netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Miłość trwa

1 596 odpowiedzi264 241 wyświetleńzałożony przez bet, 13.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 19 20 21 22 23 24 25 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 301 do 1 365 z 1 597 ]

1 301 Ostatnio edytowany przez headstrong (2013-03-18 21:44:30)

Odp: Miłość trwa
majusia napisał/a:

Headstrong,

Marny z Ciebie znawca.

Moj Ojciec cale zycie jak go znam jest alkoholikiem.

I znam kilku.

Sory, ale ja też jestem dzieckiem alkoholika.... i co mam miec wszystkich w du...e

i robic z siebie niewiniatka by wszyscy sie rozczulali.

No strasznie skrzywdzony człowiek z męża BET 4 zdrowych dzieci... kochająca piękna żona, firma...
No nieszczescia na każdym kroku... go spotykały


MOgę się założyć że status majątkowy mu się obniżył jak sekretarkę pierwszą zatrudnił....

Kto tu tłumaczy, głaszcze męża Bet? Kto tu głaszcze Bet? Masz patent na prawdę? 
Majusia, ty też masz chyba zaćmę na oczach ale zbudowana ta zaćma z nieuloczonych lęk?w z dzieciństwa, żalu do ojca? Losu? Nie zrozumienia pojęcia TWARDEJ MIŁOŚCI do alkoholika, słyszałaś o czymś takim?
Och, więc przepraszam , ty wiesz więcej bo masz ojca alkoholika a ja tylko miałam ojca alkoholika i mam męża alkoholika... Grono niepij?cych już przyjaci?ł, ich żony, zjazdy AA w Zakroczymiu, Krynicy....

Niby masz styczność z uzależnieniem, czyasz ten temat a nie rozumiesz, nadal nie widzisz, że my tu nie tłumaczymy i nie usprawiedliwiamy alkoholika, pomagamy tylko Beta zrozumieć istotę uzależnienia. Ale do ciebie jak do słupa a ten słupa jak....
Dużo złości i nienawiści w tobie. Nie tędy droga.

1 302

Odp: Miłość trwa

Nie bardzo rozmumiem twoj 'Atak' na moją osobę.

Nie krytykuję alkoholików tylko męża Bet, i nie dlatego że jest alkoholikiem.

Każdy ma problemy, nie tylko alkoholicy czy seksoholicy.
I jest masa innych uzależnień.

I nie oceniam jej męża tylko przez alkohol... ale jako całokształt

Po prostu obraz męża niezależnie od tego czy jest alkoholikiem czy nie, to nie jest zbyt różowy , nie wygląda z opisu na osobę zbyt pozytywną

nie wygląda też na taką, która totalnie nie panuje nad swoim życiem. Czas z kochanką umie sobie zorganizować.

Dziwi mnie, że BET nie wspominała wcześniej ( dopiero od niedawna) o tym jak poważnie jest uzależniony.

Kochanka wydaje mi się w całej tej historii najmniejszym problemem.

1 303 Ostatnio edytowany przez headstrong (2013-03-19 11:27:08)

Odp: Miłość trwa

Majusia
nie zaatakowałam Ciebie, to Ty napisałaś, że marny ze mnie znawca :-)
jednak to ja w życiu codziennym mam styczność z alkoholikiem, to ja jestem po terapiach i to mnie po przez zmianę mojego postępowania udało się skłonić męża do zaprzestania pogrążania się w nałogu więc wybacz ale wydaje mi się, że mam trochę więcej do powiedzenia w tym temacie.

Bet

ja zrobię podsumowanie mojej bytności w tym temacie, myślę, że dziewczyny piszące tu mają podobne zdanie.

Przeczytałam wszystkie Twoje posty od początku Twojej bytność tu, moje wnioski:

1. Zaczęłaś od tego, że Twój mąż Cię porzucił dla modelki erotycznej a Ty jesteś w ciąży.
2. Po ostatnich twoich postach okazuje się, że to nie pierwsza panna, były recepcjonistki.
3. Przez długi czas, ponad rok ukrywałaś, nie pisałaś, że Twój mąż to alkoholik od zawsze z ciągotami do panienek.
4. Powiedziałaś mi przez telefon, że mój mąż to dziwkarz i alkoholik, w świetle Twoich ostatnich postów kim jest Twój mąż?
  Mój miał ciągoty do panienek w ciągu alkoholowym, nigdy przed nawrotem picia, po wytrzeźwieniu do tej pory również nic.
5. Skutecznie ukrywałaś, że były inne panienki, ciągoty do recepcjonistek.
6. Przez ponad rok ukrywałaś, że taka sytuacja nie jest od roku czy dwóch ale co najmniej od 2005 roku.
7. Nasze rady, wypowiedzi nie przemawiają do Ciebie, nie odnoszą się do twojej sytuacji.
  Jak mają się odnosić skoro Ty ukrywasz bardzo wiele istotnych faktów ujawniając tylko modelkę erotyczną męża.
8.Próbujesz rozwiązać skutki, nie przyczynę kryzysu w Twoim życiu.
9.Uparcie wylewasz swoje rozważania, teorie, mrzonki, wspomnienia o związku, który tak naprawdę był chory od wielu lat a Ty
   idealizujesz przeszłość twierdzą, że nie jest z Tobą tak źle. To tak jakby mi mój mąż wybił zęby a ja powiedziałabym: nie jest ze mną tak źle, przecież mógł mi odrąbać głowę. Wyrwał Ci tylko pasmo włosów, mógł przecież zedrzeć cały skalp z głowy jak Indianin. Marne to pocieszenie, zaprawdę.
10. Ja poczułam się co najmniej oszukana Twoją historią, powiało mi trollem, dozujesz przez rok emocje, sensacyjne wątki, jakbyś chciała podtrzymać zainteresowanie tym tematem, sądzę, że nie tylko ja tak się poczułam.
  Dosłownie serial Miasteczko Twin Peaks.  Dozowanie emocji z odcinka na odcinek.
11. Twierdzisz, że on jest inny niż mąż mój czy inny alkoholik,  przemyślałam raz jeszcze, zgoda: jest inny, jest bardziej     zakłamany, bezczelny, perfidny, dzieciorób(nie mam na myśli Waszych dzieci ale ciążę z modelką),
    nie dziwię mu się trochę: ma żonę, która tylko czeka jak żona Odysa. Pobawi się to wróci. ŻONA POCZEKA.
12. Czytasz o współuzależnieniu i piszesz, że to nie odnosi się do Ciebie: nie wszystkie cechy charakterystyczne muszą się zgadzać, wystarczą trzy elementy.
13. Czekasz aż psycholożka analityczka psychy kochanki znajdzie Ci terapię: w każdym mieście jest taki ośrodek, wystarczy w google wpisać odpowiednie hasło i wujek google pokaże, nie chcesz w Twoim mieście: są w mieście obok, mieszkasz w regionie o znacznym zagęszczeniu ośrodków uzależnień, nie chcesz aby rodzina się dowiedziała, znów chcesz ukrywać fakty? Wstyd?   To nie TWÓJ wstyd.
14. Na psycholożkę zwalasz odpowiedzialność za terapię. Tu znów uciekasz od odpowiedzialności.
15. Zmień forum, idź na forum dla uzależnionych i współuzależnionych, nasze rady, posty tu już do Ciebie nie przemawiają,
    zrób przerwę od pisania tu, opisz WSZYSTKO na forum AA i poczekaj na odpowiedzi, gwarantuję, że je otrzymasz i nie   będzie to głaskanie po głowie, to będzie zimny prysznic jak tu ostatnio.
16. Opisywałaś męża jako idealnego ojca, hmmm, z opisu wynika, że on tylko dawał kasę, nic więcej.
Mój ojciec powiesił się nad ranem w oborze 15 metrów od mojego pokoju gdy miałam 15 lat, to była niedziela palmowa, był alkoholikiem, ale był ojcem, z którym robiłam wszystko: wbijałam gwoździe, jeździłam na targ, ubierał mnie, był ojcem, nie dostawcą kasy.
17. Można być alkoholikiem  pijąc jedno piwo dziennie, jedną lampkę wina dziennie, można być alkoholikiem pijąc prze tydzień raz w roku lub tylko w piątki i soboty. Częstotliwość picia ma mniejsze znaczenie, ważniejsze jest podejście, stosunek psychiczny do alkoholu, bo to uzależnienie psychiczne, emocjonalne.
18. Wydanie 1700 zł na spódniczkę, 800 zł na fryzjera w sytuacji gdy syna szkoła niepłacona od roku. Jak to skomentować?
  Mnie stać na takie spódniczki, nie kupuję, pewnie jak większość z racjonalnie myślących szczególnie w Twojej sytuacji  wolę włożyć tę kasę w skarpetę lub wydać na wakacje z dziećmi czy terapię dla dzieci.
Otwieranie oczu na rzeczywistość życia z alkoholikiem, świadomość że jest się współuzależnioną to jakby obdzieranie na żywca ze skóry, wiem, przechodziłam to, przechodziła Alonka, nie Ty pierwsza i nie ostatnia, Ty rozpaczałaś cały czas, że odszedł do innej, bagatelizowałaś jego nałogi, ciągoty ku pannicom. Myślę, że w jego przypadku nie ta modelka to inna, ta po prostu jest sprytniejsza, wytrwała, perfidna jak on, więc się dobrali. On będzie ją sponsorował a ona będzie przyjmowała kolejne razy drapiąc mu twarz. To już nie powinien być TWÓJ PROBLEM.

Wychodzenie z tego stanu to ponowne narodzenie się, w bólach ale warto, zapewniam.

1 304

Odp: Miłość trwa

Nie wiem, Headstrong, czy w ogóle warto coś tu jeszcze pisać. Moim zdaniem Bet jest niereformowalna. Przykro mi to pisać, ale znalazła sobie tutaj rodzaj teatru, w którym występuje. Dozuje swoją lzawą historię, licząc na pogłaskanie po główce. Wlaściwie zupełnie nie dostrzega swojego udziału w tym, co dzieje się z jej życiem.
Zgadzam się w zupełności - a też przeczytałam tę historię od początku raz jeszcze - to małżeństwo od lat było zepsute. Bet natomiast nie raczyła o tym napisać, bo przecież to bez znaczenia. Znaczenie ma jakaś rzekomo cudowna przeszłość. Przepraszam, ale trudno uwierzyć w jakąś cudowną przezłość z takim człowiekiem.
Bet nei chce nic zmienić. Najbardziej przerażające jest jednak to, jak nieważne są dla niej jej własne dzieci. Pisze jakieś banialuki, że dziećmi się zajmie jak będzie w formie, ale potrzebuje się wypłakać, ma załamania itd. Przepraszam, ale jak się ma dzieci, to się zagryza zęby i idzie do przodu, a płacze w poduszkę. Bet nie chce chronić dzieci przed psycho-mężem i tylko na nim jest skupiona. W historii z policją najważniejszy jest mąż, a nie syn, który posunął się do użycia gazu. Dzieci to sprawa drugorzędna. Mąż jest w jej życiu naprawdę ważny. Po co ona w ogóle zajmuje się nim, skoro - jak sama czasem coś napisze między wierszami - problem jest też z dziećmi? Dlaczego właściwie nie pisze o nich?
Smutna ta historia i naprawdę sądzę, że nie należy z Bet już rozmawiać. Nie należy być jej widownią w spektaklu, który nam tu przedstawia. Dostała szereg rad, dostała adresy, pod które powinna się udać. Nic więcej nie jesteśmy w stanie zrobić dla kogoś, kto tej pomocy nie chce.

1 305

Odp: Miłość trwa

Masz rację Krynolina, ja się wypisuję z tej historii. To dla mnie jak walenie głową o ścianę.

1 306 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-03-19 10:51:06)

Odp: Miłość trwa

Boje sie, ze tu musi dojść do jakiegos dramatu, żeby bet otworzyła oczy...
Może dopiero jak męzulek w pijackim amoku rzuci niemowlakiem o ścianę ???

Ja sie normalnie poryczałam, tak mi żal tych dzieci. Tyle historii sie widzi i słyszy co dzieci przeżywają.
Ostatnio jakis sześciolatek wzywał policję, bo mama i babcia leżą pijane w trupa. A gdy dzieckiem zajęła sie policja, chłopczyk płakał, że nie chce do domu dziecka!!!

Tego chcesz bet?
Bo do tego doprowadzisz, że dzieci trafia pod opiekę państwa....bo ani Ty ai Twój mąz nie potraficie sie nimi zająć!

1 307

Odp: Miłość trwa

A może bet jest masochistką...

1 308

Odp: Miłość trwa

W całej tej historii każdy znajdzie naukę dla siebie, oby Bet też znalazła.
Ja dla siebie czytam wciąż te same kilka stron, żeby nie poddać się więcej manipulacji, żeby się nie złamać "biednemu misiowi".

Bet, weź ze sobą synów  na tereapię, skup się też na ich uczuciach.

Headstrong- chylę czoła przed Tobą, dziewczyno gdzie ty znalazłaś tyle siły i mądrości? Jak dałaś radę wyciągnąć męża z takiego dna? Podziwim Cię.

1 309

Odp: Miłość trwa

Headstrong to nie prawda.
Do czasu tej modelki mnie nie zdradził.
Z recepcjonistką to były żarty, zatrudniona została przeciętna dziewczyna, która mi o tych jego żarcikach powiedziała. Ma go za chama.
Potem zatrudniona została dojrzała kobieta.
Podobały mu się ładne dziewczyny. Lubił flirtować. W sklepie z ekspedientakami, kelnerkami itd.
Ale te dziewczyny były raczej zażenowane. A ja nie widziałm w tym nic złego.
Uśmiechnął się, zażartował.
Nie byłam zazdrosna. Miałam do niego zaufanie.
Jechał na rozbieraną sesję. Pokazywał mi zdjecia i nic.
Wydawało mi się normalene, że facet może obejrzec sobie jakiś film lub poogłądać laski.
Zresztą nie kontrolowałam go. Zaufanie to zaufanie. Prawie 20 wspólnych lat bez wpadki.
Miał może jakieś perwersje ( nie będę o tym pisać), ale absolutnie nie przyszło mi do głowy, że to może iść w tym kierunku.
Dopiero teraz kiedy przyznał się do problemu analizuję to co było.
Pewne zachowania wydają się normą. Ilu facetów lubi ładne laski...
Bez przesady. Nie każdy to zaraz seksoholik.

Więc nie pisz mi Headstrong, że kogoś oszukałam.
Było dużo fajnych chwil. Może było zepsute od począku, może nigdy nie powinnam była za niego wychodzić.
Ale o dzieci, o dom dbał - to był jego duży atut.
Oprócz tego, że był "lekko" nieodpowiedzialny.
Sama do tej pory nie jestem przekonana czy on rzeczywiście jest tym seksoholikiem.
I jakoś tak mi się wydaje, że gdyby nie ta laska to możliwe, że by nie było takich podejrzeń.
Wystarczyłoby w porę zacząć się leczyć.

Ale tak się nie stało.

Spytałam się najstarszego syna czy on widział, że tata pije.
Nie.

Mąż wyśmiewał mnie, ze robię problemy.

W 2005 popełniłam błąd.
Miałam zagrozić odejściem. Wyprowadzić się, zgłosić go na leczenie.
Poszedł jedynie do psychologa i ograniczył picie.
Ograniczył..., starał się...
Razem, ale już nie tak blisko. Moje podejście się zmieniło.
I ciąża, córeczka... wybaczyłam to co było złe.
Ale to już był zjazd.
Jej choroba. Moja chyba depresja, jego ucieczka od problemów.
Zarzucał mi, że tak długo karmię małą, że nie można się nawet ze mna napić.

Czy on jest dziwkarz mając jedną?

Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to jego picie to alkoholizm pełną gębą.
Podświadomie chyba przeczuwałam, ale nie miałam na to wpływu.
I tak właśnie jak robią to osoby współuzależnione, organizowałam życie tak, aby były jak najmniejsze straty. Niwelowanie szkodliwych skutków. Podświadomie.
Gdybym wtedy miała kogoś kto uświadomiłby mi problem, gdybym wtedy na to wpadła...
Nie przyszło mi do głowy...
Nie szukałam dla siebie żadnej pomocy. Byłam pochłonięta sprawami codziennymi

Do trzeciego dziecka jeszcze jakoś się ze mną liczył.
Ale potem jakbym była zaklepana. 
Nie wyobrażałm sobie przyszłości.
Nie widziałam siebie za 2 lata.

Jak małżeństwo rypnie to szuka się co było nie tak.
Często zapomina o dobrych chwilach.

1 310

Odp: Miłość trwa

Bet!
Przestań żyć przeszłością i wspomnieniami...
Patrz realnie co niesie przyszłość...bo jak na razie po równi pochyłej w dół!!
A Ty go ciągle usprawiedliwiasz.....

1 311

Odp: Miłość trwa

W sumie to za duzo tego.
Masochistka , alkoholiczka...

1 312

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

W sumie to za duzo tego.
Masochistka , alkoholiczka...

Czego Ty, Kobieto, chcesz? Żyć normalnie, szczęśliwie z dzieciakami i wyjść kiedyś na prostą, czy szarpać się z tym facetem latami? Zrozum to, co piszą Ci tu wszyscy: musisz go zostawić i zająć się sobą. Przestań pisać o jakiejś przeszlości, naucz się o niej nie myśleć i nie analizować i pomyśleć chociaż raz o przyszłości swojej i dzieci.

1 313

Odp: Miłość trwa

Bet, kolejny cały post o mężu. Obrona. Lekko nieodpowiedzialny. Bet, nie można być trochę w ciąży. Albo był odpowiedzialny albo nie.
Dbał o dzieci. W jaki sposób? Poza sezonowymi wyjazdami i kasą? Przy dwójce młodszych dzieci nie miałaś i nie masz żadnego wsparcia.
Zresztą, co za różnica teraz.
Bet, a czego Ty byś teraz chciała? Tak tylko dla siebie i dla dzieci? Może spokoju, bezpieczeństwa, szacunku? Nie jesteś tym wszystkim zmęczona?
Ale tak, jak tu wyżej wspomniano - tak naprawdę nie musisz robić nic dla siebie. Szczęście nie jest obowiązkowe. Pozostaje odpowiedzialność za dzieci.
Jeśli uważasz, że za ostre słowa tu padają, możesz porzucić forum. Możesz skorzystać z pomocy gdzie indziej, jak tu Ci nie raz radzono.

Wiesz, ja faktycznie rozumiem, jak Ty się teraz czujesz. Wiem dlaczego go usprawiedliwiasz. Wiem, dlaczego rozpaczliwe się chwytasz tych miłych chwil, tych ochłapów, które Ci rzucał. Chociaż ja byłam w takim związku ledwie 3 lata i mam jednego syna. To wszystko, te emocje są naturalne, to nie zbrodnia, że go nadal kochasz. Ale pomyśl o priorytetach. Decyzje na szczęście nie są zależne tylko od emocji.

1 314 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-03-19 14:16:23)

Odp: Miłość trwa

bet, powiem tak

no dobrze, przyjmijmy że nie jest alkoholikiem
przyjmijmy, że jest alkoholikiem
przyjmijmy że nie jest sekspoholikiem
przyjmijmy, że nim jest
od trzech dni, analizujesz i się zastanawaisz, BO MUSISZ POSTAWIĆ DIAGNOZĘ

bo to ci wiele da, rpawda? bo jak alkoholik, to nie odpowiada za siebie i możesz usprawiedliwić... to jedna opcja

a z drugiej strony alkoholik to trochę wstyd,, bo przeciez ty jesteś wyjątkowa, on jest wyjątkowy, wasza miłośc jest wyjątkowa
ja nie czułam jak mój gził się z panienką.. widzisz.,.. nie każdy jest tak wyjątkowy.. prawda?

a my wrzucamy to w alkoholizm...

alkoholizm jest dla zwykłych ludzi

więc sie miotasz


tylko, że od tych trzech dni siedzisz i SIĘ MIOTASZ...

a może przypomnę sobie ten moment, tę chwilę, może przeanalizuję jeszcze ten moment tę chwile

bet robisz to dlatego.. żeby nic nie robić...
czekasz, aż przyjdzie skruszony

az padnie na kolana
aż powie lecze się

wtedy wpuscisz go do domu

napiszesz nam, że miłośc, co góry przenosi
napiszesz, że ty musisz przecież sama dojrzeć do pewnych decyzji
że ty wiesz, że powinnaś, ale ty niczego nie robisz wbrew sobie, ani niczego, na co nie jestes gotowa

i wpuscisz bet

i wiesz co się stanie?
twój syn wexmie nóż, nie gaz...
i będzie czekał.. a gdy twój mąż podniesie głos.. stanie w twojej obronie...

bet,, mam prośbę

zapomnij o mężu, chociaż przez sekunde...
napisz nam o twoim najstarszym synu

dziecku, które ciągle było oceniane przez ojca, ciągle punktowane, którego ojciec nie akceptował, którego ojciec deptał
chłopcu, który czuje się odpowiedzialny za niedojrzałą matkę i próbuje ją chronić - pokazując między innymi na jakie traktowanie zasługuje jego ojciec
trzynastolatka, który wziął gaz i przeciwstawił się dorosłemu, pijanemu mężczyźnie...

napisz nam o nim, opisz sytuację:
dziecka, które się boi
dziecka, które nie ufa dorosłym
dziecka, które dzwiga na barkach strach o ciebie i swoje rodzeństwo..

napisz o nim bet

takiego pieknego długiego posta, jak te, które od kilku dni piszesz na okrągło o swoim mężu

napisz posta o swoiim synku
przeanalizuj jego sytuację
zastanów się nad przyczynami takich, a nie innych jego zachowań
zastanów się, czego on się boi, czego potrzebuje


skup się przez moment na nim

NA OGROMNYM KOORESTWIE KTÓRE MU WYRZĄDZASZ

choćby tymi postami...
w skrócie:
czy ten kurwiarz mąż bet jest alkoholikiemm, czy nie jest?? o cały swiecie, zastanówmy się nad tym.. bo on jest tak cenny i wazny dla świata, że musimy to ustalać, musimy się zastanowić, bet poda nam fakty, potem będzie go bronić.. nic to , że wyrwał jej włosy, nic to, że nie zostawił prawie na mrozie w szlafroku,
nic to, że nafaszerował ją prochami
nic to, że kłamał i zmyslał konsekwentnie pół roku ponad...

ale czy on jest?? czy nie jest???


ja coi powiem jedno - ten facet to dno jest bet
i może to przez alkoholizm, a może to nie przez alkoholizm...
prawda jest taka, że w tej sytuacji i w tymj miejscu, w którym on jest teraz.... jest totalnym dnem

i może to wymaga leczenia (jesli jest alkoholikiem) a może wymaga tylko dania mu kopa w dupę (tak trzysta razy, jesli alkoholikiem nie jest)

ale dzisiaj skup się ROZWIĄZANIU PROBLEMU.

zabezpiecz swoje dzieci





BET

nie odzywam się tutaj czesto, fakt, ale nie będe komentować i zajmować się żadnym twoim postem, dopóki nie zaczniesz pisać o czymkolwiek, kimkolwiek innym niz twój mąż
mam nadzieje, że parę osób solidarnie stanie za mną, że może dzieki temu zrozumiesz, że jesli chcesz dalej kkręcic się w kółko - to żadnego wsparcia nie dostaniesz
ja swojego odmawiam


bo gdy myslę o twoich dzieciach, to chce mi się płakać bet....

bo to, co ty im robisz.. to jest taka nizina patologii.. stykałam się z tym w pracy.

i wiem, co się dzieje, jak to wygląda

tylko, że w tych sytuacjach, które ja znam, to często wynika z powqaznych dysfunckji, społęcznych i intelektualnych rodziców...

a ty jestes mądra...
wiesz co robisz
i bierzesz za to pełną odpowiedzialność

1 315

Odp: Miłość trwa
End_aluzja napisał/a:

bet, powiem tak

no dobrze, przyjmijmy że nie jest alkoholikiem
przyjmijmy, że jest alkoholikiem
przyjmijmy że nie jest sekspoholikiem
przyjmijmy, że nim jest
od trzech dni, analizujesz i się zastanawaisz, BO MUSISZ POSTAWIĆ DIAGNOZĘ

bo to ci wiele da, rpawda? bo jak alkoholik, to nie odpowiada za siebie i możesz usprawiedliwić... to jedna opcja

a z drugiej strony alkoholik to trochę wstyd,, bo przeciez ty jesteś wyjątkowa, on jest wyjątkowy, wasza miłośc jest wyjątkowa
ja nie czułam jak mój gził się z panienką.. widzisz.,.. nie każdy jest tak wyjątkowy.. prawda?

a my wrzucamy to w alkoholizm...

alkoholizm jest dla zwykłych ludzi

więc sie miotasz


tylko, że od tych trzech dni siedzisz i SIĘ MIOTASZ...

a może przypomnę sobie ten moment, tę chwilę, może przeanalizuję jeszcze ten moment tę chwile

bet robisz to dlatego.. żeby nic nie robić...
czekasz, aż przyjdzie skruszony

az padnie na kolana
aż powie lecze się

wtedy wpuscisz go do domu

napiszesz nam, że miłośc, co góry przenosi
napiszesz, że ty musisz przecież sama dojrzeć do pewnych decyzji
że ty wiesz, że powinnaś, ale ty niczego nie robisz wbrew sobie, ani niczego, na co nie jestes gotowa

i wpuscisz bet

i wiesz co się stanie?
twój syn wexmie nóż, nie gaz...
i będzie czekał.. a gdy twój mąż podniesie głos.. stanie w twojej obronie...

bet,, mam prośbę

zapomnij o mężu, chociaż przez sekunde...
napisz nam o twoim najstarszym synu

dziecku, które ciągle było oceniane przez ojca, ciągle punktowane, którego ojciec nie akceptował, którego ojciec deptał
chłopcu, który czuje się odpowiedzialny za niedojrzałą matkę i próbuje ją chronić - pokazując między innymi na jakie traktowanie zasługuje jego ojciec
trzynastolatka, który wziął gaz i przeciwstawił się dorosłemu, pijanemu mężczyźnie...

napisz nam o nim, opisz sytuację:
dziecka, które się boi
dziecka, które nie ufa dorosłym
dziecka, które dzwiga na barkach strach o ciebie i swoje rodzeństwo..

napisz o nim bet

takiego pieknego długiego posta, jak te, które od kilku dni piszesz na okrągło o swoim mężu

napisz posta o swoiim synku
przeanalizuj jego sytuację
zastanów się nad przyczynami takich, a nie innych jego zachowań
zastanów się, czego on się boi, czego potrzebuje


skup się przez moment na nim

NA OGROMNYM KOORESTWIE KTÓRE MU WYRZĄDZASZ

choćby tymi postami...
w skrócie:
czy ten kurwiarz mąż bet jest alkoholikiemm, czy nie jest?? o cały swiecie, zastanówmy się nad tym.. bo on jest tak cenny i wazny dla świata, że musimy to ustalać, musimy się zastanowić, bet poda nam fakty, potem będzie go bronić.. nic to , że wyrwał jej włosy, nic to, że nie zostawił prawie na mrozie w szlafroku,
nic to, że nafaszerował ją prochami
nic to, że kłamał i zmyslał konsekwentnie pół roku ponad...

ale czy on jest?? czy nie jest???


ja coi powiem jedno - ten facet to dno jest bet
i może to przez alkoholizm, a może to nie przez alkoholizm...
prawda jest taka, że w tej sytuacji i w tymj miejscu, w którym on jest teraz.... jest totalnym dnem

i może to wymaga leczenia (jesli jest alkoholikiem) a może wymaga tyo dania mu kopa w dupę (tak trzysta razy, jesli alkoholikiem nie jest)

ale dzisiaj skup się ROZWIĄZANIU PROBLEMU.

zabezpiecz swoje dzieci





które nie ufa

Endi...kłaniam Ci się do samej ziemi.

1 316

Odp: Miłość trwa

Śledzę ten wątek od początku jego założenia. Dopiero teraz postanowiłam się wypowiedzieć. W końcu wspaniałe kobiety wypowiadające się w tym wątku napisały prawdę oczywistą, która, przyznam, mnie zaczęła się jawić dopiero od kilkunastu stron...
Huśtawka, teatr serwowany czytelnikom - najpierw posty "jest strasznie, zachował się okropnie, mam dół, nie radze sobie" i tu: grad pocieszeń/rad/słów wsparcia, czasem konstruktywnej krytyki od wypowiadających się, na potem post Bet: "nie no ,luuuuz, nie jest tak źle, ugotowano mi, dałam obiadek mężowi, poszłam na rolki, a w nocy to napisał,że jestem świetną laską, więc pewnie będzie dobrze".
Wcześniej sama przejmowałam się losem Bet...a najbardziej jej dzieci właśnie. Gdzie one są w tym wszystkim??? Kasa, mąż, kochanka...kasa,mąż, kochanka...i tak ciągle. W między czasie trochę narzekania,że rozwód nie, no bo zostanę sama... z 4 dzieci...Paradoksalnie to aż 4 osób, które kochają bezwarunkowo i same potrzebuję ogromu uwagi i miłości, nawet tylko (albo aż w tej sytuacji) jednego rodzica!Tymczasem tej uwagi nie otrzymują. TY MASZ RODZINĘ BET! Nie ma w niej jednej osoby, ale jest Was aż 5cioro, które są razem!
Oprócz tego sama Bet moim zdaniem nie docenia pomocy osób postronnych w tej sytuacji...Tych tu na forum (ale te są po to aby doradzać, oceniać, wesprzeć słownie i w ten sposób ewentualnie pomóc - jeśli ktoś tej pomocy w takiej formie chce oczywiście), ale też tych, którzy są przy niej fizycznie. Mam tu na myśli opis BET, gdzieś na wątku dotyczący jej dzieci i opieki nad nimi...Bardzo mnie to zastanowiło (żeby nie powiedzieć dotknęło, a tylko tego zabrakło tego w jakże trafnym podsumowaniu headstrong). Pisała,że pomaga jej ciocia, zajmuje się dziećmi, gotuje obiady..czyli wykonuje kawał dobrej, ciężkiej roboty. Zapewne dzieci kocha skoro chce to robić. Bet pisała też,zdaje się,że ciocia pomaga jej za darmo. Przepraszam,że dla mnie to jest nie do pomyślenia...wprawdzie ja mam tylko jedno dziecko...ale nawet jak prosiłam moją ciocię o opiekę nad nim (w rezultacie ma inną cudowna opiekunkę,ale to inna sprawa), to już na etapie rozmów nie wyobrażałam sobie aby nie zaproponować jej za to chociaż symbolicznego wynagrodzenia...a zarabiam niewiele więcej (z dobrym wykształceniem) niż u BET wydaje się na bzdety...Podejrzewam,że Bet nie docenia pomocy bliskich, lub nie widzi wokół siebie bliskich służących jej pomocą, którzy są/mogliby być dla niej oparciem. Chyba,że ciocia również jest zmanipulowana przez całą rodzinę.
Poza tym, bez obrazy ale nie ma dwóch takich samych sytuacji, a już na pewno Bet Twoja sytuacja nie jest podobna do sytuacji End_aluzji, nie ma ich co porównywać (że jej łatwiej zaakceptować a Tobie nie, bo u niej to pukanie a u Ciebie 20 lat) Wątek End_aluzji i jej zmagania tez śledzę, od 2011 r., gdy dowiedziałam się o zdradzie, pomogły mi jej posty bardzo, gdy widziałam nadzieję, gdy wiedziałam tylko o zdradzie, ale gdy (w mojej sytuacji) doszły inne rzeczy - inne kłamstwa, wreszcie nałóg, to przestałam się porównywać, doszukiwać i po prostu ruszyłam do przodu, w kierunku który uznałam za właściwy,a posty czytałam/czytam  End_aluzji jako pełne mądrości generalnie.
Stoisz w miejscu Bet, przez moment zdawało się,że stanęłaś na nogi, ale odkąd znów wpuściłaś męża do swojego życia jesteś w tyle...daleko nawet za tą Bet z początku tego wątku.
Mam taką wizję jeśli chodzi o Twoją rodzinę: tunel, Ty stoisz przy wjeździe, daleko...po środku, w ciemnym tunelu stoją Twoje dzieci, zagubione, wystraszone...trzymają się wszystkie razem, wołają Ciebie,ale Ty nie zwracasz na nie uwagi...wypatrujesz tego co na drugim końcu tunelu...a tam: Twój mąż, z szaleńczą radością, na haju i z dużą prędkością z niego wyjeżdża...bawiąc się w najlepsze...Ty go wołasz z daleka, ale on Cię nie słyszy...
Życzę Ci tego abyś zauważyła dzieci stojące pośrodku, podbiegła do nich, przytuliła, aby poczuły się bezpiecznie w Twoich ramionach...I wyprowadź je, weź w swoją stronę tunelu...I wyjdźcie tamtędy wolni,uśmiechnięci i szczęśliwi...

1 317

Odp: Miłość trwa

Bet
Ty nie miej do mnie pretensji, żalu o to co podsumowałam, cały ten rok z Twoich wypowiedzi bo jak widzisz dziewczyny maja podobne zdanie na ten temat.
I nie zarzucaj mi kłamstwa, to co napisałam jak BYK bije z Twoich wypowiedzi.
Zaprzeczasz sama sobie.
Okłamujesz sama siebie.

Naprawdę to żal mi twoich dzieci,
ja pamiętam jak mojej małej trzęsła się bródka gdy zobaczyła jak ojca zabiera policja.
A co mógł czuć Twój syn?
Nic, on musiał bronić matkę przed ojcem.

Ale co ja kłamczucha wiem, przecież mój to tylko zwykły alkoholik dziwkarz a Twój to 8 cud świata, tylko jedna modelka,
a Wy oboje jesteście wyjątkowi, wasza miłość nie z tego świata.
  Tak, nie z tego, bo na tym taka patologia w głowie się nie mieści.

1 318

Odp: Miłość trwa

No właśnie...wszyscy tu dobrze radzą ale Ty,Bet ciągle tracisz czas...

1 319

Odp: Miłość trwa
sofijkaa napisał/a:

tunel, Ty stoisz przy wjeździe, daleko...po środku, w ciemnym tunelu stoją Twoje dzieci, zagubione, wystraszone...trzymają się wszystkie razem, wołają Ciebie,ale Ty nie zwracasz na nie uwagi...wypatrujesz tego co na drugim końcu tunelu...a tam: Twój mąż, z szaleńczą radością, na haju i z dużą prędkością z niego wyjeżdża...bawiąc się w najlepsze...Ty go wołasz z daleka, ale on Cię nie słyszy...
Życzę Ci tego abyś zauważyła dzieci stojące pośrodku, podbiegła do nich, przytuliła, aby poczuły się bezpiecznie w Twoich ramionach...I wyprowadź je, weź w swoją stronę tunelu...I wyjdźcie tamtędy wolni,uśmiechnięci i szczęśliwi...

Sofijkaa...pięknie obrazowo napisane...krótko, zwięźle i na temat!!

1 320

Odp: Miłość trwa

Fakt, po takich wpisach nic tylko terapia.
Daruję sobie nawet dalszy komentarz.

1 321

Odp: Miłość trwa

Bet, wiesz po czym można poznać, czy osoba korzysta z terapii?
po tym, że zaczyna zdania od ja, mnie  itp.
czyli zaczyna mówić o sobie, o swoich odczuciach

1 322

Odp: Miłość trwa

Napisalas Bet ze mezowi nie wybaczysz, ze porzucil dzieci i nie mozesz za wszystko obwiniac siebie.
Ja Ci powiem tak, w oczy bym sobie nie spojrzala gdybym tak krzywdzila wlasne dzieci jak Ty.
Krzywdzisz je, fundujesz im dokladnie taka sama patologie jak tatus, a nawet gorsza bo jestes z nimi, dajesz im zludne poczucie bezpieczenstwa, a potem urzadzasz im zjazd z tatusiem, nie chronisz ich.
Czy Ty na serio myslisz ze oni niczego nie widza?
Jestes bardzo naiwna jezeli tak myslisz, ale prawde mowiac mysle ze zdajesz sobie z tego sprawe, ale on jest wzaniejszy i to zeby wrocil.


I co mnie uderzylo juz kilka miesiecy temu, ze swojego sredniego syna traktujesz gorzej, bo jest podobny do meza. Robisz dokladnie to samo co Twoj maz z najstarszym synem.

Jezeli chodzi o dzieci to sami jestesmi winni, wszyscy razem i kazdy z osobna.

Tak Ty jestes winna tego jak zyja Twoje dzieci.

Pieniadze, maz, kicia, pieniadze, pieniadze, maz, pieniadze, kicia, maz, pieniadze, pieniadze itd. I tak caly watek.

Oklamujesz nas albo oklamujesz sama siebie i stad te bajki na forum i manipulowanie faktami.

W grudniu kiedy sie tu zalogowalam napisalam Ci to wszystko.

Absolutnie nie jest mi Ciebie zal, nawet przez moment nie bylo.
Od poczatku bylo cos dzwinego, sztucznego w Twoich tekstach.

Szkoda mi Waszych dzieci, bo maja prane mozgi od dziecka.
Piszesz ze byl dobrym ojcem????
Gdyby mojemu mezowi przyszlo do glowy zostawic, dzieciaka ze skrecona noga, to bym mu taki dzihad w domu zorbila, zeby na dlugo popamietal.
Wyzwiska w kierunku dziecka?
To samo.
Akcja ze szkola to absolutny brak Twojej odpdowiedzialnosci, tak TWOJEJ!
Dokladnie znalas sytuacje, moglas odlozyc pieniadze, to nie wyjazd dla przyjemnosci.
Masz poprzestawiane priorytey, albo niektorych nie masz.

Ty bylas kiedy Twoje dzieci byly krzywdzone?
Co zrobilas?

Jestes silna i wspaniala kobieta?
Nie, jestes chora jednostka uzalezniona od kompletnego drania, do tego nie rozliczona jestes z przeszloscia. Chyba przez te 20 lat nie dojrzewalas w ogole, albo przynajmniej nie nauczylas sie nic z lekcji, ktora odberalas od zycia.

Wciaskasz gadke ze nie piszesz o wszystkim, ale tu wlasnie widac wokol czego i kogo kreci sie Twoje zycie.

Jest tu masa kobiet ktore pisaly bo zostaly porzucone, zdradzone ale w nich jest prawda.

Ty zachowujesz sie jak alkoholik, ktory w odbicu lustra widzi zupelnie inna osobe, nie ta ktora faktycznie jest.


Dziecmi sie zajmij.

1 323

Odp: Miłość trwa

Bet, strasznie ci wszyscy dowalili. Jak czytam te posty, to może za mocno. Myślę jednak, że bez złych intencji.
Myślę, że jesteś teraz w najtrudniejszym momencie swojego życia. To faza budzenia się z bajki, odstawienia iluzji, która dawała nadzieję.  To bardzo, bardzo bolesne.
Przechodziłam to na początku stycznia i skłamałabym, że jestem pogodzona z rozwojem wypadków. Smutno mi, że zawiódł mnie człowiek, któremu ufałam, którego kochałam.
Rzeczywistości jednak nie da się zmienić i po dwóch miesiącach jestem w stanie myśleć racjonalnie, nie jestem rozstrzęsiona, panuję nad swoim postępowaniem. Nie poddaję się manipulacji. Mam nadzieję, że znajdziesz w sobie siłę dla siebie i dzieciaków i przeniesiesz swojego męża z centrum wszechświata na jakąś odległą orbitę. Trzymaj się

1 324 Ostatnio edytowany przez headstrong (2013-03-20 10:46:03)

Odp: Miłość trwa

Mgiełko:-)

to nie było dowalanie, to nie było złośliwe czy poniżanie, to była pomoc, tak, pomoc jaką powinna otrzymać już dawno gdyby była szczera wobec siebie i nas tu. Ja taką pomoc dostałam, setki innych dziewczyn dzięki takiej pomocy stanęło na nogi ale one robiły COŚ aby zmienić swoje życie.

Bet w końcu przeczytała prawdę, prawdę na podstawie tego jak opisała swoje życie.

Pozostawmy Bet samą sobie według sugestii End_aluzji i kilku innych dziewczyn...

Alkoholika trzeba zostawić samemu sobie aby zrozumiał,

tu podobnie.

1 325

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Nie wszystko można tłumaczyć chorobą.
Są też pewne cechy charakteru.

Bet zgadzam sie z tym.

Nie zwalajcie wszystkiego na alkohol, bo to zenujace.

Znam niepijacych alkoholikow... brak procentow we krwii nie sprawil, ze stali sie nagle wspanialymi ludzmi. Owszem stali sie znosni, ale ich charakter pozostal jaki byl

1 326 Ostatnio edytowany przez headstrong (2013-03-20 13:56:10)

Odp: Miłość trwa

.

1 327

Odp: Miłość trwa

bet śledzę twoje wypowiedzi od dluższego czasu.Żal mi Ciebie bo przypominasz mi moje przeżycia i wiem jak się to skończy.Wiem , że  teraz nie chcesz rad bo wydaje Ci się że z wami jest inaczej,ale uwierz czytając Ciebie miałam uczucie jakby czas się cofną.Dlatago powiem ci czego  po 10-ciu latach najbardziej żałuję.Załuję, że zamiast pilnować interesu i pieniędzy próbowałam pilnować męza.Na siłe utrzymać małżeństwo.I tak po kolejnej zdradzie powiedziałam dość, cóż z tego jak spłacam jego długi i będę to robić do śmierci.Gdyby nie brak pieniędzy byłabym teraz całkiem zadowolaona ze swojego życia.Uwierz zabezpiecz sie finansowo, bo bez męza żyć można a bez kasy cięzko.

1 328

Odp: Miłość trwa

Kim jest osoba współuzależniona?

Istnieją rozmaite definicje i opisy współuzależnienia, ale najbardziej wszechstronna wydaje się ta, którą podaje Melody Beattie: ?Współuzależnioną jest osoba, która pozwala na to, by zachowanie innej osoby oddziaływało na nią ujemnie i która obsesyjnie stara się kontrolować zachowanie oddziałującej na nią w ten sposób osoby.? Istotnymi elementami tej definicji są słowa ?obsesyjnie? oraz ?kontrolować?. Obsesyjne, czyli natrętne myśli przytłaczają wszelkie inne, wysysając z człowieka energię psychiczną. Mogą pojawić się w dowolnym momencie i - co jest dość dziwne - wszelkie próby pozbycia się ich na ogół jedynie wzmagają ich intensywność. Próby odpędzenia natrętnych myśli przypominają usuwanie z drogi zwiniętej sprężyny przez ściskanie jej: z im większą siłą naciska się na nią, tym silniej się ona rozkręca. Ryzykując nadmierne uproszczenie moglibyśmy powiedzieć, że człowiek uzależniony to ktoś, kogo nęka przymus używania środków chemicznych, natomiast osoba współuzależniona ma obsesję na punkcie używania tych środków przez uzależnionego oraz konieczności kontrolowania go.

Podobieństwa między zachowaniami osób uzależnionych i współuzależnionych są zaskakujące. Człowiek uzależniony zwykle szuka nowych sposobów, aby kontynuować nałogowe zachowanie, jednocześnie usiłując uniknąć niszczących konsekwencji, jakie ono powoduje. Może pić alkohol lub zażywać kokainę ?tylko w czasie weekendów? czy przyjmować określoną dawkę, która daje upragnionego ?kopa?, ale nie wystarcza, aby spowodować intoksykację. A gdy próby panowania nad własnym nałogiem zaczynają zawodzić nie powie sobie: ?Nie potrafię tego kontrolować?, ale stwierdzi: ?Ta metoda nie działa, muszę znaleźć lepszą?. Podobnie ktoś współuzależniony nie wyciągnie wniosku, że skoro jego wysiłki zmierzające do powstrzymania osoby uzależnionej okazały się daremne, to nie istnieje metoda niezawodnej kontroli, ale szuka nowych sposobów, które będą skuteczne.

Jak to się dzieje, że ludzie w sposób tak rażący potrafią sami sobie przeczyć i nie dostrzegać tego, nawet kiedy zwraca się im na to uwagę? Odpowiedź brzmi: odpowiedzialne za to jest zaprzeczanie. W uzależnionym, zniekształconym myśleniu jest ono w znacznej mierze spowodowane silnym oporem wobec zmian. Jak długo ktoś zaprzecza rzeczywistości, tak długo może trwać przy swoich nawykowych zachowaniach. Jeżeli człowiek uzna, że rzeczywistość jest taka, jaka jest, może to wciągnąć go w bardzo trudny dla niego proces zmian. Ludzie bez trudu akceptują zmiany, kiedy chodzi o kogoś innego. Kiedy alkoholik mówi: ?Nie musiałbym tyle pić, gdyby moja partnerka poświęcała mi więcej uwagi?, w istocie stwierdza: ?Nie potrzebuję zmiany. Spowodujcie, żeby moja partnerka się zmieniła, a wtedy ze mną będzie wszystko w porządku?.

Osoby współuzależnione mogą na przykład usilnie szukać pomocy w przekonaniu, że specjalista powie im, co zrobić, żeby powstrzymać kogoś przed nadużywaniem środków chemicznych. Gdy dowiadują się, że nie mogą zrobić nic, żeby zmienić zachowanie uzależnionego, czują się bezsilne i rozczarowane. Często też wycofują się, gdy specjalista zasugeruje, żeby przyjrzały się własnym zachowaniom i zaczęły dokonywać zmiany w sobie. Szczególnie łatwo tracą zainteresowanie, słysząc jak ludzie z Al-Anonu mówią: ?Nie przyszliśmy tu po to, aby zmieniać naszych partnerów, ale po to, aby zmieniać samych siebie?. ?Zmieniać siebie?? - mógłby powiedzieć ktoś taki - ?Dlaczego miałbym zmieniać siebie? Przecież to nie ja piję!?. Dla zabawy zrób następujący eksperyment. Połóż skrzyżowane ręce na piersiach, a następnie przyjrzyj się ich ułożeniu. Niektórzy ludzie kładą lewą rękę na prawej, inni robią odwrotnie. Kiedy sprawdzisz, jak to zrobiłeś, wyprostuj ręce. Teraz ułóż je znowu, ale tym razem odwrotnie: jeśli normalnie kładziesz prawą rękę na lewej, to teraz połóż lewą na prawej. Zauważysz wtedy, jak dziwnie się czujesz. Stary sposób jest naturalny i odprężający. Nowy może ci się wydawać dziwny, i możesz mieć poczucie, że nigdy nie uda ci się w tej pozycji odpocząć. Skoro prosta zmiana ułożenia rąk jest tak niewygodna, to pomyśl, jak niewygodna może być zmiana własnego zachowania czy sposobu życia.

Członkowie Al-Anonu wyznają następującą potrójną zasadę: ?Nie ty to SPOWODOWAŁEŚ, nie jesteś w stanie tego KONTROLOWAĆ i nie możesz WYLECZYĆ?. Ale ludzie często czują się odpowiedzialni za uzależnienie bliskiej osoby i próbują ją kontrolować w przekonaniu, że mogą ją uzdrowić. Czasami odnosi się wrażenie, że osoba współuzależniona chce powiedzieć: ?Mam tak wielką władzę, że mogę wywołać uzależnienie, kontrolować je bądź leczyć?. To nie jest poczucie wyższości ani arogancja - wręcz przeciwnie, takie przekonania są często reakcją obronną wobec poczucia niższości. Potrójna reguła ma wyraźny związek z kompleksem niższości. Na przykład osoba współuzależniona myśli: ?Spowodowałam nałóg mojej córki, bo gdybym była lepszą matką, to ona nie wpadłaby w uzależnienie. Gdybym tylko potrafiła zapewnić jej pomoc i oparcie! Ale ja ją zaniedbywałam. Gdybym była lepsza, brałaby mniej albo w ogóle przestała?. Uczucia te są powszechne wśród współuzależnionych, zwłaszcza we wczesnych stadiach nałogu bliskiej osoby.

Uzależnienie i współuzależnienie mają ze sobą wiele wspólnego. W obydwu przypadkach często występuje samo-okłamywanie w takich formach, jak zaprzeczanie, racjonalizacja i projekcja. W obydwu mogą współistnieć sprzeczne przekonania, występuje także zaciekły opór wobec samej zmiany oraz pragnienie zmieniania innych. W każdym z nich spotykamy się ze złudzeniem kontroli oraz niską samooceną. Zatem w obydwu przypadkach wyraźne są wszystkie cechy uzależnionego sposobu myślenia, a jedynym elementem różnicującym może być zażywanie środka chemicznego lub nie korzystanie z niego.

Fragmenty pochodzą z książki Abrahama Twerskiego pt. ?Uzależnione myślenie?


Źr?dło:

http://www.alkoholizm.jawnet.pl/viewtopic.php?f=33&t=2303

1 329

Odp: Miłość trwa

Do grupy terapeutycznej dołączam po swiętach.
Wczoraj rozmowa z mężem. Kolejna typu bez sensu.
Nic nie wniosła.
A... on nie ma żadnych uzależnień.
Od czasu z pilicją, nie piję.
Dzieki spotykaniu się z tamtą ma więcej czasu na pracę.

Chcę z tego wyjść. Uwolnić się.

Stwierdził, że będzie chodził na terapię.
Do psychologa chodzić będę również.
Jestem wrakiem. Wyczerpana psychicznie. Nie da się spać.
Konta poblokowane.
Pożycza pieniadze na wyjazdy z nią.
Znowu ambitne plany wychodzenia z długów pieprz... się z kicią, bo wtedy nie pije i może więcej pracować:) 
Przecież problemy finansowe zaczęły się od niej.

1 330

Odp: Miłość trwa

Bet,

No dziad paskudny...
Dasz rade.
Mysla na razie o dzieciach o sobie i o kasie! Odkadaj kase  i zaluz jakies ukryte konto lub skrytke bankowa. Z DALA od niego
Wymysl, wygeneruj jakies koszty itp.
O nim i o tej babie nie mysl.

1 331

Odp: Miłość trwa

Poprosiłam wczoraj o konkrety.
Co proponuje dzieciom.
I dostałam smsy, że narty w zimie.
Zapisze na wyjazd, kupi sprzęt i że syn będzie grał z innym trenerem w tenisa.
To dla mnie nawet nie jest śmieszne.
Ile cudownych zapewnień dostałam, smsów różnej treści.
Poprosiłam o spisanie tego na kartce i jego podpis -  to się rozłączył.
Ile są warte takie słowa.
Nic, zero...
Chęci, które przegrywają z przyjemnością.

Jak miałabym egzekwować takie zapewnienia.
Ściemy, żebym się odczepiła.

A... on nie zmienił zdania.
Ale ja już nie wiem jakiego i nie bardzo chyba ma to związek z obecną sytuacją.
Myślę wtedy o zapewnieniach ludzi uzależnionych. Ile znaczą.
Wiecie jak bardzo chce się wierzyć.
Oni są w tym rewelacyjni. Najlepsi.
A ja... co z tego, że nie mam już złudzeń.
Jak bez sądu wyegzekwować, żeby chciał dobrowolnie być ocjem.
Sąd więcej nie zapewni.
Porady prawne mam za sobą. Próbuję się wstrzymać.

Za nerwowo. Mam problemy ze spaniem.
Ten wyzywa mnie od wariatek, niepoczytalnych.
Mam za swoje. Zjechane nerwy. Cena szansy.
Bardzo ciężko. Przeszłam wiele.
Żeby chociaż nie było takiego gnębienia finanasami. Z tym był spokój.
Muszę się z tgo wygrzebać.
Mam dzieci.
Mała ostatnio się mnie pytała czy jej nie zostawię ( możliwe, że nie miało to związku z tatą).
To było przed zaśnięciem, bardzo mnie przytaulała. Śpimy razem.
Muszę dać radę. Mają w sumie tylko mnie.
I mimo tych wszystkich opini..., staram się dać dzieciom wsparcie, być z nimi, dawać czułość, wiarę.
Nie rozmawiamy o problemach. Rozmawiam o szkole itp. Z najstarszym o jego palnach.

Wszytsko to robię jednak z trudem.
Zmuszam się do oderwania myśli, które krążą wciąż wokół jednego.
Mam wrażenie, że tak źle jeszcze ze mną nie było.

Psycholog mnie ostrzegała, że jeśli męża zapewnienia okażą się fałszem bedzię mi się bardzo trudno pozbierać.
Jest niewyobrażalnie źle.
Te wygłupy od września i nadzieja od czerwca są dla mnie druzgocące.
Boję się...
Nie idzie mi dobrze. Nie umiem skupić się na pracy.
To powoduje, że czuję się jeszcze gorzej.
Spróbuję przestać się dołować.
To znaczy może tak po mnie tego nie widać, ale ja to czuję. Siedzi to we mnie. Zatruwa myśli.
Staram się to jakoś tłumić. Nie wiem jak.
Dzieci, bajki, książka i uciekam w myśli.
W nocy nagle się budzę ze starchem. Potem nie umiem zasnąć. Każda noc jest wyzwaniem.
Chodzę spać z małą, żeby zasnąć jak najwczesniej.

1 332

Odp: Miłość trwa

Bet, zrób rozdział majątkowy bo twoją firmę zajmie komornik.

1 333

Odp: Miłość trwa

Trzymaj sie bet.

1 334

Odp: Miłość trwa

Moja firma nic nie ma oprócz sprzętu z dotacji.
On jest bezpieczny, nie mozna go ruszyć. Ja również nie mogę go sprzedać przez 7 lat.
O rozdziale myślę. Nie jestem pewna czy mi się opłaca.

1 335

Odp: Miłość trwa

Bet a konto firmowe.

1 336

Odp: Miłość trwa

Bet

Jeżeli mogę Ci coś doradzić to zrób odrębność majątkową. Przynajmniej nie będziesz odpowiadała za jego przyszłe długi. Chyba dotarło do Ciebie, że on już się nie dorobi a majątek można podzielić kiedyś w przyszłości. Chroń siebie i dzieci.

1 337

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Moja firma nic nie ma oprócz sprzętu z dotacji.
On jest bezpieczny, nie mozna go ruszyć. Ja również nie mogę go sprzedać przez 7 lat.
O rozdziale myślę. Nie jestem pewna czy mi się opłaca.

Oczywiście!
Nie będziesz odpowiadała za jego zobowiązania finansowe!

1 338

Odp: Miłość trwa

rozdzielność majątkowa
może być ustanowiona sądownie nawet z data wsteczną
bo niestety nic nie uchroni Cię przed spłacaniem jego długów wobec ZUS lub US
dopóki macie wspólnotę majątkową

1 339

Odp: Miłość trwa

No tak, ale teraz odpowiadam za tyle, ze szkoda mówić.
Dzowniła koleżanka, jadę zaraz na jakąś super regenerację włosów ( ma darmowy kupon).
Przyda się, bo jakoś nie mam ochoty o siebie dbać. Uleciała energia.
Warto się pozbierać.
Mam nadzieję, że życie nie kończy się na porażce małżeństwa.
Nie na wszystko mamy wpływ. Albo mamy, ale mnie nie wyszło.

1 340

Odp: Miłość trwa

Wczoraj się miło zrelaksowałam.
Fryzurę miałam super. Fale. Dobrze tak czasem zrobić coś dla siebie.
Super zabiegi, ampułki itd- wszystko gratis.
Spotkanie z koleżankami.

Dziasiaj znowu miałam lęki. Czułam jakbym dostała gorączki. Położyłąm się na chwilę z małym.
Czułam się strasznie. Ale jakoś się wyzbierałam.

Potem wzrost ciśnienia z mężem.
Pieniążki...
Ale zostawił. Troszkę mniej niż się umawiałam, ale i tak super.
Ojciec go wyrzucił. Nocuje w hotelu, koszulki pierze mydłem w zlewie.
Powiedziałam, sam tego chciałeś. Do tego dążyłeś.
Rozmawiałam z nim o terapii.
Ale on nie wie na jaką ma iść, bo nie ma żadnego uzależnienia.
Do alkoholu w ogóle go nie ciągnie.
Od tej sytuacji z policją wyzdrowiał.
No a to drugie to też nie codziennie.
Nie zależy mu. Nie planuje z nią być.

Ja się nie wycofam. Jeśli okaże się, że mój problem to nie jest współuzależnienie i on uzależniony nie jest i nie był to ok.
Gdyby nie to, że jestem już zdecydowana i zdeterminowana to pewnie znowu bym się zastanawiała.
Chcę swoje życie zmienić.
Nie mogę się już doczekać.
Ale i tak staram się robić co potrafię dla siebie. We własnym zakresie, ale to trudne!!!
Strasznie trudno skupić mi się na pracy.
Ale teraz mój priorytet to sen.
Nauczyć się spać. Zmieniać myśli, kierować w stronę czegoś innego.
I tak budzę się w nocy.
Przykrywam małego itd.
Potem często nie mogę usnąć.
Albo budzę się nagle. Sny wciąż krążą wokół jednego.
Chociaż dzisiaj było o mnie...

1 341

Odp: Miłość trwa

Bet - jaki rodzaj uzaleznienia on ma, to nie ma znaczenia - moze to sie nazywac sraczka i tez dobrze.
Jezeli on nie widzi specjalnie problemu, to JEGO problem. Ty sie juz nad tym nie zastanawiaj.
Ewidentnie ma bajzel sam ze soba - zwalone relacje z ojcem, z Toba, zadnych relacji z dziecmi - a jak juz to zle, olewanie firmy itp.
Jezeli facet dowartosciowuje sie penetracja kolejnej p...y, to niech z tym zostanie, a Ty olej go raz, a dobrze.
Przywiazalas sie do myslenia o nim, rozpatrywalas wszystkie mozliwe wersje zycia z nim przez ostatnie dwa lata - trudno Ci teraz od tego odejsc, ale trzeba -  kazda inna opcja Cie zniszczy.
Wchodzac w jakiekolwiek relacje z nim, zastanawiajac sie nad jego wizjami znowu cofniesz sie do piekla.
Piekla manipulacji Toba,Twoimi uczuciami
Teraz ma byc czas tylko dla Ciebie.
Probowalas, nie wyszlo......., czas obrac inna droge.
Zycze Ci Bet duzo spokoju i stanowczosci.
Pozdr.B

1 342

Odp: Miłość trwa

Betina to jest 100% racja. Tylko nad tym muszę pracować.
Teoretycznie wszystko wiem.
Ale w praktyce ...  to dla mnie wyzwanie. Nie przychodzi mi to naturalnie, swobodnie. Łapię się, "nawaracam", uczę.
Mechanicznie zaglądam przez okno czy już przyjechał do pracy, czy wyjechał.
To mnie wkurza. Denerwuje się na siebie, bo wiem, że tak nie powinno być.
A chciałabym dojść do takiego stanu, że w ogóle o tym nie myślę.

Przespałam noc:)
Tylko zepsuła mi się pralka ( 15 lat)
I przetwrać wolne. To jest dla mnie najtrudniejsze.
Dzisiaj jeszcze psycholog. Spotkanie w sprawie terapii.

Dla mnie najważniejsze jest teraz uwolnić się do pwenych myśli, przyzwyczajeń.
Tylko moje życie. To czy jestem mężatką czy rozwódką nie ma dla mnie znaczenia.
Jeśli się nie zmienię to mogę być 5 lat po rozwodzie i nie żyć dalej swoim życiem. Nie być w stanie pracować, cieszyć się tym co mam, co dookoła.
Nie jestem starsznie smutna, ale on we mnie jest. Złe emocje są. Lęk pojawia się czasem paraliżujący, taki nie do zniesienia. I mętlik w głowie. Taka jestem jakby przymulona.

1 343

Odp: Miłość trwa

Bet - kolezance, ktora przechodzila bardzo traumatyczne rozejscie z mezem, psycholog poradzila uciecie wszelkich kontaktow z bylym.
Zadnych telefonow, (zmiana nr. tel.kom. i stacjonarnego), zero rozmow na jego temat (poprosila o to wszystkich znajomych), zadnych informacji co, gdzie i z kim........... Wywalila wszystkie przedmioty, ktore mogly jej sie kojarzyc z bylym.
Rok czasu trwalo zanim odnalazla spokoj i moze juz w miare spokojnie rozmawiac o calej "aferze", a byla na dobrej drodze do wyladowania w psychiatryku.
Wiem, ze Tobie bedzie o wiele trudniej z racji dzieci, bliskosci pracy, ale przynajmniej narzuc sobie ograniczenia w tym co mozesz - jak nie ma pilnej koniecznosci nie szukaj kontaktu, nie dowiaduj sie gdzie mieszka, co robi. Ojciec tez niech nie dostarcza Ci informacji na jego temat.
Wyslij mu e-m w sprawach, ktore uwazasz za konieczne do zalatwinia z jego strony i nie poruszaj tematow laczacych sie z Waszym malzenstwem.
Cos co bedzie na poczatku trudne do zniesienia, z czasem stanie sie nawykiem, a z czasem przestanie bolec.
Im mniej pozywki dla Twojej wyobrazni, im mniej informacji dostaniesz, tym mnej sie bedziesz dolowac i uruchamiac myslenie co sie stac jeszcze moze.............
To jest jedyny ratunek dla Ciebie, ilez mozna reanimowac malzenstwo, ktore juz dawno martwe.
Juz nic wiecej nie wyjasnisz, niz do tej pory wyjasnilas...
Sny, stany leku,wscieklosci, nadziei i zwatpienia, beda Ci towarzyszyc czas jakis - w koncu nie jestes automatem. Nie pozwol jednak by te robale zatruwaly Ci zycie - zaslugujesz na wiele wiecej. Z wlasna pomoca mozesz jeszcze duzo osiagnac i byc szczesliwa.
Szukaj pozytywow w zyciu  bez niego - bedziesz WOLNA, bedziesz zajmowac sie tylko soba i dziecmi, to Ty bedziesz czerpac satysfakcje z wychowania dzieci i z ich ewentualnych sukcesow, to Ty bedziesz miala swoja mala rodzine, to Ty bedziesz spedzac swieta z nimi..........
To Ty bedziesz kierowac wlasnym zyciem..

1 344

Odp: Miłość trwa

Mieszkam nad firmą. On na dole, ja u góry.
W dodatku w sprawach firmowych się z nim kontaktuję, schodzę na dól. Mam tam taki pokój do pracy.
Teść pracuje w pokuju obok.
Jedno wejście.
I te cholerne finanse.
Ale trudno...
Na razie musze tak wytrzymać.

1 345

Odp: Miłość trwa

Witaj bet..nie daj się..walcz o siebie dla siebie i dla dzieci..jestem 9 lat po zdradzie i odejściu mojego byłego męża i nie uwolniłam się od przeszłości..a on? on się cieszy nowym życiem już nie z kochanką a narzeczoną i jej synem, a jego rodzice podchodzą być może i dobrze do tematu- przecież on ułożył sobie tylko nowe życie... a ja? a ja nie mogę oderwać się już 9 lat od więzi emocjonalnej i z nim i z jego rodziną, głównie dlatego, że nie miałam rodziny, która mi w opiece nad dzieckiem by pomogła i robiła to tesciowa..dziś jestem bliska załamania totalnego i tylko jakąś ponadludzką siłą jeszcze próbuję się wyrwać ze szponów tęsknoty do tego, który miał się ze mną zestarzeć..walcz kobieto o siebie! u Ciebie to już 2 lata a to już granica..jeśli przeciągniesz ją dalej- będziesz się tylko pogrążać w rozpaczy - Uwierz mi !!!!!!! i rób wszystko, żeby przegadać sobie, że nic już z nim nie będzie! że koniec już był! trzymaj się..

1 346

Odp: Miłość trwa

Moja mama wczoraj powiedziała mi, żebym wytrzymała jeszcze 3,5 roku.
No bardzo ciekawe, na co mam czekać...
I co ma nastąpić po tym "czekaniu".
Nie obchodzą mnie słowa męża, ze nie wiążę z nią przyszłości, zdania nie zmienił.
Nie chcę z nim być. Nie z człowiekiem, który mnie nie szanuje. Nie wspomnę nawet o miłości.
Nie wszystko można wytłumaczyć chorobą.
Ktoś kto miał 3 dzieci, był dobrym ojcem nie namawia do usunięcia ciąży.
Zwłaszcza, że finansowo to nie był problem.
Moja siostra niedawno ładnie to podsumowała: "jego ojcec chroni przetępcę".
Można się w życiu pogubić. Sama martwię się o siebie.
Ale kiedy widzę tego małego, to czuję, że jest dobrze.
I cieszę się, że dałam mężowi szansę.
Dzieci nie powinny mieć kiedyś do mnie pretensji, że mogły mieć pełny dom, a ja uniosłam się honorem.
Zrobiłam co uważałam za słuszne.
Nie da się, kiedy druga strona nie jest uczciwa i zaangażowana. .
Bardzo mi szkoda i siebie i dzieci.
Szkoda tego małego, który nie wie co to znaczy tata.
Szkoda nastoletnich synów, bo teraz jest im potrzebny.
Szkoda córeczki, która jak każda dziewczynka powinna być " oczkiem w głowie tatusia".
Wiele tragedii jest dookoła.
To jest ludzka słabość. Cierpi cała rodzina.
Ale mimo wszystko uważam , że da się żyć.
Tworzę z dziećmi rodzinę.

1 347 Ostatnio edytowany przez betina2 (2013-04-02 08:27:47)

Odp: Miłość trwa

Bet - tego sie trzymaj, swojego swiata , ktory stworzysz z dziecmi.
Na co masz czekac te 3,5 roku - ciekawe. To, tak jakby zlodziejowi powiedziec - jeszcze pokradnij troche, poczekamy........
Twoj maz dostal o wiele wiecej szans niz na to zaslugiwal.
Ty masz swoja odpowiedzialnosc, za siebie i dzieci. On niech wezmie odpowiedzialnosc za to co robi, z calym bagazem konsekwencji, bez kol ratunkowych, ktore dostawal.
Nie pozwol mu juz na sondowanie Ciebie , na co jeszcze moze liczyc w razie czego......
Duzo zalu w Tobie, zrozumiale, ale rozpatywanie co byc moglo, jakby bylo ,nie ma zadnego znaczenia w budowaniu  nowego zycia - zamknij ten rozdzial walki o meza, jego milosc - to juz za Toba.
Zycie niesie rozne niespodzianki, tych zlych mialas az nadto, czas na te dobre... tego Ci zycze, trzymaj sie!

1 348

Odp: Miłość trwa

W czwartek zaczynam terapię.
Mąż może sobie sondować ile chce, wolno mu.
Napisałam mu dzisiaj, że chcę to skończyć. Nie da się tak żyć.

1 349

Odp: Miłość trwa

Chcesz to skończyć, to skończ! Po co go informujesz?

1 350

Odp: Miłość trwa

Nie chcę występować o rozwód ani zakładac spraw w sądzie pierwsza.
Chciałabym, aby to wyszło od niego.
To nie ja zdecydowałam się na życie z innym. Uważam, że tak jest w porządku.
Takie jest moje zdanie i bardzo chcę w nim wytwać.

1 351

Odp: Miłość trwa

Znowu nieprzespana noc. Obudziłam się jakoś koło 5 rano i złapał mnie paskudny nastrój.
Wypłakałam się trochę. Najgorszy jest ten jakby lęk. Nie wiem co jest.
Nie daję rady słuchać znowu, że będzie dobrze, że on nie chce absolutnie z nią być, że ona jest chora psychicznie, powinna zostać zamknięta w psychiatryku, że on robi rzeczy, których nie chce.
Nie robi to już na mnie wrażenia. Nawet jeśli mówi prawdę, to dla mnie się nic nie zmienia.
Boję się tylko, że rozwód mnie od tego nie uwolni.
Mam chyba dobrze dobraną terapię. Tak do pozbycia się starego i początku nowego.
Pokładam w niej nadzieję. 
Może powinnam jeszcze się wstrzymać, ale już nie umiem.
Boję się, ale pragnę zmiany.

1 352

Odp: Miłość trwa

W psychiatryku, to raczej powinien znalezc sie on.
Co to za facet - zostawia zone, czworo dzieci, dla kobiety, o ktorej sie wyraza per "chora psychicznie" i ze nie chce z nia byc.
Robi rzeczy, ktorych nie chce - ????????
To juz ociera sie o kompletna paranoje.
Jaka on Q.wa mowi prawde? Chyba taka jak mowil Ks Twardowski - gowno prawda!

1 353 Ostatnio edytowany przez Maja66 (2013-04-03 21:03:07)

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Znowu nieprzespana noc. Obudziłam się jakoś koło 5 rano i złapał mnie paskudny nastrój.
Wypłakałam się trochę. Najgorszy jest ten jakby lęk. Nie wiem co jest.
Nie daję rady słuchać znowu, że będzie dobrze, że on nie chce absolutnie z nią być, że ona jest chora psychicznie, powinna zostać zamknięta w psychiatryku, że on robi rzeczy, których nie chce.

Bet znam podobny przypadek, może nie tak drastyczny jak Twój, ale słowa które mówi, twój mąż o tej kobiecie prawie identyczne. To, że jest chora psychicznie, że nie chce z nią być, że to ona chce on nie, że ona sobie coś zrobi i wiele takich tam gadek. Wiesz jak się to skończyło? Mają dziecko, którego on też nie chciał bo to niby bezpieczny dzień był, mieszka z nią ale jest nieszczęśliwy, nie chce czegoś tam ale musi. No cóż jeśli na to pozwolił, jeśli w to brnął teraz ma na co zasłużył, świadomie bądź szantażem. Mają faceci swój rozumek i kończą tak jak sobie na to zapracowali. Bet nie słuchaj co on mówi, bo on widać sam nie wie co chce, chce Ciebie, chce ją, ale to niemożliwe. Słuchając go, bierzesz sobie wszystkie jego słowa do serca, on dalej w coś gra. Dobrze, że chodzisz na terapię, ktoś doświadczony w temacie na pewno "otworzy Ci oczy". Jesteś Ty, są dzieci, jego już nie ma Bet, nie chcesz go przecież takiego jakim stał się flirtując z inną.
Staniesz na nogi, już próbujesz, już inaczej brzmią twoje wpisy. Rozmawiaj z nim tylko, gdy zajdzie taka konieczność, musisz się odciąć od tej pijawki. Nie za 3 lata jak pisałaś, że radziła Ci mama, to musi nastąpić już. Niech zobaczy kobietę stanowczą, która dba wreszcie o spokojny dom i siebie, niech zobaczy, że nie będziesz na każde jego skinienie. Uwierz w to, że da się, że potrafisz. Przez gorsze rzeczy przeszłaś, więc dbając o siebie, o swój spokój nie dasz sobie rady smile ?

1 354 Ostatnio edytowany przez rednight (2013-04-03 21:16:40)

Odp: Miłość trwa

To jego gadanie to kolejne manipulacje, pr?ba sterowania Twoimi myślami,
Raczej z dobrym skutkiem mu się to udaje, włada Twoim umysłem, myślami,  bo że sercem to też wiemy.

Zn?w dasz się manipulować? Bo że on zn?w odwala manipulacje to widać.

Biedny misio, pewnie go ta szczupła słaba  modelka przełożyła przez kark i do swojego ł?żka na siłę włożyła i gwałci go tak co dzień a on nie chce i nie chce, a ona gwałci i gwałci... a on krzyczy NIE!!! A ona go gwałci....

Co można myśleć o facecie kt?ry wyraża się o kobiecie, z kt?r? sypia "psychicznie chora, idiotka, kur...wa, pierd...nięta" Jak myślisz? Kim jest taki facet? Twoim mężem? Facetem, ktôremu oddałaś wszystko, urodziłaś 4 dzieci, oddałaś młodość, dziewictwo...

Odpowiedz sobie sama.

1 355

Odp: Miłość trwa

Też tak myślę. Własciwie to traktuję jego słowa jak żart. To się chyba nazywa projekcja. Już kiedyś miałam wrażenie, że opowiadając o niej mówi tak naprawdę o sobie. Ale to nie ma znaczenia. Po prostu ciekawe zjawisko.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               Trochę małpa jestem...                                                                                                     Wczoraj mu napisałam, że jak już zwlecze do firmy to swoje wyru....  du.sk.  to niech zostawi kase na dzieci.                                                                                                                                      To wreszcie mój samochód jedzie do serwisu.

1 356

Odp: Miłość trwa
Maja66 napisał/a:

Bet znam podobny przypadek, może nie tak drastyczny jak Twój, ale słowa które mówi, twój mąż o tej kobiecie prawie identyczne. To, że jest chora psychicznie, że nie chce z nią być, że to ona chce on nie, że ona sobie coś zrobi i wiele takich tam gadek.

Maja, zabawne ale ja też znam podobny przypadek (fakt, daleko mu do drastyczności casusu bet) - i zdradzający pan dokładnie to samo opowiadał o kochance - że wariatka, że go szantażowała samobójstwem. No, ale na początku to "prawdziwe uczucie było" smile. Żeby było zabawniej, to gdy żona wyrzuciła go z domu a on powędrował w końcu do kochanki, ta spotkała uczciwego faceta i zostawiła Misia na lodzie big_smile

Do bet: weź pod uwagę, ze skoro Twój mąż jest w stanie takie banialuki opowiadać Tobie o ponoć ukochanej kiedyś Kici, to najprawdopodobniej Kici opowiada to samo o Tobie (z pewnością straszysz go samobójstwem itd.).

1 357

Odp: Miłość trwa

Od pocżatku była wersja,że ja jestem " chora psychicznie". O ciązy i jednym dziecku zapomniał. A małżeńswto nasze i tak by się rozpaodło. Czyli standard.                                                                        Rednight jaka manipulacja: porojekcja i tyle. Jego tekst, że jest mu nieodbrze po wyjeździe, chce mu się " żygać" jak sobie o tym pomyśli przywodzi mi na myśl kogoś kto się upił, zapił i n adrogi dzień ma odruch wymiotny na samą myśl o tym alkoholu. Mąż tak miał kiedy przesadził. Oczywiście to szybko mija.                                                                                                                                                Ważne, żeby zostawiał na dzieci pieniądze. Skarży się, że nie ma gdzie mieszkać itp.                                                                                                                                        Idę zaraz na terapię. Ta moja psycholog ma tam chyba być, może tam pracuje.                                   Muszę się psychicznie wzmocnić i być niezależną. Chociaż jemu przywileju utrzymywania dzieci nie odbiorę.                                                                                                                                    Coś mi się dzieje z klawiaturą. Może coś przypadkowo przycisnęłam.

1 358

Odp: Miłość trwa

A jeszcze coś musze dopisać.                                                                                                         Dziewczyna jeździ z nim po hotelach. W wiadomych celach.                                                                                      On absolutnie nie chce się rozwodzić. Z nałogami, podstarzały.

1 359

Odp: Miłość trwa

Nie biorę jego słów poważnie. Może się to komuś nie podobać, ale myślę o tym co jest dla mnie i dzieci najbardziej opłacalne. Uczucia i emocje staram się odstawić na tor boczny. Bezpiecznie będę się czułą kiedy sama będę w stanei utrzymać rodzinę. Tak nie jest!!! Przez to czuję się źle.

1 360

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Nie biorę jego słów poważnie. Może się to komuś nie podobać, ale myślę o tym co jest dla mnie i dzieci najbardziej opłacalne. Uczucia i emocje staram się odstawić na tor boczny. Bezpiecznie będę się czułą kiedy sama będę w stanei utrzymać rodzinę. Tak nie jest!!! Przez to czuję się źle.

Bet!
Idealnie byłoby nie patrzeć na faceta i samej utrzymać dzieciaki!
Mnie się to też marzy!
Ale realia są jakie są i trudno...alimenty eks płaci i jakos ciagniemy ten wózek.

1 361

Odp: Miłość trwa

Ciężki miałam wczoraj dzień. Takie rzeczy o sobie usłyszałm od męża, że gdyby nie już pewna wiedza na temat osób uzależnionych, chyba totalnie bym się załamała. Próba zmiażdżenia.                                                                          Jest mi przykro. Ale juz wiem , że to normalne robienie z siebie ofiary, przenoszenie na mnie odpowiedzialności, próby manipulacji, obwinianie.  Zamiast pogrążenia się, filtruję jego słowa.    Używa każdej możliwej broni. Rani i zadaje ciosy, które mają boleć.                                              I nie uważam, żeby to był zły człowiek.                                                                               Bliscy wykonują za niego pracę. Jego ojciec pilnuje mu pracowników, prawie prowadzi firmę. Pracujemy razem. On dogląda. Ja przejęłąm prawie wszystkie obowiązki dotyczące domu i dzieci. Próbuję go w coś wciągnąć, ale to i tak jest nic. Staram się nie odpuścić z kasą na dzieci. Wiem, że w porównaniu z innymi to zostawia na nie " kokosy". Ale i tak poziom życia obniżył się znacząco. Dzieci nie uczęszczają już na większość zajęć.                                                                                       Wciąż mam problem z opanowaniem emocji. Ponoszą mnie. Ale może dzieki temu, że nie tłumię ich w sobie, nie kryję żalu, złości czy zadowolenia, nie mam specjalnych problemów zdrowotnych. Czasem boli mnie serce. Ale już mi przeszło. Lęk pojawia się od czasu do czasu, ale też jakoś sobie z nim radzę. Jest rzedszy i trwa krócej.                                                                                      Bardzo pomagają mi dzieci, spotykam się czasem na pogaduchy z koleżankami.                                    Super jak ten najstarszy się przytuli i powie: kocham Cię mamasiu.                                                    Maluszki wiadomo... Sama rozkosz.                                                                                                Chciałabym, żeby ten średni poczuł, że mi na nim zależy, że go kocham. Wydaje mi się on taki nieco opuszczony. Z najstarszym sobie godzinami rozmawiamy, razem wyjeżdżamy. A jego ciężko mi na cokolwiek namówić. Chciałam z nim iść do kina. Ale wybiera się z kolegami. To uzgodniliśmy, że pójdziemy na jakieś walki - nie znoszę tego!  Jeśli jednak mój syn chce, to ok. No i postaram się z nim chodzić na mecze piłki nożnej - jak ja to zniosę ?!!!                                                                   Już i tak jest ciut lepiej. On ma najgorzej. Jest w najtrudniejszym wieku.                                          Mam wrażenie , że przeżywa zawód. Jest spostrzegawczy, jak chyba każde dziecko.                    Nasz dom jest inny, chyba spokojniejszy. Jest zgranie.                                                                                                            Dzieci nie mają czułości, opieki ojca, jego obecności. Nie zastapię im tego. Ale mogę dawać tyle ile potrafię. Chociaż wciąż wydaje mi się, że mogłabym jeszcze więcej.                                                   Pewnie poczułabym się, gdybym nie była zależna od niego finansowo. A to myślę, że jak dobrze pójdzie może nastąpić niestety za kilka lat. Najstrzszy wyjdzie z domu, średni już prawie też. Zostaną mi maluchy. Oby mała była jak njadłużej na własnych nerkach i nie miała torbieli w innych narządach.     Jakoś się trzyma. Załatwiam jej przedszkole, musi mieć dobre warunki. Unikać infekcji. Jak ja bym chciała, żeby ona była zdrowa...

1 362

Odp: Miłość trwa

Nie działa mi m.in. klawisz "enter" - sory.

1 363

Odp: Miłość trwa

Bet

cieszę się, że zaczynasz pisać o dzieciach a nie tylko o swoim mężu.

Ja tez wczoraj usłyszałam więcej niż potrafię znieść ale to było dla mnie jak katharsis. Dzisiaj czuje się jakoś dziwnie lekko. Mam nadzieję, że to nie przejściowe.

1 364

Odp: Miłość trwa

Kochamkonwalie, a ja cieszę się, że piszesz. No i super, że czujesz się lekko.                                                                                                                                                                                                U mnie nie jest tak, że męża nie ma całkiem w myślach. Takich cudów ze mną nie ma...                          Ale utkwiły mi w głowie słowa, że uzależnienie czy współuzależnienie zależy od siły woli.

1 365

Odp: Miłość trwa

Bet

siła wsp?łuzależenienia raczej zależy od samej wiedzy, świadomości, że mamy tę dysfunkcję.

Jeżeli masz wiedzę na ten temat to wiesz jak się bronić.
Wiesz jak działa potęga, mechanizmy uzależnienia i wsp?łuzależnienia to znajdziesz drogę do drzwi, za kt?rymi jest spok?j i ciepło bo masz narzędzia aby walczyć o siebie i po to jest dobra terapia i grupa wsparcia. 
Jedno mnie niepokoi Bet: robicie wszytsko za niego jak napisałaś, czyli przejmujecie odpowiedzialność za niego, to jest niedozwolne według terapeut?w.
Nie filtruj jego wypowiedzi, nie warto, nie bierz ich do siebie.
Z uzależnionym rozmawia si? kr?tko i konkretnie, po prostu wydaje mu się konkretne polecenia, komunikaty, nic więcej.
I Bet: żadnych oczekiwań od uzależnionego, zero oczekiwań - zero rozczarowań.
Tak to działa.
Dzieci to skarb, dzieci słuchaj.

Posty [ 1 301 do 1 365 z 1 597 ]

Strony Poprzednia 1 … 19 20 21 22 23 24 25 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026