netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

248 odpowiedzi24 063 wyświetleniazałożony przez Maja66, 13.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 249 ]

66

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
maja 84 napisał/a:

Maju, gdyby kochanka przyjeła rozstanie ze zrozumieniem to by bardzo tęsknil, zył wspomnieniami, idealizowal by ja, jej zachowanie sprawi,że mąz totalnie sie do niej zrazi, weźmie ją za osobe niezrównoważoną emocjonalnie i niebezpieczną, zacznie od niej " uciekac" bo faceci kochaja swięty spokoj.
Mysle, że sie poukłada, tylko potrzeba niestety duzo cierpliwosci.

My kobiety wszystko tak dokładnie analizujemy, a tu i tak co się ma stać to się stanie.
Mam nadzieję, że faktycznie zachowanie tej pani zrazi go na zawsze.
A co pocieszyć się trzeba:)

67

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
smutnamonia napisał/a:

No to ja mam przechlapane, bo ta "moja" podobno przyjęła ze zrozumieniem fakt, że mój mąż jednak rodzinę wybrał i nie ma do niego pretensji.
No i tak łazi tam po tych firmowych korytarzach, a mój mąż wzdycha (chociaż twierdzi, że nie wzdycha)!

Ta pani też wyglądała na bardzo ułożoną, ktora rozumie i nie chce rozbijać rodziny, i co?
Nie udało się na poczatku rozbić naszego związku to proponowała potajemne spotkania, ale takiej mało, mało chciała coraz więcej(tak relacjonował mąż).
W końcu miarka sie przelała, postanowił powiedzieć mi wszystko, bo razem damy radę.
A ta pani, miała fazę błagania, potem oczerniania siebie, potem obwiniania męża, teraz od wczoraj nastała totalna cisza. Nie wiem, czy odpuściła, szy szykuje jakieś ciężkie działa:( Ale do tanga trzeba dwoje ona została sama na parkiecie.

68

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Wspólny wyjazd we dwoje na pewno zrobi dobrze.

Smutnamonia, bardzo ci współczuję, musi Ci być bardzo ciężko, a Twój mąż nie może poszukać innej pracy? wiem, że może nie będzie to proste ale kurczę...żeby chociaż chciał. Dobrze, że jakoś zapewnia Cię że się odciął od niej ale pracując razem...no nie wiem czy ja bym w to wierzyła. Chyba potrzebowałabym jakichś dodatkowych zapewnień. 
Na pocieszenie powiem Ci, że mój mąż zmienił tą pracę ale ma teraz nienormowany czas pracy i w tym samym mieście, więc dla mnie to było takie troszkę otarcie łez ale mimo wszystko każdego dnia bałam się, że może się spotykają i wtedy mają tyle czasu ile tylko chcą. Wyobraźnia pracowała a ja po pracy uziemiona z dzieckiem w domu. Jakoś z biegiem czasu,  dzwoniąc pod jakimś pretekstem nasłuchiwałam gdzie może być-czasem miałam podejrzenia a czasem nie ale. Węszyłam wszędzie gdzie mogłam.To trochę takie popadanie w paranoję, jest się niewolnikiem własnej podejrzliwości i desperacji. Potem po prostu poczułam że mam dość, myślałam sobie, że chciałabym potrafić odciąć się zupełnie od wszelkich emocji i zająć innymi sprawami. Ale ja bardzo przeżywam wszystko, muszę mieć przy sobie kochającą i szanującą mnie osobę, inaczej gasnę. Straciłam poczucie własnej wartości. Nie pomagało mi nawet to, że znajomi mi prawili komplementy, mówiąc, że jestem piękną, mądrą, dobrą i ciepłą osobą. Mój mąż też mi tak mówi, twierdzi, że lepszej żony nigdy by nie znalazł. Nie ruszało mnie to, to dlaczego wmixował w to wszystko? teraz już jest mi troszkę lepiej, ale jeszcze nie dawno miałam ze sobą poważny problem, wtedy myślałam o psychologu ale jakoś się go jednocześnie obawiałam bo nigdy nie byłam, no i jak znaleźć dobrego, pytać znajomych to zaraz będą wnikać w szczegóły. Teraz powoli wszystko wraca do normalnego życia, a ja zaczynam spoglądać na to troszkę z boku.

69

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Maju, Ja tez myślę, że się Wam ułoży. Gdyby nie chciał, nie mówiłby Ci o tym wszystkim... to już o czymś świadczy.

70 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-01-18 21:56:41)

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
putusia napisał/a:

Wspólny wyjazd we dwoje na pewno zrobi dobrze.

Smutnamonia, bardzo ci współczuję, musi Ci być bardzo ciężko, a Twój mąż nie może poszukać innej pracy? wiem, że może nie będzie to proste ale kurczę...żeby chociaż chciał. Dobrze, że jakoś zapewnia Cię że się odciął od niej ale pracując razem...no nie wiem czy ja bym w to wierzyła. Chyba potrzebowałabym jakichś dodatkowych zapewnień. 
Na pocieszenie powiem Ci, że mój mąż zmienił tą pracę ale ma teraz nienormowany czas pracy i w tym samym mieście, więc dla mnie to było takie troszkę otarcie łez ale mimo wszystko każdego dnia bałam się, że może się spotykają i wtedy mają tyle czasu ile tylko chcą. Wyobraźnia pracowała a ja po pracy uziemiona z dzieckiem w domu. Jakoś z biegiem czasu,  dzwoniąc pod jakimś pretekstem nasłuchiwałam gdzie może być-czasem miałam podejrzenia a czasem nie ale. Węszyłam wszędzie gdzie mogłam.To trochę takie popadanie w paranoję, jest się niewolnikiem własnej podejrzliwości i desperacji. Potem po prostu poczułam że mam dość, myślałam sobie, że chciałabym potrafić odciąć się zupełnie od wszelkich emocji i zająć innymi sprawami. Ale ja bardzo przeżywam wszystko, muszę mieć przy sobie kochającą i szanującą mnie osobę, inaczej gasnę. Straciłam poczucie własnej wartości. Nie pomagało mi nawet to, że znajomi mi prawili komplementy, mówiąc, że jestem piękną, mądrą, dobrą i ciepłą osobą. Mój mąż też mi tak mówi, twierdzi, że lepszej żony nigdy by nie znalazł. Nie ruszało mnie to, to dlaczego wmixował w to wszystko? teraz już jest mi troszkę lepiej, ale jeszcze nie dawno miałam ze sobą poważny problem, wtedy myślałam o psychologu ale jakoś się go jednocześnie obawiałam bo nigdy nie byłam, no i jak znaleźć dobrego, pytać znajomych to zaraz będą wnikać w szczegóły. Teraz powoli wszystko wraca do normalnego życia, a ja zaczynam spoglądać na to troszkę z boku.

Wiesz, ja na razie temat zmiany pracy ciągle poruszam. Niestety mąż pracuje w dość wąskiej branży i dlatego byłoby to dość trudne. A nie chcę, żeby był sfrustrowany z powodu tego, że pracuje byle gdzie.

Ja tak samo strasznie to przeżywam - codziennie. Marzę o tym, by zacząć normalnie w końcu żyć!
Tak samo słyszałam, że jestem najlepsza, że lepszej żony nigdy nie mógłby mieć.
Wiesz, mój mąż strasznie przezywał to co się stało, to swoje zaangażowanie. Tzn fakt, że w ogóle do tego dopuścił. Myślał przez półtora miesiąca co z sobą począć. Myślał o odejściu, ale raczej nie do tamtej. Myślę, że zostałby sam miotając się co ma zrobić.
Wiesz! Marzę o chwili, kiedy mi powie, że ona już nic dla niego nie znaczy! Chociaż ciągle podkreśla, że mimo tego wszystkiego ciągle mnie kocha!
Beznadziejna sytuacja!

71

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Smutnamoniu jak mąż postanowił, że zostaje z Tobą to do diaska trzeba wierzyć, że tak jest. Zmiana pracy nic nie dałaby, gdyby chciał dalej coś ciągnąć. Odległość nie ma wtedy żadnego znaczenia-doświadczyłam to na moim przykładzie. Oni muszą chcieć być ze swoimi żonami, a kontrolowanie, namawianie na siłę do robienia wbrwe ich woli nic nie da. Poukładaja sobie w głowach to i nie skuszą ich inne baby. Mój mówi, że się wyleczył na zawsze w angażowanie nie ze swoją żoną.

72

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

dziewczyny, najważniejsze że kocha i nie chce się rozstawać, chce być ze swoją rodziną i żałuje tego co się stało - to jeszcze jest co ratować i warto przynajmniej spróbować zawalczyć o to małżeństwo. Gorzej jeśli on chciałby odejść do niej- wtedy nie widziałabym sensu. No a ja osobiście nie wyobrażam sobie prosić żeby został.

73

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Nie wiem co robić to jakiś koszmar.
Wiedziałam, że ona tak szybko nie odpuści:(
Odpisała na moją propozycję naszego spotkania (sądzilam że nie bedzie miała jednak tupetu). Bierze pod uwagę spotkanie. Co za bezczelna sad
Proponuje, abyśmy to my (niby ja i ona) zdecydowały z którą będzie mąż. Do niej najwyraźniej nie dociera,że decyzja została podjęta. Myślę, że chce mnie psychicznie wykańczać, abym odpuściła. Nie wiem co odpisać jej. Ona cały czas chce być w naszym życiu obecna.

74

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

A co Twój mąż na to wszystko? Jak on się ustosunkowuje do tej sytuacji? Rozmawia z nią?

75

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

A ona jest mężatką ma dzieci? Sorki, może pisałaś o tym wcześniej, nie doczytałam...
Pytam bo jeśli ma kogoś, to może warto jakoś dotrzeć do niego.

76 Ostatnio edytowany przez Maja66 (2012-01-19 09:53:40)

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Ta kobieta jest panną przed czterdziestką nigdy mężatką nie była.
Ona do stracenia nie ma nic, więc walczy do upadłego. My mamy dwójkę prawie dorosłych dzieci. Do niej nie dociera, że to naprawdę koniec.
Mąż mi tak napisał ".... to jest dawno zdecydowane, że Ty jesteś moją żoną, tu jest mój dom i rodzina i tak zostanie"
..."Wiesz, dopiero teraz jak wiesz o wszystkim jest mi dobrze .."

Odpiszę jej, że ja nie bedę z nią dyskutowała, bo chce grać na zwłokę. Decyzję podjął mąż i jest nieodwołalna.
  Jednak chyba nie bedę do niej pisała, niech wie, że teraz o nas walczy mąż, ona zostanie sama.

77

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Ta baba (ja tego typu laski określam "larwa") może tak szybko nie odpuścić, dobrze że o tym wiesz przynajmniej wiesz czego się możesz spodziewać. Zastanawiam się tylko czy Twój mąż się już z niej wyleczył, tzn. czy mu przeszło całkowicie czy jednak coś go do niej ciągnie. Pewnie nawet jeśli, to tego Ci teraz nie powie a i tak najważniejsze że podjął taką decyzję o jakiej piszesz. A z tym spotkaniem to był Twój pomysł? W jakim celu miałyście się spotkać?
Jeśli chodzi o mój przypadek, to ja do niej zadzwoniłam jak tylko dowiedziałam się o ich "przyjaźni" i zapytałam wprost czy ona ma romans z moim mężem i jakie ma wobec niego plany, bo ja go bardzo kocham, mamy małe dziecko, że dla mnie to jest w tej chwili dramat i chce wiedziec na czym stoję. Trochę ją zamurowało ale powiedziała mi od razu że nie są kochankami i że nie chce rozbijać mi rodziny, dzwoniła do mnie potem jeszcze kilka razy żeby coś tam powyjaśniać i ja się z nią nie spotykałam, uznałam że nie ma po co. Byłyśmy w kontakcie telefonicznym. Ostatecznie powiedziałam jej że za każdym razem kiedy ona się będzie próbowała kontaktować z moim, to jej mąż się o tym dowie.I tak też robiłam, więc co jakiś czas miała afery w domu tylko że ja wiedziałam że ona nie kocha męża i nie mają dzieci-można powiedzieć że też niewiele miała do stracenia. Ale jakoś na szczęście się uspokoiła-mam taką nadzieję, bo pewna na 100% nie jestem, przynajmniej nic nie wskazuje na to żeby mieli ze sobą kontakt. Byc może z jej strony nie było takiego zaangażowania uczuciowego jak z jego - tak mi się wydaje.
Kurcze to są trudne sprawy. Ja uważam, że nie ma czegoś takiego jak niektórzy piszą, żeby nie dzwonić  bo się zbłaźnisz itd. A dlaczego a niech ona wie, co się czuje i myśli, niech wie, że to Ty jesteś górą- żoną, a ona tą drugą, która się wpakowała w wasze życie. Ty wychodząc za mąż nie godziłas się na zycie w trójkącie, zostałaś w to wmanewrowana mimo woli.

78 Ostatnio edytowany przez atmosfere (2012-01-19 11:40:15)

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Ja miłostce mojego męża narobiłam trochę koło dupy:
-wysłałam jej ojcu na komórkę zdjęcie jak trzyma w swojej paszczy ptaka mojego męża,
-wysłałam jej mężowi na e-mail ich miłosne listy, zdjęcia prawie pornograficzne, dowody, że mimo obietnicy zerwania znajomości nadal ją ciagnęła
-założyłam na fejsbuku profil prostytutki podąjc w nazwie jej małą miejscowość, szkoły jakie ukończyła, opis szczegółowy(niebawem  pewnikiem ktoś pokaże jej ten profil) ze szczegółami, że zajmuje się prostytucją,
-zgłosiłam do opieki społecznej w jej rejonie, że wyjezdża do pracy w agencji towarzyskiej porzucając dziecko na kilka dni, nadużywa alkoholu i zażywa narkotyki.

Tak, poczułam się lepiej.


A tak na marginesie:
z ciekawości zamieściłam w internetowym wydaniu gazety miejskiej ogłoszenie, że szukam kochanka i takie pierdoły,
w ciągu 5 dni otrzymałam 170 odpowiedzi od facetów zainteresowanych bzykaniem, przedział wiekowy między 28 a 49 lat,
i co ciekawe: 149 jest żonatych lub w związku, reszta kawalerowie.
Odpowiedzi nadal idą, nie odpisałam na żaden list ale statystyka jest zatrważająca.
W domu kochani mężowie niby grają w pasjansa przy komputerze a tak naprawdę...

79

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
Maja66 napisał/a:

Nie mogę od środy na niego patrzeć za tą krzywdę, którą mi wyrządził.
Widzę jednak, że jest teraz szczery, wcześniej ratowaliśmy, ale było jakoś sztucznie, teraz chcę wierzyć, że będzie inaczej.
Mógł nie powiedzieć, lecz stwierdził że teraz na 100% jest pewny, że tylko ja i nie mógł mi nie powiedzieć. Mogł zataić, mógł przemilczeć, ale powiedział, też to doceniam, ale decyzja jest trudna, on czeka obiecałam, że dziś odpowiem, a ja w kropce. Boję się strasznie zaufać, boję się zostać bez Niego, sad

Rozumiem Twoje obawy. Nie ma złotego środka.
Zostaniesz z nim - będzie bolało.Podejrzliwość, obserwacje, brak wiary- to często nie daje spać i żyć. Nie będziesz mu ufać(i słusznie bo przecież Cię zawiódł) przez długie lata. Przez długie lata nie będziesz też mogła spojrzeć śmiało w swoje odbicie w lustrze. W odbiciu będziesz widziała głupią i żałosną kobietę. Nękać Cię będzie myśl o zdradzie, o braku wiary - i słusznie. Masz przecież podstawy by nie wierzyć. Mało, że zdradził to jeszcze kłamał. Kłamał, że kocha,jest wierny i UCZCIWY. Masz za męża oszusta i taka jest prawda. W waszym związku jeszcze długo będzie "ciasno", będzie Was troje i Twoje pytania( do samej siebie) czy jest tym razem szczery, prawdziwy. Musisz też zdawać sobie sprawę, że w każdej chwili możesz jednak usłyszeć :"tamten związek jest jednak ważniejszy" lub "to jest silniejsze ode mnie" i to stwierdzenie może już dotyczyć innej kobiety ( ja właśnie tak miałam). Zostając z nim nie możesz mieć pewności, że nie będziesz kiedyś sama, że kolejny raz nie zawiedzie.
Odejdziesz- to boli. Jest satysfakcja ale i ból. Jest tęsknota, która jednak z czasem zanika. Przy tej opcji swojemu odbiciu powiesz z dumą " i tak trzymaj kobieto" i uśmiechniesz się, początkowo może i przez łzy ale uśmiechniesz się. Przy tej opcji masz szansę poznać innego lub żyć szczęśliwie bez mężczyzny ale i bez takich uczuć jak niewiara w niego, podejrzliwość, świadomość życia z oszustem.
Ja "wybaczyłam" mężowi zdradę. Wiem jednak , że słowo wybaczam to tylko słowo, puste słowo. To słowo, to ukojenie dla zdradzającego a nie dla zdradzonego. Nie da się wybaczyć i zapomnieć.
Więc " wybaczyłam". Po 10 latach pojawiła się inna.Walczyłam o małżeństwo .......w pewnym momencie miałam dosyć. Wyrzuciłam go z życia. Boli jeszcze troszkę ale co znaczy ten ból w porównaniu z  trzęsącym się z emocji całym ciałem. Emocji kobieta oszukana ma cały wachlarz : upokorzenie,oburzenie, utrata zaufania, wiary, wstręt i obrzydzenie do niego ale i do siebie. Góruje też podejrzliwość. Jak nie podejrzewać jak zawiódł, oszukał.
Napisałaś zdanie nad którym zatrzymałam się z uśmiechem

Maja66 napisał/a:

Widzę jednak, że jest teraz szczery, wcześniej ratowaliśmy, ale było jakoś sztucznie, teraz chcę wierzyć, że będzie inaczej.

tak Ty CHCESZ wierzyć, Nie wierzysz....chcesz wierzyć.....Ratowaliśmy ? Tylko on powinien ratować. On narozrabiał i on naprawia.....
Dlaczego to zdradzeni mają walczyć, dawać szansę. To powinni robić zdradzający. To oni nawalili, zawiedli i to oni muszą naprawiać. To Twój mąż powinien podjąć decyzję: CHCĘ UDOWODNIĆ, ŻE NIE JESTEM OSZUSTEM, PRACUJĘ NAD ODBUDOWĄ JEJ ZAUFANIA. TO ON POWINIEN DAĆ SOBIE SZANSE NA NAPRAWIENIE SWOJEJ MORALNOŚCI I WRÓCIĆ JAKO ZDROWY I MORALNY PARTNER.
Moja rada ? Powinnaś dać mu szansę aby BEZ Ciebie mógł udowodnić, że kocha Cię , że zależy mu na Tobie, że pracuje nad swoją moralnością. Kiedy to udowodni, naprawi, dopiero wtedy możesz do niego wrócić. Dopiero wtedy masz szansę być z nim szczęśliwa. Polecam Ci wątek z tego forum : dlaczego zdradzani są głupi. Długa ale jakże pouczająca lektura i bardzo prawdziwa bo to zdradzani są głupi smile . Polecam - warto przeczytać .
Ściskam mocno i trzymam kciuki.

80

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Putusiu tak ja zaproponowałam spotkanie w trójkę, bo nagabywała mojego męża na spotkanie  we dwójke (ona i on). Takiej opcji jednak nie dopuszczamy z mężem, więc mogłam się zgodzić na spotkanie nas wszystkich. Przypuszczałam, że się zrazi, odpuści, ale okazało się, że ona nie z tych:)
Mąż po tych zawirowaniach jej ostatnich stwierdził, że już mu jej nie jest nawet żal, to pewnie przeszlo. Nie wiem, czy da się tak calkiem zapomnieć.
Wiem jedno, że nie chce z nią mieć kontaków, a ona ciągle coś wymyśla.
Atmosfere, miałaś prościej bo tamta miała męża, i jeśli zależało jej na swoim małżeństwie mogło straszenie pomóc. Tej nie rusza nic sad sad

81

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
Maja66 napisał/a:

Putusiu tak ja zaproponowałam spotkanie w trójkę, bo nagabywała mojego męża na spotkanie  we dwójke (ona i on). Takiej opcji jednak nie dopuszczamy z mężem, więc mogłam się zgodzić na spotkanie nas wszystkich. Przypuszczałam, że się zrazi, odpuści, ale okazało się, że ona nie z tych:)
Mąż po tych zawirowaniach jej ostatnich stwierdził, że już mu jej nie jest nawet żal, to pewnie przeszlo. Nie wiem, czy da się tak calkiem zapomnieć.
Wiem jedno, że nie chce z nią mieć kontaków, a ona ciągle coś wymyśla.
Atmosfere, miałaś prościej bo tamta miała męża, i jeśli zależało jej na swoim małżeństwie mogło straszenie pomóc. Tej nie rusza nic sad sad

nie sądzę aby nie ruszyło jej to, że sąsiedzi czy rodzina wiedzą że zdesperowana pannica ugania się za żonatym, robi z siebie szmatę.

82

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Wiecie kochane, ja z tą "moją" tez próbowałam skontaktować się, porozmawiać.
Generalnie wysłałam jej wiadomość dwa razy: pierwszą z moim konkretnym stanowiskiem w tej sprawie  a drugą z propozycją spotkania (chciałam usłyszeć na własne uszy co ma w tej sprawie do powiedzenia).
Oczywiście dziewczę nie odpowiedziało. Chyba się mnie boi! I słusznie!
Nie będę na nią dybać gdzieś w ciemnym zaułku.
Jej stanowisko znam z ust mojego męża. Podobno wszystko przyjęła ze zrozumieniem i nie narzuca się.

Ale mimo tego chciałabym spotkać się z nią w cztery oczy! Miłabym jakąś satysfakcję!

Atmosfere!

Dałaś czadu! Nie ma co! Tylko, żeby się to przeciw Tobie nie odwróciło!

83

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
smutnamonia napisał/a:

Wiecie kochane, ja z tą "moją" tez próbowałam skontaktować się, porozmawiać.
Generalnie wysłałam jej wiadomość dwa razy: pierwszą z moim konkretnym stanowiskiem w tej sprawie  a drugą z propozycją spotkania (chciałam usłyszeć na własne uszy co ma w tej sprawie do powiedzenia).
Oczywiście dziewczę nie odpowiedziało. Chyba się mnie boi! I słusznie!
Nie będę na nią dybać gdzieś w ciemnym zaułku.
Jej stanowisko znam z ust mojego męża. Podobno wszystko przyjęła ze zrozumieniem i nie narzuca się.

Ale mimo tego chciałabym spotkać się z nią w cztery oczy! Miłabym jakąś satysfakcję!

Atmosfere!

Dałaś czadu! Nie ma co! Tylko, żeby się to przeciw Tobie nie odwróciło!

Ona jest prostytutką, ma męża w służbach mundurowych, jej mąż wie o tym, że ona się sprzedaje i razem czerpią z tego profity, dał jej zgodę na pracę w burdelu, dodatkowo sponsoring.  Nie obawiam się jej, to ona boi się ujawnienia na światło dzienne tego czym się zajmuje i co mi zrobiła, mieszka w małej miejscowości a co druga chałupa to jej rodzina. Więc ma czego się bać, one najbardziej boja się tego, że o ich postępowaniu dowiedzą się sąsiedzi, rodzina i wtedy nie będą mogły spojrzeć w oczy ludziom:-)

84

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Putusiu mąż teraz pokazuje i informuje mnie o każdym jej ruchu. Wcześniej niby kontaktów nie było, a ja nie śledziłam. Żyliśmy ewidentnie teraz to wiem w kłamstwie.
Tak właśnie on teraz ratuje nasze małżeństwo. Jakbym z nią dyskutowała pomyslałaby, że jednak mam spore wątpliwości co do jego szczerości i biorę sprawy w swoje ręce. Zaufam ostatni raz.
Poczytam watek który wskazalaś, dzięki

85

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

atmosfere, ale chyba siłą Twojego nie przyciągnęła...?

Dałaś czadu- to fakt!

86

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
putusia napisał/a:

atmosfere, ale chyba siłą Twojego nie przyciągnęła...?

Dałaś czadu- to fakt!

Bo do  tanga trzeba dwojga.

87

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Maja66, to niezła jest ta larwa, ciekawe co Wam powie, że go kocha i Ci go nie odda? Jakaś głupia. Powinna uszanowac jego decyzję, przecież nie urwała się z choinki i wiedziała, że on ma rodzinę a co za tym idzie chyba spodziewała się że on może podjąć taką decyzję. Nie wiem po co ona chce się z Wami spotykać, ale ok, napisz jak było.

88

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
Maja66 napisał/a:
putusia napisał/a:

atmosfere, ale chyba siłą Twojego nie przyciągnęła...?

Dałaś czadu- to fakt!

Bo do  tanga trzeba dwojga.

To prawda, siłą nie przyciągnęła, ale kłamstwem, że ja mam kochanka od dwóch lat(wcale mnie nie znała, nie widziała, mieszkała ponad 500km od nas), że mnie WIDZIAŁA w sytuacji niedwuznacznej, nie tłumaczę go i nie bronię absolutnie, za swoje już dostał dobitnie,
grała samotną biedną matkę zmuszona do pracy w agencji, zakochaną w nim(raczej w jego kasie, płacił jej 5 tyś za noc) a on debil w ciągu alkoholowym poleciał za nią jak pies, alkoholikowi wszystko można wmówić a ten debil łykał wszystko co mówiła, ona była kryształowa a ja to wredna larwa, taki obraz mu namalowała.

Ot, stare dzieje.

89

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
Maja66 napisał/a:

Proponuje, abyśmy to my (niby ja i ona) zdecydowały z którą będzie mąż. Do niej najwyraźniej nie dociera,że decyzja została podjęta. Myślę, że chce mnie psychicznie wykańczać, abym odpuściła. Nie wiem co odpisać jej. Ona cały czas chce być w naszym życiu obecna.

Sorki ale może ona również słyszy, ze mu na niej zależy. Może to jej wiara w niego daje jej siłę a nie tupet. A może jak spotkacie się usłyszysz, że on mówi, obiecuje i tylko Ciebie jest mu szkoda i tylko z litości jeszcze z Tobą jest. Pisałam wcześniej, że masz za męża oszusta, nie bierzesz tego pod uwagę ? A może to dobry pomysł spotkać się i posłuchać i dać wiarę jej słowom. Czy na pewno wiesz, ze ona tą samą decyzję zna. Może ona słyszy zupełnie inne słowa jak TY, Dajesz mu wiarę , dajesz wiarę oszustowi ?
My kobiety wierzymy w słowa wypowiadane przez mężczyzn. Nie czyny się liczą tylko słowa. Zdradza ale ważne, że MÓWI kocham. Tobie mówi, że kocha a może jej tez . Ty wierzysz ona tez ma prawo. A może najlepszym rozwiązaniem byłoby spotkanie we troje ? Myślę, że obie jesteście na to gotowe . A on? Czy on jest zdolny do stawienia czoła prawdzie ? Sprawdź to i zostaw go by dał Ci szanse.... Tobie i sobie na udany związek. Jeśli kocha zawalczy o Ciebie. Jeśli Cię kocha ...... Powinien tez nauczyć się szanować Ciebie. Tej na kolanach , naiwnej, śmiesznej, walczącej, upokarzającej się nigdy szanować nie będzie. Daj mu szansę zawalczyć o Ciebie.

90

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

No tak - alkomaty zawsze mają wytłumaczenie. Ech...szkoda gadać.
Nic tylko współczuć. Ale takie larwy, nie maja skrupułów ani wyrzutów sumienia - kasa jest największą w życiu wartością a reszta się nie liczy. Tylko, że tak jak tu mówimy "do tanga trzeba dwojga" i nie sądzę aby poszedł się z nią się... bo powiedziała mu coś o Tobie -to Twój mąż, zna Cię i nie powinien wierzyć jakiejś prostytutce. Tyle tylko, że alkohol robi wodę z mózgu ale to też żadne wytłumaczenie. Głupki.

91

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
zofia282 napisał/a:
Maja66 napisał/a:

Proponuje, abyśmy to my (niby ja i ona) zdecydowały z którą będzie mąż. Do niej najwyraźniej nie dociera,że decyzja została podjęta. Myślę, że chce mnie psychicznie wykańczać, abym odpuściła. Nie wiem co odpisać jej. Ona cały czas chce być w naszym życiu obecna.

Sorki ale może ona również słyszy, ze mu na niej zależy. Może to jej wiara w niego daje jej siłę a nie tupet. A może jak spotkacie się usłyszysz, że on mówi, obiecuje i tylko Ciebie jest mu szkoda i tylko z litości jeszcze z Tobą jest. Pisałam wcześniej, że masz za męża oszusta, nie bierzesz tego pod uwagę ? A może to dobry pomysł spotkać się i posłuchać i dać wiarę jej słowom. Czy na pewno wiesz, ze ona tą samą decyzję zna. Może ona słyszy zupełnie inne słowa jak TY, Dajesz mu wiarę , dajesz wiarę oszustowi ?
My kobiety wierzymy w słowa wypowiadane przez mężczyzn. Nie czyny się liczą tylko słowa. Zdradza ale ważne, że MÓWI kocham. Tobie mówi, że kocha a może jej tez . Ty wierzysz ona tez ma prawo. A może najlepszym rozwiązaniem byłoby spotkanie we troje ? Myślę, że obie jesteście na to gotowe . A on? Czy on jest zdolny do stawienia czoła prawdzie ? Sprawdź to i zostaw go by dał Ci szanse.... Tobie i sobie na udany związek. Jeśli kocha zawalczy o Ciebie. Jeśli Cię kocha ...... Powinien tez nauczyć się szanować Ciebie. Tej na kolanach , naiwnej, śmiesznej, walczącej, upokarzającej się nigdy szanować nie będzie. Daj mu szansę zawalczyć o Ciebie.

Biorę pod uwagę wszystkie scenariusze, od tego głowa mi chyba pęnie. Mąż nie ma nic przeciwko spotkaniu, tylko ja mam w tej kwestii zadecydować.
Raz chcę spotkania, za godzine nie chcę, koszmar. Wiem, bedę miała wsparcie męża, bedziemy razem ona sama, tu plus. A jeśli on jest kłamcą to oni zostana a ja wrocę sama?
Nie wiem sad ona to wykształcona kobieta robiaca karierę, wygadana. Jak ja zobaczę , zatka mnie i koorcze wstyd.
Wtedy zostanie mi jedno, powiedzieć " chciałam tylko zobaczyć kobietę, ktora sie nie szanuje" i obrócić się na pięcie" i wyjść  trzymając męża za rękę.

92

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

niestety zofia282 może mieć rację. Może i dobrze że się spotkacie we troje. Bo ta jej pewność siebie jest zadziwiająca.

93

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
Maja66 napisał/a:

Putusiu tak ja zaproponowałam spotkanie w trójkę

Takiej opcji jednak nie dopuszczamy z mężem

Takiej opcji więc nie dopuszcza Twój mąż nie ty. A dlaczego nie dopuszcza ? nie zastanowiło Cie to. OK. może ona jakaś psychiczna.....a może boi się prawdy, prawdy o sobie ?
Uczciwe by było powiedzenie wam :  przepraszam byłem oszustem, oszukałem Ciebie i żonę. Teraz naprawiłem swoją moralność i chcę was obie przeprosić za jej brak. Kochanko nie kocham Cię i masz szanse ułożyć sobie życie po swojemu ale beze mnie. Zono daj mi szansę udowodnić Ci , że Cię kocham i będę o Ciebie się starał a pierwszy krok właśnie czynię. Nie wierzę, że nie wzmocniłoby Cię to, nie dało wiary w jego intencje. Może więc warto ......

94

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Nie przejmuj się, przecież to normalne że w tej sytuacji jesteś zdenerwowana na maxa. Zawsze możesz zrobić tak jak napisałaś.

95

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Spotkanie w trójkę zaproponowałam ja, gdyż ona chciała spotkać się z nim sam na sam celem wyjaśnień.  Opcji spotkania sam na sam nie chcę ani ja, ani mąż (tak mówi przecież nie wiem co mysli). Tak leczy się psychiatrycznie:(  od tego się zaczęło, że jej pomagał_tak to sie teraz zwie.

96

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

To wariatka jakaś

97

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
Maja66 napisał/a:

Wiem, bedę miała wsparcie męża, bedziemy razem ona sama, tu plus. A jeśli on jest kłamcą to oni zostana a ja wrocę sama?
Nie wiem sad ona to wykształcona kobieta robiaca karierę, wygadana. Jak ja zobaczę , zatka mnie i koorcze wstyd.
Wtedy zostanie mi jedno, powiedzieć " chciałam tylko zobaczyć kobietę, ktora sie nie szanuje" i obrócić się na pięcie" i wyjść  trzymając męża za rękę.

Wiem, ze będę miała wsparcie męża= oni zostaną a ja wrócę sama. To są Twoje słowa. Tak masz obawy bo Twoja podświadomość wie, że masz do czynienia z oszustem big_smile. Bronisz się przed tą myślą. PRAWDA jest okrutna, ON JEST OSZUSTEM ale ma szansę naprawy tego, ma szansę odbudować Twoje zaufanie( na tym polega to cholerne wybaczenie - to partner musi odbudowywać zaufanie). Może warto dać mu na to szanse.... smile

98

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
Maja66 napisał/a:

Wtedy zostanie mi jedno, powiedzieć " chciałam tylko zobaczyć kobietę, ktora sie nie szanuje" i obrócić się na pięcie" i wyjść  trzymając męża za rękę.

Ta kobieta przede wszystkim uwierzyła. Nie chce mi sie wierzyć, że mówił jej: kocham zonę, nie chcę cię, nie pójdę z tobą do łóżka bo wierny jestem zasadom i zonie, którą kocham. Tak to wyglądało Twoim zdaniem ? Ona mu zaufała, zaufała słowom. Jak ją traktował opisałaś na początku. Jak traktował Ciebie również. Obie dajecie wiarę oszustowi. Która bardziej naiwna ? To nie ma znaczenia.  Ważne co dalej z jego uczciwością.
Wyjść trzymając męża za rękę......to on powinien mocno ściskać Twoją dłoń, to on powinien Cię prowadzić.

99

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Stało się.
Rano mąż dawał do zrozumienia, że mam się przygotować na wcześniejsze wyjście, ale nie wiedziałam o co kaman.
Przyjechała, teraz rozmawiają.
Powiedziałam mu w słuchawkę, że mnie okłamał, nie uprzedził, że przyjedzie, że znów zataił, że jest dupkiem.
Tak się nie da żyć sad sad

100

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Jezu! Gdzie przyjechała? Do waszego domu?
Dlaczego oni gadają a Ty nie?

101 Ostatnio edytowany przez Maja66 (2012-01-19 14:29:06)

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Jestem w pracy.
Nie wiem gdzie są. Dzwoniłam do domu, była córka tylko. Nie bedę mu wydzwaniać, dawać jej satysfakcji, że mnie skręca.
Rano na gg mi napisał ....Załatwię to dzisiaj, że się odczepi.....
Ale czemu wprost nie powiedział, mieliśmy sobie mówić wszystko. Kurde te chłopy jakieś bez mózgu.

Jak się zachować jak dojdzie do spotkania, włosy nie farbniete, ubrana nie tak jakbym chciała aby mnie widziała. Szok chyba zwieję, nie chcę ich widzieć.

102

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Mózg to może i ona ma, ale na pewno go nie używa.
Trzymaj się kobieto. Dasz radę, powtarzaj to sobie jak mantrę.

103 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-01-19 14:32:36)

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Kurde!

Mam wrażenie że on jednak coś kręci!

Trzymam kciuki, żeby było inaczej!

ps. a będzie to wspólne spotkanie czy nie? Przecież było ustalone, że razem się spotykacie!

104 Ostatnio edytowany przez Maja66 (2012-01-19 14:37:21)

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
smutnamonia napisał/a:

Kurde!

Mam wrażenie że on jednak coś kręci!

Trzymam kciuki, żeby było inaczej!

Nie dał mi szansy na przygotowanie się. Żadna kawa, zadne długie posiedzenie nie wchodzi w grę, chę krótko , aby uslyszała od męża co i jak i znikniemy, a ona niech robi co chce.

Nie chcę aby mi mówiła co jej obiecywał, pragne by uszanowała jego decyzję i sie po prostu odpieprzyła. Coraz bardziej rosnie mi cisnienie.

105

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
Maja66 napisał/a:

Jestem w pracy.
Kurde te chłopy jakieś bez mózgu.

niektórzy tak mają ,ze mózg przemieszcza się im w okolice rozporka big_smile  i dla tego w głowie pustka.

Maja66 napisał/a:

Jak się zachować jak dojdzie do spotkania, włosy nie farbniete, ubrana nie tak jakbym chciała aby mnie widziała. Szok chyba zwieję, nie chcę ich widzieć.

Jak się zachować ? być sobą. Z odrostami czy bez nich jesteś wiele warta ! I nie uciekaj, to nie Ty narozrabiałaś ! Bądź sobą , bądź mądrą i dojrzałą i ROZSĄDNĄ  kobietą . Trzymam za to kciuki smile

106

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Jezu!
Nie usiedziałabym w pracy!
Normalnie bym jakąś chorobę zasymulowała i jazda do nich!
Babie strzała w pysk, mężusiowi owszem też!

Terapia wstrząsowa potrzebna!

107

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
smutnamonia napisał/a:

Kurde!

Mam wrażenie że on jednak coś kręci!



Przecież było ustalone, że razem się spotykacie!

Dobre spostrzeżenie !

108 Ostatnio edytowany przez atmosfere (2012-01-19 14:41:52)

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
Maja66 napisał/a:

Stało się.
Rano mąż dawał do zrozumienia, że mam się przygotować na wcześniejsze wyjście, ale nie wiedziałam o co kaman.
Przyjechała, teraz rozmawiają.
Powiedziałam mu w słuchawkę, że mnie okłamał, nie uprzedził, że przyjedzie, że znów zataił, że jest dupkiem.
Tak się nie da żyć sad sad

Nie chcę to nic sugerować ale naszło mnie jedno:

przecież oni mogą w tej chwili sami we dwoje ustalać wersję wydarzeń dla Ciebie, aby Ciebie uciszyć, uśpić dlatego nie chciał abyś przy tym była...
Nie pomyślałaś o tym?

Kurczę
atmosfera sięga zenitu... jak w filmie sensacyjnym...

109

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
smutnamonia napisał/a:

Jezu!
Nie usiedziałabym w pracy!
Normalnie bym jakąś chorobę zasymulowała i jazda do nich!
Babie strzała w pysk, mężusiowi owszem też!

Terapia wstrząsowa potrzebna!

I trafię za kraty za pobicie, no jeszcze tego mi trzeba. Postaram się być opanowana, rzeczowa. Chyba, że już wyjedzie bo zobaczy po rozmowie z moim meżem, iż nie ma o co walczyć jak zerwie definitywnie. Chyba też tak moze być, sama nie wiem, na co się nastawiać, na spotanie, na nie spotkanie, na walnięcie meża w twarz. Piszę już pierdoły, ale nie wiem na czym sie skupić. Pomyślę o zielonym sloniu to mi pomagalo smile

110 Ostatnio edytowany przez Maja66 (2012-01-19 14:47:27)

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
atmosfere napisał/a:
Maja66 napisał/a:

Stało się.
Rano mąż dawał do zrozumienia, że mam się przygotować na wcześniejsze wyjście, ale nie wiedziałam o co kaman.
Przyjechała, teraz rozmawiają.
Powiedziałam mu w słuchawkę, że mnie okłamał, nie uprzedził, że przyjedzie, że znów zataił, że jest dupkiem.
Tak się nie da żyć sad sad

Nie chcę to nic sugerować ale naszło mnie jedno:

przecież oni mogą w tej chwili sami we dwoje ustalać wersję wydarzeń dla Ciebie, aby Ciebie uciszyć, uśpić dlatego nie chciał abyś przy tym była...
Nie pomyślałaś o tym?

Kurczę
atmosfera sięga zenitu... jak w filmie sensacyjnym...

Właśnie dlatego jestem wsciekła, bo nie miał sie z nia widzieć. teraz powiem, że nie chcę tego spotkania, bo mogli ustalic co im sie podoba. i tak chyba zrobię

I jeszcze nic się nie odzywa, ja nie zadzwonię, wracam do domu, po pracy jeszcze 1,5 godz

111

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Nie ma znaczenia jak wyglądasz Maju i czy dajesz jej satysfakcje czy też nie, ona sie nie liczy a mąż Ciebie przecież zna.
Z taką  kobieta nie zalezy podejmować żadnych dialogow bo sie nie odczepi. Może jednak nie wiedzial,że ona przyjedzie, może ją wysłał skąd przyjechala? Powinien być konsekwentny i lojalny wobec Cibie. Ona nie rozumie Twoich motywów, dlaczego jeszcze z nim jesteś  a Ty jej, tu nie ma dialogu.
To mąż ma teraz zalatwić tę sprawę raz na zawsze, ma być Twoim wsparciem, dwa słowa i do widzenia.
Dasz radę,mimo wszystko podziwiam,że chcialas sie spotkać z kochanką.

112

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
atmosfere napisał/a:

Nie chcę to nic sugerować ale naszło mnie jedno:

przecież oni mogą w tej chwili sami we dwoje ustalać wersję wydarzeń dla Ciebie, aby Ciebie uciszyć, uśpić dlatego nie chciał abyś przy tym była...
Nie pomyślałaś o tym?

Równie dobrze może się z nią bzykać teraz, nie dobijaj kobiety.
Chyba facet nie ma aż tyle tupetu by mając złe intencje informować żonę o tym spotkaniu. Przecież mógł nie mówić nic.
Co nie zmienia faktu, że nie powinien tego robić skoro ustalili wcześniej że jeśli spotkanie to tylko w trójkę.

113

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Maju!

Twojemu mężowi naprawdę potrzeba terapii wstrząsowej!
Bo ta szarpanina nigdy się nie skończy!
Nie pamiętam czy pisałaś coś o swoich dzieciach, czy wiedzą co tatuś wyprawiał?

Jeśli nie to poinformuj je, że tatuś musi wyjechać na długą delegację a sama walizeczkę mu spakuj i niech chłop pójdzie po rozum do głowy na neutralnym gruncie!
A jak będzie chciał wrócić to łaskawie się będziesz zastanawiać.
Powrót jedynie na ściśle określonych warunkach!

114

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Nie wierzyłam,że chciałaby sie spotkać, myslałam, że się wystraszy konfrontacji. Przeliczyłam się i mam problem. Tak maju84 dwa słowa i do widzenia. Tyle myśli mi krąży, dzięki za wsparcie. Najważniejsze, abym nie pokazała, że się denerwuję.

115

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Ja bym byla z mężem w stałym kontakcie, bo bym byla ciekawa jak rozmawia przy niej, nie usiedziała bym.
Gdzie on jest , w pracy?

116

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
smutnamonia napisał/a:

Maju!

Twojemu mężowi naprawdę potrzeba terapii wstrząsowej!
Bo ta szarpanina nigdy się nie skończy!
Nie pamiętam czy pisałaś coś o swoich dzieciach, czy wiedzą co tatuś wyprawiał?

Jeśli nie to poinformuj je, że tatuś musi wyjechać na długą delegację a sama walizeczkę mu spakuj i niech chłop pójdzie po rozum do głowy na neutralnym gruncie!
A jak będzie chciał wrócić to łaskawie się będziesz zastanawiać.
Powrót jedynie na ściśle określonych warunkach!

No nie mam sił tego przechodzic od poczatku, kiedyś się pakował, ale powiedziałam , jak wyjdzie za drzwi powrotu nie ma. nie wyszedł, ale zrobil co zrobil.

117

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

powiem tak. teraz to On zagrał nie w porządku wobec Ciebie. Ja odebrałabym to jednoznacznie-spotkali się, żeby ustalić jedną wersję. W tej sytuacji myślę, że Wasze spotkanie we 3 nie ma sensu. Ojjjj, wkurzyłabym się na niego strasznie. Co on wyprawia??

118

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Nie wiesz jeszcze co sie stalo,może zrobiła najazd? Mino wszystko nie powinien z nia rozmawiać bez Ciebie, powinien dzwonić, cos kreci.

119

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
maja 84 napisał/a:

Ja bym byla z mężem w stałym kontakcie, bo bym byla ciekawa jak rozmawia przy niej, nie usiedziała bym.
Gdzie on jest , w pracy?

Myślę, że na mieście, pracuje w domu, ale go tam nie ma. Nie mogę pokazać, że walczę to on ma walczyc i to zalatwić, ja miałam go wspierać, a tu co?

120

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
maja 84 napisał/a:

Nie wiesz jeszcze co sie stalo,może zrobiła najazd? Mino wszystko nie powinien z nia rozmawiać bez Ciebie, powinien dzwonić, cos kreci.

Dokładnie o to mi chodzi, chociaż zrobiła najazd miał brać telefon, powiedzieć, że mam sie zwolnic z pracy i jedziemy pogadać w 3 oczy. Teraz niech się wypchaja nie chcę rozmawiać. Tak zrobię . Napiszę co i jak jutro, no chyba , że w domu uda mi sie siąść bez swiadków do kompa.

121

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Maju ja Cie nie chcę podburzac, ale być może Twój mąż myśli, że sobie tak może pogrywac z Toba, a Ty biedna wszystko zniesiesz!

Pokaż mu wreszcie, że jesteś kobietą z jajami!
Konieczna terapia wstrząsowa!!!!!!

122

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Ja bym na Twoim miejscu teraz go olała (tzn. pokazała mu że sprawa jest poważna) nie odbierałabym tel. nic- zero-cisza. Zobacz, co powie po spotkaniu ale jeśli będzie się ostro tłumaczył i będziesz jeszcze miała no to siłę, to postaw tą sprawę jasno i konkretnie - nie tak się umawialiście. Daj mu odczuć, że wszystko wisi na włosku.

123

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
putusia napisał/a:

Ja bym na Twoim miejscu teraz go olała (tzn. pokazała mu że sprawa jest poważna) nie odbierałabym tel. nic- zero-cisza. Zobacz, co powie po spotkaniu ale jeśli będzie się ostro tłumaczył i będziesz jeszcze miała no to siłę, to postaw tą sprawę jasno i konkretnie - nie tak się umawialiście. Daj mu odczuć, że wszystko wisi na włosku.

Może faktycznie, nie bedę odbierała telefonu, do domu wrocę później niz zwykle i zobaczę jak sie bedze tłumaczył. Oj lagodna nie bedę, przecież wiedział, że bedę zla hmm

124

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
Maja66 napisał/a:

Najważniejsze, abym nie pokazała, że się denerwuję.

Maju nie rób nic dla niego. Dlaczego nie masz okazywać swych uczuć?!  Dlaczego chcesz go oszukać i nie pokazać mu, że zranił Cię bardzo i boli Cię to do granic wytrzymałości. Powinnaś właśnie uświadomić mu, ze zachowuje się jak ......i tu dowolny dobór słów
. Maju nie rób sobie krzywdy i nie udawaj. Masz prawo do emocji i odczuć. W tej sytuacji on nie martwi sie o Ciebie o Twoje samopoczucie ? jak on by sie czuł gdybyś Ty z kochasiem zniknęła ? poszła w sina dal by oznajmić, że to koniec.
Nie znam Twego męża i nigdy nie chciałabym poznać. Nie chcę znać mężczyzn tego pokroju.Co z niego za kochający mąż, który nie patrzy na odczucia żony? Musiał sie z nią spotkać by powiedzieć jej osobiście ? ona nie zrozumiałaby słów wypowiadanych przez telefon i np. w Twojej obecności ? Sorki żenujący jest twój mąż. To dupek bez empatii !!!

125 Ostatnio edytowany przez atmosfere (2012-01-19 16:27:44)

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość
kobieta-zawiedziona napisał/a:
atmosfere napisał/a:

Nie chcę to nic sugerować ale naszło mnie jedno:

przecież oni mogą w tej chwili sami we dwoje ustalać wersję wydarzeń dla Ciebie, aby Ciebie uciszyć, uśpić dlatego nie chciał abyś przy tym była...
Nie pomyślałaś o tym?

Równie dobrze może się z nią bzykać teraz, nie dobijaj kobiety.
Chyba facet nie ma aż tyle tupetu by mając złe intencje informować żonę o tym spotkaniu. Przecież mógł nie mówić nic.
Co nie zmienia faktu, że nie powinien tego robić skoro ustalili wcześniej że jeśli spotkanie to tylko w trójkę.

No tak, mam głaskać.

   Kochana mój mężulek jechał do mnie z kwiatami i decyzją powrotu do domu, że już będzie och i ach... ja w tym czasie aby sprawdzić czy jego intencje są szczere zadzwoniłam do jej męża z zapytaniem czy się jeszcze kontaktują tzn jego żona i mój mąż.  Potem zadzwoniłam do niej z tym samym pytaniem, nie spodziewała się, że znam jej nr telefonu. Tylko odłożyłam słuchawkę on zadzwonił z awanturą, wrzaskami jakim prawem ja dzwonię do jej męża, do niej. Ona zadzwoniła do mojego z płaczem, że ja rozmawiam z jej mężem, że przesłałam jemu ich emaile. Okazało się, że jechał do mnie z z kwiatami bo ona mu kazała kupić te kwiaty, kazała wracać do domu, kupić bilety do Paryż(romantyczna, nieprawdaż?) aby zamydlić mi oczy, uzgodnili, że narazie nie będą się kontaktować a raz w roku zrobią sobie swoje święto wyjeżdżając za granicę na tydzień. Jego powrót to była ich ustawka,  w emailu pisał do niej, że jest w domu tylko dlatego, że szykuje razem ze swoimi prawnikami "niespodziankę" dla mnie.

   Warto było sprawdzić.

126

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Atmosfere to niezłą jazdę miałaś - współczuję. Ale z niego świnia.

127

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Mój mąż też nie był święty ale aż takich akcji mi nie fundował....mam nadzieję, żeby nie było, że się po roku dowiem, że jednak nie do końca mam się z czego cieszyć. o rany...masakra, co się na tym świecie dzieje?

128

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Maju, Twój mąż naprawdę jest dupkiem. Wsłuchaj się w słowa zofii, bo widzę, że tylko ona stara się zachować trzeźwy osąd. Ta kobieta została przez Twojego męża oszukana- prawdopodobnie naobiecywał jej niestworzonych rzeczy, o Tobie stworzył pewnie milion legend, jakim to wrednym babusem jesteś. Kierujesz swój gniew w złym kierunku- to Twój mąż jest winny tej sytuacji, nie ona. To nie ona przysięgała Ci wierność przed ołtarzem, to nie ona tworzyła z Tobą rodzinę. Prawda jest taka, że jeśli chciał Cię zdradzić, to nieważne, czy ta, czy może inna. To on jest odpowiedzialny za Twoje cierpienie! To nie był jednorazowy wybryk po pijaku, tylko długotrwały romans, w dodatku zdradzał Cię też po tym, jak mu wybaczyłaś. To jest prawdziwe paskudztwo!

Ja na Twoim miejscu spotkałabym się z tą kobietą- SAMA, bez asysty męża. Dowiedziałabym się, jak to wyglądało z jej strony.

Natomiast spotkanie Twojego mężą z nią, za Twoimi plecami... to już jest naprawdę dno. Zamordowałabym go.

129

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Racja, też już o tym pisałam, nie powinien się z nią sam spotykać. Co to w ogóle jest? A może faktycznie spotkaj się z nią sama i zapytaj wprost może dowiesz się czy jej czegoś naobiecywał i o co w tym wszystkim chodzi. Bo jeśli to Ciebie nadal oszukuje, to bardzo mi przykro ale nie ma co rozpraszać tutaj swych sił, bo i tak nic dobrego to nie da.

130

Odp: Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Myslę ,że Maja to wszystko wie, bo była prawie porzucona,przeszła przez pieklo, ale to męża kocha a kochanka jest jej obca, to naturalne,że to jemu chce wybaczyć.
Po co ma sie spotykać sam na sam z kochanką,kochanka nie jest jej przyjaciólka a " zdobyta wiedza" otworzy tylko puszke Pandory.

Posty [ 66 do 130 z 249 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wybaczyłam a tu...taka wiadomość

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026