netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

boje ze strace przez swoja glupote...

102 odpowiedzi18 205 wyświetleńzałożony przez Koteczkaaa, 26.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » boje ze strace przez swoja glupote...

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 103 z 103 ]

66

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Spokojnie - masz dopiero 19 lat i dopiero wkraczasz w dorosłość. Ja mam 26 i jakoś w lutym zakończyłem mój niemal 7letni związek z kobietą, której się oświadczyłem.

Jednak wiesz co? Gdyby nie to, to nie poznałbym pewnej dziewczyny, z którą się spotykam. A szczerze mówiąc dopiero ona pokazała mi co znaczy akceptacja i partnerstwo (a nie co mi się wydawało, że owym partnerstwem jest). Niestety jak się poznaliśmy to była w związku i rzeczy potoczyły się szybkim tempem....zbyt szybkim. Teraz musi zrobić sobie przerwę, aby przemyśleć to i owo. Co nijak nie zmienia tego, o czym pisałem wcześniej.

A wiesz co jest najśmieszniejsze? Po kilku tygodniach znajomości tęsknię właśnie za nią, bo za byłą po niemal 7 latach i różnych perypetiach nie tęskniłem w ogóle.

67

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Mam 22 prawie wink
ciezko tak myślec, bo to z Nim wiazalam plany na przyszlosc, to Jemu oddalam cale swoje serce i pokochalam, najmocniej jak potrafie..
dopiero jak wyjechal mial na tyle odwagi by mi to powiedziec, a bedac tu nic nie wspomnial.. przychodzil z pracy, ja tesknilam, przytulalam sie, myślac ze kocha...
jeszcze te rozmowy przez tel pare dni temu...
czemu ja ?

68

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Pytania "czemu ja" nie mają sensu i nie ma się co nimi zadręczać. Nic tym nie wskórasz.

Po prostu maksymalnie zapchaj sobie grafik, nie pozwól sobie na jakieś wolne chwile, bo chandra jak cie dopadnie, to już nie puści. A trzeba to jakoś przetrwać, aby ochłonąć. Zajmie to kilka miesięcy, ale dasz radę. smile

69

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

nie dam rady...
po tylu latach nie myslalam, ze mnie to spotka z Jego strony, ja naprawde czulam tą milosc, wierzyłam, ufałam.. a teraz co..
to wszystko bujda?
przez ostatnie msc nie bylo miedzy Nami najlepiej, ale czy 4 msc = 3,5 roku ? i czy warto poddac sie bez walki ?
czy kilka zlych miesiecy, sa wstanie przekreslic to uczucie?
Przeciez zapewnial, ze tak kocha, ze nigdy nie zostawi, bo jestem dla Niego najwazniejsza..
Czuje sie oszukana...

70

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

A co ja mam powiedzieć po 7 latach i oświadczynach, kiedy zachciało jej się ruchać z innymi i sabotowała nasz związek dotąd, dopóki nie powiedziałem "dość" ? Mało tego, tuż po naszym rozstaniu, kiedy mimo wszystko jeszcze się starałem odbudować związek (i ona wedle jej deklaracji również) to jednak poszła bzykać się z innym...bo przecież oficjalnie nie byliśmy razem.

Nie było i nie jest lekko. Są chwile, że po prostu czuję się samotny i opuszczony. Są chwilę kiedy się czuję oszukany i zdradzony. Są chwile, w których chciałbym ją kamieniem zatłuc za te stracone lata i za to wszystko co przeżywałem. Chciałbym ją na pal nabić, za jej podejście do mnie. Chciałbym kołem ją łamać za te wszystkie nieprawdziwe rzeczy jakie mi latami wmawiała, a przez które straciłem wiarę w siebie i radość z życia....

Ale to tylko chwile, które czasem się pojawiają, kiedy jakaś sytuacja/słowa/zdarzenie przywoła wspomnienia. Wybaczyłem, ale nie zapomniałem. Odzyskałem radość życia i wiarę w siebie. Cieszę się, że to wszystko jest już za mną.


I tobie to wszystko minie....

71

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
yoghurt007 napisał/a:

A co ja mam powiedzieć po 7 latach i oświadczynach, kiedy zachciało jej się ruchać z innymi i sabotowała nasz związek dotąd, dopóki nie powiedziałem "dość" ? Mało tego, tuż po naszym rozstaniu, kiedy mimo wszystko jeszcze się starałem odbudować związek (i ona wedle jej deklaracji również) to jednak poszła bzykać się z innym...bo przecież oficjalnie nie byliśmy razem.

Nie było i nie jest lekko. Są chwile, że po prostu czuję się samotny i opuszczony. Są chwilę kiedy się czuję oszukany i zdradzony. Są chwile, w których chciałbym ją kamieniem zatłuc za te stracone lata i za to wszystko co przeżywałem. Chciałbym ją na pal nabić, za jej podejście do mnie. Chciałbym kołem ją łamać za te wszystkie nieprawdziwe rzeczy jakie mi latami wmawiała, a przez które straciłem wiarę w siebie i radość z życia....

Ale to tylko chwile, które czasem się pojawiają, kiedy jakaś sytuacja/słowa/zdarzenie przywoła wspomnienia. Wybaczyłem, ale nie zapomniałem. Odzyskałem radość życia i wiarę w siebie. Cieszę się, że to wszystko jest już za mną.


I tobie to wszystko minie....

Wybaczyles to? Powiedzialbym, ze podziwiam, ale to by oznaczalo, ze sam bym chcial takie cos wybaczyc,  nie chcialbym.

72

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Witaj Kochana:*
   Przeczytałam cały Twój wątek i powiem Ci tak: według mnie przygniotłaś faceta do podłogi. Potrafię sobie wyobrazić jak się czuł przez ten cały czas Twój chłopak: wyjechaliście razem i jemu się wydawało, że RAZEM zapracujecie na swoje szczęście czyt. jak partnerzy. Tymczasem Ty całą odpowiedzialność, w tym także za siebie zrzuciłaś na niego. Jednocześnie ciągłe zapewnienia, że jest dla Ciebie wszystkim, wymuszanie na nim komplementów i pokazywanie swoich kompleksów, mogło u niego wyzwolić strach, że zamiast partnerstwa całe życie będzie się musiał Tobą opiekować, bo Ty sobie nigdy nie poradzisz bez niego. Podejrzewam, że wyjechał, bo się zwyczajnie dusił a nie był w stanie Ci tego powiedzieć twarzą w twarz... Po prostu przerosła go odpowiedzialność i zwyczajnie uciekł.
   Ciebie to trochę chyba wszystko przerosło, ale nie poddawaj się, staraj się iść do przodu, zmieniaj się, ucz się odpowiedzialności za własne życie, bo nie zawsze będzie przy Tobie ktoś, kto wyciągnie do Ciebie rękę. Kiedy zrozumiesz, że świetnie sobie radzisz sama, to większość kompleksów sama zniknie - zobaczysz wink
   A co do waszego rozstania, to poradzisz sobie bez chłopaka, jeśli taka jego wola. A jeśli masz nadzieję, że on Cię jeszcze kocha i dasz radę się zmienić dla Niego w partnerkę, to zawalcz o niego smile Z drugiej strony Ty sama jesteś pełnowartościowym człowiekiem i nie potrzebujesz drugiej osoby, aby mieć "cały swój świat".

73

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Wybaczyłem, ale nie zapomniałem. Dlatego nie utrzymuję z nią kontaktu pomimo tego, że co jakiś czas dostanę od niej jakiegoś smsa, czy zaproszenie do znajomych na fb (bo ją wywaliłem).

74

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
yoghurt007 napisał/a:

Wybaczyłem, ale nie zapomniałem. Dlatego nie utrzymuję z nią kontaktu pomimo tego, że co jakiś czas dostanę od niej jakiegoś smsa, czy zaproszenie do znajomych na fb (bo ją wywaliłem).

No dobra, to czym dla Ciebie bylo wybaczenie? Ze jej nie zamordujesz jak zobaczysz? tongue

75

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Nie czuję żalu, nie obwiniam jej za wszystko, bo wiem, że także popełniłem wiele błędów. Nie myślę już o tym w każdej wolnej chwili.

76

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Cornelia White napisał/a:

Witaj Kochana:*
   Przeczytałam cały Twój wątek i powiem Ci tak: według mnie przygniotłaś faceta do podłogi. Potrafię sobie wyobrazić jak się czuł przez ten cały czas Twój chłopak: wyjechaliście razem i jemu się wydawało, że RAZEM zapracujecie na swoje szczęście czyt. jak partnerzy. Tymczasem Ty całą odpowiedzialność, w tym także za siebie zrzuciłaś na niego. Jednocześnie ciągłe zapewnienia, że jest dla Ciebie wszystkim, wymuszanie na nim komplementów i pokazywanie swoich kompleksów, mogło u niego wyzwolić strach, że zamiast partnerstwa całe życie będzie się musiał Tobą opiekować, bo Ty sobie nigdy nie poradzisz bez niego. Podejrzewam, że wyjechał, bo się zwyczajnie dusił a nie był w stanie Ci tego powiedzieć twarzą w twarz... Po prostu przerosła go odpowiedzialność i zwyczajnie uciekł.
   Ciebie to trochę chyba wszystko przerosło, ale nie poddawaj się, staraj się iść do przodu, zmieniaj się, ucz się odpowiedzialności za własne życie, bo nie zawsze będzie przy Tobie ktoś, kto wyciągnie do Ciebie rękę. Kiedy zrozumiesz, że świetnie sobie radzisz sama, to większość kompleksów sama zniknie - zobaczysz wink
   A co do waszego rozstania, to poradzisz sobie bez chłopaka, jeśli taka jego wola. A jeśli masz nadzieję, że on Cię jeszcze kocha i dasz radę się zmienić dla Niego w partnerkę, to zawalcz o niego smile Z drugiej strony Ty sama jesteś pełnowartościowym człowiekiem i nie potrzebujesz drugiej osoby, aby mieć "cały swój świat".

Moze i moja wina w tym, ale i Jego tez. Wiem, ze zrobiłam bład z pracą, ale to nie koniec świata, i jezeli On poddal sie przy takim 'problemie' to moze lepiej sie stało ...
wyjechaliśmy odlozyc, ale roznie sie dzieje w zyciu, nie zawsze tak jakbyśmy chcieli, jak z gory zalozyliśmy.
Bylby inny problem, powazniejszy .. to co, zostawilby mnie 1go dnia chyba...
On tak wyniósl z domu, u Niego nie bylo milosci, nie okazywalo sie uczuc, byly kłotnie.. ciagle tylko pieniadze. Jesli On zrezygnowal z tego dla pieniedzy, to zycze mu zeby mial ich duzo, tylko ciekawe czy za jakis czas nie obudzi sie, ze jednak pieniadze to nie wszystko ...

powiedział mi kiedys, ze ja to bym mogla biede klepac, byleby razem, byleby byla milosc.
Troche ma w tym racji, bo co mi po pieniadzach , duzym domu, jak jest w Nim pusto...
Osoba ktora sie kocha powinna byc najwazniejsza, nie jakies pieniadze, bo one Nam szczescia nie dadza, moga zastapic, chwilowo, a i tak bedziemy czuc niedosyt...
moj tata bez pracy siedzial ponad miesiac, nie bylo nic, wiadomo byly nerwy, ale nigdy mama by mu nie powiedziala ze ma wracac do Polski takim tonem jak mi to zostalo powiedziane.
A On nigdy nie przyszedl, nie usiadl, nie porozmawial, siedzial cicho, milczal, a pozniej z pretensjami.

Wydaje mi sie tez, ze ktos 'maczal' w tym palce... nie wiem, mama, przyjaciel.
'Mam 28 lat, musze sie wziac za siebie ostro do pracy. Nikogo nie chce, skupie sie na pracy i silowni'
Jego wybór, jesli to uczyni Go szczesliwym smile

wiem jedno nawet gdyby tej sytuacji z praca by nie bylo ... znalazłby inny powod, inna rzecz.

teraz czas skupic sie na sobie, na swoich pasjach. Dosc zamartwiania sie o Niego, uwazac co sie mowi, kiedy.
Wiadomo, ból w srodku jest, bo kocham, i jest dla mnie najwazniejszy.. Nie myslalam nigdy, nie tak będzie, ale jak widac nie zawsze jest tak jakbysmy chcieli.

Chciałabym zeby przyszedl teraz do mnie i powiedzial, ze to wszystko nie prawda..

77

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Koteczkaaa napisał/a:

teraz czas skupic sie na sobie, na swoich pasjach. Dosc zamartwiania sie o Niego, uwazac co sie mowi, kiedy.
Wiadomo, ból w srodku jest, bo kocham, i jest dla mnie najwazniejszy.. Nie myslalam nigdy, nie tak będzie, ale jak widac nie zawsze jest tak jakbysmy chcieli.

Tak właśnie powinnaś zrobić - skup się na rozwijaniu siebie smile A jeżeli teraz z perspektywy dostrzegasz wady swojego chłopaka, to może na prawdę w przyszłości przyniosłoby wam to więcej nieszczęścia niż radości...

78

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Cornelia White napisał/a:
Koteczkaaa napisał/a:

teraz czas skupic sie na sobie, na swoich pasjach. Dosc zamartwiania sie o Niego, uwazac co sie mowi, kiedy.
Wiadomo, ból w srodku jest, bo kocham, i jest dla mnie najwazniejszy.. Nie myslalam nigdy, nie tak będzie, ale jak widac nie zawsze jest tak jakbysmy chcieli.

Tak właśnie powinnaś zrobić - skup się na rozwijaniu siebie smile A jeżeli teraz z perspektywy dostrzegasz wady swojego chłopaka, to może na prawdę w przyszłości przyniosłoby wam to więcej nieszczęścia niż radości...

tzn wiesz, tak ostatecznie nie powiedzial 'to koniec' ale ja wiem, ze juz nie chce mnie. Spytal tylko czy bedziemy mieli kontakt jesli to koniec. . Ja wady widzialam juz dawno, czasem myslalam, zeby odejsc, bo zawsze chcialam, zeby moj chlopak sie chociaz troche staral, zeby zabieral gdzies,kwiatka dal, a nie kazdy caly wolny dzien siedzial i gral. Teraz wiem, ze pewnie juz wtedy myslal o nas, zastanawial sie i moze tak naprawde nie mial ochoty na moje towarzystwo ;/ tylko mam zal do niego, ze nie powiedzial nic jak jeszcze tu byl a dopiero jak wyjechal .. Brak odwagi.

79

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Witam.
Czytalam Twoj watek z zaciekawieniem,co dalej bedzie,jak sie potocza Wasze losy...Nie przyszlo Ci do glowy,ze byc moze pojawila sie druga kobieta?To takie moje gdybanie oczywiscie...Wyjechaliscie razem jako zakochana para,cel jest wiadomy-zarobic pieniadze.Ty jak piszesz dwa razy zrezygnowalas z pracy,napewno byl to powod do zlosci Twojego faceta,ale az taki zeby sie rozstac???Nie wierze!Mysle,ze gdzie pracowal byla kobieta ktora mu zaimponowala.Pomyslal,ze przy takiej nie musialby martwic sie o byt dla dwojga.Piszesz,ze spedzal czas przed komputerem,moze kontaktowal sie wlasnie z inna.Moze nie bez podstawne byly Twoje napady zlosci,moze byla to kobieca intuicja,podswiadomie czulas ze cos jest nie tak.Potem niby wszystko jest ok,ale czy aby nie chcial uspic Twojej czujnosci...moze juz wtedy planowal wyjaz i nie chcial zebys lamentowala i robila mu wymowki.Mowil,ze jak nie znajdziesz pracy to wracasz do polski.To oczywiste bo przeciez nie mogl zostawic Cie sama bez srodkow do zycia.Znalazlas prace i......no wlasnie,sam wyjechal!!
Nie znam powodu dlaczego wyjechal do innej pracy zostawiajac Cie sama. Jakos mi to wszystko zalatuje...


Cokolwiek bylo tego powodem Ty uszy do gory,pokaz ze jetes wartosciowa kobietka i potrawisz o siebie zadbac.Jemu niech sie wiedzie i zyje wedlug swoich idei....ale nalezy pamietac,ze zycie zweryfikuje wszystko,czy biedny czy bogaty,szczesliwy czy tez nie....to nie ma najmiejszego znaczenia


                                                         Pozdrawiam i trzymaj sie cieplutko.

80

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

wszystko moglobyc powodem.. Ale na tyle na ile go znam, nie chodzilo o nikogo innego.
Prace tam zalatwil mu przyjaciel, a mieszka w takich jakby parawanach, tzn miejsca sa wydzielone, tylko dla pracownikow. Nie chcial zebym tam z nim jechala, bo znow dopoki by sie cos znalazlo, bylabym na jego utrzymaniu.
Jak byl tutaj, te ostatnie dni przed wyjazdem, no nigdy bym nie przypuszczala , ze tak to sie potoczy wszystko..
Napisal mi, ze to moje podejscie do zycia, ze 'jakos bedzie' to nie jakos bedzie. Ale ja mam 22lata dopiero, co mam albo mialabym z tego zycia? Wkolko martwic sie o wszystko. Czy naprawde tylko pieniadze sie licza w zyciu? A gdzie czas na relax, zabawe, milosc? Czy jak sa problemy z kasa to milosci juz nie ma? Bo wychodzi na to, ze tak..
Jak wyjezdzal to czulam ze cos bedzie nie tak, po prostu czulam! Jeszcze mu mowilam, ze teraz to nie jest najlepszy czas na rozstanie..
Ale gdzies w srodku wiedzialam, ze mnie kocha..
Przed wyjazdem przytulal, mowil, ze kocha, ze nie zostawi, przez tel tak samo.. Ciekawe czy klamal. Bo nie wierze ze w pare dni mozna przestac kochac i nagle poczuc, ze to nie to..

81

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

wszystko moglobyc powodem.. Ale na tyle na ile go znam, nie chodzilo o nikogo innego.
Prace tam zalatwil mu przyjaciel, a mieszka w takich jakby parawanach, tzn miejsca sa wydzielone, tylko dla pracownikow. Nie chcial zebym tam z nim jechala, bo znow dopoki by sie cos znalazlo, bylabym na jego utrzymaniu.
Jak byl tutaj, te ostatnie dni przed wyjazdem, no nigdy bym nie przypuszczala , ze tak to sie potoczy wszystko..
Napisal mi, ze to moje podejscie do zycia, ze 'jakos bedzie' to nie jakos bedzie. Ale ja mam 22lata dopiero, co mam albo mialabym z tego zycia? Wkolko martwic sie o wszystko. Czy naprawde tylko pieniadze sie licza w zyciu? A gdzie czas na relax, zabawe, milosc? Czy jak sa problemy z kasa to milosci juz nie ma? Bo wychodzi na to, ze tak..
Jak wyjezdzal to czulam ze cos bedzie nie tak, po prostu czulam! Jeszcze mu mowilam, ze teraz to nie jest najlepszy czas na rozstanie..
Ale gdzies w srodku wiedzialam, ze mnie kocha..
Przed wyjazdem przytulal, mowil, ze kocha, ze nie zostawi, przez tel tak samo.. Ciekawe czy klamal. Bo nie wierze ze w pare dni mozna przestac kochac i nagle poczuc, ze to nie to..

82

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Koteczkaaa mam dokladnie to samo co ty i nie potrafie sie od tego uwolnic...Ciagle cos sobie wkrecam, a do tego mam zerowe poczucie wlasnej wartosci i wystarczy ze on cos powie w żartach a mnie już to boli...Przez to ciagle sie klocimy i raz juz sie prawie rozstalismy bo on m.in nie mogl zniesc ze tak sie czepiam...
Ja zrobilam ten blad ze calkowicie sie od niego uzaleznilam i z dnia na dzien jest gorzej...bo nie potrafie sobie wyobrazić życia bez niego i dlatego jestem taka zaborcza....Kiedy go nie ma nic mi nie sprawia przyjemnosci, wariuje bez niego i wole nudzic sie z nim niz wyjsc gdzies z kolezankami...Wszyscy znajomi mnie zaczeli irytować a znim chcialabym spedzac 24 h na dobe...to meczy mnie i jego a ja w zaden sposob nie umiem sobie z tym poradzic sad

83

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

znow dol ;( przegladam zdjecia.. Jego, nasze. Wydaje sie, ze bylismy szczesliwi.. Kazdy mowil, ze jak on na mnie patrzy to widac, ze kocha i ze mam szczescie. Trace grunt, trace ochote do zycia..
To byl czlowiek z ktorym chcialam spedzic reszte zycia ;(

84 Ostatnio edytowany przez mloda3344 (2012-07-25 18:50:17)

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Koteczkaaa napisał/a:

znow dol ;( przegladam zdjecia.. Jego, nasze. Wydaje sie, ze bylismy szczesliwi.. Kazdy mowil, ze jak on na mnie patrzy to widac, ze kocha i ze mam szczescie. Trace grunt, trace ochote do zycia..
To byl czlowiek z ktorym chcialam spedzic reszte zycia ;(

Hm, mój zwiazek przez jakis czas też praktycznie nie istnial ,oboje popelnilismy bardzo dużo błedow, duzo sie kłócilismy az w końcu on stwierdzil ze to nie ma sensu i calkowicie sie ode mnie odsunal...i pewnie gdyby to byl inny facet to przyjełabym to z godnoscią i uszanowala jego decyzje ale on byl( w sumie to nadal jeszcze jest) całym moim światem , dlatego postanowilam wziać swoj los w swoje ręce, schować dumę do kieszeni i zawalczyc o nasz zwiazek, porozmawiac z nim jeszcze raz i powiedziec mu wszystko co czuje i myśle...Na poczatku rozmowy nie bylo tak jakbym tego oczekiwala ale wystarczylo pare słow i on pękł i dowiedzialam sie ze odseparowal sie ode mnie bo stwierdzil ze nie zasluguje na mnie i powinnam byc z kims innym bo on tylko mnie krzywdzi,ze ten czas kiedy mnie przy nim nie bylo był najgorszym w jego zyciu i probowal powstrzymywac sie zeby do mnie nie przyjsc bo popłakał by sie w polowie drogi...
Postawilam wszystko na jedną karte i opłacalo sie..chociaz dzis tez nie jest kolorowo to wiem ze tylko przy nim moge byc szczesliwa i chce z nim dzielic te dobre jak i te złe chwile
"w życiu istnieja bowiem rzeczy o ktore należy walczyc do samego końca" i to wlasnie radzę Tobie-zawalcz:zadzwon, napisz, pojedź do niego...lepiej cos zrobic i żałowac niż zalowac ze się tego nie zrobilo.... ;-)

W sumie moglabym ci powiedziec tez ze jestes mloda, znajdziesz innego, zapomnisz i wszystko bedzie dobrze....ale obie doskonale wiemy ze jeszcze dlugo tak nie będzie więc do roboty ! smile

85

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Czy nawet po tym co  powiedział ? ze czuje, ze to nie to mam jechac? na sile ?
On teraz jest daleko.. co jak pojade i Go nei bedzie obchodzilo ze jestem tam sama na dworcu... hmm
Jak wróce ? On pracuje od 11a.m-1am. albo od 15.pm - 1am.
Boje sie, ze pojade a On nawet nie wyjedzie ...
Sam mi napisal, ze moze ktos bardziej to doceni .. - mnie.

86

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Jesli czujesz ze to ten jedyny to sprobuj...
Chociaz w sumie chyba nie jestem najlepsza doradczynia bo wczoraj moj chlopak tez mnie zostawil sad

87 Ostatnio edytowany przez Koteczkaaa (2012-07-26 15:23:19)

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

przyjedzie pogadac, i zakonczyc. Powiedzial mi b. Duzo np to ze jestem dla niego b.wazna i zawsze bede, ze chce miec kontakt bo musi wiedziec co u mnie.. Ze zdj z portfela nigdy nie wyrzuci. . Jak spytalam kim dla niego jestem, odpowiedzial 'moja Kinia'.
Mowil, ze bylam b. Zaborcza, ale tak naprawde nigdy o tym nie rozm, przeciez mogl pogadac.. Sprobowalabym sie zmienic..
Na samym pocz zwiazku dostalam od niego lancuszek, dzis mu powiedzialam,ze mu go odesle i ma dac tej jedynej. Powiedzial, ze jest moj I zawsze bedzie I ze mam go nosic bo z nim jest kawalek jego serca...

88

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Daj mu trochę czasu - jak poczuje, że kocha nadal, że byłaś ta jedyną to wróci - sam.
Wiem co mówię, sama mam / miałam bardzo burzliwy związek. Walczyłam troche ze sobą, trochę z partnerem (nie zawsze jest tak, że oni tacy święci, a to my robimy z igły widły). Rozstanie też było - z zabraniem jego wszystkich rzeczy (mieszkaliśmy razem). WRÓCIŁ. Po 2 dniach, po części pewnie dlatego, że chciałam żeby wrócił, ale znając Jego charakter wiem, że nie zrobiłby niczego wbrew sobie (bardzo silna osobowość, dużo silniejszy charakter od mojego), więc chyba dotarło, że kocha i trzeba nad związkiem popracować wspólnie.
Z tą pracą to różnie bywa, nawet dzisiaj nie jest kolorowo, ale ja wyeliminowałam pewne swoje zachowania, które powodowały konflikty a które niczego nie wnosiły. Stałam się trochę bardziej wyrozumiała dla Niego jako dla osobnika płci męskiej. I jakoś jest lepiej, co raz lepiej, o niebo lepiej niż dwa miesiące temu, kiedy opisywalam tutaj swoją historię.

Daj Mu czas. Nie wierzę, że jeśli się kocha to po rozstaniu uczucie przemija jak za dotknięcie czarodziejskiej różdżki. Odezwij się może niezobowiązująco do Niego za jakis dłuższy czas, daj Jemu ochłonąć, przemyśleć, zastanowić się nad tym wszystkim. I nie rób akcji typu "oddam to co dostałam" - jeśli kocha, kochał, to bardzo Go tym ranisz a chyba nie o to Tobie chodzi.

Trzymam kciuki!

89

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

nibo tak. Ale ja nie bede sie prosic;/ nie kocha sie za cos, tylko pomimo wszystko. Pomimo wad. To, ze zostawilam prace nie powod, zeby od razu mowic, ze jestem nieodpowiedzialna i ze jak ze mna o przyszlosci myslec. Mam dopiero 22lata i popelniam bledy, chyba normalne. Bo nie zrobilam nic takiego, zeby on nagle poczul, ze to nie to. Jakby naprawde kochal, to by staral sie ze mna o tym rozmawiac , zeby cos zmieniac..
Zebym to ja zdradzala, oszukiwala.. Ale ja cale serce mu oddawalam. Kilka bledow i on nie kocha,he..

90

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

jeszcze okres mi sie spoznia.. wink

91

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Oj koteczke z tym okresem to nie wiem co powiedziec.. wink
Anyway posluchaj mnie, nie odzywaj sie do niego pierwsza, chlopak mial dosc, musial pracowac by zarobic na jedzenie dla WAS i zycie, Ty nie pracowalas, on pewnie czul ze juz nie daje rady itd. i odszedl. Masz racje kazdy robi bledy, a w tym wieku to tym bardziej, chociaz uwazam ze z ta praca to nie powinnas byla rezygnowac, mimo atmosfery ale bylo minelo skupmy sie na tym co jest teraz.
Nie pisz, nie dzwon- daj mu czas by odetchnac, przemyslec wszystko, odpoczac. Jak kocha to wroci, zobaczysz. A tym czasem praucuj, zajmij sie swoimi sprawami, daj temu wszystkiemu czas.
Ps. bardzo sie wciagnelam czytajac Twoja historie, moze nie wszystko stracone, a nawet jesli dasz sobie rade, jestes mloda, i cale zycie przed soba. Trzeba zyc dalej! Powodzenia zycze! smile

92

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Dalam sobie narazie spokoj i wczoraj napisal, pytal co u mnie, i ze mam nie martwic sie, bo on jest.
Odpisalam mu, ze ja tak nie chce, ze caly swiat mi sie zawalil i ze tak bardzo chcialabym teraz nie czuc nic. I ze 1y raz zaluje co czuje ...

Myslalam zeby napisac mu maila, napisac w nim co czuje i kim dla mnie byl przez ten czas, ale sama nie wiem. Pewnie to zły pomysł.

93

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Witam wszystkich ponownie wink

otóż u mnie znowu zmiamy.. po kilku dniach, wieczorem dostałam wiadomośc od wtedy prawie byłego juz chlopaka, że tęskni za mną, ze nie chce i nie da rady beze mnie, ze myslał, ze przez to cos sie zmieni, ze nie wyobraza sobie, ze mogłoby mnie nie byc, i ze nigdy nie przestal kochac.. Ze jesli slub, dzieci to tylko ze mną.
Zmieniło sie tez Jego podejscie do dzieci, wcześniej niby mówi, ze chce, ale nie teraz, bo pieniadze bla, bla. Teraz mówi, że chciałby i ze to dopełniłoby Nas. Ze cieszylby sie z brzuszka..
Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale dałam Nam szanse ... czas pokaże.
Wydaje mi sie, że teraz bedziemy " mądrzejsi " o te wszystkie błedy które popełniliśmy.
Powiedziałam mu, że teraz oboje musimy starać sie naprawic to co było zle i że musimy rozmawiac jak coś nie tak.

wszystko ok, tylko ja jednak troche martwie sie tym wszystkim. Mimo wszystko strasznie zabolaly mnie Jego słowa..

94

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

i znowu wszystko sie je*** , dlaczego ... hmm

95

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Koteczkaaa napisał/a:

i znowu wszystko sie je*** , dlaczego ... hmm

Co się stało?

96

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Ostatnio pisałam, że dałam mu szanse, bo chcial wrócic itd, no i nawet nie przeprosił, ale było normalnie przez kilka dni, poźniej ja 'prosilam' o telefon, to twierdził, ze znow to samo, ze marudze i czepiam sie.. na 2gi dzien napisalam mu smsa na dzien dobry.. napisal, dopiero pozniej.. ale nic konkretnego, zwykle puste dwa zdania, jak nie On, jakby do kolezanki pisal, i pozniej oczywiscie ze to moja wina bo on napisal normalnie i zle. Tak zle, bo to nie bylo normalnie i dobrze wie o tym.. tak jakby szukal pretekstu, zeby na mnie wine zwalic, ze to ja winna.. zamiast starac sie, bo dałam mu szanse to jeszcze probuje mnie zmieniac, twierdził, ze wymuszam na nim co ma mowic i jak zachowywac sie.. nie prawda, ja tylko chcialam, zeby traktowal mnie jak dziewczyne za ktora teskni a nie jak kolezanke .. hmm

teraz nie odzywa sie, pisalam i nic ... nie bede sie juz wiecej prosic, juz nie mam sily walczyc o ten zwiazek. Mówił, ze kocha, ze nie chce beze mnie a teraz cisza? Skoro kocha powinien patrzec na to co ja teraz czuje, najpierw zostawił i wyjechał - teskniłam, wiedział jak, pozniej stwierdzil, ze chyba nie chce ze mna byc... ale jednak Go oswieciło, ze kocha mnie i teraz znowu cos? Na pewno nie w tym rzecz, ze ja marudze i czepiam sie, to nie powód do takiego zachowania..

bardzo sie zmienił, czuje, ze cos nie tak.. i nie wiem do konca czy On nie ma jakis problemów.. ale nie tego człowieka pokochałam..
tak mnie krzywdzi...

97

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Jak dawno w tym wątku nie pisałam ! Nie wiem czy ktokolwiek mnie w ogóle jeszcze pamięta, ale co tam ... napisze.
To już prawie 2 lata po rozstaniu, a ja dopiero teraz czuję, że żyje, robię to co naprawdę kocham ... nie dla kogoś, TYLKO dla siebie.
Z całą pewnością mogę powiedzieć, że jestem na prawdę szczęśliwa. Właśnie teraz, nie myślałam, że jeszcze to kiedyś powiem, ale ciesze się, że nie jesteśmy razem. Przytłaczało mnie to, ten związek, kochanie za dwoję. Na dzień dzisiejszy jestem sama, nie mam nikogo. Mam swoje 2 pociechy - konie, to właśnie wtedy kiedy mnie zostawił postanowiłam sobie, że przez kogoś mój świat się nie zawali i nie zawalił, podniosłam się z podwójną siłą! Teraz jestem silniejszą kobietą, rzadko płacze, ciesze się życiem, więc chyba można powiedzieć, że wszystko zakończyło się happy end'em ? smile

98

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Hej koteczka milo ze napisalas ja Cie pamietam I bylam bardzo ciekawa jak Twoje losy sie potoczyly. W okresie rozstania zawsze jest zle jesli sie kochalo dana osobe. Cierpimy I wydaje nam sie ze nie damy rady jednak wszystko zaczyna się ukladac I o kazde doświadczenie robimy sie silniejsi wacnia nas to I zyjemy dlqa siebie nie dla innych. Ciesze sie bardzo ze cierpienie jest za Toba I jesteś szczesliwa. Milo czyta sie wątki w których ludzie stają na nogi I biora zycie w swoje rece. Mieszkasz nadal za granica czy wrocilas do Polski? Pozdrawiam:)

99

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Wrocilam do Polski smile. Mialam z nim kontakt jakis czas temu, pytalam sie co u niego, czy jest szczesliwy, odpowiedzial, ze wydaje mu sie, ze jest, ale, ze musi miec pieniadze,zeby byc szczesliwym.. i ze nie umie sie cieszyc. To nie prawda.. jesli czlowiek sam ze soba nie jest szczesliwy,to pieniadze mu nie pomoga. Moi znajomi, rodzina mowi, ze bardzo sie zmienilam, ze znowu jestem ta osoba, ktora bylam wczesniej, ze ciagle chodze usmiechnieta, zadowolona, ze wszystkiego sie ciesze. Przyjaciolka powiedziala, ze jestem bardzo silna, ze pomimo tak bolesnego rozstania, tak szybko stanelam na nogi. W koncu rpobie cos dla siebie i na prawde jestem szczesliwa. Teraz widze, ze ten zwiazek to nie bylo to, czego oczekuje od faceta, i ciesze sie, ze to wszystko potoczylo sie tak a nie inaczej ...  Jeszcze w kwietniu 2012 jak bylismy razem, bylam w ciazy i poronilam, rozmawialam z nim jakis czas temu, powiedzial mi, ze myslal, ze sobie to wymyslilam. Fajnie tak uslyszec, nie? smile

100

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

To widac jaki fajny chlopak ktory mowi ze sobie to wymyslilas.. a on nadal jest za granica? macie ogolnie kontakt czy raczej nie? Widzisz Koteczka bylas zalamana i wydawalo Ci sie ze zycie nie ma sensu, jednak stanelas na nogi i dalas rade. Spotykasz sie z kims czy narazie jestes sama? a on jak kiedys Ci pisal po Waszym rozstaniu ze zaluje decyzji to wrociliscie wtedy do siebie?

101

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

tzn siedzi chyba za granica i ma nawet kogoś wink mamy kontakt, ale nie codzienny, i raczej taki znikomy, ja nie chce z nim pisać za bardzo, bo po co? wink
Spotykałam się, ale na dzień dzisiejszy jestem sama..
nie, nie wróciliśmy do siebie.. Boże nie wiem, jak mogłam być taka głupia i dać się tak manipulować.. prosić go, żeby mnie nie zostawiał..
Dzisiaj raczej powinnam mu dziękować.. wink

oj tak, wtedy myślałam, że to koniec świata.. że sobie nie poradzę sama, a wszystko co mam dzisiaj, jest tylko i wyłącznie moją zasługą, nikt mi nic nie dał, nie pomógł..

102

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

I widzisz kochana poradzilas sobie sama, bylas w rozsypce ale sie podnioslas. Masz racje kontakt nie musi byc codzienny. Najwazniejsze ze jestes szczesliwa smile

Posty [ 66 do 103 z 103 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » boje ze strace przez swoja glupote...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026