netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Miłość trwa

1 596 odpowiedzi264 213 wyświetleńzałożony przez bet, 13.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 … 25 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 1 597 ]

1

Temat: Miłość trwa

Witam Wszystkich,

Jak wiele osób czuję się speszona zwierzając się ze swojego życia.
Jednak w pewnym momencie, kiedy znajdujemy się na "życiowym zakręcie", potrzebujemy wygadania się, otrzymania wsparcia, rady...
Wypowiadalam się już w różnych wątkach, chyba dojrzalm do zalożenia wlasnego.

W chwili obecnej mieszkam sama z dziećmi. Syn niecale 17 lat, drugi niecale 13, córeczka 3,5 i najmłodszy wlaśnie skończył 2 miesiące. 
Mąż wyprowadził sie z domu do 21 letniej kochanki w lipcu, mieszka z nią nadal.
Poznałam go mając 16 lat. Chodziliśmy razem do klasy. Od 19 roku życia spotykał sie ze mną.
Byłam zakochana, on myślę że również. Zabiegał o mnie, wyjeżdżał za mną... to były piekne chwile.
Potem była wpadka - ciąża. Bardzo Go kochałam, do końca jednak nie byłam pewna czy za niego wychodzić.
Wydawał mi się lekkoduchem ( artysta), poza tym już wiedziałam, że rożni nas wyznanie.
Mniej więcej od 2 lat wcześniej zabiegał żebyśmy się pobrali. Kiedy dowiedział sie o ciąży od razu zaczął załatwiać ślub ( to był koniec 6 miesiąca - przyjechałam z zagranicy).
Zgodziłam się, mieliśmy po 23 lata.
Po ślubie zaczęło się urabianie. Prasuj koszule, zajmuj się sama dzieckiem itp. Były problemy z wyznaniem.
Chyba jak się zorientowała jego rodzina, że nie przejdę na ich wyznanie, zaczęli wplywac na mężą decyzje i tak właściwie z czasem stałam sie tak jakby ubezwłasnowolniona.
Bywało różnie, mąż bywał despotyczny, czułam jak mnie tresuje, ale potrafił być kochany, czuły.
Tak w jednej chwili trzeba było go unikać, a za moment był wesolutki.
Wiązało nas jednak głebokie uczucie ( przynajmniej z mojej strony) i mimo wszystko byliśmy małżeństwem w ktorym chyba była ta " chemia" pomimo tylu lat zwiazku.
Miłość uleciała kiedy mąz w grudniu 2010 poznał na rozbieranej sesji zdjęciowej obecna kochankę.
Ona sie zakochała, zaproponowała romans mimo dzieci i żony.
W lutym odkryłam pikantne maile. Wyparł się, wmawiał mi że to są tylko głupie maile i nic nie znaczące ' lizanie się z nia".
Świat mi się zawalił, czulam że to koniec naszej przygody, do tej pory obydwoje byliśmy " czyści'.
Czasem żałuje, że wtedy nie wyrzuciłam go z domu, no ale nie miałabym teraz mojego maleńkiego synusia...
Potem był istny koszmar, jakiś zły sen. Mąż w tym czasie ( lubił wypić od poczatku małżeństwa) pił coraz więcej.
chciał się kochać, to znowu mnie nie zauważał. Byłam i jestem wciąż jak nie sobą.
Zaszłam w ciążę. Jednego dnia kochał się ze mną prawie do rana, na drugi kiedy napisałam żeby kupił test pojechał do nie i spędził tam pierwszą całą noc.
Oczywiscie wówczas nie byłam tego świadoma. Mnie po tym powiedział, ze z nami koniec. On odchodzi, jestem glupia i mam cos z tym zrobić. To był dlaniego tylko sport. Nie chce znać tego dziecka, iwedziec czy to chłopak czy dziewczynka, bo to nie jest dziecko miłości.
Potraktował mnie jakbym złapała go na dziecko. To upokarzające. Kobieta, ktora ma 3 dzieci a mąż rozglada się za inną potrzebuje sprawiać sobie 4 żeby zatrzymać męża? Potraktował mnie jak tanią dziwkę. Zobaczyłam jaki jest w siebie zapatrzony...
Była przemoc, były moje łzy.
Samotna własciwie cała ciąża, samotny poród, samotna opieka nad dziećmi.

Nie umiem się przebudzić, pozbierać, nie chcę w to wierzyć. To jest dla mnie jak zły sen.
Brakuje mi nie tyle jego pomocy w domu, bo i tak dziecmi sie wlaściwie nie zajmował.
Brakuje mi bliskości...
Czuję się jakby wyrwal ze mnie calą kobiecość.
Patrzę innaczej na życie, może głebiej, ale jestem taka bezradna, zagubiona, smutna, to znowu walczę o siebie i o dzieci.
Życie się toczy, a ja tak okrutnie cierpię.
Jak mam życ, przetrwać, być wsparciem dla dzieci, jak odnaleźć radość, zapomnieć o bliskości...?

2

Odp: Miłość trwa

nie wiem co sie dzieje na tym świecie ... żadne słowa otuchy nie pomogą ... kazdy potrzebuje bliskości ... dzieci jak dorosna i beda mialy swoje dzieci to dopiero cie docenia ... trudny okres ... nie jestes sama ...

3

Odp: Miłość trwa

Napisałam może dość chaotycznie, wiele wydarzeń pominęlam.
Radzę sobie, wciąż jestem. Podobno świetnie wyglądam. Obmyślam plan dalszego działania.
Chce być niezależna finansowo, to puste miejsce po mężu zapełnić pracą, znajomymi, sprawiać sobie i dzieciom przyjemności. Być ojcem i matką dla dzieci - chociaż to niemożliwe.
Już widzę jak się zmieniłam. Wiele przeszłam...
Miałam wrażenie, żę w ciągu tych lat małżeństwa pracował abym straciła pewność siebie, abym była słaba.
Był o mnie zazdrosny.
Teraz czasem czuję się jak mała dziewczynka, ale czasem już w siebie wierzę.

4

Odp: Miłość trwa

długa droga przed Tobą. przypuszczam że długa i trudna. słuszna podjełaś decyzję co do usamodzielnienia finansowego. trochę to trudne przy malutkich dziciach ale możliwe. tym bardziej że "jaśnie pan" chyba zdaje sobie sprawę że obowiązek łożenia na dzieci nie zniknie w momencie wyprowadzki do kochanki. strasznie trudno Ci doradzić i znaleść słowa otuchy. podziwiam Cię za ten czas który z nim spędziłaś za Twoją siłę wczasie ciąży i póżniej. powodzenia

5 Ostatnio edytowany przez dor57 (2012-02-13 21:32:41)

Odp: Miłość trwa

I dobrze,że pominęłaś wiele rzeczy,bo pewnie "dolałabyś oliwy do ognia".....to co napisałaś wystarczy,żeby twojego męża nazwać zbiorem "jednoznacznych" określeń....tylko czy to coś zmieni?
Jesteś bardzo dzielną mamą,która na szczęście nie zagubiła siebie w tym całym bagnie jakie stworzył wam mąż? i ojciec?....
Ja też mam "pewien bagaż",który musiałam ciągnąć do pewnego momentu,ale go "rozpakowałam" i wiesz co?...też czuję się jak mała dziewczynka i dzięki temu wszystkiemu nabrałam sporo wiary w siebie i teraz już wiem...można być sobą i żyć,żyć.
Jesteś bardzo silną kobietą i na pewno tak wszystko dobrze zaplanujesz,że za parę lat będziesz musiała mocno wysilać umysł,żeby sobie coś z tego okresu przypomnieć. smile:)

6

Odp: Miłość trwa

Doskonale Cię rozumiem.

Wiesz co mi pomaga? Jak czuję tęsknotę za nim pytam siebie:
za czym dokładnie tęsknię,czego mi brakuje?
Jego-ale czego? Żeby mnie przytulił i powiedział,że kocha...
Ale po co? Przecież już od dawna nie wierzysz w jego słowa! I dobrze wiesz,że tulić to on chce,ale o połowę młodsze od ciebie:(
itd.
Zdałam sobie sprawę i uważam to za niezwykle cenne,że-ja nie kochałam go,ja kochałam stworzoną iluzję na jego temat!
I sama siebie oszukiwałam,że tym razem się uda...
I te myśli...kombinuje? Czy mówi prawdę?
Spalałam się.
Toć na chłopski rozum,jak można kochać kogoś kto zrobił Ci krzywdę?

Nie zgadzam się na takie życie!
Jestem warta miłości i tego żeby czuć się jedyną...
Bardzo Ci współczuję...i nie wiem czy moje pisanie coś Ci da.Mam też nadzieje,ze nie odbierzesz tego jako moje mądrowanie się.
To tylko takie moje refleksje...

7

Odp: Miłość trwa

Dziękuje, że do mnie piszecie.
Czuję się mimo wszystko, w tym wszystkim jakaś taka dzielna. Od dawna nie byłam z siebie taka dumna.
Ludzie wokół mówią mi, że radzę sobie na 5+.
Mam olbrzymie wsparcie w najstarszym synu, w bliskich. To cudowne jak widzi się jak bliscy Cię kochają i dodają otuchy.
Jestem zgrabna, płaski brzuszek po 4 ciążach, mam ładną buzię. Jeżdżę bardzo dobrze na nartach, śmigam na łyżwach ( kiedyś trochę trenowałam łyżwiarstwo figurowe), uwielbiam wycisk na rolkach, ładnie tanczę, znam bardzo dobrze angielski, nieco francuski, mam skończone studia, pomagałam mu w firmie i sporo dla niego zarabiałam, mam dzieci z których jestem dumna. Starsi chłopcy jeżdżą cudnie na nartach - startują w zawodach, grają w tenisa - młodszy trochę w turniejach, ma uzdolnienia plastyczne (po tatusiu)
Mnie męża w domu nie brakuje, właściwie jest może lepiej bez niego. Czujemy się swobodnie, dzieci siedzą przy mnie trochę jak kurczęta przy kwoce.
Brakuje mi miłości, przytulenia, bliskosci fizycznej - możeby wpadał na seks - oczywiście żąrtuję
Chciałabym dobrze zarabiać, nie dla samej chęci posiadania pieniędzy, tylko aby jemu i sobie pokazac, że ja też potrafię ( w tym jest ode mnie lepszy).
Boję się, zebym nie stała się zgorzkniała, złośliwa. Niestety czasem puszczą mi nerwy i taka dla niego jestem.
Muszę nad tym panować, ale jak sobie pomyśle że ja padam ze zmęczenia i niewyspania a on kocha się z tą dziewczyną i wygląda na takiego zadowolonego z siebie - to się wypalam, tak kurczę, mam w sobie złe emocje.
Chcę żyć dobrze, nie zgubić wartości ktorymi się kieruję. Dlatego też nie dopuszczam myśli, że mogłabym się kiedyś z kimś związać.
Czy dam radę żyć bez mężczyzny?

8

Odp: Miłość trwa

nie rozumiem tylko dlaczego nie zamierzasz już więcej być z kimś?

9

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Dziękuje, że do mnie piszecie.
Czuję się mimo wszystko, w tym wszystkim jakaś taka dzielna. Od dawna nie byłam z siebie taka dumna.
Ludzie wokół mówią mi, że radzę sobie na 5+.
Mam olbrzymie wsparcie w najstarszym synu, w bliskich. To cudowne jak widzi się jak bliscy Cię kochają i dodają otuchy.
Jestem zgrabna, płaski brzuszek po 4 ciążach, mam ładną buzię. Jeżdżę bardzo dobrze na nartach, śmigam na łyżwach ( kiedyś trochę trenowałam łyżwiarstwo figurowe), uwielbiam wycisk na rolkach, ładnie tanczę, znam bardzo dobrze angielski, nieco francuski, mam skończone studia, pomagałam mu w firmie i sporo dla niego zarabiałam, mam dzieci z których jestem dumna. Starsi chłopcy jeżdżą cudnie na nartach - startują w zawodach, grają w tenisa - młodszy trochę w turniejach, ma uzdolnienia plastyczne (po tatusiu)
Mnie męża w domu nie brakuje, właściwie jest może lepiej bez niego. Czujemy się swobodnie, dzieci siedzą przy mnie trochę jak kurczęta przy kwoce.
Brakuje mi miłości, przytulenia, bliskosci fizycznej - możeby wpadał na seks - oczywiście żąrtuję
Chciałabym dobrze zarabiać, nie dla samej chęci posiadania pieniędzy, tylko aby jemu i sobie pokazac, że ja też potrafię ( w tym jest ode mnie lepszy).
Boję się, zebym nie stała się zgorzkniała, złośliwa. Niestety czasem puszczą mi nerwy i taka dla niego jestem.
Muszę nad tym panować, ale jak sobie pomyśle że ja padam ze zmęczenia i niewyspania a on kocha się z tą dziewczyną i wygląda na takiego zadowolonego z siebie - to się wypalam, tak kurczę, mam w sobie złe emocje.
Chcę żyć dobrze, nie zgubić wartości ktorymi się kieruję. Dlatego też nie dopuszczam myśli, że mogłabym się kiedyś z kimś związać.
Czy dam radę żyć bez mężczyzny?

Nie musisz .. ktoś się znajdzie ... każdy potrzebuje bliskości ... znajdzie się przyjaciel ...

10

Odp: Miłość trwa

Okropny dzisiaj dzień.
Ponieważ mieszkam nad firmą, codziennie wiem o ktorej mąż przyjeżdża do pracy i o krorej wychodzi.
W każdy poniedziałek przyjeżdża przed 2 po poludniu, dzisiaj też w pracy był kilka godzin - wiadomo romantyczne walentynki.
Dobra.... już o tym nie myślę

To dosyć trudne do wytłumaczenia dlaczego nie chce sie z nikim wiązać.
Może kiedyś to wytłumaczę. Być może jestem z nim jeszcze zbyt emocjonalnie związana. To w końcu była pierwsza miłość.
Czasem chyba nawet po okropnych przeżyciach nie jest łatwo przestać kogoś kochać.
To jest już inne uczucie, nie potrafilabym z nim być. Zresztą on jest cały czas z nią.
Podobno znowu mówił siostrze, że nie chce z nią być, że chce sie wyprowadzić, że ma Jej dosyć.
Tylko on tak mówi od tak dawna i wciąż z nią jest.

11

Odp: Miłość trwa

l_ukrecja dobrze prawi smile Stań przed lustrem, podnieś głowę do góry, zobacz jak dobrze wyglądasz i jakie masz wspaniałe dzieci.

12

Odp: Miłość trwa

Niestety często rozpaczam...
No, ale w piatek idę ze znajomymi potańczyc.
Najpierw zamierzam jechać z synem na zakupy i sprawić sobie jakieś imprezowe ciuszki. A co tam, nie będę płakać w czterech ścianach.
Mam nadzieję, żę trochę zabawy dobrze mi zrobi. Jesli nie zasnę na stojaco, bo mały nie daje pospać

13

Odp: Miłość trwa

no dzien juz minął ... tez potrzebuje odskoczni ... zmęczony psychicznie jestem ...

14

Odp: Miłość trwa

bet podziwiam cię smile

15

Odp: Miłość trwa

Dzięki za miłe słowa.
Niesamowite jest, że czasem nawet jak jest ciężko, to można się cieszyć na zmiany.
Mam nadzieję, że te zmiany spowodują, że będę kiedyś szcześliwsza, że popatrzę wstecz i pomyślę sobie - warto było to przeżyc, wylać morze łez, cierpieć...

16

Odp: Miłość trwa

Bet...znamy się przecież nie od dziś wink
Jesteś cudowną, silną i szalenie mądrą kobietą!  Przed Tobą jeszcze wiele dobrego i wielka, namiętna miłość , jestem tego pewna:)
A ja wierzę....że to całe cierpienie nie jest na marne...że to nas czegoś uczy...że do czegoś prowadzi smile

Ściskam mocno!

17

Odp: Miłość trwa

Hej, Pe
Fakt, trochę się już tu znamy.
Jesteś super, chyba jak mało kto umiesz pocieszyć.
Ach, ta namiętna miłość... szkoda, że nie widzisz jak się teraz uśmiecham
Wariatki romantyczki, fajnie by było jeszcze coś takiego przeżyć.
Jakby mojemu mężusiowi nie odwaliło to tak pewnie więdłabym w małżeństwie.
Mam wrażenie, że było mi w nim coraz gorzej a jemu coraz lżej.
Teraz przynajmniej już nie ma powrotu do tego co było. Może być tylko albo lepiej albo gorzej.
Mimo wszystkich przeciwnosci ja wybieram to pierwsze!
Napisz jeszcze do mnie kiedyś dzielna mamusiu

18

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Hej, Pe
Fakt, trochę się już tu znamy.
Jesteś super, chyba jak mało kto umiesz pocieszyć.
Ach, ta namiętna miłość... szkoda, że nie widzisz jak się teraz uśmiecham
Wariatki romantyczki, fajnie by było jeszcze coś takiego przeżyć.
Jakby mojemu mężusiowi nie odwaliło to tak pewnie więdłabym w małżeństwie.
Mam wrażenie, że było mi w nim coraz gorzej a jemu coraz lżej.
Teraz przynajmniej już nie ma powrotu do tego co było. Może być tylko albo lepiej albo gorzej.
Mimo wszystkich przeciwnosci ja wybieram to pierwsze!
Napisz jeszcze do mnie kiedyś dzielna mamusiu

Bet Kochana z przyjemnością będę Cię tu odwiedzać smile
Cudownie jest obserwować jak rozkwitasz !!!
Ściskam Cie bardzo mocno!!!! smile

19

Odp: Miłość trwa

Nie mogę dojść do siebie...
Spotkałam dzisiaj " Kicię " mojego mężą ( on do niej tak pisal)
Nigdy nie chciałam z nią rozmawiać. Syn rozpoznał Ją w centrum handlowym.
Ona też nas poznała. Nie wiem co mnie naszło, mąż załatwił jej pracę (hostessa stała przy Aucie i rozdawala ulotki)
Podeszłam do niej i powiedziałam " cześć, ty jesteś Kicia" Najpierw się wypierała, było strasznie, mnie trzęsły sie ręce, drgały usta. Zapytałam czy nie jest jej głupio zadawać się z facetem, który ma czwórkę dzieci, przecież ja tez kiedyś ojciec zostawił...
A ona: jaka czwórka co ty pleciesz M mówił, że macie 2. Wkręcasz mnie
Normalnie ona mi nie wierzyła.
Ja Jej, no co ty mam sobie dzieci wymyślac.
Chciała żebym Jej pokazała zdjecia. Była w szoku. Ukrył przed nia tego 13 latka i oczywiście najmłodszego.

Sory, ciężko siie pisze i nie wiadomo jak to wszystko opisać.
Słuchajcie ona była w szoku, jak jej powiedzialam co jej mówi jak chce sie "bzykac", jak Ją bajeruje itp.
Wiecie on Ją wsadził w moją rolę. Wszystko z najmniejszymi detalami tak jak ze mną. On Ją urabia tak jak urabiał mnie.
Ona juz na niego pracuje, nie wychodzi na imrezy, nie spotyka sie ze znajomymi.
Dwa razy już zdążyła być w ciąży i poronić. On strasznie chce mieć z nia dziecko...
Mówi jak kocha dzieci i takie tam bajery...
Oczywiście to Ona chciała z nim zerwać...
Facet boi się, żę ona może Go rzucić. Jak wpakuje Go w dziecko to nie bedzie miała co zrobić.
On Ją w sobie rozkochał tak jak mnie.
Chciała, żeby do męża zadzwonić bo wyładował sie Jej telefon. Zadzwonił syn.
Po ktorymś telefonie, puściła mi na głośnomówiący... mąż tłumaczył Jej że tak jakoś wyszło że nie mógłpowiedzieć Jej o tej pozostałej dwójce dzieci, że nie chce być ze mna, żę chce być z nią, a przyjechać tam nie chce bo nie chce mnie widzieć.
Dała mi swój numer telefonu.
Oczywiście mąż nagadał Jej że ja jestem wariatka.
Wtedy jak mnie pobił to że to ja na niego napadłam.
Wiecie co boję się przyszłośći, bo kochałam Go. Może gdzieś jeszcze w głebi do dzisiaj. Teraz widzę, że dobrze, że mam to za sobą.
Boję się trochę Jego zemsty. Ja mu się wyrwałam, to teraz wstawia Ja na moje miejsce.
Muszę dojść do Siebie.
Ile on chce mieć tych dzieciaków, kiedy Ja się z tego koszmaru obudzę?

20 Ostatnio edytowany przez atmosfere (2012-02-17 14:39:15)

Odp: Miłość trwa

A ja myślę, że dobrze się stało, że się spotkałyście.
Ona zobaczyła, że naprawdę istniejesz,  że jesteś normalną kobietą z czwórką dzieci, ona pewnie zobaczyła w Tobie swoją przyszłość z misiem: kłamstwa, przemoc, manipulacje, opuszczone dzieci.
Ty zobaczyłaś z kim tak naprawdę żyłaś, zobaczyłaś młodą, naiwną zmanipulowaną przez Twojego męża dziewczynę.

Założę się, że długo tam raj nie potrwa. Wyszedł na jaw tak istotny szczegół jak czwórka dzieci nie dwójka to Bóg sam wie co miś jeszcze ukrywa przed kochanicą? Zapewne naiwne dziewczę będzie teraz zastanawiało się co to jeszcze miś przed nią ukrył?
Ta myśl będzie ją powolnie, skrycie zjadać: czy on kłamie? co jeszcze ukrywa?
Może podeślij jej akty urodzenia dzieci?
  Tobie jest bardzo źle, wiem że to żadne pocieszenie ale tej młodej też już nie będzie słodko, lekko. Zasiałaś ziarno w ich związku, to ziarno wykiełkuje i spowoduje rozpad ich związku, to tylko kwestia czasu, przekonasz się o tym.


  Znając takie przypadki można oczekiwać że za jakiś czas miś zapuka pokornie do Twoich drzwi ze stwierdzeniem, że jednak kocha Ciebie a ona to błąd życiowy...

Pytanie; czy Ty teraz chcesz go chcesz gdy zobaczyłaś, że wyparł się własnych dzieci, porzucił Ciebie, poniżył.

  To jest pytanie, czy Ty go zechcesz.
Po takiej akcji na Twoim miejscu podczas tego spotkania z kicią podziękowałabym jej, że zabrała tego jadowitego gada do siebie.

21

Odp: Miłość trwa

Własnie mi mąż wyznał, że Ja kocha.
Właściwie to on się stara, po prostu Ją kocha, tak sobie mnie razem z "Kicią" mnie obrobili.
Tak, jestem teraz w okropnym stanie. On mnie tak rani, on chce mieć z nią dzieci, bo tak bardzo Ją kocha.
Kazałam mu zabrać reszte swoich rzeczy z mieszkania. Zrobi to później...

22

Odp: Miłość trwa

Bardzo współczuję. Szkoda dzieci. Po tym co się dzieje u mnie w małżeństwie to miałem złe zdanie o kobietach i ich uczuciach. Ale jak czytam co się dzieje to zweryfikowałem poglądy. Jakoś nie widuje się samotnych facetów (rzadko) z dziećmi. Raczej kobiety są pozostawione same sobie z dziećmi. Trzymaj się bet.

23

Odp: Miłość trwa

Eeee,  z tą miłością  jego do niej wcale nie byłabym taka pewna, nie mylmy oszołomienia, pożądania z miłością.

Mój mężulek też zostawił mnie i dziecko dla młodszej, twierdził że ją kocha, latał z jej zdjęciami po naszych znajomych, złożył pozew rozwodowy, do mnie mówił, że mnie nienawidzi, nie kocha, żałuje, że mnie poznał, wielokrotnie wyzywał, poniżał, chciał zamknąć w szpitalu psychiatrycznym, porzucił swoje dziecko, dziecku tamtej kupował drogie prezenty, polubił.
I CO?
Teraz ja jestem w pracy, on dzwonił dziś 3 razy kiedy wracam bo tęskni, codziennie widzę i słyszę  że mnie kocha, że jestem najwspanialsza. I tak już od roku.

Więc sama widzisz. On narazie nie myśli zwojami mózgowymi, za niego myśli dolna część ciała, te statystyczne 17 cm.

Wyluzuj, rób swoje, złóż pozew na alimenty na czwórkę dzieci,  a nie zaniżaj na kwocie, zobaczysz jak  ich miłość osłabnie, w tempie błyskawicznym.

24

Odp: Miłość trwa

Dokładnie. Ten co myśli tymi centymetrami to powinien rozważyć skorzystanie z usług pewnych kobiet i odpuścić sobie jakąś miłość, która bardzo szybko się kończy. Ale nie wytłumaczysz jak się nie przekona. Zniszczy wszystko do tego czasu.

25

Odp: Miłość trwa

Nie, oni raczej planuja wspólna przyszłość. On bardzo chce miec z nia dziecko.
Ja urodziłam, ona w tym czasie dwa razy poroniła. Może też tego dziecka chce.
Mąż jawi mi sie teraz jako okrutny człowiek.
Kiedy mnie mówił, że " mam coś z tym zrobić" - czyli z ciążą, z nią starał sie o dziecko, ktore straciła.
Więc gdybym mu uległa, sama żyłabym w przeświadczeniu że zabiłam własne dziecko a ona chodziłaby z brzuszkiem...
Te wszystkie jego przedstawienia, że z nią zerwał - to kłamstwa. Tak naprawdę to ona wyrzucała jego.
Czyli on tak cały czas grał, udawał. Mnie płakał, że gdyby zaszła w ciążę to chyba wylądowałby w psychiatryku
Nic dzisiaj nie spałam, tak znowu coś się zawaliło.
Oczywiście, słysze teraz jaka ona jest dobra, jak o niego dba, że chyba nie uważam, że nie mam sobie nic do zarzucenia itp.
Nie, nie mam sobie nic takiego do zarzucenia co zasługiwałoby na takie traktowanie.
Nie jestem święta, ale na to co on robi mnie i zrobił dzieciom nie ma usprawiedliwenia- ma nadzieję, że nie jestem w błędzie

26 Ostatnio edytowany przez Motylewemgle (2012-02-17 19:25:27)

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Nie, oni raczej planuja wspólna przyszłość. On bardzo chce miec z nia dziecko.
Ja urodziłam, ona w tym czasie dwa razy poroniła. Może też tego dziecka chce.
Mąż jawi mi sie teraz jako okrutny człowiek.
Kiedy mnie mówił, że " mam coś z tym zrobić" - czyli z ciążą, z nią starał sie o dziecko, ktore straciła.
Więc gdybym mu uległa, sama żyłabym w przeświadczeniu że zabiłam własne dziecko a ona chodziłaby z brzuszkiem...
Te wszystkie jego przedstawienia, że z nią zerwał - to kłamstwa. Tak naprawdę to ona wyrzucała jego.
Czyli on tak cały czas grał, udawał. Mnie płakał, że gdyby zaszła w ciążę to chyba wylądowałby w psychiatryku
Nic dzisiaj nie spałam, tak znowu coś się zawaliło.
Oczywiście, słysze teraz jaka ona jest dobra, jak o niego dba, że chyba nie uważam, że nie mam sobie nic do zarzucenia itp.
Nie, nie mam sobie nic takiego do zarzucenia co zasługiwałoby na takie traktowanie.
Nie jestem święta, ale na to co on robi mnie i zrobił dzieciom nie ma usprawiedliwenia- ma nadzieję, że nie jestem w błędzie

odpowiem jednym zdaniem:
m?j robił dokładnie to co Tw?j, kropka w kropkę....i... wr?cił do domu, miłość się skończyła,

zobaczysz że w Twoim przypadku tak samo będzie, kwestia czasu, jeszcze będziesz miała okazję roześmiać mu sie w twarz.
Teraz to on pierdzieli jak potłuczony. Zlewaj to i r?b swoje ale ostrzegam: nie zachowuj się biernie, walcz o swoje. Nie b?j się go, pokaż mu że jesteś silna.

27

Odp: Miłość trwa

Po tym co zrobił, nie myslę o jego powrocie.
Dla mnie to on ma jakieś zaburzenia osobowości. Stał się nieobliczalny. Boję sie zemsty w postaci ograniczenia finansów na dzieci. Już dzisiaj mi to pokazał.
No bo cóż on jeszcze może zrobić, żeby mi dopiec.
Chyba do zabójstwa nie jest zdolny.

28

Odp: Miłość trwa

Bet....ja wiem że spędziałaś z nim kawał życia, że kochałaś mocno, że żal Ci rodziny, czasu, wspomnień...
Wiem i czuję że tęsknisz, że myślisz, że to Cię dręczy i wciąż boli.....
Znasz moją historię...czasem też mam takie stany....

Ale przeczytaj chłodnym okiem to co napisałaś.....

Okłamywal Cię....panią "kicię" także (!!!!!!!!!!!!!!!!!!) ....czy naprawdę chcesz być z kłamcą?????
Nazwał swoje dziecko "czymś".....pytam się jak tak możnaaaa???????

Bet...jesteś wspaniałą, mądrą kobietą. Wierz mi....to on stracił swoje szczęście.
A tej 21 latki....poprostu mi żal...bo ta dziewczyna jest i będzie ofiarą...ale jest dorosła..."wie" co robi.

Kochana....masz cudowną rodzinę...jesteś TY i dzieci...nie ma tu nieszczerości, obłudy....jest prawda i bezinteresowna miłość!!!
Teraz jeszcze musisz nauczyć się (tego czego i ja się uczę;) ) obojętności....

Żyj własnym życiem.....myśl o sobie...odkrywaj siebie....
I olej ich......


A karma wraca....ja w nią mocno wierzę ! smile

29

Odp: Miłość trwa

Piszesz o ograniczeniach finansowych.....zabezpiecz dzieci.....alimenty muszą być przyznane sądownie!!!
I tu nie ma zmiłuj.....Twój jm ma dzieci - całą czwórkę .....i ma zobowiązania!!!!

Głowa do góry Bet....będzie dobrze smile

30

Odp: Miłość trwa

Nie ma co szalec. N arzie zostawil 100 zl mniej na tydzien niz w ostatnich tygodniach.
Jesli nie bedzie tragicznie, bede si ewstrzymywac z jakimis krokami.
W przyszlym tygodniu pojde do prawnika.
Nie wiem cz bede wystepowala o rozwod. W wakacje sie do tego pchalam.
Teraz mi sie nie spieszy. Powiedzialm ze rozwodu mu nie dam, chyba ze mi zaplaci na dzieci
Jesli jest jego wina, jak sie tu zorientowalam, to moge na rozwod nie wyrazic zgody.
Nie wiem jak to jest kiedy maja dziecko.
Wiem, pewnie sie tu na mnie posypie.
Nie jestem na rozwod jeszcze gotowa, chce wytrzymac i to przedluzyc. Im starsze beda dzieci tym latwiej bedzie mi stanac o wlasnych silach (finansowo). Musze byc bardziej niezalezna finansowo!
Chociaż wszystko może się zmienić w każdej chwili
On jest genialnym czlowiekiem. Z wszystkiegp potrafi wybrnac, ale mnie sprzyja szczescie.
Tego musze sie trzymac.

31 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2012-02-18 13:00:59)

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

...Nie wiem cz bede wystepowala o rozwod. W wakacje sie do tego pchalam.
Teraz mi sie nie spieszy. Powiedzialm ze rozwodu mu nie dam, chyba ze mi zaplaci na dzieci
Jesli jest jego wina, jak sie tu zorientowalam, to moge na rozwod nie wyrazic zgody.
Nie wiem jak to jest kiedy maja dziecko.
Wiem, pewnie sie tu na mnie posypie.
Nie jestem na rozwod jeszcze gotowa, chce wytrzymac i to przedluzyc. Im starsze beda dzieci tym latwiej bedzie mi stanac o wlasnych silach (finansowo). Musze byc bardziej niezalezna finansowo!
Chociaż wszystko może się zmienić w każdej chwili
On jest genialnym czlowiekiem. Z wszystkiegp potrafi wybrnac, ale mnie sprzyja szczescie.
Tego musze sie trzymac.

Masz czas i prawo aby wszystko przemyśleć. Decyzja o rozwodzie musi być świadomie przemyślana i nie może wynikać z chęci zemsty a jej odkładanie wcale nie jest niczym złym. Ja też nie byłam pewna czy chcę rozwodu, dlatego wystąpiłam w pierwszej kolejności z pozwem o alimenty, bo jeszcze mąż przez 4 miesięce w ogóle nie dokładał się do utrzymania dziecka. 

Jeśli Twój mąż ma dziecko lub chce mieć je z inną kobietą, to raczej masz duże szanse na rozwód z orzeczeniem jego winy. Takie rozwody na pewno są trudniejsze, bo jest to wojna pychologiczna ale warto zawalczyć i próbowoć udowodnić wine rozpadu małżeństwa ex.

32

Odp: Miłość trwa

Nie wyobrazam sobie co zrobie jak przestanie placic. Wydatki tygodniowe mam bardzo duze. W dodatku teraz nie pracuje, bo jestem na macierzynskim ( dorabiam, ale to sa male kwoty), skonczyla mi sie umowa o prace ( w styczniu) a wykazywana mam najmniejsza mozeliwa pensje.
Na chwile obecna nie mam za co utrzymac 4 dzieci. On mnie straszy, ze nie wykazuje dochodow.
Fakt, troche jedzie po debecie.
Robi sie goraco.
Dobrze, ze udalo mi sie juz urodzic malego i ma chociaz 2 miesiace.
Mąż mnie przeraża. Tutaj ma 4 dzieci, z nią nie ma ślubu, ze mną rozwodu, straszy Ją że ma chore serce i chce Jej koniecznie zrobic kolejne. Jak jemu sie coś stanie to co z tymi dziećmi.
Chce mieć dzieci, bo Ją kocha. To jakiś wariat egoista. Kto normalny jak kocha od razu chce się rozmnażać.
Jest cykor i chce Ją zatrzymać dzieckiem, a ja myślałam że jest na odwrót...

33

Odp: Miłość trwa

bet, faktycznie wariat, zatrzymanie kochanki dzieckiem, nawet mi jej żal, bo pewnie za chwilę będzie płakać, że "jej cudowny miś, który tak ją kochał" zostawi ją w ciąży albo z małym dzieckiem. Jak można być tak głupim i wierzyć w miłość do dzieci, jak do swoich się nie przyznaje? Za naiwność płaci się dużą cenę.

Walcz o siebie i o dzieci, ja bym Ci jednak radziła wystąpić o alimenty, dla Ciebie liczy się każdy grosz, a on już zaczyna kombinować z kwotą płaconą na dzieci i pewnie będzie kombinował coraz bardziej.
Życzę Ci dużo siły.

34

Odp: Miłość trwa

Oj, tak z nim to nic nie wiadomo.
Zrobił z niej sobię taką Bet nr 2. Po prostu nas zamienił i prowadzi życie jakby się nic nie działo.
On Ją tym dzieckiem chce zatrzymać, bo to on się boi że ona odejdzie. Nie wierzę żeby to dziecko chciał zostawić.
Szybciej ta dziewczyna zmądrzeje...
Jestem wciąż roztrzęsiona.
Ciągle coś, ja jestem tym tak zmęczona, a jeszcze tyle przede mną.
Pojdę chyba w poniedziałek do psychologa, muszę się pozbierać.
Teraz jeszcze mśći się na mnie, że Go nie chwalę, bo on się starał.

35

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Oj, tak z nim to nic nie wiadomo.
Zrobił z niej sobię taką Bet nr 2. Po prostu nas zamienił i prowadzi życie jakby się nic nie działo.
On Ją tym dzieckiem chce zatrzymać, bo to on się boi że ona odejdzie. Nie wierzę żeby to dziecko chciał zostawić.
Szybciej ta dziewczyna zmądrzeje...

Bet.....ta dziewczyna ma 21 lat!!!! Czy ona się uczy? Czy ona ma rodziców? Jest młoda i tak strasznie naiwna.....

bet napisał/a:

Jestem wciąż roztrzęsiona.
Ciągle coś, ja jestem tym tak zmęczona, a jeszcze tyle przede mną.
Pojdę chyba w poniedziałek do psychologa, muszę się pozbierać.
Teraz jeszcze mśći się na mnie, że Go nie chwalę, bo on się starał.

Bet Kochana roztrzęsienie jest naturalne. Zmiany nastrojów...huśtawki. Psycholog jak najbardziej. Zawsze jest to jakieś psychiczne wsparcie.

bet napisał/a:

Teraz jeszcze mśći się na mnie, że Go nie chwalę, bo on się starał.

Taaaa pewnie....bo to przeciez Twoja wina że Cię okłamał. Kłamał bo był nieszczęśliwy. On się starał a potem z tej rozpaczy Cię zdradził. A teraz z rozpaczy chce zrobić dziecko 21 latce.....
Bet to są usprawiedliwienia przed samym sobą.
Starać się to znaczy wziąć odpowiedzilność za rodzinę. Starać się to udać się do terapeuty jeżeli jest kryzys albo zabrać żonę na Kanary żeby rozpalić namiętność.

Co do spraw sądowych to jeżeli nie czujesz się gotowa na rozwód to nie musisz teraz. Przecież Tobie się nie spieszy tylko jemu wink
Zadbałabym o alimenty na dzieci. Pamiętaj tez że masz prawo walczyć o alimenty także na siebie!
Nie ufaj mu....bo jego słowo jest nic nie warte....może przestać płacić w każdej chwili. Zadbaj o siebie i dzieci. Zabezpiecz się bo to ważne.

pozdrawiam ciepło:)

36

Odp: Miłość trwa

W necie i w życiu często spotykałam się z opinią, że w kwestii alimentów dobrze jest się "dogadać" z ojcem dzieci ale raczej w Twoim przypadku nie dojdziesz do normalnego porozumienia z mężem. Przykro mi to mówić ale Twój mąż nie zachowuje się racjonalnie, mając czwórkę dzieci w tym jedno tak malutkie.

Ja złożyłam pozew o alimenty 4 miesiące po rozstaniu i Sąd I instancji po 9 miesiącach szarpanki wydał wyrok płacenia alimentów od daty rozstania a nie złożenia pozwu ale niestety jmąż złożył apelację i zmieniono od daty złożenia pozwu. Więc jeśli widzisz, że Twój mąż zaczyna "kombinować" a nie masz wsparcia w bliskich, to nie zwlekaj ze złożeniem pozwu. Niestety często właśnie kwestie finansowe zmuszają nas kobiety do trwania w związkach, które nie maja przyszłości lub godzenie się na warunki jeszcze mężów. Jeśli będziesz miała przyznane alimenty na dzieci a może i na siebie, to będziesz "królową sytuacji". Kurcze gdyby nie ta kas... Moja córka mówi mi, że pieniądze szczęścia nie dają ale bardzo ułatwiają życie.

37

Odp: Miłość trwa

Droga Bet bardzo Ci współczuję. Uważam, że powinnaś zabezpieczyć swoje interesy jak najszybciej. Kiedy urodzi się dziecko pozamałżeńskie, będzie miało ono prawo do wszystkiego tak samo jak obecne wasze dzieci. Nie wiem czy byłoby dobrze sporządzić na ten czas rozdzielności majątkowej, miałabyś gwarancję do połowy obecnego majątku. Jęsli czuje się winny to dobrze byłoby wykorzystać to w twoim interesie i sporządzić akty, np darowizny na Ciebie, rozszerzenie wspólności majątkowej.Często w pierwszym okresie zauroczenia faceci są zdolni do wyrzeczeń, potem już jest walka o przysłowiową łyżeczkę.Ja po tym jak mąż mi oświadczył, że zakochał się w innej (zdrada emocjonalna) prawie natychmiast wykorzystałam sytuację i w miarę satysfakcjonujący sposób zabezpieczyłam interesy swoje i moich dzieci. Głównym motorem była myśl o złapaniu męża przez jakąś cizię  na kasę , bo tego mu nie brakuje. To moje rady, ale sama wiesz jak najlepiej postąpić.

38

Odp: Miłość trwa

Będę się kontaktować z prawnikiem.
Niektórzy z was niestety wiedzą, jakie to okropne uczucie, kiedy wraz z rozpadem małżeństwa dzieci przestają się liczyć.
Dla nas to jest koszmar. Jak jakiś straszny sen.
Moje życie legło w gruzach i nie mam tu na myśli tylko braku bliskiej osoby. Po tych wszystkich rewelacjach jakoś tak samoistnie przestałam za nim tęsknić. Nie mam pragnienia, aby stał się cud i jakoś się nam poukładało.
Boję się go. Dla mnie stał się niebezpieczny. Nie umialabym mu zaufać.
Lękam się przyszłośći, tak bardzo...
Miałam nadzieję, że dzieci będą mogły na niego liczyć.

39

Odp: Miłość trwa

Dla mnie właśnie to porzucenie dziecka było i jest najbardziej bolesne.
Nie rozumię jak ktoś może mówić, że kocha bardzo swoje dziecko i widzieć się z nim tylko raz w tygodniu ok.30 minut w czasie jazdy samochodem. Tak naprawdę ojciec dziecka w ogóle nie zna swojej córki a kocha ją na swój sposób. 
Mój jeszczemaż w swojej nienawiści do mnie wraz ze swoją matką chcą mi odebrać prawie 16 letnią córkę ale ona wie, że bardzo ją kocham.

40

Odp: Miłość trwa

Lady_AL/F, czytałam o twoich problemach.
To jest niemożliwe co niektórzy w zemście na kobiecie potrafia zrobić dzieciom.
Twój mąż nie ma szans, żeby Ci ją odebrać.
Wiesz oni chyba wiedza, że juz niczym nie potrafią nam dokuczyć, że kochamy swoje dzieci. Jak matka widzi smutek dziecka to dla niej największa męka.
Alimenty przeciez też są na dzieci, my sobie jakoś poradzimy.

41

Odp: Miłość trwa

Dzisiaj jest mi już trochę lepiej, ale wciąż czuję ten niepokój.
Dlaczego nigdy nie przyszło mi do głowy, że coś takiego może się wydarzyć. Jakby ktoś jakieś 5 lat temu powiedział mi, że zostanę uwikłana w taką historię i zostanę sama z 4 dzieci, pomyślałabym, że to jakiś żart, że takie rzeczy się nie zdarzają.
Tak szybko można zniszczyć małżeństwo, rodzinę.
Ja wiem, że wiele osób tłumaczy sobie, że każdy ma prawo do miłości. Tylko tak łatwo jest się zakochać i rzucić przeszłość. To zaczyna być tak powszechne i akceptowane społecznie...
Ona ma dopiero 21 lat i wiąże się z facetem obciążonym czwórką dzieci!, 18 lat starszym od niej.
Jest zepsuta, ale mogłaby jeszcze ułożyć sobie życie, mieć zwykły dom, rodzinę.
Mąż miał kasę, ale teraz jest coraz gorzej. Gdyby to się tak nie potoczyło, nie byłoby źle.
Te wszystkie jego kłamstwa, to już nie są ważne, ale to, że tak usilnie próbuje mieć z nią dziecko - to jest dla mnie największym szokiem i najbardziej mnie przeraża.
Może jakiś mężczyzna na tym forum potrafi mi wytłumaczyc, czy to normalne, czym on sie kieruje.
Jego absolutnie nie stać na utrzymanie dwoch domów i pięciorga dzieci.

42

Odp: Miłość trwa

Bet ten niepokój o którym piszesz będzie Ci towarzyszył jeszcze długo.
Pytasz dlaczego ale wiesz dobrze że nie uzyskasz odpowiedzi. Takie sytuacje uczą że tak naprawdę niczego i nikogo w zyciu nie można byc pewnym. Gdyby ktos mi powiedział że mój maż porzuci mnie w ciąży...postukałabym się w glowę i powiedziałabym...nigdy.. Ale nie ma czegoś takiego jak nigdy i zawsze.
Patrząc na to z pozytywnej strony nie wiemy co na nas jeszcze czeka. Może coś cudownego, ktoś niesamowity i godny naszej miłości smile

Piszesz że takie sytuacje są akceptowane przez społeczenstwo....niestety masz rację. Ludzie nie potrafia zrozumiec póki ich taka krzywda bezpośrednio nie dotknie. Nie mamy na to wpływu.

Wracając do sytuacji twojego jeszcze męża. Ta dziewczyna jest za młoda, głupia, naiwna. Może teraz czuje że chwyciła Pana Boga za nogi ale to minie. Myślę że to potrwa jeszcze jakiś czas ale naprawdę Bet ....nie wróżę tej parze kolorowej przyszłości. Myślę że to się kiedyś skończy. Tak uważam.
Tak naprawdę to współczuję Twojemu męzowi. Miał cudowną kochającą rodzinę. Wspaniałą żonę. I stracił to!!! Stracił szcunek własnych dzieci i najbliższych. Nie ma nic bardziej wartościowego!

Nie myśl o nich Bet! Pomyśl o sobie, o zabezpieczeniu i o własnym spokoju! Pomyśl o swoich marzeniach i rzeczach na które zawsze miałas ochotę a Ci umknęły smile

pozdrawiam ciepło

43

Odp: Miłość trwa

Pe, masz racje...
tak dobrze rozumiesz innych
Myslę o przyszłośći, ale wiesz jak to jest ciężko z takim małym dzieckiem, a co z pozostałymi.
Trudno mi jest ruszyć z miejsca, ale dobrze, że póki co mam wsparcie nawet w teściu, który raczej był mi nieprzychylny. U niego jestem oficjalnie zatrudniona ( pensji i tak nigdy nie dostawałam, a moje zarobki szły do męża na konto).
Jednak troche odżyłam, super sobie potańczyłam w ostatki i to mnie lekko odstresowało. Poczułam sie kobietą i zobaczyłam, że bez niego można bawić się bardzo dobrze.
Właściwie to na pewne zmiany w moim życiu nawet się cieszę.
Ja rozumiem, że jak ma inną na moje miejsce to sie we mnie odkochał, to nie istnieję. Tylko te nasze ukochane dzieci, co z nimi. Tak bardzo je kochaliśmy wspólnie. Przecież ja mu ich nie zabrałam.
On kiedyś żył tymi dziećmi. On tak jakby zdradził również te dzieci.

44

Odp: Miłość trwa

Widzisz Bet...może nie powinnam tak myśleć, może się mylę...ale dla mnie taki człowiek zdradza dzieci na swój sposób. Robi im ogromną krzywdę. Zabiera im przecież coś niesamowicie istotnego: poczucie bezpieczeństwa, wiarę...szczęśliwe, normalne dziecinstwo!!! To krzywda której odbudować się nie da.
Ale Bet...dzieci są mądre...odróżniają dobro od zła. Wiedzą i rozumieją. Dla nich na pewno jesteś bohaterką;)
Widzą że cierpisz ale też walczysz!!! Nie poddajesz się i nie załamujesz smile

Duuuużo czasu musi minąć abyśmy się pozbierały, nie myślały, zobojętnialy. Myślę że taka krzywda już zostanie w nas w pewnien sposób na zawsze. Takie doświadczenie zmienia. Ale trzeba szukać pozytywów.

Ja do tej pory robiłam wszystko by zapewnić jak największy spokój mojej rodzinie. Prawie wszystko robiłam pod męża.
Teraz poznaję siebie bo teraz pora na mnie własnie smile

Przy małym dziecku faktycznie jest tak że cięzko wygospodarować czas dla siebie. A co dopiero przy czwórce smile
Ale Bet....drobnymi kroczkami...a dasz radę! Wyznacz sobie małe cele. Przemyśl sobie co mogłabys zrobić i postaraj się byc możliwie jak najbardziej niezależna. No i alimenty! Zadbaj o nie! Koniecznie!!!!

" Jednak troche odżyłam, super sobie potańczyłam w ostatki i to mnie lekko odstresowało. Poczułam sie kobietą i zobaczyłam, że bez niego można bawić się bardzo dobrze. "

--- a to zdanie powyzej bardzo mnie cieszy smile Jesteś świetną babką Bet....pamiętaj o tym!!!! smile

45

Odp: Miłość trwa

Nie chcę się poddać. Przychodzi do mnie moja Ciocia, bardzo mi pomaga, ale boję się, że tego nie wytrzyma.
Bardzo dzisiaj źle się czuła. Mama ma 74 lata bardzo dużo pracuje.  Chce dobrze, ale strasznie dobija mnie psychicznie. O wszystko mnie wini, straszy, że nie dam sobie rady. Tylko co ona ode mnie chce. Przecież wiecie, że jak facet chce inną to mnie już nie ma.
Wciąż mówi mi co ja mam zrobić, jest ciągle ze mnie niezadowolona.
Mam już dosyć jak ciągle ktoś chce mną sterować. Tresurę i karmienie romantyczną miłością miałam przez kilkanaśćie lat.
Czasem mam wrażenie, że moja mama i mąż są podobni. Ciężko w takich warunkach przetrwać.
Ci co znają moją mamę wiedzą na co ją stać, ale ja potrzebuję wsparcia!
Ona nie dopuszcza do wiadomości, że tu już nie ma czego ratować. To jest koniec.
Ja też nie chciałam sama wychowywać dzieci, ale nic na to nie poradzę.
Martwi się o mnie, ale żyje przeszłością. Mówi mi, że muszę o niego dbać, być dobra, że Ciocia ma do mnie nie przychodzić. To jest takie smutne...
Czuję się czasem winna, że przeze mnie ma problemy. Szkoda mi jej, ale jak ją widzę to ciagle się z nią kłócę.
Ona potrafi doprowadzic mnie do rozpaczy. Mówi mi takie okropne rzeczy, chce chyba żebym sie poddała.
Tylko co to zmieni? On już do mnie nie wróci.
Mąż chyba też chodzi do jakiegoś psychologa.
Pewnie nie mówi mu całej prawdy. Mam wrażenie, że próbuje się usprawiedliwić, że psycholog mówi mu, że do zdrady dochodzi kiedy w małżeństwie dzieje sie coś złego, że wina leży po obu stronach.
Mężowi wszystko musi się w życiu układać. 
Wpadłam w straszną rozpacz kiedy dowiedziałam się o chorobie córeczki. On też to bardzo przeżył. Bardzo płakał. Straciłam wiarę w siebie jako kobietę.
Bardzo ciężko jest się kobiecie pogodzić, że urodziła takie chore dziecko. Czuje się gorsza.
To wszystko trochę nie pasowało do jego wizji sukcesu.
Potem zaczął spotykać się z tym swoim 21 letnim kumplem. W towarzystwie młodych ludzi brylował. Uciekł od problemów.
To co ewentualnie przegapiliśmy to terapia, kiedy dowiedzieliśmy się o chorobie małej. Tylko to juz wszystko jest przeszłością.
Mała w dzieciństwie najprawdopodobniej będzie musiała mieć przeszczep nerki. Mogę ją stracić. Torbiele mogą pojawić się również w innych narządach. Nie chcę o tym już myśleć.

46

Odp: Miłość trwa

Olśniło mnie! Mam pewien plan działania.
Widzę jakąś nadzieję, że dam sobie radę finansowo i utrzymam dzieci. Oczywiście chodzi mi o pracę.
Będzie to wymagało czasu i oczywiście sporo wysiłu...
Kiedys może napiszę coś więcej.

47

Odp: Miłość trwa

Tak naprawdę nawet nie wiem co powiedzieć:(( Bardzo zasmuciła mnie Twoja historia a jednocześnie Ty, Twoje zachowanie, klasa i mądrość zachwyciły mnie! Boże jesteś tak cudowną kobietą, dzielna, zorganizowana, super. Na pewno uda Ci się zrealizować wszystko o czym marzysz, po prostu MUSI!!!
Wiele to nie wniesie, ale będę trzymała kciuki i życzę wszystkiego naj!!!
I pamiętaj, że do człowieka WSZYSTKO co zrobi wraca ze zdwojoną siłą, na pewno odpowie za to co zrobił! Pozdrawiam serdecznie:)

48 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2012-02-22 15:26:57)

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Dzisiaj jest mi już trochę lepiej, ale wciąż czuję ten niepokój.
Dlaczego nigdy nie przyszło mi do głowy, że coś takiego może się wydarzyć. Jakby ktoś jakieś 5 lat temu powiedział mi, że zostanę uwikłana w taką historię i zostanę sama z 4 dzieci, pomyślałabym, że to jakiś żart, że takie rzeczy się nie zdarzają.
Tak szybko można zniszczyć małżeństwo, rodzinę.
Ja wiem, że wiele osób tłumaczy sobie, że każdy ma prawo do miłości. Tylko tak łatwo jest się zakochać i rzucić przeszłość. To zaczyna być tak powszechne i akceptowane społecznie...
Ona ma dopiero 21 lat i wiąże się z facetem obciążonym czwórką dzieci!, 18 lat starszym od niej.
Jest zepsuta, ale mogłaby jeszcze ułożyć sobie życie, mieć zwykły dom, rodzinę.
Mąż miał kasę, ale teraz jest coraz gorzej. Gdyby to się tak nie potoczyło, nie byłoby źle.
Te wszystkie jego kłamstwa, to już nie są ważne, ale to, że tak usilnie próbuje mieć z nią dziecko - to jest dla mnie największym szokiem i najbardziej mnie przeraża.
Może jakiś mężczyzna na tym forum potrafi mi wytłumaczyć, czy to normalne, czym on sie kieruje.
Jego absolutnie nie stać na utrzymanie dwóch domów i pięciorga dzieci.

Droga BET

a ja uparcie twierdzę, że miłość tej  pani będzie słabła wraz z możliwościami finansowymi Twojego męża i tu nie ma  hu....ja,że będzie inaczej. On chce dzieckiem tę panienkę zatrzymać przy sobie bo łudzi się, że to będzie taka pieczęć ich "wiecznej" miłości, że dziecko zatrzyma ja przy nim. Goooowno prawda. Ona go połknęła, pobawi się, przeżuje go i wypluje jak zużytą gumę ale wtedy on będzie już goły jak święty turecki:-) co nie jest oczywiście dobre dla Ciebie więc teraz powinnaś zaopatrzyć się z sądowy glejt alimentacyjny.

   Ja miałam wyrok sądowy ale przez rok nic nie zrobiłam, wczoraj wysłałam papiery do funduszu alimentacyjnego, mimo że on jest w naszym mieszkaniu to nie pracuje, nie ma swojej kasy a zaczyna znów te swoje kłamstewka, obrabia mi dupę na mieście.     Karmię, ubieram, utrzymuję trutnia a on mi takie numery wycina. Żałuję, że nie złożyłam pozwu o alimenty jak zarabiał kilkaset tysięcy, miałabym więcej na papierze, teraz mam będę miała tylko 500. Cóż, lepszy rydz niż nic.

   Pomyśl o sądowym zabezpieczeniu a tym bardziej o intercyzie skoro on może mieć problemy finansowe, może zacznie ratować się kredytami a wtedy i ty będziesz odpowiedzialna za spłatę kredytów, które tak naprawdę on może  wydać na tę pannę.
Wiesz jakie to upokarzające, jak boli do krwi  spłacać zobowiązania które powstały bo mąż wydał grubą kasę na kochankę? Ja jestem w takiej sytuacji to wiem co piszę. Mogłabym wydać tę forsę na córkę, na siebie a muszę spłacać orgie tej kooorwy z moim mężem.  A ona teraz innego połknęła i obrabia. Mój ma 48 lat ona 30.

  Musisz też mieć świadomość, że jeżeli złożysz pozew o alimenty a ona będzie już w ciąży albo ich dziecko już się urodzi to Ty otrzymasz mniejsze alimenty na swoje dzieci, dodatkowo ewentualne kredyty(które on może zacząć brać) pomniejszą kwotę alimentów. Teraz to chyba najrozsądniejsza pora, jeżeli potrzebujesz to prześlę Ci arkusz kalkulacyjny do wyliczenia kwoty alimentów miesięcznych na dziecko. Tak dokładny, że aż śmieszny. Jest nawet rubryka ile dziecko zjada miesięcznie bułek, zużywa mydła czy ile rocznie kupujesz dla dziecka ręczników, buty itd.

49

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

...Może jakiś mężczyzna na tym forum potrafi mi wytłumaczyc, czy to normalne, czym on sie kieruje ....

Muszę przyznać, że to raczej męska psychika i biologia działa na jego głowę. Wydaje mi się, że w genach mamy zapisane "zapłodnić jak najwięcej kobiet - zostawić jak najwięcej swojego kodu genetycznego". Ale przecież gdzieś też jest zdrowy rozsądek. Tego właśnie mu zabrakło dlatego, że pewnie inny ważny (dla mężczyzn) obiekt jego ciała (nie muszę mówić co) podpowiada mu co ma robić. Człowiek musi odpowiadać za swoje czyny. Powinien powisieć trochę za swoje dzwonki na głównym placu w mieście to może by drugi przemyślał co robi.

50 Ostatnio edytowany przez martyrs (2012-02-22 16:18:47)

Odp: Miłość trwa

Droga autorko, są także meżczyzni tacy kiedy milosc ustaje do kobiety co za tym idzie do dzieci, trzeba pamietac ze zazwyczaj prokreacja nastepuje w imie "miłości" tudzież wpadki ale to osobny temat. A co do twoich dzieci, zonglujesz nimi jak jakas karta przetargowa, pamietaj zycie to nie jest bajka a zazwyczaj litosc to zbrodnia i nie pisz ze chcieliscie 4 dzieci bo to raczej malo prawdopodobne ......... dalej tematu nie rozwijam bo moge otrzymac banana hahahaha(patologia)

51

Odp: Miłość trwa

Martyrs, bardzo zaciekawiła mnie twoja wypowiedź.
O co chodzi z tym żonglowaniem dziećmi?
Jeśli uważasz, że chcieliśmy mieć czwórkę dzieci, to odpowiem Ci  - NIE
Jeśli uważasz, że wrobiłam go w dzieci, to odpowiem Ci tak - w jedno ( było to nasze drugie dziecko)
On wiedział, że mogę zajść w ciążę, za każdym razem.
Nie będę opowiadać ze szczegółami jak to się stało, jak zaszłam w ciążę z czwartym, ale powiem Ci teraz z perspektywy czasu, że mąż był rozbuchany seksualnie ( jest chyba do tej pory )
Poza tym, dla niektórych dwójka dzieci to już dużo...
Znam ludzi, którzy mają sześcioro bądź ośmioro i dobrze żyją ( lekarze)
Powiedz mi co robię źle, co robić żeby jak to mówisz nie żonglować dziećmi.
Podejrzewam, że moge popełniać wiele błedów, mam swoje emocje. Za mną bardzo wiele.
Jesteś mężczyzną, nie wiesz jak to jest być samej w ciąży, kiedy mąż ani razu nie zapyta jak dziecko.
Kiedy wyjeżdża z kochanką po SPA, hotelach, za granicę na wczasy, a na dzieci nie ma pieniedzy ( sory - ma 500 zl na 10 dni. Teść pokazał mi jego wyciągi z konta - 20 tys w dwa tygodnie )
Tak, należało mi się. Byłam głupia i jestem nadal.
Pracowałam na jego konto, dorabiałam się z nim wspólnie. Chociaż miałam powodzenie nawet nie śmiałam spojrzeć na innego. Mąż wbił mi do głowy, że męża czy żonę ma się na całe życie. Jeszcze wyznawał zasadę, że pierwsza dziewczyna z którą się spało jest twoja żoną na całe życie. Drwił z innych małżęństw, które właśnie takie nie były.
I co, co z tymi Jego wiekimi zasadami.
Tej dziewczynie teraz też wmawia takie same. Po co, żeby od niego nie odeszła, bo jest baaardzo atrakcyjna.
I wiesz co, jemu w tym małżęństwie było dobrze.
Nie powielałby teraz takiego samego schematu, nie żył z nią tak jak ze mną, nie próbował usidlic ją dzieckiem ( bo mnie usidlił i tak jak pisałam stałam się jak świętoszka - wszystko z mężem)
Ja mu się postarzałam, nie pasowałam do jego pięknego Q7, jeszcze problemy zdrowotne córki, no i żona okazała się nie być taka uległa jak ona. Chociaż wczesniej mówił mi, że lubi jak mu się nie daję i stawiam.
To wszystko jest trudno wytłumaczyć, w naszym małżeństwie ja nie widziałam dla siebie perspektyw, ale między nami była chemia. Bez tego co jest teraz nie zdecydowałabym się na odejście.
Ja mu się trochę nie dziwię, ona jest strasznie pociągająca, nie mają przykrych wspomnień, problemów, są sami dla siebie, mają pieniądze, ona wyciągnięta z dna, robi mu kanapeczki, śniadanka - bawi się w dom.
Bez niego w domu jest spokojniej, ja nawet nie potrzebuję zbytnio jego pomocy. To jedno dziecko, które tak chciałam nieźle daje popalić!
Potrzebuję jego pieniędzy na dzieci! Nie będę udawać, że tak.
Bo byłam głupia, bo przez te lata ufałam jak głupia, pracowałam głupia na niego ( nie pozwolił mi na nic więcej)
Ja jestem z tymi dziećmi non stop. On czasem widzi je 5 min w tygodniu ( pracuje piętro niżej!) Ale może to i lepiej dla nich, bo się przyzwyczaiły, że jesteśmy sami.
Mnie zależy, aby miały podobny standard życia jak kiedyś.
Rozumiem, że mnie nie kocha.
Ja też mogłabym zostawić go z dziećmi i zamieszkac z innym. Czy on żonglowałby dziećmi, co to znaczy?
A głupia jestem nadal, bo powinnam spalić jego rzeczy, a jego dziewczynę zwyzywać. A ja wciąż głupia sobie wmawiam, że trzeba dobrze żyć ( cokolwiek to znaczy), walczyć o zabezpieczenie finansowe dzieci, pracować i nie zwariować.
Jego siostra jest wdową  - ma 3 dzieci, moja ma 3 dzieci, on ma 2 siostry. Czwóka dzieci to nie jest problem...

Aha, potrafię być bardzo niemiła, nie zawsze jestem grzeczną dziewczynką. Walczę o to co jest dla mnie istotne i myślę, że jestem dla mężą teraz jego zmorą. Kiedyś walczyliśmy w jednym szeregu, nigdy nie myśłałam, że tak będzie.
Tak, mój mąż jest nadzwyczjany, genialny. Potrafi tak pieknie uwodzić. Po 20 latach nadal go kochałam i strasznie czekałam na jego dobry chumor, ale jak go miał było cudownie. Potrafił być wesoły, czuły... tak jak jej teraz po fajnym seksie kupował prezenty. Do końca pewne aspekty wspólnego życia były super.
On wszystko z nią powiela!
Najawiększa Jego wada, nie szanuje ludzi. Nigdy nie słyszałam, żeby o kimś dobrze mówił.
Mnie o niej, że jest głupia i zje....  i jeszcze inne epitety, do ojca, że jest debil i zje....
Do mnie właściwie to samo... I ciagle do wszystkich spier....
Przykro jak wielka milośc kończy się jakimś rynsztokiem ...
Ciagle ktoś mi mówi, że jestem super, że sobie świetnie radzę.
Ja nie zawsze to czuję, mąż patrzy na mnie jak na śmiecia. Może ty masz rację, wreszcie ktoś oprócz męża mnie krytykuje, bo mama to tylko kombinuje, żebyśmy się zeszli.
Często chcę zasnąć, umrzeć, albo uciec. Nawet myślałam, że tak byłoby dla dzieci lepiej.
Powiedziałam o tym najstarszemu synowi. Fajnie mi odpowiedział. Zrozumiałam, że im załeży abym była.
Chcą, abym nie odpuściła z finansami, chcą żebym się pozbierała, liczą na mnie.
Syn powiedział też: mama gdyby ciebie nie było tata kupowałby nam ciuchy w second handzie a sam chodził w koszulkach z Bossa.
W życiu miałam już wiele trudnych sytuacji. Teraz mam jeden cel. Zacząć dobrze zarabiać, żebym nie musiała żebrać o pieniądze na dzieci i żeby żyły na takim jak kiedyś poziomie.
Jak się na coś uprę to osiągnę swój cel!
I fajnie, że jest czwórka, to mnie przeraża, bo nigdy tego nie planowałam, ale też cholernie cieszy!

52

Odp: Miłość trwa

Właściwie to niepotrzebnie sie wysiliłam.
Martyrs, niech sobie ich nie kocha, to jego sprawa. Ale ma na nie płacić!

53

Odp: Miłość trwa

Ja również jestem pelna podziwu dla Twojej mądrości smile To jest czas dla Ciebie i na Twoje marzenia:) Masz pomysł to realizuj go!!! Jak największa niezależność finansowa da Ci spokój i poczucie bezpieczenstwa.

Co do Twojej mamy...To już starsza osoba. Jest jej trudno zaakceptować sytuację. Nie dociera do niej to co się stało. Wiem że łatwo to się mówi ale...nie przejmuj się tym. Dotrze ale z czasem.

piszesz:
"Tylko co to zmieni? On już do mnie nie wróci."

To nie jest tak że on nie wróci tylko Ty go juz nie przyjmiesz. Nie postrzegaj siebie Bet jako ofiary. Ty nią nie jesteś. To twój jeszcze mąz nią jest!!! Ale biedak jeszcze o tym nie wie. Dowie się w swoim czasie. Sam sobie skomplikował życie, komplikuje dalej...przyjdą i konsekwencję.

Co do Twojej córeczki..bardzo mi przykro że jest chora....napisz prosze co jej dokładnie dolega? Coś z nerką tak?

ps: nie będę komentować wczesniejszego wpisu bo martyrs sam się skomentował wink

54

Odp: Miłość trwa

Moze jak nie stac Ciebie na utrzymanie dzieci to je mu poprostu oddaj, wydaje mi sie to najbardziej rozsadna decyzja, tylko rodzi sie pytanie czy on je chce? tego nie wie nikt, ma nowa partnerke, mlodsza raczej tym jest teraz zajety.....

55

Odp: Miłość trwa
martyrs napisał/a:

i nie pisz ze chcieliscie 4 dzieci bo to raczej malo prawdopodobne .........

dlaczego ?
możesz rozwinąć myśl ?

56

Odp: Miłość trwa

Wiem, że czwórka dzieci dla niektórych jest szokiem.
Ale człowiek się przyzwyczaja. Pamiętam jak urodziłam drugie dziecko, bałam się czy sobie poradzę. Czwórka to była abstrakcja.
Przy czwórce jest więcej pracy, ale powiem uczciwie nie ma jakiejś szczególnej różnicy. Do obowiązków można się przyzwyczaić. Są duże wydatki, jest mnóstwo prania (średnio 3 , 4 pralki dziennie), na okrągło szykuje się posiłki.
Ale dom żyje, nawet bez ojca.
Mała ma torbielowatość nerek. Prawdopodobnie już się z nimi urodziła. Pozostałe dzieci na razie nie mają, ja nie mam, mąż nie ma.
We wrześniu była w szpitalu, powiedzieli, że bedą ratować to co z nerek zostało. Są bardzo wyniszczone, mają liczne zrosty i potrzebna jest dalsza diagnostyka ( możliwe, że torbiele są zaropiałe...)
Miała zaledwie 3 latka i w jedenej nerce torbiel ok 4 cm i liczne mniejsze, w drugiej 3 cm i mniejsze.
Parametry nerkowe były w normie, ciśnienie krwi rownież.
Może być jednak stan zapalny, czy blokada przy oddawaniu moczu ( potrzebna jest diagnostyka) i wówczas zapewne interwencja chirurgiczna.
Regularnie robię jej badania moczu. W innych narządach na razie torbieli nie ma. Jest szansa, że choroba ograniczy sie tylko do nerek.
Przeszczep nerki jest nieunikniony (w dzieciństwie).Torbiele rosną bardzo szybko i są gigantyczne.
To jest straszne przeżycie, jak lekarz mówi: przykro nam..., jak widzę z jakim niedowierzaniem i litością na nią patrzą.
Jest taką śliczną, mądrą dziewczynką (zawsze marzyłam o córeczce). Jest bardzo żywa, żywotna ( dardzo dzielnie znosi dolegliwości). Niejadek, uparciuch, chudzina i ma sińce pod oczami.
Jeszcze ma brak ciał odpornościowych ( ten 13 latek też miał). Odporność zerowa ( karmiłam małą piersią ponad 2 i pół roku!). Do przedszkola nie powinna chodzić, a uwielbia towarzystwo...
Jak się na nią patrzy to trudno uwierzyć, że jest tak bardzo chora.
Nie wiem, jak długo będę sie mogła nią cieszyć. Dlatego też tak bardzo cenię sobie każdą chwilę kiedy jest jeszcze przy mnie.  Może się nie udać, mogę walkę o jej życie przegrać. Czuję, że będzie ciężko. Wiecie jak to jest z przeszczepami, trudno znależć dawcę, zwłaszcza dla małego dziecka.
Unika się dializowania małych dzieci.
Nie wiadomo czy jest to torbielowatość nerek recesywna czy dominująca. Nietety może być to ta pierwsza.

Nigdy nie wiadomo czy któryś z braci nie bedzie kiedyś ratował siostrze życia.
Całą ciążę z najmłodszym dzieckiem robiłam wszystko, by tylko ją domosić i urodzić zdrowego dzidziusia.
Nie potrafię nawet wyrazić ile ten maluszek, ktorego urodziłam dla mnie znaczy.
Ktoś pomysli wariatka, czwarte dziecko, ale wiem, że spotkało mnie wielkie szczęście.
Cieszę się z tej " wpadki".
Człowiek ma czasami takie przeczucia, że coś dzieje się po coś. Ten mały jest dla mnie takim prazentem od losu ( Boga?)
Martyrs, może ma racje, że faceci przestają kochać dzieci, ktore mają z już niekochaną kobietą.
Nie jestem facetem, ale to wiele tlumaczy i ułatwia.
Podobno wielu mężczyzn nie wytrzymuje kiedy pojawia się choroba, zwłaszcza chore dziecko i odchodzi...
Dla mnie to co podziało się z mężem było albo kryzysem wieku średniego albo ucieczką przed problemem, albo jednym i drugim.

Zrobiło mi się smutno...

57

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Wiem, że czwórka dzieci dla niektórych jest szokiem.
Ale człowiek się przyzwyczaja. Pamiętam jak urodziłam drugie dziecko, bałam się czy sobie poradzę. Czwórka to była abstrakcja.
Przy czwórce jest więcej pracy, ale powiem uczciwie nie ma jakiejś szczególnej różnicy. Do obowiązków można się przyzwyczaić. Są duże wydatki, jest mnóstwo prania (średnio 3 , 4 pralki dziennie), na okrągło szykuje się posiłki.
Ale dom żyje, nawet bez ojca.

Kochana Bet...dzieci to prawdziwy skarb! A czwórka to nie szok a niesamowite szczęście! Jesteś bardzo dzielna że potrafisz tak to wszystko pogodzić! Masz cudowny dom i rodzinę i masz dla kogo żyć i walczyć smile

bet napisał/a:

Mała ma torbielowatość nerek. Prawdopodobnie już się z nimi urodziła. Pozostałe dzieci na razie nie mają, ja nie mam, mąż nie ma.
We wrześniu była w szpitalu, powiedzieli, że bedą ratować to co z nerek zostało. Są bardzo wyniszczone, mają liczne zrosty i potrzebna jest dalsza diagnostyka ( możliwe, że torbiele są zaropiałe...)
Miała zaledwie 3 latka i w jedenej nerce torbiel ok 4 cm i liczne mniejsze, w drugiej 3 cm i mniejsze.
Parametry nerkowe były w normie, ciśnienie krwi rownież.
Może być jednak stan zapalny, czy blokada przy oddawaniu moczu ( potrzebna jest diagnostyka) i wówczas zapewne interwencja chirurgiczna.
Regularnie robię jej badania moczu. W innych narządach na razie torbieli nie ma. Jest szansa, że choroba ograniczy sie tylko do nerek.
Przeszczep nerki jest nieunikniony (w dzieciństwie).Torbiele rosną bardzo szybko i są gigantyczne.
To jest straszne przeżycie, jak lekarz mówi: przykro nam..., jak widzę z jakim niedowierzaniem i litością na nią patrzą.
Jest taką śliczną, mądrą dziewczynką (zawsze marzyłam o córeczce). Jest bardzo żywa, żywotna ( dardzo dzielnie znosi dolegliwości). Niejadek, uparciuch, chudzina i ma sińce pod oczami.
Jeszcze ma brak ciał odpornościowych ( ten 13 latek też miał). Odporność zerowa ( karmiłam małą piersią ponad 2 i pół roku!). Do przedszkola nie powinna chodzić, a uwielbia towarzystwo...
Jak się na nią patrzy to trudno uwierzyć, że jest tak bardzo chora.
Nie wiem, jak długo będę sie mogła nią cieszyć. Dlatego też tak bardzo cenię sobie każdą chwilę kiedy jest jeszcze przy mnie.  Może się nie udać, mogę walkę o jej życie przegrać. Czuję, że będzie ciężko. Wiecie jak to jest z przeszczepami, trudno znależć dawcę, zwłaszcza dla małego dziecka.
Unika się dializowania małych dzieci.
Nie wiadomo czy jest to torbielowatość nerek recesywna czy dominująca. Nietety może być to ta pierwsza.

Brzmi bardzo poważnie....:(  Jesteście już na liście do przeszczepów? Jak długo można czekać?

bet napisał/a:

Całą ciążę z najmłodszym dzieckiem robiłam wszystko, by tylko ją domosić i urodzić zdrowego dzidziusia.
Nie potrafię nawet wyrazić ile ten maluszek, ktorego urodziłam dla mnie znaczy.
Ktoś pomysli wariatka, czwarte dziecko, ale wiem, że spotkało mnie wielkie szczęście.
Cieszę się z tej " wpadki".
Człowiek ma czasami takie przeczucia, że coś dzieje się po coś. Ten mały jest dla mnie takim prazentem od losu ( Boga?)

Bet oczywiście że coś się dzieje po coś. Zawsze jest przyczyna. Czasem tylko potrzeba czasu by ją poznać.


bet napisał/a:

Martyrs, może ma racje, że faceci przestają kochać dzieci, ktore mają z już niekochaną kobietą.
Nie jestem facetem, ale to wiele tlumaczy i ułatwia.
Podobno wielu mężczyzn nie wytrzymuje kiedy pojawia się choroba, zwłaszcza chore dziecko i odchodzi...
Dla mnie to co podziało się z mężem było albo kryzysem wieku średniego albo ucieczką przed problemem, albo jednym i drugim.

A ja uważam że Martys nie ma racji. Znam sytuacje w których rodzice się rozstają ale oboje angazują się w opiekę nad dziećmi. To się nazywa odpowiedzialność, dojrzałość. Twój mąż tak jak piszesz...uciekł od problemów, zapragnął motyli w brzuchu.
Ale wierz mi Bet.....ta dziewczyna jest za młoda. Pozatym od samego początku ta relacja budowana jest na kłamstwie. Twój jm nie był w stanie nawet powiedzieć prawdy o swojej rodzinie....Nie myśl o nich.

bet napisał/a:

Zrobiło mi się smutno...

Przytulam mocno!!! Jesteś mądrą wartościową kobietą! A twoje dzieci mają ogromne szczęście że mają tak cudowna mamę!
Pozdraiwam ciepło smile

58

Odp: Miłość trwa

Martyrs, może nie warto się tyle zastanawiać czego chce mój mąż...
Mnie raczej interesuje czego chcą nasze dzieci i czego Ja chcę.
Tego się będę trzymać

Co do utrzymania... mam w życiu szczęście do pieniędzy.
Lubię ludziom robić prezenty, starm sie nie być sknerą, z mężem nigdy nie było z ich powodu sprzeczek  (do czasu poznania kochanki).
Nigdy nie byłam obrzydliwie bogata (chociaż to pojęcie względne), ale też zawsze jakoś tak mi się finansowo układa, że jest dobrze.
Nie wykluczone, że będę zarabiać więcej od męża.
Jednakże uważam, że mąż powinien łożyć na utrzymanie dzieci i jeśli sąd tak zadecyduje rownież moje

59

Odp: Miłość trwa

Pe, mała nie jest póki co na żadnej liście do przeszczepu.
Nerki jeszcze pracują i nie można na zapas zarezerwować sobie kolejki. Jak zaczynają się problemy z funkcjonowaniem nerek, dziecko przechodzi na specjalną dietę ( uciążliwa do utrzymania - chyba bez nabiału itd.) i z pewnościa dostaje jakieś leki.
Udaje się podobno w ten sposób przedłużyć pracę nerek nawet do dwóch lat. Chyba wówczas jak nerki właściwie przestają pracować umieszcza się na liście oczekujących na przeszczep.
Najalpsze sa przeszczepy rodzinne. Tylko wielkość nerki od dawcy tez jest istotna. Nie powinna byc zbyt duża.
Właściwie to nie powinnam się w tym temacie wypowiadac, nie jestem lekarzem.

Co do męża, to zaczyna się walka. Wiadomo co to znaczy

60

Odp: Miłość trwa

Fakt sytuacje z corka masz niezaciekawa ale moze troche honoru by sie przydalo a nie byc pasozytem na utrzymaniu meza, nie mowie jakbys byla kaleka ale masz glowe rece .... wez sie do roboty nie badz pasozytem

61 Ostatnio edytowany przez BOO (2012-02-24 00:58:37)

Odp: Miłość trwa
martyrs napisał/a:

Fakt sytuacje z corka masz niezaciekawa ale moze troche honoru by sie przydalo a nie byc pasozytem na utrzymaniu meza, nie mowie jakbys byla kaleka ale masz glowe rece .... wez sie do roboty nie badz pasozytem

chłopcze, co ty bredzisz ?

masz chyba jakieś poważne problemy ze sobą...

62

Odp: Miłość trwa
martyrs napisał/a:

Fakt sytuacje z corka masz niezaciekawa ale moze troche honoru by sie przydalo a nie byc pasozytem na utrzymaniu meza, nie mowie jakbys byla kaleka ale masz glowe rece .... wez sie do roboty nie badz pasozytem

Honor i szacunek to zdaje się nieznane pojęcia dla Martysa. Polecam przczytanie całej historii autorki. A w szczególności jej ostatniego postu.

Nazywanie kogoś pasożytem jest tu kompletnie nie na miejscu!

63

Odp: Miłość trwa
pe napisał/a:
martyrs napisał/a:

Fakt sytuacje z corka masz niezaciekawa ale moze troche honoru by sie przydalo a nie byc pasozytem na utrzymaniu meza, nie mowie jakbys byla kaleka ale masz glowe rece .... wez sie do roboty nie badz pasozytem

Honor i szacunek to zdaje się nieznane pojęcia dla Martysa. Polecam przczytanie całej historii autorki. A w szczególności jej ostatniego postu.

Nazywanie kogoś pasożytem jest tu kompletnie nie na miejscu!

Może Martyrs postąpił tak samo, podobnie więc naskakując na BET broni się przed wyrzutami sumienia.

64

Odp: Miłość trwa

Martyrs, nie chcę być pasożytem, ale też nie zamierzam robic mu prezentów

Ja wreszcie po 16 latach małżeństwa zarabiam własne pianiądze za swoją pracę
Wcześniej pieniądze, które zarabiałam szły na konto męża. Było tego czasem całkiem sporo.
Mam wrażenie, że jemu właśnie tej mojej darmowej pracy brakuje.
Trochę dorobilismy się w małżeństwie.
Przede wszystkim były inwestycje i raczej polepszanie sie sytuacji materialnej
To się zmieniło odkąd mąż zaangażował się w zdobywanie kochanki.
Jest na debecie, niedawno urząd skarbowy zablokował mu konto, ma coraz więcej długów. Zaczyna się wyprzedawanie tego czego zdążyliśmy sie dorobić.
Mąż utrudnia mi pracę, zabrał mi sporo zleceń. Zaczyna kraść towar, bez podpisywania faktur.
Zagrał przed ta dziewczyną bogacza. Zresztą ona juz też zaczyna na niego pracować.
Nie lubi kiedy kobieta ma swoje pieniądze bo jest niezależna i łatwiej jest jej odejść.
Martyrs właściwie możesz mu chyba pozazdrościć.

Co do pracy, to uważam, że nie można wpaść w przesadę.
Muszę też dbać o wychowanie dzieci. Może nie muszę, ale chę.
Teraz po kontakcie z najstarszym synem widzę, że ten czas poświęcony dziecom nie tylko sprawia przyjemność, ale też procentuje - ja czuję, że obojętne czy z mężem czy nie  - moja rodzina trwa.

65

Odp: Miłość trwa

Bet
u Ciebie dzieje się dokładnie to co działo się u mnie, widzę, że mogę dopisać Ci jak się skończyło u mnie i jak skończy u Ciebie:

mój też zakochany, inwestował w kochankę wszystko co miał: kupił jej 2 letniego mercedesa, zawiózł do Tajlandii na dwa tygodnie, dawał ogromną kasę, ukradł mi biżuterię, towar, który firma powierzyła mi do sprzedaży, dupnęła go policja skarbowa, poblokowane  przez US wszystko co się dało. Zostawiła go i wrócił.
Siedzi w domu i gra całe dnie w internecie. Nie pracuje, jest na moim utrzymaniu a teraz zaczyna znów kręcić:-)

Macie intercyzę? Wiesz, że możesz spłacać jego zobowiązania?

Posty [ 1 do 65 z 1 597 ]

Strony 1 2 3 … 25 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026