Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 441 442 443 444 445 446 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28,731 do 28,795 z 29,007 ]

28,731

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

hej Mszym smile
Tak dla porządku, jeśli chcesz cytować czyjeś słowa, to kliknij w dolnym prawym rogu   cytuj .
Wtedy nie będzie bałaganu, kto co powiedział.

A co Twojej historii. To może ja źle zrozumiałam, że Twój mąż tylko dlatego nie odszedł do tamtej, bo ona się "odkochała".
No cóż. Moim zdaniem mąż teraz powinien udowodnić, że jest wart Twojego zaufania i uczucia. Zbyt łatwo chyba dałaś się porwać w ten szał wspólnych kolacyjek, sexu itp. On pewnie wcale nie ma poczucia, że coś może stracić.
Jedno jest pewnie, raz zawiedzionego zaufania tak łatwo nie można odbudować.


Pewnie masz rację. Zaufanie strasznie nadwyrężył.  Ale naprawdę gdyby nie te jego napady wspomnień, to były najlepszy czas w naszym małżeństwie tak dobrze razem nie bawiliśmy się nigdy.   Chciałabym go postraszyć że może mnie stracić, ale chyba jeszcze ja się boje. Jak raz powiedziałam żeby się wyprowadził że mam dość to on chyba się wystraszył, ale chyba za mało..... sad Ja się boje zagrać ostrzej.

Zobacz podobne tematy :

28,732

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny
Padam z nóg.

Mszym,nie wiem co ci doradzić.
Po zdradzie da się żyć, nawet bardzo dobrze tylko to jest cholernie trudne i muszą chcieć tego obie strony . Mi się udało, nie żałuję tego, że dałam mężowi szanse ,ale drugi raz nie dałabym rady.

Kiedy było mi ciężko byłam przekonana, że to właśnie Moni się uda a nie mi . Wyszło na odwrót.
Widocznie tak miało być.
Ja dochodziłam do siebie cztery lata.

28,733 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-11-23 20:54:21)

Odp: Kobiety na zakręcie

Mszym piszesz: "Chce być z nim pod warunkiem, że będzie tak jak teraz. Gdy potrafimy rozmawiać, czuć co czuje druga osoba nawet gdy nas nie ma koło siebie (u nas w pewnym momencie to się wypaliło)". Czasem taki wstrzas moze w dluzszym okresie byc pozytywny dla zwiazku. Po jednym warunkiem, jesli po zdradzie zostajesz  ze zdradzajacym, bo tak wybierasz na podstawie waznych dla Ciebie kryteriow, ale nie ze strachu.

I tutaj widze niebezpieczenstwo. Nie w tym, ze "psujesz" obecna sielanke wzmiankami o zdradzie (bo jest to jak najbardziej zdrowe i potrzebne), ale ze boisz sie powiedziec dobitniej, co o nim myslisz i co czujesz. Tutaj jest praca dla Ciebie. Dlaczego boisz sie odejscia meza? Z tym lekiem trzeba sie pozegnac, bo inaczej nie wyjdziesz na prosta.

I tyle ze swojej strony mozesz zrobic, przestac sie bac i zajac swoim zyciem. Nie bylabym sklonna do kolacyjek, seksu i "udawania" ze jest dobrze, nie puszczalabym kolo uszu informacji o tym, ze on teskni za kochanka. Jasno i dobitnie mow mu, ze Cie to rani i nie zyczysz sobie tego sluchac.  Nie jest dobrze mimo obecnych "pozorow".  Pracuj nad soba, nad swoim lekiem, asertywnoscia (super, ze zmienilas swoje zachowanie, ze masz prace) ale  maz ma tez swoja prace do zrobienia.  On ma  Tobie  pokazac, ze warto z nim zostac. Czy bedzie chcial? Nie wiadomo. Czy po uporaniu sie ze swoim lekiem Ty bedziesz chciala z nim zostac? Nie wiadomo. Bardzo polecam terapie, jesli nie czujesz sie dobrze ze swoim psychologiem, idz do kogos innego.

Na poczatek, napisz cos o tym leku. Czego tak naprawde sie boisz, co byloby dla Ciebie takie straszne, gdyby maz odszedl?

28,734

Odp: Kobiety na zakręcie

Renatta
U mnie chyba nawet nie ma jakiegoś strachu samego w sobie. Dam sobie rade sama, co domu i opieki nad synem już z nim ustaliłam, ja lubie mieć poukładane takie rzeczy nawet gdy pracujemy nad związkiem. Ja porostu go kocham. Chcę z nim być. Wiem ze bez niego przez jakiś czas miesiąc, rok, kilka lat będę załamana, ale dam sobie radę.

Pozorów teraz wlasnie żadne z nas nie robi, te gesty, słowa, sex to jest pierwszy raz szczere. Tylko przy synu się pakujemy z ewentualnymi rozmowami.

Powiedziałam mu kiedyś na spacerze, że nie chce żeby sie z nia spotykał, ale wiem że ze względów służbowych jest to niemożliwe. On sam co niej nie mowi, tylko gdy ha zapytam, czy o niej myślał (nie wiem czemu pytam) to mnie bili, wiec od kilku dni nie pytam, jestem ciekawa czy zapomina czy mniej myśli. Ale to zatruta związek, psuje atmosferę, moze kiedyś zapytam.

Mam nadzieje ze nam się uda!

28,735 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-11-24 00:59:22)

Odp: Kobiety na zakręcie

Mszym, jak najbardziej Ci tego zycze. Pamietaj, ze mozesz pisac tutaj o wszytkim,  i o sukcesach na swojej drodze i o porazkach.  Sciskam cieplo.

U mnie zycie idzie niezle. Na pewno wiele nauczylismy sie obydwoje z naszego zderzenia osobowosci. M.  i ja. M. rozumie swoje toksyczne zachowania, stara sie ich nie powtarzac, cieszy sie, ze zyje mu sie lepiej. U mnie mozna mowic o wzmocnieniu   zgodnie z zasada co cie nie zabije to cie wzmocni. Nie zawsze  i nie u kazdego ta regula jest prawdziwa, ale tutaj w moim przypadku - tak. Jest taki powiedzenie ze ludzie sa ze soba for a season, for a reason i for a lifetime. Na pewno jestesmy z M. for a reason, a czy for life time tego nie wiem. I tak jest dobrze. Nie musze tego wiedziec. Zreszta kto wie takie rzeczy? Zobaczymy pod koniec zycia.

28,736

Odp: Kobiety na zakręcie

Renatta. Strasznie miło czyta mi się Twoje posty. Czuję że jesteś ciepłą osobą smile
W jednym z Twoich postów przeczytałam "Musiałam cierpliwie czekać ,aż on zapomni.Twój mąż od początku o Ciebie walczył ,prosił o wybaczenie nosił Cię na rękach,mi na początku musiało wystarczyć to,że ze mną został ,że przestał się z nią spotykać i,że na swój sposób starał się .Teraz jest inaczej ,dla mojego męża życie toczy się dalej jakby nic się nie stało,z propozycji rozstania nie skorzystał. .Stara się bardziej niż kiedyś ,ale dla niego sprawa jest skończona, a to, że ja ciągle o tym myślę ,to już mój problem .Mąż mówi ,że sama się krzywdzę ,rozdrapuję tą ranę i pewnie ma rację, bo to zależy tylko od mojej silnej woli." - to jest właśnie tak jak ja się teraz czuję.
Wiem, że on się stara, ja tak strasznie czekam aż nadejdzie ten dzień że powie mi "KOCHAM CIĘ", ale powoli zaczynam się oswajać z myślą, że to niekoniecznie musi nadejść sad
Teraz jak ja nie rozdrapuję ran jest mi - nam - dobrze. Jeszcze czasem jest tak "dziwnie", ale to są chwile. Twoja historia wprowadza mnie na drogę walki, takiej pozytywnej o syna (żeby kiedyś nie powiedział brakowało mi taty jak go potrzebowałem), o nas, i chyba najważniejsze o mnie. O mnie samą żebym kiedyś nie wypominała sobie, że się poddałam bez walki.
Bardzo Tobie dziękuję za wysłuchanie.

Wszystkim Wam bardzo dziękuję! Rejestrując się tu nawet nie sądziłam, że jest tu tyle cudownych osób!
Nie wszystkie wypowiedzi mi się podobają (bo chciałabym słyszeć będzie dobrze, kocha Cię) ale wiem że są szczere i sprowadzają mnie na ziemię co jest bardzo cenne.

28,737

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:

Kiedy było mi ciężko byłam przekonana, że to właśnie Moni się uda a nie mi . Wyszło na odwrót.
Widocznie tak miało być.

Eee, bo nie zrozumialam do konca? A co sie Moni nie udalo? Ja tam uwazam, ze jej akurat udalo sie najlepiej jak moglo. Dalsze zycie z poteflonem, nawet po rozstaniu z lafirynda, byloby zwykla droga przez meke. Moim zdaniem poteflon zrobil przysluge uwalniajac ja od siebie. Wtedy bolalo ale rok pozniej..nie ta sama Monia:) Wiec jak tak sobie np. na silky patrze i na monie, to nie mam watpliwosci, kto jest wygranym, aczkolwiek, tu w ogole ciezko o zwyciestwie mowic.

A do postow mszym, poki co nie odniose sie, tak bedzie bezpieczniej. Poczytam, poobserwuje i poczekam , az dorosnie i dojrzeje. Bo dla mnie tekst, ze maz stwierdzil iz "jestem ladniejsza i lepiej caluje" pasuje do serialu Szkola albo rownie ambitnej produkcji telewizyjnej, nie do kobiety lat 30. Ale narazie nie przesadzam, choc dziwne te wynurzenia.

28,738

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
nina1234 napisał/a:

Kiedy było mi ciężko byłam przekonana, że to właśnie Moni się uda a nie mi . Wyszło na odwrót.
Widocznie tak miało być.

Eee, bo nie zrozumialam do konca? A co sie Moni nie udalo? Ja tam uwazam, ze jej akurat udalo sie najlepiej jak moglo. Dalsze zycie z poteflonem, nawet po rozstaniu z lafirynda, byloby zwykla droga przez meke. Moim zdaniem poteflon zrobil przysluge uwalniajac ja od siebie. Wtedy bolalo ale rok pozniej..nie ta sama Monia:) Wiec jak tak sobie np. na silky patrze i na monie, to nie mam watpliwosci, kto jest wygranym, aczkolwiek, tu w ogole ciezko o zwyciestwie mowic.

A do postow mszym, poki co nie odniose sie, tak bedzie bezpieczniej. Poczytam, poobserwuje i poczekam , az dorosnie i dojrzeje. Bo dla mnie tekst, ze maz stwierdzil iz "jestem ladniejsza i lepiej caluje" pasuje do serialu Szkola albo rownie ambitnej produkcji telewizyjnej, nie do kobiety lat 30. Ale narazie nie przesadzam, choc dziwne te wynurzenia.

Ja sama czuję się teraz jak nastolatka, która nie wiem kompletnie nic smile Wyłapuję wszystkie pozytywne słowa w moim kierunku. Ładna, inteligentna i inne byle tylko to słyszeć.... od niego, że jednak w czymś mu odpowiadam.

28,739

Odp: Kobiety na zakręcie
mszym napisał/a:
Mussuka napisał/a:
nina1234 napisał/a:

Kiedy było mi ciężko byłam przekonana, że to właśnie Moni się uda a nie mi . Wyszło na odwrót.
Widocznie tak miało być.

Eee, bo nie zrozumialam do konca? A co sie Moni nie udalo? Ja tam uwazam, ze jej akurat udalo sie najlepiej jak moglo. Dalsze zycie z poteflonem, nawet po rozstaniu z lafirynda, byloby zwykla droga przez meke. Moim zdaniem poteflon zrobil przysluge uwalniajac ja od siebie. Wtedy bolalo ale rok pozniej..nie ta sama Monia:) Wiec jak tak sobie np. na silky patrze i na monie, to nie mam watpliwosci, kto jest wygranym, aczkolwiek, tu w ogole ciezko o zwyciestwie mowic.

A do postow mszym, poki co nie odniose sie, tak bedzie bezpieczniej. Poczytam, poobserwuje i poczekam , az dorosnie i dojrzeje. Bo dla mnie tekst, ze maz stwierdzil iz "jestem ladniejsza i lepiej caluje" pasuje do serialu Szkola albo rownie ambitnej produkcji telewizyjnej, nie do kobiety lat 30. Ale narazie nie przesadzam, choc dziwne te wynurzenia.

Ja sama czuję się teraz jak nastolatka, która nie wiem kompletnie nic smile Wyłapuję wszystkie pozytywne słowa w moim kierunku. Ładna, inteligentna i inne byle tylko to słyszeć.... od niego, że jednak w czymś mu odpowiadam.

Bardzo jestem ciekawa co mowil badz mowi tej drugiej. Z pewnoscia nie to, ze jest brzydsza, gorzej caluje, glupsza itd. Swietnie sie koles urzadzil a Ty otworz na to oczy.

28,740

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussuka
Masz rację. Opowiadał mi co jej mówił: że ma ładne oczy, ładny uśmiech, że fajnie że zawsze się uśmiecha (mi tego brakowało, a zawsze mówił odkąd się znamy że lubi jak się uśmiecham- ale tego nie robiłam, czemu, bo byłam zirytowaną kobietą). Ale wiem też czego u niej nie lubi.

Wiem że brzmi to kuriozalnie, ale ja naprawdę wierzę że on coś do mnie czuję, że odkopujemy powoli tą miłość z popiołu (ale zabrzmiało poetycko:) )

28,741

Odp: Kobiety na zakręcie
mszym napisał/a:

Mussuka
Masz rację. Opowiadał mi co jej mówił: że ma ładne oczy, ładny uśmiech, że fajnie że zawsze się uśmiecha (mi tego brakowało, a zawsze mówił odkąd się znamy że lubi jak się uśmiecham- ale tego nie robiłam, czemu, bo byłam zirytowaną kobietą). Ale wiem też czego u niej nie lubi.

Wiem że brzmi to kuriozalnie, ale ja naprawdę wierzę że on coś do mnie czuję, że odkopujemy powoli tą miłość z popiołu (ale zabrzmiało poetycko:) )

Jasne, ze odkopujecie, poki sie druga przystan nie trafi, to gdzies sie biedak musi podziac. Skoro nawet nie mozesz liczyc na "kocham Cie" (choc i w to bym niue wierzyla tak na slepo), to nic tylko szampana chlodzic. Za wielka milosc.

Facet naplul Ci w twarz, w dalszym ciagu serduszko mu pika jak klapa u smietnika na mysl o tamtej, ale jest bosko, jest coraz lepiej. Zerwal z nia, ale nie zerwal mysli o niej. Przeanalizuj to na chlodno, bo czeka Cie niezla niespodzianka. Na tym forum az roi sie od ufnych w zmartwychwstanie uczucia i wiernosci malzenskiej zon.

28,742 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-11-24 12:59:53)

Odp: Kobiety na zakręcie

Mszym niestety,  Mussuka kubeł zimnej wody wylewa na Ciebie, ale ma rację.

I co do mnie ma rację. Pewnie prędzej czy później i tak by się u mnie rozpadło, bo ile można znosić westchnienia własnego chłopa do innej baby.
Chyba że nagle by się odmieniło w nim, ale podejrzewam, że ja już byłabym zupełnie inna wtedy.
Podejrzewam, ze chyba jednak łatwiej chyba wybaczyć jakiś skok w bok bez zaangażowania uczuciowego. Ale w sumie tyle wiemy ile nas sprawdzono. Chociaz znając siebie teraz, pewnie byłoby pozamiatane, gdyby motylek pofrunął na inny kwiatek. Nawet jednorazowo.

28,743

Odp: Kobiety na zakręcie

Czytam Was i mam taką ogromną chęć krzyczeć NIE MACIE racji, ale się boje, że to właśnie Wy ją macie a nie ja.
Jednak walczyć będę do póki mam siłę, chęci i wiarę - walczyć będę. Nie wiem ile siły mi jeszcze zostało.
Nie chce się nastawiać na złe, myślę o tym co może jeszcze być dobre. Wierzę, że mnie kocha, ale się pogubił, że zakręciła się koło niego w chwili kiedy od potrzebował wsparcia i ona mu je dała. Czy traktuje mnie jako przystań - możliwe, ale każda łódź potrzebuje przystani i jeśli mogę nią być chociaż teraz to chcę nią być - wcześniej nie byłam. Teraz wiem jedno jeśli taka sytuacja miałby się powtórzyć po naszym ponownym połączeniu się to ja już w to nie wchodzę. A jak będzie zobaczymy.

28,744

Odp: Kobiety na zakręcie

Powiem tak. Każdy przypadek jest inny. Nie ma dwóch identycznych historii.
Jeśli Twój mąż prawdziwie chce odbudować Wasze relacje, a nie tylko traktować Cie jako bezpieczną i znaną przystań, no to może się uda.

28,745

Odp: Kobiety na zakręcie
mszym napisał/a:

Czytam Was i mam taką ogromną chęć krzyczeć NIE MACIE racji, ale się boje, że to właśnie Wy ją macie a nie ja.
Jednak walczyć będę do póki mam siłę, chęci i wiarę - walczyć będę. Nie wiem ile siły mi jeszcze zostało.
Nie chce się nastawiać na złe, myślę o tym co może jeszcze być dobre. Wierzę, że mnie kocha, ale się pogubił, że zakręciła się koło niego w chwili kiedy od potrzebował wsparcia i ona mu je dała. Czy traktuje mnie jako przystań - możliwe, ale każda łódź potrzebuje przystani i jeśli mogę nią być chociaż teraz to chcę nią być - wcześniej nie byłam. Teraz wiem jedno jeśli taka sytuacja miałby się powtórzyć po naszym ponownym połączeniu się to ja już w to nie wchodzę. A jak będzie zobaczymy.

TY walczyc? Ty to powinnas teraz lezec, pachniec i palcem w bucie nie kiwnac. Zrobilas cos zlego, zeby walczyc, czy to raczej on powinien orez wyciagnac i walczyc sam ze soba? Ty walczysz, a on Ci w tak zwanym miedzyczasie, wsparcie duchowe daje tekstami, ze mu serce lupie w nocy na mysl o tej drugiej. No nie ,ma to jak zwarte szeregi:)

I oczywiscie stara spiewka: on sie pogubil, ona sie zakrecila, on ulegl. Sorry, ale za debila wyszlas za maz?

Chcesz byc przystania tymczasowa? Czy na stale? Bo mezczyzna nie szanujacy swojej partnerki dlugo w takiej przystani nie zabawi. Ja nie pisze, ze masz go spakowac i kolki na glowie ciosac, wrecz przeciwnie, kochaj go sobie, stwarzaj przyjemna atmosfere w domu, ale rob to dla siebie. Glownie dla siebie. Zeby Tobie bylo dobrze. On w mig wychwyci, kiedy to bedzie milosc wlasna i do niego a milosc poddancza.

I przerwij wreszcie te wynurzenia o niej i reminiscencje a takze pokaz mu wyraznie, ze stawiasz granice, ktorych jemu nie wolno na milimetr przekroczyc. Inaczej eksmisja ze skutkiem natychmiastowym.

Ale jesli oni nadal razem pracuja, obiadkuja, on dostaje trzepotu lewej komory na mysl o niej a Ty wysylasz wyrazne sygnaly, ze chocby Ci na glowe jak golab na...l, to i tak go do smierci nie opuscisz - to ja tylko swoja klawiature niepotrzebnie amortyzuje.

28,746 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-11-24 20:00:39)

Odp: Kobiety na zakręcie

Mszym, zrobisz wszystko w swoim tempie. Wazne, zebys w tym trudnym czasie dbala o siebie i o syna. I byla na tyle niezalezna i silna, by w pewnym momencie stwierdzic, czy zostajesz z mezem czy nie. Ja rozumiem, ze chwytasz wszelkie male "promyki slonca", bo jest Ci to tak bardzo potrzebne. Taki etap.

Dzieki za mile slowa skierowane do mnie. Natomist cytat, jaki przytoczylas nie jest z mojej historii, nie wiem z czyjej. Nie bylo w moim zwiazku zdrady (o ktorej bym wiedziala przynajmniej). Wlasciwie nigdy (w poprzednich zwiazkach tez) jej nie bylo. Czy bylabym w stanie byc z kims po zdradzie? Chyba nie. Ale tego wiedziec nie moge na pewno.  Znam natomiast przyklady dobrych zwiazkow po takich doswiadczeniach.

I ja uwazam, ze Ninie sie udalo (wole okreslenie, ze wypracowali to sobie razem z mezem) utrzymac i rozwinac zwiazek. U Moni malzenstwo skonczylo sie, ale stworzyla nowy dobry zwiazek. Obie kobiety odniosly sukces. A wracajac do Mszym. Badz uwazna i dbaj przede wszystkim o siebie teraz. Nie pozwalaj sie ranic. I nie chodzi tutaj o to kto z nas ma racje. Chodzi o Twoje zycie i zycie Twojego syna. By bylo jak najlepsze, spokojne, cieple, ciekawe.
Dobrego dnia Zakretki.

28,747

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczęta

Mszyn - witaj i rozgość się. Dla mnie Twój temat jest obcy (przynajmniej teoretycznie). A może pomyślisz o założeniu własnego wątku? Zrób kopię tego co tu nam napisałaś i wklej "od nowa" jako nowy temat. Kiedyś, kiedyś będzie Ci łatwiej wrócić do swoich starych wpisów... kiedy gdy być może inaczej będziesz patrzyć na to wszystko... ja do swojego wątku czasem wracam. To taki jakby "pamiętnik".
Tu oczywiście też jest miejsce na takie sprawy, łatwiej jednak o rozmycie się konkretów - czasem piszemy o zupełnie innych tematach - jak pogoda, dzieci, choroby czy pazury ;-)

Mussu - nie czuję się przegraną, nie jestem nieszczęśliwa.
zdjęć z imprezy nie będzie bo nie robiliśmy. Właściwie sa 2, ale nie koniecznie do upubliczniania hehe. Zrobiłam sobie fotki w kreacjach - te mogę Ci wysłać jak chcesz. Ogólnie to tak po prostu, najzwyczajniej w świecie czułam się bardzo na miejscu. Merytorycznie i towarzysko. Nawiązałam kilka ważnych zawodowo kontaktów, kilka sympatycznych, intrygujących... ;-)

znów wróciłam do tematu studiów podyplomowych, ale niestety kolejny rok z rzędu ich nie uruchomili. Będę musiała chyba pomyśleć o czymś innym albo w innym miejscu.

uciekam po dzieciaki do szkoły

miłego popołudnia

28,748

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:

uciekam po dzieciaki do szkoły

ponawiam moje pytanie: ile Ty ich masz?:)

28,749

Odp: Kobiety na zakręcie
renatta napisał/a:

.

I ja uwazam, ze Ninie sie udalo (wole okreslenie, ze wypracowali to sobie razem z mezem) utrzymac i rozwinac zwiazek.

Tez tak uwazam, odnioslam sie jedynie do slow niny, ze to monia przegrala. Dla mnie wcale nie przegrala, przeciwnie, skonczyla nieudane )(od jakiegos czasu) i nieprzyszlosciowe malzenstwo. Oszczedzajac sobie rowniez kilka lat z zycia, ktore mogla przeryczec i przewalczyc o meza, ktory juz jej nie chcial, a w zamian przezyla piekne chwile z zakochanym w niej mezczyzna.  I to nie jest porownanie do nikogo, jedynie uwazam ostateczny wynik u moni za trafiona w totka.

28,750

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
silkytouch napisał/a:

uciekam po dzieciaki do szkoły

ponawiam moje pytanie: ile Ty ich masz?:)

Swoje prywatne, osobiste - jedno
Odbieram ze szkoły jeszcze 1 albo 2 sąsiadów - z tej samej klasy. Czasem karmię, pilnuję z lekcjami. W zamian za to nie muszę wozić mojego do szkoły, bo jeździ z sąsiadami. Tak się wymieniamy opieką na naszej ulicy :-)

28,751

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:
Mussuka napisał/a:
silkytouch napisał/a:

uciekam po dzieciaki do szkoły

ponawiam moje pytanie: ile Ty ich masz?:)

Swoje prywatne, osobiste - jedno
Odbieram ze szkoły jeszcze 1 albo 2 sąsiadów - z tej samej klasy. Czasem karmię, pilnuję z lekcjami. W zamian za to nie muszę wozić mojego do szkoły, bo jeździ z sąsiadami. Tak się wymieniamy opieką na naszej ulicy :-)

A to fajny uklad:) Te dzieciaki pewnie tyja na potege od Twoich wypiekow:))

28,752 Ostatnio edytowany przez silkytouch (2016-11-24 18:51:27)

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

Te dzieciaki pewnie tyja na potege od Twoich wypiekow:))

no coś Ty ;-)
dzieciakom jakoś nieszczególnie podchodzą moje wypieki - inne gusta
ptysie z bitą śmietaną - TAK
tarta budyniowa z borówkami - TAK
ale już np. czekoladowy sernik ze śliwkami w rumie czy tort bezowy już nie
dzieciaki z naszej ulicy to "wyścigówki"

28,753

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
renatta napisał/a:

.

I ja uwazam, ze Ninie sie udalo (wole okreslenie, ze wypracowali to sobie razem z mezem) utrzymac i rozwinac zwiazek.

Tez tak uwazam, odnioslam sie jedynie do slow niny, ze to monia przegrala. Dla mnie wcale nie przegrala, przeciwnie, skonczyla nieudane )(od jakiegos czasu) i nieprzyszlosciowe malzenstwo. Oszczedzajac sobie rowniez kilka lat z zycia, ktore mogla przeryczec i przewalczyc o meza, ktory juz jej nie chcial, a w zamian przezyla piekne chwile z zakochanym w niej mezczyzna.  I to nie jest porownanie do nikogo, jedynie uwazam ostateczny wynik u moni za trafiona w totka.

Mussuka, ale ja nie napisałam, że to Monia przegrała . Mi się udało naprawić małżeństwo a Monia wygrała nowy związek i zasługuje na wszystko co najlepsze.
Każda z nas jest szczęśliwa choć idzie innymi drogami .

28,754

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzien dobry Zakretki!
Ja troche z innej beczki. 
Ninka, moja specjalistko, potrzebuje konsultacji. wink
Otoz jak klade Hardi, to on jest taki troche miekki zanim poloze top. A chcialam polozyc na niego jakis lakier. Pytanie brzmi, jak to robisz? Ja nie przedluzam pazurow, klade hardi na wlasne. Dwie warstwy. Czy mam dluzej utwardzic, wyrownac plytke pilnikiem I na to polozyc kolor, czy tez nie musze plytki traktowac pilnikiem I klasc kolor bezposrednio na hardi. Doradz prosze.

28,755 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-11-25 12:57:10)

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej kobitki smile

A ja dziś mam wk.....w sad
Bo to w życiu nie może być zbyt spokojnie, i ciągle jak nie urok to sraczka, albo przemarsz wojsk.
Pech chciał, ze motylek nie wyciszył telefonu na noc. No i punkt 5 rano telefon dzwoni. My na baczność.  Motylek zaspany, patrzy a to jego eks małżonka.
Pierwsza reakcja, że coś może z dzieciakami, no bo nikt normalny o tej godzinie nie wydzwania, jak nic złego się nie dzieje.
Kurna z dziećmi wszystko ok. Tylko ONA MA DEPRESJĘ!!! Rozumiecie? I musiała do byłego męża zadzwonić, jak jej źle.
Nożeszjapierdole.

I jęczy że ma doła, że starszy syn za rok na studia wyjedzie, ona taka nieszczęśliwa, bo ją jakiś czas temu facet zostawił i właśnie się ożenił....i cała litania sad
No myślałam, że babę przez telefon uduszę. Generalnie ja to odbieram jako szantaż emocjonalny. Się dowiedziałam, że ona miewała epizody depresji, że się leczyła itp. Teraz tez niby ma, ale leków nie bierze.
Ciśnienie mi podskoczyło. Miałam ochotę ją dorwać na fb i jej wygarnąć, żeby mi spokoju w domu nie zakłócała. No ale motylek mówi, że ona już miewała takie doły, on musi mieć na uwadze dobro dzieci, nie może jej tak spławiać, bo a nóż coś głupiego jej do łba strzeli. Ja na to, żeby pogadał z depresyjną, niech bierze leki, chodzi do lekarza i niech się leczy kurna. Ma rodziców, siostrę, koleżanki, no to ma w kim mieć oparcie. Ciekawe, że do byłego musiała dzwonić i sie żalić.
Już w złości zapytałam, czy czasami nie chce, żeby ją w tej depresji pocieszał. Kurna ewidentnie babę kłuje, że ona jest sama, a motylek nie. Dzieciaki zadowolone od nas wracają, wychwalają moją kuchnię, a tam podobno co drugi dzień pizza i spaghetti. Zazdrość ją zżera, bo nic innego mi do głowy nie przychodzi.

Sorki za słownictwo, ale nie wytrzymałam sad

28,756

Odp: Kobiety na zakręcie

Moniu, no typowe. Jak wyszlam za maz, to moj eks zasypywal mnie emailami na jakies glupie tematy. W końcu mu napisałam, ze wymieniamy tylko wiadomości związane z nasza latorosla. Dlatego Motylek powinien przyjąć do wiadomości,wziąć głęboki oddech, pouczyć, ze OK , dziecmi się zajmie, a reszta spraw go nie dotyczy. I już. A Ty się tym nie stresuj proszę, bo nie ma czym. I telefon mu przypomnij, żeby na noc wyciszal.
Przytulam Cie mocno kochana.

28,757

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Dzien dobry Zakretki!
Ja troche z innej beczki. 
Ninka, moja specjalistko, potrzebuje konsultacji. wink
Otoz jak klade Hardi, to on jest taki troche miekki zanim poloze top. A chcialam polozyc na niego jakis lakier. Pytanie brzmi, jak to robisz? Ja nie przedluzam pazurow, klade hardi na wlasne. Dwie warstwy. Czy mam dluzej utwardzic, wyrownac plytke pilnikiem I na to polozyc kolor, czy tez nie musze plytki traktowac pilnikiem I klasc kolor bezposrednio na hardi. Doradz prosze.

Cześć
Ja jak przedłużam to zakładam formę papierową  i po bazie daję hard cienką warstwę a tam gdzie przedłużam grubej  . Przy przedłużeniu lepej przytrzymać  dłużej.  Drugą warstwę daję cieniej , zdejmuję formę i przemywam clinerem.  Przy przedłużeniu muszę wyrównać brzeg bo on nie wychodzi mi równo.   Jak jest równo z góry to nie trzeba piłować plytki tylko  wyrównać brzeg . Czasami daję trzecią warstwę jak paznokieć jest na końcu jeszcze miękki.  Potem daję lakier, powinno się za każdym razem hard przemyć clinerem ale ja jak nie przedłużam i nie pilnikuję to nie przemywam.   Czasami przemywam ostatnią warstwę.   Zdaża mi się, że nie mam czasu i maluje dopiero na następny dzień.
Jak dajesz hard bez przedłużenia, przytrzymaj troszkę dłużej, przemyj tą lepką warstwę i daj na to lakier a potem top.

28,758

Odp: Kobiety na zakręcie

Masz rację Kawciu, trzeba się zdystansować. Choć to niełatwe czasem.
No nic kochane, miłego weekendu życzę smile
Ja jeszcze dziś mam kontrolę u gina.  To se wymyśliłam na koniec tygodnia. No ale czasem trzeba.
Pa smile

28,759 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-11-25 17:35:12)

Odp: Kobiety na zakręcie

No tak, zycie jest pelne zasadzkas. Jesli to pierwszy raz, to prawdopodobnie rzeczywiscie chwilowe zalamnie bylej. Chociaz jest to niepokojace i nie trzeba tego lecewazyc. Pamietam Moniu, ze juz byl temat zwiazany z potrzeba wytyczenia przez Motylka wyrazniejszych granic. Nie jest to latwe, szczegolnie gdy sa dzieci i jak najbardziej mozna to rozumiec. Ale nie wszystko co warto zrobic jest latwe:-). Tutaj dla dobra wszystkich wlacznie z byla, niezbedne sa jasne granice.
Kontrola u gina OK?

Fajna zabawa z tymi lakierami na paznokciach, ja lubie zmieniac kolory w zaleznosci od ubran i okazji. Maluje wiec paznokcie sama lub w salonie ale zwyklymi lakierami. A gdy mam wolne, i zadnych duzych wyjsc, jak na przyklad w ten weekend, paznokcie beda tylko pomalowane odzywka.

Pozdrawiam weekendowo

28,760 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-11-28 13:08:24)

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej smile
Witam poniedziałkowo.
Renatko masz rację, jasne postawienie granic. No ma motylek z tym problem. Sporo jeszcze pracy przed nami.
A u gina ok i nie ok. Tzn ginekologicznie w porządku, jeszcze czekam na wynik cytologii. Ale mam problem z torbielami w piersiach. jeden mi sie sporo powiększył. Gin sugeruje konsultacje z onkologiem sad Uspokaja że to wciąż torbiel, ale niby warto nawet biopsje zrobić.
Ma któraś z was doświadczenia z torbielami? Mam brak póki co olej z wiesiołka.

28,761

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Hej smile
Witam poniedziałkowo.
Renatko masz rację, jasne postawienie granic. No ma motylek z tym problem. Sporo jeszcze pracy przed nami.
A u gina ok i nie ok. Tzn ginekologicznie w porządku, jeszcze czekam na wynik cytologii. Ale mam problem z torbielami w piersiach. jeden mi sie sporo powiększył. Gin sugeruje konsultacje z onkologiem sad Uspokaja że to wciąż torbiel, ale niby warto nawet biopsje zrobić.
Ma któraś z was doświadczenia z torbielami? Mam brak póki co olej z wiesiołka.

Moniu,
ja mam ich mnostwo. Co pol roku moja ginekolog robi mi usg i sprawdza rozmiar. Jeden guz sie powiekszyl ostatnio (w wakacje). Ja dostalam ataku paniki, robili mi rezonans, ale nie wykazal nic, tylko guz swiecil dziwnym kolorem i od razu zrobili mi biopsje. Po dwoch dniach zadzwonil lekarz z wynikami, ze nic sie nie dzieje.
Biopsja zupelnie nie boli. Daja znieczulenie miejscowe i nie czujesz nic.
W dzisiejszych czasach duzo  kobiet ma torbiele, nawet o tym nie wiedzac. Wiec spokojnie. Do onkologa Ci kaze isc, bo onkolog bedzie decydowal, czy robic biopsje. Tak jest po prostu bezpieczniej. Wiec sie zupelnie nie denerwuj.

28,762 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-11-28 14:47:40)

Odp: Kobiety na zakręcie

hej Kawciu smile
No ja mam torbiele juz jakis czas, co pól roku usg robione. No akurat sie jednemu zachciało powiększyć.
No ale wiem wszystko smile , ze spokojem badanie.

28,763

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

hej Kawciu smile
No ja mam torbiele juz jakis czas, co pól roku usg robione. No akurat sie jednemu zachciało powiększyć.
No ale wiem wszystko smile , ze spokojem badanie.

;)Co bym nie napisala, mile to nie jest i pewnie stres masz. Bo latwo powiedziec, co?
Sciskam Cie mocno! I calusy sle!

28,764

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:
moniaCo napisał/a:

hej Kawciu smile
No ja mam torbiele juz jakis czas, co pól roku usg robione. No akurat sie jednemu zachciało powiększyć.
No ale wiem wszystko smile , ze spokojem badanie.

;)Co bym nie napisala, mile to nie jest i pewnie stres masz. Bo latwo powiedziec, co?
Sciskam Cie mocno! I calusy sle!

dzięki kochana smile

28,765

Odp: Kobiety na zakręcie

Witam wtorkowo i dolaczam do grona torbielowcow, Dobrze, ze nie torbaczy;)

Prawie 3 tygodnie temu po czwartkowym body mixie zaczela mnie bolec noga, najpierw malo, potem juz od kolana na lydke poszlo. Malo przyjemne ale zlozylam to na zakwasy. Niestety bol nie ustapil a pod kolanem narosla opuchlizna, dosc wyczuwalna i utrudniajaca siadanie, wstawanie i zginanie nogi. Teraz jak lecialam i wracalam samolotem w ostatni weekend niestety bol zrobil sie odczuwalny, bo musialam godzine trzymac noge zgieta w kolanie, jak to w malych samolotach bywa. Wstawalam jak babcia weteranka i kustykalam po plycie lotniskowej i lotnisku tez jak kulawy pies. Na basenie tez odczulam bol wiec z gory pewnie wygladalam jak plywajaca zaba z postrzelona jedna noga.

Tak czy owak bylam dzis wreszcie u lekarza no i mam diagnoze: Cysta (torbiel) Bakera. A mowia, ze sport to zdrowie a ja swoich kontuzji juz patre zaliczylam. Chyba najbezpieczniej bedzie siedziec na kanapie z pilotem w reku i ogladac Eurosport.

Tak ze Monia, pijemy w weekend za nasze torbiele!:)

28,766

Odp: Kobiety na zakręcie

Torbielce albo Torbielice z nas.
Co teraz z Toba? Operacja?Wyciaganie plynu? czy skieruja Twoja szanowna noge na krioterapie?
Moja tlusta kolezanka z pracy zawsze powtarzala, ze przez sport do kalectwa... I nie kalala sie zadna fizyczna aktywnoscia.
wink
Duzo zdrowia Mussu.
Odpoczywaj, bo domylslam sie, ze to Ci juz zalecili.

28,767

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Torbielce albo Torbielice z nas.
Co teraz z Toba? Operacja?Wyciaganie plynu? czy skieruja Twoja szanowna noge na krioterapie?
Moja tlusta kolezanka z pracy zawsze powtarzala, ze przez sport do kalectwa... I nie kalala sie zadna fizyczna aktywnoscia.
wink
Duzo zdrowia Mussu.
Odpoczywaj, bo domylslam sie, ze to Ci juz zalecili.

Ta, zaraz operacja. W kraju nordyckich sisu na taka blahostke zalecany jest relaks oraz kieliszek mocnej koskenkorva dziennie:) Jak nie umrze, to zyc bedzie, tak lekarze powiedzieli (w domysle finscy:).

A na serio, odciagac nie beda, bo nie mam tego az tak duzo i lekarka nie zalecala, choc informowala. Dostalam tabletki na zapalenie tego czegos albo ogolne miesni/torbieli/kolan czy ch..wie czego. Plus smarowanie zimnym zelem takim dla sportowcow. I musze chwilowo zaniechac aerobiki i inne wyczynowe, chodzic z kijkami i plywac moge, uff. Tylko z nartami pewnie tez gorzej bedzie:(

Nie odpoczywam tylko na chleb zarabiam a za chwile pedze (kustykam) do kolezanki od paznokci, bo musze cos ekstra miec na ten wyjazd do Karpacza, w ten czwartek lecimy a w piatek balujemy:)

Dzieki Kawciu i pozdrawiam,

Mussu z rodziny torbielowatych.

28,768 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-11-29 16:58:38)

Odp: Kobiety na zakręcie

hehe torbielice big_smile
jesteście niemożliwe smile

28,769

Odp: Kobiety na zakręcie

Witam juz w srode, ja oraz moja torbiel.

Silky, ja Cie dzisiaj wywoluje do tablicy, bo mnie Twoj wczorajszy wpis mocno zaintrygowal i mam nadzieje, ze nie zrozumialam niczego opacznie.

U nas lekka zima, snieg wczoraj pieknie sypal ale w nocy poszedl sobie do morza, bo jest lekko na plusie. No coz, pocieszam sie, ze to jeszcze listopad:)

Milego dnia i andrzejkowych imprez, jesli ktoras z Was obchodzi.

28,770 Ostatnio edytowany przez silkytouch (2016-11-30 12:46:02)

Odp: Kobiety na zakręcie

Jestem jestem

Mamy takich jednych sąsiadów. Babsko durne, że aż strach. Nasze dzieciaki chodzą do jednej klasy. Ale baba jak ma fanaberię to nie pozwala na przykład dzieciakom się razem bawić. Ostatnio walili mi w ściany jak po 21 nalewałam sobie wody do wanny. Do mnie mogą się furać, ale dzieciaków mi szkoda.
Byłam dzisiaj u wychowawczyni. Jak zadałam jej takie pytanie jak miałam wstawione na FB od razu wiedziała o co chodzi. Na razie będzie obserwować tego chłopca i będziemy w kontakcie.

u mnie wczoraj piękny zachód słońca uwieczniony aparatem na ustawieniach ręcznych :-D Uczę się świadomej obsługi aparatu. Dziś zimno i pochmurno

miłego dnia - muszę popracować

28,771

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:

Jestem jestem

Mamy takich jednych sąsiadów. Babsko durne, że aż strach. Nasze dzieciaki chodzą do jednej klasy. Ale baba jak ma fanaberię to nie pozwala na przykład dzieciakom się razem bawić. Ostatnio walili mi w ściany jak po 21 nalewałam sobie wody do wanny. Do mnie mogą się furać, ale dzieciaków mi szkoda.
Byłam dzisiaj u wychowawczyni. Jak zadałam jej takie pytanie jak miałam wstawione na FB od razu wiedziała o co chodzi. Na razie będzie obserwować tego chłopca i będziemy w kontakcie.

u mnie wczoraj piękny zachód słońca uwieczniony aparatem na ustawieniach ręcznych :-D Uczę się świadomej obsługi aparatu. Dziś zimno i pochmurno

miłego dnia - muszę popracować

Teraz rozumiem, ale troche mi namieszaly komentarze Bartosza i Pauliny. Nie wazne. Wazne, zeby nie stac obojetnie i patrzec, kiedy dziecku dzieje sie ewidentna krzywda. Noz mi sie w kieszeni przy takich zachowaniach otwiera. POdobnie jak wtedy gdy ktos krzywdzi zwierzeta. Dzieci i zwierzaki to najbardziej ufne istoty..do czasu.

A zdjecie alejki piekne:)

Lece zaraz do galerii, ex tesciowa (babcia malej) ma w niedziele 80-te urodzinmy i sprosila swoje wnuczeta. Mnie ignoruje od czasu rozwodu ale glupio tak dzieciaka piuscic z golymi rencami. Jakas apaszke albo bombonierke zafunduje, bede ponad to:) No i fajne botki na lsniacym obcasie wypatrzylam, tanie nie sa, ale jakie ladne:) Manicure mam znow krwisto czerwony, tym razem z elementem swiatecznym w postaci 3 srebrnych gwiazdeczek z diamencikami w srodku na kazdym serdecznym (lewym i prawym) palcu. Na szczescie bez pozytywki;)

28,772

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

Teraz rozumiem, ale troche mi namieszaly komentarze Bartosza i Pauliny. Nie wazne. Wazne, zeby nie stac obojetnie i patrzec, kiedy dziecku dzieje sie ewidentna krzywda. Noz mi sie w kieszeni przy takich zachowaniach otwiera. POdobnie jak wtedy gdy ktos krzywdzi zwierzeta. Dzieci i zwierzaki to najbardziej ufne istoty..do czasu.

Bartosz ma "specyficzne" poczucie humoru niestety, a Paulina "specyficzne" podejście do świata :-/


Mussuka napisał/a:

Lece zaraz do galerii, ex tesciowa (babcia malej) ma w niedziele 80-te urodzinmy i sprosila swoje wnuczeta. Mnie ignoruje od czasu rozwodu ale glupio tak dzieciaka piuscic z golymi rencami. Jakas apaszke albo bombonierke zafunduje, bede ponad to:) No i fajne botki na lsniacym obcasie wypatrzylam, tanie nie sa, ale jakie ladne:) Manicure mam znow krwisto czerwony, tym razem z elementem swiatecznym w postaci 3 srebrnych gwiazdeczek z diamencikami w srodku na kazdym serdecznym (lewym i prawym) palcu. Na szczescie bez pozytywki;)

apaszka zawsze się przyda - neutralna ;-)
ja idę odświeżać swój poppy red na pazurach jutro
co 2 tygodnie mam chwilę dla urody - pazury, brwi i podstrzyżenie
ALE - podjęłam męską decyzję - zapuszczam do wiosny włosy. Zapuszczam by obciąć znów na krótko, ale chcę spróbować czegoś nowego

28,773

Odp: Kobiety na zakręcie

Źle się dzieje w państwie duńskim.
Motylek...złapałam go na kłamstwie, bardzo dla mnie bolesnym sad
No cóż....od dzisiejszej rozmowy będzie zależalo....wóz albo przewóz.
Mussu..podobna sytuacja jaką Ty miałaś z krecikiem sad

Szlag by to sad

28,774

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Źle się dzieje w państwie duńskim.
Motylek...złapałam go na kłamstwie, bardzo dla mnie bolesnym sad
No cóż....od dzisiejszej rozmowy będzie zależalo....wóz albo przewóz.
Mussu..podobna sytuacja jaką Ty miałaś z krecikiem sad

Szlag by to sad

Monia co Ty mówisz? Coś z byłą kręci Motylek????!!!!

28,775 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-11-30 15:18:35)

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Źle się dzieje w państwie duńskim.
Motylek...złapałam go na kłamstwie, bardzo dla mnie bolesnym sad
No cóż....od dzisiejszej rozmowy będzie zależalo....wóz albo przewóz.
Mussu..podobna sytuacja jaką Ty miałaś z krecikiem sad

Szlag by to sad

Monia co Ty mówisz? Coś z byłą kręci Motylek????!!!!

Nie, z byłą nie.
Jakiś czas temu odnalazł parę osób z dawnych lat, tzn z jego gówniarskich czasów z Koszalina jeszcze.
I ok, ja też mam tak, ze z różnymi ludźmi nawiązałam jakieś kontakty.Wiadomo jak jest. Można powspominać stare dzieje.

No i taka jedna jego znajoma się okazuje przeprowadziła się do pyrlandii. i on mi opowiadał o niej od czasu do czasu. Są na fb w znajomych, czasem dwa słowa sobie skrobną. No i ok. Zołza zazdrosna nie jestem, bo można miec kolegów i koleżanki prawda?

No i pech chciał, że wczoraj wieczorem otwieram komputer w domu, chce wejść sobie na mojego fb. Klikam w skrót bo mamy na pulpicie, no i wlazłam w jego fb się okazało, bo sie nie wylogował poprzednio. I wyskakuje mi rozmowa z ową panią. No i sobie czytam,  niestety.
I patrzę, a oni są na kawke na jutro umówieni;(
Generalnie nic w tej rozmowie nie było , bo sie oczywiście cofnęłam mocno, bo tak się wk....iłam, nie było nic takiego co by podpadło, że on z nią coś wiecie kombinuje. Ona -  mąż, dwójka dzieci, życie poukładane, pierdoły piszą o pracy i innych duperelach.
No wszystko ok. Wczoraj wzięłam dwa oddechy i myślę, poczekam, na pewno sam mi powie, że chciałby się spotkać z nią.
Dziś mi z pracy piszę eskę, że jutro ma jakąś dodatkową robotę, więc będzie później. Że niby godzinke mu to zajmie.

No więc dziś będzie rozmowa poważna niestety sad Może i o n ma czyste intencje z tą kawą z nią, że chce pogadać o starych Polakach. Ale kurna tu o szczerość chodzi. Gdyby powiedział, że jest tak a tak, czy mam cos przeciw? No nie miałabym
A tak sie posrało sad

28,776

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

No więc dziś będzie rozmowa poważna niestety sad Może i o n ma czyste intencje z tą kawą z nią, że chce pogadać o starych Polakach. Ale kurna tu o szczerość chodzi. Gdyby powiedział, że jest tak a tak, czy mam cos przeciw? No nie miałabym
A tak sie posrało sad

No ja tych chłopów nie rozumiem!!!! Dlaczego wolą Oni kombinować, kłamać zamiast wyłożyć kawę na ławę? Nawet jeśli boją się zrzędzenia partnerki to co? Mniej się boją jazdy, która będzie jak się wyda... bo może się nie wyda?!!! Wrrrrr ...

Z tego co piszesz Moniu faktycznie nic złego się miedzy nimi nie dzieje - mam więc nadzieję, że Motylek zrozumie co zrobił, przeprosi i co ważniejsze wyciągnie lekcję na zaś potem. Trzymam kciuki i przytulam!

28,777

Odp: Kobiety na zakręcie

Wiesz Moniu, moze nie warto robic z tego zdarzenia problemu i zaczynac tej rozmowy dzisiaj? Jesli to pierwsza taka sytuacja i Motylek uznal, ze woli Ci o tym nie mowic, moze uszanuj jego decyzje. Take spotkanie nie musi wiazac sie z nielojalnoscia, ale na przyklad z poczuciem samostanowienia. Owszem, jestesmy w zwiazkach, ale mamy prawo spotykac sie z innymi ludzmi i nie o wszystkim partner musi wiedziec. Oczywiscie, ze denerwuje i boli klamstwo i lepiej, by go nie bylo. Ale w Waszej sytuacji "postawienie partnera przed tablica" i udowodnienie mu klamstwa, moze przyniesc wiecej szkody niz pozytku. Ty juz wiesz, ze Motylek nie jest doskonaly, ale czy ta  (jednorazowa) skaza na jego charakterze skresla go jako Twojego partnera? Chyba nie. Czy ta rozmowa zblizy go do Ciebie? Chyba nie.

Moze kiedys porozmawiaj z nim ogolnie, co znaczy dla ciebie klamstwo. I albo Motylek wezme twoje slowa pod uwage i bedzie pamietal, by wiecej nie klamac, albo uzna, ze male (wedlug niego) klamastwa sa dopuszczalne i bedzie je powielal. Ale to jego decycja. A Twoja decyzja bedzie pochodna jego wyboru. 

Ale rozumiem Moniu i to bardzo dobrze, co czujesz, sciskam cieplo

28,778 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-11-30 19:39:12)

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia

wybacz, bo miałam już nie pisać, ale pozwolę sobie jeszcze przedstawić moje zdanie.

Wiesz dlaczego Ci nie powiedział, bo On nie traktuje jej jak koleżanki, gdyby tak było to by Ci powiedział albo spotkalibyście się razem w większym gronie.
Nawet ja która Cię nie znam osobiście wiem po Twoich wpisach, że jesteś otwarta, tolerancyjna i dajesz innym swobodę. Tym bardziej On to wie.

Wie, ale Cię oszukuje, wie, co przeszłaś, jak cierpiałaś a mimo to za Twoimi plecami spotyka się z inna kobietą, robi to świadomie, bo tak bardzo mu na tamtej zależy, spotkanie z nią jest ważniejsze niż szczerość z Tobą.

Jeśli nie podejmiesz zdecydowanego działania, tak by poczuł że może Cię stracić,  kolejna historia z dawną koleżanką, fejsem i kawkami zatoczy koło.

28,779

Odp: Kobiety na zakręcie

Witajcie Zakrętki smile
przyznaje, że troszkę Was podczytuje i chciałabym do Was dołączyć.
Pozdrawiam wieczorowo

28,780

Odp: Kobiety na zakręcie

Z Renatą pozwole sobie się nie zgodzić. Zgadzam się, że partner może się spotkać ze znajomą, ale nie może oszukiwać partnerki. Inną sytuacją jest ta, gdzie do spotkania dochodzi ale temat spędzenia tego czasu nie wypływa ... Co innego informowanie, że zostaje się dłużej w pracy i spotkanie się w tym czasie z jakąś koleżanką.
Uważam, że trzeba rozgraniczać brak poinformowania od świadomego okłamania.

Z Lilką również się nie zgodzę. Motylek zachował się lekkomyślnie, jak dzieciak, ale nie uważam wcale, żeby to świadczyło o jakiejś większej zażyłości z tamtą koleżanką.
Facet nie pomyślał, ot co. Przynajmniej takie jest moje zdanie.

Witaj Soniu! smile

28,781 Ostatnio edytowany przez Kawencja (2016-12-01 10:49:50)

Odp: Kobiety na zakręcie

Moniu, 
dowiedzialas sie o czyms przez przypadek. I ja bym z nim na spokojnie o tym porozmawiala. Bez ostrego ciecia, bo warto posluchac tego, co ma do powiedzenia w tym temacie. Zachowal sie jak dzieciak i tyle. Nie upatrywalabm w tym zadnych ukrytych zamiarow, zadnych wielkich uczuc. W ogole daleka jestem od wkladania sobie w glowe, co ktos mial na mysli/co mialo oznaczac jego zachowanie, bo to tylko moje projekcje. Wiec wierze, ze porozmawiac warto. I tu Renatta ma dobry pomysl, warto powiedziec, co dla Ciebie znaczy klamstwo. I jak sie czujesz z tym, ze sklamal. Ale bez zadnych osobistych wycieczek.
Wez sobie pare glebokich oddechow przeponowych (ja sie klade na plecach z reka na brzuchu i oddycham tak, zeby unosil mi sie brzuch). Brzmi moze dziwnie, ale bardzo pomaga na stres i spuszcza pare i pozwala myslec jasniej. Sprawdzone w najbardziej stresujacych momentach mojego zycia, a jak wiesz, troche ich mialam.

Bardzo mocno Cie przytulam. Wysylam Ci wirtualnie duzo sily i spokoju, przyda Ci sie.
Caluje.

Soniu,
milo mi Cie poznac. Jaka jest Twoja historia?

28,782

Odp: Kobiety na zakręcie

Witajcie
Moniu, dopiero dziś to czytam - jak się czujesz? Również przesyłam porcję pozytywnej energii i spokoju - dla Was oboje. Trzymam kciuki by było to tylko głupie, gówniarskie nieprzemyślenie sytuacji. Może z jakiegoś powodu obawiał się Twojej reakcji, a był pewien że się nie wyda? Tylko on wie dlaczego tak zrobił, my możemy sobie gdybać.

Sonia2012 - witaj, rozgość się i pisz

Ja teraz tylko przelotem. Miłego, spokojnego, deszczowego dnia dla wszystkich!

28,783 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-12-01 12:22:43)

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć.
No gówniarskie zachowanie, bez wyobraźni.
Nic tam nie ma niepokojącego. Ot zwykła koleżanka z dawnych lat. Bał się mojej reakcji, bo podobno!!! jestem zazdrosna o te kontakty.
Owszem czasem jakiś komentarz rzuciłam, ale zdecydowanie to była forma droczenia się, zresztą on podobnie reaguje na moje jakieś - nie wiem kontakty z płcią przeciwną.
Widziałam (pokazał mi sam) jego rozmowę, w której rezygnował ze spotkania. Ona skomentowała to że głupi jest, bo sama z mężem rozmawiała wcześniej o tym, że się mają spotkać. No i że na moim miejscu to by go z chaty wywaliła.
No cóż, akurat trafiło na mądrą kobitę. Ale wolałabym, żeby to on był mądry.
Mnie chodziło tylko o szczerość. Bo chciałabym być uprzedzona o takich sytuacjach, nic więcej. Jego argumentem było że to tylko koleżanka, że nie zamierzał mnie zdradzić.
Widzicie tą rozbieżność?

Ale może coś do niego dotrze, jak będzie widział, że dość mocno to przeżyłam. Oby.

28,784

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Cześć.
No gówniarskie zachowanie, bez wyobraźni.
Nic tam nie ma niepokojącego. Ot zwykła koleżanka z dawnych lat. Bał się mojej reakcji, bo podobno!!! jestem zazdrosna o te kontakty.
Owszem czasem jakiś komentarz rzuciłam, ale zdecydowanie to była forma droczenia się, zresztą on podobnie reaguje na moje jakieś - nie wiem kontakty z płcią przeciwną.
Widziałam (pokazał mi sam) jego rozmowę, w której rezygnował ze spotkania. Ona skomentowała to że głupi jest, bo sama z mężem rozmawiała wcześniej o tym, że się mają spotkać. No i że na moim miejscu to by go z chaty wywaliła.
No cóż, akurat trafiło na mądrą kobitę. Ale wolałabym, żeby to on był mądry.
Mnie chodziło tylko o szczerość. Bo chciałabym być uprzedzona o takich sytuacjach, nic więcej. Jego argumentem było że to tylko koleżanka, że nie zamierzał mnie zdradzić.
Widzicie tą rozbieżność?

Ale może coś do niego dotrze, jak będzie widział, że dość mocno to przeżyłam. Oby.

No i dobrze! Dla mnie podstawowa różnica to świadome kłamstwo i niepytany nie mówi. Jeśli ty nie pytasz co robił w czasie x i on nic na ten temat nie wspomina - jest ok (mówimy o nic nie znaczącym kontakcie z koleżanką), natomiast jeśli pytasz albo on sam z siebie rzuca kłamstwo na okoliczność spędzania tego czasu x - uważam za niepokojący sygnał o którym należy porozmawiać. Tyle ja smile

28,785

Odp: Kobiety na zakręcie

Czyli Moniu pogadalas?
Ja sie bardzo ciesze, ze sie wszystko wyjasniolo. A naprawde gowniarskie to zachowanie ;=
Calusy!

Ech Pytajko, co do klamstwa, to hmm, dla mnie sciema, to sciema, nie ma znaczenia, czy z premedytacja, czy bez. I trzeba porozmawiac.
W tym wypadku klamal, bo nie sie bal reakcji.Wiec nasciemnial, tyle, ze klamstwo ma krotkie nogi. I zaufanie nadszarpniete. A do tego niesmak.  smile
Jak dzieciak zupelnie.

28,786

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Cześć.
No gówniarskie zachowanie, bez wyobraźni.
Nic tam nie ma niepokojącego. Ot zwykła koleżanka z dawnych lat. Bał się mojej reakcji, bo podobno!!! jestem zazdrosna o te kontakty.
Owszem czasem jakiś komentarz rzuciłam, ale zdecydowanie to była forma droczenia się, zresztą on podobnie reaguje na moje jakieś - nie wiem kontakty z płcią przeciwną.
Widziałam (pokazał mi sam) jego rozmowę, w której rezygnował ze spotkania. Ona skomentowała to że głupi jest, bo sama z mężem rozmawiała wcześniej o tym, że się mają spotkać. No i że na moim miejscu to by go z chaty wywaliła.
No cóż, akurat trafiło na mądrą kobitę. Ale wolałabym, żeby to on był mądry.
Mnie chodziło tylko o szczerość. Bo chciałabym być uprzedzona o takich sytuacjach, nic więcej. Jego argumentem było że to tylko koleżanka, że nie zamierzał mnie zdradzić.
Widzicie tą rozbieżność?

Ale może coś do niego dotrze, jak będzie widział, że dość mocno to przeżyłam. Oby.

No i dobrze! Dla mnie podstawowa różnica to świadome kłamstwo i niepytany nie mówi. Jeśli ty nie pytasz co robił w czasie x i on nic na ten temat nie wspomina - jest ok (mówimy o nic nie znaczącym kontakcie z koleżanką), natomiast jeśli pytasz albo on sam z siebie rzuca kłamstwo na okoliczność spędzania tego czasu x - uważam za niepokojący sygnał o którym należy porozmawiać. Tyle ja smile

No zobacz Pytajko, że kobiety potrafią takie niuanse wyłapać. A chłopu to trzeba łopatą do głowy ładować czy jak?
No w każdym razie mam nadzieję, że zrozumiał.

28,787

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Czyli Moniu pogadalas?
Ja sie bardzo ciesze, ze sie wszystko wyjasniolo. A naprawde gowniarskie to zachowanie ;=
Calusy!

Ech Pytajko, co do klamstwa, to hmm, dla mnie sciema, to sciema, nie ma znaczenia, czy z premedytacja, czy bez. I trzeba porozmawiac.
W tym wypadku klamal, bo nie sie bal reakcji.Wiec nasciemnial, tyle, ze klamstwo ma krotkie nogi. I zaufanie nadszarpniete. A do tego niesmak.  smile
Jak dzieciak zupelnie.

Oj tak ten niesmak to jeszcze długo będzie. Tym bardziej, że on zna moja historie z byłym i wie, że jestem bardzo wyczulona na kłamstwa.

28,788 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-12-01 13:12:28)

Odp: Kobiety na zakręcie

Dobra zmiana tematu, bo juz dość smętów.

Kawcia, Ninka co do pazurów mam pytanko.
Nabyłam sobie Hardi Milk. jeszcze nie robiłam sobie nim pazurków, chce zostawić te robotę na weekend. Pytanko mam, czy Wy też macie ten hardi takie gęsty? Jest zdecydowanie gęstszy od zwykłych lakierów hybrydowych. czy nie ma problemu z rozprowadzaniem?

28,789 Ostatnio edytowany przez Kawencja (2016-12-01 13:34:19)

Odp: Kobiety na zakręcie

Kurcze, pisalam i wcielo.... Nie ma problemow. nawet lepiej, bo sie nie rozlewa. Ja kladlam baze, potem dwie warstwy hardi i na to top. W ten weekend klade kolor dzieki instrukcjom prof. Niny Pazurowicz wink

Jak wsadzisz do lampy hardi, to on sie troche klei, wiec przed kolorem trzeba oczyscic cleanerem.

28,790

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Kurcze, pisalam i wcielo.... Nie ma problemow. nawet lepiej, bo sie nie rozlewa. Ja kladlam baze, potem dwie warstwy hardi i na to top. W ten weekend klade kolor dzieki instrukcjom prof. Niny Pazurowicz wink

Jak wsadzisz do lampy hardi, to on sie troche klei, wiec przed kolorem trzeba oczyscic cleanerem.

Super smile dzięki za instrukcje smile
prof Nina Pazurowicz big_smile hehehe

28,791

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny
Kawka, trochę poprawiłaś mi humor tą profesor.
Monia trzymam kciuki by nie było już nigdy żadnych kłamstw .
Witaj Sonia.

28,792

Odp: Kobiety na zakręcie

Nina, zawsze do uslug.
A co dzis, humor pod psem?

28,793 Ostatnio edytowany przez nina1234 (2016-12-01 14:11:43)

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Nina, zawsze do uslug.
A co dzis, humor pod psem?

Nie tylko dziś.
Serce mnie boli jak widzę płaczących rodziców i nie mogę nic zrobić.  Nie mogę tu pisać, ale znów tracę zaufanie do ludzi.  Czasami wyrachowanie  nie zna granic

28,794

Odp: Kobiety na zakręcie

sad
Trzymaj sie. :****

28,795 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-12-01 15:54:42)

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
Kawencja napisał/a:

Nina, zawsze do uslug.
A co dzis, humor pod psem?

Nie tylko dziś.
Serce mnie boli jak widzę płaczących rodziców i nie mogę nic zrobić.  Nie mogę tu pisać, ale znów tracę zaufanie do ludzi.  Czasami wyrachowanie  nie zna granic

Hej Ninka, jak chcesz sie wyżalić to śmiało pisz do mnie. Buziaczki i przytulam smile

Posty [ 28,731 do 28,795 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 441 442 443 444 445 446 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024