Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 29,007 ]

66

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dzwonił, czuły, miły.. troskliwy.. wiem,że to coś jest skończone.. tak samo odczuwam to jak wtedy gdy coś kręcił, zmiana którą kobieta wyczuwa... tylko co z tego?

A co zrobię jak On będzie na siłę utrzymywał swoją wersję,że nic się nie stało.. ?? że nie zdradził, że był uczciwy tylko nie mówił mi wszystkiego..????? co zrobię.? przecież go nie zmuszę..

Nie zmusisz ,jesli nadal nie będzie potrafił powiedzieć wprost co tak naprawdę zaszło...to wybacz Malwinko ale na Twoim miejscu wskazałabym mu drzwi.Może to by go trochę ocuciło ,czasami trzeba mocniejszych argumentów.
Masz prawo wiedzieć kto to był, ta pani X i co tak naprawdę się wydarzyło a z tą panią bym sobie też porozmawiała a co mi tam... zawsze to lepiej posłuchać tej drugiej strony i porównać dwie wersje Miśka i pani X w temacie ich wzajemnych relacji.
Jeśli nawet się pogubił a zależy mu na Tobie to powie prawdę jak będzie krętaczył to...sama wiesz co....

smutnamonia napisał/a:

Między nami wegetacja. Co to oznacza? Brak czułości, zapewnień, ostatnio seksu też...
Słyszę tylko, że ma depresję, pustkę w głowie.

Gófffno nie depresję!! Pustkę to miał wtedy gdy mu się amorów zachciało!!

Gdy pytam- to jak to z Tobą jest, kochasz mnie czy nie? Milczy. Gdy pytam dlaczego ze mną jesteś -milczy. Jeśli coś mówi to tylko to, że jest nic nie wartym sukinsynem.

Moniu ... on zwyczajnie boi się przyznać ,że przez jego własną głupotę stracił uczucie jakim darzył Ciebie kiedyś!
Siedzi w potrzasku taki nie zdecydowany ,miota się bo...choć to przykre co napiszę ale mam nadzieję ,że się nie pogniewasz...zakochał się w tamtej i teraz nie potrafi odnaleźć się obok Ciebie ,zmuszą się na siłę do uczucia którego brak na obecną chwilę hmm
Powiem ci że jego zachowanie jest odpychające... trzyma się Ciebie w głowie ma tamtą.
Co za tchórz z niego!! Nie wiem czy bym potrafiła na to patrzeć spokojnie,nie wiem czy zniosłabym takie zachowanie na co dzień...nie miałabym sił na to.
Moniu ,czy Ty na pewno chcesz tak żyć?? Chcesz czekać aż go olśni i doceni Wasz związek i to ,że ma wspaniałą kobietę !

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Kobiety na zakręcie

Stres mnie chyba zabije...nie mogę si obudzić...jakbym zapadała w śpiączkę..

Monika.. jesteś w bardzo trudnej sytuacji.. ja to z boku widzę,nie wiem czy słusznie bo wiesz, że opieram się jedynie na Twoim słowie pisanym..mniej więcej tak; On jest wartościowym facetem, związany jest z Tobą, rodziną, poświęcił kilkanaście lat na budowanie tego waszego dobrego życia.. On ma tego świadomość w każdej chwili.. pozwolił sobie jednak na kogoś z boku, mogę nawet przyjąć,że tego nie chciał ale nie zatrzymał biegu spraw w odpowiednim momencie.. wsiąkł.. i dopiero wtedy przyszło opamiętanie..ALE..hmmh ziarno  tamtego smaczku zostało zasiane.. już liznął przez papierek lizaczek... i teraz stoi komptelnie zdezorientowany; przecież to oczywiste,że rodzina, Monika jest najważniejsza...aaaaaaaaale ten lizaczek....
Nie wiem co z tym zrobić. Jak zadziałać.. Czy siąść tylko we dwoje, twarzą w twarz,powiedzieć; musimy zdecydować co robimy, bo TY jedna nogą jesteś tu a druga tam..
..............głupia rada.. takich rozmów już pewnie mieliście setki..... no właśnie.. co robić, ani nie zmusisz, ani nie podłączysz pod wariograf.. wywalić z życia.. mhmmh no tak... i jesteśmy w punkcie wyjścia.. Moje ścieżki również prowadzą do tego punktu...

Lukrecjo.. świetnie opisałaś rozmowę z mężem.. Ja mam podobnie. Potrafi obrócić wszystko przeciwko mnie.. a ja nawet zaczynam tak dokładnie myśleć jak on chce. Przecież ja nawet wiem jak ta rozmowa się potoczy!!!! Najpierw wkurzy się,że wracam znów do tematu.. a w takiej atmosferze to już nie rozmawia się szczerze tylko odbija argumenty.. a ja tak nie chce.. chce szczerze mu wygarnąć mój ból, obawy i wątpliwości żeby właśnie wiedział na czym stoi!!! ON.. i też chce wiedzieć na czym stoję ja.. bo ten ich cholerny brak wyobraźni nie sięga tak daleko tylko do dnia dzisiejszego..a co będzie jutro..??? znów mu się trafi współpracownica, młoda, szczupła i co?/??  będzie powtórka z rozrywki,??

68

Odp: Kobiety na zakręcie

Witam Was dziewczyny.Widzę ,że u Was bez zmian ,ale czasami trzeba stanąć w miejscu żeby potem ruszyć dalej.                                                                                                                 Malwinko może najpierw napisz list na spokojnie ,w którym opiszesz jak się czujesz .Daj mu w niedzielę najpierw przeczytać a potem może uda się na spokojnie porozmawiać .Może w ten sposób Cię wysłucha i jak miną emocje to porozmawiacie.Wiem o czym mówisz  bo u mnie było tak samo ,nawet nie słuchał co mam do powiedzenia ,tylko atakował by za dużo nie usłyszeć .Mój mąż sam powiedział ,że jest świadomy tego że potrafi manipulować .Twój pewnie też w ten sposób się broni i nie słucha co masz do powiedzenia ,bo sam wie że źle postąpił.

Monia pogodę chyba miałaś dobrą ?Głowa do góry,widzę że jesteś romantyczką jak ja .Zajmij się teraz sobą i spraw sobie jakąś przyjemność .Nic więcej na razie Ci nie poradzę ,pamiętaj tylko że twoje życie jest w twoich rękach a nie męża .

69

Odp: Kobiety na zakręcie

Odszedł.....
To koniec! Podobno mnie kocha, ale nie jest sobą, nie wie czy chce ze mną być!

Właściwie to sama kazałam mu się wynosić! Po wczorajszej rozmowie, a właściwie moim monologu....
Dzis razem płakaliśmy! Do końca miałam nadzieje, że może się opamięta......
Spakował się ...
Patrzyłyśmy z małą przez okno...płakałyśmy obie....nawet nie spojrzał w górę...
Córka wie, że tata wyjechał na bardzo długą delegację......
Boże ja nie wiem co dalej, serce chce wyskoczyć...tyle cudownych lat....

70 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-05-05 19:17:43)

Odp: Kobiety na zakręcie

Przytulam Cię mocno.



Teraz już wiesz. Już nie jesteś na huśtawce. Wbrew pozorom, nie ma już niewiadomych.


Co dalej?
Odpłaczesz, odzłościsz się, zbierzesz siły, rozejrzysz wokół i ułożysz plan swego działania na najbliższe dni.

Daj czasowi czas. Sobie i swej córce też.

71

Odp: Kobiety na zakręcie

Moniu również przytulam i choć tylko  wirtualnie pocieszam...wiem jak ci teraz źle i smutno sad
Ehhh....brak słów sad

72 Ostatnio edytowany przez Maja66 (2012-05-05 19:58:17)

Odp: Kobiety na zakręcie

Słabo mi się zrobiło jak przeczytałam Monia co się stało. Wiesz dokąd się wyprowadził?

73

Odp: Kobiety na zakręcie

Monika caly czas sledze Twoja historie...dzisiejszy post mnie dobil poprostu, jak to? Przeciez mieliscie to poskladac? Przeciez byl majowy wyjazd? Przeciez bylas sklonna wybaczyc? Nie wierze juz w nic, w szczesliwe zakonczenia, poprostu w nic...

74

Odp: Kobiety na zakręcie

Nic nie wiem, niedobrze mi..
Podejrzewam, że szuka jakiegoś hotelu, czy coś..
To było spontaniczne z mojej strony...miałam juz dość jego zbitego wzroku...
Wyrzuciłam go prawie siłą, nie ma pojęcia gdzie jest....

75 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-05-05 20:42:29)

Odp: Kobiety na zakręcie
marika_80 napisał/a:

Monika caly czas sledze Twoja historie...dzisiejszy post mnie dobil poprostu, jak to? Przeciez mieliscie to poskladac? Przeciez byl majowy wyjazd? Przeciez bylas sklonna wybaczyc? Nie wierze juz w nic, w szczesliwe zakonczenia, poprostu w nic...

Mariko ale do tego, żeby cos składać trzeba obojga! Byłam skłonna wybaczyć, pod warunkiem, że on tego będzie chciał...
A ja miałam cały czas wrażenie, że to ja próbuję składać, a on zapada się coraz bardziej w swojej depresji...być może u niego o tylko depresja...

Nie wiem...

A najgorsze, że ciągle patrzę na drzwi z nadzieją, że zaraz wejdzie, przytuli i powie, że to tylko zły sen...

76

Odp: Kobiety na zakręcie

Może potrzebuje teraz czasu na przemyślenia bez Twojej obecności. No chyba, że jest ktoś to wtedy ułatwiłaś mu decyzję wyrzucając go z domu. Szkoda, że jutro niedziela, pewnie cały czas będziesz o tym myślała sad

77

Odp: Kobiety na zakręcie

Super Moniu ,że się postawiłaś.
W końcu kto by zniósł te jego ciągłe miny cierpiętnika narobił problemów a jeszcze Ty byłaś dla niego wsparciem, zamiast odwrotnie.
Tylko ,że ja mam przeczucie że on wróci hmm
Bo jak napisałaś to Ty go niemalże siłą wystawiłaś za drzwi...on by się nie odważył ,no chyba że lafirynda czekałaby na niego z szeroko otwartymi.

78 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-05-05 22:16:16)

Odp: Kobiety na zakręcie

Czuję, że lafirynda nie czeka, ale on może polecieć do niej żeby się pocieszyć!
Mój boże, opróżniam kolejny kieliszek wina....życie mi się rozpadło. A cały czas było dobrze. Jeszcze dziś to podkreślał, i jego największym problemem z tego co widzę to szukanie odpowiedzi dlaczego tak się stało, ze zainteresował się inną...
A ja mu ciągle mówiłam, że trzeba iść do przodu, bo oboje zawiśniemy w końcu na suchej gałęzi...
Dlaczego po tylu latach nie zasługuję na próbe walki o nas...w końcu uczucia między nami ciągle są....
ja nie wiem o co w tym wsztstkim chodzi...
Marzę o tym, żeby już sie nie obudzić..łzy ciekną bez przerwy..
Córcia pytała mi się dlaczego płaczę , bo przecież tata pojechał do pracy, ale wróci...


Dziewczyny szkoda że Was nie ma w realu blisko...taka jestem samotna.....

79

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

(...)życie mi się rozpadło. A cały czas było dobrze. Jeszcze dziś to podkreślał, i jego największym problemem z tego co widzę to szukanie odpowiedzi dlaczego tak się stało, ze zainteresował się inną...(...)

Moniu, nie rozumiem.
Jeśli było tak dobrze, to skąd te w ostatnich dniach rozmowy-monologi? Skąd Twa decyzja o wyrzuceniu go za drzwi? Skąd Twe posty o tym, że majowy wyjazd nie spełnił Twych nadziei?

80 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-05-05 22:21:26)

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

(...)życie mi się rozpadło. A cały czas było dobrze. Jeszcze dziś to podkreślał, i jego największym problemem z tego co widzę to szukanie odpowiedzi dlaczego tak się stało, ze zainteresował się inną...(...)

Moniu, nie rozumiem.
Jeśli było tak dobrze, to skąd te w ostatnich dniach rozmowy-monologi? Skąd Twa decyzja o wyrzuceniu go za drzwi? Skąd Twe posty o tym, że majowy wyjazd nie spełnił Twych nadziei?

Dobrze przez te wszystkie lata naszego małżeństwa, a ostatnio to już po równi pochyłej...
On ciągle podkreślał, że nie wie, dlaczego inna mu w głowie zaświtała, bo był ze mna szczęśliwy....

81 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-05-05 22:26:23)

Odp: Kobiety na zakręcie

Kochana,
"nie wie"? Zaświtała mu, bo chciał. Zaświtała, bo się rozglądał. Zaświtała, bo szukał wrażeń.

Proszę, dla swego spokoju, nie daj sobie wciskać kitu.
Takiego "nie wiem" używają małe dzieci, które spsociły coś, a boją się reakcji dorosłych; i na pytanie "jak to się stało, że...", odpowiadają tym "nie wiem".

Przytulam Cię.

82

Odp: Kobiety na zakręcie

Wiem, ja to wszystko wiem!
Najgorsze, że czuje sie winna, szukam w sobie winy, tylko w sobie....
ale to chyba standard...
Jestem przerażona tym co mnie czeka....
Idę spać, bo głowę mi rozsadza....
Dziękuję Wielokropku!
Ty zawsze wiernie na posterunku!

83

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie Ty jesteś winna, gdyby tylko chciał, bo przecież rozmawialiście to byłoby inaczej. A on co, zamiast walczyć to wyszedł, a Ty cierpisz i jeszcze bierzesz winę na siebie?

84 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-05-05 22:39:39)

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:

Kochana,
"nie wie"? Zaświtała mu, bo chciał. Zaświtała, bo się rozglądał. Zaświtała, bo szukał wrażeń.

Proszę, dla swego spokoju, nie daj sobie wciskać kitu.
Takiego "nie wiem" używają małe dzieci, które spsociły coś, a boją się reakcji dorosłych; i na pytanie "jak to się stało, że...", odpowiadają tym "nie wiem".

Przytulam Cię.

Znów mi z ust wyjmujesz? smile To była moja kwestia! big_smile

Monia, a teraz pomyśl sobie, o ile mniej męki byś miała, gdybyś zareagowała wyproszeniem go NATYCHMIAST, gdy sprawa się wyłoniła po raz pierwszy. Zaraz na samym początku. Ja wiem, to brzmi jak "a nie mówiłam", ale prawda jest taka, że ciągle ufałaś, a w przypadku człowieka, któremu "zaświtało" ufność już jest nadużyciem wobec samej siebie. Nie rób tego dalej. Nie dawaj mu się przekonać, że zagubiony niebożę. Teraz TY. Starczy już zastanawiania się, jak bardzo ON zbłądził, jak to ON się pogubił, jak to ON nie radzi sobie z tym i ma ON ma DEPRESJĘ (!!!). Rozwalił Tobie i dziecku i życie a Ty ciągle tylko go usprawiedliwasz. Skońćz z tym i postaraj się pomyśleć o sobie, o tym, co masz teraz robić, bo on już się z pewnością pocieszył a Ty? Ciebie kto pocieszy, kto będzie się zastanawiał jak bardzo Ty jesteś zagubiona i w depresji? On z pewnością nie. Więc musisz to brać w swoje ręce. My tu jesteśmy. Bierzemy na klatę wszystko, ale podstawowe decyzje i kroki musisz podjąć Ty sama, choćby po to, żeby ratować swoją godność i psychikę swojego dziecka, które też jest zagubione. Nie powtarzaj starych błędów.

85

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Czuję, że lafirynda nie czeka, ale on może polecieć do niej żeby się pocieszyć!

ani nie myśl w ten sposób!! nie dobijaj się takim myśleniem.
Jak będzie mądry to prześpi w hotelu i może wreszcie coś do niego dotrze! Czas najwyższy!

Mój boże, opróżniam kolejny kieliszek wina....życie mi się rozpadło.

I dobsz, bedziesz lepiej spała, alkohol troszkę ukoi nerwy ,tylko się nie ululaj wink a może się ululaj hmm

A cały czas było dobrze. Jeszcze dziś to podkreślał, i jego największym problemem z tego co widzę to szukanie odpowiedzi dlaczego tak się stało, ze zainteresował się inną...

dobrze było do czasu gdy mu się na amory zebrało do lafiryndy... i w tak właśnie durnawy sposób można spieprzyć sobie i rodzinie życie.

Dlaczego po tylu latach nie zasługuję na próbe walki o nas...w końcu uczucia między nami ciągle są....
ja nie wiem o co w tym wsztstkim chodzi...

Daj mu czasu trochę, dobrze że poszedł może gdy pobędzie sam zrozumie co nie co...może właśnie on tego potrzebuje a i Ty Moniu też tak sądzę...bo przecież to co już pod koniec się u Was działo było nie do zniesienia.

Marzę o tym, żeby już sie nie obudzić..łzy ciekną bez przerwy..

nie pisowaj pierdół Monia !!!

Dziewczyny szkoda że Was nie ma w realu blisko...taka jestem samotna.....

ano to fakt,znam tę potrzebę z autopsji z przed ponad roku hmm
ale pisz wylewaj swoje żale myśli wszystko co ci się w głowie kłębi ,musisz to z siebie wyrzucić
Myślami jestem przy Tobie i choć to nie mój facet...ale siedzę sobie i też rozmyślam o tym wszystkim ...

86

Odp: Kobiety na zakręcie

Kochane jesteście, że tu jesteście...

Macie racje, ale musiałam to wszystko niestety na własnej doopie przerobić!
Robił ze mną co chciał, jazda rollercosterem to małe piwo przy tej huśtawce.....
nikandra, chciałabym, żeby stało się tak jak piszesz, żeby zmądrzał, żeby zrozumial....
Głupia jestem, że ciągle go chcę....

87 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-05-05 22:47:25)

Odp: Kobiety na zakręcie

Tarantello,
przepraszam. Bardzo.

Dodam jeszcze jedno.
Moniu,
po raz kolejny proszę, zajmij się SOBĄ, nie nim.


***
Stwierdzeniu, że jesteśmy kochane, nie będę się zaprzeczać. tongue

88

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie wiem jak sobą sie zająć...
Mam nadzieję, że to tylko taki etap....
Chcę żyć wreszcie normalnie, spokojnie, swojsko nawet troche nudno....
A że on był lwią częścią mojego życia, to nie będzie taki szybki proces....

89 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-05-05 22:53:34)

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Kochane jesteście, że tu jesteście...

Macie racje, ale musiałam to wszystko niestety na własnej doopie przerobić!
Robił ze mną co chciał, jazda rollercosterem to małe piwo przy tej huśtawce.....
nikandra, chciałabym, żeby stało się tak jak piszesz, żeby zmądrzał, żeby zrozumial....
Głupia jestem, że ciągle go chcę....

Jesteś NORMALNA. Ale ponieważ już zostałaś przećwiczona w tym gorszym wariancie, to musisz się zabezpieczyć na różne warianty. big_smile Zmądrzeje, nie zmądrzeje, wróci, nie wróci. Nie ten tok myślenia, Monia. A co gdybyś spróbowała myśleć - poradzę sobie, nawet jeśli nie zmądrzeje i nie wróci i będę też mądra jeśli zmądrzeje i wróci. Masz sobie teraz wszystko tak ustawić, żeby żaden finał nie działał na Twoją niekorzyść. Ale to już nie jest rozmowa na dziś. Dziś dopij to wino i idź spać. Z góry uprzedzam, że pierwsze przebudzenie będzie najkoszmarniejsze. Każda to przechodziła i, widzisz, żyjemy i to całkiem nawet nie najgorzej big_smile Bo przestałyśmy opierać nasze szczęście na jednym filarze. Ale to już jutro, jutro sobie o tym pomyślisz. Szykuj melisę.

90

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Kochane jesteście, że tu jesteście...

Macie racje, ale musiałam to wszystko niestety na własnej doopie przerobić!
Robił ze mną co chciał, jazda rollercosterem to małe piwo przy tej huśtawce.....
nikandra, chciałabym, żeby stało się tak jak piszesz, żeby zmądrzał, żeby zrozumial....
Głupia jestem, że ciągle go chcę....

Nie jesteś głupia to normalna reakcja. Każda z nas przecież marzy i wierzy by żyć ze swoim mężem do późnej starości. Myślimy nic nas nie złąmie, żaden kryzys nas nie pokona. A tu takie rozczarowanie sad Stanie na drodze taka jedna przez którą wszystko bierze w łeb. Stanęła w jakimś kryzysie małżeńskim i stało się sad A on się temu poddał, boli jak cholera wiem. Dokładnie to samo przerabiałam niedawno. Wszystko wybaczałam do czasu.

91

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Nie wiem jak sobą sie zająć...

Byłabym milionerką, gdybym dostała jedną złotówkę za każdym razem, kiedy czytałam, słyszałam to pytanie.
Zacznij od czytania wątku od początku. big_smile Ja weszłam na wątek KKZB w marcu 2011 w tym samym momencie-zakręcie co Ty teraz i ... z tym samym pytaniem.

92

Odp: Kobiety na zakręcie
Tarantella napisał/a:

A co gdybyś spróbowała myśleć - poradzę sobie, nawet jeśli nie zmądrzeje i nie wróci..... i będę też mądra jeśli zmądrzeje i wróci.

Powtarzaj sobie to jak Mantrę.

Szykuj melisę.

i aspirynę wink

93 Ostatnio edytowany przez Maja66 (2012-05-05 23:18:03)

Odp: Kobiety na zakręcie

Trudno w takim momencie zająć się sobą, mnie nie chciało się nawet wyjść po nowy ciuch do sklepu. Kupiłam sobie coś nowego dopiero po dwóch miesiącach. Ale fryzjera zaliczyłam zaraz po. Po ciuchy musiałam się wybrać bo waga spadła mi 13 kg. Och pierwsza noc nie będzie przyjemna, przebudzenie również, pusta połowa łóżka doskwiera bardzo. Głowa do góry musisz to przejść jak tysiące innych kobiet. Powinny być w mieście takie kluby dla kobiet na zakręcie, gdzie można by przyjść i się wygadać i wypłakać.
Jeszcze dodam, myśl Monia o najgorszym, lepiej potem mile się zaskoczyć niż rozczarować. Nie rozumiem tylko dlaczego mówią nam, że kochają ale.... ble,ble. Gdyby kochali nie robili by nam tego. Spokojnej na ile to możliwe nocy.

94

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziękuję i dobranoc!

95

Odp: Kobiety na zakręcie

Moniu...ja tez przytulam choc podczytuje Cie bez udzielania sie na forum...za duzo tu przykrych historii i wchodac tu mam wrazenie, ze nigdy nie ma dobrych zakonczen a ja bardzo chcialabym wierzyc, ze dobre zwiazki naprawde istnieja...

Moj tez sie zakochal w innej tyle, ze ja swojego wywalilam odrazu jak odkrylam prawde (zdrade)...nie mieszkamy razem juz 3 miesiace ale codziennie sie widzimy bo on codziennie przylazi do corki i wychodzi poznym wieczorem spac do matki...ja przez te 3 miesiace b.sie staram zajac soba...ale kiepsko mi to wychodzi...tzn finansowo sobie radze, organizacyjnie tez, zaliczylam fryzjerow, kosmetyczki, basen, biegam, czytam, prowadze calkim bujne zycie towarzyskie...rozmawiam, wyplakuje sie przyjacielom ale wciaz czuje przeogromna pustke...nie moge patrzec na szczesliwe rodzinki, majowe rodzinne grille itp, itd...i wciaz mam cholerna nadzieje, ze bedzie dobrze ( w sensie, ze bedziemy razem) ...a on mi ta piep...ną nadzieje wciaz daje...jest mily, uczynny, czuje sie przez niego szanowana, chodzimy na terapie malzenska, on nie chce zabrac z domu swoich rzeczy, nie chce powiedziec corce prawdy o nas, twierdzi przy pani terapeutce, ze z lafirynda to koniec...on ciagle twierdzi, ze zdrada byla wynikiem tego, ze on wciaz na mnie patrzyl przez pryzmat mojego zachowania po porodzie ( wscieklosc, napady zlosci, placzu, agresji) i ten caly pryzmat wypalal w nim uczucie...terapeutka mu wyjasnila ze nieleczona depresja poporodowa moze trwac nawet 5 lat ( on myslal ze max miesiac a potem poprostu bylam rozkapryszona, rozhisteryzowana jedynaczka)...sluchal, przytakiwal glowa i na koniec stwierdzil, ze bez tego calego pryzmatu to jestem idealna partnerka, fajna z ktora swietnie mozna spedzic zycie....no i jak nie miec wciaz nadzieji???

Moniu moze rozlaka jest Wam potrzebna? Ja z perspektywy tych 3 miesiecy czuje, ze dobrze zrobilam wywalajac go z domu...widze, ze on mysli, analizuje...ja tez mimo wszystko staje sie silniejsza i chcac nie chcac mysle o sobie i staram sie polubic sama siebie...nie ma go obok to nie zastanawiam sie poprostu co on teraz mysli, co oznacza ta mina, co tamta i co zle zrobilam, ze on sie nie usmiechnal a czy to, ze poglaskal mnie to moze uczucie czy moze nie? Poprostu nie ma go przy mnie wiec patrze na siebie i mysle o swoich uczuciach a nie jego....i powtarzam sobie codziennie nawet sie zmuszajac,ze dam rade, ze bede silna, ze nie poddam sie...mam doly ale juz coraz plytsze, placze ale tez coraz czesciej sie smieje...nadzieje mam wciaz ale nawet jak on nie wroci to ja bede coraz silniejsza az w koncu sama moze stwierdze, ze nie chce zeby juz wracal? Mysle, ze rozlaka w takich przypadkach to najlepsze co mozna na dana chwile zrobic...nie wiem moze sie myle, moze dziewczyny ktore sa dalej niz ja maja inne teorie i rady ale na chwile obecna tak wlasnie czuje...rozlaka i czas.

96

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie spałam prawie całą noc! Serce waliło jak szalone! Nie mam nic uspokajającego. Ciągłe myśli gdzie jest, z kim! Moja wyobraźnia mnie wykańcza! Moje dziecko kochane zrobiło mi śniadanie do łóżka. Zmusiłam się, żeby przełknąć cokolwiek!
Jak funkcjonować dalej? Myśl o tym, że jutro muszę iść do pracy mnie przeraża!

97

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Nie spałam prawie całą noc! Serce waliło jak szalone! Nie mam nic uspokajającego. Ciągłe myśli gdzie jest, z kim! Moja wyobraźnia mnie wykańcza! Moje dziecko kochane zrobiło mi śniadanie do łóżka. Zmusiłam się, żeby przełknąć cokolwiek!
Jak funkcjonować dalej? Myśl o tym, że jutro muszę iść do pracy mnie przeraża!

Moniu,
daj spokój z myśleniem o nim, daj odpocząć swej wyobraźni, bo ona jest Twym największym wrogiem. Rozmyślanie, rozpamiętywanie, fantazjowanie na temat co robi, gdzie, z kim, tylko pogarsza Twą sytuacje psychiczną. Takie zapadanie się w sobie jest ze wszech miar szkodliwe.

Moim zdaniem, to dobrze, że jutro idziesz do pracy. Dobrze, bo będziesz musiał a zająć się czymś innym, będziesz musiała oderwać myśli.
Od takiego zapadania się w sobie chroni praca, im cięższa (fizyczna), tym lepsza.

Jak funkcjonować dalej?
Może, tak jak radziła wczoraj Tarantella, zacznij czytać watek o kkzb, tam mnóstwo mądrych sposobów poradzenia sobie w takiej sytuacji.

98

Odp: Kobiety na zakręcie

Qurcze no ,nie da się nie myśleć chyba każda z Nas o tym wie sad
Najlepszy sposób to nadmiar zajęć podczas których i tak człowiek rozmyśla ale przynajmniej fizycznie jest umęczony.
Za radą Wielokropka....poczytaj wątek który proponuje.

pozdrowionka ściskam mocno,trzymaj się bądź silna

99

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia praca to najlepsze wyjście, aby się wyciszyć i trzymać fason. Osobiście nic w pracy nie wspominałam, aby właśnie to było jedyne miejsce by móc nie analizować po raz milionowy dlaczego. W późniejszym czasie powiedziałam jednej koleżance, bo widziała, że jestem nieobecna i łzy miałam w oczach. Chyba, że masz taką dobrą koleżankę i czujesz, że musisz to pogadaj. Jeszcze tak myślę, może zadzwoń do teściów jeśli byłaś w dobrej relacji z nimi? Mnie rozmowa z teściami dużo dała, wspierali mnie bardzo i zawsze mówią, że ja i córki jesteśmy dla nich dalej tak samo ważne. Pierwsze dni są koszmarne, potem wmawiaj sobie, że przecież nic na siłę, wspominaj tylko to co było złe. U mnie tych chwil złych nie było dużo, ale kręcił, kłamał to już wystarczy, aby stracić do niego zaufanie. Nie dzwoń do niego pierwsza niech zatęskni. Powiedział córce jak długa ta "delegacja"? Bo przyjdzie czas a będzie pytała o tatę. Doskonale wiem co przeżywasz, lecz jutro jest dzień i nie wiadomo co nowego przyniesie. Pisz.

100

Odp: Kobiety na zakręcie

Mieszkamy z jego ojcem, więc sytuacja jest podwójnie trudna. Teść to starszy człowiek,  nie mam pojęcia jak to będzie... Córce powiedział, że wróci jak mu się uda najszybciej. Tylko pewnie miał na myśli odwiedziny. Gdy zapytałam czy odchodzi definitywnie, nie umiał odpowiedzieć.

101

Odp: Kobiety na zakręcie

Czyli co? kolejny weekend z kumkającymi żabami ?
Pewnie wybył i wróci jak gdyby nic... wychodzi na to że wyszedł bo nie mógł znieść Twoich według niego, nieuzasadnionych ciągłych pretensji.

102

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie wróci, zbyt dokładnie się spakował. Jest u niej! Nie miał dokąd pójść biedaczek!
Rozmawiałam z moim bratem. Powiedział mi, żebym się nie łudziła, że to już pozamiatane! Skoro definitywnie nie potrafił zakończyć jednego związku i polazł do niej!
Nikandro! Nie okazał się mądry, nie spał w hotelu!

103

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Nie wróci, zbyt dokładnie się spakował. Jest u niej! Nie miał dokąd pójść biedaczek!
Rozmawiałam z moim bratem. Powiedział mi, żebym się nie łudziła, że to już pozamiatane! Skoro definitywnie nie potrafił zakończyć jednego związku i polazł do niej!
Nikandro! Nie okazał się mądry, nie spał w hotelu!

Monia!!!
Taka piosenka jest i will surfive!
Po angielsku.

Tekst piosenki:

At first I was afraid I was petrified
Kept thinkin' I could never live without you by my side;
But then I spent so many nights
Thinkin' how you did me wrong
And I grew strong and I learned how to get along
And now you're back from outer space
I just walked in to find you here with that sad look upon your face
I should have changed that stupid lock
I should have made you leave your key
If I'd've known for just one second you'd back to bother me
Go on now, go walk out the door
Just turn around now
('cause) you're not welcome anymore
Weren't you the one who tried to hurt me with goodbye
Did you think I'd crumble
Did you think I'd lay down and die?

(ref)
Oh no, not.I. I will survive
Oh as long as I know how to love I know I'll stay alive;
I've got all my life to live,
I've got all my love to give and I'll survive,
I will survive. Hey hey.


It took all the strength I had not to fall apart
Kept trying' hard to mend the pieces of my broken heart,
And I spent oh so many nights
Just feeling sorry for myself. I used to cry
But now I hold my head up high
And you see me somebody new
I'm not that chained up little girl who's still in love with you,
And so you feel like droppin' in
And just expect me to be free,
Now I'm savin' all my lovin' for someone who's lovin' me
Go on now.. etc.

Po polsku.


Z początku byłam pełna lęku i byłam sparaliżowana
myśląc, że nigdy nie mogłabym żyć bez ciebie obok.
Ale spędziłam tak wiele nocy
Myśląc jak źle mnie traktowałeś
I stałam się silna
I nauczyłam się jak sobie radzić
I nagle ty wracasz z zewnątrz
Zajrzałam tylko, żeby cię tu znaleźć z tym twoim smutnym spojrzeniem
Powinnam była zmienić ten głupi zamek
Powinnam była powinnam kazać zostawić ci swój klucz
I gdybym choć przez sekundę wiedziała, że wrócisz by mnie dręczyć

Więc teraz po prostu wyjdź i zamknij drzwi
Po prostu odwróć się
Bo już nie jesteś tu mile widziany
Czy to nie ty chciałeś mnie zranić swoim odejściem?
Myślałeś, że dam się złamać?
Myślałeś, że padnę i umrę?
Otóż nie.

JA PRZETRWAM!
Tak długo jak wiem jak kochać, tak długo wiem, że przeżyję
Mam całe życie do przeżycia
Mogę dać całą swą miłość i przetrwam.
Ja przetrwam, przetrwam
Hey hey

Zebrałam wszystkie siły, by nie załamać się
Wciąż usilnie próbując posklejać kawałki złamanego serca.
I och spędziłam tak wiele nocy
Użalając się nad sobą
Wtedy ciągle płakałam
Ale teraz chodzę z podniesioną głową
Teraz widzisz już kogoś nowego
Nie jestem już tą uwiązaną dziewczynką ciągle zakochaną w tobie
A teraz naszła cię ochota by wpaść do mnie na chwilę
I po prostu oczekujesz, że będę wolna
Teraz całą mą miłość zachowuję dla tego, który i mnie kocha


Monia. Koniec zakrecania. Jesteś na prostej. Przetrwasz.
Już dojrzałas. Teraz będzie już tylko lepiej!

104

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Nie wróci, zbyt dokładnie się spakował. Jest u niej! Nie miał dokąd pójść biedaczek!
Rozmawiałam z moim bratem. Powiedział mi, żebym się nie łudziła, że to już pozamiatane! Skoro definitywnie nie potrafił zakończyć jednego związku i polazł do niej!
Nikandro! Nie okazał się mądry, nie spał w hotelu!

To ja głupia byłam łudziłam się durna ,że coś pojmie skoro mówił ,że kocha myślałam iż choć miał zawirowania to tylko potrzebował czasu aby to poukładać i zrozumieć, że tamto to tylko nic nie warte zauroczenie ,że wygra tyloletni związek ,że okaże się rozsądny... a on zwyczajnie facet pracujący zarabiający poszedł do larwy bo biedaczysko nie miał kasiory na hotel a ta kretynka bo inaczej jej nie nazwę przyjęła go... ja pierdziele nawet nie napiszę jakie słowa się mi cisną na usta bo by mnie zbanowali  mad  mad  mad są siebie warci!!!!

Bosze w głowie się nie mieści jak można iść na taką łatwiznę!! Czekał aż go wykurzysz bo inaczej był cholernym tchórzem aby samemu podjąć decyzję,karmił Cię złudzeniami ...drań !!!

Moniu, teraz musisz myśleć tylko o sobie i o córce...zbierz siły choć wiem jak boli ale to Ty jesteś na wygranej ! Nie on ani tamta... i pisz albo dobrze abyś miała z kim pogadać ...cholera jasna, pomyślałby kto dorosły facet  mad Oni nigdy nie dorośleją oni tylko rosną...

105

Odp: Kobiety na zakręcie

mM

smutnamonia napisał/a:

Nie wróci, zbyt dokładnie się spakował. Jest u niej! Nie miał dokąd pójść biedaczek!
Rozmawiałam z moim bratem. Powiedział mi, żebym się nie łudziła, że to już pozamiatane! Skoro definitywnie nie potrafił zakończyć jednego związku i polazł do niej!
Nikandro! Nie okazał się mądry, nie spał w hotelu!

Moniu skad wiesz, ze jest u niej? Rozmawialas z nim? Twoj brat z nim rozmawial?
Jak sie czujesz? Czy on ma zamiar wrocic i powiedziec corce o swojej decyzji?

Moniu bardzo Ci wspolczuje...pamietaj, ze mozesz sobie bez obrzydzenia spojrzec w twarz, pamietaj, ze to nie Ty jestes ofiara, to on okazal sie idiota, tchorzem i to on jest ofiara swojej wlasnej glupoty...dalas szanse, przynajmniej nie bedziesz sobie za kilka lat pluc w twarz, ze nie walczylas, ze olalas go za pierwszym razem i machnelas reka na kilkanascie lat malzenstwa...ja np sie obawiam, ze za kilka lat bede zalowac, ze nie dalismy sobie szansy...Ty juz dzis wiesz, ze zrobilas wszystko.
Moniu popros mame, przyaciolke o pomoc...niech ktos bedzie przy Tobie przez najblizsze dni, to b.pomaga.

106

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Nie wróci, zbyt dokładnie się spakował. Jest u niej! Nie miał dokąd pójść biedaczek!
Rozmawiałam z moim bratem. Powiedział mi, żebym się nie łudziła, że to już pozamiatane! Skoro definitywnie nie potrafił zakończyć jednego związku i polazł do niej!
Nikandro! Nie okazał się mądry, nie spał w hotelu!

To są tylko przypuszczenia tak naprawdę nic na 100% nie wiadomo gdzie nocował. Może u kolegi. W końcu musi przyjść, do dziecka, do ojca i wyjaśnić z Tobą jak dalej zamierza. Czeka Cię rozmowa, przygotuj się na każdą opcję. I nie płacz bo dziecko widzi.

107

Odp: Kobiety na zakręcie

Boże Moniczko.. płaczę razem z Tobą.. dopiero teraz tu weszłam i .. oniemiałąm.. Nie mam słów.. Tak strasznie mi przykro.. jak cholernie źle, że jednak... w pierwszej chwili pomyślałam,że może dobrze się mimo wszystko stało...może trzeba odejścia, nabrania dystansu.. zatęsknienia..a jak napisałaś,że był u niej..jak to??!! no jak to???

Aż nie mogę uwierzyć... Kochana.. bądź Dziewczyno dzielna.. dasz radę.. przeszłam kiedyś przez to.. i zapewniam Cię,że dasz rade.. bardzo mocno Cię ściskam.. gdybym mogla coś zrobić żeby Ci dodać siły i otuchy...

108

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwinko ,Monia podjęła ciężką ale myślę słuszną decyzję ...po jaką cholerę ma ją wodzić za nos  mówiąc kocham a myśląc o "lizaku" wink
Jest to przykre bo nawet gnojek nie zawalczył tylko ,trwał obok Moni okłamując po czym poszedł na łatwiznę.
Oszukiwał siebie a co najważniejsze Monikę.
Dawał złudne nadzieje przeciągał czas ...ale tylko dla siebie,egoista!!!

Napisz co u Ciebie jak Twoje sprawy  Malwinko??
Może choć u Ciebie ciut lepiej??

Monia co tam jak tam?? Jak się czujesz? Pisz...wylewaj swoją złość,płacz,ból....

109

Odp: Kobiety na zakręcie

Aż mi nie halo pisać,że u mnie lepiej.. tak podobne są nasze sytuacje z Monią.. tak się zżyłam wirtualnie z nią i baaaaaaaardzo mam dużo szacunku i podziwu dla niej.. Ja wiem,że Ona da radę, bo to w sumie silna kobieta i mądra...ale swoje musi opłakać.. Może nie wszystko stracone.. może czas pokaże,że to wszystko było potrzebne...

My porozmawialiśmy.. nie tak jak sobie wyobrażałam wcześniej.. tylko rozmowa zaczęła się przez przypadek.. Teraz gdy przeczytałam co się stało u Moni.. moje piórka opadły.. może ja też jestem nabierana... ?  Ale po swojemu, w jego stylu.. tłumaczył mi.. że dobrze wiem,że jest złośliwy, że jest typem który nie lubi wchodzenia na głowę a ja zaczęłam wg. jego odczucia to robić.. Zapytał mnie ile razy mówił, zapewniał, przysięgał,że nie ma romansu, nie kręci z nikim i nie chce ani ode mnie odchodzić, ani niczego zmieniać..?? faktycznie sporo tych zapewnień było.. potem spytał dlaczego uwierzyłam natychmiast w jedno jego stwierdzenie,potwierdzające jakby " moją" wersję ? Wg. niego na to czekałam.. a on miał po kokardę podejrzeń i oskarżeń.. czy mówiłby mi, np. że się pokłócił z tą koleżanką wcześniej? czy by to ukrywał..? a potem owszem wysłał jej sms bo mu się głupio zrobiło.. itd..itd..nieeeee wiem.... jest inaczej.. jest inne jego postępowanie, nastawienie, inna czułość, seks... bo znów wg. tego co mówił, wreszcie ja jestem inna.. no ja jestem inna bo on jest inny... tak można przecież bez końca..

Czyli sprawa wisi.. a ja powiedziałam i sobie i jemu,że czas pokaże.. co z tego wyniknie.. tylko czas.. a ja już wiem co w razie czego robić..

Martwie się o Monikę.. bardzo...

110

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

My porozmawialiśmy.. nie tak jak sobie wyobrażałam wcześniej.. tylko rozmowa zaczęła się przez przypadek.. Teraz gdy przeczytałam co się stało u Moni.. moje piórka opadły.. może ja też jestem nabierana... ?  Ale po swojemu, w jego stylu.. tłumaczył mi.. że dobrze wiem,że jest złośliwy, że jest typem który nie lubi wchodzenia na głowę a ja zaczęłam wg. jego odczucia to robić.. Zapytał mnie ile razy mówił, zapewniał, przysięgał,że nie ma romansu, nie kręci z nikim i nie chce ani ode mnie odchodzić, ani niczego zmieniać..?? faktycznie sporo tych zapewnień było.. potem spytał dlaczego uwierzyłam natychmiast w jedno jego stwierdzenie,potwierdzające jakby " moją" wersję ? Wg. niego na to czekałam.. a on miał po kokardę podejrzeń i oskarżeń.. czy mówiłby mi, np. że się pokłócił z tą koleżanką wcześniej? czy by to ukrywał..? a potem owszem wysłał jej sms bo mu się głupio zrobiło.. itd..itd..nieeeee wiem.... jest inaczej.. jest inne jego postępowanie, nastawienie, inna czułość, seks... bo znów wg. tego co mówił, wreszcie ja jestem inna.. no ja jestem inna bo on jest inny... tak można przecież bez końca..

och,curna nooo Malwino ...nie uraź się ale to do dooopy jest hmm
nie chciałabym tak,no ale nasze życzenia pobożnymi mogą co jedyne być,szlag!!
Nie wiem co ci napisać,ale ja jako osoba sobie tam postronna...powiedziałabym gófffno!! Nie wierzę!!
Tyleż że to tak łatwiej z boku... prawda?!
Nie pasi mi to co mówi Misiek,jakby łagodził tą sytuację i sprawdza na ile może zdziałać u Ciebie hmm
Ale to moje myślenie...tyle że powiem ci szczerze ....nie wierze w to Malwinko ,choć kurna chciałabym aby Wam ułożyło się najlepiej bo wiem co znaczą takie zapewnienia....jak dla mnie NIC,ZERO,NULL !!!
Widzę ,że uspokoił Cię na jakiś czas...o jakże to daje dużo choćby jeden jedyny dzień a tyle znaczy ...dzień spokoju.


Czyli sprawa wisi.. a ja powiedziałam i sobie i jemu,że czas pokaże.. co z tego wyniknie.. tylko czas.. a ja już wiem co w razie czego robić..

Czas,czas Malwino..ile bym dała aby wrócił ten zmarnowany czas oczekiwań mojego życia mojej młodości ... zastanów się czy warto?

Martwie się o Monikę.. bardzo...

Ja też , wiem jak to jest sad
Oby miała obok siebie komu może się wygadać to takie ważne!!! Ja nie miałam...byłam sama kurna to było okropne.

111

Odp: Kobiety na zakręcie

Jeśli mnie okłamał to czas to zweryfikuje.. prędzej niż może się to wydawać.. wiem to..  Biorę pod uwagę,że się przejadę.. ale nie mam dowodów oprócz moich odczuć.. być może popełniam błąd.. Boże oby nie............


Wracając do Moniki..a może on wrócił..?????

112

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Jeśli mnie okłamał to czas to zweryfikuje.. prędzej niż może się to wydawać.. wiem to..  Biorę pod uwagę,że się przejadę.. ale nie mam dowodów oprócz moich odczuć.. być może popełniam błąd.. Boże oby nie............

oby było prawdą ,czego ci życzę ,może akurat ?


Wracając do Moniki..a może on wrócił..?????

szlag wie , pisałam że może tak być... Monia chyba ma z kim pogadać bo rzadko zagląda z tego wniosek. ale to super gdyby miała z kim pogadać !!
tyle ,że jak i co dalej......???

113

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Jeśli mnie okłamał to czas to zweryfikuje.. prędzej niż może się to wydawać.. wiem to..  Biorę pod uwagę,że się przejadę.. ale nie mam dowodów oprócz moich odczuć.. być może popełniam błąd.. Boże oby nie............


Wracając do Moniki..a może on wrócił..?????

Sorry, Malwina. Zgadzam się z Nikandrą. Ty wiesz, że my Ci dobrze życzymy. Nie mamy powodu, żeby sciemniać (w przeciwieństwie do Miśka). Kolejna Twoja granica została przesunięta i to o spory dystans. A dowodów masz od metra. Jego umiejętna gadka i Twoja PRZEOGROMNA chęć wyparcia tych oczywistych oczywistości stanowią zabójczy dla Ciebie koktajl. No ale cóż. Rozumiem, jeszcze pamiętam ten stan prób magicznego myślenia.

114

Odp: Kobiety na zakręcie
Tarantella napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Jeśli mnie okłamał to czas to zweryfikuje.. prędzej niż może się to wydawać.. wiem to..  Biorę pod uwagę,że się przejadę.. ale nie mam dowodów oprócz moich odczuć.. być może popełniam błąd.. Boże oby nie............


Wracając do Moniki..a może on wrócił..?????

Sorry, Malwina. Zgadzam się z Nikandrą. Ty wiesz, że my Ci dobrze życzymy. Nie mamy powodu, żeby sciemniać (w przeciwieństwie do Miśka). Kolejna Twoja granica została przesunięta i to o spory dystans. A dowodów masz od metra. Jego umiejętna gadka i Twoja PRZEOGROMNA chęć wyparcia tych oczywistych oczywistości stanowią zabójczy dla Ciebie koktajl. No ale cóż. Rozumiem, jeszcze pamiętam ten stan prób magicznego myślenia.

Wiem... uważnie i ze zrozumieniem czytam Was wszystkie... wiem jaki mam w głowie schemat myślowy a Monika najaktualniejszym przykładem.. ale.. muszę to przerobić po swojemu i w swoim czasie..jak każda z Was.. nie mogę go zmusić do wyznania czegoś czego być może nie było..

Są powody o których tu nie pisałam dzięki którym jestem silniejsza .. mogę..hmhmmhhm pozwolić sobie na ten czas.. na to upewnienie się..żebym kiedyś nie pluła sobie w twarz.. lub gdy doszłoby do rozwalenia tego wszystkiego żeby nie byle co nie zmieniłoby mojej decyzji.. muszę mieć pewność... po prostu pewność.. a z moim szczęściem a raczej pechem gwarantuję Wam,że kłamstwo do mnie dotrze... mam nawet takie powiedzenie... które w zasadzie jest prawdą o mnie" czy chcę się dowiedzieć o jakimś kłamstwie czy nie chcę to i tak się dowiem.. zawsze sie dowiaduje".... zawsze tak było...

115

Odp: Kobiety na zakręcie

Monika....  będę tu czekała .. napisz chociaż słowo...

116

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Są powody o których tu nie pisałam dzięki którym jestem silniejsza .. mogę..hmhmmhhm pozwolić sobie na ten czas.. na to upewnienie się..żebym kiedyś nie pluła sobie w twarz.. lub gdy doszłoby do rozwalenia tego wszystkiego żeby nie byle co nie zmieniłoby mojej decyzji.. muszę mieć pewność... po prostu pewność.. a z moim szczęściem a raczej pechem gwarantuję Wam,że kłamstwo do mnie dotrze... mam nawet takie powiedzenie... które w zasadzie jest prawdą o mnie" czy chcę się dowiedzieć o jakimś kłamstwie czy nie chcę to i tak się dowiem.. zawsze sie dowiaduje".... zawsze tak było...

Malwina doskonale Cię rozumiem ,ja też bym chciała mieć pewność .Poczekaj teraz i nie poruszaj przez jakiś czas tematu ,zobaczysz czy nadal będzie miał do Ciebie pretensje że to ty się czepiasz.Czas jest lekarstwem na wszystko .Też jestem ciekawa co u Moni.Taka rozłąka teraz dobrze im zrobi ,obojgu .

117

Odp: Kobiety na zakręcie

Dobrze im zrobi o ile nie poszedł do tej .. soory.. ścierki..

118

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dobrze im zrobi o ile nie poszedł do tej .. soory.. ścierki..

Jeżeli rzeczywiście jest u niej to przynajmniej Monia nie musi na niego patrzeć ,może jednak nie jest i teraz dopiero zrozumie co może stracić.

119

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Jeśli mnie okłamał to czas to zweryfikuje.. prędzej niż może się to wydawać.. wiem to..  Biorę pod uwagę,że się przejadę.. ale nie mam dowodów oprócz moich odczuć.. być może popełniam błąd.. Boże oby nie............

oby nie!! Bo pomijając złudzenia i nadzieję ... to jedno co wiem czego mi było żal ,to straconego czasu- mojego życia na te złudy hmm
Trzymajcie się cieplutko obie nie poddawajcie się i wierzcie swojej intuicji... nie oszukując jej choć to miłe i daje nadzieję  wink

120

Odp: Kobiety na zakręcie

Jaśnie pan odezwał się i bełkotliwym tonem, zapytał, czy ma do czego wracać?
Powiedziałam, że jutro ma się stawić na poważną rozmowę jak wytrzeźwieje! Będzie mi musiał udowodnić, że jest tego wart...
Pierwsza myśl na jego dowód miłości będzie wypowiedzenie z pracy a ja chcę mieć na stolę kopię tego wypowiedzenia z pieczątką firmy...
Oczywiście jeśli dam mu szansę na ten dowód miłości...

121

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Jaśnie pan odezwał się i bełkotliwym tonem, zapytał, czy ma do czego wracać?
Powiedziałam, że jutro ma się stawić na poważną rozmowę jak wytrzeźwieje! Będzie mi musiał udowodnić, że jest tego wart...
Pierwsza myśl na jego dowód miłości będzie wypowiedzenie z pracy a ja chcę mieć na stolę kopię tego wypowiedzenia z pieczątką firmy...
Oczywiście jeśli dam mu szansę na ten dowód miłości...

Monia a czy wiesz gdzie przez ten czas był?

122

Odp: Kobiety na zakręcie

Monika......... a jest u niej..?  już sie przekonał..?  szybko...

123 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-05-06 23:02:56)

Odp: Kobiety na zakręcie

Tak jest u niej i z całą jej rodziną. Przysięga że tylko gadali, podobno wypłakiwał się imw wszystkim w rękaw. Podobno wszyscy i jej ojciec i matka i ona też!! Tłukli mu że tak nie wolno postępować.. Nie wiem dziewczyny bełkotał bez ładu i składu, ale ciągle pytał, czy ma do czego wracać.,on zawsze po alkoholu był najbardziej szczery, skłonny do rozmów...
Nie wiem co jutro usłyszę, nie dam się łatwo zbajerować..

124

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie wiem co Ci powiedzieć.. tylko jedno wiem na pewno; podziwiam Cię.. mnie by trafił szlag.. na wiadomość,że jest u niej....ja właśnie czekam na coś takiego.. w mojej sytuacji.. tfu tfu.. w sensie, na taki fakt, który by dał mi ten ostateczny bodziec...Monika  a jak sie trzymasz..?

125

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Tak jest u niej i z całą jej rodziną. Przysięga że tylko gadali, podobno wypłakiwał się imw wszystkim w rękaw. Podobno wszyscy i jej ojciec i matka i ona też!! Tłukli mu że tak nie wolno postępować.. Nie wiem dziewczyny bełkotał bez ładu i składu, ale ciągle pytał, czy ma do czego wracać.,on zawsze po alkoholu był najbardziej szczery, skłonny do rozmów...

Monia miałam jednak nadzieję ,że do niej nie poszedł.Nie mógł iść do jakiegoś kolegi albo taniego hotelu ?

126

Odp: Kobiety na zakręcie

O bogowie, Monia...Przecież to jakaś paranoja. Przez rok pani nie wywietrzała mu z głowy mimo, że podobno tylko się "mijali na korytarzu". Jego staranie się o Ciebie leżało i kwiczało. Kiedy wreszcie nie wytrzymałaś, on pierwsze co to poleciał do niej. A teraz, kiedy (też tylko PODOBNO) u niej szans brak to wraca do Ciebie? Spójrz na jakiej pozycji Ciebie to stawia! I jak świadczy o jego rozsądku, odpowiedzialności i...uczuciach do Ciebie. A tak się nie tak dawno zarzekał, że jak coś to będzie sam, bo tylko wszystkich krzywdzi. Właśnie widać jak sam. Sratatatam, jak to któraś z dziewczyn wtedy trafnie ujęła.
Ja nie wiem, Twoje życie, tylko Twoje decyzje. Ale moim zdaniem pozwalać mu od razu wracać teraz, po takim cyrku, byłoby karkołomnym nadużyciem wobec własnej godności i siebie w ogóle.

127

Odp: Kobiety na zakręcie

Zadam mu jutro wiele trudnych pytań, na które będzie mi musiał odpowiedzieć..
Ja ledwo żyję, właśnie łyknęłam persen i ziółka na sen. Moje dziecko wlazło mi do łóżka to będę miała się do kogo przytulić...

128 Ostatnio edytowany przez nikandra (2012-05-06 23:14:09)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Nie wiem co Ci powiedzieć.. tylko jedno wiem na pewno; podziwiam Cię.. mnie by trafił szlag.. na wiadomość,że jest u niej....ja właśnie czekam na coś takiego.. w mojej sytuacji.. tfu tfu.. w sensie, na taki fakt, który by dał mi ten ostateczny bodziec...Monika  a jak sie trzymasz..?

Moniu ale błagam na litość !!! On nie ma własnej matki ojca nie wiem siostry brata rodziny???
Czego on szuka u obcej baby w dodatku tam gdzie jego "zauroczenie" siedzi !!!!
Monia ,ja wiem że Ty kobieta cholernie litościwa ...ale ja bym chyba telefonem przez satelitę gębę  mu obiła za to co robi!!
Jaki wstyd! totalna porażka do kogo on się poszedł wypłakiwać co to do cholery jasnej za towarzystwo?!
Śpi u nich ,je  pije w dodatku w towarzystwie przyczyny Waszego rozpadu związku...NIE !! dla mnie to dopiero byłby koniec definitywny...kochana !!! on Cię obraża tym zachowaniem i postępowaniem !!
Zastanów się o kogo Ty walczysz ??

w głowie mi się to nie mieści...choć decyzja Twoja niezaprzeczalnie

EDIT: Monia ,nie pozwól na takie traktowanie,kochana za co on Cię będzie miał szanować jak po tym co zrobił pyta o pozwolenie na powrót.... nie wiem,nie wiem dla mnie to nie pojęte

129

Odp: Kobiety na zakręcie

Monika.. zrób wszystko jak uważasz.. Ty będziesz wiedziała najlepiej.. ale muszę to powiedzieć,że wg. mojego kryterium.. przegiął totalnie..

Podziwiam Cię.. bo ja bym dostała szału.


Ja tez wzięłam tabletki bo mnie wszystko az trzesię.. trzymam kciuki.....żebyś była jutro i mądra i dzielna..

130

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Zadam mu jutro wiele trudnych pytań, na które będzie mi musiał odpowiedzieć..
Ja ledwo żyję, właśnie łyknęłam persen i ziółka na sen. Moje dziecko wlazło mi do łóżka to będę miała się do kogo przytulić...

Monia ty i córka jesteście najważniejsze,razem na pewno sobie poradzicie.Bądź silna dla córci .Pamiętaj ,że gdybyście się jednak rozstali córka nadal będzie miała ojca.Trzymaj się ,ściskam Cię mocno.

Posty [ 66 do 130 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024