netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Miłość trwa

1 596 odpowiedzi264 243 wyświetleniazałożony przez bet, 13.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 25 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 1 597 ]

66

Odp: Miłość trwa

Martyrs, mój syn, ten najstarszy też interesuje sie NLP ( chce zostac ternerem)
Ciągle tylko słyszę o nowych szkoleniach.
Wiesz, syn własnie mi mówi, że jestem dla męża za dobra, że się z nim cackam.
Bardzo też mnie wspiera i chociaż jest młody tak fajnie się z nim rozmawia. Mnie też namawia na jakieś couchingi.
Może skorzystam. Po tylu latach, kiedy gwiazda w domu była tylko jedna (mąż chyba jest niedowartościowany?) wreszcie chcę rozwinąc skrzydła.
Ciężka praca przede mną. Bo super jest mieć plany, ale dążyć do celu to już co innego.
Kiedyś, przed ślubem to ja zarabiałam i bez oporów dawałam mężowi pieniądze. One nigdy między nami nie stanowiły problemu (z mojego punktu widzenia)

67

Odp: Miłość trwa
martyrs napisał/a:

Fakt sytuacje z corka masz niezaciekawa ale moze troche honoru by sie przydalo a nie byc pasozytem na utrzymaniu meza, nie mowie jakbys byla kaleka ale masz glowe rece .... wez sie do roboty nie badz pasozytem

Na forum jest wielu pasożytów, ale akurat Ta kobieta jest naprawdę dzielna.
Zacznij wylewać swoją żółć na kogoś kto na to zasługuje. Ale musiała cię kobieta skrzywdzić, że wypisujesz takie bzdury! No chyba, że jesteś uzależniony a towar jakiś trefny.

68

Odp: Miłość trwa

Dobrze jest otrzymywać wsparcie.
Dziękuję wszystkim, potrzbuję otuchy, rady...
Sami wiecie jak to jest w trudnych chwilach. Wiele osób piszących tu na forum ma problemy. Potrzebuję zresztą sie tak zwyczajnie wygadać.
Zmagam się nie tylko z codzinnością, ale jak prawie każdy z własnymi emocjami, słabościami.
Moge pisac o tym otwarcie, boo sie nie znamy.
Innaczej jest się tak otworzyć przrd kimś w cztery oczy.
Martyrs trochę mi "dowala" i ja tego tez potrzebuję.
Krytyka, ale taka nie miażdżąca, mobilizuje do działania, daje kopa.
Ja też jej trochę potrzebuję i dlatego dobrze, że Martyrs po mnie jedzie.

69

Odp: Miłość trwa

Martyrs,

jak czytam to co piszesz to juz wiem dlaczego Twoja ostatnia żona kopnęła Cie w  d......ę

nie dziwie jej sie wcale ze to zrobiła


sorry , moderatorzy za OT ,ale nie mogłam sie powstrzymac big_smile

70

Odp: Miłość trwa

Bet krytyka TAK....ale uzasadniona, obiektywna i kulturalna.  Uwagi Martyrsa sa pozbawione klasy. To słowa mające na celu poniżyć i sprawić ból. Takie mam wrażenie i wydaje mi sie ze nie tylko ja.

Ściskam mocno! smile

71

Odp: Miłość trwa

Wcale nie ma zadawac bolu tylko odwroc sytuacje jak np maz wygra dzieci i ty bedziesz musiala lozyc na nie pieniadze, zobaczymy czy wtedy bedziesz udawac ofiare he. co d otwojej wypowiedzi pe sorry ale tutaj nie chodzi o klase tylko o brutalnosc zycia a niestety wszystko jest piekne ale w filmach........

72

Odp: Miłość trwa

Dzieci - obojętnie z kim są - jeżeli się je ma, to należy wziąć odpowiedzialność za to że się je powołało do życia. Wspierać je mentalnie i finansowo. Partnerów można zmieniać ale rodzicem się jest przez cały czas i przez całe życie.
A o brutalności życia naprawdę martys nie musisz mnie przekonywać....

73

Odp: Miłość trwa

Martyrs biorę każdą ewentualność pod uwagę.
Najstarszy syn sam bedzie o sobie decydował (nie chce mieszkać z ojcem), ten młodszy był bardzo w ojca zapatrzony, ale tata wystawił go parę razy do wiatru. Ma tak ciężki charakter , wprowadza tyle zamieszania w domu, że bardzo ciężko się z nim mieszka. Nie sądzę też żeby chciał opuścić rodzeństwo. Jeśli tak to trudno.
Małej nie dostanie, ze wzgledu na stan zdrowia  i więź ktora łączy ją z mamą.
Tego jestem pewna.
Jeśli chodzi o najmłodszego, to też jest to abstrakcją.
On go w ogóle nie widuje. W tym tygodniu ani razu go nie widział (pracuje piętro niżej)
Nie przychodzi do nas na górę.
Szczerze, to tak jest chyba lepiej.
No i ta jego kicia jest do wynajęcia włącznie z usługą hostessa toples, w internecie są jej nagie zdjęcia.
Rozkręcała imprezy, pracowałą w klubach (kelnerka , tancerka toples).

Przed chwila własnie rozmawiała z nim przez telefon.
Ach, tak mnie przekonuje jak to on ciężko pracuje, jak chce żeby dzieciom nic nie zabraklo, ale ma takie długi...
Przypomniałam mu, że tych długów nie narobił ze mną
Wysłałam mu wczesniej pare smsów, raczej niemiłych.
Wiele rzeczy naobiecywał dzieciom i mnie no i niestety słowa niedotrzymał.
Próbuje się tłumaczyć.
Napisałam mu, że nikogo nie szanuje, a przede wszystkim siebie, że jest ze soba skłócony a to nie moja wina, ze zasady które wyznawał są jakie są...
Najgorsze, że on jest moim zdaniem nieobliczalny. Właściwie to ta dziewczyna również.
Zostawił nawet jakieś pieniądze ( jutro chłopcy jada na narty) a temu młodszemu synowi obiecał, że w poniedziałek da iPhone 4s.
Tylko przyznał, że znowu nie płaci podatków...

74

Odp: Miłość trwa

bet, super kobietka z Ciebie smile
Mam przeczucie, że świetnie odnajdziesz się w nowej rzeczywistości. Jesteś silną, inteligentną i konkretna osobą. Szczerze wątpię aby Twojego męża, czekała równie optymistyczna przyszłość...

75

Odp: Miłość trwa

Ciężko jest się pozbierać, jeszcze czasem wracają te głupie wspomnienia...
Stram się zaraz odwrócić myśli.
Po tych ostatnich rewelacjach, jest mi łatwiej o nim zapomnieć.
Grzeczny jest ten mój maluszek, ja sobie siedzę przy komputerze, a on macha rączkami , nóżkami. Jak tylko się nad nim pochylę, od razu uśmiechy. Niewiele potrzeba mu do szczęścia
On ma w sobie taką szczerość, jeszcze nie gra, nie udaje. To moje dziecko właściwie nie płacze.
Co najwyżej jak ma brudną pieluchę, jest głodny czy chce mu się odbić.
Jakie to proste. Z czego on się tak cieszy...
Chciałabym cieszyć się tak jak on.

Pewien rozdział życia mam za sobą.
Unikam rozmyślania o tym co było i co mąż teraz robi - przynajmniej się staram.
Zaczynam myśleć wyłącznie o sobie.
No może niezupełnie wciąż w moich myślach gdzieś w tle są dzieci.
Kiedyś byłam podobno taka silna, niezależna.
Co ja zrobiłam ze swoim życiem.
Najstarszy syn powiedział jakis czas temu: mama, tata przez całe małżeństwo chciał Cię wsadzić w pewną rolę.
Chciał, żebyś była mu pdłegła. Taka, mamuśka, gospodyni. A ty się buntowałaś, masz męskie cechy.

Może coś poprzekręcałam, ale coś w tym chyba jest.
Nieznosiłam tej swojej roli. Wiele osób myślało kiedyś, że zrobię karierę.
Byłam odważna, może kontrowersyjna.

Teraz mam możliwość obudzić się z tego letargu, tylko czy ja jeszcze potrafię radzic sobie sama.
Jestem zbyt ostrożna, za mało ryzykuję. Mam plany.
Tak, z małżeństwa chcę wyciągnąć jak najwięcej.
Zarabiać tak, żeby on mógł nie istnieć. Pokazać sobie, że bez niego też można żyć.
Jestem zmęczona, ale narzuciłam sobie obowiązki.
Mąż dzisiaj się wkurzał i chciał zobaczyć moje zlecenia. Teść mu nie pokazał.
Wścieka się, bo nie wie ile zarabiam i jakie tematy prowadzę. Coś nie ogarnia firmy.
Trudno jest zbudować w krótkim czasie to co ktoś budował ( właściwie przy pomocy ojca i z moim wsparciem) przez 16 lat.
Muszę się spieszyć, dwa, trzy lata - tyle ma wystarczyć.

Nie czuję się wypalona, to duży plus.
Wypalona jestem trochę obowiązkami domowymi, ale jak nie ma męża w domu mam większy luz. Nie zrzędzi, że naczynia nie umyte, bałagan, że siedzę przy komputerze zamiast sprzątać.
Jestem WOLNA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

76

Odp: Miłość trwa

Czytam Bet...i uczę się od Ciebie! Jesteś tak niesamowicie silna, twarda. Będzie dobrze...zobaczysz! Już możesz być z siebie dumna bo dzieci...już z Ciebie są smile

77

Odp: Miłość trwa
martyrs napisał/a:

Moze jak nie stac Ciebie na utrzymanie dzieci to je mu poprostu oddaj, wydaje mi sie to najbardziej rozsadna decyzja, tylko rodzi sie pytanie czy on je chce? tego nie wie nikt, ma nowa partnerke, mlodsza raczej tym jest teraz zajety.....

Stary co Ty pieprzysz ??? Masz swoje dzieci? Rodzinę?

Wypisujesz jakieś smuty, których sie czytać na spokojnie nie daje.

Albo pisz coś do rzeczy, albo nie pisz w ogóle.

78

Odp: Miłość trwa

Pe , ty zawsze potrafisz podnieść na duchu.
Twoi bliscy i Franio to szczęsciarze!

Niesamowite, jak wiele wrażliwych osób pisze na tym forum.
Nie wiem, może trzeba przeżyc traumę rozstania, żeby odkryć w sobie i w innych coś głebszego.
Jestem często na siebie zwyczajnie wściekła.
Martyrs napisał, że udaję ofiarę.
Niestety jest w błędzie, chciałabym udawać... Ja tą ofiarą po prostu jestem.
Nie jestem ofiarą mojego męża albo sytuacji, jestem ofiara losu!!!! Jestem ofiarą samej siebie.
Sama dałam z siebie taką zrobić, sama do tego dopuściłam. Przez lata małżeństwa nie miałam dość siły, odwagi by mu się przeciwstawić, by coś dla siebie zmienić.
Jestem taka głupia baba, że chce mi sie ryczeć.
Niecałe dwa lata temu miałam pomysł na biznes, podzielilam się tym z mężem. Skąd, wyśmiał mnie i powiedział, że mi nie pomoże - z podtekstem, że zrobi wszystko, aby mi się nie udało. Dobrze, że chociaż pracowałam za darmo, ale teraz mam przynajmniej cokolwiek.
A ja nie umiałam mu sie przeciwstawić. On nigdy niczego nie zabronił wprost, ale potrafił tak okazać swoje niezadowolenie, dezaprobatę, że dla "świętego" spokoju odpuszczałam.
Dzieci nigdy o nic go nie prosiły, z wszystkim przychodziły do mnie, żebym załatwiła.
Ja też się bałam czasem o coś zapytać. Badałam w jakim jest nastroju.
W ciągu godziny potrafił czepiać się o prawie wszystko, a potem być aniołem.
Tylko dlaczego ja go tak bardzo kochałam. Jak udało mu się mnie do siebie tak mocno przywiązać.
To jest niewiarygodne, jak z tą dziewczyną robi to samo. Sama mi o tym powiedziała. To jest genialne jak on potrafi ludzi nabijac w butelkę, jak on mistrzowsko ludźmi manipuluje. Za aktorstwo powinien dostać Oskara.
On kłamie i umie się do tego prawie popłakać.
Niedawno, jak urząd skarbowy zablokował mu konto, napisał mi: że gdybym nie była głupia jak but to może by do tego nie doszło. Chodzi o to, że nie pracuję już na jego konto. Więc dalsza próba manipulacji.
Z nadzieją, że dalej jestem tak samo głupia jak byłam.

Mama znowu dzisiaj mnie dobiła. Włąściwie to dobija w każdy weekend kiedy do mnie wpadnie.
Powiedziała, że zrobił ze mnie pośmiewisko.
No to co teraz?
Owszem, zrobił.
Jestem sobie winna, pozwalam mu na to, może śmiać mi się w twarz, bo nic mu nie zrobię.
Póki nie zacznę super zarabiać, mogę sobie co najwyżej tupnąc nóżką i popłakać na forum.
Tak strasznie mnie to wkurza. Przecież on nigdy nie był jakoś mądzrzejszy ode mnie, a dałam mu z siebie zrobić żałosną, porzuconą, bezradną kobietę. W dodatku z rozdartym sercem.
Jak on strasznie chciał mnie upodlić, jak próbuje nadal.
Oddałam mu młodość. Poznałam go jak miałam 16 lat, byłam wierna, oddałam siebie. Tak bardzo chciałam mieć zwyczajny dom. Tak bardzo zależało mi, żeby dzieci miały ojca ( bo mnie go brakowało).
Nie jestem w stanie dalej pisać, zasypiam...
Ale może lepiej, że teraz muszę o siebie zawalczyć, niż miałabym się wybudzić z tego letargu za 10, 15 lat i wówczas zaczynać od nowa.
Tak więc, jest ciężko, ale to co się dzieje to może dobrze a może źle...

79

Odp: Miłość trwa

Bet, zainteresuj sie sprawami finansów męża, bo za chwile może sie okazać, że mało, że nie masz pieniędzy na dzieci, to jeszcze masz długi, za balety mężusia z laską, które przyjdzie Ci spłacać.

To dobrze, że jesteś honorowa kobieta, chcesz zarabiac własne pieniądze, ale nie zapominaj, że twój mąż ma OBOWIĄZEK- czy mu sie to podoba, czy nie - utrzymywać rodzinę na dobrym poziomie.

Chce iść do innej niech idzie, ale wasz poziom życia ma na tym nie ucierpieć.

Ani Ty, ani dzieci nie są winne temu, że chłopu się młodej duuupy zachciało, widocznie, w tej chwili nie mysli głową, tylko tą  "główką" niżej. A ta główka nigdy racjonalnie nie zarządza.

Dlaczego ta kobieta ma mieć luksusy, a ty masz się prosić o pieniądze na zwykłe utrzymanie rodziny?

Jeśli nadal bedziesz miała problemy z otrzymywaniem pieniądzy na utrzymanie, wystąp o odpowiedniej wysokości alimenty. I bądź bezlitosna, bo on się jakos nie lituje nad toba i dziećmi, bawiąc i utrzymując laskę waszym kosztem.

80

Odp: Miłość trwa

Bet

kropka w kropkę opisujesz to co ja czuję, opisujesz sytuację z mojego zwi?zku.
U nas to ja prawdopodobnie mam spłacać zobowi?zana mojego męża z czas?w jego romansowania z mł?dk?. Wzięłam prawnika, zapłaciłam grube pieni?dze i walczymy z UKS, US, cholernie boli to, cholernie niesprawiedliwe. Mam zas?dzone alimenty, zastanawiam się głupia czy mam moralne prawo złożyć papiery do funduszu, on nie zarabia, nie ma kasy a zn?w mi podkradł. W domu niemcy od tygodnia, nawet już nie chcę z nim rozmawiać, to nic nie zmieni, wczoraj wieczorem pojechał na badania do szpitala a ja widzę w jakim gooownie tkwię. Nie warto było dawać kolejnej szansy, oni się nie zmieniaj?, oni na ten gorszy czas aby przetrwać przywdziewaj? inn? maskę. Zmarnowałam kolejne 2 lata. Ty nie zmarnuj tego co masz, nie daj się, ja swojego bałam się jak Ty a teraz widzę, że to tylko pusta wydmuszka. Nic więcej. Co kolwiek bym nie zrobiła to i tak nie jestem wystarczaj?co dla niego dobra, miła-tak mnie traktował. Każda inna była lepsza, nawet dziwka. Każd? bardziej cenił. A teraz nie ma nawet swojego ubezpieczenia aby p?jść do przychodni, tak wyl?dował na romansowaniu. Przypominam Ci o rozdzielczości maj?tkowej, macie już? To bardzo ważne.

81

Odp: Miłość trwa

Motylewemgle, może najtrudniej jest się wyleczyć z naiwnośći, albo raczej głupoty...

Nie podjęłam jeszcze ostatecznej decyzji. Wciąż walczę, żeby sam zostawiał pieniądze.
Ostatnio rzucił mi je na podłogę.

Chce mnie prawdopodobnie zmęczyć tym ciągłym żebraniem, wiadomo tak jest mu wygodniej.
Tak za każdym razem muszę się zbierać na odwagę, żeby to żebranie kontynuować.
Faktycznie gdyby nie to, że praktycznie jestem do tego zmuszona ( wydatki na dzieci są spore) to pewnie aby uniknąć przykrości nie śmiałabym się odezwać.
To jest jak walka ze sobą, ze swoim jakimś tam strachem.
Moja największa miłość okazała się chyba moim największym przekleństwem.
Trudno mi w to uwierzyć, to jest jakieś chore uzależnienie.
Jak mąż gdzieś wyjeżdżał ja na niego czekałam, wstawałam nawet o 2, 3 w nocy. Rozmawiałam z nim, zawsze czekałam. Tyle się za niego modliłam ( głupia!!!!!)
Może lepiej, że teraz wyrządza mi tyle przykrości, bo miałabym ciągle jakąś nadzieję, nie umiałabym oddzielić przeszłości grubą krechą.
Teraz już jestem pewna na 99 % że nie chciałąbym z nim więcej być.
Ponieważ dla realizacji swoich potrzeb jest nieobliczalny, ponieważ odwrócił się od swojego syna, chciał żebym usunęła ciążę jednocześnie starając się z nią o dziecko, ponieważ odważył się mnie pobić być może w nadziei że ja również poronię, ponieważ jest tchórzem i nie ma szacunku do ludzi.

Jeśli chodzi o formalności muszę podejmować rozważne decyzje. Od pewnych już nie ma odwrotu.
Prawnika mam dobrego, ale nie jestem pewna czy nie będę chciała go zmienić. Mam zamiar grać odważnie, a to co proponuje prawnik jest dosyć wywarzone.
W końcu czy ja nie mogę być stanowcza i stawiać warunków jak np. żona Zamachowskiego.
To będzie walka o połowę mojego dotychczasowego życia, o to co zostanie dla dzieci.
Nie wiem, czy nie warto zaryzykować i szukać jakiegoś mega ostrego prawnika, dlaczego nie ma być jednym z najlepszych w Polsce?
Jeszcze się zastanowię, porozmawiam jeszcze z tym którego mam obecnie. Też podobno jest ostry.
Nie mam zbyt wiele czasu, decyzje muszę mieć przekalkulowane i podejmować je w miarę na spokojnie.
Alimenty są sprawą drugoplanową, sprawy majątkowe są dla mnie istotniejsze.

82

Odp: Miłość trwa

Bet jeśli jesteś z okolic Trójmiasta to mogę Ci dać namiar na super babkę, jest droga ale skuteczna. Moja koleżanka dostała rozwód na pierwszej rozprawie z orzeczeniem o winie męża.
Mamą się nie przejmuj, powiedz Jej, że nie chcesz wysłuchiwać takich bzdur i jeśli nadal ma ochotę Cię odwiedzać to prosisz żeby nie poruszała tematu BYŁEGO męża, który porzucił Ciebie i dzieci.
Nikt normalny się z Ciebie nie śmieje, w życiu różnie się układa, a idiotami nie warto się przejmować:))
Trzymaj się, udanego i spokojnego tygodnia.

83

Odp: Miłość trwa

W tej naiwności tkwiłam przez 3 lata kiedy on szlajał się po świecie z dziwką, łudziłam się, że nie zapomni o powinnościach wobec nas, teraz się z  niej wyleczyłam. Na początku wojaży dawał mi kasę sam, później coraz rzadziej, coraz mniej, coraz bardziej był skąpy i agresywny. Musiałam go zaszantażować aby dostać pieniądze, przynosił mi w zębach z nienawiścią w oczach. Szantaż doradził mi jego kiedyś serdeczny kolega, teraz wróg nr 1, miałam bata na niego.

84

Odp: Miłość trwa

bet - masz dla kogo żyć i musisz o swoje walczyć.Z tego co piszesz na jego pomoc pod wzgledem wychowania dzieci liczyć raczej nie możesz.Będzie trudno,ale dasz radę.Pewnie,że łatwo jest komuś doradzać,jeśli to nie dotyczy jego osoby,ale jesteśmy twarde i mimo przeciwności losu,radzimy sobie doskonale.A to,że on sie teraz może wściekać,to jego problem,ty musisz mieć za co wychować dzieci,obietnicami tego nie da się zrobić.Wyciśnij ostatnia złotówkę z niego,to jakby nie było są również i jego dzieci i łożyć na nie musi,na Ciebie zresztą też.Dasz radę,powodzenia,głowa do góry.

85

Odp: Miłość trwa

Ja w jego dobre intencje już nie wierzę, ale w sądy też nie bardzo.
Trudno, czasem chciałabym tak o tym wszystkim zapomnieć, mieć trochę spokoju, oddechu.
Codzennie nerwówka.
Nie jestem z trojmiasta, drugi koniec Polski.

Czuję się zmęczona...
Trudno nawet wszystko opisac.
Szkoła syna dalej niezapłacona (od września), angielski syna również ( mam nagrania jak zobowiązuje się do regulowania tych należności) .
Sobie mąż wciąż kupuje nowe rzeczy (teraz syn znalazł przypadkiem u niego w biurze kask i gogle narciarskie - min ok 1600 -1800 pln  - wzór Bode Miller). Wypytałam dzisiaj teścia ile mąż jest mu mniej więcej winien, podobno od listopada do lutego zalegał 100 tys zl. Może cos z tego zapłacił, ale i tak nie jest dobrze. Nie chce podpisywać teściowi faktur.
Ach, ten facet żyje jakby jutro miał być koniec świata. I ja też się tak czasem czuję

86

Odp: Miłość trwa

Bet ja też w sądy nie wierzę ale zabezpieczyć się musisz. Rozdzielność majątkowa to podstawa bo jeżeli się nie zabezpieczysz to przyjdzie Ci jeszcze płacić długi jeszcze męża i jego kochanki.

Permanentne zmęczenie....jak ja Cię dobrze rozumiem smile Jeszcze trochę Bet i będzie lżej!!!
Ściskam mocno!!

87

Odp: Miłość trwa

Co tam U ciebie Bet? Jak się czujesz?

Ściskam mocno!

88

Odp: Miłość trwa

Ach, miałam niedawno urodziny - czterdziestka!!!
Mąż zrobił mi extra awanturę (taką chyba urodzinową), właściwie to obydwoje strasznie na siebie skakaliśmy.
Więc w swoje urodziny dowiedziałam się o sobie wielu przykrych rzeczy. Jaka jestem beznadziejna, głupia, jak to nikt by ze mną nie wytrzymał, że ta jego kicia byłaby dużo lepszą matką ode mnie no i że mam tłustą du..
Acha, a pobił mnie w ciąży bo podskakiwałam, więc mi się należało.
Cudo... jak nieposłuszna dziewczynka dostaje po gębie, próbuje się ją zrzucić ze schodów, łamie zęba jedynkę, ściska oknem głowę kiedy próbuje wezwać pomoc, skopie, grozi ,że włoży się jej plastikową rure wiadomo gdzie... - a wszystko po to by oprócz zdrady czuła się poniżona, obolała, żeby straciła ciążę jak jego kochanka - bo on ma nią rządzić, bo ma czuć że jest niechciana, nikim, ale ma być posłuszna i jego włąsnością.

W tej całej szamotaninie probowałam wezwać policję, parę razy wytrącił mi telefon.
Gdyby nie syn, któremu kazałam zamknąć się w pokoju na klucz i wezwać policję - nie wiem jak długo bym to wytrzymała i czym by sie to skończyło.
Byłam taka obolała, usta mi krawawiły, twarz była spuchnięta, nos nie wiem jakim cudem nie był złamany ( tak wciskał mi rękę w twarz), drętwiały mi nogi... i ten strach co z dzieckiem.
Ja tego chyba nigdy nie zapomnę. Byłam taka zrozpaczona, bałąm się że już po wszystkim, że poronię...
To nie był tylko ból fizyczny, mnie walił się mój świat, rwało mnie od środka
Pojawił się jego ojciec ( wcześniej próbowałam się do niego dodzwonić), była szamotanina przed domem, walnęłam mężą leżącą na kaloryferze latarką. Nabiłam mu wielką śliwę koło oka. Wrzaszczał "ja chciałem z Tobą być..." (sypiając z inną i krzywdząc mnie). Potem uciekł...
Policja przyjechała chyba po 20 minutach od wezwania!!!
Zaczęliśmy go szukać. Zabrali go od ojca. Założyli kajdanki i wywieźli na izbę wytrzeźwień. Mnie zabrali na komisariat składać wyjaśnienia.
Po przesłuchaniu, policjant zasugerował, że powinnam złożyc zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i spytał czy chcę to zrobić.
Nie potrafiłam tego zrobić, nie miałam odwagi, bałam się.
Poprosiłam o czas do namysłu.
Wróciłam do domu.
Miałam komputer męża i jego korespondencję z kicią, o wyjazdach, o tym jak ją kocha - parę minut później mnie obkładał pięściami, o kupowaniu mebli do dziupli itd.
Najstarszy syn wpadł w straszną złość jak się dowiedział, że nic z tym pobiciem nie zrobiłam.
Krzyczał, że pozwalam, żeby na nastepny raz mąż mnie zabił, że jak coś z tym nie zrobię to on kupi broń i go zabije.
Zrozumiałam jaka jestem słaba, jak się boję, jak dałam się zastraszyć. Rozmawiałam z siostrą - była za złożeniem doniesienia, z teściem - powiedział rób jak chcesz.
Uznałam, że koniec. Wiedziałam, że on mi tego nigdy nie wybaczy, że jest mściwy, nie daruje sprzeciwu.
Pojechałam zeznawać. Wypełniałam znowu jakąś ankietę, wyszło włąściwie znecanie sie psychiczne i fizyczne.
Męża zatrzymano w areszcie na kilka godzin.
Wszystkiemu zaprzeczył. Według niego on pił sobie piwko i ja zadzwoniłam na policje wrzeszcząc "mąż mnie bije, ratunku", bo byłam zazdrosna jak pisze maile, no a potem się na niego rzuciłam.
Przesłuchiwano mnie jeszcze raz.
Po wyjściu z aresztu, mąż w nocy napisał chyba z mojego telefonu smsa - " niszczysz moje życie" - warto to zobaczyć, chyba Cie to nie zdziwiło.
" niszczysz moje życie " - było fragmentem wiadomości którą kiedyś do niego przesłałam, już jak się źle działo.
Potem groził mi, że złoży na mnie doniesienie o popełnieniu przestepstwa za tą śliwę pod okiem.
Twierdził, że grozi mi do roku pozbawienia wolności, bo jest to uszkodzenie ciała na ponad dwa tygodnie.
Nie wiem skąd udało mu się uzyskać takie orzeczenie, bo po tygodniu już nie miał sińca.
Wycofałam oskarżenia. Jakiś prawnik doradzał, żebym tego nie robiła, ale ja nie miałam siły na dalsze zeznania, sądy, zastraszanie.
Chciałam urodzić zdrowe dziecko!!! i nie zależało mi aby kończyć małżeńswo takim procesem.
Wiem, że ręki już na mnie nie podniesie, ale wiem też, że bywa agresywny i często widzę jak się hamuje żeby mnie nie uderzyć. Czasem popchnie.

Sory, tak się rozpisałam. Nie opisałam i tak tego zbyt dokłądnie, nie umiem pięknie opowiadać, ale to było dla mnie swego rodzaju " niezapomniane przeżycie".
W ciągu paru chwil dowiedziałam się, że mąż sypia z inną i znikły złudzenia na wspólną przyszłość.
Ha, zabawne, on jeszcze próbował sie wytłumaczyć, że on z nią nie sypia, bo ona to mieszkanie wynajmuje z koleżanką. Nie no jeszcze próbował wcisnąć bajki... 
Najgorsze, że naszego dziecka nie chciał, a ona też była w ciąży.
Wiedział jakim ciosem byłaby dla mnie utrata dziecka, chciał mi odebrać wszystko co dla mnie najważniejsze.
Nie udało mu się.
Dalej nie odpuszcza. Udaje, że nie jest mściwy, ale włąśnie taki jest.
Jest inteligentny, ale słaby.
Ja jestem trochę zastraszona, przerażona ale uparta. Jak się na coś uprę to też nie odpuszczam ( i może mam szczęście)
Nie raz miałam już pod górkę i z tego wychodziłam. Musze wierzyć, że i tym razem jakoś z tego wyjdę.
Zapisałam się na idywidualny coaching ( z trenerem NLP). Mam nadzieję, że pomoże mi w planach zawodowych.
Nie myślę o zarabianiu pieniędzy tylko po to by je mieć, ja potrzebuję poczuć, że po prostu potrafię.
Chodzę też co tydzień na indywidualne spotakania do psychologa.
Jak coś sie wali to tak szybko, a żeby coś odbudować to zabiera tak wiele czasu...
Jedno trzeba przyznać, życie nie jest nudne

89

Odp: Miłość trwa

Bet...przeczytałam wczoraj to co napisałaś...i aż mi mowę odjęło. To co przeszłaś to coś strasznego...
To co ciśnie mi sie na usta to:
@$@#$@)()!@*$$*#$($)%$)#_*{$ )#$)@#$!@#!_ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jak to dobrze że masz już tego człowieka za sobą. Nie żałuj niczego. Może to banalne pisać "nie byl Ciebie wart" ale tak właśnie jest!!!

Jesteś silną, mądrą i świadomą własnej wartości kobietą. Dasz sobie radę!!! Zobaczysz że ta cała sytuacja jeszcze Cię wzmocni i wywinduje wysoko wysoko ponad chmury.

Pozdrawiam cieplo!

90

Odp: Miłość trwa

Oj, chciałbym mieć go za sobą. Mamy wspólne dzieci, nie jestem niezależna finansowo. Wiele przede mną.
Idę dziesiaj do prawnika. Powoli zbieram siły na uregulowanie prawne tego bałaganu.
Ach, jestem zaziębiona (chyba jakaś grypa), dzieci też chore. Jeszcze tylko ten najmłodszy się jakoś trzyma.
Mam mało czasu na pisanie, a mąż nie odpuszcza w miążdżeniu mnie.
Jest na mnie wściekły, bo upominam sie o pieniądze. On ma teraz inne wydatki. Stroi się kogucik w piórka, żeby się pokazać. Niedawno nagadałam mu, że i tak jest stary ramol, a jego kicia wkrótce z utęsknieniem będzie spogładać za młodym męskim ciałem.
Wyjechał z nią w zeszłym tygodniu na narty do Zakopca.
Napisałam mu smsa, żeby zarezerwował dla mnie i dzieci noclegi w tym samym hotelu na Wielkanoc:)
Mam od niego smsy z takimi pięknymi wyzwiskami, że nawet nie myślałam że tak umiem go wkurzyć.
Ciekawe czy do czegoś się przydadzą.
Może kiedyś zacytuję kawalek.
Przecież oficjalnie on jest moim mężem i mogę do niego dzwonić oraz pisać. Szkoli wszystkich dookoła, że jak jest z kochanką to nie wolno mu przeszkadzać.
Jakby zostawiał wystarczająco dużo kasy to nie miałabym powodu żeby do niego dzwonić ( i tak nie odbiera) lub pisać wiadomości.
Ktoś śmie mu przypominać, że nie ma 20 lat, ma 4 dzieci oraz nie jest rozwiedziony.
Zresztą mój kontakt dotyczy spraw finansowych, co mu podkreślam.
Zobaczę co doradzi mi prawnik.
Mąż puki co stoi ponad prawem, a prawo jak zauważyłam nie zniechęca do tego typu zachowań.
Szkoda, bo właściwie to wszystko dotyczy głównie dzieci.
Mogłabym też to wszystko olać, zawalczyć jedynie bym ja miała gdzie mieszkać i żebym dostała na siebie jakieś tam alimenty. Zostawić sobie np tylko to najmłodsze dziecko. Całkiem wygodne życie...
Tylko co ja piszę, umarłabym z tęsknoty, nie mogłabym na siebie patrzeć. Czemu niektóre kobiety są takie crazy na punkcie dzieci. Wolą nawet zrezygnowac z własnych przyjemności byleby tylko dzieciom nic nie zabrakło.
Przecież ja się dla nich tak wykłócam, a one kiedyś i tak moga odwrócić się ode mnie na pięcie.

91

Odp: Miłość trwa

Czytam Twoje posty od jakiegoś czasu i jestem pełna podziwu dla Ciebie. Swoją drogą wierzyć się nie chce co pan mąż z tobą wyprawiał i wyprawia....no i z dziećmi. Ale widać,że jesteś silna i wiesz czego chcesz. Trzymam kciuki aby wszystko się ułożyło po Twojej myśli. Po przeczytaniu Twojej historii mowę mi odebrało i wstyd mi się zrobiło za siebie...że użalam się nad sobą czasem.
Powodzenia:)

92

Odp: Miłość trwa

Nadzieja, dzięki.
Ja też niedowierzam w to co się dzieje. Jednak głupio mi jak ktoś pisze, że jestem silna.
Cholerka, ja jeszcze mam właściwie te najtrudniejsze sprawy przed sobą.
Właśnie dowiedziałam się od sekretarki, że mąż znowu nie płaci podatków.
Ja nie znam w ogóle jego sytuacji finansowej. Nie wiem jakie dokładnie ma zabowiążania finansowe na firmę. Jakie ma dochody, jakie długi - a przecież nie mam z nim rozdzielności.
Jężdżę samochodem firmowym na który za 4 miesiące kończy się leasing, na inny samochód firmowy leasing kończy się w przyszłym miesiącu. Boję się, że zaraz posprzedaje te samochody, popłaci za nie długi albo kasę przepuści. Na samochód którym rozbija się mąż leasing kończy się za 3 lata.
Niech ten mój prawnik wreszcie coś wymyśli i musze zacząć działać, bo robi sie nieciekawie.
Ja nie mogę żyć w takiej niewiedzy!
A.... dodzwoniłam się do męża. Taki biedak zaspany, powiedział, ze jutro zostawi mi pieniądze. W Zakopanem musi być teraz pięknie.
Wiec teraz co, będzie sie pozbywać tego czego dorobiliśmy się przez 16 lat małżeństwa?
Muszę coś wykombinowac, żeby temu zapobiec.
Może ktoś wie co mozna zrobić, zwłaszcza z tymi samochodami...

93

Odp: Miłość trwa

Rozdzielność majątkowa Bet - w Twoim wypadku to podstawa. Jeżeli narobi długów to nie będziesz musiala go spłacać.
Tak też myśle o samochodach i waszym majątku....mój znajomy (jeszcze bez rozwodu!!!!) - wystapił o podział majątku. Wszystko odbylo sie bodaj u notariusza, chyba z adwokatami. Chłopak ma to juz z głowy wink
Jeżeli samochody są wspólne to najuczciwiej je sprzedac i podzielić pieniądze na pół.

czytam jak sobie radzisz....i nieustannie jestem pełna podziwu smile

94

Odp: Miłość trwa

Jestem po wizycie u prawnika i dochodzę do siebie. Niestety rzeczywistośc ostatnio ścina mnie z nóg.
Po prostu kręciło mi sie w głowie...
Napiszę tak: faceci nie przejmujcie się, macie ochotę na kochankę to śmiało. Jak chcecie z nią dziecko to też na luzie. Rozwód jest dla was chyba pozbyciem sie problemów.
Żona z dziećmi pozostanie ze śmiesznymi alimentami ( no bo przecież mężuś potrzebuje kasę na swoje nowe życie) no i jeszcze będzie sie musiała godzić na dzielenie dziećmi z jakąś dla niej zupełnie obcą kobietą.
To już może surogatka ma lepiej. Ciąża, poród i jeszcze jej zapłacą.
Kobieta poświęca nie raz swoje życie by urodzić dziecko ( bywają komplikacje w ciąży), zmienia sie jej ciało, potem przechodzi trud porodu, wstaje po nocach, troszczy sie o dziecko, pielegnuje je, wspiera męża, dogadza mu.
A potem...
Szkoda, ze nie mogę wrócic czasu. Dobrze chyba robią kobiety nastawione na karierę, olewające dom i dzieci, a przynajmniej nie poświęcające się mu zbytnio kosztem siebie.
One przynajmniej przy rozwodzie tak wiele nie tracą.
Nie ukrywam, jestem podłamana i zła.
W życiu liczy sie chyba głównie spryt i myślenie o sobie. Kto ustala takie prawo?! Kto wydaje takie wyroki?!
Każda matka powinna przestrzec swoja córkę że ma myślec o sobie, nie zostawać z dzieckiem w domu, zmuszać męża do prac domowych.
Tylko my kobiety czasem nie umiemy oderwać sie od takiego maluszka, jesteśmy szczęśliwe kiedy możemy z nim przebywać. Kiedy wychodze z domu, po prostu tęsknie za moim dzieckiem, kiedy chłopcy wyjężdżają trochę mi ich brakuje. Kiedy kupuję coś dla dziecka to mam taką frajdę jak kiedy sprawiam sobie dla siebie kieckę.
Kiedy dziecko ma gorączke, chodzę struta.
Sama już nie wiem, straciłam wiele. Jak sobie poradzę z przyszłością nie wiem. Boję się...
Ale faktycznie te chwile szczęścia, które przeżyłam ze swoimi dziećmi, te chwile bliskości są tylko moje. Mnie już ich nikt nie odbierze. Nie zrobiłam kariery, ale mam za sobą ( przed sobą ?) najpiękniejsze, najwspanialsze doznania na świecie, rozkosz macierzyństwa. Tego żadna kochanka mi nie zabierze.
Włąściwie to mogę być za to mężowi wdzięczna.
Owszem chcę od życia czegoś więcej.
Jutro jadę na coaching, trochę mi się nie chce ( ponad 100km w jedną sronę), ale jestem zadowolona, że robię coś dla siebie.
Staram sie być silna, nie wpaść w depresję, udźwignąć to wszystko. Motywatorem są dzieci

95 Ostatnio edytowany przez atmosfere (2012-03-07 12:08:57)

Odp: Miłość trwa

Bet
uprzedzałam Cię, że będzie ciężko od niego forsę wyrwać, ale wiedz jedno;będzie jeszcze ciężej, trudniej, coraz bardziej nerwowo.
U mnie wraz z przedłużającym się romansem mojego męża dostawałam coraz gorsze cięgi, obelgi, wyzwiska za to, że żądałam pieniędzy na dom, na dziecko. A on rozbijał się po świecie z kooorwą, kupił jej nowego mercedesa, miesiącami pomieszkiwał w najlepszych hotelach. Znajomy podsunął mi pomysł aby go zaszantażować, musiałam to zrobić, zaczął płacić ile chciałam za każdym razem dając mi pokwitowanie do podpisania.
Co z tego... przedwczoraj dostałam nakaz zapłaty ze skarbówki na ponad milion sto tysięcy złotych.  W życiu nie widziałam takiej forsy. To z racji prowadzonych przez niego interesów. Jestem ugotowana. Dobrze, że mieszkanie nie jest na mnie i na niego.

Jeżeli kończą się raty leasingowe-przy ostatniej racie Ty możesz wykupić auta na siebie, to naprawdę niewielka kwota. Ja na Twoim miejscu wykupiłabym na kogoś ze swojej rodziny-siostrę, brata. Dlaczego? Aby komornik nie zabrał samochodów na poczet niezapłaconych należności.
Ale, ale jeżeli on nie płaci podatków Urząd Skarbowy zacznie zabezpieczać konta bankowe, auta na poczet niezapłaconych należności, komornik może rówież zabezpieczyć dom.
Orientuję się w tych sprawach, zęby na tym zjadłam.
Na Twoim miejscu złożyłabym wniosek do sądu o ustanowienie rozdzielczości z datą wsteczną, np datą nawiązania przez niego romansu. Musisz tylko dobrze to umotywować w sądzie: maż ma kochankę, nie płaci podatków jednocześnie wydając kolosalne kwoty na kochankę, zbieraj dowody: smsy, jego wyciągi z konta, rachunki, rezerwacje w hotelach. Ja nawet nagrywałam rozmowy mojego męża jak przyjeżdżał do domu z awanturą, wystarczy zwykły telefon komórkowy.
Wszystko, wszystko może się przydać, gdy mój mąż próbował w sądzie zrobić z siebie biednego-ja zrobiłam zdjęcia jego markowych ciuchów, perfum, podałam ile co kosztuje, pokazałam jego rezerwacje z drogich hoteli, wyciąg z jego konta. Udowodniłam mu, że wydaje kasę na kochankę chytrząc przy tym na dom i dziecko.

96

Odp: Miłość trwa

No tak to już walka o wszystko. Bet uważam jednak, że miałaś wspaniałe życie. Masz wspaniałe dzieci. Żyłaś i będziesz żyła pełnią życia. Poczucie niesprawiedliwości zostanie. Staraj się jednak patrzeć pozytywnie. Wiem, że trudno teraz. Dobro wróci. Mam nadzieję, że kiedyś napiszesz, że jesteś szczęśliwa i na bazie twoich przeżyć pomożesz komuś przejść przez trudne chwile. Życzę ci siły i nie martw się o przyszłość. Będzie dobrze smile

97

Odp: Miłość trwa

Cronos, tak maiałam wspaniałe życie i zamierzam dalej takie mieć. Inne, ale wspaniałe.
Byłam wczoraj na coachingu. Mam odczucie, że ten coaching dał mi więcej niż kupa godzin spędzona u psychologa. Czuję się lżej, wiem nad czym chcę pracować. Teraz tylko nad tym pracować!!!
Jeśli chodzi o przyszłość, to niestety sprawy finansowe są bardzo istotne.
Rozmawiałam wczoraj chwilę z mężem. W całej tej sytuacji nie pozstaje mi nic innego jak próbować dogadać się w sprawach finansowych.
Oczywiście zapewniał, że chce wyjść z długów, żebym nie podejmowała jeszcze przez kilka dni żądnych kroków.
Znowu ta tajemniczośc, nie może mi powiedzieć, ale....
Być może potrżebuje czasu na konsultację z prawnikiem, albo musi trochę dłużej pomyśleć, żeby coś wykombinować. Nie ufam mu.
Dojścia do jakichkolwiek jego rachunków nie mam. Po Polsce jeździć za nim nie będę ( czas i koszty)
Jeśli ruszy procedura sądowa, wtedy dopiero się dowiem o ruchach na koncie czy karcie. Można chyba do 2 lat wstecz. Muszę tylko dokładniej notować kwoty, które idą na dom ( od niego).
Na dzieci i tak jak dotąd wydaje sporo. Nie jest tego tyle co przed romansem, ale raz jest lepiej raz gorzej.
Jeśli będę miała zasądzone alimenty może być tego mniej. Po prostu tego nie wiem.
Fakt, sposób uzyskiwania tych pieniędzy jest wykańczający, ale trudno- ważne żeby był efekt.
Jeśli dostanę na dzieci połowę jego udokumentowanych dochodów to może być to kwota porównywalna do tego co mam teraz lub kto wie czy nie dużo niższa.
Więc staram się znosić tę sytuację. Muszę więcej zarabiać!!!  Z każdym miesiącem mam większe możliwości, dzidziuś ma już prawie 3 miesiące.
Jak ruszy machina prawna, odwrotu nie będzie. Mam wiele do stracenia.
Poprosiłam, żebyśmy się zastanowili wspólnie co dalej, jakie sa jego plany, żeby nasze decyzje były z korzyścią dla naszych dzieci, żeby nie mieszać w to niechęci czy mszczenia się itp...
Zapytał gdzie chcę mieszkać? Ja tego jeszcze nie wiem!
Jest szalony, jest kombinator, ale wiecie czasem u takich ludzi trzeba trafić na to czułe miejsce - bo wariaci nie postepują racjonalnie.
Wiele osób radzi, żeby dogadywać sie poza sądem. Jesli się nie uda, pozostaje droga prawna.
Mnie się nie spieszy. Każdy miesiąc zajęć dla dzieci ( prywatna szkoła, tanis, narty - jest dla mnie wygrany
Mąż spłaca kredyt za dom, leasing za samochód ktorym jeżdżę, za szłołę syna, za szkolenie narciarskie starszych synów, za szkołę jezykową syna, opłaca wszystkie telefony - ja faktycznie w tej chwili nie płacę nic!!!!!
Dokładam trochę do życia, mam rezerwę jak mąż zostawi mniej kasy lub z opóźnieniem, daję na jakieś drobiazgi, ciuszki, wyjścia dzieciom i resztę mam na siebie (prawnik, psycholog, lekarz, swoje wyjścia, ubrania, fryzjer, chcę mieć rezerwę na np założenie firmy).
Najbardziej niepokojące są jego zaległości z podatkami. Na razie nie są to duże kwoty i może jakoś z tego wyjść.
Zadłużeniem wobec Jego ojca się tak nie martwię.
Facet za dużo na siebie wziął. Udaje przed kochanką bogatszego niż jest. Może myślał, że jest taki super i na wszystko zarobi. Owszem mógłby, ale wtedy już nie miał by tyle czasu dla niej.
Ja wiem jedno, mnie w domu go nie brakuje ( nie mówię o bliskośći - bo to już przeszłość), nie musi nawet kiwnąć palcem przy dzieciach. Wsparcia finansowego jednak na razie potrzebuję

Prawnik tez radził mi żebym się jakoś z mężem dogadała w sprawie mojego samochodu.
Samochód dostawczy (ten na który kończy sie w kwietniu leasing) chyba odpuszczę - niech robi z nim co chce.

98

Odp: Miłość trwa

Czytałam przed chwilą wasze wpisy.
Dziękuję wszystkim za wsparcie. Wierzę w Was, jesteście wyjątkowi.
Już chyba kiedyś pisałam, że wydaje mi się, że ludzie z pewnym bagażem życiowym mają w sobie jakąś głębię, mądrość, empatię. Może warto czasem przejść zdradę, rozstanie, zachwianie związku żęby poznać tę inną stronę życia, która staje się wbrew pozorom ciekawsza, barwniejsza.
Trzymam się Waszego wsparcia.
Powtarzam sobie Twoje słowa Pe: "ta sytuacja Cię wzmocni... i wywinduje wysoko ponad chmury".
Pe, po tym co piszesz mnie i innym na tym forum i po tym jak sobie radzisz wiem, że Ciebie już wywindowała ponad chmury - jesteś piękna!!!
Twoje Cronos:" żyłaś i będziesz żyła pełnią życia" - nie zamierzam jednak żyć w poczuciu niesprawiedliwośći!

Czytam wasze uwagi, historie. Można się wiele nauczyć. Zwykle pojawia się pewien schemat. To jest smutne.
Trudno jest zamknąć przeszłośc, nieczuć żalu, nie mieć właśnie tego poczucia niesprawiedliwości czy straty.
Stram się wyzbyć tych uczuć.
Zmieniam swoje nastawienie.
Podziękowałam w myślach mojemu mężowi za to co mi dał i oddałam mu to co zabrałam jemu - banalne, ale jak pomaga!
Miałam duży problem w zanalezieniu tego co mu zabrałam. W końcu zanalazłam. Zabrałam mu poczucie własnej wartości.
On je budował na mnie, czerpał je ze mnie. Z moich pochwał, z mojego zachwytu, oddania, z budowania jego pozycji, pomocy w rozwoju firmy, tworzniu Jego wizerunku poza domem, szacunku, miłości..., z wsparcia.
Od mężą otrzymałam coś niezmiernie cennego.
Nauczył mnie, że MAM O SIEBIE WALCZYĆ!
Z pewnością nawet o tym nie wie.
Teraz kiedy już podziękowałam mu za to co dostałam od niego i oddałam to co mu zabrałam mogę iść naprzód.
Napiszę brutalnie on nie jest mi potrzebny, potrzebny mi jest jedynie do zaspokajania potrzeb finansowych, co zamierzam egzekwować.
Opisałam to troche banalnie, ale chodzi mi o przekazanie sensu - podziekować za to co sie dostało, oddać to co się zabrało  -  i koniec.
Wszystkim którzy płączą, cierpią, wracają do przeszłości proponuję to samo.
Nie mam już ochoty rozmyślać o nim, o tym co robi i może zrobić. Mój kontakt z nim dotyczy spraw finansowych. Odrzucam żal, niesprawidliwość, nie życze mu ani źle ani dobrze - myślę o sobie i o tym co dla mnie ważne.
Rozmawiając z nim próbuję wyciszyć emocję i być stanowczą. Zresztą to nie dotyczy tylko kontaktu z nim.
Rzeczywiście to działa. Niesamowite. Muszę się jedynie tego trzymać i nad sobą pracować.
Kiedy pojawiają się wspomnienia z przeszłości staram się im nadać pozytywne intencje.  To jest trudne, ale jeśli się uda to uczucie smutku i ciężar zaraz znikają.
Pomaga. Czuję się "lżejsza", potarfię się nawet śmiać. Nie jest jeszcze cudownie, ale jest lepiej.
Myślę o działaniu, nie o tym jak dam sobie radę, ale co mam zrobić, co chcę zrobić. Staram się i trochę cieszę na myśl o zmianach:)   
Mam zadania w stosunku do dzieci. W naszym domu rzadzę ja, jest jeden kapitan, ale wszyscy gramy w jednej drużynie. Starsi chłopcy muszą mi pomagać, muszą przejąć część obowiązków na siebie. Innaczej nie dam rady zarabiać.
Jeśli chcą żebym coś zrobiła, mają specjalną kartkę i na niej mają pisać co ode mnie chcą.
Mają wiedzeć ile spraw mam na głowie, ile z tych rzeczy mogliby bez problemu zrobić sami. Przecież oprócz nich mam jeszcze dwójkę małych dzieci.
Być może ktoś uzna, że jestem wyrachowana. Jestem bezpośrednia, to nie zawsze jest dobrze widziane.
Ja odpowiadam za swoje życie, jestem odpowiedzialna za dzieci.

Twoje słowa Pe: wywinduje wysoko ponad chmury ...
Tego mam sie trzymać. Nie myślę o przeciętności, pragnę tego co wydaje się odległe. Wolę mierzyć wysoko i uczyć się na niepowodzeniach.

99

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Napiszę brutalnie on nie jest mi potrzebny, potrzebny mi jest jedynie do zaspokajania potrzeb finansowych, co zamierzam egzekwować.
Opisałam to troche banalnie, ale chodzi mi o przekazanie sensu - podziekować za to co sie dostało, oddać to co się zabrało  -  i koniec.
Wszystkim którzy płączą, cierpią, wracają do przeszłości proponuję to samo.
Nie mam już ochoty rozmyślać o nim, o tym co robi i może zrobić. Mój kontakt z nim dotyczy spraw finansowych. Odrzucam żal, niesprawidliwość, nie życze mu ani źle ani dobrze - myślę o sobie i o tym co dla mnie ważne.
Rozmawiając z nim próbuję wyciszyć emocję i być stanowczą. Zresztą to nie dotyczy tylko kontaktu z nim.
Rzeczywiście to działa. Niesamowite. Muszę się jedynie tego trzymać i nad sobą pracować.
Kiedy pojawiają się wspomnienia z przeszłości staram się im nadać pozytywne intencje.  To jest trudne, ale jeśli się uda to uczucie smutku i ciężar zaraz znikają.
Pomaga. Czuję się "lżejsza", potarfię się nawet śmiać. Nie jest jeszcze cudownie, ale jest lepiej.
Myślę o działaniu, nie o tym jak dam sobie radę, ale co mam zrobić, co chcę zrobić. Staram się i trochę cieszę na myśl o zmianach:)   
Mam zadania w stosunku do dzieci. W naszym domu rzadzę ja, jest jeden kapitan, ale wszyscy gramy w jednej drużynie. Starsi chłopcy muszą mi pomagać, muszą przejąć część obowiązków na siebie. Innaczej nie dam rady zarabiać.
Jeśli chcą żebym coś zrobiła, mają specjalną kartkę i na niej mają pisać co ode mnie chcą.
Mają wiedzeć ile spraw mam na głowie, ile z tych rzeczy mogliby bez problemu zrobić sami. Przecież oprócz nich mam jeszcze dwójkę małych dzieci.
Być może ktoś uzna, że jestem wyrachowana. Jestem bezpośrednia, to nie zawsze jest dobrze widziane.
Ja odpowiadam za swoje życie, jestem odpowiedzialna za dzieci.

Podziwiam Cię bet za to, że w tak krótkim czasie masz takie podejście do życia i sytuacji w jakiej się znalazłaś. Ja przez kilka miesięcy musiałam dochodzić do siebie, żeby znaleźć się w takim punkcie jak Ty a mam w porównaniu do Ciebie o wiele lepszą sytuacje, bo mam jedno duże dziecko, pracuję a do tego mam wsparcie rodziców.
Bet jesteś wspaniałą kobietą i matką:)
Pozdrawiam

100

Odp: Miłość trwa

Lady_ AL/F dzięki.
Trzymam za Ciebie kciuki we wtorek:)

101

Odp: Miłość trwa

Dzięki za pamięć bet:) Jakoś nie czuję zdenerwowania - jeszcze:) Może się uodporniłam?
Tak naprawdę siłę dodaje mi córka i myślę, że Ty bet tą siłę i energię czerpiesz właśnie od swoich dzieci.
Dobrze, że angażujesz starsze dzieci do pomocy, bo bez ich wsparcia na pewno było by Ci ciężko.
Bet podoba mi się Twoje podejście: "myślę o sobie i o tym co dla mnie ważne"
Tak trzymaj:)

102

Odp: Miłość trwa

Bet....jestem wzruszona okrutnie!!! smile Dziękuję za wszystkie miłe słowa !
Ja także w nas wierzę!
Damy radę!!! To wszystko co nas spotkało tylko nas wzmocni.
A Twoja postawa...jesteś wzorem Bet! Jesteś silną, mądrą  i piękną kobietą!!!
Nic tylko czerpać z Ciebie garściami.
Ja to robię.... wink


ściskam mocno!

103

Odp: Miłość trwa

No, nie jestem jednak tak całkiem silna jakbym chciała. Zdarzają sie nieszczelności.
Wczoraj byłam u lekarza w szpitalu, dzisiaj na obdukcji u lekarza sądowego. Nie mam wiele obrażeń,  miałam szczęście.
Mąż tak mną szpurnął, że poleciałam chyba na 2 metry. Ledwo sie podniosłam. Całe szczęście tylko mam stłuczoną miednicę. Noc była fatalna, biorę leki przeciwbólowe. Jest już dużo lepiej. Wczoraj nie umiałam usiąść, schylić się, ubrać butów, leżeć. Rwało okropnie. Boli mnie oprócz tego w dole brzucha. Podobnoo od uderzenia, w końcu nie tak dawno rodziłam .
Jestem bardzo zmęczona. Nie spałam chyba calą noc. Może ta noc będzie lepsza.
On się na to wszysko odważył przy swoim ojcu, a ten na to patrzył i nic!!!
Skonsultował się najpierw ze swoja córką a potem dopiero przyznał, że mało brakowało a byłby świadkiem nieszczęścia. Mało co nie uderzyłam głową o krawędź ściany. Podobno kilka razy mnie złapał bo nie wiadomo gdzie bym wylądowała.
Chyba jestem jeszcze w szoku. Zrozumialam, że żyłam w sekcie.
Oni kobietę traktują jak kogoś gorszego, jak własność mężczyzny. Przez lata małżeństwa wiedzieli gdzie wychodzę co robię. Kiedys jak byłam w górach na wakacjach pojechałam z dziećmi do kościoła do wsi obok.
W zeszłym roku mąż mi to wypomniał. Chociaż jego tam w górach z nami wtedy nie było.
Rozmawiał na mój temat z ojcem. Szukali we mnie wroga, badali moje ruchy, jakbym była intruzem, bo nie przeszłam po tylu latach na ich wyznanie. Mąż szydził ze mnie, że jestem ateistką ( raczej nie jestem, ale to moja sprawa). Najgorsze były święta. Chodziłam z dziećmi sama do siostry albo do mamy. Były problemy z wyjściem. W ogóle to tak przykro jak ktoś nie szanuje,że dla kogoś innego jest to dzień świąteczny. Starał się, żeby dla dzieci też był to taki zwykły dzień. I ta dezaprobata, potrafił skutecznie okazać niezadowolenie. Musiałam się mocno starać, żeby miał lepszy humor. To są takie szczegóły, ale w ten sposób się kogoś urabia. Chcemy, żeby w domu było dobrze, żeby się układało. Było przyjemnie.
Kiedyś jak starsi chłopcy byli mali chodziłam do kościoła w niedzielę na mszę. Niby nie zabronił, ale były tego konsekwencje w postaci jego dąsów ( tak jakby Cię nie zauważał, nie odzywał się, był nieprzyjemny, czepianie się, czy jakaś awanturka - nawet już dobrze nie pamiętam). Podczas mojej nieobecności szkolił dzieci w swojej wierze.
Starszy syn mi się przyznał. Po tym zostawałam całe niedziele w domu z dziećmi, nie zostawiałam ich z nim samych.
Nie wiem, staram się być tolerancyjna w stosunku do ludzi którzy mają inne poglądy niż ja, ale nie  podoba mi się jak ktoś jest wrogo nastawiony do mojego wyznania i stara się je ośmieszyć przy mnie i przy dzieciach.
Coż odbiegłam od wczorajszych zdarzeń.
Weszłam w tą ich rodzinę, chociaż nie było odwiedzin w domu. Taka trochę izolacja. Trudne było to nasze małżeństwo. Myślę, że dla męża również.
Ono było od początku zbudowane na kłamstwie. Mąż zataił przede mną sprawę bardzo istotną.
Myślał chyba, że jakoś sie ułoży. Przecież już wtedy był tchórzem! Fakt kochaliśmy się, byliśmy bardzo młodzi. Nie zdawałam sobie sprawy w co się pakuję, byłam prawie w 7 miesiącu ciąży, z domu chciałam uciekać.
Latwo jest sobie poplątać życie. Trudniej się z tego wyplątać, zwłaszcza z dziećmi.
Oni podobno nie są jakąś niebezpiczną grupą wyznaniową, ale być może już kiedyś pisałam jak znajomy ksiądz powiedział mi, że dobrze że nie mam ślubu kościelnego ( ekumenicznego)...- może to chodziło o rolę kobiety
Oni na zewnątrz chcą uchodzić za nieskazitelnych.
Gdzie ja jestem, w jakim bagnie, jak to się tak jakoś kręciło przez tyle lat. Nie chciałam tego widzieć, starałam sie tym nie przejmować, mąż potrafił mi okazywać uczucia, podsycał miłość.
Zaraz przypomina mi sie rozmowa z tą męża dziewczyną. To niesamowite, ale ona czuje prawie tak jak ja.
Czemu czasem się łapię, że nawet ją lubię. Nie zamierzam oddać jej dzieci lub wypożyczać. Jest zepsuta, wulgarna, pewnych rzeczy które dostanie od męża jej zazdroszę, lecz mi jej chyba szkoda. Jest jeszcze taka młoda, może na świecie są fajni faceci, którzy nie budują związku na kłamstwie, nie mają zobowiązań, są wolni. Z moim mężem ona może być szczęśliwa, ale nie w pełni. Ja to już wiem, zwłaszcza po tym co wyprawia ostatnio. Przecież jej też może kiedyś zrobić krzywdę. Wiem, że to idiotyczne żałować kochankę swojego męża. Może ja traktuję ją jak dziecko ( w końcu mam parę lat młodszego od niej syna) a może widzę w niej trochę siebie.
Nie będę się jednak w ich życie mieszać. Jesteśmy po przeciwnych stronach.
Kto wie, jest mi teraz nie najłatwiej, sytuacja niezacieakawa, ale gdyby nie ona nie odważyłabym sie z tego zwiazku wydostać. Może dla mnie i dla moich dzieci jest to szansa.
Właściwie ja do tych ludzi nic nie mam, niektóre osoby z męża rodziny nawet bardzo lubię, szanuję.
Kiedyś maż móiwł mi jacy oni są zakłamani.
A... idę spać. Nie ma co rozmyślać. Chrzanić ten chory świat

104

Odp: Miłość trwa

Włosy się jeżą na głowie jak to się czyta. Co to za ludzie????ojciec stał i patrzył jak on Cię bije, nie wiem co napisać....strasznie mi przykro, naprawdę. Szkoda pisać w takiej sytuacji trzymaj się, bądź silna bo to tylko słowa....Ale niestety ja jestem zdania,że nasze prawo jest nieudolne i niestety stoi za tym,który krzywdzi, za sprawcą. jeśli chodzi o przemoc domową to fakt coraz częściej się o niej mówi ale działanie w tej sprawie-szkoda gadać.

105

Odp: Miłość trwa

Boże Bet.....dopiero teraz przeczytałam....Jak się czujesz???? Jak On mógł Cię pobić...............Aż słów mi brak
Jak doszło do tego????

106

Odp: Miłość trwa

Bet ja często w modlitwie prosiłam Boga aby w życiu mojego jmęża pojawiła się kochanka, to straszne ale prawda. Pamiętam ile nocy przepłakałam przez mojego jmęża drania, który ośmielił się tylko dwa razy mnie skrzywdzić, bo ostatnim razem ostrzegłam go, że nie pozwolę się już więcej tak traktować i jeśli jeszcze raz spróbuje pożałuje tego. Nie zrobił tego więcej ale niejednokrotnie zamachiwał się w moją stronę, co prawdopodobnie jest uważane przez sąd jako próba zastraszania - co niewątpliwie mam zamiar wykorzystać w sprawie rozwodowej.
Dla mnie kochanka w życiu mojego jmeża, też jest moim wybawieniem i możliwością wyrwania się z tego chorego toksycznego związku.

Bardzo mi przykro, że Cię spotykają takie przykrości - najchętniej rozszarpała bym tego Twojego drania męża - brak mi słów.
Jesteś silna i dasz radę dla siebie i dzieci.

107

Odp: Miłość trwa

Pe, nie teraz. Nie chcę teraz do tego wracać.
Jak już nie da sie upokorzyć słowami, bo ktoś jest już ponad to, to zawsze można jednak okazać siłę, zastosować przemoc fizyczną.
Czuję sie już lepiej, ale psychicznie musze sie odbudowywać. Rodzi sie taki wewnętrzny bunt, poczucie bezsilności, upokorzenia - to prowadz do najgorszego - do lęku. do tego nie moge dopuścić.
Czy można kogos poniżyć jeszcze bardziej? Myślę, że można.
Zostałam upokorzona podwójnie. Boli mnie, że nie byłam sama, był tam jego ojciec i patrzył na to i nawet nie spróbował go powstrzymać.
Może był w szoku. Bierze mnie obrzydzenie. Na sama mysl o tym co zaszło jest mi niedobrze, mam teraz taką reakcję.
Pe, ja w to nie wierzę, to jest jakiś koszmarny sen.
Chyba powinnam napisać kiedyś poradnik dla młodych dziewczyn jakich związków unikać.
To co było wtedy w ciąży było straszne, ale teraz jest jeszcze gorzej. On poczuł się bezkarny.
Muszę się z tego otrząsnąć, cóż on taki jest dla mnie, a na zewnątrz dowcipny, przystojny , wrażliwy - tak mi o nim powiedziała moja koleżanka! Wrażliwy - może płaczliwy. U niego jest albo agresja albo płacz.

Więc ogólnie to odkrywam nowy świat.

Pe, będę się z tego zbierać. Teraz cieszę się, że nie jestem kaleką i wiem że on jest biednym człowiekiem, ale ja mu już nie będę współczuć. Nie wiem czy jest tego wart czy nie. Dla mnie on nie istnieje. Więc nie mam dla niego żadnych uczuć. Tak jak pisałam wcześniej teraz jest do zostawiania pieniędzy ( trudno jak sie to komuś nie spodoba, nie będę wylewać za nim łez)
Nie będę jego ofiarą. Może sprawię sobie paralizator albo jakiś gaz.
Pe, chyba tak jak Ty cieszę się, że on już nie jest mój.

Ach, te ząbkowania - cieszmy się, że je mamy ( mojego maluszka jeszcze co prawda przede mną)
Wolę dzisiaj ten temat.
Maluszek jest jak na razie chyba najbardziej ze wszystkich dzieci do mnie podobny:):):):):)
Oby taki pozostał.
Nos ma po " tatusiu"( niestety, kichol), ale paluszki jak zciągnięte z mamusi. Mój kształt buzi...
Pe, olać tego biedaka małżonka, ja mam swoją miłość. Siebie i dzieci. Jestem szczęśliwa!!! i nieeeeeee poddam się. Będę o siebie walczyć!

108

Odp: Miłość trwa

Bet, a poprosiłaś o założenie niebieskiej karty?

109

Odp: Miłość trwa

Alonka co ty jej proponujesz?? wiesz co sie z tym wiąże? bet wspolczuje Ci dziewczyno, wiesz moze nie jestem idealnym czlowiekiem ale przemocy fizycznej jak i psychicznej w zwiazku nie toleruje. Jedyne co moge Ci poradzic to powalcz o kase dla siebie i sp od niego, najlepiej zmien miejsce zamieszkania, jestes jeszcze mloda kobieta, zycie przed toba wiec moze kogos spotkasz na swojej drodze a na tego kkolesia daj namiary, moge pomoc.................. pozdrawiami wracja do zdrowia

110

Odp: Miłość trwa

Trochę mało czasu mam na pisanie. Maluch coraz mniej śpi w ciągu dnia, a w nocy staram sie odsypiać ostatnie wydarzenia.
Po pierwsze to mam ochotę zmienić tytuł mojego postu.

" Porzucona z czwórka dzieci" to nie ja. Może kiedyś tak było, ale teraz nie czuję sie " porzucona".
Jeśli już to mam wrażenie, że pozłacana klatka do której weszłam z włąsnej woli, zaślepiona miłością, trzymana za rączke przez Z ( tego skrótu będę używać w stosunku do faceta z którym kiedyś wzięłam ślub. W sierpniu napisał mi smsa, że mnie kocha i że drugiego takiego zje.. nie znajdę na świecie - oby !). Na moment drzwiczki tej klatki zostały uchylone i ja wiem jedno dla mnie to była szansa. Ja już nie chciałabym do tej klatki wrócić.

Nie ma nic cenniejszego niż wolność. Można kochać, ale ja nie nadaję się na czyjąś własność.

To co mi zrobił we mnie jeszcze siedzi. Na jego widok trzęsą mi się ręce, drżą nogi, mdli mnie. Nie chcę tego, ale tak właśnie reaguje moje ciało. Może powoli pozbywam się tego lęku. Próbuję przekuć to wydarzenie na coś dla mnie pozytywnego, ale ..... to jest cholernie trudne.
Fizycznie dalej mnie boli, podobno może boleć do miesiąca. Przeżyłam szok i dalej żyję w jakimś nieznanym mi dotąd świecie.
Opiszę może później.

Faktycznie ucieczka od niego jest dobrym rozwiązaniem. Masz rację Martyrs sprawy w sądzie są trudne do udowodnienia, zwłaszcza jak gość jest mściwy i słaby psychicznie ( nie chcę mieć go na sumieniu).
Tylko co z dziećmi, ich szkołą, widzeniami i kasą?
Pracuję w ten sposób, że moje samopoczucie zazwyczaj wpływa na efektywność.
Na przyszłość wiem jednak, ze tak powinnam pokierować sprawami, aby jak najmniej go widywać i najlepiej odciąć sie od jego rodziny. Tymczasem związana jestem tym co najistotniejsze: pracą, mieszkaniem, dziećmi.
Acha, niebieskiej karty mu nie założą ( byłam na policji), gdyż nie mieszkamy juz razem. teraz sprawy kieruje się do sądu z powództwa cywilnego. Do czego zreszta namawia mnie prawnik.
Na razie powiadomiłam Z, ze napisałam do jego kici list, którego nie wysłałam , ale ma go moja rodzina i prawnik. Jeśli cokolwiek mi sie stanie to ona z pewnością go dostanie, a pisać umiem wzruszająco:
"może się popłacze , albo na moment wzruszy".
Kiedyś do niego napisałam takiego maila, że zadzwonił do mnie i tylko płakał do słuchawki, potem przyjechał i zabrał chłopców na zakupy. Kupił im buty na zimę:) 
Za jakiś czas przyznał, ze na moment sie wzruszł.
No, więc tekst z listem poskutkował tym, że Z zaraz zamknął sie u swojego ojca w pokoju i płakał mu jak to on nie chce z tą laską być, jak bardzo kocha dzieci, że to nie prawda że chce mieć z nią dzieci..... Oczywiście płakał.
Potem dzwonił jeszcze do swojej siostry i to samo.
Boi sie, że wyślę ten list jak się wkurzę ( dałam mu do zrozumienia, że na razie nie mam takiego zamiaru, ale mogę zmienić zdanie).
Dali mu termin na zerwanie z nią do końca miesiąca ha, ha......
Magiczny termin. Robi sobie z nich jaja. Właściwie to mam to gdzieś.
Jedno na czym mu zależy to on sam i to czego on chce. Na obecną chwilę potrzebuje tej dziewczyny i ja mu w tym mogę ... nie przeszkadzać.  Do tematu listu nie zamierzam wracać.

Usiłuję z nim normalnie rozmawiać.  Wczoraj pojawił się w domu ( szukał kurtkę), udaję opanowanie, ale tak na prawdę to jest mi autentycznie niedobrze i słabo jak go widzę. Obojętność to nie wszystko, czuję jakąś chyba odrazę.
Niby niezła du.. z niego, ale niech sobie inne poużywają, żeby tylko potem mi się nie wypłakiwały

111

Odp: Miłość trwa

Z już nawet nie umie zarobić kasy.
To jest wariat, coś tam dzieciom obiecuje, a ja dostaję kolejne wezwania do zapłaty.
Za szkołę syna znowu nie płaci, za transport też.  Z angielskiego syna już wyrzucili, bo nie jest zapłacone.
Za treningi narciarskie chłopców do zapłacenia jest 2600 zl - byłam pewna, że jest uregulowane. W górach w domku odcięli nam prąd. Ma zaległości w płaceniu podatków, u ojca rośnie mu dług, ten nie chce mu już wydawać towaru. Zbliża się do końca debetu. Z dziewuchą wyjeżdża co tydzień do Zakopca na narty.
Możliwe, że o innych zobowiązaniach jeszcze nie wiem.
Zwykle w tych miesiącach na koncie było kilkadziesiat tysięcy ( w zeszłym roku np 90). Branża jest można powiedzieć sezonowa. Najlepsze obroty są jesienia i w zimie, do wiosny spływają pieniądze. Wakacje są beznadziejne i jest ciężko.
Perspektywy są więc nieciekawe.
Ja takiej sytyacji nie znałam. Myśmy się razem jedynie dorabiali, nie mieliśmy żadnego debetu. Płatności były czasem z opóźnieniem, ale regulowane.
No to teraz nie pozostaje nic innego jak odciążyć Z i wystąpić o rozwód, bo w naszym kraju rozwód dla faceta jest raczej pozbyciem się problemów ( postaram się to zmienić).

Może się okazać, że nie mam gdzie mieszkać. Obecnie mieszkam nad firmą, budynek jest nie oddany do użytku.
Jest kupiony na firmę. Kupił ją Z i jego ojciec ( mam nadzieje, że należy się po połowie, bo każdy kupował na swoją firmę).
Z dorobku własnego mamy tylko dom w kredycie (jeszcze tylko 27 lat spłaty), w dodatku na dzień dzisiejszy nie do zamieszkania ( trzeba by włożyć min jakieś 50 tys)
Kiedyś rata 1700 zl nie stanowiła problemu, nawet sie tego nie odczuwało, a teraz rosną długi.
Nie wiem doradźcie, czy może trzeba zrobić operat szacunkowy wszystkiego co posiadamy a potem podzielić majątek.
Czy ktoś się orientuje czy da się przenieść hipotekę np na ten budynek firmowy i odciążyć z kredytu dom. Zapewne potrzebna byłaby zgoda drugiego właściciela ( teścia). Budynek firmowy jest w dobrej lokaliacji i ma 750 m2 więc jest trochę wart.
Trudno, zależy mi żebym miała gdzie z dziećmi mieszkać i mieszkała jak najlepiej.
Całe szczęście dobrze nam szło, tylko boję się, bo prawie wszystko jest na firmę Z. Jest on osobą fizyczną prowadzącą działalność gospodarczą, nie ma żadnej spółki. Prawnik powiedział, że majątek firmowy wchodzi do podziału.
Chcę ugrać jak najwięcej , wiadomo. Urządził mi niezłą jazdę. Niech już spada z mojego życia.

Co miesiąc dopłacam do utrzymania przynajmniej 1500 zł, nie licząc wydatków na mnie. Jestem na macierzyńskim , ale i tak staram sie coś tam zarobić. Co to za urlop?
Wkurza mnie ta sytuacja. Złoszczę się na siebie, że jeszcze nie wykombinowałam jak z tego wyjść, albo raczej nie wyszłam.

112

Odp: Miłość trwa

Twardogłowa, napisałaś kiedyś ,że możesz mi przesłać arkusz kalkulacyjny do wyliczenia alimentów.
Przydałby się.

113 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2012-03-22 14:37:19)

Odp: Miłość trwa

Wściekam się BET, naprawdę się wściekam
bo to jakbym czytała o swoim mężu, o swojej sytuacji i znam już finał tego, zakończenie. Bo widzę, że popełniasz błędy jak i ja takie popełniałam, to boli bo to tak jakbym na nowo wszystko przechodziła.
   On będzie chciał wrócić, panna teraz portkuje go z forsy dopóki jeszcze on ma forsę, później ona kopnie go w dupę a on przejrzy na oczy i zobaczysz go na wycieraczce spłukanego do cna. Działaj. Jeszcze dużo możesz zrobić aby siebie zabezpieczyć, ale musisz działać.
Wysłałam Ci wiadomość na PW.

114

Odp: Miłość trwa

Twardogłowa to prawda, ja też jestem zła.
Kiedy coś takiego nigdy nie miało miejsca, kiedy nigdy nie miało się takich problemów finansowych chce się wierzyć w zapewnienia " ja z tego zamierzam wyjść".
Fakt jest jakaś szansa, ale ja już na to nie liczę. On pracuje zrywami, zobowiązań jest za dużo.
Najgorsze, że w tym koszmarze coraz częściej boli mnie serce. Mam nadzieję, że to tylko nerwobóle.
Kiedyś już spisywałam sobie wydatki, rozpisując podobnie jak w arkuszu kalkulacyjnym, ale nie byłam pewna czy ujęłąm wszystkie pozycje. Przyda się, bo łatwo jest coś pominąć.

115

Odp: Miłość trwa

Ja w takim szoku, nie dowierzaniu tkwiłam przez 3 lata, bo przecież nie zostawi mnie na lodzie, przecież zajmie się finansowo dzieckiem, przecież zapewni córce byt.
Guzik prawda.
Przebimbał wszystko do cna, na koniec gdy  był już w domu od miesiąca sprzedał swoje luksusowe auto i wywiózł kasę(kilkadziesiąt tysięcy) zapłacić rachunki z czasów szaleństwa, musiał spłacić długi bo by mu głowę ucięli a nie pomyślał, że dziecko w domu trzeba nakarmić, rachunki opłacić.

Ocknięcie się jest bardzo bolesne. Tym bardziej trzeba działać, ja przekonałam się, że moja wściekłość i nienawiść do niego dawała mi siłę do działania.

116

Odp: Miłość trwa

Twardogłowa to co piszesz jest strasznym czarnym scenariuszem. Przyznam jednak, że liczę się z cholernie trudną walką. Nie oszukujmy się on będzie skąpił każdej złotówki, manipulował, łgał, mścił się.
Tu pomoże jedynie dobry prawnik.
Z jest w tej chwili jedynie pieniądzem. Dzieci też go w ten sposób traktują ( starsi chłopcy).
Oglądałam dzisiaj ten nasz domek w kredycie. Oczywiście kluczy nie miałam, był wystawiony na sprzedaż w agencji.
Odebrałam klucze, przynajmniej wiem w jakiej cenie nie poszedł i na ile oszacowany jest minimalny remont ( 100 tys).
No przed chwilką " tatuś" odpisał synowi, ze pojedzie z nim na zakupy. Da mu znać kiedy.
Syn zauważył, że przez ostatni tydzień w ogóle go nie widział ( Z pracuje piętro niżej, drzwi są otwarte- nawet nie trzeba dzwonić).
Doszłam do wniosku, że wolałabym aby Z nie istniał. Trudno musiałabym spłacić długi, nie dostałabym alimentów
(zazwyczaj i tak są śmieszne). Kiedyś go kochałam, a teraz...
Myśl o nim, jego widok są dla mnie zbyteczne.
Widziałm dzisiaj przez moment na onecie zdjęcie tego mordercy z Francji. Taki rozbawiony... własnie jak Z.
On jest raz wesolutki, raz wzruszający, raz zatroskany - jakby go ktoś zobaczył i posłuchał to raczej nie uwierzyłby , ze ten człowiek może nie byc ideałem.
Właśnie to jest zastanawiające, tacy ludzie są jak bez skazy, zakładają różne "maski".
Chcę wierzyć, że życie takie nie jest ( zgniłe?), że są ludzie którzy żyją prosto, uczciwie, osiagają cele nie krzywdząc innych.

117

Odp: Miłość trwa

Bet zaglądam do Ciebie codziennie i myślę o Tobie! Radzisz sobie doskonale!
Scenariusze są zazwyczaj takie same. Bardzo łatwo jest przewidzieć co nastąpi. Kieruj się intuicją, konsultuj z prawnikiem i zabezpieczaj. Dobrze jest też zakładać najgorsze.
Ale przeciez Ty doskonale to wiesz:)
ściskam nieustannie i pozdrawiam

118

Odp: Miłość trwa

Wywalam z siebie na tym forum to co mnie martwi i we mnie siedzi.
Traktuję je chyba trochę jak " terapię". Coś w tym jest, jak się coś przeleje na papier to jest lżej.
Doceniam spojrzenie z boku. Scenariusze w takich sytuacjach się powtarzają. Właściwie to życie jest banalne.
Nie umiem się pogodzić z ludzkim fałszem. Akceptuję ludzi złośliwych, wrednych, akceptuje zdradę - nie trzeba być razem do końca życia. Wiem, że zdarzają się choroby, morderstwa i różne inne syfy, ale nic tak mnie nie wkurza jak ten fałsz.

119

Odp: Miłość trwa

Dokładnie Bet smile...kłamstwa, oszustwo, głupota......
Zasługujemy na coś lepszego!!! Od tego jak najdalej smile

120

Odp: Miłość trwa

Przeczytałam cały wątek i mogę tylko napisać - podziwiam cię bet. A rada - jak najszybciej uregulować sytuację finansową. Tylko podobno to nigdy nie trwa krótko, ale trzeba się trochę pomęczyć. Najgorsze wydaje mi się to, że mieszkasz nad firmą męża i pracujesz (z tego co zrozumiałam u teścia). Ciągle jest możliwość spotkania z mężem, a co za tym idzie - okazja do kolejnych awantur i przemocy. Straszne. Tak mnie ciarki przeszły po przeczytaniu o twoich problemach, bo ja niedługo urodzę trzecie dziecko, nie mam teraz pracy, a cały majątek jest na męża, ja nie mam nic.

121

Odp: Miłość trwa

Allana, u mnie jest nieciekawie. Jak będzie zobaczymy...
Na zapas nie przejmuj się tym, ze wszystko jest na męża. Masz jednak czas by na spokojnie myśleć o swojej przyszłości. Za drugą osobę nie możemy być pewni. Stawiaj twardo warunki, kiedy jest dobrze. Teraz wiem, że facetowi nie trzeba o wszystkim mówić, że np boisz się, że może Cię kiedyś zostawić, że nie dasz sobie rady sama z dziećmi, że wszystko jest na niego... - nic z tych rzeczy!
Można kochać, ale ufać sobie

122

Odp: Miłość trwa

Jeżeli małżonkowie pozostają we wspólnocie majątkowej, a dług powstał i jest egzekwowany podczas trwania małżeństwa, można wnosić do sądu o ustanowienie rozdzielności majątkowej z datą wsteczną, przypadającą nawet jeszcze przed powstaniem długu. Przesłanką ustanowienia rozdzielności majątkowej są ważne powody, o których każdorazowo rozstrzyga sąd rozpoznający daną sprawę. Rozdzielność taka powstaje także na skutek orzeczenia separacji.
Wydawanie wspólnej kasy na kochankę nie zaspokajając potrzeb rodziny i generowanie długów to są właśnie przesłanki do ustanowienia rozdzielczości majątkowej z datą wsteczną.
http://biznes.onet.pl/dla-ciebie-kredyt-dla-mnie-kochanka,18543,5075039,3,news-detal

123

Odp: Miłość trwa

Twardogłowa, dzieki. To co napisałaś lekko mnie uspokaja.
Szkoda pisać jaka u mnie nerwówka z Z.
Byłam w weekend z najstarszym synem na szkoleniach w Warszawie. Może dobrze, że na moment wyjechalam.
A... nie trzesę się już tak z lęku na widok Z (męża):)
Często jestem bardzo smutna.

124

Odp: Miłość trwa

Bet nie bądż smutna, masz dzieci a to największe skarby:) Po za tym musisz być pozytywnie nastawiona, bo siłą podświadomośi można wiele zdziałać. W naszym życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Zobaczysz jeszcze trochę a wszystko się ułoży, bo nie ma innej obcji.
Pozdrawiam

125

Odp: Miłość trwa

bet kobieto i Ty jeszcze piszesz posty ze kochalas meza?
Albo w innym temacie ze kochanica wskoczyla mu do wyrka i odebrala Tobie a Ty kochalas czysta miloscia.
Twoj maz to patologia,chory czlowiek.Powinnas odciac sie zupelnie,zadnych kompletnie zadnych spraw z nim.
Wciaz nie moge sie nadziwic skad krzywdzone kobiety biora w sobie tyle sily aby analizowac swoje malzenstwo i zastanawiac sie gdzie popelnily blad.Moze stad ze mnie to nigdy nie spotkalo.
Twoj temat nie ma nic wspolnego z powszechnie opisywana tu zdrada mezowska,Twoj temat to kronika policyjna.I ja na policji szukalabym pomocy.Nie przeczytalam wszystkich odpowiedzi bo duzo tego,moze i dobrze bo tylko gesiej skorki sie dostaje na noc.

126

Odp: Miłość trwa

Dobra, mądrze piszesz- odciąć się zupełnie.
Tymczasem, ja mieszkam z dziećmi w firmie.
Teść otwiera drzwi na dole i podsłuchuje, mąż może sobie wejść kiedy chce. Zreszta też się zakrada i podsłuchuje.
Nie jestem idealna gosposią i pewnie nie jestem idealną matką, ale nie mam czego ukrywać.
Fakt, wydaje mi się, że kochałam. Teraz wydaje mi sie, że miłość jest piękna, ale bywa zgubna, że to niebezpieczne uczucie.
Nie tęsknię za mężęm ( tak źle nie jest), jak już to tęsknię za miłością tą emocjonalną i fizyczną.
To chyba normalne odczucie, ale jakoś sobie radzę. Mąż wzbudza we mnie odrazę.
Mam też niestety takie głupie poczucie niesprawiedliwości...

127

Odp: Miłość trwa

Bet...tęsknota, wspomnienia....to normalne uczucie. Ważne że jesteś świadoma i znasz swoją wartość. Ważne że nie budowalaś jej na jego osobie bo byłoby Ci ciężej.
Jesteś silną kobietą! Dajesz i dasz radę smile
A odcięcie....to coś o czym ja też marzę. By być jak najbardziej niezależną. By się o nic nie prosić. By żyć i oddychać już spokojnie....:)

128

Odp: Miłość trwa

Poczucie niesprawiedliwosci ma kazzdy,grunt zeby nie przerodzilo sie w uzalanie bo potem ciezko z tego wyjsc.
Czy nie da sie tej waszej firmy tak podzielic zeby czesc mieszkalna byla tylko Twoja i abys miala swoja prywatnosc?A co jakkogos poznasz?Ten Twoj tesc tez chyba dobre ziolko.
Tak wiem ze nigdy do konca nie da si pozamykac sppraw z bylym ,bardziej mialam na mysli ze tylko to co musisz i nic poza tym.
Bozeszzzz jak mozna uderzyc kobiete i do tego taka ktora dopiero rodzila i jeszcze przy wlasnym ojcu.Ja nie mam naprawde slow.

129

Odp: Miłość trwa

mam doła.
Tak bardzo pragnę przetrwać, wyjść z tego, żyć z lekkością i radością, a dopada mnie zwątpienie.
Nienawidzę tej swojej słabości.
Kiepsko mi idzie, wkurzam się na siebie.
Szukam niańki. Nie mam szans pracować i zajmowac się w tym samym czasie dziećmi.
W ten sposób mogę trochę popracować, a to dla mnie za mało.
Powinnam dziennie poświęcać na pracę ok 5, 6 godzin, resztę czasu przeznaczyć na dom i dzieci. Pod koniec maja kończy mi się macierzyński.
Nie wiem skąd na tą opiekunkę wezmę, ale choćbym miała na początek na nią pożyczać to i tak widzę w tym jakiś sens.

130

Odp: Miłość trwa

Jakbym czytała o sobie Bet....:)
Są dni kiedy czuję że mogę wszystko ale są i takie kiedy ręce opadają....

Nikt nie mówił że będzie łatwo...trzeba zakładać że nie będzie.
Przed Tobą, przede mną jeszcze daleka droga...
Ale wiesz małymi krokami, rozwiązując problemy na bierząco...i będzie, musi być dobrze!!!!

Co do opiekunki to słyszałam że dobrze szukać nie kogoś z ogłoszenia a rozejrzeć się w okolicy. Moj znajomy poprostu rozklejał ogłoszenia. Znalazł panią starszą ale w sile wieku która pracuje u niego do dziś, a właściwie stała się przyjacielem rodziny.
Takie panie mają czas i serce i są takimi doszywanymi babciami:)

Głowa do góry Bet!!!! Przytulam Cię mocno smile))

Posty [ 66 do 130 z 1 597 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 25 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026