Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 912 ]

66

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
Emilia napisał/a:

Ostatnio wpadła mi w ręce książka niejakiego pana Batko pt. "Alchemia uwodzenia". Otóż to nie żadna alchemia, a zwykłe wredne psychomanipulacje, NLS (gorsza, bardziej nieetyczna odmiana NLP). Celem nauki "uwodzenia" nie jest stworzenie stałego związku, a jedynie wyrwanie i przelecenie jak największej ilości naiwnych panieniek. Wystarczy wpisać w google "uwodzenie", a  wyskoczą fora dla nieudaczników i frustratów, obleśnych kolesi, którzy nie mają dość oleju w głowie, żeby zainteresować sobą dziewczynę. Przez swoje kompleksy traktują kobiety jak przedmioty, publikują raporty z "podrywów"...
Jak "to" się robi? Wystarczy przejrzeć posty jednego z użytkowników naszego forum wink A czy się udaje...??? wink wink wink

Widzę, że twarda zawodniczka z ciebie smile Wszystko wiesz i nic już nie jest w stanie ciebie zaskoczyć smile Napisz mi proszę panno mądralińska, na podstawie czego wrzuciłaś wszystkich facetów zarejestrowanych na forach o uwodzeniu do jednego worka? Znasz każdego osobiście? Dlaczego taki przykładowy nieudacznik, frustrat czy obleśny typ ma tkwić do końca swojego żywota w samotności albo wiązać się na siłę z kobietą, która go łaskawie zechciała, a nie z taką, której zawsze pragnął, tylko dlatego, że nie potrafi zaprezentować swojej osobowości w ciekawy sposób? I powiedz mi proszę w jaki sposób poderwałabyś SKUTECZNIE samą siebie? smile

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-04-28 18:24:28)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
zecior napisał/a:

Dlaczego taki przykładowy nieudacznik, frustrat czy obleśny typ ma tkwić do końca swojego żywota w samotności albo wiązać się na siłę z kobietą, która go łaskawie zechciała, a nie z taką, której zawsze pragnął, tylko dlatego, że nie potrafi zaprezentować swojej osobowości w ciekawy sposób? I powiedz mi proszę w jaki sposób poderwałabyś SKUTECZNIE samą siebie? smile

nieudacznik, frustrat czy obleśny typ <- właśnie dlatego
Najpierw trzeba sobą coś prezentować. A my tu obserwujemy własnie wysyp frustratów (nie piszę tu personalnie o Tobie), którzy sami sobą nie prezentują wiele, a chcieli by mieć Miss Polonia. I wielce zdziwieni, że Miss Polonia ich nie chce. I to wina kobiet jest ogólnie. Bo kolego poza uwodzeniem, jest codzienne życie i to właśnie w tym codziennym życiu wychodzi, że ten szarmancki i uwodzicielski facet wcale taki na co dzień nie jest. Że to tylko gra. Poczytaj forum, zobacz ile takich jest przypadków. Bo może pomysł na zdobycie to mają, ale pomysłu co dalej już nie.

68

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
M?rtainn napisał/a:
TKZ napisał/a:
Baudelaire napisał/a:

Tak wlasnie myslalem. I najlepiej zeby mial w domu maszynke do robienia pieniedzy, bo jak zapierdziela to nie ma dla panci czasu:).
Typowa kobieca logika.
I teraz nasuwa mi sie pytanie: kiedy Ty zarabiasz jak ciagle chcesz siedziec z misiem?:) A moze to on ma miec pieniadze a Ty nie? Jesli tak, to co Ty w takim razie wnosisz do tej relacji?

Standardowe odpowiedzi. Ciepło, czułość, wsparcie, troske, zaangażowanie, pomysły, inwencje, partnerstwo. Tylko samiec alfa tego nie potrzebuje.

W skrocie: d*pę.

Jak by nie potrzebował to nie byłoby tu takie wysypu samozwańczych samców alfa narzekających, że żadna nie chce z nim być, a już w ogóle rozłożyć nóg.
Moja dobra koleżanka była jakiś czas z takim alfą. Bucem, chamem i prostakiem, który twierdził, że taki jest bo jest alfa i ma dużo testosteronu. No w końcu koleżanka zobaczyła jaki to buc i go zostawiła. A ten po kilku dniach przyszedł i powiedział, że daje jej ostatnią szansę. Ona go zostawiła, on jej szansę daje. Myślałem, że popuszczę ze śmiechu.

Dobrze ze nie popusciles;). Ja bym sie zastanowil nad tym, czy mowimy tu o tych co sie za alfa maja, czy o tych, co nimi w zyciu sa. Bo to jednak roznica.

69 Ostatnio edytowany przez zecior (2015-04-28 19:39:58)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
M?rtainn napisał/a:
TKZ napisał/a:
Baudelaire napisał/a:

Tak wlasnie myslalem. I najlepiej zeby mial w domu maszynke do robienia pieniedzy, bo jak zapierdziela to nie ma dla panci czasu:).
Typowa kobieca logika.
I teraz nasuwa mi sie pytanie: kiedy Ty zarabiasz jak ciagle chcesz siedziec z misiem?:) A moze to on ma miec pieniadze a Ty nie? Jesli tak, to co Ty w takim razie wnosisz do tej relacji?

Standardowe odpowiedzi. Ciepło, czułość, wsparcie, troske, zaangażowanie, pomysły, inwencje, partnerstwo. Tylko samiec alfa tego nie potrzebuje.

W skrocie: d*pę.

Jak by nie potrzebował to nie byłoby tu takie wysypu samozwańczych samców alfa narzekających, że żadna nie chce z nim być, a już w ogóle rozłożyć nóg.
Moja dobra koleżanka była jakiś czas z takim alfą. Bucem, chamem i prostakiem, który twierdził, że taki jest bo jest alfa i ma dużo testosteronu. No w końcu koleżanka zobaczyła jaki to buc i go zostawiła. A ten po kilku dniach przyszedł i powiedział, że daje jej ostatnią szansę. Ona go zostawiła, on jej szansę daje. Myślałem, że popuszczę ze śmiechu.

No i taka postawa jest w pewnym sensie pozytywna. Facet jest pewny siebie, bo nie zmienia się specjalnie dla kobiety, tylko dlatego, że dostał od niej kosza. Taki prostak nie zachowuje się w takich sytuacjach jak większość miłych frajerów, czyli nie błaga kobiety o wybaczenie. Trzyma fason do końca, ponieważ wychodzi z założenia, że ta dziewczyna na niego nie zasługuje. A skoro na niego nie zasługuje, to poszuka sobie następnej. Proste. Tak więc nawet od prostaków, chamów i buców można nauczyć się czegoś cennego.   

Sam miałem w swoim życiu podobną sytuację. Otóż pewnego dnia dziewczyna oświadczyła mi, że ze mną definitywnie zrywa, bo ,,nie chce się teraz z nikim wiązać''. Gdy oczekiwała, aż padnę na kolana i ze łzami w oczach zacznę ją prosić o kolejną szansę, powiedziałem jej stanowczo i wprost, że mam to głęboko w dupie. Skoro nie chce być ze mną dłużej, to trudno - jej strata. Dziewczyna nagle znieruchomiała niczym katatonik i opuściła szczękę aż do ziemi smile Widok bezcenny smile Wróciłem do domu trochę wkurzony i nastawiłem się na cierpliwość. Po tygodniu zaciskania zębów i walki z samym sobą otrzymałem od dziewczyny SMS-A: ,,To się stało zbyt szybko, chyba podjęłam decyzję o naszym rozstaniu zbyt pochopnie...Tęsknię za tobą...'' smile

70

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
M?rtainn napisał/a:
zecior napisał/a:

Dlaczego taki przykładowy nieudacznik, frustrat czy obleśny typ ma tkwić do końca swojego żywota w samotności albo wiązać się na siłę z kobietą, która go łaskawie zechciała, a nie z taką, której zawsze pragnął, tylko dlatego, że nie potrafi zaprezentować swojej osobowości w ciekawy sposób? I powiedz mi proszę w jaki sposób poderwałabyś SKUTECZNIE samą siebie? smile

nieudacznik, frustrat czy obleśny typ <- właśnie dlatego
Najpierw trzeba sobą coś prezentować. A my tu obserwujemy własnie wysyp frustratów (nie piszę tu personalnie o Tobie), którzy sami sobą nie prezentują wiele, a chcieli by mieć Miss Polonia. I wielce zdziwieni, że Miss Polonia ich nie chce. I to wina kobiet jest ogólnie. Bo kolego poza uwodzeniem, jest codzienne życie i to właśnie w tym codziennym życiu wychodzi, że ten szarmancki i uwodzicielski facet wcale taki na co dzień nie jest. Że to tylko gra. Poczytaj forum, zobacz ile takich jest przypadków. Bo może pomysł na zdobycie to mają, ale pomysłu co dalej już nie.

Masz trochę racji, ale twoje uwagi dotyczą przede wszystkim wyrachowanych oszustów, którzy szukają tylko jedno-nocnych przygód, a sami mają w głowie próżnię zamiast mózgu. Wydaje mi się, że tacy mężczyźni stanowią mniejszość w społeczności uwodzenia. Natomiast większość dąży do samorozwoju i samodoskonalenia się.     



Jak myślisz, co doprowadziło do tego wysypu frustratów? Właśnie problemy z kobietami. A z czego biorą się problemy facetów z kobietami? Z tego, że faceci nie potrafią zainteresować kobiet swoją osobą w ciekawy i oryginalny sposób oraz nie rozumieją kobiecej psychiki. Dlaczego z góry zakładasz, że każdy taki nieudacznik chce mieć Miss Polonia? Może chce po prostu mieć dziewczynę, ponieważ ma dosyć swojej samotności? A może chce zmienić swoje życie, aby przyciągnąć taką Miss Polonia? Bo wbrew pozorom nauka uwodzenia nie polega tylko na wkuwaniu żelaznych zasad i technik manipulacji, ale również na pracy nad samym sobą, czyli nad całościową zmianą swojego stylu życia (zmiana fryzury, zmiana ubioru, zmiana sylwetki na bardziej umięśnioną,zmiana pracy na lepszą, zmiana zainteresowań na ciekawsze niż oglądanie non stop TV itp.).

71 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-04-28 19:23:57)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Ja nic nie zakładam. Oni to sami pisali.  Oni sami pisali, że przeciętne ich nie interesują. Ja to piszę na podstawie doświadczeń choćby z tego forum.
A buc się niech nie zmienia, ale potem niech się nie dziwi, że każda go po kilku tygodniach zostawia. Buc zresztą dostał pstryczka w nos jak próbował w podobny sposób zachowywać sie w stosunku do mojej żony, bo chyba myślał, że będę mu wtórował.

72

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Pytałem jakich technik i sposobów manipulacji użyłabyś na kobiecie twojego pokroju, gdybyś była podrywającym ją facetem? Skoro ten ktoś już to zrobił, jaką masz gwarancję, że nie odbył wcześniej szkolenia z zakresu uwodzenia i nie czytał książek na ten temat? Oświeć mnie skarbnico wiedzy o relacjach damsko-męskich, bo chciałbym się dowiedzieć w jaki sposób kobieta odróżnia prawdziwego samca alfa od sztucznego samca alfa.

Złośnik przebrzydły z Ciebie wink.
Wiesz, jak tak sobie przypominam, jak wyglądały początki naszej znajomości, to nie przypominam sobie, by w ogóle którekolwiek z nas próbowało się wzajemnie podrywać. Ja byłam wtedy pół roku po zerwaniu i jeszcze goiłam swoje rany. Nasza znajomość przypominała koleżeństwo, dopiero z czasem przerodziła się w coś więcej. Myślę, że to wyszło bardzo naturalnie.
Myślę, że techniki manipulacyjne i krygowanie się w moim przypadku na niewiele by się zdały. Żeby zainteresować się facetem, muszę przede wszystkim w miarę dobrze go poznać i przekonać się, jak reaguje w różnych sytuacjach. Myślę, że ciężko byłoby mu przez cały czas udawać. Jeżeli widzę, że jest silny, stały w uczuciach i poglądach, konserwatywny, zaradny i w moim typie, to pozwalam na coś więcej.

Fascynująca dyskusja. A jak wygląda nominacja na samca alfa? Jakiś test trzeba przejść? Wejść do ciemnego pokoju pełnego samców alfa i krzyknąć ? ?ja tu kurna rządzę, a jak się nie podoba to w pysk? i wyjść bez szwanku? I co potem jakiś dyplom czy coś?

Tak, taki dyplomik jak do przedszkola - z uśmiechniętym kwiatuszkiem.

Tak wlasnie myslalem. I najlepiej zeby mial w domu maszynke do robienia pieniedzy, bo jak zapierdziela to nie ma dla panci czasu:).
Typowa kobieca logika.
I teraz nasuwa mi sie pytanie: kiedy Ty zarabiasz jak ciagle chcesz siedziec z misiem?smile A moze to on ma miec pieniadze a Ty nie? Jesli tak, to co Ty w takim razie wnosisz do tej relacji?

Nie przesadzasz trochę? Koszmarnie nadinterpretujesz moje słowa.
Po pierwsze - napisałam, że fajnie jak facet jest bogaty, ale dobrze, żeby nie popadał w pracoholizm. Sto razy bardziej wolałabym mężczyznę mniej zarabiającego, ale mającego czas na chwilę we dwoje, niż pracoholika, któremu zależy jedynie na pomnażaniu kapitału.
Po drugie - nigdzie nie napisałam, że oczekuję od mężczyzny ciągłego siedzenia ze mną. Mam własne pasje, zainteresowania, umiem sobie zorganizować czas. Ale mimo to fajnie byłoby, gdybyśmy mogli chociaż na chwilę usiąść razem i się sobą nacieszyć.

Moja dobra koleżanka była jakiś czas z takim alfą. Bucem, chamem i prostakiem, który twierdził, że taki jest bo jest alfa i ma dużo testosteronu. No w końcu koleżanka zobaczyła jaki to buc i go zostawiła. A ten po kilku dniach przyszedł i powiedział, że daje jej ostatnią szansę. Ona go zostawiła, on jej szansę daje. Myślałem, że popuszczę ze śmiechu.

Mi to by się chyla lało ze śmiechu po nogach. Buc =/= alfa.

73 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-04-28 19:30:35)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

To jest mój minus. Uwielbiam ściągać takich pseudo alfa na ziemię i przyznaję z zażenowaniem, że sprawia mi to dziką przyjemność. Niestety jest to silniejsze ode mnie.

74

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
M?rtainn napisał/a:

Ja nic nie zakładam. Oni to sami pisali.  Oni sami pisali, że przeciętne ich nie interesują. Ja to piszę na podstawie doświadczeń choćby z tego forum.

Ale też nie wszyscy, ja widzę wiele osób co jednak chciałoby być w związku w którym jest dużo uczucia.
Miss Polonii też nie oczekują więc tutaj problemu też nie ma.
Ja myślę że to rozchodzi się o to że jest pewna grupa facetów co nie potrafi zainteresować swoją osobą potencjalnej partnerki, takie osoby nie potrafią wywoływać chemii.

A nawiązując jeszcze do samego wątku to sam przyglądałem się najlepszym uwodzicielom jacy u nas są.
Min Frywolny czy Adept.
Powiem tak, już dawno rozpracowałem to iż oni robią w konia ludzi i chcą po prostu naciągnąć naiwniaków na kasę.
Wiedzą o co gra, znają się na podrywie a techniki manipulacji mają opracowane do perfekcji.
I też manipulują facetami. Ich niektóre rady są co prawda przydatne ale wszelakie kursy bym jednak odradzał.
Samcem alfa trzeba się urodzić, beta zawsze będzie betą bez względu na to jak bardzo chce być alfą.

75

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Szkół uwodzenia, jak szkół tradycyjnych sztuk walki jest całe mnóstwo i różnią się one, często znacznie, więc żeby się odnieść do tematu, musiałabym rozpatrzyć konkretną szkołę. Z punktu widzenia kobiety z jednymi nurtami w uwodzeniu zgadzam się bardziej, z innymi mniej, jeszcze z innymi - wcale...

76

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Twój komentarz jest prawdziwy w 100%. Niestety, ale my - faceci - naoglądaliśmy się komedii romantycznych i bajek Disneya, więc wierzymy w mit nieskończonej, wielkiej miłości. Co gorsza kobiety i media podsycają ten mit, mówiąc nam, że powinniśmy być dla nich romantyczni i wrażliwi. Tymczasem każdy facet, który krąży wokół kobiety jak satelita, prawi jej komplementy przez 24\h i spełnia jej wszystkie zachcianki jest dla kobiety MIĘCZAKIEM. Dlatego jego historia kończy się zawsze tak samo: dostaje kosza, a w najlepszym wypadku ląduje w szufladce z napisem PRZYJACIEL (czytaj: facet, który wysłuchuje żali kobiety i służy jej ramieniem, gdy ona chce się wypłakać, a nie ma pod ręką chusteczek). Kobieta nigdy nie powie mu wprost, że zachowuje się jak ciepła kluska, tylko wciśnie mu kit typu ,,zostańmy przyjaciółmi'', ,,nie chcę się teraz z nikim wiązać'', ,,nie mam czasu'' itepe.

No i widzisz mam teraz dylemat, bo z jednej strony cieszę się, że ktoś się ze mną zgadza i jest wspólnota poglądów, ale z drugiej nawet nie wiesz jak chciałbym nie mieć racji, by ktoś mi to pokazał i rzeczowo przekonał, że się mylę, że nie wszystkie laski są takie, że miłość to nie bajka dla grzecznych chłopców i istnieje coś ponad prawo Darwina i dobór naturalny.

Kobiety mają nad mężczyznami przewagę, ponieważ natura sprawiła, że mają w mózgu więcej ośrodków nerwowych odpowiedzialnych za czytanie mowy ciała (kobieta ma ich aż 15, a mężczyzna tylko 4). One są zwyczajnie lepsze w te klocki. Poza tym to kobieta jest tradycyjnie tą ''wybierającą'', a mężczyzna tym ''zabiegającym'' o jej uwagę. Nie musi się przed nikim płaszczyć, bo to do niej podchodzą, a nie na odwrót. Jej zadanie jest niezwykle proste: musi przetestować wszystkich ''kandydatów'', aby wybrać dla siebie najlepszy materiał genetyczny - ten uwielbiany przez większość kobiet SAMIEC ALFA smile Dlatego większość kobiet wykorzystuje ten NIERÓWNY układ sił, aby bawić się męskim zainteresowaniem. Na przykład gdy kobieta widzi, że facet jest zbyt napalony, za bardzo się stara, to traci (a właściwie zabiera mu sprzed nosa) zainteresowanie jego osobą w myśl zasady ''łatwo przyszło, łatwo poszło''. Niektóre cwaniary nawet specjalnie flirtują z obcym mężczyzną na oczach takiego napaleńca, aby wzbudzić w nim zazdrość. Inne z kolei traktują takiego faceta jak służącego. Doją go jak krowę, jednocześnie mamiąc mu oczy obietnicą randki lub seksu (oczywiście nigdy tak się nie stanie smile ): ,,skoro frajer kupuje mi te wszystkie dary i prezenty oraz oferuje mi darmową podwózkę do domu, dlaczego miałabym z tego nie korzystać? Mamy teraz kryzys gospodarczy i wszystko jest takie drogie...smile ''

Tak to prawda. Tylko, że ludzkość wypracowała sobie sposób radzenia sobie z tym, cywilizacja przezwyciężyła dobór naturalny, bo swatano ludzi z podobnych środowisk czy majątku, ale o różnych temperamentach, poziomie inteligencji co zapewniało różnorodność i jako taką pewność na znalezienie kogoś(co nie zmieniało faktu, że facet przecież mógł i wtedy się rozwijać, by zostać lepszą partią). Tylko, że nadszedł XXI wieku, a faceci zostali mentalnie w XIX wieku, z takimi staromodnymi głupstwami jak honor czy troska o kobiety. Za to wyemancypowałyście i poszłyście na przód, a tak naprawdę cofnęłyście się do jaskiń. Co tam takie rzeczy jak inteligencja, ambicja, odpowiedzialność skoro wam mimo wieków rozwoju cywilizacyjnego marzy się facet, który z maczugą upoluje wam mamuta.
Ale nie martwcie się faceci się dostosowują i albo mamy masę napakowanych koksów z pustką w głowie(nie utrwalam stereotypu, bo sam znam takiego kolesia, który ćwiczy i jest zaradny i w ogóle, ale dziewczyny brak) albo Justinów Bieberów, którzy wiedzą na czym polega kobieca wrażliwość, więc tworza głupowate piosenki o miłości, ale jednak nie są tacy głupi, by w nie wierzyć. W ogóle z moich obserwacji wynika, że wręcz inteligencja jest zwalczana i jako negatywna cecha będzie odpadała coraz bardziej w doborze naturalnym.

nieudacznik, frustrat czy obleśny typ <- właśnie dlatego
Najpierw trzeba sobą coś prezentować. A my tu obserwujemy własnie wysyp frustratów (nie piszę tu personalnie o Tobie), którzy sami sobą nie prezentują wiele, a chcieli by mieć Miss Polonia. I wielce zdziwieni, że Miss Polonia ich nie chce. I to wina kobiet jest ogólnie. Bo kolego poza uwodzeniem, jest codzienne życie i to właśnie w tym codziennym życiu wychodzi, że ten szarmancki i uwodzicielski facet wcale taki na co dzień nie jest. Że to tylko gra. Poczytaj forum, zobacz ile takich jest przypadków. Bo może pomysł na zdobycie to mają, ale pomysłu co dalej już nie.

Ofc, najlepiej zaszufladkować, bo jak nie ma dziewczyny to frustrat i w ogóle frajer i do niczego. Jak już powiedziałem znam kolesia, który będąc w moim wieku ćwiczy, zarabia trochę grosza, jest zaradny, imo niebrzydki, ma tez poczucie humoru. I co z tego skoro laski go odrzucają, za to gdy naćpane zero opowie dowcip to zawsze rozlegają się śmichy chichy. Takich kolesi jest więcej, ale powoli się uczymy, że nie ma się co obrażać tylko trzeba chwycić za maczugę, by posiadać dziewczynę(zaznaczmy posiadać) jako kosztowny i często kłopotliwy wyznacznik miejsca powyżej dna hierarchii społecznej. I takiemu facetowi, kiedy straci już złudzenia co do istnienia bajeczki o nazwie miłość zostaje wybór. Odpuścić sobie dziewczyny, zostać pariasem społeczeństwa(no bo przecież musi z nim być coś nie tak) względnie księdzem albo poczytać kilka poradników, wykorzystać swoją inteligencję i manipulować, a potem zaliczać.

77 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-04-28 20:36:29)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Chciałbym zwrócić uwagę, że to nie ja pierwszy użyłem tych określeń tylko się do nich odniosłem.
Stereotypy. Właśnie to jest problem. Tak jak z tą siłownią. Że na siłowni są tylko tępe koksy. Jeśli moi znajomi wykładowcy to tępe koksy, jeśli ja ze swoją pozycją i wykształceniem jestem tępym koksem to ok. Niech nim będę. I potem jeden z drugim mówi. Zobaczcie, zobaczcie ten wielki tępy koks (nie znając go) ma dziewczynę a ja nie mam. Tylko potem się okazuje, że ten wielki tępy koks to dr inż. i wykłada ja uczelni grafikę inżynierską i fizykę. Do tego właśnie prowadzą stereotypy i szufladkowanie, czego swoim postem umyślnie chciałem dowieść.
Ja tam nie uważam, żeby honor to było coś złego. Wręcz przeciwnie. Uważam, że honor jest bardzo ważny. Dla mnie jest jedną z podstaw. I np. dzięki temu, że mam swój honor to on nie pozwala mi zdradzić swojej żony chociaż była ku temu okazja i to nie jedna. To, że coś przyrzekałem jest dla mnie na tyle ważne, że nigdy tego nie zrobię. Ja uważam wręcz przeciwnie. Że problemem dzisiejszych czasów jest właśnie brak honoru, brak zasad i przyzwolenie na ludzką głupotę. Momentami wręcz jej gloryfikowanie i uważanie za coś fajne, coś co jest cool.
Masz chłopie dopiero 19 lat. Jak już pisałem w kilku tematach, teraz są trochę inne czasy. Kiedyś ludzie w tym wieku już tworzyli poważne związki, brali ślub. Teraz ta granica się przesunęła. Jak pisałem też nie mam w zasadzie znajomych, którzy by byli samotni, a jeśli już są to nieliczni i tylko dlatego że tak wybrali. Ale większość poważne związki zaczęło tak w wieku 24-25 lat czyli na studiach lub nawet po nich.
I wybacz. Jeśli ktoś pisze, żeby manipulować żeby zaliczać to ja mu serdecznie życzę żeby mu ta manipulacja wyszła bokiem.

78

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Ja tam nie uważam, żeby honor to było coś złego. Wręcz przeciwnie. Uważam, że honor jest bardzo ważny. Dla mnie jest jedną z podstaw. I np. dzięki temu, że mam swój honor to on nie pozwala mi zdradzić swojej żony chociaż była ku temu okazja i to nie jedna. To, że coś przyrzekałem jest dla mnie na tyle ważne, że nigdy tego nie zrobię. Ja uważam wręcz przeciwnie. Że problemem dzisiejszych czasów jest właśnie brak honoru, brak zasad i przyzwolenie na ludzką ]
głupotę. Momentami wręcz jej gloryfikowanie i uważanie za coś fajne, coś co jest cool.

Z ust mi to wyjąłeś. W pełni się z tym zgadzam i... ubolewam. Niestety dojrzałego mężczyzny z honorem ze świecą szukać. Współcześnie ludzie są wychowywani do dążenia za przyjemnością - za wszelką cenę. Nie potrafią poświęcać się ani niczego o sobie wymagać. Wierność jest wręcz niemodna. Wielkie brawa dla Ciebie, Martainn. Generalnie uważam, że straszna Ciebie menda, ale jednak jesteś prawdziwym skarbem.

79

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Zaraz tam menda. Po prostu piszę co mi leży na wątrobie. Możesz czasem zbyt dosadnie, ale walczę z tym. Uwierz. Na żywo też taki jestem. Ale mimo tego każdy wie, że jak coś się dzieje to może na mnie liczyć.

80

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
5025 napisał/a:

Ja tam nie uważam, żeby honor to było coś złego. Wręcz przeciwnie. Uważam, że honor jest bardzo ważny. Dla mnie jest jedną z podstaw. I np. dzięki temu, że mam swój honor to on nie pozwala mi zdradzić swojej żony chociaż była ku temu okazja i to nie jedna. To, że coś przyrzekałem jest dla mnie na tyle ważne, że nigdy tego nie zrobię. Ja uważam wręcz przeciwnie. Że problemem dzisiejszych czasów jest właśnie brak honoru, brak zasad i przyzwolenie na ludzką ]
głupotę. Momentami wręcz jej gloryfikowanie i uważanie za coś fajne, coś co jest cool.

Z ust mi to wyjąłeś. W pełni się z tym zgadzam i... ubolewam. Niestety dojrzałego mężczyzny z honorem ze świecą szukać. Współcześnie ludzie są wychowywani do dążenia za przyjemnością - za wszelką cenę. Nie potrafią poświęcać się ani niczego o sobie wymagać. Wierność jest wręcz niemodna. Wielkie brawa dla Ciebie, Martainn. Generalnie uważam, że straszna Ciebie menda, ale jednak jesteś prawdziwym skarbem.

Ponieważ Cie lubię napiszę coś takiego.Czy istnieje jakaś definicja samca alfa?Kim jest ów samiec?Nie  napisz mi tylko,że to facet co ma dobre samochody,chodzi w marynarce,dobrze pachnie,wie co to fryzjerka i ma zawsze paznokcie zrobione lepiej niż dziewczyna.Bo to to ja mam a się za takiego nie uważam.Uważam,iż jestem normalnym wesołym facetem lubiącym kobiety ale dobre granice smaku jakieś są i nigdy ich nie przekroczyłem bo mam żonę,którą(przy pomocy brata i obecnego szwagra w końcu jego siostra) z tłumu wyłowiłem i bardzo ją kocham.Ale jeśli chcesz powiem Ci swoje zdanie na ten temat jeśli będziesz chciała posłuchać.

81

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Martainn, mam nadzieję, że zrozumiałeś, że to z mendą to było pieszczotliwie wink.

Czy istnieje jakaś definicja samca alfa?Kim jest ów samiec?Nie  napisz mi tylko,że to facet co ma dobre samochody,chodzi w marynarce,dobrze pachnie,wie co to fryzjerka i ma zawsze paznokcie zrobione lepiej niż dziewczyna.

Samiec alfa:
- wie, czego chce i wie, jak to osiągnąć;
- dąży do realizacji swoich pragnień (więc nie jest frustratem);
- jest ambitny i umiejętnie podnosi sobie poprzeczkę;
- pracuje nad swoimi wadami;
- jest głową rodziny. Jest spokojny, zrównoważony, mądry i wyrozumiały, ale jednocześnie stanowczy;
- jest odpowiedzialny. Nie ucieka od problemów i ponosi konsekwencje swoich wyborów;
- umie powiedzieć "proszę", "dziękuję" i "przepraszam";
- twardo stąpa po ziemi, jest dla swojej partnerki wsparciem i zawsze służy silnym ramieniem, na którym ta może się oprzeć;
- nie jest egoistą w łóżku;
- jest zaradny życiowo i ma dobrą pracę;
- jest dobrze i elegancko ubrany.

Jeszcze parę cech ode mnie:
- wierzy w Boga;
- broda mile widziana <3
- bardzo wysoki wzrost, umięśniona sylwetka;
- trenuje sztuki walki;
- czyta ambitną literaturę;
- jest dobry z dziedzin, w których ja jestem nogą;
- nieustannie mi imponuje, zachwyca swoją inteligencją, charakterem i sposobem bycia;
- lubi Harry'ego Pottera.

Czyli wypisz wymaluj mój facet (nie zgadza się jedynie broda i umięśniona sylwetka, ale nie można mieć wszystkiego). big_smile

82

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
M?rtainn napisał/a:

Ja tam nie uważam, żeby honor to było coś złego. Wręcz przeciwnie. Uważam, że honor jest bardzo ważny. Dla mnie jest jedną z podstaw. I np. dzięki temu, że mam swój honor to on nie pozwala mi zdradzić swojej żony chociaż była ku temu okazja i to nie jedna. To, że coś przyrzekałem jest dla mnie na tyle ważne, że nigdy tego nie zrobię. Ja uważam wręcz przeciwnie. Że problemem dzisiejszych czasów jest właśnie brak honoru, brak zasad i przyzwolenie na ludzką głupotę. Momentami wręcz jej gloryfikowanie i uważanie za coś fajne, coś co jest cool.

Tutaj się zgodzę, te czasy wręcz cechują się brakiem honoru i zasad a kiedyś byłoby to nie do pomyślenia.
Niestety ale przez społeczność osoba samotna po 20stce to już ktoś z kim na pewno coś jest nie tak a co dopiero mówiąc o osobach starszych.
Dzisiaj kasa, sex i ogólna rozpusta jest na topie a wartości i zasady poszły do lamusa.


M?rtainn napisał/a:

Masz chłopie dopiero 19 lat. Jak już pisałem w kilku tematach, teraz są trochę inne czasy. Kiedyś ludzie w tym wieku już tworzyli poważne związki, brali ślub. Teraz ta granica się przesunęła. Jak pisałem też nie mam w zasadzie znajomych, którzy by byli samotni, a jeśli już są to nieliczni i tylko dlatego że tak wybrali. Ale większość poważne związki zaczęło tak w wieku 24-25 lat czyli na studiach lub nawet po nich.

Tylko zasadniczą różnicą jest to jak ktoś ma jakieś tam powodzenie i umyślnie czeka aż będzie gotowy na związek a osobą która nigdy żadnego zainteresowania u płci przeciwnej nie wzbudzała.
Po prostu ciężko jest uwierzyć że za te +/- 5 lat nagle sytuacja diametralnie się odmieni i taka osoba normalnie będzie miała okazje kogoś poznać.

83

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
5025 napisał/a:

Pytałem jakich technik i sposobów manipulacji użyłabyś na kobiecie twojego pokroju, gdybyś była podrywającym ją facetem? Skoro ten ktoś już to zrobił, jaką masz gwarancję, że nie odbył wcześniej szkolenia z zakresu uwodzenia i nie czytał książek na ten temat? Oświeć mnie skarbnico wiedzy o relacjach damsko-męskich, bo chciałbym się dowiedzieć w jaki sposób kobieta odróżnia prawdziwego samca alfa od sztucznego samca alfa.

Złośnik przebrzydły z Ciebie wink.
Wiesz, jak tak sobie przypominam, jak wyglądały początki naszej znajomości, to nie przypominam sobie, by w ogóle którekolwiek z nas próbowało się wzajemnie podrywać. Ja byłam wtedy pół roku po zerwaniu i jeszcze goiłam swoje rany. Nasza znajomość przypominała koleżeństwo, dopiero z czasem przerodziła się w coś więcej. Myślę, że to wyszło bardzo naturalnie.
Myślę, że techniki manipulacyjne i krygowanie się w moim przypadku na niewiele by się zdały. Żeby zainteresować się facetem, muszę przede wszystkim w miarę dobrze go poznać i przekonać się, jak reaguje w różnych sytuacjach. Myślę, że ciężko byłoby mu przez cały czas udawać. Jeżeli widzę, że jest silny, stały w uczuciach i poglądach, konserwatywny, zaradny i w moim typie, to pozwalam na coś więcej.

Wiem, staram się smile Tak ci się tylko wydaje, bo oceniasz wszystko z kobiecej perspektywy. Po prostu facet był konkretny i zamiast prowadzić z tobą non stop gadkę szmatkę o różnych pierdołach, przeszedł szybko do konkretów, czyli flirtował z tobą i eskalował na tobie dotyk fizyczny. Dzięki takiemu podejściu, wyleczył twoje rany z prędkością światła. Jesteś raczej kobietą, która wie, czego chce, więc nie czujesz mięty do uległych mężczyzn. Poza tym czasami jesteś otwarta na ludzi i towarzyska, a czasami jest ci lepiej z samą sobą. 

Wasza znajomość raczej nie mogła przypominać typowego koleżeństwa, ponieważ gdybyś zaszufladkowała tego faceta jako kolegę już na starcie, traktowałabyś go zawsze jako mężczyznę z którym świetnie ci się rozmawia na milion tematów, ale nie czujesz do niego chemii. Niektórym osobom z twojego otoczenia może się wydawać, że potrzebujesz Bóg wie ile czasu, aby zaakceptować kogoś nowego w swoim życiu. Mogą tak myśleć, bo chcesz kogoś dobrze poznać zanim tej osobie zaufasz w 100%. Wynika to z twojej natury odkrywcy. Ale wydaje mi się, że twoje zachowanie wynika raczej z faktu, że jesteś wybredna i wymagająca. Szukasz silnego mężczyzny, który mógłby być dla ciebie opoką w trudnych chwilach i wesprzeć ciebie gdy masz zły dzień. Ale ten mężczyzna nie może być ofermą. Musi mieć silny charakter, czyli musi wiedzieć czego chce.

84 Ostatnio edytowany przez 5025 (2015-04-28 21:29:19)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Niestety ale przez społeczność osoba samotna po 20stce to już ktoś z kim na pewno coś jest nie tak a co dopiero mówiąc o osobach starszych.

Że jak? Ja w pierwszy poważny związek weszłam w wieku 23 lat i nigdy nie usłyszałam żadnego przykrego słowa na ten temat.

Tak ci się tylko wydaje, bo oceniasz wszystko z kobiecej perspektywy. Po prostu facet był konkretny i zamiast prowadzić z tobą non stop gadkę szmatkę o różnych pierdołach, przeszedł szybko do konkretów, czyli flirtował z tobą i eskalował na tobie dotyk fizyczny. Dzięki takiemu podejściu, wyleczył twoje rany z prędkością światła.

Nie, to nie przebiegało w ten sposób. Moje rany z poprzedniego związku nadal nie są do końca wyleczone. Sama nad tym pracuję, wychodząc z założenia, że najpierw muszę posprzątać własne podwórko, zanim kogoś na nie wpuszczę.
Dotyku fizycznego nie było.

Ale wydaje mi się, że twoje zachowanie wynika raczej z faktu, że jesteś wybredna i wymagająca. Szukasz silnego mężczyzny, który mógłby być dla ciebie opoką w trudnych chwilach i wesprzeć ciebie gdy masz zły dzień. Ale ten mężczyzna nie może być ofermą. Musi mieć silny charakter, czyli musi wiedzieć czego chce.

Bo jestem. Zdecydowanie bardziej wolę być sama, niż być z byle kim. Bynajmniej nie uważam, że to zła cecha.

85

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Gdybym dowiedziała się,że mój facet przeszedł kurs bycia samcem alfa to zabiłabym go śmiechem.
A moja sucz takiego samca alfa obszczekałaby ...dupą.

86

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
5025 napisał/a:

Że jak? Ja w pierwszy poważny związek weszłam w wieku 23 lat i nigdy nie usłyszałam żadnego przykrego słowa na ten temat.

A ja wręcz przeciwnie, mam 21 lat obecnie a już pewne dosyć nieciekawe opinie słyszałem.

87

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

A ja wręcz przeciwnie, mam 21 lat obecnie a już pewne dosyć nieciekawe opinie słyszałem.

To się do tego nawet nie przyznawaj. Tylko mięczaki przejmują się opinią innych. Samce alfa na pewno nie.

88 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-04-28 21:35:37)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

No to dziwne nastały czasy. Ale jak ja miałem tyle lat co Ty a było to całkiem niedawno to jakieś 80% znajomych nie było w żadnych związkach. Ja tam byłem, ale ja byłem WYJĄTKIEM. Przez lata często jedyną parą byłem ja i moja żona. Reszta była sama albo po prostu z koleżankami.

89 Ostatnio edytowany przez Tom94 (2015-04-28 22:24:33)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
5025 napisał/a:

A ja wręcz przeciwnie, mam 21 lat obecnie a już pewne dosyć nieciekawe opinie słyszałem.

To się do tego nawet nie przyznawaj. Tylko mięczaki przejmują się opinią innych. Samce alfa na pewno nie.

Ja się nie przejmuję bo nie ma kim a że wiedzą to min stąd że widzą że po osiedlu chodzę sam a każdy w parach.


Martainn napisał/a:

No to dziwne nastały czasy. Ale jak ja miałem tyle lat co Ty a było to całkiem niedawno to jakieś 80% znajomych nie było w żadnych związkach. Ja tam byłem, ale ja byłem WYJĄTKIEM. Przez lata często jedyną parą byłem ja i moja żona. Reszta była sama albo po prostu z koleżankami.

To coś mi mówi że obecnie jest na odwrót i teraz 80% osób jest w związkach a ja jestem tym samotnym wyjątkiem :D

90

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
5025 napisał/a:

Martainn, mam nadzieję, że zrozumiałeś, że to z mendą to było pieszczotliwie wink.

Czy istnieje jakaś definicja samca alfa?Kim jest ów samiec?Nie  napisz mi tylko,że to facet co ma dobre samochody,chodzi w marynarce,dobrze pachnie,wie co to fryzjerka i ma zawsze paznokcie zrobione lepiej niż dziewczyna.

Samiec alfa:
- wie, czego chce i wie, jak to osiągnąć;
- dąży do realizacji swoich pragnień (więc nie jest frustratem);
- jest ambitny i umiejętnie podnosi sobie poprzeczkę;
- pracuje nad swoimi wadami;
- jest głową rodziny. Jest spokojny, zrównoważony, mądry i wyrozumiały, ale jednocześnie stanowczy;
- jest odpowiedzialny. Nie ucieka od problemów i ponosi konsekwencje swoich wyborów;
- umie powiedzieć "proszę", "dziękuję" i "przepraszam";
- twardo stąpa po ziemi, jest dla swojej partnerki wsparciem i zawsze służy silnym ramieniem, na którym ta może się oprzeć;
- nie jest egoistą w łóżku;
- jest zaradny życiowo i ma dobrą pracę;
- jest dobrze i elegancko ubrany.

Jeszcze parę cech ode mnie:
- wierzy w Boga;
- broda mile widziana <3
- bardzo wysoki wzrost, umięśniona sylwetka;
- trenuje sztuki walki;
- czyta ambitną literaturę;
- jest dobry z dziedzin, w których ja jestem nogą;
- nieustannie mi imponuje, zachwyca swoją inteligencją, charakterem i sposobem bycia;
- lubi Harry'ego Pottera.

Czyli wypisz wymaluj mój facet (nie zgadza się jedynie broda i umięśniona sylwetka, ale nie można mieć wszystkiego). big_smile

Ok sztuk walki nie trenuje ale sypnąć ze łba umiem konkretnie samouk powiedzmy z młodości.
Nie mam brody,nie lubię i nie oglądałem Harrego Pottera ambitna literatura jaka?Nie chcę nikogo zachwycać bo po co?
Dobrze ale do rzeczy kolega mojej żony taki 33 latek jak ona.Chłopak mający bogatych rodziców dobre sportowe BMW cabrio(zawsze się wpada pochwalić) imponuje mojej małżonki koleżankom  jest wysoki,przystojny(naprawdę) wykształcony,pewny siebie laski jak go widzą faktycznie głupieją.Dotychczasowym jego osiągnięciem jest to,ze zrobił 3 dzieci każde z inną po czym rodzice płacą za niego alimenty ale fakt można powiedzieć jest tym samcem alfa bo się kleją następne mając nadzieję.To obraz dzisiejszego samca alfa powiedzmy realnego.
Ponieważ naszło mnie dziś na Ewę Demarczyk wiec sobie zaznaczyłem kilka utworów na youtobe razem z obrazami powiedzmy.I dotarłem do takiej piosenki "Niebo złote Ci otworzę" i pomyślałem o tym co tu napisaliście.Popatrzyłem na to posłuchałem i powiem tak popytajcie waszych dziadków i babć kim jest samiec i samica alfa ale taka/i prawdziwy/a.
Po prostu nie ma żadnego porównania wtedy trzeba było pokazać "jaja" dziś co można pokazać chyba tylko harmonijkę z kieszeni jak dla mnie ciut mało.

91

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Dobrze ale do rzeczy kolega mojej żony taki 33 latek jak ona.Chłopak mający bogatych rodziców dobre sportowe BMW cabrio(zawsze się wpada pochwalić) imponuje mojej małżonki koleżankom  jest wysoki,przystojny(naprawdę) wykształcony,pewny siebie laski jak go widzą faktycznie głupieją.Dotychczasowym jego osiągnięciem jest to,ze zrobił 3 dzieci każde z inną po czym rodzice płacą za niego alimenty ale fakt można powiedzieć jest tym samcem alfa bo się kleją następne mając nadzieję.To obraz dzisiejszego samca alfa powiedzmy realnego.

Nie, to jest samiec omega, który bardzo chciałby być samcem alfa. To coś jak buty marki Adidas i Abibas - niby to i to but, a różnica jest diametralna.

92

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
5025 napisał/a:

Dobrze ale do rzeczy kolega mojej żony taki 33 latek jak ona.Chłopak mający bogatych rodziców dobre sportowe BMW cabrio(zawsze się wpada pochwalić) imponuje mojej małżonki koleżankom  jest wysoki,przystojny(naprawdę) wykształcony,pewny siebie laski jak go widzą faktycznie głupieją.Dotychczasowym jego osiągnięciem jest to,ze zrobił 3 dzieci każde z inną po czym rodzice płacą za niego alimenty ale fakt można powiedzieć jest tym samcem alfa bo się kleją następne mając nadzieję.To obraz dzisiejszego samca alfa powiedzmy realnego.

Nie, to jest samiec omega, który bardzo chciałby być samcem alfa. To coś jak buty marki Adidas i Abibas - niby to i to but, a różnica jest diametralna.

Wiesz co dla mnie jest po prostu kolegą mojej żony toleruje go moi kumple zawsze się z niebo nabijają na co zwróciłem im uwagę bo nieładnie jest się z kogoś nabijać.
A wracając do tematu to ciarki po plecach chodzą jak tak kobieta śpiewała ten wiersz Baczyńskiego
Długa wijącą się wstęgą głos ciepły w powietrzu stygnie,
aż jego dosięgnie w zmroku i szept przy ustach usłyszy.
"Kochany" - szumi piosenka i głowę owija mu, dzwoni
jak włosów miękkich smugą, lilie z niej pachną tak mocno,
że on, pochylony nad śmiercią, zaciska palce na broni,
i wstaje i jeszcze czarny od pyłu bitwy - czuję,
że skrzypce grają w nim cicho, więc idzie ostrożnie powoli,
jakby po nici światła, przez morze szumiące zmroku
i coraz bliższa jest miękkość podobna do białych obłoków,
aż się dopełnia przestrzeń i czuje jej głos miękki
stojący w ciszy olbrzymiej na wyciągniecie ręki.
"Kochany" - szumi piosenka, więc wtedy obejmą ramiona

Las nocą rośnie. Otchłań otwiera
usta ogromne, chłonie i ssie.

Przeszli, przepadli; dym tylko dusi
i krzyk wysoki we mgle, we mgle.

Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne - obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi.
Jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył.
Mnie ten fragment po prostu powala.

93 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-29 00:51:18)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Słodko-kwaśny,
Tego się właśnie obawiałem. Dlatego prosiłem, żebyś podawał, ile masz chłopie w danym momencie na liczniku big_smile

Śpij dobrze, wszystko będzie ok.

94

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

a ja mysle sobie tak:

takie kursy/szkolenia sa dla panow, ktorzy chca "wywolac chemie" u kobiety, czyli nie zostac przyjacielem.
chodzi chyba generalnie o "poderwanie", a nie o poznanie kobiety. dlatego z zasady takie kursy nie moga byc skuteczne dla pewnego rodzaju kobiet- takich, ktore nie maja motylkow, tylko przywiazuja sie/pokochuja z czasem.
dla kobiety , ktora wywodzi uczucia z przyjazni, wiezi, przywiazania, taki manipulant/kursant bedzie po prostu smieszny.
on sie napina, zeby wedlug programu na ktorej tam randce przekroczyc pewne granice, albo "eskalowac dotykiem", a ona sie dziwi, co mu odbilo...
te gierki, niedomowienia, nie wywoluja zadnej chemii, przyciagania, tylko chec skierowania na terapie..


miewalam do czynienia z panami, ktorzy pytali mnie o efekty, zastosowanych technik- zalosne.

95

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Woli do działania, determinacji, inteligencji, umiejętnej konfrontacji (a konfrontacji w ogóle), nie nauczysz się na żadnym kursie. Nauczysz się może pewnego rodzaju fizycznej emulacji zachowania dominującego. Ale to nadal nie będzie pewność siebie wynikająca z wewnętrznej konstytucji i lat doświadczeń (bo to rzeczywiście są niezliczone popełnione błędy, dystans, nauka i determinacja). Zapytaj Slodko-Kwaśnego - ile razy i jak się potknął i czy mu to przeszkodziło.
Na ulicy, w tłumie czy na dyskotece to może i takie szkolenie przyniesie efekty. Ale nie zadziała w konfrontacji z facetami, którzy niczego udowadniać ani udawać nie muszą. Jeśli chcesz do czegoś dojść, a takie jest założenie, to prędzej czy później ich spotkasz.

Seks, związki i uczucia - dla jednych ważniejsze dla drugich mniej - nie są wyznacznikiem osobowości samca A. Samorealizacja to chyba najwazniejszy trop.
Na moje oko podrywanie kobiet nie ma wiele wspólnego z samcem A.

96

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Otóż to. Pewne osoby chyba jednak nie widzą różnicy, między "pracą nad sobę" i autentycznym zmienianiem samego siebie, a stosowaniem manipulacji i udawanie kogoś kim nie sa. To i tak prędzej czy później wyjdzie. A znam takich co to się podniecali tymi metodami, na jakieś szkolenia jeździli.... tyle że to nic nie dało.

97

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Chciałbym zwrócić uwagę, że to nie ja pierwszy użyłem tych określeń tylko się do nich odniosłem.
Stereotypy. Właśnie to jest problem. Tak jak z tą siłownią. Że na siłowni są tylko tępe koksy. Jeśli moi znajomi wykładowcy to tępe koksy, jeśli ja ze swoją pozycją i wykształceniem jestem tępym koksem to ok. Niech nim będę. I potem jeden z drugim mówi. Zobaczcie, zobaczcie ten wielki tępy koks (nie znając go) ma dziewczynę a ja nie mam. Tylko potem się okazuje, że ten wielki tępy koks to dr inż. i wykłada ja uczelni grafikę inżynierską i fizykę. Do tego właśnie prowadzą stereotypy i szufladkowanie, czego swoim postem umyślnie chciałem dowieść.
Ja tam nie uważam, żeby honor to było coś złego. Wręcz przeciwnie. Uważam, że honor jest bardzo ważny. Dla mnie jest jedną z podstaw. I np. dzięki temu, że mam swój honor to on nie pozwala mi zdradzić swojej żony chociaż była ku temu okazja i to nie jedna. To, że coś przyrzekałem jest dla mnie na tyle ważne, że nigdy tego nie zrobię. Ja uważam wręcz przeciwnie. Że problemem dzisiejszych czasów jest właśnie brak honoru, brak zasad i przyzwolenie na ludzką głupotę. Momentami wręcz jej gloryfikowanie i uważanie za coś fajne, coś co jest cool.
Masz chłopie dopiero 19 lat. Jak już pisałem w kilku tematach, teraz są trochę inne czasy. Kiedyś ludzie w tym wieku już tworzyli poważne związki, brali ślub. Teraz ta granica się przesunęła. Jak pisałem też nie mam w zasadzie znajomych, którzy by byli samotni, a jeśli już są to nieliczni i tylko dlatego że tak wybrali. Ale większość poważne związki zaczęło tak w wieku 24-25 lat czyli na studiach lub nawet po nich.
I wybacz. Jeśli ktoś pisze, żeby manipulować żeby zaliczać to ja mu serdecznie życzę żeby mu ta manipulacja wyszła bokiem.

Chyba zostałem źle zrozumiany. Po pierwsze jak napisałem wcześniej na własnych doświadczeniach wiem, że generalizacja koks = tępak jest krzywdząca i nie ma wiele wspólnego z realiami. Nabranie mięśni to o ile ma się możliwości(trochę grosza, ale znowu nie kokosy, by móc zdobyć na początku wiedzę co i jak, a potem wprowadzać ją w życie) nie jest nadludzkim wysiłkiem.
Co do honoru nigdzie nie napisałem, że to wada. Tylko, że w dzisiejszych czasach może być tak postrzegany, ponieważ jest niepraktyczny i nierozumiany zwłaszcza u kobiet niestety. O co mi chodzi - kiedyś właśnie u mężczyzn stawiano na honor, odpowiedzialność też stanowczość, uznawano to za cechy prawdziwego faceta. Za to u kobiet stawiano na troskę, wrażliwość, dawanie wsparcia. I to się uzupełniało. A teraz te cechy zwłaszcza u kobiet są wręcz zwalczane, panuje powszechne przyzwolenie na zdradę, zmianę partnera, bo mi się odwidziało itp... A faceci się do tego dostosowują, bo co mają robić jeśli dla niego kocham cię coś znaczy, a dziewczyny potrafią mówić tak co miesiąc do innego, bo to dla nich nic nie znaczące słówko. Kiedyś nie wyobrażano sobie czegoś takiego jak rozwód, może trwanie w toksycznych związkach po 30 lat to nie było najlepsze rozwiązanie, ale czy to co jest teraz jest lepsze. Że parom nawet nie chce się walczyć, bo przecież poszukam sobie innego. Pominę już fakt, że jak się w związku nie układa to zawsze koniec końców wina spada na faceta(jak był za opiekuńczy, za bardzo się starał - frajer, ciepła klucha, itp... , jeśli miał pannę gdzieś, olewał, zaniedbywał - to samo). A kobiety już nic nie muszą, nic nie mogą, np. facet musi przynosić pieniądze, utrzymywać dom, a kobieta już nie ma społecznego nacisku, by miała dzieci. Zgodzę się, że nasze czasy to czasy rozbuchanego egoizmu, ale która płeć w nim przoduje?

Otóż to. Pewne osoby chyba jednak nie widzą różnicy, między "pracą nad sobę" i autentycznym zmienianiem samego siebie, a stosowaniem manipulacji i udawanie kogoś kim nie sa. To i tak prędzej czy później wyjdzie. A znam takich co to się podniecali tymi metodami, na jakieś szkolenia jeździli.... tyle że to nic nie dało.

To też nie chodzi o to. Warto i trzeba pracować nad sobą, ale też jakaś zewnętrzna motywacja, by się przydała, co się dziwić, że gdy tego brak, to człowiek, który np. nie lubi siłowni, ale to robi, bo wie, że nie wygląda najlepiej rzuci to w cholerę. Współczesny facet wie, że nie może jak spotka dziewczynę powiedzieć jej, że pracuje nad sobą, że nie jest idealny, ale ma motywację, że nie jest żadnym alfą, ale walczy by nie być omegą. On ma być alfa tu i teraz. Padła tutaj cała lista jaki ma być facet idealny. A zapytam się was kobiety, jaka waszym zdaniem powinna być idealna kobieta. Czy wystarczy żeby leżała i pachniała i łaskawie czasem wynagrodziła starania swojego faceta dopóki jej się to nie znudzi.

Był tu na forum taki temat(sam się w nim udzieliłem) o kompleksach. I myślę, że tutaj jest klucz. Jak kobieta ma kompleksy to znajdzie się mnóstwo facetów skłonnych jej pomóc w walce z nimi będąc w związku. A znajdźcie mi kobietę, która pomoże facetowi z kompleksami z nich wyjść. Pogadać na forum czy nawet w realu - tak, bo to nic nie kosztuje. Ale związek, no proszę cię. I nie ma znaczenia czy facet faktycznie jest ostatnią ofermą czy może i jest, ale stara się z tym walczyć. Dla kobiety to jedno i to samo, ma być alfa.

98

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Musiałbym żony zapytać, w końcu to pytania skierowane do kobiet. Jak wróci to jej ten post pokażę i coś naskrobię.

99

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Spróbujmy to uporządkować.

Honor jest często mylony z system obietnic i ich późniejszego dotrzymywania. Ja to gdzieś już napisałem. Od małego jesteśmy uczeni (my faceci), że masz coś mamie, cioci, koleżance, etc obiecać, a potem słowa dotrzymać. Bo jak nie to dupa nie mężczyzna z ciebie będzie. Taki biedny chłopak, wchodząc w dorosłość, ciągle widzący się oczami tych obiecaj-bo-zobaczysz-matek-etc, robi sobie i innym tym zdegenerowanym ?honorem? dziurę w brzuchu.
Realizowanie czyichś próśb i zachcianek ?pod groźbą? nie ma nic z honorem wspólnego. Tak jak zmuszanie innych (także siebie) do różnych deklaracji w imię ?honoru?. To jest wręcz amoralne.

Kobiety troszczą się, dają ciepło i wsparcie. Ale nie wszystkie, nie zawsze i nie każdemu. Oczekujesz codziennej pielęgnacji w zamian za swoje deklaracje. A to za mało. W jakiś sposób musisz być cenny, wymiana musi być praktyczna. Oczekiwanie, że skoro Ty deklarujesz rzeczy, to dostaniesz czego chcesz jest albo dziecinne albo amoralne.

Ludzie coraz więcej widzą i rozumieją. Rozumieją przede wszystkim, że mają wybór znacznie większy niż przypuszczali. Że mogą pokierować swoimi wyborami lepiej, że ich życie może być lepsze jakościowo. Postawa ?jestem jaki jestem, mi się też należy?, jest postawą roszczeniową. Ciągle spotykam młodych facetów, którzy patrząc w ten sposób widzą wszystko do góry nogami, dosłownie. Związki ? ja będę kochał a ona ma dawać, praca ? przecież jestem świetny, staż - nie dam się wykorzystywać, własne błędy ? inni są winni, itd, itp.

I nie ma zewnętrznej motywacji. Boczne kółeczka zostały odkręcone. Teraz jest miejsce, żeby pokazać, czy będzie z Ciebie facet, czy nie. To jest Twoja wymierna wartość, a nie deklaracje. Skoncentruj się na rzeczach dla Ciebie ważnych, sukcesy podniosą Twoje poczucie własnej wartości. A kobiety takie rzeczy dostrzegają. Związek sam w końcu przyjdzie. Po drodze będzie trochę trzęsło, ale zagryziesz zęby i dasz radę smile

Poczucie własnej wartości i etyczna umiejętność obrony własnych przekonań - to są rzeczy, których uczysz się w walce, na co dzień, jeśli taki masz cel. To honor właśnie. Tak a priori to tylko postacie z bajek mają to rozwinięte od urodzenia. No i parę osób na tym forum smile

100

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
zecior napisał/a:

Zapytasz pewnie skąd ja to wszystko wiem? Z tych ''przeklętych'' poradników o uwodzeniu smile

No wlasnie, i to jest może błąd - nie warto tych wszystkich rewelacji tam pisanych brac tak bezkrytycznie. Poradniki sobie, a zycie sobie. Warto weryfikować to, co się wyczyta w mądrych ksiązkach z realnym życiem i spojrzeć na kobiety trochę bardziej przyjaznym okiem wink, nie upatrując w nich zrodla swoich porażek damsko-męskich.

101 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-04-29 14:56:15)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Otis ale o jakiej groźbie piszesz? "Pacta sunt servanda". Tu żadnej groźby nie ma. Przyrzekam bo chcę, a nie ktoś mi grozi. A skoro tak chciałem to dotrzymuję. To w gruncie rzeczy jest proste. I nie dotyczy tylko związków ale życia w ogóle.

102

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
M?rtainn napisał/a:

Otis ale o jakiej groźbie piszesz? "Pacta sunt servanda". Tu żadnej groźby nie ma. Przyrzekam bo chcę, a nie ktoś mi grozi. A skoro tak chciałem to dotrzymuję. To w gruncie rzeczy jest proste. I nie dotyczy tylko związków ale życia w ogóle.

Pod groźbą nie uznania Twoje wartości; "w moich oczach nie będziesz mężczyzną", jeśli nie obiecasz i nie dotrzymasz.

A dotrzymywanie zobowiązań, to zabawa dla dorosłych, którzy rozumieją warunki danej umowy, nie tylko jej przedmiot.

103

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Tu jest chyba roznica miedzy "chcę" a "muszę", a jak wiadomo, w tej roznicy zawiera się wolność wink

104 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-04-29 15:06:29)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
Otis napisał/a:
M?rtainn napisał/a:

Otis ale o jakiej groźbie piszesz? "Pacta sunt servanda". Tu żadnej groźby nie ma. Przyrzekam bo chcę, a nie ktoś mi grozi. A skoro tak chciałem to dotrzymuję. To w gruncie rzeczy jest proste. I nie dotyczy tylko związków ale życia w ogóle.

Pod groźbą nie uznania Twoje wartości; "w moich oczach nie będziesz mężczyzną", jeśli nie obiecasz i nie dotrzymasz.

Ano jeśli ktoś tak robi, to jego problem. Ja o tym nie myślałem w tych kategoriach nigdy.

Ludzie coraz więcej widzą i rozumieją. Rozumieją przede wszystkim, że mają wybór znacznie większy niż przypuszczali. Że mogą pokierować swoimi wyborami lepiej, że ich życie może być lepsze jakościowo. Postawa ?jestem jaki jestem, mi się też należy?, jest postawą roszczeniową. Ciągle spotykam młodych facetów, którzy patrząc w ten sposób widzą wszystko do góry nogami, dosłownie. Związki ? ja będę kochał a ona ma dawać, praca ? przecież jestem świetny, staż - nie dam się wykorzystywać, własne błędy ? inni są winni, itd, itp.

Pod tym podpisuję się ręcami i nogami;)

105

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
M?rtainn napisał/a:
Otis napisał/a:
M?rtainn napisał/a:

Otis ale o jakiej groźbie piszesz? "Pacta sunt servanda". Tu żadnej groźby nie ma. Przyrzekam bo chcę, a nie ktoś mi grozi. A skoro tak chciałem to dotrzymuję. To w gruncie rzeczy jest proste. I nie dotyczy tylko związków ale życia w ogóle.

Pod groźbą nie uznania Twoje wartości; "w moich oczach nie będziesz mężczyzną", jeśli nie obiecasz i nie dotrzymasz.

Ano jeśli ktoś tak robi, to jego problem. Ja o tym nie myślałem w tych kategoriach nigdy.

I to jest własnie clue tej historii. Odwołanie się do bycia facetem przywołuje nas do porządku. "Kto? Ja nie obiecam? Jestem facetem, obiecam i dotrzymam". A po latach praktyki bezwiednie przechodzi to w "sam se mogę to obiecać, bo jestem facetem".

106

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
Otis napisał/a:
M?rtainn napisał/a:
Otis napisał/a:

Pod groźbą nie uznania Twoje wartości; "w moich oczach nie będziesz mężczyzną", jeśli nie obiecasz i nie dotrzymasz.

Ano jeśli ktoś tak robi, to jego problem. Ja o tym nie myślałem w tych kategoriach nigdy.

I to jest własnie clue tej historii. Odwołanie się do bycia facetem przywołuje nas do porządku. "Kto? Ja nie obiecam? Jestem facetem, obiecam i dotrzymam". A po latach praktyki bezwiednie przechodzi to w "sam se mogę to obiecać, bo jestem facetem".

to ciekawe- co piszesz...nigdy nie patrzylam na to w ten sposob:
ze ktos moze sie czuc zobligowany do dawania obietnic, ktore bedzie musial dotrzymywac....

107

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Spróbujmy to uporządkować.

Honor jest często mylony z system obietnic i ich późniejszego dotrzymywania. Ja to gdzieś już napisałem. Od małego jesteśmy uczeni (my faceci), że masz coś mamie, cioci, koleżance, etc obiecać, a potem słowa dotrzymać. Bo jak nie to dupa nie mężczyzna z ciebie będzie. Taki biedny chłopak, wchodząc w dorosłość, ciągle widzący się oczami tych obiecaj-bo-zobaczysz-matek-etc, robi sobie i innym tym zdegenerowanym ?honorem? dziurę w brzuchu.
Realizowanie czyichś próśb i zachcianek ?pod groźbą? nie ma nic z honorem wspólnego. Tak jak zmuszanie innych (także siebie) do różnych deklaracji w imię ?honoru?. To jest wręcz amoralne.

Kobiety troszczą się, dają ciepło i wsparcie. Ale nie wszystkie, nie zawsze i nie każdemu. Oczekujesz codziennej pielęgnacji w zamian za swoje deklaracje. A to za mało. W jakiś sposób musisz być cenny, wymiana musi być praktyczna. Oczekiwanie, że skoro Ty deklarujesz rzeczy, to dostaniesz czego chcesz jest albo dziecinne albo amoralne.

Ludzie coraz więcej widzą i rozumieją. Rozumieją przede wszystkim, że mają wybór znacznie większy niż przypuszczali. Że mogą pokierować swoimi wyborami lepiej, że ich życie może być lepsze jakościowo. Postawa ?jestem jaki jestem, mi się też należy?, jest postawą roszczeniową. Ciągle spotykam młodych facetów, którzy patrząc w ten sposób widzą wszystko do góry nogami, dosłownie. Związki ? ja będę kochał a ona ma dawać, praca ? przecież jestem świetny, staż - nie dam się wykorzystywać, własne błędy ? inni są winni, itd, itp.

I nie ma zewnętrznej motywacji. Boczne kółeczka zostały odkręcone. Teraz jest miejsce, żeby pokazać, czy będzie z Ciebie facet, czy nie. To jest Twoja wymierna wartość, a nie deklaracje. Skoncentruj się na rzeczach dla Ciebie ważnych, sukcesy podniosą Twoje poczucie własnej wartości. A kobiety takie rzeczy dostrzegają. Związek sam w końcu przyjdzie. Po drodze będzie trochę trzęsło, ale zagryziesz zęby i dasz radę smile

Poczucie własnej wartości i etyczna umiejętność obrony własnych przekonań - to są rzeczy, których uczysz się w walce, na co dzień, jeśli taki masz cel. To honor właśnie. Tak a priori to tylko postacie z bajek mają to rozwinięte od urodzenia. No i parę osób na tym forum smile

To ja może napiszę jak ja rozumiem honor. Moim zdaniem jest to faktycznie wewnętrzne poczucie, że obietnic należy dotrzymywać, ale co najważniejsze i wynikające z tego poczucie osób wokół, że na ciebie zawsze można liczyć. I to jest ogromna wartość tylko, że w dzisiejszych czasach niedoceniana albo doceniana przy zsyłaniu kolejnych kolesi do friendzone, bo tam takich honorowych jest na pęczki.
Pytałem jak to wygląda u kobiet, bo uważam, że u kobiet nie istnieje coś takiego jak budowana od dzieciństwa(bo to prawda, że system wartości od dziecka jest tworzony) odpowiedzialność za słowa. Jest ogromne przyzwolenie na ewidentne manipulowanie, wykorzystywanie słodkich słówek, postawa roszczeniowa typu właśnie jak ty się nie zachowasz jak ja chcę to ty dostaniesz za to karę i tłumaczenie tego tym, że no...kobieta zmienną jest i tego typu dyrdymały. Prawda jest taka, że wygląda to tak - zakochany facet wychodzi do dziewczyny z sercem na dłoni, a dziewczyna albo go odrzuca albo wykorzystuje i próbuje wejść na głowę. W poradnikach jest napisane, że jeśli chcesz związku musisz być gotowy stracić tą osobę I TAK POSTĘPOWAĆ. Tzn. moim zdaniem, że jeśli udało ci się stworzyć związek to brawo, ale przynajmniej na początkowym etapie twoje zaangażowanie wcale nie było wielkie. Bo jeśli kogoś kochasz to nie chcesz się z tą osobą kłócić zwłaszcza o bzdety tylko, że kobieta CHCE wejść ci na głowę i CHCE się kłócić, by rządzić w związku, a jednocześnie jeśli TY jesteś zakochany i ustępujesz to znaczy, że jesteś SŁABY = NUDNY = poszukam sobie kogoś innego.

Do czego zmierzam. Do tego, że wbrew dyrdymałom jakie pokazują bajki Disney'a, jakie były nam wpajane przez nasze mamusie, to miłość nie istnieje. Mamy tylko do czynienia ze zwykłą damsko-męską wymianą usług. I racją jest, że kobiety lepiej znają się na relacjach, bo tak to widzą bez zbędnego makijażu przez to ostro walczą o jak najlepszy kształt umowy. Mówicie o młodych, roszczeniowych facetach. Nie, to są faceci wychowani przez matki w kłamstwie i szukający tego kłamstwa w świecie dorosłych. W końcu stracą złudzenia i założą związki, rodziny, ale czy będą szczęśliwi?

108

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
5025 napisał/a:

Niestety ale przez społeczność osoba samotna po 20stce to już ktoś z kim na pewno coś jest nie tak a co dopiero mówiąc o osobach starszych.

Że jak? Ja w pierwszy poważny związek weszłam w wieku 23 lat i nigdy nie usłyszałam żadnego przykrego słowa na ten temat.

Tak ci się tylko wydaje, bo oceniasz wszystko z kobiecej perspektywy. Po prostu facet był konkretny i zamiast prowadzić z tobą non stop gadkę szmatkę o różnych pierdołach, przeszedł szybko do konkretów, czyli flirtował z tobą i eskalował na tobie dotyk fizyczny. Dzięki takiemu podejściu, wyleczył twoje rany z prędkością światła.

Nie, to nie przebiegało w ten sposób. Moje rany z poprzedniego związku nadal nie są do końca wyleczone. Sama nad tym pracuję, wychodząc z założenia, że najpierw muszę posprzątać własne podwórko, zanim kogoś na nie wpuszczę.
Dotyku fizycznego nie było.

Ale wydaje mi się, że twoje zachowanie wynika raczej z faktu, że jesteś wybredna i wymagająca. Szukasz silnego mężczyzny, który mógłby być dla ciebie opoką w trudnych chwilach i wesprzeć ciebie gdy masz zły dzień. Ale ten mężczyzna nie może być ofermą. Musi mieć silny charakter, czyli musi wiedzieć czego chce.

Bo jestem. Zdecydowanie bardziej wolę być sama, niż być z byle kim. Bynajmniej nie uważam, że to zła cecha.

Wszystko jasne. Nie było żadnego dotyku=nie było całowania. Facet z którym się obecnie spotykasz nie jest twoim chłopakiem tylko przyjacielem, ewentualnie kimś podobnym do chłopaka, ale nie do końca. Z twojego komentarza wynika, że traktujesz go wyłącznie jako kolegę, który wysłuchuje twoich żali i służy ci ramieniem, gdy chcesz się wypłakać, a nie masz pod ręką chusteczek. Jesteś w fazie regeneracji po poprzednim związku, ale nadal pamiętasz o swoim ex. A skoro o nim pamiętasz, to znaczy, że nie był byle kim. Teraz przed tym nowym facetem stoi trudne zadanie: musi pokazać tobie, że jest kimś znacznie lepszym od twojego byłego. Jeśli mu się nie uda, istnieje ryzyko, że kopniesz go w dupę i wrócisz do swojego ex.

109 Ostatnio edytowany przez zecior (2015-04-29 18:09:11)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
5025 napisał/a:

Martainn, mam nadzieję, że zrozumiałeś, że to z mendą to było pieszczotliwie wink.

Czy istnieje jakaś definicja samca alfa?Kim jest ów samiec?Nie  napisz mi tylko,że to facet co ma dobre samochody,chodzi w marynarce,dobrze pachnie,wie co to fryzjerka i ma zawsze paznokcie zrobione lepiej niż dziewczyna.

Samiec alfa:
- wie, czego chce i wie, jak to osiągnąć;
- dąży do realizacji swoich pragnień (więc nie jest frustratem);
- jest ambitny i umiejętnie podnosi sobie poprzeczkę;
- pracuje nad swoimi wadami;
- jest głową rodziny. Jest spokojny, zrównoważony, mądry i wyrozumiały, ale jednocześnie stanowczy;
- jest odpowiedzialny. Nie ucieka od problemów i ponosi konsekwencje swoich wyborów;
- umie powiedzieć "proszę", "dziękuję" i "przepraszam";
- twardo stąpa po ziemi, jest dla swojej partnerki wsparciem i zawsze służy silnym ramieniem, na którym ta może się oprzeć;
- nie jest egoistą w łóżku;
- jest zaradny życiowo i ma dobrą pracę;
- jest dobrze i elegancko ubrany.

Jeszcze parę cech ode mnie:
- wierzy w Boga;
- broda mile widziana <3
- bardzo wysoki wzrost, umięśniona sylwetka;
- trenuje sztuki walki;
- czyta ambitną literaturę;
- jest dobry z dziedzin, w których ja jestem nogą;
- nieustannie mi imponuje, zachwyca swoją inteligencją, charakterem i sposobem bycia;
- lubi Harry'ego Pottera.

Czyli wypisz wymaluj mój facet (nie zgadza się jedynie broda i umięśniona sylwetka, ale nie można mieć wszystkiego). big_smile

Ten opis jest super, ale bardziej przypomina księcia z bajki niż zwykłego faceta. Niestety kobiety mają tendencję do idealizowania mężczyzn z którymi są w związkach lub z którymi się spotykają. Teraz faceci mają jeszcze trudniej niż kiedyś, bo są porównywani do tego żałosnego i przereklamowanego Greya.

110

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Wszystko jasne. Nie było żadnego dotyku=nie było całowania. Facet z którym się obecnie spotykasz nie jest twoim chłopakiem tylko przyjacielem, ewentualnie kimś podobnym do chłopaka, ale nie do końca. Z twojego komentarza wynika, że traktujesz go wyłącznie jako kolegę, który wysłuchuje twoich żali i służy ci ramieniem, gdy chcesz się wypłakać, a nie masz pod ręką chusteczek. Jesteś w fazie regeneracji po poprzednim związku, ale nadal pamiętasz o swoim ex. A skoro o nim pamiętasz, to znaczy, że nie był byle kim. Teraz przed tym nowym facetem stoi trudne zadanie: musi pokazać tobie, że jest kimś znacznie lepszym od twojego byłego. Jeśli mu się nie uda, istnieje ryzyko, że kopniesz go w dupę i wrócisz do swojego ex.

Widzę, że jednak nie do końca czytałeś te poradniki, względnie nie wyzbyłeś się jeszcze do końca złudzeń. Jeśli nie było dotyku, pocałunku na początku znajomości to z tego nic nie będzie, choć ten facet się pewnie łudzi tak jak i ty. Pewnie jest tak, że on się gimnastykuje, ale co z tego skoro ona nawet może przeżywa fajne emocje, ale myśli o tamtym. A na dodatek czas sprawia, że zapomina to co złe i go idealizuje.

A najbardziej mnie rozbawiło to zdanie. "Facet nie jest chłopakiem tylko przyjacielem, ewentualnie kimś podobnym do chłopaka, ale nie do końca." No to w końcu kim. Chłopie to jak z ciążą, nie można być w niej połowicznie. Albo jest kandydatem na faceta, albo nie i koniec. Z tym, że jeśli jeszcze nie został skreślony to w każdej chwili może, ale w drugą stronę to nie działa. A friendzone to tu pachnie na kilometr.

Ten opis jest super, ale bardziej przypomina księcia z bajki niż zwykłego faceta. Niestety kobiety mają tendencję do idealizowania mężczyzn z którymi są w związkach lub z którymi się spotykają. Teraz faceci mają jeszcze trudniej niż kiedyś, bo są porównywani do tego żałosnego i przereklamowanego Greya.

Po prostu to jest takie zabezpieczenie ze strony kobiet. Stawiając warunki niemożliwe do spełnienia jest pewna, że facet nie stanowi zagrożenia, a jednocześnie mogą same i jego oszukiwać tekstem: ach gdybyś był taki i taki to byśmy byli razem. Doskonale pokazał to Fredro w "Zemście": "Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby."

111

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

pan_areo obiecałem, że zapytam żonę i zapytałem. Cytuję dokładnie, więc wybacz błędy:

Moja Żona:) napisał/a:

Drogi Panie Forumowiczu!
Z zainteresowaniem przeczytałam kilka Pańskich postów. Chętnie też na nie odpowiem.
Jawi mi się Pan tutaj jako osoba po przynajmniej jednym nieudanym związku, przykro doświadczona, nieco zgorzkniała. Być może obserwował Pan toksyczne relacje wśród rodziny i znajomych.
Od razu mam jedną prośbę: proszę nie wrzucać wszystkich do jednego worka! Nie wszyscy ludzie są tacy sami.
Naprawdę uważa Pan, że u kobiet próbuje się zabić troskę i wrażliwość? Że mężczyźnie honor jest niepotrzebny? Że mężczyźni przyzwalają na zdrady, bo tego wymaga konwenans? Aż mi mowę odjęło.
Przecież honor, odpowiedzialność i stanowczość to są cechy idealnego partnera. Dla mnie alfa to mężczyzna, który jest zaradny życiowo ? ma pracę ( nie mówię, że kąpie się w pieniądzach), a jeśli np. ją straci, to poszuka innej, a nie usiądzie na tyłku i będzie użalał się nad sobą. Alfa zadba o swoje stadko, ochroni je ? a więc poświęci czas i uwagę żonie, dzieciom.
Jestem pracującą kobietą i pewnie daleko mi do ideału, który Pan sobie wykreował, ale zasilam domowy budżet, robię zakupy, sprzątam, gotuję. No, a przynajmniej się staram. Ba! Nawet na drutach robię. Chodzę regularnie na randki ? z mężem. Spędzamy wspólnie wieczory. Często wtedy rozmawiamy o jego hobby ? o zgrozo ? jest to siłownia. Nie jestem ekspertką w tej dziedzinie, ale orientuję się w ćwiczeniach, dietach i odżywkach. Za to mój mąż cierpliwie znosi moje fanaberie, kiedy zaśmiecam mu skrzynkę mailową fotkami ubrań, fryzur czy butów i pytam, które mu się podobają. Po prostu wspieramy się. I nie ukrywam, że dbam o siebie ? fryzjer, kosmetyczka, ubrania, kosmetyki.  Ale ja chcę być atrakcyjna dla męża. I sama płacę za wymienione rzeczy!
W związku potrzebny jest kompromis. Zawsze. Z obu stron! To nie jest zawsze wina faceta. To nie zawsze wina kobiety.
Jeśli w każdej kobiecie widzi Pan materialistkę, manipulantkę i karierowiczkę, to najwidoczniej źle Pan szuka. A może po prostu taki typ Pana pociąga? Może dla Pana liczy się wygląd i nie sprawdza Pan, co kryje skorupka? Wina zawsze leży po środku, więc proszę nie robić z siebie ofiary wstrętnych bab, tylko wyjść do ludzi, rozejrzeć się. Gdzieś tam jest dziewczyna, która Pana oczaruje.

112

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
pan_areo napisał/a:

Wszystko jasne. Nie było żadnego dotyku=nie było całowania. Facet z którym się obecnie spotykasz nie jest twoim chłopakiem tylko przyjacielem, ewentualnie kimś podobnym do chłopaka, ale nie do końca. Z twojego komentarza wynika, że traktujesz go wyłącznie jako kolegę, który wysłuchuje twoich żali i służy ci ramieniem, gdy chcesz się wypłakać, a nie masz pod ręką chusteczek. Jesteś w fazie regeneracji po poprzednim związku, ale nadal pamiętasz o swoim ex. A skoro o nim pamiętasz, to znaczy, że nie był byle kim. Teraz przed tym nowym facetem stoi trudne zadanie: musi pokazać tobie, że jest kimś znacznie lepszym od twojego byłego. Jeśli mu się nie uda, istnieje ryzyko, że kopniesz go w dupę i wrócisz do swojego ex.

Widzę, że jednak nie do końca czytałeś te poradniki, względnie nie wyzbyłeś się jeszcze do końca złudzeń. Jeśli nie było dotyku, pocałunku na początku znajomości to z tego nic nie będzie, choć ten facet się pewnie łudzi tak jak i ty. Pewnie jest tak, że on się gimnastykuje, ale co z tego skoro ona nawet może przeżywa fajne emocje, ale myśli o tamtym. A na dodatek czas sprawia, że zapomina to co złe i go idealizuje."

Nie zawsze musi tak,ja mialam taka znajomosc, ze nie bylo pocalunku przez kilka lat. A jednak to nie bylo friend zone.

113

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Odniosę się do wypowiedzi:

Drogi Panie Forumowiczu!
Z zainteresowaniem przeczytałam kilka Pańskich postów. Chętnie też na nie odpowiem.
Jawi mi się Pan tutaj jako osoba po przynajmniej jednym nieudanym związku, przykro doświadczona, nieco zgorzkniała. Być może obserwował Pan toksyczne relacje wśród rodziny i znajomych.
Od razu mam jedną prośbę: proszę nie wrzucać wszystkich do jednego worka! Nie wszyscy ludzie są tacy sami.
Naprawdę uważa Pan, że u kobiet próbuje się zabić troskę i wrażliwość? Że mężczyźnie honor jest niepotrzebny? Że mężczyźni przyzwalają na zdrady, bo tego wymaga konwenans? Aż mi mowę odjęło.
Przecież honor, odpowiedzialność i stanowczość to są cechy idealnego partnera. Dla mnie alfa to mężczyzna, który jest zaradny życiowo ? ma pracę ( nie mówię, że kąpie się w pieniądzach), a jeśli np. ją straci, to poszuka innej, a nie usiądzie na tyłku i będzie użalał się nad sobą. Alfa zadba o swoje stadko, ochroni je ? a więc poświęci czas i uwagę żonie, dzieciom.
Jestem pracującą kobietą i pewnie daleko mi do ideału, który Pan sobie wykreował, ale zasilam domowy budżet, robię zakupy, sprzątam, gotuję. No, a przynajmniej się staram. Ba! Nawet na drutach robię. Chodzę regularnie na randki ? z mężem. Spędzamy wspólnie wieczory. Często wtedy rozmawiamy o jego hobby ? o zgrozo ? jest to siłownia. Nie jestem ekspertką w tej dziedzinie, ale orientuję się w ćwiczeniach, dietach i odżywkach. Za to mój mąż cierpliwie znosi moje fanaberie, kiedy zaśmiecam mu skrzynkę mailową fotkami ubrań, fryzur czy butów i pytam, które mu się podobają. Po prostu wspieramy się. I nie ukrywam, że dbam o siebie ? fryzjer, kosmetyczka, ubrania, kosmetyki.  Ale ja chcę być atrakcyjna dla męża. I sama płacę za wymienione rzeczy!
W związku potrzebny jest kompromis. Zawsze. Z obu stron! To nie jest zawsze wina faceta. To nie zawsze wina kobiety.
Jeśli w każdej kobiecie widzi Pan materialistkę, manipulantkę i karierowiczkę, to najwidoczniej źle Pan szuka. A może po prostu taki typ Pana pociąga? Może dla Pana liczy się wygląd i nie sprawdza Pan, co kryje skorupka? Wina zawsze leży po środku, więc proszę nie robić z siebie ofiary wstrętnych bab, tylko wyjść do ludzi, rozejrzeć się. Gdzieś tam jest dziewczyna, która Pana oczaruje.

A zatem, jak już kiedyś napisałem, moje przekonania biorą się zarówno z moich doświadczeń jak i obserwacji otoczenia. Czy jestem osobą zgorzkniałą - raczej życie pozbawiło mnie złudzeń. W związku natomiast nigdy nie byłem, jak widać stoję na zbyt niskim levelu w hierarchii, aby któraś mnie zechciała.
Tak, uważam, że u kobiet te cechy są intensywnie zwalczane przez media, które kształtują społeczeństwo. Honor zaś jest dla mnie wyznacznikiem mężczyzny, ale wiąże się on z pewnym stosunkiem do kobiet, który przez same kobiety jest niedoceniany i kończy się zazwyczaj tak samo, tacy mężczyźni nie dostają szansy, względnie zostają przyjaciółmi. Co do zdrad, to kobiety mają jedną, za to ogromną przewagę nad facetami - pewność, że dziecko jest ich. Jeżeli dołączyć do tego wasze lepsze czytanie relacji międzyludzkich to mamy pełen obraz - facet kiedy zdradza to po pierwsze znacznie trudniej mu to ukryć, natomiast kobieta może zdradzać latami z powodzeniem. Nie wiem gdzie napisałem, że mężczyzni przyzwalają na zdrady, przecież nic bardziej nie pozbawia męskości niż bycie zdradzanym. Natomiast to, że facet nie zdradzi to faktycznie kwestia jego honoru i niczego innego.
Przede wszystkim, odnoszę się do mojego przedziału wiekowego. W nim kobiety tak się zachowują i tyle. Może im to przejdzie, nie wiem, ale wiem jedno z doświadczenia, można szacunek do kogoś mieć i utracić, ale jeżeli ktoś kimś gardzi to zawsze będzie pogardzał, bo to irracjonalna emocja, której racjonalne przesłanki nie zmienią. Więc jeśli kobieta w wieku 20 lat nie jest mną zainteresowana, bo po prostu nie widzi we mnie mężczyzny to nie wierzę w to, by za 10 lat jej się to odmieniło. Spytacie - dlaczego, przecież tyle czasu, wiele mogło się zmienić. Ano dlatego, że nie dała mi nawet szansy, zadecydowała pod wpływem hormonów i jeśli w wieku 25, 30 lat zmieni zdanie to to będzie tylko i wyłącznie wywołane presją społeczną, strachem przed samotnością, potrzebą stabilizacji, niepotrzebne skreślić.
Proszę mi też uwierzyć, nie szukam modelki i ten argument, że faceci nie mogą znaleźć nikogo, bo ich szukają jest bzdurny. Przede wszystkim najważniejszy jest wspólny język. Tylko tutaj podstawowa różnica - facet, gdy znajdzie dziewczynę z którą może przegadać godziny potrafi momentalnie się zakochać, bo znalazł bratnią duszę. Tylko co z tego skoro dla was to nie ma znaczenia, bo wy tak rozmawiacie z każdym i ten koleś jest czasoumilaczem, może i zabawnym, może i możecie mu się wygadać, ale to wszystko. Bo nie wytrzymuje konfrontacji z bzdurnym ideałem wytworzonym w waszej głowie.

114 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-30 03:27:18)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
pan_areo napisał/a:

Do czego zmierzam. Do tego, że wbrew dyrdymałom jakie pokazują bajki Disney'a, jakie były nam wpajane przez nasze mamusie, to miłość nie istnieje. Mamy tylko do czynienia ze zwykłą damsko-męską wymianą usług. I racją jest, że kobiety lepiej znają się na relacjach, bo tak to widzą bez zbędnego makijażu przez to ostro walczą o jak najlepszy kształt umowy. Mówicie o młodych, roszczeniowych facetach. Nie, to są faceci wychowani przez matki w kłamstwie i szukający tego kłamstwa w świecie dorosłych. W końcu stracą złudzenia i założą związki, rodziny, ale czy będą szczęśliwi?

Raz.
Mamusie kochają swoich syneczków. A jak Ci w dorosłym życiu nagle muszą na czyjeś awanse zapracować, to mówią, że miłość nie istnieje.
Miłość istnieje - jeśli tylko sam potrafisz ją ofiarować.

I dwa.
Rodzisz się w jakimś środowisku. Adoptujesz się do niego. Dorastasz. Znajdujesz swoje w nim miejsce. Jeśli dobrze sobie radzisz, to miejsce to staje się dla Ciebie komfortowe. Po iluś tam latach i zebranych doświadczeniach wiesz już, jak żyć budując a nie demolując, nie poświęcając wszystkich w jakiejś wydumanej krucjacie. Wtedy jesteś gotowy, żeby dać od siebie komuś innemu coś wartościowego. Na świat przychodzi twój syn. Nadajesz mu imię i wiesz, że któregoś dnia dostanie od Ciebie znacznie więcej niż gorycz, przegraną i kilka rewolucyjnych haseł. I twoja żona też to wie. To dobra kolej rzeczy.

Są kobiety, które pragną rozrywki. Ale są i takie, które szukają solidnego partnera, ojca dla swoich wymarzonych dzieci. Czy uważasz, że Twoje obecne przekonania to dobry materiał do życia w związku? Czy sam chciałbyś mieć takiego ojca? Człowieka, który majaczy bo jest niekochany? Czy sądzisz, że kobiety tego nie widzą?

115 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-04-30 07:31:05)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Nie wiem. Ja chyba w jakimś innym, lepszym świecie żyję. Naprawdę. Nikt z moich znajomych nie jest sam poza jednym, który zawsze chciał być sam.

Moja Żona" napisał/a:

Mam bliską koleżankę. 31 lat, stała praca, niezłe zarobki, samochód. Mieszka z rodzicami, ale w domu pod miastem, który akurat remontuje. Dom jest przepisany na nią. Jest rodzinna, pomocna, piekielnie inteligentna, samodzielna. I samotna. Nigdy nie była w związku. Spędzam z nią sporo czasu i nie wiem dlaczego. Uważam, że to idealna kandydatka na dziewczynę/partnerkę. Aż któregoś dnia ona sama skomentowała sprawę i powiedziała mi wprost: No przecież ja jestem brzydka!
Wygląda na to, że żaden mężczyzna nie zadał sobie trudu żeby ją poznać lepiej, bo pierwsza rzecz jaką widzą to jej twarz czy figura. No i na starcie traci punkty.
Rozumiem, że potrzebna jest chemia, para powinna się sobie podobać. Ale dlaczego od razu skreślać osobę tylko ze względu na jej wygląd? Spotyka to zarówno kobiety, jak i mężczyzn.
Tak na marginesie - koleżanka nie jest brzydka. Figurę ma pełną ,ale na pewno nie można nazwać jej grubą.

116

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
pan_areo napisał/a:

Wszystko jasne. Nie było żadnego dotyku=nie było całowania. Facet z którym się obecnie spotykasz nie jest twoim chłopakiem tylko przyjacielem, ewentualnie kimś podobnym do chłopaka, ale nie do końca. Z twojego komentarza wynika, że traktujesz go wyłącznie jako kolegę, który wysłuchuje twoich żali i służy ci ramieniem, gdy chcesz się wypłakać, a nie masz pod ręką chusteczek. Jesteś w fazie regeneracji po poprzednim związku, ale nadal pamiętasz o swoim ex. A skoro o nim pamiętasz, to znaczy, że nie był byle kim. Teraz przed tym nowym facetem stoi trudne zadanie: musi pokazać tobie, że jest kimś znacznie lepszym od twojego byłego. Jeśli mu się nie uda, istnieje ryzyko, że kopniesz go w dupę i wrócisz do swojego ex.

Widzę, że jednak nie do końca czytałeś te poradniki, względnie nie wyzbyłeś się jeszcze do końca złudzeń. Jeśli nie było dotyku, pocałunku na początku znajomości to z tego nic nie będzie, choć ten facet się pewnie łudzi tak jak i ty. Pewnie jest tak, że on się gimnastykuje, ale co z tego skoro ona nawet może przeżywa fajne emocje, ale myśli o tamtym. A na dodatek czas sprawia, że zapomina to co złe i go idealizuje.

A najbardziej mnie rozbawiło to zdanie. "Facet nie jest chłopakiem tylko przyjacielem, ewentualnie kimś podobnym do chłopaka, ale nie do końca." No to w końcu kim. Chłopie to jak z ciążą, nie można być w niej połowicznie. Albo jest kandydatem na faceta, albo nie i koniec. Z tym, że jeśli jeszcze nie został skreślony to w każdej chwili może, ale w drugą stronę to nie działa. A friendzone to tu pachnie na kilometr.

Ten opis jest super, ale bardziej przypomina księcia z bajki niż zwykłego faceta. Niestety kobiety mają tendencję do idealizowania mężczyzn z którymi są w związkach lub z którymi się spotykają. Teraz faceci mają jeszcze trudniej niż kiedyś, bo są porównywani do tego żałosnego i przereklamowanego Greya.

Po prostu to jest takie zabezpieczenie ze strony kobiet. Stawiając warunki niemożliwe do spełnienia jest pewna, że facet nie stanowi zagrożenia, a jednocześnie mogą same i jego oszukiwać tekstem: ach gdybyś był taki i taki to byśmy byli razem. Doskonale pokazał to Fredro w "Zemście": "Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby."

Widzę, że kuleje u ciebie umiejętność czytania ze zrozumieniem. Napisałem dokładnie to samo co ty, przeczytaj mój post jeszcze raz. To chyba oczywiste, że przyjaciele raczej się nie dotykają w intymny sposób, ani tym bardziej nie całują się ze sobą. Poza tym kobieta nadal myśli o swoim ex, a to oznacza, że ten nowy facet może być według niej kimś gorszym od byłego chłopaka. Nie wie tego dokładnie, ale to czuje. Spotyka się z nowym facetem być może dlatego, że nie chce czuć się samotna po rozstaniu, potrzebuje mężczyzny, który będzie wysłuchiwał jej żali i narzekań na ex, brakuje jej męskiego towarzystwa i nie chce, aby koleżanki poznały prawdę. Przyczyn może być milion, ale to nieistotne. Istotne jest to: ,,Nie, to nie przebiegało w ten sposób. Moje rany z poprzedniego związku nadal nie są do końca wyleczone. Sama nad tym pracuję, wychodząc z założenia, że najpierw muszę posprzątać własne podwórko, zanim kogoś na nie wpuszczę. Dotyku fizycznego nie było''. Friend Zone jak nic.

Nigdy się nie łudzę, ponieważ jestem cynikiem. Ale nie odrzucam całkowicie - tak jak to robi wielu facetów - możliwości ucieczki z Friend Zone. Uważam, że w niektórych przypadkach da się awansować na chłopaka dziewczyny z pozycji jej przyjaciela. Oczywiście nie stanie się to z dnia na dzień, bo wymaga tygodni, a nawet miesięcy kombinowania i stalowych nerwów.

117

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
zecior napisał/a:
pan_areo napisał/a:

Wszystko jasne. Nie było żadnego dotyku=nie było całowania. Facet z którym się obecnie spotykasz nie jest twoim chłopakiem tylko przyjacielem, ewentualnie kimś podobnym do chłopaka, ale nie do końca. Z twojego komentarza wynika, że traktujesz go wyłącznie jako kolegę, który wysłuchuje twoich żali i służy ci ramieniem, gdy chcesz się wypłakać, a nie masz pod ręką chusteczek. Jesteś w fazie regeneracji po poprzednim związku, ale nadal pamiętasz o swoim ex. A skoro o nim pamiętasz, to znaczy, że nie był byle kim. Teraz przed tym nowym facetem stoi trudne zadanie: musi pokazać tobie, że jest kimś znacznie lepszym od twojego byłego. Jeśli mu się nie uda, istnieje ryzyko, że kopniesz go w dupę i wrócisz do swojego ex.

Widzę, że jednak nie do końca czytałeś te poradniki, względnie nie wyzbyłeś się jeszcze do końca złudzeń. Jeśli nie było dotyku, pocałunku na początku znajomości to z tego nic nie będzie, choć ten facet się pewnie łudzi tak jak i ty. Pewnie jest tak, że on się gimnastykuje, ale co z tego skoro ona nawet może przeżywa fajne emocje, ale myśli o tamtym. A na dodatek czas sprawia, że zapomina to co złe i go idealizuje.

A najbardziej mnie rozbawiło to zdanie. "Facet nie jest chłopakiem tylko przyjacielem, ewentualnie kimś podobnym do chłopaka, ale nie do końca." No to w końcu kim. Chłopie to jak z ciążą, nie można być w niej połowicznie. Albo jest kandydatem na faceta, albo nie i koniec. Z tym, że jeśli jeszcze nie został skreślony to w każdej chwili może, ale w drugą stronę to nie działa. A friendzone to tu pachnie na kilometr.

Ten opis jest super, ale bardziej przypomina księcia z bajki niż zwykłego faceta. Niestety kobiety mają tendencję do idealizowania mężczyzn z którymi są w związkach lub z którymi się spotykają. Teraz faceci mają jeszcze trudniej niż kiedyś, bo są porównywani do tego żałosnego i przereklamowanego Greya.

Po prostu to jest takie zabezpieczenie ze strony kobiet. Stawiając warunki niemożliwe do spełnienia jest pewna, że facet nie stanowi zagrożenia, a jednocześnie mogą same i jego oszukiwać tekstem: ach gdybyś był taki i taki to byśmy byli razem. Doskonale pokazał to Fredro w "Zemście": "Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby."

Widzę, że kuleje u ciebie umiejętność czytania ze zrozumieniem. Napisałem dokładnie to samo co ty, przeczytaj mój post jeszcze raz. To chyba oczywiste, że przyjaciele raczej się nie dotykają w intymny sposób, ani tym bardziej nie całują się ze sobą. Poza tym kobieta nadal myśli o swoim ex, a to oznacza, że ten nowy facet może być według niej kimś gorszym od byłego chłopaka. Nie wie tego dokładnie, ale to czuje. Spotyka się z nowym facetem być może dlatego, że nie chce czuć się samotna po rozstaniu, potrzebuje mężczyzny, który będzie wysłuchiwał jej żali i narzekań na ex, brakuje jej męskiego towarzystwa i nie chce, aby koleżanki poznały prawdę. Przyczyn może być milion, ale to nieistotne. Istotne jest to: ,,Nie, to nie przebiegało w ten sposób. Moje rany z poprzedniego związku NADAL NIE SĄ DO KOŃCA WYLECZONE. Sama nad tym pracuję, wychodząc z założenia, że najpierw MUSZĘ POSPRZĄTAĆ WŁASNE PODWÓRKO, ZANIM KOGOŚ NA NIE WPUSZCZĘ. DOTYKU FIZYCZNEGO NIE BYŁO''. Friend Zone jak nic.

Nigdy się nie łudzę, ponieważ jestem cynikiem. Ale nie odrzucam całkowicie - jak to robi wielu facetów - możliwości ucieczki z Friend Zone. Uważam, że w niektórych przypadkach da się awansować na chłopaka dziewczyny z pozycji jej przyjaciela. Oczywiście nie stanie się to z dnia na dzień, bo wymaga tygodni, a nawet miesięcy kombinowania i stalowych nerwów.

118 Ostatnio edytowany przez pan_areo (2015-04-30 11:20:04)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Raz.
Mamusie kochają swoich syneczków. A jak Ci w dorosłym życiu nagle muszą na czyjeś awanse zapracować, to mówią, że miłość nie istnieje.
Miłość istnieje - jeśli tylko sam potrafisz ją ofiarować.

I dwa.
Rodzisz się w jakimś środowisku. Adoptujesz się do niego. Dorastasz. Znajdujesz swoje w nim miejsce. Jeśli dobrze sobie radzisz, to miejsce to staje się dla Ciebie komfortowe. Po iluś tam latach i zebranych doświadczeniach wiesz już, jak żyć budując a nie demolując, nie poświęcając wszystkich w jakiejś wydumanej krucjacie. Wtedy jesteś gotowy, żeby dać od siebie komuś innemu coś wartościowego. Na świat przychodzi twój syn. Nadajesz mu imię i wiesz, że któregoś dnia dostanie od Ciebie znacznie więcej niż gorycz, przegraną i kilka rewolucyjnych haseł. I twoja żona też to wie. To dobra kolej rzeczy.

Są kobiety, które pragną rozrywki. Ale są i takie, które szukają solidnego partnera, ojca dla swoich wymarzonych dzieci. Czy uważasz, że Twoje obecne przekonania to dobry materiał do życia w związku? Czy sam chciałbyś mieć takiego ojca? Człowieka, który majaczy bo jest niekochany? Czy sądzisz, że kobiety tego nie widzą?

Raz.
Miłość matki do dziecka to inny rodzaj miłości, wynika on z hormonów wyprodukowanych w trakcie ciąży, a podchodząc do sprawy bardziej naturalistycznie jest to było nie było miłość do jakiejś cząstki siebie(dziecko jest stworzone wszak w połowie z komórek matki). A co do zapracowania na awanse, to powiem tak - w pewnym momencie każdy człowiek chyba dochodzi do takiego punktu, że chciałby też móc robić coś dla kogoś, bo taki przykład mogę sobie pojechać do kanionu Kolorado i go zwiedzić, ale co mi z tego jak nie mam się z kim podzielić wrażeniami, pokazać zdjęć itp... Mogę ugotować super obiad, ale po co, dla siebie? - to ja pójdę do Turka i kupię kebaba oszczędzając na czasie. Ja i myślę, że nie tylko jest w stanie tą miłość ofiarować, ale cóż znaczy miłość jeśli ktoś jest brzydki, a jeszcze do tego biedny to już w ogóle.

Dwa.
A ja proponuję rozpatrzyć inną sytuację. Rodzisz się w jakimś środowisku. Masz ojca, który niczego ciebie nie nauczył i matkę, która tak cię kochała, że niczego nie wymagała. Jesteś w swoim środowisku pariasem bez pieniędzy, znajomości i tego typu rzeczy. Początkowo masz złudzenia, że chcieć to móc, ale szybko się okazuje, że nieważne jak inteligentny nie jesteś to bez wspomnianych znajomości czeka ciebie tylko praca w pobliskiej fabryce za najniższą krajową. Wmawiasz sobie na początku, że to tylko chwilowe. Mija rok, mija dwa, tracisz złudzenia. Rzekomą inteligencję przeklinasz, bo nie pozwala ci cieszyć się tym, że masz pełny żołądek, a w telewizji po raz 10ty leci film ze Stevenem Seagal. Kontakty z kobietami też tylko utrudnia(analizowanie wszystkiego, zwłaszcza słów, które nic nie znaczą, brak zdolności do gadania o pierdołach)
Wtedy też wiesz, że żadnej krucjaty nie będzie, bo nikt za tobą nie pójdzie. Tracisz złudzenia definitywnie, staczasz się w otchłań licząc, że znajdzie się pomocna dłoń, która by ciebie mogła z niej wyciągnąć. Ktoś dla kogo jesteś kimś ważnym, kimś więcej niż żywym robotem, trybikiem w życiu machiny. Kto przywróciłby złudzenia, nadzieję, może sprawił, że postawisz wszystko na jedną kartę, rzucisz tą robotę i pojedziesz gdziekolwiek, by zaszaleć, robić to o czym zawsze marzyłeś. Tylko, że to nigdy nie nadejdzie. Nikt nie zainteresuje się przeciętniakiem(bo już niekoniecznie brzydalem) z najniższą krajową.
A co mógłbyś przekazać synowi? Nawet będąc totalnym przegrywem, masz swoje doświadczenia i mimo wszystko wiesz, że twoje życie w innych okolicznościach mogłoby być inne. I od najmłodszych lat uczysz go, by nie popełniał twoich błędów, a nawet jeśli jesteś już całkiem zgorzkniały to twoje "I tak ci się nie uda" będzie lepsze niż kompletny brak ojca. Bo to jest zmora naszych czasów. Taki syn może tym się załamać, a może na przekór chcieć udowodnić ojcu, że jemu się uda. Lepsze to niż wychowywanie przez mamę, która chroni synka przed złym światem, a gdy w końcu klosz opada okazuje się, że jest tam niemowlę w męskiej skórze. Może i to jest miłość, ale w moim mniemaniu nadopiekuńcza, toksyczna i w gruncie rzeczy egoistyczna.

Są kobiety, które pragną rozrywki. Ale są i takie, które szukają solidnego partnera, ojca dla swoich wymarzonych dzieci. Czy uważasz, że Twoje obecne przekonania to dobry materiał do życia w związku? Czy sam chciałbyś mieć takiego ojca? Człowieka, który majaczy bo jest niekochany? Czy sądzisz, że kobiety tego nie widzą?

Proszę mi wybaczyć, że po tylu niepowodzeniach na tym polu czasami opuszcza mnie entuzjazm. Cóż, czy jestem dobrym materiałem na związek? Nie wiem, nikt mi nie dał szansy, abym się wypróbował. Bez fałszywej skromności, uważam, że są gorsi ode mnie i ci gorsi nie mają z tym problemów. Moim zdaniem jeśli człowiek nie zaznał w swoim życiu czegoś to naturalnym jest, że chce komuś bliskiemu to dać. Jeśli ojciec nie miał pieniędzy w młodości, chce zapewnić je swoim dzieciom, a jeśli nie miał miłości chce, by jego dzieci czuły się kochane i ich matka też. Tylko, że miłość obcego kobiety i mężczyzny nie istnieje, więc dla kobiety faktycznie nie jest to dobro, które warto byłoby mieć. I tyle. A co do przekonań, to te mogą ulec zmianie. Tylko potrzebna jest do tego jakaś solidna podstawa.

Widzę, że kuleje u ciebie umiejętność czytania ze zrozumieniem. Napisałem dokładnie to samo co ty, przeczytaj mój post jeszcze raz. To chyba oczywiste, że przyjaciele raczej się nie dotykają w intymny sposób, ani tym bardziej nie całują się ze sobą. Poza tym kobieta nadal myśli o swoim ex, a to oznacza, że ten nowy facet może być według niej kimś gorszym od byłego chłopaka. Nie wie tego dokładnie, ale to czuje. Spotyka się z nowym facetem być może dlatego, że nie chce czuć się samotna po rozstaniu, potrzebuje mężczyzny, który będzie wysłuchiwał jej żali i narzekań na ex, brakuje jej męskiego towarzystwa i nie chce, aby koleżanki poznały prawdę. Przyczyn może być milion, ale to nieistotne. Istotne jest to: ,,Nie, to nie przebiegało w ten sposób. Moje rany z poprzedniego związku nadal nie są do końca wyleczone. Sama nad tym pracuję, wychodząc z założenia, że najpierw muszę posprzątać własne podwórko, zanim kogoś na nie wpuszczę. Dotyku fizycznego nie było''. Friend Zone jak nic.

Nigdy się nie łudzę, ponieważ jestem cynikiem. Ale nie odrzucam całkowicie - tak jak to robi wielu facetów - możliwości ucieczki z Friend Zone. Uważam, że w niektórych przypadkach da się awansować na chłopaka dziewczyny z pozycji jej przyjaciela. Oczywiście nie stanie się to z dnia na dzień, bo wymaga tygodni, a nawet miesięcy kombinowania i stalowych nerwów.

Myślę, że nie ma się o co spierać, bo w jednym się zgadzamy - chłopak wpadł we friendzone. Po prostu rozbawiło mnie nieco to zdanie, które przytoczyłem, ale w gruncie rzeczy chodzi o to samo. Czy z friendzone można wyjść? Pewnie tak, ale wymaga to zmiany postępowania, a więc wracają tytułowe poradniki. Tylko powtórzę - jeśli facet będąc sobą zasłużył tylko na bycie kumplem = mentalne wykastrowanie(bo tak to należy nazywać, jeśli facetowi zależy, a laska proponuje mu przyjaźń to znaczy tyle, że nie widzi w nim faceta) to czy jeśli osiągnie swój cel udając kogoś innego będzie szczęśliwy. Być może, wszystkiego można się nauczyć.

119

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
NinaLafairy napisał/a:
pan_areo napisał/a:

Wszystko jasne. Nie było żadnego dotyku=nie było całowania. Facet z którym się obecnie spotykasz nie jest twoim chłopakiem tylko przyjacielem, ewentualnie kimś podobnym do chłopaka, ale nie do końca. Z twojego komentarza wynika, że traktujesz go wyłącznie jako kolegę, który wysłuchuje twoich żali i służy ci ramieniem, gdy chcesz się wypłakać, a nie masz pod ręką chusteczek. Jesteś w fazie regeneracji po poprzednim związku, ale nadal pamiętasz o swoim ex. A skoro o nim pamiętasz, to znaczy, że nie był byle kim. Teraz przed tym nowym facetem stoi trudne zadanie: musi pokazać tobie, że jest kimś znacznie lepszym od twojego byłego. Jeśli mu się nie uda, istnieje ryzyko, że kopniesz go w dupę i wrócisz do swojego ex.

Widzę, że jednak nie do końca czytałeś te poradniki, względnie nie wyzbyłeś się jeszcze do końca złudzeń. Jeśli nie było dotyku, pocałunku na początku znajomości to z tego nic nie będzie, choć ten facet się pewnie łudzi tak jak i ty. Pewnie jest tak, że on się gimnastykuje, ale co z tego skoro ona nawet może przeżywa fajne emocje, ale myśli o tamtym. A na dodatek czas sprawia, że zapomina to co złe i go idealizuje."

Nie zawsze musi tak,ja mialam taka znajomosc, ze nie bylo pocalunku przez kilka lat. A jednak to nie bylo friend zone.

Nie było pocałunku przez kilka lat?! Dla mnie wszystko jasne. To było na 100% friend zone, tylko tobie wydaje się, że nie. Zresztą zapytaj o opinię chłopaka, z którym się spotykałaś. Patrzysz na wszystko z kobiecej perspektywy, więc nie rozumiesz pewnych procesów zachodzących w twojej (kobiecej) podświadomości. 

Dla kobiety przyjaciel to nie to samo co chłopak! Dla kobiety przyjaciel to koleś, który prowadzi z nią gadki-szmatki na tematy typu ,,co słychać?'', ,,co leci dzisiaj w TV?'', ,,widziałaś ten film pt. ,,50 twarzy Greya?'' Jest super!'', wysłuchuje jej żali, gdy ona ma gorszy dzień i pełni funkcję chusteczek higienicznych, gdy kobieta chce się wypłakać. Ale nie czuje do niego chemii, nie ma tego ''czegoś''! 

Owszem można awansować na chłopaka dziewczyny z pozycji jej przyjaciela, ale zdarza się to niezwykle rzadko i wymaga miesięcy kombinowania i stalowych nerwów. Jeśli facet nie przejdzie do konkretów już na samym początku znajomości, czyli nie będzie flirtował z kobietą ani nie będzie eskalował na niej dotyku fizycznego, to skończy zawsze tak samo: wyląduje w szufladce PRZYJACIEL. Amen.

120

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Myślę, że nie ma się o co spierać, bo w jednym się zgadzamy - chłopak wpadł we friendzone. Po prostu rozbawiło mnie nieco to zdanie, które przytoczyłem, ale w gruncie rzeczy chodzi o to samo. Czy z friendzone można wyjść? Pewnie tak, ale wymaga to zmiany postępowania, a więc wracają tytułowe poradniki. Tylko powtórzę - jeśli facet będąc sobą zasłużył tylko na bycie kumplem = mentalne wykastrowanie(bo tak to należy nazywać, jeśli facetowi zależy, a laska proponuje mu przyjaźń to znaczy tyle, że nie widzi w nim faceta) to czy jeśli osiągnie swój cel udając kogoś innego będzie szczęśliwy. Być może, wszystkiego można się nauczyć.

121

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
zecior napisał/a:

Myślę, że nie ma się o co spierać, bo w jednym się zgadzamy - chłopak wpadł we friendzone. Po prostu rozbawiło mnie nieco to zdanie, które przytoczyłem, ale w gruncie rzeczy chodzi o to samo. Czy z friendzone można wyjść? Pewnie tak, ale wymaga to zmiany postępowania, a więc wracają tytułowe poradniki. Tylko powtórzę - jeśli facet będąc sobą zasłużył tylko na bycie kumplem = mentalne wykastrowanie(bo tak to należy nazywać, jeśli facetowi zależy, a laska proponuje mu przyjaźń to znaczy tyle, że nie widzi w nim faceta) to czy jeśli osiągnie swój cel udając kogoś innego będzie szczęśliwy. Być może, wszystkiego można się nauczyć.

Wiesz, przeczytałem kilka twoich postów i wnioskuję, że jesteś facetem, który jest sfrustrowany, bo w przeszłości został parę razy kopnięty w dupę przez kobiety. Nie chcę ci robić darmowej psychoanalizy, ponieważ nie jestem psychiatrą. Nie mam zamiaru prawić ci banałów do kwadratu typu: ,,weź się w garść'', ,,głowa do góry, jutro będzie lepiej'', ,,miłość sama cię znajdzie'', ,,ciebie też trafi strzała amora, musisz tylko być cierpliwy'' itepe. To dobre dla dzieci z przedszkola, które wierzą w św. Mikołaja i w bajki Disneya. Powiem ci tylko tyle, że ja również jestem sfrustrowany z tego samego powodu co ty. I na świecie żyją miliony facetów z podobnymi problemami do naszych. Skoro tak jest, oznacza to tylko jedno: kobiety są jakie są i nie można ich zmienić. Jedyne co możemy (musimy!) zrobić to zaakceptować je i dostosować się do nich. Poza tym nie wszystkie kobiety są materialistkami i zimnymi sukami, które chcą wydoić faceta z pieniędzy albo pobawić się jego zainteresowaniem. Nie wrzucaj wszystkich kobiet do jednego worka. Niestety uwodzenie to niesprawiedliwa gra i musimy pogodzić się z tym faktem. Przegrywają w niej inteligentni, wykształceni, czuli i wrażliwi faceci, czyli tacy, których kobiety podobno szukają, ale jakoś nigdy nie zwracają na nich uwagi. Nie ma znaczenia, że jesteś najlepszym, najbardziej zabawnym kolesiem na Ziemi, który kiedykolwiek założył spodnie. Znaczenie ma to, w jaki sposób zaprezentujesz te cechy kobiecie. Jeśli spieprzysz pierwszy kontakt z obcą kobietą, to nie dostaniesz już drugiej szansy. Jeśli będziesz rozmawiał z kobietą na milion tematów, ale nie będziesz się z nią droczył (flirtował), nie będziesz wprowadzał do rozmowy wątków seksualnych, nie będziesz jej w ogóle dotykał, to skończysz zawsze jako jej PRZYJACIEL.

122

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
pod psędonimę napisał/a:
zecior napisał/a:

...
Zabawne jest to, że gdy kobieta maluje się, nakłada na twarz tapetę, robi sobie operacje plastyczne, powiększa cycki silikonem, a usta botoksem, to jest to uważane za coś normalnego. Ale gdy mężczyzna inwestuje w swoje wnętrze, chodząc na kursy uwodzenia, to jest od razu szufladkowany przez kobiety jako oszust i manipulant. Żałosne.

Cóż, te wszystkie "podchody" (w celu zdobycia samiczki czy samca) to jedna wielka gra pozorów. Spójrzcie na świat zwierząt: puszenie piórek, piekne, wydumane pozy, modulowanie głosu, przekomiczne tańce godowe... W wiekszości to zabiegi tylko w celu "zdobycia", spłodzenia potomstwa. I zaryzukuję tu tezę, że analogia u ludzi maj swe podłoze w atawistycznych zachowaniach. Wyglądać ponętniej, lepiej, pokazać się z jak najlepszej strony, udawać atrakcyjną/atrakcyjnego, grać twardziela - to wypisz wymaluj owe stroszenie piórek i melodyjne ćwierkanie by zwabić... Ale potem pojawia się duza róznica miedzy światem zwierząt a ludzi. O ile - u braci mniejszych - "po zapłodnieniu" zazwyczaj wspomniane zabiegi i udawanie odbywają sie już wobec kolejnej samicy/samca, o tyle u ludzi ...wychodzi fałsz. Nagle okazuje się, że ten "macho" to zwykły cieniarz i tchórz, a ta słodka kobietka to wymalowany potwór smile Ileż takich przypadków?
Czyli to jedna wielka mistyfikacja...
O ile w przypadku kobiet delikatne podkreslanie walorów urody jest całkiem - jak dla mnie - akceptowalne i miłe (dla oka), o tyle w przypadku mężczyzn silenie sie na bycie kimś, kim sie nie jest - jest już żenujące... Niektóre cechy (których "nauczenie się" wmawiaja chyba na takich - pozal sie boże - "szkoleniach" i kursach) winny być JUŻ w nas. To coś, czego nie da sie wyuczyć. Myślę, że znacznie efektywniejszym od takowego uczenia bycia "męskim" byłoby na takim szkoleniu od razu wyposażanie delikwenta pretendujacego do bycia "samcem alfa" (jezu...) w najzyklejszą ...maczugę. Solidny zamach, złapanie za włosy i wciągnięcie swojej do jaskini... Proste? Proste big_smile

Nie rozumiesz tego, bo jesteś kobietą. Nie będziesz się przed nikim płaszczyć, ponieważ to do ciebie podchodzą faceci, a nie na odwrót. Nie złamiesz pewnej normy społecznej, żeby nie wyjść na łatwą i zdesperowaną. Nie wyjdziesz poza swoją strefę komfortu, bo byłaś uczona od małego dziecka, że to facet ma się o ciebie starać, to on ma robić pierwszy krok i posuwać całą znajomość do przodu.

Czytając twój komentarz można dojść do wniosku, że każdy facet, który jest nieśmiały i nie potrafi rozmawiać z kobietami powinien siedzieć na dupie i czekać aż kobieta spadnie mu z nieba. Psychika człowieka jest plastyczna i każdy mężczyzna może wykształcić w sobie cechy i nauczyć się zachowań atrakcyjnych dla kobiet.

123

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

To ja może podsumuję ogólnie moje wszystkie wypowiedzi w tym temacie zwłaszcza, że odeszliśmy mocno od głównego tematu. A więc poradniki w dużej mierze pokazują jak należy się zachowywać, by mieć większe powodzenie u kobiet. Jednak zastanówmy się, kto korzysta z takich poradników. Otóż ludzie, którzy będąc po prostu sobą nie potrafią znaleźć dziewczyny. I to co jest najbardziej zastanawiające to to, że wbrew pozorom nie zawsze wynika to z ciapowatości faceta. Raczej z nazbyt idealistycznego podejścia do związków.
Zatem poradniki mogą być pomocne. Pojawia się jednak pytanie czy taki facet będzie szczęśliwy zachowując się wbrew sobie. Nie musi to być od razu udawanie, to może być np. taka sytuacja, że chcesz porozmawiać na jakiś temat z kobietą, ale tego nie zrobisz, bo to mogłoby zaburzyć twój obraz, pokazać twoją słabość, brak pewności siebie(a tego robić nie wolno). I w gruncie rzeczy taki facet w jakimś stopniu przez całe życie będzie ograniczony, by uważać na słowa, bo kobiecie coś się może odwidzieć.

Pojawia się pytanie po co ja w ogóle to wszystko pisałem. Może i by ulżyć nieco swojej frustracji, ale chciałbym aby wyszedł z tego taki naiwnie idealistyczny apel do kobiet. Nie skreślajcie facetów tak łatwo.

124

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Żeby zobaczyć jakie to jest zabawnie absurdalne samo w sobie, wyobraźcie sobie kobiety na podobnym kursie i zachowujące się podobnie jak kursanci.

125 Ostatnio edytowany przez TKZ (2015-04-30 18:35:08)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Nie byłem na takim szkoleniu to się nie wypowiadam, czy jest to zabawne. Dla mnie nie.
Kobieta całe życie uczy się jak postępować z mężczyznami, flirtować i zachęcać. Czy to z gazetek, czy plotkuje, docieka, wychwyca różne zachowania by odwracać je na własną korzyść. Uczy sie kusić. Zadaje sobie wciąż pytania: dlaczego (on to zrobił?), po co, jak? I jeśli wie jak, to umie się przeciwstawić. Nie musi chodzić na takie szkolenia. Jeśli jest brzydka to nic jej nie pomoże. Mężczyźnie owszem, bo wygląd jeśli nie jest skrajny potrafi pójść na daleki plan gdy wytworzy sie chemię.

Także kobieta inaczej do związku i seksu jest oceniana niż mężczyzna. Seks dla kobiety czai się za rogiem. Dla mężczyzny nie, gdy nie posiada wielu cech seksualnych. Związkowych jest jeszcze więcej do wyrobienia i jeśli nie miał tego, nie nauczył się tego od kogoś (tu rodzice mają główny wpływ, później męskie wartościowe towarzystwo) to nigdy tego mieć nie będzie i musi liczyć na łaskę jakiejś kobiety. Potencjalnie zdesperowanej i skrzywdzonej (pewnie i brzydkiej, sfrustrowanej podobnie). I dlaczego? Dlatego że nie dostał czegoś od zycia, nie nauczono go tego? A wpojono mu głupoty na temat miłości, że będzie, że niech poczeka? Że każdy zasługuje, jeśli jest dobry? To za mało, a nawet i w to sie nie wierzy gdy całkiem niedobrzy mężczyźni mają zakochane w nich pęczki kobiet. Także mężczyzna zastanawia się co naprawde sie liczy i czemu on tego nie ma, jak to zdobyć.

Nauka utrzymania związku też nie bierze się z teorii tylko z obycia w tych związkach. Trzeba w nie wchodzić, tak jak z doprowadzaniem do seksu, tworzeniem chemii. Jest tego dużo, a zachowań skreślających mężczyznę jako mężczyzne jest jeszcze więcej.

Zapominacie też o jednym. Taki kurs to kurs samorozwoju, nie tylko zdobywania kobiet. To jest ogół cech, które pomagają w życiu. Kobieta żeby sobie lepiej radzić będzie miała masę ludzi wokół którzy jej pomogą. Także jej mężczyzna. Mężczyźnie nie pomoże nikt, tylko się go wykluczy bo jest słaby i będzie sie nim gardzić, lub będzie niewidoczny. Pewność siebie i bijąca od środka atrakcyjność, pomysłowość czy siła to główny motor napędowy znajomości kobiety z mężczyzną. Brak pewności siebie i wszystkie odmiany słabości mężczyzne skreślają. Jeśli lata zostaje odrzucany to te słabości sie pogłebiają. Nie ma gdzie ich wyrównać, nauczyć się czegoś innego. Kobiety jak widać niechętnie to rozumują. Dla większości to tylko zabawne, ale nigdy nie znalazły się w takim położeniu to do czego im pokora? Może długotrwale samotne kobiety lepiej niech sie wypowiedzą, po 30, bez powodzenia. One są już bardziej obiektywne.

Głupotą jest też twierdzenie, że taki nieśmiały zawsze pozuje na alfe i szuka modelki. Szuka związku, miłości. Chce też coś mieć, bo może dać. Bo jest człowiekiem i to już stanowi jego wartość. Niestety to w miłości damsko męskiej nie jest ważne i główne, tylko na szarym końcu. Liczą się cechy które kobieta może posiąść i z nich korzystać czy to emocjonalnie czy życiowo, aż do znudzenia lub jak w przypadku psychopatów - gradobicia i zszargania nerwów, ale wielkiej miłości. Deal with it.

126 Ostatnio edytowany przez zecior (2015-04-30 19:55:35)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
Czarna Kotka napisał/a:

Żeby zobaczyć jakie to jest zabawnie absurdalne samo w sobie, wyobraźcie sobie kobiety na podobnym kursie i zachowujące się podobnie jak kursanci.

Ok panno mądralińska, jak w takim razie poderwałabyś samą siebie? smile Po pierwsze, żeby coś krytykować, trzeba mieć na ten temat jakieś pojęcie. Z tego co piszesz wynika, że gówno wiesz na temat uwodzenia. Otóż kursy uwodzenia dla kobiet również istnieją i nie widzę w tym nic złego.


Po drugie dlaczego nieśmiały facet ma dalej popełniać te same, nieświadome błędy, za które non stop dostaje od kobiet kosza lub trafia do szufladki PRZYJACIEL, skoro może pójść na taki kurs uwodzenia i dowiedzieć się, dlaczego to, co robi jest nieskuteczne? To dużo lepsze niż siedzenie w domu, w czterech ścianach i użalanie się nad sobą. To dużo lepsze nawet od tego beznadziejnego forum, na którym kobiety dają facetom zupełnie niepraktyczne rady typu ,,głowa do góry, jutro będzie lepiej'' albo ,,siedź na dupie, a miłość spadnie na ciebie jak manna z nieba'' smile Gdyby każdy facet stosował wasze ''złote'' rady, zostałby prawiczkiem do końca życia smile Bo kobieta nie rozumie, że to co mówi, może być rzeczywiście tym, czego pragnie w mężczyźnie, ale nie jest to coś, co ostatecznie ją do niego przyciąga. Nie rozumie, że cechy idealnego mężczyzny, którego obraz ma w głowie, to cechy, które chciałaby widzieć w mężczyźnie, ale gdy będzie z nim już w związku. Natomiast co innego działa na nią na etapie tańca godowego. To ogromna różnica.



Po trzecie nie musimy sobie niczego wyobrażać, ponieważ wbrew pozorom kobiety robią mężczyznom dokładnie to samo bez kursów. Kobieta w przeciwieństwie do mężczyzny została wyposażona przez naturę w aż 15 ośrodków nerwowych odpowiedzialnych za czytanie mowy ciała innej osoby (dla porównania facet ma ich tylko 4). Dzięki temu jesteście mistrzyniami w gierkach i manipulacjach. Gdy widzicie, że facet jest na was napalony, tracicie zainteresowanie jego osobą (zabieracie mu króliczka sprzed nosa). Olewacie go w jawny sposób np. flirtujecie na jego oczach z innym mężczyzną, aby wzbudzić w nim zazdrość albo urywacie z nim kontakt telefoniczny. My nie robimy czegoś takiego, ponieważ w przeciwieństwie do was jesteśmy prości w obsłudze.



Poza tym spędzacie pół dnia w łazience, aby po wyjściu z domu przyciągać męskie spojrzenia (oczywiście nigdy oficjalnie nie przyznacie się do tego, tylko wciśniecie nam kit, że dbacie o siebie smile ). Nakładacie na twarz tapetę, malujecie rzęsy i brwi, robicie sobie operacje plastyczne, powiększacie cycki silikonem, wypełniacie usta botoksem, i uważacie, że to wszystko jest ok, natomiast gdy przeciętny facet, na którego nawet nie zwróciłybyście uwagi na ulicy, robi co może, aby wyróżnić się z tłumu, czyli chodzi na takie kursy uwodzenia, uczy się tam pewności siebie, łamie swoje ograniczenia i lęki, uczy się w jaki sposób podejść i rozpocząć rozmowę z obcą kobietą np. na ulicy i jak popychać do przodu znajomość, aby nie trafić do szufladki PRZYJACIEL, to jest w waszej opinii od razu manipulantem i oszustem. Żałosne smile

127

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

"MY" czekamy na wasze relacje z efektow.....:))

128

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Właśnie. Bo teoretyków to masa, tylko gdzie efekty praktyczne?;)
Moja żona twierdzi, że taki kurs to może nawet ciekawy być. I można to wykorzystać w biznesie.

129

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?
zecior napisał/a:

Ok panno mądralińska, jak w takim razie poderwałabyś samą siebie? smile

Z pewnością nie polowałabym na ulicach ani w centrach handlowych, z desperacją w oczach. Celowałabym w miejsca, które skupiają osoby o podobnych zainteresowaniach jak moje, oraz, gdybym miała z tym problem, nauczyłabym się jak odczytywać język ciała, żeby lepiej wiedzieć czy ktoś jest mną zainteresowany. To nie jest wiedza tajemna. Podobnie jak psychologia płci. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

zecior napisał/a:

Dzięki temu jesteście mistrzyniami w gierkach i manipulacjach. Gdy widzicie, że facet jest na was napalony, tracicie zainteresowanie jego osobą (zabieracie mu króliczka sprzed nosa). Olewacie go w jawny sposób np. flirtujecie na jego oczach z innym mężczyzną, aby wzbudzić w nim zazdrość albo urywacie z nim kontakt telefoniczny. My nie robimy czegoś takiego, ponieważ w przeciwieństwie do was jesteśmy prości w obsłudze.

Widzę, że masz spore doświadczenie z gimnazjalistkami. Zamiast skarżyć się na kobiety ogółem, może przyjrzyj się swoim kryteriom wyboru partnerek.



zecior napisał/a:

Poza tym spędzacie pół dnia w łazience, aby po wyjściu z domu przyciągać męskie spojrzenia (oczywiście nigdy oficjalnie nie przyznacie się do tego, tylko wciśniecie nam kit, że dbacie o siebie smile ). Nakładacie na twarz tapetę, malujecie rzęsy i brwi, robicie sobie operacje plastyczne, powiększacie cycki silikonem, wypełniacie usta botoksem, i uważacie, że to wszystko jest ok

Bo pod prysznicem faceci trzepią kapucyna mając w głowie nieumalowaną, płaską, wąskoustą królewnę o mysich włosach, a sami zarzucają miłosne sidła za pomocą klaty kurczaka oraz bukietu zapachów naturalnych spod pachy, do tego wszyscy nie mają żadnych wątpliwości odnośnie rozmiarów swojego sprzętu.

130 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-04-30 20:51:44)

Odp: Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Autentyczna rozmowa sprzed 15 minut. Występują Ja i żona. Rozmowa po pokazaniu jej tego tematu.

Ż: Marcinku, czy u Ciebie w pracy i znajomi też tak na kobiety narzekają, że to ich wina to wszystko?
J: No nie. Przecież każdy kogoś ma.
Ż: No faktycznie. Moi w sumie też mają.
J: No to ja nie wiem o co chodzi.
Ż: A może wszyscy nieudacznicy są na tym forum?

Zabawne to było. Może ostatnie zdanie trochę chamskie, ale.... my naprawdę nie znamy ludzi samotnych. To tym bardziej mnie dziwi. Ja jak już pisałem pracuję z samymi kobietami i każda ma męża lub chociażby chłopaka. A żonka ma tylko jedną koleżankę samotną, o której tu zresztą pisałem w jej imieniu. Abstrakcja totalna dla mnie.

Znalazłem ciekawy artykuł na co kobiety zwracają uwagę. Moja żona się z tym zgadza. A co na to wy kobiety?

Z badań przeprowadzonych na reprezentatywnej próbce 2000 kobiet wynika, że 70% zdecydowanie woli mieć partnera wyższego. Jako idealną uznają różnicę 10-12 centymetrów. To akurat tyle, żeby włożyć buty na obcasach i ciągle być niższą. 24% kobiet uważa, że wzrost mężczyzny nie ma znaczenia, gdy szuka się miłości, reszta jest niezdecydowana. I w ramach ciekawostki - z tych samych badań wynika, że dla kobiet, które już są w związkach, wzrost partnera przestaje mieć aż takie znaczenie. Po prostu - najpierw szuka się ideału, później zaczyna działać też chemia, a jeszcze później stają się ważne cechy charakteru. Nawiasem mówiąc, z badań wykonanych na university of sydney oraz australian national university w canberra można się dowiedzieć, że wyżsi mężczyźni cieszą się powodzeniem i jeszcze zarabiają więcej... Ale tam ludzie chodzą do góry nogami, więc co u nich się sprawdza, w europie nie musi działać.
Średnia budowa ciała. Tak można podsumować setki ankiet z całego świata. Znane są teorie, że kobiety w okresie jajeczkowania stają się bardziej dostępne dla mężczyzn zbudowanych atletycznie, co ma zapewnić potencjalnemu potomstwu lepszy zestaw genów. Jednak ostatnio opublikowane wyniki badań w kalifornii sugerują, że wcale tak nie musi być. Według nich, kobiety są stałe w swoich preferencjach. Tak czy inaczej, statystyczna kobieta za pociągające uważa męskie ciało, które jest zbudowane harmonijnie, bez dużej różnicy w obwodzie między biodrami i barkami, z lekko zaznaczoną talią, bez przerostu tkanki mięśniowej, ale też bez otłuszczeń.
Kobiety mają o wiele więcej receptorów odbierających bodźce dotykowe w łechtaczce, dlatego są na pieszczoty tego miejsca bardziej uwrażliwione i potrzebują delikatniejszych dotknięć niż mężczyźni na żołędzi członka. Podobnie jest z wyczuwaniem zapachów. Więcej receptorów, większa wrażliwość na zapachy. Zapach, który osobnikowi męskiemu może się wydawać lekkim wspomnieniem jego chłopięcych lat, dla kobiet może być trudnym do zniesienia odorem samca. Spoconego. To samo dotyczy używania perfum. Najlepsza recepta: skrapiać się z wyczuciem, na świeżo umyte ciało i pamiętać, że perfumy to nie jest antyperspirant.
Od wieków wiadomo; im większy penis, tym bardziej zadowolony jego właściciel. Kobiety - będące jedynie współużytkowniczkami tej jakże ważnej części męskiej osobowości - nie mają tak jednoznacznego stosunku do rzeczonej wielkości. Wystarczy mieć znajomego ginekologa, żeby wiedzieć, jak często pacjentki skarżą się na zbyt wielkie - ich zdaniem - członki partnerów. Obecnie (badania antropologiczne są regularnie powtarzane) średnia długość członka w erekcji wynosi 14-16 centymetrów. W badaniach w których pokazuje się kobietom wirtualne byty i mają decydować, który wydaje im się bardziej atrakcyjny i męski, zdecydowanie wybierają te zaopatrzone w dorodniejsze penisy. Ale tylko u wyższych mężczyzn i tylko do pewnego rozmiaru. Wszystko, co odbiega od średniej przestaje być atrakcyjne. Także nieproporcjonalnie duży członek doczepiony do niskiego, drobnego mężczyzny nie jest odbierany jako atrakcyjny. W eksperymencie, którego wyniki opublikowano w "proceeding of the national academy of sciences" badacze wygenerowali obrazy mężczyzn z członkami w zwisie. Dla kobiet były atrakcyjne do granicy 7,6 centymetra. Dłuższe tracą moc przyciągania.
Męska pupa zrobiła zawrotną karierę dopiero niedawno, na fali - przepraszam panów - emancypacji kobiet, które uznały, że po wielu latach gapienia się na ich wypukłości przyszedł czas na rewanż. Tak więc nie ma rady, trzeba ćwiczyć, żeby mieć co eksponować. Same z siebie męskie pośladki rzadko bywają jędrne, krągłe i jednocześnie nietłuste. I w historii występowały jako aktywizator pobudzenia raczej jedynie w starożytnej grecji, gdzie równie starożytni mędrcy dobierali sobie młodych chłopców z ładnymi pupami do wysłuchiwania ich filozoficznych sporów na temat istoty życia. Ale czasy się zmieniają i faktem jest, że dzisiejsze kobiety lubią rzucać na męskie pupy żarłoczne spojrzenia. Także w życiu seksualnym wzrosło znaczenie tej części męskiego ciała. Depilacja wzgórka łonowego weszła już w skład rutynowych zabiegów kosmetycznych w krajach rozwiniętych. Z pupą ciągle bywa różnie.
Wykonano setki badań dotyczących odbioru męskich twarzy przez kobiety. W ich wynikach da się zauważyć pewne prawidłowości. Na przykład, w krajach bogatszych, gdzie rozwinięta jest opieka zdrowotna, a kobiety są wykształcone i samodzielne, częściej jako atrakcyjne odbierają twarze delikatniejsze. Badacze tłumaczą to zjawisko bardzo prosto; kobiecie samodzielnej potrzebny jest partner, czyli osoba równorzędna, a nie łowca i obrońca, stąd szuka w twarzy ewentualnego towarzysza życia cech, które to życie mogą uprzyjemnić: wrażliwości, uprzejmości i delikatności. Oczekują błysku inteligencji w oczach i uśmiechu. Kobiety z krajów uboższych zdecydowanie uznają za atrakcyjne twarze, o których się mówi, że są typowo męskie: z mocniej zarysowaną szczęką, wyraźnymi oczodołami i ostrzejszymi rysami twarzy.
Ich wygląd i ruchliwość, potrafią uruchomić w kobiecie całą gamę odczuć erotycznych. Na czystość dłoni i paznokci kobiety reagują podświadomie. Zaobserwowano, że w trakcie pierwszego kontaktu przedstawicielki płci żeńskiej rzucają spojrzenia na męskie dłonie, często jeszcze zanim spojrzą w oczy lub zaraz po. Prawdopodobnie chodzi o odruchowe zakwalifikowanie: może być coś z tego, czy nie. Niektórzy mężczyźni zresztą, zupełnie nieświadomie, gdy kobieta im się podoba, tak manewrują dłońmi, żeby ewentualna partnerka mogła je obejrzeć dokładnie. To odruch. Pobudzają wykonywane nawet absolutnie poza sytuacjami seksualnymi głaszczące ruchy - choćby przesuwanie palców wzdłuż szklanki lub kieliszka, lekkie pogładzenie po nadgarstku lub ramieniu. Brudne dłonie odstręczają od seksu i jest to jak najbardziej prawidłowa reakcja organizmu, który broni się przed wniknięciem bakterii.

Co ciekawe - nadmiernie zadbane męskie dłonie, z wyraźnym manikiurem, przestają być atrakcyjne.

W pierwszych kontaktach przyciągająco działa wszystko, co świadczy o zdrowiu, a jest podświadomie notowane. Odpychają sygnały zaburzeń. Duży brzuch to nie tylko wada estetyczna. To przede wszystkim sygnał, że potencjalny partner jest zagrożony poważną chorobą i możliwością nagłego zejścia, nie dba o higieniczny tryb życia. To samo dotyczy ubytków w uzębieniu. W Polsce plagą jest brak piątek! Sam właściciel w lustrze tego nie widzi... Ale kobieta zobaczy od razu. W krajach bogatych niepełny uśmiech to informacja dotycząca statusu społecznego.
I w końcu to, co najważniejsze: poczucie humoru. To prawdziwe wynikające z inteligencji, a objawiające się dowcipem sytuacyjnym i dystansem do samego siebie. Opowiadanie żartów znalezionych w internecie nie wchodzi w skład poczucia humoru absolutnie. Każdy z wielkich uwodzicieli wcześniej czy później dochodził do tego samego: jeśli potrafisz rozbawić partnerkę w kryzysowej sytuacji, masz kobietę.

Posty [ 66 do 130 z 912 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 15 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Samiec alfa - szkolenia uwodzenia dla nieśmiałych facetów ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024