Witam serdecznie.
Moja córka jest od 4 lat w przemocowym związku. Ma cudowną córeczkę ,która nie jest dzieckiem jej partnera. Od 4 lat ucieka od niego do nas po czym wraca >oboje z mężem jesteśmy już tym umęczeni i jednocześnie przerażeni, bo nasza wnusia jest świadkiem przemocy.
W ubiegłym roku napisaliśmy do Sadu o wgląd w sytuacje wnusi , po zebraniu wywiadów prokurator sprawę odrzucił z braku dowodów; córka nie przyznała się do aktów przemocy wobec niej. Wniosek ten podpisała również babcia i dziadek ojca dziecka. Nawet tata wnusi - , niestety nie interesuje się wnusią, założył nową rodzinę i nie ma zamiaru ingerować w życie wnusi w sposób radykalny.
Teraz córka u nas mieszka od grudnia ub. roku i zaczyna spotykać się z partnerem. wnusia już chodzi do szkoły ma tam kłopoty, jest bezradną, cichutką dziewczynką Ma zaledwie 7 lat i jest bezgranicznie oddana mamie a my nie mamy serca odrywać je od siebie.
Szukaliśmy pomocy u psychologa, który poradził nam nie przyjmowanie córki do domu, bowiem w ten sposób tylko pogłębiamy jej "uzależnienie".
Zaraz wyprowadzi się a my jesteśmy bezsilni. Córka nie ma zamiaru "donieść' na niego, gdzie w tym jest nasza wnusia?
Co robić ? nie przyjmować ? następnym razem ?
1 2015-02-26 11:04:14 Ostatnio edytowany przez Weronika128 (2015-02-26 12:14:06)
Podobne tematy
Bardzo współczuję sytuacji. Najgorsze jest to, że chyba niewiele da się w tej sytuacji zrobić bez zaangażowania córki? Jeśli rozmowy, a nawet Sąd nie pomagają, to co może pomóc? Niestety często jest tak, że dopiero tragedia pozwala otworzyć oczy. Może kolejnym razem, gdy wróci, to przyjmijcie jedynie wnuczkę? Chociaż nawet nie potrafię sobie wyobrazić tego, jak bardzo to byłoby trudne.
3 2015-04-10 17:58:03 Ostatnio edytowany przez vinnga (2015-04-10 21:34:45)
x
tescie cie nie lubia?
Na czego podstawie twierdzisz, ze to związek "przemocowy"?
Choćby na podstawie tego, że córka od 4 lat co jakiś czas ucieka od tego typa do matki. Jakby był dobry, to by nie uciekała.
Tak samo to, że owa córka nigdzie tego nie zgłosiła nie jest takie dziwne. Bardzo często jest tak, że kobiety tego nie zgłaszają, że w tym tkwią, że jeszcze bronią, tłumaczą takiego partnera. To jest współuzależnienie.
Do autorki wątku: ja bym próbowała naciskać na policje, prokuraturę, może pomoc społeczną, kogo się da, powiedzieć, żeby nie czekali aż zdarzy się tragedia i wtedy wszyscy będą pytać, gdzie była rodzina, pomoc społeczna, sąsiedzi, policja. A propos sąsiadów: czy masz jakąś możliwość pogadać z choćby jednym z nich? Tak, żeby zgodził się być świadkiem, że w tym domu dochodzi do przemocy? To chyba mogłoby pomóc.
Bardzo wspolczuje wam calej tej sytuacji
nie potrafie zrozumiec jak wasza corka moze chciec takiego domu dla swojego dziecka
sama mam meza narkomana i mimo ze dzieci jeszcze me to pragne juz by byly w domu w ktorym nie ma zadnego uzaleznienia i innych tego typu spraw.
Czy Wy jako dziadkowie nie mozecie podjac jakis krokow zeby wnusia byla z wami? Ja rozumiem ze nie chcecie jej rozdzielac z mama, ale przeciez jezeli w tym domu dzieje sie zle to dziecko poniesje tego straszne konsekwencje
nie pozwolilabym zabrac dziecka do takiego domu.