No Twoje życie. Ale je tu opisujesz i właściwie ciągle słyszysz to samo.
Zastanów się Bet ile potrzebujesz pieniędzy na dzieci. I za ile jesteś w stanie przeżyć. Nie wiem co Cię w tych 4 tys. denerwuje: że za mało? Że nie dostanieszy tyle? Że za tyle nie przeżyjesz? A jak wyjaśniasz to, że inni dostają? Że przeżywają? I to mimo, że kobiety same nie pracują. Nie rozumiesz, że sądy zasądzają też alimenty od ojców, którzy teoretycznie nie zarabiają nic? Skoro taki tatuś ma na telefon, samochód itd, to skądś ma pieniądze, więc i na alimenty znajdzie. Nie wiem dlaczego tak się boisz tematu pieniędzy. Naprawdę musi Ci się to żebranie od męża podobać, bo przy okazji masz z nim kontakt, bo masz poczucie, że ciągle jest, bo w sumie lubisz tę grę, w którą gracie i do niej już przywykłaś i boisz się co będzie, jak nie będzie z kim grać?
A do zostania z tatusiem potrzeba jeszcze zgody tatusia i sąd zapyta też starsze dzieci o zmianę. Więc taki teatr emocjonalny i cyrk możesz urządzać gdzie indziej.
I mam wrażenie, że Ty serio nie masz pojęcia jakie alimety teraz zasądzają sądy. I najsmutniejsze, że nie chcesz mieć.