zecior napisał/a:WOW, naprawdęęęę? Otwieracze ''cześć'' i ''dzień dobry'' nie dość, że są banalne do kwadratu, to jeszcze uruchamiają mechanizmy obronne kobiety. Niektóre kobiety, słysząc coś takiego od razu wyczuwają, że są podrywane i strzelają focha. ''Cześć'' i ''dzień dobry'' to ja mogę mówić mojej koleżance i sąsiadce, pani Wiesi
Poza tym CO ROBIĆ PÓŹNIEJ? W JAKI SPOSÓB przejść od otwieracza do właściwej części rozmowy, aby nie wzbudzać podejrzeń kobiety?
Czarna Kotka napisał/a:Banalne do kwadratu
O rany. Bo w powitaniu chodzi o innowacyjność, a nie o powitanie.
Teraz moja wyobraźnia mnie zabija podsuwając milion innych, alternatywnych sposobów rozpoczynania rozmowy.
"Jeżozwierz, śliczna!"
"Ongolo bongolo pax!"
"Makumba na patyku, słoń miły w dotyku..."
(strzał ze śrutówki w oko) "Trafiony! Haha!"
Chwytasz za nos ją i siebie jednocześnie
Pokazujesz vulcański znak pokoju, uśmiechając się jedną stroną twarzy
itd.
Tak, bo gdybyś siedziała w skórze faceta, była nieśmiała i miała za sobą bagaż doświadczeń w postaci setek wymijających odpowiedzi (czytaj: kłamstw) kobiet typu ,,nie mam czasu'', ,,śpieszę się'', ,,mam chłopaka'' itepe, to zastanawiałabyś się później milion razy w jaki sposób zainicjować kontakt z następną nieznajomą kobietą, aby nie spieprzyć wszystkiego po raz kolejny. Niektóre kobiety, zwłaszcza te atrakcyjne,są zaczepianie przez mężczyzn non stop, więc potrafią w ciągu ułamka sekundy rozpoznać zwykłe ,,cześć'' lub ,,dzień dobry'' jako próbę podrywu. Odrzucanie facetów stało się drugą naturą takich kobiet, bo działa u nich na zasadzie autopilota. Stało się czymś w rodzaju odruchu bezwarunkowego. Nie rozumiesz tego, bo jesteś kobietą. Nie musisz podchodzić do płci przeciwnej i wystawiać swojej godności na szwank, ponieważ to do ciebie podchodzą faceci. Nie musisz się płaszczyć przed nikim , ponieważ to przed tobą płaszczą się mężczyźni. Nie musisz walczyć o czyjąś uwagę, bo to faceci walczą o twoją uwagę. Więc skończ z łaski swojej pierd..lić
Nie odpowiedziałaś na moje pytania ( CO ROBIĆ PÓŹNIEJ? W JAKI SPOSÓB przejść od otwieracza do właściwej części rozmowy, aby nie wzbudzać podejrzeń kobiety?)
zecior napisał/a:Facet nie jest jasnowidzem i nie potrafi czytać w myślach, więc nie będzie wiedział kiedy masz ''ten'' dzień. Aha, czyli po rozpoczęciu rozmowy z tobą powinienem liczyć zdania. RAZ - ,,Dzień dobry!'', DWA - ,,Jakie książki lubisz?'', TRZY - ,,Podaj mi swój numer telefonu!!! Natychmiast!!!
Ogólniki, ogólniki i jeszcze raz ogólniki. Żadnych wskazówek i KONKRETNYCH technik W JAKI SPOSÓB i W KTÓRYM MOMENCIE zapytać o twój numer, abyś nie wyczuła, że jesteś podrywana i nie aktywowała swojej TARCZY JĘDZY.
Czarna Kotka napisał/a:Nie wiem czy widzisz groteskę tego, co właśnie napisałeś.
Czy mam okres czy nie, to nie powinno nikogo obchodzić (jak absurdalne jest tłumaczenie tego dorosłemu człowiekowi?)
Demonizowanie wpływu "tych dni" (to jeszcze jeden pomysł na fajne powitanie, dajesz jej podpaskę i patrzysz czy weźmie).
Jeżeli mam nie wyczuć, ze jestem podrywana i do czego to wszystko prowadzi, to znaczy, że właśnie mnie oszukujesz. Stwarzasz pozory czegoś innego, zebym nie domyśliła się sedna. A taki jesteś uczciwy i bez skazy. Ale to wszystko oczywiście dla mojego dobra, tylko jeszcze o tym nie wiem, bo taka jestem głupiutka.
Nie widzę żadnej groteski w mojej wypowiedzi. Stwarzam ''pozory'', abyś nie aktywowała swojej TARCZY JĘDZY i nie spławiła mnie tylko dlatego, że masz akurat zły humorek wywołany przez okres, śmierć twojego ulubionego kotka, kłótnię z koleżanką z pracy, pełnię księżyca i tysiące innych powodów. Gdy domyślisz się sedna, czyli wyczujesz już na starcie, że chcę ciebie poderwać, automatycznie przyjmiesz pozycję obronną, wciskając mi kit typu ,,mam chłopaka'' albo zamienisz się w głaz, i tym samym NIE DASZ MI DRUGIEJ SZANSY na zaprezentowanie mojej osoby. Wrócę do domu wkurw..ny, a ty zapomnisz o całym zdarzeniu, jakby nigdy nie miało miejsca. Jeżeli uważasz, że mężczyźni oszukują kobiety, bo nie ujawniają swoich intencji już na samym początku, to nie rozumiesz zasad tej gry.
Tak, jestem uczciwy i bez skazy
To wszystko dla twojego dobra, tylko jeszcze o tym nie wiesz, bo jesteś taka głupiutka.
zecior napisał/a:Typowa kobieca perspektywa. Dla facetów nie ma znaczenia, po co kobiety chodzą do galerii handlowych. Dla facetów znaczenie ma sam fakt, że tam chodzą i jest ich tam więcej niż mężczyzn, a co za tym idzie - jest tam więcej okazji do uwodzenia.
Czarna Kotka napisał/a:Właśnie - nie ma znaczenia. Kto by się przejmował tym czego baba chce. Własciwie nic oprócz skutecznego dobrania się do majtek nie ma znaczenia.
Gdyby każdy facet pytał kobietę o zgodę na działanie, zamiast robić co chce, to zostałby sam do końca życia, a ludzkość by wyginęła
Często mówi się, że kobieta jedno mówi, drugie myśli a trzecie robi. Coś w tym jest
Właśnie dlatego ''złote'' rady dotyczące uwodzenia dawane mężczyznom przez kobiety są gówno warte
zecior napisał/a:Twój mąż mnie nie interesuje 
Czarna Kotka napisał/a:Ale mnie interesuje. A, czekaj. To co mnie interesuje, nie ma znaczenia.
Dokładnie. Nie ma znaczenia 
zecior napisał/a:Powtarzasz stereotypy usłyszane od koleżanek i przeczytane tutaj na forum, mimo że nic nie wiesz na temat kursów uwodzenia. Z drugiej strony nie dziwię się tobie. Jesteś kobietą, więc gdy czujesz, że twoja godność jest zagrożona, automatycznie przyjmujesz pozycję obronną. A faceci, którym chodzi tylko o to, aby przelecieć kobietę, robią to bez pomocy kursów od setek lat. Oczywiście nie zawsze im wychodzi i nie z każdą kobietą. Co jest złego w jedno-nocnych przygodach?
Czarna Kotka napisał/a:Mało jest na sieci tego typu materiałów? I takie właśnie wyniosłam wrażenie - agresywne parcie na nawiązanie kontaktu, którego szczęśliwym zwieńczeniem będzie seks, stwarzanie pozorów, zainteresowanie drugą osobą tylko w kontekście "naciśnięcia odpowiednich guziczków", które spowodują, że zareaguje w odpowiedni sposób. Reszta, jak sam napisałeś wyżej, "nie ma znaczenia".
W jedno-nocnych przygodach nie ma nic złego, o ile obie strony mają świadomość, ze jest to jedno-nocna przygoda. Jak często tak bywa?
Nie wrzucaj wszystkich facetów do jednego worka. Nie każdy mężczyzna myśli tylko o jednym. Przecież wiedzę z zakresu uwodzenia można wykorzystywać w różny sposób. Owszem, są faceci udający kogoś kim nie są, aby zaciągnąć kobietę do łóżka, a potem kopnąć ją w dupę. Ale są również i tacy, którzy szukają dziewczyny na stałe, lecz zawsze dostają kosza lub lądują w szufladce PRZYJACIEL, ponieważ brakuje im pewności siebie. Nie potrafią zainteresować kobiety swoją osobą i wywoływać w niej różnych emocji. Poza tym są ulegli, bo krążą wokół kobiety jak satelita, prawią jej komplementy przez 24\h i spełniają jej wszystkie zachcianki. Robią tak, bo myślą, że kobieta ich polubi i odwdzięczy się uczuciem. Nawet nie wiedzą jak bardzo się mylą. Dopiero na kursach uwodzenia dowiadują się, że takie zachowanie działa na kobiety jak magnes tylko w komediach romantycznych i w bajkach Disneya.
zecior napisał/a:Nie muszę bronić swoich zarzutów, ponieważ bronią się same.
Czarna Kotka napisał/a:Po francusku, powiewając białą flagą.
Gdy nakładasz tapetę na twarz albo nosisz stanik push-up, oszukujesz wzrok mężczyzn, ponieważ rano, zaraz po przebudzeniu, wyglądasz zupełnie inaczej: masz trądzik i jesteś płaska jak deska. Tak samo człowiek bez nogi ukrywa protezę w nogawce spodni, aby oszukać opinię społeczną, dzięki czemu nabiera pewności siebie. Jeżeli tego nie rozumiesz, jesteś ograniczona.
zecior napisał/a:Czyli znaczenie ma dla ciebie sam facet, a nie jego łapy.
Czarna Kotka napisał/a:Łapy zaczynają mieć znaczenie razem z facetem. Tyłek nie. Łapy tak. Łapiesz?.
Gdy facet jest do bani, to nie pomogą mu nawet najpiękniejsze łapy? 
zecior napisał/a:Jesteś feministką?
Wszystkie kobiety, nawet te, które nieświadomie kłamią, że lubią wrażliwych romantyków, chcą żeby facet nad nimi dominował. Taka jest kobieca natura. Każda kobieta, gdy wie, że nie potrafi czegoś zrobić, szuka pomocy mężczyzny, od którego mogłaby się tego nauczyć. Na tym polega partnerstwo. To normalne. A feministki usiłują wmówić wszystkim, że kobieta powinna dążyć do tego, aby wykonywać typowo męskie zajęcia.
Czarna Kotka napisał/a:Partnerstwo polega na tym, ze się dopełniamy. Oprócz rzeczy, które nas łączą, mamy swoje własne "dziedziny". Jeśli on nie wie jak coś zrobić, to przychodzi do mnie po pomoc. I na odwrót. Wrażliwość mojego męża, razem z jego wysoką inteligencją i umiarkowaną tendencją do dominacji (podobną do mojej), tworzą bardzo pociągającą mieszankę. Facetów bardzo dominujących i pozbawionych wrażliwości postrzegam jako toporne kloce, ślepe na własne życzenie, przy których trudno czuć się bezpiecznie, bo poruszają się niczym ślepy nosorożec.
Piszesz na czym polega partnerstwo, ale nie rozumiesz na czym polega uwodzenie. Gdyby twój obecny facet nie dominował od samego początku waszej znajomości, to odprawiłabyś go z kwitkiem. Wiesz dlaczego? Dlatego, bo jesteś kobietą i PODŚWIADOMIE chcesz być zdominowana przez mężczyznę. Masz instrukcję zapisaną genach: ,,szukaj samca ALFA, czyli faceta silnego fizycznie i psychicznie (z silnym charakterem). Tylko taki samiec zapewni przetrwanie i bezpieczeństwo potomstwu oraz tobie samej''. To atawizm, który pochodzi z czasów prehistorycznych. Taką masz naturę i nic tego nie zmieni. Dlatego, gdy jeszcze nie znałaś zbyt dobrze swojego aktualnego partnera, testowałaś jego charakter za pomocą fochów, podchwytliwych pytań, prób zrobienia z niego chłopca na posyłki i innych kobiecych manipulacji.