teraz to juz sama niewiem...ale potrafice motywowac ![]()
Podobne tematy
132 2012-02-12 21:56:16 Ostatnio edytowany przez RoBaCeK78 (2012-02-12 21:59:13)
więc jutro z rana zadzwoń, powiedz że to koniec. nie czekaj tych dwóch tygodni, skoro jesteś PODOBNO przeświadczona o swoich 'uczuciach' do męża. bo czy to miłość? ciężko powiedzieć... jeśli się kogoś kocha to się tej osoby nie rani...
RoBaCeK78 napisał/a:ale nie spotykaj sie z nim. 'zerwij' przez telefon to przynajmniej nie narazisz się na zmianę decyzji
O ile zakład, że ...ZAMARTWIONA.. się z nim i tak spotka?
Co by teraz nie pisała, jakby się nie zarzekała, że tylko mąż, że doceniła wreszcie itd. Bankowo.
przepraszam, jakoś mi umknęło ![]()
prawdę powiedziawszy też, mi się wydaje, że się spotka... w jakim celu? żeby 'zerwać'? jeśli tylko po to to jakoś mam prawie 100% pewności, że zerwanie się nie uda...
owszem nie rani...nie zadzwonie,tylko napisze juz dzis.
jeszcze lepiej ![]()
daj znać co on na to
na Twoim miejscu ja bym więcej nie pisała, nawet jeśli on o coś będzie pytał...
on nie bedzie pytal.przyjmie do wiadomosci i odp ok,albo wcale sie nie odezwie.
a takim razie 'idealnie'...
choć może nie całkiem, bo jeśli kochasz męża tak jak zapewniasz nas, to będą Cię dręczyć wyrzuty sumienia (chyba)
mi by nie dały żyć...
137 2012-02-12 22:18:01 Ostatnio edytowany przez ...ZAMARTWIONA.. (2012-02-12 22:18:22)
mecza mnie,zadreczaja.nie jest ok.codziennie sie modle zeby sie nie dowiedzial.nie bedzie latwo ale musze sobie z tym poradzic
a nie uważasz, że on i tak się keidyś dowie?
mam nadzieje ze nie.sms napisany.
ja jestem zdania, że kłamstwo ma krótkie nogi i zawsze wyjdzie. dlatego nie kłamię i tego nie toleruję...
141 2012-02-12 23:07:22 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-02-12 23:08:17)
Leila01 napisał/a:Albo napisze zeby sie umowic na spotkanie w sprawie zakonczenia"zwiazku".
a po co?
To mialo byc z usmiechem:)
Ale sms juz napisany:)
P.S.
Wcale nie musi wyjsc ten romans na swiatlo dzienne.
To wszystkow sumie koleje losu pokaza.
mam nadzieje ze nie wyjdzie.nauczke mam.nigdy wiecej!!tak jak pisalam,nie odezwal,nie odpisal.
zawsze może dojść do sytuacji, że albo ZMARTWIONA, albo jej kochanek powiedzą komuś o swoim romansie (może nieświadomie, albo pod wpływem alkoholu) i drogą pantoflową dojdzie do osób, które wiedzieć nie powinny... nie można niczego wykluczyć
mam nadzieje ze nie wyjdzie.nauczke mam.nigdy wiecej!!tak jak pisalam,nie odezwal,nie odpisal.
Ale jeśli odpisze, zadzwoni, może nie dziś, ale za tydzien, za miesiąc - nie odbieraj, nie odpisuj. Bo wtedy cały wysiłek na nic.
nie odpisze nie odbiore jesli bedzie dzwonic.on nic nie napisze,widocznie tylko czekal na moj ruch,I na to ze tak zrobie.olal cala sprawe.i ok przynajmniej nie ma pretensji i naciskania.ale zlosc we mnie jest,nie ukrywam.
Dobrze zrobiłaś!! Dużo wytrwałości życzę ![]()
wytrwalosc jest i bedzie.jest cisza,zero odzewu.nie odpisal nic.zlal poprostu zlal.widze teraz jaka slepa bylam
I nauczka jest...
Ty sie pieklilas, teraz sumienie gryzie...chyba nie bylo warto.
Wytrwalosci zycze:)
hej.minal juz tydzien jak sie nie widzielismy.nie wytrzymal i zadzwonil we czwartek zapytac czy wszystko w porzadku.bylam zaskoczona bo nie sadzialm ze zadzwoni.mowil ze chcial mnie tylko usylszec,powiedziialam ze musze konczyc...a pozniej sms''stwierdzilem ze musze Cie uslyszec bo zwriuje....''nie odp i dalej cisza tak jak bylo,a mi zamiast byc lepiej to chyba coraz ciezej
Żeby to tak mąż pisał, tego brakuje ?
wytrwalosc jest i bedzie.jest cisza,zero odzewu.nie odpisal nic.zlal poprostu zlal.widze teraz jaka slepa bylam
To prawda
ZAMARTWIONA..]podatek123 trwa juz to trzy lata,jak Ty sobie z tym radzisz,Twoj maz nic nie podejrzewa?jestes pewna uczucia tego ''drugiego''?
hm fajne
a jakbyś była to co byś poczyniła ?
.....
Kurde dawno mnie tu nie było
NIE POZNAJĘ NETKOLEGI ! ŁOŁ CÓŻ ZA ZMIANA ! ! ! NO NO NO ![]()
bellew, nie pisz posta pod postem! Istnieje opcja edycji postów, używaj jej.
Czytam Wasze posty i ogarnia mnie coraz większy smutek. Nie wiem, czy to głupota czy nadmiar czasu powoduje, że ludziom najzwyczajniej odbija.
Kobieta.... kiedyś brzmiało to tak dumnie. A teraz? Nie wiem, nie umiem znaleźć wytłumaczenia dla takich historii. Kobieta - mężatka i kochanka zarazem, tak naprawdę sama nie wie czego chce. I boli ją najbardziej to, że ktoś również może ją zdradzać. A miłość do dwóch mężczyzn> A cóż to właściwie jest? Jedynie wymysł niewiernych żon, nic więcej. Jeśli w małżeństwie jest źle to po cholere to jeszcze pogarszać? Jak sie latało na kawki i całowało po kątach to było ok...
Owszem, jestem surowa w ocenie. Jestem mężatką 20 lat. I nie zawsze życie było usłane różami. Samo życie: kłopoty finansowe, zmęczenie, problemy z dziećmi itd itd. Pokusy też były, no i co? Nic. Jestem świadoma swojego życiowego wyboru jakim był dobór męża. I chociaż czasami mamy ochotę poprzegryzać sobie nawzajem krtanie staramy się iść na kompromisy i nie gmatwać tego życia jeszcze bardziej.
Poukładaj sobie w końcu kobieto życie abys mogła spokojnie spojrzec w lustro. Jesli masz nadmiar czasu, to zamiast szukac romansu, weź dziecko na spacer, do kina, do teatru. Poszukaj w oczach swojego męża dawnego blasku. Naprawdę, bycie z jednym facetem nie musi być nudne! Podkręcajcie atmosferę, dbajcie w takim samym stopniu o związek. Nie tylko facet musi dbać o małżeństwo i przewracać oczami mówiąc jak bardzo Cie kocha i jest szczęśliwy. Życze powodzenia i uczciwości
(...)Kobieta.... kiedyś brzmiało to tak dumnie. A teraz? (...)
Taaak.
Bycie kochanka żonatego mężczyzny to szatański wynalazek XXI wieku.
Wcześniej nikomu nigdy o tym się nie śniło.
Wcześniej żadna kobieta nie była kochanką żonatego.
Ależ ja nie twierdzę że to wynalazek. Ja mówię o kobietach z klasą, świadomych swojej wartości i swoich decyzji. Sugerujesz, że to co trwa przez wieki to dobre i nie krzywdzi najbliższych? Zaręczam Ci, że od wieków też bywały kobiety wierne i nie zniżające się do pewnych poziomów. Pozdrawiam
Alifia napisał/a:(...)Kobieta.... kiedyś brzmiało to tak dumnie. A teraz? (...)
Taaak.
Bycie kochanka żonatego mężczyzny to szatański wynalazek XXI wieku.
Wcześniej nikomu nigdy o tym się nie śniło.
Wcześniej żadna kobieta nie była kochanką żonatego.
Ależ ja nie twierdzę że to wynalazek. Ja mówię o kobietach z klasą, świadomych swojej wartości i swoich decyzji. Sugerujesz, że to co trwa przez wieki to dobre i nie krzywdzi najbliższych? Zaręczam Ci, że od wieków też bywały kobiety wierne i nie zniżające się do pewnych poziomów. Pozdrawiam
Odniosłam się jedynie do fragmentu sugerującego, jak się teraz okazało niezgodnie z Twoimi intencjami, że wcześniej nie bywało kochanek.
Gdybyś znała choć kilka moich postów, znałabyś moje zdanie na ten temat.
Niczego w moim poście nie sugerowałam. ![]()
a dzis sms''duzo duzo duzo milosci w ten dzien Ci zycze ;*caluje'' wykasowalam odrazu nie zastanawiajac sie nawet przez chwile.i nie mam zamiaru sie zastanawiac co chcial tym osiagnac,w kazdym razie jest bardzo ironiczny
I dobrze zrobilas. Popelnilas juz jeden blad. Jak dla mnie - niewybaczalny. Ale chcesz to naprawic, chcesz wyjsc na prosta. Masz jasny cel, wlasciwe srodki. Jesli nie ulegniesz, to nie zawalisz sprawy. Trzymam kciuki.
odezwie sie jeszcze nie raz, gwarantuje, malo tego a ty bedziesz modlic sie o to aby nie pisal ale i tak bedziesz czekac na to aby odezwal sie.
wiem co mowie:(
wiem jedno, nie spotykaj sie z nim, nie nawiazuj kontaktu, kasuj wszelkie informacje itd...
powiedz mi jak ci jest w malznestwie? czy teraz jak jestes skoncentrowana na mezu nie jest lepiej?
160 2012-02-14 22:15:17 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-02-14 22:22:38)
Zamartwiona, zamiast wziac zycie za rogi i miec dwoch to ty wymyslasz aspekty moralne i porady ludzi ktorym cos tam w zyciu nie wyszlo, ktorzy reprezentuja inny kregoslup moralny, moze w koncu zaczniesz sie cieszyc tym zyciem, po prostu baw sie, zycie masz tylko jedno i szkoda go poswiecac dla jednej osoby ktorej w rzeczywistosci chyba za tak mocno nie kochasz. Zycze powodzenia i rozsadnych decyzji ,,, wbrew ogolnie pojetym normom spolecznym..............
Ps, Belive coz zycie, doswiadczenia, ksztaltuja nasze postrzeganie swiata, dla mnie teraz najwazniejsze to robienie pieniedzy, a kobiety coz have fun i tylko do tego...... na pewno nigdy juz nie oddam mojego serca zadnej, ja go juz nie mam, dwie ktore pokochalem ukradly mi je po polowie ........ pozdrawiam Ciebie serdecznie i zycze Ci dobrego zycia...
Zwracaj, proszę, uwagę na poprawną pisownię. Dziękuję i pozdrawiam,
Moderatorka Olinka
tez bym nie wybaczyla..staram sie jak moge zeby dobrze bylo.a w malzestwie,dobrze nawet bardzo.i chyba o tyle latwiej mi to wszystko przychodzi,nie zadreczam sie ciaglym mysleniem o nim.nie ukrywam ze mysle,ale nie jakos nachalnie,nie nakrecam sie.wrocilam dzis z pracy,a tu maz z roza i pyszna kolacja.prawdziwy skarb.a moglam tak wiele stracic
Zamartwiona, nie obawiasz się, że przeszłość Cię kiedyś dopadnie? Co się stało, to się nie odstanie, a prawda może dotrzeć do męża i...?
Martyrs, lubisz prowokować, prawda? Naprawdę uważasz, że droga, którą proponujesz Zamartwionej prowadzi do szczęścia?
163 2012-02-14 22:34:04 Ostatnio edytowany przez martyrs (2012-02-14 22:36:45)
Olinka zapewne zycie bardziej ekscytujace, pamietaj zycie mamy jedno i naprawde szkoda go czasami tracic na aspekty moralne, co do prowokacji cóż czy ja wiem, bylem w podwojnym zwiazku i bylo sympatycznie.... co z ta pisownia?? nie chce mi sie wciskac ą i ę i ó pozdrawiam, wiec napisze nie mam polskiej
klawiatury. hehehe
co do dotarcia prawdy do meza, nie zamrtwiaj sie tym za bardzo, jesli bedziesz ostrozna nic sie nie wyda i bron cie szatanie nie mow mu o tym, graj w gre i ciesz sie zyciem. pozdrawiam jak chcesz porozmawiac to zapraszam na gg 2636741, ale juz nie dzisiaj bo zarzucam film ,Żelazna dama"
164 2012-02-15 11:03:48 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-02-15 11:04:29)
Olinka zapewne zycie bardziej ekscytujace, pamietaj zycie mamy jedno i naprawde szkoda go czasami tracic na aspekty moralne, co do prowokacji cóż czy ja wiem, bylem w podwojnym zwiazku i bylo sympatycznie.... co z ta pisownia?? nie chce mi sie wciskac ą i ę i ó pozdrawiam, wiec napisze nie mam polskiej
klawiatury. heheheco do dotarcia prawdy do meza, nie zamrtwiaj sie tym za bardzo, jesli bedziesz ostrozna nic sie nie wyda i bron cie szatanie nie mow mu o tym, graj w gre i ciesz sie zyciem. pozdrawiam jak chcesz porozmawiac to zapraszam na gg 2636741, ale juz nie dzisiaj bo zarzucam film ,Żelazna dama"
Ty tak grales, ze teraz "serca nie masz":)
Zamartwiona najwyrazniej ma i chce zeby bylo.
To, ze Tobie sie nie udalo /pamietaj, ze probowales/, nie znaczy, ze jej sie nie uda.
A jezeli romans wyjdzie na swiatlo dzienne, wtedy zacznie sie martwic.
P.S.
Osobiscie w moim slowniku /jak to kiedys ujelam/ slowo "zdrada" jest synonimem slowa "koniec".
Powodzenia
Olinka zapewne zycie bardziej ekscytujace, pamietaj zycie mamy jedno i naprawde szkoda go czasami tracic na aspekty moralne, co do prowokacji cóż czy ja wiem, bylem w podwojnym zwiazku i bylo sympatycznie...
Martyrs, ludzie są różni i mają różne podejście do życia, inne wartości są dla nich ważne, dla jednych liczy się tylko ulotna chwila, dla innych również to co po niej i może dlatego Ty żyjesz tak, jak ja nie potrafię. My jesteśmy po prostu inni, choć na pewno wiele czynników nas takimi ukształtowało.
Romans to tylko namiastka prawdziwego uczucia, może ekscytująca, ale jednak niepełna, a jego konsekwencje - w ten czy inny sposób - przeważnie ciągną się za nami całymi latami, a nierzadko i przez całe życie, w moim odczuciu nie warto. Romans jest też zwykle zwykłym aktem desperacji, ucieczką od codzienności, której nie potrafimy zmienić, poszukiwaniem jakiejś drobnej iskierki nadziei, że potrafimy kochać i możemy czuć się kochani. Ale powtarzam - to jest tylko namiastka miłości, którą często mylimy z powierzchowną fascynacją i tak naprawdę niewiele ma z nią wspólnego.
Zamartwiona dziś już to wie, na własnej skórze musiała się jednak przekonać, że to co przez chwilę było tak ekscytujące w dłuższej perspektywie wcale nie okazało się kolorowe. Na jednej szali położyła więc tę chwilę fascynacji, na drugiej coś, czego wartość właśnie zaczyna dostrzegać, być może romans pozwolił otworzyć jej oczy, bo po drodze gdzieś się w tym wszystkim wyraźnie pogubiła.
P.S. To nie o brak polskich znaków chodziło, następnym razem (oby nie było to konieczne
) co trzeba wskażę Ci na niebiesko
.
166 2012-02-15 16:01:24 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-02-19 16:32:10)
Post poniżej poziomu forum
zgadzam sie z Olinka....wyrzuty sumienia sa ogromne.staram sie jak moge.probuje nie wracac do tego co bylo,nie rozgrzebywac.to ja powiedzialam dosc.on probuje sie kontaktowac,lecz ja jestem nieugieta.
wyrzuty sumienia sa ogromne.staram sie jak moge.probuje nie wracac do tego co bylo,nie rozgrzebywac.to ja powiedzialam dosc.on probuje sie kontaktowac,lecz ja jestem nieugieta.
w końcu
i prawidłowo
tak trzymaj i nie rezygnuj z tego postępowania ![]()
tak jak pisalam dzielnie trwam w moim postanowieniu.ale cos musze napisac..przyjechal do mnie do pracy,musialam go ostrzyc szefowa go zapisala,nie mialam jak sie wywinac.bylam strasznie zaskoczona.przyszedl do mnie do pracy,bo nie odpowiadalam na jego sms.powiedzial ze zachowuje sie jak gowniara ktora nie potrafi nawet normalnie porozmawiac,tylko chowa glowe w piasek.obcielam go,zaplacil i wyszedl..skonczylam prace,czekal jak wyjde.chcial porozmawiac,powiedzialam ze nie mam o czym.powiedzialam mu ze mi nie trzeba bylo dwoch tyg zeby pewne rzeczy zrozumiec,wystarczylo kilka dni i wiem czego chce i zdania nie zmienie.zapytal czy bedzie szansa zebysmy jeszcze kiedys sprobowali...myslalam ze padne!powiedzialam ze pierwszy i ostatni raz cos takiego zrobilam i nigdy wiecej..zyczylam szczescia i odeszlam..za jakas godz po tym dostalam sms '' ;(plakac mi sie chce,ja Ciebie stracilem''..chycilo mnie za serce,ale jestem twarda i nie odpisalam nic.od tej pory jest juz calkowita cisza.
Gratuluje wytrwałości ![]()
Może spotka Cię nagroda! Nowa miłość ![]()
nowa???meza milosc juz mi wystarczy ![]()
Gdy przeczytałem twój post to postanowiłem się zarejestrować na forum aby móc wyrazić swoją opinię... Moim zdaniem, z prezentowaniem takiej postawy możesz nigdy nie zaznać szczęścia w życiu... skoro zdecydowałas się na małżeństwo to powinnaś zrobić wszystko aby być w nim szczęśliwa... jeżeli nie ma nadzieji na lepsze, wyjściem jest rozwód... wartości i zasady moralne niezbędne są do budowania szczęśliwej rodziny, a więc szczęśliwego życia... wartości, którymi się kierujesz, a raczej ich brak, były kiedyś nazywane najzwyklej w świecie kurestwem, a dzisiaj próbuje sie jeszcze tłumaczyć takie zachowanie... niestety, rzeczy należy nazywać po imieniu... ale tak zawsze było, jest i będzie, tylko od nas zależy do której klasy w społeczeństwie będziemy sie zaliczać....
jabym nie przezyla tego sama to tez bym to kurestwem nazwala.nie musisz mi tego uswiadamiac ze zle zrobilam bo dobrze o tym wiem,mysle ze w pore sie otrzasnelam zerwalam kontakt,calkowicie.Walcze o swoje malzenstwo,czlowiek uczy sie na bledach.
Zmartwiona myślę że jeśli raz spr.raz a w twoim małżeństwie się nic nie poprawisz to wejdziesz w taki układ kolejny raz ja sama to przerabiałam 2 razy a wszytko przez z to że w moim małżeństwie też nie dzieje się dobrze.. myślę ze w takich układach warto żeby ta druga osoba wiedziala o naszej sytuacji domowej bo w moim przypadku mój drugi kochanek nie miał pojęcia o tym że mam rodzinę gdy się wydało czuł się bardzo rozgoryczony...
''on'' wiedzial o mezu,niby mu to przeszkadzalo byl zazdrosny i takie tam..ale wkoncu sie mu to znudzilo,i chcial sie spotykac z kims po za mna.a ja powiedzialam nie.przekonalam sie ze to tylko byla zabawa z jego strony i nic wiecej.zerwalam kontakt,staram sie o nim nie myslec,i nadrabiac jesli mozna tak to ujac ten stracony czas.
przekonalam sie ze to tylko byla zabawa z jego strony i nic wiecej.
a tak z ciekawości. gdyby on chciał coś więcej? gdyby to nie byłą zabawa to co wtedy? wciąż byś z nim była, bo Cię kocha, adoruje...?
zmartwiona stracony czas czy to wszystko by się stało gdyby ja lub ty miały normalnych facetów którzy o nas dbają są przy nas? czemu się winisz ile można przeprowadzać rozmów z mężem że jest zle że coś trzeba zmienić 10 100 1000 a tu jak grochem o ścianę, w pewnym momencie nikt nie wytrzyma i szuka sobie pocieszenia..
Daleka jestem od oceniania Ciebie droga autorko, to że zdrada jest zła wiemy wszyscy, tak jak, to że zakazany owoc smakuje najlepiej, i wszystko super, tylko że ktoś tam po drodze może mocno ucierpieć,a koniec końców i Ty będziesz niezle pocharatana. Moja rada, pogadaj ze sobą i zakończ rockendrolowy sen, albo związek z mężem.
Żyj tak jak chcesz, zasady są do d..... , poza jedną ŻYJ TAK, BY NIKT PRZEZ CIEBIE NIE PŁAKAŁ
Kamelia....tlumaczylam sobie to na wiele sposobow.owszem maz nie jest idealny,rozmow bylo wiele i jeszcze wiecej.za nim poznalam ''jego''naprawde dawalam ze siebie wszystko zeby bylo w malzenstwie dobrze,unikalam klotni sprzeczek najmniejszych spiec,no ale malzonek ma uparty i ciezki charakter..az pojawil sie on...noi okreci mnie wokol siebie totalnie.pisalam o wszystkim w poprzednich postach,niechce tego rozgrzebywac od poczatku.nie mamy juz ze soba kontaktu,powoli zaczynam sie przyzwyczajac.Ty przezylas cos podobnego?napisz
glupia sytuacia chcialem napisac
tak przeżyłam dwie fascynacje jedną w lipcu znalazłam pocieszenie w ramionach instruktora który też był żonaty tak bardzo pragnęłam jego bliskości że stałam się nadgorliwa w końcu miał dość żona się dowiedziała były problemy drugą fascyanację przeżyłam w listopadzie nie przyznałam się kochankowi że mam rodzinę wydało się bo zobaczył odciśniety slad obraczki na moim palcu...
i jak Ci sie teraz z tym zyje,masz kontakt z nimi?a jak w malzenstwie?jak to wszystko sie zakonczylo??
małżeństwo jest takie same jak było martwe żyjemy pod jednym dachem czasami nawet gdzieś razem wychodzimy, a panów instruktora spotkałam dwa razy powiedzieliśmy sobie cześć natomiast z tym drugim nie mam kontaktu spędziliśmy razem sylwestra a pozniej wszystko się skończyło...
nie wyjdzie wam on znajdzie inną miałam podobne przeżycie tylko ja go zostawiłam,on jest mlodszy i to wystarczy zawsze inne będą go interesować.
185 2012-02-26 22:07:47 Ostatnio edytowany przez ...ZAMARTWIONA.. (2012-02-26 22:10:47)
Kamelia a wszystko przez to ze z mezem nie moglas sie dogadac,twoj sie nic nie zorientowal? Asia a bylas mezatka?ile to trwalo?'on'' tez mlodszy odemnie o dwa lata
tak czułam się zagubiona potrzebowałam czyjegoś ciepła czułości żeby mnie ktoś przytulił pocałował a tego nie dostawalam w domu mój mąż nie rozumie do rej pory o co mi chodzi uważa że jeśli przynosi do domu całkiem dobre pieniądze to powinnam być zadowolna...a ja chciałam czegoś więcej..
tak jestem mężatką nie nie zorientoał sie bo robiłam to z głową byłam znim jakieś 4miesiące i był młodszy o 3 lata,ale nie chciałam mu rujnować życia zakochał sie we mnie a przecież ja miałam męża i byłam kobietą po przejściach.nadal mam męża i zastanawiam się czy odejść czy zostać bo znowu zaczynam szukać pocieszenia u innego
asia Czyli bylas pewna ze Cie kocha,moglas odejsc do niego...ja tej pewnosci nie mialam,mowil ze kocha ale mowic mozna wiele,z reszta nie oczekiwal ode mnie zebym odeszla od meza.i to juz bylo cos nie tak.kochalas go,czy to byla dla Ciebie tylko zabawa?ja sie w to wciaglam calkowicie.
na pewno przy nim czułam sie doceniana,byłam jak w innym świecie.on ze mną rozmawiał przytulał mnie ,kiedy wracałam do domu myślałam tylko o nim moj mąż pracował w tedy za granicą i był tylko w weekendy także żyłam myslą o tamtym.ale gdy przychodziła sobota leże koło męża oglądamy film a ja myślałam :gdzie on jest?co robi?czy poznał jakąś?czy pocałował kogoś?kiedy dzwoniłam a on nie odbierał wyżywałam sie na mężu i córce a kiedy nie odpisywał na emaile czułam jak by świat mi sie walił,telefon bym dla mnie najważniejszy,kiedy napisał złosciłam sie a zarazem byłam szczęsliwa.wiem że miałam męża i nie mogłam od niego oczekiwać wierności(bo sama nie byłam wierna)a on nie mógł znieść tego że sypiam z mężem,ale jednak robiłam mu wymówki.on nigdy nie będzie tobie wierny bo kiedy ty jesteś z mężem niewiesz z kim jest on,z kim sie spotyka,a nigdy nie powie ci prawdy.teraz też z kimś pisze poznałam go na fb.ale zastanowie sie 10razy czy się spotkać ,on też jest singlem na dodatek powalająco przystojny,bogaty,kiedy będe wracać do domu to będe myśleć z kim teraz jest.jeżeli kochasz męża a chcesz mieć kochanka znajdz żonatego(takie moje zdanie)zawsze będziesz wiedzieć że wraca do żony a ty do męża,a i lepiej starszego który wie co chce od życia. a co do miłości to tak jak napisałaś mówić można ale czy to prawda?pisał że kocha a ja mu na to że mi zależy ale czy to miłość?to sama nie wiem chyba było zauroczenie jak czytam twoje odp.to tak jak bym siebie widziała mamy podobne przeżycia tylko ja już sie wyleczyłam a ty nadal w tym siedzisz.na prawde zostaw go zanim na dobre będziesz cierpieć lepiej żyć wspomnieniami wspaniałymi niż nienawiścią.bo może cie bardzo skrzywdzić
Mialam to samo co Ty...wracalam do domu i zastanawialam sie co robi,czy z kims sie spotyka.obłed....i tak trwalam w tym rok.teraz jest juz po wszystkim,wybralam meza,i wiem ze drugi raz nie dam sie w wcos takiego wciagnac,zbyt wiele mozna stracic.nigdy od meza niechcialam odejsc.a od niego wiernosci oczekiwalam,niechcialam nawet myslec ze moze z kims innym byc.nie mamy kontaktu,zaczynam sie przyzwyczjac
i bardzo dobrze to najlepsze co mogłaś zrobić,ja tez tak zrobiłam nawet komórkę zmieniłam żeby nie miał tel.mojego.nieraz wspomnienia wracają bo to wspaniałe chwile,u ciebie też tak będzie ja miałam romans jakieś 2,5 roku temu nadal potrafie sobie to przypomnieć ale już na mnie nie działa tak jak kiedyś.jeżeli kochasz męża to postaraj sie być szczęśliwą z mężem mi to raczej nie wyjdzie bo mój mąż prócz lasu i zwierzyny(to mysliwy)nic nie widzi w domu ma klapki a ja chcę szczęścia.pozdrawiam:)
witam....od ponad trzech lat jestem po slubie.pobralismy sie z milosci,bylismy bardzo w sobie zakochani.wszystko zmienilo sie po slubie..maz sie zmienil przestal sie mna interesowac,zaczely sie klotnie.wydawalo sie ze to tylko przejsciowe ale niestety nie.rok temu zaczelam pisac na nk z mlodszym o dwa lata facetem doskonale wiedzial ze jestem mezatka,mieszkamy niedaleko siebie.zaproponowal zebysmy sie spotkali tylko pogadac,zgodzilam sie.pozniej bylo kolejne spotanie i nastepne....nie spalismy ze soba,dochodzilo tylko do pocalunków, nie chciałam zeby bylo cos wiecej.z mezem sie nie ukladalo a on rozkochal mnie w sobie niesamowicie,byl czuly kochajacy,wiedzial jak o mnie zadbac.to on pierwszy powiedzial ze mnie kocha juz po miesiacu,na moje wyznanie czekal pol roku.byla zazdrosc klotnie.nie wymagal zebym odeszla od meza i to mnie dziwilo.mowil ze nie jest jeszcze na to gotowy,nawet mi to pasowalo bo ja tez nie bylam w stanie zeby jeszcze od meza odejsc.do czasu az jakies dwa tyg temu wykoczyl z pytaniem co bym zrobila jakby zaczal sie z kims spotykac..myslalm ze mnie krew zaleje.byla klotnia,powiedzialam ze jesli chce to niech spotyka sie z kim chce ale mnie juz wiecej nie zobaczy,wyskoczyl na mnie ze przesadzam i ze to tylko bylo takie pytnie i ze mnie kocha i takie bla bla bla i temat sie zamknal skoro tylko to bylo pytanie.Wszystko wyszlo gdy zobaczylismy sie w ten czwatrek.Sam zaczal temat co by bylo jesli by sie z kims spotykal,powiedzialam mu zeby od razu powiedzial ze sie z kims spotyka a nie krecil....przyznal sie ze spotkal sie z kolezanka na kawie,tylko na kawie...myslalam ze serce mi peknie.mowil ze rozmawiali jak znajomi nic wiecej.nie uwierzylam.przyznal sie ze zaproponowala mu wyjazd ze znajomymi na weekend do zakopca ale odmowil.ale chyba tylko przez to ze mial impreze rodzinna w tym samym czasie.i w tym momencie wyszlam i poszlam do samochodu,wybiegl za mna pocalowal powiedzial ze tylko mnie kocha,wsiadl do swojego samochodu i odjechal...nie wiedzialam co mam ze soba zrobic...wracalam do domu,zadzwonil czy juz dojechalam i zebym sie nie obrazala bo nie ma o co,ze chce byc szczery wobec mnie.pisalismy pozniej,pytalam czego on tak naprawde chce,a on ze sam niewie, ze nie jest gotow na tak wazny zwiazek.ze mnie kocha,ale chcialby sie spotykac z innymi ale ''tylko po kolezensku''.powiedzialam ze nigdy sie na to nie zgodze,ze mozemy byc zwyklymi znajomymi co mowia sobie tylko''czesc'' i nic poza tym.poprosil o spotkanie.zobaczylismy sie wczoraj,mial sie zastanowic czego chce i podjac jakas decyzje,czy bedzie dalej jak bylo czy zrywamy kontakt..dramat.zaczal mnie przytulac calowac mowic ze nie chce sie ze mna rozstawac bo kocha..no ale by chcial sie czasem z kolezankami sie spotkac,zebysmy zostali przyjaciolmi...nie zgodzilam sie.ale jest ze mna,albo zwylka znajomosc.poprosil zebysmy dali sobie dwa tyg czasu,zeby mial czas przemylec to wszystko,zobaczyc jak mu bedzie beze mnie.przez ten czas moze napisze jakiegos sms,nie wiem ja pierwsza na pewno nie.jestem fryzjerka i przyjezdza sie do mnie strzyc,ma do mnie przyjechac za dwa tyg.i wtedy sie okaze czego tak naprawde chce... Nie mam z kim o tym porozmawiac,wiec pisze o tym tutaj,moze ktos mi cos doradzi,bo ja mam metlik totalny w glowie...masakra co czuje
Moja droga,człowieka kocha się za coś i trzeba go akceptować takim jakim on jest.Zmienić się musza dwie strony.Nikt nie może być plastrem na czyjeś emocjonalne rany.A proza życia dotyka nawet najszczęśliwsze pary.Żaden partner nie da kobiecie poczucia bezpieczeństwa,jeśli ona sama nie ma tego w sobie.Mąż nie jest po to,by zaspokajać zachcianki żony,ani odwrotnie,bo nie kocha sie za atrakcyjne opakowanie,ale za to kim się jest.Musisz też pamietać, że masz męża,a ten drugi zawsze pokazuje tę swoją dobrą stronę,zmienia się dopiero wtedy,kiedy dopnie swego celu.Coś widocznie jest na rzeczy,że Twój mąż nagle się zmienił,nie lepiej z nim szczerze porozmawiać,a nie boczyć się na niego i szukać zrozumienia w ramionach innego.To nie skończy się dobrze,zapewniam Cię.Trzymaj się.Pa.
Natolinka niestety nie masz racji mąż czy partner jest właśnie po to by dał ci wsparcie czułość jeśli tego nie daje niestety szukamy pocieszenia gdzie indziej...
czas leci,dzis ''GO'' widzialam jak szlismy z mezem ulica grzecznosciowe ''czesc'' i bol serca....i znow wspomnienia:( wiem,musze sie wziasc w garsc i byc mocna,jestem..wiem ze ma kogos,tez jest starsza od niego,tak jak ja.baa nawet ja znam.kolejna okreci i zostawi.niech bawi sie dalej.a ja sie lecze z tej chorej milosci ![]()
a mąż nie pytał kto to był?
to dobrze, że starasz się zapomnieć. i tak już jest lepiej niż było na początku ![]()
super!