netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

254 odpowiedzi85 088 wyświetleńzałożony przez 1983, 12.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 255 ]

131

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Witam Was mile panie.. Przeczytalam caly watek od deski do deski.. Jestem troszke podlamana.. Nie moge zroumiec dlaczego? Dlaczego faceci to takie medy ? Ma zone dzieci dom ale wciaz mu malo... Czy to wina zony? Czego oni szukaja czego im brakuje??? A moze to kwestia lajdackiego charakteru?? Miliony pytan przechodza przez moja glowe prawie codziennie bo kochasz masz rodzine oddajesz sie w kazdej czesci swojej duszy i ciala a tu po 10 latach buuummm dowiadujesz sie, ze ma kochanke.. Ale co tu sie dziwic, ze mogl jakas zlapac skoro daja zlowic sie na tani haczyk.. Staram sie zrozumiec obydwie strony ale ni cholery nie moge..

132

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Zwiazki z zonatymi facetami tak sie czesto koncza?.Kiedys tez mi sie tak zdrzylo. Mialam nauczke i juz nigdy, nigdy wiecej nie wkrocze do takiego bagna. Jeszcze do tej pory mam wyrzuty sumienia, ze na krzywdzie innej kobiety probowalam zbudowac swoje szczescie.
Poszukaj wolnego faceta.
Powodzenia.

133

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Nikt nie ma prawa nikogo oceniać, zwłaszcza jednostronnie.

Mnie też nie macie prawa oceniać, bo nie wiecie, jak to naprawdę wygląda. Z pozoru sytuacja stereotypowa, ale każda sytuacja jest inna i inne są motywy osób w niej uczestniczących.

Jedynym moim usprawiedliwieniem jest to,ze kocham tego faceta! Nic wiecej.

Myślicie, że nie chciałam przestać? Że nie próbowałam uciec? Zapomnieć? Pracujemy razem więc nie miałam dużego pola do popisu. Kocham go nadal, tak samo mocno, nic się nie zmieniło, to nie jest jakieś tam głupie zauroczenie czy zakochanie.Kocham go od 5 lat!

..... nie wiem kiedy się to zmieni, może klin klinem .... nie wiem.. jestem bezradna wobec tego uczucia

a poza tym

KAŻDE ZŁAMANE SERCE BOLI TAK SAMO - NIE WAŻNE CZY KOCHANKI CZY ŻONY  !!!!

134

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Wróć do swego pierwszego posta w tym temacie i dokładnie przeczytaj co sama napisałaś smile
Jeśli to nie trafi w miejsce gdzie powinno trafić a mianowicie do głowy....to kochaj go kolejne 5 lat a on niech Cię kolejnych pięć lat traktuje jak zapchaj dziurę smile
Pozwalaj aby nadal wodził Cię za nos,zwodził i nabierał na czułe słówka....marnuj swoje życie i swoją młodość dla tego dupka bez honoru -egoisty.

135

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
nikandra napisał/a:

Wróć do swego pierwszego posta w tym temacie i dokładnie przeczytaj co sama napisałaś smile
Jeśli to nie trafi w miejsce gdzie powinno trafić a mianowicie do głowy....to kochaj go kolejne 5 lat a on niech Cię kolejnych pięć lat traktuje jak zapchaj dziurę smile
Pozwalaj aby nadal wodził Cię za nos,zwodził i nabierał na czułe słówka....marnuj swoje życie i swoją młodość dla tego dupka bez honoru -egoisty.

Tak, dokładnie, zgadzam sie w 100%.

Robię wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Chcę poznać WOLNEGO faceta, założyć rodzinę i zapomnieć o nim.

Mam nadzieję, ze mi sie uda, choć tak jakoś pechowo, nie mogę nikogo znaleźć na razie.

136

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1983 napisał/a:

Jedyne co mi przychodzi teraz do głowy to to, ze wiedziałam, ze się nie doczekam, a uczucia wzięły górę. Wiem, że zabrzmi to żałośnie, ale wolałam cokolwiek niż nic sad

Faktycznie brzmi to żałośnie.... bardzo żałośnie....

137

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
dulcinea napisał/a:
bags napisał/a:

I jak widac w historiach z zycia wzietych, to nawet kregoslup moralny dopada znaczna skolioza... intelektualna.

bags,

nie wiem jak mam zrozumieć ironia jak napisałes "skolioza... intelektualna"....na wszelkie wypadek:
jezeli chodzi o mój pożiom języka polskiego wiem że popełniam dużo błędów i za to przepraszam, jestem obcokrajowcym...ale z wyższą wykształcenią:) więc zapewniam że mój poziom intelektualnie jest w normie. 
Normalnie nie piszę na forum bo wiem że niestety rozwalę gramatykę języka polskiego, ale jak poczytałam co napisała 1983 nie mogłam się zatrzymać.....

Dulcinea...
ku gwoli scislosci swojej wypowiedzi powiem tak: napisalem to na znak poparcia Twojej wypowiedzi, gdyz jako facet mam takie samo zdanie w tej materii co Ty. A jak wiadomo, to na widok atrakcyjnej kobiety mamy zwiekszone ciagotki w tym kierunku. W odwrotnym kierunku jest identycznie.
Nie bal bym sie pokusic o stwierdzenie w tym temacie, ze moja zasada jest zelazna, gdyz moj slownik nie obejmuje takowego pojecia jakim jest zdrada. I choc sam miewalem dwuznaczne propozycje z tym zwiazane, to nie tyle zignorowalem je z szacunku do partnerki, co do dochowania Jej wiernosci. Bez wzgledu na to, czy to byla dla mnie dziewczyna, czy tez na chwile obecna "jeszcze" zona.

Choc do bledow i gramatyki jezykowej mam "uczulenie", to z wielu wiadomych mi wzgledow nie zwracam na to uwagi i nie krytykuje tego u innych. smile

138

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Widzialam ostatnio interesujacy film "kochalem ja" , warty obejrzenia , daje do myslenia jak to filmy francuskie , psychologiczne sa najlepsze bynajmniej dla mnie .

Film , mowi o tym , jak to facet kochal  nad zycie kochanke , ale zostal z zona , bo sie bal.
Mimo , wszystko rozstali sie i on , do konca zycia o niej nie zapomnial.
Mimo ze tez odeszlam od zdradzacza , dzis mam juz inne spojrzenie , na zycie....
Dasz rade , trzymaj sie , na przyszlosc , nie ufaj zonatym , oni sie bawia , cudzym kosztem , zony i kochanki:))

139

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

1983 - dlaczego nie porozmawiałas do tej pory z jego żoną ??
Jeżeli jest prawdą to co o niej mówił Tobie ( a wierzysz mu) to nie powinnaś się niczego obawiać ?
dlaczego nie wjdziesz z ukrycia ?

140

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
Andy1234 napisał/a:

1983 - dlaczego nie porozmawiałas do tej pory z jego żoną ??
Jeżeli jest prawdą to co o niej mówił Tobie ( a wierzysz mu) to nie powinnaś się niczego obawiać ?
dlaczego nie wjdziesz z ukrycia ?

Chyba nie czytałaś uważnie. Jedyne co mówił, to to, że z nim nie sypia.

Przecież nie mam prawa rozbijać rodziny i niszczyć dzieciom życia! Czyż nie to pisała tu prawie kazda osoba?
A taka rozmowa do tego by doprowadziła. Ja sama też nic bym tym nie osiągnęła.

To jest tylko jego ewentualna decyzja.

141

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1983 napisał/a:

......

Przecież nie mam prawa rozbijać rodziny i niszczyć dzieciom życia! Czyż nie to pisała tu prawie kazda osoba?
A taka rozmowa do tego by doprowadziła. Ja sama też nic bym tym nie osiągnęła.

To jest tylko jego ewentualna decyzja.

Nie, to nie jest tylko jego decyzja.
Ty również podjęłaś decyzję na związek z nim i wynikające stąd konsekwencje.
Jeżeli mówi się A trzeba powiedzieć B, w przeciwnym razie powstają dylematy niedopowiedzenia, rozterki itd.

Sama rozmowa z jego żoną nie spowoduje rozbicia rodziny i nie zniszczy życia dzieciom smile
To nie jest kwestia rozmowy z nią...
Ale, rozmowa z nią pozwoli Tobie ustalić stan rzeczywisty - czy prawdą jest to co mówił o niej, czy rzeczywiście ona chce go zatrzymać.

142

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Ale wg moich informacji stan rzeczywisty jest taki, że ona chce go zatrzymać! A dlaczego miałaby nie chcieć. Idealny ojciec, kase przynosi, wszystko robi, seksu sie nie domaga ... to, że nie kocha go jak kobieta faceta tylko jak brata... co tam. Ma świety spokój i dostatnie życie.
Taki jest stan rzeczywisty.

Co więcej mam ustalać?

143 Ostatnio edytowany przez maya7 (2013-02-17 03:24:15)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1983 napisał/a:

Ale wg moich informacji stan rzeczywisty jest taki, że ona chce go zatrzymać! A dlaczego miałaby nie chcieć. Idealny ojciec, kase przynosi, wszystko robi, seksu sie nie domaga ... to, że nie kocha go jak kobieta faceta tylko jak brata... co tam. Ma świety spokój i dostatnie życie.
Taki jest stan rzeczywisty.

Co więcej mam ustalać?

Skąd masz te wiadomości? Od niej czy od niego? To co opisujesz jest takie naiwne...tyle tutaj podobnie opisanych historii...żona zła, nie sypia ze ślubnym, zdradza, zdradzała, ma kogoś...poczytaj i porównaj...każda historia inna ale teksty "zagubionych misiów" wciąż te same...
Facet, który przedstawia swą małżonkę w najgorszym świetle nie jest wiele wart, a ściemy wali by kolejna naiwna nie odmówiła....Twierdzisz, że twój misio kasę przynosi ona mu z gardła ją wyrywa...a ty biedna poszkodowana. Ale to jej ślubował, to z nią jest związany aty jesteś odskocznią, która połknęła haczyk i w..... się w czyjeś życie bo jest naiwną dziwuchą więc o co chodzi i z jakiej paki te roszczenia do żonatego faceta?....

144

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Ale powiedzmy sobie szczerze. Czy ten facet to struktura i intelekt wazonu? Ona chce go sobie zatrzymać? Jej wina. Jej decyzja. Zreszta ona jest odpowiedzialna za wszystko. Przez nią on ja zdradzal bo to zła kObieta i seksu nie chce. Teraz on chce odejść do ciebie a żona mu nie pozwala...
No oczywiście. Jak żona nie chce to facet ma przechlapane. Nie odejdzie. Nie moze podjąć sam decyzji...
Facet sciemnia.
Jesteś na etapie w którym już zaczynasz się niepokoić sytuacja bycia kochanka ale jesCze usługi seksualne facetowi swiadczysz więc będzie kręcił jak długo moze.
Jak powiesz dość. Biedny miś poszuka kolejnej pociesYcielki...
Moze poprzednia tez miała tutaj wątek? Ze jej związek jest wyjątkowy. Ze zła żona. I tak dalej...

145

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
End_aluzja napisał/a:

Ale powiedzmy sobie szczerze. Czy ten facet to struktura i intelekt wazonu? Ona chce go sobie zatrzymać? Jej wina. Jej decyzja. Zreszta ona jest odpowiedzialna za wszystko. Przez nią on ja zdradzal bo to zła kObieta i seksu nie chce. Teraz on chce odejść do ciebie a żona mu nie pozwala...
No oczywiście. Jak żona nie chce to facet ma przechlapane. Nie odejdzie. Nie moze podjąć sam decyzji...
Facet sciemnia.
Jesteś na etapie w którym już zaczynasz się niepokoić sytuacja bycia kochanka ale jesCze usługi seksualne facetowi swiadczysz więc będzie kręcił jak długo moze.
Jak powiesz dość. Biedny miś poszuka kolejnej pociesYcielki...
Moze poprzednia tez miała tutaj wątek? Ze jej związek jest wyjątkowy. Ze zła żona. I tak dalej...

Drogie panie nie czytacie uważnie - ja mam świadomość tego, że on może podjąć decyzję - i podjął ją już dawno wcale mnie nie oszukując. Nigdy mnie nie obiecywał, że od niej odejdzie - powody zna tylko on - mnie z grzeczności powiedział, że chodzi o dzieci. Oczywiśie może to być głowny powód - ale śmiem twierdzić, ze nie jedyny, hehe

Naprawdę nie jestem naiwna - tak jak sądzicie. Mam świadomość sytuacji faktycznej i tego, co od ode mnie chce i oczekuje.

Dlaczego więc założyłam wątek?
Bo pokochałam tego człowieka, bez wzgledu na jego stan cywilny itd, itp.
Tak jak już wcześniej napisałam złamane serce boli tak samo -  nieważne czy świętą żonę czy złą kochankę. Boli bez względu na okoliczności, powody, zamiary itd, itp.
Szkoda, że tak trudno to zrozumieć ....

146

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

A czy on ciebie kocha? Nie myśle tu o słownej deklaracji, bo te pewnie padły z jego ust ze 100 razy ( to łatwo powiedziec).
Jesteśmy prawie rówieśnicami i żal mi ciebie- nie pisze tego złośliwie. Żal mi tego, że tracisz najlepsze lata, potencjał, emocje, urode i uczucia. Angażujesz sie w związek, który nic ci nie da i który nie rokuje. Nie stworzysz z nim trwałego związku- gdyby chciał to odszedłby od PASKUDNEJ ŻONY ( nawiasem takie tłumaczenia to wciskanie kitu, i to takiego słabego) a on nic. A ty czekasz, kochasz i marnujesz swoje najlepsze lata.
Zdaje sobie sprawe z tego, że go kochasz. Wiem też, ze nasi rówiesnicy to trudny materiał na partnera (choć czasem można cos fajnego uszyc z materiału jaki na rynku dostępny).
Ale czasem trzeba zachować sie jak ksiegowa i zrobić bilans zysków i strat. Po to, by wiekszych strat w życiu nie ponieść.
Naprawde żal mi ciebie i żal tego wszystkiego co wpakowałaś w ten układ , bo nie lubie marnotractwa.

147

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
NiobeXXX napisał/a:

A czy on ciebie kocha? Nie myśle tu o słownej deklaracji, bo te pewnie padły z jego ust ze 100 razy ( to łatwo powiedziec).
Jesteśmy prawie rówieśnicami i żal mi ciebie- nie pisze tego złośliwie. Żal mi tego, że tracisz najlepsze lata, potencjał, emocje, urode i uczucia. Angażujesz sie w związek, który nic ci nie da i który nie rokuje. Nie stworzysz z nim trwałego związku- gdyby chciał to odszedłby od PASKUDNEJ ŻONY ( nawiasem takie tłumaczenia to wciskanie kitu, i to takiego słabego) a on nic. A ty czekasz, kochasz i marnujesz swoje najlepsze lata.
Zdaje sobie sprawe z tego, że go kochasz. Wiem też, ze nasi rówiesnicy to trudny materiał na partnera (choć czasem można cos fajnego uszyc z materiału jaki na rynku dostępny).
Ale czasem trzeba zachować sie jak ksiegowa i zrobić bilans zysków i strat. Po to, by wiekszych strat w życiu nie ponieść.
Naprawde żal mi ciebie i żal tego wszystkiego co wpakowałaś w ten układ , bo nie lubie marnotractwa.

Dziekuję za wsparcie.

Chcę się uwolnić, w tym momencie mojego życia chcę tego najbardziej na świecie !!!
Czasami wydaje mi się, że jestem od niego uzależniona ... emocjonalnie .. już sama nie wiem. Robi ze mną co chce, a ja na to pozwalam, nie podoba mi się moje zachowanie, a jednak pozwalam na to.

Jak na złość nie mogę nikogo fajnego poznać, chociaż wychodzę, "żyję towarzysko" w miarę możliwości. Tak sobie myślę, że moze "klin" byłby dobrym wyjściem?

148

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Zacytowalam na wątku kobiety na zakręcie pare fajnych cytatow. Przeczytaj.

149

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1983 napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:

A czy on ciebie kocha? Nie myśle tu o słownej deklaracji, bo te pewnie padły z jego ust ze 100 razy ( to łatwo powiedziec).
Jesteśmy prawie rówieśnicami i żal mi ciebie- nie pisze tego złośliwie. Żal mi tego, że tracisz najlepsze lata, potencjał, emocje, urode i uczucia. Angażujesz sie w związek, który nic ci nie da i który nie rokuje. Nie stworzysz z nim trwałego związku- gdyby chciał to odszedłby od PASKUDNEJ ŻONY ( nawiasem takie tłumaczenia to wciskanie kitu, i to takiego słabego) a on nic. A ty czekasz, kochasz i marnujesz swoje najlepsze lata.
Zdaje sobie sprawe z tego, że go kochasz. Wiem też, ze nasi rówiesnicy to trudny materiał na partnera (choć czasem można cos fajnego uszyc z materiału jaki na rynku dostępny).
Ale czasem trzeba zachować sie jak ksiegowa i zrobić bilans zysków i strat. Po to, by wiekszych strat w życiu nie ponieść.
Naprawde żal mi ciebie i żal tego wszystkiego co wpakowałaś w ten układ , bo nie lubie marnotractwa.

Dziekuję za wsparcie.

Chcę się uwolnić, w tym momencie mojego życia chcę tego najbardziej na świecie !!!
Czasami wydaje mi się, że jestem od niego uzależniona ... emocjonalnie .. już sama nie wiem. Robi ze mną co chce, a ja na to pozwalam, nie podoba mi się moje zachowanie, a jednak pozwalam na to.

Jak na złość nie mogę nikogo fajnego poznać, chociaż wychodzę, "żyję towarzysko" w miarę możliwości. Tak sobie myślę, że moze "klin" byłby dobrym wyjściem?

Moja droga 1983 źycze Ci z całego serca byś była szczęśliwa bo wiesz mi wiem jak się czujesz obys się za tydzień dwa rok i powiedziała sobie kurcze jestem szczęsliwa Pozdrawid trzymam kciuki

150

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1983 napisał/a:

Chcę się uwolnić, w tym momencie mojego życia chcę tego najbardziej na świecie !!!
Czasami wydaje mi się, że jestem od niego uzależniona ... emocjonalnie .. już sama nie wiem. Robi ze mną co chce, a ja na to pozwalam, nie podoba mi się moje zachowanie, a jednak pozwalam na to.

Jak na złość nie mogę nikogo fajnego poznać, chociaż wychodzę, "żyję towarzysko" w miarę możliwości. Tak sobie myślę, że moze "klin" byłby dobrym wyjściem?

A może zacznij szanować siebie, wtedy podjęcie decyzji stanie się łatwiejsze.
Pozwalasz się traktować "byle jak" nie stawiasz warunków, godzisz się na to co on chce, nie masz wymagań, tylko dajesz siebie " na tacy", a jemu to pasuje, ma co chce bez żadnej odpowiedzialności i konsekwencji. Dopóki nie powiesz stop on niczego nie będzie zmieniał (chyba, że mu się znudzisz i znajdzie inną dla rozrywki).
Zacznij mieć szacunek do siebie, postaw sobie poprzeczkę wyżej niż bycie "zapchaj dziurą", bo lata lecą, a ty dalej będziesz tkwić w chorym i wyniszczającym układzie.
Odpowiedz sama sobie po co ci taki facet, z którym nie ma żadnych planów i perspektyw na przyszłość...Czy dalej chcesz być traktowana przez faceta jak bezwolna kukła, której nic się od życia nie należy i musi się zadowolić ochłapami z czyjegoś stołu...
I może nie szukaj nikogo na siłę, to nie czasy kiedy mówiono "lepiej pod byle jakim drzewem byle nie w szczerym polu", czasami lepiej być samą ale szczęśliwą niż unieszczęśliwiać się na siłę.
Jeżeli nie masz siły zrobić ostrego cięcia, powiedz swojemu misiowi, że powiesz jego żonie o was, wtedy misio zrobi to cięcie...wracając do chciwej żony...
Powodzenie

151

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Mądre słowa maya7 nic dodać nic ująć szacunek wz Siebie ..... I szacunek do osoby którą kochasz ale to ma iść w dwie strony a czy tak jest mmm
mm odpowiec sobie sama ! Dziękuje maya za przypomnienie tej zasady ! Pozdrawiam

152 Ostatnio edytowany przez maya7 (2013-02-19 00:30:24)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1980 napisał/a:

Mądre słowa maya7 nic dodać nic ująć szacunek wz Siebie ..... I szacunek do osoby którą kochasz ale to ma iść w dwie strony a czy tak jest mmm
mm odpowiec sobie sama ! Dziękuje maya za przypomnienie tej zasady ! Pozdrawiam

Szkoda, że często musimy uczyć się na własnych błędach. Ja żałuję, że nie trafiłam na to forum dużo wcześniej, jednak nie miałam dylematów czy robię dobrze czy źle - ja znałam odpowiedź...
Jednak kochanki, które tu piszą wiedzą, że jest coś nie tak z ich życiem i nawet ostre słowa krytyki nie powinny traktować jako gorycz wstrętnych żon...powinna się zapalić lampka kontrolna, że coś jest nie tak...często słowa forumowiczek są postrzegane jako atak zranionych żon ; jednak to a samo życie, które nas uczy...jest takie pojęcie jak mądrość życiowa, którą się nabywa z wiekiem i w miarę doświadczeń...szkoda, że niekiedy na własnym dupsku musimy się przekonać...A ty skoro weszłaś na to forum to doskonale zdajesz sobie sprawę, że coś jet nie "hallo", jeżeli twój nick jest wyznacznikiem twojego wieku to nie marnuj najlepszych lat na coś co nie ma perspektyw, bo lat nam nie ubywa tylko przybywa...i szkoda żebyś np za trzy lata stwierdziła, że jesteś w martwym punkcie....szkoda lat i życia

I żeby nie było że jestem stronnicza, byłam po jednej i drugiej stronie...jednak życie uczy...i pamiętaj, że jak sama nie zadbasz o własne szczęście to nikt za ciebie tego nie zrobi...

153

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Witaj
Ja też miałam okazje ale tylko pisac ... Fakt widywaliśmy sie wcześniej jak jeździliśmy do niego po towar ... rozmawialiśmy czesto u niego w biurze na rożne tematy i fajnie nam mijał czas ... on starał sie podtrzymac te znajomosc i zaczął pisać sms do mnie.... nie powiem troszke sie zaangażowałam w tooo ale szybko go rozszyfrowałam. Miał żone mówił jaki on jest nieszcześliwy z nią , że nie wie po co sie z nią żenił , teście go zmusili i takie duperele.... że śpią oddzielnie on ma swój pokój... jak zaczął mi pisac jak to mnie nie kocha jak by chciał sie ze mna kochac jaka jestem piękna itp. Do żadnego sexu miedzy nami nie doszło... napisałam mu sms jakie ma wobec mnie zamiary i co ciszaaaa ... na szczeście ja sie az tak nie angażowałam w to uczuciowo bo wiedziałam  , że i tak nie zostawi swojego wygodnego życia żony  firmy , nie miał dzieci... ale od wczoraj dałam sobie już spokój nic juz nie napisze nie zadzwonie ....
Po części wiem co czujesz smile Dasz sobie radę trzymam kciuki i głowa do góry świat sie nie kończy na tym jedynym w dodatku żonatym oni tylko patrza sie dowartościowac i ponieść swoje egoo potem zostawiają jak gdyby nigdy nic... normalka ... Ja o tym wiedziałam od poczatku ale chciałam go tylko sprawdzic

154

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1983 napisał/a:

Ale wg moich informacji stan rzeczywisty jest taki, że ona chce go zatrzymać! A dlaczego miałaby nie chcieć. Idealny ojciec, kase przynosi, wszystko robi, seksu sie nie domaga ... to, że nie kocha go jak kobieta faceta tylko jak brata... co tam. Ma świety spokój i dostatnie życie.
Taki jest stan rzeczywisty.

Co więcej mam ustalać?

Ile w tym prawdy, bo za moment okaże się, że żona w ciąży, mąż skończony leń, który po pracy w niczym żonie nie pomaga i do tego fatalny ojciec.

Jak to możliwe, że bez uprawiania seksu są dzieci na tym świecie? Czyżby ta jego żona była wiatropylna?
big_smile

155

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
xDeylax napisał/a:
1983 napisał/a:

Ale wg moich informacji stan rzeczywisty jest taki, że ona chce go zatrzymać! A dlaczego miałaby nie chcieć. Idealny ojciec, kase przynosi, wszystko robi, seksu sie nie domaga ... to, że nie kocha go jak kobieta faceta tylko jak brata... co tam. Ma świety spokój i dostatnie życie.
Taki jest stan rzeczywisty.

Co więcej mam ustalać?

Ile w tym prawdy, bo za moment okaże się, że żona w ciąży, mąż skończony leń, który po pracy w niczym żonie nie pomaga i do tego fatalny ojciec.

Jak to możliwe, że bez uprawiania seksu są dzieci na tym świecie? Czyżby ta jego żona była wiatropylna?
big_smile

Co do wiatropylności - to dzieci zrobili zaraz po ślubie.

Wiem, że większość z Was tak postrzega całą sytuację, bo myślicie stereotypowo, nie znacie ani mnie ani jego.
To normalne - a  z resztą, nie ma znaczenia ani sensu takie przekomarzanie - czy on z nią sypia, a mnie okłamuje czy też nie. JA mam pewność na 99,9% - taką swoją wewnętrzną, że z nią nie sypia. Możecie śię śmiać lub mieć mnie za idiotkę, bo wg schematu - to każdy żonaty wciska swojej kochance takie kity.

156 Ostatnio edytowany przez maya7 (2013-02-23 02:19:30)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
1983 napisał/a:
xDeylax napisał/a:
1983 napisał/a:

Ale wg moich informacji stan rzeczywisty jest taki, że ona chce go zatrzymać! A dlaczego miałaby nie chcieć. Idealny ojciec, kase przynosi, wszystko robi, seksu sie nie domaga ... to, że nie kocha go jak kobieta faceta tylko jak brata... co tam. Ma świety spokój i dostatnie życie.
Taki jest stan rzeczywisty.

Co więcej mam ustalać?

Ile w tym prawdy, bo za moment okaże się, że żona w ciąży, mąż skończony leń, który po pracy w niczym żonie nie pomaga i do tego fatalny ojciec.

Jak to możliwe, że bez uprawiania seksu są dzieci na tym świecie? Czyżby ta jego żona była wiatropylna?
big_smile

Co do wiatropylności - to dzieci zrobili zaraz po ślubie.

Wiem, że większość z Was tak postrzega całą sytuację, bo myślicie stereotypowo, nie znacie ani mnie ani jego.
To normalne - a  z resztą, nie ma znaczenia ani sensu takie przekomarzanie - czy on z nią sypia, a mnie okłamuje czy też nie. JA mam pewność na 99,9% - taką swoją wewnętrzną, że z nią nie sypia. Możecie śię śmiać lub mieć mnie za idiotkę, bo wg schematu - to każdy żonaty wciska swojej kochance takie kity.

Tak ...większość z nas myśli stereotypowo, bo siedzimy tu z nudów...obojętnie czy zdradzani czy przyprawiający rogi....siedzimy bo wierzymy w bajki...i tu pojawia się bajka...latający smok - bo na 99,9%  jest kulewna która trafiła na "prawdomównego " oszusta....to ja jestem niedzisiejsza...bo nie wierze w takie baje...masz podsłuch, kamerę...jesteś prześcieradłem zakradającym się do ich domu, że taka pewność....daj jeszcze głowę na tacy...to łeb stracisz...pamiętaj ktoś kto jest w związku małżeńskim i nawet gdy zdradza, ale nie podejmuje kroków by się rozwieść nigdy nie zamierza tego zrobić. I odpowiedz na pytanie dlaczego masz taką pewność, czyżby w końcu postanowił się rozwieść z matką swoich dzieci, które poczęli na początku małżeństwa....powodzenia

157

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Facet ma 41,ja 19. Poznaliśmy się w Listopadzie 2011, przez pół roku zabiegał,dzwonił,pisał,wysłał mi kwiaty. Ma drugą żonę, nie mają dzieci,od dawna się nie dogadywali, wiedziałam to od jej córki, od jego pierwszej żony - matki Agi. Rozstali się w porozumieniu, nie z mojego powodu. Przez 3 mc nie mieszkali razem. Ona upominała się o rozwód,on mówił,że chce,ale nie chce mu się tego załatwiać. W Maju zdeklarowałam się,że go kocham,chcę z nim być. Po maturze przyjechałam do Wawy na studia. Przestał być taki kochany, jak był wtedy. Teraz to ja pierwsza pisałam,dzwoniłam,a on kontynuował. W Lipcu żona do niego zadzwoniła, chciała,żeby do siebie wrócili. Facet kiedyś był w neokatechumenacie, ona tam weszła, podczas gdy on się wyprowadził. Wiem,że go bardzo kocha. Powiedział mi,że nie wie,z którą chce być. Ja mu mówiłam,że z nią będzie mu lepiej,chociaż też powtarzałam,że go kocham,ale sam ma wybrać. Był ze mną nago w aucie, powiedział mi,że mnie kocha. 3 dni później zadzwoniłam, przez tel powiedział,że wrócił do żony. Pojechałam do nich,nie chciał wyjść z mieszkania. W furii nawrzeszczałam pod balkonem,że go nienawidzę,jest złamasem itp. Wyszedł,żona przeczytała smsy, nakryła nas.. wybroniłam go,załągodziłam ten romans. Przeprosiłam ich, poszli do mieszkania, po tygodniu spotkał się ze mną, pow,że nie wie,z którą chce być,ja,żeby wracał do niej,kocham go,będę tęskniła. Poprosił,żebym usiadła mu na kolanach i pocałował mnie, uderzyłam go w twarz. Przez kolejne 6 mc nie widziałam go,nie odp na żadnego smsa, nie odbierał,blokował numery,pojechał z nią w góry,w które planował ze mną. Złamał mi serce,miałam myśli samobójcze. Lipiec - Wrzesień napastowałam go sobą. Pojechałam pijana do pracy,nic go nie ruszało,odwieziono mnie na izbę. Potem 3 mc zero kontaktu. Po świętach napisałam,że żałuję,że nie byłam wystarczająca,że aby z tego wyjść musiałam zacząć uprawiać seks z innym facetem. Odp mi pierwszy raz, pisał,że boli go to,że zrobiłam to z kim innym. Ja o uczuciach, on o jednym. W Styczniu napisał mi o północy,że mnie ,,pragnie,kocha,nienawidzi za to,że zrobiłam to z innym". Myślałam,że ciągle coś czuje. Pisałam do niego, kpił sobie.. wgl nie docierało do niego,co ja mu piszę. Wczoraj dostałam smsa od jego żony,że dziękuje mi za namolność i za to,że pojawiłam się w jego życiu - teraz jest o stokroć lepszym,czułym,kochającym mężem. Życzy mi takiej miłości,żeby nikt się nie wtrącał.  Napisała z jego nr, jak wrócił z pracy,to pokazał jej mojego smsa. Minęło 8 mc odkąd mnie zostawił. Wczoraj wszystko się zakończyło na dobre. Jest totalnie nieodpowiedzialny, ja poważnie byłam w ciężkim stanie, chodzę na terapię od 3 mc.. ale mało daje. Kocham go cały czas. Chce mi się płakać,że tak to obrócił. Kiedyś byłam ,,jedyną kobietą,z którą chciałby mieć jeszcze dzieci" dziś piszą mi,że fajnie,że się pojawiłam,bo umocniłam ich związek. To on się o mnie starał... nie ja. Ale głupia uległam. Z perspektywy... po tym jak mi pow przez tel ,,wróciłem do niej" --> zniknęłabym z jego życia. Boli... robię wszystko mechanicznie... chciałabym tydzień przeleżeć w łóżku,ale studia itp... Boli. Już 8 mc. Niech mu będzie jak najlepiej.

158

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Najgorsze kolejne pół roku,żeby ochłonąć z tego. I już nigdy nie wierzyć w słowa... PUSTE SŁOWA
. Uważam,że jest totalnie nieodpowiedzialny,TOTALNIE. Ale jest dobrym człowiekiem. No i ja do kościoła już nie chcę chodzić,pójdę od czasu do czasu. Jakoś ciężko mi się pogodzić,że oni tam latają 2* tydzień

159

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Napiszcie, czy się podniosłyście z tego w końcu? Jak Wam się teraz układa? Potraficie wejść w związek? Nie macie wstrętu do ,,miłości" ? Ile Wam to zajęło? Odezwali się potem ?

160 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-02-23 23:42:52)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
93 napisał/a:

Najgorsze kolejne pół roku,żeby ochłonąć z tego. I już nigdy nie wierzyć w słowa... PUSTE SŁOWA
. Uważam,że jest totalnie nieodpowiedzialny,TOTALNIE. Ale jest dobrym człowiekiem. No i ja do kościoła już nie chcę chodzić,pójdę od czasu do czasu. Jakoś ciężko mi się pogodzić,że oni tam latają 2* tydzień

Ja bym raczej powiedziała że obydwoje jesteście totalnie nieodpowiedzialni. On zawracając głowę żonie i Tobie a Ty latając jak kot z pęcherzem za żonatym facetem, z zachowania którego nic nie wskazuje że od tej żony chce odejść.

"Był ze mną nago w aucie, powiedział mi,że mnie kocha" - napisz proszę, że żartujesz. Nie można być tak głupim...


"Odezwali się potem ?"  A JAKIE TO MA ZNACZENIE? Jak się odezwie to co, znowu do niego polecisz? Znowu będziesz rozmawiać z jego żoną? Jaki tym razem kit dasz sobie wcisnąć?

161

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Niestety, ale byłam taka głupia. Ja mieszkałam u babci,a on jak się wyprowadził od żony,to też nie miał kasy na wynajęcie czegoś i mieszkał u swojej babci. smile Chociaż jak się chce,to się zrobi, wygodnicki i tyle. Dlatego w samochodzie. Powiedział mi,że pojutrze umówił się z nią na rozmowę,ona bardzo chce,ja mu,że ok,ufam mu. No i jak zadzwoniłam wieczorem te 3 dni później,to łaskawie pow mi,że do niej wrócił. smile Co do odezwania się... on wgl nie rozumie co zrobił,nie widzi niczego złego w tym... poprostu był ze mną, rozstał się, ,,rozstańmy się kulturalnie" haha smile:) nie nachodź mnie maleńka ;p tak poważnie to żałuję,że w to weszłam, ale miałam klapki na oczach, pierwsza miłość,pierszy facet,któremu się spodobałam i on mi też, taki dojrzały.. i żałuję,że jak mnie zostawił to go tak nachodziłam sobą. Ale to chyba wynikało z tego,że ja byłam w takim szoku i poważnie tak sfrustrowana ... świat mi się zawalił. Jeżeli dzięki mnie jest tak dobrym mężem.. o stokroć lepszym jak to ona napisała smile:) to super, Chwała Panu ! big_smile Budowanie szczęścia na cudzym nieszczęściu. Chodzi z nią do neokatechumenatu jeszcze .... a pierwsza żona go zostawiła.

162

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Z perspektywy czasu... na pewno wejdzie tu niejedna kobieta o podobnym problemie. Nieważne,że pierwsza żona go nie chce,nieważne,że dostał kopa od życia, nieważne,że on jest dobry,a inni go krzywdzą, nieważne,że się stara, nieważne,że obiecuje, nieważne,że zabiega i zapewnia.. MY NIE DZIELI SIĘ PRZEZ TRZY !! Dał komuś słowo ,,na złe, w nieszczęściu,chorobie itp itp" Nieważne,że się chce rozwieść,ale tego nie robi,bo ,,mu się nie chce tego załatwiać", nieważne,że nie mówi o byłej,nieważne... ma żonę,to niech z nią siedzi. Żona - nie tykać ! Jest jakaś trzecia - nie tykać ! I nie dać się zwieść na czułe słówka... mówić umie każdy. Weź szklankę, upuść ją, rozbiła się,to teraz przeproś i zobacz czy się pozbiera. Od żonatych z dala! Og gołosłownych zdala ! Liczą się czyny,tylko.

163

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

i nigdy nie odzywać się do faceta,który odchodzi... wyć w 4 ścianach,ale nie odezwać się do niego !

164

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Witajcie Kochane! Kobiety po obu stronach barykady!

Przeczytałam cały wątek i tak mnie naszło, żeby też się odezwać.
Mam 29 lat. Nie miałam dobrego wzorca rodziny, nigdy nie słyszałam "jesteś piękna, wspaniała, jesteśmy z Ciebie dumni.". Za to bardzo często słyszałam "jakie Ty możesz mieć problemy". Itp. Nieważne. W każdym razie byłam nieśmiałym dzieckiem, zakompleksionym (głównie z powodu nadmiaru kilogramów). Wyrosłam na kobietę, która jest na psychicznym niemal dnie, ale doskonale to ukrywa. Nikt się nie domyśla co we mnie siedzi, nikt nawet nie przypuszcza jak bardzo jestem wystraszona, zakompleksiona, niepewna siebie. Ciągle próbuję dostosować się do innych, swoje potrzeby spycham na ostatni plan.
Jako nastolatka ciągle byłam zakochana bez wzajemności. Nie miałam zrozumienia u rodziców (pierdoły) ani u koleżanek (wszystkie ładne i powabne). W późniejszym czasie miałam kilka znajomości, w których niestety tylko ja byłam stroną zaangażowaną, choć wierzyłam że jest inaczej. Następnie związałam się z kimś i byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Przez jakiś czas. Dopóki nie zostałam zdradzona. Wybaczyłam, ale niepewność została. Długo walczyłam o wyrzucenie tej drugiej z naszego życia. W końcu się udało, ale we mnie coś się jakby wypaliło. Potem ja zdradziłam. Później znowu. I znowu. Warto wspomnieć, że jestem w związku z kobietą. Jest to moja jedyna taka relacja z kobietą, cała reszta mojego życia dotyczy facetów. Trwa to już siedem lat. Od pięciu czuję, że to nie ma sensu. Nie jestem jednak w stanie się rozstać. Pierwszym powodem jest moja sytuacja ekonomiczna. Po drugie nie jestem w stanie znieść myśli, że mogłabym Ją tak skrzywdzić. Pierwszą zdradę mi wybaczyła, o kolejnych nie wie.
Mieszkamy razem, prowadzimy wspólne życie, a ja żyję w dwóch światach.

Ostatnio pojawił się Ktoś. Wie o moim związku, zna nas obie. On żonaty. Znamy się wszyscy, jesteśmy sąsiadami.
Na początku był dla mnie tylko sąsiadem, ale z czasem okazało się, że mamy ze sobą dużo wspólnego. Znalazłam kogoś, kto mnie rozumie i podziela moje zainteresowania. Zauważa to co robię. A teraz najlepsze: stara się dla mnie i zaskakuje w miły sposób!
Trzymamy wciąż bardzo duży sąsiedzki dystans, ale ja już mam wariacje sercowo - żołądkowe, kiedy jest blisko. Widzę , że on też nie jest obojętny. Mimo wszystko póki co trzymamy fason.

Nie chcę tego. Wolałabym patrzeć na niego tak obojętnie jak na początku. Tak było dobrze. Niestety stało się, moje głupie serce znów się wyrywa.

Nie chcę rad. Dobrze wiem, co powinnam, a czego nie. Wiem, co poradziłabym przyjaciółce gdyby przyszła do mnie z takim problemem.
Chciałabym chyba choć odrobinę zrozumienia. Albo świadomości, że jest ktoś jeszcze tak popaprany jak ja.

Wśród znajomych uchodzę za osobę wiecznie roześmianą, przebojową, pewną siebie, a nawet zarozumiałą.

Nie mają pojęcia w jakiej otchłani tkwię od wielu lat.
Nie mają pojęcia jak bardzo potrafiłam się zeszmacić dla odrobiny czułości.

Osoba pewna siebie, z prawidłowym postrzeganiem siebie nigdy nie zrozumie do czego mogą posunąć się takie kobiety jak ja, jak My.

Podsumuję słowami Kasi Nosowskiej:

"znam kobiety
tak pragnące miłości
że pozwalają swymi świeżo
umytymi włosami wymiatać
z katów kurz
znam kobiety
tak łaknące czułości
że pozwalają napełniać się
nasieniem byle komu
byle gdzie
znam ich córki
które dla ciepłego słowa
pozwalają rozpruwać swą
niewinność na parapetach
nocnych klubów".

Pozdrawiam!
Kasia

165

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Wiem, że po tym co napisałam możecie myśleć o mnie najgorsze rzeczy...
Jednak czy żadna z Was kobietki nie mogłaby czegokolwiek napisać? Tak bardzo tego potrzebuję...
Właśnie z powodu obawy przed taką reakcją (brakiem reakcji) nikomu nie mówię co się ze mną dzieje. Kiedy próbuję dać jakieś sygnały moim najbliższym osobom słyszę tylko, że sama sobie wkręcam głupoty do głowy.

Niech ktoś się odezwie...

166

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
kasiula2612 napisał/a:

Przeczytałam cały wątek i tak mnie naszło, żeby też się odezwać.
Mam 29 lat. Nie miałam dobrego wzorca rodziny, nigdy nie słyszałam "jesteś piękna, wspaniała, jesteśmy z Ciebie dumni.". Za to bardzo często słyszałam "jakie Ty możesz mieć problemy". Itp. Nieważne. W każdym razie byłam nieśmiałym dzieckiem, zakompleksionym (głównie z powodu nadmiaru kilogramów). Wyrosłam na kobietę, która jest na psychicznym niemal dnie, ale doskonale to ukrywa. Nikt się nie domyśla co we mnie siedzi, nikt nawet nie przypuszcza jak bardzo jestem wystraszona, zakompleksiona, niepewna siebie. Ciągle próbuję dostosować się do innych, swoje potrzeby spycham na ostatni plan.
Jako nastolatka ciągle byłam zakochana bez wzajemności. Nie miałam zrozumienia u rodziców (pierdoły) ani u koleżanek (wszystkie ładne i powabne). W późniejszym czasie miałam kilka znajomości, w których niestety tylko ja byłam stroną zaangażowaną, choć wierzyłam że jest inaczej. Następnie związałam się z kimś i byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Przez jakiś czas. Dopóki nie zostałam zdradzona. Wybaczyłam, ale niepewność została. Długo walczyłam o wyrzucenie tej drugiej z naszego życia. W końcu się udało, ale we mnie coś się jakby wypaliło. Potem ja zdradziłam. Później znowu. I znowu. Warto wspomnieć, że jestem w związku z kobietą. Jest to moja jedyna taka relacja z kobietą, cała reszta mojego życia dotyczy facetów.

Wszystko to, co tutaj napisałaś powinnaś powiedzieć terapeucie. Dokładnie, bez ściemniania, od początku.



A teraz a propos reszty: skoro zdajesz sobie sprawę z mechanizmów, które Tobą rządzą, zacznij przejmować na nimi kontrolę. Ty masz z tym problemy, czego dowodzi ten kawałek:

kasiula2612 napisał/a:

Trwa to już siedem lat. Od pięciu czuję, że to nie ma sensu. Nie jestem jednak w stanie się rozstać. Pierwszym powodem jest moja sytuacja ekonomiczna. Po drugie nie jestem w stanie znieść myśli, że mogłabym Ją tak skrzywdzić. Pierwszą zdradę mi wybaczyła, o kolejnych nie wie.
Mieszkamy razem, prowadzimy wspólne życie, a ja żyję w dwóch światach.

Na własne życzenie, z wygodnictwa siedzisz w toksycznym dla Ciebie związku. Wypłakiwanie się na forum nic nie da, musisz sama coś z tym zrobić. Nie zasłaniaj się brakiem pieniędzy - ludzie myją kible za granicą i żyją, Ty też możesz.

Piszesz, że tej kobiety nie chcesz skrzywdzić - ale właśnie krzywdzisz ją, siedząc z nią od 5 lat dla kasy i zdając sobie sprawę z tego że jej nie kochasz.

kasiula2612 napisał/a:

Ostatnio pojawił się Ktoś. Wie o moim związku, zna nas obie. On żonaty. Znamy się wszyscy, jesteśmy sąsiadami.
Na początku był dla mnie tylko sąsiadem, ale z czasem okazało się, że mamy ze sobą dużo wspólnego. Znalazłam kogoś, kto mnie rozumie i podziela moje zainteresowania. Zauważa to co robię. A teraz najlepsze: stara się dla mnie i zaskakuje w miły sposób!
Trzymamy wciąż bardzo duży sąsiedzki dystans, ale ja już mam wariacje sercowo - żołądkowe, kiedy jest blisko. Widzę , że on też nie jest obojętny. Mimo wszystko póki co trzymamy fason.

W ramach przejmowania kontroli nad własnym życiem przejmij kontrolę nad tą znajomością. Ogranicz ją. I nie pisz, że się nie da - JAK SIĘ CHCE, TO SIĘ DA. I dobrze Ci radzę, uważaj, bo jak jego żona coś zauważy to będziesz miała przerąbane na klatce/w bloku itp. Baby bywają wredne.

kasiula2612 napisał/a:

Chciałabym chyba choć odrobinę zrozumienia. Albo świadomości, że jest ktoś jeszcze tak popaprany jak ja.

Nie zwalaj wszystkiego na swoje popapranie i nie oglądaj się na innych. To, czy inne kobiety śpią z żonatymi, ćpają, prostytuują się itp. nie ma znaczenia - znaczenie ma to CO TY ROBISZ. A Ty niszczysz swoje życie, konsekwentnie i jesteś na dobrej drodze do rozwalenia go innym - swojej partnerce, żonie sąsiada...

Skoro zdajesz sobie z tego wszystkiego sprawę, to zacznij coś z tym robic.

167

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
batszeba napisał/a:

Piszesz, że tej kobiety nie chcesz skrzywdzić - ale właśnie krzywdzisz ją, siedząc z nią od 5 lat dla kasy i zdając sobie sprawę z tego że jej nie kochasz.

Nie jestem z nią dla kasy. Mamy pewne wspólne zobowiązania finansowe, które na tyle obciążają nasz budżet, że mimo mojej nie najgorszej wypłaty - nie utrzymałabym się sama. Ona raczej też nie. O to mi chodziło.

Kocham ją, ale chyba bardziej jak przyjaciółkę, siostrę. W każdym razie kogoś, kogo skrzywdzić nie potrafię.
Patrzę na nią kiedy śpi i nie jestem w stanie nawet myśleć o tym, że ją zostawię, będzie sama, samotna. Że będzie przeze mnie płakać, będzie się bać, będzie jej bardzo, bardzo źle...

Wyrzuty sumienia, towarzyszące mi przez całe życie, teraz nabierają jeszcze większej mocy.

168

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

To idź na terapię.
Nie jesteś winna swojego popaprania. Ale będziesz winna, jeśli nic z nim nie zrobisz i będziesz powtarzać te same błędy. Nie jesteś już dzieckiem. Jesteś dorosła, masz moc sprawczą, masz narzędzia, dzięki którym możesz się zmienić.

169 Ostatnio edytowany przez mad123 (2014-02-19 23:47:38)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Mam pytanie: Kochanka mojego byłego męża ma dzieci, jest mężatką i robi z siebie ofiarę że mąż ją bił, pił i tu nagle wskakuje drugiemu (byłemu mężowi) do łóżka (były mąż wcale nie lepszy od niej), PYTANIE- Czy uwierzylibyście jej łzą i jej opowieścią?? A może powinnam jej uwierzyć:) i współczuć:)

170 Ostatnio edytowany przez batszeba (2014-02-20 00:05:48)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Czarna kotka CI napisała: "nie jesteś winna swojego poprania. Ale będziesz winna, jeśli nic z nim nie zrobisz i będziesz powtarzać te same błędy"

Nad tym da się zapanować, trzeba tylko trochę poużywać mózgu, zacisnąć zęby i włączyć wyobraźnię (żeby pomyśleć trochę o konsekwencjach własnych zachowań). Dlatego daj se spokój z żonatym sąsiadem do którego czujesz miętę - bo lada chwila wylądujecie w łóżku, zacznie się kicha a Ty będziesz dalej jęczeć, że to Twoje popranie Cię do seksu popchnęło, a nie wolna wola.


kasiula2612 napisał/a:

Nie jestem z nią dla kasy. Mamy pewne wspólne zobowiązania finansowe, które na tyle obciążają nasz budżet, że mimo mojej nie najgorszej wypłaty - nie utrzymałabym się sama. Ona raczej też nie. O to mi chodziło.

Kocham ją, ale chyba bardziej jak przyjaciółkę, siostrę. W każdym razie kogoś, kogo skrzywdzić nie potrafię.
Patrzę na nią kiedy śpi i nie jestem w stanie nawet myśleć o tym, że ją zostawię, będzie sama, samotna. Że będzie przeze mnie płakać, będzie się bać, będzie jej bardzo, bardzo źle...

PRZEZ PIĘĆ LAT SIEDZISZ W TAKIEJ KISZE? PIĘĆ? Nie pięć miesięcy ale pięć lat? I Ty jesteś dorosła?  No to dalej nie rób nic, siedź tak kolejne pięć a potem będziesz wyć że życie Ci między palcami przeciekło.

171 Ostatnio edytowany przez marzenie2014 (2014-02-20 01:31:03)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
kicia1978 napisał/a:

Mój były mąż pisał kochance 46 smsów i 170 razy do niej dzwonił w ciągu miesiąca, z długich czterech lat nazbierało się tego o groma. Szczerość w ustach faceta który zdradza to rzadkość. Mój szczerze tylko raz odpowiedział mi na pytanie : Kiedy chciałeś mi powiedzieć że masz kochankę i dziecko? Odpowiedział: Nigdy! Miałam żal do niej że rozwaliła mi życie, ale to nie tylko jej wina. Musiał nieźle poprzewracać jej w głowie, obiecywać i mówić jaka to ja jestem podła. Tak ogromnie podła skoro w domu czysto, dzieci zadbane, ugotowany obiadek, wyprane, wyprasowane, zakupy zrobione i to wszystko po pracy z której wracałam. A on nic tylko seks na boku zapominając o żonie i dzieciach.
Teraz po rozwodzie prosi abyśmy spróbowali jeszcze raz. Śmieszne - okazało się że jego kochanka nie jest taka wspaniała. O tak wspólne zamieszkanie, rachunki i życie codzienne dało im popalić. Kiedyś kochanka męża wysłała mi sms-a cytuję " jesteś suką która nie umie utrzymać przy sobie faceta, dziwne że to nie mnie zdradzał". Dzisiaj jej życzę aby była zdradzana, bo widać że mój były przejrzał na oczy.

Super...i tak trzymac ,mojego byłego kochanka teraz partnerka(ciekawe jak długo) ma obawy,ze ja zdradza i to z kim? ..ze mną ,dobre,a ja.na jej porosby o wyjasnienie(bo pisze esemesy i na gg...) albo milcze....,albo daje dwuznaczne odpowiedzi...zemsta jest słodka smile ,a niech sie cholera pogryzie....... musze dodac nigdy nie pisałam do tej wywłoki jak byłam jeszcze zona ....to Ona mnie raczyła pikantnymi historiami z ich spotkań,molestowała mnie psychicznie...podałam na policję   co nic,az się rozwiodłam,z orzeczeniem o winie...i wygrałam alimenty.. na siebie,małe zwycięstwo a jak cieszy...kobiety,nie martwcie sie ,z kazdej ,,czarnej dupy'' mozna wyjść ,tylko ...trzeba chcieć

172

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
Czarna Kotka napisał/a:

To idź na terapię.
Nie jesteś winna swojego popaprania. Ale będziesz winna, jeśli nic z nim nie zrobisz i będziesz powtarzać te same błędy. Nie jesteś już dzieckiem. Jesteś dorosła, masz moc sprawczą, masz narzędzia, dzięki którym możesz się zmienić.

Trzy razy umawiałam się do psychologa i trzy razy nie poszłam...

Boję się dziewczyny! Boję się otworzyć przed obcym człowiekiem. Boję się, że nie będę umiała nazwać tego co czuję.
Boję się rozdrapać stare rany.

Boję się, że wszystko się zmieni i że sobie sama z tym nie poradzę, bo tak naprawdę nie ma nikogo - nawet wśród moich najbliższych znajomych - z kim mogłabym porozmawiać.

Zostanę sama, z moimi lękami i wyrzutami sumienia.


Nie mam w sobie siły, która popchnęłaby mnie do działania. Czasami siadam i jest mi zwyczajnie wszystko jedno...

173

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Ten mój "sąsiad" nie jest żonaty, nie ma też z obecną partnerką dzieci. Nie układa się między nimi, co wiem od Niej.

Ale co to zmienia... Przecież to w ogóle nie o to chodzi.
Ja jestem zajęta, on też i dopóki tak to wygląda to ja nawet nie powinnam na niego spojrzeć.
A jednak. I tak odkąd pamiętam. Jako małolata robiłam podobne rzeczy. Również odkąd pamiętam nie potrafiłam zakończyć żadnej toksycznej znajomości. Zawsze to ja się starałam, to ja wybaczałam, to ja wciąż czekałam na jakiś choćby okruszek zainteresowania i ciepła. Aż w końcu to ta druga strona przestawała się odzywać. A ja potem latami (!) rozmyślałam, dlaczego tak się stało.

Zrobiłam w życiu dużo głupich rzeczy, żeby tylko ktoś mnie przytulił...

Bywałam "tą trzecią", ale nigdy nie rozbiłam żadnego związku, bo nigdy nikomu na mnie nie zależało na tyle, żeby zrezygnować dla mnie ze swojego dotychczasowego życia.
Chyba w ogóle nigdy nikomu na mnie nie zależało. Oprócz Niej teraz.

Nie mam nawet przyjaciół. Z osobami, które za takowych uważałam, mogę się śmiać, żartować, wygłupiać. Niestety jak się okazuje nie mogę z nimi porozmawiać, bo robi się niezręcznie, niefajnie, niewesoło. A to nie jest dla nich komfortowa sytuacja.

Kisi się we mnie to wszystko, nie ma ujścia. Coraz rzadziej myślę racjonalnie. Podejmuję tyle złych decyzji i mimo że zdaję sobie z tego sprawę to nic z tym nie robię. Czy można być głupszym??

Nie mam już sił.

174

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Kasiula.
Jest źle, ciężko, beznadziejnie chwilami.
Masz tego świadomość.

Ale nie chcesz zrobić z tym niczego, bo się boisz.

No więc co dalej ?

175 Ostatnio edytowany przez batszeba (2014-02-20 22:50:42)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
kasiula2612 napisał/a:

Trzy razy umawiałam się do psychologa i trzy razy nie poszłam...

Boję się dziewczyny! Boję się otworzyć przed obcym człowiekiem. Boję się, że nie będę umiała nazwać tego co czuję.

Czasami warto poczytać po forach (nerwica kropka com) itp. tam "recenzują" psychiatrów i psychologów i to całkiem sensownie.

Ja na Twoim miejscu wydrukowałabym to, co napisałaś w poście powyżej i albo bym mu (jej - mam na myśli terapeutę) to odczytała, albo dała do przeczytania. Piszę serio.

176

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
IsaBella77 napisał/a:

No więc co dalej ?

Może ktoś przejdzie to za mnie, wyprostuje mi życie, a jak już skończy to odda znowu w moje ręce?


Hmm... Chyba nie. Szkoda, że nie ma takiego mechanika od naprawy życia. Dajesz popsute, płacisz, on naprawia i oddaje takie, jakie być powinno. Chyba że się trafi na kanciarza.


Jestem już duża i muszę sobie poradzić sama. Wbijam to sobie do głowy od wielu lat.


Co dalej?


Co dalej? Co dalej? Co dalej????

"I co dalej, czy mam się ukryć gdzieś;
co dalej, co mogłem zrobić źle.
Co dalej, jak znaleźć życia sens;
co dalej.

I co dalej, co teraz robić mam;
co dalej, zwyciężyć jeszcze raz.
Co dalej, by wykorzystać czas;
co dalej."

Oddział Zamknięty

177

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Kasiula, niestety nie ma takich speców od przekłuwania ludzkiego życia w złoto ...
Trzeba to zrobić samemu.
I tak, to boli, jest ciężko, źle, bardzo trudno.
Ale kiedyś to się kończy wiesz Kasiula ?

Tylko, żeby przejść cały ten proces - trzeba zrobić pierwszy krok.
Nie da się inaczej.

Im dłużej czekasz, i im bardziej rozdrabniasz się na sprawy związkowe, sąsiedzkie - że tak to ujmę - tym mniej zostaje Ci siły na Ciebie samej.

178

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
IsaBella77 napisał/a:

Im dłużej czekasz, i im bardziej rozdrabniasz się na sprawy związkowe, sąsiedzkie - że tak to ujmę - tym mniej zostaje Ci siły na Ciebie samej.

Myślę, że te sprawy nie są moim największym problemem. Problemem jest to, dlaczego w ogóle do nich doszło. Dlaczego tak postępuję.
Myślę, że aby zrobić cokolwiek w tej kwestii, muszę zrobić coś z tym, co siedzi we mnie i dyktuje takie a nie inne kroki.

I tego się najbardziej boję. Tego grzebania w sobie...


Jak ja zazdroszczę tym wszystkim przebojowym, pewnym siebie dziewczynom, które nie muszą w sobie grzebać!

179

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
kasiula2612 napisał/a:

I tego się najbardziej boję. Tego grzebania w sobie...


Jak ja zazdroszczę tym wszystkim przebojowym, pewnym siebie dziewczynom, które nie muszą w sobie grzebać!

Mnie znajomy psycholog powiedział, że obecnie uważa się, że teoretycznie każda osoba powinna co najmniej raz w życiu przejść solidną psychoterapię. Dla zdrowia swojego i innych.

Jesli chodzi o grzebanie - równie dobrze możesz spędzić tak kolejnych 5 lat, zakochując się w coraz to kolejnych zajętych facetach.

Nawet, gdyby Ci się "udalo" i któryś zostawiłby żonę/dziewczynę to i tak Twoje poczucie własnej wartości byłoby tak samo niskie - dobrze czułabyś się tylko przez chwilę.

180

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

A ja już myślałam, że w dzisiejszych czasach nie ma głupiutkich dziewczyn. Jak to łatwo powiedzieć, zakochałam się w żonatym facecie. Obiecywał , nie dotrzymał słowa? Ale śmieszne, przecież w domu jest żona, dzieci - a co najważniejsze, to żona wcale nie taka " najgorsza". Powiem tylko tak: w domu są dzieci, które często wrzeszczą, nie wiadomo co chcą, trzeba się nimi zająć, a u kochanki? winko, kolacja przy świecach i cudowny seks. Tak wiele nie trzeba, tylko odciążyć żonę, a będzie piękniejsza od niejednej kochanki. Co wy widzicie w żonatych facetach? przecież tylu jest wolnych ( wdowcy, rozwodnicy, czy kawalerowie). Po co włazić w związek, aby wykorzystać chwilowy kryzys.Nie szkoda mi waszej głupoty! Cierp, tak jak cierpi jego żona i dzieci.

181

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Widzę, że zakonczylyscie temat. Jednak chciałabym go nieco odświeżyć....wplatujac tu moja dość podobna historie. Tak, zakochałam się w żonaty facecie....tylko, że ja też mam męża....Hm...Tragedia prawda ??? Ale zacznijmy od początku....Trwa
to już jakieś 2 lata. Oczywiście umowa była na czysty układ, który wyszedł z mojej strony. Jestem kobietą, trochę teraz żałuję mojego postępowania jednak to co przeżyłam było prawie najpiękniejsze w moim życiu. ( najpiękniejsze cudo oczywiście to moje dziecko, które codziennie wpłata w moje życie nowa przygode) . Ja, jako zaggubiona kobitka w dość krótkim małżeństwie....Jednak co Was zaskoczy....naprawdę udanym....Jesteśmy razem 10 lat, a 2 po małżeństwie....zakochałam się w Kochanku ( okropne słowo).
Nie trzeba było długo czekać na to uczucie....Zawsze byłam wierna...i nie wiem co mi odbiło, pojawił się ten "drugi" i dałam się ponieść emocja....W głowie oczywiście przeszła sytuacja rodzinna jednak po tylu latach chcialam to poczuc....wiecie o czym mówię...?! Tym bardziej, że mój mąż...był pierwszym i jedynym.....No i....po pół roku z " DRUGIM" wyznalam mu miłość, ku mojemu zaskoczeniu uśmiechnął się, myślałam, że zniknie na drugi dzień jednak został.....i tak czas leciał....dzień za dniem....co następny to piękniejszy....pewnego dnia miałam już dość....i doszłam do wniosku, że jest właśnie tym gościem, z którym śledzę resztę życia....Więc na pewniaka wyjasnilam mu wszystko. Jednak jak się spodziewajcie....z jego strony nie było nic...Prosto z mostu powiedział mi, że nie odejdzie od żony, mimo tego, że NIE SPIA ZE SOBA I JEJ NIE KOCHA ITP I ITD ale po tylu latach z nią spędzonych i łączących ich dzieciach nie jest wstanie. Jego honor na to nie pozwala.... Bo nie zawsze u nich w związku było źle.... Jak to usłyszałam, byłam tak zdziwiona bo spodziewałam się obietnic, i wszystkiego byle by ciągnąć czysty układ...no nic....zalamalam się....zerwałam....jeżeli w ogóle można było to zerwać....Parę dni było ciszy ...Ale nie wytrzyalam....Komedia zaczęła się od nowa i było jeszcze lepiej...wspólne wypady, kolację....spacery....aż zaś pojawił się temat dla nie dawno...czyli jakoś po roku sielanki....i bycia ta druga mniej ważna....tylko do bzyk....eh....i dalej nic....mysalam że coś dla niego znaczne....Oczywiście jeggo wersja się zmieniła....Gdyby nie było żony, bylabys Ty. Jesteś dla mnie ważna....a co najważniejsze po 2 latach uslyszlam, że mnie kocha....i widzi, że mnie krzywidzi...i nie chcilby tego...wiemy, że to źle, że krYwdzimy innych chociaż nikt o nas nie wie....i naprawdę codziennie próbuje się z nim rozstać...i nie potrafię.. to gorszy nałóg niż palenie...on też próbuje....mamy się już nie spotykać jednak ktoś zawsze się odezwie. Co ja mam zrobić ? Walczyć o niego....to jak walka z wiatrakami, ale nie wyobrażam sobie bez niego życia....a moje małżeństwo....jest dla mnie takie fikcyjne....Mąż za mną szaleje a mi wstyd....Nie umiem mu spojrzec w oczy.....:-( Jestem głupia tak....Nie linczujcie mnie za bardzo....pomóżcie.....:-(

182

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
beznazwy napisał/a:

Widzę, że zakonczylyscie temat. Jednak chciałabym go nieco odświeżyć....wplatujac tu moja dość podobna historie. Tak, zakochałam się w żonaty facecie....tylko, że ja też mam męża....Hm...Tragedia prawda ???

żadna tam tragedia
tragedia jest wtedy, gdy przydarza nam się coś, na co nie mamy wpływu. np. choroba, smierć, wypadek samochodowy, zmiana rządu, wojna

w twoim przypadku to świadome, konsekwentne, z własnej nieprzymuszonej woli, poparte podejmowaniem samodzielnych decyzji, zgody na to, co się dzieje, znajomości konsekwencji tego co robisz i jaki wymiar etyczny i społeczny ma to, co robisz włażenie w beczkę pełną g...wna

nazwanie tego - dałam się ponieść emocji - jest ogromnym, absurdalnie ogromnym naduzyciem

tak naprawdę - to co masz, to jak zyjesz, to, co przezywasz, to w jakim miejscu się znajdujesz -zalezy tylko i wyłącznie od ciebie i tylko ty ponosisz tego konsekwencje...

twój wybór, twoja porazka, twoja przegrana, twoja nieuczćiwośc, twoje oszustwo, twoje lekceważenie rodziny i narażanie jej

nie ubieraj tego w wielkie słowa

tylko ty masz wpływ na to co robisz

i takich wyborów dokonałaś

jak dla mnie porażka


'

183 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-26 10:19:16)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
beznazwy napisał/a:

.Prosto z mostu powiedział mi, że nie odejdzie od żony, mimo tego, że NIE SPIA ZE SOBA I JEJ NIE KOCHA ITP I ITD ale po tylu latach z nią spędzonych i łączących ich dzieciach nie jest wstanie...

linczować cię nie mam zamiaru, zakochałaś się ale .... czy ty naprawdę w to wierzysz że on żony nie kocha, nie sypia z nią, że jest z nią tylko ze względu na dziecko.

184

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

jak dla mnie porażka






Dla mnie też jest porażka, jednak stało się tak....to było świadome, bo to ja chciałam czystego układu...powtarz czystego....emocja pojawiły się wtedy gdy pokochałam....wcale to nie są jakieś wielkie słowa. Pasują naprawdę. Powtarzam chciałam tylko seksu....czystego układu, by trochę odskoczyc....i wrócić do męża....Jednak nie jestem ta osoba jaką byłam...Nie potrafię wrócić....Jestem ciałem , nie dusza....Kocham " DRUGIEGO". Jak mam się z tego uwolnić....? Pytam czy Waszym zdaniem jest sens walczenia o niego ??? Czy raczej zawalczyć o siebie ? By zmadrzec....

185

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
szczęście111 napisał/a:
beznazwy napisał/a:

.Prosto z mostu powiedział mi, że nie odejdzie od żony, mimo tego, że NIE SPIA ZE SOBA I JEJ NIE KOCHA ITP I ITD ale po tylu latach z nią spędzonych i łączących ich dzieciach nie jest wstanie...

linczować cię nie mam zamiaru, zakochałaś się ale .... czy ty naprawdę w to wierzysz że on żony nie kocha, nie sypia z nią, że jest z nią tylko ze względu na dziecko.

Dziękuję, że jesteście. Myślałam, że nikt się nie odezwie. Wczoraj zaczęłam śledzić to forum...po przeczytaniu każdej histori naprawdę pojawiły się takie wątpliwości...Oczywiście od razu zapytalalam się po raz kolejny....jak się im układa....Ale nie otrzymałam odpowiedzi...zmienił temat....a ja się pogubilam...i zapomniałam o pytaniach ....eh....robi ze mną co chce....wiem, wiem i zdaje sobie z tego sprawę, że jest im dobrze w domu. Sama jestem żona i mimo, że kocham " drugiego" jestem wzorową żona " na pokaz" . Mój mąż ma ugotowane, wyprasowane itd...

186

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Dostałaś informację odnośnie faktów dotyczących waszej relacji. Była to próba zbudowania czegoś na iluzji. Teraz jest już koniec i powinnaś się cieszyć. Trzeba to przecierpieć i wstać silniejsza. Najlepiej szukaj innej pracy, bo łatwiej Ci będzie dochodzić do siebie odcinając się całkowicie.
Koniecznie zainwestuj teraz w siebie= pasje i inne rzeczy które przekierują myślenie na inny tor,

187 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-26 10:53:46)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

tak , zawalcz o siebie, związek z kochankiem nie ma sensu, a dlaczego? Bo szczęścia nie zbudujesz na cudzym nieszczęściu, a dla twoje męża byłby to cios.
Ja kiedyś byłam w podobnej sytuacji, i też w domu byłam wzorową żoną, choć były lekkie problemy małżeńskie (mąż trochę pił, nie wracał na noc bo imprezował). Zadłużyłam się w innym kolesiu, flirtowałam z nim przez internet. W końcu nie wytrzymałam. Powiedziałam o tym  mężowi i postanowiłam tego więcej nie robić. Było aż tak źle że nawet myślałam o odejściu od męża. Wyspowiadałam się z wszystkich brudów przed swoim mężem i zapytałam czy mnie nadal taką chce. On mi również powiedział o swojej zdradzie (nie romansie ale jednorazowym wyskoku). On też się oczyścił. I wybaczyliśmy sobie- nawet do siebie żalu teraz nie mamy. Nam się udało.
Musisz zająć się sobą, i swoim małżeństwem. Serio taka miłość do kochanka nie ma sensu, on oszukuje żonę, ty oszukujesz męża - zbyt dużo kłamstwa. Doceń to co masz, odpowiedz sobie na pytanie - dlaczego w ogóle spojrzałaś na innego, dlaczego? Jakiś powód tego wszystkiego jest.
Zrobisz jak zechcesz. Nie namawiam do spowiedzi przed mężem bo może być to przyczyną rozwodu. A nie chciałabym ci źle doradzić. Opisałam ci tylko, jak to u mnie wyglądało.

188

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
szczęście111 napisał/a:

tak , zawalcz o siebie, związek z kochankiem nie ma sensu, a dlaczego? Bo szczęścia nie zbudujesz na cudzym nieszczęściu, a dla twoje męża byłby to cios.
Ja kiedyś byłam w podobnej sytuacji, i też w domu byłam wzorową żoną, choć były lekkie problemy małżeńskie (mąż trochę pił, nie wracał na noc bo imprezował). Zadłużyłam się w innym kolesiu, flirtowałam z nim przez internet. W końcu nie wytrzymałam. Powiedziałam o tym  mężowi i postanowiłam tego więcej nie robić. Było aż tak źle że nawet myślałam o odejściu od męża. Wyspowiadałam się z wszystkich brudów przed swoim mężem i zapytałam czy mnie nadal taką chce. On mi również powiedział o swojej zdradzie (nie romansie ale jednorazowym wyskoku). On też się oczyścił. I wybaczyliśmy sobie- nawet do siebie żalu teraz nie mamy. Nam się udało.
Musisz zająć się sobą, i swoim małżeństwem. Serio taka miłość do kochanka nie ma sensu, on oszukuje żonę, ty oszukujesz męża - zbyt dużo kłamstwa. Doceń to co masz, odpowiedz sobie na pytanie - dlaczego w ogóle spojrzałaś na innego, dlaczego? Jakiś powód tego wszystkiego jest.
Zrobisz jak zechcesz. Nie namawiam do spowiedzi przed mężem bo może być to przyczyną rozwodu. A nie chciałabym ci źle doradzić. Opisałam ci tylko, jak to u mnie wyglądało.

Eh....no wlasnie...spowiedz przed mężem.....mieliśmy już taka tragedię w małżeństwie, tylko, że to on okazał się lojalny i przyznał mi się do 2 wyskokow....jakoś rok temu...a ja nie potrafiłam....Myślałam, że będę z tym " drugim" i wolałam być czysta w męża oczach....Ale to głupie....Teraz....boję się mu o tym powiedzieć....nawet nie przez rozwód....bo to mi się nalzy....Ale przez to, że mnie znienawidzi....zawsze byliśmy jak " brat z siostrą" pojawił się maly kryzys każdy poszedł w swoją stronne ale on wrócił cały, czysty a ja....kłamstwo .....pierdziele....Jak widze jak na mnie parzy...taka czystascia w oczach, szczerym uśmiechem...to aż mu zazdroszczę....

189

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

twój mąż się przyznał - szacun dla niego, doceń to!

190

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
szczęście111 napisał/a:

twój mąż się przyznał - szacun dla niego, doceń to!

Szanuję, naprawdę . Za odwagę, za to, że teraz tak za mną szaleje....Tylko zdaje sobie sprawę z tego co będzie jak ja się przyznam....on 2 wyskoki a ja 2 letni romans...mała przebitka z mojej strony....Szczerze ....nawet nie zabolaly mnie jego zdrady....wręcz piczulam ulgę....mogłam się wtedy przyznać, a teraz....chce zakończyć z tym drugim....chce bo wiem, że z niego tak naprawdę jest drań....Tylko, że kocham tego drgania, czy jest tchórzem, czy mnie oklamuje bo mu tak wygodnie.... Może się wydawać to głupie ale szanuje jego dezyzje, że nie chce odejść od żony, bo najważniejsza jest właśnie dla niego rodzina....to jej Noe chce krzywdzic, chce by ona miała dobrze....takie pokręcone, ale to mnie jeszcze bardziej nakreca....

191

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Może Cię to pocieszy ale w moim burzliwym życiu uczuciowym zaliczyłam związek z żonatym. Jestem w Twoim wieku. To się skończyło ponad 2 lata temu, też płakałam, też kochałam, też rozpaczałam ...aż w końcu przez zupełny przypadek poznałam miłość mojego życia (z którym też się spieprzyło ale to zupełnie inna historia). I czułam się CUDOWNIE że jestem tą jedyną, tą pierwszą, że zawsze miał dla mnie czas.
Z perspektywy lat ten romans to była kompletna strata czasu i energii. Mam do siebie żal, że się w takie coś wmanipulowałam. Dziewczyno uwierz w siebie ! Jak każda kobieta zasługujesz na to aby być dla kogoś całym światem. ! Najlepsze lekarstwo to ludzie, inni faceci. Jak zobaczysz różnicę pomiędzy tajemniczą kochanką a związkiem z kimś kto jest dumny że ma taką kobietę i zrobiłby dla Ciebie wszystko to zrozumiesz o czym mówię.

192

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
kasiula2612 napisał/a:

Szkoda, że nie ma takiego mechanika od naprawy życia. Dajesz popsute, płacisz, on naprawia i oddaje takie, jakie być powinno.

There are no shortcuts to any place worth going.

193 Ostatnio edytowany przez kaja34 (2014-03-26 13:47:22)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Przeczytałam trochę ten wątek i dziwię się Wam, że zaczynając związek z kimś żonatym nie postawiłyście warunku: rozwód i to od samego początku znajomości same zgodziłyście się być kochankami gdybyście nie chciały nimi być nie zacząłybyście związku gdy facet nie jest rozwiedziony więc nie wiem skąd ta rozpacz skoro zgodziłyście się być tymi kochankami dobrowolnie jeśli facet nie bierze rozwodu na początku znajomości, szkoda czasu na taką znajomość bo wiadomo że nic z tego nie będzie albo jesteście takie naiwne albo udajecie takie. Wasze "znajomości" to był tylko czysto seksualny układ nic więcej, oni was traktowali jako chwilową odskocznię od rutyny małżeńskiej. Na drugi raz jak spotkacie żonatego, żądajcie od razu rozwodu jeśli go nie bierze nie zaczynajcie znajomości, to takie proste. Też mam znajomą która już drugi rok jest z żonatym i naprawdę żal mi jej że jest tak wykorzystywana.

194

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?
kaja34 napisał/a:

Przeczytałam trochę ten wątek i dziwię się Wam, że zaczynając związek z kimś żonatym nie postawiłyście warunku: rozwód i to od samego początku znajomości same zgodziłyście się być kochankami gdybyście nie chciały nimi być nie zacząłybyście związku gdy facet nie jest rozwiedziony więc nie wiem skąd ta rozpacz skoro zgodziłyście się być tymi kochankami dobrowolnie jeśli facet nie bierze rozwodu na początku znajomości, szkoda czasu na taką znajomość bo wiadomo że nic z tego nie będzie albo jesteście takie naiwne albo udajecie takie.

Ja osobiscie prosze Was o pomoc...zapytalam Czy warto się starać, cY uda mi się go zdobyć ? Lub jak mam sobie poradzić z uczuciami. Wcale nie uzalam się nad sobą....bo mam to na własne życie, gdyż to była moja inicjatywa....Teraz to mnie przerosło i szukam tu pomocy, rozmowy, bo przecież męża się nie poradzę :-)

195 Ostatnio edytowany przez kaja34 (2014-03-26 14:00:22)

Odp: najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Beznazwy Twój kochanek nigdy się z żoną nie rozejdzie, to jest pewne bo z tego co przeczytałam on w Tobie zakochany nie jest jesteś tylko odskocznią w jego małżeństwie, teraz do Ciebie należy decyzja czy chcesz być w takim "układzie", na Twoim miejscu zerwałabym wszystkie kontakty z kochankiem i spróbowała ratować małżeństwo ale to już Twoja decyzja, dziwię się jak możesz być zakochana w kimś, kto Ci powiedział, że  nie odejdzie od żony no różne są kobiety, podziwiam za to że jeszcze coś do niego czujesz po takich słowach.

Posty [ 131 do 195 z 255 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » najsmutniejszy związek...- z żonatym facetem,jak się pozbierać?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026