netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak wyrwać się z chorego związku?

193 odpowiedzi47 840 wyświetleńzałożony przez elizabetta, 01.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak wyrwać się z chorego związku?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 194 ]

66 Ostatnio edytowany przez bognaboch7 (2012-05-10 15:17:26)

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witaj. To ja! Imię jak widzisz też na B...  Zmieniłam z pewnych względów email. A teraz, żeby się nie powtarzać powiem krótko : w 100% się z tobą zgadzam. I dodam jeszcze tylko to, że  z tego co do tej pory wiem, nie warto tkwić w martwym punkcie i  czekać. Bo na co tu czekać? Uważam że dasz sobie radę! Jesteś jeszcze młoda i wiele przed tobą! Są kobiety w jeszcze gorszej sytuacji i dają radę. Bo w imię czego masz cierpieć? Nie warto!  Uwierz w siebie!  Trzymam za ciebie kciuki!

67

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

elizabetta,
zamiast czekac nie wiadomo na co zacznij działac! Zacznij szukać mieszkania. Ustal, ze wynajmiesz je od lipca lub połowy czerwca. Mozesz dzieci zwolnic ze szkoły juz na pare dni prze koncem roku.
Odczekaj na moment jak mąż pojedzie w delegację, tak zebys miała trochę spokoju i zacznij przeprowadzkę. Zrób to szybko i sprawnie, najlepiej z jakaś koleżanka, ze świadkiem. Zabierz wszytskie rzeczy, ktore uznasz, że są Ci potrzebne. Wynies sie od niego i odpocznij, wzmocnij się. Idz do adwokata, dowiedz się jak należy działać.
Został Ci miesiąc na opracowanie planu wyprowadzki, wynajęcie mieszkania. To niewiele.
Czy zaczełas juz cos robic?

68

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witaj Enya 37!
Tak zaczęłam działać.Wertuję ogłoszenia z mieszkaniami do wynajęcia,ale jest jeszcze trochę za wcześnie.Muszę jeszcze poczekać do połowy czerwca.Napisałam też pozew o alimenty,ale boję się go zanieśc do sądu,bo w domu rozpęta się piekło jak się on dowie.
Mówiłam mu już kilka razy,że złożę pozew,ale on myśli,że żartuję,że się nie odważę...To chory człowiek-podły i mściwy-nie cofnie się przed niczym!
Postanowiłam,że złożę pozew bliżej wyprowadzki-tak aby nas już nie było w domu jak on go dostanie-żeby nie mógł się na nas wyżywać.
Mam trochę oszczędnosci,więc na początek mi wystarczy a potem może dostanę alimenty,chociaż grozi,że nie będzie płacił.Jest jeszcze fundusz alimentacyjny.Wiem,że to może potrwać,ale mój strach przed nim jest silniejszy!Nie pokazuję przed nim,że się boję,ale to niestety prawda!

Wcześniej nie dawał mi pieniędzy i rzadko coś kupował dzieciom.Teraz coś kombinuje,bo zmienił taktykę:kupuje jedzenie,dzieciom słodycze nawet ciuchy.Dziwne to.Czyżby się przestraszył?
A może chce mieć argumenty do sądu jak dojdzie do sprawy?
Ze niby taki dobry a ja się czepiam!
Zachowania swojego nie zmienił:dalej jest chamski i nie przebiera w słowach.Staram się nie odzywać-chociaż przebywanie z nim w jednym pokoju jest ponad moje siły!
Tak mi ciężko! Tak zle!
Wczoraj w pracy miałam takiego doła,że chciało mi się płakać.Często mnie to łapie właśnie w pracy(pracuję w sklepie)jak patrzę na te wszystkie szczęśliwe rodzinki.Tak im zazdroszczę!
Dlaczego ja nie mam takiego życia?
Kochająca się rodzina-to było moje największe marzenie po moim koszmarnym dzieciństwie!
Kiedy poznałam jego byłam taka szczęśliwa.Tak go kochałam i wydawało mi się,że on mnie też.Dlaczego to zniszczył?
Przecież przez pierwsze 3 lata byliśmy naprawdę szczęśliwi.Potem on zaczął prowadzić rozrywkowe życie i z roku na rok było coraz gorzej,aż powiedziałam dosyć!
Wydawało mi się,że jesteśmy dla siebie stworzeni:rozumieliśmy się bez słów,lubiliśmy to samo,nie mogliśmy bez siebie żyć.
Zawsze obok,zawsze razem za rączki.
Pamiętam jak na początku współczułam znajomym parom,że żyją nie ze sobą ale jakby obok.Wydawało mi się,że nam to nie grozi,że zawsze będzie jak w bajce.Jak bardzo się pomyliłam!Tamte pary są dalej ze sobą a my się rozwodzimy.O ironio losu!!! ;(

69

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Boisz sie zgłosić do organizacji która pomogłaby ci  ten koszmar...Ty musisz to zrobić,jestes wyniszcozna psychicznie i z pewnoscią nabralaś niskiej samooceny,nie masz co liczyć na bliskich bo nikt jesli nie ty sama ,nie zadba o ciebie nalezycie. Jestes młoda i całe zycie przed toba,prosze cie,udaj sie do poradni w swoim miescie,ktora uchroni ciebie i dzieci przed tym potworem,nie wierz w jego słowa o samobojstwie ,bo im wiecej o tym mowi ty mniejsze prawdopodobieństwo że to zrobi.
Pamiętaj teraz liczysz sie tylko ty,nie boj sie odwaznych kroków w przód choc wiem ze to trudne,nie daj sie zniszczyc. Chron siebie i dzieci,spraw by mogly sie normalnie roziwjac,lepiej w niepełnej rodzinie niz w rodzinie w ktorej widzą patologie ze strony ojca. To moze zawazyc na ich psychice na cale zycie. Koniecznie udaj sie do poradni ,umow sie na wizyte z psychologiem,przerwij ta zmowe milczenia.

70

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witaj my_little_
Chodzę na terapię  dla współuzależnionych,ale dopiero od 3 tyg.Opieka społ.też wie co z niego za typ i policja też była.Byłam też u prawnika i psychologa.Staram się znalezć pomoc,bo wiem,że sama nie dam rady tak mnie zniszczył i zastraszył,ale na wszystko potrzeba czasu.
Wiem,że będę dopiero spokojniejsza jak sie od niego wyprowadzę.Ale to będzie dopiero początek,bo wiem,że żeby wrócić do jakiejś równowagi psychicznej to potrzeba duuużo czasu i pracy nad sobą.Watpię zresztą czy kiedykolwiek jeszcze będę się potrafiła cieszyć życiem...czy będę umiała zapomnieć o tym wszystkim...Obawiam się,że moje dalsze życie to będzie tylko wegetacja!
Pozdrawiam

71

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Czytam właśnie książkę w której opisano Potwory Miłości. Polecam, Autor opisuje dlaczego tak musimy cierpieć i skąd tyle zła w naszych partnerach
POLECAM
GEELMAN ALBERT: ?ŻYCIE W ZWIĄZKU PARTNERSKIM PO TRUDNYM DZIECIŃSTWIE?

72

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?
elizabetta napisał/a:

Wczoraj w pracy miałam takiego doła,że chciało mi się płakać.Często mnie to łapie właśnie w pracy(pracuję w sklepie)jak patrzę na te wszystkie szczęśliwe rodzinki.Tak im zazdroszczę!
Dlaczego ja nie mam takiego życia?
Kochająca się rodzina-to było moje największe marzenie po moim koszmarnym dzieciństwie!

Kiedy poznałam jego byłam taka szczęśliwa.Tak go kochałam i wydawało mi się,że on mnie też.Dlaczego to zniszczył?
(

Nie przejmuj się, jeszcze będziesz szczęśliwa. Ja tez ryczałam jak widziałam szczęśliwe pary i krzyczałam w duszy, dlaczego mnie to nie spotkało. A właśnie moje prośby zostały wysłuchane. Widocznie tamten mężczyzna (były mąż) to nie był ten, z którym miałam iść przez życie i były w niebie zapisane dla mnie inne palny. Teraz jestem w takim szczęśliwym związku. Potrzeba było 3 lat żeby pookładać sobie życie, ale się udało.

Najlepiej będzie jak złożysz ten wniosek o alimenty jak już będziesz poza jego zasięgiem czyli po przeprowadzce. Najlepiej tez by było, żebyś, zabrała z domu od razu to co chcesz wziąć, drugiej szansy już nie będziesz miała, chyba ze w sadzie podczas podziału majątku. Sąd nie będzie dzieli garnków i talerzy, pościeli, obrusów itp. A to wszystko kosztuje jak będziesz musiała kupić od nowa, wiec bierz co uważasz, ze będzie Ci potrzebne. Ja zostawiłam wszystko i potem bardzo żałowałam. Musiałam kupić wszystkie rzeczy, trochę kasy na to wydalam, a to był niepotrzebny wydatek.

73

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Zabiorę oczywiście wszystko co do mnie należy-oprócz mebli,bo są stare-kupiłam jeszcze przed ślubem.Jemu nigdy nic nie było potrzebne-wolał wydawać na wódkę-kupowałam za swoją wypłatę.Za kawalera nie miał nic,ale mi to nie przeszkadzało,bo uważałam,że miłość jest najważniejsza a reszta przyjdzie z czasem.Ja miałam auto,meble i wiele rzeczy typu pościel,szklanki itp.Nie miał nawet prawa jazdy i to ja go odwoziłam nawet do domu.Cóż-wielka miłość!
Niestety pomyliłam się.Ja zawsze liczyłam każdą złotówkę,aby nam nie brakowało ,abyśmy się czegoś dorobili-a on żył chwilą ,bawił się i nie myślał o przyszłości.Tak się nie da żyć,bo są dzieci i trzeba im zapewnic jakiś byt.
Nie zamierzam mu nic wartosciowego zostawiać,bo i tak wszystko przepije.
Dla niego to już koniec-DNO.,ale ja nie zamierzam się już o to martwić i go oglądać!
Ostrzegałam go tyle razy,że jak się nie opamięta to z nami koniec-nie chciał słuchać,więc mam go gdzieś.
Powiedziałam mu,żeby znalazł sobie jakąś idiotkę,która go pochwali za to co robi i może pójdzie jeszcze z nim w tany-bo ja się wypisuję z takiego układu.Ja nie umiem tak żyć!
A on mi pierdzieli jeszcze,że inne mają gorzej,bo on mnie nie bije.Ha ha ha!A niech se mają jeśli chcą życ z psycholami i pijakami!
Ja nie chcę!

74

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Koszmar!!!Po prostu koszmar!
Wczoraj pan mąż wrócił z delegacji kompletnie pijany i zaczęło się to co zawsze.
Musiałam wezwać policję.Z nerwów dostałam takiego napadu płaczu(dawno przy nim nie płakałam-myślałam,że wylałam już wszystkie łzy) i zaczęło mną trząść,że aż dzieci się przestraszyły.Przy dzieciach staram się trzymać nerwy na wodzy,ale tym razem się nie udało.
Wykończy mnie skur....... nerwowo!
Dobrze,że dziś mam wolne,bo nie wiem jak dałabym radę w pracy.
Zadzwoniłam rano na policję i teraz czekam,bo ma do mnie przyjechać dzielnicowy.Muszę z nim porozmawiać,może mi coś doradzi.
Nie odpuszczę draniowi!Nie pozwolę się tak traktować!Zapłaci mi za wszystkie upokorzenia!
Jeśli będzie trzeba złożę zawiadomienie do prokuratury o znęcaniu.Niech go wsadzą-będzie spokój!
Nie chciałam tego robić,bo i tak się od niego wyprowadzam,ale sam się o to prosi.

75

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witaj. Współczuję ci tej całej sytuacji. A dzielnicowy coś doradził? Przecież takie traktowanie jest karalne. Ten twój mąż to nie ma uczuć. Pozdrawiam cię i życzę siły byś to wszystko dała radę przetrwać.

76

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

wiele cennych rad i tony wsparcia dostaniesz też na blogu uciekamdoprzodu.

77

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Znów wrócił wczoraj autem po pijanemu.Nic sobie nie robi z tego,że w końcu doprowadzi do tragedii-i wcale nie chodzi mi o niego-może zginąć niewinny człowiek.Brak słów dla jego głupoty i bezmyślnosci!Znów się awanturował i wyzywał,więc w końcu udałam,że dzwonię na policję.Zmył się oczywiście-bohater.Nie mam już siły icheci do życia!Nie wiem jak przetrwam do końca czerwca-jest b.zle.
Nic mi nie wychodzi,wszystko sie sypie!W pracy też porażka!Niestety mój stan ducha nie pozwala mi się na niczym innym skupić-ciągle myślę o jednym.Po prostu powoli wpadam w obłęd!Dzisiaj kierowniczka ciągle się mnie czepiała i wiem niestety,że miała rację,ale co ja poradzę,że życie mi się rozpieprzyło i nawet pracować dobrze nie umiem.
Do tej pory w pracy byłam dobrze postrzegana i chwalona-jako osoba sumienna i pracowita.Teraz i to się wali!
Wyszłam z pracy zła,aż się popłakałam.Chociaż wiem,że kiero miała rację.U nas panuje zasada,że problemy zostawiamy w domu i tak robiłam (albo starałam się robić,bo nie da się nie myśleć o problemach}-nikomu nic nie opowiadam,bo się wstydzę-tylko jedna kol.jest wtajemniczona,ale jej ufam i wiem,że nikomu nic nie powie.

Dzisiaj pana też nie ma w domu i nie wiem,gdzie jest,kiedy wróci i w jakim stanie.Wydaje mi się,że nie pojechał do pracy,bo rano jak jechałam do pracy to on jeszcze spał w nowym domu.Wiem,bo auto było w garażu,a on zawsze wyjeżdża przedemną.Zaspał czy nie był w stanie?
Znów się boimy w jakim stanie wróci!Koszmar!

Bognaboch7
dzielnicowy powiedział,że przyjedzie w sobotę i spróbuje z nim porozmawiać-pod warunkiem,że go zastanie i że będzie trzezwy.
Wg mnie to bez sensu,bo do niego od dawna nic nie dociera.On jest najmądrzejszy,dobrze robi,więc jakim prawem ma mu ktoś mówić jak ma postępować.To ja jestem wariatką-a wczoraj dołączyły dzieci,bo zaczęły mnie bronić a tatusiowi się to nie spodobało,wiec wysyła nas do psychiatry.
Następnym krokiem ma być przymusowy odwyk,ale nie wiem czy ja tego chcę w tej sytuacji.Nie będę go uszczęśliwiać na siłę skoro on nie chce.
Nie chcę z nim już być,dzieci też nie chcą go znać,więc czemu mam go zmuszać do odwyku?Nie interesuje mnie co zrobi ze swoim życiem(pewnie się zapije-słowa dzielnicowego)-wystarczy,że nasze zamienił w piekło.
Marzę tylko,aby się wyprowadzić nie ogląda go więcej!!!

78

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witaj Elizabetta. Rzeczywiście ciężka sytuacja. Nie pamiętam czy wspominałam ci o tym że w tak trudnej sytuacji, możesz udać się do centrum kryzysowego, które jest w każdym większym mieście. Oni zapewnią tobie i dzieciom pomoc w postaci mieszkania w hostelu, oraz mogą załatwić również mieszkanie socjalne. Ewentualnie zgłoś się do ośrodka pomocy społecznej, gdzie uzyskasz pomoc prawną i nie tylko. Dzielnicowy powinien podać ci adres tego centrum kryzysowego, albo dowiedz się o niego pod alarmowym nr.tel. 112. Taka sytuacja jaką masz to przemoc psychiczna! To jest karalne!  I jazda po alkoholu również, /tu rola dzielnicowego/. Nie masz na co czekać. Każdy dzień to męczarnia. Działaj dziewczyno, bo szkoda zdrowia twojego i dzieci!  Pozdrawiam !

79

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witaj Bognaboch7!

Byłam już w centrum interwencji kryzysowej,gdzie skorzystałam z pomocy prawnika i psychologa.
Mieszkać do ośrodka nie chcę iść,bo tam można mieszkać krótko i musiałabym dzieciom ciągle zmianiać szkołę.
Muszę jakoś wytrzymać do wakacji a wtedy będę mogła coś wynająć i przepisać dzieci do szkoły.

Byłam dziś na terapii u psychologa(grupa wsparcia),ale nie jestem zadowolona.Kobiety są rozgadane,a ja nie umiem zabierać głosu,bo trudno mi się przełamać.Zawsze byłam nieśmiała a teraz jest jeszcze gorzej,bo on zniszczył mi tak psychikę,że szok.Chyba muszę pomyślec o terapii indywidualnej.

Dzięki za wsparcie i pozdrawiam.

80

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witaj!  To dobrze że byłaś w tym centrum. Najważniejsze, aby zacząć działać!  Ale rzeczywiście teraz to szkoda przerywać szkołę. Czyli jest narazie jedno wyjście ,  aby to wszystko przetrwać, to najlepiej starać się  wogóle nie odzywać i próbować funkcjonować "normalnie". Zająć się swoimi codziennymi zajęciami, bo dzięki nim odrywasz się od złych myśli. Kiedyś ktoś mi poradził, jak miałam "dołek", żebym zajęła się pracą, czymkolwiek. I rzeczywiście, to pomaga!  Rozładowuje stres. Może uda ci się nie odzywać, nawet jak "pan" zacznie szaleć. Jakby szalał za bardzo, to telefon 112 go powinien ostudzić... Wiele razy ci odpisywałam i jakoś zaangażowałam się trochę w twoje problemy. Może dlatego że sama ich sporo przeszłam. A wogóle to na obecną chwilę to nie mam żadnej bliższej koleżanki z którą mogłabym podyskutować. Odkąd wyszłam za mąż, dzięki "kochanej" teściowej u której mieszkaliśmy z konieczności, kontakty pomału się pourywały. Nie mogłam nikogo z rodziny i znajomych zaprosić, bo jak to zrobiłam, to potrafiła wejść i zrobić awanturę. Nieźle,co?  To trzymam kciuki byś dała radę to przetrwać, a myślę że dasz!  Jesteś silną kobietą i uwierz w siebie! Jeszcze wiele dobrych lat przed tobą!  A z czasem zapomnisz o tym piekle.. Pozdrawiam!

81

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witam Cię serdecznie i szczerze współczuję .Miałam ojca alkoholika,który urządził nam piekło z życia.Moja mama bała się Go ,więc cierpiała ,a nas dzieci ,nie potrafiła przed tym uchronić.Pomimo,że zrozumiałam powody ,którymi się kierowała to w głębi duszy mam do Niej żal,że Go w porę nie zostawiła.Ja postanowiłam zakończyć na sobie tę rodzinną patologię i tym samym uchronić moje dzieci przed tym co przeszłam.Niestety mojej siostrze i bratu nie udało się, nie mieli dość motywacji i samozaparcia.Co zrobić,każdy jest kowalem swojego losu.Piszę o tym ,by dodać Ci sił do działania i nie zrażania się przeciwnościami,które na Ciebie czyhają.Ja jestem żywym dowodem na to,że można wyjść z traumy/choć przyżyłam ją z innej perspektywy niż Ty,ale trwała ona b.długo i wierz mi,że z punktu widzenia dziecka jest niewyobrażalnie wielka i okropna do przeżycia/.Zrób to co już postanowiłaś dla siebie i swoich dzeci,które tak samo jak Ty uczestniczą w tym wszystkim i bardzo cierpią.Chodż na terapie ile się da i gdzie się da.To naprawdę pomaga zrozumieć mechanizmy działania choroby alkoholowej,jak również nauczyć się poruszać w tym temacie,chronić siebie i dzieci.Zyczę wytrwałości i powodzenia.

82

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witajcie!Dawno mnie tu nie było.
Bognaboch i Bona-dzięki za słowa wsparcia.
U mnie bez zmian-ciągle żyję w zawieszeniu i oczekiwaniu na wakacje.Blisko coraz bliżej.Boję się przyszłości i zmian,ale wiem,że nie mogę się wycofać-dla dobra dzieci i dla siebie.Nie wyobrażam sobie życia z nim.Nawet jeśliby nastąpił cud i zdecydował na leczenie-w co nie wierzę!
I tak by na pewno zaraz przerwał!Wiem,że nie chcę z nim być-za bardzo go nienawidzę i nigdy nie zapomnę tego co nam zrobił.

Cały tydzień był spokój,bo był w delegacji.Wrócił o 16-tej i zaraz się zmył-nawet z dziećmi nie porozmawiał.To się nazywa tatuś!
Nie obchodzi mnie gdzie pojechał,ale boję się,że wróci pijany.I znów się zacznie opera!Można oszaleć!

83

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Wczoraj wrócił-o dziwo-trzezwy!
Dzisiaj do południa był w domu,ale o 14-jak my wróciłyśmy z kościoła znów sobie pojechał.Nawet dzieciom nie mówi gdzie jedzie.Myślę sobie,że może ma jakąś.Nie,nie jestem zazdrosna.Nawet życzę mu aby sobie znalazł jakąś naiwną,bo dla mnie byłoby to wybawieniem.Może wreszcie pozwoliłby mi odejsć spokojnie.Niech inna się z nim męczy!
Jest naprawdę przystojnym facetem i myślę,że bez problemu zdołałby nabrać jakąś kobietę na swoje słodkie słówka.Gadać i robić dobre wrażenie to on potrafi na 6.Ja się na to nabrałam i nie życzę takiego życia innej!
Za te kilka lat miłości i szczęścia zapłaciłam wysoką cenę i będę płacić do końca życia,bo takich rzeczy nie da się wymazać z pamięci.
Już chyba nigdy nie będę szczęśliwa,nigdy nie zaufam żadnemu facetowi.Zawsze byłam nieśmiała do facetów a teraz to już porażka.
Chciałabym jeszcze kochać i być kochaną,ale nie wiem czy się odważę.
Miłość,rodzina-to było moje wielkie marzenie.Niestety miałam je tylko przez chwilę.Wiem mam dzieci i kocham je bardzo,ale one dorastają b.szybko,już mają swoje sprawy,swoich przyjaciół,może za kilka lat wyfruną z domu i zostanę sama.Wtedy przydałby się ktoś z kim mogłbym pogadać,wyjść gdzieś,przytulić się,ktos na kogo mogłabym liczyć...
Tak analizuję moje życie z nim i wiem,że gdyby go nie opętał alkohol to mieliśmy duże szanse,aby być tą rodzinką z moich marzeń.
Niestety on zbłądził i nie chce się leczyć więc nie ma co liczyć na cud.
A kochaliśmy się tak bardzo.Widziałam to,czułam,nie musiał nic mówić.Te jego oczy pełne miłości widzę do dziś!Co się stało?Czemu te oczy dziś patrzą na mnie z taką nienawiścią?Co mu takiego zrobiłam?
Wydaje mi się,że byłam dobrą żoną.Dla niego zrobiłabym wszystko.I robiłam!Podporządkowałam mu całe swoje życie,aby tylko był zadowolony:zrezygnowałam ze swoich marzeń,pasji,przyjaciół...dla niego to jednak ciągle było za mało,ciągle sie czepiał,ciągle coś było zle...
Zawsze znalazł powód,aby mnie zgnoić.
Teraz jest zły,że odważyłam się mu przeciwstawić.A co mam robić?Nie zostawił mi wyboru.Ja tak nie umiem i nie chcę żyć!
Mogę być tylko z facetem,który mnie szanuje i wspiera a nie niszczy!

84

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

elizabetta,

jak wygladaja Twoje sprawy? Czy masz juz na oku mieszkanie do wynajecia? Przygotowujesz się jakos do wyprowadzki i zmiany swojego zycia?
Dawno mnie tu nie było, pozdrawiam.

85

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Elizabetta,
nie zagrzebuj żywcem swojej przyszłości,musisz myśleć pozytywnie i z wiarą,że się uda stworzyć nowy wymarzony związek/choć nie jest łatwo/,skąd wiesz co Ci los szykuje?A swoją nieśmiałość już raz pokonałaś,więc skąd ta pewność,że nie pokonasz jej znowu?Rany  z czasem się zabliżnią ,odzyskasz równowagę psychiczną i wtedy czas na zmiany.Zyczę Ci wiele wytrwałości i więcej wiary we własne możliwości,jesteś bardzo silną i odważną kobietą-pamiętaj o tym.

86

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witajcie serdecznie!
Nie zaglądałam tu dawno z braku czasu a i psychicznie czułam się dosyć dobrze.
Pan mąż cały czas w delegacji-więc mamy spokój!Przyjeżdża na weekendy,ale prawie go nie oglądam,bo albo jestem w pracy,albo on zaraz gdzieś jedzie,albo my wychodzimy.Tak jest lepiej,bo jego widok burzy mój spokój.
Nie odzywamy się-już nawet kłócić się z nim nie mam ochoty,bo wiem,że nic do niego nie dotrze.Do dzieci też prawie się nie odzywa,nic go nie interesuje co u nich,nawet do nich nie zadzwoni jak go nie ma.Boli mnie to ,bo dzieci nie są niczemu winne a mści się na nich za rozpad naszego małżeństwa ,za to,że są po mjej stronie.

Zle mi samej ze sobą.Wstyd się przyznać,ale przez te wszystkie m-ce miałam cichą nadzieję,że się opamięta,że się zmieni,że zdarzy sie jakiś cud...nie mogę pojąć jak dla feceta może być coś(alkohol,koledzy,balangi)ważniejszego niż rodzina?!
Cud się nie zdarzył i się nie zdarzy!Przecież to trwa już kilkanaście lat.Tyle razy mu już wybaczałam,tyle razy obiecywał,że się zmieni i goowno!
Wiem,że nie umiałabym z nim żyć po tym wszystkim choćby zmienił się w ideała.Jestem b.pamiętliwa i przy każdej okazji bym mu to wypominała.
Szkoda jednak gdybać.Wiem to już,że takie kreatury się nie zmieniają!

Muszę się wziąć za bary z życiem i walczyć o swoje.Boję się tego,bo w sumie nie mam na kogo liczyć.
W moim środowisku rozwód to ciągle przestępstwo.Wiele moich znajomych tkwi w takich chorych związkach,ale nic z tym nie robią,bo co powiedzą ludzie.Przymykają oczy na to co robią ich faceci,skaczą koło nich,znoszą obelgi.
Ja tak nie umię!Nie chcę tak żyć a raczej wegetować!
Chcę żyć spokojnie,bez nerwów i strachu.I w szacunku!

Wiem,że kiedy odejdę od niego nasi znajomi i rodzina nie zostawią na mnie suchej nitki,że będę tą złą,o on dwulicowiec ma dobrą opinię a ja uchodzę raczej za mruka,bo nie umiem tak bajerować jak on.Mam to jednak gdzieś.Chcę stąd uciec,nienawidzę tego domu,jego ,ojca,który trzyma jego stronę,wścibskich sąsiadów-jego koleżków,którzy wierzą jemu a nie mnie.
Może zmiana otoczenia zmieni moje życie?
Może nowi sąsiedzi okażą się wspaniałymi ludzmi?

Tu zawiedli mnie wszyscy-tylko mama mnie wspierała(nie żyje od roku)za co ojciec wyżywał się na niej,bo zle mnie wychowała,bo nie umiem żyć z mężem i ludzie nas wytykają palcami.
Ukochana przyjaciółka też zawiodła.Kiedy rok temu powiedziałam jej,że chcę się rozwieść(wiedziała o moim mężu i życiu wszystko) liczyłam,że mnie wesprze,doda otuchy i powie uciekaj od niego,bo cię wykończy-ona powiedziała,że to bez sensu,że sama nie dam rady...
Nie spodziewałam się takich słów.Wiem,że będzie ciężko-mogła powiedzieć próbuj,w razie czego możesz na mnie liczyć.
Sama przeszła piekło z ojcem alkoholikiem,więc myślałam,że mnie zrozumie...A teraz milczy-od roku nie mam z nią prawie kontaktu,tylko gdzieś w przelocie krótkie"cześć",nie dzwoni ,nie pyta jak moje małżeństwo.Zadzwoniłam kiedyś ja i pożaliłam się trochę,ale potem żałowałam,bo nie była zbyt zainteresowana i potem do mnie już nie dzwoniła a ja nie chcę się narzucać.
Muszę dać radę sama.Myślę,że i na Was mogę liczyć,bo nie raz dostałam słowa otuchy i wsparcia.Dziękuję!

Na razie jestem na etapie poszukiwania mieszkania.Problemem są wysokie ceny!

87

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Nikt nic mi nie napisze?
A zaglądałam tu z tak wielką nadzieją,że sobie poczytam.Obojętnie co:mogą być słowa wsparcia lub krytyki.
Piszcie proszę,bo zwariuję.Nie mam z kim pogadać.Tak mi zle.Czuję się tak jakby cały świat się odemnie odwrócił.
Dobrze,że idę do pracy na 14,bo inaczej chybabym siedziała i płakała.
Mam zdecydowanie zły dzień!
Może to wina okresu?A może to niedziela.Nie lubię niedziel.Te widoki super rodzinek:wystrojeni,zadowoleni,pod rękę-a ja sama jak kołek.
Aż łzy mi stają w oczach.Chyba powinnam siedzieć w domu,aby nie katować się takimi obrazkami,
AAAUUU!!!Chce mi się wyć!
Czemu ten świat jest taki podły?!

88

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Powtórzę to, co już raz napisałam o Tobie, w Twoim wątku.

Jesteś mądrą osobą.
Jesteś osobą odważną.
Wiesz, co w życiu jest ważne.

Trzymam kciuki. smile

89

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Dziękuję Wielokropku.
Ty jedna nie zawiodłaś.Czytam Twoje rady w różnych wątkach i jestem pod wrażeniem Twojej mądrości życiowej.
Skąd to się bierze u Ciebie,bo wnioskuję po Twoich postach,że życie masz udane a potrafisz doradzić kobietom,które są w tak trudnej sytuacji.
Zawsze myślałam,że trzeba przeżyć to "dno",aby innych zrozumieć.

Dzisiaj zrobiłam wielki krok w moim życiu:złożyłam pozew o alimenty.Bardzo długo się bałam,wahałam,zwlekałam-w końcu dokonałam tego!
I wiecie co?Jestem z siebie b.dumna.Czuję się jakoś tak lekko i szczęśliwie.
Wiem,że rozpęta się piekło jak on się dowie,ale mam nadzieję,że mnie tu już nie będzie.To mściwa kreatura i zrobi wszystko,aby tylko nie płacić.
Bałam się iść do sądu i tego,że trafię na jakieś niemiłe urzędniczki,ale się pozytywnie rozczarowałam.
Panie były b.uprzejme i miłe.

90

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witajcie!
Co u mnie nowego?Otóż idę małymi kroczkami do przodu.Szukam mieszkania.Umówiłam się nawet na oglądanie we wtorek.Kawalerka(chociaż wolałabym 2 pokoje,bo to prawie ta sama cena),ale obok mojej pracy-nie traciłabym kasy na dojazdy a i szkoła jest blisko.
Pójdę,zobaczę i się okaże.Do tej pory ciekawe oferty były tylko na przeciwnych końcach miasta.Myślę sobie,że na początek wystarczy nam 1 pokój a zawsze mogę szukać dalej-może trafi się blisko 2 pokoje za rozsądną cenę i wtedy się przeprowadzimy.
Najważniejsze,że wreszcie nie będę musiała go oglądać!

Był wczoraj listonosz(nie było mnie w domu) i mam do odebrania na poczcie polecony.Czyżby tak szybko ruszyła sprawa o alimenty?
Boję się jak on zareaguje!
Przewiduję 2 scenariusze:wścieknie się i będzie wielka draka(bardziej prawdopodobne)lub spuści łeb i będzie skomlał,bo dotrze do niego,że nie żartowałam i to koniec.
Chyba wolę 1 rozwiązanie,bo tak mi łatwiej nie popadam w rozterki związane z odejściem.
Nie chcę żeby znów mnie mamił i obiecywał ,ze się zmieni,bo 1000 razy przekonałam się,że to nierealne!

Cały tydz. go nie widziałam,bo pracuję na 2 zmianę-i tak jest lepiej-jego widok psuje mi humor!

Pracuję nad sobą.Ciężko mi bardzo.Są chwile,że nie chce mi się żyć!Chciałabym aby ciągle była noc-rano nie chce mi się wstać z łóżka-chociaż sny nie przynoszą mi ulgi,bo albo nie mogę spać,albo śnią mi się koszmary związane z nim.Czy to się kiedykolwiek skończy?Czy uda mi się zapomnieć?

Chodzę do pani psycholog indywidualnie i na terapię grupową,ale raz na tydz.to dla mnie za mało a i nie zawsze mogę iść bo pracuję na dwie zmiany.Dla mnie potrzebna jest terapia codzienna,aby ciągle ktoś wbijał mi do głowy,że robię dobrze,abym ciągle nie myślała o nim,aby odeszły te koszmary z przeszłosci.

Czy będę jeszcze kiedyś normalnie żyć?

91

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witaj
Chętnie Ci pomogę, jestem już wolna od roku, przeszłam przez piekło,
dziś stoję mocno na nogach.

92

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Dopiero przed chwilą przeczytałam Twoje dwa ostatnie posty.
Dziękuję serdecznie za tak miłe słowa. smile


Skąd moja mądrość życiowa?
Z kilku źródeł; to praca nad sobą, sporo przeczytanych mądrych książek, jeszcze więcej własnych przemyśleń i refleksji z tych lektur wynikających, uważne słuchanie innych i chęć dotarcia do ich prawdziwych potrzeb, ciągła potrzeba (realizowana) własnego rozwoju.



Wracając do Ciebie. smile
Gratuluję takich efektów: złożenie pozwu, szukanie mieszkania.
Podziwiam i trzymam kciuki.


Co do Twych pytań, wahań.
Ważnych rzeczy się nie zapomina. A te minione lata były/są dla Ciebie ważne. Sporo Cię one kosztowały, ale też sporo nauczyły. Dlaczego masz zapomnieć o swoim życiu? Z czasem jednak wspomnienia o przeszłości przestaną być tak bolesnymi. Tym bardziej, że podczas swej terapii masz/będziesz miała okazję zmierzyć się, w bezpiecznych warunkach, ze swymi uczuciami dotyczącymi tego czasu.


Jeśli obawiasz się jego reakcji na wieść o Twym pozwie oraz swej reakcji, to przeczytaj swój pierwszy post, ten rozpoczynający wątek. Czytaj go zawsze, gdy dopadną Cię wątpliwości co do słuszności swego kroku.

I zapytam Cię przewrotnie: dlaczego masz nie żyć normalnie? Są jakieś przeciwwskazania, przeszkody? Przy Twej sile, energii i determinacji do wprowadzania zmian we własnym życiu?

93

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Dzięki apetyt na szczęście!
Nie wiem co przeszłaś,jak wygląda Twoje życie,jak dałaś radę.
Czy udało Ci się wrócić do "normalności"?

94

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Dzięki Wielokropku!
Tak staram się iść do przodu,bo żal mi dzieci.Dla nich to wszystko robię,nie dla siebie.Chcę,aby miały spokojne życie i nie musiały oglądać ojca alkoholika,nie musiały się wstydzić za niego.Wiem,że on jeszcze nieraz nam dokuczy,ale nie chcę z nim już dzielić życia.
Dzieciom pozostawiam wybór(są już na tyle duże)i jeśli będą chciały się z nim spotykac,przebywać-to nie będę im tego zabraniać-to ich ojciec,chociaż nie są zbyt z nim związane.Wiem jednak,że na odległość wszystko wygląda inaczej i pewne rzeczy się idealizuje.
Czas pokaże jak ułoża się stosunki ojciec-dzieci.

Ja dla siebie już na nic nie liczę.Wiem,że przegrałam swoje życie.Teraz chce się skupić na pracy i dzieciach.
Wróciłam z 2 zmiany i nie mogę spać więc sobie piszę i piję piwko-może szybciej zasnę.
Pieskie to moje życie-ciągle pod górę.A tak niewiele mi trzeba do szczęścia:faceta,który by mnie kochał(a ja jego),szanował,któremu mogłabym ufać.I pomyśleć,że 15 lat temu miałam to wszystko tylko on to zniszczył,podeptał naszą miłość,utopił w alkoholu.
DLACZEGO?

95

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Swoje życie opisałam kiedyś pt "po dwudziestu latach otworzyłam złotą klatkę" , potem ze strachu wykasowałam to co mogłam... było źle, bardzo źle. troszkę tam zostało, możesz poczytać jak jęczałam smile
Od lutego ubiegłego roku mieszkam tylko z dziećmi, w poniedziałek składam pozew o rozwód.
Podobno zrobiłam niezłą woltę smile a ja tylko chciałam żyć.
Oddałam wszystko, został mi dom, który dostałam od rodziców, wzięłam kredyt ... i w mieście oddalonym o 70km otworzyłam własną firmę.
W lipcu minie rok od jej funkcjonowania, było kiepsko, bardzo, czułam się jak na wygnaniu, obce miasto, ludzie, wszystko.
Przepłakałam nie jedną noc w wynajętym mieszkaniu, dziś widzę już pierwsze sukcesy i najważniejsze!!! jestem wolna i już się go nie boję. Jak widzisz dochodzi druga, ja właśnie wróciłam z pracy,jestem koszmarnie zmęczona, czasem jeszcze zdarzają mi się upadki, ale otrzepuję krew i kurz i pędzę dalej przez te moje zakręty życiowe. I wiesz... kiedyś dotrę do mety ! smile))) Dużo pomogła mi terapia, miałam cudownego terapeutę i dzięki niemu nauczyłam się wyrażać swoje emocje, dzięki niemu wiem jak nie dać się manipulować. Wiem, że to cholernie trudna droga, ja wybrałam tę najtrudniejszą, ale mam ogromną satysfakcję i wielką wiarę w życie.  Zawsze służę pomocą, podobno mam wolę życia i czucia i bycia, którą zarażam innych i przypominam że słońce świeci właśnie dziś i właśnie dla nas i nie warto uciekać w cień. Pisz na maila, jestem z Tobą!

96

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Podziwiam wszystkie kobiety ,które mają odwagę zostawić drania który znęca się nad własną rodziną nie ważne czy robi to psychicznie czy fizycznie.Taki człowiek kocha tylko siebie,nie zasługuje na następną szansę.Trzeba go zostawić choćby dla dobra dzieci,żeby nie musiały cierpieć one zawsze powinny być na pierwszym miejscu.Powodzenia i dużo  odwagi dla wszystkich kobiet w tej trudnej sytuacji.NIE DAJCIE SIĘ

97

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Przeczytałam cały wątek i trzymam za ciebie kciuki. Jestes silną kobietą. Moja mama nie miała odwagi rozstac sie z ojcem, żyją ze sobą, ja i rodzenstwo wyprowadzilismy sie ale zadne z nas nie potrafi ułożyc sobie zycia tak jakby chciało, zyjemy w ciagłym strachu.... Chciałabym miec tak odważną mame jaką jesteś TY

98

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witam Was Netkobietki!

Apetyt na szczęście-podziwiam Cię za odwagę,że zostawiłaś wszystko i wyjechałaś.Masz siłę przebicia mimo ciężkich przeżyć.Własna firma-gratulacje.

Julita i Sosnaa-wcale nie jestem odważna-boję się,trzęsę się ze strachu,bo on jest nieobliczalny,ale postawiłam wszystko na jedną kartę:muszę od niego odejść i niech się dzieje co chce.Może mnie nie zabije!Albo nie zabije siebie:"powieszę sie"-to jego ulubiony szantaż.

Tylko ja wiem ile czasu i sił kosztowała mnie ta decyzja.Cały czas się miotam i waham,ale wiem,że robię dobrze i nie zamierzam się wycofywać.
Kiedy nachodzą mnie wątpliwości przypominam sobie jego wyzwiska lub słucham nagrań z awantur(mam ich kilkanaście-pierwsze z 2007 r.) i znów robię się silna.Nie chcę być całe życie popychadłem!
Wiem,że czeka mnie trudna i długa droga,ale mam nadzieję,że dam radę.

Pozdrawiam i piszcie-to działa jak balsam na moją chorą duszę.
Sama zaczytuję się w Waszych postach-szczególnie bliskie mi są wątki o problemach podobnych do mojego.

99

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

wierze w Ciebie i będe trzymać kciuki. Będe obserwować Twój temat, moja mama nie che pomocy, ale mam przyjaciółke która ciągle wierzy,że jej facet sie zmieni: bije ją, wyzywa od najgorszych, ona ucieka na kilka dni, on pozniej zmienia sie w anioła i tak ją omami że ona łyka każde jego słowo i wraca, kilka tygodni jest spokój a pózniej znow płacz, bo robi to samo. Ona jest młoda, ma córke,a boi sie odejsc, widze ze kocha tego psychola, ale mam nadzieje, ze kiedys znajdzie w sobie tyle odwagi i siły co Ty by od niego odejsc. Nikt nnie zasługuje na takie traktowanie, a ja za bardzo nie wiem jak pomóc, chce ją przygarnąć, ale ona tego nie chce...

100

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Sosnaa-możesz powiedzieć swojej przyjaciółce,że on się nie zmieni!
Wiem to po sobie-też uciekłam do rodziców,ale on błagał o wybaczenie,obiecywał ,ze się zmieni ...
Dopóki go kochałam było mi ciężko odejść,bo wierzyłam,że się zmieni.
Teraz miłość umarła,nienawidzę go i dlatego mi łatwiej,ale musiało minąć kilka długich lat nim podjęłam taką decyzję.

Trzymam kciuki za Twoją koleżankę,aby była mądrzejsza ode mnie i odeszła od niego szybko.

101

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Dostał dzisiaj pozew o alimenty.Bałam się jak cholera jego reakcji,ale żyję.
Oczywiście groził,szantażował.Gnojek!
Powiedział,że pójdzie jutro do prawnika i mnie załatwi.Żal mu pieniędzy dla własnych dzieci!Jak to o nim świadczy?
Brak słów!
Znów udowadniał mi jaka to jestem do niczego,że to wszystko przezemnie,że inni żyją normalnie a ja rozwaliłam nasze małżeństwo i że gdybym była inna to żylibyśmy w zgodzie.
Jestem potworem,który skrrzywdził biednego chłoptasia!!!

Przeżyłam te jego gadki w miarę spokojnie-wszak znam je na pamięć!
Najgorzej wkurzyło mnie to ,ze poleciał do mojego ojca ze skargą,że złożyłam na niego pozew.Nie wiem co tamten powiedział i w ogóle mnie to nie obchodzi.Nigdy nie interesował go mój los-w dzieciństwie jak i teraz.To człowiek bez uczuć i honoru.Zawsze widział mnie tylko jak coś chciał a zięciulek go omotał swoimi kłamstwami.
Niech sobie mieszkają razem-ja stąd uciekam.Nienawidzę tego domu.Mam same złe wspomnienia.Jak żyła mama to jeszcze jakoś to było a teraz to istny grobowiec.

102

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

można? MOŻNA! Jesteś wielka! Zazdroszcze Twoim dzieciakom, mają super mame:)

103

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Dzięki Sosnaa!
Tak-jestem dumna z siebie!
Jutro idę oglądać mieszkanie.Mam nadzieję,że wszystko pójdzie po mojej myśli i zaczniemy myśleć o przeprowadzce.
Tylko musimy jeszcze jakoś przeżyć te 2 tyg.do końca roku szkolnego.A potem witaj nowe życie!

Wiem,że będzie marudził przez ten czas,ale zacisnę zęby i jakoś dam radę.Nie sądziłam,że tak szybko dostanie pozew(złożyłam tydz.temu),bo poczekałabym do wyprowadzki,aby nie musieć wysłuchiwać jego "mądrości".
Aha-sprawę mamy 28 czerwca.

104

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Jestem pod wrażeniem Twojej przemiany od pierwszego postu w marcu, aż do teraz smile Tak trzymaj i mam nadzieję, że ten wątek będzie wzorem dla innych kobiet w podobnych sytuacjach wink

105

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Elizabetto,chetnie z Toba popisze.Zainteresowalam sie Twoja historia.Bylam w zwiazku z psychopata przez rok.Ale to byly prawdzziwe tortury,meki nie do opisania.Poczatki piekne-a jakze!Wspolne zamieszkanie,spacery,cudowny seks,podroze.Kiedy poczul moje calkowite oddanie,najpierw przestal sie starac,a potem stopniwo zamienial sie w demona.Zaczelo sie od wypominania podrozy,pieniedzy na lekarstwa-mialam nadzerke,oboje musielismy brac leki.Bylo to dla mnie wielkim upokorzeniem.Okazal sie chamem i materialista.Ciagle mowil np -moj komputer,moje lozko,nie masz prawa tego dotykac etc.Oprocz tego jest alkoholikiem,ktory nie chce sie leczyc.Powtarzaly sie akty przemocy,najpierw pchniecie,potem wyrzucanie mnie z domu -nawet w burze w srodku nocy!Do tego wszystkiego doszly obelgi,smsy z pogrozkami.Na temat zdrady tez mam wiele do poeiedzenia.Zdradzil mnie z kobieta poznana na necie.Znecal sie nade mna opowiadjac jak to z nia robil i jak bylo mu super.Nadal z nim bylam.Balam sie samotnosci,kolejnego rozstania idd.Tkwilam w tym,odchodzilam,wracalam,i tak w kolo.Ktoregos dnia wykrzyczalam mu swoj bol,ta zdrade,uderzylam go.On oddal mi parokrotnie.Wyzwal od szmat.Wezwalam policje.Wyszlam na idiotke,bo nie mialam dowodow,ze mnie pobil,jego ojciec zeznawal falszywie na moja niekorzysc.Odeszlam od niego...na tydzien.Sama wrocilam.I dalej cykr trwl.Zniewazal mnie w miejscach publicznych.Zaczal mi teraz obojetniec,ten stan sie utrwala.Mam nadzieje,ze wytrwamPozdrawiam Cie goraco,trzymaj sie!!!

106

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witajcie!

Do Country.Girl-tak wywróciłam moje życie do góry nogami,ale on nie pozostawił mi wyjścia.
Wiele lat jednak musiało upłynąć,wiele łez musiałam wylać,wiele złego przeżyć,aby dojrzeć do tej decyzji.
Było to trudne i trudne jest cały czas.
Wiemjednak,że podjęłam dobrą decyzję,bo życie w takim piekle jest niemożliwe.Ten ciągły strach,niepewność,upokorzenia-to mnie wykończyło.
Nienawidzę go tak mocno jak mocno go kiedyś kochałam!

Do Mada 77
dziewczyno nie możesz tak dalej żyć!On zniszczy Ci psychikę a właściwie to już zniszczył.
Nie warto poświęcać się dla drania,który Cię nie szanuje.Wiem to po sobie.
Nie wiem jaką masz sytuację rodzinną,więc trudno mi napisać coś więcej.
Czy on jest Twoim mężem?Macie dzieci?Pracujesz?Masz rodziców do których mogłabyś uciec?
Napisz cos więcej.
W takiej sytuacji dobrze jest mieć wsparcie w kimś bliskim,bo samemu jest cholernie ciężko.
Ja niestety na moją rodzinę nie mogę liczyć a nawet wprost przeciwnie-mój ojciec jeszcze dolewa oliwy do ognia.
Zostały mi tylko 2 przyjaciółki,które mnie wspierają,ale raczej na odległość,bo do domu nie zapraszam nikogo od dawna,bo on miał zawsze pretensje,że siedzimy i go obgadujemy!
I mam jeszcze siostrę.Wie o wszystkim,ale ma swoje duże problemy i nie może mi pomóc.
Dlatego chodzę do psychologa.Trochę pomaga,bo jak się wygadam to mi trochę lżej.I na grupę wsparcia dla ofiar przemocy też chodzę.
Spróbuj i Ty.Może to będzie początek,pierwszy krok,aby się wyrwać z chorego związku.
I pisz koniecznie co u Ciebie.Dla mnie to też jest terapia,bo otrzymuję tu dużo wsparcia i motywację do dalszych działań.

Oglądałam wczoraj mieszkanie.Podoba mi się-jest w dobrym punkcie miasta i blisko do pracy i szkoły(ok.1 km.).Jest tylko jeden mankament:w pokoju oprócz kanapy nie ma mebli i nie ma pralki.Właściciel(miły)mówi,że to nie problem,że mogę kupić używane za parę groszy,ale dla mnie to jest problem,bo nie mam dużo kasy i będę musiała oszczędzać.Problemem jest też transport,bo nie mam nikogo zaufanego z dużym samochodem a i wnieść trzeba i ustawić-to kosztuje.Rodzinki i znajomych nie chcę się prosić,bo oni są po jego stronie.
Poszperam jeszcze w ogłoszeniach-może cos znajdę.Odpowiedz mam dać do piątku czy biorę.
Pozdrawiam

107

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Dalej trzymam kciuki. smile

108

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Dzięki Wielokropku!
Jeszcze 1,5 tyg.muszę jakoś przeżyć a potem może będzie lepiej.
Musi być lepiej,bo bez niego!

109

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witaj Elizabetta, zgubilam Twoj watek i dzisiaj go odnalazlam w moich postach, czytalam z przejeciem i od razu przepraszam ze nie pisalam, chociaz Twoje losy sa mi tak bliskie.

Nie wiem czy wiesz , ale ja wyprowadzilam mojego juz prawie 2 msc...mieszka w jakims pokoju u swojej siostry i stara sie nas odzyskac, zacza jakies leczenia itd. tez nie wiedzialam co robic, ale babki z forum poradzily mi czekac na efekty w leczeniu i jego wrednym zachowaniu.

Musze Ci wyznac ze te pierwsze dni bez niego , kiedy zaczelam wszystko sama planowac i ukladac byly wspaniale. Czulam sie taka silna i spokojna az chcialo sie oddychac, chociaz zostalam w nieciekawej sytuacji.
Niedlugo poczujesz jak codownie jest poczuc sie wolna i wartosciowa, az zyc sie chce( tez zaczelam myslec o normalnym zwiazku z normalnym facetem).
Niestety moj ex zakluca moj spokoj, bierze mnie na litosc, a strach tez pozostaje ze inni sa jeszcze gorsi...ale Twoj facet to pijak, wiec trudno o gorszego(moja siostra zyla tak 20 lat).

Podziwiam Cie, biore sile od Ciebie, zeby sie nie zlamac.
Jesli nie masz nic przeciwko to chetnie posledze Twoje losy.

110 Ostatnio edytowany przez betheone (2012-06-20 16:25:09)

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

.

111

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witaj Doonna
U mnie jak widzisz od marca wiele się wydarzyło.A najważniejsze jeszcze przede mną:wyprowadzka i rozwód.
Ciężko mi,smutno,ale ta nienawisć do niego,jego podłość dodaje mi sił do walki.
O wiele trudniej by mi było gdyby znów zaczął przepraszać,obiecywać złote góry-boję się,że znów bym uległa po raz kolejny a poprawa byłaby tylko na chwilę.Przerabiałam ten scenariusz średnio co 2 m-ce,bo na tyle wystarczało mu samozaparcia,aby nie pić,albo nie było okazji.
Nie chcę już wracać do przeszłości.Obiecałam sobie,że jeszcze kiedyś będę szczęśliwa!

Oczywiście zapraszam Cię do mojego wątku-czytaj sobie do woli.Tobie też należy się podziw,że zostawiłaś swojego faceta.
Jednak kobiety potrafią walczyć o swoje szczeście!
Trzymaj się i nie daj sobą manipulować.Nie warto poświęcać się dla facetów,bo i tak tego nie docenią!

112

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Witaj,Elizabetto!Jezeli o mnie chodzi,to nie mam kontakyu z tym draniem od blisko tyg.Poki co sie trzymam,nie brakuje mi go,powoli przestaje mi na nim zalezec.Poza tym,nie mam zamiaru byc juz jego ofiara.Zaczyna sie u mnie wlaczac logiczne myslenie-w koncu...Ten zwiazek to utopia.Pytalas,czy mam rodzine,mam tylko tate,jednego oddanego przyjaciela,i paru znajomych.Prowadze wlasny interes,ale jestem powaznie zadluzona.Od niego nie mialam zadnego wsarcie finansowego,gdyz jest wielkim skapcem i egoista.Wrecz smieje sie zmoich problemow finansowych,ostatnio nawet wrozyl mi kariere prostytutki.Nie bylismy nigdy malzenstwem,nie mamy wspolnych dzieci.On ma nastoletnia corke z wolnego zwiazku.Zadna z jego bylych-a bylo ich sporo-nie chce mmiec z nim nic wspolnego.Ja tez juz go nie chce.Poczytaj moje posty-chora milosc,bylam zdradzona przez sadyste-potwora.Te posty sa drastyczne-ostrzegam.Milo,ze sie zainteresowalas moim problemem.Czekam na Twoja odp.Pozdrawiam Cie i zycze wytrwalosci i pogody ducha.Trzymaj sie!!!

113

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?
elizabetta napisał/a:

Oglądałam wczoraj mieszkanie.Podoba mi się-jest w dobrym punkcie miasta i blisko do pracy i szkoły(ok.1 km.).Jest tylko jeden mankament:w pokoju oprócz kanapy nie ma mebli i nie ma pralki.Właściciel(miły)mówi,że to nie problem,że mogę kupić używane za parę groszy,ale dla mnie to jest problem,bo nie mam dużo kasy i będę musiała oszczędzać.Problemem jest też transport,bo nie mam nikogo zaufanego z dużym samochodem a i wnieść trzeba i ustawić-to kosztuje.

Pisałam Ci już wcześniej, żebyś zabrała wszystko czego potrzebujesz z domu. Po co masz kupować jakiś stary sprzęt lub meble. Bierz z domu pralkę, łózko, szafki. On sobie poradzi. Ty masz dzieci, musisz im zapewnić byt. Najlepiej wynajmij firmę, która robi przeprowadzki. Działają sprawnie, przewożą i wnoszą. Przeprowadzą Cie w ciągu 2 godzin! Ja zapłaciłam za taka usługę w Białymstoku ok 200 zł, to bardziej się opłaca niz kupować stare graty. W sadzie na podziale majątku będą brane tylko wartościowe rzeczy, stałe zabudowy itp. Nawet jeśli sąd będzie kazał zwrócić mu za meble to zapłacisz grosze, ale będziesz miała swoje. Moją 5 letnią pralkę były mąż wycenił na 50 zł, a ja musiałam kupić nową, bo jak wyprowadzałam się, to nic nie zabrałam. Zostawiłam mu wszystko i bardzo źle zrobiłam. Uwierz mi, ze lepiej wyjdziesz na tym jak mu zwrócisz niewielka kasę, która ustalicie w sądzie za zabrane rzeczy niż kupować używane od ludzi.

Gratuluje decyzji i trzymam kciuki!

114

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Elizabetta, koniecznie posluchaj rade Enya37 wez wszystko i przewiez gdzie sie da, a zeby CI nie marudzil to zrob to jak go nie bedzie, zamow auto na konkretna godzine i heja. Mezus wroci to mu sie oczy otworza...chata pusta i rodzinka znikla. Nalezy mu sie taki kopniak w dupe za te wszystkie stracone lata, oj az mnie ponioslo, chetnie bym mojemu taki numer wywinela, ale jestem w innej sytuacji, u nas matka i dzieci zostaja w mieszkaniu a facet musi sie wyprowadzic, no chyba ze ktos jest bogaty i bierze mieszkanie na wlasna reke to co innego.
Moj maz ma wlasnie faze blagania i ciezko mi nie ulec, ale przypominam sobie te zle lata, ide na forum, poczytam, popisze i narazie to mi pomaga.
DZIEKUJE ze jestescie.

115

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

zgadzam sie z dziewczynami. Ty masz dzieci, musisz im zapewnić warunki do mieszkania...Niech sie zdziwi chłopaczyna...:)

116

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Dzięki za miłe odpowiedzi kochane net-kobietki.
Ciągle szukam mieszkania,bo tamto jest trochę za drogie no i bez mebli.
Są mieszkania nawet 2 pokoje umeblowane i ze wszystkimi sprzętami,ale na drugim końcu miasta.
Doliczając dojazd do pracy to na jedno wychodzi a tu bliziutko.Sama nie wiem co robić:szukać dalej czy brać to ?

Dziewczyny co do mebli to nie mam za bardzo co zabrać:meble są stare(część jest rodziców),bo nic nie kupowaliśmy:moje panieńskie albo poślubne.
Czekaliśmy,aby kupić nowe do nowego domu,ale bajka się skończyła.Dom sprzedamy,chociaż on nie chce o tym słyszeć.Chce abym go spłaciła.,tylko nie wiem czym.Tego samego mogę żądać od niego.

Podstawowe wyposażenie oczywiście zabiorę plus sprzęt AGD.

117 Ostatnio edytowany przez Enya37 (2012-06-22 11:22:32)

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Zastanów się jeszcze nad tym, mieszkaniem bez mebli. Masz blisko, dzieci będą miały blisko do szkoły, co tez jest istotne. Co do mebli, to bierz te panieńskie tez. Gdziekolwiek się wyprowadzisz, będziesz miała swoje łózko i kawałek szafki na dobry początek, bez zbędnego wydawania kasy. Jak Ci się polepszy finansowo, to kupisz sobie nowe, a te oddasz ludziom za darmo. Nawet na opał smile
Ale to Ty sama wiesz czego Ci potrzeba.
A z drugiej strony gnieździć się w jednym pokoju, to też chyba nie za fajnie, ale może na początek wystarczy.

Śmieszy mnie jego tekst, ze on nie chce sprzedać mieszkania i chce żebyś go spłaciła. To może niech on Cie spłaci jak taki cwany jest? Proponuję Ci żebyś zanim cokolwiek ustalisz poradziła się jakiego adwokata. Zrób wszystko aby na tym nie stracić finansowo. Masz przecież dzieci na utrzymaniu.  Ja wynajęłam adwokata i miałam święty spokój, nie musiałam się o nic martwić, kancelaria działała w moim imieniu i oczywiście na moja korzyść:D Trochę to kosztowało, ale święty spokój nie ma ceny. Bardzo oszczędzałam na tego adwokata i udało się.

118

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Net-kobiety ratunku!Słabnę!Mam zły dzień!
Przed południem w pracy łzy cały czas w oczach.Teraz to już ryczę na całego.
Boję się co będzie dalej.Nie mam już siły na walkę.
On cały czas podły,zły,czepia się(po trzezwemu),opowiada takie głupoty,że włos się jeży na głowie,posądza o rzeczy,których nie zrobiłam.
Oszaleję chyba!

Dzisiaj jeszcze nie wrócił z pracy.Boje się,że przyjedzie pijany i będzie draka,że będę wzywać policję.
Serce mi wali jak szalone-mimo,że wzięłam 2 tabletki na uspokojenie i wypiłam melisę.
Czy ten horror się kiedyś skończy?

119 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-06-22 18:48:37)

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Na wszelki wypadek wysyłam największą paczkę chusteczek-smarkatek.
I przytulam Cię wirtualnie.

Masz gorszy dzień? Chce Ci się płakać?  Nie powstrzymuj łez, w nich nie ma niczego groźnego. One są objawem Twych uczuć. A w tym, że przeżywasz to, co przeżywasz też nie ma niczego zatrważającego, złego, szkodliwego. Ten smutek, te łzy to sposób (tak, tak, dobrze napisałam) radzenia sobie z problemem.

Nie oszalejesz. tongue

Jeśli będzie robił awanturę, wszystko jedno czy trzeźwy, czy zalany, to wezwiesz policję. I już.

A horror jest już bliski końca, on dlatego tak rozrabia.

120

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Skończy się, obiecuję!
Nie obiecuję, że będzie łatwo, ale dasz radę!
A ja trzymam kciuki.

121

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Mam mieszkanie!
Wczoraj podpisałam umowę.Pojechały ze mną wczoraj dzieci i przyjaciółka i one były za.
Podobało im się a o meble będziemy się martwić potem.
Ostatni tydzień szkoły i idziemy stąd.Już w tym tygodniu zacznę powoli przewozić rzeczy,ale tak aby on nie widział.
Nie chcę zadymy,bo przecież wszystko jest jego.I tak niech się cieszy,bo zostawiam mu wszystko prawie-biorę tylko niezbędne rzeczy oraz komputer,biurko,mikrofalówkę-kupione za moje pieniądze.Meble sobie kupię używane a pralkę wezmę na raty(nie będę się kłócić o starego grata),ale jak go znam i tak będzie niezadowolony.
Cały czas nie wierzy,że się wyprowadzimy.Ciekawe jak zareaguje?

122

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

GRATULUJE! Wspaniale ze mieszkanie znalazlas i dobrze myslisz zeby wyniesc sie po cichutku, poco Ci dodatkowy stres.
Wiem ze teraz jestes strasznie rozbita, myslisz czy wszystko dobrze robisz, miotasz sie uczuciami...niby jestes pewna a jednak strach Toba szarpie, czy dasz rade...
uspokoje Cie...
juz dalas rade, zrobilas krok i nie zatrzymasz sie, bo wiesz ze nie mozesz...juz nie ma odwrotu, zmiana decyzji byla by porazka i nigdy bys sobie tego nie potrafila wybaczyc ze bylas juz tak daleko i zwatpilas,
Twoj maz nabral by pewnosci, ze nawet jak po pijaku Ci zrobi kupe na glowe to posprzatasz i bedziesz czekac na nastepna. Przepraszam ze tak pisze, ale chce Ci dodac otuchy, ze juz niedlugo usiadziesz spokojnie w swoim mieszkaniu, wieczor, dzieci w lozkach...a Ty odetchniesz, wezniesz lyczek smacznego winka, wlaczysz komputer i napiszesz to co ja juz tez pisalam...

"Czuje sie swietnie, taki blogi spokoj az zyc sie chce i mimo tak ciezkiej sytuacji i wielu spraw do zalatwienia, czuje sie szczesliwa"...
a my bedziemy cieszyc sie z Toba.

Trzymam kciuki, pisz jak idzie.

123

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Ciężko mi!

Najgorsze,że to wszystko odbija się na dzieciach.Młodsza córka dziś płakała i nie chce mi powiedzieć co się dzieje.Może powie mi pózniej.
Ona zawsze była uczuciowym dzieckiem.Bardzo przeżywała nasze kłótnie.
Może boi się zmian?Nowej szkoły i nowych znajomych?

Sama nie wiem co myśleć!Jak rozmawiałam z nią to zawsze mi mówiła,że jest za wyprowadzką.
Czy robię krzywdę dzieciom?Czy lepiej by było żebym trwała dalej w tym chorym układzie?Mała to taka przylepa,taki cukierek,bo starsza jest raczej zamknięta w sobie,obojętna(albo nie pokazuje tego po sobie)-ma trudny charakter.Wiele jej zachowan bardzo przypomina mi jej ojca,ma jego geny na 100%.

Byłam dzisiaj na terapii grupowej i był poruszany temat dzieci.Terapeutka powiedziała,że zachowanie naszych dzieci w dużej mierze zależy od tego jak my się zachowujemy.Jeśli jesteśmy rozchwiane emocjonalnie,nerwowe to udziela się naszym dzieciom i gubia się,nie wiedzą co robić ,jak się zachowywać.
Wiem,że tak jest w moim przypadku,że mam zmienne humory,że denerwuję się o głupoty,ale ta sytuacja mnie wykańcza.Nie radzę sobie sama ze sobą,więc jaką mam być podporą dla dzieci?
Staram się zmienić,po to poszłam na terapię,ale wiem,że do tego trzeba czasu.
Jestem zła na siebie,bo powinnam być super mamą,aby wynagrodzić dzieciom trudne dzieciństwo,ojca-na którego nie moga liczyć.
Niestety zawiodłam na całej linii.Skupiłam się na swoim bólu zapominając o dzieciach.
Wydawało mi się,że one dobrze znoszą ta sytuację a tu zonk.
Co robić,aby dzieci nie cierpiały?

124

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Spokój. Spokój. Spokój.
Bez paniki.
Bez zbędnych ambicji - super mama dzieciom nie jest do niczego potrzebna. Wystarczy, byś była dobrą. dzieciom niczego nie trzeba wynagradzać. One są mądre. Jak są smutne, daj im się wypłakać, przytul (jeśli pozwolą), podaj chusteczkę. Przestań porównywać dzieci i nadawać im etykietki ("mała przylepka", "geny ojca"), one utrudniają im życie, karzą wchodzić w określone role.
Daj spokój z samooskarżeniami. Nikomu one nie pomogą. To, co teraz dzieciom jest potrzeba, to INFORMACJA. Informacja o tym, co dzieje się między rodzicami, co dzieje się z Tobą (i dlaczego - że to nie jest niczyja wina, ich tym bardziej), o planach.

Przytulam Cię (jeśli pozwolisz).

125

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Dzięki Wielokropku-a uściski odwzajemniam.
Dzieci wiedzą co się dzieje od dawna.Dużo rozmawiam z nimi na ten temat i wydaje mi się,że rozumieją.
Są moją podporoą-chociaż to ja powinnam ich wspierać.
Czasami wydaje mi się,że są doroślejsze odemnie.
Jednak może po cichu myślą swoje i jest im ciężko,ale na codzień tego nie pokazują.Kochane dziewczynki-są moją dumą i nadzieją.

126

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Proponuję, byś im powiedziała, że jesteś gotowa posłuchać tego, co mają do powiedzenia. I nie wypytuj, nie przypieraj do muru.
Często dzieci widząc, że któryś z rodziców ma problemy, nie mówią, nie chcąc dokładać mu swoich. One zwykle maja problem z poradzeniem sobie z uczuciami. Bo z jednej strony wiedzą o sytuacji, z drugiej zaś - mnóstwo w nich sprzecznych i nieprzyjemnych uczuć.

127 Ostatnio edytowany przez Doonna (2012-06-26 18:39:55)

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Wielokropek ma duzo madrosci zyciowej...
ja tez rozmawialam duzo z moimi corkami, rozwiewalam ich watpliwosci chociaz w duchu nie bylam taka pewna, ale moj spokoj i tlumaczenie dlaczego tak bedzie lepiej pomogly,
wreszcie doczekalam tego, ze same wynajdowaly plusy w naszym rozstaniu, bo dzieci bardzo sie martwia, boja sie krzyku i chca spokoju, chca widziec szczesliwa mame ktora sie z nimi wyglupia, smieje, nie placze itd.
Jestem zadowolona ze sie rozeszlam, ten spokoj i swoboda zycia tego nic nie zastapi a dzieci juz sie przyzwyczaily ze go widza czasem albo chwile, nawet u starszych widze czasami zadowolenie z sytuacji.
Trzymaj sie, bedzie dobrze, nie szukaj zmartwien, one same przyjda.
Wspieram Cie duchowo.

128

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?
elizabetta napisał/a:

Moje życie to koszmar! A najgorsze jest to że nikt nie może albo nie chce mi pomóc! Ale zacznę może od początku. ON był moją wielką miłością. Taką do utraty tchu!Wzięliśmy ślub.Urodziły się dzieci. Na początku było jak w bajce. Mieszkaliśmy u niego.Jednak już po 3 latach znudziło mu się życie rodzinne. Zaczęły się imprezy ,koledzy i alkohol. I zawsze to ja byłam wszystkiemu winna.Po każdej awanturze przepraszał, obiecał poprawę a ja mu wybaczałam bo go kochałam nad życie.Tak biegły lata. On pracował i się bawił a ja siedziałam w domu z dziećmi.Ja nie mogłam nic a on mógł wszystko!Dla niego zerwałam wszystkie znajomości,bo przeszkadzali mu moi znajomi a ja się wstydziłam za niego.Nawet moja przyjaciółka (???)  zapomniała o mnie co mnie bardzo boli! 8 lat temu postanowiłam przerwać ten koszmar i uciekłam do rodziców.On po tygodniu przyjechał i przeprosił i za namową rodziców wybaczyłam.On jest tak dwulicowy ,że nikt nikt mi nie wierzy jak opowiadam co wyprawia.Potem zamieszkaliśmy u moich rodziców.Na początku było super,ale szybko się skończyło.Tym bardziej że mój ojciec go bronił.Mówił że inne żyją z pijakami a ja nie umiem.Nie wiem za co , ale ojciec całe życie mnie nienawidził.Nigdy nie usłyszałam od niego dobrego słowa i chyba nie usłyszę.To podły człowiek i mama (nie żyje od roku)miała z nim ciężkie życie.Ale do mojej historii to było coraz gorzej a to dlatego że i mi w końcu opadły różowe okulary!Przestałam go kochać i bardzo znienawidziłam!Zażądałam aby się wyprowadził ale on się śmiał tylko bo wiedział ze ojciec jest po jego stronie.Kilka razy była policja ale on nic sobie z tego nie robił.Kazali mi założyć sprawę o znęcanie ale stchórzyłam a może miałam nadzieję że się zmieni?Od 6 lat pracuję i myślałam nieraz żeby  się wyprowadzić ale się boję że nie dam rady finansowo.On straszy że nie da mi grosza a nawet zwolni się z pracy aby nie ściągali mu alimentów.Teraz zrobił się tak podły i mściwy że się go boję.Straszy mnie ,że jak go zostawię to się powiesi albo spali dom.Już nie łudzę się, że się zmieni,ale boję się o siebie i dzieci.Trwa to już 15 lat!Chciałabym zmienić swoje życie bo mnie wykończy psychicznie.Może odezwie się do mnie kobieta ,która była kiedyś w podobnej sytuacji a teraz wyszła na prostą?Potrzebuję duchowego wsparcia i podpowiedzi jak się wyrwać z tego piekła.Bardzo się wstydzę iść do jakiejś instytucji.On zniszczył mnie tak, że się boję własnego cienia!Błagam pomóżcie.Jestem z Radomia .

Moje zycie wyglada podobnie, z ta tylko róznica że mieszkamy sami bez rodziców.zresztą nasi , a szczególnie jego rodzice doskonale wiedza do czego synuś jest zdolny, ale tak naprawdę ciesza się że znalazła sie wariatka która go przygarnęła, a najbardziej cieszą sie kiedy wszelkie awantury zostaja w 4 ścianach i nie dzwonie do nich z prośba o pomoc.Mam dosyc serdecznie takiego życia ale tez mam 2 małych dzieci i zero pomocy od nikogo.Dlatego co dzień dzwigam mój krzyż i coraz częściej nie mam ochoty rano wstać.Jedynie przy życiu trzymaja mnie moje dzieci.Sama szukam wsparcia.....

129 Ostatnio edytowany przez elizabetta (2012-06-28 18:33:25)

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Dora 77-tak mi przykro.Masz rzeczywiście sytuację podobną do mojej.
Tym bardziej Ci współczuję,bo wiem jaki to ból,gdy krzywdzi Cię najbliższy człowiek a nie masz w nikim wsparcia,bo nagle okazuje się,że wszyscy są po jego stronie-nawet rodzina.Ja duże wsparcie znalazłam na tym forum.Od 1 marca kiedy kompletnie załamana zalogowałam się tutaj moje życie zmieniło się bardzo.Poczytaj moje wcześniejsze posty.Kilka lat dojrzewałam do decyzji o rozwodzie,wiele mnie to kosztowało,ale nie dał mi wyboru.
Nie będę jego szmatą do podłogi.
Tobie też radzę walcz o swoją godność i o spokój dzieci.Wyczytałam w Twoim profilu,że jesteś księgową i że pracujesz-to dużo.Księgowe sporo zarabiają plus alimenty-dasz radę.Trzymaj się i pisz tutaj-to bardzo pomaga.

A co do mnie -miałam dzisiaj sprawę o alimenty.Dostałam je.Było dużo nerwów i stresu,ale dałam radę.
Pan mąż psuł mi nerwy od rana-na przemian skomlał o litość i groził co to powie w sądzie,aby mnie pogrążyć.Nie weżmie mnie już na litość-tyle razy mu już uwierzyłam i wyszłam na tym jak Zabłocki.Teraz mam na papierze a on niech sobie gada.
W sądzie oczywiście żenada.Gadał takie bzdury i nie na temat.Wyciągał wszystkie brudy,opowiadał o całej rodzinie,niekoniecznie prawdę.
Obciach totalny.Z kim ja się związałam?
Jak zaczął opowiadać te brednie to ze mnie spłynął cały stres momentalnie i zachciało mi się śmiać.
Poczułam się lekko,bo po raz kolejny przekonałam się jaki z niego gnojek!
Szlag go chyba trafił,bo się wystroiłam,zrobiłam super fryzurę,makijaż-a on w podkoszulku i dżinsach.Ja czułam się jak milion dolarów.Jednak dobry wygląd poprawia nastrój.
Jak wyszliśmy z sądu to byłam tak rozbawiona,że się uśmiechałam do siebie.Nie wiem co ludzie sobie myśleli.
W domu oczywiście czepianie:rozwaliłam rodzinę,nic nie robię itp.
I on twierdzi,że chce ratować rodzinę!
Musiałabym być ostatnią idiotką,aby z nim dalej żyć i to na jego warunkach!!!

130

Odp: Jak wyrwać się z chorego związku?

Elizabetta dziękuję,że odpowiedziałaś na mojego posta.Zazdroszczę Ci,że masz juz wszystko za sobą.Mam dosyc życia, które prowadzę a jednocześnie nie mam siły na to żeby to zmienić.Nie mam wsparcia w nikim(moja mama nie żyje a ojciec jest życiowa ciamajdą, zresztą woli nic nie wiedzieć)a z zarobkami tez nie jest tak wesoło.Najgorsze jest to że przez te 10lat mąż tak skutecznie pozbawił mnie wiary w siebie zrobił ze mnie takie zero ze nie wiem czy sobie sama poradzę.Zreszta tak naprawdę nie wiem co robić.Moze edlatego że przyzwyczaiłam sie do takiego życia i wydaje mi się że tak powinno być.Od jakiegos czasu kiedy dałam Jemu wyraźnie do zrozumienia Ze go nienawidzę i siedzę z nim bo nia mam gdzie iść widzę że stara się zmienić.Ale ja nie potrafię mu zaufać.CZuję się niepewna w jego towarzystwie wiecznie spięta, nerwowa.Zresztą boję się Go.Boje się kolejnej awantury( a jest się czego bać!!!). On mnie przekonuje,że tej osoby która mnie krzywdziła juz nie ma ale ja mu nie wierzę.Zresztą jestem tak przepełniona żalem i goryczą że nawet nie wiem czy chcę żeby się zmieniał.Ostatnio ryczałam jak bóbr kiedy znalazłam zdjęcia starszej córki kiedy miała 3 latka i uświadomiłam sobie że całe zycie poświęcam zamiast dzieciom to kłótniom i wojnom z NIM, że zycie przecieka mi przez palce a ja nic z tego życia nie mam.Gdybym miała kogos kto "na żywo" poznał by nas i nasze stosunki to było by mi łatwiej podjąć jakąś decyzję a tak to zastanawiam się stale że może to tak jak twierdzi ON moja wina że on się stara zmienić a ja nie robię nic żeby ratowac małżeństwo, może rzeczywiśćie nie potrafię żyć w związku.Przepraszam za chaos, ale z trudem powstrzymuję łzy.Nie chce mi się żyć w ogóle nic mi się nie chce, a tu trzeba pracować iść na zakończenie do szkoły przedszkola.......

Posty [ 66 do 130 z 194 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak wyrwać się z chorego związku?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026