natomiast jak opadną emocje, to uważamy, że się myliliśmy.
A co do tego czy jest to przyznanie się do porażki, to nie bardzo rozumiem. Jakiej porażki? Porażką może być nieudany występ na scenie, a nie śmierć bliskiej osoby, utarta czegoś cennego czy inny powód do myśli samobójczych. Więc moim zdaniem to nie jest żadne przyznanie się do porażki, ani egoizm. Krótko mówiąc jest to słabość i ucieczka, która wtedy wydaje nam się najlepszym i najłatwiejszym rozwiązaniem.

Zgadzam się w 100%

54

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Witajcie, a ja uważam, że samobójstwo niekiedy jest jedynym wyjściem. Ja już mam tego całego życia dość. Nigdy mnie nie rozpieszczało tylko cały czas pod górkę. Jestem sama i nikomu na mnie nie zależy. Nawet nikt by nie zauważył gdyby mnie zabrakło. Coraz częściej myślę o tym radykalnym kroku....

55

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
nieszczęśliwa92 napisał/a:

Witajcie, a ja uważam, że samobójstwo niekiedy jest jedynym wyjściem. Ja już mam tego całego życia dość. Nigdy mnie nie rozpieszczało tylko cały czas pod górkę. Jestem sama i nikomu na mnie nie zależy. Nawet nikt by nie zauważył gdyby mnie zabrakło. Coraz częściej myślę o tym radykalnym kroku....

Nie pisz tak proszę.. Tak jak odpisałam w Twoim wątku- to najgorsze i NIEODWRACALNE wyjście!

56

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

do alfaalfa
ja jestem ofiara rodziny i znajomych ktorzy nigdy nie przejmuja sie tym co sie ze mna dzieje.
mam pelno mysli samobojczych. cielam sie a oni nawet nie zauwazyli ze cos ze mna nie tak.
wiec nie mow ze to nie jest wina rodziny , znajomych. oni tez sie do tego czasem przyczyniaja.
wiekszosci moich mysli jest wlasnie przez nich . nikt mnie nie rozumie . nie maja czasu nawet sluchac.
to boli pewnie nie weisz nawet jak dlatego tak piszesz.
powiem ci ze gdyby nie moj chlopak to by juz dawno mnie na tym swiecie nie bylo .
mimo ze nic nie wie ale zawsze jest przy mnie
wiec nie pisz tak jak nie wiesz

57

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

to boli pewnie nie weisz nawet jak dlatego tak piszesz.

Każdy dzień jest walką. Piszę bo wiem.
Wiem też że z czasem wszystko się zmienia - podejście do pewnych spraw.. z czasem widzi się więcej niż czubek własnego nosa i własny ból.

Znałam osoby które już nie dowiedzą się jak to jest żyć. Znałaś? Wiesz jak boli utrata najbliższej osoby?

Wyjście z depresji jest ciężkie ale nie niemożliwe.
Trzeba jednak chcieć z niej wyjść i pozwolić sobie pomóc - a to wydaje się najtrudniejsze, bo myślisz tylko o tym że boli. Wydaje się.
Tobie pomaga chłopak - zapytaj go co czuje, co by poczuł, zrobił.. świadomość może/nie musi wiele zmienić. To dobry powód, jednak nie powinno być tak, że jedynie dla nich jesteśmy - i znów ten czas.., pomaga.
Niektórym pomagają odwiedziny na oddziale dziecięcym onkologii ... innym wizyta u psychologa/psychiatry, leki ... uśmiech dziecka... wiara że jutro ..

Jesień to chyba najgorszy okres dla osób w depresji.
Myśl co chcesz, albo nie myśl - żyj i pozwól innym żyć w spokoju i radości, miłości.

58

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

wiem co to jest utrata kogos bliskiego . 9 lat temu stracilam siostre umarla , rok temu moj kuzyn z ktorym zawsze o wszystkim moglam pogadac popelnil samobojstow wiec wiem co to strata . wiesz dlaczego nadal zyje ? tak jak mowisz dla mojego chlopaka i mojej bratanicy bo nie wyobrazam sobie widziec tego jak oni placza nad moim grobem . dlatego jeszcze zyje

59

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

mam trudną sytuacje moje życie nie ma sensu zyłam sobie kiedys normalnie i nagle wszystko sie załamało przez byłego chłopaka mam 300 tyś długu a obecny ciągle mowi ze wszystko co złe jest moja wina nie chce juz zyc nie mam juz sil walczyc  niechce juz walczyc wszystko jest bez sensu  to koniec dzisiaj postanowiłam ze to zrobie wiem ze bedzie mi lepiej kolega który to zrobil przychodzi do mnie w nocy i gtez mowi ze tak bedzie lepiej nie szukam pomocy tylko zrozumienia nie zawsze  wszystkie przygotowania sa tak bedzie lepiej dla mnie i wszystkich koniec zycia to piekna rzecz chciala  bym po tym jak mnie znajda zebyby ten ktory we mnie najminiej wierzy wiedzial ze go przepraszam za to ze zyje
samobójstwo to jedyne najrozsądniejsze wyjście z sytuacji i tak nie jestem nikomu potrzebna to ja jestem ta zla i wszystko jest moja winą!!!!!!!!!!!!!

60

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
mrocznyaniol123 napisał/a:

wiem co to jest utrata kogos bliskiego . 9 lat temu stracilam siostre umarla , rok temu moj kuzyn z ktorym zawsze o wszystkim moglam pogadac popelnil samobojstow wiec wiem co to strata . wiesz dlaczego nadal zyje ? tak jak mowisz dla mojego chlopaka i mojej bratanicy bo nie wyobrazam sobie widziec tego jak oni placza nad moim grobem . dlatego jeszcze zyje

przynajmiej nad twoim grobem by ktos plakal bo nad moim to by sie bawili ze juz wkoncu odeszla

61

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
ewelineczeczka napisał/a:

mam trudną sytuacje moje życie nie ma sensu zyłam sobie kiedys normalnie i nagle wszystko sie załamało przez byłego chłopaka mam 300 tyś długu a obecny ciągle mowi ze wszystko co złe jest moja wina nie chce juz zyc nie mam juz sil walczyc  niechce juz walczyc wszystko jest bez sensu  to koniec dzisiaj postanowiłam ze to zrobie wiem ze bedzie mi lepiej kolega który to zrobil przychodzi do mnie w nocy i gtez mowi ze tak bedzie lepiej nie szukam pomocy tylko zrozumienia nie zawsze  wszystkie przygotowania sa tak bedzie lepiej dla mnie i wszystkich koniec zycia to piekna rzecz chciala  bym po tym jak mnie znajda zebyby ten ktory we mnie najminiej wierzy wiedzial ze go przepraszam za to ze zyje
samobójstwo to jedyne najrozsądniejsze wyjście z sytuacji i tak nie jestem nikomu potrzebna to ja jestem ta zla i wszystko jest moja winą!!!!!!!!!!!!!

Ewelineczko, odezwij się...porozmawiamy.
Nie możesz odbierać sobie życia, które zostało Ci dane.
Będę dzisiaj zaglądała do tego wątku.

Przytulam Cię mocno.    smile

62

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

ewelineczka zawsze jest wyjście
idź po poradę do Banku gdzie masz długi, prawnika czy arbitra, sprawdź czy nie byłaś zabezpieczona - zawsze jest wyjście

Sama dziś też jestem w rozsypce.. nie chce się żyć.
Nie poradzę Ci nic czego nie wiesz: nie warto wierzyć facetom. Jedyna osoba której warto wierzyć to sama ty. Nie daj się.

63

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
sawina napisał/a:

Zapraszam, inne osoby do dyskusji w temacie samobójstwa. Moje doświadczenia mówią że nie jest to żadne wyjście tyko i wyłacznie egoizm. Po pierwszej nie udanej próbie samobójczej powiedziałam sobie nigdy więcej ( jak widziałam matke płacząca nad moim łóżkiem i błagającą Boga żebym nie umarła) a jednak te myśli ciągle wracają zwłaszcza po kłótniach z partnerem i to coraz częsciej jak myślicie co jest powodem tego że człowiek chce sie zabic a jednak tchórzy jaki jest w tym wszystkim sens??

Wszystko zależy od sytuacji, ktoś jeśli popełnia ten czym w amoku, w sytuacji kiedy świadomie do końca nie myśli to nie mozna tego nazwać że jest to tchurzostwo. Zreszta to jest rozległy temat, zależy od stanu psychicznego osoby. Kto się wypowiada jednoznacznie ten pisze głupoty, bo to zależy od wielu czynników. Poczytaj sobie fachowe opracowania na ten temat, bo ludzie na forach potrafią pisac takie bzdury, że głowa boli

64

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Jak ja czytam co niektorzy tutaj wypisują , to az mnie strzela. Samobojcy to zadni egoisci. To, ze ktos odbiera sobie zycie to chyba znak ,ze w jego zyciu nie było najlepie. Są przerozne efekty tego ubocza. Jestem po paru probach samobojczych. Los kara mnie tym, ze jeszcze moje serce bije. Dla osob ktore nie maja kolorowo ,gdzie ich zycie traci sens wraz z kazdym kolejnhm dniem...bycie wsrod osob zywych, tetniacych zyciem jest katorgą.  Gdy tylko widze osoby szczesliwe, kochajace sie w srodu cała sie palr. Kłuje mnie zazdrosc i jednoczesnie czuje obrzydzenie. Gardze tym fałszem. Mm dosyc ,ale ile mozna ? Ile jeszcze mamy wycierpiec aby zycie w koncu sie zlitowalo? Zyc w ciagłej depresji w ciagłym bolu to nie to czego chcielismy. Dlaczego inni wiodą szczesliwe zycie  a poostali boją sie dnia nastpnego? Dlaczego oni maja wszystkoa my nic? Dlaczego los tak nas karze ? Cholera ile mozna? Samobojca to zaden egoista. Egoistą jest ten, kto mimo ze ma wszystko  nie dostrzega tego i chce wiecej. Tyle ode mnie. Sorry za błedy jestem na tel.

65

Odp: Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??
newkobietka napisał/a:

Witam. Widzę, że ile tu osob, tyle zdań- kazdy ma inne.

Ciężko mi powiedziec czym jest samobójstwo. Mój mąz popełnił samobójstwo w poprzedni poniedzialek.. Czy uwazam to za tchórzostwo? chyba nie..

On miał poczucie winy. Odszedł ode mnie i dziecka, zostawił nas. My go kochaliśmy i chcielismy kazdego dnia zeby wrócił. a w nim narastaly chyba wyrzuty sumienia i poczucie winy.. Że zawiodł dziecko, może mnie (choc nie kochał mnie podobno od roku).. że zawiódl swoja mamę, rodzinę, przyjaciół.. Bo przecież nikt by nie uwierzył, że mój mąż moze zostawic rodzinę i zakochac się w innej. A jednak..

Nie wiem i nigdy nie dowiem się do końca dlaczego to zrobił. Czy to bylo tylko poczucie winy względem całego świata? Czy zawiódl poprostu siebie? Czy odrzucenie przez tą trzecią też go do tego popchneło? Przecież miał dziecko, które tak kochał..

Ja nie potrafię sobie z tym poradzic. Czuję sie wspólwinna, bo "chciałam go". Poprostu. Czy to był akt tchorzostwa? Raczej ta jego upartośc i honor.. "Ja zawiodłem, ja odejdę"- tak to widzę. A z zewnatrz zawsze był taki silny, wręcz za pewny siebie. Kumulowal emocje w sobie.. Ostatnio słyszałam od niego "jestem śmieciem, jestem wrakiem człowieka, nie jestem warty niczego". Ale nigdy nie pomyślałabym, że ten pewny siebie, twardy, niekochający już mnie człowiek odbierze sobie życie.

Nie zycze nikomu przechodzic tego, co teraz przezywam ja, rodzina i przyjaciele... To ból nie do opisania. Ból wszystkiego.

Samobójca nie czuje już potem nic, ale to co pozostawia na ziemi jest koszmarem.. gorzej niż koszmarem..

A swoja drogą.. Co się dzieje z dusza po śmierci? Po samobójstwie?

Odpowiadając na Twoje pytanie.... Kazdy inaczej widzi siebie poza tym swiatem. Niektorzy w ogole się tym nie przejmują. Wzgledem mnie dusza ma wiele wcielen i po smierci trafia do innego ciala i niekoniecznie musi byc to cialo ludzkie. Tak zwana reinkarnacjaa. Lecz kazdy ma swoj poglad na ten temat. Czy to dusza samobojcy, czy tez nie... Dusza to dusza . Kazda ma swoje przejscia, a to jak znalazła sie na tamtym swiecie raczej nikogo nieinteresuje

Posty [ 1 do 65 z 103 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samobójstwo wyjście, ucieczka, czy przyznanie sie do porażki??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026