boje ze strace przez swoja glupote... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » boje ze strace przez swoja glupote...

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 103 ]

Temat: boje ze strace przez swoja glupote...

witam wszystkich smile
jestesmy razem ponad 3 lata, ja 21 on 27 lat. Na poczatku byl to zwiazek na odleglosc,pozniej przeprowadzil sie do mojego miasta, teraz mieszkamy razem .. Wiadomo czasem klotnie, jak w kazdym zwiazku, ale przez moje chore zachowanie moge Go stracic.. Przez to, ze czuje sie nieatrakcyjna, brzydka, nic nie warta, rzucam czasem glupie teksty od tak, ktore czasem bardzo bola. Boje sie, ze moze zostawic mnie dla ' lepszej '. Chociaz powtarza, ze jestem najsliczniejsza, jedyna, i tylko ze mna chce byc. Wiem, ze na wlasne zyczenie moge to zepsuc, a tak bardzo Go kocham, ale czuje, ze pogubilam sie troche, nie kontroluje czasami tego co mowie. Np wczoraj siedzial na kompie, twarza do mnie, laptopa mial na kolanach ze nie bylo widac co robi to powiedzialam ' co specjalnie tak usiadles, zebym nie widziala co robisz ? '. Nawet nie potrafie tego wytlumaczyc bo nie mam zadnego powodu tak mowic i podejrzewac o cokolwiek hmm. Pozniej jest mi taaak strasznie glupio, bo nie potrafie sama przed soba przyznac sie dlaczepo tak robie. Jakis czas temu jak poszedl do pracy napisalam mu smsa ze lepiej dla niegoo bedzie i ze to koniec. Strasznie sie wkurzyl, powiedzial, ze juz psychicznie tego nie wytrzymuje, ze wychodzi, jest normalnie a tu taki sms. Powiedzial tez, ze kocha, ale jak sie nie zmienie to zostawi. Myslicie, ze dam rade sama ogarnac swoje zachowanie, czy niezbedny jest specjalista? Nie moge Go stracic, bo jest calym moim zyciem.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

poprostu panuj nad swoim zahcowaniem, faktycznie przez Twoja glupote sie rozstaniecie. na zawsze.

3

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

probuje, i jest ok, a nagle znowu mi odbija i cos powiem ... hmm to troche tak, jakbym chciala mu dogryzc ( bo np nie poswieca mi uwagi ) tylko, ze te slowa bola, i wiem to.

Reklama

4

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

nie poswieca uwagi > tzw ? w ogole. masz powod by sie czepic ?
wpisz sobie w www.wrzuta.pl effect uciekam od zony, ta piosenka jest o Tobie smile niech posłucha Twój luby ją big_smile

5

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

oj tam zawsze cos by bylo, ale generalnie nie mam . On mnie strasznie kocha.
Hm, chcesz Go do tego przekonac, ze ma posluchac? :]

Reklama

6

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

heh chce pokazac ze my baby czasem czepiamy sie bez powodu, wrzuc na luz:)

7

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

a powiedz co Ty robisz jak on idzie do pracy? masz jakieś zajęcie czy czekasz aż on wróci?

Nie wiem czy Ci to pomoże, ale poczytaj http://www.netkobiety.pl/t37386.html

8

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Koteczkaaa napisał/a:

(...)Myslicie, ze dam rade sama ogarnac swoje zachowanie, czy niezbedny jest specjalista? Nie moge Go stracic, bo jest calym moim zyciem.

Powróżyć, powróżyć... Dasz radę? Nie dasz rady? Szkoda, że gdzieś zapodziała mi się szklana kula.

Znasz sama siebie najlepiej. My, tutaj na forum, znamy o Tobie ledwie parę faktów. Dasz radę samej zmienić swe zachowanie? Potrzebujesz do tego pomocy specjalisty? Jak brzmi odpowiedź?

Wiedz jedno.
Żaden człowiek nie wytrzyma takiego ciężaru uwieszonego na jego szyi. Bycie całym światem jest zadaniem bardzo obciążającym i fizycznie, i psychicznie. Będąc na miejscu Twego partnera (choć nie chcesz go traktować jako partnera, tylko opiekuna, "zaspokajacza" Twych wszelakich potrzeb), zwiałabym od Ciebie szybko i daleko.

Pierwsze zadanie dla Ciebie do wykonania, to odpowiedź na pytania:
"czemu ten człowiek (albo jakikolwiek inny) jest Twoim całym światem?"
"czemu nie możesz stać samodzielnie na własnych nogach, tylko musisz owinąć się, jak bluszcz, wokół niego?"

I jeszcze jedno.
Nie stosuj wobec siebie wymówki typu: "nie mogę nad sobą zapanować". Jeśli nie jesteś poważnie chora, to taka odpowiedź jest nieprawdziwą. Masz wolną wolę. Możesz nad sobą panować. Pytanie jest, czemu na kontrolowanie swego zachowania się nie decydujesz.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

9

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

a czy nie tak powinno byc, ze osoba ktora sie kocha jest dla Nas calym swiatem ?

To nie tak, ja chce traktowac Go jak partnera, ale czuje, ze gubie sie w tym troche... ;/

10

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

skad wnioskujesz, ze traktuje Go jako zaspokajacza ? nie napisalam nigdzie tego..

11

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Koteczkaaa napisał/a:

a czy nie tak powinno byc, ze osoba ktora sie kocha jest dla Nas calym swiatem ?

To nie tak, ja chce traktowac Go jak partnera, ale czuje, ze gubie sie w tym troche... ;/

Jestem, od dawna, wielkim przeciwnikiem robienia czegokolwiek, bo "tak powinno być". Moim zdaniem, jeśli ktoś jest całym światem innej osoby, to świat dla tejże nie istnieje. Całą swą uwagę poświęca właśnie "swojemu światu".

Chcesz swego chłopaka traktować jak partnera? To go w ten sposób traktuj. Jest tylko jedno "ale". Partner nie może być "całym światem".


Koteczkaaa napisał/a:

skad wnioskujesz, ze traktuje Go jako zaspokajacza ? nie napisalam nigdzie tego..

Napisałaś, tylko nie wprost.
Jeśli Twój chłopak jest Twym "całym światem", to logicznym jest, że musi zaspokajać wszystkie Twoje potrzeby.


I jeszcze jedna prośba, poza tematem.
Nie pisz posta pod postem. Gdy coś chcesz dopisać, skorzystaj z funkcji "edytuj".

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

12

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Ja sie zgadzam z Wielokropkiem. Zadaj sobie pytanie dlaczego jestes tak od swojego partera zalezna? Czemu Twoj swiat to nie jest swiat ale jedna osoba? To co Ty okreslasz jako milosc brzmi jak obsesja i ja sie wcale nie dziwie, ze Twoj chlopak zaczyna miec tego dosyc. Bylam w zwiazku kiedys z facetem ktory mnie traktowal jak Ty traktujesz swojego partnera, i wierz mi, myslalam, ze zwariuje. Ciagla zazdrosc i przylepliwosc jest bardzo meczaca. Musisz zrozumiec, ze nikt takiego ciezaru nie moze ciagle nosic.

Powinnas sie bardziej skoncentrowac na swoim braku szacunku dla siebie. To ciagle myslenie o tym , ze jestes brzydka czy glupia itd jest jak rdza korodujaca metal. Twoj facet Cie kocha taka jaka jestes. Nie bylby z Toba gdyby nie chcial, w koncu jest doroslym czlowiekiem i nikt go nie zmusza. Jezeli bedziesz lepiej o sobie myslec, przestaniesz sie ciagle zamartwiac jego wiernoscia i zwiazek sie Wm na pewno poprawi.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

13 Ostatnio edytowany przez Koneffka (2012-04-27 17:59:40)

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Koteczkaaa napisał/a:

a czy nie tak powinno byc, ze osoba ktora sie kocha jest dla Nas calym swiatem ?

To nie tak, ja chce traktowac Go jak partnera, ale czuje, ze gubie sie w tym troche... ;/

Koteczkaaa nie, nie powinno tak być, możesz być częścią czyjegoś życia ale nie całym światem, gdy nie ma się swojego życia człowiek nie jest szczęśliwy... To ma być Twój partner nie niewolnik...  Miałam kiedyś tak jak ty, poszłam do psychologa bo zniszczyłam tak związek z facetem którego naprawdę kocham. Pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej, moje niskie poczucie wartości i uzależnienie od chorych relacji jest w to wpisane... Ale pracuje nad sobą mimo że jest bardzo ciężko, ostatnio np. wpakowałam się w związek gdzie to ktoś był wobec mnie taki, wiem jak takie zachowanie może zniszczyć drugiego człowieka...
Proponuje iść do psychologa bo inaczej może być ciężko, masz niskie poczucie wartości, jeśli nawet Twój facet nie miałby ani jednej koleżanki i non stop był aniołem Tobie i tak będzie źle i zawsze będziesz nie do zniesienia w tej kwestii.
Bądź szczera z psychologiem, nie oczekuj cudu po jednej wizycie, bo będziesz musiała trochę wysiłku w pracę nad sobą włożyć.
Zobaczysz, że skrajna zazdrość jest destrukcyjna.

14

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
adlernewman napisał/a:

Ja sie zgadzam z Wielokropkiem. Zadaj sobie pytanie dlaczego jestes tak od swojego partera zalezna? Czemu Twoj swiat to nie jest swiat ale jedna osoba? To co Ty okreslasz jako milosc brzmi jak obsesja i ja sie wcale nie dziwie, ze Twoj chlopak zaczyna miec tego dosyc. Bylam w zwiazku kiedys z facetem ktory mnie traktowal jak Ty traktujesz swojego partnera, i wierz mi, myslalam, ze zwariuje. Ciagla zazdrosc i przylepliwosc jest bardzo meczaca. Musisz zrozumiec, ze nikt takiego ciezaru nie moze ciagle nosic.

Powinnas sie bardziej skoncentrowac na swoim braku szacunku dla siebie. To ciagle myslenie o tym , ze jestes brzydka czy glupia itd jest jak rdza korodujaca metal. Twoj facet Cie kocha taka jaka jestes. Nie bylby z Toba gdyby nie chcial, w koncu jest doroslym czlowiekiem i nikt go nie zmusza. Jezeli bedziesz lepiej o sobie myslec, przestaniesz sie ciagle zamartwiac jego wiernoscia i zwiazek sie Wm na pewno poprawi.

Nie zamartwiam wiernoscia bo wiem i jestem tego pewna ze mnie nie zdradzi. Bardziej martwie sie tym, ze pozna kogos innego, lepszego, a mnie zostawi..

Moze mamy rozne pojecia, ze ktos jest dla Nas calym swiatem, moze zle to ujelam, to nie tak, ze najlepiej zakmnac go w klatce i patrzec na niego caly dzien. Nie wiem , nie potrafie tego wytlumaczyc.....

Mi chodzi o to, ze jest dla mnie kims wyjatkowym, kims z kim chce dzielic kazdy smutek i radosc, kims z kim chce byc do konca zycia..

15

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Koteczkaaa, przerabiałam kiedyś coś w tym stylu, sytuacja nieco inna i nie chce do niej wracać, więc do rzeczy.
Związek to nie robienie z kogoś całego świata. To partnerstwo, uzupełnianie siebie, wspieranie, zaufanie, zdrowe uczucie, radość przebywania razem i akceptacja siebie wzajemnie.
Z tego co piszesz to Ty zgubiłaś sens związku, tkwisz w błędnym kole, sama siebie nie akceptujesz i usilnie wmawiasz sobie że Twój partner też, co jest normalne gdy siebie się nie akceptuje. Musisz zacząć akceptować swoje niedoskonałości i zalety. I zacząć wierzyć że może być zwyczajnie dobrze.
Takie wahania nastrojów, psychiki, wpływają źle na Ciebie i partnera. Ja rozumiem, rozmawiać o problemach, przedyskutować trudne sprawy, powiedzieć że się czegoś boimy, zasygnalizować przywiązanie, ale Ty chcesz usilnie sygnalizować swe przywiązanie odrzucając go od siebie, co jest dość dziwne.
Pytanie jest takie też czy Ty masz jakieś swoje życie, czy robisz coś dla siebie, coś by nie żyć tylko nim, swoim partnerem.
Ja wiem po sobie że kiedyś żyłam tylko życiem partnera, to wywarło na mnie ogromny negatywny wpływ, i nadal się zbieram po swoich porażkach, teraz mimo że nie jest łatwo, jestem mocno emocjonalna i mam sporo problemów, to staram się traktować swojego chłopaka po partnersku, uzupełniamy się, uczymy od siebie, wspieramy, i jesteśmy też dla siebie pełni uczuć, takie połączenie przyjaźni z romantyczną erotyczną miłością.

Zastanów się czego chcesz, i przeanalizuj swoje postępowanie i woje życie, może znajdziesz coś co Ci pomorze.

"Uśmiechnięci, wpół objęci spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody." W. Szymborska

16

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Wydaje mi sie, ze jestesmy troche w podobnej sytuacji. On sie za bardzo stara a ja ciagle gasze go jakimis cietymi uwagami. On sie obraza i mowi ze ma dosc moich wrednych tekstow. Najgorsze jest to, ze ja po prostu taka jestem, lubie ironizowac, lubie drwic, jestem chodzacym szyderca. Tylko czemu jakos wszyscy lubia moje docinki i poczucie humoru, a jemu nagle zaczelo to przeszkadzac?

Koteczkaa, jak znajdziesz jakis sposob zeby sie opanowac, to daj znac tongue

Life is hard. After all it kills you.

17

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Kami90 napisał/a:

Pytanie jest takie też czy Ty masz jakieś swoje życie, czy robisz coś dla siebie, coś by nie żyć tylko nim, swoim partnerem.
Ja wiem po sobie że kiedyś żyłam tylko życiem partnera, to wywarło na mnie ogromny negatywny wpływ, i nadal się zbieram po swoich porażkach, teraz mimo że nie jest łatwo, jestem mocno emocjonalna i mam sporo problemów, to staram się traktować swojego chłopaka po partnersku, uzupełniamy się, uczymy od siebie, wspieramy, i jesteśmy też dla siebie pełni uczuć, takie połączenie przyjaźni z romantyczną erotyczną miłością.

Jak jeszcze mieszkalismy w Polsce to mialam swoja pasje - konie, ktorej sie oddawalam. Wychodzilam takze na spotkania z przyjaciolka. Za granica jestesmy praktycznie sami, nie mam mozliwosci kontynuacji swojej pasji, moze to tez z tego wynika.

Traktujemy sie po partnersku, wiadomo sa czasem kłótnie, ale wspieramy sie jak jest zle. Ja wiem, ze jestem ciezka, ale staram sie pracowac nad sobą.

18

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Kami90 napisał/a:

Z tego co piszesz to Ty zgubiłaś sens związku, tkwisz w błędnym kole, sama siebie nie akceptujesz i usilnie wmawiasz sobie że Twój partner też, co jest normalne gdy siebie się nie akceptuje. Musisz zacząć akceptować swoje niedoskonałości i zalety. I zacząć wierzyć że może być zwyczajnie dobrze.

WYdaje mi sie, ze problem lezy wlasnie w tym, ze nie potrafie siebie zaakceptowac. I chociaz duzo osob probuje mnie z tego bledu wyprowadzic, jakos nie potrafie. I tak jest lepiej jak bylo, ale duzo pracy przede mna. Najwazniejsze, zeby to nie 'ON' obrywal za moje nieakceptowanie siebie. Wiem, ze mnie nie zdradzi, jestem tego pewna. Ale musze byc dla Niego partnerka, a nie gowniarą która ciagle ma z czyms problem.

19 Ostatnio edytowany przez Koteczkaaa (2012-04-28 13:45:36)

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Kami90 napisał/a:

Takie wahania nastrojów, psychiki, wpływają źle na Ciebie i partnera. Ja rozumiem, rozmawiać o problemach, przedyskutować trudne sprawy, powiedzieć że się czegoś boimy, zasygnalizować przywiązanie, ale Ty chcesz usilnie sygnalizować swe przywiązanie odrzucając go od siebie, co jest dość dziwne.

Nie za bardzo rozumiem to zdanie, mozesz bardziej je rozwinąc ?

20

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Koteczkaaa, miałam ten sam problem. Jesteśmy ze sobą 4 lata i mój facet nigdy nie dawał mi powodów, abym musiała być zazdrosna, lecz ja wszędzie szukałam dziury w całym. Gdziekolwiek się popatrzył, cokolwiek robił - o wszystko byłam podejrzliwa. Wkręcałam sobie, że jestem brzydka i nieatrakcyjna i byłam pewna, że prędzej czy później zdradzi mnie z jakąś "pięknościa". Byłam zazdrosna o jego koleżanki z pracy, a nawet o moją przyjaciółke. Wmawiałam sobie to i wiele innych rzeczy. Wiecznie się go czepiałam. Wiedziałam, że moje zachowanie było beznadziejne, lecz tak jak Ty nie umiałam nad tym zapanować. Ta chora sytuacja trwała do czasu, kiedy nasz związek zawisł na włosku. Po prostu tego nie wytrzymał i wybuchł. Wykrzyczał mi wiele przykrych słów, które oznaczały że już nie chce być ze mną i nie chciał mnie widzieć. Byłam pewna, że to koniec i wtedy dopiero zrozumiałam, że przez moją głupotę mogę go stracić. Po czasie gdy trochę ochłoneliśmy, postanowiliśmy dać sobie jeszcze jedną szansę. Nabrałam do wszystkiego dystansu, a tamte idiotyczne zachowanie "rzuciłam w kąt" i tego się trzymam. Myślę, że można się tego odzwyczaić:) W moim przypadku taka historia skończyła się happy endem, ale Ty jeśli nie chcesz go stracić - odpuść sobie i wyluzuj.

21

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Hej, to znowu ja smile
troche sie zmienilo, staram sie panowac nad soba .. nie wiem czy to wyjdzie, czy Nam sie uda
Ostanio uslyszlam sporo słów, ze nie dogadujemy sie, ze lepiej bylo jak wydywalismy sie co kilka miesiecy na tydzien, ze wszystko sie popsulo jak zamieszkalismy razem.
Do tego wszyskiego dochodzi seks , a wlasciwie jego brak. Przez to obwiniam siebie, ze nie jestem dla Niego atrakcyjna juz, On tlumaczy sie zmeczeniem. Z mojej strony nigdy nie uslyszal 'odmowy ' i to moze byl ten bład.

ehhh , czemu zwiazek nie jest taki prosty..

22

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Wielokropek ma racje, musisz zacząć kontrolować emocje, bo inaczej facet ci zwieje, ja też tak robiłam i mój ukochany czmychnął, ale po czasie to mu się wcale nie dziwię. Zajmij się sobą i to poważnie.

W moim życiu nie ma miejsca na miłość. big_smile

23

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

probuje, ale to tez nie jest tak, ze to ja jestem ta zla a On bez winy.
Przychodzi z pracy, przywita sie, czasem spyta jak minal dzien i do komputera, chcialabym, zeby czasem ze mna spedzil troche czasu, zabral gdzies, jakis glupi spacer, ciagle slysze, ze mu sie nie chce. Ja tez chce poczuc, ze jemu nadal zalezy, ze kocha.
Zeby przytulil sam z siebie i powiedzial jaka jestem dla Niego wazna. Kiedys mu powiedzial, ze u Niego w domu rodzinnym nigdy tego nie bylo, ze jego tata nie zachowywal sie tak w stosunku do jego mamy, i mowi, ze jak widzi mojego tate, ktory po tylu latach wciaz kocha mame to sie dziwi, bo u niego w domu tego nie bylo, ze dla niego to cos dziwnego, ze ktos do kogos mowi 'kochanie' bo u niego tylko klotnie i ze On nie potrafi tak okazywac uczuc.

Wiem, ze ja moze za bardzo czepiam sie, ale chcialam zeby On sie staral, a nie po pracy nos w komputer tylko, a jak dzien wolny to spedzony na graniu, a gdzie w tym wszystkim my ?

seksu nie ma bo zmeczony, albo mu sie nie chce. Jak juz jest to tylko wieczorem, juz nie pamietam, zeby byl w dzien, tak spontanicznie.
Za duzo dla mnie rutyny i zaczyna mnie to meczyc wszystko, moze dlatego takie moje zachowanie ...

24

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
kaska25 napisał/a:

Koteczkaaa, miałam ten sam problem. Jesteśmy ze sobą 4 lata i mój facet nigdy nie dawał mi powodów, abym musiała być zazdrosna, lecz ja wszędzie szukałam dziury w całym. Gdziekolwiek się popatrzył, cokolwiek robił - o wszystko byłam podejrzliwa. Wkręcałam sobie, że jestem brzydka i nieatrakcyjna i byłam pewna, że prędzej czy później zdradzi mnie z jakąś "pięknościa". Byłam zazdrosna o jego koleżanki z pracy, a nawet o moją przyjaciółke. Wmawiałam sobie to i wiele innych rzeczy. Wiecznie się go czepiałam. Wiedziałam, że moje zachowanie było beznadziejne, lecz tak jak Ty nie umiałam nad tym zapanować. Ta chora sytuacja trwała do czasu, kiedy nasz związek zawisł na włosku. Po prostu tego nie wytrzymał i wybuchł. Wykrzyczał mi wiele przykrych słów, które oznaczały że już nie chce być ze mną i nie chciał mnie widzieć. Byłam pewna, że to koniec i wtedy dopiero zrozumiałam, że przez moją głupotę mogę go stracić. Po czasie gdy trochę ochłoneliśmy, postanowiliśmy dać sobie jeszcze jedną szansę. Nabrałam do wszystkiego dystansu, a tamte idiotyczne zachowanie "rzuciłam w kąt" i tego się trzymam. Myślę, że można się tego odzwyczaić:) W moim przypadku taka historia skończyła się happy endem, ale Ty jeśli nie chcesz go stracić - odpuść sobie i wyluzuj.

Ja mam to samo tongue tez jestem zazdrosna, tez docinam.. kurcze straszne to jest, doklanie taki sam przypadek jak ty ! I sama nie wiem jak mam z tym walczyc.

Co do Koteczkaaa ... Ja uwazam, ze powinnas sobie znalesc jakies zajecie, ja tez z moim nazeczonym jestesmy za granica i tez razem mieszkamy. A wiesz facet czasami potrzebuje czasu dla siebie, sam na sam albo z kolegami, pograc w gre, wyjsc z kolegami! Ty wogole pracujesz?

"Only the educated are free" - Epictetus

25

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
DodoMashallah napisał/a:
kaska25 napisał/a:

Koteczkaaa, miałam ten sam problem. Jesteśmy ze sobą 4 lata i mój facet nigdy nie dawał mi powodów, abym musiała być zazdrosna, lecz ja wszędzie szukałam dziury w całym. Gdziekolwiek się popatrzył, cokolwiek robił - o wszystko byłam podejrzliwa. Wkręcałam sobie, że jestem brzydka i nieatrakcyjna i byłam pewna, że prędzej czy później zdradzi mnie z jakąś "pięknościa". Byłam zazdrosna o jego koleżanki z pracy, a nawet o moją przyjaciółke. Wmawiałam sobie to i wiele innych rzeczy. Wiecznie się go czepiałam. Wiedziałam, że moje zachowanie było beznadziejne, lecz tak jak Ty nie umiałam nad tym zapanować. Ta chora sytuacja trwała do czasu, kiedy nasz związek zawisł na włosku. Po prostu tego nie wytrzymał i wybuchł. Wykrzyczał mi wiele przykrych słów, które oznaczały że już nie chce być ze mną i nie chciał mnie widzieć. Byłam pewna, że to koniec i wtedy dopiero zrozumiałam, że przez moją głupotę mogę go stracić. Po czasie gdy trochę ochłoneliśmy, postanowiliśmy dać sobie jeszcze jedną szansę. Nabrałam do wszystkiego dystansu, a tamte idiotyczne zachowanie "rzuciłam w kąt" i tego się trzymam. Myślę, że można się tego odzwyczaić:) W moim przypadku taka historia skończyła się happy endem, ale Ty jeśli nie chcesz go stracić - odpuść sobie i wyluzuj.

Ja mam to samo tongue tez jestem zazdrosna, tez docinam.. kurcze straszne to jest, doklanie taki sam przypadek jak ty ! I sama nie wiem jak mam z tym walczyc.

Co do Koteczkaaa ... Ja uwazam, ze powinnas sobie znalesc jakies zajecie, ja tez z moim nazeczonym jestesmy za granica i tez razem mieszkamy. A wiesz facet czasami potrzebuje czasu dla siebie, sam na sam albo z kolegami, pograc w gre, wyjsc z kolegami! Ty wogole pracujesz?

Był czas na poczatku jak przyjechalismy, ze pracowalismy razem, to bylo straszne, tzn JA ! byłam straszna, pozniej odeszlam i nie moglam nic znalezc, teraz pracuje od 2 tyg ponad znow.

Ja wiem, ze czasem potrzebuje, ale ja tez potrzebuje, zeby mi troche czasu poswiecil, jak wolny dzien jest, zeby polozyc sie, razem film obejrzec czy na spacer wyjsc, a nie widziec tylko jego przy komputerze ...

26

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

czuje, ze to moze sie zle skonczyc, na dzien dzisiejszy jest dobrze, ale czuje, ze wisi nad nami zla atmosfera .... i to wszystko przez prace sad

27 Ostatnio edytowany przez Koteczkaaa (2012-06-19 17:22:21)

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Kłocimy sie o prace, w marcu odeszlam z pracy - atmosfera zla, manadzerka potrafila przyjsc, zjebac za nic, wyzwac .. i odeszlam, bylam pewna, ze znajde cos szybko, jednak nie, miesiac, dwa a ja nie moglam nic znalezc. Wyjechalismy z PL zeby zarobic, jednak   przez to, ze ja siedzialam bez pracy mój chlopak nic nie oszczedzal, wszystko szło na mieszkanie, zycie. Denerwowal sie troche. Zanim znalazlam druga prace, powiedzial, ze jestem nie odpowiedzialna, ze nie mozna ze mna myslec o przyszlosci, ze rzucilam prace nie patrzac na konsekwencje i ze jak nie znajde pracy to musze wracac do PL bo jak ja nie moge odkladac to mam dac chociaz jemu..

Ale znalazlam, pracowalam 2 tyg, w hotelu, bylo ciezko, zostalam wyzwana od głupiej, dostawalam pracy wiecej nic pozwalaly na to moje sily, przychodzilam z pracy i wszystko mnie bolało. Myslalam, zeby zrezygnowac, i chociaz wiedziałam, ze jak zrezygnuje to powróca kłótnie o prace to zrezygnowalam, za namowa mamy hmm ale wierzylam, ze znajde, drugi raz wierzylam, szukam i nie moge znalezc, jedna rozmowa - nie odezwali sie, milion wyslanych CV - na marne.
Znow powrócily nasze kłótnie. Chlopak powiedzial, ze daje pare dni, jak nie znajde to wroce do PL, on powiedzi 2,3 miesiace i wroci. Powiedzialam mu, ze jak ja wyjade to to bedzie z Nami koniec, odpowiedzial, ze to juz moja decyzja bedzie, ze jak dojde do wniosku, ze to koniec to bedzie znaczylo ze te 3 lata naszego zwiazku nie byly warte.

teraz pytanie do Was, czy chlopak ma racje z tym, ze jestem nieodpowiedzialna, ze nie mozna ze mna myslec o przyszlosci - bo zostawilam 2 prace ? i ze jak nie znajde nic to musze wracac do PL? czy tak powinien powiedziec chlopak ktory kocha ? czy licza sie tylko pieniadze ? Nie wiem, moze ja na to zle patrze, dlatego prosze Was o jakas rade, o obiektywna ocene tej sytuacji smile

Zawsze myslalam, ze jest sie z kims na dobre i zle, a teraz jak jest zle wychodzi na to, ze nie moge na niego liczyc, że musze wracac - sama.

28 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-06-19 17:46:59)

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Wyjechaliście z Polski, by zarobić pieniądze.
Przez jakiś czas nie pracowałaś, żyliście z tego, co zarobił Twój chłopak, o odłożeniu pieniędzy nie było mowy. W końcu znalazłaś pracę i zrezygnowałaś z niej. Znowu jedynym żywicielem został Twój chłopak. Znowu z oszczędzania (w tym celu wyjechaliście z Polski - nici). Po jakimś czasie znowu udało Ci się pracować, i ponownie - już po 2 tygodniach - z niej zrezygnowałaś. I znowu Twój chłopak Cię utrzymuje. Rozumiem, że nie na to się umawialiście; wyjechaliście, by zarobić pieniądze, tymczasem on pracuje na was dwoje, a Ty siedzisz w domu. Rozumiem, że jest z tego powodu niezadowolony.
Po powrocie z pracy on jest zmęczony i marzy o odpoczynku, Ty zaś znudzona siedzeniem w domu - myślisz tylko o wspólnym wyjściu i masz pretensje do niego o brak uwagi dla Ciebie.

Teraz odwróć sytuację.
Wyobraź sobie, że to Ty pracujesz, a Twój chłopak rzucił kolejną pracę. Rzucił, mimo że wcale o nią nie jest łatwo. Rzucił, mimo że planowaliście zarobienie i odłożenie pieniędzy. Mało tego, ma do Ciebie pretensje, gdy Ty po swej pracy odpoczywasz w sposób, który dla Ciebie jest najlepszym. Czy swego chłopaka nazwałabyś odpowiedzialnym?
Czy miałabyś ochotę na seks z nim?
Czy uważałabyś, że dla Ciebie liczą się tylko pieniądze?
Co czułabyś i chciałabyś zrobić, gdyby w takiej sytuacji on robił z siebie Twoją ofiarę?
Nie uważałabyś, że to z jego strony czysta manipulacja?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

29 Ostatnio edytowany przez Koteczkaaa (2012-06-19 18:00:21)

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Wielokropek napisał/a:

Wyjechaliście z Polski, by zarobić pieniądze.
Przez jakiś czas nie pracowałaś, żyliście z tego, co zarobił Twój chłopak, o odłożeniu pieniędzy nie było mowy. W końcu znalazłaś pracę i zrezygnowałaś z niej. Znowu jedynym żywicielem został Twój chłopak. Znowu z oszczędzania (w tym celu wyjechaliście z Polski - nici). Po jakimś czasie znowu udało Ci się pracować, i ponownie - już po 2 tygodniach - z niej zrezygnowałaś. I znowu Twój chłopak Cię utrzymuje. Rozumiem, że nie na to się umawialiście; wyjechaliście, by zarobić pieniądze, tymczasem on pracuje na was dwoje, a Ty siedzisz w domu. Rozumiem, że jest z tego powodu niezadowolony.
Po powrocie z pracy on jest zmęczony i marzy o odpoczynku, Ty zaś znudzona siedzeniem w domu - myślisz tylko o wspólnym wyjściu i masz pretensje do niego o brak uwagi dla Ciebie.

Teraz odwróć sytuację.
Wyobraź sobie, że to Ty pracujesz, a Twój chłopak rzucił kolejną pracę. Rzucił, mimo że wcale o nią nie jest łatwo. Rzucił, mimo że planowaliście zarobienie i odłożenie pieniędzy. Mało tego, ma do Ciebie pretensje, gdy Ty po swej pracy odpoczywasz w sposób, który dla Ciebie jest najlepszym. Czy swego chłopaka nazwałabyś odpowiedzialnym?
Czy miałabyś ochotę na seks z nim?
Czy uważałabyś, że dla Ciebie liczą się tylko pieniądze?
Co czułabyś i chciałabyś zrobić, gdyby w takiej sytuacji on robił z siebie Twoją ofiarę?
Nie uważałabyś, że to z jego strony czysta manipulacja?

Rozumiem, ze uwazasz iz z mojej strony to jest manipulacja ?

ja to odbieram troche inaczej, to nie tak, ze zostawilam prace zeby zrobic komus na zlosc, albo mi tak wygodniej. Ja chce pracowac, ale nie chce zeby ktos tak mnie traktowal, chyba zasluguje na troche wiecej szacunku w pracy, obojetnie jaka ona by nie byla .. nieprawdaz ?

On powiedzial, ze moglam przemeczyc sie tydzien, dwa, a w tym czasie szukac pracy i wtedy zrezygnowac, fakt mial racje.
Ale mowie, ze to wszystko tak nagle wyszło, za namową mamy hmm odchodzac wiedzialam, ze znow bedzie miedzy nami zle, a jednak to zrobilam, wiem, ze glupio zrobilam. On teraz codziennie z pracy przychodzi zly, przychodzi i pretensje, codziennie mi to mowi, i juz nie moge, ja codziennie placze, bo chcialabym zeby bylo dobrze, potrzebuje spokoju, a wiem, ze jedna droga do tego jest znalezienie pracy.
Ale czy to, ze mowi, ze jak nie znajde pracy to musze wrócic jest OK ?

30 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-06-19 18:10:44)

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Manipulacją nie nazywam faktu rzucenia przez Ciebie pracy.
Manipulacją nazywam:
- Twoje zdania o tym, że dla niego liczą się tylko pieniądze;
- to, że robisz z siebie ofiarę swego chłopaka;
- oczekiwanie dezaprobaty dla jego postępowania.

To, co jest teraz między wami to prosta konsekwencja TWOICH decyzji o porzuceniu jednej, a później drugiej pracy.
Dlaczego zamiast "położyć uszy po sobie" masz do niego pretensje o jego złość i niezadowolenie z sytuacji? Powinien udawać, że jest z tego powodu szczęśliwy?


***
Dopisałaś, więc odpowiadam.
Pojechaliście, by odłożyć pieniądze. Dwukrotnie zrezygnowałaś z pracy. Teraz przejadacie jego zarobki. Uważasz, że powinnaś być na jego utrzymaniu? Taką sytuację nazywasz OK?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

31

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Wielokropek napisał/a:

Manipulacja nie nazywam faktu rzucenia przez Ciebie pracy.
Manipulacją nazywam:
- Twoje zdania o tym, że dla niego liczą się tylko pieniądze;
- to, że robisz z siebie ofiarę swego chłopaka;
- oczekiwania dezaprobaty dla jego postępowania.

To, co jest teraz między wami to prosta konsekwencja TWOICH decyzji o porzuceniu jednej, a później drugiej pracy.
Dlaczego zamiast "położyć uszy po sobie" masz do niego pretensje o jego złość i niezadowolenie z sytuacji? Powinien udawać, że jest z tego powodu szczęśliwy?

Nie powinien udawac, chodzi mi tylko o to, ze on mnie odpycha teraz jak jest zle. Chodzi tez o to, ze wolalby sie ze mna rozstac na te kilka miesiecy zeby moc oszczedzic - to mam na mysli, ze pieniadze dla niego sa wazne.


Co powinnam zrobic, zostawiac Go - zeby bylo mu lepiej ? wyjechac?

32

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Wielokropek napisał/a:

Dopisałaś, więc odpowiadam.
Pojechaliście, by odłożyć pieniądze. Dwukrotnie zrezygnowałaś z pracy. Teraz przejadacie jego zarobki. Uważasz, że powinnaś być na jego utrzymaniu?

Nie uważam tak i jest mi z tym cholernie źle, to, ze nie mowie mu o tym, nie znaczy ze nie czuje tak. Jak miałam iść do sklepu robić zakupy za jego pieniądze - to było okropne, miałam wyrzuty sumienia.
Nie chce zby myslal, ze mi z tym dobrze a wiem, ze tak mysli.
Wiem, ze nie powinnam zrezygnować, tymbardziej, ze wczesniej zrezygnowalam i wiedzialam jak jest cięzko.

33

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Nie przerzucisz na mnie odpowiedzialności.
Rozumiem, że tę metodę stosujesz wobec swego chłopaka. Dorosłość polega na ponoszeniu konsekwencji własnych decyzji i nie przerzucaniu ich na innych.

Ponownie odwróćmy sytuację.
Czego oczekiwałabyś od swego chłopaka, gdyby to on dwukrotnie (mimo innej umowy między wami) porzucił pracę?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

34

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Wielokropek napisał/a:

Nie przerzucisz na mnie odpowiedzialności.
Rozumiem, że tę metodę stosujesz wobec swego chłopaka. Dorosłość polega na ponoszeniu konsekwencji własnych decyzji i nie przerzucaniu ich na innych.

Ponownie odwróćmy sytuację.
Czego oczekiwałabyś od swego chłopaka, gdyby to on dwukrotnie (mimo innej umowy między wami) porzucił pracę?

Jakiej odpowiedzialności?

Nie wiem, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, wydaje mi się, ze byłabym zła, ze to ja muszę pracować na Nas ale nie kazalabym mu wracac do kraju.

35 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-06-19 18:25:40)

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Skoro nie znasz odpowiedzi na moje pytanie, skąd wiesz, że nie powiedziałabyś mu o jego powrocie? Tym bardziej, gdyby to on miał pretensje do Ciebie o Twój brak wyrozumiałości, radości, chęci do wspólnego spędzania wolnego czasu.


Ponowię pytanie: czego oczekiwałabyś od swego chłopaka? W uczuciach jesteście zgodni: też byłabyś na niego zła.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

36 Ostatnio edytowany przez Koteczkaaa (2012-06-19 18:27:45)

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Ja mu nie kaze sie z tego cieszyc, tylko raz rozmawialismy o tym, ze jak nie znajde to wroce i nie musi mi codziennie o tym przypominac.
Ja jestem tylko czlowiekiem i to, ze popelniam bledy nie oznacza, ze ma mnie odpychac jakbym byla dla niego pierwsza lepsza dziewczyną. Rozumiem jego zdenerwowanie i zlosc na mnie, tylko czy wlasnie w tych zlych chwilach - z mojej czy nie mojej winy, partner bardziej lub mniej zly, nie powinien byc przy mnie ?

37

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...
Wielokropek napisał/a:

Ponowię pytanie: czego oczekiwałabyś od swego chłopaka? W uczuciach jesteście zgodni: też byłabyś na niego zła.

chyba troche roznimy sie w pogladach, On twierdzi, ze ja zyje tylko miloscia, i dla mnie moglibysmy zyc biednie, byleby byla milosc.
To nie tak, tylko dla mnie uczucia sa wazniejsze od pieniedzy, owszem wyjechalismy tu w jakims celu, pochrzanilo sie przeze mnie i zdaje juz sobie z tego sprawe.

38

Odp: boje ze strace przez swoja glupote...

Masz rację, on jest potworem.
Jest osobą nieodpowiedzialną.
Mieć do Ciebie jakiekolwiek nieprzyjazne uczucia po Twym dwukrotnym porzuceniu pracy?
To człowiek niegodny Twej uwagi.
Powinien nosić Cię za to na rękach i wielbić Cię za jednostronne zerwanie umowy z nim.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

Posty [ 1 do 38 z 103 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » boje ze strace przez swoja glupote...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018