Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 29,007 ]

261

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

siedze tu w Niemczech od 20 -stu lat i sie troche napatrzylam.

Heh, tam u was to nawet rozdaja gazetki za darmo z rozebranymi paniami na lotnisku we Frankfurcie albo Monachium (myla mi sie, bo za czesto tam latam:). Ale i darmowa kawa z automatu jest i to sie chwali!!

Zobacz podobne tematy :

262

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

siedze tu w Niemczech od 20 -stu lat i sie troche napatrzylam.

Heh, tam u was to nawet rozdaja gazetki za darmo z rozebranymi paniami na lotnisku we Frankfurcie albo Monachium (myla mi sie, bo za czesto tam latam:). Ale i darmowa kawa z automatu jest i to sie chwali!!

wiesz, ze to czasami az zenujace jest?
zwlaszcza jak masz dzieci ze soba.

A wracajc do ERGO. I stacili klientow, nie dlatego, ze TO ROBILI. Tylko dlatego, ze robili to za pieniadze firmy!!!!!

Tak wiec End_aluzjo, otworz oczy.

263

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

Tak wiec End_aluzjo, otworz oczy.

najlepiej swojemu mezowi!

264

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

Tak wiec End_aluzjo, otworz oczy.

najlepiej swojemu mezowi!

co mnie dziwi : JAK ON WPADL NA TAKIE COS?

Moj tez sam wyjezdza na Wochenende np . z Sportvereinem ( nie , zebys myslala, ze mu zabraniam ) :-), ale do Tajlandii z kolegami? Jakos nie wpadl na to , zeby mi cos takiego oznajmic

265

Odp: Kobiety na zakręcie

End_aluzja... czytam Ciebie bardzo uważnie.. bo Twoje przemyslenia sa tak bardzo podobne do moich...

Po zdradzie, po danej mu szansie bylismy ze soba rok.. On stawał na uszach żeby mi wynagrodzić ta krzywdę i udowodnić,że odbudowywuje to co zburzył.. było ok.. dla niego.. ja ciagle miałam strach i przeświadzcenie,że wszystko może się w każdej chwili zdarzyć.. nie miałam co w sobie zmieniać bo mu wszystko pasowało, nie mogłam być inna bo kochał mnie taką własnie... gdybyśmy przed zdradą mieli kryzys, kłótnie, konflikty to może wiadomo by było co było przyczyną zdrady.. a tak? nie było takiej przyczyny konkretnej.. Dzis wiem,.że chyba sobie wyobrażał,że ma fajną, kochająca żone.. a zycie jednak płynie.. dlaczego nie skoczyc w bok i nie pofolgować sobie swoim fantazjom.. a że sie sprawa rypła... czyli nic juz później nie jest takie samo.. nawet jak obie strony chcą.. nie da się!!!

Gdy odszedł...a raczej go wypierdzieliłam.. poczułam ulgę.. i coś co cenie najbardziej na świecie... najwspanialsze uczucie... SPOKÓJ w duszy... ..

Pisałam wczesniej o strachu jaki mialam w sobie ale to był strach, który dotyczył dzieci, bytu materialno-organizacyjnego.. w duszy mialam spokój,że juz nie musze myślec gdzie ejst o co robi, albo co Zrobi, albo czym mnie jutro zaskoczy....itd.. itd... 

Mój obecny mąż..  w momencie gdy się poznalismy wyjeżdżał inegracyjnie na żagle, narty i inne konie... towarzystwo firmowe mocno mieszane.. co to znaczy mocno mieszane? np. na jachce było ich trzech i trzy one, młode, singielki..rozrywkowe.. ( miały już swój czas na tym forum).. z jakiego ja wyszłam założenia? że jeździł zanim mnie poznał.. że szukał stabilizacji, swojej kobiety, znalazł mnie..dlaczgeo miałąbym mieć coś przeciwko temu aby nadal wyjeżdżał gdy juz bylismy razem? nie miałam.. wyjeżdżał.. do kiedy? do czasu aż one przegięły a ja mam swój i honor i swoje zasady a one przekroczyły wszelkie normy.. Dziwił sie.. niech się dziwi.. ja juz tak nie chcę.. z wilelu powodów.. z miliona  .. mogę o tym mówic godzinami.. tylko po co? jesli by chciał to by to zwyczajnie po ludzku zrozumiał a jak sie nie chce to najłatwiej zamknąc temat stwierdzeniem płyciutkim,że hey..: "nie myślałem ,że jesteś zazdrosna"

Nie jestem zazdrosna.. ale mam już dużo watpliwości w różnych tematach..i  koniec złudzeń..

266 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-05-11 08:56:27)

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

ale do Tajlandii z kolegami? Jakos nie wpadl na to , zeby mi cos takiego oznajmic

Wiesz co? Ja kocham Krecika i poki co ufam mu bardzo (ale nie bezgranicznie), ale jakby mi cos takiego oznajmil to ja bym mu w tej samej chwili oznajmila ile mu jeszcze czasu na spakowanie walizek i zamkniecie drzwi z drugiej strony zostalo. Sa pewne granice, ktorych nie przekraczamy nawet w najlepszym zwiazku. I nie testujemy swoich partnerow jak kroliki w laboratorium.

267

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

ale do Tajlandii z kolegami? Jakos nie wpadl na to , zeby mi cos takiego oznajmic

Wiesz co? Ja kocham Krecika i poki co ufam mu bardzo (ale nie bezgranicznie), ale jakby mi cos takiego oznajmil to ja bym mu w tej samej chwili oznajmila ile mu jeszcze czasu na spakowanie walizek i zamkniecie drzwi z drugiej strony zostalo. Sa pewne granice, ktorych nie przekraczamy nawet w najlepszym zwiazku. I nie testujemy swoich partnerow jak kroliki w laboratorium.

no wlasnie o to chodzi.Bo sa takie granice, po ktorych przekroczeniu , nie ma juz odwrotu.
a) myslalam, ze to normalne
b)tu nie trzeba wielkiej filozofii , zeby czuc, gdzie te granice SA.

268

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

a) myslalam, ze to normalne
b)tu nie trzeba wielkiej filozofii , zeby czuc, gdzie te granice SA.

c) trzeba miec szacunek do partnera i wyobraznie by sie do nich nie zblizac

269

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

a) myslalam, ze to normalne
b)tu nie trzeba wielkiej filozofii , zeby czuc, gdzie te granice SA.

c) trzeba miec szacunek do partnera i wyobraznie by sie do nich nie zblizac

:-))))))

d) podpis i pieczatka  J A M E N

:-))))))

270

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Po zdradzie, po danej mu szansie bylismy ze soba rok.. On stawał na uszach żeby mi wynagrodzić ta krzywdę i udowodnić,że odbudowywuje to co zburzył.. było ok.. dla niego.. ja ciagle miałam strach i przeświadzcenie,że wszystko może się w każdej chwili zdarzyć.. nie miałam co w sobie zmieniać bo mu wszystko pasowało, nie mogłam być inna bo kochał mnie taką własnie... gdybyśmy przed zdradą mieli kryzys, kłótnie, konflikty to może wiadomo by było co było przyczyną zdrady.. a tak? nie było takiej przyczyny konkretnej.. Dzis wiem,.że chyba sobie wyobrażał,że ma fajną, kochająca żone.. a zycie jednak płynie.. dlaczego nie skoczyc w bok i nie pofolgować sobie swoim fantazjom.. a że sie sprawa rypła... czyli nic juz później nie jest takie samo.. nawet jak obie strony chcą.. nie da się!!!

Gdy odszedł...a raczej go wypierdzieliłam.. poczułam ulgę.. i coś co cenie najbardziej na świecie... najwspanialsze uczucie... SPOKÓJ w duszy... ..

to jest to, co ja mam w głowie malwina. Nie boję się. Nie boję się samotności - może jestem głupia, bo jej nie poznałam i nie rozumiem, że trzeba się jej bać. Nie boję się braku stabilizacji finansowej, bo jakoś dam sobie rade i mimo wysokiego komfortu zycia, wiem, że ten komfort jest taki, jak nasze mozliwości i nie sprzedam siebie za waciki..., nie boję się zmian - bo zmiany to moje zycie. Dzisiaj wiem, że w moją przyszłośc wpisane są dwa scenariusze.
Ale jeden i drugi wymagają uczciwości z mojej strony. A ta uczciwość oznacza moją lojalność wobec mojego męża i zdefiniowania moim uczuć. Dzisiaj lojalna wobec niego nie jestem - bo jak widzicie, co tu wypisuję i wiecie, że tego mu nie mówię, to wiecie że jestem fałszywa, zakłamana i robię dobre oczy do złej gry.
dzisiaj ja go oszukuję, kręce, mataczę, ukrywam uczucia, waham się, wpadam w skrajności - i gdzieś tam, w ramach mojej włąsnej uczciwości tli się myśl - czy mam prawo wiązać i trzymać przy sobie człowieka, który własnie marnuje swój czas, bo ja go nie kocham?

wiecie czego się boję? boję się spojrzeć na niego i odpowiedź sama sobie na pytanie - jakie uczucia we mnie wzbudza..
owszem - lubię się do niego przytulić, lubię czuć jego bliskość. mamy podobne plany i marzenia, rozumiemy się w wielu rzeczach. mamy podobne upodobania kulinarne, szanujemy się, lubimy te same filmy i podobnie spędzamy wolny czas.

no popatrzmy - czy czegoś w tym schemacie brak? czy w tym opisie nie jest materiał na szczęśliwy związek??kto by tak nie chciał?

i wiecie co mi przeszkadza? moja zapiekła rana - złość i upokorzenie. Moja duma i poczucie własnej wartości, które sprawiają, że nie mogę przejśc do porzadku dziennego, że ktoś zrobił ze mnie taką idiotkę, kretynkę, tak bardzo miał mnie w nosie, tak bardzo nie liczył się ze mną.
i to mnie boli. moje własne urazone, podeptane ego....


i jesli po dwóch latach i pięciu miesiącach po wykryciu zdrady.... mam w głowie krzyk i chcę tłuc talerze. jeśli w scenariuszach moich rozmów z nim jest moment kiedy wybucham i po proostu wyrzucam z siebie potężny RYK!!!  To dziewczyny - MAM PROBLEM PRAWDA?



więc nie mam odwagi, żeby spojrzeć na mojego męża i powiedzieć - nie wiem, co do ciebie czuję, nie wiem, czy potrafię cię kochać, pokochać. Może to moja słabość, że ja nie potrafię wybaczyć. ale taki właśnie problem mam. Nie wiem, czy nam sie uda, czy się udaje. Wiem, że powierzchownie i codziennie wygląda to ok... ale ty sobie nie zdajesz sprawy, jak często biore głeboki oddech zanim wejdę do domu, jak często po pracy wymyslam dodatkowe zajęcia, żeby nie pojawiać się w domu jak najszybciej. Nie wiesz, jak martwię się, gdy nie mamy planów na weekend...

271

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

dzisiaj ja go oszukuję, kręce, mataczę, ukrywam uczucia, waham się, wpadam w skrajności - i gdzieś tam, w ramach mojej włąsnej uczciwości tli się myśl - czy mam prawo wiązać i trzymać przy sobie człowieka, który własnie marnuje swój czas, bo ja go nie kocham?

z tego wszystkiego zrozumialam jedno: nie kochasz go.
Dlaczego , jezeli to wiesz, nie odejdziesz? Nie musialabys przezywac tych katuszy codziennie od nowa, znow i znow...

moze przyznaj sie sama przed soba , moze to pomoze.Powiedz sobie jak jest. Np. Nie kocham go. Tak.Nie kocham.

I zobacz co to z Toba "zrobi"

272

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

często biore głeboki oddech zanim wejdę do domu, jak często po pracy wymyslam dodatkowe zajęcia, żeby nie pojawiać się w domu jak najszybciej. Nie wiesz, jak martwię się, gdy nie mamy planów na weekend...

i to mi wystarczyla End_aluzjo by napisac, ze to jest poczatek konca.

Egzystujecie obok siebie, nie jestescie juz jednak jedna caloscia. Ja przeszlam dokladnie te same etapy (bez zdrady) i odetchnelam z ulga gdy zamknal za soba drzwi. Poczulam to co Malwina opisala, jako najcenniejsze - spokoj. Ale tesknoty za nim nie.

273

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

Tak wiec End_aluzjo, otworz oczy.

najlepiej swojemu mezowi!

co mnie dziwi : JAK ON WPADL NA TAKIE COS?

Moj tez sam wyjezdza na Wochenende np . z Sportvereinem ( nie , zebys myslala, ze mu zabraniam ) :-), ale do Tajlandii z kolegami? Jakos nie wpadl na to , zeby mi cos takiego oznajmic

no nie tak, on zadzwonił, że jego klient robił konkurs dla ich wspólnych ostatecznych klientów i w wyniku konkursu wyjazd serwują i że przewidzieli miejsce dla przedstawiciela jego firmy - czy to nie cudownie.
ja mu powiedziałam, że rozumiem, że jadę z nim, bo tajlandia to raczej nie jest kraj na wyjazdy samotne bo wszyscy wiemy, po co tam się jeżdzi....
on zamilkł

więc nadal nie mam pojęcia, czy on planuje ten wyyjazd czy nie.

wieczorem nasłałam na niego kilka esemesów i temat został zakończony.

jesli mi powie, że jedzie, to ja powiem, że zgoda. niech robi co chcę, ale ja w tym udziału nie biorę. jesli ja nie potrafię sobie poradzić z tym, że on ma jechać do tajlandii - to znaczy, że między nami nie jest dobrze i nie ma sensu tego dalej ciągnąć.
i proponuje mu zastanowienie się, jak rozwiazemy sprawy naszego wspólnego majątku. I że dorosłam do tego, aby spojrzeć mu w oczy i powiedzieć - nie ufam tobie, twojej miłości ani mojej miłości do ciebie.

274

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

dzisiaj ja go oszukuję, kręce, mataczę, ukrywam uczucia, waham się, wpadam w skrajności - i gdzieś tam, w ramach mojej włąsnej uczciwości tli się myśl - czy mam prawo wiązać i trzymać przy sobie człowieka, który własnie marnuje swój czas, bo ja go nie kocham?

z tego wszystkiego zrozumialam jedno: nie kochasz go.
Dlaczego , jezeli to wiesz, nie odejdziesz? Nie musialabys przezywac tych katuszy codziennie od nowa, znow i znow...

moze przyznaj sie sama przed soba , moze to pomoze.Powiedz sobie jak jest. Np. Nie kocham go. Tak.Nie kocham.

I zobacz co to z Toba "zrobi"

mam nadzieję, że pokocham. znowu

275

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

no nie tak, on zadzwonił, że jego klient robił konkurs dla ich wspólnych ostatecznych klientów i w wyniku konkursu wyjazd serwują i że przewidzieli miejsce dla przedstawiciela jego firmy - czy to nie cudownie.

no to niech oddeleguje kogos z firmy na ten wyjazd i sprawa zalatwiona. Poza soba rzecz jasna.

276

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

mam nadzieję, że pokocham. znowu

chyba zartujesz? albo sama siebie oszukujesz. Tego sie nie da "odgrzac".

277 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-11 10:08:14)

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

jesli mi powie, że jedzie,

jesli powie, ze jedzie, to bedzie znaczylo tylko jedno( i obojetnie co by tam mial robic czy NIE ROBIC) - ze Ciebie rani.
Bo wyraznie i duzymi literami mu to powiedzialas ( notabene i to podkreslam-powinienbyl to wiedziec sam )

278

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

dzisiaj ja go oszukuję, kręce, mataczę, ukrywam uczucia, waham się, wpadam w skrajności - i gdzieś tam, w ramach mojej włąsnej uczciwości tli się myśl - czy mam prawo wiązać i trzymać przy sobie człowieka, który własnie marnuje swój czas, bo ja go nie kocham?

z tego wszystkiego zrozumialam jedno: nie kochasz go.
Dlaczego , jezeli to wiesz, nie odejdziesz? Nie musialabys przezywac tych katuszy codziennie od nowa, znow i znow...

moze przyznaj sie sama przed soba , moze to pomoze.Powiedz sobie jak jest. Np. Nie kocham go. Tak.Nie kocham.

I zobacz co to z Toba "zrobi"

mam nadzieję, że pokocham. znowu

nie wiem, End_aluzjo...
dla mnie jak cos umarlo, to jest trup.

Tego przeciez nie da sie zrobic na rozum.

279

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja pamiętam taka sytaucje. Wszystko wokół sprzysiegło się przeciwko mnie i przypominało mi o jego zdradzie; filmy, programy telewizyjne, rozmowy z innymi ludzimi.. każdy tekst piosenki..wszędzie było tego pełno. Rozmawiałam z nim o tym a on w pewnym momencie wymyslił " złoty środek" czyli posadził mnie przed kompem ( net był wtedy w powijakach) i córke poprosił żeby mi pokazala czat.. wiadomo róznorodne sa i tematycznie i wiekowo.. Chodzuiło o to żebym z kims kto przezł cos pdoobnego wymieniła.. poglądy.. ;-)).. On twierzdil,że skoro jest przyczyna mojego bólu robi co może a i tak nie pomaga.. No to siadłam.. bez przekonania.. patrzyłam o czym ludzie rozmawiają.. jak to wogole wygląda .. i zaczepił mnie ktos.. otowrzyło mi się okienko.. zaczeła sie rozmowa.. po kilunastu zdaniach okazało się ,że to facet.. nie wiem dlaczego z marszu powiedziałąm KIM jestem..czyli zdradzona żoną.. rozmawialismy około godziny, pożegnalismy sie i tyle.. nie czułam ani ulgi, ani nic w ten deseń.. po kilku dniach znów weszłam na ten czat, znów on się odezwał.. i tak sie poznalismy. Mój mąz oczywiście wiedział o wszystkim , bbywał przy tych rozmiowach czasami, sam z nim tez rozmawiał.. Po jakimś czasie.. okazało się,że zaczeło to nieodpowiadac mojemu mężowi.. tak znienacka.. zażądał zerwania tej znajomości..chciał,żebym napisała w jego obecności,że już nie będe wchodziła na czat, że bay bay było miło poznać ale koniec. Nawet tak napisałam... i pamietam jak na drugi dzień dostałam szału; jak to? co ja takiego zrobiłam? czy ja romansowałam? czy ja kłamałam? czy ja ukrywałam? czy ja manipulowałam za jego plecami?? to on mnie tam posadzil.. no ale.. przeciez ten mężczyzna okazał się cholernie mądrym zyciowo facetem.. nie raz wypowiadział się krytycznie na temat mojego męża nawet do niego samego.. i wniosek był oczywisty; otwierał mi oczy.. a tchórz sie wystraszył..

280

Odp: Kobiety na zakręcie

mój mąz napisał, że on w to nie wierzy, żeby powazna firma robiła wyjazd w tym celu.... że mu się to w głowie nie mieści...

281 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-11 10:51:18)

Odp: Kobiety na zakręcie

tak?
a mnie sie nie miesci, ze jemu sie nie miesci.
Bo kazdemu by sie zmiescilo.

Powiem krotko: zwiedzanie zabytkowego ratusza ?

282

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

mój mąz napisał, że on w to nie wierzy, żeby powazna firma robiła wyjazd w tym celu.... że mu się to w głowie nie mieści...

czyli jechac jednak zamierza? pomimo wszystko?

powazne firmy to inwestuja srodki w rozwoj a nie balangowanie z klientami. Forma nagrody moga byc rozne rozniaste bonusy, ten akurat nie przyszedlby mi nawet na mysl.

A moze niech ich do Afganistanu wysla, takie energetyczne chlopaki to troche adrenalina im skoczy.

283 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-11 11:18:21)

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

mój mąz napisał, że on w to nie wierzy, żeby powazna firma robiła wyjazd w tym celu.... że mu się to w głowie nie mieści...

jezeli on taki nieoswiecony ( w co nie wierze ), to pokaz mu to:

http://wyborcza.biz/biznes/1,100969,9671091,Skandal_obyczajowy_w_niemieckiej_firmie_ubezpieczeniowej.html

poszukalam chwilke i juz mam po polsku.
:-)

Ci mezczyzni ponoc klaskali uszami, mogli robic z tymi kobietami co chceli / pieczatki dostawaly na ciele  za wykonanie tego czy tamtego/ i ile chcieli , taki all inclusive.

To wszystko to byl prezent.Jak kwiaty czy koniak.

Jeszcze za malo przykladow ??

284

Odp: Kobiety na zakręcie

pomaranczowa, ja bylam na tygodniowym szkoleniu w Shanghaju i tez mialabym co opowiadac. Kobiet bylo nas 5, reszta panowie. A dzialo sie, oj dzialo.

Przykre to, ale takie oddalenie od rodziny i partnera, zorganizowane rozrywki, alkohol, inne obyczaje, pewna anonimowosc w innym srodowisku - to duze pokusy dla obu plci.

285

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

pomaranczowa, ja bylam na tygodniowym szkoleniu w Shanghaju i tez mialabym co opowiadac. Kobiet bylo nas 5, reszta panowie. A dzialo sie, oj dzialo.

Przykre to, ale takie oddalenie od rodziny i partnera, zorganizowane rozrywki, alkohol, inne obyczaje, pewna anonimowosc w innym srodowisku - to duze pokusy dla obu plci.

Tak.

Nie bede Ci wymieniac gdzie bylam , co jadlam ,co pilam,jakie lulki palilam :-)
Jedno jest pewne-te wyjazdy to pokusa pur.

Kobieta czy mezczyzna.
Co mnie jednak zawsze dziwi -jak jednak ludzie sa rozni.Jeden potrafi sie oprzec, drugi nie.

286

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja kilka lat temu prowadziłam swoje ( prywatne ) interesu w Paryżu.. mieszkałam w dzielnicy ..hmhmhm Saint-Denis moc domów publicznych i innych takich..  byłam tam 2 razy w miesiącu. jeździłyśmy we trzy, czasami cztery.. młodzi francuzi uwielbiaja blondynki ;-)) fajnie się bawiłyśmy... ALE my byłysmy kobietami...my wszystkie miałyśmy świadomość na każdym kroku,że mamy mężów, dzieci.. i mimo naparwde super zabawy żadna z nas nigdy nie zrobiła głupoty.. jak nasi faceci by się zachowywali...?  ;-))

287

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Ja kilka lat temu prowadziłam swoje ( prywatne ) interesu w Paryżu.. mieszkałam w dzielnicy ..hmhmhm Saint-Denis moc domów publicznych i innych takich..  byłam tam 2 razy w miesiącu. jeździłyśmy we trzy, czasami cztery.. młodzi francuzi uwielbiaja blondynki ;-)) fajnie się bawiłyśmy... ALE my byłysmy kobietami...my wszystkie miałyśmy świadomość na każdym kroku,że mamy mężów, dzieci.. i mimo naparwde super zabawy żadna z nas nigdy nie zrobiła głupoty.. jak nasi faceci by się zachowywali...?  ;-))

to wracam na swojskie podworko...wyjazdy raz na pare miesiecy, na szkolenia sekretarek-asystentek. Co oznacza, ze 100% szkolonych to panie, w wiekszosci mlode ale tez mezatki, dzieciate itp.
I co Malwina? W ruch poszli nie tylko szkoleniowcy, konkretnie jeden, ciacho niesamowite ale i panowie z innego szkolenia w domu wczasowym obok oraz gogusie z miejscowej dyskoteki. Ja bylam wowczas stanu wolnego i wlasciwie nic mi na przeszkodzie nie stalo..poza moze jakims zmyslem smaku a ten podpowiadal, ze "nie lez glupia w bagno, bo utoniesz albo sie przynamniej popaprzesz". Niestety, nalezalam do nielicznych kilku wyjatkow.
Rzecz dziala sie zarowno w Wisle, jak i w Mikolajkach oraz nad Zalewem Zeg. - oj ubawilam ja sie wtedy po pachy ale w innym niz niektore panie stylu:)

288

Odp: Kobiety na zakręcie

ja tez nie rozgrzeszam kobiet.Zbyt wiele widzialam.
Niedawno przezylam male zdziwko:35 lat,staly partner,ladna,bylysmy w Spa.

Potem powiedziala na moje troche dziwne wedlug niej zdziwione oczy: to sie nie wymydli. Nie badz taka swieta.

289

Odp: Kobiety na zakręcie

No ok.. gdybysmy MY wtedy były wolne tez by było inaczej.. ale nie byłyśmy..

290

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

No ok.. gdybysmy MY wtedy były wolne tez by było inaczej.. ale nie byłyśmy..

:-)
ona tez nie byla.

291

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziwczyny Wy mądre Babeczki jesteście .. co to za choroba,że mam non stop ochotę na oliwe z oliwek? normalnie mam już szajbe jakąś.. codziennie jem mozarelle z pomidorami, bazylią i oczywiscie oliwą.. i  juz ją leje na gęsto.. a teraz wymyślił mój organizm.. sam z siebie.. ze nalewam sobie oliwy, dodaje octu balsamicznego, troszke soli i  maczam sobie chrupiącą ciemną bagietkę..          !!! ja pierdziele......... co to jest..? big_smile nie przechodzi mi...........

292

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dziwczyny Wy mądre Babeczki jesteście .. co to za choroba,że mam non stop ochotę na oliwe z oliwek? normalnie mam już szajbe jakąś.. codziennie jem mozarelle z pomidorami, bazylią i oczywiscie oliwą.. i  juz ją leje na gęsto.. a teraz wymyślił mój organizm.. sam z siebie.. ze nalewam sobie oliwy, dodaje octu balsamicznego, troszke soli i  maczam sobie chrupiącą ciemną bagietkę..          !!! ja pierdziele......... co to jest..? big_smile nie przechodzi mi...........

Tu madrosci nie trzeba .

B A B Y !

293

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dziwczyny Wy mądre Babeczki jesteście .. co to za choroba,że mam non stop ochotę na oliwe z oliwek? normalnie mam już szajbe jakąś.. codziennie jem mozarelle z pomidorami, bazylią i oczywiscie oliwą.. i  juz ją leje na gęsto.. a teraz wymyślił mój organizm.. sam z siebie.. ze nalewam sobie oliwy, dodaje octu balsamicznego, troszke soli i  maczam sobie chrupiącą ciemną bagietkę..          !!! ja pierdziele......... co to jest..? big_smile nie przechodzi mi...........

ha, doktor Mussuka z miejsca zdiagnozowala:)
To sie nazywa sydrom wloski i jest na to jedna tylko rada. Biegiem do biura podrozy i jakies last minute do Rzymu wykupic:)

294

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Dziwczyny Wy mądre Babeczki jesteście .. co to za choroba,że mam non stop ochotę na oliwe z oliwek? normalnie mam już szajbe jakąś.. codziennie jem mozarelle z pomidorami, bazylią i oczywiscie oliwą.. i  juz ją leje na gęsto.. a teraz wymyślił mój organizm.. sam z siebie.. ze nalewam sobie oliwy, dodaje octu balsamicznego, troszke soli i  maczam sobie chrupiącą ciemną bagietkę..          !!! ja pierdziele......... co to jest..? big_smile nie przechodzi mi...........

Tu madrosci nie trzeba .

B A B Y !

BABY albo i CHLOPY, sie okaze za czas jakis;)

295

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Dziwczyny Wy mądre Babeczki jesteście .. co to za choroba,że mam non stop ochotę na oliwe z oliwek? normalnie mam już szajbe jakąś.. codziennie jem mozarelle z pomidorami, bazylią i oczywiscie oliwą.. i  juz ją leje na gęsto.. a teraz wymyślił mój organizm.. sam z siebie.. ze nalewam sobie oliwy, dodaje octu balsamicznego, troszke soli i  maczam sobie chrupiącą ciemną bagietkę..          !!! ja pierdziele......... co to jest..? big_smile nie przechodzi mi...........

Tu madrosci nie trzeba .

B A B Y !

BABY albo i CHLOPY, sie okaze za czas jakis;)

...w tych szerokosciach geograficznych dwojaczki tez sie zdarzaja :-)

296

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

tak?
a mnie sie nie miesci, ze jemu sie nie miesci.
Bo kazdemu by sie zmiescilo.

Powiem krotko: zwiedzanie zabytkowego ratusza ?

może pojechać, nie zabronię mu.
ale jego decyzja to moja decyzja.

297

Odp: Kobiety na zakręcie

pomarańczowa.. no nie... no ja Cie prosze.. Ty mi jednak źle życzysz. big_smile  ja na zakręcie a Ty mi z BABY wyjeżdżasz.. plisss..s ja babcia jestem.. BABY mam co kilkanaście dni.. big_smile spełniam się i zaspokojam pod tym względem..

Do Rzymu.. hmhmmh a Może do Watykanu... o wsparcie prosić..

End_aluzja.. wiem co czujesz.. sam pomysł dał Ci do myslenia.. że On bierze coś takiego wogóle pod rozwage.. inaczej by było gdyby powiedział; " kochana.. firma wymysliła wypad do tajlandii .. na głowe upadli.. ja nie jade.. "
znam to... bo ja pewnie nawet ( psychopatka jestem) zareagowałabym na tak postawiona sprawę: " a może kochanie jedź..."  oczekując,że On powie:" absolutnie nie mam na to ochoty"

298

Odp: Kobiety na zakręcie

a tam, a tam... babcia...
jak ja bym oliwe calymi kadziami pila, to bym dawno test z apteki przyniosla :-))

299 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-05-11 13:16:15)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

inaczej by było gdyby powiedział; " kochana.. firma wymysliła wypad do tajlandii .. na głowe upadli.. ja nie jade.. "
znam to... bo ja pewnie nawet ( psychopatka jestem) zareagowałabym na tak postawiona sprawę: " a może kochanie jedź..."  oczekując,że On powie:" absolutnie nie mam na to ochoty"

tylko to jest babskie myslenie, pokretne pod kazdym wzgledem. Ja powiem mu TO ale mysle tak naprawde CO innego i on ma to COS wiedziec i zgodnie z moim planem wstrzelic sie z wlasciwa odpowiedzia:)
Nie kochana, mezczyzni mysla prosto, przyczynowo-skutkowo. Jesli chcesz aby kupil ci pierscionek z brylantem to nie stoj z nim przed wystawa jubilera i zachwycaj sie zegarem z kukulka tylko jasno pokaz " o to to tamto cacko w rogu bardzo mi sie podoba". No chyba, ze chcesz ten zegar;)

Tu podobnie: najlepiej prosto z mostu: Tajlandia to ok, ale we dwoje kochanie. Nie podzielam zachwytu na samotnymi wyjazdami panow w tamte rejony. Znasz moje zdanie w tej kwesti i wiesz , ze mnie zranisz jesli to wezmiesz pod rozwage. Jesli pojedziesz to tym bardziej.

I tyle i facet wie, woz albo przewoz.

300

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

a tam, a tam... babcia...
jak ja bym oliwe calymi kadziami pila, to bym dawno test z apteki przyniosla :-))

a ja natychmiast wage kupila:) i rozpuszczalnik na odtluszczenie;)

301

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja sie przez ten nadmiar oliwy chyba źle wypowiadam.. miałam na mysli wlasnie to co pisałaś Musssuko,że MY kobiety tak to widzimy.. a tak zazwyczaj nie ma..

Ja wiem jak facet jest prosty w obsłudze.. wiem,ze trzeba mówić jasno i czytelnie a nie na około..

End_ aluzje  w tych całych okolicznościach ,z jej rozdarciem , z jej dylametami.. włascie podbudowałaby taka postawa u męża.. a nie taka jaką zademonstrowal..

302

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Ja kilka lat temu prowadziłam swoje ( prywatne ) interesu w Paryżu.. mieszkałam w dzielnicy ..hmhmhm Saint-Denis moc domów publicznych i innych takich..  byłam tam 2 razy w miesiącu. jeździłyśmy we trzy, czasami cztery.. młodzi francuzi uwielbiaja blondynki ;-)) fajnie się bawiłyśmy... ALE my byłysmy kobietami...my wszystkie miałyśmy świadomość na każdym kroku,że mamy mężów, dzieci.. i mimo naparwde super zabawy żadna z nas nigdy nie zrobiła głupoty.. jak nasi faceci by się zachowywali...?  ;-))

to wracam na swojskie podworko...wyjazdy raz na pare miesiecy, na szkolenia sekretarek-asystentek. Co oznacza, ze 100% szkolonych to panie, w wiekszosci mlode ale tez mezatki, dzieciate itp.
I co Malwina? W ruch poszli nie tylko szkoleniowcy, konkretnie jeden, ciacho niesamowite ale i panowie z innego szkolenia w domu wczasowym obok oraz gogusie z miejscowej dyskoteki. Ja bylam wowczas stanu wolnego i wlasciwie nic mi na przeszkodzie nie stalo..poza moze jakims zmyslem smaku a ten podpowiadal, ze "nie lez glupia w bagno, bo utoniesz albo sie przynamniej popaprzesz". Niestety, nalezalam do nielicznych kilku wyjatkow.
Rzecz dziala sie zarowno w Wisle, jak i w Mikolajkach oraz nad Zalewem Zeg. - oj ubawilam ja sie wtedy po pachy ale w innym niz niektore panie stylu:)

Mussuka ma rację ,kuzynka jeździ na szkolenia pielęgniarek i co nie co widziała jak to mężatki poza domem potrafią zdradzać.Ktoś kiedyś powiedział ,że najtańszą dziwką jest cudza żona.

303 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-05-11 14:58:41)

Odp: Kobiety na zakręcie

Zaczynam kolekcjonować mądrości życiowe;

1. "w związku powinno się stosować zasadę "jeśli są jakieś wątpliwości..., to nie ma żadnych wątpliwości",
2.  "najtańszą dziwką jest cudza żona"
3. "czasami trzeba postawic swiat na glowie, by moc postawic go na nogi "

304

Odp: Kobiety na zakręcie

czasami trzeba postawic swiat na glowie, by moc postawic go na nogi :-)

Mussuka , dodaj cos!

305

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

czasami trzeba postawic swiat na glowie, by moc postawic go na nogi :-)

Mussuka , dodaj cos!

dodałam ;-)

306

Odp: Kobiety na zakręcie

Dodaje "milego weekendu" i do zobaczenia w czwartek. Od poniedzialku znowu bawie we Wrocku:)
Pa!

307

Odp: Kobiety na zakręcie

panie drogie, wiem, że to zabrzmi niedorzecznie, ale on sie zdziwił, że tajlandia to seks turystyka. ja to wiem, bo czytywało sie ksiązki huelle coś tam (wiecie, tego od cząstek elementarnych) a on nie czytywał
myslę, że jak kogoś ten temat nie interesuje to mógł nie wiedzieć.
i to nawet nie jest tak, że problemem jest zakomunikowanie mu, że mam swoje zdanie na temat tajlandii i dla mnie ten wyjazd ma taki a nie inny manifest.
problem jest gdzie indziej - mój mąz też to wie, bo napisał mi, że to nie wyjazd jest problemem.....

problemem jest moja rekacja. mój poziom emocji. moja złość. to jest problem. nie tajlandia, nie inne wisienki na torcie. bo on faktycznie mógł nie wiedzieć o tym i faktycznie mógł nie wpaść na to, że ja mam takie zdanie.

natomiast jestem prosta więc zakomunikowałam, że dla mnie ten wyjazd jest nie przyjęcia i oznacza taką a nie ina interpretacje..
tylko że dwa lata temu ja bym to olała. miałabym pewność, że on, w domu rozpusty, rozpustnikiem nie będzie.
I nie chodzi o to, że ja uważam, że on po Tajlandii będzie latał z wywalonym jęzorem - chodzi o to, że biorąc pod uwagę zdradę mojego - dotychczas uczciwego i lojalnego męza - wiem, że są sytuacje, zachowania i style zycia, które sprzyjają sprzeniewierzeniu się własnym wartościom. I mój mąz to własnie zrobił. a zatem z mojego moralnego i odpowiedzialnego punktu widzenia, mówię nie wszelkim zakumuflowanym formom osłabiania więzi, moralności i tyworzenia sytuacji, które, w grupie, usprawiedliwiają okreslone zachowania..

na jakiej podstawie pisze coś takiego??

prosze bardzo

mój szanowny małzonek - inteligentny, bystry i elokwentny zawsze wzbudzał sympatię - u pań i panów. i ja naprawde nie mam nic przeciwko... a co mi tam, niech sobie ego podbudował....

ale w jego pracy jest tak, że ten ma dupe na bolku, ten się zabawia na wyjeżdzie, tradycyjnie na częstych wyjazdach kończą kolacyjkami i obchodami pubów....
więc mój szanowny mąz wywnioskował, że w zasadzie to jakaś norma jest - a konsekwencji w sumie żadnych.....

dziunię wziął do wyrka, bo na imprezie firmowej, na której więcej facetów było niz babek.. kolega kręcił się koło dziuni.. i mój  małzonek -w końcu samiec alfa beta i lambda -postanowił pokazał koledze, że będzie skuteczniejszy...
był. by ł aż tak, że lalcia bez skrupółów zaproponowała rozwój znajomości.

mój biedny zagubiony małżonek stanął przed dylematem - z jednej strony super zabawa, pewne przyjęte normy w grupie, koniecznośc wykazania się, głupota.. no żeby zrezygnowac z takiej okazji..... a z drugiej kochana zona w domu.... no cóż....
atrakcyjność pokusy, okazja czyni złodzieja, zona się nie dowie....

nie usprawiedliwiam go tekstami w rodzaju, że dała wziół ani nic takiego- głupi nie jest, wie co robi.....
i potem co - z jednej strony głupio spławić bo STAŁA się NIEBEZPIECZNA - w końcu wiedziałą coś, czego nikt wiedzieć nie powinien, więc istniało ryzyko, że może być zagrożeniem dla stabilizacji zycia mojego męża... więc - trzeba byc miłym, co nie??
ale jak tak przez miesiąc był ostroznie miłym, to się okazało, że te esemesiki, wiadomości, to nawet niezła zabawa jest... i przecież,..... jak to nie dotyczy żony... to czemy nie skorzystać jeszcze raz????

z jego słow i pewnych danych, które przewertowałabym, tych razów było trzy... no może wiem nie wszystko, może cztery. przeanalizował jego kalendarz, pocztę i wszystkie dane, jakie były mozliwe.....

i co dalej?? mój mąz zaczął plątac się coraz bardziej

po pierwsze trzeba było osłabić znaczenie tego, co się stało, więc trzeba pokazać, że ja ogólnie jestem wyluzowany i to coś nie miało dla mnie znaczenia - stąd - o czym pisałam wam już, umawianki na randeczki w ciemno z kolegą, który chciał przerznąc koleżankę wysy łającą zdjęcia w bieliznie..... mniam mniam....

a potem ja się dowiedziałam
i się dalej nie potoczyło


ale nie mam wątpliwości, że zatrzymałam pewien proces.

pewnie za dwa trzy momenty nie było by odwrotu, nie zgodziłąbym się na żadne próby naprawiania związku...

ale się skończyło....

teraz?? od ponad dwóch lat - mój mąż nie zrobił nic, żebym mogła okreslić, że nie skończył tej znajomości, że coś kręci - a uwirerzcie - intensywnie szukałąm, czując podświadomie, że jakbym coś znalazła... to byłby spokój i ulga i wreszcie krok do przodu zamiast stania w miejscu.

ale przez te dwa lata bardzo - a może niedużo - zmieniło się we mnie...

czy to był jednorazowy wyskok mojego męża? czy on się uczy na błędach? czy nie zamierza mnie więcej zranić? przez dwa i pół roku - obiektywnie moge powiedzieć, że nalezy do tych, co popełniają błędy, się na nich uczą, potrafią określać swoje priorytety i sie ich trzymać.

no naprawde dziewczyny. zniósł i znosi wszystko.. jak złoto...
teraz pisze do mnie, że jest zdryzgotany, że mineło tyle czasu, a we mnie impuls wyciąga wzystko - tak samo intensywnie jak dwa lata temu.. tu cytat: " oczywiście, moge się tylko domyslać, co sie w tobie kotłuje, ale w takich chwilach czuję też, że samo to, że jestem jest wielkim bólem dla ciebie"

i wy wiecie i ja to wiem, że to prawda.

granica życia po zdradzie, wybaczenia lub nie nie zalezy od zachowan zdradzającego - ja mam tutaj przykład na to, że mój zdradzający mąz, w chwili obecnej i przez ostatnie dwa lata jest perłowy...
ale wola zycia po zdradzie i koniecznośc przeżycia tej zdrady spoczywa na osobie zdradzanej. a ja nie potrafie ze zdrada zyć.

bo ta zdrada nie dotyczyła mojego męża, jego relacji.. ona DOTKNĘŁA MNIE

ona zamknęła w moim zyciu pewien rozdział.... ona uniemozliwia mi otwarcie nowego....

czy jestem nawina mysląc, że pokocham znowu??

zjawiłam się na tym forum rok po zdradzie, szukając podobnie doświadczonych kobiet, które mi powiedzą - tak, da się pokochać... kilka takich znalazłam, tak deklarowały. teraz czasami tu wracają, jak aga333 i piszą, że chyba jednak cos się wypaliło.. albo jak misiekpuszysty, który pisze, że jej sie tak nie chce  -że słabe to jest....
bo prpoblemem jestesmy MY - zdradzani...

bo ja na zdrade sie nie nadaję. Może dlatego, że zawsze byłam dumna, pewna siebie i wierzyłam, że świat ofiaruje mi to, czego zechcę?/ a świat zabrał mi to, co dla mnie było najważniejsze- moją zdolnośc zaufania i kochania. dał mi ostrożność, analizę ryzyka, niepewność i dmuchanie na zimne.
dał mi niewiarę w miłość, nauczył nienawiści, która wywala trzewia na zewnątrz, pokazał, jak mroczna może byc moja dusza....

może świat dał mi pieprzone człowieczeństwo??? wiecie - WSZYSTKIE UCZUCIA _ I NIEBO I PIEKŁO....

wiecie, czemu nie zmieniam swojej sytuacji -bo gdzies w środku głęboko, boleśnie obawiam się - że te uczucia, które ofiarowuje mojemu męzowi - to wszystko na co mnie stać....

że z wewnętrznego, głęnbokiego poczucia mojej ufności, miłości, czułości i intymności dla mojego męża -zostało to co mam teraz.

więc czy go kocham?
a czy umiem kochać?


i to jest t

308

Odp: Kobiety na zakręcie

End_aluzjo,

bardzo dokladnie opisujesz, co boli i jakby analizujesz kazdy skrawek tego bolu...jeszcze i jeszcze.Nie wiem...jak mam to powiedziec

Zadam Cie jedno pytanie:co powstrzymuje Cie przed tym, zeby to zakonczyc ? CO?

( cos , co bardzo boli staramy sie przeciez skrocic, a nie wydluzac)

309

Odp: Kobiety na zakręcie

żal.
żal mi mojego męża
żal mi mojego syna
odpowiedzialność
bo rozwalę paru osobom życie
a w sferze codzienności przeciez nie jest tak żle.
Strach
że będę miała jeszcze więcej roboty a mam jej bardzo duzo w pracy, a będe musiała zając się jeszcze sobą
poczucie nieuczciwości
bo na codzien podejmuje decyzje, które wiążą mnie zasadniczo, finansowo i w planach długofalowych wieloletnich z moim męzęm
niewiedza
może własnie tak kochają "dorosli" a nie naiwne dziewczątka wychowane na wyobrażni?
nadzieja
że może mi się uda, że może te pokłady we mnie są, że może kiedys obudze się pogodzona i szczęsliwa
ból
że jak tego nie przepracuję z nim, to będzie mnie bolało zawsze z każdym w każdym związku
obiektywizm
że obiektywnie rzecz biorąc gośc popełnił błąd.. ale od dawna żadnym słowem, uczynkiem, myślą czy zaniedbaniem nie dał mi odczuć wahań ze swojej strony
racjonalizm
bo jak porozkładam wszystko na czynniki pierwsze i przeanalizuję, to wiem, że problem jest w moim sercu a reszta poukładana
medycyna
bo przecież wszystkie rany sie kiedyś zabliżniają, nie?
głupota
bo dałam czasowi czas, a trzeba było dac emocjom wyraz!
konsekwencja
bo jak sie powiedziało a to trzeba powiedziec b, a męzowi dac szanse na powiedzenie c...
wiara
że jednak w zyciu zawsze wszystko będzie dobrze

310

Odp: Kobiety na zakręcie

to zaczynam weekend, mój mąz wraca, będziemy się widzieć po moich burzliwych esemesach.
gdyby sie dało tak zawinąc na pięcie i zniknąć.. ech...

311 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-11 16:45:50)

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

żal.
żal mi mojego męża
żal mi mojego syna
odpowiedzialność
bo rozwalę paru osobom życie
a w sferze codzienności przeciez nie jest tak żle.
Strach
że będę miała jeszcze więcej roboty a mam jej bardzo duzo w pracy, a będe musiała zając się jeszcze sobą
poczucie nieuczciwości
bo na codzien podejmuje decyzje, które wiążą mnie zasadniczo, finansowo i w planach długofalowych wieloletnich z moim męzęm
niewiedza
może własnie tak kochają "dorosli" a nie naiwne dziewczątka wychowane na wyobrażni?
nadzieja
że może mi się uda, że może te pokłady we mnie są, że może kiedys obudze się pogodzona i szczęsliwa
ból
że jak tego nie przepracuję z nim, to będzie mnie bolało zawsze z każdym w każdym związku
obiektywizm
że obiektywnie rzecz biorąc gośc popełnił błąd.. ale od dawna żadnym słowem, uczynkiem, myślą czy zaniedbaniem nie dał mi odczuć wahań ze swojej strony
racjonalizm
bo jak porozkładam wszystko na czynniki pierwsze i przeanalizuję, to wiem, że problem jest w moim sercu a reszta poukładana
medycyna
bo przecież wszystkie rany sie kiedyś zabliżniają, nie?
głupota
bo dałam czasowi czas, a trzeba było dac emocjom wyraz!
konsekwencja
bo jak sie powiedziało a to trzeba powiedziec b, a męzowi dac szanse na powiedzenie c...
wiara
że jednak w zyciu zawsze wszystko będzie dobrze

to bardzo duzo. Co Cie powstrzymuje.
Gora cala.

Ja mysle, ze juz podjelas decyzje.

312

Odp: Kobiety na zakręcie

...i chcesz w tym trwac.

313

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

(...)dałam czasowi czas, a trzeba było dac emocjom wyraz!(...)

Na odreagowanie nigdy nie jest za późno. Jeśli do tej pory tego nie zrobiłaś, nie dałaś im ujścia, jeśli do tej pory wszystkie te "złe" emocje chowałaś w najodleglejszych zakamarkach, to nic dziwnego, że siedzisz na czynnym wulkanie.
Zachęcam Cię do odreagowania tych upchniętych uczuć.
Odreagowania na worku treningom, w lesie (krzyk), w jakikolwiek inny sposób. jeden jest zakazany. Obiektem Twego odreagowania nie może być jednak Twój mąż. To mogłaś zrobić wówczas, dwa lata temu.

314

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

...i chcesz w tym trwac.

no patrz pomarańczowa...
może jak sobie uświadomię, że CHCĘ... to może, jak będzie w tym konsekwencja mojej woli, to poczuję coś pozytywnego??

wiecie co?
musze się wyautować. niedługo wyjeżdzam to będzie okazja. daje sobie dwa tygodnie na brak refleksji o mnie, moich potrzebach, moich problemach
dwa tygodnie bez komentowania, bez analizowania bez szukania przyczyn, skutków i wymówek...
dwa tygodnie dystansu.

trzeba sie trochę zakręcić - w inną stronę. bo zaczynam sie sama pętlić....

315 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-05-11 16:55:14)

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

(...)dałam czasowi czas, a trzeba było dac emocjom wyraz!(...)

Na odreagowanie nigdy nie jest za późno. Jeśli do tej pory tego nie zrobiłaś, nie dałaś im ujścia, jeśli do tej pory wszystkie te "złe" emocje chowałaś w najodleglejszych zakamarkach, to nic dziwnego, że siedzisz na czynnym wulkanie.
Zachęcam Cię do odreagowania tych upchniętych uczuć.
Odreagowania na worku treningom, w lesie (krzyk), w jakikolwiek inny sposób. jeden jest zakazany. Obiektem Twego odreagowania nie może być jednak Twój mąż. To mogłaś zrobić wówczas, dwa lata temu.

wielokropku?? a moge nieuczciwe, niesprawiedliwie i złośliwie potraktowac tę zołżę??? wiesz którą???;)))) i wyżyć sie na niej.. coby komus dokopać.. rykoszetem!

trzeba poryczeć. masz rację. wyciągnąc z siebie mr hyde'a i stać sie hulkiem!

edit. żartuję z ta zołzą... głupia jest zołza jest, ale to jej sprawa zołziasta.

nie ona winna, nie ona relacyjna do mnie

316 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-05-11 16:56:35)

Odp: Kobiety na zakręcie

nie wiem.

Dla mnie Twoj Status quo jest taki:
Stwierdzam , ze nie umiem z  nim zyc.
Ale zyje.

I ja tego nie rozumiem.

Ale ja moge sie mylic. Moze jest calkiem inaczej. Tylko Ty wiesz.

317

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

nie wiem.

Dla mnie Twoj Status quo jest taki:
Stwierdzam , ze nie umiem z  nim zyc.
Ale zyje.

I ja tego nie rozumiem.

Ale ja moge sie mylic. Moze jest calkiem inaczej. Tylko Ty wiesz.

stwierdzam, że chciałabym z nim zyć, ale coraz bardziej nie potrafię

318

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

nie wiem.

Dla mnie Twoj Status quo jest taki:
Stwierdzam , ze nie umiem z  nim zyc.
Ale zyje.

I ja tego nie rozumiem.

Ale ja moge sie mylic. Moze jest calkiem inaczej. Tylko Ty wiesz.

stwierdzam, że chciałabym z nim zyć, ale coraz bardziej nie potrafię

czyli taki koncert zyczen?

nie wiem, dla mnie pustka bylaby lepsza od zludzen.

319

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

wielokropku?? a moge nieuczciwe, niesprawiedliwie i złośliwie potraktowac tę zołżę??? wiesz którą???;)))) i wyżyć sie na niej.. coby komus dokopać.. rykoszetem!

trzeba poryczeć. masz rację. wyciągnąc z siebie mr hyde'a i stać sie hulkiem!

edit. żartuję z ta zołzą... głupia jest zołza jest, ale to jej sprawa zołziasta.

nie ona winna, nie ona relacyjna do mnie

A gdybyś...
A gdybyś tak przestała udawać sama przed sobą i wywaliła swoją złość, zawód, upokorzenie i co tam jeszcze trzymasz za pazuchą na jakiś przedmiot? I gdybyś wyobraziła sobie, że ten przedmiot jest tą osobą, która jest powodem Twych tak silnych uczuć? I waliła w niego i wrzeszczała na niego (na ten przedmiot będący chwilowym uosobieniem)?

Polecam Ci (i ni9e tylko Tobie) tę metodę, jest znakomita.
A jaki błogi spokój później, w ciele i duszy.

320

Odp: Kobiety na zakręcie

Witajcie dziewczyny po weekendzie..


Minął jak każdy błyskawicznie.. mimo,że ciutek sie pochorowałam i większość czasu leżałam nieżywa.. Misiek cały weekend w pracy, syn u dziewczyny więc ja sama.. z myślami.. a jak ja mam czas na myslenie to zaczyna się moja jazda.. dopadł mnie dołek.. BO;

może ja jestem winna ? przecież odkąd się znamy przytyłam.. kilka ładnych okragłych kilogramów.. a przeciez wiem,że on gustuje w szczuplutkich dziewczynkach.. dostałam oponki, powiększył mi się celulit, zwiotczałam, obwisłam.. jednym słowem czas mnie posunął..na dodatek kłopoty finansowe, ciągłe.. nie motywuja mnie do działania.. wtedy osiadam..nie mam energii, napędu.. więc nie szczupleje pzreciez od tego....

??????

Nudna się zrobiłam też.. ciągle licze; rachunki, raty, wszelkie wydatki... nie możemy zrobic jak kiedyś wypadu na relaksacyjne  zakupy.. które On ( sic!!) uwielbia.. nie możemy wyskoczyć na żagle, narty.. i inne hulaj dusza.... bo kasa!!!

??????

Kręce się tylko na linii dom-praca-pobliski sklep-dom-spacer z psem...i od nowa.. co w tym fascynującego jest???nic..


??????

wszystkie tematy mamy przerobione...gadalismy juz o wszystkim, nic ciekawego, sensacyjnego nie istnieje w moim zyciu..nie mam go czym zaskoczyć, zainteresować, nie mam takich pasji pasjonujących, powalających z nóg jak skoki spadochronowe.. kocham film ..mam swoje w tej dziedzinie priorytety... całkiem odmienne od jego...interesuje mnie dośc mocno polityka( niestety) ...a to nie jest coś intrygującego przecież...


...i może dlatego kobieta pewnie młodsza i szczuplejsza ode mnie... prowadząca zupełnie inny tryb zycia, sorry( nieżycze nikomu i nie chce byc źle zrozumiana) mające chore poważnie dziecko.. dlatego jej się współczuje, są tematy z tym związane..ciekawe, bulwersujące ( taki kraj)... czyli jest ciągle o czym gadać.. ciagle jest temat interesujący, ciagle coś sie dzieje... wiem... choroba to coś strasznego ale to tylko przykład...

????

dlatego dooopa.....

321 Ostatnio edytowany przez nikandra (2012-05-14 18:21:03)

Odp: Kobiety na zakręcie

Witaj Malwino smile

że też Cie takie rozterki naszły, w dodatku miendliłaś je cały weekend big_smile
Powiem ci tylko tak...czy Misiek biorąc Cię 5 lat temu w pakiecie dostał gwarant dożywotni w którym stoi iż Malwina do późnych lat starości nie będzie przybierać na wadze, obwisać ani się  marszczyć ? NIE !! Nie dostał takowej ....zatem jako człek rozumny ,inteligentny wykształcony w pełni powinien akceptować minimalne zmiany jakie w Tobie zachodzą,czasu nie zatrzymasz ,rzecz jasna może mieć obiekcje gdyby waga podskoczy drastycznie do rozmiarów mamucich, a i Ty nic nie będziesz robić w kwestii dbania o siebie.
Co do kasy..no cóż sama pisałaś trefne auto do którego dokładacie, jakieś tam większe czy mniejsze wydatki związane z domem, tudzież kredyty...no wybacz ale to nie są koszty Twojego Facelifting-u  czy też pobytu w SPA ...więc nie sądzę  aby Misiek mógł  mieć jakiekolwiek pretensje, czy też pretekst do romansowania  ...bo kasy brak na rozrywkę.
Często jest tak ,że coś kosztem czegoś ale przecież to mija prędzej czy później.
Jeśli nawet znudziła go szara codzienność...to wybacz , albo nie dorósł do odpowiedzialności ,albo zwyczajnie postanowił sobie ją  urozmaicić flirtem ze szczupłą młodszą i zapewne szukającą okazji do uwieszenia się na męskim ramieniu babeczką. Po biadoliła jaka to ona nieszczęśliwa, zagrała na Miśkowym współczuciu , połechtała jego męskie ego i bach! Adrenalinka podskoczyła tu i ówdzie wink

Przestań się doszukiwać w sobie problemu, błagam !!
Zamiast się dołować, poszukaj w Was coś- co Was zbliży ...może i "cierpicie" chwilowo na brak kasy ale  i bez niej  można wykombinować  coś co Wam we dwoje będzie sprawiać przyjemność. Nie raz to zupełnie proste rzeczy ...cofnij się do początków Waszej znajomości gdy cieszył przykładowo, wspólny wypad na łono natury ,ognisko i spontan seks gdzieś na uboczu z dala od ludzi  big_smile to tylko przykład ...nie mam pojęcia czy w ogóle lubicie ogniska i tego tam typu sprawy wink

322

Odp: Kobiety na zakręcie

Owszem lubimy ogniska, wypady, spontaniczny seks.. ale oprócz kasy wogole nie mamy na to czasu.. kiedys siadalismy na rowery i gnalismy w las... teraz skoro juz jest w domuy, to nie mamy na to siły.. a poza tym sa same obowiązki..

Może to przetrwamy.. może nie..

323

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Owszem lubimy ogniska, wypady, spontaniczny seks.. ale oprócz kasy wogole nie mamy na to czasu.. kiedys siadalismy na rowery i gnalismy w las... teraz skoro juz jest w domuy, to nie mamy na to siły.. a poza tym sa same obowiązki..

Może to przetrwamy.. może nie..

Malwinko to może odpuść sobie trochę ,jak nie będzie posprzątane nic się nie stanie .Może jak on idzie na spacer z psem zaproponuj ,że chętnie pójdziesz z nim .

324

Odp: Kobiety na zakręcie

...Chodzimy razem z psem.. ale wiesz.. to tez juz jest taka monotonia..

a wogole to zaobserwowałam,że zaczął strasznie mnie irytowac.. byle czym, gestem, tym co mówi.. pierdołami... i odzywam się taka rozdrazniona do niego... siedzi we mnie złość.. chyba sama pójde do lasu jak radzi innym Wielokropek i wywale na jakims drzewie moje negatywne emocje..jak to zrobię to zwierzyna wróci w okolicy listopada w te strony................

325

Odp: Kobiety na zakręcie

Czesc Malwinko,
widze, ze nastroj dzis u Ciebie pod psem...

analizujesz,wymyslasz sobie winy jakies...
a moze  ( co mi przyszlo do glowy ) tylko szukasz usprawiedliwien dla niego?

Posty [ 261 do 325 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024