netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Miłość trwa

1 596 odpowiedzi264 238 wyświetleńzałożony przez bet, 13.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 21 22 23 24 25 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 431 do 1 495 z 1 597 ]

1 431 Ostatnio edytowany przez krynolina (2013-04-23 11:47:51)

Odp: Miłość trwa

No Twoje życie. Ale je tu opisujesz i właściwie ciągle słyszysz to samo.
Zastanów się Bet ile potrzebujesz pieniędzy na dzieci. I za ile jesteś w stanie przeżyć. Nie wiem co Cię w tych 4 tys. denerwuje: że za mało? Że nie dostanieszy tyle? Że za tyle nie przeżyjesz? A jak wyjaśniasz to, że inni dostają? Że przeżywają? I to mimo, że kobiety same nie pracują. Nie rozumiesz, że sądy zasądzają też alimenty od ojców, którzy teoretycznie nie zarabiają nic? Skoro taki tatuś ma na telefon, samochód itd, to skądś ma pieniądze, więc i na alimenty znajdzie. Nie wiem dlaczego tak się boisz tematu pieniędzy. Naprawdę musi Ci się to żebranie od męża podobać, bo przy okazji masz z nim kontakt, bo masz poczucie, że ciągle jest, bo w sumie lubisz tę grę, w którą gracie i do niej już przywykłaś i boisz się co będzie, jak nie będzie z kim grać?
A do zostania z tatusiem potrzeba jeszcze zgody tatusia i sąd zapyta też starsze dzieci o zmianę. Więc taki teatr emocjonalny i cyrk możesz urządzać gdzie indziej.

I mam wrażenie, że Ty serio nie masz pojęcia jakie alimety teraz zasądzają sądy. I najsmutniejsze, że nie chcesz mieć.

1 432 Ostatnio edytowany przez kochamkonwalie (2013-04-23 11:57:44)

Odp: Miłość trwa

Pomijając to co dziewczyny napisały wcześniej to masz świadomość, że będziesz musiała płacić alimenty na dzieci? Dwoje z nim dwoje z Tobą. Hmm łatwo policzyć bilans wychodzi na 0. Dla ciebie na 0 bo on przecież pieniądze ma.

Dziewczyny a co do zasądzanych alimentów to macie rację, że Sąd patrzy na możliwość zarobkowania a nie tylko na wynik na papierze ale ... Rodzice oboje mają obowiązek utrzymywać dzieci solidarnie i skoro matka twierdzi, ze utrzymanie dzieci kosztuje X to połowę z tego X ponosi ona. Opierając się na tych 4 tysiącach oznacza to, że Bet te drugie 4 tysiące ma dołożyć sama. Znam taki przypadek kiedy Sąd zasądził mniejsze alimenty niż wnioskowane pomimo tego, że ojciec zgadzał się na większe bo stwierdził, że wyliczenia sa nierealne a jeżeli ojciec chce płacić więcej to zawsze może.

W przypadku Bet nie ma dobrego rozwiązania bo podając go o alimenty na pewno straci finansowo ale odzyska spokój. Pytanie co ważniejsze. Wydaje mi się, że akurat dzieci wolały by oglądać szczęśliwą matkę chodząc w normalnych ciuchach. Zresztą przecież najstarszy może dorobić na własne potrzeby. Wiem Bet, ze się wkurzasz, że to dzieci ponoszą konsekwencję ku...estwa Twojego męża. Nic na to nie poradzisz.

1 433

Odp: Miłość trwa

No jeszcze moze sie zdarzyc sytuacja, ze ktoregos dnia maz powie - nie dam i mam to gdzies......
I co, dopiero wtedy zaczynac caly korowod alimentacyjny.......

1 434

Odp: Miłość trwa

Bet, myślę że jak nie jesteś gotowa na rozwód i sprawę sądową to jesteś w stanie przekonać męża do ustalenia alimentów notarialnie.
Jak uzgodnicie kwotę wystarczy pójść do notariusza i 5 minut po sprawie.
Takie notarialne alimenty z oświadczeniem o poddaniu się egzekucji z aktu zastąpią ci wyrok sądu, a jak nie będzie płacił to ściągnie ci komornik. I sprawa załatwiona.

1 435

Odp: Miłość trwa

Mam mniejsze możliwości zarobkowe. To są sprawy do uzgodnienia ewnentualnie z prawnikiem. Ja tylko przedstawiam na co mogę pójść. Chodzi o pieniądze. Niestety znam wiele kobiet, które wcale nie mają spokoju nawet po rozwodzie. Dopiero zaczynają się problemy. Dla mnie najważniejsze, nie żyć w strachu. Nie sugeruję się, za ile można przeżyć. Właśnie to mnie wkurza, że nie ma należytej ochrony dzieci. Własnie takie myślenie, że za 5 zł można przeżyć.  "Tatuś" w Hiszpani, potem kolejne wczasy, hotele, apartamenty a dzieci przecież za 5 zł przeżyją. I to piszą kobiety!!!

1 436

Odp: Miłość trwa

Pokuszę się o prosty ekperyment myślowy. Dostajesz 3 tys. alimentów i sama zarabiasz 2 tys, skoro mniej. Razem - 5 tys. Po 1 tys. zł na dziecko, podzielić na 30 dni = 33 zł dziennie na dziecko, 150 zł dziennie na całą rodzinę.
Nie wiem kto Ci każe żyć za 5 zł. Namawiamy Cię byś coś zrobiła w tej sprawie. I to namawiamy od bardzo dawna. Wnieś pozew i o 5 tys. miesięcznie i zobacz na jakim poziomie będzie zabezpieczenie roszczenia. Może jak Ci sąd zasądzi zabezpieczenie na poziomie nawet połowy roszczenia, to zrozumiesz, że możesz dostać naprawdę duże alimenty. Musisz tylko chcieć.

1 437 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2013-04-23 12:47:37)

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Mam mniejsze możliwości zarobkowe. To są sprawy do uzgodnienia ewnentualnie z prawnikiem. Ja tylko przedstawiam na co mogę pójść. Chodzi o pieniądze. Niestety znam wiele kobiet, które wcale nie mają spokoju nawet po rozwodzie. Dopiero zaczynają się problemy. Dla mnie najważniejsze, nie żyć w strachu. Nie sugeruję się, za ile można przeżyć. Właśnie to mnie wkurza, że nie ma należytej ochrony dzieci. Własnie takie myślenie, że za 5 zł można przeżyć.  "Tatuś" w Hiszpani, potem kolejne wczasy, hotele, apartamenty a dzieci przecież za 5 zł przeżyją. I to piszą kobiety!!!

to pisza kobiety, dla ktorych pieniadz nie jest nadrzedna sprawa w zyciu.

Jest jeszcze cos innego, czego dzieci potrzebuja.Mam wrazenie, ze ty mu zazdroscisz, bet.Ciagle tylko o hotelach i wyjazdach.

Cos jest nie tak, tylko ja jeszcze nie wiem co.

1 438

Odp: Miłość trwa

Oczywiście, że zazdroszczę mu wyjazdów i pieniądze na dzieci są sprawą nadrzedną. Niech dzieci też wyjeżdżają.  Może to nie chodzi o zazdrość, ale uważam, że to niesprawiedliwe.

1 439

Odp: Miłość trwa

wiec dajesz sie ponizac od tak dlugiego juz czasu
dla pieniedzy jeno ?

1 440

Odp: Miłość trwa

Dziewczyny

Bet to inteligentna kobieta. My mamy swoje racje ona swoje. Ja widzę tu strach przed zmianami, lęk przed utratą kontroli nad życiem jmęża. Jeszcze nie doszła do etapu, że lepiej jej będzie po odcięciu się bez narażania się na obelgi, rozmowy, spotkania.

Bet

Nie ma sprawiedliwości na świecie. Niesprawiedliwe jest również to, że Ty żyjesz na znacznie wyższym poziomie niż część ludzi. Niesprawiedliwe jest to, że ludzie żyją w ubóstwie, że dzieci chodzą głodne, bite. Mogę podawać miliony przykładów. tak po prostu jest.

1 441

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Właśnie to mnie wkurza, że nie ma należytej ochrony dzieci. Własnie takie myślenie, że za 5 zł można przeżyć.  "Tatuś" w Hiszpani, potem kolejne wczasy, hotele, apartamenty a dzieci przecież za 5 zł przeżyją. I to piszą kobiety!!!

Brak jakiej ochrony dzieci?  Coś Ty się tych 5 złotych dziennie uczepiła, kto Ci każe występować o kwotę 650 złotych na 4 dzieci (bo to tyle by wychodziło)?

Sama znam przypadek, gdzie kobieta dostała właśnie te 4 tysiące alimentów na 4 dzieci plus dom plus samochód, jaśnie pan ma dobre możliwości zarobkowania.


Jeśli chodzi o te hotele, imprezy i takie tam - nawet jeśli Twój mąż płaciłby Ci 20 tysięcy na miesiąc, to nie powstrzymasz go przed takim a nie innym stylem życia, Wasze małżeństwo się skończyło.

1 442

Odp: Miłość trwa

bet, a te pieniądze o które tak walczysz, to chociaż są ?
Byłabym szczerze zdziwiona, gdyby przy takim zarządzaniu, firma męża generowała jakieś zyski. Oby nie było tak, że pieniądze które aktualnie mąż wydaje, to głównie pieniądze kontrahentów...

1 443

Odp: Miłość trwa

Wsadzilas swoje dzieci na rollercoaster bez zapiecia. Są twoja siła. Są twoja karta przetargowa. Są twoja karma.
Bet. One są swoje własne. A ty je traktujesz jak zadbane pieski pokojowe które musisz wyczesac i dać dobra karmę.
A one nigdy ci nie daruja ze odbierasz im prawo do ich własnych uczuć. Bólu. Marzeń. Cierpień. I żalow.twoje dzieci to Dzieci alkoholika bet. Potrzebują wsparcia i terapii.
Od ciebie tego nie dostają. Ty nie masz czasu.
Ty jednym okiem. Drugim okiem. Cała sobą zwrócona jestes w stronę męża. Czujesz jak sie bzyka z tamta. Tak jestes z nim związana.   

A cierpienia dzieci swoich nie czujesz?? Z nimi więzi nie odczuwasz?

Bet. Wydawało mi sie zawsze ze dużo wiedziałam o procesach wspoluzaleznienia. Jego konsekwencjach i mechanizmach.

Ale jak czytam ciebie to juz rozumiem. I wiem.
Bet. Nie miałam pojęcia.
Nie byłam sobie w stanie wyobrazić co wspoluzaleznienie czyni z człowieka. Jak moze wypaczyc postrzeganie swiata. Rzeczywistości. Otoczenia. Jak moze zmienić priorytety i wartości. Jak mozna sie zatracic i stracić resztki godności i zwykłego ludzkiego szacunku do siebie. Jak
Mozna zapomnieć o własnych dzieciach.
Nie miałam pojęcia.
Dopóki nie poznałam ciebie.

Bet. Współczuje ci tak gorąco i serdecznie. Boleje nad twoja słabością. Boleje nad twoim strachem. Rozumiem ze nie potrafisz zrezygnować z destrukcji ktora kierowała twoim życiem.
Bet. Ty tez musisz dotknąć dna. Jak twój mąż.
Dna uzależnienia.
Zeby sie ocknac.
Bet. Dla mnie twoja deklaracja oddania agresywnemu ojcu alkoholikowi dwoch najstarszych dzieci na wychowanie świadczy o tym ze to dno osiagnelas.

1 444

Odp: Miłość trwa

Krynolina a pozostałe opłaty. Sama terapia małęj 25o zł co dwa tygodnie. Nie będę wyliczać. Nie wiem, może to strach. Może dlatego, że wiem jakie mniej więcej są potrzeby, że już to sobie wyliczyłam i się przeraziłam. Pomarańczowa, może... To byłoby chyba nawet dla mnie lepiej, nie potrzebowałabym terapii dla współuzależnionych.

1 445

Odp: Miłość trwa

bet,

jak wiesz rozwodza sie osoby w duzo gorszej materialnie sytuacji niz Twoja, bo nie o kase tu chodzi.
I Tobie tez finalnie raczej nie o kase.
Bet, mnie sie zdaje ze nawet na terapie dla Ciebie za wczesnie, bo Ty nic nie rozumiesz. Alkoholik tez moze isc na terapie dopiero wtedy, kiedy sam zrozumie, ze naprawde ma problem.
Ty tego nie zrozumialas. I mozesz pisac co chcesz. Komentarze innych dziewczyn mowia to samo!
Bet, nikt Ci nie pomoze jesli najpierw nie pomozesz sobie sama.
Endaluzja powiedziala, ze juz osiagnelas dno z powodu checi oddania przemocowcowi dwojki dzieci.
Nie osiagnelas dna, bo nie rozumiesz, ze wyrzadzilabys im krzywde.
Brak slow!

1 446

Odp: Miłość trwa
Miriamm napisał/a:

Endaluzja powiedziala, ze juz osiagnelas dno z powodu checi oddania przemocowcowi dwojki dzieci.
Nie osiagnelas dna, bo nie rozumiesz, ze wyrzadzilabys im krzywde.
Brak slow!

Popieram w pełni, być może bet je osiągnie dopiero wtedy, gdy w domu dojdzie do czegoś naprawdę strasznego.

1 447

Odp: Miłość trwa

Bet,
a gdyby Twój mąż zginął? Jaką sumą miesięcznie byś dysponowała? Mówię serio: nie bardzo rozumiem jakie Ty masz potrzeby, ale mogę powiedzieć Ci jedno: jak się ludzie rozstają, to zmieniają się ich finanse, a to znaczy, że mają inną ilość pieniędzy niż mieli i czasem muszą modyfikować swoje potrzeby. Ludzie też czasami zmieniają pracę. A to znaczy, że dla osoby, która zostaje z dziećmi konczy się Szwajcaria czy Hiszpania najczęściej. Ale to jest coś za coś. W Twoim przypadku sytuacja jest o tyle jasna, że Szwajcaria i Hiszpania Ci się już skończyły i możesz albo szarpać się co miesiąc o kasę, albo bezpiecznie żyć, a pieniądze będą Ci po prostu wpływać na konto.
Nie wiem ile kosztuje życie z czwórką dzieci, ale doświadczenie mnie uczy, że im więcej, tym - paradoksalnie - taniej. Ja żyłam jakiś czas sama i moje zarobki starczały mi z ledwością i żyłam potem we troje i okazało sie, że we troje można przeżyć za niemal tyle samo.

Powinnaś Bet przewartościować i nie szukać argumentów żeby utrzymywać z nim kontakt. Nie chodzi o 5 zł dziennie, ale o to, że lepiej za 10 zł bez niego niż za 100 zł z nim. Ty ciągle jeszcze tego nie chcesz zaakceptować.

1 448

Odp: Miłość trwa

End_aluzja dziękuję za osąd. Nie wiem kim jesteś, czym się zajmujesz. Ale wiesz jak moje dzieci cierpią. Stosik przygotowany. A teraz lincz.... oczywiście dla mojego i dzieci dobra.

1 449

Odp: Miłość trwa

dlaczego nie chcesz przyjac pomocy bet
i prawdy

1 450 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-04-23 16:33:53)

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Stosik przygotowany. A teraz lincz.... oczywiście dla mojego i dzieci dobra.

W tym momencie przyjmujesz postawę Malwiny (abstrahując od jej trollingu) z niedawnego wątku. Ktokolwiek nie głaszcze tylko mówi prawdę zostaje oskarżony o lincz/ocenianie/okrucieństwo.

"Ale wiesz jak moje dzieci cierpią."

Zwłaszcza Twój najstarszy syn ma życie jak w raju rozdzielając mamusię szarpiącą się z tatusiem... No ale przecież wyjazdy na narty do Szwajcarii i sprzęt narciarski za parę  tysięcy mogą młodemu człowiekowi osłodzić wiele, nieprawdaż?

1 451

Odp: Miłość trwa

i dlaczego nie chcesz przyjac serdecznosci.
Np. End_aluzji.
Ty jej nawet nie widzisz.
Ty widzisz tylko jakas Nienawisc.Przez duze N.

1 452

Odp: Miłość trwa

Bet,

sprobuj sie zastanowic nad tym co napisane powyzej. Nikt Cie nie linczuje. Moze tego tak nie widzisz, ale wszystkie komentarze - nawet te ostre maja na celu "otrzezwienie Cie" i pomoc. Pomoc to nie zawsze glaskanie po glowie, i tego tu nie dostaniesz, jesli glupio gadasz (sorry).
Po prostu Twoje pomysly na rozwiazanie Twojej sytuacji finansowej (bo o innych dylematach nie piszesz ostatnio) wyszly troche poza spektrum propozycji, ktore mozna zakceptowac. To co chesz zrobic zostalo jednoznacznie ocenione a teraz kolej na Ciebie - rob sobie z tym co chcesz.

1 453

Odp: Miłość trwa

Ja myślę, ze bet obudowała sie betonowym murem nie do przebicia.
Nic do niej nie trafi, żadne słowa....
A dzieci? Cierpia owszem i to bardzo, ale co tam, można je przeciez poświęcic prawda? Krzywdzic!

Tak bet...krzywdzisz swoje dzieci!

I może otworzą Ci się oczy, kiedyś syn lub córka zaczna odreagowywać stresy, związane z domem rodzinnym. Wpadną w złe towarzystwo, alkohol, narkotyki!
Może wtedy!

1 454

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

End_aluzja dziękuję za osąd. Nie wiem kim jesteś, czym się zajmujesz. Ale wiesz jak moje dzieci cierpią. Stosik przygotowany. A teraz lincz.... oczywiście dla mojego i dzieci dobra.

bet. ja ciebie nie linczuje, nie osądzam, dobrze o tym wiesz.
ale nie przyjmiesz tego co piszę do wiadomości, bo tak bardzo miotasz się trzymając kurczowo współuzależnienia i całego szeregu kłamstw, wyobrażeń i usprawiedliwień, które sobie w głowie ułozyłaś.
Niedawno pisałaś- chciał, żebym usuneła ciąże
teraz piszesz - zostawię z nim dwójkę najstarszych
niedawno pisałaś - zostawił w lesie chłopca ze zwichniętą kostką
teraz piszesz - tak będzie lepiej dla dzieci

wiesz dlaczego wpadło ci to do głowy??
bo gdybys ułozyła sobie z nim sprawy finansowe, przestałabys dzień w dzien molestować go o kasę....
to nie zostałoby tobie nic, żeby dalej byc z nim skuta, związana, zależna, współzależna
więc dasz mu dwójke swoich ukochanych dzieci. mądrego osiemnastolatka i zbuntowanego nastolatka, który cierpi, bo widzi, że jest podobny do ojca i się tego boi...
dasz mu dwójke tych dzieci- bo dzięki temu będziesz dalej ZWIĄZANA ze swoim toksycznym psychofagowym mężem.

dzięki temu sens twojego zycia pozostanie w twoim zasiegu.

bet, ja zrozumiałam.. że ciebie w tym nie ma
w tym co piszesz, w tym co analizujesz
bet siedzi gdzieś skulona w kątku, czasami wydobywa sie na zewnątrz, otrząsa i mówi - JESTEM

ale z nami polemizuje współuzależniona wieloletnia żona alkoholika i przemocowca psychicznego. która kurczowo trzyma się tej toksycznej rzeczywistości

nie będziesz nas słuchać, nie będziesz nas słyszeć
bet
nieważne, co ja napiszę
ty tego nie przeczytasz, nie czytasz

bet, naprawdę, szczerze, przytulam cię i płączę nad tobą.
gdy widzę, jaką krzywdę uczyniono tobie


i zycze ci z całego serca, żebyś znalazła w sobie siły, by się z tego wyzwolić
zrób to dla dzieci

bo inaczej one powtórza twój los

córeczka znajdzie sobie faceta takiego jak ty znalazłaś dla siebie

najstarszy pewnie będzie rżnął wszystko co się rusza i z nikim się nie zwiąże- ze strachu, że byłby taki jak ojciec
średni będzie taki jak ojciec
najmłodszy?
najmłodszemu nigdy nie pozwolisz dorosnąć, bo będzie ci potrzebny... żeby suprawiedliwić swoje zycie przy boku niechcącego ciebie męża

1 455

Odp: Miłość trwa

Gdyby umarł byłaby całkiem inna sytuacja. Nie chcę pisać na ten temat. Ale on żyje. I pewne rzeczy są kwestią wyboru. O tym czy jestem na terapię gotowa decyduje psycholog lub osoby, które terapię prowadzą. End_aluzja może mieć swoje zdanie. Ja mam swoje. Oddanie mu dzieci mogłoby być elementem negocjacji pomiedzy prawnikami. On dzieci nie chce. Zwłaszcza nastawionych raczej wobec niego negatywnie nastolatków. Na razie dzieci są ze mną. Wszystko zależy od sytuacji, ale wiem że w razie czego prawdopodobnie bym tym zagrała. Po konsultacji z prawnikiem. Ale tak...                          Nie żyję z nim i po rozwodzie raczej nie odetnę sie od niego automatycznie. Aczkolwiek to się może zmienić. Uważam, że źle mi doradzacie. Rozumiem intencje, ale kieruję się tym co wydaje mi się w tej chwili najlepsze.

1 456

Odp: Miłość trwa

Jezu bet, dzieci elementem negocjacji pomiedzy prawnikami,..... w razie czego bym tym  zagrala................
Albo nie rozumiem, albo...

1 457

Odp: Miłość trwa

negocjacji pomiedzy prawnikami?
zagrala ?

co czuje dziecko , bet, ktore to WIE ? Czuje?
Mama posluguje sie mna .

To musi byc bol nie do zniesienia.

I wie, ze od ojca nie ma na co oczekiwac

Tu nie ma nic. I tam nie ma nic.

Nie rob tego im.

1 458

Odp: Miłość trwa

oddanie mu dzieci


oddac to mu możesz telewizor
albo swoje rolki

dzieci nie są do dawania
są do kochania

1 459 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-04-23 17:29:59)

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Gdyby umarł byłaby całkiem inna sytuacja. Nie chcę pisać na ten temat. Ale on żyje. I pewne rzeczy są kwestią wyboru. O tym czy jestem na terapię gotowa decyduje psycholog lub osoby, które terapię prowadzą. End_aluzja może mieć swoje zdanie. Ja mam swoje. Oddanie mu dzieci mogłoby być elementem negocjacji pomiedzy prawnikami. On dzieci nie chce. Zwłaszcza nastawionych raczej wobec niego negatywnie nastolatków. Na razie dzieci są ze mną. Wszystko zależy od sytuacji, ale wiem że w razie czego prawdopodobnie bym tym zagrała. Po konsultacji z prawnikiem. Ale tak...                          Nie żyję z nim i po rozwodzie raczej nie odetnę sie od niego automatycznie. Aczkolwiek to się może zmienić. Uważam, że źle mi doradzacie. Rozumiem intencje, ale kieruję się tym co wydaje mi się w tej chwili najlepsze.

Szczerze? Wcześniej współczułam tym dzieciom takiego ojca, teraz współczuję i ojca i matki.

Twoim psim obowiązkiem jest bronić dzieci i jeśli zrealizujesz zamiary o których piszesz (chociaż wątpię, Twój mąż jest zbyt rozchwiany i rozsmakowany w odkrywaniu kawalerskiego życia na nowo aby brać sobie na kark synów) to te same dzieci za 10 -15 lat wprost Ci powiedzą, że Cię nienawidzą za zepsucie im życia i za "sprzedanie"  ich w zamian za narty i buty po 500 złotych.

1 460

Odp: Miłość trwa

Owszem negocjacje. Tak... takich mają rodziców. A co robią sądy. Czyż to nie na tym polega.

1 461

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Owszem negocjacje. Tak... takich mają rodziców. A co robią sądy. Czyż to nie na tym polega.

Co robią sądy?  A co robiłaś przez te wszystkie lata Ty?

Gdzie Ty byłaś kiedy Twój mąż-psychopata kazał chłopcu wlec się ze skręconą nogą za samochodem? Nie potrafiłaś się postawić? Przeorać świni pysk pazurami, tak żeby musiał się teściowi tłumaczyć, kto go tak urządził i za co?

Jedyne co potrafisz to użalać się nad sobą, grać na emocjach osób czytających ten wątek i gadać o pieniądzach. Kasa, kasa, kasa i jeszcze raz kasa.

1 462

Odp: Miłość trwa

Nie mam żadnego obowiązku. Co najwyżej utrzymywać dzieci. W każdej chwili moge dzieci oddać mężowi i zmyć się tak jak on i używać życia. Jemu wolno to czemu nie mnie. Mogę zrzec się praw do dzieci. Porzucić je. Tylko, że jak zrobi to facet, to "oni już tak mają", a kobietę się linczuje. Oni mogą się wypiąc alimentami po kilkaset złotych, ale kobieta ma "psi obowiązek". Otóż nie. Mam takie same prawa jak mąż.

1 463

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Nie mam żadnego obowiązku. Co najwyżej utrzymywać dzieci. W każdej chwili moge dzieci oddać mężowi i zmyć się tak jak on i używać życia. Jemu wolno to czemu nie mnie. Mogę zrzec się praw do dzieci. Porzucić je. Tylko, że jak zrobi to facet, to "oni już tak mają", a kobietę się linczuje. Oni mogą się wypiąc alimentami po kilkaset złotych, ale kobieta ma "psi obowiązek". Otóż nie. Mam takie same prawa jak mąż.

Raz jeszcze bet: co przez te wszystkie lata zrobiłaś Ty?

I nie odwracaj kota ogonem z tymi alimentami po kilkaset złotych - doskonale wiesz, że dostaniesz alimenty i to odpowiednio wysokie, polskie sądy nie są najlepszymi na świecie ale czasami działają i to całkiem nieźle.

Bredzisz jak narkoman na głodzie, zasłaniasz się negocjacjami, psychologiem, polskimi sądami, podwójnymi standardami dla mężczyzn i kobiet etc. byle tylko nie przyznać się do jednego, że przeraża Cię wizja emocjonalnego odcięcia się od męża i że będziesz musiała definitywnie zająć się sama sobą i własnym życiem.

1 464

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Nie mam żadnego obowiązku. Co najwyżej utrzymywać dzieci. W każdej chwili moge dzieci oddać mężowi i zmyć się tak jak on i używać życia. Jemu wolno to czemu nie mnie. Mogę zrzec się praw do dzieci. Porzucić je. Tylko, że jak zrobi to facet, to "oni już tak mają", a kobietę się linczuje. Oni mogą się wypiąc alimentami po kilkaset złotych, ale kobieta ma "psi obowiązek". Otóż nie. Mam takie same prawa jak mąż.

Tu ,obserwujac ten watek nerw mi puscil .
Tak masz prawo odddac ojcu dzieci .Ale takieeeeemu ojcu ? Takiemu ?
Kobieto Ty to chyba w emocjach piszesz .No zesz ,ja tez .Napisze wieczorem jak sie uspokoje .I  przekaze Ci co mam do przekazania .O ile ten watek nie zostanie uznany za prowokacje .Ja nie wierze ,ze takie kobiety istnieja .

1 465

Odp: Miłość trwa
obwarzanek napisał/a:

Tu ,obserwujac ten watek nerw mi puscil .
Tak masz prawo odddac ojcu dzieci .Ale takieeeeemu ojcu ? Takiemu ?
Kobieto Ty to chyba w emocjach piszesz .No zesz ,ja tez .Napisze wieczorem jak sie uspokoje .I  przekaze Ci co mam do przekazania .O ile ten watek nie zostanie uznany za prowokacje .Ja nie wierze ,ze takie kobiety istnieja .

Obwarzanek, to uwierz. To, co czytasz to klasyczny przykład skrajnego współuzależnienia - ten wątek powinien być lekturą obowiązkową dla wszystkich, którzy chcą dowiedzieć się jak ten mechanizm działa. To, co mamy tutaj niczym nie różni się od historii opisywanych we wszystkich programach typu "uwaga" itp. tyle że oprawa ładniejsza - drogie ciuchy, tablety, samochody i wyjazdy.

1 466

Odp: Miłość trwa

I ja w koncu nie wytrzymalam.
Stawiasz sie Bet na rowni z mezem.

1 467

Odp: Miłość trwa

Możliwości zarobkowe mam skromne. W sumie to poiwnien płacić alimenty na mnie, rozwód z jego winy. Mnie mógły się standard życia obnizyć. Jednak przy mężu stać mnie było na wiele. Podział majatku jest co najwyżej po połowie bez wzgledu na ilość dzieci i na to z kim zostają. Można go przeprowadzić też wcześniej. Czy mąż należycie wywiązuje się z obowiazków można kontrolować. Kurator itd. Panienka nie jest odpowiednią osobą do kontaktu z dziećmi. Mogę nie wyrazić zgody na jej kontakt z dziećmi. Mogę mieć komfortowo ustalony kontakt z dziećmi. Wspólnen wakacje. Ze starszymi mam na tyle dobry kontakt, że mogłoby być ciekawie. Są różne możliwości. Jak radzą sobie tatusiowie.  Sądy powinny kierować się dobrem dzieci. Jakoś dbają o to , żeby tatuś miał na swoje życie. Ale nie bardzo to widzę w drugą stronę. Jak to jest. To może należałoby odwrócić sytuację. Ja mogę sobie ułożyć zycie od nowa.Założyć nową rodzinę. Nawet jeszcze urodzić dziecko. Mogę kombinować z dochodami. Być super mamusią od weekendu, wczasów i przyjemności. Zrobić to po to, żeby dzieci miały narty, tenis. Nie widziały mamy zapłakanej, zmartwionej , smutnej. Zrobić to z desperacji. Nie dla siebie, ale dla nich. Nie po to, żeby odzyskać wolność - czyli pozbyć się obowiązku za kilkaset złotych, ale po to żeby dzieci miały życie a nie wegetację. Z miłości.

1 468 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-04-23 18:16:28)

Odp: Miłość trwa

A teraz zaczynasz manipulować czytelnikami wątku i grać na naszych emocjach.

bet napisał/a:

Z miłości.

Tym tekstem pojechałaś na całego...  Z miłości też pozwoliłaś mężowi żeby synek wlókł się za samochodem ze skręconą nogą? Z miłości oddasz dwoje nastolatków psycholowi, który wybił Ci ząb gdy byłaś w ciąży i który namawiał Cię do aborcji??

1 469

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Możliwości zarobkowe mam skromne. W sumie to poiwnien płacić alimenty na mnie, rozwód z jego winy. Mnie mógły się standard życia obnizyć. Jednak przy mężu stać mnie było na wiele. Podział majatku jest co najwyżej po połowie bez wzgledu na ilość dzieci i na to z kim zostają. Można go przeprowadzić też wcześniej. Czy mąż należycie wywiązuje się z obowiazków można kontrolować. Kurator itd. Panienka nie jest odpowiednią osobą do kontaktu z dziećmi. Mogę nie wyrazić zgody na jej kontakt z dziećmi. Mogę mieć komfortowo ustalony kontakt z dziećmi. Wspólnen wakacje. Ze starszymi mam na tyle dobry kontakt, że mogłoby być ciekawie. Są różne możliwości. Jak radzą sobie tatusiowie.  Sądy powinny kierować się dobrem dzieci. Jakoś dbają o to , żeby tatuś miał na swoje życie. Ale nie bardzo to widzę w drugą stronę. Jak to jest. To może należałoby odwrócić sytuację. Ja mogę sobie ułożyć zycie od nowa.Założyć nową rodzinę. Nawet jeszcze urodzić dziecko. Mogę kombinować z dochodami. Być super mamusią od weekendu, wczasów i przyjemności. Zrobić to po to, żeby dzieci miały narty, tenis. Nie widziały mamy zapłakanej, zmartwionej , smutnej. Zrobić to z desperacji. Nie dla siebie, ale dla nich. Nie po to, żeby odzyskać wolność - czyli pozbyć się obowiązku za kilkaset złotych, ale po to żeby dzieci miały życie a nie wegetację. Z miłości.

Jesli Ci sumienie na to pozwoli to tak zrob.
Recze Ci,Ze tatus na te narty nie bedzie ich zabierac,a beda mialy poczucie opuszczenia przez Ciebie.
Co wybierasz???
Mam nadzieje,ze dzisiaj to Ci tylko slonce zaszkodzilo.
Wtracam sie,bo praktycznie od poczatku interesuje sie Twoja historia.

1 470

Odp: Miłość trwa
operacja napisał/a:

Mam nadzieje,ze dzisiaj to Ci tylko slonce zaszkodzilo.

Jej nic nie zaszkodziło, tylko ma syndrom odstawienia. Dociera do niej, że gdyby raz na zawsze w normalny sposób uporządkowała kontakty z mężem, oznaczałoby to ucięcie kontaktu z nim a tego bet za wszelką cenę nie chce. Woli użerać się o kasę, znosić wyzwiska, bez końca przeżywać jego dupy, wycieczki i balangi, szarpać się o opiekę nad dziećmi, radzić się beznadziejnych prawników i głupich znajomych - grunt, żeby jak najdłużej ten toksyczny taniec trwał.

1 471

Odp: Miłość trwa

Piszę teoretycznie. Jak dotąd to znoszę zniewagi. Ale tak, stawiam się na równi. Nie ma gorszych i lepszych. Tak to prowaokacja. Jestem z dziecmi 24/h. Dzielna matka Polka. Przeżyje za 5 zł, uniesie się dumą kiedy facet będzie się dy..ał. Prosze jaki osąd. I co... A czy tacy faceci którzy tak robią też się tak osądem przejmują. Potem pisza takie oburzone kochanice. On płaci zasądzone alimenty. Jasne 5oo zł. Tak, właśnie kasa. Oddają dzieci jak telewizor za 5oo zł/mc. To jest ok. A w nagrodę odwiedza sobie dziecko. Jak straczy czasu. No własnie. Nie ... takich kobiet nie ma. Ale facet może. A kobieta ... no jakże to musi być prowokacja. A może należy myśleć. Jak są traktowane kobiety, dzieci. Czemu nikt się tym nie zajmie. Tylko oburzenie. Jak w ogóle kobieta może tak mysleć.

1 472

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Piszę teoretycznie. Jak dotąd to znoszę zniewagi. Ale tak, stawiam się na równi. Nie ma gorszych i lepszych. Tak to prowaokacja. Jestem z dziecmi 24/h. Dzielna matka Polka. Przeżyje za 5 zł, uniesie się dumą kiedy facet będzie się dy..ał. Prosze jaki osąd. I co... A czy tacy faceci którzy tak robią też się tak osądem przejmują. Potem pisza takie oburzone kochanice. On płaci zasądzone alimenty. Jasne 5oo zł. Tak, właśnie kasa. Oddają dzieci jak telewizor za 5oo zł/mc. To jest ok. A w nagrodę odwiedza sobie dziecko. Jak straczy czasu. No własnie. Nie ... takich kobiet nie ma. Ale facet może. A kobieta ... no jakże to musi być prowokacja. A może należy myśleć. Jak są traktowane kobiety, dzieci. Czemu nikt się tym nie zajmie. Tylko oburzenie. Jak w ogóle kobieta może tak mysleć.

Przestań manipulować - nikt Cię nie znieważa, jedyną osobą która Cię znieważa jest Twój mąż i Ty sama, bo mu na to pozwalasz.

Skończ z tymi 5 złotymi i pieprzeniem o Matce Polce która trawę musi jeść a mąż popija kawior szampanem - w Twoim przypadku to jest BZDURA. Kilka osób już Ci pisało, że bez większego problemu takie alimenty rzędu 4 tysięcy są zasądzane - sama znam naocznie taki przypadek. I trawy nie jedzą, chociaż do Szwajcarii nie wyjeżdżają, to fakt smile

Na chwilę obecną Ty sama sabotujesz wszelkie możliwości normalnego załatwienia sprawy - bo nie chodzi Ci o dobro dzieci, tylko zwyczajnie NIE CHCESZ URWAĆ KONTAKTU Z MĘŻEM.

1 473

Odp: Miłość trwa

Nie "jak kobieta moze tak myslec" tylko jak czlowiek moze tak myslec. To Ty opowiedzialas nam swoja historie a nie Twoj maz i wszelkie rady kierowane sa do Ciebie.Moze gdybys oddala mu dziedzi on znalazlby forum i zalilby sie,ze matka zostawila dzieci i teraz sie bawi.
Nie wazne ktore z rodzicow zle postepuje z dziecmi,ale dziewczyny mialy nadzieje,ze Ty zachowasz sie ok w stosunku do swoich pociech.

1 474

Odp: Miłość trwa

Bet jest trzecie wyjscie - odebranie praw rodzicielskiuch dla Was dwojga........
Czy ktoras z forumowiczek zwalniala Twojego meza z ojcowskich obowiazkow? Wrecz przeciwnie - kilkakrotnie namawiano Cie, zeby go zmusic do opieki nad dziecmii. Sama bylam zdziwiona, ze tak faceta zwolnilas z obowiazkow rodzicielskich, ale widocznie tak bylo zawsze - taki model rodziny.Predzej Mama lub Ciocia sie nimi zajmowaly

Jednak obecna sytuacja , to juz inna para kaloszy - nie rozstajesz sie z facetem, bo wam sie nie ulozylo i w zwiazku z tym dzielicie sie obowiazkami rodzicielsko-finansowymi.

Rozstajesz sie z facetem uzaleznionym od alkoholu, oszalalym na punkcie pindy, zdolnym do wszelkiej podlosci (chociazby dosypywanie prochow do drinka), facetem, ktory nie tylko nie kocha, ale nawet nie lubi swoich dzieci i dywagowanie, o rownych obowiazkach w takiej sytuacji jest okrutne.

Ludzie  sie rozstaja i potrafia pogodzic to z rodzicielstem. Ojciec kochajacy dziecko, nie bedzie sie migal w opiece nad nim, wrecz przeciwnie bedzie walczyl o jak najlepsze kontakty.
Nie jest to jednak przypadek Twojego pschpatycznego meza.
Ty rowniez nie masz "psiego obowiazku", tylko nie sciemniaj jak bardzo kochasz swoje malenstwa. Twoj maz tak nie sciemnia, on jasno i wyraznie dal do zrozumienia, ze ma gdzies - ewentualne wyrzuty zalatwial kasa.(mocno wymuszana zreszta).
I nikt tu z poblazliwym usmieszkiem nie kwitowal tego "och, on tak ma", wrecz przeciwnie. Ale  to Ty nam wciskalas jaki  dobry  i dbaly ojciec.

Ech, Bet, wierze, ze zle emocje Toba kierowaly do napisania tego i, ze jutro spojrzysz na to inaczej...........

1 475

Odp: Miłość trwa

Drukowane litery chyba nie pomogą. Niestey jestem tą"głupią". Dzieci do tej pory zostawiłam pod opieką babci lub cioci w życiu ze 3 razy. Na 1 dzień. Kiedy byłam w ciąży i musiałam z wakacji wrócić do domu i w zeszłym roku tak samo jak jechałam podpsiać papiery. No i raz z mężem na 1 dzień kilkanaście lat temu oraz na czas porodów. Tak zawsze z dziećmi. Przynajmniej jednym. Ale to normalka, bo mamusia musi... Piszę, nie musi!!! Może... jeśli chce.  A niech mi ktoś napisze, jakie konsewkwencje ponoszą mężczyźni, którzy właśnie tak pozbywają się dzieci. Otóż oni się świetnie bawią. No cóż, za rozpad odpowiada dwoje, zakochał się. Płaci. Sąd zasądził. A to oni sumienia nie mają. Ja mam mieć!. Innaczej zgroza, oburzenie. Po prostu wybacza się im więcej. A na kobietę w takiej sytuacji to by się proszę jak naskoczyło. I nie chodzi o to ile mąż może mi płacić. Cztery , dziesięć czy dwanaście tysięcy. Chodzi o to, że on może się pozbyć jak telewizor kilkoro dzieci. I jest ok. Jeszcze mu należy odstawiać wystrojone dziecko, bo zaskarży że matka źle się zajmuje. My chyba jakieś "głupiutkie " jesteśmy. Przecież w innych krajach już jest z tym zrobiony porządek. A nie my honorowe, bo o pieniążki zabiegać to nie wypada. Dlaczego takie Amerykanki to potrafiły o dobro swoje i swoich dzieci zawalczyć. Dajemy się robić w "ciu...ka". Takie moje zdanie. A co do kontaktu, to mam kontakt w sprawach służbowych. Pokój naprzeciwko. Męża wręcz unikam. Idę do niego tylko jak muszę. Jeśli telefon odrzuca. Zresztą on sam dzwoni i czasem pisze. Ale nie o finansach. Nie wstydzę się pisać, że pieniądze na dzieci są sprawą priorytetową w tej chwili w moich ralacjach z mężem. To on chwali mi się, że z nią nie jest. Ale to nie zmieni faktu, że oskubać ich nie pozwolę. Choćbym miała tu być zwymyślana i wyśmiana. Nie dorabiłam się na czyjejś krzywdzie i oszczędzałam z myślą o rodzinie, o dzieciach. Według mnie ten kto zdradza i rozwala rodzinę powinien przede wszystkim odpowiedzieć solidnie finanswo. Powinno go to tak kosztować, że długo by się zastanawiał zanim zrujnuje bliskim życie. Dotyczy się to i kobiet i mężczyzn. Pewna kobieta zdradziła. Mąż zażyczył sobie 5o tyś od niej. On przecież stracił. I zapewniam, że jeśli pojadę z dziećmi na fajne wczasy płacone przez niego to niekoniecznie będę się zamartwiać czy bzyka się z inną czy nie.

1 476

Odp: Miłość trwa

Oj Bet teraz przemawia przez Ciebie gorycz i rozczarowanie. Twój cel to dowalić mu, zemścić się na nim. Ja to rozumiem, często myślę podobnie. Tylko mszcząc się na nim krzywdzisz tylko i wyłącznie siebie. On ma to gdzieś. Po nim to spływa. A jeżeli się na Ciebie wkurzy to wyładuje na Tobie emocje i znowu to Ty cierpisz. Rozumiem również, że masz już dość tego, że cały czas jesteś z dziećmi ale chyba zawsze tak było. Sama to napisałaś w ostatnim poście.

Ochłoń, może nie pisz i nie zaglądaj tu jakiś czas. Może wyjedź sama, chociaż na jeden dzień. Nabierz dystansu. I powtórzę to po raz nty. Przestań się z nim kontaktować! Poproś teścia o pomoc w pośrednictwie między Tobą a mężem w sprawach finansowych.

1 477

Odp: Miłość trwa

Ludzie... dzieci nie zostawiam!!! Ale piszę, że nei bierze się pod uwagę innych możliowści. Innych rozwiązań. Ja piszę, że zrobię dużo. Jak przyjdzie co do czego to walka może być ostra i jechać mogę po bandzie. Do obowiązków przy dzieciach przymuszać go nie będę. Nie musi. Do zaopatrzenia, kasy - oj tak. Na plac zabaw to mogę się sama z dziećmi wybrać. Na lody czy zakupy, w odwiedziny również. Nad rzekę i na urlop z przyjemnością. Na wycieczkę. Pomóc w lekcjach. To on traci. Przed chwilą sms, że pieniądze pod kalką. Ale o połowę mniej niż chciałam i miał zostawić też na zakupy dla syna. No to ok. Ja mu smsa, że na czwartek reszta, jutro na zakupy dla syna. Chodzi w zimowych butach. I tak się bawimy. A sprawę przedstwiłam jasno, jakie są wydatki. Jaka kwota jest minimum, jaka byłaby ok, a na jaką moim zdaniem go stać jeśli chciałby być dbającym o sprawy finansowe ojcem. Takie poczucie, że pod tym względem nie krzywdzi dzieci. On stara się przyzwyczaić mnie do swojego, ja wymagać swoje. A czy kocham dzieci, wydaje mi się, że tak. Ale jak ktoś wie lepiej to nie będę się spierać.

1 478

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

......Ja mogę sobie ułożyć zycie od nowa.Założyć nową rodzinę. Nawet jeszcze urodzić dziecko. Mogę kombinować z dochodami. Być super mamusią od weekendu, wczasów i przyjemności. Zrobić to po to, żeby dzieci miały narty, tenis. Nie widziały mamy zapłakanej, zmartwionej , smutnej. Zrobić to z desperacji. Nie dla siebie, ale dla nich. Nie po to, żeby odzyskać wolność - czyli pozbyć się obowiązku za kilkaset złotych, ale po to żeby dzieci miały życie a nie wegetację. Z miłości.

Z miłośći??? Bet Ty chyba nie wiesz co to miłość. Kochasz dzieci(swoje dzieci, które nosiłaś pod sercem przez 9 miesięcy) bo one są powodem dla którego możesz dostać pieniądze, byle dużo, nie ważne jak wyżebrane byle była kasa. Nawet przed dziećmi nie wspominaj na jaki szalony pomysł wpadłaś, bo tym wyznaniem przekreślisz się w ich oczach na zawsze. Może Bet zasądź alimenty nie ważne jakie, byle był to stały dochód o stałym terminie płatności, do tego mąż jeśli tak kocha dzieci może przecież dokładać coś extra na nieprzewidziane wydatki. Sąd może jeśli chcesz przyznać ojcu spędzanie z nimi ileś tam godzin tygodniowo(wspólnie ustalicie jak i gdzie). Wtedy może się okazać, że spędzi z dziećmi więcej czasu niż teraz, a Ty miałabyś czas dla siebie. Tyle zostało tu napisane, tyle wskazówek Ci podanych jak na tacy przez kobiety, które były bądź są w podobnej sytuacji, może ilość dzieci mniejsza, ale nie oto chodzi ile dzieci tylko o poukładanie tego w taki sposób, aby dzieci jak najmniej ucierpiały. Zrobisz, wiadomo i tak po swojemu, ciągle mam nadzieję, że jednak dotrze po jakimś czasie do Ciebie, że nie jest kasa najważniejsza, niech będzie skromnie, ale spokojnie, bez ciągłych awantur. Staram się wczuć w sytuację Twoich dzieci i naprawdę nie chciałabym mieć takich rodziców. Najstarszy syn mówił Ci kiedyś co o tym myśli, lecz nie bierzesz jego słów na poważnie, a szkoda. Dzieci dorosną, najstarszy syn może wkrótce się usamodzielnić i jeśli zrobisz tak jak dzisiaj pisałaś odejdzie z domu beż żalu i nie wiem czy kiedykolwiek będzie chciał do niego wracać. Marzyłaś kiedyś o spokojnym domu, na pewno bo każdy taki chce mieć, więc nie graj dziećmi bo obróci się to przeciwko Tobie. Ochłoń i nie wdawaj się w żadne dyskusje z "karaluchem". Siły i mądrych decyzji życzę.

1 479

Odp: Miłość trwa

Boże, mam nadzieję, że Twoje dzieci Bet, NIGDY tego nie przeczytają!!!

1 480

Odp: Miłość trwa

Chodzi o to, że on może się pozbyć jak telewizor kilkoro dzieci. I jest ok. Jeszcze mu należy odstawiać wystrojone dziecko, bo zaskarży że matka źle się zajmuje. My chyba jakieś "głupiutkie " jesteśmy. Przecież w innych krajach już jest z tym zrobiony porządek. A nie my honorowe, bo o pieniążki zabiegać to nie wypada. Dlaczego takie Amerykanki to potrafiły o dobro swoje i swoich dzieci zawalczyć. Dajemy się robić w "ciu...ka".




Rozumiem Bet, ze teraz ogarnieta misja dziejowa reperowania polskich sadow oraz praw polskich matek na oltarzu zlozysz swoje dzieci.
No tak, w wojnach za sluszne sprawy ginelo wiecej osob.

Bet, prosze Cie opamietaj sie, ogarnij jakos. Dobro Twoich dzieci na ktore sie co chwila powolujesz jest gdzie indziej. Moze zapytaj dzieci o czym najbardziej marza w tej sytuacji. Na pewno o kasie i prawach polskich matek

1 481 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-04-24 00:47:18)

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

A nie my honorowe, bo o pieniążki zabiegać to nie wypada. Dlaczego takie Amerykanki to potrafiły o dobro swoje i swoich dzieci zawalczyć. Dajemy się robić w "ciu...ka". Takie moje zdanie.

A kto Ci bronił o pieniążki walczyć?  X czasu temu dziewczyny (bodajże twardogłowa) pisały Ci o wystąpieniu o alimenty. Nagle teraz się obudziłaś? Jak dotarło, że Twój mąż ma wszystko i wszystkich w dupie? Że tej idealnej, czystej miłości już od dawna nie ma?

Która konkretnie z nas kazała Ci występować o kwotę rzędu 500 złotych (która jest śmieszna wobec możliwości zarobkowych Twojego męża)? Wystąpić mogłaś i o 10 tysięcy, najwyżej sąd ustaliłby niższe... Masz kupę dowodów, gdybyś chciała to pogrążyłabyś męża w sądzie, miazgę byś z niego zrobiła - gdyby tylko zachciało Ci się trochę zawalczyć a nie ignorować jego coraz większe chamstwo i pozwalać mu włazić sobie na głowę.

I jak jedna z dziewczyn napisała: szczęście, że Twoi synowie - a zwłaszcza ten najstarszy nigdy nie przeczytają tych ostatnich 2 -3 stron tego wątku. Mogliby mieć poważne problemy z zaakceptowaniem takiego oblicza mamusi...

1 482

Odp: Miłość trwa

Znowu zrobiło się tu gorąco. Ten wątek powinien się nazywać Muppet Show, a nie miłość trwa. Z tą różnicą, że Muppety to fajny śmieszny film, a to tutaj żałosne. Tylko tyle, żałosne. Ale w sumie dobrze, może to i lepiej, że jest taki wątek. Dziękuję Rodzicom, Rodzinie i  kilku znajomym, że  w pewnym momencie  pomogli mi  stanąć na nogi. I dziękuję, że mam jeszcze rozum, żeby pewnych teorii  publicznie nie wygłaszać.

1 483

Odp: Miłość trwa

Podejmując decyzje kieruję się opinią osób, któtym ufam i które są w pewien sposób dla mnie autorytetem. Z synem rozmawialiśmy o poruszeniu jakie wywołały moje poglądy. Właściwie to mogłam się spodziewać takiej krucjaty. Tego wątku w ogóle tutaj nie powinno być. Mam trochę problemów. Ale nauczyłam się, że ludzie się różnią. I może rzeczywiście nie wszystko jest dla wszystkich...  Dziekuję za głosy zatroskanych osób: "opamiętaj się". Życzę tego samego. Mój syn nieźle by się z tego uśmiał. Już to adekwatnie skomentował. Szkoda mojego czasu do przekonywania do swoich racji. Odmienne zdanie jest "niebezpieczne". I zapewniam, że zdania nie zmieniłam. Wręcz przeciwnie przekonałam się o słuszności.

1 484

Odp: Miłość trwa

Bet!
Twoje zycie, Twoje wybory!
Konsekwencje Twoich czynów odbija sie niestety na dzieciach.

Podziękują Ci jeszcze, że taki, a nie inny obraz rodziny wyniosły z rodzinego domu.

Ja juz sie więcej nie wypowiem w tym wątku!

1 485

Odp: Miłość trwa

A wcale Cie nie dziwi, ze tyle osob ocenia to co piszezsz w identyczny sposob? Nie dziwi Cie, ze to teraz? Nie widzisze, ze to reakcja na to, co piszesz? To Bet, rzeczywiscie nie pisz tutaj, bo na co Ci nasze zdanie?
Syn sie z Toba zgadza, rozmawiaj z synem. Dorosly jest, prawda? Jako partner do oceny pomyslow matki dotyczacych rozwiazania jej spraw malzensskich poprzez dzieci wykorzystane w roli mscicieli.
Sama mam problemy i nie zjadlam wszystkich rozumow, ale mam nadzieje, ze nigdy nie bede tak zaslepiona ja Ty.
Mimo to zycze Ci powodzenia i jak najmniej przyszlych konsekwencji  zwiazanych z podejmowaniem decyzji dzisiaj

1 486

Odp: Miłość trwa

Opinia osób, do których mam zaufanie, które są dla mnie w pewien sposób autorytetem jest dla mnie istotna. Wasze komentarze utwierdziły mnie w słuszności moich pogłądów. Cieszę się, że syn w zupełności je popiera i że o tym razem rozmawiamy. Tego wątku nie powinno tutaj w ogóle być... Gdyby nie to, że poznałam dzięki niemu fajnych ludzi, to jest dla mnie dodatkowym problemem.  Być może ktoś coś dobrze nie doczyta, nie do końca zrozumie... Być może leci jakaś fala. Dlaczego tak jest, że z synem spokojnie sobie na takie tamaty rozmawaimy, on uważa, że to dobry pomysł, a tutaj inni wiedzą "lepiej". Psychologa bardziej potrzebuje w tej chwili przez "życzliwe"komentarze niz przez męża. Życzę miłego dnia i proponuję zanim ktoś wyda osąd, żeby poukładał swoje życie i ocenił w pierszej kolejności siebie.

1 487

Odp: Miłość trwa

Bet - zycie mam w miare poukladane, ocen  i refleksji dla samej siebie nie zaluje.....
Wiesz odnosze wrazenie, ze zamiast Twojemu mezowi, to nam sie tu dostaje.
Jezeli uwazasz, ze chamstwa i pierdolanse Twojego meza sa mniej wymagajace pomocy psychologa niz nasze komentarze, no to nie komentuje...........

1 488

Odp: Miłość trwa

Szczerze mi Ciebie zal.
Wiecej tu nie pisze, co Cie nie zmartwi.
Ale jedno sprostowanie: ja bylam zyczliwa, choc tego nie zrozumiesz.
Powodzenia - szczerze.

1 489

Odp: Miłość trwa

No i ja się poczułam urażona. Ani razu nie oceniłam Ciebie. Komentarze gorsze od komentarzy Twojego męża. Ty zawsze wszystko wiesz lepiej bo każdy jest inny. Jak Ci pisałyśmy, że nie jest wobec Ciebie szczery to pisałaś, że Ty go znasz lepiej. Jak teraz piszesz o dzieciach i mało kto popiera Twój pomysł to też wiesz lepiej. Za każdym razem kiedy jest jakiś burzliwy temat to tylko Ty masz wyłączność na rację. Bo ... i tu lista wymówek. A w zamian słowa: lincz, ocena, krytyka. Oj Bet chyba bardzo potrzebujesz pomocy, nie naszej.

Powodzenia Ci życzę, obyś nigdy nie przyznała nam racji.

1 490

Odp: Miłość trwa

Jako córka narcystycznej matki z obrzydzeniem czytam komentarze bet. Myślisz tylko o sobie i to jest straszne. Dobrze, że ten wątek umiera bo aż strach pomyśleć czego bym się jeszcze dowiedziała. Już teraz wiem skąd się biorą takie okrutne i zapatrzone w siebie matki.

1 491

Odp: Miłość trwa

jesteście wszystkie sprawnie MANIPULOWANE a wy dalej z dobrym słowem wsparciem. czy nikt NAPRAWDĘ nie widzi co cię dzieje?? Bet jest tak przesiąknięta mężem że dokładnie "uprawia ten sport" z Wami jedynie używając innego słownictwa. tracicie energię na OSOBĘ o głębokim uzależnieniu tracącą kontrolę nad obiektem uzależnienia która działa myśli dokonuje wyborów w amoku. choć oczywiście deklaruje zupełnie coś innego. śledzicie ten wątek od początku czytacie go jak mniemam z uwagą i co? nie rzuca wam się w oczy brak konsekwencji w opisywanych emocjach odczuciach dokonywanych wyborach oj chyba źle piszę bet jest niesamowicie konsekwentna w wiązaniu coraz ciaśniejszych więzów z psychofagiem poświęca na to coraz to nowe ofiary kreuje własną filozofię życiową aby być "usprawiedliwiona" w swych dążeniach. tak działa jej mózg. produkuje wszystko tak aby nie dotknąć tego co prawdziwe od serca bezpieczne niezależne a PRZEDEWSZYSTKIM   O P O W I E D Z I A L N E. teraz nastąpił etap takiego ogólnego zrzekania się odpowiedzialności w imię celów wyższych typu system sądownictwa w Polsce czy też " problem uzależnionych mężczyzn i rola ich żon w społeczeństwie" porusza kwestie "społecznej sprawiedliwości" przedstawia nam własną filozofię odnośnie problemów kobiet "uciśnionych". teraz jej uwaga zamiast skupiać się na dojrzałym rozwiązaniu cierpienia dzieci zatacza ogromne wielkie niesamowite kręgi dotykające filozofii życiowych prawd ogólnych stereotypów itp. i robi z was wała. bo ona przede wszystkim wała robi z siebie. a ja mam wrażenie że ona zdaje sobie z tego sprawę. tyle i tylko tyle.

1 492 Ostatnio edytowany przez Zuza33 (2013-04-25 13:10:57)

Odp: Miłość trwa

Karolcia,może i masz rację,ale poszłaś po tzw.bandzie.
Pointa jest taka:ludzie tak naprawdę nie potrzebują naszych rad.
Podobno dobrymi radami piekło jest wysłane-ha!

1 493

Odp: Miłość trwa
Zuza33 napisał/a:

Karolcia-może i masz rację,ale poszłaś po tzw.bandzie.

Bet jeździ po bandzie i to od dawna i jakoś nikomu to nie przeszkadzało. Wszyscy nagle mają jej potakiwać i pisać w kółko jak to ją przytulają i żałują? Karolcia walnęła prawdę, od pewnego czasu też uważam, że bet manipuluje czytelnikami...

1 494

Odp: Miłość trwa

batszeba-miałam na myśli,że była szczera do bólu i użyła mocnych,lecz prawdziwych słów.
Jestem w tej samej drużynie!

1 495

Odp: Miłość trwa

Napiszę może tak. Mam swoje zdanie. Nie każdy się ze mną musi zgodzić. Obrażanie, obgadywanie, narzucanie swojego zdania, ocena.Ona to... ona tamto. Ocena mojego męża.  Mam prośbę, jeśli ktoś zamierza wyrazić swoją opinię lub ocenić niech może wcześniej się trochę przyłoży. Przeczyta uważnie. A nie ... komentuje ... jakby bez wyczucia...  Jakie ktoś ma prawo, żeby sobie płakać jak mają moje dzieci. Może zamiast odstawiać lament to porozmawiajcie z nimi. Przyjrzyjcie się sobie. Mój mąż został zwyzywany od dupków, karaluchów. Pogubił się, a może takie życie mu odpowiada. Mnie się jego zachowanie nie podoba. Ale też mimo tego co się wydarzyło mamy wspólnne dzieci. Był mi najbizszą osobą. Rozleciało się. Dzieje się źle. Ale równie dobrze ja mogłabym wpaść w nałóg.  Uzależnienie zmienia. Współuzależnienie zmienia. Może do tego dochodża jakieś specyficzne cechy charakteru. Ale każdy ma jakieś wady. No chyba, że wy nie macie.   I trudno jeśli ktoś poczuł się urażony. Ja róznież. Mam już jednak chyba "grubszą skórę" i nie tak łatwo biorę sobie słowa innych do siebie. Obojetne jak dobre intencje niektórymi kierują - to oceniają, ranią. Zbyt mało w tych komentarzach skłonienia do zastanowienia się, przemyslenia, trefleksji, wyciagnięcia wnisosków. Zbyt wiele krzyku, lamentu, oceny, krytyki ale takiej niekonstruktywnej, snucia wręcz wizji przyszłości. Ja też mogę niektórym taką stworzyć. Serio, to może być nawet niezłe odreagowanie. Jestem zniesmaczona tą krytyką kompletnie nie wnoszącą nic dobrego. Tym naskakiwaniem na kochanki, pchaniem do alimentów. Odpowiadam za swoje zycie, za dzieci.  W tej chwili mąż zostawia 3 x tyle ile ktoś mi tu pisał, że nawet mogę osiągnąć. Plus wszystkie możliwe opłaty: kredyty, telefony, media, ubezpieczenia, ogrzewanie, tenis. Co to za rady. Mam przynajmniej rozsądnego prawnika, siostrę,  psycholog, która od lat pracuje z osobami w podobnej do mojej sytuacji.  Ilu mężczyzn alimentów nie płaci , kombinuje. Jeśli mąż chce mieć wolność - to ona kosztuje. Czego się boi - że mu dzieci zwalę na głowę. Na chorobę męża czy jego zachowanie niewiele poradzę. Co robi ze swoim życiem to jego sprawa - ale dzieci mu nie odpuszczę. Czy jest z nią. Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Mowi, że nie jest. Jak na niego to może i się stara. Ale bez lecznia moim zdaniem to będzie mu ciężko. Nie będe go namawiać. Jest inteligenty, dorosły. Nie jesteśmy razem. Niech robi co chce. Zna moje zdanie. Czekam na długi weekend. Życzę trochę dystansu i tolerancji Jestem zadowolona z terapii... Lubię tam chodzić.

Posty [ 1 431 do 1 495 z 1 597 ]

Strony Poprzednia 1 … 21 22 23 24 25 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026