Cornelia White napisał/a:Witaj Kochana:*
Przeczytałam cały Twój wątek i powiem Ci tak: według mnie przygniotłaś faceta do podłogi. Potrafię sobie wyobrazić jak się czuł przez ten cały czas Twój chłopak: wyjechaliście razem i jemu się wydawało, że RAZEM zapracujecie na swoje szczęście czyt. jak partnerzy. Tymczasem Ty całą odpowiedzialność, w tym także za siebie zrzuciłaś na niego. Jednocześnie ciągłe zapewnienia, że jest dla Ciebie wszystkim, wymuszanie na nim komplementów i pokazywanie swoich kompleksów, mogło u niego wyzwolić strach, że zamiast partnerstwa całe życie będzie się musiał Tobą opiekować, bo Ty sobie nigdy nie poradzisz bez niego. Podejrzewam, że wyjechał, bo się zwyczajnie dusił a nie był w stanie Ci tego powiedzieć twarzą w twarz... Po prostu przerosła go odpowiedzialność i zwyczajnie uciekł.
Ciebie to trochę chyba wszystko przerosło, ale nie poddawaj się, staraj się iść do przodu, zmieniaj się, ucz się odpowiedzialności za własne życie, bo nie zawsze będzie przy Tobie ktoś, kto wyciągnie do Ciebie rękę. Kiedy zrozumiesz, że świetnie sobie radzisz sama, to większość kompleksów sama zniknie - zobaczysz 
A co do waszego rozstania, to poradzisz sobie bez chłopaka, jeśli taka jego wola. A jeśli masz nadzieję, że on Cię jeszcze kocha i dasz radę się zmienić dla Niego w partnerkę, to zawalcz o niego
Z drugiej strony Ty sama jesteś pełnowartościowym człowiekiem i nie potrzebujesz drugiej osoby, aby mieć "cały swój świat".
Moze i moja wina w tym, ale i Jego tez. Wiem, ze zrobiłam bład z pracą, ale to nie koniec świata, i jezeli On poddal sie przy takim 'problemie' to moze lepiej sie stało ...
wyjechaliśmy odlozyc, ale roznie sie dzieje w zyciu, nie zawsze tak jakbyśmy chcieli, jak z gory zalozyliśmy.
Bylby inny problem, powazniejszy .. to co, zostawilby mnie 1go dnia chyba...
On tak wyniósl z domu, u Niego nie bylo milosci, nie okazywalo sie uczuc, byly kłotnie.. ciagle tylko pieniadze. Jesli On zrezygnowal z tego dla pieniedzy, to zycze mu zeby mial ich duzo, tylko ciekawe czy za jakis czas nie obudzi sie, ze jednak pieniadze to nie wszystko ...
powiedział mi kiedys, ze ja to bym mogla biede klepac, byleby razem, byleby byla milosc.
Troche ma w tym racji, bo co mi po pieniadzach , duzym domu, jak jest w Nim pusto...
Osoba ktora sie kocha powinna byc najwazniejsza, nie jakies pieniadze, bo one Nam szczescia nie dadza, moga zastapic, chwilowo, a i tak bedziemy czuc niedosyt...
moj tata bez pracy siedzial ponad miesiac, nie bylo nic, wiadomo byly nerwy, ale nigdy mama by mu nie powiedziala ze ma wracac do Polski takim tonem jak mi to zostalo powiedziane.
A On nigdy nie przyszedl, nie usiadl, nie porozmawial, siedzial cicho, milczal, a pozniej z pretensjami.
Wydaje mi sie tez, ze ktos 'maczal' w tym palce... nie wiem, mama, przyjaciel.
'Mam 28 lat, musze sie wziac za siebie ostro do pracy. Nikogo nie chce, skupie sie na pracy i silowni'
Jego wybór, jesli to uczyni Go szczesliwym 
wiem jedno nawet gdyby tej sytuacji z praca by nie bylo ... znalazłby inny powod, inna rzecz.
teraz czas skupic sie na sobie, na swoich pasjach. Dosc zamartwiania sie o Niego, uwazac co sie mowi, kiedy.
Wiadomo, ból w srodku jest, bo kocham, i jest dla mnie najwazniejszy.. Nie myslalam nigdy, nie tak będzie, ale jak widac nie zawsze jest tak jakbysmy chcieli.
Chciałabym zeby przyszedl teraz do mnie i powiedzial, ze to wszystko nie prawda..