Aniu, ja uważam, że jemu na Tobie zależy, ale jest nieśmiały (dlatego nie miał nigdy kobiety), dodatkowo jest młodszy, więc wypadkowa - jest mu ciężko coś zainicjować. Moja rada - umówcie się na spokojnie po pracy, (znowu to radzę, ale co tam
), spijcie jakiegoś browarka dla rozluźnienia i... zrób pierwszy krok. Bo szkoda czasu. Nie bój się, kobieta też może, zwłaszcza gdy ma do czynienia z nieśmiałym facetem
A z tego, co piszesz, wnoszę, że jest godny uwagi i wartościowy.
Podobne tematy
V man jesteś niesamowity. O studia pytałam nie z powodu ocenienia stopnia naukowego. Jestem daleka od takich ocen, ponieważ uważam, że każdy człowiek jest wartościowy przez to jaki jest a nie przez to ile i jakie uczelnie sokńczył. Nie papier zdobi człowieka hehehe. Kroś może skończyć nie wiadomo jaką szkołę a być tępakiem a ktoś może nawet po podstawówce być człowiekiem bardzo zaradnym życiowo i inteligentnym. Pytałam z czystej ciekawości, ponieważ naprawdę trudno spotkać tak inteligentnego i w tak mądry sposób wyrażającego się człowieka, zwłaszcza w Twoim wieku. Większość tylko szmery bajery i głupkowate teksty potrafi pisać i zajmować się durnymi rzeczami. Nawet się co niektórzy wypowiedzieć nie potrafią A nie mówię teraz o ludziach na tym forum tylko ogólnie. Naprawdę fajnie poznać męski punkt widzenia na różne sprawy i to taki mądry punkt. Bardzo Ci dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Moje imię już znasz a może napiszesz chociaż swoje? Pozdrawiam
Dziękuję za komplementy ;p No tak bywa teraz własnie ze stopien dopiero doktora mowi coś o wybitności, bo tępaków po studiach przepchniętych, którzy się tym chełpią nie brakuje, a najwieksi tego swiata wcale nie szli wydeptanymi ścieżkami. Z tego co się orientuję i o czym mowi rozkład Gaussa to faktycznie rzadko się spotyka hojnie obdarzonych umysłowo przez naturę, no ale można. Na imię mam Piotrek. Pozdr ![]()
69 2012-04-26 12:01:44 Ostatnio edytowany przez magda-i-lena (2012-04-26 12:03:03)
Taaa... krzywa Gaussa zawsze mówi, że najwięcej jest tego, co przeciętne i sama ustala "przeciętność"
Ale nie byłabym taka niesprawiedliwa, że mało jest ludzi "hojnie obdarzonych umysłowo", wybitnych owszem, już z definicji, ale zostawmy tę przegródkę "Einsteinom"
Ale chyba odbiegliśmy od tematu, miały być rady, a są przechwałki, jak widzę ![]()
Krzywa gaussa opisuje a nie ustala, ustala natura. Napisałem że rzadko się spotyka, nie że jest ich mało, pisałem więc o stosunku a nie sumarycznej liczbie, już jeden na pięćdziesięciu czy nawet dwudziestu w rozmowie 1 na 1 występuje rzadko. Einstein'y to podzbiór hojnie obdarzonych umysłowo, a nie inna przegródka. Poza tym stawiając poprzeczkę 'hojny' dostatecznie wysoko, pojęcia Einstein'y i hojnie obdarzeni umysłowo są równe. Sam pisałem, że nie lubię pisać o zaletach, pisałem bo było o to pytanie, które wymagało rozwinięcia wypowiedzi. Rady były, gdyby była nowa porcja informacji na temat których trzeba byłoby coś poradzić, zająłbym się właśnie tym. Jeśli uważasz te posty za rażący offtop proszę zgłosić je do moderacji.
Pozdrawiam.
Czemu się gorączkujesz, przecież Cię nie atakuję, zauważam tylko, że to nie na temat
Moje słowa nie były też zaprzeczeniem Twoich, no ale skoro chcesz...
Nie zrozumiałeś mnie. Krzywa ustala, bo "przeciętne" to tylko pojęcie, którym się posługujemy, aby jakoś uporządkować rzeczywistość. Za pomocą krzywej Gaussa możemy dostrzec, co jest statystycznie "przeciętne". Nie chodziło mi o naturę, tylko o wyciąganie wniosków, a krzywa Gaussa ma to do siebie, że pięknie wychodzi to, czego jest najwięcej (jesli np. opisuje ona iloraz inteligencji, a nie np. nasilenie zjawiska w czasie), dlatego mówię, że sama "ustala", co mamy uważać jako przeciętne. Także zauważ, że to tylko kwestia doboru słów. Nie wiem, czy wystarczająco jasno napisałam to, co miałam na myśli post wyżej.
A z tym się akurat nie zgadzam, choć to też kwestia słów. Hojnie obdarzeni umysłowo to dla mnie ludzie o ponadprzeciętnej inteligencji, a nie jest ich tak niewielu, do wybitności jeszcze daleko
Jeśli uważasz, że tak mało jest ludzi inteligentnych ponadprzeciętnie (korzystasz z krzywej Gaussa, wiec powinieneś wiedzieć, jaka jest "przeciętna inteligencja"), to współczuję Ci otoczenia. Tyle na temat, przepraszam wszystkich za OT ![]()
Nie gorączkuję się, odniosłem się tylko do posta. Dla mnie inteligentnych ponad przeciętną jest około 50% populacji, wg punktu środka. Więc chyba nie uważam że ponad 3mld to mało, powiedziałbym że całkiem sporo. Krzywa Gaussa opisuje, pewna zależność matematyczna, która pokrywa się z rzeczywistością. Pod pojęciem słowa 'przeciętność' mamy własne ustalenie granic, pewnych widełek, od punktu do punktu, nie powinno się używać takiego argumentu jako dowód że krzywa Gaussa coś ustala, bo nie jest to związane z tym. Krzywa jest tylko wykresem, sama napisałaś 'jeśli np. opisuje ona...', sama krzywa wiec opisuje. Dopiero WIDEŁKI na krzywej Gaussa mogą ustalać granice przeciętności, widełki ustalamy my, więc my ustalamy co chcemy uważać za przeciętną, nie krzywa.
Dla mnie hojnie obrażony umysłowo, jest wyżej niż tylko ponadprzeciętny, który przez mnogość elementów zbioru staje się... przeciętny? Jeśli jest to kwestia doboru słow, to każdy z nas ma tylko inny obraz słowa 'hojny' w głowie, nie koniecznie sprzeczny. Mój 'hojny' jest rzadko spotykany, Twój może być często.
Mam wrażenie, że napisałaś że moje otoczenie jest przeciętne tylko i wyłącznie, Twoje natomiast ponadprzeciętne. Widzisz zarówno moje jak i Twoje otoczenie jest właśnie przeciętne, a już tych ponadprzeciętnych (zależne od szerokości wydełek) jest mniej, tyle samo co pod-przeciętnych. Oczywiście najbliższe otocznie oprócz rodziny można samemu regulować, a tutaj już musze powiedzieć że jestem, oczywiście stosunkowo, wybredny. Nie musisz mi współczuć, nie masz czego. Odniosę się jeszcze do czegoś, widzisz, choćby moje środowisko było na poziomie szympansów, to stosunkowa ilość ponadprzeciętnych do przeciętnych nadal będzie zależala od nadanego pojęcia 'przeciętny', a nie od bezwzględnej inteligencji. Mając gorsze środowisko, miałbym środek krzywej przesunięty w lewo (przyjmujac standardową orientację) wraz z widełkami opisujacymi granice przeciętności. Twoje współczucie więc jest błędne z założenia, bo stosunek ludzi przeciętnych do ludzi ponadprzeciętnych wg mnie (bo do mojego zdania się odnosiłaś) jest zależny TYLKO od granicy między przeciętnością i ponadprzeciętnością, a nie od bezwzględnego potencjału intelektualnego mojego otoczenia. Jeśli uważasz swój tryb warunkowy za poprawny logicznie, to współczuję logiki. /no offence/
Sorry za OT. Pozdrawiam.
Ho ho ho ale się mój post rozwija hehehhe ![]()
74 2012-04-26 18:54:26 Ostatnio edytowany przez magda-i-lena (2012-04-26 18:58:57)
Ach, widzę, jednak lubisz się kłócić
A tak naprawdę, to nie będę się więcej tu wypowiadać nt. krzywej Gaussa czy czegokolwiek podobnego, bo to wątek Annyyyy, a nie naukowy, czy pseudonaukowy
Moim skromnym zdaniem, za bardzo bierzesz do siebie różne rzeczy, raczej wychodzi tu chęć dowartościowania się. Co do środowiska....heh.... Nie napisałam, że jest przeciętne, kolejny żart wzięty do siebie. Bardziej żartowałam na temat twojego postrzegania świata dookoła
Jeśli chcesz się kłócić na takie tematy, to na priv, nie tu. Co do przeciętności: tak, krzywa ustala, gołym okiem widać, gdzie te "widełki" można sobie wsadzić
Widzę, że nadal mnie nie rozumiesz. Nie twierdzę, że nie opisuje rzeczywistości, bo to wie każdy, kto zna krzywą Gaussa
"Sama ustala przeciętność" - czy naprawdę nie rozumiesz, co autor miał na myśli?
Niestety nie potrafię tego ująć w jasny przekaz, ale może moje ujmowanie tego w ten, a nie inny sposób, to zboczenie zawodowe i sama nie zdaję sobie sprawy, że inni nie rozmawiają o tym w sposób, w jaki zwykło się mówić w środowisku reprezentującym mój zawód. Także ok, dajmy temu spokój. Kłócenie się o takie pierdoły jest naprawdę niskich lotów (głupia, że dałam się sprowokować
), a te elaboraty są zbędne, dlatego ja już nie będę się tutaj odnosiła do twoich wypowiedzi dotyczących WIADOMO CZEGO
Pozdrawiam gorąco i czekam na wypowiedzi dotyczące tego wątku
Chyba że chcesz przedstawić na wykresie rozwój uczuć pomiędzy głównymi bohaterami ;p Nie życzę, by dało się to przedstawić "gaussem" ![]()
75 2012-04-26 22:01:59 Ostatnio edytowany przez Vman (2012-04-26 22:05:07)
Czy udowadnianie Ci błędów logicznych to naprawdę chęc dowartościowania się? Co tak mocno wziąłem do siebie? Napisałaś coś o środowisku, co nie miało prawa bytu, bo sami sobie ustalamy granice przeciętności. Wytłumaczyłem to. Teraz zamiast się przyznać, uciekasz, że to ja tak mocno się bronię, bardzo pokrzywdzony i ranny 'źle odebranym żartem'. Nie ma mnie co boleć, bo znam swoje środowisko i to jak ktoś o nim mowi go nie zmieni. Pokazałem Ci błąd, więc zmieniłaś kontekst. Każdy ma prawo ustalić swoją definicję przeciętności, ciekawi mnie tylko co tak śmiesznego było w moim postrzeganiu świata, postrzegam zbyt dużo błędów u innych? Co MOJE postrzeganie świata ma do otoczenia (obiektywnie) - którego współczujesz - po spełnionym warunku. Rozumiem że można żartować z czyjegoś postrzegania i współczuć czegoś zwiazanego z postrzeganiem, a nie z otoczeniem.
Krzywa nic nie ustala, krzywa jest rozkładem prawdopodobienstwa na wykresie. Nasza 'przeciętność' jest tak samo związana z krzywą jak 'niebieski' z wykresem długości fal elektromagnetycznych. To my sami decydujemy co jest przeciętne a co nie, przez własne postrzeganie, wstawienie granic, ktoś nazwał taki przedział długości fal 'niebieskim', przy czym niebieski jest dużo bardziej sprecyzowany dla każdego z nas, każdy dokladnie wie co to jest niebieski, ale dla jednego cos bedzie niebieskie, a dla drugiego już granatowe, tak samo z przecietnoscią - pojęcie subiektywne. Kobieto, zrozum, że krzywa jest własnością matematyczną, która nie dyktuje nam definicji przeciętności, ona po prostu jest. Co to za pomysł, że po krzywej widać gdzie WSTAWIĆ, wiec ustala, my wstawiamy a krzywa ustala... ciekawe. Nie zabieraj wartości dyskusji, w której ktoś udowadnia, że nie masz racji, która na dodatek sama zaczęłaś, czepiając się o słowko. Nie insynuuj mi kolejny raz czegoś, że do czegoś Cię sprowokowałem czy jaki to jestem urażony, jestem tylko zdenerwowany, że dyskutant chce wygrać dyskusję posługując się błędami logicznymi, sarkazmy też możesz zostawić dla siebie, to brudna metoda wygrywania dyskusji. Też jestem za tym, aby ten błędny wątek zakonczyć, bo nic pożytecznego nie przynosi. Jednak pozwolę sobie dodać, że te widelki które gołym okiem wstawiasz, wstawiasz subiektywnie, bo gołe oko każdego jest inne
-Kolejny raz tego samego wniosku juz wyciągać nie chce z tego zdania.
Pozdrawiam.
V, przeczytałam jedynie początek twojego postu, bo bijąca po oczach z twoich wypowiedzi "pseudomądrość" mnie męczy
Pozdrawiam i tak jak mówiłam, koniec tej dziecinady - bez odbioru ![]()
77 2012-04-27 15:18:12 Ostatnio edytowany przez Vman (2012-04-27 15:37:16)
Możesz się nie przyznawać i dalej coś insynuować, mnie to nie rusza. Ochrona swojego ego do tego poziomu, żeby nazywać czystą logikę i wyjaśnianie zabiegów, które tak starasz się stosować, pseudomądrością jest wysoce żałosna. Tacy ludzie nigdy nie przyznają się do błędu, nie chcą, nie mogą przez własne ego, a bardzo często też nie rozumieją błędu, nawet gdy chcą. Moja w tym wina że z takimi ludzmi w ogóle dyskutuję. Niektórym od razu należy przyznać "rację".
Niektóre dzieci nie potrafią zrozumieć, co oznacza "bez odbioru" ![]()
Ostatni post był na tyle krótki, że nawet pokusiłam isię, by go przeczytać, więc się ustosunkuję.
Ochrona ego... mmm... Pięknie nawiązałeś do własnego problemu
Żeby było jasne: nie twierdzę, że czuję się wartościowa na tyle, na ile powinnam się czuć, ale tego nie ukrywam. Nie ma w tym nic złego. Ale po co Ty z kolei tak się wstydzisz tego, że próbujesz się dowartościować?
Twoje kolejne wypowiedzi tylko dają temu świadectwo. Nie tędy droga, chłopcze. Propouję z kimś o tym porozmawiać ![]()
Nie masz monopolu na rację. Trochę dokształcenia się i życiowego doświadczenia, a może twoje wypowiedzi przestaną być jedynie "pseudomądre"
Życzę Ci tego z całego serca. Amen.
V, przeczytałam jedynie początek twojego postu, bo bijąca po oczach z twoich wypowiedzi "pseudomądrość" mnie męczy
Pozdrawiam i tak jak mówiłam, koniec tej dziecinady - bez odbioru
Moja była, była jak się obrażała-odkochiwała też mówiła lub pisała "bez odbioru". I potem się odzywała: "co słychać", albo "obraziłeś się". Może to początek wspaniałej przyjaźni między magda-i-lena a v manem?
o kurrr.....czaczki kogutki ale zawzięta wymiana zdań To i ja wcisnę swoje trzy grosze - odezwał się na fb co bylo duzym zaskoczeniem, po zwyklej wymianie zdan jak sie masz itd powiedzial ze nie widzielismy sie dawno i myslal o mnie. poprosilam zeby mi sprawdzil h pracy moje , powiedzial ze chcial to zrobic wczoraj ale go zawolali akurat i nie zdarzyl ale ze sedno w tym ze myslal o mnie - on to tak napisal. I podziekowala i potem zaraz nalisal ze idzie spac i tyle. Dzisiaj dostalam smsa z planem. Poprzednim razem dostalam tez plan ale bylo czesc anna, i potem prosze bardzo kochana oto twoj plan a teraz nic takiego, tylko same h pracy....................
81 2012-04-27 21:44:03 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-04-27 21:51:51)
o kurrr.....czaczki kogutki ale zawzięta wymiana zdań To i ja wcisnę swoje trzy grosze - odezwał się na fb co bylo duzym zaskoczeniem, po zwyklej wymianie zdan jak sie masz itd powiedzial ze nie widzielismy sie dawno i myslal o mnie. poprosilam zeby mi sprawdzil h pracy moje , powiedzial ze chcial to zrobic wczoraj ale go zawolali akurat i nie zdarzyl ale ze sedno w tym ze myslal o mnie - on to tak napisal. I podziekowala i potem zaraz nalisal ze idzie spac i tyle. Dzisiaj dostalam smsa z planem. Poprzednim razem dostalam tez plan ale bylo czesc anna, i potem prosze bardzo kochana oto twoj plan a teraz nic takiego, tylko same h pracy....................
Może zaproponuj spotkanie. I po prostu pogadajcie czego oczekujecie od swojej znajomości. Tak po prostu baba z chłopem. Jest ciepło, można się umówić w jakimś parku, gdzie nikt nie będzie was słyszeć. Bez czułości, ale bez chłodu, oskarżeń, pretensji. Nawet jeśli teraz nie zaskoczycie, to kto wie. Może za jakiś czas. Taka sytuacja (jak się przyjaźnicie i obojętne czy byliście parą, czy będziecie) jest chora. Porozmawiajcie, bo inaczej tę waszą znajomość-przyjaźń diabli wezmą, że o związku nie wspomnę. W sumie teraz jest jeszcze to łatwe i chyba mniej bolesne, jeśli rozmowa przyniesie rozczarowanie. To tylko rozmowa.
Chyba nie sądzisz, magdalena, że będziesz mi rozkazywać swoim 'bez odbioru'. Pokazałaś potężną dawkę hipokryzji, sama się odezwałaś. Tkwisz nadal w błędach, próbujesz mnie obrażać, twierdzisz że chcę się dowartościować. Żal mi Ciebie, jeśli tak myślisz. Twoj tekst jest tak pusty, niepoparty niczym, tylko ludzie którzy uświadamiają Ci braki na pewnym poziomie zaawansowania logiki dążą do dowartościowania się, a sami sa kompletnie bez rozumu, dokształcenia, doświadczenia, a krzywe prawdopodobienstwa rodzą definicje słownikowe. Żyj nadal w swoim świecie, bardzo mądra, rozwinięta, dokształcona, lepsza od każdego, negująca wszystko co jest nieprawdziwe obiektywnie (po prostu tego nie rozumiejąc). Jest jakiś sens pokonywać takich ludzi w jakimś obiektywnym teście? Nie, bo przecież /tu wstaw odpowiednie przysłowie, które wyratuje Twoje ego/. Zawsze znajdzie się ktoś, kto jest takim zerem, że aż krytykuje Twoje rozumowania, nie? Jakiś pseudomądry. Więcej czasu już na Ciebie tracic nie chcę. Wiem że odpiszesz, bo 'bez odbioru' było po to, że niby Cie to nie obchodzi, ale zwłaszcza po to aby Twoje było na wierzchu. No ale tak, jestem głupi, choć w każdym miarodajnym teście padłabyś. Problem z nierozumiejącymi jest taki, że nie mają możliwości zrozumienia, że ich rozumowanie jest błędne. Wytłumaczysz im, nazwą cię brzydko, sprowadzając do ziemi, będą kontynuować ofensywę jakie to rozmowca ma problemy ze sobą, no ale cóż, dla takich ludzi meritum, to temat obcy. Garście usprawiedliwień, tekstów na odbicie piłeczki, suchych sarkazmów i sposobów na obrócenie kota ogonem.
umad?
Aniu, przepraszam za ten offtop w Twoim temacie, ale uległy nie jestem, a błędy lubię wytykać. Mam nadzieję, że wybaczysz ;p Gdy napisał, że dawno się nie widzieliście, mogłaś wykorzystać ten kontekst aby zaproponować jakieś spotkanie. Na przyszłość postaraj się wykorzystywać takie konteksty. To że myślał i o tym napisał jest oznaką zainteresowania, bardziej odnosi się do samego myślenia, pewnego uczucia niż samego popędu jak np jakieś podteksty o pomocy przy myciu itp. Sam plan... no cóż, nie zawsze pisze się jakieś słodziki, był to kolejny raz kiedy wysłał plan, wiec staje się to bardziej formalne z każdym smsem (jeśli jego treśc to sam plan). Staraj się zrealizować to co było napisane w poprzednich postach dotyczących tej sprawy, bo tylko jeśli będziesz coś działać te rady mają sens. Pozdrawiam ![]()
Spokojnie, dla mnie nie ma problemu, kazda dyskusja jest ciekawa. A u mnie w sumie nic nowego. Ja odpuscilam bo juz mialam dosyc tej zabawy w kontak i myszke. Przez 2 tygodnie nie mielaimy kontaktu w gole chociaz ja na fb czesto jestem. W zeszly czwartek napisal na fb, pogadalismy chwilke. W piatek w pracy przychodzil czesto. Na luzie romzowa jak zawsze. Ale powiedzial w ktoymr momencie ze tesknil za mna. I podteksy znowu. Byl moment ze przyszedl kolega i mi przybija piatke bo ja organizuje ompreze z ludzmi z opracy i on przeszedl podziekowac. I moj Z sie pyta jaka impreze a tamten dla jaj ze idzie ze mna na randke bo jestem jego dziewczyna i ze idziemy do restauracji i potem do klubu. Z mial mine nieciekawa. A ja myslalam ze sie zesikam ze smiechu. Po tej sytuacji jak przyszedl to powiedzial ze jak skonczy zajecia na uczelni to przyjdzie zobaczyc w koncu moje nowe mieszkanie jesli nadal jest to aktualne, podkreslil ze chce przyjsc. Potem w sobote i niedziele romawialismy znowu na fb. Znowu uzywal slow porzjacioka, a w ktoyms momencie jakby wtracone w rozmowe w jego wypowiedzi byly slowa kocham cie. No i nigdy wczesniej tego nie uzywal. Nie wiem o co chodzi zupelnie. Tutaj brak kontaktu tyle czasu, potem znowu slowa przyjaciolka a potem te slowa. Uzyl ich dwa razy w 2 roznych rozmowach. I tak wplecione w rozmowe ze ja to odbieram jako takie przyjacielskie niz takie kobiety do mezczyzny. Nie odpowiedzialam na to bo wyoiwedz byla taka ze odnioslam sie do ogolnej tresci niz do tych slow. I nadal nie wiem co myslec. Czy on probuje mi cos bardziej dac do zrozumienia czy jednak jest to pwiedizane tak na luzie? Aha i powiedzial ze wie co mi da na urodziny ze juz wymyslil i ze mi to da jak przyjdzie do mnie w koncu. I czesto sie odzywa znowu itd. A ja juz mam obojetne nastawienie szczerze mowiac. Przeszlo mi. N aluzie podchodze calkiem do tego. Ale nie to ze go olewam bo nie. Ale juz mnie chyba zmeczyly te gierki i niepewnosc. Nawet jakas zlosc do niego czuje, ze mnie wkurza cala jego osoba, zachowanie, wyglad i glos, wszystko........a czemu? tego tez nie wiem...
Nawet jakas zlosc do niego czuje, ze mnie wkurza cala jego osoba, zachowanie, wyglad i glos, wszystko........a czemu? tego tez nie wiem...
Jak na moje denerwuje Ciebie jego osoba, przez to, że za długo robił Tobie bałagan w głowie
A każdy człowiek woli wiedzieć na czym stoi, nawet jezeli miałoby nie być po jego myśli. "Najgorsza prawda jest lepsza od niepewności " Bardzo dobrze, że ograniczyłaś kontakt i dałaś mu możliwość wykazania się
Teraz powinno się wszystko wyjaśnić
W końcu umówiliście sie, na spotkanie i to on je zainicjował. Przez rozmowę z Twoim kolegą i brak kontaktu poczuł sie zagrożony, więc z tego co piszesz zaczął działać
Myślę, że w dalszym ciągu zasłania się przykrywką "przyjaciółka", bo mu tak łatwiej
Z resztą oboje się w ten sposób zasłanialiście. Jeżeli będzie wplatał podteksty, też to rób, żeby się nie wycofał. Będzie dobrze
Daj znać po spotkaniu jak wyszło. Powodzenia ![]()
No czemu.. własnie, czemu kobietom tak szybko sie odmienia? W sumie głupie pytanie, bo to natura tak czy siak, a żadna odpowiedz sprawy nie zmieni. Dobrze że podchodzisz na luzie, mija szał, szał z resztą zawsze mija jeśli nie ma zakochania (a jest zauroczenie), nie ma prawdziwej chemii po kilku dniach, czasami tygodniach braku kontaktu. Do tego może poczuł że się oddalasz, a widzę że i on zmalał w Twoich oczach. Wiesz co to oznacza, mniej wiecej tyle, że wraz ze spadającym statusem coraz mniej będzie Cię pociągał. Nawet gdyby wyznał wprost miłość, w sumie może byś coś zaczęła, ale taki manewr daje Tobie władzę, status i sprawi że on jeszcze by zmalał. Chodzi o to że zawsze się za czymś chce gonić, a gdy juz ktos nie ucieka, odechciewa się nam go gonic, podobnie jak kotu. Gdybyś sie z nim spotykała codziennie, długo, np w szkole, przy czym widziala całą otoczkę towarzyską, to tak szybko by nie puściło. To jest przyczyną dla której już nie gonisz, aktualny stan możnaby powiedzieć hormonalny, a nie Twoje decyzje dot. zabawy w kotka i myszkę. Ehh zastanawiam sie jak mozna kochać koleżankę, szczególnie taką świeżą, z którą był chwilowo mocny kontakt, ale bardzo miły, z podtekstami, a nie takie przyjacielskie, gdzie po wojnie na drugi dzien jest ok i kontakt jest codziennie. Przyjaciółka dalej mówi bo nadal logiczna relacja stoi na poziomie 'przyjaźni'. No cóż, przechylenie szali poszło, moze i jestes wkurzona na niego jakos, to jest calkiem ciekawe, że nie wiesz dlaczego. To ten sam facet, wlaściwie było troche analizy i gry, ale dlaczego taka reakcja. Nie wiesz dlaczego, wiec właściwie nie jestes na niego obrażona, to przychodzi samo, jesli przychodzi samo to przychodzi wprost z emocji, z bardziej podstawowego, podswiadomego powodu. Ciekawi mnie tylko czy to może nie taka odpowiedź negatywna na brak rozwiniecia relacji z kims o kim sobie 'wciskaliśmy' że jest niewiadomo jaki (faza zauroczenia), zauważyłem po częsci taką u siebie, u kumpli, a nawet u kobiet, co chyba było najbardziej dotykające
Wszystko spoko, nic sie nie posuwa, ale niby jest fajnie, troche przemyślen, przepalenie niejakie relacji przy braku kontaktu, pewna wrogość, albo nie tyle wrogość co obojętność, czasami nawet przechodząca w nabijanie się. No mniejsza, od Ciebie zależy co i jak teraz wg mnie. Na Twoim miejscu tak szybko bym sie nie zamykał, nastawienie swoje mozna miec obojetne, pomoze to w przyciągnieciu partnera po częsci, ale liczyl sie z ewentualnym zwiazkiem. Taka chyba cena bycia nieśmiałym chłopakiem jesli chodzi o tego pana, nawet jak cos by bylo, to nie będzie i już
No ale ehh głupio tak teraz, no ale rób jak chcesz, Twój wybór. Pozdrawiam.
No wydaje mi się ze ta zlosc byla spowodowana calkowitym brakiem kontaktu przez 2 tygodnie. No i ta zabawa w kotka i myszke. Ale odpuscilam nie w sensie ze calkiem odpuszczam, ale juz podchodze do tego barfdziej na luzie. Kontakt znowu mamy. W pracy no i na fb jest jakl dawniej. W sensie ze sa podteksty z obu stron
no i czekamy na spotkanie. Mozliwe ze z mojej storny bylo to zauroczenie ale chyba ciezko powiedziec o jsakiejs wielkiej milosci na poczatku, to uczucie dojrzewa. A ja nie skreslilam go przeciez. Nie jestem osoba zmienna i nie skacze z kwiatka na kwiatek. Po prostu doszlam do wniosku ze za szybko bym chciala juz przejsc na inny etap a w sumie nie ma pospiechu. Niech to sie samo rozwija. I tak wszystko jest na dobrej drodze. I nie prawda jest ze mi sie stal calkiem obojetny. W zlosci sie mowi rozne rzeczy czasem, przewaznie glupie i nie przemyslane....Dzidsiaj pracujemy razem wiec zobaczymy jak bedzie. Pozdro
No i prawidłowo, byle do przodu z postepami, bez nerwów i zbednych analiz.
88 2012-05-12 00:04:06 Ostatnio edytowany przez annaaaa (2012-05-12 03:42:33)
Dobra to juz teraz wiem ze jeszcze sie nie zaczelo a juz sie ksonczylo. Pocisnal mi tak ze szok. To zanczy rozmawiamy sobie troszke w pracy i on nagle mowi ze juz wie co mi da na urodziny ale nie w pracy i nie powie co. I sie pyta znowu ile mam lat a ja mowie ze 21 (naprawde mam 29 i onh o tym dobrze wie, nie wiem po co znowu pytal) a on moiw - jakbys miala 21 t bys mogla byc moja dziewczyna. Powiedzial to normalnie., nie jakos chamsko czy cos. Nie wiem jak to rozumiec ale chyba jednoznacznie dal do zrozumienia ze jestem dla niego za stara. No i mnie zatkalo i tyle. Czyli prosze o potweirdzenie ze nic z tego prawda? No bo dla mnie roznica wieku nie jest jakas bardzo wazna w zyciu. On ma 23. No niby to duzo ale kurde co z tego. Prosze niech mi ktos pomoze co rto znaczy itd bo zwariuje. Jednak mi nie przeszlo bo dola az zalapalam z tego powodu. ... No i dalej na fb mialam opis ze mi smutno to sie od razu odezwal, zaczal pytac co i jak, ze moze przyejechac nawet twraz, ze moglam mu powiedziec itd ze jemu teraz jest smutno ze mu nie powiedzialam bo mogl mi jakos pomoc, porozmawiac (przeciez nie wie czemu mi smutno) itd. I ze jestem najblizsza mu osoba oprcz jeszcze jedengo przyjaciela itd no i oczywoscie wtracane znwu kocham cie itd. Raz mu w koncu odpisalam tez tak wtracone w tekst tez cie kocham bo nie wiem jak mam teraz podchodzic. No kurde czy opn naprawde mysli tak ze za duza roznica wieku czy specjalnie to powiedzial zeby moja rekacje zobaczyc, moze czekal az powiem ze dla mnie wiek nie ma znaczenia? Nie wiem. NIby faceci mowia wprost ale ja tutaj nic juz nie roizmumiem. Aha nie wiem czy to ma jakies znaczenie ale ze 3 dni temu , po tym jak pierwszy raz wtracil mi w rozmowe na fb to kocham cie na co ja nie zareagowalam bo mnie zatkalo, nie wieidizlalam czy to na serio czy po przyjacielslku. to mial post na scianie - lepiej trzymac w sobie ze sie za kims teskni niz powiedziec to i nie otrzymac odpowiedzi. I potem ktos mu tam komentowal i to mialo byc niby ze dla tego przyjaciela bo mowil mi cos ze kolega ma problem milosny i sie tak jego radzi ciagle. I jednak ten tekst albo naprawde do przyjaciela albo jednak moze troszke sie odniesc do "nasze"j sytuacji. No wkazdym razie jesli ktos kuma o co tu chodzi dalej to bede wdzieczna. Piotrze, co myslisz? ![]()
Jak to się wszystko dalej potoczyło?
Coś się wyjaśniło? Ruszyło do przodu?
Jeśli o mnie chodzi, to ja mogłbym powiedzieć taki tekst tylko do kogoś kto A: mógłby być moją dziewczyną (najprawdopodobniejsze, element flirtu), B: w rozmowie na serio z kimś kto mogłby gdyby nie wiek, jednak bardzo mało prawdopodobne z uwagi na nietakt, jeśli już na pewno tak znikąd bym tego nie oznajmił, może pod naciskiem. Nie bardzo znam jego personę, styl bycia, a co najwazniejsze niestety nie widzialem jego mowy ciała. Nie mogę powiedzieć jednoznacznie co miał na myśli, ale osobiscie nie wyobrazam sobie powiedzieć takiego tekstu do kogoś z kim nie chcialbym kontekstu związku partnerskiego w rozmowie, uciekałbym, o ile w ogole miałbym kontakt jako taki. Powiem Ci, że taki tekst dla mnie obecnie byłby bardzo pasujący, no ale w kontekscie zartu, flirtu (oczywiście udawanego, że na poważnie, dla napięcia). Nawet gdyby było to wypowiedziane w jakiś agresywny sposób, ktory rzeczywiście skreślałby z takiego miejsca, jest dodana tam bardzo pozytywna informacja. Ehh chyba nawet gdybym to usłyszał potraktowałbym to jako pewnego rodzaju komplement. Dla mnie to nie jest pociśniecie. Jeśli wiek rzeczywiście mu przeszkadza, jest to jakas przeszkoda logiczna, na pewno nie taka ktorej nie mozna przeskoczyć, a gdyby sie cos rozkreciło, to praktycznie pewne że takie przeszkody nie sa przeszkodami. Co do wpisu na ścianie, to mogło byc do przyjaciela, czemu nie, ale jego całkowitych zamiarów nie poznamy, być może to co zrobił, miało też na celu wprowadzić Ciebie w takie przemyślenia jak teraz, kombinuje się zawsze tak, żeby było inne wytłumaczenie jak coś. Wynik ten sam, żadnych wewnetrznych danych precyzujących, nie mozemy dokladnie okreslic przyczyny. Nie wiem dlaczego sie przejmujesz takimi słowami, dla mnie ich wypowiedzenie byłoby naturalne w formie flirtu własnie, przesłona, temat, odpowiedni kontekst. Może to śmieszne, ale chyba bym się nie domyślił dlaczego Ci smutno po takim flircie
Nawet gdybym tak powiedział/pomyslał to w formie żartu, gdybym powiedział tak powaznie, spodziewałbym sie obojetnosci, a flirt to pozytywnej odpowiedzi. Jak dla mnie to tam żadnego spięcia nie ma.
Hejka już trochę czasu minęło odkąd ostatnio opisywałaś co tam u Was się dzieje... rozwinęla się jakoś cała ta sytuacja? Jesteście już razem czy nic z tego nie wyszło? Ciekawa jestem jak dalej to wszystko sie potoczyło... bo wyglądało mi, że będzie dobrze, ale długo to trwało więc Twój potencjalny partner był ciężkim orzechem do rozgryzienia i hehe mimo, że troche czasu już minęło zastanawiam się jak to się skończyło...? Nadal bawi się w podchody czy się już określił??? I jesteście tak szczęśliwi, że nie masz czasu tu zaglądać??? Daj znać, Pozdrawiam ![]()
No nic sie nie wykluło z tego wszystkiegp. Teraz jest czas jego egzaminów w szkole więc miał wolne w pracy żeby sie przygotować. Kiedyś z nudów wysłamłam mu smsa jak bylam w pracy na przerwie ze bez niego tu smutno i nudno to zadzwonil od razu i pogadalismy troszke. Potem po jakims czasie on z kolei napisal smsa co slychac itd. Potem cisza. Niedawno mialam znowu przygode - utknelam w centrum miasta, padalo na maksa, nie mialam na taksowke ani innej mozliwosci zeby dojechac do domu to mysle ze musze u kogos przeczekac. Napisalam do niego smsa co robi i gdyby odpisal mialam zamiar zapytac czy mnie przenocuje (bez podtekstow zadnych) no bo przeciez w deszczu nie bede na ulicy stala do rana. Ale nie odpisal nic, bylo ok polnocy wiec moze spal. Napisalam do kogosd innego i pomoc otrzymalam. Na nastepny dzien dopiero wieczorem dzwonil 2 razy, nie odebralam, na smsa nie odpislaam dopiero na fb odpisalam na jego pytanaie czy wszystko ok ze mialam problem ale ktos mi juz pomogl. Rozmowa sie nie kelila potem juz. I powiedzial ze jest zly na mnie ze nie zadzownilam ze smsa nie wyczyl bo spal ale jakby ktos dzownil to by go obudzily wibracje i by odebral i mi pomogl. A ja ze nie chcialam go klopotac i dlatego najpierw wolalam wybadac sprawe co robi. A on ze jak ktos potrzebuje pomocy to klopotanie kogos nie ma znaczenia i ze powinnam byla zadzwonic. I po kilku dniach ciszy pracowalismy razem. Jak mial przerwe zawsze przychodzil do mnie. Tym razem nic. Podszedl na sekunde doslownie powiedzial cos ogolnego i poszedl. Potem jak ja mialam przerwe podeszlam do niego i pytam czy jest zly czy cos na mnie a on ze tak ze nie zadzwonilam dio niego. I ta sama gadka co na fb, ze powinnam zadzownic itd i potem mowi ze sie nie odzywa do mnie. I poszlam no bo co. Potem w kantynie cos zapytalam, nie amietam juz co a on machnal reka na znak ze nie rimzawia, powiedzial ze nie romzawia ze mna i tyle. I od tamtego dnia minelo 4 dni i cisza. No i co tu myslec teraz? Ze wiem ze byl zly ale zeby sie zaraz przestac odzywac? Jak dziecko normalnie. I co to znaczy. Czy byl zazdrosny bo inny kolega mi pomogl, czy mu zalezy na mnie ze poczul sie pominiety i nie mogl mi pomoc czy to po prostu glupie jakies zachowanie? Nie wiem no ale ja sie nie bede odzywala bo chyba nie powinnam.........
Odebrałaś mu szansę na wcielenie się w Rycerza na Białym Koniu, ale tak faktycznie, gdy twój ojciec/brat/matka/etc. będzie wymagało natychmiastowej pomocy lekarskiej (trochę przejaskrawiam, ale celowo
), to wyślesz sms'a na ostry dyżur ?
Nie dość, że jeszcze oznajmiasz mu, iż takie wydarzenie miało miejsce (kopniak #1 dla jego ego), tak jakbyś chciała mu wytknąć, że się nie obudził od tego sms'a, a powinien (ja bym tak to odebrał
), to jeszcze bez zająknięcia opowiadasz, o tym jak ci inny kolega pomógł (inny, tzn. ten wybrany, bo dostał okazję, kopniak #2 dla męskiego ego, tym razem w same "klejnoty koronne") ?
Wyszło ci moim zdaniem nieświadomie trochę niefajnie ![]()
No pewnie masz racje. To co teraz ruch należy do mnie? Powinnam przeprosić czy co? Skoro on ze mną nie chce rozmawiać to co mam zrobić i jak? Trochę mi głupio bo może źle zrobiłam ale znowu tak latać za nim i się prosić żeby ze mną rozmawiał itd? On też troche się zachował jak dzieciak bo zamiast porozmawiać to takie zachowanie jest infantylne. Jesteśmy dorośli. W przypadku większych problemów też się obrazi i nie będzie rozmawiał? Brak komunikacji to wstęp do nieporozumień, które z kolei prowadzą do rozpadu związku...
A powiedz mi jedno... Czy on jak mówił to "Nie rozmawiam z Tobą" to było typowo w złości? czy pół żartem pół serio??? Ciężko go rozgryść nawet będąc osobą z zewnątrz (obiektywną)... Może chłopacy lepiej go rozumieją,... Bo ja uwazam, tak jak Ty, że zachowuje się trochę dziecinnie i ciężko mi jest cokolwiek w tej chwili doradzić, tymbardziej, że wcześniej wyglądało na to, że coś z tego będzie a teraz hmm jedna wielka niewiadoma.
96 2012-06-14 13:33:59 Ostatnio edytowany przez betheone (2012-06-14 13:39:56)
jak to czytam to nie wierzę, że masz tyle lat ile mówisz to wygląda jak bawienie się w kotka i myszkę dwóch nastolatków i szukanie podtekstów, doszukiwanie się dziury w całym w jednym zdaniu i rozkładanie tego zdania na części pierwsze..bądźcie dorośli..rozegraj to normalnie wyjaw wszystko co czujesz, spotkajcie się sam na sam niekoniecznie na imprezie.. po co Mu chcesz powiedzieć, że szef do Ciebie narywa chcesz wzbudzić w Nim zazdrość? To głupie. Po co Mu to wiedzieć? Nie mów takich rzeczy.. jeszcze się między Wami nic tak naprawdę nie rozkręciło nie spotykacie się nie jesteście parą i takie gadanie, że szef do Ciebie tam próbuje się zakręcić jest nie na miejscu, bo chłopak potem jeśli Mu na Tobie zależy będzie się denerwował wkurzał jak np. powiesz, że Cię szef odwozi..oszczędź Mu tego..
a co do sprawy z tym, że utknęłaś w centrum miasta to zamiast napisać wprost o co chodzi a przede wszystkim zadzwonić( była noc..jest opcja, że ludzie śpią prawda...) to wolałaś napisać esa wybadać..i to Ty się zachowałaś jak dziecko. Potem On spytał co się stało to Ty Mu napisalas czy powiedzialas ' miałam problem ALE KTOŚ INNY UDZIELIŁ MI JUŻ POMOCY' nie fajnie.. nie krytykuję Ci, mówię swoje zdanie tylko i może wyciągniesz z tego jakieś wnoiski. Jak dla mnie ruch należy do Ciebie jeśli tak naprawdę Ci na Nim zależy op prostu tam podjedź do Niego zapukaj w drzwi i powiedz, że chcesz porozmawiać, jeśli tym razem Cię zleje to odpuść . Jeśli zgodzi się na rozmowę wyznaj Mu wszystko centralnie WSZYSTKO co Ci leży na sercu i że dłużej tak nie możesz..bo to się będzie ciągnąć w nieskończoność..
No więc odezwal sie pierwszy, napisal smsa co slychac i zeby mu sprawdzic plan kiedy i w jakich godzinach pracuje - wydaje mi sie ze to byl pretekst bo normlanie mogl zapytac o to kolege jakiegos. Odpisalam ze u mnie ok i co u niego i napisalam plan. Odpisal ze ok i do zobaczenia. No to naspisalam czy jest na mnie jeszcze zly a on ze juz nie, ze byl wtedy zly bo tak sie poczul i ze mnie zawiodl jako przyjaciel. Odpisalam ze nie zawiodl absolutnie tylko ze zamiast siedziec ciho powinien powiedziec od razu co czuje bo takie niejasnosci tworza nieporozumienia a te z kolei tworza problkemy. I ze w sumie ja moglam zadzwonic. A on odpisal ze Faktycznie mogl powiedziec i ze wie to wszystko ale tak po prostu sie wtedy czul i ze mogl odpisac na smsa ale czemu nie zrobil ... i tu kropeczki. i dlaej ze jestem najslodsza osoba i ze nie moze byc zly na tak slodka osobe. No i tyle. Wczoraj sie odezwal na fb ale rozmowa sie w ogole nie kleila. Nie jest tak jak kiedys. Poza tym moze znowu poczul zazdrosc bo na fb mialam opis ze jem mango i dostalam komenta od wspolnego kolegi ktoremu w pracy dalam tez mango i mi podziekowal. Po tym tekscie dostalam zapytanie czy tesknilam za nim. Powiedzialam ze tak. I potem poszedl spac. To juz nie jest to co bylo kiedys. Nagle jakos nie mamy o czym rozmawiac. Kiedys godzinami o wszystkim i o niczym a teraz kompletnie zero czegokolwiek i sa takie krepujace momenty ciszy. No coz. O szefie mu nie powiedzialam, a kolegow tez chyba moge miec, tym bardziej ze glupie mango to nic nie znaczy wiec jesli poczul zazdrosc to bezpodstawnie uwazam.
Aniu, a jakbys poszla na calosc? w sumie jesli ktores z was nie zadziala to to sie i tak wszystko w koncu skonczy. jesli raz zdarzylo Ci sie naprawde, ze musialas u kogos przenocowac,bo nie mialas jak wrocic do domu itd, to teraz samoistnie doprowadz do takiej sytuacji;) nie chodzi mi tez o to, ze masz sie rzucic na niego jak lwica , ale pocaluj go delikatnie, zobacz jak on zareaguje. jesli naprawde Ci zalezy, zacznij dzialac, inaczej obydwoje zaprzepascicie to, co Was zdecydowanie laczy.
W prawdzie jestesmy w pozytywnej relacji, nie chcę też nic psuć bo nie to mam w zamiarze, ale muszę być obiektywny.
Ten sms i późniejsza odpowiedź że ktoś już Ci pomogł wyraźnie pokazują pewne pretensje, nie wiem czy zamierzenie, ale tak pokazują. Nic dziwnego że chłopak jest zdenerwowany, bo raz że nie jego wina że wysłałaś smsa i się nie obudził, chciałby najprawdopodobniej pomóc, nie udało się to nie z jego winy, później prenensjonalny sms, ktory dodatkowo zawiera informację o KIMŚ INNYM, który nawet nie tłumaczy o co chodziło tylko 'potrzebowałam pomocy', który dla każdego chyba będzie informacją że ktoś jest na niego zły - więc się nie wykazał, z tym że nie mógł. Skąd te nerwy? Widzisz nie denerwowałby się wcale gdyby taka sytuacja wystąpiła z kimś kogo nie lubi i chciałby unikać. Tylko z kimś kogo lubi i ZALEŻY mu na opinii w jego oczach. To nie jest infantylne... To Twoje zachowanie tym razem takie było. Jego zachowanie jest naturalne, pokazujące dodatkowo silną chęć pomocy i chęć pokazania się z jak najlepszej strony komus w kogo oczach chcemy wypaść najlepiej. Z tego co zrozumialem, to nie zamierzałaś zadnych zgrzytów wprowadzać, no ale tak wyszło, do tego te nieodebrane połączenia i nieodpisane smsy. Straszne... Nawet jeśli byłaś zdenerwowana, to musisz wiedzieć że w tym wypadku możesz winić raczej siebie, Twoja decyzja o smsie w nocy była świadoma, a pobudka pod wpływem impulsów dzwiękowych, dotykowych czy świetlnych nie jest świadoma. IMO powinnaś go przeprosić za takie zachowanie. No i nie zrzucaj teraz winy na 'brak komunikacji z jego strony' bo to nie tak się zaczęło, pierwotne nieporozumienie spowodowałaś Ty, a argumentowanie w/w cudzysłowem to szukanie dziury w całym i hipokryzja. Nie chcę Cię obrazić, ale tutaj krytyka jest potrzebna, żebyś wstrząśnięta mogła spojrzeć na to z innej (jego) perspektywy. Jeśli chodzi o stworzenie w końcu tego związku to obowiązują te same zasady co wcześniej, on jest zainteresowany, potrzeba kontaktu w 4 oczy, przejścia na inną relację, jeśli boisz się od razu iść na randkę mozesz nieśmiale zaczynając od pocałunkow w policzek podbudować go i wzbudzić troche emocji, myśli w jego i swojej głowie, chemii i ogólnego pozytywnego zamieszania. Trzeba tylko zejść z pewnością siebie i seksualnością na odpowiedni poziom zamiast czepiać się słow, bo to nie one są najważniejsze. Pozdrawiam.